Wywiad z A. Fizek

Anna Fizek – II Vicemiss Polonia ’96

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony BMP w grudniu 2011 roku

O tym, że Polki są piękne i zdolne, nikogo przekonywać nie trzeba. Coraz częściej doceniane są również poza granicami naszego kraju. I wiele naszych rodaczek zdecydowało się na kształcenie, karierę zawodową i życie na obczyźnie. Niektóre po pewnym czasie wracają do Polski, pozostałe już na zawsze wiążą swoje losy z innym krajem.

Anna Fizek sporą część swojego życia spędziła w Stanach Zjednoczonych. I choć jest rodowitą poznanianką, to w konkursie Miss Polonia wzięła udział jako przedstawicielka amerykańskiej Polonii.

Byłam zwykłą poznańską nastolatką zakochaną w teatrze i filmie. Po maturze dostałam się do “Metra” J. Józefowicza, które wtedy święciło wielkie sukcesy. Byłam w drugim składzie, a właśnie wtedy pierwszy skład “Metra” przygotowywał się do wyjazdu na Broadway. Kiedy po niedługim czasie odeszłam z musicalu, postanowiłam również wyjechać do USA, na własną rękę. Chciałam zobaczyć, poznać, nauczyć się angielskiego, myślałam, że zostanę tam kilka miesięcy i wrócę do Polski by zdawać do Szkoły Teatralnej. Jak się okazało, spodobało mi się tak bardzo, że zostałam na 7 lat…

Moja przygoda z Miss Polonia rozpoczęła się właśnie w Nowym Jorku w 1996 roku. Studiowałam tam wtedy produkcję filmową i dziennikarstwo na NYCC i pracowałam jako modelka. Wiodło mi się całkiem dobrze, często robiłam reklamy telewizyjne, katalogi prestiżowych firm, chodziłam na wybiegu w pokazach mody znanych projektantów. To był świetny sposób, by w krótkim czasie zarobić wystarczająco dużo pieniędzy, potrzebnych na życie i studia. Pracowałam dużo, by móc kontynuować naukę. W 1996 roku lokalny oddział Biura Miss Polonia zgłosił się do mnie z propozycją, bym przygotowała choreografię do wyborów Miss Polonia Nowy Jork. Jako znawczyni wybiegów miałam nauczyć kandydatki ładnie chodzić po scenie. Na próbach szło nieźle, ale tylko wtedy, kiedy dziewczyny chodziły za mną, naśladując mnie. Kiedy mnie nie było na scenie, myliły się i stresowały. W ten sposób dostałam propozycję, by też wziąć udział razem z nimi, aby poprowadzić je na scenie i dosłownie na 3 dni przed finałem zostałam dopisana jako ostania kandydatka.

Ponieważ w Nowym Jorku udało mi się wygrać, kontrakt zakładał, że pojadę na kolejny etap, na Florydę. Tam poznałam zwyciężczynie z różnych Stanów i … znowu wygrałam. Zostałam Miss Polonia USA!

Ania miała szczęście, bo od dwóch lat laureatki konkursu Miss Polonia USA automatycznie awansowały do grona finalistek konkursu Miss Polonia.

Tak, rzeczywiście. Kolejnym etapem był już finał w Polsce w Sali Kongresowej. Same wybory Miss Polonia wspominam wspaniale. Pełen profesjonalizm ze strony organizatorów. Dla dziewczyn, czyli dla nas, to było wielkie wydarzenie, wiele emocji, trochę rywalizacji i stresu, wspaniałe przyjaźnie i wiele spełnionych marzeń. Wygrała wtedy Agnieszka Zielińska, zjawiskowa dziewczyna, podobnie jak ja pochodząca z Poznania. Ja zdobyłam tytuł II wicemiss i tytuł przyznany przez resztę kandydatek, Miss Koleżeńskości. Byłam zaskoczona, że udało mi się tak wysoko zajść, bo nie wyglądałam jak typowa Miss, a bardziej jak modelka. Miałam krótkie czarne włosy, ale za to dobrze poruszałam się na scenie 😉 Pewnie to zaważyło na wyniku.

Udział w konkursie Miss Polonia otworzył przed Anią nowe perspektywy, choć i jej dotychczasowe doświadczenie i wykształcenie bardzo jej pomogły w dalszej życiowej drodze.

Moja przygoda z konkursem Miss Polonia zaowocowała wyjazdem do Malezji na wybory Queen of the Year International, gdzie zdobyłam tytuł III wicemiss i tytuł Miss Congeniality, a także propozycjami pracy w nowo powstającej wtedy telewizji, RTL7. Przez kilka miesięcy prowadziłam tam swój program muzyczny. Właściwie żyłam na walizkach, trochę w Nowym Jorku, a trochę w Polsce. Kolejna propozycja pojawiła się od stacji TVN. Tam również prowadziłam program dla młodzieży, codziennie, na żywo. To była świetna szkoła dziennikarskiego warsztatu, bo każdy program musiałam sama wymyślić, przygotować, zaprosić gości i poprowadzić. W międzyczasie w TVN właśnie poznałam mojego pierwszego męża, Bo Martina (Szwed), a po 8 miesiącach znajomości zaszłam w ciążę i urodził się nasz syn Victor, który dziś ma już prawie 14 lat. Mieszkaliśmy wtedy w Nowym Jorku. Narodziny syna spowodowały, że musiałam zrezygnować z programu dla młodzieży, ale za to w końcu postanowiłam przeprowadzić się na stałe do Warszawy.

Mimo, że od startu Anny w konkursie Miss Polonia upłynęło już wówczas kilka lat, jej życie i kariera nadal, teraz już w Polsce, toczyły się w zawrotnym tempie.

Dużo pracowałam jako modelka i aktorka kręcąc reklamy, grając w serialach i w teatrze. Powróciłam znowu do stacji RTL7, gdzie przez kolejne 2 lata prowadziłam tzw. game show muzyczny, razem z Wojtkiem Malajkatem.

Niestety rozstaliśmy się z pierwszym mężem i wtedy postanowiłam, że muszę spróbować „normalnej” pracy, skoro sama będę utrzymywać i wychowywać Victora.

Pracowałam w agencjach reklamowych, a potem otworzyłam swoją własną agencję. Poznałam mojego drugiego wspaniałego męża Kennetha (Duńczyk) i mamy wspólnie jeszcze dwójkę cudnych maluchów. Syn Alex ma prawie 5 lat, mała Maya właśnie skończyła rok.

Bez żadnej przesady mogę powiedzieć, że mój udział w wyborach Miss Polonia zmienił całe moje życie. Gdyby nie ten konkurs, pewnie nadal mieszkałabym w USA, a nie w Warszawie. Dzięki tej imprezie poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, nawiązałam przyjaźnie, pracowałam w kilku telewizjach, poznałam moich mężczyzn 🙂 i mam cudowne dzieci. Teraz nazywam się Ania Martin-Madsen. To w Warszawie jest mój dom, tu jest moja rodzina i moje szczęście.

A zatem przykład Ani niech doda odwagi do startu w wyborach Miss Polonia kolejnym pięknym dziewczynom, zarówno tym mieszkającym w Polsce, jak i przedstawicielkom Polonii. Jak widać warto!

Wywiad z J. Bagińską

Justyna Bagińska – II Vicemiss Polonia 2004

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony BMP w grudniu 2001 r.

Dziewczyny z różnych powodów startują w konkursach piękności. Czasem decyduje o tym przypadek, jakiś spontaniczny impuls, a czasem jest to świadoma, przemyślana decyzja. Zazwyczaj początkowo nie mają specjalnych oczekiwań. Traktują całe wybory, jak zabawę, nie wybiegają myślą do następnych etapów. Właściwie zawsze jednak, po pewnym czasie, w miarę pokonywania kolejnych konkursowych szczebli, apetyt rośnie, dziewczyny zaczynają mieć pewne nadzieje, ambicje związane z udziałem w konkursie Miss Polonia. Starają się zaprezentować najlepiej, jak umieją. A co dzieje się później, kiedy gasną światła na scenie, a publiczność wraca do domu? Później bywa różnie…

Z konkursu Miss Polonia mam sympatyczne wspomnienia – mówi Justyna Bagińska II Vicemiss Polonia 2004. Ale konkurs się skończył i wraz z nim, skończyła się i moja przygoda…Szczerze? Mój tytuł niczego mi nie dał….Nie wiem, czym to było spowodowane. Może za mało zabiegałam o to, może nie „łapałam” kontaktów, może zwyczajnie byłam za mało ładna albo ładna tylko mało ciekawa, nie wiem.

Tylko nie raz zadawałam sobie pytanie, skoro jest, jak jest, to po co mnie wybrano??? Telefon zadzwonił do mnie raz, że mam być na jakimś balu, Pani miała się odezwać, ale się już nie odezwała…Nie wzięłam udziału w żadnym międzynarodowym konkursie piękności mimo wysokiego miejsca w finale krajowym. Dlaczego? Nie wiem. Myślę, że to pytanie należy zadać organizatorom.

Justyna z przyjemnością jednak wraca do swoich konkursowych wspomnień i niczego nie żałuje.

Wszystko zaczęło się w 2004 roku. Miałam 19 lat, byłam w klasie maturalnej, w maju czekała mnie matura, później studia…Mieszkałam z rodzicami w małej wiosce-Wierzbięcin- blisko Słupska.

W naszym regionie popularny był konkurs Miss Wsi, namówili mnie do udziału w nim rodzice. Był to również ciężki okres w moim życiu, w lutym, w dniu studniówki, moja babcia trafiła do szpitala, miesiąc później umarła. Strasznie to przeżyłam, pomyślałam, że pewnie byłaby zadowolona i, jak to babcie, dumna, że jej wnuczka startuje w konkursie na Miss:) Zdecydowałam się!

Tak naprawdę poza rodziną nikt nie wiedział, że w nim uczestniczę, chyba się wstydziłam. Nie dlatego, że to konkurs, w którym startują dziewczyny ze wsi, tylko dlatego, że to konkurs piękności….Wydawało mi się, że ludzie będą myśleli – a to ta, co uważa, że jest piękna, itp….

Potraktowałam wybory jako dobrą zabawę i tak było! Świetne dziewczyny, super atmosfera, ciekawe konkurencje…Zostałam tam I vice miss i Miss Mikrofonu (śmiesznie brzmi, prawda?). Na konkursie była obecna organizatorka regionalnych wyborów Miss Polonia. Dostałam dziką kartę, która pozwalała mi wziąć udział w tych wyborach. Nie do końca byłam zdecydowana, zgrupowanie przypadało w dni mojej matury…ale zdałam ostatni egzamin i dołączyłam do dziewczyn! Cieszę się, że wtedy podjęłam taką decyzję, pogodziłam wszystko ze sobą, wyszło mi !!!

Na konkursie Miss Pomorza Środkowego zdobyłam główny tytuł Miss, było to dla mnie ogromne zaskoczenie! Szczerze? Byłam przekonana, że w tego typu konkursach wszystko jest „po układach”. Myliłam się i to bardzo!!!

Początek był więc obiecujący. Czy dalej było tak samo ?

Kolejny etap był w Siedlcach, wybierano tam finalistki konkursu Miss Polonia. Dziewczyn było mnóstwo! Z całego kraju! Nie pamiętam, 200 ???

Przytrafił mi się tam niemiły incydent, myślałam, że zgubiłam portfel z pieniędzmi, dokumentami….Ta presja spowodowała, że się rozpłakałam, a była właśnie moja kolej, żeby wyjść na scenę. Cała rozmazana, praktycznie bez makijażu, wyszłam na tą scenę, a jury zaczęło do nas podchodzić i oglądać nas z bliska. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Nie dlatego, że nie przejdę dalej, nie zabiegałam o to szczególnie, ale jak odpaść, to w dobrym stylu…Kiedy przeczytano moje nazwisko w gronie finalistek…przez kolejne dni wydawało mi się, że to żart…i tym sposobem trafiłam do finału Miss Polonia 2004.

Trudno mi powiedzieć, jaka była moja najważniejsza motywacja do udziału w konkursie Miss Polonia. Nie kierowały mną absolutnie nagrody, bo jeśli o nie chodzi, były strasznie skrajne w stosunku do siebie…Szczerze? Najbardziej atrakcyjne nagrody dostałam na wyborach Miss Wsi:) Gdybym wzięła udział w wyborach Miss Polonia w 2005 r. zdobyłabym samochód, ale po co gdybać. Myślę, że los chciał, żeby 2004 rok, to był właśnie mój rok!”

Nie można jednak powiedzieć, że sam finał Miss Polonia rozczarował Justynę. Wprost przeciwnie.

Najpierw tradycyjnie zgrupowanie 🙂 Wspominam je wyjątkowo miło. Nie pamiętam zawiści dziewczyn i szczególnej zazdrości, każda była inna, każda miała swój charakter i inną osobowość, ale było ciężko, codziennie praca, praca i jeszcze raz praca….Szczególnie pamiętny był pożar w jednym z pokojów dziewczyn, ewakuacja przez okna itd, totalne zamieszanie, przerażenie, które skończyło się na szczęście dobrze, a my dostałyśmy pokoje w nowej części hotelu, o wiele lepsze pokoje:))) Jedzenie było wyśmienite, miejsce również, pośród drzew w lesie…

W trakcie zgrupowania musiałam jechać na rozmowę kwalifikacyjną na studia, na które dostałam się! Byłam wtedy taka pewna siebie, odważna!

Czekałam na wielki finał. Dzień Gali wyborów był na pewno dla każdej nerwowym dniem. Ja szczególnie nie przeżywałam, wiedziałam, że zaszłam daleko, że był to kawał świetnie spędzonego czasu, miłych chwil, wspomnień i przeżyć, o których będę opowiadała swoim dzieciom 🙂 Co ma być to będzie, ale po co się denerwować! Byłam spokojna jak nigdy!!! Zdałam maturę, dostałam się na studia! Jestem uczestniczką finału Miss Polonia! Czego jeszcze może chcieć 19 letnia dziewczyna? Jedyne co pamiętam z tego dnia, to zamieszanie: gdzie moje ciuchy, gdzie ten „nieszczęsny” numerek, po kim mam wyjść itp. Zresztą tak sobie myślałam, że to już jest tak wysoki szczebel tego konkursu, że wchodzą w grę pewnie „układy”.

I jakże się znów myliłam!!!

Nie wiem, czy ja trafiłam na taki rok, czy rzeczywiście tak jest, do dziś tego nie wiem!

Myliłyśmy się w układach na scenie, choć ćwiczyłyśmy je tyle dni, ale była super zabawa!

Kiedy w konkursie została zaledwie piątka dziewczyn, czekałam tylko, kiedy moja kolej, by odpaść..

Kolejny szok – Justyna Bagińska – II vice Miss Polonia! Cieszyłam się, nie myślałam kategoriami, że mogłam wyżej, więcej! Nie uznaję tego jako porażki, uważam to za sukces!

Miss Polonia 2004 została Katarzyna Borowicz. Myślę, że każda z nas podejrzewała, że Miss Polonia zostanie właśnie Kasia. Najbardziej widoczna postać z nas wszystkich, myślę, że wtedy nie pod względem urody, bo piękno to pojęcie szerokie, ale pod względem osobowości, charyzmy, przebojowości! Pamiętam ją jako sympatyczną, pomocną, pewną siebie dziewczynę! Uważam, że Kasia z upływem czasu piękniała. Dziś podoba mi się o wiele bardziej niż wtedy, pewnie dlatego, że wtedy byłyśmy obie jeszcze dziewczynkami, a teraz jesteśmy kobietami. Dziś jest piękna!

Było miło, wzruszająco, ale konkurs się skończył i szkoda, że Justynie pozostały po nim jedynie wspomnienia…

Niegdyś moim marzeniem była praca w mediach. Skończyłam dziennikarstwo na UW, chwilami myślałam, że może konkurs Miss Polonia pomoże, otworzy jakieś drzwi, ale to chyba nie było to miejsce i nie był to odpowiedni dla mnie czas.

Kiedy studiowałam w Warszawie, dostałam propozycję stażu w TVN Meteo, poszłam na rozmowę i zaproponowano mi go, jednakże z niego nie skorzystałam. Powód był prosty – mężczyzna:) On grał w różnych miejscach w kraju i za granicą, ja musiałabym być cały czas w Warszawie, więc zrezygnowałam dla niego, żebyśmy mogli być razem. Nie raz myślałam o tamtej decyzji, co by było gdyby…Ale za nic w świecie nie zamieniłabym tego, co mam na nic innego! A mam dobrego męża, który mnie szanuje, kocha ponad życie rodzinę i myślę sobie, że los mi odpłaci za tak ogromne poświęcenie, bo to jednak naprawdę duże poświęcenie.

Dziś, po 7 latach, jestem matką i żoną przede wszystkim! Moje dzieci to moja duma i mój największy sukces. Mam 3 córeczki: niespełna 5 letnią Anastazję i roczne bliźniaczki-Nadię i Polę. Myślę, że tak miało się wszystko potoczyć. Uważam, że nic nie dzieje się przez przypadek, to że mam bliźniaki to też nie przypadek przecież :)))) Związałam się ze sportowcem, a to wiąże się z ciągłym przemieszczaniem się, podróżowaniem. Mieszkaliśmy już we Włocławku, na Węgrzech, w Poznaniu, obecnie mąż gra w Słupsku, czyli moim rodzinnym mieście. Jeździmy wszędzie razem. Uważam, że rodzina musi być razem, żeby nią zwyczajnie była. Życie na odległość niczego dobrego nie przynosi. Ja chcę być z dziećmi, widzieć ich pierwszy uśmiech, pierwszy krok, słyszeć pierwsze słowo. Poza tym chcę, żeby moje dzieci miały tatę na co dzień, żeby się poznawali, chcę żebyśmy uczyli się siebie w codziennym życiu. Urodziłam trójkę dzieci, nie narzekam na figurę, skończyłam studia, mam plany na przyszłość, na coś tylko dla siebie, ale na to przyjdzie czas, teraz są małe dzieci, które muszą czuć w domu miłość, zapach zupy i pieczonego ciasta :))))))) Później będę ja, mam dopiero 26 lat 🙂

A więc mimo pesymistycznego początku, optymistyczne zakończenie 🙂 I tego optymizmu, pogody ducha i pogodzenia ze sobą Justynie Bagińskiej gratulujemy! Oby to się nigdy nie zmieniło!

Miss Polonia 2011

Finał Miss Polonia ’11

Organizatorzy: Biuro Miss Polonia

Data i miejsce: 9 grudnia 2011 r., sala koncertowa Centrum Folklorystycznego „Matecznik – Mazowsze” w miejscowości Otrębusy – Karolin k. Warszawy.

Prowadzenie: T. Kammel

Gwiazda wieczoru: M. Maleńczuk, R. Wilson, Chemia

Jury: telewidzowie, głos doradczy: E. Wierzbicka, R. Mancewicz, K. Kuszewski, R. Pazura, A. Woronowicz

Laureatki:

Miss Polonia – Marcelina Zawadzka

Vicemiss Polonia – Anna Krupa i Marcela Chmielowska

Konkursy międzynarodowe:

Marcelina Zawadzka – Miss Universe 2012 (USA) – Top 13

Marcela Chmielowska – Miss Universe 2014 (USA) 

Justyna Rajczyk – Miss Earth 2012 (Filipiny) – Top 16

***

Koncert finałowy Miss Polonia 2011 odbył się 9 grudnia 2011 roku w sali koncertowej Centrum Folklorystycznego „Matecznik – Mazowsze” w miejscowości Otrębusy – Karolin k. Warszawy. Tradycyjnie już udział w nim wzięły przedstawicielki wszystkich 16 województw (po jednej dziewczynie z każdego województwa) oraz przedstawicielka Polonii Litewskiej – Agata Jachimowicz. Wyjątek stanowiło województwo mazowieckie, które w finale doczekało się dwóch reprezentantek – Anna Szczygielska otrzymała od BMP tzw. dziką kartę, uprawniającą ją dodatkowo do wzięcia udziału w gali. W sumie o koronę najpiękniejszej ubiegało się zatem 18 pań.

Kolejną tradycją jest przedfinałowe zgrupowanie. Tym razem składało się ono z dwóch części i było niezwykle atrakcyjne, gdyż jego pierwsza część to tydzień spędzony przez finalistki w kurorcie Sharm el-Sheikh w Egipcie.

Aby już wszystkim tradycjom stało się zadość, wyboru najpiękniejszej po raz piąty w historii dokonali telewidzowie, głosując za pomocą SMS-ów. Wolą narodu koronę Miss Polonia 2011 oraz kluczyki do samochodu Chevrolet Spark otrzymała Marcelina Zawadzka z Malborka, którą od pierwszych chwil panowania wyróżniało…niezwykłe podobieństwo do ustępującej Miss Polonia 2010 Rozalii Mancewicz. Nowa Najpiękniejsza w chwili koronacji miała 22 lata, 180 cm wzrostu i wymiary 91 – 63 – 90. Obrazu idealnej Polki dopełniały długie blond włosy i szare oczy.

Top 3 uzupełniły Anna Krupa – mierząca aż 181 cm wzrostu 23-latka ze Świecia oraz Marcela Chmielowska – 20 letnia mieszkanka Nowego Sącza o wzroście 175 cm.

Więcej

Zobacz

Miss Polonia 2001 na YouTube

J. Drozdowska na MW ’01 – prezentacja w kostiumach kąpielowych i w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=pjWkHgueXeE&feature=related

J. Drozdowska na MU ’02 – preeliminacje, prezentacja w strojach narodowych

http://www.youtube.com/watch?v=0kf9WLdMkOE

J. Drozdowska na MU ’02 – preeliminacje, prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?NR=1&feature=endscreen&v=iJMzX4cDQlo

J. Drozdowska na MU ’02 – preeliminacje, prezentacja w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=XnQ0x4cimKw&feature=relmfu

J. Drozdowska na MU ’02 – finał, prezentacja w strojach narodowych

http://www.youtube.com/watch?v=BxqcNQ8hW88

Wywiad z D. Czają

Dorota Czaja – II Vicemiss Polonia ’99

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w listopadzie 2011 roku

Na wielu tematycznych forach internetowych fani szukają odpowiedzi na pytanie, jakie cechy osobowości powinna posiadać idealna Miss. Wśród najczęściej wymienianych pojawiają się determinacja, wola walki, głód sukcesu. Tymczasem Dorota Czaja jest najlepszym przykładem, że wcale nie trzeba marzyć od dziecka o koronie najpiękniejszej i podporządkować kilka lat życia temu celowi, aby odnosić na tym polu sukcesy.

Na wybory Miss trafiłam… przez moją mamę. To ona wysłała organizatorom moje zdjęcia i nawet podpisała się w moim imieniu 🙂 Ja nigdy nie myślałam, żeby wziąć udział w tego typu imprezie, gdzieś z tyłu głowy miałam przeświadczenie, że o dziewczynach, które biorą udział w konkursach piękności mówi się źle. Poza tym dla mnie zawsze najważniejsza była szkoła.

Najlepszy dowód ? W wieku 16 lat wystartowałam w konkursie „The Look Of The Year”- wtedy była to impreza o dużym prestiżu. Nie wygrałam, ale zostałam wyróżniona. Miałam sesję zdjęciową i… dostałam propozycję wyjazdu do Mediolanu do jednej ze znanych agencji modelek. Cała rodzina mnie namawiała, a ja postawiłam na swoim, że najpierw szkoła 🙂 Nie żałuję, ale czasem zastanawiam się, jak by to było 🙂 To taka zwykła ciekawość 🙂

Nigdy jednak nie miałam wątpliwości, jakie są moje priorytety. W 1990 roku mama przywiozła mnie na egzaminy do szkoły baletowej w Warszawie. Udało się, dostałam się i zamieszkałam w stolicy w internacie. Miałam wtedy 10 lat. Szkoła baletowa jest ciężką szkołą, ale gdybym miała dokonywać wyboru raz jeszcze, nie zawahałabym się. Kiedy ktoś pyta mnie o to, jak spędzałam wówczas wolny czas, czym się zajmowałam, zawsze odpowiadam tak samo. Kiedy moi rówieśnicy kończyli zajęcia szkolne, ja dopiero rozpoczynałam zajęcia artystyczne, które odbywały się na drugim piętrze mojej szkoły. Repertuar, lekcje dodatkowe, przygotowania do koncertów szkolnych, itd. Przeważnie wszystkie zajęcia kończyliśmy dopiero około godz. 16ej, 17ej. Wracałam wtedy do internatu, odrabiałam lekcje, wolnego czasu miałam bardzo mało.

Mimo nawału zajęć Dorota znalazła jednak czas na udział w kolejnych konkursach piękności.

Te pierwsze wybory, na które mama wysłała moje zgłoszenie, to Miss Nastolatek Warszawy 1997. Właśnie ten konkurs najmilej wspominam 🙂 Pewnie dlatego, że było to dla mnie nowością. Do tego wygrałam. Pamiętam, jak wróciłam następnego dnia do szkoły i cała szkolna gablotka wylepiona była moimi zdjęciami. Coś najbardziej wzruszającego 🙂

Dzięki tytułowi Miss Nastolatek Warszawy, mogłam wziąć udział w finale Miss Polski Nastolatek ’97. Odbył się on w Tunezji. Znowu wygrałam. Kiedy wróciłam do Polski, podeszła do mnie dyrektorka szkoły i powiedziała „No dobrze, Dorotko. Dostarczyłaś nam wielu wspaniałych wzruszeń. Teraz zajmujemy się nauką” :), a na zakończenie dodała: „…i żeby woda sodowa Ci do głowy nie uderzyła” :)… Dwa lata później, kiedy kończyłam szkołę i się żegnałyśmy powiedziała, że była pewna, że mi nie uderzy :))) Miłe słowa 🙂

Po finale Miss Polski Nastolatek ’97 na dwa lata wróciłam do swojego zwykłego życia. W 1999 roku miałam 19 lat, kończyłam szkołę baletową, nocami przygotowywałam się do matury. Czasu wolnego było jeszcze mniej, niż wcześniej. 🙂 Nie bardzo miałam pomysł, co chcę robić dalej. Pamiętam, kiedy zdawałam dyplom z tańca, zastanawiałam się nad tym… i byłam troszkę przerażona, bo wiedziałam, że nie chcę pójść do teatru… a przecież miałam za sobą 9 lat ciężkiej szkoły… Nie chciałam by ten wysiłek był zmarnowany. Poszłam na studia i czekałam co przyniesie dla mnie życie 🙂 I wtedy moja mama znowu wysłała mnie na wybory, tym razem na konkurs Miss Polonia. 🙂

I znów, niejako mimochodem, Dorocie poszło fantastycznie. Jak burza pokonywała kolejne szczebelki na konkursowej drabinie.

Tak jak w każdym konkursie, najpierw były eliminacje ogólnopolskie. Pamiętam, że odbywały się one w szkole podstawowej. Pojechałam na nie z moją mamą i ciocią… Podeszłyśmy do tego z dystansem. Kiedy przeszłam dalej, czekało mnie zgrupowanie przygotowawcze, jeśli mnie pamięć nie myli 2 tygodniowe. Zgrupowanie zawsze, na każdym konkursie, wygląda tak samo. Przeważnie cały dzień trwają próby, wiele godzin nauki poruszania się, układów tanecznych, czasem przedzielonych przymiarką kostiumów, czy sesją zdjęciową, z przerwą na posiłki. Ciężki, ale przyjemny okres 🙂 Myślę, że jest to czas, który daje dobre przygotowanie do wielkiego finału 🙂 i dobra lekcja koordynacji ruchowej, szczególnie dla osób, które na co dzień nie mają z ruchem zbyt wiele do czynienia.

Powiem szczerze, że przez to, że byłam wówczas całkowicie pochłonięta studiami, konkurs Miss Polonia pamiętam najmniej. Oczywiście wszyscy byli bardzo mili i z wieloma osobami do dziś utrzymuję kontakt… Sam koncert galowy konkursu Miss Polonia’99 wspominam cudownie. Zapamiętałam przede wszystkim moment, w którym zostałam ogłoszona Miss Publiczności… Spojrzałam wtedy na moich bliskich, którzy razem ze mną się popłakali 🙂 Tym bardziej było to dla mnie wzruszające, ponieważ spośród wszystkich finalistek, z mojej strony było najmniej kibiców – rodziny, przyjaciół, którzy przyjechali na galę, a mimo to zostałam doceniona przez resztę publiczności… Ten tytuł był dla mnie najważniejszy. Zdobycie tytułu II Vicemiss Polonia, było dla mnie zaszczytem. Było wiele pięknych dziewczyn, które według mnie nie zostały docenione. Miałam oczywiście swoje faworytki – Emilkę Raszyńską i Dominikę Milewską.

Po wyborach brałam udział w przygotowaniach do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kilka lat później, w 2002 r., dostałam telefon z biura Miss Polonia z zapytaniem, czy zechciałabym wziąć udział w konkursie Miss Intercontinental, który wtedy odbywał się w Niemczech. Nie zgodziłam się, ponieważ nie chciałam mieć przerwy na studiach.

Wydawałoby się, że w ten sposób przygoda Doroty z konkursami piękności definitywnie się zakończy. Skończyła studia, ułożyła swoje życie.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że zawsze kiedy mam jakieś plany… wszystko idzie w odwrotnym kierunku, dlatego nauczyłam się cierpliwie czekać i wykorzystywać szanse, jakie daje mi los 🙂 Dziś jestem SZCZĘŚLIWA! Odkąd poznałam swojego męża, moje życie głównie kręci się wokół miłości! Za sobą mam swój debiut aktorski – serial „Tancerze”, do którego mam ogromny sentyment. Obecnie gram w serialu „Pierwsza Miłość”. Poza tym wciąż zajmuję się modelingiem. Zostałam twarzą „Top secret, troll i drywash”.

Tymczasem niespodziewanie po kilkunastu latach Dorota Czaja znowu związała się z konkursami piękności. Tyle, że tym razem stanęła po drugiej stronie…

Bezpośrednio po finale Miss Polonia ’99 przez kilka lat nadal interesowałam się, jak wygląda formuła konkursu, czy coś się zmieniło odkąd sama w nim brałam udział, czy jest dokładnie tak samo. Potem przez ciągłą pracę, wyjazdy, przestałam śledzić kolejne edycje. Wróciłam do tego 2 lata temu, kiedy zajęłam się choreografią wyborów Miss Polski Nastolatek. Przygotowywałam ją w tym roku po raz drugi z rzędu. Przyznam szczerze, że niekiedy podczas wyborów Miss zapomina się o tym, że mają one przede wszystkim przedstawić ich uczestniczki od najlepszej strony, a nie na siłę być tanecznym, czy telewizyjnym show. Sporadycznie się zdarza, że dziewczyny biorące udział w takich konkursach się dobrze ruszają. W większości wstydzą się i trzeba umiejętnie przygotować je do pracy na scenie.

Wydawałoby się, że podczas pracy z młodziutkimi nastolatkami, mogę sobie pozwolić na więcej swobody, dać im dużo ruchu przy układach choreograficznych. Ja zawsze to minimalizuję, bo nie chcę potem czytać komentarzy, że to nie tancerki, więc po co tańczą, skoro tego nie potrafią. Dziewczyny, obojętnie nastolatki czy dorosłe, mają przede wszystkim na scenie czuć się dobrze i naturalnie. Kiedy przygotowuję jakiś układ i widzę, że im nie wychodzi, to go zmieniam. To jest ich wieczór. To one są najważniejsze, a czasem, kiedy oglądam różne wybory Miss, mam niestety wrażenie, że realizatorzy i twórcy finałowych gal o tym zapominają… Ja z moich dziewczyn jestem bardzo dumna! 🙂

To moja recepta na idealny koncert finałowy. A jakie cechy powinna posiadać idealna Miss? Powinna przede wszystkim być sobą, być pogodna, życzliwa i uśmiechnięta, bo uśmiechem można zdziałać duuużo. Powinna też mieć dystans do własnej osoby i pamiętać o tym, że nie ma osób idealnych 🙂

Jak zabawnie czasami układają się koleje losu. Dorota nigdy nie marzyła o starcie w wyborach Miss, nie wiązała z tym swojej przyszłości, a jednak nie dość, że wystartowała i to z sukcesami, to jeszcze po latach znowu związała się z Miss – biznesem, tym razem jako choreograf. Zapytana, czy warto brać udział w takich imprezach, przez chwilę się zastanawia.

To trudne pytanie, ponieważ trzeba wiedzieć z jakim nastawieniem powinno się przystępować do takich konkursów. Byłam świadkiem, kiedy część dziewczyn nie potrafiła podejść do tego z dystansem, nie rozumiała, że tytuł Miss Polonia, to nie jest najważniejsze, co z takiej zabawy wynosimy, że kiedy budzimy się następnego dnia po finale, to mamy nowy dzień i dużo fajnych nowych koleżanek, a nie tylko tytuł…

W tym miejscu muszę zdementować plotki, o jakiejkolwiek zawiści i zazdrości pomiędzy uczestniczkami konkursów piękności. Zgodzę się, że wyjątki zawsze się zdarzają, ale ja utrzymuję do dziś kontakt z dziewczynami, które poznałam jeszcze w 1997 roku. Wiem też, że wiele innych moich koleżanek również utrzymuje ze sobą kontakty. Uważam, że wybory Miss i związane z nimi zgrupowania wręcz przyczyniają się do zawierania znajomości na dłużej…

Kiedy przygotowuję dziewczyny do finału, czasem po próbach rozmawiamy i zawsze im tłumaczę, że ja z konkursów piękności zapamiętałam: Teatr Komedię, Salę Kongresową, widownię, brawa, zgrupowania, wycieczkę do Tunezji, no i dla mnie najważniejsze tytuły: Miss Publiczności. I że dla takich wspomnień warto brać udział w wyborach Miss, nawet gdyby korona miała trafić na głowę innej dziewczyny.

A może to jest recepta na sukces? Nie determinacja, wola walki, głód sukcesu, ale dystans, umiejętność cieszenia się wszystkim, co nas spotyka, nowe znajomości, czy przyjaźnie i właściwie ustalone priorytety? Przykład Doroty pokazuje, że to właśnie jest właściwa droga.

Wywiad z M. Szeroką

Monika Szeroka – finalistka Miss Polonia 2004; reprezentowała Polskę na konkursie Miss International 2005

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony Miss Polonia w listopadzie 2011 roku

Większość młodych dziewczyn podświadomie marzy, by zostać modelką. Start w konkursach piękności może być pierwszym krokiem do osiągnięcia czegoś większego. Ja też zawsze oglądałam z rodzicami wybory Miss w telewizji, tylko nigdy nie myślałam, że będę miała szansę przeżyć to osobiście – zwierza się Monika Szeroka. Osobą, której zawdzięczam udział w konkursie Miss Polonia i chyba całą swoją karierę w modelingu, jest niewątpliwie Dominik Masny, doskonale znany w miss-świecie.

Dominik jest osobą niezwykle kontaktową i szczerą. Pamiętam, że zawsze motywował mnie do działania, dzięki niemu zdobyłam pewność siebie. Zawsze mogłam na niego liczyć i czułam się bezpiecznie. To było wtedy dla mnie bardzo ważne, uspokoił rodziców, wszystko im wytłumaczył.  Przecież ja wówczas, w 2004 roku, kiedy miałam przyjemność startować w konkursie Miss Polonia, parę tygodni przed jego finałem skończyłam zaledwie osiemnaście lat i byłam najmłodszą uczestniczką finałowej gali. Mieszkałam w Białymstoku.  Kończyłam liceum mistrzostwa sportowego i wybierałam się na studia. Byłam chyba spokojna, bo nie było ze mną żadnych problemów wychowawczych, lubiłam spotykać się ze znajomymi i większość wolnego czasu spędzałam na treningach. Trenowałam short-track – jazdę wyczynową na łyżwach. Wówczas była to moja ogromna pasja.

Podświadomie zawsze myślałam o dalekich podróżach. Wycieczka dookoła świata była moim największym marzeniem. I z mojego punktu widzenia najważniejszą motywacją do udziału w konkursie Miss Polonia były właśnie zagraniczne wyjazdy oraz możliwość reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej. Wychowałam się w normalnej rodzinie, nigdy nam niczego nie brakowało, ale podróże zagraniczne były szczytem marzeń.

Marzenie Moniki spełniło się. Odbyła egzotyczną podróż do Japonii, gdzie reprezentowała Polskę na wyborach Miss International. Zanim jednak do tego doszło, musiała pokonać kilka konkursowych szczebli, aż znalazła się w gronie 24 finalistek konkursu Miss Polonia i razem z konkurentkami rozpoczęła przedfinałowe zgrupowanie przygotowawcze.

Dobrze pamiętam wszystkie szczegóły związane z wyborami Miss Polonia, ponieważ było to wielkie wydarzenie w moim życiu.

Zgrupowanie przedfinałowe odbyło się w hotelu Boss pod Warszawą. Dzieliłyśmy pokój z Agnieszką Grodzką, z którą się wtedy zaprzyjaźniłyśmy i do dziś się przyjaźnimy. Pamiętam to miejsce dobrze, bo to akurat w naszym pokoju doszło do zwarcia instalacji telewizora, co spowodowało pożar i duże zamieszanie. My wyszłyśmy z tego na szczęście bez szwanku i po paru dniach  wróciłyśmy na zajęcia taneczne.

Zgrupowanie to była ciężka praca. Praktycznie całymi dniami uczyłyśmy się poruszać i nagrywałyśmy filmiki reklamowe oraz nabierałyśmy obycia ze sceną. Ostatnio spotkałam naszego pana choreografa finałowej gali. Jeszcze mnie pamiętał, stwierdził, że miałyśmy najbardziej skomplikowane układy taneczne w całej historii konkursu Miss Polonia. Uczyłyśmy się m. in. walca, podczas którego moim partnerem był Michał Piróg, który wówczas nie był jeszcze taki sławny 🙂

Z tego co pamiętam, to nie wyczuwało się rywalizacji pomiędzy dziewczynami. Może coś się zmieniło w relacjach dopiero na kilka dni przed wielkim finałem. Wtedy już wszystkie byłyśmy trochę podenerwowane i dochodziło do niewielkich spięć.

Przekonałam się, że narodziny przyjaźni, i to prawdziwych, są podczas zgrupowania wyborów Miss jak najbardziej możliwe.  Do dziś mamy bardzo dobry kontakt  z Agnieszką Grodzką, Dianą Rudzik i Anią Romaniuk. Przeżyłyśmy bardzo fajne chwile podczas konkursu, a później wielokrotnie pracowałyśmy razem i pomagałyśmy sobie w załatwianiu kontraktów i zleceń. Ponadto przez pewien okres mieszkałyśmy nawet razem w Warszawie. Na zgrupowaniu wieczorami robiłyśmy szarfy z papieru  z wymyślonym tytułem  Miss… Pamiętam, że nieraz śmiałyśmy się do łez.

Zgrupowanie ze wszystkimi jego plusami i minusami dobiegło końca. 11 września 2004 r. w Teatrze Roma w Warszawie odbył się finał konkursu Miss Polonia 2004. Koronę najpiękniejszej wywalczyła Katarzyna Borowicz, Monika Szeroka znalazła się w ścisłej, finałowej 12 i zdobyła wyróżnienie za najpiękniejsze włosy.

Koncert finałowy wspominam bardzo miło, choć to było takie nerwowe wydarzenie. Strasznie się bałam, żeby się nie potknąć albo nie zlecieć ze schodów. Ciągle o tym myślałam,  nie  chciałam narobić sobie wstydu tym bardziej, że gala odbywała się na żywo. To chyba nie tylko ja, lecz wszystkie miałyśmy takie lęki i obawy.

Pamiętam, iż wcześniej chodziły plotki, że Kasia Borowicz będzie Miss. Nie ukrywam, iż była ona również moją faworytką. Różne dziewczyny miały zdanie na temat werdyktu,  ja uważam, że Kasia słusznie wygrała. Miała ,,to coś”, poza tym jest bardzo sympatyczną dziewczyną. W zeszłym roku spotkałyśmy się przypadkiem  w Mediolanie, strasznie się ucieszyłyśmy i spędziłyśmy miło wieczór.

Ja jestem zadowolona ze swojego występu. Pamiętam, że bałam się dojść do finału. Obawiałam się pytań i tu znowu powrócił ten lęk co będzie, jak odbierze mi głos z nerwów albo się zająknę i nic nie powiem i przyniosę wstyd rodzinie.

Nie liczyłam na żadną wygraną. Szczerze, to nawet o tym nie myślałam. Wiem, że to może dziwne, ale dla mnie już sam udział w konkursie był totalną abstrakcją. Byłam wtedy taka cicha, trochę wstydziłam się kamery i denerwowałam się przed każdym wyjściem.

Gdybym dzisiaj, po tylu latach, mogła znowu wziąć udział w konkursie, na pewno bym coś zmieniła w swoim występie. Przede wszystkim już bym się tak nie denerwowała, bo naprawdę nie ma czym. Chciałabym wtedy posiadać taką wiedzę, obycie i pewność  siebie, jaką mam dzisiaj.

Mimo wszystko Monika może być z siebie dumna. Dzięki udanemu występowi w finale konkursu Miss Polonia, organizatorzy dali jej szansę na spełnienie marzeń i zaproponowali udział w światowym konkursie piękności – Miss International 2005 w Japonii.

Tak, dzięki konkursowi Miss Polonia poleciałam na drugi koniec świata. Spędziłam miesiąc w Japonii z cudownymi ludźmi. Do dziś mam kontakt ze swoją opiekunką Micho i Miss Serbii Sonią, z którą dzieliłyśmy pokój. Przeżyłam wspaniałe chwile, których nie zapomnę do końca życia.

Na konkursie Miss International 2005 była zupełnie inna atmosfera. Nie miałyśmy prób ani treningów układów choreograficznych. Odbyła się jedna próba generalna dzień przed wielkim finałem. Przez miesiąc pobytu na zgrupowaniu jeździłyśmy po całym kraju, zwiedzałyśmy,  brałyśmy udział w organizowanych dla nas piknikach i imprezach charytatywnych. Odwiedzałyśmy dzieci z hospicjum i szpitali. Udzielałyśmy wywiadów i dyskutowałyśmy o pokoju na świecie i zagrożeniach dla środowiska na specjalnie zorganizowanych kongresach prasowych. Zadbano również o naszą rozrywkę. Byłyśmy w pięknym teatrze na wodzie, poznałyśmy kulturę, sztukę, kuchnię oraz obyczaje Japończyków.  Wspaniałe wspomnienia.

Mimo wszystko nie można zapominać, że jednak przede wszystkim uczestniczyłyśmy w konkursie piękności, a zatem podglądałyśmy rywalki, oceniałyśmy swoje szanse. Miss International 2005 została Precious Lara San Agustin Quigaman z Filipin. Miała  ona pokój zaraz za nami, nie sposób było się nie zaprzyjaźnić. Często rozmawiałyśmy. Zawsze była pięknie, elegancko ubrana, miała taką wrodzoną klasę, magnetyczne spojrzenie i śliczny, szeroki, zniewalający uśmiech. Cała ona. Poza tym zawsze cudownie opowiadała –  mogłabym jej słuchać godzinami. Jednak choć była nie tylko ładną, ale też bardzo mądrą dziewczyną, nie była moją faworytką. Myślałam, że główny tytuł zdobędzie Miss Wenezueli. Ona chyba też tak myślała, bo strasznie była zniesmaczona i zdegustowana po konkursie.

Od tamtych wydarzeń upłynęło 6 lat. Jak wygląda teraz życie Moniki Szerokiej?

Moje życie dziś wygląda inaczej. Nigdy nie przypuszczałam, że moje losy akurat tak się potoczą. Nie mogłam tego przewidzieć 🙂 Po konkursie Miss Polonia pomieszkiwałam w Warszawie, miałam tam więcej modelingowej  pracy. Pracując, kończyłam AWF oraz zarządzanie na Politechnice. Nigdy nie traktowałam Warszawy jako miejsca docelowego życia. Marzyłam o tym, żeby  zarobić dużo pieniędzy, aby wrócić i móc otworzyć własny interes w swoim rodzinnym mieście. Do Białegostoku zawsze ciągnął mnie też mój chłopak Kuba, bez  którego nie wyobrażałam sobie swojej przyszłości. Dziś jesteśmy już małżeństwem – nazywam się teraz Monika Zalewska 🙂 Na naszym Ślubie nie zabrakło oczywiście mojej współlokatorki ze zgrupowania konkursu Miss Polonia – Agnieszki Grodzkiej. Po wyjściu za mąż na stałe wróciłam do Białegostoku, gdzie otworzyłam  na starówce w centrum swój dom mody ślubnej i wizytowej La Perl’a.  Tyle lat pracy na prestiżowych imprezach i pokazach mody zainspirowało mnie do stworzenia miejsca klasycznego i eleganckiego, gdzie każda kobieta poczuje się wyjątkowo. Teraz salon jest moją pasją. Dokładam wszelkich starań, by był on wizytówką mody i stylu.

A konkurs Miss Polonia? Nadal oglądam wybory Miss i interesuję się tą tematyką w każdej wolnej chwili… Moją ulubioną Miss jest Rozalia Mancewicz. Może dlatego, że to moja dobra koleżanka i miastowa rodaczka. Poznałyśmy się już dobre parę lat temu. Zawsze się lubiłyśmy i mam do niej sentyment.

Uważam, że warto brać udział w konkursach piękności, ponieważ daje to szansę na zmianę swojego dotychczasowego życia. Poznaje się wielu ludzi, zdobywa się doświadczenie, obycie przed kamerami, a przede wszystkim przełamuje się stres. Warto walczyć i spełniać marzenia.  Dostarcza to wiele satysfakcji, gdy niemożliwe staje się możliwym.

Nic więcej chyba dodawać nie trzeba. Dziewczyny, edycja Miss Polonia 2012 rozpoczyna się już za kilka miesięcy!

Wywiad z R. Mancewicz

Rozalia Mancewicz – Miss Polonia 2010; reprezentowała Polskę na konkursie Miss Universe 2011

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony Miss Polonia w październiku 2011 roku

Witam Cię Rozalio!

Przede wszystkim gratuluję Ci wspaniałego występu na Miss Universe! Zgrupowanie w Twoim wykonaniu było bardzo udane! Porozmawiajmy zatem o tych kilku tygodniach w Brazylii. Pierwsze skojarzenie, jakie masz, gdy myślisz o konkursie Miss Universe. Czy jest coś, czego jeszcze o nim nie wiemy, a powinniśmy się dowiedzieć?

Kiedy myślę o konkursie Miss Universe, pierwsze skojarzenie to niesamowite wspomnienie i doświadczenie, a z drugiej strony ciężka praca. Zgrupowanie przed finałem Miss Universe trwało 3 tygodnie i ten czas wypełniało nam zarówno zwiedzanie i poznawanie Brazylii, jak i przygotowania do gali.

Tegoroczny konkurs odbył się w Sao Paulo. Czy poznałaś trochę to miasto? Co Cię w nim zachwyciło, a co przeraziło lub rozczarowało? Co zapamiętasz na zawsze?

Mimo, że podczas zgrupowania przebywałyśmy wyłącznie w Sao Paulo i niestety nie było okazji do zobaczenia innych miast, każdy dzień miałyśmy tak dokładnie zaplanowany, uczestniczyłyśmy w tak wielu różnych eventach, że nie było czasu na nudę.

Zachwycili mnie mieszkańcy Sao Paulo, są naprawdę bardzo żywi, mają dużo energii i są strasznie pozytywni. Nie podobały mi się natomiast korki, w których kilka razy utknęłyśmy nawet na dwie godziny. Pewnie dlatego, kiedy gdzieś musiałyśmy dotrzeć na czas, asekurowała nas policja 🙂

Na zawsze zapamiętam te wysokie budynki, wieżowce postawione gęsto koło siebie. Kiedy obserwowałam miasto z ostatniego piętra hotelu, czułam się, jakbym żyła w innym świecie, widok był po prostu nie do opisania.

Co Cię najbardziej zaskoczyło w trakcie trwania konkursu ?

Najbardziej mnie zaskoczyło to, że nigdzie nie mogłyśmy pójść same. Za każdym razem musiałyśmy pytać o zgodę nasze opiekunki, nawet, kiedy chciałyśmy wybrać się do kafejki internetowej, czy do recepcji. Ale z drugiej strony nie dziwię się temu, ponieważ organizatorzy odpowiadali za nas i chcieli zapewnić nam maksymalne bezpieczeństwo, a wiadomo jak niebezpiecznie bywa w Brazylii.

Co Ci się najbardziej podobało w czasie zgrupowania MU i co było dla Ciebie najtrudniejsze?

Najbardziej podobał mi się towarzyski mecz piłki nożnej, gdzie my – dziewczyny, uczestniczki konkursu, byłyśmy podzielone na dwie drużyny i grałyśmy ze sobą. To był mecz z prawdziwego zdarzenia. Niestety moja drużyna przegrała, ale to się nie liczyło, ponieważ miałyśmy naprawdę niezły ubaw na boisku. A najtrudniejsze były próby choreograficzne parę dni przed finałem. Nie jest łatwo wyćwiczyć układy i utrzymać dyscyplinę w grupie 89 dziewczyn, chociaż miałyśmy bardzo dobrą choreografkę, która pracuje przy największych pokazach na świecie.

Niemal rokrocznie konkursowi Miss Universe towarzyszą plotki, sensacyjki. Jak było w tym roku? Jakie krążyły w kuluarach plotki na temat konkursu, innych dziewczyn i Ciebie osobiście? Przy okazji możesz je potwierdzić lub zdementować.

Z natury nie jestem osobą słuchającą i komentującą plotki. Mogę powiedzieć tylko, że dziewczyny często rozmawiały o tym, która z kandydatek poddała się zabiegom upiększającym i operacjom plastycznym.

Jakie wrażenie zrobiła na Tobie ustępująca Miss Universe – Jimena Navarrete?

Jimena była z nami od początku zgrupowania. Z tego co zauważyłam, to jej każdy dzień był również po brzegi wypełniony oficjalnymi obowiązkami i zajęciami. Udzielała wywiadów dla telewizji, pozowała do zdjęć dla sponsorów. Była z nami praktycznie na każdym evencie, zawsze uśmiechnięta, nigdy nie narzekała, nie było widać po niej zmęczenia, no może pod sam koniec :). Kilka razy udało mi się z nią porozmawiać, i uważam, że jest ona sympatyczna, ale nie za bardzo otwarta, zauważyły to również inne dziewczyny. Zawsze była w towarzystwie swojej menagerki i ochroniarza.

Z którą z dziewczyn najbardziej się polubiłaś w trakcie zgrupowania Miss Universe? Czy atmosfera była sympatyczna, czy też dało się odczuć rywalizację? Jak dziewczyny znosiły tak intensywne przygotowania?

Byłam w grupie z Estonką, Serbką oraz Słowenką, więc z tymi dziewczynami spędzałam najwięcej czasu, miałyśmy wspólną opiekunkę, która informowała nas, co będziemy robić następnego dnia oraz która towarzyszyła nam przez okres całego zgrupowania. W autokarze często siadałam razem ze Szwedką oraz Portorykanką, były one bardzo zabawne, więc lubiłam przebywać w ich towarzystwie.

Jak oceniasz organizację gali finałowej? Jaka atmosfera panowała w trakcie samego koncertu finałowego?

Uczestnictwo w samej gali było dla mnie niesamowitym przeżyciem. Ilość świateł, kamer i ludzi robiła naprawdę piorunujące wrażenie. Wszystko było profesjonalnie zorganizowane. Ja i wszystkie uczestniczki byłyśmy przygotowane na 100%, więc nie mogło być mowy o jakichś niedociągnięciach, ale dało się odczuć zdenerwowanie, bo dla każdej z nas był to bardzo ważny dzień. Ja osobiście poradziłam sobie z tym, ponieważ wiedziałam, że mam wsparcie rodziców na widowni.

Jak oceniasz werdykt jury? Co sądzisz o Leili Lopes? Czy była Twoją faworytką, jeśli nie, kto nią był? Czy skład Top 16, później Top 5 zaskoczył Cię, czy raczej spodziewałaś się takiego składu? Od czego, Twoim zdaniem, zależy sukces na konkursie Miss Universe? Czy o wysokiej lokacie decyduje wyłącznie uroda?

Moim zdaniem, choć konkurs Miss Universe rządzi się swoimi prawami, ale główny werdykt jury jest na pewno słuszny. Dzień finału to był dzień Leili i to jej najbardziej dopisało szczęście. Moją i innych uczestniczek faworytką do korony była przepiękna Miss Malezji, od której biło piękno zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Byłam zaskoczona werdyktem dotyczącym składu najpierw top 16, a następnie top 5, gdyż w obu przypadkach odpadło wiele naprawdę przepięknych dziewczyn.

Przez cały okres zgrupowania prezentowałaś się fantastycznie. Docierały do nas informacje, że jesteś lubiana i podobasz się w Sao Paulo. Wydawało się, że sukces jest w zasięgu ręki. Co się zatem stało? Gdzie upatrujesz przyczyn swojej porażki? Czy jesteś zadowolona ze swojego występu? Czy może chciałabyś coś poprawić, zmienić? Co czuje piękna dziewczyna, gdy nie zostaje wyczytana do półfinałowej szesnastki, a musi trzymać fason?

Zrobiłam wszystko, co w mojej mocy. Starałam się wypaść jak najlepiej i jestem zadowolona z mojego występu. Ale niestety nie miałam wpływu na werdykt końcowy. Mimo to nie załamuję się, ponieważ już sam udział w konkursie był jedną z największych przygód mojego życia.

Co przywiozłaś sobie z Sao Paulo i z konkursu Miss Universe – zdjęcia, wspomnienia, jakieś znajomości, przyjaźnie, nagrody, pamiątki, coś jeszcze innego? A może kompletnie nic ?

Niestety nie miałyśmy wolnego czasu na zakup brazylijskich pamiątek, czego bardzo żałuję, ale udało mi się nabyć jedną jedyną rzecz w pewnej szkole – obrazek ręcznie wykonany przez dzieci 🙂 Dostałam również prezenty od niektórych dziewczyn, np. Miss Ukrainy podarowała mi drewniany grzebień z nazwą jej kraju, od Rosjanki dostałam koszulkę z nadrukiem „From Miss Russia with love”, a Miss Malezji wręczyła każdej dziewczynie przepiękną opaskę na włosy, zdobioną kamieniami. Ale myślę, że to właśnie wspomnienia, zdjęcia i filmy są największą pamiątką, taką na całe życie 🙂

Dziękujemy Ci za rozmowę i za emocje, których nam dostarczyłaś. I mocno Ci kibicujemy we wszystkich Twoich przedsięwzięciach podczas kolejnych miesięcy w koronie Miss Polonia i już po jej przekazaniu!

Wywiad z M. Lewczuk

Monika Lewczuk – I Vicemiss Polski 2009, I Vicemiss Globe International 2009, Miss Supranational 2011

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2011 roku

Konkursy piękności „od zawsze” budzą emocje. Takie same 30 lat temu i obecnie. A najciekawsze są takie edycje, kiedy poziom wśród finalistek jest zarówno wyrównany, jak i wysoki, kiedy są dwie, albo nawet 3 główne faworytki do korony i do samego końca nie wiadomo, która zwycięży. Miewaliśmy w przeszłości takie znakomite duety, jak choćby w latach 80: Gapińska – Gołasiewicz, w 90: Szymczak – Sudolska, czy już zupełnie współcześnie: Gorazda – Panek. Dwie wielkie faworytki pojawiły się również w konkursie Miss Polski w 2009 r. Były to Anna Jamróz i Monika Lewczuk…

Ania Jamróz to bardzo piękna dziewczyna. Wydaje mi się, że w pełni zasługiwała na tytuł. – mówi Monika Lewczuk – Zresztą w moim roczniku było przynajmniej pięć dziewczyn, które zwróciły bardzo moją uwagę. Jeżeli chodzi o mnie, nie byłam faworyzowana przez organizatorów, ale dużo ludzi podchodziło do mnie mówiąc, że stawiają na mnie. Bardzo to doceniałam.

Z czasem obie dziewczyny udowodniły i potwierdziły swoją urodę i klasę znaczącymi sukcesami, jakie odniosły na międzynarodowych konkursach piękności. Zanim to jednak nastąpiło, obie musiały przebyć długą drogę. Skupmy się na Monice…

To, że zdecydowałam się na udział w Miss Polski, wynikło przypadkowo. W gazecie trafiłam na artykuł o Klaudii Ungerman, zainteresował mnie, więc weszłam na stronę Miss Polski i akurat było ogłoszenie o wyborach Miss Mazowsza. Od dłuższego czasu moja rodzina i znajomi namawiali mnie, żebym się zgłosiła do takiego konkursu, więc stwierdziłam, że bez ich wiedzy, ale spróbuję 😉 Praktycznie nikt nic nie wiedział, dopóki nie udało mi się zdobyć tytułu Miss Mazowsza 😉 Moją motywacją było przede wszystkim sprawdzenie samej siebie. Chciałam spróbować, zobaczyć, czy mam szansę. Miss Mazowsza to był pierwszy etap eliminacji. Ale z każdego konkursu mam wspaniałe wspomnienia. Poznałam mnóstwo niesamowitych ludzi, z niektórymi dziewczynami przyjaźnię się do tej pory.

Wydaje mi się, że szczeble, które musiałam przejść w drodze do finału Miss Polski (Miss Mazowsza, półfinał Miss Polski) nauczyły mnie wiele i w znaczącym stopniu wpłynęły na moje przygotowanie do finału, chociaż doświadczenie, które udało mi się pozyskać, bardziej wykorzystałam na konkursach międzynarodowych, niż na finale MP. Przede wszystkim byłam przygotowana na to, że zgrupowanie to nie wakacje, ale ciężka praca do ostatniej minuty.

No właśnie, zgrupowanie. Poprzedza każdy konkurs piękności. Jak ono wyglądało przed tym ostatnim, decydującym starciem – przed finałem Miss Polski, czego dziewczyny mogły się na nim nauczyć? Jaka panowała atmosfera?

Na zgrupowaniu do finału Miss Polski uczyłyśmy się przede wszystkim choreografii i pewnego obycia z kamerami, fotografami. Dla wielu z nas były to pierwsze profesjonalne zdjęcia, nagrania. Przygotowywałyśmy się również do tego, że na gali wszystko musi wyjść bezbłędnie – więc każda z nas starała się już na próbach choreografii dawać z siebie wszystko. Każda dziewczyna traktuje zgrupowanie inaczej, stąd atmosfera w różnych kręgach bywa różna. Są osoby, które za wszelką cenę chcą wygrać, są takie, które bardzo się stresują, ale większość bierze zgrupowanie jako dobrą zabawę. Zdarzają się nawet przyjaźnie, które rodzą się podczas tego szczególnego okresu. Atmosfera na każdym z konkursów staje się często napięta szczególnie przed samym finałem. Wiadomo, że każda dziewczyna chce dostać najlepszy dla siebie strój na to wydarzenie, więc kłótnie pojawiają się przede wszystkim podczas przymiarek 😉

Niemal rokrocznie konkursowi Miss Polski towarzyszą plotki, sensacyjki. Jak było w 2009 roku? Jakie wówczas krążyły w kuluarach plotki?

Hmm… nie pamiętam 😉 Zgrupowanie przedfinałowe wspominam przede wszystkim jako świetną zabawę. W pokoju mieszkałam z Pauliną Multon, jak się później okazało moją sąsiadką mieszkającą w Płocku dwie ulice obok, ale prawie ze wszystkimi dziewczynami miałam bardzo dobry kontakt i z dużą ich częścią mam do tej pory.

Zgrupowanie dobiegło końca, a jego zwieńczeniem był koncert finałowy Miss Polski 2009. Po całodniowych próbach generalnych byłyśmy bardzo zmęczone i w dniu gali większość z dziewczyn po prostu chciała, żeby było już po wszystkim. Finał dla nas to nie tylko zabawa, ale i ogromny stres, który jest jeszcze podsycany przez osoby na backstage’u pospieszające nas, krzyczące. Natomiast samo wyjście na scenę daje duży zastrzyk pozytywnej energii 🙂

Rodzinne miasto przyniosło Monice szczęście. W płockim amfiteatrze zdobyła tytuł I Vicemiss Polski 2009. To był początek pasma jej sukcesów, z których kolejny odniosła już na międzynarodowej arenie.

Konkurs Miss Globe International 2009 wspominam najlepiej ze wszystkich, w jakich brałam udział do tej pory. Panowała tam niezapomniana atmosfera, która wynagrodziła mi wszystkie trudy, jakich przez te 3 tygodnie doświadczyłam. Mimo wielu oficjalnych i nudnych obowiązków, zwiedziłyśmy dużo miejsc, jakich bym się nie spodziewała zobaczyć w Albanii. Cały pobyt składał się z wielu osobnych, fantastycznych chwil. Czy byłam faworyzowana? Ja takich rzeczy nie widzę, więc ciężko jest mi się wypowiadać. Mogę powiedzieć tylko, że po konkursie podeszło do mnie kilku menadżerów dziewczyn z innych państw ku mojemu szczeremu zaskoczeniu mówiąc mi, że byli pewni, że to ja wygram. Ostatecznie zajęłam drugie miejsce. Natomiast werdykt główny wzbudził wielkie kontrowersje. Nikt nie spodziewał się, że wygra Samah Gahfaz z Algierii.

Do trzech razy sztuka. Dwukrotnie Monika była o krok od zwycięstwa i choć, jak mówi, w obu przypadkach czuła radość z wywalczonej lokaty, to liczne grono jej fanów czuło pewien niedosyt. Udało się za trzecim razem, Monika Lewczuk założyła koronę Miss Supranational 2011! Finał tego konkursu tradycyjnie już został zorganizowany nie tylko w Polsce, ojczyźnie Moniki, ale nawet w jej rodzinnym mieście – Płocku. Czy gospodyni konkursu międzynarodowego jest łatwiej, czy trudniej?

Myślę, że jest i łatwiej, i trudniej. Łatwiej, bo jednak nie musiałam się przestawiać na inny czas/pogodę/jedzenie/częściowo język, a poza tym organizatorzy bardziej przymykali oko na moje drobne wykroczenia 😉 Natomiast trudniej, ponieważ wszyscy bardziej na mnie zwracali uwagę i więcej ode mnie wymagali. Zarówno organizatorzy, jak i publiczność. Natomiast tutaj muszę też dodać, że podczas finału dostałam bardzo duże wsparcie ze strony widzów w amfiteatrze właśnie, za które jestem ogromnie wdzięczna. Przede wszystkim emocje podczas gali finałowej to było dla mnie niezapomniane uczucie, szczególnie po ogłoszeniu wyników, kiedy publiczność krzyczała ze szczęścia, że wygrała reprezentantka Polski 🙂

Zresztą całe wybory wspominam bardzo dobrze, po raz kolejny poznałam fajne osoby. Świetnie dogadywałam się ze współlokatorką z Wietnamu, z którą już jesteśmy umówione na spotkanie w Pradze, z dziewczynami z Egiptu, Puerto Rico, Namibii, Belgii, Francji, Polinezji, Ekwadoru, Albanii, Bahamów, Kanady, Curacao, Czech, Dominikany, Gruzji, Hong Kongu, Islandii, Filipin, Rwandy, Serbii, Szwecji, z Tajlandii (chociaż ciężko było ją zrozumieć), USA 🙂 Do tej pory często się kontaktujemy na Facebook’u.

W ogóle atmosfera wśród dziewczyn była zaskakująco dobra. Oprócz jednej delegatki, której każda inna szczerze nienawidziła, cała reszta żyła ze sobą w bardzo dobrych stosunkach. Organizatorzy nie faworyzowali żadnych kandydatek, natomiast same dziewczyny między sobą ustalały już swoje TOP 5, TOP 20 itd. Ja tego nie lubię, więc zawsze omijam takie rozmowy, natomiast i tak do mnie trafia, kto, czyim zdaniem będzie w tych typowaniach.

Te wspaniałe sukcesy sprawiły, że Monika jest dziś jedną z najbardziej utytułowanych Miss w Polsce. Bazując na własnym doświadczeniu, jakich rad udzieliłaby ona dziewczętom przygotowującym się do startu w międzynarodowym konkursie piękności?

Wydaje mi się, że oprócz fizycznych predyspozycji, przede wszystkim ważne jest nastawienie. Nawet najpiękniejsza dziewczyna, mając ciągle niezadowoloną minę, nie wzbudzi entuzjazmu jury. Myślę, że ważna jest też naturalność w relacjach z innymi. Jeżeli dziewczyna potrafi podejść do konkursu na luzie, nie stresuje się za bardzo, ale stara się i przykłada, ma znacznie większe szanse, stąd moja rada, aby kolejne kandydatki podchodziły do konkursów piękności z uśmiechem i nastawieniem, że nawet, jeżeli zgrupowanie będzie ciężkie, to jest to tylko kilkanaście/ kilkadziesiąt dni, a tytuł, który mogą zdobyć, dostaną dożywotnio.

No tak, z pewnością Monika stanowić może wzór. Niewiele dziewczyn tak bardzo zbliżyło się do ideału Królowej Piękności, jak ona. A jaka jest, gdy zdejmie z głowy koronę?

Ciężko jest opisać samą siebie. Wydaje mi się, ze jestem dość pozytywną, ale też złożoną osobą, staram się czerpać radość z tego, czego doświadczam. Uwielbiam coś robić, działać. Moi rodzice zawsze twierdzą, że wszędzie jest mnie pełno, ale chyba po prostu tak już mam, że nie potrafię za długo wysiedzieć w jednym miejscu 😉 Bardzo cenię sztukę, dlatego ogromną satysfakcję sprawia mi jej zgłębianie, poznawanie nowych kultur, miejsc, ale też ludzi. Często łapię nastroje refleksyjne i wtedy ciężko jest mnie z powrotem przywrócić do rzeczywistości.

Niedawno skończyłam 23 lata, mieszkam w Warszawie. Od lat zajmuję się muzyką, ukończyłam Płocką Szkołę Muzyczną im. Karola Szymanowskiego, ucząc się gry na fortepianie. Przez kilka lat uczęszczałam do Teatru Muzycznego Buffo na warsztaty teatralno-wokalne, do Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie na wokal jazzowy i klasyczny oraz na lekcje śpiewu u licznych aktorów i wokalistów, więc jak widać muzyka, a w szczególności śpiew, to moja pasja, którą stale rozwijam 🙂 Z nim też związane są moje marzenia.

A zatem nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć Monice spełnienia tych marzeń. I oby w dziedzinie śpiewu była równie bezkonkurencyjna, jak w wyborach Miss.

Wywiad z Igo-Art

Agencja Impresaryjna Igo-Art to firma rodzinna. Swoje powstanie i sukces zawdzięcza trzem osobom: Jagodzie Piątek – Włodarczyk, Oliwii Piątek, a przede wszystkim Igorowi Włodarczykowi. Całą trójkę, poza więzami krwi, od 6 lat łączy także praca, która jest treścią ich życia i każdemu z nich daje inny rodzaj satysfakcji. Jagoda Piątek – Włodarczyk jest właścicielem Agencji Igo-Art. Odpowiada za kierunki i sposób rozwoju firmy oraz pozyskiwanie nowych kontaktów w kraju i zagranicą. Oliwia Piątek odpowiada za koordynację całości, podczas kolejnych edycji pokazów współpracuje ze stylistami, kandydatkami startującymi w konkursie, modelkami, hostessami, firmami biorącymi udział w wydarzeniach organizowanych przez agencję, a przede wszystkim jest świetnym choreografem zarówno wyborów Miss, jak i prestiżowych pokazów mody o charakterze ogólnopolskim. Igor Włodarczyk opracowuje każdy program od strony artystycznej, reżyseruje i pisze scenariusze wszystkich wydarzeń, produkuje i współpracuje z ekipami realizującymi pokazy. Odpowiedzialny jest także za kontakt z mediami i partnerami oraz wizerunek Igo-Art w Internecie.

Jagoda, Oliwia i Igor to zgrany team. Mimo tego, że wszyscy grają i nadal grać będą w jednej drużynie, to każde z nich ma również inne plany, które będzie realizować w najbliższym czasie. Właścicielka Igo-Art postanowiła założyć fundację na rzecz młodych, utalentowanych ludzi, którzy nie mają finansowych możliwości, aby rozwijać swoje uzdolnienia. Firma dotąd przez cały czas wspierała ich w sposób nieformalny, a w tej chwili zamierza rozwinąć bardziej tę sferę swojej działalności. Oliwia otwiera własną firmę. Igor rozpoczyna studia na wydziale Organizacji Produkcji Filmowej i Telewizyjnej łódzkiej PWSFTViT, które będą pomocne w dalszej pracy przy produkcji wydarzeń.

Zapraszamy na rozmowę z ludźmi, dla których pasja stała się pracą i sposobem na życie…

Witamy! Jak i kiedy doszło do tego, że Igo-Art został regionalnym organizatorem konkursu Miss Polonia? Jednym słowem skąd wzięliście się w Miss-biznesie? I jak wspominacie swoje pierwsze doświadczenia związane z tą imprezą?

To Igor głównie zachęcał, wręcz sprowokował, do organizacji wyborów Miss Ziemi Łódzkiej 2006. Brak konkursu regionalnego i eliminacji do Miss Polonia w województwie łódzkim spowodował, że postanowiliśmy podjąć się organizacji tego wydarzenia. Niezbędne było założenie firmy i w ten sposób, w styczniu 2006 roku, powstała Agencja Impresaryjna IGO-ART. Wcześniej wiele razy bywaliśmy na tego typu imprezach, finałach Miss Polonia, Miss Europy, konferencjach prasowych itd. i mieliśmy już wyobrażenie, jak powinien wyglądać tego typu konkurs. Początki były cudowne – zostaliśmy wyróżnieni przez Biuro Miss Polonia tytułem Najlepszego Organizatora Regionalnego. Zaczęliśmy od wyborów Miss Województwa Łódzkiego, a obecnie organizujemy konkursy w kilku innych miejscowościach w regionie, konkurs Miss Polonia Nastolatek, Miss Studentek Łodzi, jak i imprezy ogólnopolskie: The Look Of The Year oraz Festiwal Tańca.

Wow! Już po pierwszej edycji zostaliście najlepszym organizatorem regionalnym, a potem było już tylko lepiej :). Choć organizacją wojewódzkiego konkursu piękności zajmujecie się dopiero od 6 lat, ale na ten temat wiecie już wszystko. Firmowane przez Was koncerty regionalne tradycyjnie zachowują bardzo wysoki poziom i cieszą się wielkim uznaniem. Kilkukrotnie organizowaliście również ogólnopolskie półfinały i współpracowaliście przy organizacji finałowych gal Miss Polonia. Odsłońcie trochę kulisy swojej pracy – na czym ona polega, po kolei, krok po kroku, jak wyglądają przygotowania do wyborów Miss w regionie? No i jaka jest recepta na tak duży sukces w tak krótkim czasie?     

Nie ukrywamy, że jest to praca ciężka, która niekiedy może zniechęcać, ale najważniejsza zasada, to przede wszystkim systematyczność i rzetelność, nie zostawianie niczego na ostatnią chwilę, dobry warsztat związany z naszą wiedzą, pasja w tworzeniu. Najwięcej wymagamy od siebie, a wtedy inni akceptują to, że wymagamy również od nich. Lepszej recepty nie znamy. Już teraz planujemy finały różnych imprez na maj, czerwiec i lipiec 2012, choć dopiero zakończyliśmy ich realizację w tym roku.  

A teraz poprosimy o trochę anegdotek – pamiętacie może jakieś wyjątkowe sytuacje z konkursu Miss Polonia? Jakie są Wasze najciekawsze wspomnienia z nim związane? Którą edycję regionalną i ogólnopolską szczególnie zapamiętaliście i dlaczego. Co jest dla Was najtrudniejsze w Waszej pracy dla BMP? Co najbardziej w niej lubicie, a czego nie cierpicie? Kto najbardziej Wam pomaga i wspiera w tej działalności?

Zawsze, przez sentyment, najlepiej pamięta się tą pierwszą edycję, a ostatnia dała nam w kość ze względu na nasze wciąż niezaspokojone ambicje i nowe, trudne do realizacji pomysły. Choć ten finał uważamy za swój najlepszy dotychczas, to w pewien niedefiniowalny sposób czuliśmy niedosyt. Przyjaciele się z nas nabijają, że rywalizujemy sami ze sobą. Wszystko w tej działalności jest trudne i jednocześnie łatwe, ale wierzymy w siłę swojej pracy, wspieramy się nawzajem. Dzięki temu wiemy, że wszystko się uda.

Jakie było najśmieszniejsze i najstraszniejsze zdarzenie podczas tych kilku lat? Największa „wpadka”? Czy jest może coś, czego żałujecie, albo co Was zaskoczyło? Jakbyście podsumowali ten okres – co uważacie za swój największy sukces, a co za największą porażkę?

Największy sukces to fakt, że w dalszym ciągu lubimy pracować razem i każdy z nas jest perfekcyjny w swoich działaniach, możemy zawsze na siebie liczyć, polegać na swojej wiedzy i umiejętnościach. Jest to podstawa naszego spełnienia, sukcesu i bezpieczeństwa w pracy. Porażek i wpadek nie było, były rozczarowania, do których nie chcemy wracać.

Przejdźmy teraz do głównych bohaterek, Waszych podopiecznych, kandydatek do korony i tytułu Miss. Te najbardziej znane i utytułowane to Izabela Wilczek, Barbara Tatara, Karolina Filipkowska, Agata Biernat. A Wy osobiście, którą z laureatek lub kandydatek szczególnie zapamiętaliście i dlaczego? Z którą spośród wykreowanych przez Was Miss najlepiej się Wam współpracowało, którą najbardziej polubiliście? Czy po przekazaniu przez nie korony nadal utrzymujecie kontakt z byłymi Miss ? A może zdradzicie nam, jaka jest Wasza anty-miss? Czy któraś z dziewcząt Was zawiodła?

Pytanie bardzo niezręczne a więc powiemy tylko tyle, że każda z dziewczyn przynosiła nam inne doświadczenia, radości i staraliśmy się, żeby czas jej panowania był dla niej wyjątkowy i jak najbardziej atrakcyjny.

Co się dzieje z Miss Regionu, która nie odniesie sukcesu na szczeblu ogólnopolskim? Czy znika ona zupełnie ze świata mediów i show-biznesu?

Nasze kandydatki biorą udział w różnych działaniach edukacyjnych, programach profilaktycznych, promocyjnych, charytatywnych, pokazach mody, sesjach zdjęciowych, są twarzami kampanii reklamowych. Współpracujemy przy tym z Urzędem Marszałkowskim i Urzędami Miast.

A teraz skupmy się na tych, które jednak pokonują kolejne szczeble na konkursowej drabinie. Do tego, że Wasze podopieczne wspieracie „mentalnie” i „duchowo” przez cały okres ich panowania, nikogo nie trzeba przekonywać. Bardzo nam się podobało, kiedy w czasie tegorocznego półfinału konkursu Miss Polonia reprezentantka województwa łódzkiego Beata Stelmaszczyk otrzymała od Was bukiet róż jeszcze na scenie, na wybiegu, tuż po tym, kiedy dowiedziała się, że właśnie awansowała do finału. Bardzo fajny gest i musiało jej być bardzo miło. Ale poza tego rodzaju wsparciem, jaka jest Wasza rola, jako organizatora regionalnego, w przygotowaniach dziewczyn do kolejnych etapów konkursu?

Na przykładzie tegorocznej Miss, Beaty Stelmaszczyk, oraz naszych laureatek z lat poprzednich widać, że dbamy o nie i zaczynamy współpracę już w dniu otrzymania korony Miss Polonia Województwa Łódzkiego. Zajmuje się nimi sztab profesjonalistów w dziedzinie stylizacji włosów, makijażu, kosmetolodzy, projektanci mody. Duży nacisk kładziemy na promocję jej osoby w mediach, aby mieszkańcy regionu mieli okazję poznać swoją Miss. Oprócz wszystkich tych rzeczy, z naszej strony rzeczywiście zawsze może liczyć na wsparcie psychiczne i rodzinną atmosferę.

A jeśli dziewczyna odniesie jeszcze większy sukces i zostanie wydelegowana na międzynarodowy konkurs piękności. Jak rozkłada się ciężar przygotowań? Jaką rolę w tych przygotowaniach odgrywa Biuro Miss Polonia, jaką organizator regionalny, a ile zależy od samej dziewczyny? W jaki sposób jest przygotowywana polska reprezentantka na międzynarodowy konkurs piękności? Jak takie przygotowania wyglądają?

Korzystając z okazji, chcielibyśmy w tym miejscu, uświadomić niezorientowanych fanów konkursów piękności w Polsce, którzy mają zbyt bujną wyobraźnię i doszukują się w naszej pracy „zakulisowych działań”, ubezwłasnowolnienia Pani Prezes Biura Miss Polonia, wyrafinowanych podstępów itp., o prostych i przejrzystych zasadach współpracy, jakimi jesteśmy związani z Biurem Miss Polonia. Po pierwsze ten, kto ma w danym roku licencję na określony konkurs i ponosi wszystkie koszty finansowe z tym związane, ten decyduje o kandydatce, którą wysyła. I czy ona jest z Aleksandrowa, Konstantynowa czy też Miss Pabianic nikogo nie powinno interesować, tym bardziej, że nasze delegatki zawsze wracają z sukcesem. Stanowisko fana powinno być jednoznaczne – radość z wyróżnienia, a nie szukanie dziury w całym i wieczne „smaganie batem” na przemian Biura Miss Polonia i Agencji Igo-Art. Druga zasada: wówczas, kiedy wspólnie z Biurem Miss Polonia przygotowujemy kandydatkę do konkursu, dzielimy się odpowiedzialnością za obowiązki związane z procesem tych przygotowań. Zazwyczaj wtedy jest to dziewczyna, która reprezentuje Biuro Miss Polonia (jest finalistką ogólnopolskiego etapu, laureatką któregoś z tytułów), a przygotowuje się pod naszym okiem. Ważna jest aprobata organizatora międzynarodowego, który zawsze akceptuje kandydatkę z danego kraju. Nim dojdzie do jej udziału w konkursie, najpierw musi ona zostać zatwierdzona. Lubimy konkursy międzynarodowe, bo mierzymy się z kolejną poprzeczką i dużo z tego czerpiemy, poznajemy ciekawych ludzi. Stąd też na tegorocznych wyborach Miss Polonia Województwa Łódzkiego byli obecni organizatorzy z Indii, Niemiec. Udział naszych podopiecznych w konkursach międzynarodowych to nie żaden układ, tylko wspólne budowanie marki Miss Polonia, sukcesy, ale również inwestycje, które nie każdy chce ponosić.

Wasze podopieczne brały udział w kilku międzynarodowych konkursach piękności – Miss Universe, Miss Earth, Miss Intercontinental. Czy towarzyszyliście im podczas ich podróży? Jak porównalibyście te konkursy, który jest Waszym ulubionym, a do którego najtrudniej jest przygotować dziewczynę?

Konkursy międzynarodowe, jak już wspominaliśmy, to kosztowna zabawa i nie każdy chce się w to bawić, a my to lubimy i nie potrafimy sobie odmówić trzymania kciuków za naszą kandydatkę i towarzyszenia jej na miejscu. Najbardziej egzotycznym konkursem, na którym byliśmy i wymagającym długich przygotowań z powodu obowiązku posiadania określonej wiedzy z zakresu ochrony środowiska, jest Miss Earth. Kojarzy się on nam z przesympatycznymi organizatorami oraz wspaniałą atmosferą finałów. Również organizatorzy konkursu Miss Intercontinental i Top Model Of The World lubią to, co robią, da się to wyczuć, stąd też na zgrupowaniach tych konkursów i samych finałach jest bardzo sympatycznie i miło je wspominamy.

Powoli zmierzamy do końca naszej rozmowy. Może jeszcze jedno pytanie. Czy widzicie jakieś zmiany w organizacji konkursu Miss Polonia na przestrzeni ostatnich kilku lat i czy Waszym zdaniem te zmiany podążają w dobrym, czy w złym kierunku?

Biuro Miss Polonia poszukuje ciągle nowych pomysłów przy organizacji gali finałowej, zatrudnia różnych reżyserów i producentów, którzy zmieniają formułę wyborów. Inne konkursy mają konwencję wyborów Miss z lat 90tych, śmieszne tańce z krzesłami czy laskami, które dawno powinny odejść do lamusa. Ostatnio bardzo nam się podoba budowanie wizerunku Miss Polonia jako celebrytki, z tym, że nie każda Miss Polonia jest w stanie udźwignąć taki ciężar, a więc nad tym trzeba popracować, aby Miss Polonia kojarzyła się z mądrą, inteligentną, pewną siebie dziewczyną, która radzi sobie z rolą reprezentacyjną. Tym bardziej, że dziewczyny, które obecnie biorą udział w konkursie to nie głupiutkie debiutantki, ale wykształcone, młode, nowoczesne kobiety i to należy wyeksponować. Aby być, trzeba umieć bywać. Braku sukcesów Polek na Miss Universe upatrujemy w niewpasowywaniu się w konwencję tego konkursu, jeśli chodzi o wybór delegatki. Miss Universe jest zaprzeczeniem subtelnej Miss Świata i wizerunku, który buduje Pani Morley i przy wyborze Miss Polonia powinniśmy o tym pamiętać. Zasad panujących na tym konkursie i kryteriów wyboru Miss Universe nie da się zmienić, a chcąc mieć sukces, musimy się im podporządkować. Miss Polonia, reprezentantka Polski na Miss Universe, musi mieć nie tylko ładną buzię, ale także charyzmę, przebojowość, odrobinę szaleństwa i to niedefiniowalne coś, czego nie da się wyuczyć, z tym trzeba się urodzić. Doskonałym przykładem jest Rosie Mancewicz, która była doskonale przygotowana przez BMP, prezentowała się bardzo ładnie, bardzo się starała, ale jej osobowość przekreśliła szansę na wejście do finału. Przynajmniej naszym zdaniem.

Właściwie cały czas rozmawiamy o konkursie Miss Polonia, a przecież podejmujecie także wiele innych inicjatyw, o których wspominaliście na samym początku – eliminacje regionalne Miss Polonia nie są jedyną. Przybliżcie nam trochę na koniec także inne Wasze przedsięwzięcia.

Oprócz kolejnych etapów Miss Polonia organizujemy także trzy inne, cykliczne imprezy. The Look of the Year to niezwykle ważne wydarzenie o zasięgu globalnym, którego celem przewodnim jest wyselekcjonowanie i wypromowanie nowych twarzy w świecie modelingu. Dzięki udziałowi w konkursie kandydatki otrzymują szansę na zrobienie kariery na najsłynniejszych wybiegach świata. W ten sposób zaczynały m. in. Cindy Crawford, Linda Evangelista, Kasia Smutniak.

Kolejna impreza, którą organizujemy od 2008 roku to Ogólnopolski Festiwal Tańca. Ideą festiwalu jest spotkanie uzdolnionej tanecznie młodzieży, która chciałaby zaprezentować się na forum ogólnopolskim. W rywalizacji o główne trofeum – Złotą Łódkę Prezydenta Miasta Łodzi mogą wziąć udział zarówno członkowie szkół tańca, jak i różnych formacji tanecznych działających przy domach kultury i szkołach, a także profesjonalnych grup tanecznych.

Wiosną 2012 roku Igo-Art pragnie zrealizować bardzo innowacyjny projekt, którym jest zorganizowanie wyborów skierowanych do piękności polonijnych rozproszonych po całym globie. Pragniemy stworzyć w pełni międzynarodową odsłonę konkursu Miss Polonia, który z uwagi choćby na swoją nazwę powinien zwracać się do pięknych Polek niezależnie od kraju ich zamieszkania. Stąd pomysł na konkurs Miss Polonii of the World.

Wobec tego życzymy Wam powodzenia w realizacji nowych i kontynuacji dotychczasowych projektów i serdecznie dziękuję za rozmowę.

My również dziękujemy i pozdrawiamy wszystkich Czytelników Globmiss.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2011 roku

Wywiad z A. Skuratowicz

Anna Skuratowicz – finalistka Miss Polski ’91

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss we wrześniu 2011 roku

Anna Skuratowicz jest klasycznym przykładem na to, że nie trzeba się „urodzić Miss”, od dziecka przygotowywać, by odnieść sukces w konkursie piękności.

W 1991 r. miałam 18 lat, uczyłam się w liceum, byłam tzw. „metalówą”, ubierałam się na czarno i beztrosko spędzałam czas ze znajomymi na koncertach i imprezach. Nie pasowałam do takiego wymuskanego świata miss. Ale moja mama… No właśnie, moja mama była kiedyś modelką i cały czas mnie namawiała do wzięcia udziału w konkursie piękności. Wymigiwałam się, jak mogłam. A to biuro organizatora było zamknięte, albo zabrakło kwestionariuszy itd., ale mamusia postawiła na swoim. Niech jej będzie, stwierdziłam w końcu. Poszłyśmy na zakupy po pierwsze w moim życiu szpilki, z którymi później na tyle się oswoiłam, że na ogólnopolskich półfinałach wykonałam w nich nawet artystyczny obrót i się nie przewróciłam. No i tak to się zaczęło.

Dlaczego wystartowałam w Miss Polski, a nie w Miss Polonia? Bo w Kielcach, moim rodzinnym mieście, akurat ten konkurs był organizowany. Nie miałam żadnej motywacji do startu, po prostu następna fajna impreza. Zresztą jej uczestniczki też były fajne. Kiedy okazało się, że nagrodą główną ma być Mercedes, to zgodnie wszystkie podzieliłyśmy go między siebie. Mnie w udziale przypadł silnik. Z Mercedesa nic nie wyszło, bo jak wieść niosła, sponsora wsadzili za kratki, a samochód okazał się być kradziony.

Była to chyba impreza rzeczywiście udana zważywszy, że Anna zdobyła koronę Miss Ziemi Świętokrzyskiej.

Potem był ogólnopolski ćwierćfinał i półfinał, na których ja oraz inne regionalne miss musiałyśmy być po to tylko, aby się pokazać, bo automatycznie wchodziłyśmy do finału. Na tych etapach rywalizowały ze sobą regionalne wicemiss. Zgrupowanie przed finałem miałyśmy w Wieżycy i było naprawdę świetnie, choć bardzo męcząco. Poza posiłkami i 2-godzinną przerwą po obiedzie, do późnej nocy trwały próby. Może to wyświechtane powiedzenie, ale rzeczywiście podczas takiego konkursu i przygotowań do niego można nabyć pewności siebie i poczucia swojej wartości i przede wszystkim nauczyć się, jak ładnie się poruszać i poznać trochę swoje ciało, co w moim przypadku okazało się krokiem milowym w dalszym życiu.

Nie wiem, jak jest teraz i mam nadzieję, że inaczej, ale „za moich czasów” konkursowi towarzyszyły mniejsze, czy większe sensacyjki i skandale. Dotyczyło to głównie tzw. sponsorów, którzy niekiedy pozwalali sobie na zbyt wiele, licząc na „wdzięczność” finalistek. Która na to poszła, jej sprawa. Mnie też proponowano sponsoring w zamian za…, a skończyło się na zwyzywaniu delikwenta i ucieczce. Łagodny charakter był mi obcy. Nie zmienia to jednak faktu, że całość przygotowań wspominam wspaniale i znajomość z dwiema koleżankami z konkursu utrzymywałam jeszcze przez jakiś czas, z Sabiną Plamitzer i z Anią Zastawną z Reszla, z którymi mieszkałam w pokoju. Świetne dziewczyny.

Uff…w takiej to „skandalicznej” i sympatycznej atmosferze Anna dobrnęła do finału…

Koncert galowy wspominam… jako brak fryzjerek i brak czasu. Biorąc pod uwagę fakt, że sama teraz zajmuję się organizacją dużych pokazów mody, to mam na to inne, bardziej techniczne spojrzenie. Sam choreograf stwierdził, że mnie nie wypuści na scenę podczas gali, bo cały czas się myliłam w czasie prób. Za to na finale tylko ja jedyna nie popełniłam błędu (prawie, ale nie z mojej winy) i byłam dla niego największą niespodzianką i metamorfozą zgrupowania, która z „metalówy” stała się księżniczką. Koncert finałowy potraktowałam profesjonalnie. Była po prostu praca do wykonania i ją wykonałam. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie „wywinęła”. Mało brakowało, a byłby to orzeł. Obcas wszedł w zakładkę trenu sukni i tak utknęłam na środku sceny, a choreografia „szła sobie” dalej. Dziewczyny za kulisami powiedziały, że po takiej wpadce nie wyszłyby już więcej na scenę, ale ja stwierdziłam: „kochane, grunt to na siebie zwrócić uwagę”. Chyba się powiodło, bo zwróciłam i awansowałam do Top 10 finalistek.

Anna znalazła się w Top 10, a Miss Polski została niezapomniana Agnieszka Kotlarska.

Werdykt główny jury był jak najbardziej słuszny. Agnieszka była moją faworytką od samego początku i szczerze mówiąc, to było wiadome już na ćwierćfinałach, że tylko ona i nikt inny może te zawody wygrać. Z pozostałą częścią werdyktu nie do końca się zgadzałam. I bynajmniej nie chodzi tu o mnie i moją lokatę (i tak mnie zdziwiło to miejsce w pierwszej „10”. Z moim podejściem do tego konkursu?). Myślę, że Agnieszka miała wszystkie cechy idealnej Miss Piękności. Była naprawdę piękna, miała ujmujący charakter, bardzo delikatna i jakaś taka trochę nieobecna. Szkoda, że… była.

Od tamtych wydarzeń upłynęło już 20 lat.

No właśnie, a ja mogłabym powiedzieć: „20 lat minęło, jak jeden dzień”. Nadal mieszkam w Kielcach. Mam męża, dwoje świetnych dzieciaków: 13 letnią Olę i 9 letniego Piotra, które z własnej nieprzymuszonej woli, czasem pracują jako mali modele. To już trzecie pokolenie modeli w naszej rodzinie 🙂 Mnie wciągnął szeroko rozumiany show biznes. Organizuję imprezy, duże pokazy mody, jestem choreografem, czasem ich reżyserem. Uczę przyszłe modelki, jak mają się poruszać. Przez cały czas sama także pracuję jako modelka (jeszcze mnie chcą 🙂 ). I pomyśleć, że to wszystko przez mamę, która się uparła…

Ech te mamy. Skąd one wiedzą, co jest najlepsze dla ich dzieci ? I że nawet z „metalówy” w skórze i ćwiekach wyrośnie piękna księżniczka w szpilkach…