Wywiad z A. Osińską

Agnieszka Osińska – I Vicemiss Polonia ’97; znalazła się w Top 15 na konkursie Miss International ’98

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony Biura Miss Polonia we wrześniu 2011 roku.

Mieszkańcy małych miasteczek dzielą się na dwie kategorie: lokalni patrioci, zakochani w swoich mieścinkach, chwalący ich zalety oraz osoby, które za wszelką cenę chcą się z nich wyrwać, tęskniąc za „wielkim światem”. Współczesność daje chętnym coraz więcej możliwości ucieczki z prowincjonalnych miast. Agnieszka Osińska z Frampola na Zamojszczyźnie postawiła na konkursy piękności.

Dokładnej mojej drogi do finału Miss Polonia nie pamiętam, bo było to dosyć dawno, ale z tego co zapamiętałam była ona długa, choć dość łatwa i przyjemna. Jestem tzw. „weteranką” – brałam udział w wielu wyborach Miss, większość koron zdobyłam, podobnie zresztą, jak i Madzia – moja siostra bliźniaczka (wygrywałyśmy na zmianę ha ha, żeby nie było drugiej smutno…). Miałyśmy urodę i ten młodzieńczy wdzięk, odpowiednie figury i wzrost, więc dlaczego marnować pewne zalety 🙂 Po prostu przednia była zabawa… Startowałyśmy oczywiście głównie dla zabawy. No i trochę dla rozsławienia małego Frampola w całym powiecie:) … Nie, wtedy to było jeszcze jakoś inaczej z tymi powiatami 🙂  Dobra, przyznam się,  tak naprawdę zrobiłam to chyba dla sławy!!! 🙂

Dziś trudno jest mi odpowiadać na pytania o motywację 19-latki, kiedy mam 32 lata i mój sposób myślenia zmienił się trochę…:) Na pewno było to tylko niewinne i beztroskie korzystanie z uroków młodości…

W każdym razie zaczęło się zupełnie przypadkiem, od lokalnego konkursu (aczkolwiek wygrana w nim gwarantowała udział w dalszych „selekcjach” przed głównym finałem Miss Polonia).  Wzięłam w nim udział sama, (Magda była zupełnie na ‚nie’! Tylko niesamowite jest to, że rok później sama wzięła udział w tym samym konkursie ha ha!). Na pewno była obawa o to, jak zostanę odebrana przez przyjaciół, naszą zgraną paczkę, którą wtedy tworzyliśmy… Od zawsze starałam się otaczać raczej ludźmi, dla których większą wartością była muzyka, sztuka czy inne głębsze priorytety niż sukienki czy kolor lakieru do paznokci, więc  bałam się, że w ich oczach wypadnę ‚płytko’, ale zaryzykowałam. W jakimś sensie za ich namową także. Było fantastycznie, przyjaciele i znajomi wypełnili po brzegi Salę Kinową w Biłgoraju i kibicowali na cały głos 🙂 Okazało się, że bardzo się co do nich myliłam w dobrym tego słowa znaczeniu… Najśmieszniejsze było, jak wiele lokalnych dziewcząt (właśnie tych bardziej od paznokci i lakierów do włosów, niż od inteligencji)  zazdrościło mi i Madzi. Któregoś dnia pod przywództwem lokalnej ‚liderki’ tlenionych blondynek chciały nas nastraszyć lub zastraszyć z obawy o utratę pozycji w lokalnej społeczności małomiasteczkowych gwiazd…Ha ha ha! Naprawdę zabawne, kiedy  się wraca do tego… Typowa walka o pozycję w stadzie chyba 🙂  Ogólnie „światowej” sławy lokalny konkurs piękności zakończyłam z wynikiem „drugim”, przegrywając z przepiękną dziewczyną… Wtedy naprawdę nie miałam żadnych szans… Poza tym nie pochodziłam  z cudownej ziemi biłgorajskiej, dostałam więc tytuł I v-ce Miss Ziemi Biłgorajskiej w pierwszych wyborach w historii miasta… Trudno się mówi, wtedy się zawiodłam… Drugi konkurs już był zdecydowanie mniej kontrowersyjny 🙂 Zwyciężyła w nim moja seksowna, piękna siostra, którą później z kolei pomawiano o sekretne treningi i przygotowywanie „choreografii” oraz dobór podkładów muzycznych z obecnym Panem Burmistrzem Biłgoraja, a moim przyjacielem Januszem. Prowadził on wówczas galę. Jak widać plotki towarzyszyły nam i towarzyszą takim konkursom na każdym etapie, od samego początku. Oczywiście to tylko pomówienia i co do tego nie ma żadnej dyskusji. Uroda Magdy broni się sama, była wówczas rzeczywiście śliczna, a dodatkowo doskonale i seksownie wykonała utwór „Kocham Cię kochanie moje”… Aż łzy nam leciały ze śmiechu, tak świetnie to zrobiła, ze sceną byłyśmy zresztą jakoś zawsze obyte…albo może byłyśmy bardzo śmiałe. Zresztą nie ma się co dziwić, kilkanaście lat temu w małych mieścinkach wybory Miss to było coś nowego, ludzie nie byli jeszcze obyci z takim światem, miasteczka były pełne nieżyczliwych, wszyscy oskarżali wszystkich o układy i układziki, nic nie mogło stać się dlatego, że po prostu ktoś miał dobre geny….

To wszystko miało miejsce w 1997 roku. Agnieszka miała wtedy 19 lat i była normalną, atrakcyjną nastolatką, mieszkającą w małej miejscowości na Lubelszczyźnie – we Frampolu.

W wyborach Miss Polonia wystartowałam razem z Magdą, moją siostrą bliźniaczką i po raz pierwszy w historii konkursu, obie doszłyśmy do samego finału.

Zanim wystąpiłyśmy w koncercie finałowym, wzięłyśmy udział w poprzedzającym go zgrupowaniu. Zgrupowanie było świetne, odbywało się w ośrodku szkolenia sportowców chyba, niedaleko Garwolina. Byłyśmy tam pilnowane jak diamenciki, aby nikt z zewnątrz nie wtargnął do naszego pięknego grona oraz żeby nie powtórzyła się sytuacja z wcześniejszego zgrupowania półfinałowego. Wówczas, gdzieś na końcu Polski, kilku „głodnym wrażeń ” dziewczynom udało się „wyrwać” na pobliską lokalną dyskotekę i nawet rozdać kilka autografów, prawdopodobnie pierwszych i ostatnich w ich życiu :). Nie spotkało się to oczywiście z aprobatą pozostałej grupy dziewczyn oraz organizatorów.

Oczywiście, że współzawodnictwo w czasie zgrupowania dało się odczuć, trudno, żeby go nie było czy to na takim, czy innym konkursie… Istotą konkursu jest przecież współzawodnictwo z innymi, ale nie było to jakieś nie do zniesienia… Zresztą nikt się nie przejmował opiniami jednej czy drugiej damy, pewnej swojej wygranej z góry… Ale były to chyba te, którym bardziej się wydawało, że są najpiękniejsze, niż w rzeczywistości były…:) A dziewczyny, które takie nadmierne skłonności narcystyczne przejawiały, zazwyczaj nie zagrzewały długo miejsca w tym światku. Ludzie widzą, słuchają, pytają i na pewno taka kandydatka, która już na dwa tygodnie przed finałem „chodzi z napisem na czole „Miss Polonia to ja” i nie jest miła, szczera i naturalna, na pewno Miss Polonia nie zostanie… Wśród jury nie zasiadają przecież ślepi i głusi ludzie… Zawsze warto być sympatyczną i pomocną dla innych i jeszcze robić to szczerze… a to już wymaga pracy nad charakterem, a nie tylko siedzenia przed lustrem…

Żeby dojść do finału, trzeba przebrnąć wcześniej przez kilka konkursowych szczebli. Z pewnością ilość wygranych po drodze wyborów Miss umacnia w przekonaniu, że warto iść dalej i dalej i zdecydowanie daje obycie czy ze sceną czy publicznością, a to bardzo ważne.

Wystarczy mieć odwagę, urodę przede wszystkim, chcieć się w to bawić i konsekwentnie dążyć do osiągnięcia zamierzonego celu… Aby osiągnąć sukces, konieczne są wszystkie te trzy elementy jednocześnie 🙂

A dlaczego odwagę? Bo gdyby nie ona, przyjaciele, rodzice i moja własna chęć przeżycia swoich 5 minut w świetle reflektorów, to na pewno nie wystartowałabym w konkursie Miss Polonia i nie osiągnęłabym tego, co osiągnęłam, co nie musi oznaczać, że byłabym w jakimś gorszym punkcie mojego życia.

Aby uniknąć rozczarowania lepiej być pewnym, że ma się warunki, urodę i wzrost. Owszem wybory Miss to świetna zabawa dla młodych dziewcząt, nagrody, tytuły, nierzadko podróże i piękne miejsca związane z konkursami międzynarodowymi, beztroska, zachwycone spojrzenia mężczyzn, makijaże, stroje, bankiety, bycie w centrum zainteresowania, owszem, to wszystko co najpiękniejsze w młodości,  ale to z pewnością nie otwiera od razu drzwi do kariery… Czasy i media zdecydowanie zmieniają się, konkurencja jest znacznie silniejsza… Ludzie oprócz patrzenia, lubią też słuchać… Z pewnością dla tych rzeczy, które wymieniłam, warto spróbować, ale na równi inwestować w wiedzę i czerpać ją od mądrych ludzi, czytać książki.

Wracając do zgrupowania…Można się na nim nauczyć przede wszystkim pokory i posłuszeństwa wobec opiekunów, zasad jakie na nim panują i szacunku dla innych, którzy pracują na sukces dziewczyn. Jeśli któraś tego nie zaakceptuje, po prostu wylatuje i kończy swoją przygodę z konkursem Miss Polonia.

Okres zgrupowania wspominam wspaniale… Tam poznałam moją kochaną przyjaciółkę Ulę Kamińską, obecnie Panią Prezes największej firmy bieliźniarskiej w Polsce 🙂 Do tej pory utrzymujemy kontakty, a ona jest ciągle tą samą, przezabawną i piękną kobietą… Bardzo długo po konkursie przyjaźniłam się też z Agą Zygmunt i Agą Cygan z Siedlec. Wszystkie były przezabawne, chyba tylko my traktowałyśmy te wybory jako zabawę do samego końca… 🙂 Z resztą dziewczyn nie znalazłam wspólnego języka…

Plotki? Hmmm…Krążyła chyba tylko jedna, że werdykt był „ustawiony”, przez znajomości, przez głównego sponsora. Ale to raczej jest do zdementowania, bo „sprzedawały” ją te „życzliwe”, którym się w finale nie powiodło. Wiadomo, jak zawsze, znowu układy i układziki musiały być….:)

Niepodważalne jest to, że Miss Polonia ’97 wybrano Roksanę Jonek. Była ona jedną z trzech dziewczyn, które wydawało mi się, że mają największe szanse w „bitwie” o koronę. Była bardzo sympatyczną dziewczyną, znała j. angielski, co jest niewątpliwą zaletą podczas startu w międzynarodowych konkursach piękności. Zasłużyła na ten tytuł tak samo jak Joanna Kozowy, która wg mnie miała być tą Miss Polonia…

Ja w finale zostałam wybrana  I – wszą vice Miss Polonia, Miss Publiczności i Miss Elegancji…Oczywiście czułam się przeszczęśliwa, ani przez moment nie zdawałam sobie sprawy, że komuś mogło się wydawać, że zasługiwałam na to wyróżnienie, a przede wszystkim publiczności. Pamiętam na pewno szał, ogromne zaskoczenie, bo nigdy nie myślałam, że mam szansę na jakąkolwiek koronę, i to, kiedy cała publiczność wykrzykiwała mój i siostry numer startowy…:) Było super! Widziałam, jak rodzice i Madzia płakali ze szczęścia i myślałam, że zaczną zaraz skakać z wrażenia po głowach innych 🙂 O złości, żalu, smutku, czy poczuciu przegranej (że to jednak drugie miejsce) nie było mowy. Dostałam więcej, niż się wtedy spodziewałam…

Teraz wielki świat, o którym tak marzyła, stanął przed Agnieszką otworem. I trzeba przyznać, że korzystała z tego pełnymi garściami.

Rok z tytułem Vicemiss to na pewno fajne przeżycie. Reprezentowałam Polskę na dwóch czy trzech konkursach międzynarodowych w innych krajach, ale tylko Japonię wspominam dobrze.  Pojechałam tam na wybory Miss International ’98.

Japonia to kraj wspaniałych, ciepłych ludzi. Nie zapomnę tego do końca życia, szkoda, że to tak daleko. Nigdy nie pomyślałabym, że kiedykolwiek będę w tym kraju….

Pamiętam, że przed wyjazdem trochę się zbuntowałam, jak to się zdarza w młodym wieku i ścięłam włosy na krótko, mimo, że w umowie z Biurem Miss Polonia nie było o tym mowy! Jakoś wywinęłam się z odpowiedzialności za to ryzykowne szaleństwo na głowie, ale moje szanse na dalsze sukcesy w konkursach piękności zmalały o 90 procent 🙂  Tak mi się przynajmniej wtedy wydawało. Długie włosy zawsze dodają punktów na wyborach Miss, chyba, że jest się tak ładną, jak moja była sąsiadka-przyjaciółka Ania Fizek, wówczas i z krótkimi włosami można zdobyć jakiś tytuł :)…

Właśnie, bo nie wspomniałam jeszcze, że Ania Fizek (II v-ce Miss Polonia ’96) okazała się być moją sąsiadką i przyjaciółką przez długi okres, kiedy mieszkałam w Warszawie, od 1997 do 2009 roku 🙂 Kompletny zbieg okoliczności, ale bardzo miły okres mojego życia 🙂

Ale wracając do konkursu Miss International. Zaprzyjaźniłam się z kilkoma dziewczynami. Jedna z nich, Greczynka, jak się okazało, ma Mamę Polkę i świetnie mówiła po polsku, więc było mi raźniej… Nie znałam dobrze angielskiego, a nawet znałam go słabo.

Hotel i wszystkie inne atrakcje jakie zapewniali nam organizatorzy, to była forma zabawy 🙂 Poza tym wszystko było zapięte na ostatni guzik, ale nie ograniczano nam swobody i to było przyjemne.  Przebywałyśmy w centrum Tokio, a mimo wszystko czułam się tak bezpiecznie…

Jeden incydent zawsze zostanie mi w pamięci, mianowicie, po kilku dniach przebywania w luksusowym hotelu, gdzie miałyśmy swoje pokoje przez miesiąc (!) i do dyspozycji wszelkie atrakcje, baseny, oceanaria, parki rozrywki, takie o jakich w życiu nie śniłam i fantastyczne jedzenie oczywiście :), wychodząc, z roztargnienia zostawiłam w tymże hotelu portfel z moim kieszonkowym na drobne pamiątki z Japonii, ok. 600 dolarów. Kiedy chwilę później wróciłam, już go nie było… Pamiętam, płakałam… Obsługa wyjaśniła szefowi hotelu, co się stało, a dzień pźniej w obecności innych pracowników i kogoś z biura MP tenże miły Dyrektor hotelu wręczył mi kopertę z gotówką, w całej kwocie która mi zginęła… Byłam tak strasznie zaskoczona… Przecież, to z własnej głupoty i roztargnienia zgubiłam pieniądze, a zarząd hotelu tak po prostu mi je zwrócił, taki zupełnie bezinteresowny i szczery gest…

Japończycy to wspaniali ludzie, niesprawiedliwie dotknięci w tym roku takim strasznym kataklizmem…

Konkurs Miss International dobiegł końca, a jego zwieńczeniem była gala finałowa. Była ona zorganizowana bardzo po japońsku, wszyscy byliśmy nią trochę zmęczeni, taka ilość kandydatek i jeszcze to przedstawianie się, prezentacje w różnych strojach itp. Strasznie wszystkie nas to wymęczyło… Rywalizacja była duża, ale wśród ponad 40 uczestniczek znalazłam się w finałowej 15-tce! Było to całkowitym zaskoczeniem dla mnie…

W konkursie zwyciężyła Miss Panamy. Zupełnie jej nie pamiętam… Nikt chyba jej nie zapamiętał ze zgrupowania, nie była na pewno na żadnej „liście” potencjalnych kandydatek do tytułu Miss International…:) Dopiero po dłuższej chwili można było ją sobie przypomnieć…

Niestety, szybko okazało się, że ten wielki świat i nowe życie, jakie rozpoczęła Agnieszka, ma nie tylko blaski…

Razem z siostrą przeprowadziłyśmy się jeszcze tuż przed wyborami do Warszawy, gdzie  od września miałyśmy rozpocząć naukę w Państwowym Studium Stenotypii i Języków Obcych, do którego przeszłyśmy pomyślnie egzaminy. Jednak z powodu zgrupowania Miss Polonia oraz późniejszych moich częstych wyjazdów, trudności w zrozumieniu naszego „małego” sukcesu, jak  i moich dalszych zobowiązań  jako I-szej vice Miss Polonia, czy może poniekąd zazdrości  niektórych z kadry wykładowców,  musiałyśmy przerwać naukę… Szkoda było nam fajnej grupki nowych znajomych w tej szkole, którzy, i tego nigdy nie zapomnę, przywitali nas gromkimi brawami, kiedy po konkursie Miss Polonia wróciłyśmy do sali zajęć… Pamiętam, chyba się wtedy popłakałyśmy ze szczęścia, to było takie sympatyczne i szczere.

Ale miałam tyle innych zajęć. Moje marzenia zmieniały się co chwila. Na pewno było to między innymi zagranie w jakimś filmie, jakaś duża sesja zdjęciowa dla Twojego Stylu, czy billboardy z moją czy Madzi twarzą, zostanie piosenkarką… A o czym jeszcze mogą marzyć dziewczyny takie jak ja mając 19 lat ? No, na pewno nie myślałam wtedy o tym, żeby mieć rodzinę i dzieci i ogródek za płotem…:)    Nie było też moją ambicją siedzenie w akademiku i wkuwanie do sesji, aspirując do bycia nauczycielem, weterynarzem, politykiem, stomatologiem, ekonomistą, bankowcem itp w przyszłości… Interesowałam się głównie podróżami, mile spędzonym czasem, poznawaniem nowych ludzi, także mężczyzn, bo dlaczego nie? Ale tylko  inteligentnych, z  planami na przyszłość.  Tak się złożyło, że zawsze miałam do nich szczęście, albo instynkt mnie nie mylił, a może po prostu wiedziałam czego chciałam od początku…   Żyłam sobie z dnia na dzień i to było interesujące. Po drodze przeżywałam zakochania, złamane serce, ale nie spieszyło mi się do dorosłości, bo niby dlaczego? Na początku warszawskiego życia pomagali nam rodzice,  zaraz potem utrzymywałyśmy się  same z pieniążków zarobionych na modelingu. Niestety, z bycia Miss Polonia czy v-ce Miss nie dało się wtedy przysłowiowo „wyżyć”, więc z tego co pamiętam, Madzia wróciła do Frampola i zaczęła studia  na UMCS w Lublinie. Ja zostałam w Warszawie, na chwilę, bo wkrótce wyjechałam do Paryża  rzucając się na głęboką wodę… Ale jak to w życiu, raz na wozie, a raz pod. Nie mogłam się tam odnaleźć, byłam rozdarta pomiędzy agencją modelek, a przyjaciółmi, z którymi chciałam śpiewać… Tylko to pierwsze przynosiło mi jakieś środki do życia, ale nie było to moim marzeniem… Chciałam być osobą szanowaną za to, kim jestem jako człowiek, a nie rzeczą-wieszakiem na ubrania, który tylko  ma wyglądać,  z wrażeniem, że nikt go i tak nie słucha.  Jednak nigdy też nie wyobrażałam  sobie powrotu do Frampola i „na garnuszek” rodziców. Podstawową wiedzę zdobyłam dzięki rodzicom, reszty nauczyło mnie samo życie, jak wiadomo … Nie żałuję tego życia na walizkach, ani problemów związanych z zagrzaniem miejsca na dłużej gdzieś na świecie… Podróże  same w sobie, czy to za pracą czy za przygodą, kształcą charakter człowieka i jest to najprawdziwsza z prawd…

Minęło wiele lat. Agnieszka przestała być nastolatką, jest dziś młodą kobietą, a jej życie ustabilizowało się.

Od dwóch lat mieszkam w Irlandii. Przeprowadziłam się tutaj dla męża, mieszkamy za miastem, w uroczej, ale jak dla mnie zbyt spokojnej okolicy. Męża Alana poznałam w Warszawie ponad 7 lat temu w firmie, w której razem pracowaliśmy.  Jestem teraz etatową mamą dwójki urwisów: chłopca Johna Jakuba (5 lat) i córeczki Kayah (3 latka). Jaś od września idzie do szkoły, Kayah do przedszkola, więc trochę może więcej czasu będę miała na realizację swoich marzeń i hobby. Mam chyba smykałkę do fotografii (choć niezbyt wiele czasu na szlifowanie tej wiedzy), trochę projektuję modę, ale to początki, być może za dwa, trzy lata powstanie z tego coś poważniejszego, no i regularnie uprawiam sport: jogging, pilates itp. we własnym domu i okolicach, gdzie mam spokój i nikt mi nie przeszkadza. Polecam!

A wybory Miss? Nie śledzę ich od „moich” czasów, może tylko wyniki gdzieś tam sprawdzę w internecie z ciekawości kto zwyciężył…Zresztą zniechęciłam się od czasu, kiedy konkurs Miss Polonia organizował TVN. Nie miał on już takiej wymowy i charakteru, wyjątkowości i tej atmosfery odczuwalnej w osławionej i jedynej w swoim rodzaju Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie…

Agnieszka przebyła długą drogę, by znaleźć się w punkcie, w którym jest obecnie. Dosłownie i w przenośni. A jej historia udowadnia, że konkursy piękności, to prawdziwa szkoła życia i charakteru.

Miss Polski 2011

Finał Miss Polski ’11

Organizator: Missland

Data i miejsce: 27 sierpnia 2011 r.; Amfiteatr w Płocku

Prowadzenie: K. Ibisz, M. Dowbor, K. Cichopek

Gwiazdy wieczoru: Volver, M. Wiśniewski, M. Femme, A. Węgorzewska

Jurorzy: A. Szewioła, I. Miko, A. Partyka

Laureatki:

Miss Polski – Angelika Ogryzek

Vicemiss Polski – Amanda Warecka i Marta Kownierowicz

Konkursy międzynarodowe:

  • Angelika Ogryzek – Miss World 2011 (Londyn)
  • Angelika OgryzekMiss Supranational 2013 (Mińsk) – Top 9
  • Angelika Ogryzek – Miss Grand International 2014 (Tajlandia) – Top 10
  • Amanda Warecka – Miss Tourism Queen of the Year International 2011 (Chiny) – II Vicemiss Tourism Queen of the Year International 2011
  • Amanda WareckaMiss Tourism Queen International 2011 (Chiny) – Miss Charm
  • Marta Kownierowicz – Miss Globe 2011 (Tirana) – Top 15 + Miss Golden Girl

***

Koncert finałowy MISS POLSKI 2011 odbył się 27 sierpnia, tradycyjnie już w płockim amfiteatrze. Był zwieńczeniem trwającego 2 dni 3 Festiwalu Piękna. Jego bohaterkami były 24 finalistki, wyłonione w wieloetapowych eliminacjach, w tym dwie przedstawicielki polonii – Dayana Grobarek z Niemiec oraz Dorota Masło z Australii. Po raz pierwszy w historii jedną z finalistek wybrali również internauci – okazała się być nią Katarzyna Jędroszka z Droszewa.

Po dwóch emocjonujących godzinach pięknej gali poznaliśmy Top 3. II Vicemiss Polski 2011 została Marta Kownierowicz z Czarnej Białostockiej, mierząca 174 cm dwudziestodwulatka. I Vicemiss to Amanda Warecka z Lublina, jedna z najmłodszych finalistek – 18 letnia, mierząca 173 cm wzrostu. Korona zaś powędrowała na skroń szczecinianki – Angeliki Ogryzek. Nowa polska królowa piękności jest blondynką, mierzy 177 cm wzrostu i w chwili koronacji miała 19 lat. Główną nagrodą dla najpiękniejszej był samochód Kia Picanta.

Zobacz

Wywiad z S. Ogończyk – Mąkowską

Serafina Ogończyk – Mąkowska – reprezentowała Polskę na konkursie Miss Europe ’94

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w sierpniu 2011 r.

Nasza historia rozpoczyna się w 1994 roku. Serafina Ogończyk-Mąkowska była wówczas uczennicą najstarszego w Polsce liceum ogólnokształcącego, tzw. “Małachowianki” w Płocku. Już będąc uczennicą szkoły średniej prowadziła działalność gospodarczą, jednak zupełnie nie związaną ze światem modelingu i piękna (gabinet medyczny). Interesowała sie światem, ludźmi, podróżami, obcymi językami. Chciała studiować rosyjski i angielski z całą historią, kulturą i literaturą tych regionów językowych. Chciała zwiedzać świat, poznawać ludzi, zwierzęta, zwyczaje. Chciała się uczyć.

Jej marzenie o podróżach i poznawaniu ludzi spełniło się bardzo szybko. Zupełnie przypadkiem to właśnie ona reprezentowała Polskę na konkursie Miss Europy 1994 w Turcji.

Mój udział w konkursie Miss Europe 1994 był rzeczywiście przypadkowy i spontaniczny. Z tego co wiem i pamiętam, pojechałam tam zamiast Jadwigi Flank – ówczesnej Miss Polonia. Propozycja wyjazdu padła na dzień przed wylotem od pana Romana Czejarka z Polskiego Radia, który był organizatorem i jurorem w konkursie Miss Lata z Radiem, w którym otrzymałam tytuł Miss Uśmiechu. Nic nie było zaplanowane ani przemyślane. Spontaniczna decyzja, świetna przygoda.

Ta spontaniczna decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Serafina przywiozła wiele wspaniałych wspomnień…

Ponieważ z konkursem nie wiązałam żadnych planów czy nadziei, naprawdę cieszył mnie sam udział w nim. Dziewczyny przyjechały w towarzystwie fryzjerów, doradców, kosmetyczek 😉 Mi rodzice kurierem dosłali do Istambułu kosmetyki i suknie wieczorowe, ponieważ zupełnie nie byłam przygotowana do prawie miesięcznego pobytu na zgrupowaniu. Dopiero tam na miejscu po raz pierwszy zaczęłam się malować 😉 Pomagały mi starsze koleżanki. Byłam najmłodsza spośród dziewcząt, miałam 16 lat. Regulamin, jak się okazało, wymagał pełnoletności. Na finale, co zobaczyłam dopiero w Polsce w telewizyjnej relacji, dodano mi 2 lata. Dziewczęta z tzw. bloku wschodniego trzymały się razem. W pokoju zakwaterowano mnie z Miss Łotwy Eviją Zebergą – do tej pory jesteśmy w kontakcie. Bardzo polubiłyśmy się także z Miss Litwy Loretą Brusokajte, Miss Rosji Olgą Sysoyewą, oraz Miss Ukrainy Nataszą Shvachiy.

Miałyśmy wrażenie faworyzowania Miss Turcji, ale nie dziwi mnie to. Znała język, była reprezentantką kraju, który nas gościł, więc zrozumiałe, że najczęściej rozmawiano właśnie z nią. Zwycięstwo Lilah Ben-Simon z Izraela ucieszyło mnie tym bardziej, ponieważ była jedną z moich faworytek. Oprócz tego, że była bardzo ładna, była również bardzo miła i profesjonalnie przygotowana, także pod względem garderoby. Miała oszałamiające, piękne, ozdobione kamieniami stroje. Zanim rodzice dosłali mi suknie, Lilah zaoferowała mi swoje. To była autentyczna życzliwość. Przygotowania, choreografia, gala finałowa stały na najwyższym poziomie – doceniam to wraz z upływem czasu, porównując z innymi konkursami. Po konkursie Miss Europy trudno było przebić emocje związane z udziałem w tym wydarzeniu i nie szukałam już tego typu doświadczeń. Dlatego też nigdy nie zdecydowałam się na start np. w konkursie Miss Polonia, czy Miss Polski. Po skończeniu studiów nie zdaje się przecież znowu do liceum ;).

Konkurs dobiegł końca, Serafina wróciła do Polski i rozpoczęła realizację większości swoich ówczesnych marzeń.

Większość swoich marzeń, chociaż raczej nie nazwałabym ich marzeniami tylko planami, rzeczywiście zrealizowałam. Ukończyłam filologię rosyjską i angielską na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ukończyłam także prawo. Prowadzę od 10 lat firmę eventową, agencję modelek, która zajmuje się m.in. organizacją konkursów z cyklu Miss Polonia i Miss Egzotica International. To, że zostałam regionalnym organizatorem konkursu Miss Polonia, to zresztą również przypadek. Nadarzyła się okazja odkupienia licencji, z której skorzystałam. Moja agencja modelek była już wówczas dobrze rozwinięta i uznałam, że konkurs Miss koresponduje z prowadzoną przeze mnie działalnością.

Z perspektywy wieloletnich doświadczeń, zarówno jako uczestniczka, jak i organizator, bardzo rekomenduję dziewczętom udział w tego typu przedsięwzięciach. Oczywiście muszą to być sprawdzeni i rzetelni organizatorzy. Jest to szkoła, jakiej na co dzień się nie uświadczy;). Jest to również okazja do nauki poruszania się na wybiegu, oswojenia z kamerą, aparatem, mediami. Zapewniam, że płyną z tego same korzyści, które oczywiście nie zawsze potrafimy od razu docenić.

Czy każda dziewczyna może być uczestniczką konkursu piękności? Jaki typ urody, czy osobowości jest najbardziej pożądany przez organizatorów?

Oprócz pięknej, ciekawej twarzy, proporcjonalnej sylwetki, kandydatka na Miss powinna mieć interesującą osobowość, być zdyscyplinowana, słowna, rzetelna, uczciwa, pracowita, powinna wzbudzać sympatię, znać języki obce. Powinna być także osobą inteligentną. Pamiętajmy, że aby odnieść sukces w konkursie piękności nie wystarczy być ładną – internauci, forumowicze często piszą, że ‘na ulicy widać piękniejsze dziewczęta’. Podkreślam, że wystąpienie w wyborach Miss wymaga odwagi, a tę nie wszyscy posiadają. Odwagi, umiejętności i odporności na krytykę. Nie każdy potrafi wyjść w kostiumie kąpielowym, jednocześnie pamiętając o choreografii, uśmiechu, mając świadomość, iż publiczność (mimo, iż przychylna), najchętniej wyszukuje niedoskonałości i czeka na potknięcia. Wystąpienie, poddanie się ocenie (najbardziej krytykowana oczywiście jest zawsze zwyciężczyni 😉 wyrabia odporność, charakter.

Moją ulubioną Miss Polonia jest naturalnie Aneta Kręglicka, która, moim zdaniem, posiada wszystkie wymienione przeze mnie powyżej cechy, jakie powinna posiadać idealna Miss Polonia. Zapraszam do przeczytania wywiadu z naszą Miss Świata 1989, który ukazał się w magazynie Business & Beauty.

A kiedy już dziewczyna zdecyduje się, wystartuje, zostanie Miss Województwa to…

Z naszymi Miss współpracujemy. Dziewczęta zawsze mogą liczyć na naszą pomoc w rozległym zakresie. Począwszy od strojów, sukni, czy ewentualnego dojazdu na eliminacje. Zwracają się z różnymi sprawami, problemami i prośbami. W naszej firmie wprowadziliśmy dla współpracowników tzw. ‘pakiet pomocy’. Świadczymy bezpłatne porady prawne, wsparcie psychologiczne, czy pomoc w wypełnianiu zeznań do urzędu skarbowego. Prośba o wsparcie nigdy nie pozostaje bez rozpoznania i mimo, że na pewno czasem zdarzają się jakieś nieporozumienia, to są na tyle nieznaczne, że nie jestem w stanie sobie żadnych przypomnieć. Oczywiście są dziewczęta, z którymi po konkursie utrzymujemy bliższy kontakt i takie, z którymi tracimy go zupełnie lub na jakiś czas. Niektóre z finalistek łączą się z nami na stałe nie tylko jako modelki, hostessy czy fotomodelki, ale pracują dla nas przy organizacji eventów, czy konkursów, np. Marta Nowakowska, finalistka Miss Wielkopolski z 2006 roku.

Nie każda dziewczyna ma jednak szczęście odnieść sukces także na ogólnopolskim szczeblu. Niektóre kończą swoją przygodę na etapie regionalnym. Co się z taką Miss dzieje? Czy znika ona zupełnie ze świata mediów i show-biznesu?

Wszystko zależy od dziewczyny, od jej osobowości, medialności, popytu na dany typ urody, charakteru. Często zdarza się tak, że większą popularnością cieszą się dziewczyny, które nie zdobyły głównego tytułu. Ambasadorka Miss Egzotica International Luzia Viegas, mimo, iż nie założyła korony, przeszła już szkolenia w Telewizji Polskiej, gdzie znajdzie zatrudnienie, Kady Toure została twarzą kosmetyków, twarze i sylwetki wielu regionalnych finalistek możemy znaleźć w katalogach, kalendarzach, na billboardach, itd.

Serafina poznała konkurs Miss Polonia od podszewki, od kilku lat sama jest jego częścią. Jak ocenia zmiany, jakie zachodzą w organizacji tej imprezy, no i którą edycję szczególnie zapamiętała?

Myślę, że bardziej niż konkurs, zmieniają się stroje, szczególnie kąpielowe ;). Sam konkurs Miss Polonia, jego założenia, przesłanie, pozostaje niezmienny od 1929 roku. Oczywiście formuła dopasowywana jest do oczekiwań mediów, publiczności. Największą zmianą jest wybór Miss Polonia przez telewidzów w głosowaniu sms-owym z ograniczonym udziałem jurorów.

A najciekawsza edycja? Każda jest specyficzna i inna niż pozostałe. Spośród tych organizowanych przeze mnie, najbardziej medialnym był finał wielkopolski w 2007 roku. Jako przewodniczącego jury zaprosiłam wówczas ówczesnego premiera, nieżyjącego już Andrzeja Leppera, który zaproszenie oficjalnie i z radością przyjął. Było w związku z tym ogromne zainteresowanie. Konkurs wzbudził wiele kontrowersji, które wszyscy, także uczestniczki, przyjmowaliśmy ze śmiechem i uśmiechem.

Ale organizacja wyborów Miss Wielkopolski, to nie jedyny aspekt działalności naszej bohaterki, o czym już wcześniej wspominała. Oprócz tego angażuje się w życie społeczne, zarządza firmą, wydawnictwem, planuje, rozwiązuje, realizuje.

Jestem bardzo aktywna, zdyscyplinowana i pracowita. Praca daje mi dużo satysfakcji i radości. Często wyjeżdżam, czasami muszę być w trzech miejscach jednocześnie. Zawsze jednak mam czas na chwilę odpoczynku, który poza aktywnymi formami polega na odcięciu się od wszelkich zewnętrznych bodźców (radia, telewizji, telefonu, etc) i spędzeniu dnia z wciągającą, inspirującą książką i/lub myśleniu koncepcyjnym.

Obecnie prowadzę m.in. działalność wydawniczą. Jestem redaktorem naczelnym biznesowego magazynu Business & Beauty, w którym przedstawiamy piękno pojmowane jako przejrzystość, klarowność, słowność, przedsiębiorczość, kreatywność, uczciwość, wrażliwość społeczną. Pokazujemy piękne Polki i pięknych Polaków, ich działalność, punkty widzenia; realia gospodarcze i światowe trendy. Jestem także pełnomocnikiem Zarządu Business Centre Club ds. Nominacji Członkowskich. Jestem członkiem Business Centre Club oraz Europejskiego Forum Właścicielek Firm. Moja firma eventowa trzykrotnie była nagrodzona Medalem Europejskim przyznawanym przez Komitet Integracji Europejskiej oraz BCC. Jeden z medali został przyznany za organizację konkursów piękności na rynku europejskim, za Miss Egzotica International, którego przesłaniem jest walka z dyskryminacją, wyrównanie szans, propagowanie kosmopolitycznej postawy oraz postaw proekologicznych, przedstawienie Polaków jako Obywateli Świata i wreszcie solidarność z ubogimi Trzeciego Świata.

No i wróciliśmy do konkursów piękności. Więc i puenta z nimi będzie związana. Przypomnijmy ideał Miss wg Serafiny – piękna, zdyscyplinowana, pracowita, powinna wzbudzać sympatię, znać języki obce. Powinna być osobą inteligentną. Hmmm… Przecież sama Serafina Ogończyk – Mąkowska spełnia wszystkie te kryteria. I może stanowić wzór dla kolejnych dziewczyn, które na drżących nogach przychodzą na pierwszy casting, nieśmiało marząc o koronie Miss Polonia…

Wywiad z B. Stelmaszczyk

Beata Stelmaszczyk – finalistka Miss Polonia 2011

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2011 roku

Witaj Beato!

Gratuluję tytułu Miss Polonia Województwa Łódzkiego 2011! Na początek przedstaw się proszę krótko czytelnikom Globmiss. Jaka jest najpiękniejsza mieszkanka Ziemi Łódzkiej i ćwierćfinalistka konkursu Miss Polonia?

Witam wszystkich Czytelników i bardzo dziękuję za gratulacje. Trudno mi określić, jaka jestem, ponieważ łączę w sobie cechy na pozór nie do pogodzenia. Z jednej strony jestem kobieca i delikatna, mam wrażliwą naturę, a jednocześnie jestem osobą przebojową, wyrażam szczerze swoje zdanie, co czasami ma swoje konsekwencje, ponadto interesuję się sportami walki. Poza tym jestem „normalna”, nigdy się nie wywyższam, dostosowuję się do każdych warunków. Jestem sumienna i zawsze wkładam całe serce w to, co robię. Od urodzenia mieszkam w Łodzi, studiuję na Uniwersytecie Łódzkim, gdzie w październiku będę bronić tytułu magistra na kierunku stosunki międzynarodowe i jednocześnie jestem studentką psychologii. Świetnie mówię po angielsku, uczę się również języka hiszpańskiego. Moim marzeniem jest podróżowanie w najbardziej egzotyczne zakątki Ziemi. Co roku staram się pojechać do miejsca, w którym jeszcze nie byłam. Mam nadzieję, że z biegiem czasu uda mi się odwiedzić wszystkie kraje świata.

Pokutuje taki stereotyp, że Miss, to tylko piękna buzia. Teraz masz szansę go obalić. Gdybyś miała wystąpić w radio, gdzie wygląd nie ma znaczenia, zareklamować siebie, pokazać słuchaczom swoje wewnętrzne piękno i udowodnić, że jesteś najlepszą kandydatką na Miss Polonia 2011, to co byśmy usłyszeli?

Odpowiedź na to pytanie częściowo padła już wcześniej. Na pewno do obalenia stereotypu Miss tylko z ładną buzią przyczyniłby się fakt, że studiuję jednocześnie na dwóch kierunkach. Dodatkowo myślę, że zaprezentowałabym się jako osoba inteligenta, błyskotliwa oraz zabawna i są to cechy, które moim zdaniem Miss Polonia powinna posiadać. Bardzo przydatna do pełnienia tej roli jest również znajomość języków obcych, zważywszy na udział najpiękniejszej w międzynarodowych konkursach piękności na całym świecie.

Dlaczego zdecydowałaś się na start w wyborach Miss Polonia, czy to był przypadek, czy zaplanowany krok i dlaczego akurat teraz, w 2011 roku? No i dlaczego właśnie w Miss Polonia, a nie w Miss Polski? Czy dostrzegasz jakieś różnice pomiędzy tymi dwoma konkursami?

Zdecydowałam się na udział w tej imprezie po trosze za namową koleżanek, które startowały w latach poprzednich i które bardzo mnie zachęcały. Ponadto z czystej ciekawości, chciałam sama się przekonać, jak taki konkurs naprawdę wygląda. Kilka razy wysyłałam swoje zgłoszenia drogą mailową, ale dopiero w tym roku zdecydowałam się przyjść na casting. Wzięłam udział w wyborach właśnie teraz, gdyż za rok, ze względu na wiek, nie mogłabym już wystartować, więc był to ostatni moment. Wybrałam konkurs Miss Polonia, a nie Miss Polski, gdyż uważam, że Miss Polonia jest bardziej prestiżowy. W moim województwie konkurs ten jest dobrze wypromowany, kandydatki, które startowały we wcześniejszych edycjach zawsze pozytywnie wypowiadały się na temat wyborów, jego laureatki są znane w naszym regionie. Myślę, że głównie to zaważyło na mojej decyzji.

Czy interesowałaś się wcześniej wyborami Miss? Masz ulubioną Miss Polonia? Jakie cechy powinna, Twoim zdaniem, posiadać idealna królowa piękności?

Wcześniej jakoś szczególnie nie interesowałam się konkursami piękności, chociaż muszę przyznać, że finał Miss Polonia zawsze oglądałam w telewizji, jak również wybory Miss Universe i zawsze trzymałam kciuki za nasze rodaczki. Moją ulubioną Miss Polonia jest Barbara Tatara. To naprawdę piękna dziewczyna, bardzo elegancka, z niespotykaną klasą i na dodatek Łodzianka. Według mnie jest wzorem dla wszystkich kandydatek konkursu, właśnie tak wyobrażam sobie Miss Polonia – dziewczyna piękna, ale przede wszystkim wyróżniająca się, umiejąca odnaleźć się w każdej sytuacji i w każdym towarzystwie, błyskotliwa i inteligentna.

Czy to, co wydarzyło się do tej pory, odpowiada Twoim wyobrażeniom o imprezach tego typu? Opowiedz o dotychczasowych etapach konkursu Miss Polonia, w których uczestniczyłaś. Jak je wspominasz?

Do tej pory wzięłam udział w dwóch etapach konkursu Miss Polonia: castingu, na którym wybrano finalistki konkursu regionalnego oraz finale Miss Polonia Województwa Łódzkiego, gdzie udało mi się zdobyć koronę. Oba etapy odpowiadały moim wyobrażeniom o tego typu zawodach. Przed finałem wojewódzkim przez ponad miesiąc przygotowywałyśmy się do tego wydarzenia, brałyśmy udział w sesji zdjęciowej, nagrywałyśmy wizytówki dla TVP Łódź, uczyłyśmy się układów choreograficznych. Zarówno organizatorzy, jak i styliści dbali o nasz wizerunek, odbyła się także konferencja prasowa przed finałem. Sama gala odbyła się we wnętrzach sali balowej najbardziej ekskluzywnego, czterogwiazdkowego Hotelu Andels. Była to naprawdę profesjonalnie zorganizowana impreza, na wysokim poziomie, z udziałem zagranicznych gości, m.in. Indian Princess. I dlatego już w lutym jadę do Indii jako jeden z gości finału na najpiękniejszą Hinduskę 😉 Oba etapy Miss Polonia przywołują same ciepłe wspomnienia, była to niesamowita przygoda, która ma swój ciąg dalszy, z czego się bardzo cieszę.

No właśnie, ciąg dalszy. Przed Tobą kolejny etap konkursu, tym razem ogólnopolski ćwierćfinał. W jaki sposób się do niego przygotowujesz, nad czym pracujesz?

Przygotowując się do ćwierćfinałów zwracam większą uwagę na to, co jem, staram się trzymać zdrową dietę, ponadto ćwiczę regularnie. Od razu po powrocie z wakacji wzięłam udział w oficjalnej sesji zdjęciowej. O moje włosy dbają styliści firmy Goldwell na czele z Marcinem Urbańskim – zmienili ich kolor, zaproponowali kilka stylizacji przed ćwierćfinałem. Dbam również o ciało, bo wiadomo, że podczas prezentacji w kostiumie kąpielowym nic się nie da ukryć. Pomaga mi w tym Justyna Myśkiewicz, właścicielka Centrum Urody E. J. Myśkiewicz, która również była reprezentantką województwa łódzkiego w półfinale Miss Polonia w 2006 roku. O moją garderobę dba Maja Kotecka, projektantka, której stroje prezentowane były m. in. podczas finału Miss Polonia Województwa Łódzkiego. Są to eleganckie sukienki koktajlowe i wieczorowe. W przygotowaniach wspiera nas wojewódzki organizator konkursu, Agencja Igo-Art.

No a jaki stawiasz sobie cel? Co jest dla Ciebie największą motywacją do udziału w takiej imprezie – cenne nagrody, popularność, podróże zagraniczne, możliwość reprezentowania Polski na międzynarodowej arenie, czy jeszcze coś innego? Jakie są Twoje oczekiwania w związku z udziałem w konkursie Miss Polonia?

Moim celem na dzień dzisiejszy jest oczywiście dostanie się do finału Miss Polonia. Gdy już go osiągnę, pomyślę o koronie ;). Największą motywacją dla mnie jest możliwość zdobycia nowych doświadczeń, zawarcie nowych znajomości, podróże zagraniczne również nie są tu bez znaczenia. Korona Miss Polonia na pewno ułatwiłaby mi spełnienie marzeń i wyjazdy w dalekie zakątki świata. Konkurs już spełnił moje oczekiwania. Okazał się niezapomnianym przeżyciem, którego nie da się porównać z niczym innym. Jest to wspaniała przygoda, czeka mnie rok pełen wrażeń i wyjątkowych chwil. Mam nadzieję, że podobnie jak poprzednim Łodziankom w koronie Miss Polonia Województwa Łódzkiego, uda mi się wysoko zajść w finale ogólnopolskim.

Tego Ci w imieniu wszystkich Czytelników Globmiss serdecznie życzę i trzymam za Ciebie kciuki w dalszych etapach konkursowych zmagań w swoim i ich imieniu. Dziękuję za rozmowę!

Ja również dziękuję. Pozdrawiam czytelników Globmiss!

Wywiad z J. Kusiak

Joanna Kusiak – II Vicemiss Polski 2010

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w czerwcu 2011 roku

Wszyscy lubimy prezenty. Zarówno otrzymywać, jak i samemu sobie sprawiać. Joanna Kusiak postanowiła sprawić sobie prezent z okazji swoich 18 urodzin.

Na udział w konkursie Miss Polski zdecydowałam się w dniu moich 18-tych urodzin. Wtedy organizowany był casting do regionalnego konkursu Miss Polski – Miss Beskidów. Powiedziałam sobie – jeśli się uda, będę miała super prezent, jeśli nie – trudno, nic się nie stanie. No i się udało! Największą motywacją dla mnie była sama możliwość przeżycia takiej przygody, wtedy – w dniu castingu, nie pomyślałabym, że dojdę aż do ogólnopolskiego finału. Traktowałam to jako zabawę. Bardzo chciałam się sprawdzić, nigdy wcześniej nie brałam udziału w takim wydarzeniu, dlatego było to dla mnie coś nowego.

No właśnie. 11 października 2009 roku, od castingu do wyborów Miss Beskidów rozpoczęła się przygoda Joanny z konkursem Miss Polski. Jak burza przechodziła ona przez kolejne jego etapy.

Zakwalifikowałam się do regionalnego finału. Przygotowania do niego trwały już kilka miesięcy przed galą i wspominam je bardzo pozytywnie. Wśród dziewczyn panowała przyjazna atmosfera, nawzajem sobie pomagałyśmy. Uczyłyśmy się, jak dobrze się prezentować na scenie i przed obiektywem aparatu, musiałyśmy pamiętać o tym, aby się często uśmiechać, najważniejsze było jednak to, by wszystko na występie poszło zgodnie z planem. Gala finałowa odbyła się 9 maja 2010 r. w Bielskim Centrum Kultury. Otrzymałam wówczas tytuł Miss Beskidów, dzięki któremu dostałam się automatycznie do półfinału Miss Polski. Zgrupowanie półfinałowe, jak i sam koncert galowy, odbyły się w Gołdapii. Jury wybrało wówczas 8 finalistek konkursu, w tym mnie, co było dla mnie zaskoczeniem, ale i ogromną radością.

Teraz gra toczyła się już o wysoką stawkę. Korona, samochód, udział w konkursie Miss World, to wszystko było w zasięgu ręki Joanny. Trzeba było jeszcze tylko „przetrwać” zgrupowanie przedfinałowe.

Zgrupowanie finałowe trwało dwa tygodnie. Rozpoczęło się konferencją prasową w Warszawie – 13 sierpnia. Stamtąd udałyśmy się do Wieliczki, a następnie do Ciechocinka, gdzie mieszkałyśmy już do końca zgrupowania. Podczas całego zgrupowania miałyśmy różne obowiązki – sesje zdjęciowe, nagrywanie wizytówek dla telewizji, wszystko to poprzedzone doborem odpowiednich strojów, wykonaniem fryzur i makijaży. Wiele czasu zajmowały próby choreograficzne. Aby wszystko na gali było dopięte na ostatni guzik, musiałyśmy ćwiczyć w każdej wolnej chwili. Czasami zdarzało się, że zamiast wieczorem iść wcześniej spać, ćwiczyłyśmy jeszcze w pokojach choreografię, aby następnego dnia na próbie mieć już opanowane do perfekcji wszystkie kroki. Program zgrupowania obejmował także zwiedzanie Krakowa, Wieliczki oraz Skorzęcina. W tym ostatnim spędziłyśmy cały dzień nad pięknym jeziorem, pływałyśmy statkiem, odbyła się także prezentacja wszystkich kandydatek do korony. Myślę, że takie przygotowania są bardzo ważne dla półfinalistek, czy finalistek konkursów piękności. Czas spędzony na zgrupowaniu przygotował nas odpowiednio do wielkiej gali, czyli finału.

Ale zgrupowanie to nie tylko czas wytężonej pracy. To oczywiście także możliwość zawarcia nowych znajomości z koleżankami z całej Polski. Myślę, że na konkursach piękności może nawet narodzić się prawdziwa przyjaźń, choć jest to bardzo trudne, ponieważ każda z nas mieszka w innym zakątku Polski i jednak wspólne kontakty są ograniczone.

W moim roczniku atmosfera między dziewczynami, mimo panującego stereotypu, była bardzo przyjazna. Nie było żadnej „niezdrowej” konkurencji, żadnej zawistnej rywalizacji. Bardzo miło wspominam każdą chwilę spędzoną z moimi koleżankami z pokoju. Na zgrupowaniu półfinałowym mieszkałam w pokoju z Moniką Kołodziej, Martą Kaczmarczyk i Dominiką Lipińską. Na zgrupowaniu finałowym już tylko z Martą i Dominiką. Bardzo szybko nawiązałyśmy kontakt, dobrze się rozumiałyśmy i nawzajem wspierałyśmy, a to jest ważne na tego typu zawodach.

Nie ma co ukrywać, że najważniejszy jest jednak koncert finałowy i końcowy werdykt…

Gala finałowa była dla mnie ogromnym przeżyciem. Gdy już wyszłam na scenę, stres, emocje opadły, liczyły się brawa i okrzyki ze strony publiczności, dzięki nim atmosfera była naprawdę niezapomniana. Koncert finałowy trwał ponad dwie godziny. Dla mnie była to krótka chwila. Nawet się nie zorientowałam, a już wyczytywana była ścisła 10 finalistek. Był to dla mnie moment pełen emocji, głównie dlatego, że zostałam wyczytana i to jeszcze jako ostatnia.

Potem wyjście w sukniach ślubnych oraz sukienkach wieczorowych. Na koniec nadszedł długo oczekiwany moment – ogłoszenie laureatek.

Ja otrzymałam tytuł 2 Wicemiss Polski. Byłam ogromnie szczęśliwa. To mój największy dotychczasowy sukces. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że znajdę się w trójce najpiękniejszych kobiet w Polsce. To dla mnie ogromne wyróżnienie. Swoją radość mogłam dzielić z rodziną, która przyjechała do Płocka, aby mi kibicować. Przyjaciele trzymali za mnie kciuki przed telewizorami. Jestem im za to wdzięczna, bo wsparcie bliskich w takich sytuacjach sprawia, że stają się one jeszcze bardziej wyjątkowe.

Koronę Miss Polski wywalczyła Agata Szewioła. Serdecznie jej gratuluję, choć niewiele mogę o niej powiedzieć. Nie znam jej zbyt dobrze, nie zdążyłyśmy się bliżej poznać podczas zgrupowania.

Dla Joanny Kusiak przygoda z konkursem Miss Polski nie skończyła się wraz ze zgaśnięciem ostatnich świateł na scenie płockiego amfiteatru. Zdobycie tytułu 2 Wicemiss wciąż procentuje.

Konkurs Miss Polski uczy odporności na krytykę, samodzielności i odpowiedzialności. Udział w nim w pewien sposób odmienił moje życie, stałam się odważniejsza i bardziej otwarta w kontaktach z innymi ludźmi, musiałam też uodpornić się na krytykę, nawet tą, która nie zgadza się z rzeczywistością. Minusem bycia ogólnopolską wicemiss jest właśnie to, że nie jest się osobą anonimową, a co za tym idzie, jest się poddawanym ciągłej krytyce, nieraz niezbyt przyjaznej. Ale z tym trzeba się pogodzić, choć to trudne. Każdy ma przecież prawo do własnego zdania. Na pewno wielkim plusem bycia wicemiss jest natomiast możliwość wyjazdu na międzynarodowe konkursy piękności. Ja również miałam kilka propozycji takiego wyjazdu, niestety z przyczyn osobistych musiałam zrezygnować, czego bardzo żałuję.

A jakie rady ma Joasia dla przyszłych kandydatek do korony?

Co mogę poradzić dziewczynom, które wahają się, czy spróbować swoich sił w takiej zabawie, czy też nie? Rozważając wszelkie za i przeciw uważam, że warto startować w wyborach Miss. Konkurs daje wiele – satysfakcję, pewność siebie, możliwość przeżycia czegoś niezapomnianego, o czym potem będzie można opowiadać wnukom. Ważne jest, żeby udział w takiej imprezie traktować jak zabawę. Trzeba być sobą i znać swoją wartość, nie warto przejmować się opinią innych ludzi. Oczywiście należy mieć świadomość, że udział w wyborach wiąże się z dużym stresem i należy być na to przygotowanym. Stres, jaki towarzyszył mi podczas poszczególnych etapów konkursu, był stresem mobilizującym. Starałam się, żeby wszystko zawsze wychodziło jak najlepiej, a jeśli coś się nie udawało, próbowałam o tym nie myśleć – w końcu każdemu zdarzają się wpadki. Istotne w takich występach jest to, aby być zawsze uśmiechniętym i myśleć pozytywnie. Negatywne emocje nigdy nie pomogą, a zawsze znajdą swoje ujście. Spotkałam się z tym, że dziewczyny mocno przejmowały się i stresowały występami, a jak już wszystko minęło, musiały wyrzucić z siebie emocje, stres i złość poprzez płacz. Myślę, że na pewno przydałoby się także psychologiczne przygotowanie kandydatek podczas zgrupowań poprzedzających kolejne konkursowe etapy – tu uśmiech w kierunku organizatorów :) 

Miss to nie tylko uroda…

Idealna królowa piękności? Moim zdaniem, powinna być skromna, uśmiechnięta, pomocna i otwarta. Jej atutem będzie znajomość języków obcych i chęć podróżowania po świecie, bo to bezpośrednio wiąże się z byciem Miss. Moją ulubioną Miss Polski jest Ania Jamróz. Nie poznałam jej dokładnie, ale wydaje się bardzo sympatyczną, otwartą i przyjaźnie nastawioną osobą. Gratuluję jej sukcesów na Miss World oraz Miss Supranational. Sądzę, że godnie reprezentowała nasz kraj, a wyróżnienia jak najbardziej jej się należały.

Bardzo ważne jest jednak, aby nie dać się zwariować. Ja pozostałam sobą. Wciąż mam te same pasje i ambicje, co przed konkursem. W październiku skończę 20 lat, mieszkam w Bielsku-Białej. Lubię spędzać czas z dziećmi, stąd też wybrałam kierunek studiów z nimi związany. Studiuję Zintegrowaną Edukację Wczesnoszkolną i Edukację Przedszkolną (dziennie) oraz Informatykę i Zarządzanie (zaocznie) w Bielsku – Białej. Moje plany na przyszłość to, najważniejsze – skończyć studia i założyć rodzinę, a marzeń jest wiele, ale ich nie zdradzę 😉 Moją pasją od zawsze jest muzyka – w 2 klasie szkoły podstawowej tata zapisał mnie na naukę gry na pianinie, po kilku latach pojawiło się zainteresowanie grą na gitarze, śpiewałam także przez pewien czas w chórze. Wolny czas najczęściej spędzam z rodziną i przyjaciółmi. Bardzo lubię chodzić na długie spacery, włączam wtedy ulubioną muzykę, zapominam o wszystkich problemach i jest to dla mnie najlepsza forma relaksu.

I bardzo dobrze, że Joannie wszystkie te odniesione sukcesy nie przewróciły w głowie. I że wciąż jest zwykłą, choć jednocześnie niezwykłą dziewczyną…

Wywiad z A. Wierzbicką

Anna Wierzbicka – I Vicemiss Polski 2010

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2011 roku.

Jej przygoda z konkursami piękności rozpoczęła się w 2007 roku, kiedy uczestniczyła w finale Miss Polski Nastolatek, niestety bez większego sukcesu. Przekonała się wówczas, że nie jest to tylko zabawa, ale również ciężka praca. Mimo wszystko spodobało jej się to i postanowiła spróbować swoich sił w konkursie dla kandydatek dorosłych. W 2010 roku zdecydowała się wystartować w Miss Polski.

Kierowała mną ciekawość i chęć przeżycia tego jeszcze raz. Nie liczyłam na żadne nagrody czy ewentualną sławę, traktuję to jako zabawę i robię to dla przyjemności. Sam udział w takim konkursie daje mi dużo satysfakcji i zadowolenia z samej siebie – mówi Anna Wierzbicka. Oczywiście zanim zdobyła tytuł 1 Wicemiss Polski 2010, musiała przejść przez kilka eliminacyjnych etapów.

Te wstępne etapy są bardzo ważne, przygotowują dziewczyny do wielkiego finału. Kandydatka ma wtedy możliwość nauczenia się prezentacji na scenie, odpowiedniego chodzenia, uśmiechu. Droga ta jest długa i czasem męcząca, bo trzeba uczestniczyć we wszystkich wyjazdach, ale to daje szansę na zajęcie w finale Miss Polski wysokiego miejsca i tym samym stwarza ogromne możliwości.

Mój pierwszy etap odbył się w Legnicy, gdzie przeszłam casting do finału Miss Dolnego Śląska. Gala miała miejsce w Lubinie i tam właśnie zdobyłam koronę Miss Polski Dolnego Śląska. To wydarzenie było już dla mnie wielkim i niespodziewanym sukcesem. Następnie pojechałam do Warszawy na ogólnopolski casting ćwierćfinałowy, lecz nie uczestniczyłam w nim, ponieważ automatycznie, ze względu na zdobyty tytuł Miss Regionu, przeszłam do półfinału. Zgrupowanie półfinałowe Miss Polski trwało tydzień. Wraz z innymi kandydatkami mieszkałam w Olsztynie, gdzie codziennie ćwiczyłyśmy do gali. Pamiętam, że na drugiej próbie skręciłam kostkę i myślałam, że moja przygoda z konkursem na tym się skończyła, ale dotrwałam do końca zgrupowania, a w dzień występu kostka już nie bolała. Jury wybrało osiem dziewczyn, w tym mnie, do wielkiego finału. To był następny sukces, na więcej nie liczyłam.

Finałowa gala po raz trzeci z rzędu odbyć się miała w przepięknym płockim amfiteatrze. Tradycyjnie poprzedziło ją zgrupowanie przygotowawcze.

W sierpniu pojechałam do Wieliczki, gdzie rozpoczęło się najdłuższe i najcięższe zgrupowanie, bo przygotowujące nas do finału Miss Polski. W Małopolsce spędziłyśmy tydzień, tam codziennie pracowałyśmy nad choreografią. Miałyśmy również sesje zdjęciowe, nagrania do telewizji, wiele wywiadów i konferencji prasowych. Wieczorami, dla relaksu korzystałyśmy z hotelowego basenu i jacuzzi. Po siedmiu dniach przeniosłyśmy się do Ciechocinka. Większość czasu zajmowały nam ćwiczenia i praca nad tym, aby gala wypadła rewelacyjnie. Zgrupowanie przed finałem trwało ponad dwa tygodnie, dlatego miałam okazję dobrze zapoznać się z dziewczynami. W pokoju mieszkałam z Justyną Dziobą, Julitą Więckowską, Gosią Piekarską i Anią Lenarcik. Wieczorami, kiedy miałyśmy czas wolny, Justyna rozbawiała nas do łez, żartowałyśmy i wygłupiałyśmy się razem, nigdy nie było żadnej kłótni między nami. Nie odczuwałam współzawodnictwa, raczej starałam się dobrze bawić i nie zawracać sobie głowy takimi rzeczami. Najbardziej zaprzyjaźniłam się z dziewczynami, z którymi mieszkałam w pokoju, ale również z Anią Weber i Amandą Streich – 1 Wicemiss Polski Nastolatek. Z Anią spędzam do dziś dużo czasu, razem podróżujemy i to sprawiło, że zwierzamy się sobie i wiemy o sobie wszystko. To jest dowód na to , że mimo konkurencji jaka ponoć istnieje na konkursach piękności, a której ja osobiście nie odczułam, można zawrzeć przyjaźń i utrzymywać kontakt nawet po zakończeniu wyborów. Oczywiście podczas zgrupowania krążyło dużo ploteczek, które dziewczyny wymyślały, ale myślę, że nie były zbyt istotne i nie miały wiarygodnego źródła, dlatego nie przyciągały mej uwagi.

Ciężka praca, wiele miesięcy przygotowań, nowe znajomości, to wszystko składa się na wybory Miss Polski. Nie da się jednak ukryć, że najważniejsza jest gala finałowa. I to na nią najbardziej czekają dziewczęta.

Koncert finałowy wspominam z wielkim sentymentem i zarazem tęsknotą. To było niezapomniane wydarzenie i zawsze pozostanie w mojej pamięci. Dwugodzinna gala trwała dla mnie 10 minut, wszystko działo się tak szybko, za kulisami poprawa makijażu, zmiana strojów, ustawienia do poszczególnych partii – zamęt i pośpiech. Pierwsze wyjście w bieliźnie, choreografia „Diabełków i Aniołów” stylizowana na show Victoria’s Secret. Niesamowite uczucie, kiedy wychodzisz na scenę, słyszysz muzykę i ludzi klaszczących na twój widok. Kolejno były pokazy w strojach kąpielowych, jesiennej kolekcji TRU TRUSARDI. Po czym wybierano już finałową 10. Nie liczyłam na nic, powiedziałam sobie: „będzie, co ma być, ważne, że tu byłam i to przeżyłam.” Do TOP 10 zostałam wybrana jako trzecia, ucieszyłam się, ale zarazem przeraziłam, bo kolejne wyjście dziewczyn z Top 10 było w sukniach ślubnych, do którego układu kompletnie nie pamiętałam. Na szczęście wszystko dobrze poszło, mimo tego, że halka sukienki zaplątała się w szpilki. Następnie ogłoszono werdykt jury. Na scenę wkroczyłyśmy w sukniach wieczorowych, gdzie z dziesięciu kandydatek wybrano pięć udekorowanych szarfami. 4 Wicemiss – Agnieszka Ptak, 3 Wicemiss – Edyta Hreczuk, 2 Wicemiss- Joanna Kusiak, ja otrzymałam tytuł 1 Wicemiss, a wygrała Agata Szewioła. Tytuł 1 Wicemiss Polski to dla mnie wielki sukces, nigdy wcześniej nie myślałam, że dojdę tak wysoko. Cieszę się również, że wygrała Agata. Zasłużyła na koronę. To skromna, wesoła i przyjacielska osoba, której najbardziej się to należało. Zdecydowanie ona była moja faworytką. Tego, że przegrałam z nią, nie uważam za porażkę, a raczej jestem dumna z siebie. W końcu jestem w piątce najpiękniejszych kobiet w Polsce. Oglądając powtórkę wyborów byłam zaskoczona, wszystko wypadło tak perfekcyjnie, żałuję tylko, że nie było etapu z zadawaniem kandydatkom pytań, ponieważ jest to możliwć wykazania się wiedzą i inteligencją, wtedy możemy udowodnić, że nie jesteśmy tylko ładne.

Okazało się zatem, że dla Ani koncert finałowy Miss Polski nie był końcem jej przygody z konkursami piękności.

Tytuł 1 Wicemiss Polski zobowiązuje mnie m. in. do reprezentowania Polski w konkursach piękności na arenie międzynarodowej. Dlatego miałam możliwość wzięcia udziału w jednej z takich imprez. Były to wybory Bride of the World, czyli Najpiękniejsza Panna Młoda. Zgrupowanie do konkursu i gala odbywały się w Singapurze. Przed wyjazdem byłam trochę przestraszona, ponieważ pierwszy raz leciałam tak daleko i to w dodatku sama, ale kiedy szczęśliwie dotarłam na miejsce i odebrali mnie organizatorzy konkursu, poczułam się bezpieczna. Właśnie to podoba mi się w Singapurze. Jest to całkowicie bezpieczny kraj o niskim wskaźniku przestępczości, do tego bardzo czysty i zadbany. Poznałam tam wiele dziewczyn z innych państw, dowiedziałam się ciekawych historii na temat ich narodów. Podczas zgrupowania dużo zwiedzałyśmy, byłyśmy w muzeach, a także uczestniczyłyśmy w rozdaniu nagród dla zasłużonych doktorów i profesorów, na którym był obecny sam premier Singapuru – Lee Hsien Loong. Skosztowałam tamtejszych dań. Na przykład zupa z rekina to bardzo popularne w Singapurze, choć drogie danie. Mi osobiście nie smakowała. Na konkursie nie odniosłam żadnego sukcesu, ale nie żałuję, że tam pojechałam. Podróż ta była kolejnym doświadczeniem, nauką i niezapomnianym przeżyciem.

Jaka zdaniem Ani powinna być idealna Miss Polski?

Idealna Królowa Piękności powinna być zawsze uśmiechnięta, rozmowna, pomocna, powinna znać języki obce, lubić podróżować, a przede wszystkim – zero marudzenia i narzekania. Moją ulubioną Miss Polski jest Klaudia Ungerman. Nie znam jej osobiście, ale wydaje się być sympatyczną dziewczyną, jest naturalna, a to najbardziej cenię w kobietach.

Ania osiągnęła tak wiele w wyborach Miss, że i ją można uznać, za zbliżoną do ideału. Czy rzeczywiście? Jaka jest? Czy ma wszystkie te cechy, które powinna, jej zdaniem, posiadać Miss Idealna?

Jaka jestem? Na ten temat najlepiej mogą wypowiedzieć się moi rodzice i najbliższe mi osoby, które doskonale mnie znają. Przyznaję, mam tyle zalet, co wad. Najbardziej drażni mnie moja niecierpliwość, przez nią muszę mieć wszystko szybko dopięte na ostatni guzik, co samo w sobie może być pozytywne. Myślę, że jestem przyjacielska, pracowita i pomocna, choć czasem nieufna, uparta i stanowcza. Mam 19 lat, urodziłam się w Jeleniej Górze, obecnie mieszkam w Warszawie, ale dużo podróżuję i w Polsce jestem rzadko. W wolnym czasie czytam książki, to przenosi mnie w inny świat i mogę choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Uwielbiam podróżować, zwiedzać i poznawać historię miejsc, w których jestem. Najbardziej inspiruje mnie Barcelona i kultura Hiszpanii. Lubię poświęcać czas rodzinie i przyjaciołom, dzięki nim czuję się szczęśliwa i kochana. O swoich planach i marzeniach nie mówię, bo wszystko może się w życiu zmienić, podchodzę do tego z dystansem.

Moja rada dla dziewczyn startujących w wyborach Miss: bądźcie zawsze uśmiechnięte, wesołe i rozmowne. Ludzie muszą widzieć, że dziewczyna jest otwarta i przyjacielska. Do takich konkursów trzeba podchodzić z dystansem, nie traktować tego zbyt poważnie, raczej jako dobrą zabawę. Sukces zależy od nastawienia, jeżeli będziesz szczera, przyjacielska i nie będziesz starała się wygrać za wszelką cenę, to Cię polubią. Nie mogę pominąć kwestii szczęścia, bo często zdarza się tak, że odpada, bądź nie zajmuje zasłużonego miejsca, zarówno piękna, jak i mądra dziewczyna. Ogólna faworytka.

No cóż… Nie pozostaje nic innego, jak podpisać się pod słowami Anny. I czekać na kolejne piękne, młode, interesujące i przyjacielskie dziewczyny, którym dopisze szczęście i powtórzą jej sukcesy.