Wywiad K. Oracką

Katarzyna Oracka – finalistka Miss Polonia 2012, reprezentantka Polski na Miss International 2013

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w listopadzie 2013 roku

Udział w międzynarodowym konkursie piękności to nie tylko, jak mogłoby się wydawać, wspaniała przygoda, wiążąca się z poznaniem innego, często egzotycznego kraju, ale również, a może przede wszystkim, ciężka praca. Przygotowania do takiej imprezy trwają wiele tygodni, czy wręcz miesięcy i wymagają od ich uczestniczek wiele determinacji, czasu i wyrzeczeń. Tym większe należy się im uznanie i tym bardziej powinniśmy je docenić. Tegoroczną reprezentantką Polski na jednym z trzech najważniejszych i najbardziej prestiżowych światowych konkursów piękności – Miss International, jest Katarzyna Oracka. Warto poznać ją bliżej.

Mam 25 lat, pochodzę z Otwocka. Studiuję prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie jestem na V roku i przede mną pisanie pracy magisterskiej. Moje zainteresowania są wszechstronne, dlatego też, aby nie zanudzić Czytelników, wspomnę tylko o pasji do literatury, kina i podróży. Jestem osobą ciekawą świata i gdy tylko nadarza się okazja, chętnie wyruszam na poszukiwanie przygód. Czas spędzam aktywnie, uprawiam różne sporty w zależności od pory roku. Cierpię na permanentny brak wolnego czasu i każdą wolną chwilę staram się wykorzystać jak najlepiej – poświęcam ją z reguły Rodzinie i przyjaciołom, ale zdarzają się też takie momenty, kiedy lubię zaszyć się w zaciszu swojego pokoju i dać pochłonąć książce czy rozmyślaniom. Dużo przyjemności sprawia mi eksperymentowanie w kuchni, być może dlatego, że sama jestem wielkim łakomczuchem – tylko niech to zostanie między nami 🙂 Na co dzień jestem osobą uśmiechniętą i pogodną. Staram się dostrzegać same pozytywy we wszystkim, co robię i skupiać na tym, co najważniejsze. Nie jestem niepoprawną optymistką, lecz twardo stąpającą po ziemi realistką, ale za to o łagodnym usposobieniu. W życiu pragnę być przede wszystkim dobrym człowiekiem. Nie jestem nastawiona wyłącznie na branie, zdecydowanie więcej przyjemności sprawia mi dawanie.

Wydawałoby się, że w tak poukładanym i zaplanowanym życiu Kasi nie ma miejsca na wybory Miss. Jak to się stało, że w ogóle wzięła udział w tego typu imprezie? Co ją do tego skłoniło?

Start w konkursie Miss Polonia był spontaniczny. Znalazłam się na castingu Open w Warszawie za przyczyną koleżanki, która powątpiewała w to, że się odważę spróbować… Lubię wyzwania, dlatego też postanowiłam udowodnić, jak bardzo się myli. Poszłam na casting, udało mi się awansować dalej i mogłam zobaczyć, jak świat konkursów piękności wygląda „od kuchni”.

Tak banalnie rozpoczęła się długa droga, która zaprowadzi Kasię wprost do… Tokio, czyli miasta, w którym 17 grudnia odbędzie się finał Miss International 2013.

Po sukcesie w castingu open trafiłam do ćwierćfinału konkursu Miss Polonia, który odbył się w Białymstoku. Na ćwierćfinale byłam bardzo zestresowana i spięta, ponieważ to był mój debiut… Czułam się oszołomiona i podekscytowana, gdy moje nazwisko wyczytano jako pierwsze wśród dziewczyn, które przeszły do półfinału. Z niedowierzaniem spojrzałam na swój numer (74!!) – czy to aby na pewno o mnie chodzi??? Potem półfinał, również w Białymstoku, poprzedzony zgrupowaniem w Dworze Czarneckiego i w końcu finał… Im dalej, tym czułam się lepiej i pewniej. Awans do finału traktuję jako swój osobisty sukces i bardzo duże wyróżnienie.

Każda finalistka konkursu Miss Polonia najpierw musi wziąć udział w przedfinałowym zgrupowaniu, podczas którego będzie się przygotowywać do gali.

Bardzo miło wspominam okres zgrupowania przed finałem. Biuro Miss Polonia zapewniło nam doskonałe warunki i wszystko było dopięte na ostatni guzik. Mieszkałyśmy w Hotelu Hyatt. Byłyśmy otoczone fachową opieką: ćwiczyłyśmy na siłowni pod okiem trenera, miałyśmy okazję poznać tajniki świata modelingu od top modelki Kamili Szczawińskiej, ale najmilej wspominam zajęcia z Augustinem Egurrolą. Przesympatyczny człowiek, który każdego dnia przekazywał nam masę pozytywnej energii – niezwykle ciepły i cierpliwy. Plan dnia był bardzo napięty, nie było mowy o odpoczynku. Dwa tygodnie przeleciały mi w mgnieniu oka, choć muszę przyznać, że zdarzały się chwile, kiedy bardzo brakowało mi moich Bliskich…

Podczas zgrupowania nauczyłam się dobrze organizować czas, wykonywać odpowiedni do mojego typu urody makijaż i kompletować garderobę, a przede wszystkim punktualności, cierpliwości i wyrozumiałości oraz wytrwałości w sytuacjach mniej komfortowych. Atmosfera pomiędzy finalistkami na zgrupowaniu była dobra, choć zdarzały się „spięcia”. To zrozumiałe w sytuacji, gdy dwadzieścia zupełnie różnych dziewczyn przebywa ze sobą całą dobę, a dodatkowo byłyśmy w ciągłym biegu, mało snu, dużo zajęć. Zmęczenie dawało się wszystkim we znaki. Dzieliłam pokój z Nelly Kvist. Sympatyczna, pozytywnie nastawiona do świata dziewczyna – tak opisałabym moją współlokatorkę. Dogadywałyśmy się doskonale i jesteśmy w stałym kontakcie. Śniadania jadałam w towarzystwie Nelly, Ani Markowskiej i Patrycji Dorywalskiej – miło sobie przy tym gawędziłyśmy. Kucharze i kelnerzy bardzo o nas dbali, dogadzali nam, jak tylko mogli, a jedzenie było naprawdę pyszne 🙂 Nieoceniona okazała się Natalia Piguła, moja współlokatorka ze zgrupowania poprzedzającego półfinał, która pełniła rolę łącznika i informowała nas o wszystkim. Wieczorami spotykałyśmy się na basenie i w jacuzzi. To były bardzo przyjemne chwile! Niektóre znajomości ze zgrupowania na pewno przetrwają, z częścią dziewczyn mamy plany wspólnych wyjazdów, z wieloma jestem w stałym kontakcie, kibicujemy sobie wzajemnie i wspieramy się. Przyjaźń to zbyt mocne słowo, jak na tak krótki czas, który się znamy… ale kto wie, może po jakimś czasie niektóre z tych relacji przerodzą się w przyjaźń. Aż łezka w oku się kręci, gdy wspominam te wszystkie wspólnie spędzone chwile… O złych już nie pamiętam. Choć oczywiście, jak zawsze, w kuluarach krążyły różne plotki. Jest jednak takie powiedzenie, że plotka wylatuje wróblem, a wraca gołębiem. Moim zdaniem nie należy zajmować się plotkami. To zwykła strata czasu i energii. Plotki z reguły bywają krzywdzące. Zostawmy je osobom cierpiącym na nadmiar czasu i rządnym wszelkich sensacyjek. Mam zasadę, że wszystko co złe, usuwam z pamięci. Wierzę, że człowiek z natury jest dobry. Prawdą jest jednak, że niektórzy nie wytrzymują presji i zmieniają się diametralnie w sytuacjach ekstremalnych, ale takie sprawy należy załatwiać między sobą – jesteśmy osobami dorosłymi i odpowiedzialnymi. W trakcie zgrupowania nie miałyśmy rozmów z psychologami. Wydaje mi się, że udział w takim konkursie to doskonały egzamin dojrzałości. Sprawdza nas na wielu płaszczyznach: odporności na stres, punktualności, rzetelności, życzliwości dla siebie nawzajem oraz samozaparcia i pracowitości. Wiele osób nie zdaje tego egzaminu, niektóre stawiają wszystko na jedną kartę. Według mnie jest to błędem, dlatego że uroda jest to coś ulotnego, na czym długo nie da się bazować.

No i wreszcie nadszedł dzień, na który wszystkie dziewczyny, ale i fani czekali najbardziej – 2 lutego 2013 r., wielka gala Miss Polonia 2012. Tytuł najpiękniejszej otrzymuje Paulina Krupińska, ale i Kasia odnosi duży sukces awansując do Top 5. Jak wspomina ten dzień i wszystkie towarzyszące mu emocje?

Próby przed galą finałową trwały od samego rana, byłyśmy bardzo zmęczone, a sam koncert minął nam w mgnieniu oka. Wszystko działo się bardzo szybko. Nim się zorientowałam, dziewczyny gratulowały mi dostania się do Top 5… To było bardzo miłe i budujące przed końcowym wyjściem. Końcówka gali była dla mnie trudna z dwóch powodów. Po pierwsze szczególnie będę wspominała suknię finałową, która ze mnie spadała, bo była dużo za duża, a ja nie mogłam się w niej swobodnie poruszać do tego stopnia, że musiałam ją podtrzymywać ramionami. To było okropne i bardzo stresujące – nikomu tego nie życzę. Po drugie przyznam, że pytanie, które dostałam, odnoszące się do tego, co mnie wyróżnia na tle innych dziewczyn, było bardzo kłopotliwe. Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym wychwalać się na tle 20 pozostałych finalistek, z którymi spędziłam tak długi okres. Byłoby to wielkim nietaktem z mojej strony, bowiem bez względu na to, jakie łączyły nas relacje, najważniejszy jest wzajemny szacunek.

Top 5 uważam za swój osobisty sukces, jestem zadowolona z tego wyniku. Mój udział w konkursie był, tak jak wspominałam, spontaniczny i podchodziłam do niego z dużym dystansem. Przyszłość wiążę ze swoim wykształceniem prawniczym, nie nastawiałam się na wygraną choć jest oczywiste, że będąc w finale, każda z nas chciała wygrać. W związku z takim a nie innym podejściem, nie czuję się w żadnym wypadku rozczarowana. Jestem wdzięczna, że publiczność i telewidzowie pozwolili mi zajść tak daleko. Po gali otrzymałam wiele ciepłych słów i dużo serdeczności. Byłam bardzo wzruszona, ponieważ nie spodziewałam się takiej reakcji od osób często zupełnie mi obcych. Koncert finałowy będzie dla mnie z całą pewnością niezapomniany.

A werdykt główny? Każda z finalistek chciała się znaleźć najpierw w Top 12, a następnie w Top 5… Niestety zasady są takie, że część przechodzi dalej, a część odpada. Wygrać mogła tylko jedna. Miss Polonia 2012 została Paulina i życzę Jej powodzenia na konkursie Miss Universe. Najkrócej ją znam ze wszystkich finalistek, więc trudno mi coś więcej powiedzieć. Myślę, że sobie poradzi – jest obyta ze sceną, ma duże doświadczenie i trzymam za Nią kciuki.

Od finałowej gali upłynęło ponad 8 miesięcy. To wystarczająco dużo czasu, aby dokonać pewnych podsumowań, zastanowić się, czy konkurs spełnił nasze oczekiwania, no i przede wszystkim, czy było warto.

Biorąc udział w wyborach nie nastawiałam się na sukces za wszelką cenę. Ważne było dla mnie, aby skorzystać i nauczyć się jak najwięcej, spędzić miło czas i poznać wiele nowych i ciekawych osób. Podjętej decyzji nie żałuję, a swój start w tym przedsięwzięciu bardzo miło wspominam i tym bardziej teraz się cieszę, że dostałam od Biura Miss Polonia szansę reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej, za co z tego miejsca bardzo serdecznie dziękuję.

Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że udział w Miss Polonia to była nie tylko niezapomniana przygoda, ale również ciężka praca… Była to niepowtarzalna okazja, by walczyć ze swoimi słabościami, przeżyć coś niesamowitego. Cieszy mnie fakt, że mogłam zrobić coś tylko i wyłącznie dla siebie. Czuję się bogatsza o nowe doświadczenia i wiem, że będę miała co w przyszłości wspominać. Kto wie, może napiszę nawet książkę. Etapy poprzedzające oraz sam finał powodują, że startujące dziewczyny oswajają się z występami przed publicznością oraz zyskują pewność siebie. Sama czuję to w tej chwili bardzo wyraźnie… Nie krępują mnie już wystąpienia publiczne i myślę, że dzięki konkursowi Miss Polonia przestałam być nieśmiałą dziewczyną. Wiem, po co jadę na Miss International i będę walczyć – jak na zodiakalnego, upartego Byka przystało 🙂

Biorąc udział w takim konkursie należy liczyć się z ciągłym poddawaniem krytyce. Jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził…

Moi Rodzice nie szczędzili mi nigdy słów prawdy, więc raczej jestem odporna. Starali się być zawsze szczerzy i obiektywni – za to ich bardzo kocham. Z krytyką można się zgadzać lub nie, przecież ile osób, tyle opinii. Zamiast przejmować się i zadręczać, lepiej robić swoje. Z konstruktywnej krytyki można wyciągnąć wnioski i próbować coś poprawić. Natomiast na złośliwą nie należy reagować – ja nauczyłam się śmiać z samej siebie. Pomaga – polecam wszystkim!

Warto brać udział w wyborach Miss – jeżeli podchodzi się do tego z dystansem. Piękno jest tak względne, że nie należy się skupiać na powierzchowności. Warto – bo można się wiele nauczyć, wiele przeżyć. Ja nie żałuję, a teraz cieszę się podwójnie, bo wiem, że czeka mnie niezapomniana przygoda w Japonii. Będę miała co wspominać. Przygotowania, zgrupowanie, poznawanie nowych ludzi – to naprawdę bardzo miłe i ciekawe przeżycie. Jestem przepełniona pozytywną energią i nie mogę się doczekać, kiedy będę już w Tokio. Chciałabym pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie. Wielką sztuką jest skraść ludzkie serca i zdobyć sympatię – to jest mój cel.

Nie jestem w 100% zadowolona ze swojego występu na finale Miss Polonia. Wyciągnęłam wnioski, wiem co bym zmieniła, ale zamiast o tym mówić, postaram się to doświadczenie wykorzystać podczas finału Miss International. Ostatnio miałam okazję rozmawiać z wieloma wspaniałymi Osobami, które mi kibicują i udzielają wielu cennych wskazówek. Nie będę każdej z nich z osobna wymieniać, napiszę po prostu – DZIĘKUJĘ!

No właśnie. Dla Kasi przygoda z Miss jeszcze się nie skończyła. Przed nią wielka próba – udział w jednej z najważniejszych tego typu imprez – wyborach Miss International. Już kilkakrotnie wspominała o tym konkursie. A może zdradzi coś więcej? W jaki sposób przygotowała się do startu i jaki stawiała sobie cel przed wylotem?

Możliwość wzięcia udziału w konkursie Miss International uważam za wielkie wyróżnienie. Jestem wdzięczna BMP za szansę, jaką dostałam. Moi Najbliżsi, Znajomi i Nieznajomi – po prostu życzliwi Ludzie, bardzo mi kibicują i w wielu kwestiach pomagają. Miałam wiele spraw do załatwienia, ćwiczyłam i kompletowałam garderobę. Najważniejsze dla mnie jest wypaść jak najlepiej i godnie reprezentować Polskę. Mam do czynienia z naprawdę zgranym teamem, który mnie wspiera – w ciągu krótkiego czasu udało się nam wiele spraw pozamykać, dzięki temu będę mogła spokojnie rozpocząć ostatni rok studiów. Dziękuję za wsparcie merytoryczne pasjonatom wyborów Miss, Ani Tarnowskiej, Justynie Rajczyk, Kasi Grynfelder, Monice Brochackiej-Goździalskiej – za cenne rady i wskazówki.

A co Kasia uważa za swoją największą zaletę i atut, którym chce oczarować międzynarodowe jury?

Moim atutem może okazać się pogodne usposobienie, poczucie humoru i pozytywne nastawienie do świata, a także otwartość i życzliwość wobec innych osób. Nie mam większych obaw, na tę chwilę mam optymistyczny i bojowy nastrój. O wadach nie należy mówić – lepiej je dobrze zamaskować przed innymi 🙂 Znam swoją wartość, pokonałam jedną z największych swoich wad – nieśmiałość i myślę, że moje podejście do sprawy może okazać się kluczowe. Zamiast dużo mówić, wolę działać, więc sami zobaczycie 😉

Teraz w wirze przygotowań Kasia na pewno uważnie prześledziła poczynania swoich wielkich poprzedniczek – choćby Małgorzaty Rożnieckiej, Anety Kręglickiej, czy wspomnianej tu Anny Tarnowskiej. Czy już wie, jaka jest jej ulubiona Miss Polonia? Jakie cechy powinna, jej zdaniem, posiadać idealna królowa piękności?

Wiele spośród Miss Polonia darzę sympatią. Trudno jest mi wymienić jedną jedyną… łatwiej mi będzie powiedzieć, jaka powinna być idealna Miss. Wg mnie poza urodą, powinna być inteligentna i wrażliwa, subtelna, delikatna. Powinna wyróżniać się kulturą osobistą i kulturą słowa, trafiać do ludzkich serc i umieć zachować się w każdej sytuacji. Jednym słowem – dama z klasą i dobrymi manierami. Musimy mieć świadomość, że Miss będzie wzorem dla wielu nastolatek.

No cóż, nic dodać, nic ująć. Chyba nikt już nie ma wątpliwości, że Kasia jest taką właśnie Miss. Czy odniesie sukces na konkursie Miss International w grudniu? Uważnie obserwujemy jej zgrupowanie i mocno trzymamy kciuki. Kasiu, powodzenia!

Dziękuję! Chciałabym w tym miejscu podziękować wszystkim, którzy mi kibicowali i kibicują, w szczególności Rodzicom, Przyjaciołom, a także ludziom zupełnie obcym, którzy wielokrotnie okazywali mi życzliwość i poparcie. Także osobom, które mnie wielokrotnie krytykowały, ponieważ ich słowa były mobilizujące. Pragnę podziękować BMP za wiarę we mnie i szansę jaką dostałam. Wiem, że nic się nie dzieje bez przyczyny…

Wszystkich czytelników Globmiss serdecznie pozdrawiam, dziękuję za poświęcony czas i zachęcam do śledzenia mojego fanpage’a na Facebooku oraz kibicowania na finale Miss International 2013, pisania wszelkich uwag i rad. Jeszcze raz bardzo dziękuję!

Miss Polonia 2003 na YouTube

K. Gorazda na MW ’03 – prezentacja w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=6KI_ROVWsu8

K. Gorazda na Miss Europe ’05 – prezentacja w kostiumach kąpielowych

https://www.youtube.com/watch?v=S3bTGRQ3C4E

P. Panek na MU ’04 – preeliminacje, prezentacja w sukniach koktajlowych

https://www.youtube.com/watch?v=zzuNTJQn8UM

P. Panek na MU ’04 – preeliminacje, prezentacja w kostiumach kąpielowych

https://www.youtube.com/watch?v=upntxZkNzUw&list=PLTwp8cSQ1SHwHqfK_WvewVH0-0O-nG5DX&index=19

P. Panek na MU ’04 – preeliminacje, prezentacja w sukni wieczorowej

https://www.youtube.com/watch?v=pE18dW3tN9Q&index=10&list=PLTwp8cSQ1SHwHqfK_WvewVH0-0O-nG5DX

Wywiad z K. Krzeszowską

Katarzyna Krzeszowska – Miss Polski 2012

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w listopadzie 2013 roku

 Kasiu, było wspaniale!

Było. Indonezja, a dokładnie Bali jest pięknym, egzotycznym miejscem. Poznałam tamtejszą kulturę i tradycję, z pewnością jest magiczna, dziwna i momentami przerażająca. Na ulicach, w restauracjach, sklepach, hotelach znajdują się fontanny z gigantycznymi rzeźbami demonów, smoków – to niesamowite. Ludzie na Bali są bardzo uprzejmi. Dosłownie za wszystko przepraszają i dziękują.

Większość czasu spędziłyśmy w hotelu. Miejsce zakwaterowania zmieniłyśmy 4 razy. Nigdy nie zapomnę jednego z pokoi, w którym sublokatorami stały się wiewiórki, ptaki, motyle i nietoperze. To zdecydowanie niespotykane w Polsce.

W pamięci na długo zapadnie mi taniec, muzyka, widowiska teatralne, które towarzyszyły nam dosłownie wszędzie. Te kostiumy, kolory, niesamowita precyzja. Bali podoba mi się bardzo. Odpowiedni klimat, ludzie mili, uśmiechnięci, pełni energii. Z przyjemnością tam kiedyś wrócę.

Ale ja nie to miałam na myśli. To Ty wypadłaś wspaniale!

Starałam się przez całe zgrupowanie, co dzień dbałam o siebie, aby wyglądać świeżo, naturalnie mimo zmęczenia. Niestety nie udało mi się zająć wysokiej pozycji. Nie zmieniłabym niczego, uważam, że podeszłam poważnie do konkursu, słuchałam poleceń, nie spóźniałam się, ubierałam stosownie do kultury i tradycji Indonezji. Starałam się zaprezentować nasz kraj najlepiej, jak potrafię. Powtarzałam sobie „…Kaśka zawsze o klasę wyżej…”. Najwidoczniej to za mało i nie byłam dość dobra, żeby zasilić grono półfinalistek.

Jesteś zawiedziona? Będziesz źle wspominać konkurs Miss World?

Nie żałuję niczego i nie jestem zawiedziona, to piękny czas w moim życiu, o którym będę opowiadała następnym pokoleniom. Konkurs Miss World kryje w sobie wiele tajemnic, myślę, że największą z nich kryje sama organizacja.

No to może zdradź kilka z tych tajemnic. Pierwsze skojarzenie, jakie masz, gdy myślisz o konkursie Miss World?

Banan. Należałam do żółtej grupy nr 3. Nazwaliśmy się „Yellow Bananas ” i każda z nas dostała swoją bananową ksywkę – ja byłam Picasso Banana 🙂 Nigdy nie zapomnę osób, które mnie otaczały. Wszyscy znali żółtą grupę banana. Yellow Banana to moja druga rodzina. Najukochańsze dziewczyny pod słońcem. Byłyśmy najlepiej zorganizowaną grupą. Z każdą poznaną uczestniczką mam dobry kontakt.

Dużo czasu spędzałam ze swoją współlokatorką Miss Holandii, która jest przesympatyczna, ale najlepiej dogadywałam się z Miss Ghany. La Verne stwierdziła, że stałam się jej obsesją… hehe… to osoba, z którą na pewno bardzo chciałabym się jeszcze spotkać.

Na zgrupowaniu MW z czasem stałam się „złotą rączką”. Dziewczyny przychodziły do mnie z każdym problemem – chorobą, uczesaniem, makijażem, zepsutym suwakiem od sukienki lub naderwanym paskiem od buta. Emocjonalnie stałam się najtwardszym i bezproblemowym ogniwem w grupie. Nasza opiekunka stwierdziła, że mnie adoptuje. Dużym plusem jest to, że zaskarbiłam sobie przyjaźń wielu kandydatek, dostałam sporo kontaktów i zaproszeń na różne krańce świata, które z czasem zamierzam zrealizować. Dla mnie nie było rywalizacji, byłam sobą. Starałam się kreatywnie wykorzystać czas . Ochrona, personel, opiekunki, dziewczyny uśmiechały się na mój widok. Starałam się rozsyłać dobrą energię. Co dzień wstawałam rano i puszczałam piosenkę „Don’t worry be happy…” na początek lepszego dnia.

Atmosfera wśród uczestniczek była naprawdę różna – płakały, chorowały, nie wytrzymywały presji. Koniec końców te sympatyczniejsze lądowały na happy kuracji u „Poland”.

Naprawdę było aż tak ciężko?

Przykre było to, że organizacja Miss World upatruje sobie i wybiera już na początku zgrupowania kandydatki, które później czynnie biorą w nim udział, a może tylko mi się tak wydawało, ale wciąż te same dziewczyny udzielały wywiadów i pokazywane były w wybranych miejscach. Po pewnym czasie pozostałe uczestniczki czują, że sam wygląd, starania, bycie naturalnym i bycie sobą to nie wszystko. Uważam, że w ten sposób zniknęły w tłumie naprawdę wartościowe i piękne reprezentantki różnych krajów.

W czasie trwania konkursu zaskoczyło i przeraziło mnie wiele rzeczy. Między innymi kandydatki bez włosów, makijażu! Nienaturalnie gigantyczne rzęsy, sztuczne włosy, obsesje na punkcie wyglądu, magiczna uciskowa bielizna z doprawianą pupą lub piersiami. Piękne zdjęcia mało urodziwych kobiet – oj dziwne, a wręcz surrealistyczne obrazy tworzyły się w mojej głowie 🙂 

Niejednokrotnie na nogach musiałyśmy być o nieludzkich porach. Brakowało snu. Dziewczyny polegiwały w wolnej chwili, w cichutkich zakamarkach. Najśmieszniejsze było uwiecznianie tego na fotografiach, które często przyprawiały o ból brzucha z powodu śmiechu. Sama takiego zdjęcia też się doczekałam, zachowam je na wieczną pamiątkę.

Osobiście najbardziej brakowało mi znajomych twarzy, kościoła, pierogów ruskich. Nie spędzały mi natomiast snu z powiek żadne ploteczki, czy skandaliki. Pamiętam, że jakieś, gdzieś tam krążyły, ale nikt nigdy ich nie potwierdził, ani nie zdementował, chyba w całym tym zamieszaniu nie było czasu na zastanawianie się, jak taka historia się kończy. Szczerze nie jestem osobą drążącą tematy plotek, zdecydowanie wolę prawdziwe opowieści realnych ludzi. Staram się nie czytać głupot i nie słuchać sensacyjek, na których punkcie świat zwariował i patrząc na naszą dzisiejszą rzeczywistość, trudno doszukać się prawdy. Nie lubię tego i boję się pomyśleć jakimi wartościami ludzie będą się kierować za kilkanaście, kilkadziesiąt lat.

Jest kilka sytuacji, których nie wspominam z uśmiechem na twarzy, ale na tak długim zgrupowaniu towarzyszy stres, zmęczenie, więc każda kandydatka, czy osoba z organizacji ma prawo do gorszego samopoczucia, wtedy trzeba poczekać, pomyśleć i kiedy emocje opadną działać dalej i cieszyć się chwilami, które się nie powtórzą.

No właśnie, to może zmieńmy nastrój na przyjemniejszy. Co Ci się najbardziej podobało podczas zgrupowania?

W czasie zgrupowania Miss World najbardziej podobało mi się to, że o rzeczy, które są podstawą życia, nie trzeba było się martwić. Wykwintne śniadania, obiady, kolacje. Pokój zawsze czyściutki i wysprzątany. Moim zadaniem było jedynie stosowanie się do poleceń i piękny, świeży wygląd co dnia.

Organizacja konkursu była bardzo dobra. Czas wypełniony miałyśmy po brzegi, szybciutko przemieszczałyśmy się w rozmaite miejsca przy nienagannym wyglądzie.

Opowiedz jeszcze o dwóch bardzo ważnych dla konkursu Miss World kobietach – jego szefowej Julii Morley oraz ustępującej Miss World 2012 Wenxia Yu z Chin.

Wenxia jest sympatyczną i piękną kobietą. Po tym jak zrobiłam dla niej prezent w postaci jej portretu, bardzo mnie polubiła, na każdym kroku pamiętała, kim jestem i ciągle zaznaczała, jak dużą radość jej sprawiłam. To było naprawdę bardzo miłe. Od Wenxi dostałam specjalny kontakt, jakiego nie ma żadna inna kandydatka. Zapewniła mnie wraz z jej osobistym menagerem o pomocy, jeśli takowej będę potrzebowała kiedykolwiek w życiu. Czuję się przez to bardzo wyróżniona.

Julia Morley to bardzo zapracowana kobieta. Nie miałyśmy dużo czasu na poznanie jej bliżej. Zawsze kiedy ją spotykałam, mówiła mi, że kocha moją sztukę, że to niesamowite, co robię, że jestem dla niej wielkim talentem. Powiedziała, że jestem typem człowieka, który w życiu na pewno coś osiągnie. Po gali finałowej podeszłam do niej i podziękowałam za wspaniały czas spędzony na wyborach Miss World.

Najważniejszy moment, zwieńczenie konkursu Miss World, to finałowa gala, no i oczywiście koronacja nowej Miss World. Jak Ty wspominasz ten dzień i jak oceniasz werdykt jury?

Szczerze? Gala finałowa wyborów Miss World to pikuś w porównaniu z galą finałową konkursu Miss Polski. Miejsce, w którym odbyło się całe wydarzenie, było bardzo małe, scena naprawdę niewielka, jak na 130 kandydatek. Minimalny ruch sceniczny i brak organizacji, co można było zobaczyć z perspektywy widza siedzącego przed sceną. Chaos maskował bardzo dobrze zrobiony materiał filmowy przedstawiający historię zgrupowania, aczkolwiek i tu pojawił się problem techniczny, zresztą bardzo zabawny, ponieważ przy prezentacji Megan (późniejszej Miss World) początkowo puszczono filmik, na którym jestem ja! Myślę, że to spore zaniedbanie organizacyjne. Kolor na scenę wprowadziły jedynie tańce tradycyjne, które swą różnorodnością nadały gali trochę życia. Bardzo podobała mi się natomiast scenografia, była zrobiona dokładnie tą samą techniką, co moja praca na talent show, czyli klej oraz srebrny brokat, który lśnił w reflektorach.

Ja już przed galą wiedziałam, że na sukces nie mam co liczyć, to dało się wyczuć już w trakcie zgrupowania, ale moje poczucie humoru do samego końca bawiło, sprzedawałam za kulisami uśmiech i energię wszystkim, którym brakowało już sił. Bardzo dużo dziewczyn płakało, były nieprzygotowane, zdenerwowane i smutne. Ja czułam się o dziwo świetnie, czułam spokój i dobrą energię. Ubrałam, umalowałam i uczesałam się przed czasem. Pomagałam innym nieporadnym kandydatkom, które kompletnie sobie nie radziły.

Jeśli chodzi o nową Miss World 2013 – Megan, uważam, że jest piękną i mądrą kobietą, bardzo się cieszę, że wygrała. 

W mojej głowie były też inne kandydatki, które na zgrupowaniu wypadały świetnie nie tylko na zewnątrz, ale także jeśli chodzi o osobowość nic im nie brakowało, niestety pozostały bez wyróżnień. Moim zdaniem wszystkie kobiety na konkursie Miss World były naprawdę wartościowe, wyjątkowe i każda mogłaby założyć koronę, przy czym nikt nie mógłby mieć zarzutów co do wyglądu.

Konkurs Miss World dobiegł końca. Wróciłaś do Polski. Czy coś po nim zostało? Przywiozłaś sobie coś na pamiątkę? No i myślisz, że udział w nim zaowocuje na przyszłość? Posypały się atrakcyjne propozycje?

Przywiozłam sporo gadżetów, prezentów od konkursu Miss World – to naprawdę wyjątkowe pamiątki. Dodatkowo dla rodziny, przyjaciół specjały: herbatę, kawę, czekoladki, drobne indonezyjskie kosmetyki, małe mydełko-świeczki w kształcie charakterystycznego egzotycznego białego kwiatka frangipani ust plumeia, który towarzyszył nam przez całe zgrupowanie w Indonezji. Wspomnień, zdjęć i nowych znajomości to nawet nie liczę, bo się nie doliczę.

Pewne propozycje się pojawiły, mam nadzieję że zaprocentuje to w przyszłości.

Kasiu, bardzo Ci dziękujemy! Za Twój występ na konkursie Miss World 2013, za to, jaka jesteś. Życzylibyśmy sobie więcej takich Miss w przyszłości.

Ja również chciałabym w tym miejscu złożyć podziękowania, a osób, którym chciałabym podziękować jest naprawdę sporo! 

Jestem w mojej ukochanej Polsce. Wybory Miss World 2013 na Bali w Indonezji to dla mnie czas wyjątkowy i na pewno nie zapomnę go do końca życia. Przez miesiąc funkcjonowałam w zupełnie innej kulturze, wśród 130 pięknych kobiet z całego świata. Nawiązałam niesamowite przyjaźnie, które pozostaną w moim sercu na zawsze. Miesiąc w Indonezji pozwolił mi spojrzeć na świat z innej perspektywy i nabrać nowych aspiracji do dalszego działania. Starałam się przedstawić siebie oraz mój ukochany kraj jak najlepiej potrafię, opowiadając wszystkim, co pięknego kryje w sobie Polska i dlaczego warto się nią zainteresować.

Dziękuję wszystkim, bez których mój wyjazd do Indonezji byłby tylko marzeniem… Panu Gerhardowi Parzutce von Lipińskiemu, Panu Jerzemu Szamborskiemu oraz całej kochanej, tej damskiej oraz męskiej części Organizacji Biura Miss Polski za realizację pięknego snu, jakim jest reprezentacja naszego kraju.

Pani Ewie Minge za cudowną kreację, w której mogłam wystąpić tylko przed jury i publiką na miejscu, bez kamer, ponieważ kultura Indonezji zabrania pokazywania pewnych części ciała publicznie, które z wielką elegancją eksponowała wyjątkowa suknia pani Ewy Minge. Jury przyznało bardzo wysokie noty za tę kreację oraz wyróżnienie. Marce „Pretty One”, która stała się ambasadorem mody na zgrupowaniu Miss World 2013 – wszystkie kandydatki chciały posiadać moją garderobę. Uznano mnie mianem zawsze perfekcyjnej księżniczki. Przez cały okres zgrupowania towarzyszyła mi klasa i elegancja marki „Pretty One”. Kolekcja tak bardzo się podobała, że 3 sukienki musiałam podarować kandydatkom z Australii, Kanady oraz Ghany. Folk Design za przesłodki, kolorowy, najwygodniejszy na świecie, wyjątkowy, jedyny taki strój regionalny prosto z Nowego Targu – hej! Pani Ewie, Łukaszowi Obiorek wraz z rodziną i Salonem fryzjersko-kosmetycznym „Ewa” z Krynicy-Zdrój za zaangażowanie oraz wielkie serce włożone w pomoc przygotowania mnie na wybory Miss Małopolski, Miss Polski oraz Miss World. Agnieszce Rudzińskiej, która pomogła mi w sztuczkach makijażu oraz fryzury odpowiedniej dla kamer oraz aparatów fotograficznych. To prawdziwa czarodziejka. Kasi Hubers (le blakk), Alicji Czarnieckiej, Oksanie Pastuszka, Karinie Kurdej oraz Dariuszowi Dasiewiczowi, Małgorzacie Pakule i Ewie Olejniczak za piękne, klasyczne, eleganckie suknie wieczorowe oraz zaangażowanie w pomoc przed wylotem na wybory Miss World 2013. Jubilerowi Schubert za wyjątkową biżuterię oraz upominek na licytację charytatywną dla ubogich dzieci w Indonezji.

Mojej całej rodzinie, wszystkim fanom i ludziom, którzy bez względu jak przebiegał czas przed, w trakcie oraz po zgrupowaniu są ze mnie bardzo dumni i wspierają mnie dając mi sporo pozytywnej energii do dalszego działania.

Wywiad z A. Gerczew

Adrianna Gerczew – Top 15 Miss International 1999; I Vicemiss Europe 2001

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2013 r.

Najstarszy konkurs piękności w Polsce to Miss Polonia, kolejny – to Miss Polski. Oba są też najbardziej prestiżowe, a ich laureatki reprezentują Polskę na największych i najważniejszych światowych wyborach Miss – Miss World, Miss Universe, czy Miss International.

Od tej reguły zdarzały się jednak wyjątki. Na konkursie Miss International wystąpiło z sukcesami kilka Polek, które nie brały udziału ani w finale Miss Polski, ani Miss Polonia. Jedną z nich jest Adrianna Gerczew, która awansowała do Top 15 na konkursie Miss International ’99, Mało tego,  na swoim koncie ma również tytuł najstarszego konkursu na świecie – 1 Wicemiss Europe 2001.

Moje uczestnictwo w międzynarodowych konkursach piękności było następstwem wygranych konkursów ogólnopolskich tj. Miss Nastolatek czy Miss Lata z Radiem. Zwycięstwo szczególnie w tym drugim konkursie, upoważniało mnie do reprezentowania Polski na wyborach Miss International w Tokio, jak również na konkursie Miss Europe w Libanie. W Tokio zakwalifikowano mnie do ścisłego grona finalistek, zaś z Libanu przywiozłam tytuł pierwszej Wicemiss Europy, a do pierwszego miejsca zabrakło mi jedynie jednego punktu, byłam bardzo szczęśliwa! Po tych sukcesach nie czułam potrzeby startowania w innych ogólnopolskich konkursach piękności np. Miss Polonia, czy Miss Polski, gdyż posiadałam już prestiżowy tytuł międzynarodowy.

Takie sukcesy i takie egzotyczne podróże są marzeniem wielu młodych dziewczyn. Ale Adrianna podróżowała od najmłodszych lat.

Urodziłam się we Włocławku, ale jestem jednocześnie „mieszanką europejską” ze względu na pochodzenie mojego ojca… Moja mama jest Polką, natomiast tato – artysta estradowy – posiadał włosko-bułgarskie korzenie rodzinne. Dorastałam w rodzinie pełnej miłości i zaufania, miałam ciekawe dzieciństwo, ze względu na liczne podróże związane zarówno z występami artystycznymi taty, jak również z odwiedzinami u rodziny rozmieszczonej w Europie.

Mimo, iż przywykłam do podróży, atmosfera podczas zgrupowania na konkursie Miss International w Japonii była dla mnie niełatwa ze względu na odmienność językową i kulturową. Serwowane przez organizatorów dania były dla mnie również obce… Jednak wspomniana inność miała w sobie jednocześnie dużo uroku, poznałam odmienny kraj i obyczaje i choć dwa tygodnie pobytu to z pozoru niedługo, jednak dla młodej dziewczyny to czas, który upamiętnia się w umyśle. Z tego konkursu mam do dziś wiele wspaniałych wrażeń, pamiętam niezwykłą urodę zwyciężczyni – Pauliny z Kolumbii i wielu innych dziewczyn. Organizacja wyborów Miss International była doskonała, miałyśmy cudowne warunki mieszkaniowe, zwracała uwagę sprawna organizacja wielu wycieczek kulturoznawczych, jak również prestiżowych spotkań z kreatorami mody japońskiej.

Co ciekawe, konkurs Miss Europe, drugi międzynarodowy konkurs z udziałem Adrianny, odbył się nie na Starym Kontynencie, ale również w kraju dla nas egzotycznym – Libanie.

Na wyborach Miss Europy w Libanie było również ekscytująco. Jedyne czego dzisiaj żałuję to fakt, że nie znałam wtedy języka francuskiego. Teraz, po wielu latach mieszkania w Paryżu i Cannes, znam już biegle ten język i wiem, jak wiele wspólnego mają ze sobą te dwa kraje: Francja i Liban. W tamtym czasie nie dysponowałam obecną wiedzą, porozumiewałam się jedynie w języku angielskim, jednak konkurs Miss Europy to konkurs, który był organizowany przez Francuzów.

Atmosfera wśród kandydatek była dość dobra, pokój na zgrupowaniu dzieliłam z sympatyczną Litwinką. Każdy dzień był zaplanowany przez organizatorów, więc było ciekawie… Zwiedzałyśmy Liban i okolice, poznawałyśmy kulturę i tradycje tego miejsca. Szczególnie miło wspominam Wigilię, którą przyszło mi tam spędzić… Za wspaniałomyślne uważam zaproszenie przedstawicieli dyplomatycznych poszczególnych krajów każdej z kandydatek. A zatem kolację wigilijną spędziłam w gronie konsula Polski w Libanie i jego rodziny. Dzięki takiemu rozwiązaniu żadna z nas nie odczuła aż tak bardzo tęsknoty za własnym krajem i rodziną w ten szczególny wieczór.

Ubolewałam bardzo, że moja sukienka finałowa nie była aż tak piękna, jak kreacja np. Miss Francji, która pochodziła od znanego francuskiego projektanta. Byłam jednak bardzo wzruszona, że pomimo tego zauważono mnie i nagrodzono drugim miejscem. Nasz konsul, który bardzo mi kibicował, przekazał mi potem informację, że do wygranej zabrakło mi tylko jednego punktu! To był dla mnie największy komplement…

Przykład Adrianny pokazuje, że warto próbować swoich sił w wyborach Miss. Sukcesy na arenie międzynarodowej otwierają naprawdę wiele możliwości.

Wspomniany tytuł 1 Wicemiss Europy 2001 otworzył mi drogę do wielu przedsięwzięć w świecie mody zarówno w Polsce, jak i we Francji i procentuje do dziś. Najbardziej interesuję się psychologią, pedagogiką i modą. Z wykształcenia jestem magistrem pedagogiki, jednak obecnie zawodowo poświęcam się mojej pasji modowej. Jestem również mamą 6 letniego Rayanka.

Pracuję jako Osobisty Doradca Wizerunkowy, mam własną stronę internetową. Prowadzę również swój blog foto-modowy. W mojej pracy pomaga mi bardzo doświadczenie modelki i stylistki zdobyte we Francji, w której mieszkałam przez wiele lat. Wiedzę, którą tam zdobyłam, chciałabym przekazać moim klientkom, jednocześnie na blogu przedstawiam regularnie nowe stylizacje modowe dla osób, z którymi nie mam możliwości się osobiście spotkać. Chcę aby moje prezentacje modowe stanowiły inspirację dla kobiet, które tego wsparcia potrzebują… Pracę blogerki modowej i doradcy wizerunkowego traktuję jako swoją misję i cieszę się, że mogę pomóc w podniesieniu poczucia wartości u osób, które z różnych powodów ją utraciły lub jej nie mają. W mojej pracy zajmuję się także przygotowywaniem kandydatek do wyborów Miss, jak również do zawodu modelki i fotomodelki. Szczegóły mojej oferty zawodowej znajdziecie Państwo na wspomnianej wcześniej mojej stronie internetowej. Zapraszam…

Adrianna wspomniała, że zajmuje się przygotowywaniem kandydatek do wyborów Miss. A zatem jakich rad udzieliłaby młodszym koleżankom? O czym powinny pamiętać?

Gdybym miała coś poradzić kandydatkom na Miss, to na pewno zwrócę uwagę na naukę języków obcych i proszę, nie śpieszcie się aż tak z uczestnictwem w wyborach. Uroda czasami potrzebuje czasu, żeby się rozwinąć, na konkursach piękności docenia się również intelekt, a na jego wypracowanie także potrzeba czasu… Radzę również nie odchudzać się przesadnie, piękna kobieta powinna według mnie wyglądać przede wszystkim zdrowo.

Mamy nadzieję, że przyszłe kandydatki na Miss wezmą sobie te rady do serca. A wszystkim czytelniczkom Globmiss przekazujemy pozdrowienia od Adrianny Gerczew i zapraszamy do odwiedzenia zarówno jej strony internetowej, jak i bloga modowego.

Wywiad z P. Krupińską

Paulina Krupińska – Miss Polonia 2012

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss we wrześniu 2013 r.

Paulina Krupińska jest jedną z najpopularniejszych Miss Polonia ostatnich lat. I jedną z najbardziej kontrowersyjnych. Budzi skrajne emocje. Niektórzy się nią zachwycają, inni wprost przeciwnie. W internecie na różnego rodzaju forach wokół jej osoby toczą się burzliwe dyskusje. Postanowiliśmy sprawdzić, jaka jest naprawdę Paulina. Poprosiliśmy ją o rozmowę. Może podczas tej rozmowy uda się obalić kilka mitów? Zdementować plotki?

Czy ja budzę kontrowersje? Nie wiem, nie czytam komentarzy na swój temat w internecie. Przyznam szczerze, że raz weszłam na forum o Miss, zaraz po finale Miss Polonia, ale jak przeczytałam, co o mnie napisano, to się zraziłam. Od tamtej pory nie śledzę opinii na forach. Po co mam się zagłębiać w to, jak źle o mnie piszą, jak mnie obrażają. Wolę ten czas przeznaczyć na spotkanie z przyjaciółmi. Czasem któryś ze znajomych da mi znać, że pojawił się jakiś artykuł o mnie, no to zajrzę, obejrzę zdjęcia. I tylko tyle. Nigdy się wszystkim nie dogodzi. Znam swoją wartość i nie jestem dziewczyną, która zrobi coś wbrew sobie tylko po to, żeby komuś się przypodobać, bo „jak jestem Miss, to mają mnie wszyscy kochać”. Wiem, co jest ważne w życiu i na pewno nie są to komentarze hejterów siedzących za ekranem komputera, którzy zawsze piszą źle o wszystkich. Najczęściej są to ludzie, którzy sami są niezadowoleni z własnego życia. Ci, którzy są spełnieni i szczęśliwi, którzy mieli okazję spotkać się ze mną osobiście, odbierają mnie bardzo pozytywnie.

Właściwie co roku po koronacji nowej Miss Polonia, pojawiają się kontrowersje, spekulacje i plotki. Prawie zawsze, zdaniem „obserwatorów”, werdykt jest ustawiony, nazwisko Miss znane na długo przed galą, a tytuł zdobyty różnymi sposobami, ale na pewno nie w drodze uczciwej rywalizacji. Takie komentarze nie ominęły również Pauliny. Kwestionowano nie tylko jej zwycięstwo, ale nawet drogę, jaką zakwalifikowała się do finału Miss Polonia.

Znam dwie moje poprzedniczki – Rozalię Mancewicz i Marcelinę Zawadzką. Z Rozalią przyjaźnię się już 10 lat, więc kiedy zdobyła tytuł Miss Polonia, mogłam przez ten rok być blisko niej, obserwować jej poczynania i cieszyć się jej sukcesem. Rozalka zaczęła mnie namawiać na start w tym konkursie, ale ja na początku patrzyłam na to sceptycznie i odmawiałam. Widziałam jednak, co robi i jak wygląda jej życie w ”koronie” i to sprawiło, że przekonałam się, że bycie Miss Polonia, to prestiż. Całkiem odmienny świat niż ten, którego doświadczyłam, biorąc udział w innych konkursach piękności wiele lat temu. Jako nastolatka startowałam z sukcesami w wyborach Miss Polski Nastolatek i w Foto Models Poland. Myślałam, że na tym poprzestanę. Jednak na przykładzie Rozalii zobaczyłam, że Miss Polonia jest największym i najbardziej prestiżowym konkursem w Polsce, również dzięki jego dyrektor generalnej – Małgorzacie Herde, która od lat funkcjonuje w show-biznesie, co wpłynęło bardzo pozytywnie na konkurs i jego laureatki.

Koronę z rąk Rozalii przejęła kolejna moja koleżanka – Marcelina Zawadzka, którą poznałam w Warszawie, gdzie obie pracujemy w modelingu. Od tej pory często spotykałyśmy się we trójkę na kawie i już obie dziewczyny zaczęły mnie namawiać do startu. Później wręcz groziły, że jeśli sama się nie zgłoszę, zrobią to za mnie 🙂 .

Zaczęłam się nad tym zastanawiać, spędziłam długie godziny na rozmowach z Rodzicami. Z jednej strony bardzo długo pracuję w modelingu, jestem na innym etapie w życiu i wybory Miss Polonia nie są mi do niczego potrzebne. Z drugiej jednak strony przecież nie mam nic do stracenia – myślałam.

W 2012 roku ogłoszono, że jedna z dziewczyn dostanie się do finału dzięki tzw. „dzikiej karcie” otrzymanej w specjalnym plebiscycie dwutygodników Party i Flesz. Nie było to żadną tajemnicą, inne finalistki wybrane w eliminacjach regionalnych też o tym wiedziały. Żeby zgłosić się do konkursu Miss Party, wystarczyło wysłać SMS-a. Podjęłam decyzję, wysłałam go i… tak naprawdę o tym zapomniałam. Cała procedura wyboru Miss Party przedłużała się o kilka miesięcy. W grudniu byłam akurat w Krakowie, kiedy zadzwoniono do mnie z wydawnictwa Edipresse, że dostałam się do wytypowanej grupy dziewczyn i że zapraszają mnie do wydawnictwa na casting. Poszłam, było tam ok. 10 dziewczyn, każda po kolei musiała się dwukrotnie zaprezentować przed jury: w sukience koktajlowej i w kostiumie kąpielowym i powiedzieć kilka słów o sobie. Obrady jury trwały ok. pół godziny, może nawet do 40 minut. Najpierw wyróżniono dwie dziewczyny, które spodobały się jurorom, a potem ogłoszono, że to ja wystąpię w finale Miss Polonia. Od 18 stycznia, rozpoczęłam przedfinałowe zgrupowanie

Paulina za jedną ze swoich najważniejszych zalet uważa to, że jest szczera. I nam też szczerze opowiedziała o kulisach zgrupowania i o relacjach z innymi finalistkami.

Jak dla mnie zgrupowanie trwało za długo. Tak naprawdę myślę, że tydzień w zupełności by wystarczył. Oczywiście Biuro Miss Polonia bardzo o nas dbało. Mieszkałyśmy w pięciogwiazdkowym hotelu z przepysznym jedzeniem i mogłyśmy korzystać z wszelkich dostępnych w nim atrakcji np. basenu, czy siłowni, miałyśmy opiekunkę, która organizowała nam czas proponując wycieczki, czy zakupy. Wszystko zostało zorganizowane bardzo sprawnie. No i miałyśmy z innymi dziewczynami nawzajem swoje towarzystwo. Taką nieformalną przewodniczącą naszej grupy była Natalka Piguła. Dzwoniła po pokojach, organizowała nasze spotkania i pilnowała kalendarza całej grupy. Jednak mimo to, tak długi pobyt na zgrupowaniu był dla mnie dosyć uciążliwy, głównie ze względu na moją wzmożoną potrzebę ruchu. Brakowało mi aktywności fizycznej. Ponadto zgrupowanie odbywało się w Warszawie, czyli mieście, w którym mieszkam. Wiadomo, takie zgrupowania wiążą się z tym, że nie można we własnym zakresie opuszczać hotelu, więc nie mogłam po zakończeniu zajęć wyjść sobie i pójść do domu, choć miałam do niego niedaleko.

Z całego zgrupowania najlepiej wspominam zajęcia z Agustinem Egurrolą. Ja się bardzo dobrze czuję na scenie, więc te zajęcia były dla mnie naprawdę wielką przyjemnością. Agustin bardzo starał się zrobić z nas fajne, przebojowe, naturalne i nowoczesne dziewczyny. Myślę, że to się udało. Choć prawdziwym wyzwaniem było dla nas, kiedy próby przeniosły się z sali tanecznej pełnej wielkich luster, w których każda z nas mogła kontrolować swoje ruchy i pracę ciała, do studia. Okazało się, że jak się przenosi wyćwiczone układy na realną scenę, to zupełnie inaczej to wygląda. Nagle wchodzi się do studia i nie widzi się nic. Nie ma luster, naokoło są ściany, a przed Tobą tylko kamery. Trzeba odtworzyć cały układ i jeszcze patrzeć prosto do kamery, to jest najważniejsze i zarazem najtrudniejsze. Starałam się podejść do tego z uśmiechem. Myślę, że dałyśmy radę. Nawet, jeśli na gali zdarzyły się małe potknięcia, to wiedziałyśmy o nich tylko my. Sądzę, że ani publiczność, ani telewidzowie niczego nie zauważyli. 🙂

A atmosfera rywalizacji? Wiadomo, że grupa 20 ludzi, a tym bardziej młodych kobiet ;), jest ciężka do ogarnięcia. I nigdy nie jest tak idealnie, żeby wszyscy się lubili i kochali. Zawsze kogoś się lubi mniej, kogoś bardziej… Ja na szczęście znalazłam wśród dziewczyn pokrewne dusze, które nadawały na tych samych falach i z nimi się trzymałam. Była to m. in. moja współlokatorka Kamila Moraczewska, a także Ola Szczęsna. Z Kamilą do tej pory mam kontakt, niedawno odwiedziła mnie w Warszawie.

Zgrupowanie, ze wszystkimi swoimi blaskami i cieniami, dobiegło końca. Jego zwieńczeniem była transmitowana na żywo przez TVP finałowa gala.

Na gali finałowej bawiłam się fantastycznie. Na próbach trenerzy i organizatorzy z BMP mówili nam, że mamy dać z siebie wszystko. No i dałam 🙂 . Wiadomo, że pojawił się jakiś stres, ale na mnie zawsze taka adrenalina bardzo pozytywnie działała. Nie miałam tremy. Już jako mała dziewczynka występowałam w domu przed rodzicami, czy na różnych konkursach recytatorskich. Od dziecka powoli nabywałam umiejętności odnajdywania się na scenie i to chyba zaprocentowało. Teraz mam wrażenie, że scena to jest moje środowisko naturalne, więc czułam się na niej bardzo dobrze. Wprawdzie mój Tata powiedział mi: „Paula, Ty byłaś za bardzo wyluzowana. Podrygiwałaś, śpiewałaś pod nosem”, a ja po prostu już nie mogłam się doczekać, kiedy znowu wyjdę na wybieg :). Gala przebiegła mi bardzo szybko. Wydawało mi się, że ledwie weszłam na scenę, a już założono mi koronę! :). Najdłużej trwało potem pozowanie do zdjęć i udzielanie wywiadów.

Paulinę obwołano Miss Polonia 2012. No i się zaczęło. Jej przeciwnicy pomstowali, że wybory były ustawione, Paulina faworyzowana, werdykt łatwy do przewidzenia…

Rozumiem, że inne dziewczyny mogły czuć, że ja jestem faworyzowana, mogło się im tak wydawać. One czekały na finał pół roku, ja dostałam się do niego w ostatniej chwili, gdyż bardzo późno ogłoszono werdykt Party i Flesza. Znałam Rozalkę, znałam Marcelinę, dziewczyny o tym wiedziały. Małgorzata Herde też nie robiła tajemnicy z tego, że mnie zna. Obie od 10 lat pracujemy w tej samej branży, więc nie ma w tym nic dziwnego. Poznałyśmy się zresztą dzięki Rozalii, w czasie, gdy była ona Miss Polonia. Ale była to znajomość czysto zawodowa, a nie prywatna. Mimo to i tak niektórym dziewczynom przeszkadzało, że jesteśmy na „Ty”, podczas gdy one zwracają się do Małgosi per „Pani”. Były plotki, szeptanie. Swoim zachowaniem nigdy nie dałam nikomu odczuć, że czuję się faworytką bo się nią nie czułam. Chodziłam na te same treningi, tak samo ciężko ćwiczyłam, tak samo pozowałam do zdjęć. Co mnie naprawdę odróżniało od innych finalistek? Miałam skończone 25 lat, razem z Kamilą byłyśmy w tej grupie dziewczyn najstarsze i nie da się ukryć, że czułyśmy się trochę bardziej dojrzałe. To wrażenie potęgowało jeszcze nasze doświadczenie w modelingu. To też obracano przeciwko nam, ale przecież każdy ma prawo zgłosić się do konkursu Miss Polonia, doświadczone modelki też 🙂 . A nie tylko ja pracowałam jako modelka, Kamila, czy Ola Szczęsna także…

Wyróżniała mnie też naturalność. Wiadomo, na takim konkursie każda dziewczyna chce wypaść jak najlepiej. Ale ja miałam naprawdę niesamowity dystans do tego. Niektóre finalistki zawsze były „jak spod igły”. Stroiły się, malowały nie tylko na każde spotkanie z organizatorami, czy trenerami, ale nawet na śniadanie. Ja uważałam, że na śniadanie nie ma sensu się malować, tym bardziej, że za godzinę mamy mieć trening i fizyczne ćwiczenia. Więc starałam się, w przeciwieństwie do wielu z nich, być jak najbardziej naturalna. Choć oczywiście wtedy, kiedy trzeba było, naprawdę dawałam z siebie wszystko.

A co do tego, że werdykt był ustawiony, opłacony, kontrowersyjny, cóż… Na Miss Polonia 2012 nie wybrało mnie żadne „branżowe” jury, a telewidzowie. Ich głosy decydowały. Zagłosowało na mnie większość spośród prawie 4 000 000 Polaków, którzy oglądali finałową galę. Nie wiem, czy dałoby się opłacić tylu ludzi :). Wiadomo, że nie jest ładne to, co jest ładne, tylko to, co się komu podoba. Gusty są różne. Zawsze ktoś jest niezadowolony, jeden lubi brunetki, inny woli blondynki, czy rude. Nie da się wszystkim dogodzić. Tym razem wygrałam ja, dostałam najwięcej głosów. Może wzbudziło to kontrowersje wśród innych finalistek, bo znałam i Rozalkę, i Marcelinę? Mówiono, że dlatego wygrałam. Ale ja nigdy nie ukrywałam tych znajomości i szczerze mówiąc nie miały one żadnego wpływu na głosowanie widzów.

Choć udział Pauliny w konkursie był bardzo spontaniczny, do swoich obowiązków Miss Polonia podchodzi ona bardzo poważnie. U progu swojego panowania postawiła sobie cele, które konsekwentnie realizuje.

Każda dziewczyna ma do tytułu indywidualne podejście. Co innego lubi, co innego jej przeszkadza, inne stawia sobie cele. Ja jestem absolwentką Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, z wykształcenia jestem animatorem społeczno-kulturowym. I z racji mojego wykształcenia i zawodu, jedną z moich największych pasji jest praca i kontakt z dziećmi. Biorę udział w licznych akcjach na rzecz dzieci, także na własną rękę. Z wielu nie mam zdjęć, nie są one nagłaśniane. Od wielu lat działam jako wolontariusz, nigdy nie byłam obojętna na los dzieci. To jest dla mnie największa nagroda, że mogę pomóc najmłodszym, że one się cieszą, kiedy widzą Miss Polonia. Uśmiech na buziach dzieci sprawia mi największą radość.

Zależy mi na tym, żeby nie być Miss Polonia, która tylko pokazuje się na scenie, pozuje na ściankach i po prostu jest znana z bywania na bankietach. Nie jestem osobą, która lubi chodzić na tzw. „eventy branżowe”. Ja się w tym sztucznym światku nie odnajduję, źle się w nim czuję i pewnie dlatego, jestem najmniej „bywającą” Miss od kilku lat. Chętnie oczywiście pójdę natomiast na imprezę związaną z modą np. na pokaz znajomych projektantów lub inną, która mnie interesuje, Na szczęście mam wpływ na to, gdzie się pojawię i z kim się spotkam. Z Małgorzatą Herde dosyć ostrożnie i z rozwagą dobieramy eventy, w których mam uczestniczyć.

Bardzo natomiast lubię spotkania z „prawdziwymi” ludźmi, z takimi, którzy nie oszukują, są wrażliwi, szczerzy, uśmiechnięci. Widzę, jak się cieszą na mój widok, jak mnie przyjmują na różnych spotkaniach, wiele osób mnie kojarzy. Naprawdę nie spotkałam się z żadnymi negatywnymi reakcjami. Miło słyszeć: „ale Pani jest sympatyczna, miła”, „na żywo wygląda Pani jeszcze piękniej”. To jest dla mnie najważniejsze. Człowiek wtedy najbardziej rośnie, najbardziej jest dowartościowany dzięki tym bezinteresownym ludziom, którzy komplementują, choć wcale nie muszą, nie mają w tym żadnego celu.

Dlaczego ludzie mnie lubią? Bo jestem szczera. Czasem może i powiem za dużo, ale ja wolę być sobą i żyć w zgodzie ze sobą, niż udawać kogoś, kim nie jestem. To jest dla mnie bardzo ważne, żeby nikt mi nigdy nie zarzucił, a szczególnie najbliżsi, że po zdobyciu korony się zmieniłam. Ja chcę zostać sobą. Dla mnie Rodzina i przyjaciele są na pierwszym miejscu piramidki moich wartości. Nie lubię być sama. Wolny czas spędzam z Rodziną i przyjaciółmi. Zawsze mam dla nich czas.

Jestem najstarszą w historii Miss Polonia. Wiek daje mi większą dojrzałość życiową. Chciałabym, żeby z tego roku mojego panowania coś wyniknęło, żeby wykorzystać swoją popularność do fajnych celów. Dla mnie to też jest bardzo ważne, jeżeli można coś zrobić bezinteresownie. I w nagrodę jedynie zobaczyć na buziach innych ludzi i dzieci uśmiech.

Zdaję sobie sprawę, że jako Miss Polonia powinnam być wzorem dla wielu młodych dziewczyn. Chcę zaszczepić w nich zamiłowanie do zdrowego, sportowego trybu życia. I chcę pokazać, po co są wybory Miss, co udział w takim konkursie daje. Teraz jest przecież tak wiele konkursów dla modelek, różnych telewizyjnych Talent Show. Chcę udowodnić, że Miss Polonia to nie jest tylko ładna lalka, przebrana w modne ciuchy. Przykłady moich poprzedniczek, Marceliny, Rozalki, czy przede wszystkim Anety Kręglickiej pokazują, że tytuł Miss Polonia otwiera wiele drzwi, daje rozmaite możliwości i można go w mądry sposób wykorzystać.

Postawiłam sobie za cel, żeby zmienić wizerunek Miss. Do Miss od zawsze jest przyczepiona łatka, że to jest tylko piękna lalka, która nie ma nic do powiedzenia, a tylko ładnie wygląda. Ja jestem totalnym przeciwieństwem takiego stereotypu na temat Miss. Jestem zwyczajną dziewczyną, która na co dzień chodzi w trampkach, dżinsach i bluzie i której nikt, absolutnie nikt, poza wąskim gronem fanów konkursu Miss Polonia, nie rozpoznaje na ulicy. Nie zauważyłam, żeby odkąd zostałam Miss Polonia, zwiększyła się ilość moich wielbicieli. Ale nie jest też tak, ze mężczyźni zaczęli się mnie bać. Jak poznaję nowych kolegów, to zawsze mówią: „Jeju w ogóle nie widać, że to Miss Polonia, taka fajna :).

Bo ja, zamiast jak typowa Miss leżeć i pachnieć, jeżdżę w góry. 🙂 Największą moją pasją jest rower, a w szczególności freeride, czyli zjazd na rowerze po górach. Takie połączenie adrenaliny i natury daje mi niesamowitego powera do życia. Poza tym uwielbiam wszystkie aktywności fizyczne – pływanie, czy bieganie. Miałam również możliwość latania przez 3 dni na paralotni. To było coś niesamowitego i chciałabym do tego wrócić i zrobić kurs paralotniowy. Jeśli pogoda nie pokrzyżuje mi planów, to już na wiosnę przyszłego roku. A moje marzenie? Nie marzę o klejnotach, czy największych wybiegach świata, a o zjeździe na rowerze z wulkanu na wyspie Maui na Hawajach.

Moje oryginalne jak na Miss zainteresowania zostały zauważone i już od września mam swój kącik w Pytaniu na Śniadanie w TVP2 „ Miss Sport”. Jest on poświęcony aktywności fizycznej, różnym dyscyplinom sportu, w tym także sportom ekstremalnym. Jak byłam ostatnio na ramówce TVP to goście zauważyli ze zdziwieniem: ”Paulina, Ty to masz siniaki!”. A pewnie, że mam. Mam siniaki, dziurę w nodze, blizny na kolanach. Chłopaki z Afromental, kiedy podczas tej ramówki pokazywałam im swoje siniaki skomentowali tylko: „Równa babka, jak nie Miss”. 🙂 

Na pewno moim głównym celem jest jak najlepszy start w konkursie Miss Universe, na którym jestem reprezentantką Polski. 

No właśnie. Najważniejszy sprawdzian dopiero przed Pauliną. W listopadzie, w Moskwie, odbędzie się finał jednego z najważniejszych i najbardziej prestiżowych konkursów piękności na świecie – Miss Universe.

Bardzo się cieszę, że konkurs Miss Universe odbędzie się w Rosji! Zawsze marzyłam, żeby tam pojechać. Nie będę miała problemów z porozumiewaniem się. Znam trochę rosyjski. Uczyłam się tego języka przez 7 lat. Ostatnio przetarłam już sobie szlaki :). Wzięłam udział w imprezie, która odbyła się w auli Politechniki Warszawskiej. Poznałam na niej gospodynię Miss Universe 2013 – Miss Rosji Elmirę. Rozmawiałyśmy po rosyjsku! Zostałam również przedstawiona jednemu z głównych organizatorów tegorocznej gali MU. Wszyscy bardzo dobrze mnie odebrali, więc pierwsze koty za płoty ;).

Rozpoczęłam już przygotowania do Miss Universe. Przede wszystkim dbam o formę i pracuję nad sylwetką. Rower, czy bieganie to dla mnie codzienność, zawsze żyłam aktywnie, ale teraz dodatkowo ćwiczę z osobistym trenerem Sebastianem Koprzywą. On dobiera odpowiednie ćwiczenia do poszczególnych partii mojego ciała, by je wyrzeźbić tak, żeby prezentowało się jak najlepiej. Poza tym z Biurem Miss Polonia kompletujemy garderobę. Wiadomo, że na takim konkursie, tym bardziej, że będzie on organizowany w Rosji, wszystko ma błyszczeć, świecić, być bardzo efektowne. Zarówno strój narodowy, jak i suknia wieczorowa będzie projektu duetu Paprocki & Brzozowski. Oczywiście dobieramy także równie atrakcyjne dodatki i biżuterię. Zarówno Rozalka, jak i Marcelina opowiadały, że Miss Universe to jest ciężka szkoła przetrwania, to są 3, 4 godziny snu na dobę i życie w ciągłym biegu. Konsultuję się więc też z koleżankami – makijażystkami, które doradzają mi, jak pomalować się szybko, a jednocześnie tak, żeby wyglądać cały czas dobrze.

Paulina jest bardzo pozytywnie nastawiona. Mówi, że zdobycie korony Miss Universe może nie być taką prostą sprawą, ale będzie walczyć. Ma nadzieję, że oczaruje jury. A w jaki sposób chce tego dokonać?

Na pewno dzięki mojej sceniczności i przebojowości. Zwłaszcza ta ostatnia, często negatywnie odbierana w Polsce, tam może się okazać moim największym atutem. Nie dam się stłamsić, będę widoczna :). Będę się też wyróżniać naturalnością :). Chciałabym, żebyśmy miały okazję zaprezentować się jury bez makijażu. Nie boję się tego. Miałabym przewagę nad wszystkimi „zrobionymi” dziewczynami z Ameryki Południowej.

Ostatnio dowiedziałam się od kolegi, że pojawiam się w różnych rankingach tworzonych przez fanów na całym świecie jako jedna z faworytek. Przyznam, że jestem bardzo miło zaskoczona i ta sytuacja mnie troszkę onieśmiela. Polska dotychczas nie była potęgą w tym konkursie piękności, więc tym bardziej się cieszę, że jestem doceniana. 

Korzystając z okazji, chciałam podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do moich dotychczasowych sukcesów: Rodzicom za to, że zawsze mnie wspierają, dodają mi otuchy i zachęcają do działania; Małgorzacie Herde, która bardzo umiejętnie kieruje moją karierą. Moim Przyjaciołom, a zwłaszcza Rozalii i Marcelinie, bo to głównie dzięki ich namowom, dziś jestem tu, gdzie jestem. Oczywiście szczególnie dziękuję również wszystkim moim fanom, którzy trzymają za mnie kciuki. Chciałam Was poprosić, żebyście śledzili konkurs i mocno trzymali kciuki! Liczę na Was bardzo w głosowaniu internetowym.

Chyba nikt nie ma już wątpliwości, że Paulina jako Miss łamie wszelkie stereotypy. Mamy nadzieję, że przekonała do siebie dotychczasowych przeciwników, po raz kolejny zachwyciła zwolenników i wszyscy będą bardzo mocno trzymali za nią kciuki, a Globmiss będzie miał okazję po raz kolejny porozmawiać z naszą reprezentantką po jej powrocie z Moskwy.

Wywiad z M. Kobylińską

Małgorzata Kobylińska – finalistka Miss Polonia ’89

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2013 r.

Anety Kręglickiej chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. To z pewnością najbardziej znana polska Miss. I choć od jej startu w konkursie minęło prawie 25 lat, wciąż zachwyca urodą i wciąż cieszy się dużą popularnością. Ale w jej roczniku, w finale Miss Polonia ’89, wystąpiły także inne piękne i mądre dziewczyny. Jedną z nich jest Małgorzata Kobylińska.

Przystępując do konkursu miałam 18 lat, mieszkałam w Warszawie z mamą i bratem. Byłam uczennicą liceum, przygotowywałam się do matury, spotykałam z przyjaciółmi. Moim planem w tym szalonym okresie było zdanie matury i dostanie się na studia. Co zresztą zostało zrealizowane w stu procentach.

Do udziału w wyborach namówili mnie moi bliscy. Konkurs Miss Polonia traktowałam bardzo lekko, jako nowe doświadczenie. Nie zakładałam wygranej, sama nie wiem, co mną powodowało, chyba ciekawość. Nigdy nie uważałam się za piękność, dlatego wszelkie tego rodzaju konkurencje traktowałam i traktuję z przymrużeniem oka. Do finału Miss Polonia ’89 dostałam się dzięki wygranej w konkursie Miss Mazowsza, gdzie zdobyłam tytuł najpiękniejszej. Główną nagrodą miał być wyjazd do Singapuru, do którego nigdy jednak nie doszło. Sponsor (dziś już nawet nie pamiętam nazwiska), robił wszystko, abym nie pojechała. I mu się udało. Jeśli zatem w ogóle miałam jakieś oczekiwania w stosunku do konkursu Miss Polonia (wyjazdy, czy nagrody), skończyły się one w tym momencie. Od tej chwili nie oczekiwałam już niczego konkretnego od tego rodzaju projektu.  

Wstępne, regionalne etapy konkursu nie przygotowały mnie na dużą scenę finałową. Więcej dały mi próby, które odbywały się na dwutygodniowym zgrupowaniu bezpośrednio przed konkursem finałowym.

No właśnie… Finałową galę poprzedza tradycyjnie zgrupowanie. To na nim finalistki uczą się „jak być Miss”, szlifują formę, ćwiczą układy choreograficzne, pozują do sesji zdjęciowych, ale i zawierają przyjaźnie…

Zgrupowanie przed finałem wspominam jako bardzo intensywny czas przygotowań. Zostałyśmy odizolowane od otoczenia, od bliskich. Nie było, jak dziś, telefonów komórkowych, nie było z najbliższymi żadnego kontaktu. Podczas tych dwóch tygodni codziennie ćwiczyłyśmy układy choreograficzne, później zaprezentowane na wielkim finale. Miałyśmy robione zdjęcia do oficjalnych katalogów i gazet, które relacjonowały nasze przygotowania. Mam gdzieś głęboko w szafie zdjęcia, katalogi i śmieję się do łez patrząc na siebie sprzed lat w tych lokach i niebieskim makijażu, o zgrozo… Uważam, że żadna z nas nie była właściwie przygotowana, w sensie odpowiednio dobranych strojów, makijażu, czy fryzur. Dzisiaj z przyjemnością oglądam wybory Miss, dziewczyny są doskonale „zrobione”, ubrane, umalowane, pod opieką najlepszych specjalistów. My często występowałyśmy w pożyczonych ciuchach, w sklepach nie było nic.

Wszystkie dziewczyny były ze sobą zaprzyjaźnione, nie było zawiści, plotek ani żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Nie było też żadnego faworyzowania dziewczyn. Od początku zakładałyśmy, że wygra Aneta Kręglicka. Ja to wręcz od razu wiedziałam. Ona była z nas wszystkich najpoważniejsza, najlepiej przygotowana. Trzymała się na uboczu, mam wrażenie, że bardzo pilnowała swojego wizerunku. Poza tym przecież jest śliczna i ma olbrzymią klasę. Doskonale reprezentowała później Polskę na konkursie Miss World.

My – pozostałe finalistki, czułyśmy się raczej jak na… kolonii. I tak też się zachowywałyśmy. Ale poza Anetą było oczywiście jeszcze kilka moich faworytek do korony. Pamiętam dziewczynę ze Szczecina – Żanetę Katkowską, Małgosię Obieżalską z długimi blond włosami, Agnieszkę Angelo – piękną brunetkę. (red.: wszystkie trzy reprezentowały Polskę w świecie).

Ale podkreślam – nigdy nie docierały do mnie żadne spekulacje na temat samych wyborów, głosowania i werdyktu jury. Wszystko było przeprowadzone przejrzyście i bez żadnych ukrytych kontekstów.

Ja byłam w pokoju z Moniką Pastuszak. Razem wygrałyśmy w konkursie Miss Mazowsza i od razu bardzo się polubiłyśmy. Utrzymujemy kontakt do dziś. Reszta dziewczyn była z różnych stron Polski, więc kontakt się urwał. Szkoda. Fajnie byłoby spotkać się po latach i powspominać.

Czas zgrupowania dobiegł końca. Jego zwieńczeniem była gala finałowa w Operze Leśnej w Sopocie…

Z finału niewiele pamiętam. Wiem, że była na widowni w Operze Leśnej moja rodzina i każda moja prezentacja na scenie była głośno przez nich wspierana i to pamiętam najlepiej. No i oczywiście te koszmarne falbaniaste sukienki w dzikich turkusowym i różowym kolorze. Jednak scena i widownia robiły wspaniałe wrażenie, czułyśmy się jak gwiazdy.

O werdykcie i zwycięstwie Anety Kręglickiej Małgosia wypowiedziała się już wcześniej. A jak, z perspektywy czasu, ocenia swój własny występ na konkursie Miss Polonia ’89 (dostała się do Top 10)?

Z perspektywy czasu uważam, że mój występ w Miss w roku 1989 był za wcześnie. W sumie nie mam pojęcia dlaczego zdecydowałam się akurat wtedy. Powinnam była poczekać 2, 3 lata, nabrać doświadczenia i trochę rozjaśnić włosy, ha ha.

Od tamtych wydarzeń upłynęło prawie 25 lat. Czym dziś jest dla Małgorzaty konkurs Miss Polonia? Czy w jakiś znaczący sposób wpłynął na jej życie?

Konkurs tak naprawdę nic nie zmienił w moim życiu, nie było żadnej rewolucji. Dzisiaj jestem szczęśliwą żoną i mamą 4 wspaniałych synów. Mieszkam w spokojnej podwarszawskiej miejscowości, jaką jest Konstancin, z dala od miejskiego zgiełku. Lubię książki, kino, spacery i oczywiście podróże.

Nie śledzę bardzo uważnie wyborów Miss, ale lubię popatrzeć na piękne kobiety i oglądając finał razem z moimi synami, zawsze mam swoje faworytki. Uważam, że Polki są piękne, zarówno nasze Miss jak Bogna Sworowska, Aneta Kręglicka, jak i modelki, jak Ania Rubik, są kwintesencją prawdziwej kobiecości.

Konkurs Miss Polonia bardzo się zmienił przez te ponad 20 lat. Dziewczynom jest łatwiej, zmieniła się moda, wszystkiego jest bardzo dużo w sklepach. Dziś dziewczyny 18 – letnie są bardziej doświadczone, niż 20 lat temu, tak uważam. Przykłady z mojego rocznika? O nieudanym wyjeździe do Singapuru już wspominałam. Potem miałyśmy polecieć na kontrakt do Japonii, ale ostatecznie również do niego nie doszło. Nie było kiedyś, te 20 lat temu, żadnych agencji, które mogą pomoc i zaopiekować się takimi nowicjuszkami, jakimi my byłyśmy. Ja bałam się lecieć, może gdyby to było w Europie, to kto wie…

Choć i były wyjazdy związane z wygraną w konkursie, a mianowicie byłyśmy z Moniką Pastuszak we Włoszech na sesji zdjęciowej z popularnym bardzo wtedy fotografem Panem Markiem Czudowskim. Był też wyjazd do Londynu.

Dzisiaj na pewno nie wzięłabym udziału w konkursie na Miss, ale takie programy jak Top Model są tym, czego brakowało 20 lat temu. I 20 lat temu na pewno chciałabym wziąć udział w tego rodzaju konkursie dla modelek, który daje o wiele więcej możliwości…

Dzisiaj możliwości na pewno jest więcej, niż 20 lat temu. I warto próbować i wykorzystywać wszystkie szanse. Bo przecież między byciem Miss, a byciem modelką wcale nie musi być sprzeczności. A jak sama Małgosia zauważyła, piękna jest zarówno Aneta Kręglicka, jak i Ania Rubik.