Wywiad z M. Kobylińską

Małgorzata Kobylińska – finalistka Miss Polonia ’89

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2013 r.

Anety Kręglickiej chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. To z pewnością najbardziej znana polska Miss. I choć od jej startu w konkursie minęło prawie 25 lat, wciąż zachwyca urodą i wciąż cieszy się dużą popularnością. Ale w jej roczniku, w finale Miss Polonia ’89, wystąpiły także inne piękne i mądre dziewczyny. Jedną z nich jest Małgorzata Kobylińska.

Przystępując do konkursu miałam 18 lat, mieszkałam w Warszawie z mamą i bratem. Byłam uczennicą liceum, przygotowywałam się do matury, spotykałam z przyjaciółmi. Moim planem w tym szalonym okresie było zdanie matury i dostanie się na studia. Co zresztą zostało zrealizowane w stu procentach.

Do udziału w wyborach namówili mnie moi bliscy. Konkurs Miss Polonia traktowałam bardzo lekko, jako nowe doświadczenie. Nie zakładałam wygranej, sama nie wiem, co mną powodowało, chyba ciekawość. Nigdy nie uważałam się za piękność, dlatego wszelkie tego rodzaju konkurencje traktowałam i traktuję z przymrużeniem oka. Do finału Miss Polonia ’89 dostałam się dzięki wygranej w konkursie Miss Mazowsza, gdzie zdobyłam tytuł najpiękniejszej. Główną nagrodą miał być wyjazd do Singapuru, do którego nigdy jednak nie doszło. Sponsor (dziś już nawet nie pamiętam nazwiska), robił wszystko, abym nie pojechała. I mu się udało. Jeśli zatem w ogóle miałam jakieś oczekiwania w stosunku do konkursu Miss Polonia (wyjazdy, czy nagrody), skończyły się one w tym momencie. Od tej chwili nie oczekiwałam już niczego konkretnego od tego rodzaju projektu.  

Wstępne, regionalne etapy konkursu nie przygotowały mnie na dużą scenę finałową. Więcej dały mi próby, które odbywały się na dwutygodniowym zgrupowaniu bezpośrednio przed konkursem finałowym.

No właśnie… Finałową galę poprzedza tradycyjnie zgrupowanie. To na nim finalistki uczą się „jak być Miss”, szlifują formę, ćwiczą układy choreograficzne, pozują do sesji zdjęciowych, ale i zawierają przyjaźnie…

Zgrupowanie przed finałem wspominam jako bardzo intensywny czas przygotowań. Zostałyśmy odizolowane od otoczenia, od bliskich. Nie było, jak dziś, telefonów komórkowych, nie było z najbliższymi żadnego kontaktu. Podczas tych dwóch tygodni codziennie ćwiczyłyśmy układy choreograficzne, później zaprezentowane na wielkim finale. Miałyśmy robione zdjęcia do oficjalnych katalogów i gazet, które relacjonowały nasze przygotowania. Mam gdzieś głęboko w szafie zdjęcia, katalogi i śmieję się do łez patrząc na siebie sprzed lat w tych lokach i niebieskim makijażu, o zgrozo… Uważam, że żadna z nas nie była właściwie przygotowana, w sensie odpowiednio dobranych strojów, makijażu, czy fryzur. Dzisiaj z przyjemnością oglądam wybory Miss, dziewczyny są doskonale „zrobione”, ubrane, umalowane, pod opieką najlepszych specjalistów. My często występowałyśmy w pożyczonych ciuchach, w sklepach nie było nic.

Wszystkie dziewczyny były ze sobą zaprzyjaźnione, nie było zawiści, plotek ani żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Nie było też żadnego faworyzowania dziewczyn. Od początku zakładałyśmy, że wygra Aneta Kręglicka. Ja to wręcz od razu wiedziałam. Ona była z nas wszystkich najpoważniejsza, najlepiej przygotowana. Trzymała się na uboczu, mam wrażenie, że bardzo pilnowała swojego wizerunku. Poza tym przecież jest śliczna i ma olbrzymią klasę. Doskonale reprezentowała później Polskę na konkursie Miss World.

My – pozostałe finalistki, czułyśmy się raczej jak na… kolonii. I tak też się zachowywałyśmy. Ale poza Anetą było oczywiście jeszcze kilka moich faworytek do korony. Pamiętam dziewczynę ze Szczecina – Żanetę Katkowską, Małgosię Obieżalską z długimi blond włosami, Agnieszkę Angelo – piękną brunetkę. (red.: wszystkie trzy reprezentowały Polskę w świecie).

Ale podkreślam – nigdy nie docierały do mnie żadne spekulacje na temat samych wyborów, głosowania i werdyktu jury. Wszystko było przeprowadzone przejrzyście i bez żadnych ukrytych kontekstów.

Ja byłam w pokoju z Moniką Pastuszak. Razem wygrałyśmy w konkursie Miss Mazowsza i od razu bardzo się polubiłyśmy. Utrzymujemy kontakt do dziś. Reszta dziewczyn była z różnych stron Polski, więc kontakt się urwał. Szkoda. Fajnie byłoby spotkać się po latach i powspominać.

Czas zgrupowania dobiegł końca. Jego zwieńczeniem była gala finałowa w Operze Leśnej w Sopocie…

Z finału niewiele pamiętam. Wiem, że była na widowni w Operze Leśnej moja rodzina i każda moja prezentacja na scenie była głośno przez nich wspierana i to pamiętam najlepiej. No i oczywiście te koszmarne falbaniaste sukienki w dzikich turkusowym i różowym kolorze. Jednak scena i widownia robiły wspaniałe wrażenie, czułyśmy się jak gwiazdy.

O werdykcie i zwycięstwie Anety Kręglickiej Małgosia wypowiedziała się już wcześniej. A jak, z perspektywy czasu, ocenia swój własny występ na konkursie Miss Polonia ’89 (dostała się do Top 10)?

Z perspektywy czasu uważam, że mój występ w Miss w roku 1989 był za wcześnie. W sumie nie mam pojęcia dlaczego zdecydowałam się akurat wtedy. Powinnam była poczekać 2, 3 lata, nabrać doświadczenia i trochę rozjaśnić włosy, ha ha.

Od tamtych wydarzeń upłynęło prawie 25 lat. Czym dziś jest dla Małgorzaty konkurs Miss Polonia? Czy w jakiś znaczący sposób wpłynął na jej życie?

Konkurs tak naprawdę nic nie zmienił w moim życiu, nie było żadnej rewolucji. Dzisiaj jestem szczęśliwą żoną i mamą 4 wspaniałych synów. Mieszkam w spokojnej podwarszawskiej miejscowości, jaką jest Konstancin, z dala od miejskiego zgiełku. Lubię książki, kino, spacery i oczywiście podróże.

Nie śledzę bardzo uważnie wyborów Miss, ale lubię popatrzeć na piękne kobiety i oglądając finał razem z moimi synami, zawsze mam swoje faworytki. Uważam, że Polki są piękne, zarówno nasze Miss jak Bogna Sworowska, Aneta Kręglicka, jak i modelki, jak Ania Rubik, są kwintesencją prawdziwej kobiecości.

Konkurs Miss Polonia bardzo się zmienił przez te ponad 20 lat. Dziewczynom jest łatwiej, zmieniła się moda, wszystkiego jest bardzo dużo w sklepach. Dziś dziewczyny 18 – letnie są bardziej doświadczone, niż 20 lat temu, tak uważam. Przykłady z mojego rocznika? O nieudanym wyjeździe do Singapuru już wspominałam. Potem miałyśmy polecieć na kontrakt do Japonii, ale ostatecznie również do niego nie doszło. Nie było kiedyś, te 20 lat temu, żadnych agencji, które mogą pomoc i zaopiekować się takimi nowicjuszkami, jakimi my byłyśmy. Ja bałam się lecieć, może gdyby to było w Europie, to kto wie…

Choć i były wyjazdy związane z wygraną w konkursie, a mianowicie byłyśmy z Moniką Pastuszak we Włoszech na sesji zdjęciowej z popularnym bardzo wtedy fotografem Panem Markiem Czudowskim. Był też wyjazd do Londynu.

Dzisiaj na pewno nie wzięłabym udziału w konkursie na Miss, ale takie programy jak Top Model są tym, czego brakowało 20 lat temu. I 20 lat temu na pewno chciałabym wziąć udział w tego rodzaju konkursie dla modelek, który daje o wiele więcej możliwości…

Dzisiaj możliwości na pewno jest więcej, niż 20 lat temu. I warto próbować i wykorzystywać wszystkie szanse. Bo przecież między byciem Miss, a byciem modelką wcale nie musi być sprzeczności. A jak sama Małgosia zauważyła, piękna jest zarówno Aneta Kręglicka, jak i Ania Rubik.

Wywiad z D. Listwan

Danuta Listwan – finalistka Miss Polski 1991

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2013 r.

Wielką siłą konkursu Miss Polski jest to, że dzięki regionalnym eliminacjom dociera do wszystkich, nawet najbardziej oddalonych od stolicy, zakątków kraju. Lokalne wybory Miss Regionu są niezwykle ważne. To na nich dziewczęta stawiają pierwsze kroki na scenie. W znanym sobie otoczeniu, wśród bliskich, życzliwych ludzi, jest im łatwiej przełamać nieśmiałość i opanować tremę. Dzięki wysiłkom regionalnych organizatorów uczą się poruszać z gracją, uśmiechać do obiektywów, udzielać wywiadów. Uczą się, jak być Miss. Dla wielu szefów lokalnych konkursów piękności wybory Miss stają się często pasją. Swoje podopieczne traktują jak córki i wspierają na każdym etapie konkursowych zmagań, do samego końca. Utrzymują z nimi kontakt wiele lat po wyborach. Wielu z nich konkursy piękności organizuje od kilkunastu, a nawet od kilkudziesięciu lat. Taką osobą jest Lucyna Grabowska-Górecka z Bielska-Białej, która w tym roku obchodziła Srebrny Jubileusz – 25 już wybory Miss Beskidów. Jedną z pierwszych jej podopiecznych była Danuta Listwan. 

W drugiej klasie liceum wzięłam udział w konkursie Miss Zespołu Szkół – wygrałam… Była świetna zabawa… I tak to się zaczęło… Gdy Pani Lucyna Grabowska ogłosiła casting na Podbeskidziu, wysłałam nieśmiało zdjęcie… Chyba chciałam przeżyć kolejną przygodę… Miałam wtedy 21 lat i pracowałam już w Zespole Szkół, którego byłam zresztą absolwentką… Starałam się o przyjęcie na studia na UJ na pedagogikę… Niestety zabrakło mi punktów pomimo, że zdałam egzaminy wstępne – takie były wtedy czasy… Dyrektor mojej dawnej szkoły zaproponował mi więc pracę w sekretariacie… Prowadziłam kadry nauczycielskie…

Konkurs na Podbeskidziu wspominam bardzo miło… Spadł na mnie deszcz nagród, dostałam kilka szarf… bo prócz głównego tytułu Miss Podbeskidzia zostałam również Miss Publiczności (najmilsza dla mnie nagroda…zwłaszcza, że nie byłam z Bielska), Miss Gracji i Elegancji, Miss Czytelników Kroniki Beskidzkiej… Dzięki tym sukcesom, pojechałam do Paryża na tydzień… od Prezydenta Bielska otrzymałam nagrodę główną – telewizor Orion – działa do dzisiaj 🙂 Poza tym wygrałam naturalne futro, jedwabne suknie, strój sportowy Puma, kosmetyki, karnety na usługi kosmetyczne i fryzjerskie… itd. Niektórych nagród nie zdążyłam nawet wykorzystać (szkoda), bo był to tak obfity w wydarzenia rok, że terminarz miałam po brzegi zapełniony… nie miałam kiedy pracować… nie pojechałam do Legolandu – ta nagroda przepadła – a zamiast wycieczki do Jugosławii – gdyż wybuchła tam wówczas wojna – pojechałam już wtedy z narzeczonym nad Balaton…

Jak widać warto spróbować, nagrody cieszą długo, a wspomnienia na zawsze. Wybory Miss Podbeskidzia to dopiero początek. Ciąg dalszy nastąpił wkrótce.

Był to naprawdę ekscytujący rok… Kolejne etapy to eliminacje ogólnopolskie w Warszawie, półfinały we Wrocławiu… Miesiąc przygotowań w ośrodku w Wieżycy i wreszcie finał Miss Polski w Sopocie (wtedy już nastąpił rozłam z powodu kłótni wśród organizatorów i organizowane były równolegle dwa konkursy: Miss Polski i Miss Polonia – my na to nie miałyśmy wpływu, w którym weźmiemy udział. Akurat laureatki z mojego konkursu regionalnego startowały w Miss Polski)…

Finał Miss Polski budził i budzi nadal wielkie emocje. I wśród widzów, i przede wszystkim wśród uczestniczek. Trudno się dziwić, bo gra toczy się o naprawdę wysoką stawkę…

No nie co dzień zdarza się możliwość występowania na scenie w Operze Leśnej… Przygotowania do gali finałowej były bardzo intensywne… dużo ćwiczyłyśmy… to była naprawdę ciężka praca… ale warunki miałyśmy komfortowe – ośrodek zatopiony w lesie… Idealne miejsce na odpoczynek… Na zgrupowaniu czasami pojawiali się sponsorzy, jurorzy i się po prostu nam przyglądali… Wygrała Agnieszka Kotlarska. Była wyraźną faworytką… Wtajemniczana była w różne zakulisowe sprawy bardziej, niż inne dziewczęta… na zgrupowaniu bywał też jej narzeczony, późniejszy mąż… również sponsor czy juror imprezy… Ale ogólnie nie było jakichś drapieżnych ekscesów między dziewczętami… Rywalizacja oczywiście była, ale w tym sensie, że każda chciała wypaść jak najlepiej i jak najlepiej zaprezentować swój region… Ale i bliższe relacje się nawiązały. Ja przez długi czas utrzymywałam kontakt z Miss Rzeszowa Moniką Urbańską…

 

Agnieszka Kotlarska swoją wielką urodę potwierdziła międzynarodowym sukcesem – zdobyła koronę Miss International 1991 i do dziś przez wielu fanów konkursów piękności jest uważana za Miss Idealną. A jaka jest idealna Miss zdaniem Danuty?

Piękna, subtelna, zmysłowa, mająca to ,,coś”, z bogatym wnętrzem, gracją i elegancją… te wszystkie cechy komponują się w jedną uroczą całość… Czy takie są nasze najbardziej utytułowane i nagrodzone na arenie międzynarodowej Miss? Poza Agnieszką Kotlarską poznałam również osobiście inne „światowe” Miss: Anetę Kręglicką, Ewę Wachowicz itp., ale najmilsze są dla mnie powroty tutaj na Podbeskidzie i spotkania z bielskimi Miss… Cyklicznie zaprasza nas z okazji jubileuszów nasza zastępcza Mama – Lucyna Grabowska – był uroczysty koncert z okazji 10-lecia Miss Beskidów, 20-lecia i ostatnio-25 lecia – czyli ćwierćwiecze konkursów piękności na Podbeskidziu… Ja to nazywam zlotami czarownic… Co roku przybywa nowa Miss, więc nasz krąg się poszerza… Bardzo cenię sobie spotkania z „Misskami” z moich lat tj. Jadzią Flank, Agatą Dworniczek, Elą Dziech…

Od występu Danuty Listwan w finale Miss Polski’91 upłynęły 22 lata. Jak w tym czasie zmieniło się jej życie, czy konkurs jakoś wpłynął na zmianę jej planów?

Od tamtej pory – prócz tego, że jestem bardziej dojrzałą, zahartowaną kobietą – wiele się nie zmieniło. Nadal mieszkam w moim rodzinnym mieście (Sucha Beskidzka), mam dwoje wspaniałych dzieci – dorosłą córkę i 10-letniego syna – które są moją dumą i szczęściem… Niestety moje małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Życie nauczyło mnie pokory i dystansu. Wielokrotnie traciłam pracę z powodów ekonomicznych zakładu pracy, bądź nawet wskutek podstępności, nieżyczliwości i układów personalnych. A że jestem uparta i konsekwentna, nie poddaję się i dalej dążę do wyznaczonych celów… Po drodze zdobyłam dyplom magistra stosunków międzynarodowych ze specjalnością administracja europejska, przede mną nowe wyzwania zawodowe… Otwarta też jestem na nową miłość… Ponoć życie zaczyna się po czterdziestce…

A wybory Miss? Wciąż trochę się nimi interesuję. Najbardziej lubię konkursy w Bielsku – takie kameralne i bardzo profesjonalne… Co roku to coraz większe show, naprawdę na wysokim poziomie… Ale wszystko się zmienia… Choć tamte czasy, kiedy ja brałam udział, są takie odległe i ubogie… chwile utrwalone jedynie na biało – czarnych zdjęciach, itp., to np. koronacyjny bal w hotelu Prezydent był bardzo huczny i z wielkim rozmachem i trwał do białego rana… Dzisiaj są to zaledwie kilkugodzinne wystawne bankiety.

Nieraz zastanawiam się nad tym, czy wzięłabym raz jeszcze udział w takim konkursie… To trudne pytanie bo jak zwykle są blaski i cienie… Przeżyłam na pewno dużo ciekawych chwil, wyjazdów, znajomości, nagród… Gdyby nie wybory Miss, pewnie nie miałabym okazji być na scenie obok takich osobistości jak Nowicki, Kuklińska, Chajzer itd., na balu z Wodeckim, tańczyć z Kryszakiem, pić wódki z Talarem i poznać tylu znakomitości ze świata sztuki, kultury, biznesu… Z drugiej zaś strony przylgnęła do mnie etykietka Miss – choć minęło już od tamtych zdarzeń 22 lata – czasami chciałabym zamknąć ten rozdział… to miała być tylko przygoda… a właściwie ona się wcale nie kończy i ciągle gdzieś tam w jakiś sposób rzutuje na moje życie…  Nadal rozpoznawalna jestem jako Miss… i wydaje mi się, że przez te wszystkie lata musiałam wciąż udowadniać sobie i innym, że nie jestem tylko lalą z konkursu… Tak naprawdę większość Miss, które poznałam, to bardzo inteligentne, wartościowe dziewczyny… Mają osobowość, są piękne i wykształcone… Każda natomiast ich wpadka jest wyolbrzymiana i przejaskrawiana z czystej złośliwości i ludzkiej zawiści… No bo przecież co ujdzie komuś innemu – nie wypada Miss… O karierze modelki wcześniej nie myślałam… Może teraz w rozmiarze plus size 🙂 Paradoksalnie dopiero teraz jestem zapraszana na sesje zdjęciowe – np. ostatnio prezentowałam modę dla pań do magazynu LadysClub czy odbyłam sesje promujące jakieś kosmetyczne zabiegi dla pań… Jest to bardzo miłe doświadczenie… praca ze stylistami, makijażystkami, fotografami… wiele można się nauczyć… Szkoda, że nie przynosi to korzyści finansowych.

A jednak przykład Danuty udowadnia, że warto spróbować i zgłosić się na eliminacje regionalne. Nawet jeżeli przygoda z Miss miałaby się zakończyć właśnie tylko na tym etapie. 

Wywiad z A. Kaczemcewą

Anna Kaczemcewa – finalistka Miss Polonia 2008

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2013 r.

Od prawie 20 lat, dokładnie od 1994 roku, w finale konkursu Miss Polonia występują nie tylko Polki mieszkające na terenie kraju, ale również, nierzadko z sukcesami, przedstawicielki Polonii z całego świata – z Litwy, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Irlandii, Kazachstanu, Australii, Kanady, USA, Wenezueli. Do tych najbardziej znanych należą Francys Sudnicka, która reprezentowała Polskę na Miss Universe 2006 i awansowała do Top 8 na Miss Earth 2006 oraz Anna Fizek – II Vicemiss Polonia ’96, laureatka 4 miejsca na konkursie Queen of the World ’97.

Anna Kaczemcewa w 2008 roku w finale Miss Polonia reprezentowała Polonię Litewską. Miała wtedy 20 lat, była młodą, z niewielkim życiowym doświadczeniem, studentką administrowania przedsiębiorstwem na Kolegium Wileńskim oraz zarządzania biznesem na Uniwersytecie Wileńskim. Mieszkała na Litwie – w Wilnie. Pracowała jako kelnerka w restauracji, a w wolnym czasie także jako modelka, głównie na Litwie, ale latem także we Włoszech – w stolicy mody – Mediolanie. Interesowały ją tańce latino (brała lekcje samby, salsy, rumby), muzyka, jazda konna. Główny nacisk kładła jednak na naukę. Po skończeniu studiów, marzyła o pracy w banku i chyba jak każda dziewczyna, o stworzeniu w przyszłości pięknej, kochającej się rodziny.

I wtedy narodził się w jej głowie pomysł startu w wyborach Miss…

Szczerze mówiąc po ukończeniu szkoły rozpierała mnie energia i chyba konkurs Miss Polka Litwy był częściowo próbą sprawdzenia własnych sił. Tak naprawdę w szkole byłam bardzo skromną osobą. Pomimo tego, że ukończyłam szkołę muzyczną, w której kilka razy w roku mieliśmy koncerty, podczas pierwszych lokalnych konkursów piękności nadal miałam tremę na scenie, dokuczał mi brak pewności siebie, drżały kolanka, ściskało żołądek. Brakowało mi doświadczenia. Praca w modelingu nie pomogła, bo pokazy mody kompletnie się różnią od wyborów Miss, gdzie liczy się nie tylko piękno zewnętrzne, ale również kontakt z publicznością i porozumienie z nią, nieznikający z twarzy uśmiech, wiara w siebie, sposób wysławiania się itp.

Cieszę się, że biorąc udział w konkursie Miss Polka Litwy 2008 miałam wspaniałych pedagogów, którzy pracowali z nami przez 3 miesiące i którzy przynajmniej częściowo pomogli mi pokonać moje słabości.

Od Miss Polka Litwy rozpoczęła się przygoda Anny z wyborami Miss. Następnym konkursem piękności, w którym uczestniczyła, był już, zupełnie niespodziewanie, finał Miss Polonia 2008.

Tak naprawdę startując w konkursie na Litwie, w ogóle się nie spodziewałam, że tak się to wszystko dalej potoczy, że będę brała udział w konkursie Miss Polonia. Jako, że zostałam I Wicemiss Polka Litwy, a Miss była niepełnoletnia, więc to właśnie ja zostałam wydelegowana na finał Miss Polonia 2008.

Jak Anna wspomina ten „skok na głęboką wodę”?

Finałową galę Miss Polonia tradycyjnie poprzedziło, o ile dobrze pamiętam dwutygodniowe, zgrupowanie. Codziennie miałyśmy wielogodzinne próby, praktycznie od rana do wieczora, sesje zdjęciowe, przymiarki, spotkania ze sponsorami, kręcenie materiałów filmowych. Oczywiście pojechałyśmy również na kilka wycieczek. Wszystko to doskonale pamiętam, fascynujące stroje projektu P. Elwiry Horosz, wszystkich organizatorów, na czele z P. Elżbietą Wierzbicką.

Konkurs Miss Polonia wspominam najlepiej ze wszystkich, w których uczestniczyłam. Przyczyniła się do tego praca z P. Renatą Lipską-Sołtyk i z P. Jackiem Wazelin, który ciągle powtarzał o konieczności koncentracji. Kontakt z takimi ludźmi, jak oni, którzy znają się na swojej profesji w 100%, oczywiście daje dobre przygotowanie nie tylko do finałowej gali, ale również do życia w ogóle.

Całe zgrupowanie wspominam ciepło. Czułam się swojsko mimo pewnej bariery językowej (studia na Litwie miałam w języku litewskim, w pracy też porozumiewałam się w tym języku, tylko w domu z rodzicami miałam możliwość mówić po polsku). Zawsze, kiedy bywam w Polsce, dreszcze przebiegają mi przez ciało z powodu mowy ojczystej, otaczających mnie ludzi i po prostu poczucia, że jestem u ,,siebie”. Na zgrupowaniu też tak było. Atmosfera wśród kandydatek była wspaniała, w ogóle nie odczuwałyśmy żadnego faworyzowania, ani konkurencji i chyba muszę przyznać, że to dlatego, że właśnie Polki są ciepłe i koleżeńskie (porównując z uczestniczkami konkursów piękności z innych krajów). Każda z dziewczyn wie, że zwycięstwo może należeć tylko do jednej i jeżeli do tego podejść z rozsądkiem, nawet na zgrupowaniu można znaleźć prawdziwą przyjaźń.

Ostatnim etapem wyborów Miss Polonia jest gala finałowa. I werdykt, który zawsze budzi największe emocje i rodzi plotki…

Szczerze mówiąc na plotki w ogóle nie miałyśmy czasu. Poza tym ja chyba nie jestem taką osobą, która lubi plotkować z ludźmi, których dobrze nie zna. Wolę swoje zdanie zachować dla siebie.

Ale jeśli chodzi o werdykt widzów, to naprawdę oceniam go bardzo dobrze. Od pierwszych dni zgrupowania stawiałam na późniejszą zwyciężczynię Angelikę Jakubowską, która jest bardzo ciepłą, miłą i serdeczną osobą oraz na Paulinkę Kwaśniewską, która została 2 Wicemiss. Obie naprawdę zasłużyły na swoje miejsca.

Koncert galowy Miss Polonia 2008 wspominam jako najlepszy FINAŁ ze wszystkich, w których uczestniczyłam. Stroje w stylu Marilyn Monroe – różowe sukienki z kokardą u boku i czarnymi palczatkami, muzykę Madonny – Like a Virgin, przepiękną scenografię, aktywną publiczność, nadal mam w swojej pamięci.

Konkurs Miss Polonia dobiegł końca, trzeba było wrócić do rzeczywistości. Ale co właściwie dał Annie udział w nim? Czy coś, poza wspomnieniami, po nim zostało?

Każda osoba odbiera wszystko indywidualnie, ja dzięki udziałowi w Miss Polonia nauczyłam się wypracowywać w sobie siłę woli i koncentrację, maksymalnie pracować nad sobą. Takie doświadczenia po prostu dodają skrzydeł i polotu. Dzięki konkursowi odnalazłam się w świecie pięknych kobiet i zmieniły się moje marzenia. Już nie chciałam po studiach pracować w banku, ale zostać w tym świecie piękna jak najdłużej.

W dużym stopniu mi się to udało. Dzisiaj mam 25 lat. Jestem pochłonięta pracą. Jestem właścicielką agencji reklamowej (w tym roku będziemy świętowali 5-lecie spółki). Nadal realizuję również za granicą różne projekty związane z modelingiem. Jako modelka zwiedziłam wiele państw, miałam możliwość pracować we Włoszech, Francji, Wielkiej Brytanii, Turcji, Maroko, Hiszpanii, Stanach Zjednoczonych, Indiach itd., poznałam wielu wspaniałych ludzi, miałam przepiękne sesje zdjęciowe i filmy reklamowe, brałam udział w międzynarodowych konkursach piękności, między innymi: Miss Kemer International 2010, International Model Award – The Look of the Year 2010, Miss FTV, World League of Fashion and Beauty 2011 i innych. Przyczyniłam się do zorganizowania międzynarodowego konkursu piękności ,,Most Beautiful Angle of the Year 2012” w Monako. Z każdym rokiem otrzymuję kolejne, coraz ciekawsze propozycje. Pół roku temu otworzyłam swoją agencję modelek. Agencja jest młodziutka, ale już mamy pierwsze rezultaty naszej pracy i pierwsze sukcesy. Oczywiście, ponieważ kursuję między Wilnem – Litwą, a innymi państwami świata, nie mogę się poświęcić pracy w agencji w 100%. Przyznam, że nie jest to łatwe, pogodzenie pracy w biurze w Wilnie i pracy modelki. Przez kilka ostatnich lat w ogóle nie miałam wakacji, ale praca przynosi mi satysfakcję i samorealizację. Na hobby brakuje mi czasu, ale nadal uwielbiam jazdę konną, taniec, tenis. Moja sytuacja rodzinna się nie zmieniła, ale serce jest już zajęte 🙂

Wciąż trochę interesuję się konkursem Miss Polonia. Niestety nie zawsze mam możliwość obejrzenia finału. Więc tylko śledzę, jaka „Misska” została wybrana. Moją ulubioną Miss Polonia pozostaje oczywiście Angelika Jakubowska, bo przeżyłyśmy ten konkurs razem, była moją faworytką, zawsze potrafiła się odpowiednio zachować, jest piękna nie tylko na zewnątrz, ale również ma piękne wnętrze. Dobrze wspominam także Barbarę Tatarę. Pamiętam ją jako piękną Polkę o niepospolitej urodzie.

Z finalistkami z mojego rocznika niestety nie mam na co dzień kontaktu, ale od czasu do czasu korespondujemy z Jessicą Myslikowski z Florydy, z którą mieszkałam podczas zgrupowania, no i oczywiście co jakiś czas któraś z dziewczyn zamieści nowe zdjęcia na FB, więc widzę, która spodziewa się dziecka, a która właśnie została mamusią, która gdzie pracuje, itp.

Niczego nie żałuję. Swój występ w konkursie Miss Polonia, jak na tamten mój wiek i doświadczenie oceniam nieźle, choć oczywiście teraz wypadłabym lepiej, gdyż po tylu latach nie mam już tremy na scenie, wiem, jak ważny jest kontakt z publicznością i uśmiech.

Ale czasu nie cofniemy… Zresztą, czy warto? Anna udowodniła, że można mądrze wykorzystać szansę, jaką daje los, zrealizować marzenia i miejmy nadzieję, że swoim przykładem zachęci do startu w kolejnych edycjach Miss Polonia następne piękne Polki z kraju i z całego świata 🙂

Wywiad z M. Pakułą

Nasza bohaterka wywiadu pochodzi z Zamościa, obecnie mieszka w Łodzi i jest licencjonowanym organizatorem konkursu Miss Polski Ziemi Łódzkiej. Skromna, „woli stać w cieniu i umożliwiać stanie w blasku świateł innym”, nie lubi mówić o sobie, ale przyznała, że prywatnie jest szczęśliwą osobą z duszą wariata. Lubi wyzwania i nie umie usiedzieć na miejscu.

Witam Cię Małgosiu! Jak i kiedy doszło do tego, że zostałaś regionalnym organizatorem konkursu Miss Polski? Jednym słowem skąd wzięłaś się w Miss-biznesie? No i dlaczego wybrałaś Miss Polski, a nie Miss Polonia?

Przez kilka lat zajmowałam się organizacją sceny na największych Targach Ślubnych w Polsce, m.in. w Katowicach, Krakowie, Łodzi, Częstochowie. Organizator zapraszał na te imprezy panujące Miss Polski. Dziewczyny opowiadały o konkursie, o tym, jak się czują jako Miss i zaczęło mi się to podobać. Pomyślałam – dlaczego nie? Dowiedziałam się, że w Łodzi akurat nie ma organizatora i od ubiegłego roku zajęłam się tym konkursem. I cóż… nie żałuję. Daje mi on radość i poczucie, że robię coś fajnego. A dlaczego właśnie Miss Polski? Uważam, że to fajny konkurs, fantastyczna scena i doskonała zabawa dla dziewczyn, które są moimi podopiecznymi. W pewnym sensie trzymam dziewczyny za rękę przez wszystkie szczeble eliminacji, aż po finał i wiem, że wysyłam je na dobry konkurs, z którego przywiozą masę wspomnień. Dla mnie najważniejsze jest, by mogły przeżyć coś wyjątkowego i niezapomnianego, a wybory Miss Polski dają mi taką gwarancję.

Czy masz swoją ulubioną Miss Polski? Czy wcześniej, zanim podjęłaś współpracę przy nim, interesowałaś się konkursem Miss Polski? A jeśli tak, to miałaś zapewne jakieś wyobrażenie o tym, jak wygląda od kulis organizacja takich wyborów, może sugerowałaś się jakimiś publikacjami w mediach? I kiedy w końcu wkroczyłaś w ten świat i poznałaś go od podszewki, rozczarował Cię on, czy wprost przeciwnie? Jest tak, jak się spodziewałaś?

Mam sporo ulubionych Miss Polski. Cenię sobie wiele z tych dziewcząt i wiem, że są to wartościowe młode kobiety.

Przyznam się szczerze, że nie byłam fanką konkursów piękności, nie śledziłam każdych wyborów, nie czytałam wszystkich publikacji. W momencie, gdy pojawił się pomysł organizacji konkursu w Łodzi, zaczęłam podpytywać znajomych i dziewczyny, które startowały, o kulisy takich przygotowań. Uznałam, że spróbuję. Bardzo wiele organizacyjnych wskazówek otrzymałam od Misslandu. Po pierwszym roku organizacji niewiele zmieniam, więc myślę, że chyba idę dobrym torem.

Co można zobaczyć za kulisami naszych przygotowań? Na pewno bardzo dużo pracy i to zarówno przed konkursem, jak i już po nim. Obserwator zobaczyłby także dużo śmiechu i zabawy, poznałby nasze żelazne zasady dotyczące zachowania. Gdyby zajrzał już na samą Galę – tu widziałby stres, bieganie, straszne tempo, radość i współpracę. Dziewczyny nie podcinają sobie obcasów, ani nie wkładają pinezek w buty, nie chowają sobie rzeczy. Myślę, że żadnych sensacji by tam nikt nie znalazł. Jest za tymi kulisami jednak coś jeszcze bardzo wartościowego – przyjaźń.

Bardzo dobrze, że odsłaniasz trochę kulisy swojej pracy, zdradź więcej – na czym ona polega, jak wyglądają przygotowania do wyborów Miss w regionie? No i jaka jest Twoja recepta na sukces w tej branży? Czym chcesz się wyróżnić wśród kilkudziesięciu innych organizatorów regionalnych ?

Nie chcę się wyróżniać. Chciałabym, by wszystkie Gale regionalne były jak najlepsze, bo w sumie stanowimy jeden wielki ogólnopolski team. Jeżeli regionalne Gale i przygotowania będą dobre i na wysokim poziomie, da mi to tylko dodatkową satysfakcję i zapracuje to na plus dla nas wszystkich, a w szczególności dla dziewczyn.

Nasze przygotowania rozpoczynają się już jesienią od zgłoszeń internetowych. Dziewczyny wypełniają formularz na naszej stronie, a potem zostają zaproszone na castingi. Organizujemy je w trzech edycjach tak, by dziewczyny mogły w dowolnym, wybranym przez siebie terminie przyjść. Nie organizujemy castingów grupowych. Kandydatki wchodzą pojedynczo – krótka rozmowa, prezentacja w kostiumie, mała sesja. Staramy się nie stresować dziewcząt i nie zabierać im zbyt wiele czasu. Przychodzą o wybranej przez siebie godzinie, tak, by nie czekały zbyt długo. Szanujemy je i ich czas i tego także oczekujemy od nich w stosunku do nas. Wiele z nich nigdy nie miało styczności ze sceną ani z widownią i my musimy je do tego powoli przygotować. Casting pozostaje więc jeszcze etapem, gdzie nie muszą zmagać się z tremą i ze stresem. Po wyborze finałowych dwudziestek, zapraszamy je na profesjonalną sesję zdjęciową.

Gale Finałowe Miss Ziemi Łódzkiej 2013 odbędą się 24 i 25 maja 2013 w Wytwórni. Wielka scena, wielka widownia i wspaniała zabawa – taki mamy cel. 24-go maja na scenie zobaczymy nastolatki, a dzień później dorosłe kandydatki. Z Gali Miss Ziemi Łódzkiej odbędzie się internetowa transmisja na żywo, którą realizuje nasz partner medialny – jedynka.tv. Gale poprzedzi zgrupowanie. Miejsce zgrupowania na razie pozostaje tajemnicą. Na zgrupowaniu czas jest bardzo napięty i ciągle mamy go za mało.

W tym roku od początku kwietnia rozpoczynamy próby. Spotykamy się zazwyczaj w weekendy w Studio Tańca 4U. Dziewczyny będą ćwiczyły pod okiem choreografa, który konkurs Miss ma już za sobą, więc jestem przekonana, że wszystko pójdzie fantastycznie. Ewelina Ostrowska – finalistka Miss Polski 2012 i mistrzyni Polski w dziesięciu tańcach, świetnie sobie poradzi z przygotowaniem dziewczyn i „oswojeniem” ich ze sceną. Przygotowania to nie tylko próby – to także okres szkoleń. Naszym Partnerem jest marka Goldwell, którą reprezentują Marcin Urbański i Salon Fryzjerski Klimczak. To fantastyczna ekipa fachowców, którzy zajmą się włosami dziewczyn, ale także nauczą je, jak o nie zadbać. Klinika Urody Laurell przeprowadzi natomiast szkolenie z zakresu wizażu. Iza Wilczek, która zna konkursy piękności od podszewki, a która współpracuje z nami od początku, nauczy dziewczyny, jak się pięknie poruszać, jak pozować do zdjęć i jak być przygotowanym na pozowanie o każdej porze i w każdej sytuacji. Jesteśmy bardzo wdzięczni również Panu Michałowi Krzewińskiemu i firmie Landcar za flotę aut, które obrandowane logiem Miss Polski Ziemi Łódzkiej przewożą dziewczyny w czasie zgrupowania. To niesamowita pomoc. Auta mamy do dyspozycji przez cały rok i podczas ważnych imprez, czy też spotkań charytatywnych, mamy komfort dojazdu. W trakcie przygotowań czeka nas bowiem także wiele imprez i prezentacji. To pozwala dziewczynom przywyknąć do świateł kamer i błysku fleszy. Jedynka.tv towarzyszy nam z kamerami przy każdym ważnym wydarzeniu, a Seweryn Cieślik z Magnifique Studio aparat ma zawsze w gotowości. A takich sytuacji jest przed i po konkursie bardzo dużo i są one bardzo różne. Przede wszystkim odwiedzamy partnerów, sponsorów i przyjaciół konkursu.

To teraz poproszę o trochę anegdotek – mimo, że do grona organizatorów regionalnych dołączyłaś zaledwie przed rokiem, być może pamiętasz jakieś wyjątkowe sytuacje z konkursu Miss Polski? Jakie są Twoje najciekawsze wspomnienia z nim związane? Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w Twojej pracy dla Misslandu? Co najbardziej w niej lubisz, a czego nie cierpisz? Kto najbardziej Ci pomaga i wspiera w tej działalności?

Z Misslandem pracuje mi się bardzo dobrze. Cenię sobie zaufanie, jakim zostałam obdarzona i to, że nie czuję presji organizacji imprezy szablonowej. Swoboda i możliwość realizacji własnych planów i systemu organizacji konkursu są dla mnie bardzo ważne. Jednocześnie świadomość, że w każdej chwili mogę liczyć na pomoc i doświadczenie Organizatorów Miss Polski daje mi poczucie bezpieczeństwa.

Nie mam także złych wspomnień jak do tej pory (i mam nadzieję, że już tak pozostanie). Dużą dawkę emocji i radości sprawia mi uczestnictwo w półfinałach, czy też finałach Miss Polski. Na Galę Finałową Miss Polski pojechaliśmy z grupą ponad pięćdziesięciu kibiców autokarem i aż ochrypliśmy od kibicowania naszym dziewczynom. Gala Finałowa była zorganizowana na najwyższym światowym poziomie – wspaniała scena i choreografia, piękne dziewczyny – to sprawia, że z przyjemnością uczestniczę w tego typu wydarzeniach.

No to jakie było najśmieszniejsze i najstraszniejsze zdarzenie podczas Twojej dotychczasowej działalności w Miss-biznesie? Największa „wpadka”? Czy jest może coś, czego żałujesz, albo co Cię zaskoczyło?

Strasznych zdarzeń na szczęście uniknęłam. No chyba, że do strasznych można zaliczyć wizyty na izbie przyjęć z powodu katarów, bąbli na nodze czy też bólu w stopie. Troszkę jak na obozie harcerskim – dziewczyny jechały do lekarza, wracały do hotelu i zawsze następowało cudowne uzdrowienie, bo żal im było opuścić próby.

Najśmieszniejsze? Hm… wiele było zabawnych sytuacji – jedna z finalistek ściągająca… dość istotną część garderoby tuż przed wejściem na scenę, bo okazało się, że założyła tył na przód, śpiewanie na cały głos ludowych przyśpiewek podczas przejażdżki bryczką, sposób, w jaki dziewczyny witały wszystkie osoby, które nas odwiedzały na zgrupowaniu… Było także trochę wzruszeń – wizyta Miss Polski Angeliki Ogryzek u dzieci chorych na białaczkę, zbiorowy płacz dziewczyn na próbie ze stresu i potem niepohamowany wybuch śmiechu, w końcu smutek, że to już po Gali, że to już koniec, że trzeba pożegnać się z grupą. Przez tydzień po Gali ani dziewczyny, ani ja nie mogłyśmy przywyknąć do pustki i do nadmiaru wolnego czasu. Wszystkim nam brakowało tego zgiełku, prób… To był fajny czas.

Do finału Miss Polski 2012 zakwalifikowały się aż 3 Twoje podopieczne, a jedna z nich, Ewa Będzia, została 1 Wicemiss Polski. To ogromny sukces, tym większy, że w ubiegłym roku byliście debiutantami. Ile w tym Waszej zasługi i pracy, a ile to po prostu szczęście, bo akurat zgłosiły się ładne dziewczyny? Jaka jest Wasza rola, jako organizatora regionalnego, w przygotowaniach dziewczyn do kolejnych etapów konkursu? W jaki jeszcze sposób, poza wsparciem mentalnym i duchowym, pomagacie Waszym podopiecznym?

To, że aż trzy moje podopieczne znalazły się w finale ogólnopolskim, było dla mnie ogromną radością. Myślę, że złożyło się na to wszystko po trochu – uroda dziewczyn, ich przygotowanie i na pewno dużo szczęścia. Staramy się, by dziewczyny, zanim pojadą na dalsze etapy konkursu, były przygotowane w jak największym stopniu. By nie bały się kamer, by umiały się zaprezentować i by były pewne siebie. Jesteśmy do dyspozycji naszych finalistek przez cały czas. Podczas zgrupowania Miss Polski każdego dnia wieczorem kontaktowałyśmy się i plotkowałyśmy na temat konkursu. Myślę, że dziewczyny wiedzą, że w każdej sytuacji służymy im pomocą i wsparciem.

Jakie są obowiązki i zadania Miss Ziemi Łódzkiej, ale i jakie wynikają z tego tytułu profity? Jak zachęciłabyś do startu w następnych latach kolejne piękne dziewczyny?

Nasze Miss mają całą masę obowiązków. Czy to zachęci? Nie wiem. Wiem jednak, że chcę współpracować z dziewczynami, które są świadome, czym dla mnie jest tytuł Miss. Miss poza oczywiście całą prestiżową rolą reprezentantki Łodzi i województwa na arenie ogólnopolskiej, ma także wiele zadań, które nie zawsze są łatwe. Okres panowania Miss Ziemi Łódzkiej to bardzo dużo obowiązków charytatywnych, to pomoc w miarę możliwości przy nagłaśnianiu potrzeb najbardziej potrzebujących, to także udział w akcjach i imprezach organizowanych przez naszych partnerów.

Staramy się bardzo dużo pomagać w akcjach charytatywnych. Od początku współpracujemy z Fundacją Krwinka i Kliniką Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii przy ulicy Spornej w Łodzi. W tym roku obejmujemy opieką jeden z domów dziecka. Rozpoczęliśmy także współpracę z Towarzystwem Ochrony Zwierząt OTOZ Animals. Staramy się pomagać, kiedy to tylko jest możliwe. Czeka nas wspaniała akcja motocyklistów Motoserce, a także wiele innych imprez charytatywnych. W trakcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nasze Miss wspólnie z władzami wojewódzkimi i miasta przez cały dzień prowadziły licytacje.

Staram się, by poza zabawą, konkurs był także swojego rodzaju nauką dla dziewczyn, by je ośmielił, pozwolił spojrzeć na siebie inaczej, by pozbyły się kompleksów. I chyba się to trochę udaje. Jak patrzę na ubiegłoroczne finalistki i przypomnę sobie je na pierwszych castingach, a potem porównam z tym, co jest teraz, to cieszy mnie zmiana. Jedna z dziewcząt napisała mi: „Dla mnie konkurs to była najlepsza rzecz pod słońcem! Nabrałam tyle pewności siebie, że teraz ciągle w sukienkach, spódniczkach chodzę, a kiedyś to tylko spodnie i w szafie nie było miejsca na coś kobiecego! Uwierzyłam w siebie! Udział w konkursie był dla mnie przede wszystkim przygodą, dzięki której uwierzyłam w siebie i poznałam wiele ciekawych osób.” – i to jest dla mnie najważniejsze – by coś w nich z konkursu zostało. Na naszej stronie utworzyłam nawet zakładkę o tym, co dziewczynom pozostało po konkursie i co radziłyby nowym uczestniczkom. Uważam, że to jest coś, czym trzeba się chwalić, coś co pokazuje, jaki ten konkurs jest. Miarą sukcesu nie jest splendor, czy wspaniała scena – miarą sukcesu jest to, co konkurs pozostawia po sobie. W tym roku chciało startować ponownie ponad 10 dziewcząt, które startowały w roku 2012. To właśnie daje mi najwięcej radości i niesamowitego kopa do pracy.

Miss zdobywając koronę, szarfę, a także nagrody ufundowane przez naszych sponsorów, staje się osobą rozpoznawalną i wybraną do godnego reprezentowania zarówno Łodzi, jak i wszystkich tych ludzi, którzy w nią uwierzyli i zaufali jej powierzając tytuł. Czekają ją wiec bardzo ważne zadania, na które musi być przygotowana. My ze swojej strony możemy zapewnić, że robimy wszystko, by konkurs pozostawiał po sobie niezapominane przeżycia.

To wobec tego jakie warunki trzeba spełnić, aby zostać Miss Ziemi Łódzkiej, a później, w dalszej perspektywie, również być może Miss Polski? Czy każda dziewczyna może być uczestniczką konkursu piękności? Jaki typ urody, czy osobowości jest najbardziej pożądany i poszukiwany przez organizatorów? Jakie cechy Twoim zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polski?

Miss się nie bywa – Miss się po prostu jest. I takich dziewcząt poszukujemy. Poza pięknem zewnętrznym, muszą mieć ciekawą osobowość. Obserwujemy dziewczyny przez cały okres przygotowań. Wśród osób, z którymi finalistki się stykają, zbieramy opinie na ich temat, staramy się je poznać jak najlepiej – przecież potem pracujemy razem przez rok. Musi być to owocna i miła współpraca dla obu stron.

Uważam, że każda dziewczyna może być uczestniczką konkursu piękności, ale nie każda może go wygrać. Szukamy dziewcząt, które poza spełnianiem oczywistych kryteriów, mają także inne bardzo ważne cechy, jak inteligencję, urok osobisty, łatwość wysławiania się, znajomość języków obcych. Nasze hasło to: „piękna nie znaczy głupia” i właśnie to staramy się udowodnić. Walczymy ze stereotypem konkursów piękności, gdzie dziewczyny szufladkuje się jako niemądre i głupiutkie dziewczątka. To wcale tak nie wygląda. Większość dziewczyn to naprawdę mądre i świadome siebie młode kobiety, które chcą przeżyć coś wyjątkowego, sprawdzić się i powalczyć z kompleksami. Każda z tych dziewcząt ma swój własny powód, dla którego startuje w konkursie i ja je wszystkie szanuję. W ubiegłym roku praktycznie przy każdym spotkaniu zmieniała mi się faworytka. W tym roku zauważyłam, że znów jest podobnie. Gdyby ktoś mnie zapytał, która moim zdaniem wygra – nie umiałabym odpowiedzieć. Z prostej przyczyny – ja je dopiero poznaję, a one zmieniają się zarówno fizycznie jak i mentalnie. Rozkwitają i to mnie cieszy najbardziej.

Uważam także, że udział w konkursie piękności wymaga dużej odwagi. Ze względu na panujące stereotypy i czasami bezwzględność (szczególnie internetowych osądów), wymaga od dziewczyn dużej odporności psychicznej. Reasumując – Miss powinna być wyjątkowa, ciepła, komunikatywna i piękna czyli powinna być po prostu w 100% kobietą! 😉

Na zakończenie, aby podsumować nasz wywiad zapytam, jakie są Twoje najbliższe cele i ambicje zawodowe, które chciałabyś zrealizować, w ciągu najbliższych kilku, czy kilkunastu lat? W jakim kierunku będzie zmierzał konkurs Miss Ziemi Łódzkiej? Czego możemy się spodziewać? No i czego życzysz sobie, oraz swoim podopiecznym?

Bardzo chciałabym, by konkurs był dobrze kojarzony, by dawał tym młodym jeszcze dziewczynom doświadczenie i miłe wspomnienia. By kiedyś, gdy już będą staruszkami, mogły spojrzeć na zdjęcia z uśmiechem, by mogły się pochwalić, że brały udział w czymś wyjątkowym. Na tym zależy mi najbardziej. Chcę mieć świadomość, ze poza organizacją dobrej imprezy, daję tym dziewczynom zabawę, radość i że może choćby w małym stopniu coś wnoszę do ich życia. To daje mi największą satysfakcję.

Chciałabym także, by dla miasta i dla partnerów konkurs Miss Polski Ziemi Łódzkiej był satysfakcjonującym polem do promocji, by byli z nami, bo bez nich nie byłoby tego wszystkiego i jestem im wszystkim za to, ogromnie wdzięczna!

Życzymy Ci zatem by te wszystkie plany i marzenia się spełniły i by 2013 rok był dla Was co najmniej równie udany, jak poprzedni. Dziękujemy za rozmowę.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2013 r.

Wywiad z A. Szafraniec

Agata Szafraniec – finalistka Miss Polonia 2002

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w marcu 2013 r.

Różnie się układają losy finalistek konkursu Miss Polonia. Czasem udział w takiej imprezie jest dla nich tylko jednorazową przygodą, czasem staje się sposobem na życie. Różne także są motywacje dziewczyn i osoby, które popychają je do startu. W przypadku Agaty Szafraniec takim motorem, była jej znajoma.

Do wyborów Miss Polonia 2002 zgłosiła mnie znajoma, która kilka lat wcześniej sama brała udział w podobnym konkursie. Ja nie miałam pojęcia o takich imprezach, a już na pewno nie zdecydowałabym się sama zgłosić. Więc ona zdecydowała za mnie i postawiła mnie przed faktem dokonanym. Kazała mi się umalować, uczesać, pożyczyła suknię wieczorową, kupiła mi jednoczęściowy strój kąpielowy i kazała przyjść na eliminacje. Przyszłam, zobaczyłam około 60 naprawdę ślicznych i zgrabnych panien i zastanawiałam się, co ja – dziewczyna z małej mieściny, skromnie ubrana i delikatnie umalowana – tutaj robię? Miałam tylko jedną przewagę nad rywalkami – nie denerwowałam się, byłam sobą, naturalnie i na luzie wychodziłam na scenę, odpowiadałam na pytania. Byłam naprawdę mile zaskoczona, że zakwalifikowałam się do finałowej szesnastki, a znajoma płakała z radości.

Jaka wtedy była nasza bohaterka? Jakie miała pasje i marzenia?

Dziś, po 10 latach, prawie już nie pamiętam, jaka wtedy byłam – śmieje się Agata 🙂 – Dwudziestolatka, z głową pełną marzeń i pomysłów. Studentka na kierunku zarządzania i marketingu w Wyższej Szkole Handlowej w Kielcach. Po uszy zakochana w obecnym mężu, ówczesnym chłopaku Pawle. Marzenia to studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, własny biznes, podróż na Seszele, dom, a w przyszłości dwoje dzieci. Jaka byłam? Pogodna, radosna, zawsze uśmiechnięta, odważna i pewna siebie, znająca swoją wartość, bardzo rozrywkowa i kontaktowa. Niepoprawna optymistka, przekonana, że nie ma rzeczy niemożliwych. Mieszkałam w Suchedniowie (20 km pod Kielcami). Interesowała mnie moda i media, stąd też pracowałam jako modelka, fotomodelka, hostessa na targach, a później asystentka Jerzego Kryszaka w programie rozrywkowym TVP2 „Mój pierwszy raz”.

Agata zakwalifikowała się zatem do finałowej 16 w konkursie Miss Ziemi Świętokrzyskiej, a później wszystko potoczyło się błyskawicznie… Zdobyła koronę Miss Polonia Ziemi Świętokrzyskiej i znalazła się w gronie 30 finalistek konkursu Miss Polonia 2002.

Jako Miss Polonia Ziemi Świętokrzyskiej 2002 miałam zagwarantowany udział w finale Miss Polonia. Na zgrupowanie jechałam z założeniem, że to będzie wyłącznie cudowna przygoda, świetna zabawa i wspaniała okazja, by poznać nowych ludzi, nawiązać przyjaźnie. Dokładnie takie miałam podejście, co nie zmieniało faktu, że na próbach i sesjach dawałam z siebie jak zawsze 100%. Zgrupowanie przygotowało nas do czysto technicznych spraw i choreografii, a częste zmiany planu dnia, oczekiwania na przymiarki i próby nauczyły nas pokory i cierpliwości. Zgrupowanie to także przede wszystkim ciężka praca, punktualność, zasady. Na przyjaźnie nie ma tak naprawdę czasu, jest szansa bliżej poznać koleżanki, z którymi dzieli się pokój, ale ciężko z każdym zamienić choćby słowo. Zresztą jak w życiu. Szukamy ludzi, z którymi jesteśmy w stanie znaleźć wspólny język, których zachowanie nam się podoba i imponuje. Na zgrupowaniu jest podobnie. Były tam dziewczyny, które wyjątkowo polubiłam, np. Ula Szewczyk, z którą dzieliłam pokój, Kasia Urbanowicz czy Małgosia Belcarz. Z kilkoma innymi dziewczynami natomiast nawet nie zamieniłam słowa – jakoś się nie złożyło. Atmosfera wśród nas była raczej przyjazna i miła. Nie kojarzę ze zgrupowania żadnych plotek, ani skandali. Nie kojarzę też żadnych nieprzyjemnych momentów rywalizacji czy niezdrowej konkurencji. Jak trzeba było pożyczałyśmy sobie kosmetyki, buty itp. Podzieliłyśmy się na kilka grup i raczej tak się trzymałyśmy. Pamiętam, że było wesoło, czasem śmiesznie, a czasem smutno, kiedy np. jedna z koleżanek zrywała ze swoim chłopakiem przez telefon, dwa dni ją pocieszałyśmy. Uważam, że w warunkach wzajemnej konkurencji właściwej konkursom piękności może narodzić się prawdziwa przyjaźń między kandydatkami na Miss, jednak z uwagi na czasami bardzo odległe miejsca zamieszkania, bardzo trudno byłoby ją podtrzymywać. Ja osobiście potrzebuję więcej czasu niż tydzień na to, żeby kogoś poznać na tyle, by mu w pełni zaufać, powierzyć swoje sekrety czy troski, usłyszeć i opowiedzieć mu niemal wszystko o sobie i swoim otoczeniu. W dobie Internetu i masy portali społecznościowych nie sposób nie utrzymywać kontaktów ze znajomymi na całym świecie, jednak dla mnie przeglądanie zdjęć znajomych z wakacji na Facebooku to za mało, by mówić o prawdziwej przyjaźni.

Zgrupowanie dobiegło końca, nadszedł czas na wielki finał…

Minął w mgnieniu oka, stęskniona za chłopakiem i rodziną nie mogłam doczekać się końca, by móc się do nich przytulić, podzielić odczuciami. Sama gala finałowa moim zdaniem trochę nudna, niedopracowana, bez dbałości o szczegóły i detale, z licznymi wpadkami ze zgubieniem korony na czele.

A werdykt? Nie, nie odczułam, żeby któraś z dziewczyn była faworyzowana. Wybór Marty Matyjasik był dla mnie jednak zaskoczeniem. Inne dziewczyny pięknie chodziły, jeszcze inne tańczyły czy ładnie wypowiadały się. Marta na próbach nie wyróżniała się niczym szczególnym, poza wzrostem. Moimi faworytkami były Małgorzata Belcarz i Joanna Prus.

Samej Agacie zabrakło szczęścia, nie weszła do pierwszej „10”.

Ależ mój numer 13 przyniósł mi szczęście – przecież do końca finału wytrwałam bez wpadki, choć niewiele brakowało 🙂 – śmieje się. Kiedy schodziłam z ogromnych schodów w butach na 10 cm obcasach, jedna z dziewczyn przydepnęła mi tren sukni i straciłam równowagę. Na szczęście nie doszło do upadku, bo schody naprawdę były strome, a upadek mógł skończyć się dla mnie tragicznie.

Na próbach samej koronacji choreograf wywoływał różne dziewczyny – na tronie Miss siadałam co najmniej kilka razy i wiedziałam, że to nie ja zasiądę na nim w dniu gali, ale mogę się pochwalić, że na tronie siedziałam 🙂

Od tych wydarzeń minęło 10 lat… Jak teraz wygląda życie Agaty Szafaniec?

Dzisiaj już nazywam się Agata Domagała. Jestem absolwentką i magistrem Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku zarządzanie. Od 6 lat z powodzeniem wykorzystuję swoją wiedzę i umiejętności jako właścicielka dwóch sklepów sieciowych marki „BUTIK your new style”. Od 5 lat jestem szczęśliwą żoną Pawła i mamą dwóch chłopców: trzyletniego Alexa i rocznego Marcela. Zapracowana, zawsze w pośpiechu, ale wciąż uśmiechnięta, pogodna, pełna energii i wiary w ludzi. Mieszkanka Kielc. Moje marzenia na dziś: zdrowe dzieci, trochę czasu wyłącznie dla siebie i czas na sen… Prawie wszystkie plany i marzenia sprzed 10 lat udało mi się zrealizować. Pozostały tylko Seszele. Może wkrótce… 🙂

Jak widać konkurs Miss Polonia niewiele zmienił w życiu Agaty Szafraniec. Zawsze jednak można wrócić do niego wspomnieniami… tak, jak teraz, na Globmiss.