Wywiad z G. Rysik – cz. II

Grażyna Rysik – finalistka Miss Polonia 1988

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w lipcu 2010 r.

Zawsze w czasie przygotowań do finału pojawiają się faworytki. W 1988 roku cała Polska ekscytowała się rywalizacją pomiędzy Różą Gołasiewicz, a Joanną Gapińską. Która z nich była faworytką Grażyny?

„Podczas zgrupowań odczuwało się nastawienia wobec niektórych kandydatek, ale to chyba przecież naturalne, że te najpiękniejsze kobiety są wyróżniane podczas konkursu i nie trzeba się oszukiwać i obrażać na to. To nieuniknione, przecież to konkurs piękności. Trzeba być realistką i wtedy nie boli przegrana.

Ja podczas zgrupowań i wyjazdów finałowej 16, zaprzyjaźniłam się z późniejszą Miss Polonia Joanną Gapińską. To ona była moją najbliższą koleżanką. Bardzo się cieszę z tego powodu, bo to była bardzo wesoła, naturalna, skromna, piękna, urocza i szczera dziewczyna. Spędziłyśmy razem świetny czas. Od początku Asia była moją faworytką i niezmiernie cieszyłam się, gdy to ona wygrała konkurs. Zasłużyła na to. Zaraz po wyborach, kiedy Asia była taka ważna, ukoronowana, mówiła w wywiadach o naszej przyjaźni i bardzo mi było miło z tego powodu, że ona też ceniła sobie naszą znajomość. Byłam jej szczerze życzliwa i nie traktowałam jej jako rywalki, bo byłam zdania, że każda z nas nie może przecież wygrać, a Aśka jest bezkonkurencyjna i tak jak uważam, że mogłabym się równać z każdą inną finalistką, tak nie z nią.

Róża była bardzo wdzięczną, sympatyczną, delikatną kobietą, ale nie miała naturalności, młodzieńczego wdzięku Joasi. Ja zawsze stawiałam na Joannę i większość dziewczyn raczej też. Bardzo byłam zadowolona z werdyktu i zwycięstwa Joasi.”

Koronę Miss Polonia ’88 założyła Joanna Gapińska, ale Grażyna Rysik również odniosła sukces – awansowała do finałowej Top 10. Jak z perspektywy wielu lat ocenia swój występ?

„Moja przygoda z konkursami piękności zakończyła się w Sopocie i dobrze, bo ja nie pokładałam zbyt wielkich nadziei w wyborach. Dla mnie to była miła zabawa, egzamin, który nieoczekiwanie dla siebie, zdałam dobrze i po którym mam wiele wspomnień. Zdziwiona byłam i mile zaskoczona, że doszłam tak daleko, do finałowej 10 ogólnopolskiej.”

Jak się okazało, konkurs Miss Polonia nie wywarł większego wpływu na życie Grażyny.

„Moje wspomnienia są miłe i „niczego nie żałuję :o))) Przechowuję wszystkie wycinki prasowe z tamtego okresu, zdjęcia, mam nagraną kasetę z sopockiego finału, ale do niej nie wracam i jej nie oglądam (brak czasu i zła jakość nagrania). Zdjęcia jednak chętnie oglądam i pokazuję córce, rodzinie i znajomym.

Po wyborach, gdy już byłam młodą matką i miałam córeczkę, jeszcze byłam zapraszana jako jurorka do regionalnych konkursów oraz zostałam matką chrzestną Ośrodka Sportów Zimowych „Krzyżowa Góra” w Lidzbarku Warmińskim.

Przez pierwsze lata po moim udziale w konkursie temat „Miss Polonia” wciąż mnie interesował. Ze śmiechem wspominam to, że zawsze zasiadłam do oglądania finałowej gali w pełnej krasie – ładnie ubrana, w makijażu i zadbana, jakbym była na widowni i mogła być rozpoznana (na kilka dni przed konkursem zwiększała się częstotliwość moich ćwiczeń fizycznych dla poprawy figury, ha, ha, ha… Bez większego powodu, bo nadal jestem szczupła, ale zdawało mi się, że mam obowiązek wyjątkowo zadbać o siebie właśnie wtedy :o))), z szacunku do wspomnień, mojego bliskiego otoczenia i samej siebie :o)) ha, ha, ha. Traktuję to wszystko z takim humorem i nie wstydzę się o tym opowiadać, bo to śmieszne i świadczące o moim swobodnym podejściu do tego tematu.

Obecnie nie interesuje mnie konkurs Miss Polonia i nie wiem, jak bardzo się zmienił przez tyle lat, ale zapewne się zmienił – czas płynie, wszystko się zmienia, tylko piękna kobieta zawsze oprócz urody zewnętrznej powinna niezmiennie mieć piękno wewnętrzne :o)))”

Jak ułożyło się życie Grażyny Rysik 22 lata po finale Miss Polonia ’88?

„Nadal jestem taka sama, jak wtedy, byłam jaka byłam, jestem, jaka jestem :o)) I dobrze mi z tym. Staram się w naturalny sposób dbać o siebie, ale bez nadmiernego poświęcania sobie uwagi i czasu. Jeżeli komuś się podobam to dobrze, ale nie zakładam, że tak musi być :o))

Mieszkam wciąż w moim rodzinnym mieście – Lidzbarku Warmińskim. Wróciłam tu po studiach, bo lubię to miasto i chciałam być blisko rodziny. Małe miasto ma wady, ale też i mnóstwo zalet. Nie boję się dużych metropolii, bywam w nich (ostatnio spędzam wakacje i ferie w Nowym Jorku, gdzie mam rodzinę i znajomych), ale zawsze chętnie powracam do mego miasteczka.

Pracuję, tak jak chciałam, z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie. Jestem nauczycielem wychowania fizycznego i gimnastyki korekcyjnej i lubię to, co robię. Jestem osobą aktywną, swój wolny czas lubię spędzać w ruchu, jeżdżąc na rowerze, spacerując, jeżdżąc na nartach zimowych lub wodnych, tańcząc, pływając. Lubię gotować, robić przetwory i dobrze prowadzić mój dom.

Jestem tradycjonalistką, jeśli chodzi o święta – lubię spędzać je w domu, w gronie rodzinnym i lubię sama wszystko przygotować.

Bardzo ważną rolę w moim życiu zajmują kontakty z przyjaciółmi. Uwielbiam moje przyjaciółki, spotkania z nimi, babskie wypady, nasze rozmowy i poczucie humoru. Z nimi czuję się wspaniale. Nie umiałabym bez nich żyć, jestem wręcz uzależniona od kontaktów z bliskimi mi ludźmi. Lubię żyć dla kogoś, nie tylko dla siebie, chociaż to też potrafię :o))”

Wróćmy do marzeń. Jeśli o nie chodzi, los znowu okazał się przewrotny, nie pozwalając Grażynie na spełnienie tego najważniejszego…

„Moim największym marzeniem zawsze było posiadanie wspaniałej rodziny i udane życie osobiste. Chciałam przede wszystkim żyć spokojnie i szczęśliwie. Nie miałam przerostu oczekiwań, ani ambicji, co do kariery zawodowej, osiągania sukcesów. Najbardziej pragnęłam mego szczęścia osobistego.

Mówią, że marzenia się spełniają!…Wydawałoby się, że moje były takie niewygórowane, realne i osiągalne, ale jednak, jak się okazało, najtrudniejsze do osiągnięcia.

Sytuację rodzinną mam nieco skomplikowaną, ale mam wspaniałą córkę, która w tym roku zdaje maturę. Jest ona całym moim światem, radością i sensem życia i zasługuje na moje największe słowa pochwały i wyrażenie mojej radości z niej i miłości do niej.

Pomimo wielu komplikacji w moim życiu osobistym, jestem kobietą szczęśliwą, pełną optymizmu i z powodzeniem mogę przytoczyć słowa piosenki Edith Piaf, jako motto mojego życia „Niczego nie żałuję!”. Trudy życia kwituję słowami „co cię nie zabije, to cię wzmocni” i „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.

Wywiad z G. Rysik – cz. I

Grażyna Rysik – finalistka Miss Polonia 1988

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w lipcu 2010 r.

Każdy człowiek o czymś marzy. Dzięki temu życie jest piękniejsze. Los bywa jednak przewrotny i nie zawsze spełnia nasze marzenia. A czasem z łatwością obdarza nas czymś, o co nie prosimy, a odmawia tego, na czym zależy nam najbardziej…

Koniec lat 80-tych XX wieku to czas największej popularności konkursu Miss Polonia. Ten tytuł  był wówczas symbolem sukcesu i marzeniem wielu dziewczyn. Tymczasem Grażyny Rysik nie było w ich gronie.

„Rodzice nigdy nie wychowywali mnie w poczuciu samouwielbienia i posiadania nadzwyczajnej urody. Nikt mi nie wpajał, że jestem piękna. Ja sama też nigdy nie odczuwałam jakiejś wyjątkowej „nadwyżki” mojej urody. Nie miałam kompleksów, ale też nie skupiałam się nadmiernie na swojej powierzchowności. Co prawda zostałam w szkole średniej „Miss klasy”, odbierałam czasami dowody uznania dla mojego „wizerunku”, ale nie czułam, że to coś wyjątkowego, co może pchnąć mnie w kierunku tronu i korony królowej piękności. Udział w konkursie Miss Polonia to był sprawdzian odwagi, szukanie ciekawych doświadczeń i kontaktów z ludźmi.

Start w tych wyborach to nie była zbyt długo rozpatrywana decyzja, przecież nie miałam nic do stracenia, a raczej tylko mogłam zyskać nowe doświadczenia i przeżycia. Zawsze byłam osobą odważną, lubiącą, gdy w życiu coś ciekawego się dzieje. Przy tym jednak zachowywałam życiową ostrożność i zawsze trzymałam się blisko rodziny :o)) I właśnie rodzina, dokładnie moja mama,  przeczytała kiedyś w Gazecie Olsztyńskiej, że ogłaszają nabór kandydatek do tytułu Miss Warmii i Mazur. Tytuł artykułu brzmiał „Szansa dla odważnych”, a ja taka byłam, więc moja mama stwierdziła, że to szansa także dla mnie. Zdecydowałam się na ten krok właśnie dlatego, że propozycja padła od mojej mamy. Nie wiem, czy zdecydowałabym się, gdyby padła ona od kogoś innego. Zaufanie do mamy było największe.”

I tu pierwszy raz objawiła się przewrotność losu. Tysiące dziewczyn marzyło o sukcesach w konkursie Miss Polonia, Grażyna nie, innym się nie udało, zaś Grażynie…

„Gdy przystępowałam do konkursu regionalnego, nawet nie miałam pojęcia, że go mogę wygrać, nie umiałam ocenić siebie tak wysoko (tym większe i milsze było wtedy dla mnie zaskoczenie po kolejnych sukcesach). Motywacją do udziału w tej imprezie było dla mnie pokonanie własnych słabości (może trochę niedowierzania we własne siły, stresu przed wystąpieniami przed publicznością). Chciałam samej sobie pokazać, że jak coś chcę zrobić, to mogę. Nie myślałam wtedy o zwycięstwie w wyborach regionalnych i dalszych sukcesach, nie myślałam też więc o wojażach, nagrodach itp.”

A jednak w lutym 1988 roku Grażyna zwyciężyła w wyborach Miss Warmii i Mazur (pierwszych w historii), wtedy też otrzymała tytuł Miss Uśmiechu :o). Dzięki temu sukcesowi weszła bez eliminacji do półfinału ogólnopolskiego, który odbył się w marcu w Olsztynie.

„Byłam na swoim terenie, oklaskiwana przez moją publiczność w hali Urania. Chciałam, żeby również moja koleżanka Beata, I Vicemiss Warmii i Mazur weszła do finału, ale niestety z naszego regionu, zakwalifikowałam się tylko ja. I zaczęłam się martwić, co będzie z moimi studiami. Miałam 21 lat, byłam studentką pedagogiki opiekuńczo-wychowawczej Olsztyńskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Już wtedy planowałam być pedagogiem specjalnym i pracować z dziećmi niepełnosprawnymi. Później okazało się, że indywidualny tok studiów wszystko rozwiązał :o) ”

I tak oto Grażyna Rysik znalazła się w wielkim, ogólnopolskim finale Miss Polonia ’88, który miał się odbyć w Operze Leśnej w Sopocie.

„Przede mną były zgrupowania, przygotowania i Sopot!!! Nie spodziewałam się tego i czułam, że to mi utrudnia życie. Traktowałam wybory, jako fajną przygodę, ale nie spełnienie marzeń i dążeń. Nie oczekiwałam, że moje przyszłe życie może wiązać się z konkursem Miss Polonia. Chciałam zdobyć wykształcenie, wiedzę, zawód i liczyć na to, co sobą reprezentuję, a nie to, jak wyglądam. Miło mi, że oprócz tego, co miałam w głowie, to jeszcze nieźle się prezentowałam, ale satysfakcję czerpałam tylko i wyłącznie z tego, iż te zalety występowały w komplecie :o) Nie chciałabym być ładniejsza kosztem rozumu :o))

Przygotowanie do wielkiego finału odebrałam na zgrupowaniach. Dopiero tam jest największa praca i stawianie nam wysokiej poprzeczki.

Przed finałem były dwa zgrupowania. Pierwsze w Piechowicach koło Jeleniej Góry (zimowe) przygotowywało nas do występów przed publicznością podczas trasy koncertowej, kiedy to ubiegałyśmy się o tytuł Miss Publiczności. Taka trasa odbyła się w maju 1988 roku. Potem było letnie zgrupowanie w Wieżycy  na Żuławach, gdzie przygotowano nas do koncertu finałowego w Operze Leśnej w Sopocie. Na tym zgrupowaniu uczono nas m. in. jak pięknie wygrać, przywdziać koronę, przejść przed publicznością przy dźwiękach marsza triumfalnego.”

O konkursach piękności krąży wiele plotek. O często nieuczciwej rywalizacji, zawiści między dziewczynami, o ustawionych werdyktach itp. A jak było w roczniku 1988?

„Nasz rok wyborów był wyjątkowy, spokojny i bez plotek, skandali i zawiści. Jedyna plotka, jaka krążyła, dotyczyła Miss Mazowsza Elżbiety Lebiody i jej uporczywości w dążeniu do tytułu (ponoć próbowała wielokrotnie zdobyć tytuł miss regionu i była w tym bardzo zdeterminowana). W obcowaniu jednak była dość miłą dziewczyną i nie chciałabym uczynić jej przykrości nawet po latach. Po prostu różne są nastawienia dziewczyn do konkursu i różne też oczekiwania. Wiele z nich wiąże z wyborami Miss Polonia swoje przyszłe życie zawodowe i karierę, i stąd takie, a nie inne ambicje i determinacja.

Nie było więcej plotek, protekcji i skandali. Miły, wyjątkowy rok wyborów! Dobra zabawa (a może ja po prostu tak to chciałam widzieć i tak widziałam :o)) Może ??? Ale to dobrze, bo mogę pielęgnować miłe wspomnienia.

Nie wszystkie dziewczyny były super, ale nie było jakichś wyjątkowych złośnic i zazdrośnic (a może były, ale się nieźle ukrywały, bo te fajne dziewczyny były w większości :o)). Było nam wesoło podczas zgrupowań. Nasza opiekunka z Biura Miss Polonia kazała nam trzymać fason, dystans i nie pokazywać się nawet sobie nawzajem w wałkach na głowie, więc my czmychałyśmy wieczorami do pokoi koleżanek w papilotach, maseczkach i piżamach tak, żeby nas nie złapała.

Lubiłam większość dziewczyn z naszego grona. Byłyśmy ponoć wyjątkowym rocznikiem „Missek”, wśród których dużo było dziewczyn z dystansem do konkursu i siebie, poczuciem humoru, umiejących się bawić całą imprezą i wykorzystać dobry czas. Najbardziej zaprzyjaźniłam się z Joanną Gapińską, zaś poza nią mile wspominam pozostałe dziewczyny ze Szczecina Beatę Bednarską i Małgosię Pawluk oraz „słodką” Lidkę Kidacką z Puław i Kasię Siudak z Kielc. Świetna też była Iwona Bukowska z Bielska Białej, która zdobyła tytuł II Vicemiss Polonia.

Szkoda że nie mam kontaktu z żadną z dziewczyn z konkursu. Przez pewien czas utrzymywałyśmy kontakt z Joanną, ale potem ona była bardzo zajęta, a ja nie chciałam jej przeszkadzać i tak skończyła się nasza znajomość. Ale mile ją wspominam.

Podczas zgrupowania ważne są kontakty nie tylko z konkurentkami, ale także z organizatorami imprezy. Nie pamiętam nazwiska starszej pani, która była naszą opiekunką, ale pamiętam, że miałam z nią konflikt i mnie nie lubiła. Zrobiła nawet tak, że krawiec zdjął mi podczas przymiarki źle miarę i te wymiary poszły do finałowego folderu. Według tych wymiarów w talii miałam więcej, niż mam teraz po ponad 20 latach i urodzeniu dziecka :o)) Wyglądało to tak, że jestem bardzo niekształtna i nie zasługuję na zbyt wielkie uznanie :o) Potem okazało się, podczas przymiarek sukien, że moje stroje spadają ze mnie i trzeba je wszystkie dopasowywać (krawiec był zły i zdziwiony). Mój niewielki konflikt z tą panią nie zaważył na moim dobrym wrażeniu o konkursie w tamtym roku, po prostu ukwiecił moje wspomnienia :o)) i dał mi do myślenia po dziś dzień, jak trzeba się lansować, i że nie zawsze należy stawiać na naturalność i szczerość :o)) (jednak taka wciąż jestem niestety).”

Wywiad z Miss Woj. Podlaskiego 2010

Jedenasty z cyklu 16 wywiadów przeprowadzonych przeze mnie dla portalu Wirtualna Polska w okresie od czerwca do lipca 2010 roku. Wywiadów udzieliły Miss 16 województw w ramach konkursu Miss Polonia.

[more]

25 czerwca wybrano Miss Polonia Województwa Podlaskiego 2010. Została nią Rozalia Mancewicz.

KWESTIONARIUSZ:

Wiek:

23 lata.

Miejsce zamieszkania:

Pomigacze.

Wykształcenie/zawód:

– studentka filologii angielskiej w Białymstoku;

– pomaga rodzicom w prowadzeniu gospodarstwa agroturystycznego w Pomigaczach.

Zainteresowania/hobby:

  • nauka języków obcych;

  • rysowanie obiektów zabytkowych, głównie tych znajdujących się na Podlasiu.

O SOBIE:

Ciężko jest obiektywnie opisać siebie, ale jeśli już miałabym to zrobić, chciałabym przedstawić siebie tak, jak widzą mnie moja rodzina i przyjaciele. Najwięcej o człowieku mówią jego priorytety i wartości, którymi kieruje się w życiu. Ja jestem zwyczajną dziewczyną, pełną pasji i radości życia, którą nauczyłam się odczuwać każdego dnia. Uważam, iż w życiu najważniejsze jest szczęście i zdrowie. Bez tych dwóch rzeczy wszystko wokół straciłoby ostrość i barwy.

W przyszłości chciałabym otworzyć prywatne ZOO, bądź zostać tłumaczem przysięgłym.

O KONKURSIE MISS POLONIA:

Myślę, że większość kobiet, kiedy były jeszcze małymi dziewczynkami, marzyło o włożeniu błyszczącej korony, pięknej sukni i ślicznych bucików, o zostaniu księżniczką.  Wydaje mi się, iż w sporej części, na mojej decyzji o starcie w konkursie Miss Polonia, przeważyła właśnie ta mała dziewczynka, która wciąż jest gdzieś tam we mnie i znów chciałaby poczuć się jak wyjątkowa osoba. Teraz jednak starsza, stałam się bardziej świadoma obowiązków, jakie niesie za sobą uczestniczenie w takich zawodach.  Dlaczego akurat w 2010 roku? Myślę, że w końcu dorosłam do realizacji mego marzenia i odpowiedzialności z nim związanej.

Moją motywacją jest reprezentowanie Podlasia na ogólnopolskich finałach i przygoda związana z tym wydarzeniem. Jako cel stawiam sobie dojście do finału. Ważnym jest, aby pokazać, że choć Miss Polonia to konkurs piękności, uroda nie liczy się najbardziej, tylko to, co każda kandydatka ma w sercu.

Aby jak najlepiej przygotować się do występu w kolejnych etapach wyborów, na pewno muszę pójść parę razy na siłownię bądź basen, żebym mogła się zmieścić w swoją sukienkę. Staram się trzymać dietę, zważywszy na to, że jedzenie jest dla mnie ogromną przyjemnością. Wieczorami biegam razem z moimi psami,  robię wszystko, aby utrzymać sylwetkę.

O WOJEWÓDZTWIE PODLASKIM:

Choć mało ludzi zdaje sobie z tego sprawę, Podlasie jest swoistą oazą ciszy i spokoju, przepełnioną cudownymi miejscami. Należy do nich przepiękny ogród leżący w centrum Białegostoku przy Pałacu Branickich, Parki Narodowe, jak również zwyczajne lasy i łąki, które przechodzących wprawiają w stan wewnętrznej równowagi. Jednak moim „magicznym”, jak i również najpiękniejszym miejscem jest nieznana, leżąca nad Narwią wieś o nazwie ‚Plutycze’. Jest to mała osada, gdzie każdy domek ma bogato rzeźbione ganeczki, okiennice. Ozdoby są ręcznie  wykonane z drewna, co daje niesamowity efekt, niemożliwy do opisania słowami. Latem cała wieś tonie w morzu kwiatów, ich zapach unosi się nad całą miejscowością. Jest to miejsce, do którego cały czas chciałabym wracać.

Na tytuł Honorowego Ambasadora Województwa Podlaskiego najbardziej zasługuje Prezydent Tadeusz Truskolaski, ponieważ zmienił on wygląd miasta na lepsze. Teraz możemy chwalić się piękną starówką oraz odrestaurowanym Pałacem Branickich.

Jeszcze nigdy korona Miss Polonia nie trafiła do mieszkanki Podlasia.

Za to sama Rozalia Mancewicz została wyróżniona w prestiżowym, międzynarodowym konkursie piękności – w 2005 roku zajęła czwarte miejsce w wyborach Miss Tourism Queen International

Czy zatem Rozalia Mancewicz zostanie pierwszą Miss Polonia pochodzącą z województwa podlaskiego? Oceńcie sami.

Zobacz

Wywiad z Miss Woj. Mazowieckiego 2010

Dziesiąty z cyklu 16 wywiadów przeprowadzonych przeze mnie dla portalu Wirtualna Polska w okresie od czerwca do lipca 2010 roku. Wywiadów udzieliły Miss 16 województw w ramach konkursu Miss Polonia.

[more]

26 czerwca wybrano Miss Polonia Województwa Mazowieckiego 2010. Została nią Klaudia Natorska.

KWESTIONARIUSZ:

Wiek:

w listopadzie skończy 19 lat.

Miejsce zamieszkania:

Radom (urodziła się w Kozienicach).

Wykształcenie/zawód:

-ukończyła w klasie humanistycznej VI Liceum Ogólnokształcące im. J. Kochanowskiego, czyli najlepszą szkołę w województwie mazowieckim.

Zainteresowania/hobby:

-literatura – jest zapaloną czytelniczką, najbardziej ceni autorów z XIX wieku – Jane Austen, siostry Bronte oraz Henryka Sienkiewicza. Uwielbia także współczesnych twórców i ich powieści. Obecnie jest zauroczona twórczością Johna Grishama, przepada za Władcą Pierścieni oraz Ojcem Chrzestnym. Sama także pisze i jednym z jej marzeń jest wydanie aktualnie pisanej książki własnego autorstwa;

-muzyka – odstresowuje ją, sama śpiewa, choć nigdy nikt jej tego nie uczył;

-kultura XIX wieku – ówczesne stroje, etykieta, poezja i literatura;

-filmy – właściwie wszystkie oprócz tych opartych na faktach. Najbardziej ceni Efekt Motyla oraz Gladiatora. Filmem, do którego często wraca jest Błękitna Głębia z jej idolką – Jessicą Albą w roli głównej.

– sport – siatkówka i tenis stołowy. Wraz z koleżankami z drużyny udało jej się wywalczyć 3 miejsce w turnieju tenisa stołowego;

– rysowanie.

O SOBIE:

Od października chciałabym studiować na Uniwersytecie Łódzkim na kierunku: grafika komputerowa lub na Uniwersytecie Warszawskim filologię angielską.

Mój kolor to zdecydowanie turkusowy. Z pór najbardziej kocham noc z pełnią księżyca – wówczas łatwiej uwierzyć w magię. Jestem zodiakalnym Skorpionem, a moim żywiołem jest woda. Moim marzeniem jest podróż do Nowej Zelandii, Krainy Długich Białych Obłoków, plaż dla surferów i różnorodnej przyrody. To właśnie tam chciałabym się kiedyś nauczyć surfować i nurkować. Pragnęłabym również zobaczyć Wielką Rafę Koralową.

W XXI wieku pozostałam wrażliwa, subtelna, dziewczęca, delikatna i z klasą niczym XIX-wieczna dama. Mam duszę artystki-romantyczki. Piszę, rysuję, śpiewam, zachwycam się pięknem romantycznych scenerii i natury. Najpiękniejszym widokiem, jaki kiedykolwiek widziałam, był otwarty ocean, gdzie linia horyzontu zlewała się z niebem. Wydaje mi się, że jestem podobna do oceanu, cicha, pogodna, delikatna i wrażliwa, ale gdzieś w głębi silna, zdecydowana i tajemnicza.

O KONKURSIE MISS POLONIA:

Zdecydowałam się wystartować  w konkursie Miss Polonia dzięki namowom babci, która zawsze wierzyła w moje możliwości. W listopadzie 2009 roku ukończyłam regulaminowe 18 lat, dlatego też dopiero w tym roku był możliwy mój udział w tej imprezie.

Myślę, że konkurs tego typu doda mi pewności siebie, stanę się bardziej świadoma swych zalet, zmieni mnie z nieśmiałego pączka w rozwinięty kwiat  kobiecości. Wierzę przy tym, że dzięki niemu łatwiej przyjdzie mi spełniać swe marzenia.

Nie będę się specjalnie przygotowywać do kolejnych etapów konkursu, chyba pójdę na żywioł, jak do tej pory.

O WOJEWÓDZTWIE MAZOWIECKIM:

Na terenie województwa mazowieckiego przede wszystkim, oprócz pięknych równin, przepływającej przez nie Wisły, znajduje się stolica Polski – Warszawa, która czyni je wyjątkowym i najważniejszym. Należy pamiętać, że właśnie w tym województwie podejmowane są najistotniejsze decyzje dotyczące całego naszego kraju. Oczywistym jest też, że większość najważniejszych zdarzeń historycznych miała miejsce w stolicy, bądź jej okolicach.

Nie chcę mówić o Mazowszu w oderwaniu od osób, które tutaj żyły i tworzyły. Wszak miejsca tworzą ludzie – ich mieszkańcy.

Swoich gości, chcących poznać mój region, z całą pewnością zabrałabym do Czarnolasu. Jest to miejscowość, w której mieszkał jeden z najważniejszych poetów polskich i patron liceum, które ukończyłam – Jan Kochanowski.

Urodziłam się w Kozienicach, których okolicę tworzy Puszcza Kozienicka, ukochane miejsce łowów Władysława Jagiełły.

Jestem radomianką i właśnie z tym miastem łączą mnie najmocniejsze więzi – to w nim się wychowywałam, w nim mieszkam, w nim stawiałam pierwsze kroki i zdobywałam pierwsze sukcesy – szkolne i nie tylko, dlatego też chciałabym, by Radom był bardziej doceniany przez ludzi. W końcu stąd pochodził najwybitniejszy polski filozof – Leszek Kołakowski. Ze względu na to, że jestem zakochana w literaturze Henryka Sienkiewicza, muszę wspomnieć, że zamek w Radomiu został zniszczony przez Szwedów podczas Potopu Szwedzkiego, a moje rodzinne miasto było główną siedzibą Karola Gustawa. Na pewno wszyscy znają postać Zagłoby, który przecież opowiadał o tym, jak w Radomiu został uderzony w głowę, przez co miał dziurę w czole.

Miejscem, które bym odwiedziła z wycieczką jako pilot, na pewno byłoby Muzeum Jacka Malczewskiego w Radomiu, którego wystawy historyczno-literackie niejednokrotnie mnie oczarowały.

Gdy myślę o wybitnych osobach Mazowsza, nasuwa mi się obraz popularnej aktorki Małgorzaty Foremniak, którą łączy ze mną nie tylko miasto, w którym się wychowywałyśmy, ale także ukończyłyśmy to samo liceum. Piosenkarzem pochodzącym z Radomia jest Szymon Wydra.

W Radomiu wychował się również znany, bodajże największy reżyser polski – Andrzej Wajda. Na pewno mógłby on pretendować do miana Honorowego Ambasadora Województwa Mazowieckiego, choć ten tytuł przyznałabym chyba jednak Janowi Kochanowskiemu, gdyż jestem zauroczona zręcznością jego pióra.

Moim własnym magicznym miejscem na Mazowszu jest natomiast mój własny dom, z którym łączą mnie wspomnienia i teraźniejszość.

Z Mazowsza pochodziły cztery dotychczasowe Miss Polonia – Władysława Kostakówna – Miss Polonia ’29, Zuzanna Cembrowska – Miss Polonia ’58, Magdalena Jaworska – Miss Polonia ’84 oraz Joanna Michalska – Miss Polonia ’90. Wszystkie cztery to Warszawianki.

Dwukrotnie mazowszanki zostały także wyróżnione przez jurorów jednego z najbardziej prestiżowych konkursów piękności na świecie, Miss Universe – Zuzanna Cembrowska w 1959 roku i Brygida Bziukiewicz z Pruszkowa w 1986 roku.

Czy Klaudia Natorska zostanie piątą mazowiecką Miss Polonia, ale pierwszą pochodzącą spoza Warszawy? I czy czekają ją sukcesy na miarę wielkich poprzedniczek? Oceńcie sami.

Zobacz