Danuta Listwan – finalistka Miss Polski 1991
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2013 r.
|
|
|
|
|
|
Historia konkursów piękności w Polsce, wywiady z Miss
Danuta Listwan – finalistka Miss Polski 1991
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2013 r.
|
|
|
|
|
|
Anna Kaczemcewa – finalistka Miss Polonia 2008
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2013 r.
Od prawie 20 lat, dokładnie od 1994 roku, w finale konkursu Miss Polonia występują nie tylko Polki mieszkające na terenie kraju, ale również, nierzadko z sukcesami, przedstawicielki Polonii z całego świata – z Litwy, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Irlandii, Kazachstanu, Australii, Kanady, USA, Wenezueli. Do tych najbardziej znanych należą Francys Sudnicka, która reprezentowała Polskę na Miss Universe 2006 i awansowała do Top 8 na Miss Earth 2006 oraz Anna Fizek – II Vicemiss Polonia ’96, laureatka 4 miejsca na konkursie Queen of the World ’97.
Anna Kaczemcewa w 2008 roku w finale Miss Polonia reprezentowała Polonię Litewską. Miała wtedy 20 lat, była młodą, z niewielkim życiowym doświadczeniem, studentką administrowania przedsiębiorstwem na Kolegium Wileńskim oraz zarządzania biznesem na Uniwersytecie Wileńskim. Mieszkała na Litwie – w Wilnie. Pracowała jako kelnerka w restauracji, a w wolnym czasie także jako modelka, głównie na Litwie, ale latem także we Włoszech – w stolicy mody – Mediolanie. Interesowały ją tańce latino (brała lekcje samby, salsy, rumby), muzyka, jazda konna. Główny nacisk kładła jednak na naukę. Po skończeniu studiów, marzyła o pracy w banku i chyba jak każda dziewczyna, o stworzeniu w przyszłości pięknej, kochającej się rodziny.
I wtedy narodził się w jej głowie pomysł startu w wyborach Miss…
Szczerze mówiąc po ukończeniu szkoły rozpierała mnie energia i chyba konkurs Miss Polka Litwy był częściowo próbą sprawdzenia własnych sił. Tak naprawdę w szkole byłam bardzo skromną osobą. Pomimo tego, że ukończyłam szkołę muzyczną, w której kilka razy w roku mieliśmy koncerty, podczas pierwszych lokalnych konkursów piękności nadal miałam tremę na scenie, dokuczał mi brak pewności siebie, drżały kolanka, ściskało żołądek. Brakowało mi doświadczenia. Praca w modelingu nie pomogła, bo pokazy mody kompletnie się różnią od wyborów Miss, gdzie liczy się nie tylko piękno zewnętrzne, ale również kontakt z publicznością i porozumienie z nią, nieznikający z twarzy uśmiech, wiara w siebie, sposób wysławiania się itp.
Cieszę się, że biorąc udział w konkursie Miss Polka Litwy 2008 miałam wspaniałych pedagogów, którzy pracowali z nami przez 3 miesiące i którzy przynajmniej częściowo pomogli mi pokonać moje słabości.
Od Miss Polka Litwy rozpoczęła się przygoda Anny z wyborami Miss. Następnym konkursem piękności, w którym uczestniczyła, był już, zupełnie niespodziewanie, finał Miss Polonia 2008.
Tak naprawdę startując w konkursie na Litwie, w ogóle się nie spodziewałam, że tak się to wszystko dalej potoczy, że będę brała udział w konkursie Miss Polonia. Jako, że zostałam I Wicemiss Polka Litwy, a Miss była niepełnoletnia, więc to właśnie ja zostałam wydelegowana na finał Miss Polonia 2008.
Jak Anna wspomina ten „skok na głęboką wodę”?
Finałową galę Miss Polonia tradycyjnie poprzedziło, o ile dobrze pamiętam dwutygodniowe, zgrupowanie. Codziennie miałyśmy wielogodzinne próby, praktycznie od rana do wieczora, sesje zdjęciowe, przymiarki, spotkania ze sponsorami, kręcenie materiałów filmowych. Oczywiście pojechałyśmy również na kilka wycieczek. Wszystko to doskonale pamiętam, fascynujące stroje projektu P. Elwiry Horosz, wszystkich organizatorów, na czele z P. Elżbietą Wierzbicką.
Konkurs Miss Polonia wspominam najlepiej ze wszystkich, w których uczestniczyłam. Przyczyniła się do tego praca z P. Renatą Lipską-Sołtyk i z P. Jackiem Wazelin, który ciągle powtarzał o konieczności koncentracji. Kontakt z takimi ludźmi, jak oni, którzy znają się na swojej profesji w 100%, oczywiście daje dobre przygotowanie nie tylko do finałowej gali, ale również do życia w ogóle.
Całe zgrupowanie wspominam ciepło. Czułam się swojsko mimo pewnej bariery językowej (studia na Litwie miałam w języku litewskim, w pracy też porozumiewałam się w tym języku, tylko w domu z rodzicami miałam możliwość mówić po polsku). Zawsze, kiedy bywam w Polsce, dreszcze przebiegają mi przez ciało z powodu mowy ojczystej, otaczających mnie ludzi i po prostu poczucia, że jestem u ,,siebie”. Na zgrupowaniu też tak było. Atmosfera wśród kandydatek była wspaniała, w ogóle nie odczuwałyśmy żadnego faworyzowania, ani konkurencji i chyba muszę przyznać, że to dlatego, że właśnie Polki są ciepłe i koleżeńskie (porównując z uczestniczkami konkursów piękności z innych krajów). Każda z dziewczyn wie, że zwycięstwo może należeć tylko do jednej i jeżeli do tego podejść z rozsądkiem, nawet na zgrupowaniu można znaleźć prawdziwą przyjaźń.
Ostatnim etapem wyborów Miss Polonia jest gala finałowa. I werdykt, który zawsze budzi największe emocje i rodzi plotki…
Szczerze mówiąc na plotki w ogóle nie miałyśmy czasu. Poza tym ja chyba nie jestem taką osobą, która lubi plotkować z ludźmi, których dobrze nie zna. Wolę swoje zdanie zachować dla siebie.
Ale jeśli chodzi o werdykt widzów, to naprawdę oceniam go bardzo dobrze. Od pierwszych dni zgrupowania stawiałam na późniejszą zwyciężczynię Angelikę Jakubowską, która jest bardzo ciepłą, miłą i serdeczną osobą oraz na Paulinkę Kwaśniewską, która została 2 Wicemiss. Obie naprawdę zasłużyły na swoje miejsca.
Koncert galowy Miss Polonia 2008 wspominam jako najlepszy FINAŁ ze wszystkich, w których uczestniczyłam. Stroje w stylu Marilyn Monroe – różowe sukienki z kokardą u boku i czarnymi palczatkami, muzykę Madonny – Like a Virgin, przepiękną scenografię, aktywną publiczność, nadal mam w swojej pamięci.
Konkurs Miss Polonia dobiegł końca, trzeba było wrócić do rzeczywistości. Ale co właściwie dał Annie udział w nim? Czy coś, poza wspomnieniami, po nim zostało?
Każda osoba odbiera wszystko indywidualnie, ja dzięki udziałowi w Miss Polonia nauczyłam się wypracowywać w sobie siłę woli i koncentrację, maksymalnie pracować nad sobą. Takie doświadczenia po prostu dodają skrzydeł i polotu. Dzięki konkursowi odnalazłam się w świecie pięknych kobiet i zmieniły się moje marzenia. Już nie chciałam po studiach pracować w banku, ale zostać w tym świecie piękna jak najdłużej.
W dużym stopniu mi się to udało. Dzisiaj mam 25 lat. Jestem pochłonięta pracą. Jestem właścicielką agencji reklamowej (w tym roku będziemy świętowali 5-lecie spółki). Nadal realizuję również za granicą różne projekty związane z modelingiem. Jako modelka zwiedziłam wiele państw, miałam możliwość pracować we Włoszech, Francji, Wielkiej Brytanii, Turcji, Maroko, Hiszpanii, Stanach Zjednoczonych, Indiach itd., poznałam wielu wspaniałych ludzi, miałam przepiękne sesje zdjęciowe i filmy reklamowe, brałam udział w międzynarodowych konkursach piękności, między innymi: Miss Kemer International 2010, International Model Award – The Look of the Year 2010, Miss FTV, World League of Fashion and Beauty 2011 i innych. Przyczyniłam się do zorganizowania międzynarodowego konkursu piękności ,,Most Beautiful Angle of the Year 2012” w Monako. Z każdym rokiem otrzymuję kolejne, coraz ciekawsze propozycje. Pół roku temu otworzyłam swoją agencję modelek. Agencja jest młodziutka, ale już mamy pierwsze rezultaty naszej pracy i pierwsze sukcesy. Oczywiście, ponieważ kursuję między Wilnem – Litwą, a innymi państwami świata, nie mogę się poświęcić pracy w agencji w 100%. Przyznam, że nie jest to łatwe, pogodzenie pracy w biurze w Wilnie i pracy modelki. Przez kilka ostatnich lat w ogóle nie miałam wakacji, ale praca przynosi mi satysfakcję i samorealizację. Na hobby brakuje mi czasu, ale nadal uwielbiam jazdę konną, taniec, tenis. Moja sytuacja rodzinna się nie zmieniła, ale serce jest już zajęte 🙂
Wciąż trochę interesuję się konkursem Miss Polonia. Niestety nie zawsze mam możliwość obejrzenia finału. Więc tylko śledzę, jaka „Misska” została wybrana. Moją ulubioną Miss Polonia pozostaje oczywiście Angelika Jakubowska, bo przeżyłyśmy ten konkurs razem, była moją faworytką, zawsze potrafiła się odpowiednio zachować, jest piękna nie tylko na zewnątrz, ale również ma piękne wnętrze. Dobrze wspominam także Barbarę Tatarę. Pamiętam ją jako piękną Polkę o niepospolitej urodzie.
Z finalistkami z mojego rocznika niestety nie mam na co dzień kontaktu, ale od czasu do czasu korespondujemy z Jessicą Myslikowski z Florydy, z którą mieszkałam podczas zgrupowania, no i oczywiście co jakiś czas któraś z dziewczyn zamieści nowe zdjęcia na FB, więc widzę, która spodziewa się dziecka, a która właśnie została mamusią, która gdzie pracuje, itp.
Niczego nie żałuję. Swój występ w konkursie Miss Polonia, jak na tamten mój wiek i doświadczenie oceniam nieźle, choć oczywiście teraz wypadłabym lepiej, gdyż po tylu latach nie mam już tremy na scenie, wiem, jak ważny jest kontakt z publicznością i uśmiech.
Ale czasu nie cofniemy… Zresztą, czy warto? Anna udowodniła, że można mądrze wykorzystać szansę, jaką daje los, zrealizować marzenia i miejmy nadzieję, że swoim przykładem zachęci do startu w kolejnych edycjach Miss Polonia następne piękne Polki z kraju i z całego świata 🙂
Nasza bohaterka wywiadu pochodzi z Zamościa, obecnie mieszka w Łodzi i jest licencjonowanym organizatorem konkursu Miss Polski Ziemi Łódzkiej. Skromna, „woli stać w cieniu i umożliwiać stanie w blasku świateł innym”, nie lubi mówić o sobie, ale przyznała, że prywatnie jest szczęśliwą osobą z duszą wariata. Lubi wyzwania i nie umie usiedzieć na miejscu.
Witam Cię Małgosiu! Jak i kiedy doszło do tego, że zostałaś regionalnym organizatorem konkursu Miss Polski? Jednym słowem skąd wzięłaś się w Miss-biznesie? No i dlaczego wybrałaś Miss Polski, a nie Miss Polonia?
Przez kilka lat zajmowałam się organizacją sceny na największych Targach Ślubnych w Polsce, m.in. w Katowicach, Krakowie, Łodzi, Częstochowie. Organizator zapraszał na te imprezy panujące Miss Polski. Dziewczyny opowiadały o konkursie, o tym, jak się czują jako Miss i zaczęło mi się to podobać. Pomyślałam – dlaczego nie? Dowiedziałam się, że w Łodzi akurat nie ma organizatora i od ubiegłego roku zajęłam się tym konkursem. I cóż… nie żałuję. Daje mi on radość i poczucie, że robię coś fajnego. A dlaczego właśnie Miss Polski? Uważam, że to fajny konkurs, fantastyczna scena i doskonała zabawa dla dziewczyn, które są moimi podopiecznymi. W pewnym sensie trzymam dziewczyny za rękę przez wszystkie szczeble eliminacji, aż po finał i wiem, że wysyłam je na dobry konkurs, z którego przywiozą masę wspomnień. Dla mnie najważniejsze jest, by mogły przeżyć coś wyjątkowego i niezapomnianego, a wybory Miss Polski dają mi taką gwarancję.
Czy masz swoją ulubioną Miss Polski? Czy wcześniej, zanim podjęłaś współpracę przy nim, interesowałaś się konkursem Miss Polski? A jeśli tak, to miałaś zapewne jakieś wyobrażenie o tym, jak wygląda od kulis organizacja takich wyborów, może sugerowałaś się jakimiś publikacjami w mediach? I kiedy w końcu wkroczyłaś w ten świat i poznałaś go od podszewki, rozczarował Cię on, czy wprost przeciwnie? Jest tak, jak się spodziewałaś?
Mam sporo ulubionych Miss Polski. Cenię sobie wiele z tych dziewcząt i wiem, że są to wartościowe młode kobiety.
Przyznam się szczerze, że nie byłam fanką konkursów piękności, nie śledziłam każdych wyborów, nie czytałam wszystkich publikacji. W momencie, gdy pojawił się pomysł organizacji konkursu w Łodzi, zaczęłam podpytywać znajomych i dziewczyny, które startowały, o kulisy takich przygotowań. Uznałam, że spróbuję. Bardzo wiele organizacyjnych wskazówek otrzymałam od Misslandu. Po pierwszym roku organizacji niewiele zmieniam, więc myślę, że chyba idę dobrym torem.
Co można zobaczyć za kulisami naszych przygotowań? Na pewno bardzo dużo pracy i to zarówno przed konkursem, jak i już po nim. Obserwator zobaczyłby także dużo śmiechu i zabawy, poznałby nasze żelazne zasady dotyczące zachowania. Gdyby zajrzał już na samą Galę – tu widziałby stres, bieganie, straszne tempo, radość i współpracę. Dziewczyny nie podcinają sobie obcasów, ani nie wkładają pinezek w buty, nie chowają sobie rzeczy. Myślę, że żadnych sensacji by tam nikt nie znalazł. Jest za tymi kulisami jednak coś jeszcze bardzo wartościowego – przyjaźń.
Bardzo dobrze, że odsłaniasz trochę kulisy swojej pracy, zdradź więcej – na czym ona polega, jak wyglądają przygotowania do wyborów Miss w regionie? No i jaka jest Twoja recepta na sukces w tej branży? Czym chcesz się wyróżnić wśród kilkudziesięciu innych organizatorów regionalnych ?
Nie chcę się wyróżniać. Chciałabym, by wszystkie Gale regionalne były jak najlepsze, bo w sumie stanowimy jeden wielki ogólnopolski team. Jeżeli regionalne Gale i przygotowania będą dobre i na wysokim poziomie, da mi to tylko dodatkową satysfakcję i zapracuje to na plus dla nas wszystkich, a w szczególności dla dziewczyn.
Nasze przygotowania rozpoczynają się już jesienią od zgłoszeń internetowych. Dziewczyny wypełniają formularz na naszej stronie, a potem zostają zaproszone na castingi. Organizujemy je w trzech edycjach tak, by dziewczyny mogły w dowolnym, wybranym przez siebie terminie przyjść. Nie organizujemy castingów grupowych. Kandydatki wchodzą pojedynczo – krótka rozmowa, prezentacja w kostiumie, mała sesja. Staramy się nie stresować dziewcząt i nie zabierać im zbyt wiele czasu. Przychodzą o wybranej przez siebie godzinie, tak, by nie czekały zbyt długo. Szanujemy je i ich czas i tego także oczekujemy od nich w stosunku do nas. Wiele z nich nigdy nie miało styczności ze sceną ani z widownią i my musimy je do tego powoli przygotować. Casting pozostaje więc jeszcze etapem, gdzie nie muszą zmagać się z tremą i ze stresem. Po wyborze finałowych dwudziestek, zapraszamy je na profesjonalną sesję zdjęciową.
Gale Finałowe Miss Ziemi Łódzkiej 2013 odbędą się 24 i 25 maja 2013 w Wytwórni. Wielka scena, wielka widownia i wspaniała zabawa – taki mamy cel. 24-go maja na scenie zobaczymy nastolatki, a dzień później dorosłe kandydatki. Z Gali Miss Ziemi Łódzkiej odbędzie się internetowa transmisja na żywo, którą realizuje nasz partner medialny – jedynka.tv. Gale poprzedzi zgrupowanie. Miejsce zgrupowania na razie pozostaje tajemnicą. Na zgrupowaniu czas jest bardzo napięty i ciągle mamy go za mało.
W tym roku od początku kwietnia rozpoczynamy próby. Spotykamy się zazwyczaj w weekendy w Studio Tańca 4U. Dziewczyny będą ćwiczyły pod okiem choreografa, który konkurs Miss ma już za sobą, więc jestem przekonana, że wszystko pójdzie fantastycznie. Ewelina Ostrowska – finalistka Miss Polski 2012 i mistrzyni Polski w dziesięciu tańcach, świetnie sobie poradzi z przygotowaniem dziewczyn i „oswojeniem” ich ze sceną. Przygotowania to nie tylko próby – to także okres szkoleń. Naszym Partnerem jest marka Goldwell, którą reprezentują Marcin Urbański i Salon Fryzjerski Klimczak. To fantastyczna ekipa fachowców, którzy zajmą się włosami dziewczyn, ale także nauczą je, jak o nie zadbać. Klinika Urody Laurell przeprowadzi natomiast szkolenie z zakresu wizażu. Iza Wilczek, która zna konkursy piękności od podszewki, a która współpracuje z nami od początku, nauczy dziewczyny, jak się pięknie poruszać, jak pozować do zdjęć i jak być przygotowanym na pozowanie o każdej porze i w każdej sytuacji. Jesteśmy bardzo wdzięczni również Panu Michałowi Krzewińskiemu i firmie Landcar za flotę aut, które obrandowane logiem Miss Polski Ziemi Łódzkiej przewożą dziewczyny w czasie zgrupowania. To niesamowita pomoc. Auta mamy do dyspozycji przez cały rok i podczas ważnych imprez, czy też spotkań charytatywnych, mamy komfort dojazdu. W trakcie przygotowań czeka nas bowiem także wiele imprez i prezentacji. To pozwala dziewczynom przywyknąć do świateł kamer i błysku fleszy. Jedynka.tv towarzyszy nam z kamerami przy każdym ważnym wydarzeniu, a Seweryn Cieślik z Magnifique Studio aparat ma zawsze w gotowości. A takich sytuacji jest przed i po konkursie bardzo dużo i są one bardzo różne. Przede wszystkim odwiedzamy partnerów, sponsorów i przyjaciół konkursu.
To teraz poproszę o trochę anegdotek – mimo, że do grona organizatorów regionalnych dołączyłaś zaledwie przed rokiem, być może pamiętasz jakieś wyjątkowe sytuacje z konkursu Miss Polski? Jakie są Twoje najciekawsze wspomnienia z nim związane? Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w Twojej pracy dla Misslandu? Co najbardziej w niej lubisz, a czego nie cierpisz? Kto najbardziej Ci pomaga i wspiera w tej działalności?
Z Misslandem pracuje mi się bardzo dobrze. Cenię sobie zaufanie, jakim zostałam obdarzona i to, że nie czuję presji organizacji imprezy szablonowej. Swoboda i możliwość realizacji własnych planów i systemu organizacji konkursu są dla mnie bardzo ważne. Jednocześnie świadomość, że w każdej chwili mogę liczyć na pomoc i doświadczenie Organizatorów Miss Polski daje mi poczucie bezpieczeństwa.
Nie mam także złych wspomnień jak do tej pory (i mam nadzieję, że już tak pozostanie). Dużą dawkę emocji i radości sprawia mi uczestnictwo w półfinałach, czy też finałach Miss Polski. Na Galę Finałową Miss Polski pojechaliśmy z grupą ponad pięćdziesięciu kibiców autokarem i aż ochrypliśmy od kibicowania naszym dziewczynom. Gala Finałowa była zorganizowana na najwyższym światowym poziomie – wspaniała scena i choreografia, piękne dziewczyny – to sprawia, że z przyjemnością uczestniczę w tego typu wydarzeniach.
No to jakie było najśmieszniejsze i najstraszniejsze zdarzenie podczas Twojej dotychczasowej działalności w Miss-biznesie? Największa „wpadka”? Czy jest może coś, czego żałujesz, albo co Cię zaskoczyło?
Strasznych zdarzeń na szczęście uniknęłam. No chyba, że do strasznych można zaliczyć wizyty na izbie przyjęć z powodu katarów, bąbli na nodze czy też bólu w stopie. Troszkę jak na obozie harcerskim – dziewczyny jechały do lekarza, wracały do hotelu i zawsze następowało cudowne uzdrowienie, bo żal im było opuścić próby.
Najśmieszniejsze? Hm… wiele było zabawnych sytuacji – jedna z finalistek ściągająca… dość istotną część garderoby tuż przed wejściem na scenę, bo okazało się, że założyła tył na przód, śpiewanie na cały głos ludowych przyśpiewek podczas przejażdżki bryczką, sposób, w jaki dziewczyny witały wszystkie osoby, które nas odwiedzały na zgrupowaniu… Było także trochę wzruszeń – wizyta Miss Polski Angeliki Ogryzek u dzieci chorych na białaczkę, zbiorowy płacz dziewczyn na próbie ze stresu i potem niepohamowany wybuch śmiechu, w końcu smutek, że to już po Gali, że to już koniec, że trzeba pożegnać się z grupą. Przez tydzień po Gali ani dziewczyny, ani ja nie mogłyśmy przywyknąć do pustki i do nadmiaru wolnego czasu. Wszystkim nam brakowało tego zgiełku, prób… To był fajny czas.
Do finału Miss Polski 2012 zakwalifikowały się aż 3 Twoje podopieczne, a jedna z nich, Ewa Będzia, została 1 Wicemiss Polski. To ogromny sukces, tym większy, że w ubiegłym roku byliście debiutantami. Ile w tym Waszej zasługi i pracy, a ile to po prostu szczęście, bo akurat zgłosiły się ładne dziewczyny? Jaka jest Wasza rola, jako organizatora regionalnego, w przygotowaniach dziewczyn do kolejnych etapów konkursu? W jaki jeszcze sposób, poza wsparciem mentalnym i duchowym, pomagacie Waszym podopiecznym?
To, że aż trzy moje podopieczne znalazły się w finale ogólnopolskim, było dla mnie ogromną radością. Myślę, że złożyło się na to wszystko po trochu – uroda dziewczyn, ich przygotowanie i na pewno dużo szczęścia. Staramy się, by dziewczyny, zanim pojadą na dalsze etapy konkursu, były przygotowane w jak największym stopniu. By nie bały się kamer, by umiały się zaprezentować i by były pewne siebie. Jesteśmy do dyspozycji naszych finalistek przez cały czas. Podczas zgrupowania Miss Polski każdego dnia wieczorem kontaktowałyśmy się i plotkowałyśmy na temat konkursu. Myślę, że dziewczyny wiedzą, że w każdej sytuacji służymy im pomocą i wsparciem.
Jakie są obowiązki i zadania Miss Ziemi Łódzkiej, ale i jakie wynikają z tego tytułu profity? Jak zachęciłabyś do startu w następnych latach kolejne piękne dziewczyny?
Nasze Miss mają całą masę obowiązków. Czy to zachęci? Nie wiem. Wiem jednak, że chcę współpracować z dziewczynami, które są świadome, czym dla mnie jest tytuł Miss. Miss poza oczywiście całą prestiżową rolą reprezentantki Łodzi i województwa na arenie ogólnopolskiej, ma także wiele zadań, które nie zawsze są łatwe. Okres panowania Miss Ziemi Łódzkiej to bardzo dużo obowiązków charytatywnych, to pomoc w miarę możliwości przy nagłaśnianiu potrzeb najbardziej potrzebujących, to także udział w akcjach i imprezach organizowanych przez naszych partnerów.
Staramy się bardzo dużo pomagać w akcjach charytatywnych. Od początku współpracujemy z Fundacją Krwinka i Kliniką Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii przy ulicy Spornej w Łodzi. W tym roku obejmujemy opieką jeden z domów dziecka. Rozpoczęliśmy także współpracę z Towarzystwem Ochrony Zwierząt OTOZ Animals. Staramy się pomagać, kiedy to tylko jest możliwe. Czeka nas wspaniała akcja motocyklistów Motoserce, a także wiele innych imprez charytatywnych. W trakcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nasze Miss wspólnie z władzami wojewódzkimi i miasta przez cały dzień prowadziły licytacje.
Staram się, by poza zabawą, konkurs był także swojego rodzaju nauką dla dziewczyn, by je ośmielił, pozwolił spojrzeć na siebie inaczej, by pozbyły się kompleksów. I chyba się to trochę udaje. Jak patrzę na ubiegłoroczne finalistki i przypomnę sobie je na pierwszych castingach, a potem porównam z tym, co jest teraz, to cieszy mnie zmiana. Jedna z dziewcząt napisała mi: „Dla mnie konkurs to była najlepsza rzecz pod słońcem! Nabrałam tyle pewności siebie, że teraz ciągle w sukienkach, spódniczkach chodzę, a kiedyś to tylko spodnie i w szafie nie było miejsca na coś kobiecego! Uwierzyłam w siebie! Udział w konkursie był dla mnie przede wszystkim przygodą, dzięki której uwierzyłam w siebie i poznałam wiele ciekawych osób.” – i to jest dla mnie najważniejsze – by coś w nich z konkursu zostało. Na naszej stronie utworzyłam nawet zakładkę o tym, co dziewczynom pozostało po konkursie i co radziłyby nowym uczestniczkom. Uważam, że to jest coś, czym trzeba się chwalić, coś co pokazuje, jaki ten konkurs jest. Miarą sukcesu nie jest splendor, czy wspaniała scena – miarą sukcesu jest to, co konkurs pozostawia po sobie. W tym roku chciało startować ponownie ponad 10 dziewcząt, które startowały w roku 2012. To właśnie daje mi najwięcej radości i niesamowitego kopa do pracy.
Miss zdobywając koronę, szarfę, a także nagrody ufundowane przez naszych sponsorów, staje się osobą rozpoznawalną i wybraną do godnego reprezentowania zarówno Łodzi, jak i wszystkich tych ludzi, którzy w nią uwierzyli i zaufali jej powierzając tytuł. Czekają ją wiec bardzo ważne zadania, na które musi być przygotowana. My ze swojej strony możemy zapewnić, że robimy wszystko, by konkurs pozostawiał po sobie niezapominane przeżycia.
To wobec tego jakie warunki trzeba spełnić, aby zostać Miss Ziemi Łódzkiej, a później, w dalszej perspektywie, również być może Miss Polski? Czy każda dziewczyna może być uczestniczką konkursu piękności? Jaki typ urody, czy osobowości jest najbardziej pożądany i poszukiwany przez organizatorów? Jakie cechy Twoim zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polski?
Miss się nie bywa – Miss się po prostu jest. I takich dziewcząt poszukujemy. Poza pięknem zewnętrznym, muszą mieć ciekawą osobowość. Obserwujemy dziewczyny przez cały okres przygotowań. Wśród osób, z którymi finalistki się stykają, zbieramy opinie na ich temat, staramy się je poznać jak najlepiej – przecież potem pracujemy razem przez rok. Musi być to owocna i miła współpraca dla obu stron.
Uważam, że każda dziewczyna może być uczestniczką konkursu piękności, ale nie każda może go wygrać. Szukamy dziewcząt, które poza spełnianiem oczywistych kryteriów, mają także inne bardzo ważne cechy, jak inteligencję, urok osobisty, łatwość wysławiania się, znajomość języków obcych. Nasze hasło to: „piękna nie znaczy głupia” i właśnie to staramy się udowodnić. Walczymy ze stereotypem konkursów piękności, gdzie dziewczyny szufladkuje się jako niemądre i głupiutkie dziewczątka. To wcale tak nie wygląda. Większość dziewczyn to naprawdę mądre i świadome siebie młode kobiety, które chcą przeżyć coś wyjątkowego, sprawdzić się i powalczyć z kompleksami. Każda z tych dziewcząt ma swój własny powód, dla którego startuje w konkursie i ja je wszystkie szanuję. W ubiegłym roku praktycznie przy każdym spotkaniu zmieniała mi się faworytka. W tym roku zauważyłam, że znów jest podobnie. Gdyby ktoś mnie zapytał, która moim zdaniem wygra – nie umiałabym odpowiedzieć. Z prostej przyczyny – ja je dopiero poznaję, a one zmieniają się zarówno fizycznie jak i mentalnie. Rozkwitają i to mnie cieszy najbardziej.
Uważam także, że udział w konkursie piękności wymaga dużej odwagi. Ze względu na panujące stereotypy i czasami bezwzględność (szczególnie internetowych osądów), wymaga od dziewczyn dużej odporności psychicznej. Reasumując – Miss powinna być wyjątkowa, ciepła, komunikatywna i piękna czyli powinna być po prostu w 100% kobietą! 😉
Na zakończenie, aby podsumować nasz wywiad zapytam, jakie są Twoje najbliższe cele i ambicje zawodowe, które chciałabyś zrealizować, w ciągu najbliższych kilku, czy kilkunastu lat? W jakim kierunku będzie zmierzał konkurs Miss Ziemi Łódzkiej? Czego możemy się spodziewać? No i czego życzysz sobie, oraz swoim podopiecznym?
Bardzo chciałabym, by konkurs był dobrze kojarzony, by dawał tym młodym jeszcze dziewczynom doświadczenie i miłe wspomnienia. By kiedyś, gdy już będą staruszkami, mogły spojrzeć na zdjęcia z uśmiechem, by mogły się pochwalić, że brały udział w czymś wyjątkowym. Na tym zależy mi najbardziej. Chcę mieć świadomość, ze poza organizacją dobrej imprezy, daję tym dziewczynom zabawę, radość i że może choćby w małym stopniu coś wnoszę do ich życia. To daje mi największą satysfakcję.
Chciałabym także, by dla miasta i dla partnerów konkurs Miss Polski Ziemi Łódzkiej był satysfakcjonującym polem do promocji, by byli z nami, bo bez nich nie byłoby tego wszystkiego i jestem im wszystkim za to, ogromnie wdzięczna!
Życzymy Ci zatem by te wszystkie plany i marzenia się spełniły i by 2013 rok był dla Was co najmniej równie udany, jak poprzedni. Dziękujemy za rozmowę.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2013 r.
Zdjęcia z prywatnego archiwum Renaty Lipskiej-Sołtyk




Zdjęcia z prywatnego archiwum Renaty Lipskiej-Sołtyk





Agata Szafraniec – finalistka Miss Polonia 2002
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w marcu 2013 r.
Różnie się układają losy finalistek konkursu Miss Polonia. Czasem udział w takiej imprezie jest dla nich tylko jednorazową przygodą, czasem staje się sposobem na życie. Różne także są motywacje dziewczyn i osoby, które popychają je do startu. W przypadku Agaty Szafraniec takim motorem, była jej znajoma.
Do wyborów Miss Polonia 2002 zgłosiła mnie znajoma, która kilka lat wcześniej sama brała udział w podobnym konkursie. Ja nie miałam pojęcia o takich imprezach, a już na pewno nie zdecydowałabym się sama zgłosić. Więc ona zdecydowała za mnie i postawiła mnie przed faktem dokonanym. Kazała mi się umalować, uczesać, pożyczyła suknię wieczorową, kupiła mi jednoczęściowy strój kąpielowy i kazała przyjść na eliminacje. Przyszłam, zobaczyłam około 60 naprawdę ślicznych i zgrabnych panien i zastanawiałam się, co ja – dziewczyna z małej mieściny, skromnie ubrana i delikatnie umalowana – tutaj robię? Miałam tylko jedną przewagę nad rywalkami – nie denerwowałam się, byłam sobą, naturalnie i na luzie wychodziłam na scenę, odpowiadałam na pytania. Byłam naprawdę mile zaskoczona, że zakwalifikowałam się do finałowej szesnastki, a znajoma płakała z radości.
Jaka wtedy była nasza bohaterka? Jakie miała pasje i marzenia?
Dziś, po 10 latach, prawie już nie pamiętam, jaka wtedy byłam – śmieje się Agata 🙂 – Dwudziestolatka, z głową pełną marzeń i pomysłów. Studentka na kierunku zarządzania i marketingu w Wyższej Szkole Handlowej w Kielcach. Po uszy zakochana w obecnym mężu, ówczesnym chłopaku Pawle. Marzenia to studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, własny biznes, podróż na Seszele, dom, a w przyszłości dwoje dzieci. Jaka byłam? Pogodna, radosna, zawsze uśmiechnięta, odważna i pewna siebie, znająca swoją wartość, bardzo rozrywkowa i kontaktowa. Niepoprawna optymistka, przekonana, że nie ma rzeczy niemożliwych. Mieszkałam w Suchedniowie (20 km pod Kielcami). Interesowała mnie moda i media, stąd też pracowałam jako modelka, fotomodelka, hostessa na targach, a później asystentka Jerzego Kryszaka w programie rozrywkowym TVP2 „Mój pierwszy raz”.
Agata zakwalifikowała się zatem do finałowej 16 w konkursie Miss Ziemi Świętokrzyskiej, a później wszystko potoczyło się błyskawicznie… Zdobyła koronę Miss Polonia Ziemi Świętokrzyskiej i znalazła się w gronie 30 finalistek konkursu Miss Polonia 2002.
Jako Miss Polonia Ziemi Świętokrzyskiej 2002 miałam zagwarantowany udział w finale Miss Polonia. Na zgrupowanie jechałam z założeniem, że to będzie wyłącznie cudowna przygoda, świetna zabawa i wspaniała okazja, by poznać nowych ludzi, nawiązać przyjaźnie. Dokładnie takie miałam podejście, co nie zmieniało faktu, że na próbach i sesjach dawałam z siebie jak zawsze 100%. Zgrupowanie przygotowało nas do czysto technicznych spraw i choreografii, a częste zmiany planu dnia, oczekiwania na przymiarki i próby nauczyły nas pokory i cierpliwości. Zgrupowanie to także przede wszystkim ciężka praca, punktualność, zasady. Na przyjaźnie nie ma tak naprawdę czasu, jest szansa bliżej poznać koleżanki, z którymi dzieli się pokój, ale ciężko z każdym zamienić choćby słowo. Zresztą jak w życiu. Szukamy ludzi, z którymi jesteśmy w stanie znaleźć wspólny język, których zachowanie nam się podoba i imponuje. Na zgrupowaniu jest podobnie. Były tam dziewczyny, które wyjątkowo polubiłam, np. Ula Szewczyk, z którą dzieliłam pokój, Kasia Urbanowicz czy Małgosia Belcarz. Z kilkoma innymi dziewczynami natomiast nawet nie zamieniłam słowa – jakoś się nie złożyło. Atmosfera wśród nas była raczej przyjazna i miła. Nie kojarzę ze zgrupowania żadnych plotek, ani skandali. Nie kojarzę też żadnych nieprzyjemnych momentów rywalizacji czy niezdrowej konkurencji. Jak trzeba było pożyczałyśmy sobie kosmetyki, buty itp. Podzieliłyśmy się na kilka grup i raczej tak się trzymałyśmy. Pamiętam, że było wesoło, czasem śmiesznie, a czasem smutno, kiedy np. jedna z koleżanek zrywała ze swoim chłopakiem przez telefon, dwa dni ją pocieszałyśmy. Uważam, że w warunkach wzajemnej konkurencji właściwej konkursom piękności może narodzić się prawdziwa przyjaźń między kandydatkami na Miss, jednak z uwagi na czasami bardzo odległe miejsca zamieszkania, bardzo trudno byłoby ją podtrzymywać. Ja osobiście potrzebuję więcej czasu niż tydzień na to, żeby kogoś poznać na tyle, by mu w pełni zaufać, powierzyć swoje sekrety czy troski, usłyszeć i opowiedzieć mu niemal wszystko o sobie i swoim otoczeniu. W dobie Internetu i masy portali społecznościowych nie sposób nie utrzymywać kontaktów ze znajomymi na całym świecie, jednak dla mnie przeglądanie zdjęć znajomych z wakacji na Facebooku to za mało, by mówić o prawdziwej przyjaźni.
Zgrupowanie dobiegło końca, nadszedł czas na wielki finał…
Minął w mgnieniu oka, stęskniona za chłopakiem i rodziną nie mogłam doczekać się końca, by móc się do nich przytulić, podzielić odczuciami. Sama gala finałowa moim zdaniem trochę nudna, niedopracowana, bez dbałości o szczegóły i detale, z licznymi wpadkami ze zgubieniem korony na czele.
A werdykt? Nie, nie odczułam, żeby któraś z dziewczyn była faworyzowana. Wybór Marty Matyjasik był dla mnie jednak zaskoczeniem. Inne dziewczyny pięknie chodziły, jeszcze inne tańczyły czy ładnie wypowiadały się. Marta na próbach nie wyróżniała się niczym szczególnym, poza wzrostem. Moimi faworytkami były Małgorzata Belcarz i Joanna Prus.
Samej Agacie zabrakło szczęścia, nie weszła do pierwszej „10”.
Ależ mój numer 13 przyniósł mi szczęście – przecież do końca finału wytrwałam bez wpadki, choć niewiele brakowało 🙂 – śmieje się. Kiedy schodziłam z ogromnych schodów w butach na 10 cm obcasach, jedna z dziewczyn przydepnęła mi tren sukni i straciłam równowagę. Na szczęście nie doszło do upadku, bo schody naprawdę były strome, a upadek mógł skończyć się dla mnie tragicznie.
Na próbach samej koronacji choreograf wywoływał różne dziewczyny – na tronie Miss siadałam co najmniej kilka razy i wiedziałam, że to nie ja zasiądę na nim w dniu gali, ale mogę się pochwalić, że na tronie siedziałam 🙂
Od tych wydarzeń minęło 10 lat… Jak teraz wygląda życie Agaty Szafaniec?
Dzisiaj już nazywam się Agata Domagała. Jestem absolwentką i magistrem Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku zarządzanie. Od 6 lat z powodzeniem wykorzystuję swoją wiedzę i umiejętności jako właścicielka dwóch sklepów sieciowych marki „BUTIK your new style”. Od 5 lat jestem szczęśliwą żoną Pawła i mamą dwóch chłopców: trzyletniego Alexa i rocznego Marcela. Zapracowana, zawsze w pośpiechu, ale wciąż uśmiechnięta, pogodna, pełna energii i wiary w ludzi. Mieszkanka Kielc. Moje marzenia na dziś: zdrowe dzieci, trochę czasu wyłącznie dla siebie i czas na sen… Prawie wszystkie plany i marzenia sprzed 10 lat udało mi się zrealizować. Pozostały tylko Seszele. Może wkrótce… 🙂
Jak widać konkurs Miss Polonia niewiele zmienił w życiu Agaty Szafraniec. Zawsze jednak można wrócić do niego wspomnieniami… tak, jak teraz, na Globmiss.
Zdjęcia z prywatnego archiwum Emilii Raszyńskiej – I Vicemiss Polonia 1999


Katarzyna Grynfelder – finalistka Miss Polonia 2011, reprezentowała Polskę na konkursie World Miss University 2012
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony Miss Polonia w lutym 2013 r.
Witam Cię Kasiu i na samym wstępie serdecznie gratuluję sukcesu, jaki odniosłaś na konkursie World Miss University. Zdobyłaś tam tytuł Miss Sincerity. Jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie, gdy myślisz o konkursie World Miss University, czy jest coś, czego jeszcze o nim nie wiemy, a powinniśmy się dowiedzieć?
Witam i bardzo dziękuję za gratulacje 🙂 Konkurs World Miss University to przepiękna przygoda, którą na pewno nie raz jeszcze będę wspominać i o której opowiadać. Pierwsze, co mi się nasuwa, gdy wracam do tych wyborów myślami, to Azjaci, niezwykle ciepli, pomocni i otwarci ludzie.
Konkurs odbywał się w Korei Południowej. Czy poznałaś trochę ten kraj?
Przez praktycznie cały dwutygodniowy pobyt w Korei, ją zwiedzałyśmy. Przewodnimi tematami konkursu był pokój na świecie, akcje charytatywne i głównie z tej strony poznawałyśmy ten kraj.
A teraz wróćmy do samego konkursu – z którą dziewczyną najbardziej się lubiłaś w trakcie zgrupowania WMU? Czy atmosfera była sympatyczna, czy też dało się odczuć rywalizację? Jak dziewczyny znosiły intensywne przygotowania?
Ciężko mi jest tak naprawdę wyróżnić tylko jedną dziewczynę. Pamiętam, że pierwszą osobą jaką poznałam już na lotnisku w Korei, była Miss Malezji. Później podczas zgrupowania mieszkałyśmy w pokojach obok siebie i także przez całe zgrupowanie się dogadywałyśmy. Zaprzyjaźniłam się również z Miss Grecji i Miss Francji, mam z dziewczynami do tej pory kontakt. Dostałam zaproszenia na wakacje, więc mam nadzieję, że chociaż z nimi dwiema kontakt się utrzyma na dłużej, niż tylko przez ten dwutygodniowy okres zgrupowania. Atmosfera przez cały pobytu była bardzo sympatyczna, tak naprawdę nie odczułam rywalizacji, dziewczyny sobie nawzajem pomagały. Przygotowania do samej finałowej gali były przyjemnością, m in. uczyłyśmy się popularnego w ostatnich czasach tańca Gangnam Style 😉 Generalnie na kilka godzin przed samym finałem dostałyśmy informację, gdzie, kiedy wyjść i co mówić, nie było to skomplikowane.
A teraz poproszę o trochę anegdotek. Co Ci się najbardziej podobało w czasie zgrupowania WMU i co było dla Ciebie najtrudniejsze? Jak oceniasz organizację zgrupowania?
Najbardziej mi się podobało to, że każda z dziewczyn była otwarta i pomocna. Wiadomo, jak na każdym tego typu konkursie są grupki jedne dziewczyny potrafią się dogadać ze sobą bardziej, inne mniej. Muszę przyznać, że niesamowite wrażenie wywarły na mnie Azjatki, cieplejszych i sympatyczniejszych ludzi od nich dotychczas nie poznałam. Natomiast Amerykanki, Europejki były „małymi zadziorami”. Denerwujący był fakt, że nie wszystkie dziewczyny mówiły po angielsku i ciężko było się z nimi porozumieć, jednak dla chcącego nic trudnego.:)
Organizacja konkursu była na bardzo wysokim poziomie. Na prawdę od początku do końca czułam się bezpiecznie i o nic nie musiałam się martwić.
Co Cię najbardziej zaskoczyło w czasie trwania konkursu i jakie są Twoje najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego czasu? A może jest coś, czego żałujesz?
Codziennie organizatorzy konkursu nas zaskakiwali, nie było sytuacji przez cały okres trwania wyborów, żeby któraś z nas się nudziła. Liczne zdjęcia, wycieczki, duuużo, dużo zwiedzania i to było na prawdę świetne, że przez okres zgrupowania zwiedziłyśmy rzeczywiście sporo ciekawych miejsc.
Najzabawniejszą sytuację zapamiętałam, gdy któregoś wieczoru byłyśmy w restauracji. Siedziałam przy stoliku z Miss Malezji, Filipin i Francji. Tego samego dnia urodziny miała Miss Libanu, śpiewałyśmy jej „Sto lat”, po czym przy naszym stoliku zaczęłyśmy uczyć się śpiewać „Sto lat” w swoich językach. To było takie zabawne, aż ciężko opisać to słowami. Ale to był jeden z sympatyczniejszych wieczorów. Nie żałuję niczego, uważam że przez cały czas trwania konkursu prezentowałam się dobrze i czuję, że dałam z siebie wszystko.
Nieodłącznym elementem każdego konkursu piękności są krążące w kuluarach plotki, sensacyjki, skandale. Jak było na konkursie WMU 2012?
Szczerze powiem, że nie usłyszałam nic negatywnego na temat konkursu. Plotki, które gdzieś tam się pojawiły, były na temat operacji plastycznych. Generalnie wiadomo, że większość kobiet, które biorą udział w, zwłaszcza, międzynarodowych konkursach piękności, upiększa się na różne sposoby. Jednak był to chwilowy temat. Odnośnie samej organizacji nie było żadnych zastrzeżeń. Stwierdziłam, że gdybym otrzymała propozycję wyjazdu jeszcze raz na jakiś konkurs międzynarodowy, to bez dwóch zdań bym się zgodziła. Pod warunkiem, że organizacja i atmosfera byłaby taka, jak na WMU.
Jak oceniasz organizację gali finałowej? Jaka atmosfera panowała podczas niej?
Towarzyszyły mi niesamowite emocje. Ponieważ śledzę wybory międzynarodowe, byłam bardzo podekscytowana i ciekawa, jak będzie wyglądała sama gala finałowa. Była pełna przepychu, przykuwająca wzrok.
Uważam, że osoby, które były odpowiedzialne za przekazanie nam informacji, kiedy mamy wyjść i w którym momencie co zrobić, spisały się na medal. Gala wypadła rewelacyjnie. Żadna z nas się nie pomyliła, treningi nie poszły na marne. Podczas trwania koncertu dziewczyny sobie pomagały, chociaż czasu pomiędzy wyjściami konkursowymi było niewiele. Bardzo mi się to podobało.
Jak oceniasz werdykt jury w konkursie WMU, co sądzisz o zwyciężczyni – Mii z Danii, czy była Twoją faworytką, jeśli nie, kto nią był? Czy w trakcie zgrupowania dało się odczuć faworyzowanie jakichś kandydatek? Od czego, Twoim zdaniem, zależy sukces na konkursie WMU? Czy o wysokiej lokacie decyduje wyłącznie uroda?
Jeśli chodzi o sam werdykt główny, szczerze powiem, że bardzo mnie nie zaskoczył. Mia była moją faworytką już od pierwszego dnia, gdy się poznałyśmy. Jest to na prawdę piękna, sympatyczna kobieta. Zaskoczona byłam jednak Vicemiss, miałam inne typy. Nie odczułam faworyzacji, każda z nas była traktowana na równi. Uważam, że aby odnieść sukces na wyborach Miss, od pierwszego dnia trzeba wykazywać się klasą, zdecydowaniem oraz mieć urok osobisty, który zaciekawi innych ludzi. Nie można sobie pozwolić na chwile zwątpienia i niewiary. Pewność siebie mimo wszystko to klucz do sukcesu. Plus oczywiście duuużo uśmiechu na twarzy.
Przez cały okres zgrupowania prezentowałaś się znakomicie. Twój wysiłek zaowocował tytułem komplementarnym Miss Sincerety. Czy jesteś zadowolona ze swojego występu? Czy może chciałabyś coś poprawić, zmienić? Czy zdobycie tego tytułu jest dla Ciebie sukcesem, czy też odczuwasz pewien niedosyt? Czy czułaś się jedną z faworytek?
Oczywiście bardzo się cieszę, że zostałam wyróżniona wśród 44 dziewczyn. Udział w samym konkursie i to, że mogłam reprezentować Polskę, było już wielką nagrodą i wyróżnieniem. Jestem zadowolona, że mimo zaledwie miesięcznego przygotowania do konkursu, udało mi się być w dobrej formie. Dużo rozmawiałyśmy z innymi kandydatkami na kilka dni przed wielkim finałem, jakie są nasze typy. Ja od początku stawiałam na Dunkę, która jest naprawdę śliczną kobietą. Wśród rywalek znalazły się opinie, że widzą mnie gdzieś na podium. Było to bardzo miłe. Pamiętam sam moment ogłaszania wyniku, prowadzący galę w pierwszej chwili wypowiedział mój numerek 24. Stałam i myślałam, że brzmi jakoś znajomo… Po chwili dodał Miss Poland. Stałam jeszcze chwilę, zanim dotarło do mnie, że to właśnie ja zostałam Miss Sincerity. Na prawdę byłam zaskoczona i niesamowicie szczęśliwa, że odniosłam sukces na arenie międzynarodowej. Emocje są nie do opisania! 😉
Co przywiozłaś sobie z Korei i z konkursu WMU?
Powrót do domu był, szczerze powiem, nie lada wyzwaniem. Już na lotnisku okazało się, że mam ze sobą nadbagaż – 18kg. 😉 Do domu przywiozłam uśmiech na buzi, statuetkę Miss Sincerity oraz medal Ambasadorki Pokoju na Świecie. Oczywiście mam mnóstwo zdjęć, nagrań, wspomnień, których nikt mi nie odbierze. Przywiozłam też nowe przyjaźnie. Najbardziej zaprzyjaźniłam się z Miss Grecji i Miss Francji, planujemy się zobaczyć w wakacje, o ile czas na to pozwoli, Pamiątki, które kupiłam, głównie były dla moich przyjaciół, którym bardzo dziękuję za wsparcie!!
Czy podczas konkursu otrzymałaś jakieś ciekawe propozycje? Czy ten wyjazd będzie tylko jednorazową przygodą, czy też zaowocuje jakimiś kontraktami na przyszłość?
Na uroczystej kolacji otwierającej konkurs, dużo osób podchodziło na nas i chciało zrobić sobie z nami zdjęcie, otrzymałam wiele wizytówek m. in. od vice organizatora konkursu. To było bardzo miłe zwłaszcza, że nie wszystkie dziewczyny były w ten sposób wyróżnione. Większość wizytówek, otrzymałam głównie po to, aby utrzymywać kontakt oraz wymienić się zdjęciami z czasu trwania konkursu. Wyjazd był na pewno przygodą mojego życia i będę go wspominać jeszcze długi czas. Ucieszyłabym się, gdybym dostała propozycję wyjazdu jeszcze gdzieś na następny konkurs międzynarodowy, gdyż na prawdę byłam mile zaskoczona organizacją WMU.
Cieszę się bardzo, że masz tak dobre wspomnienia. Dziękuję Ci serdecznie, za rozmowę i życzę dalszych sukcesów i spełnienia wszystkich planów.
Ja również w tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim osobom, które przyczyniły się do mojego sukcesu. Na największe ukłony zasługuje moja MAMA. To właśnie ona, gdy dowiedziała się, że lecę do Korei na konkurs WMU pomagała mi wszystko zorganizować, abym czuła się tam dobrze i żebym dobrze się prezentowała. Większość kreacji jest właśnie jej wykonania. Dziękuję również Elwirze Górskiej oraz Maciejowi Domańskiemu za udostępnienie mi kilku sukien z ich kolekcji. Na koniec dziękuje Mirosławowi Majewskiemu, za pośrednictwo z biurem MP, oraz władzami konkurs WMU.
Dziękuję również wszystkim, którzy trzymali za mnie kciuki i serdecznie pozdrawiam.
Agnieszka Dokowicz – z zawodu, z zamiłowania i z pasji dziennikarka. Jej życie zawodowe toczy się różnie, ale dziennikarstwo to, jak mówi, „jedyna zmienna, która się nie zmienia”. Ostatnie 10 lat pracuje głównie jako account manager w agencji public relations, co, według jej słów oznacza, że w pewnym sensie przeszła na „ciemną stronę mocy”. Prywatnie jest zapalonym kibicem sportowym i fanką teatru muzycznego Janusza Józefowicza (ma nawet swój fotel w teatrze Studio Buffo).
W latach 1999 – 2004 związana z Misslandem, gdzie była rzecznikiem prasowym i specjalistą ds. public relations.
Witam! Jak wiesz Globmiss to portal poświęcony konkursom piękności. O wyborach Miss zatem będziemy rozmawiać. Jak to było w Twoim przypadku? Skąd wzięłaś się w Miss-biznesie? Byłaś fanką tego typu imprez, która powoli, krok po kroku realizowała swoje marzenia, czy też Twoja praca przy konkursie Miss Polski to czysty przypadek?
Na pewno moim marzeniem nie była praca w miss-biznesie, choć od zawsze interesowałam się wyborami miss. Może dlatego, że w latach 80-tych, trudno się było nimi nie interesować, skoro we wszystkich dwóch wówczas dostępnych programach telewizyjnych, główne wydanie jedynego dziennika zaczynało się od wiadomości, m.in. „Miss Polonia zdaje maturę”. Nie można też powiedzieć, że do Misslandu trafiłam przez przypadek, choć nie był to też żaden plan. Po prostu byłam redaktor naczelną miesięcznika GWIAZDA, który objął patronat nad wyborami Miss Polski w 1997 roku. Podczas finałów, które wtedy odbyły się w Tunezji, byłam w jury, poznałam wtedy ówczesnego dyrektora konkursu Miss Polski Marka Wysockiego i obu prezesów Misslandu Lecha Daniłowicza i Gerharda Parzutkę von Lipińskiego. Tak się właśnie zaczęło. Dwa lata później podjęłam współpracę z Misslandem jako rzecznik prasowy konkursu Miss Polski i specjalista ds. public relations.
Z taką pracą wiąże się na pewno mnóstwo anegdot. Poproszę zatem o kilka 🙂 Jakie było najśmieszniejsze i najstraszniejsze zdarzenie podczas Twojej pracy przy konkursie Miss Polski? Co szczególnie zapamiętałaś?
Anegdot było mnóstwo, większość z nich nie nadaje się do publikacji, choć nie były ani niemoralne, ani nielegalne. Najczęściej dotyczyły jak zwykle zbyt małej ilości czasu na przygotowania przed koncertem finałowym. Pamiętam, kiedy w 2001 roku, przez 72 godziny kręciliśmy z Januszem Józefowiczem i ekipą Polsatu wizytówki finalistek na zgrupowaniu w Chorwacji. Każdy, kto miał szczęście zetknąć się w pracy zawodowej z Januszem Józefowiczem wie, że nie uznaje on półśrodków, co oznacza, że wizytówki musiały być nie tylko perfekcyjne, ale też… różnić się od siebie. Czyli – musieliśmy wynajmować motorówki, narty wodne, motory, a nawet… starożytny amfiteatr w Puli.
Podczas finału w 2000 roku w Teatrze Polskim dziewczyny „zagrały w filmie”. Kilka ujęć realizowanych podczas naszych prób wykorzystał Artur Urbański w swoim filmie „Belissima” z Ewą Kasprzyk i Marysią Góralczyk. Dostał za niego nagrodę na festiwalu w Gdyni. Nawet ja w nim wystąpiłam, można więc powiedzieć, że miałam tam swój debiut filmowy. 🙂
Rok później w Sali Kongresowej tematem koncertu finałowego był starożytny Rzym (miało to związek z premierą „Quo Vadis”). Galę prowadziła nasza „miss” Marta Piechowiak, która zagrała w „Quo Vadis” Eunice i Mariusz Szczygieł. Janusz Józefowicz zaskoczył tam po raz kolejny. Po pierwsze – kazał wybudować na scenie basen, w którym pluskały się finalistki, a po drugie – Natalię Ścibisz, oddającą koronę Miss Polski Nastolatek, na scenę wwiózł najprawdziwszy byk Torro (również wystąpił w „Quo Vadis”). Strasznie się baliśmy, żeby nie zrobił na scenie czegoś jeszcze poza efektownym wejściem…
Pamiętam też zabawną historię z Nowego Jorku, gdzie pojechałyśmy z Dorotą Pikułą, Miss Polski 2000, na wybory Miss Polonii Amerykańskiej. Trafiłyśmy tam w czasie, kiedy Michael Douglas brał ślub z Catherine Zeta-Jones. Spacerując po Central Parku widziałyśmy tłum na Piątej Alei, ale nie bardzo wiedziałyśmy, o co chodzi. W końcu do Doroty podszedł jakiś pan i powiedział, że jest ładniejsza od aktorki i żebyśmy lepiej nie podchodziły bliżej, bo się Douglas rozmyśli.
Z dużym rozrzewnieniem wspominam też Julkę Pietruchę, która jako czternastolatka startowała w wyborach Miss Polski Nastolatek i biegała po korytarzu podczas zgrupowania w warkoczykach i szarfie zrobionej z papieru toaletowego, a dziś fantastycznie wygląda na ekranie… ech, fajne czasy…
Który konkurs Miss Polski zatem najbardziej utkwił Ci w pamięci i dlaczego?
Chyba ten z 2000 roku. To był pierwszy rok mojej współpracy z Januszem Józefowiczem (byłam drugim reżyserem tych koncertów). Jako, że to rok milenijny, tematem przewodnim koncertu była próba odpowiedzi na pytanie, jak przez ostatnie 100 lat zmieniały się kanony kobiecej urody. Spędziliśmy dużo czasu przeglądając kroniki filmowe w archiwum TVP, mieliśmy kobiety na traktorach, wynajęliśmy zabytkowe auta z muzeum w Otrębusach, które wjechały na scenę mimo protestów strażaka 🙂 Mieliśmy też wtedy niespodziewaną przerwę związaną z wydłużeniem obrad jury… Ale Józefowicz to geniusz, zabawiał widownię tak długo, aż wreszcie dostaliśmy kopertę z wynikami.
A propos jury i wyników. Czy miałaś Ty lub ktokolwiek z Misslandu, jakikolwiek wpływ na werdykt w konkursie Miss Polski? Czy przedstawialiście jurorom jakieś sugestie, czy też o wyborze decydowały wyłącznie ich osobiste gusta?
O wyborze decydowali jurorzy, ale chętnie i często korzystali z naszej pomocy, zwłaszcza Ci, którzy nie mieli okazji przyjechać na zgrupowanie i przyjrzeć się dziewczynom. Ja zawsze starałam się na potrzeby jurorów i dziennikarzy przygotować jak najbardziej szczegółowe charakterystyki finalistek w oparciu o ich ankiety oraz swoją wiedzę, ale to nie zawsze wystarczało. Dlatego, gdy jurorzy prosili mnie o pomoc (czyli przybliżenie sylwetek dziewcząt) pomagałam im, co oczywiście nie przekładało się w sposób czysto matematyczny na werdykt, jako że o nim decydowała suma wszystkich głosów…
Jakie cechy zatem, Twoim zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polski?
To zależy. Jeśli patrzeć na cechy czysto estetyczne, w sensie podoba się lub nie, to jest kilka kanonów piękna, niekoniecznie zbliżonych do siebie. Dla mnie, jako pracownika Misslandu, ważniejsza od urody była „przydatność” Miss w pełnieniu codziennych obowiązków, czyli jak wypada przed kamerą, czy swobodnie się wypowiada w obcym języku, czy jest punktualna, jak znosi stres związany z publicznymi wystąpieniami. Poza tym różne typy Miss sprawdzały się w różnych sytuacjach. Jeśli Miss chciała potem robić karierę w modelingu, to wcale nie musiała być klasycznie piękna. Przeciwnie. Usłyszałam kiedyś w Paryżu, że im mniej twarz modelki jest charakterystyczna, tym więcej można na niej wymalować… Z kolei w konkursach piękności, zwłaszcza tych, które odbywały się w USA, decydowały zupełnie inne walory (oczywiście mówimy o przełomie XX i XXI wieku, teraz być może już się to zmieniło).
No to z którą spośród Miss Polski najlepiej Ci się współpracowało, którą najbardziej polubiłaś? Czy po przekazaniu przez nie korony nadal utrzymujesz kontakt z byłymi Miss?
Z Renatą Piotrowską, Miss Polski 1999. Myślę, że poznałam ją najlepiej i zarówno z perspektywy czasu, jak i porównując wiele kolejnych i poprzednich Miss, mogę powiedzieć, że najlepiej wypełniała swoje obowiązki. Byłam z nią w Paryżu i Nowym Jorku, widziałam, jak wstaje o 4.00 rano, żeby o 8.00 przeciąć wstęgę w hipermarkecie i robiła to z takim samym zaangażowaniem, jak podczas wizyty w ambasadzie. Mam z Renatą stały, choć rzadki kontakt, ale mam go również z wieloma innymi dziewczętami, teraz już paniami, żonami i matkami. Dzięki Bogu są portale społecznościowe 🙂
A może zdradzisz nam wobec tego, jaka jest Twoja anty-miss? Czy któraś z Miss Polski Cię zawiodła?
Nie mam anty-miss. Nie pamiętam takiej, która mnie zawiodła. Widocznie miałam do nich szczęście 🙂 Bardzo mi się zawsze podobało, jak finalistki z lat wcześniejszych znajdowały potem pracę przy różnych produkcjach Misslandu w latach kolejnych – Ola Wojtanowicz robiła choreografię do koncertów w roku 2000 i 2001, Marta Piechowiak prowadziła wybory Miss, podobnie jak Marta Leleniewska. Wiem, że teraz jest podobnie, przy koncertach finałowych pracują Dorota Czaja, Paulina Pawłowska. Widocznie dziewczyny jednak z sentymentem wspominają te czasy…
Twój entuzjazm pozwala mi się domyślać, że i Ty z sentymentem wspominasz te czasy. A zatem teraz bardzo osobiste pytanie – dlaczego wobec tego właściwie zrezygnowałaś ze współpracy przy konkursie Miss Polski?
To nie ja zrezygnowałam…
Czy nadal śledzisz konkurs Miss Polski, interesujesz się nim?
Nadal wiem, co się dzieje. Tak się stało, że przy obu największych konkursach w Polsce w biurach organizatora pracują moi znajomi. Co więcej, korzystałam z pomocy obu biur przy zatrudnianiu hostess w mojej pracy zawodowej, która dziś jest bardzo odległa od konkursów piękności. To już przeszłość, ale taka, do której fajnie się wraca. Taka, dzięki której poznałam wielu wspaniałych ludzi (w tym dziewcząt. No i dzięki niej nie miałam potem problemu z zaliczeniem przedmiotu produkcja telewizyjna i estradowa na kierunku „Showbiznes i organizacja rozrywki” 🙂
Bardzo Ci dziękuję za rozmowę. Cieszę się ogromnie, że nadal należysz do naszego grona – grona fanów wyborów Miss. Oby było nas jak najwięcej!
I ja się cieszę i dziękuję 🙂 Ale ja naprawdę nie jestem fanką wyborów. Fanką, to ja jestem FC Barcelony 😉
Wywiad przeprowadzony dla Globmiss w lutym 2013 r.
Zdjęcia z prywatnego archiwum Amandy Wareckiej – I Vicemiss Polski 2011



