Wywiad z P. Krupińską, cz. II

Paulina Krupińska – Miss Polonia 2012, Miss Photogenic na konkursie Miss Universe 2013 

Wywiad, który przeprowadziłam dla Globmiss w lutym 2014 roku

Już wspomniałaś, że Miss Universe 2013 została Gabriela Isler z Wenezueli. Dla fanów w Polsce było to spore zaskoczenie. A jak Ty, będąc tam miejscu oceniasz jej wybór? Czy była faworytką, spodziewałaś się jej zwycięstwa?

Podczas konkursu nie było faworyzowania żadnych dziewczyn przez jurorów, czy organizatorów. Nie dochodziły do nas żadne pogłoski, która z nas może wygrać. A jednak w jakiś sposób można to było przewidzieć. W Miss Universe od lat w Top 5 są co roku niemal te same dziewczyny.

Gabriela nie była moją faworytką. Przez całe zgrupowanie ani razu nie pomyślałam, że to ona mogłaby zostać Miss Universe. Podczas konferencji prasowej przed galą organizatorzy zapowiedzieli, że w tym roku stawiają na naturalność. Tym bardziej nie brałam Wenezuelki pod uwagę, bo choć bardzo atrakcyjna, na pewno do naturalnych nie należy. Jednak wygrała, a ja mogę powiedzieć tyle: to jest bardzo fajna dziewczyna, jedna z moich najbliższych koleżanek na zgrupowaniu i jeśli chodzi o charakter, medialność, sceniczność, przebojowość, sposób wysławiania się, grację, klasę, ona naprawdę łączy w sobie cechy idealnej Miss Universe. Nawet w większym stopniu, niż ubiegłoroczna zwyciężczyni – Olivia Culpo. Tak uważam. To jest dziewczyna bardzo dobrze wytrenowana właśnie po to, żeby być Miss. Poza tym świetnie radzi sobie z angielskim, co uważam, że też ma dla organizatorów niebagatelne znaczenie. Nie jest przecież wygodne, ani tanie zabieranie wszędzie tłumacza. Nie chcę natomiast oceniać urody Gabrieli, zagłębiać się, ile przeszła operacji plastycznych, aby tak wyglądać. Jest ode mnie młodsza, a wyglądała jak moja starsza siostra. Ale uroda jest przecież pojęciem względnym. Kiedy po afterparty po finale wróciłam o 4.00 nad ranem do hotelu, siedziałyśmy jeszcze z dziewczynami chyba do 6.00 na korytarzu i rozmawiałyśmy o tym werdykcie. Raczej żadna z nas nie była zadowolona z wyniku, wszystkie mówiły, że nowa MU jest sztuczna i wszystkie jednomyślnie były zawiedzione, że Hiszpanka nie wygrała, ona była faworytką wszystkich, moją również. Jest przekochana, przeurocza. Przez całe zgrupowanie wyglądała bardzo dobrze, to jest dziewczyna bardzo ładna, a przy tym bardzo dobry i taki kochany człowiek. Ja się z nią trzymałam bardzo blisko, ale teraz jednak uważam, że jako MU, to Wenezuelka sobie poradzi lepiej. Hiszpanka jest zbyt spokojna, za nieśmiała, no i nie mówiła po angielsku za wiele.

Przy okazji każdego konkursu piękności chyba najwięcej emocji budzi garderoba uczestniczek. I to nie tylko tych z Polski. Nie inaczej było również w tym roku. Niestety zgodnie skrytykowano zarówno garderobę Gabrieli, jak i Twoją, choć ubierałyście się zupełnie inaczej…

Mówiąc wprost Gabriela ubierała się kiczowato. Podobnie zresztą jak wszystkie Latiny. Ale myślę, że one nie potrafią inaczej. Nie mają innych ubrań, niż kolorowe sukienki z cekinami i sandały. Nawet na listopadowe rosyjskie chłody. Jaki kraj, taka moda. 

Jeśli natomiast chodzi o mnie, to miałam na konkurs przygotowaną super garderobę. Dzięki mojej pracy modelki, znam wielu projektantów, więc mogłam sobie wybrać i wypożyczyć piękne stroje. Dziękuję dziewczynom z Bizuu oraz showroomowi Vertigo. Bardzo mi pomogli w doborze garderoby, sukienek, torebek. Moje ubrania tam na miejscu bardzo się podobały. Przez ekipę, supervisorki, naszą panią doktor zostałam okrzyknięta Audrey Hepburn, bo uważały, że mam taką klasę i styl jak ona. Robiły sobie zdjęcia moich strojów. Chwaliły mnie, że zawsze wyglądam tak, jak powinnam i stosownie do okazji. Również strój narodowy chyba wszystkim się podobał, nie było żadnego „ale”. Kontrowersje wzbudziła tylko ta jedna główna suknia wieczorowa. Ja nie brałam udziału w jej projektowaniu, dostałam ją gotową do przymiarki. Nie jestem żadnym ekspertem od stylizacji, ale moim zdaniem chłopcy (Paprocki i Brzozowski) się postarali, zrobili bardzo efektowny gorset, ta sukienka płynęła, bardzo ładnie się prezentowała na scenie, dobrze się w niej czułam i nie uważam, żeby wyglądała źle. Nie wiem dlaczego fani tak straszliwie ją skrytykowali, choć rozumiem, że każdy ma inny gust.

Małgorzata Herde przywiozła mi do Moskwy tą żółtą sukienkę, żebym ją założyła na bankiet po finale, bo była razem z tą piękną kolią idealna na taką okazję. Ale chyba my z Dyrektor Generalną czułyśmy się pod jakąś presją, bo ta fioletowa sukienka została tak zmiażdżona krytyką. I chciałyśmy coś zmienić, może niepotrzebnie, więc ostatecznie zdecydowałyśmy, że tą żółtą założę nie tylko na bankiet, ale również na finał, może się bardziej spodoba. Ale też się nie spotkała z uznaniem. Nie mnie to oceniać, ja się dobrze czułam i w jednej, i w drugiej sukience.

Tak naprawdę jednak uważam, że sukienka finałowa nie ma aż tak wielkiego znaczenia dla końcowego rezultatu. A w moim przypadku nie miała już wręcz żadnego znaczenia. Wiedziałam, że się nie dostałam do Top 16 i praktycznie mogłam założyć, co chciałam.

Ale gdybyś miała doradzić swojej następczyni, to jaka powinna być Twoim zdaniem idealna suknia na konkurs Miss Universe?

Powinna być albo bardzo oryginalna, np. taka, jaką miała w chwili koronacji Olivia Culpo, spektakularna w formie, niepowtarzalna w konstrukcji, albo błyszcząca, bogato zdobiona, nawet trącająca kiczem.

My Polacy niestety nie jesteśmy specjalistami od projektowania takich sukien. Nie jest to zgodne z naszym gustem, z naszą naturą. Przodują w takich kreacjach oczywiście kraje latynoamerykańskie. U nas nie ma projektantów, którzy szyją takie rzeczy, przeznaczone tylko na wielkie gale. P&B są znani z tego, że szyją sukienki naprawdę bardzo ładne, ale to są sukienki, które można założyć nie tylko na wielkie wyjścia, ale na niemal każdą okazję. Może dlatego na tle innych dziewczyn faktycznie wyglądałam mniej bogato, mniej spektakularnie. W ogóle my Polki nie jesteśmy przygotowane do takiego konkursu, jak MU i zasad tam panujących. Ja byłam wypacykowana, kiedy było trzeba, na co dzień malowałam się delikatnie lub nawet wcale, a mocny makijaż zostawiałam na wieczorne gale. Inne dziewczyny już od śniadania miały na sobie np. trzy opakowania rzęs. Normą były sztuczne, zrobione zęby, piersi, usta itp. Ja każde zadanie wykonywałam tak, jak mi powiedziano, każda uwaga była dla mnie cenna, wszystkie wskazówki, których nam udzielano, brałam pod uwagę. Jak nam mówiono: „macie założyć rzeczy casualowe”, zakładałam np. spódnicę i bluzkę, „macie zrobić lekki makijaż”, malowałam jedynie rzęsy i policzki oraz pociągałam usta błyszczykiem. A inne dziewczyny tego w ogóle nie słuchały, cały czas były przebrane jak na festyn. Może na takim konkursie tak trzeba, tylko po co w takim razie była konferencja i publiczne zapewnienia, że stawiają na naturalność? Chociaż Olivia Culpo rzeczywiście jest taka naturalna, nie wypacykowana, a jednak jej się udało wygrać. Poznałam ją przy okazji przygotowań do reklamy biżuterii. Parę razy podczas zgrupowania miałyśmy możliwość ze sobą porozmawiać. Zawsze była bardzo miła. W ogóle jest bardzo ciepła, cały czas uśmiechnięta. Chociaż nieustannie towarzyszy jej sztab ludzi, ale zawsze była taka ludzka, taka dostępna dla wszystkich. Przyjechała ze swoim chłopakiem – piosenkarzem, była w szóstym tygodniu ciąży, jak przebywała na zgrupowaniu z nami. Wszyscy się nią zachwycali. Olivia to taka idealna dziewczyna z sąsiedztwa. I takie osoby ludzie lubią. Gabriela jest jej przeciwieństwem. Dla niektórych może się wydawać zbyt zimna, jej uroda może paraliżować ludzi. Ja sobie jej nie wyobrażam z tym całym jej „urodowym rynsztunkiem” np. gdzieś w Afryce wśród dzieciaków w szpitalu. Podczas, gdy np. Hiszpankę jestem sobie w stanie wyobrazić w każdej sytuacji.

Osobiście uważam, że szkoda, że ten konkurs taki jest, że jurorzy nie mają okazji poznać tych wszystkich dziewczyn bez makijażu, jak wyglądają, kiedy są naturalne.

Przy okazji każdego konkursu piękności w kuluarach krąży wiele plotek, sensacyjek. Nie inaczej było podczas tegorocznego Miss Universe. Docierały do Ciebie jakieś pogłoski? Chciałabyś je teraz skomentować, odnieść się do nich?

Plotki? Podczas zgrupowania nie, niczego nie słyszałam. Po gali przeczytałam gdzieś, że na koniec dziewczyny wróciły z afterparty do pokoju pijane, zataczały się. To jest jakaś totalna bzdura, ja byłam z dziewczynami cały czas i nie widziałam czegoś takiego.

O sobie przeczytałam na jednym z portali, że pokłóciłam się z Miss Kolumbii i że byłam największą zołzą na zgrupowaniu. Ale to się odnosi tylko do jednej sytuacji, o której teraz opowiem. Pod koniec finałowego koncertu stałyśmy za kulisami i kibicowałyśmy naszym koleżankom. Obok mnie stała Miss Angoli, która trzymała kciuki za Brazylijkę, a za to nie znosiła Ukrainki. I gdy wyczytywano Top 5 cały czas mówiła – „Tylko nie Ukrainka, ona jest beznadziejna, głupia”. Olga faktycznie odpadła i kiedy smutna schodziła ze sceny, Miss Angoli podbiegła do niej i zaczęła zapewniać, jak jest jej przykro i że Ukrainka była jej faworytką. Nie wytrzymałam. Krzyknęłam: „Jesteś zakłamana, siedź lepiej cicho, nie kłam, przed chwilą mówiłaś co innego”. To było chyba dla mnie najbardziej przykre zdarzenie podczas całego zgrupowania. Na koniec zetknęłam się z taką sztucznością, zakłamaniem niektórych dziewczyn, to było straszne. Uważam, że trzeba być fair do końca. Jeżeli Olgi nie lubiła, to mogła to przemilczeć, a nie taka dwulicowość, nie lubię czegoś takiego. Świadkami całego zajścia było m.in. dwóch fryzjerów, którzy wzięli moją stronę. No i później Miss Angoli zamieściła z zemsty niepochlebne wpisy na  mój temat.

Przez całe zgrupowanie było miło, dopiero na finale, gdy emocje wzięły górę, wiele dziewczyn pokazało pazurki. Wiele też płakało, były zawiedzione, m.in. Miss Portoryko, czy moja współlokatorka. Z innych plotek, podobno jedna spośród Miss była jeszcze rok temu mężczyzną. Nie wiemy która, choć obstawiałyśmy dwie kandydatki.

Konkurs Miss Universe dobiegł końca, wróciłaś do Polski. Co dalej? Posypały się propozycje, czy udział w nim to będzie tylko jednorazowa przygoda, z której nic nie wynika? Co przywiozłaś sobie z Rosji?  

Już w czasie bankietu koronacyjnego odbyłyśmy z Małgorzatą Herde wiele rozmów z potencjalnymi pracodawcami, pojawiło się dużo propozycji, m.in. otrzymałam zaproszenie od włoskiego projektanta biżuterii do wzięcia udziału w jego pokazach w Rzymie i w Wenecji. Musiałam jednak wrócić do Polski, gdyż tu miałam już zabukowane wcześniej zlecenia. Wciąż jednak jesteśmy w kontakcie. Zostałam zaproszona do wzięcia udziału w jednym z pokazów Tony Ward’a na Paris Fashion Week w przyszłym roku. Szefowa konkursu Miss Dominikany chciałaby mnie gościć na wyborach Miss Dominikany. Podszedł do mnie również producent rozpoczętej właśnie zimowej olimpiady w Soczi, dał mi wizytówkę i zaprosił jako gościa honorowego. Ale planowana gala Miss Polonia 2013 na luty pokrzyżowała te plany. No cóż ostatecznie nie wiem,    kiedy przekażę koronę swojej następczyni, a i w Soczi nie jestem.

Co sobie przywiozłam? Chyba najcenniejsze są znajomości, fajne wspomnienia, no i super zdjęcia ze zgrupowania z dziewczynami. Kontakt z Elmirą mam cały czas, odzywa się też do mnie Olga z Ukrainy, koleżanka z Dominikany tak samo. Z Amerykanką też jesteśmy w kontakcie. Ma ona babcię Polkę, zna parę słów po polsku i mówiła, że kocha pierogi. Bardzo fajna dziewczyna. Przywiozłam sobie folder, w którym mam wpisy od dziewczyn i to jest najmilsza pamiątka.

Czy planujesz start jeszcze w innych międzynarodowych konkursach piękności?

Startu w innych konkursach już raczej nie planuję. Mam już swoje lata, jak na Miss jestem seniorką i uważam, że trzeba dać szansę innym młodym dziewczynom. Ja swoje zadanie już spełniłam i jestem zadowolona z tego, że mam to już za sobą i że już wróciłam. Bo to jest naprawdę bardzo ciężki czas, a pierwsze skojarzenie, jakie teraz mam, gdy myślę Miss Universe, to brak snu.

Myślę, że w tym momencie rozczarowałaś rzesze swoich fanów, którzy liczyli, że zobaczą Cię jeszcze na jakiejś międzynarodowej imprezie. No to na koniec powiedz jeszcze coś pozytywnego. Co najbardziej Ci się podczas Miss Universe podobało?

Sama gala bardzo mi się podobała. To jest rzeczywiście show na najwyższym poziomie. W ogóle pod względem organizacyjnym nic wyborom Miss Universe zarzucić nie można. Miałyśmy wyśmienitą choreografkę. Była z dystansem, surowa, taka żyleta, ale tak dobrze uczyła chodzić te dziewczyny, tak obligowała do takiej sceniczności… W życiu się nie spotkałam z czymś takim.

Najmilej wspominam też próby na scenie, możliwość obcowania z niezwykłymi ludźmi. Np. byłam kiedyś fanką zespołu Spice-Girls i nagle występuję na jednej scenie razem z Mel B. Poznaję osobiście Stevena Tylera. Są to niezapomniane wrażenia.

Swoim udziałem w konkursie Miss Universe również dostarczyłaś nam wielu niezapomnianych wrażeń. I bardzo Ci dziękujemy zarówno za nie, jak i za tą rozmowę.

Ja również dziękuję Wszystkim Moim Fanom za wsparcie, które czułam na każdym kroku, za wiarę we mnie i promocję mojej osoby, szczególne podziękowania dla Dominika Masny i Globmiss. Dzięki Wam wszystkim o Polce było głośno na całym świecie! Pozdrawiam wszystkich czytelników.

Wywiad z P. Krupińską, cz. I

Paulina Krupińska – Miss Polonia 2012, Miss Photogenic na konkursie Miss Universe 2013

Wywiad, który przeprowadziłam dla Globmiss w lutym 2014 roku

Witaj Paulino! Kiedy rozmawiałyśmy poprzednim razem, mówiłaś, iż bardzo cieszysz się, że finał Miss Universe 2013 odbędzie się w Rosji, bo jeszcze nigdy nie byłaś w tym kraju, a bardzo chciałabyś go poznać. Czy zatem udało się zobaczyć Rosję? Dużo zwiedziłaś?

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że zwiedziłam Rosję. Praktycznie nie ruszałyśmy się poza Moskwę, a nawet i ją widziałam głównie z okien autobusu, gdy przemieszczałyśmy się z hotelu do miejsca kolejnego wydarzenia. Wprawdzie byłyśmy na Placu Czerwonym, miałyśmy przewodniczkę, ale było tak bardzo zimno, że zwiedzanie tego miejsca przewidziane na godzinę, trwało może połowę tego czasu, a całą resztę spośród łącznie pięciu godzin, które tam spędziłyśmy, poświęciłyśmy na pracę – kręcenie materiałów filmowych, wywiady, pozowanie do zdjęć. O Moskwie mogę zatem powiedzieć tylko tyle, że kojarzy mi się z jednym wielkim korkiem komunikacyjnym i że jest to miasto kontrastów – obok pięknych luksusowych budynków – wielka bieda. To bardzo rzucało się w oczy i było takie trochę porażające. To, co ja najbardziej zapamiętam z Moskwy, to jej mieszkańcy. Z nimi wiążą się dla mnie najfajniejsze wspomnienia. Chcę w tym miejscu obalić pokutujący w Polsce mit, że Polacy z Rosjanami żyją źle. Jest wprost przeciwnie, muszę powiedzieć, że wszyscy ludzie, z którymi się tam zetknęłam, obsługa cateringowa, makijażyści, czy fryzjerzy, bardzo mnie wspierali i cały czas mówili tak: „A, Polka, to Ty jak nasza jesteś”. Osobiście nie spotkałam się z ani jednym złym zdaniem na temat Polski, wszyscy bardzo miło się o naszym kraju wypowiadali i bardzo mi tam kibicowali.

Wspomniałaś już, że praktycznie przez całe zgrupowanie pracowałyście. Naprawdę było aż tak ciężko?

Tak, takie zgrupowanie to jest bardzo ciężka praca. Konkurs Miss Universe jest nastawiony na biznes, reklamę. Miałyśmy codziennie listę zadań i „odhaczałyśmy” na niej kolejne punkty. Trzy tygodnie żelaznej dyscypliny, jak w wojsku. Nie można mieć gorszego dnia, z powodu choroby opuścić prób.

I dla mnie najtrudniejszy był kontrast pomiędzy tym, co pamiętałam ze zgrupowania Miss Polonia, a tym, co mnie spotkało podczas konkursu Miss Universe. Oczywiście i Rozalka, i Marcelina opowiadały mi o zgrupowaniu MU, jak to wygląda, ale aż nie chciało mi się wierzyć: „No bez przesady, jak to możliwe, że tam się śpi cztery godziny na dobę? Jak może być tyle zajęć?” Ale faktycznie. Teraz sama będę uprzedzać podczas zgrupowania finalistki Miss Polonia, żeby nie narzekały, bo naprawdę ciężka praca czeka niektóre z nich dopiero na konkursach międzynarodowych. To jest zupełnie inny świat. Tak naprawdę nikt nas nie przygotowuje do takiego zderzenia, a to jest rzeczywiście niesamowita różnica. W konkursach krajowych jest mniejsza liczba sponsorów, organizowane są one z mniejszą pompą, transmisja jest tylko w danym kraju, a Miss Universe to jest wielkie przedsięwzięcie, które ogląda ponad miliard ludzi na całym świecie, tam wszystko się dzieje intensywniej. Jest więcej sponsorów, więc i więcej zdjęć dla nich, nagrań, reklam trzeba nakręcić, więcej udzielić wywiadów.

Takie zgrupowanie to jest ciężka praca i fizyczna, i psychiczna. Cały czas musisz wyglądać jak milion dolarów, bo Cię obserwuje wiele osób – i organizatorzy, i fani, którzy jeżdżą za dziewczynami, robią zdjęcia, komentują później i oceniają w internecie. Praktycznie codziennie byłyśmy na szpilkach ok. 18 godzin na dobę, a bywały dni, że i 20. Zdarzały się takie momenty, że nawet nasza choreografka mówiła: „Dziewczyny nie musicie być teraz na szpilkach, po co Wy to robicie?, po co męczycie swoje nogi?”. Ale i tak żadna nie chciała się odważyć na płaskie buty, bo skoro wszystkie były w szpilkach, to dlaczego któraś miałaby się wyłamać. Chociaż ja tam się czasem wyłamywałam, gdy już z moją współlokatorką Rosjanką myślałyśmy, że nie damy rady. Choćby po halloweenowej imprezie w klubie, gdzie m.in. śpiewała Olivia Culpo z Eminem. Impreza skończyła się o 4.00 nad ranem, w szpilkach spędziłyśmy tego dnia ponad 21 godzin. Nazajutrz na próbie połowa dziewczyn była w płaskich butach.

Jak wygląda organizacja takiego zgrupowania?

Byłyśmy bardzo pilnowane. Winda była zablokowana i na nasze piętro w hotelu nikt nie mógł się dostać, dodatkowo strzegł nas jeszcze ochroniarz. Dziewczyny są podzielone na grupy. W mojej grupie poza mną były jeszcze Rosjanka i Ukrainka. Miała być także Gruzinka, ale z powodu choroby nie dojechała. Każda grupa ma swoją opiekunkę, taką supervisorkę, nazywałyśmy ją „niania”, albo „mama”. Naszą była Heidi z Kalifornii, bardzo fajna, cały czas uśmiechnięta dziewczyna. Dzięki niej byłam zawsze poinformowana o wszystkim. Codziennie pisała nam na karteczkach plan dnia, wymieniała wszystkie rzeczy, które mamy zabrać ze sobą (np. szpilki, sukienka wieczorowa, biżuteria do niej i kosmetyki). Kiedy w danym dniu ja i moja współlokatorka Elmira miałyśmy np. inny grafik, każdej z nas pisała i przyklejała na drzwi osobne karteczki.

Zaskoczył mnie taki żołnierski reżim, pobudka o określonej godzinie, ściśle przewidziany czas na śniadanie itp. Wszystko rozpisane. Zazwyczaj było tak, że jak wychodziłyśmy z hotelu rano, to wracałyśmy do niego późno w nocy. W międzyczasie miałyśmy kilka różnych aktywności i np. po próbie zaledwie 2 godziny na przebranie się w suknię wieczorową na kolację ze sponsorami. Dlatego wiele rzeczy, ubrań, kosmetyków musiałyśmy wozić ze sobą. My dzięki naszej „niani” byłyśmy bardzo dobrze poinformowane, ale niektóre dziewczyny miały nieco gorzej i czasami okazywało się w ostatniej chwili, że czegoś im brakowało, np. sukni na kolację.

Większość naszych eventów, w tym pokaz strojów narodowych, odbywała się w centrach handlowych należących do głównego sponsora, który był również właścicielem Crocus City Hall. Było męczące tylko jedno, jak nam opowiadały nasze supervisorki, one podczas poprzednich edycji już dzień, albo dwa dni wcześniej wiedziały, co się będzie działo nazajutrz. Tutaj przyjeżdżałyśmy do hotelu i musiałyśmy czekać np. godzinę, nierzadko do 24.00, zanim do nich spłynęły informacje o naszym planie na następny dzień. Nianie mówiły, że to zgrupowanie, organizacja, logistyka z powodu bariery językowej i ograniczonego kontaktu, były o wiele trudniejsze, niż w latach poprzednich.

No to rzeczywiście mogłyście mieć chwilami dość. Ale miałyście siebie nawzajem. Jaka była atmosfera? Dziewczyny wspierały się, czy rywalizowały ze sobą? Jak sobie radziły przy tak intensywnych przygotowaniach?

Generalnie nie było żadnej rywalizacji, nie brałyśmy przecież udziału w jakichś rozgrywkach sportowych. Każda z nas miała swoje zadania do zrobienia i na nich się koncentrowała. Oczywiście każda chciała wypaść jak najlepiej, więc obserwowałyśmy się nawzajem. Zdarzało się, że dziewczyny wychodziły już przygotowane do jakiegoś spotkania, ubrane np. w bluzkę ze spódnicą i gdy okazywało się, że inna z nas wyszła w sukni, biegły się przebrać. Dziewczyny próbowały różnych sztuczek, aby wyglądać pięknie. Przykładowo wiele było bardzo niskich, wręcz malutkich (np. Filipinka, Amerykanka). I żeby wydać się wyższe, nie miały zwykłych szpilek, tylko jeszcze koturny dodatkowo, takie szpilki z platformą.

Ale poza tym rywalizacji nie było. Było bardzo sympatycznie. Najfajniejsze podczas całego konkursu były powroty do hotelu po całym dniu zajęć. Wracałyśmy, zmywałyśmy makijaże, zdejmowałyśmy szpilki, siadałyśmy na korytarzu, albo w hospitality room (pokój gościnny), gdzie czekały na nas owoce, słodycze, woda, soki i gadałyśmy. I wtedy dziewczyny stawały się takie normalne, ludzkie, nie miały make-upów, trzech opakowań rzęs, peruk, wtedy były najfajniejsze.

Oczywiście w tak licznym gronie jest normalne, że kogoś się lubi bardziej, kogoś mniej, dziewczyny trzymały się w grupkach, głównie ze swoimi współlokatorkami, albo innymi Miss ze swojego kręgu językowego, czy kulturowego, np. z państw sąsiednich. Było dosłownie parę dziewczyn, które faktycznie chciały za bardzo błysnąć przed kamerą, za bardzo były nastawione na zwycięstwo za wszelką cenę. Zwłaszcza jedna. Nie chcę konkretnie wskazywać, o kim mowa, ale nazywałyśmy ją „sztuczną pozerką”. Z nikim się nie zaprzyjaźniła, nawet w autobusie siedziała za każdym razem z kimś innym. Była wyjątkowo nielubiana. Ja trzymałam się z Hiszpanką, z Wenezuelką i przede wszystkim z moją współlokatorką – z Rosjanką, zawsze w autokarze siedziałyśmy razem. Dobrze poznałam się także z Włoszką, z Greczynką, która studiowała na Słowacji, z Litwinką i z Ukrainką. Jeśli chodzi o moją współlokatorkę, to nie mogłam lepiej trafić. Elmira była chyba najfajniejszym punktem tego zgrupowania. Bardzo, bardzo się polubiłyśmy nawzajem. Poznałyśmy się wcześniej w Warszawie, ale tak naprawdę zaprzyjaźniłyśmy się dopiero w Moskwie. W pokoju przebierałyśmy się w dresy i tańczyłyśmy „Biełyje Rozy”, w autokarze, gdy inne dziewczyny poprawiały makijaże i szykowały się na kolejną imprezę, my słuchałyśmy rosyjskiej muzyki i śpiewałyśmy. Miałyśmy naprawdę super kontakt i świetnie się dogadywałyśmy.

Na konkursie MU odniosłaś duży sukces. Jako pierwsza Polka w historii wywalczyłaś tytuł Miss Photogenic, którego Ci bardzo serdecznie gratulujemy. A jednak pozostał pewien niedosyt. Należałaś do ścisłego grona faworytek i przyznam, że nie pamiętam, żeby Polka kiedykolwiek, na jakimkolwiek innym konkursie piękności budziła takie emocje. Byłaś świadoma tego, że jesteś jedną z faworytek i typuje się Ciebie nawet do korony?

Tak, wielki szum był wokół mnie. Same dziewczyny mi mówiły, Hiszpanka, czy Wenezuelka, że w ich krajach, obok ich samych, uchodzę za faworytkę. To było dla mnie bardzo miłe.

Czułam, że się podobam, bo do Rosji przyjechali fani z różnych krajów, było bardzo dużo kibiców dziewczyn z Wenezueli, z Portoryko, z Filipin, ale gdy wychodziłam z hotelu, mieli oni przygotowane moje zdjęcia, żebym im podpisała, mówili, że jestem wśród ich faworytek, albo chcieli, żebym zrobiła sobie zdjęcie razem z nimi. To było dla mnie aż dziwne, byłam w szoku, ale jednocześnie było mi tak miło… To mi zrekompensowało fakt, że praktycznie przez całe zgrupowanie nie widziałam nikogo z Polski. Ówczesna Dyrektor Generalna konkursu Miss Polonia dojechała dopiero dzień przed finałem i to późnym wieczorem. Dlatego tym bardziej taka sympatia fanów z innych państw, których spotykałam gdzieś w hotelowym holu, czy podczas pokazu strojów narodowych, była niesamowita. Inne dziewczyny mają to na co dzień, Polkę spotkało to po raz pierwszy.

Ale nie tylko fanom się podobałam. Przez całą ekipę Miss Universe również byłam bardzo dobrze odbierana i mam z tym związane bardzo miłe wspomnienia. Odbyłam kilka bardzo sympatycznych rozmów z Paulą Shugart. Ci wszyscy ludzie, którzy przyjechali z Los Angeles, cała ekipa filmowa i zdjęciowa na czele z Fadilem Berishą mówili mi, że jestem jedną z ich faworytek. Bardzo się im podobałam. Podobało im się, że jestem zupełnie inna, niż reszta dziewczyn, że jestem naturalna i jestem sobą. Moje konkurentki były tylko Miss, a ja mam swoje życie i pasje. Dla nich było to zaskakujące. Cieszyli się, że zamiast ślęczeć w nieskończoność przed lustrem przed każdym nagraniem, rozmawiam z nimi, że uśmiecham się zawsze, a nie tylko do kamery. Oświetleniowcy, dźwiękowcy rozmawiali praktycznie tylko ze mną i z Amerykanką, którą znali jeszcze z wyborów Miss USA.

Podczas kręcenia naszych wizytówek, każda z nas miała do wykonania inne zadanie aktorskie. Ja miałam udawać, że uciekam przed potworem. Jako jedyna nie miałam dubla. Inne dziewczyny losowały pytanie, długo zastanawiały się nad odpowiedzią, próbowały w nieskończoność. Ja na nagranie miałam dosłownie 5-10 minut, bo musiałam od razu pojechać na następne zdjęcia. Więc weszłam, zrobiono mi sesję z polską flagą, a później nakręcono ujęcie do filmowej wizytówki bez żadnego dubla. I operatorzy, którzy byli ze szkoły aktorskiej, powiedzieli, że byłam najlepsza, najlepiej to zagrałam, z największym dystansem i przymrużeniem oka.

Tony Ward podczas próby chodzenia do jego pokazu powiedział, że jedyną dziewczyną chodzącą profesjonalnie, jak typowa modelka, jest Miss Polonia. Dlatego miałam 4 wyjścia i dlatego otwierałam i zamykałam jego pokaz. 

Odbiór mojej osoby był super i również na jurorach podczas preeliminacji zrobiłam bardzo dobre wrażenie. Jedna z jurorek, Elena Seminikina, mówiła później, już po finale do mnie i do Małgorzaty Herde, że byłam w gronie jej faworytek i że podczas preeliminacji jurorzy obstawiali, że to ja wygram lub będę w ścisłej czołówce. Urzekło ich, że podczas rozmów z nimi w pewnym momencie zaczęłam mówić po rosyjsku, że byłam mega wyluzowana, opowiadając np. o swoich siniakach. Elena nie miała pojęcia, co się stało, dlaczego nie znalazłam się w Top 16. Podczas bankietu koronacyjnego podchodziło do mnie wielu fanów, organizatorów, potencjalnych pracodawców. Wszyscy mówili, że należałam do ich faworytek, nawet szefowie konkurów piękności z innych krajów, np. organizatorka Miss Dominikany. To było bardzo miłe. Podczas tegoż bankietu doszło do jeszcze jednego fajnego zdarzenia. Podszedł do mnie tata Olivii Culpo, przywitał się, zapoznał mnie ze swoimi synami, czyli braćmi Olivii i powiedział, że zarówno on, jak i Olivia stawiali m.in. na mnie.

Nawet jak wróciłam już do Polski, to też dostawałam od dziewczyn informacje, że ich krajowi organizatorzy najbardziej żałowali właśnie mnie, mówili: „Taka super dziewczyna, a nikt jej tam nie docenił.”

Dlatego, nie chcę być nieskromna, ale ja miałam powody być pewną awansu do Top 16, nie wierzę w to, że mogłam się nie podobać. Gdyby tak było, nikt by mnie przecież nie angażował do tych wszystkich projektów, w których brałam udział. 

Co się zatem stało? Dlaczego zabrakło dla Ciebie miejsca w Top 16? Może to „sprawka” Donalda Trumpa?

Nieee…(śmiech). Donald Trump nie ma żadnego wpływu na werdykt, nie był na zgrupowaniu, on jedynie firmuje konkurs swoim nazwiskiem i twarzą. Nasz kontakt z nim ograniczył się do podania mu ręki. Kilka dni przed finałem przy obiedzie poinformowano nas, że za chwilę go poznamy. Śmiać mi się chciało, gdy wszystkie dziewczyny rzuciły się do toalety, zaczęły się poprawiać, malować, zupełnie jakby się na randkę wybierały. A całe spotkanie wyglądało tak, że kiedy wchodziłyśmy na główną scenę, pan Trump, stojący pod nią, każdej z nas uścisnął dłoń. Później pojawił się jeszcze niezapowiedziany w naszej garderobie już w dniu finału, kiedy szykowałyśmy się do gali. Wówczas zamienił jedynie kilka słów z Filipinką, złożył jej wyrazy współczucia z powodu huraganu, który nawiedził jej kraj dzień wcześniej. I tyle.

Dlaczego zabrakło mnie w Top 16? O wyborze Miss Universe nie decyduje do końca uroda. Ja uważam tak i z mojej obserwacji mogę wywnioskować, że Miss Universe to konkurs bardzo nastawiony na biznes. I kraje latynoamerykańskie zawsze będą w nim przodować. No bo skoro na miejsce zgrupowania przyjeżdża telewizja Telemundo i codziennie robi godzinną transmisję z wyborów MU, rozmawia ze wszystkimi Miss z krajów hiszpańskojęzycznych, więc jest to naturalne, że dziewczyny z tej części świata są atrakcyjne dla organizatora, bo zapewniają mu cały czas reklamę i popularność w swoich krajach. W Wenezueli, czy innych państwach Ameryki Łacińskiej panuje prawdziwy kult Miss. Staje się ona wizytówką piękna, drugą po prezydencie osobą. Ludzie wiwatują na jej widok. Popularność konkursów piękności w danym kraju, promocja swojej Miss ma bardzo duże znaczenie dla późniejszych sukcesów na międzynarodowej arenie. Taki przykład: podczas zgrupowania, chyba na tydzień przed finałem, do Moskwy przyjechał prezydent Ekwadoru ze świtą ok. 200 osób. Zorganizowano spotkanie w Ambasadzie Ekwadoru, na które zaproszono całą organizację Miss Universe. Pojawili się na nim również przedstawiciele ambasady rosyjskiej i moja współlokatorka – Miss Rosji. Podejrzewam, że to miało duże znaczenie przy wyborze Miss Ekwadoru na 2 Wicemiss Universe. Faktycznie na MU Latynoski tworzyły taką swoją „klikę”, były bardzo mocną grupą. I ostatecznie w Top 5 znalazły się aż 3 dziewczyny z Ameryki Południowej. Zwyciężyła Wenezuelka, choć tyle się mówiło, że w tym roku musi wygrać Europejka.

Bardzo duże znaczenie, tak mi się wydaje, mają relacje i układy biura krajowego z MUO. Dlatego większość organizatorów krajowych przyjeżdża już tydzień wcześniej, uskuteczniają herbatki, kawki, kręcą się w hotelu. Poza tym w różnych krajach różna jest wysokość licencji za udział w konkursie i siłą rzeczy największe szanse mają przedstawicielki tych państw, gdzie ta licencja jest najdroższa.

Jak ja mam być atrakcyjna dla organizacji Miss Universe jeżeli żadna telewizja w moim kraju, nawet regionalna, nawet internetowa, nie kupiła praw do transmisji, choć wiem, że cena była bardzo niska. Biuro Miss Universe na Polce nie zarabia, po co mają mnie dać do Top 16, skoro nikt mnie nie będzie oglądał? U nas cały czas się tylko krytykuje konkursy piękności, wciąż panuje stereotyp, że Miss to słodkie lale, które nic sobą nie reprezentują. Szczerze? Uważam, że nawet jakbyśmy wysłali jako reprezentantkę Polski Angelinę Jolie, to nie będzie ona miała najmniejszych szans, dopóki w Polsce te wybory nie interesują nikogo, poza garstką fanów.

Trochę pesymistycznie to brzmi. To może w ogóle nie warto na Miss Universe Polki wysyłać, bo nigdy, a przynajmniej przez wiele najbliższych lat nie przełamiemy złej passy?

Ależ nie, są szanse, żeby tą złą passę przełamać. Z każdym rokiem Polki są przecież coraz bardziej dostrzegane. Marcelinka pierwsza przetarła szlaki (red: awans do Top 16 w 2012 roku). Do tej pory w telewizji jedynie pokazywano finałową galę Miss Polonia i tyle. A w tym roku pierwszy raz było takie zainteresowanie konkursem Miss Universe w polskich mediach. Duża w tym zasługa byłej już Dyrektor Generalnej konkursu Miss Polonia Małgorzaty Herde i Moich Fanów. Dzięki ich zaangażowaniu i współpracy, rozpowszechnianiu moich zdjęć, szybkiemu przekazywaniu informacji, pierwszy raz polskie media zainteresowały się tym konkursem na taką skalę. W kraju obwołano mnie Miss Universe jeszcze zanim odbyła się finałowa gala. To było bardzo miłe. Przeciętny Kowalski wciąż nie ma pojęcia, kto jest Miss Polonia, czy tym bardziej, co to jest konkurs Miss Universe, ale to się powoli zaczyna zmieniać. Mam nadzieję, że może trochę ja też swoim tytułem Miss Foto Universe w tym pomogę. I im bardziej będziemy się tym tematem interesować, tym następne Polki będą miały większe szanse na międzynarodowe sukcesy.

Szkoda tylko, że zabrakło czasu antenowego na ogłoszenie laureatek tytułów komplementarnych – Miss Foto, Miss Przyjaźni, i o swoim wyróżnieniu dowiedziałam się dopiero podczas bankietu koronacyjnego. Zresztą nawet podczas koronacji nowej Miss Universe leciały napisy końcowe.

Ale przecież najwięcej, mimo wszystko, zależy od samej dziewczyny. Jakich Miss Polonia powinniśmy szukać, aby miały szanse na Miss Universe? Jakie cechy są ważne w kontekście tego konkursu?

Wydaje mi się, że bardzo ważne jest, żeby dziewczyna miała mocny charakter i dużą odporność psychiczną. To nie może być osoba słaba, cichutka, nieśmiała. Naprawdę, bo na tle tych innych dziewczyn, nie będzie miała najmniejszych szans, żeby się przebić. Mi tu w Polsce wytykano, że jestem za bardzo wygadana, pewna siebie, przebojowa. Tam na zgrupowaniu prawie każda dziewczyna była taka jak ja. Poza tym nasza reprezentantka musi się w tym świecie dobrze czuć – musi lubić się przebierać, malować, cały czas być na „tip-top”. Musimy wysyłać takie dziewczyny, które chcą tam być, jadą tam, bo mają misję do spełnienia. Tego konkursu nie można traktować wyłącznie jak przygody, jak wakacji, okazji do pozwiedzania nowych miejsc, czy poznania nowych koleżanek. To jest naprawdę przede wszystkim misja, zadanie do wykonania, które trzeba zrobić jak najlepiej. To jest ciężka praca.

Wywiad z P. Podlewską

Paulina Podlewska – II Vicemiss Polski 2012

Wywiad przeprowadzony dla Globmiss w styczniu 2014 r.

Fani wyborów Miss zastanawiają się często, dlaczego potencjał młodych, pięknych i inteligentnych dziewczyn, jakimi są laureatki regionalnych, a zwłaszcza krajowych konkursów piękności, jest w tak niewielkim stopniu wykorzystywany. Niektórzy organizatorzy regionalni dbają o swoje podopieczne i promują ich tytuły i wizerunek nie tylko w roku ich panowania, ale i często po przekazaniu przez nie korony. Ale niestety są również i tacy, którzy ograniczają się do organizacji finałowej gali i na tym ich zainteresowanie wybraną Miss się kończy. Na szczęście same dziewczyny próbują to zmienić i coraz częściej biorą inicjatywę w swoje ręce. Przykładem takiej właśnie Miss jest Paulina Podlewska.

Jestem 23 letnią Torunianką. W regionie kujawsko – pomorskim dominującą pozycję zajmują konkursy będące eliminacją do Miss Polski i Miss Polski Nastolatek. Od wielu lat tak jest. I widać to nawet w liczbie Miss z tego regionu. W konkursie regionalnym wystartowałam zatem dlatego, gdyż wiedziałam, że jest on eliminacją do konkursu ogólnopolskiego – Miss Polski. Zgłoszenie wysłałam spontanicznie, po rozmowie z Anią Krupą (1 Wicemiss Polonia 2011), której gratulowałam sukcesu.

Na finale regionalnym zdobyłam tytuł Miss Pomorza i Kujaw 2012 i dzięki temu otrzymałam prawo udziału w dalszych, tym razem już ogólnopolskich etapach konkursu – ćwierć i półfinale Miss Polski. Ćwierćfinał był „formalnością”, gdyż jako miss regionu miałam zagwarantowany start w półfinale.

Półfinał w Kozienicach wspominam miło głównie dzięki współlokatorce Kasi Jacewicz. Oczywiście poprzedzało go zgrupowanie. Zgrupowania konkursowe to wbrew pozorom nie sielanka i wakacje, a ciężka praca – sesje zdjęciowe lub filmowe oraz próby choreograficzne. A wiadomo, że im więcej dziewczyn, tym większe zamieszanie 😉 Na pewno był to przedsmak zgrupowania przed finałem krajowym. Uczyłyśmy się choreografii, przeszłyśmy ekspresowy kurs chodzenia w butach na obcasie, dostawałyśmy wskazówki od fotografów, jak korzystnie zaprezentować się na zdjęciach, rady od fryzjerów i makijażystek. Półfinał również okazał się dla mnie szczęśliwy i znalazłam się w gronie 22 finalistek Miss Polski 2012!

Paulina dalej idzie jak burza. Zdobyte dotychczas doświadczenie wykorzystuje podczas zgrupowania przedfinałowego.

Zgrupowanie przed finałem wspominam bardzo dobrze. Oczywiście czas wypełniały nam sesje, nagrania, próby. Ale także wypady wieczorami na kręgle, jacuzzi i inne atrakcje 😉 Piękny hotel w środku lasu, cisza, spokój i świadomość, że za kilka dni będzie się reprezentowało swój region przed tyloma widzami.

Miałyśmy okazję poznać się lepiej z dziewczynami. Panowała wśród nas pozytywna atmosfera. Rywalizacja? Nie dało się odczuć rywalizacji, przynajmniej ja jej nie odczułam. Choć oczywiście każda z nas miała swoje typy do Top 5, ale też każda zapewne w głębi duszy chciała sięgnąć po koronę. Krążą opinie, że konkursy tego typu to konkursy próżności – definitywnie się z tym nie zgadzam. Finalistki to licealistki i studentki z pasjami i talentami. To normalne dziewczyny – miały odwagę zgłosić się do konkursu.

Plotki? Sensacyjki? Skandale? Zauważyłam, że dość duże dyskusje prowadzone były wokół dwóch finalistek, które w trakcie zgrupowania zrezygnowały. Doszukiwano się w tym skandalików. Z mojej wiedzy wynika, że złożyły rezygnację z dalszej rywalizacji z powodów osobistych i nie było w tym nic, co mogłoby wywołać plotki.

Zgrupowanie dobiegło końca. Ostatnim jego akcentem był koncert finałowy, podczas którego ogłoszono, iż Miss Polski 2012 została Katarzyna Krzeszowska.

Magia. Tak podsumować mogę galę finałową. Orlen Arena i scena, którą zobaczyłyśmy dzień przed finałem, zrobiła na nas ogromne wrażenie. Gdy doszły do tego kreacje, nagłośnienie, światła, oprawa graficzna i przede wszystkim widzowie, był to dla mnie spełniający się sen. Co roku oglądałam wybory miss wraz z mamą przed telewizorem, a teraz stanęłam po drugiej stronie. Najwięcej stresu było w garderobie, gdy bałyśmy się, że nie zdążymy przebrać się na kolejne wyjście. Był to jednak, jak się okazało, stres niepotrzebny.

Kasia Krzeszowska na pewno była jedną z faworytek całej edycji Miss Polski 2012. Choć nie było tzw. wywiadów scenicznych podczas gali finałowej, to osoby odpowiedzialne za wybór Miss Polski prowadzą takie rozmowy przed finałem. Wśród dziewczyn wzbudzających intensywniejsze zainteresowanie była właśnie Kasia. Miłe dla mnie było, że często wśród publicznych faworytek stawiano i moją osobę (red.: Top 7 Globmiss Polski’12). Wdzięczna jestem też bardzo za tytuł Miss Telewidzów. Cieszy mnie, ze zostałam najpiękniejsza w oczach takiego jury.

miss Polski.

Trzecie

Paulina powiedziała, że finałowa gala to był dla niej spełniający się sen. Czy kiedy zgasły światła reflektorów, a publiczność rozeszła się do domów, ten sen trwa nadal? Czy na Paulinę spadł deszcz nagród, a telefon się urywa od propozycji? A może nastąpiło gwałtowne przebudzenie?

Obecnie startując w konkursach piękności chyba dziewczyny niespecjalnie nastawiają się na „deszcz nagród”. Ale jeśli już one są, to wiadomo, że każda z nas uważa za obowiązek je otrzymać wraz z tytułem.

Jako 2 Wicemiss Polski 2012 chciałam móc reprezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej. I cieszę się bardzo, że tak się stanie. Wiadomo, że największym zaszczytem byłoby reprezentować Polskę na Miss Świata. Ale ten przywilej jest tradycyjnie zarezerwowany dla Miss Polski. Aczkolwiek udział w pozostałych konkursach międzynarodowych, na które delegowane są laureatki Miss Polski, też jest na pewno powodem do radości. Wybór delegatek należy do organizatora Miss Polski i dostałam od niego taką propozycję, którą przyjęłam z radością. Póki oficjalnie nie zostanie jednak upubliczniona informacja o tym, na jaki konkurs międzynarodowy wyjadę, muszę powstrzymać się od ujawnienia jego nazwy 😉 Mogę tylko powiedzieć, że bardzo się cieszę 🙂 (red.: wstępnie miał to być konkurs Bride of the World, który został odwołany)

Finał Miss Polski odbył się w grudniu, upłynął więc już prawie rok i można pokusić się o pierwsze podsumowania. Czy warto być Miss?

Na wnioski, czy konkurs Miss Polski dał mi to, na co liczyłam, chyba trochę za wcześnie. Odpowiem na to pytanie po powrocie z konkursu międzynarodowego i jeśli wszystko się powiedzie, to odpowiedź będzie brzmiała, że TAK. 🙂

Myślę, że warto to przeżyć. Zawsze jest to jedna z przygód w życiu, o której można w przyszłości opowiadać dzieciom i wnukom 😉 Trzeba jednak pamiętać, że wybory Miss to szkoła życia i na pewno udział, czy tym bardziej sukces w nich nie oznacza wyłącznie plusów, ale ma też negatywne aspekty.

Na pewno konkurs piękności daje to poczucie świadomości, jak należy dbać o swój wizerunek. Współpracuje się z profesjonalistami, można zatem zaczerpnąć od nich cenną wiedzę w tym zakresie. Choćby z tych powodów myślę, że warto podjąć to ryzyko. Przecież nawet jeśli nie wygramy, ta wiedza nadal pozostaje i to na całe życie.

Udział w wyborach Miss, nieustanne poddawanie się ocenie, wiąże się z dużym stresem. Wszystko jednak zależy od charakteru, osobowości i podejścia kandydatki. Nie miałam problemu z tremą wiążącą się z publicznymi wystąpieniami, autoprezentacją. Każda zgłaszająca się do konkursu piękności dziewczyna musi zdawać sobie sprawę, że są różne kanony piękna, ale w wyborach Miss nie tylko o nie chodzi. Musi mieć świadomość, że będzie poddana opinii publicznej, będzie mogła usłyszeć lub przeczytać na swój temat zarówno dobre, jak i negatywne opinie. Mając „zdrowe” podejście do konkursu, dziewczyny zdobywają nowy bagaż doświadczeń, nowe znajomości i miło spędzany czas. Jest to odskocznia od rzeczywistości, ponieważ nagle przez 2 tygodnie nie myślisz o niczym innym, tylko o zbliżającej się gali.

Bezcenne są zawarte podczas konkursu znajomości, szczególnie z dziewczynami. Jeśli spotkasz na zgrupowaniu bratnią duszę, przebywasz z nią przez 2 tygodnie, ma się wiele wspólnych tematów do wieczornych rozmów, to może to być fundament prawdziwej przyjaźni. Jednakże, ponieważ pochodzimy z różnych części Polski, kontakt utrzymuję z innymi Miss na portalach społecznościowych. I myślę, że głównie takie relacje są pomiędzy dziewczynami po finale.

Ale są i pułapki. Jeśli ktoś próbował nas oszukać, był nieszczery, miał złe intencje, to stykając się z takim traktowaniem, uczymy się oceniania zachowań różnych osób wobec nas. Z jakim skutkiem, to już zależy od mądrości i świadomości uczestniczki wyborów Miss. Przykrym faktem jest dla mnie to, że w moim regionie sukces w konkursie Miss jest zupełnie niewykorzystywany. Choć minął już rok od gali, mój tytuł onieśmiela wiele instytucji czy osób. Utrzymuję kontakt prywatny z kilkoma miss z mojego regionu i one też przyznają, że chętnie zaangażowałyby się w inicjatywy wspierające szczytne cele, czy promowanie regionu. Organizator regionalny nigdy dotychczas nie podejmował takich inicjatyw. Zatem sama próbuję to zmienić. Wspólnie z pozostałymi Miss podjęłyśmy pierwsze próby. Ale to bardzo trudne zadanie, a nasze chęci to za mało, by przekonać drugą stronę, że warto poprosić laureatki konkursów piękności o wsparcie w promowaniu miasta, regionu czy inicjatywy charytatywnej.

Co dalej? Jak będzie wyglądało jej dalsze życie? Czy Paulina chciałaby, aby konkurs Miss Polski stał się dla niej sposobem na życie?

Nigdy nie czułam się „urodzona do bycia miss”. Fakt, ze trafiłam do rywalizacji w tego typu imprezie nie jest na pewno moim celem samym w sobie. Przeżyłam przygodę, która sporo mnie nauczyła. Wiele rzeczy mi uświadomiła. Tego na co dzień nie miałabym możliwości zobaczyć i doświadczyć. Sukces w Miss Polski nie dokonał w moim życiu codziennym rewolucji. Fakt – stałam się osobą publicznie rozpoznawalną – muszę się bardziej pilnować wizerunkowo i nauczyłam się oceniać intencje różnych osób wobec mnie. W pozostałych aspektach pozostałam tą samą Pauliną, co przed konkursem 😉 Studiuję dziennie na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w moim rodzinnym mieście na kierunku Finanse i Rachunkowość. Wolny czas spędzam w gronie najbliższych oraz z moimi zwierzakami. Prowadzę zdrowy tryb życia, łącząc wegetarianizm z aktywnością fizyczną. Trenuję w jednym z toruńskich klubów fitness, uwielbiam spędzać czas na świeżym powietrzu spacerując czy jeżdżąc na rowerze.

Czego możemy życzyć Paulinie? Sukcesu na konkursie międzynarodowym i tego, by udało jej się przekonać właściwe osoby, czy instytucje do współpracy w zakresie promowania regionu lub działalności charytatywnej. Jednym słowem do tego, że Miss to dziewczyny z potencjałem, który nie tylko warto, ale wręcz należy wykorzystać.

Prezentacja M. Haruk

MARTA HARUK – finalistka Miss Polski 2013
 22 lata, Wałbrzych
 studentka III roku logistyki w PWSZ im. Angelusa Silesiusa w Wałbrzychu
 Zainteresowania: motoryzacja, jazda na snowboardzie, uwielbia zwierzęta, w szczególności
koty
 Jak spędza wolny czas: modeling jest dla niej rozrywką, relaksuje się jeżdżąc samochodem
oraz czytając książki, uwielbia spędzać czas ze znajomymi
                                                                                                                                Plany i marzenia: nie ma planów na przyszłość, ponieważ chwyta każdy dzień i czeka na to co przyniesie jej los
                                                                                                                                    Dlaczego zdecydowała się na start w konkursie Miss Polski: „Udział w konkursie Miss Polski zawdzięczam mojej organizatorce regionalnej,  która  widziała  we  mnie  potencjał  i szczerze zachęcała  mnie  do startu, za  co  obecnie jestem jej bardzo wdzięczna. Sam występ w konkursie traktuję jako kolejną szansę, którą otrzymałam od losu i postaram się wykorzystać ją jak najlepiej. Motywacją do udziału w tej imprezie jest prestiż, jakim cieszy się Miss Polski, ale także ilość drzwi, które otwiera przed nami ten konkurs.”
                                                                                                                                      Ulubiona Miss: Agnieszka Kotlarska, na którą zwróciłam szczególną uwagę po tym, jak coraz więcej osób zauważało moje podobieństwo do pani Agnieszki. Zaczełam się interesować jej karierą oraz życiem i uważam, że jest to jedna z najlepszych polskich królowych piękności tamtych lat. Jej ekspresowo rozwijająca się kariera  w  USA  jest  dla  mnie  wzorem do naśladowania.  Uważam, że  Pani  Agnieszka  osiągnęła  to wszystko ciężką pracą, ale potrafiła przy tym pozostać nadal rodzinną i troskliwą osobą. Dla mnie jest jednym z nielicznych wzorów do naśladowania.”
                                                                                                                                    Jej największy atut, jako Miss:  „nie  mnie  oceniać  jaka  jestem,  najlepszym  weryfikatorem każdej  osoby są  ludzie,  którzy ją otaczają. Jednak za największy paradoks mojego życia uważam to, że moim zdaniem moja największa zaleta, ale i wada jest tym samym, jest to mianowicie szczerość, która przez jednych jest ceniona zaś przez innych wręcz przeciwnie.”
                                                                                                                                      Ideał faceta: „Uważam, że nie  ma  ludzi  idealnych, zarówno  kobiet  jak  i  mężczyzn,  istnieją tylko  osoby  idealne  dla  nas,  które nalezy odnaleźć. Każdy mężczyzna jest jedyny w swoim rodzaju i wystarczy, że  posiada  cechy nam odpowiadające. Nie potrafię jednoznacznie powiedzieć, co dla mnie jest idealne w moim chłopaku, po prostu wzajemnie się uzupełniamy…”

Zdjęcie i prezentacja M. Grzębskiej

Zdjęcie z prywatnego archiwum Martyny Grzębskiej – finalistki Miss Polski 2013

Zdjęcie od M. Grzębskiej

 

MARTYNA GRZĘBSKA

  • 18 lat, Toruń

  • uczennica V Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II w Toruniu, obecnie jest w klasie maturalnej

  • Miss Kujaw i Pomorza 2013, Miss Foto

  • Plany i marzenia: ukończenie szkoły z jak najlepszymi wynikami, a następnie studia psychologiczne. W planach uwzględniła również realizację największych marzeń, czyli skoku ze spadochronem oraz wyjazdu do Indii.

  • Dlaczego zdecydowała się na start w konkursie Miss Polski: Cała moja historia z konkursem Miss Polski zaczęła się od castingu do wyborów Miss Kujaw i Pomorza 2013, do którego namówiła mnie koleżanka. Długo zastanawiałam się nad tym, czy pójść. Dzisiaj jestem bardzo zadowolona z mojego wyboru, ponieważ miałam szansę zobaczyć wszystko z innej perspektywy. Moją największą motywacją do udziału w konkursie była ciekawość poznania „świata Miss” od drugiej strony, sprawdzenia, czy stereotypy o dziewczynach biorących udział w konkursach piękności są prawdziwe. Teraz wiem, że większość to tylko mity 🙂

  • Idealna królowa piękności:pierwszą osobą, która przyszła mi na myśl jest Paulina Podlewska – II Vicemiss Polski 2012. Poznałam ją na etapie regionalnym, jest piękną, życzliwą i bardzo kontaktową kobietą, której uśmiech nie znika z twarzy. Według mnie idealna Miss Polski powinna być energiczną, pełną zaangażowania osobą, która dobrze wykorzysta rok, kiedy będzie nosiła koronę, czas, w którym będzie reprezentowała Polskę. Powinna wyróżniać się zarówno nietuzinkową urodą, jak i ciekawym charakterem.

  • Jej największy atut, jako Miss: „szczery uśmiech, z którym postaram się powalczyć o tytuł najpiękniejszej 🙂

  • Ideał faceta:kontaktowy, energiczny, mający chęć do życia, jednocześnie powinien być opiekuńczy, troskliwy oraz wyrozumiały. Perfekcyjny facet musi mieć poczucie humoru! Fajnie by było, gdyby podzielał moje zainteresowania.

Historia konkursu Miss Polonia

Pierwszy lokalny konkurs piękności odbył się pod koniec XIX w. w Spa w Belgii. 

Pierwszym międzynarodowym konkursem piękności w Europie i na świecie był konkurs MISS EUROPE, który odbył się po raz pierwszy w Paryżu w latach dwudziestych.

W latach 50-tych powstały dwa największe światowe konkursy piękności – w roku 1951 MISS WORLD, a w rok później, w 1952 r., MISS UNIVERSE.

Konkurs Miss Polonia należy do najstarszych tego typu imprez na świecie i jest starszy od najbardziej dziś znanych „Miss World” i „Miss Universe” o ponad dwadzieścia lat. Autorem nazwy konkursu: „Miss Polonia” jest literat Tadeusz Boy-Żeleński.

Miss Polonia daje szansę podróżowania, pokazania się światu, zaistnienia w mediach, filmie, telewizji, na scenie i estradzie czy na wybiegu, a nawet… w biznesie i polityce. Że jest to możliwe pokazują przykłady Anety Kręglickiej, Małgorzaty Rożnieckiej, Ewy Wachowicz, Alicji Bobrowskiej, Bogny Sworowskiej, Renaty Gabryjelskiej, Joanny Michalskiej, Ilony Felicjańskiej, Magdaleny Jaworskiej, Renaty Fatli, Marzenny Wolskiej, Joanny Gapińskiej, Brygidy Bziukiewicz, Agnieszki Zielińskiej, Marty Matyjasik, Karoliny Gorazdy, Katarzyny Borowicz, i wielu innych laureatek i finalistek konkursu Miss Polonia.

Konkurs ten to najstarszy, największy, najbardziej renomowany i prestiżowy konkurs piękności w Polsce. Jedyny, który posiada licencję najsłynniejszych światowych konkursów piękności. Biorąc w nich udział, piękne Polki promują nasz kraj i godnie reprezentują urodę jego mieszkanek oraz przysparzają splendoru konkursowi Miss Polonia. Wśród tytułów, którymi mogą poszczycić się laureatki konkursu Miss Polonia są m. in. Miss World 89, Miss International 2001, Miss Planet 92, World Miss University 93, Miss International Tourism 93 i 98, Wicemiss International 89, Wicemiss Europy 88, 97 i 2003, Wicemiss Earth 2003 i 2005, Wicemiss Universe 58, 86 i 89, Wicemiss World Miss University 96, Wicemiss Globe International 95, Wicemiss Słowianka 95, Miss University of Europe 94, Miss Bride of the World 93, Wicemiss Queen of the Year 96 i 97, Wicemiss Festival and Pageant Columbia 96, Miss Baltic Sea and Scandinavia 2005 i 2006 oraz Wicemiss Baltic Sea and Scandinavia 2007 i wiele innych.

Corocznie w konkursie Miss Polonia bierze udział od tysiąca do kilku tysięcy uczestniczek. W historii, którą przedstawiliśmy, wymienionych jest zaledwie kilkadziesiąt, tych najbardziej utytułowanych, lecz pamiętamy przecież także i o tych, które nie trafiły na najwyższe podium, ale wspaniale zaistniały w konkursach regionalnych, stając się lokalnymi bohaterkami, czerpiąc satysfakcję z wielu spotkań z publicznością, z udziału w koncertach, imprezach regionalnych i charytatywnych. Konkurs często staje się dla wielu wspaniałych dziewcząt przyczynkiem do startu w dorosłe życie, motywacją do osiągnięcia sukcesu, pretekstem do pracy nad sobą, obudzeniem chęci doskonalenia się, zdobywania wiedzy, bycia kimś potrzebnym i pożytecznym…

To także cele jakie stawia przed sobą konkurs Miss Polonia, to ideały do których dąży. W roku 2006 konkurs Miss Polonia obchodził jubileusz 77-cio lecia. To wiek szacowny, skłaniający do refleksji i wspomnień. Konkurs jednak, to nie tylko poczet koronowanych głów, lecz wielkie organizacyjno-promocyjno-artystyczne przedsięwzięcie, w którym swoje ważne miejsce mają wszyscy organizatorzy, telewizja i realizatorzy, wykonawcy i sponsorzy, bez których te wszystkie udane koncerty i widowiska nie byłyby możliwe. Wszystkim należą się wyrazy największego uznania i szacunku oraz wdzięczności za sposób podejścia do idei promocji urody polskich dziewcząt, promocji ideału harmonii piękna zewnętrznego z pięknem wewnętrznym, osobowości, intelektu i aktywności w życiu. Te wszystkie ideały prawdziwie i wszechstronnie pięknej młodej Polki, ciekawej życia, aktywnej i przebojowej, aspirującej do miana nowoczesnej, a jednocześnie subtelnej i delikatnej w swej kobiecości, są przez konkurs Miss Polonia szanowane i podkreślane od samego początku. Wszak mimo upływu prawie 80 lat, mimo zmieniających się mód, strojów czy fryzur, ideał w zmodyfikowanej jedynie formie pozostaje taki sam. Jednym z ważnych miejsc gdzie się o tym cały czas pamięta jest konkurs MISS POLONIA. I niech tak nadal będzie!…

http://www.misspolonia.com.pl/index.php option=com_content&view=article&id=51&Itemid=70

Wywiad z A. Szczęsną

Aleksandra Szczęsna – II Vicemiss Polonia 2013, Top 8 Miss Earth 2013

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w styczniu 2011 r.

Witam Cię ponownie Olu! Wcześniej rozmawialiśmy z Tobą jako z 2 Wicemiss Polonia i polską delegatką na konkurs Miss Earth, dziś odpowiesz nam jako jedna z ośmiu najpiękniejszych dziewczyn na Ziemi…

Jestem bardzo zadowolona z wyniku. Zostałam wyróżniona, doceniona i jest to dla mnie bardzo miłe doświadczenie. Będę miała co opowiadać swoim wnukom 🙂

Konkurs Miss Earth odbywał się na Filipinach. Spędziłaś tam ponad 3 tygodnie. Czy poznałaś trochę ten kraj?

Tak, poznałam, dużo zwiedzałyśmy. To państwo totalnie podbiło moje serce. Krajobrazy przecudowne, niemal jak z bajki, egzotyczne zwierzęta, palmy, roślinność nadają temu miejscu wyjątkowości. Zaskoczyło mnie to, że pomimo bardzo wysokiej temperatury, która panuje tam na co dzień, każdy czuje się dobrze i jest pełen werwy do życia. Nie miałam żadnych problemów zdrowotnych i naprawdę świetnie się czułam w tym klimacie. Co było dla mnie niesamowite i co na pewno zapamiętam na zawsze, to troska i wsparcie, jakim mnie darzyło społeczeństwo filipińskie. Codziennie mnie czymś innym zadziwiali – a to dostawałam maile: „Smacznego” przed każdym posiłkiem, a to czekoladki z liścikami, od małych dzieci dostawałam ręcznie robione wachlarzyki, łańcuszki z muszelek, bransoletki oraz dużo rysunków z moimi portretami. Dorośli pisali do mnie listy, że się modlą za mnie, że dziękują mi, że jestem. Nawet od obsługi hotelu, w którym mieszkałyśmy, codziennie słyszałam „miłego dnia Miss Poland, trzymamy kciuki za Ciebie”. Uczucie takiego wsparcia jest bezcenne, tym bardziej, że mam z Filipińczykami kontakt cały czas, maile od nich nie skończyły się po zgrupowaniu. Są ze mną do dziś i czuję ich sympatię każdego dnia. Zyskałam przyjaciół do końca życia.

Wróćmy do samego konkursu. Mi konkurs Miss Earth kojarzy się z sadzeniem drzew, sprzątaniem Ziemi i tytułami Miss Czterech Żywiołów. A Ty jakie masz pierwsze skojarzenie, gdy myślisz o tym konkursie?

Pierwsze skojarzenie to ekologia, ponieważ ten konkurs skupia się głównie na tym temacie. Druga bardzo ważna rzecz, z którą kojarzą mi się te wybory to pomoc drugiej osobie. Ponadto myślę, że o konkursie Miss Earth nie wiecie, że wyklucza on wszelką rywalizację, gdyż od początku miałyśmy „wpajane” od organizatorów, że każda z nas jest inna, każda piękna, ale tytuł jest tylko jeden, a życie toczy się dalej nawet, jeśli się go nie zdobędzie i fajnie byłoby, gdybyśmy cieszyły się ze szczęścia drugiego człowieka i przeżywały okres zgrupowania w przyjemnej atmosferze.

Jak oceniasz organizację zgrupowania?

Organizacja zgrupowania według mnie na 6. Najbardziej cieszył mnie fakt, że każdy moment miałyśmy dokładnie zaplanowany i wykorzystany w 100%, przez co bardzo dużo zwiedziłyśmy i dowiedziałyśmy się o kraju gospodarzu. Organizatorzy z uśmiechem odpowiadali na wszystkie nasze pytania i nie było naprawdę żadnych problemów ani kryzysowych chwil.

Co Cię najbardziej zaskoczyło w czasie trwania konkursu i jakie jest Twoje najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego czasu?

Zaskoczyło mnie to, że rywalizacja nie była w ogóle odczuwalna, czułam się tam jak w domu. Po trzech tygodniach zgrupowania moi rodzice denerwowali się, ponieważ ja nie tęskniłam za domem, a nawet chciałam zostać na Filipinach dłużej. Nie posiadam żadnych złych wspomnień z tego konkursu. Najzabawniejszą chwilą natomiast była dla mnie sytuacja, o której teraz opowiem. Wróciłyśmy do hotelu po kolejnym bardzo wyczerpującym dniu. Było około 1 w nocy, kiedy dowiedziałyśmy się, że mamy zmianę lokatorek. Poprzenosiłyśmy walizki do pokoi, do których nas przydzieliły nasze „team managerki” i wybiła 2.00. Mnie zakwaterowano w pokoju z Miss Szwajcarii i spytano, czy jedną noc mogę z nią spać na jednoosobowym łóżku, ponieważ mają zamieszanie z pokojami, więc się zgodziłam. W międzyczasie dostałam także informację, że o 4 rano muszę być już przed hotelem, gdyż Miss Singapuru zachorowała i mam jechać zamiast niej na wycieczkę z grupą numer 2 na wyspę Bocolod, gdyż organizatorzy opłacili już bilet i ktoś musi pojechać. 15 minut po otrzymaniu tej informacji położyłam się do łóżka i nagle słyszę pukanie do drzwi. Otwieram i widzę Miss Słowacji z walizkami. Bardzo słabo mówiła po angielsku, ale po pół godzinie rozmowy dowiedziałam się od niej, że nie ma dla niej pokoju i chce tu zostać z nami. Postanowiłam zadzwonić do team managerki i spytać się, o co chodzi, ponieważ dziewczyna była bardzo zmęczona, my również, a miałyśmy we trzy tylko jedno małe łóżko. Zadzwoniłam, dowiedziałam się, że Miss Słowacji ma przydzielony pokój z Miss Austrii i ma natychmiast do niego iść. Próbowałam zatem wytłumaczyć Słowaczce, że ma pokój i zaproponowałam, że jej pomogę zanieść tam rzeczy. Odpowiedziała, że nigdzie nie idzie, bo powiedzieli jej, że nie ma dla niej pokoju. Starałam się ją przekonać, że jednak ma ten pokój i tak wybiła godzina 3.00. W końcu Miss Słowacji oświadczyła, że nie wyjdzie z naszego pokoju, ponieważ jest zmęczona, nie chce jej się nigdzie iść i będzie u nas spała na podłodze. Po czym rzeczywiście położyła się na zimnej podłodze i nie chciała wejść do nas do łóżka. Po półgodzinnym zapraszaniu jej na posłanie, siłą podniosłam ją z podłogi i położyłam do łóżka. Śmiechom nie było końca, po czym wszystkie trzy zasnęłyśmy. Oczywiście zaspałam na 4.00, wszyscy musieli na mnie czekać, ale tej historii nie zapomnę do końca życia 🙂

Z tego, co opowiadasz, wnioskuję, że była sympatyczna atmosfera między dziewczynami i dobrze się bawiłyście, mimo intensywnych przygotowań…

Atmosfera podczas konkursu była cudowna. Wszystkie się wspierałyśmy. Jeśli któraś Miss próbowała to zepsuć, to się ją po prostu eliminowało z grupy. Wszystkie dziewczyny starały się takiej osoby unikać, a jej się po kilku dniach robiło przykro i zmieniała swoje zachowanie. Przygotowania natomiast rzeczywiście były obszerne i praktycznie czasu na odpoczynek nie było, co się odbijało na zdrowiu dziewczyn, które miały słabszą kondycję fizyczną. Łapały przeważnie zaziębienia i zostawały kilka dni w pokoju nie uczestnicząc w zajęciach, albo szły do Spa na tzw: „beauty rest”.

Z którą z dziewczyn najbardziej się lubiłaś w trakcie zgrupowania Miss Earth?

Najbardziej lubiłam się z Miss Filipin. Już przed zgrupowaniem wymieniłyśmy ze sobą kilka zdań przez Facebook. Niestety nie przydzielili nas jako współlokatorki, ale i tak trzymałyśmy się razem. Pierwszego dnia podczas gali zapoznawczej stwierdziłyśmy, że jesteśmy PP GIRLS, co miało znaczyć Philippines and Poland. Bardzo szybko dziewczyny to podchwyciły i wszystkie zwracały się do nas „PP”. Kiedy jednej obok drugiej nie było, bo miała np. zajęcia w innej grupie, pytały: „PP gdzie masz swoją PP?”. Było to bardzo śmieszne i sympatyczne. Po kilku dniach już każdy o nas wiedział, nawet media i prasa zapraszając na ściankę zwracały się do nas „PP GIRLS zapraszamy”. Z tego co wiem, podobno ukazał się nawet jakiś artykuł w prasie filipińskiej pt. „PP GIRLS-BEST FRIENDS”, ale nie miałam niestety okazji go przeczytać.

Nieodłącznym elementem każdego konkursu piękności są krążące w kuluarach plotki, sensacyjki, skandale. Jak było na konkursie Miss Earth 2013? Czy krążyły w kuluarach jakieś plotki na temat imprezy, innych dziewczyn i Ciebie osobiście? Przy okazji możesz je potwierdzić lub zdementować.

Ku mojemu zaskoczeniu nie było żadnych sensacji aż do dnia poprzedzającego finałową galę, kiedy to na próbie generalnej nie pojawiła się Miss Mongolii, która stała obok mnie i była po niej luka. Okazało się, że została wydalona z konkursu, ponieważ posiadała męża i dziecko i ukrywała to. Tego wieczoru w internecie rozeszły się zdjęcia z jej synkiem i mężem. Było nam przykro z tego powodu, gdyż bardzo się z nią zżyłyśmy.

O Tobie przeczytałam, że podczas finałowego pytania w ostatniej chwili odmówiono Ci tłumacza, co wpłynęło na Twoją wypowiedź i w efekcie na końcowy wynik. Czy to prawda?

Z tłumaczem była zabawna sytuacja. Kilka dni przed galą finałową miałyśmy tzw. „pre-judging”, czyli preeliminacje, na podstawie których jury wybierało Top 16. Podczas tych preeliminacji odbyłyśmy m.in. rozmowy z jurorami i w czasie tego przesłuchania nie korzystałam z pomocy mojego tłumacza i bardzo dobrze poradziłam sobie w rozmowie po angielsku, więc jury zadecydowało, że nie jest mi on potrzebny i został wykreślony bez mojej wiedzy. Dowiedziałam się o tym dopiero w momencie, kiedy stałam na scenie w przerwie po wyczytaniu Top 8. Po zgaszeniu kamer każda kandydatka z finałowej 8 prowadziła rozmowę ze swoim tłumaczem, a ja nigdzie nie mogłam dostrzec swojego. Postanowiłam zapytać organizatorów, gdzie on jest. Zobaczyłam poruszenie wśród nich i nagle otrzymałam odpowiedź: „Aleksandra przepraszamy, ale nie mamy dla Ciebie tłumacza, gdyż podczas pre-judging bardzo dobrze sobie poradziłaś”. Nie przygotowałam się do tego psychicznie i świadomość, że większość kandydatek ma tłumacza, przysporzyła mi stresu, który zablokował moje swobodne posługiwanie się językiem angielskim. Nie mam sobie jednak tego za złe. Wiem, że podczas całego konkursu dałam z siebie wszystko.

Jak oceniasz organizację gali finałowej? Jaka atmosfera panowała w trakcie samego koncertu finałowego?

Organizację gali finałowej również oceniam na 6. Wszystko było dopracowane. Zarówno układy choreograficzne, scenografia, przemowy prezenterów. Wszystko było „perfect”. Atmosfera była taka sama jak podczas zgrupowania. Dziewczyny bardzo się wspierały. Przed wyjściem na scenę dawały sobie buziaki na szczęście, niektóre „kopniaki”, a jeszcze inne modliły się.

Koronę Miss Earth założyła Alyz Henrich z Wenezueli. Czy była ona Twoją faworytką, a jeśli nie, kto nią był? Czy w trakcie zgrupowania dało się w ogóle odczuć faworyzowanie jakichś kandydatek?

Faworyzowanie nie miało miejsca, przynajmniej ja go nie odczuwałam. Bardzo szanuję werdykt jury, choć się z nim nie zgadzam. Uważam, że Miss powinna być w pełni naturalna, a Alyz taka nie jest. Mówiąc to, mam na myśli operacje plastyczne, które przeszła. Zresztą się z tym nie kryła. Nie miałam z nią zbyt dużego kontaktu, ponieważ byłyśmy w różnych grupach i ciągle się mijałyśmy, ale zrobiła na mnie dobre wrażenie. Jest to bardzo miła i sympatyczna osoba.

Dla odmiany ustępująca Miss Earth – Czeszka Tereza wywarła na mnie bardzo złe wrażenie. Mało się uśmiechała, była bardzo zimna, a czasami nawet oschła. Wydawało mi się, że patrzyła na wszystkich z góry.

Wracając do tegorocznego werdyktu, skład zarówno Top 16, jak i Top 8 mnie zaskoczył. Moją faworytką była Miss Filipin, stawiałam również na Miss Indonezji, Miss Ghany oraz Miss Kolumbii. Jak więc widać typowałam inne dziewczyny, niż jury (poza Filipinką), ale teraz myślę, że jednak dokonali dobrego wyboru.

Wspomniałaś zarówno o obecnej Miss Earth, jak i o jej poprzedniczce. Obie panie są zupełnie różne i też Ty różnie je odebrałaś, choć niewątpliwie obie piękne. Czy zatem o wysokiej lokacie na Miss Earth decyduje wyłącznie uroda?

Sukces na konkursie Miss Earth zależy przede wszystkim od urody, która w dużej mierze decyduje o wysokiej lokacie, ale musi ona iść w parze z wrażliwością na naturę i na drugiego człowieka, jakie posiada dana kandydatka oraz z inteligencją. Jeśli dziewczyna jest wyłącznie piękna, bardzo szybko odpada.

Co przywiozłaś sobie z Filipin i z konkursu Miss Earth?

Przywiozłam dużo pamiątek. Wśród nich są szarfy (zdobyłam je aż 3), masa zdjęć, wspomnienia i przyjaźnie na całe życie.

Czy podczas konkursu otrzymałaś jakieś ciekawe propozycje? Czy ten wyjazd będzie tylko jednorazową przygodą, czy też zaowocuje jakimiś kontraktami na przyszłość?

W moim przypadku nie jest to jednorazowa przygoda. Podczas konkursu otrzymałam propozycje modelingowe, przeważnie w Azji. Mam w czym przebierać.

Wiesz, im dłużej z Tobą rozmawiam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że w pełni zasługujesz na swój sukces. Bardzo dziękuję Ci za to, że znalazłaś czas na rozmowę z nami oraz za te wszystkie emocje, których nam dostarczyłaś podczas zgrupowania i finału.

Ja również chciałabym złożyć podziękowania. Przede wszystkim chciałam bardzo podziękować Mojej Mamie za to, że żyła ze mną tym konkursem i wkładała w moje przygotowania całe swoje serce; Moim Przyjaciołom Violi i Igorowi Piekut za nieprzespane noce, które poświęcili przygotowując moją garderobą i za to, że towarzyszyli mi w każdej minucie zgrupowania; Basi Szczypiór, Kubie Sroczyńskiemu, Joasi Zielińskiej oraz Danielowi i Adrianowi Sułowskiemu za wytrwałe zachęcanie do głosowania na mnie i wiarę w mój sukces, no i Wszystkim Moim Fanom. Dziękuję!

Zdjęcia i prezentacja I. Dembickiej

Zdjęcia z prywatnego archiwum Izabeli Dembickiej – finalistki Miss Polski 2013

Zdjęcia od I. Dembickiej

Zdjęcia od I. Dembickiej

IZABELA DEMBICKA

  • 23 lata, Kalisz
  • studiuje kosmetologię w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Kaliszu
  • Jaka jest: szczera, otwarta, ambitna, ciekawa świata
  • Zainteresowania: od niedawna fotografia
  • Jak spędza wolny czas: uwielbia tańczyć i podróżować, dużo czyta i trochę gotuje
  • Plany i marzenia: ma wiele  planów  na  przyszłość  ale  nie  są  one  do  końca sprecyzowane,  w  jej  życiu  wciąż  zachodzą zmiany, więc jeszcze się nad tym nie zastanawia
  • Ideał faceta: „Swój ideał zachowam tylko dla siebie :)”
  • Dlaczego zdecydowała się na start  w  konkursie  Miss  Polski: „Na  udział  w  konkursie namówiła  mnie  Mama,  która  co roku powtarzała, że  powinnam spróbować  i  mój chłopak.  To  on zachęcił  mnie  do startu  w  castingu  w Ostrowie  Wielkopolskim. Zdecydowałam  się  chyba  z  czystej  ciekawości  jak  to  jest  przeżyć  takie doświadczenie.  Dlaczego  akurat  teraz?  Myślę,  że  właśnie  w  tym  roku  poczułam, że  jestem  na  to gotowa. Największą motywacją jest  dla mnie możliwość podróżowania i  poznawania  nowych ludzi, przeżycia  czegoś  niezwykłego. Konkurs jest  dla  mnie wyjątkową  przygodą,  którą zawsze  będę  miło wspominać.”            
  • Ulubiona Miss: „Nie mam swojej ulubionej, idealnej Miss. Każda z nas jest inna i niekoniecznie idealna i to właśnie sprawia, że jesteśmy piękne i wyjątkowe.”                
  • Jej największy atut, jako Miss: „Dla mnie ważniejszy jest całokształt, niż konkretna zaleta czy atut. Oceniany jest wygląd, ale w równym stopniu liczy się osobowość i charakter każdej uczestniczki. Nie będę starała się na siłę kogoś oczarować, zostanę po prostu sobą. A czy to się spodoba czy nie, czas pokaże.”

Miss Polski 2013

Organizator: Missland

Data i miejsce: 8 grudnia 2013 r.; Orlen Arena w Płocku

***

Finał Miss Polski 2013 odbył się 8 grudnia już po raz drugi w płockiej Orlen Arenie. Na scenie wystąpiły 24 najpiękniejsze polskie dziewczyny, spośród których jurorzy wybrali tą najpiękniejszą. Została nią 21-letnia mieszkanka Piotrkowa Trybunalskiego – Ada Sztajerowska, bardzo szczupła i mierząca 177 cm wzrostu. Tytułami Vicemiss podzieliły się: dziewiętnastolatka – Paulina Maślanka z Brzeszczy, mierząca 178 cm wzrostu i najniższa (170 cm wzrostu) oraz najstarsza (24 lata) z całej trójki – Anna Pabiś z Głuchołazów.

Za wielką przegraną konkursu można uznać Natalię Tomczyk z Lubonia, która wcześniej wywalczyła tytuł II Vicemiss Polonia 2010, a później I Vicemiss Poland World 2015. Tymczasem podczas gali w Płocku znalazła się „jedynie” w Top 10.

Konkursy międzynarodowe:

  • Ada Sztajerowska – Miss World 2014 (Londyn) 
  • Ada Sztajerowska – Miss Supranational 2015 (Polska) – Top 19
  • Anna Pabiś – Miss All Nations 2014 (Chiny) – Top 11
  • Anna Pabiś – Miss Tourism International 2014 (Malezja) 

———-

4 grudnia 2015 r., w Hali Sportowej w Krynicy Zdroju odbył się siódmy finał konkursu Miss Supranational. W imprezie uczestniczyły 82 kandydatki ze wszystkich kontynentów. Polskę reprezentowała Ada Sztajerowska, która awansowała do Top 20. Międzynarodowe jury za najpiękniejszą uznało przedstawicielkę Paragwaju Stephanię Sofíę Vázquez Stegman, zaś tytuły Vicemiss przyznało Miss Kanady Sierze Bearchell oraz Miss Kolumbii Mónice Castaño Agudelo.