Wywiad z Magdaleną Kucharską

Magdalena Kucharska – reprezentantka Polski na konkursie Miss Earth 2016

Witam Cię Magdo. Od czasu, kiedy wróciłaś z Filipin, minęło już trochę czasu. Kiedy teraz myślisz o konkursie Miss Earth, jakie masz pierwsze skojarzenie?

Swietna przygoda w kraju gorących serc i gorących plaż :)))

No właśnie, zdaje się, że dobrze się czułaś wśród Filipińczyków?

Zachwyciła mnie religijność Filipińczyków, Biblie w hotelowych pokojach, kapliczki na lotnisku – to, że ta wiara nie jest udawana, ale naprawdę bije od nich pozytywna energia i ciepło. O cudownej pogodzie mogłabym napisać epopeję. Jedzenie również jest top. Zniechęcają natomiast straszne korki w Manili.

Filipińczyczy słyną ze swojego zamiłowania do konkursów piękności, wręcz fanatycznego uwielbienia dla Miss w ogóle, a swoich rodaczek – filipińskich Miss w szczególności. Czy było to odczuwalne podczas Waszego zgrupowania?

Najpozytywniejszym aspektem zgrupowania była faktycznie możliwość spotkania z fanami. Na Filipinach rzeczywiście żyje się tymi wyborami. Ludzie wychodzą na ulicę i czekają godzinami, żeby zobaczyć nas przez kilka sekund. Kiedy odmachiwałyśmy albo odpowiadałyśmy, ludzie tańczyli, płakali, modlili się, krzyczeli z radości. To było coś nie do opisania. W Europie takie reakcje są wręcz niemożliwe, nawet jeśli spotkamy króla popu, nikt nie pod podchodzi do tego aż tak emocjonalnie. Tam Miss postrzegane są jak chodzące ideały. Byłam w ciężkim szoku, gdy kiedy wychodziłam na zakupy z ochroną, zaczęło mnie otaczać coraz więcej i więcej fanów, którzy krzyczeli, że kochają Miss Poland i dziękują Bogu, że zesłał im takiego anioła. Hmm, czy to ten blond tak działa?! Haha… A tak bardziej serio, jestem przeogromnie wdzięczna tym ludziom za to, jak bardzo mnie uwielbiali i uwielbiają nadal, za to ile wsparcia i motywacji mi dają. Mimo, że od konkursu minęło kilka miesięcy, calutki czas dostaję wiadomości od najwierniejszych na świecie filipińskich fanów, wysyłają mi wiersze, malują obrazy i prowadzą moja stronę na fb 🙂 Są przekochani!!! Zero krytyki, czyste uwielbienie – da się! Szkoda, że w Polsce jest odwrotnie i miarą sukcesu jest nie ilość fanów, a ilość wrogów.…

Fani Was uwielbiali. A jaka była atmosfera wśród samych uczestniczek? Byłyście raczej rywalkami, czy raczej koleżankami?

Zdecydowanie nad rywalizacją przeważało koleżeństwo, zabawa, nieustanne wygłupy, wzajemne wsparcie. Jestem osobą bardzo otwartą i pozytywnie nastawioną do życia, więc zawsze procentuje to dużą gromadką wspaniałych znajomych. Dziewczyny były naprawdę niesamowite!!! Jeśli jednak miałabym wskazać tylko jedną, z którą najbardziej się zżyłam, to zdecydowanie Miss Chin (była moją współlokatorką podczas ostatnich dni zgrupowania) – Gang Cannio z Szanghaju. Ja uczyłam ją polskiego, ona mnie chińskiego. Oczywiście komunikujemy się zawsze i wszędzie w języku angielskim, ale odmówienie sobie przyjemności posłuchania jak Cannio usiłuje wydusić z siebie: „chrząszcz brzmi w trzcinie” byłoby niewybaczalną głupotą. Nie dawała mi spać, a zamiast tego śpiewała mi romantyczne piosenki. Głos ma naprawdę prześliczny, więc ostatecznie jej śpiewanie przypadło mi do gustu na tyle, że podczas prezentacji talentów ona zadedykowała mi piosenkę, a ja stałam i wiwatowałam podczas całego jej występu. Cały czas utrzymujemy kontakt i spotkamy się jeszcze nie raz i nie dwa…

Zresztą w ogóle nigdy nie zapomnę tych dziewczyn, ich specyficznych, uwarunkowanych inną kulturą zachowań, splecionych z ogromną dawką poczucia humoru. Było dużo akcji, które naprawdę szokowały obserwatorów – niekwestionowanym mistrzem była tu Miss Haiti. Gdy się cieszyła, porywała do tańca najbliżej stojącego człowieka i gdy biedak był nie bardzo zorientowany w sytuacji, dostawał dodatkowo gratis ugryzienie. Haha… Wkręcałyśmy ją często w próbowanie średnio jadalnych elementów dekoracji posiłków, robiłyśmy za jej tłumacza, bo gdy chciała zamówić puder, ze strzępków konwersacji wynikało, że ma on być biały, więc czasem musiałam ją ratować.…

Starałam się być dobrym duchem tych wyborów. Każda z dziewczyn wiedziała, że na Miss Poland zawsze można liczyć, i gdy chce się pożartować, i gdy chce się wypłakać. A łez było sporo, i tych ze szczęścia – bo widoki były boskie, a reakcja publiczności była czymś naprawdę zapierającym dech w piersiach, i tych ze stresu – hejterzy nie próżnują, a zmęczenie spowodowane maksymalnie wypełnionym grafikiem dawało się niektórym we znaki. Duża część dziewczyn nie komunikowała się biegle w języku angielskim, więc trzeba było im wiele rzeczy tłumaczyć w ich języku ojczystym, wymieszanym z okraszonym niewiędnącą sławą językiem pokazywanym. Ja miałam do tego wszystkiego bardzo duży dystans i dzięki temu oprócz bycia Miss, czułam się czasem jak psycholog 24h. Reasumując, byłyśmy misskową rodzinką.

Niemniej jednak 3 ostatnie dni były już przepełnione odrobiną rywalizacji, ale tylko 3 bo tyle czasu realnie trwają próby do finału.

Jakie jest Twoje najzabawniejsze wspomnienie z czasu spędzonego na konkursie?

Zdecydowanie impreza w Pearl Farm Davao – nocne kąpiele w Oceanie Spokojnym, tańce ognia, koncerty – kawałek raju, gdyby nie to, że ganiał mnie jakiś potwór morski, a  na ścieżce do naszej wielkiej willi na drzewie przywitał nas karaluch wielkości ręki 😀

A co Cię najbardziej zaskoczyło?

Ilość ochroniarzy była bardzo szokująca. Kiedy chciałam odwiedzić koleżankę obok, a 5 ochroniarzy pod moim pokojem tłumaczyło mi, że ze względów bezpieczeństwa nie mogę opuszczać pokoju ani na krok po 22, bo wszędzie zaczajeni są fani, poczułam się jak prawdziwy więzień sławy. Ochrona towarzyszyła nam dosłownie wszędzie. Zwiedzam zoo, odwracam się, a za mną gromada 100 ochroniarzy. Spytałam, czy chcą chronić mnie przed sową, czy przed gałęziami. Nosili nam parasolki chroniące przed słońcem, odgradzali od tłumów publiczności wyciągającej dłonie etc. Ponieważ lubię być samodzielna, ta cała otoczka trochę mi przeszkadzała. Ich rolę doceniłam dopiero w Davao, gdzie miałyśmy okazję spróbować sportów ekstremalnych w parku Eden. Gdy naprawdę poczułyśmy, co to strach, widok kilkuset ochroniarzy, wojska i dziennikarzy działał kojąco jak nigdy dotąd. Skyride, skyswing i skycycle – zaliczyłam i polecam. Cudowne uczucie, gdy jadąc na podniebnym rowerze ulokowanym jedynie na 2 wąziutkich linach bardzo wysokooo ponad palmami, z przerażeniem machasz roześmianym ochroniarzom na dole i nadziwić się nie możesz, że jeszcze żyjesz, i to jak… 🙂

No to powiedz jeszcze, co było dla Ciebie najtrudniejsze podczas zgrupowania?

Świadomość, że nie mam ze sobą 13 wielkich walizek z ciuchami od Prady, Versace i Gucci ;( Z takim arsenałem top 3 jest murowane.

No właśnie, bawiłyście się świetnie, ale Miss Earth to jednak przede wszystkim konkurs piękności, zwieńczony wielką galą, podczas której wybrana zostaje najpiękniejsza kobieta na ziemi. Czy w trakcie zgrupowania dało się odczuć faworyzowanie jakichś kandydatek? 

Czy skład Top 16, później Top 4 zaskoczył Cię, czy raczej spodziewałaś się takiego składu? No i co sądzisz o zwyciężczyni – Katherine z Ekwadoru?

Werdykt zaskoczył wszystkich. Wiem, że publiczność też była w szoku, że wybrane dziewczyny nie odpowiadają na pytania po angielsku, tylko proszą o tłumacza mimo, iż pytania były banalne. Szkoda, bo Miss powinna być wzorem i słynąć z perfekcyjnego poziomu komunikacji werbalnej w takim samym stopniu, jak niewerbalnej. Niestety w tym konkursie postawiono tylko na ocenę prezentacji ubrań.

Co do faworyzowania… było bardzo wiele pogłosek o późniejszej Miss Katherine, aczkolwiek uważam, że Miss powinny wykazywać się klasą i po prostu życzyć jej wspaniałego panowania, zamiast skupiać się na domysłach i doniesieniach. Moją faworytką Katherine również nie była, ale serdecznie jej gratuluję 🙂

Dla mnie numerem 1 była Miss USA – Corrin Stellakis – piękna, naturalna, inteligentna, szczera i dobra. Gdybym miała wytypować top 3 to: 1 miejsce USA, 2 miejsce Bośnia i Hercegowina, 3 Dania.

Jury miało jednak inne typy. Całe Top 4 to dziewczyny z Ameryki Południowej, w pierwszej „8” znalazła się jeszcze Twoja faworytka – Miss USA, Top 16 zasiliła dodatkowo Meksykanka. Dlaczego, Twoim zdaniem, już od wielu lat na konkursach międzynarodowych (w tym również na ME) dominują Amerykanki, a w szczególności Latynoski? Czy jest coś szczególnego, co wyróżnia je spośród dziewczyn z innych kontynentów?

Sama jestem wielką fanką urody Wenezuelek 🙂 Mają w sobie niezmiernie dużo wdzięku, ale o ich sukcesach decyduje perfekcyjne przygotowanie – są tam szkoły dla miss, gdzie dziewczyny długo uczą się, w jaki sposób się poruszać na scenie, w jaki sposób machać do publiczności, w jaki sposób się uśmiechać. Polki też mają olbrzymią ilość seksapilu, ale u Latynosek to wszystko jest wypracowane, starannie szlifowane niczym diament. Mają przepiękne stroje i z niezwykłą precyzją przygotowują stylizacje. Przykład: Miss Wenezueli, która miała w walizkach popakowane przez jej managera torby z ubraniami z naklejonymi karteczkami typu „Słońce, ten zestaw na środę event bla bla bla; ten na śniadanie, ten na konferencję…” plus list motywacyjny na każdy tydzień zgrupowania. To niesamowita dbałość o szczegóły typu: tatuaż na nadgarstku widoczny podczas machania do publiczności, przeogromna ilość kosmetyków do pielęgnacji, szpilki zakładane nawet, gdy wybieramy się na siłownię etc. A o tym, że Latynoski kochają operacje plastyczne, wiedzą chyba wszyscy, więc zrobiony nos i biust nie spowoduje tam najmniejszego zdziwienia.

A jak oceniasz swój występ? Czy jesteś zadowolona, czy odczuwasz niedosyt i może chciałabyś coś poprawić, zmienić? 

Jestem zadowolona – publiczność mnie uwielbiała. Makijażyści zachwycali się moim typem urody i spiskowali dołożenie mi drugiej szarfy – Miss Francji. Oczywiście wolałam zostać przy swojej jednej 🙂 Haha… Dzięki udziałowi w konkursie Miss Earth mam wiele propozycji. Było już 3,5 miesiąca w Paryżu. Teraz chwilka na relaks z rodzinką, bo jest ona dla mnie najważniejsza, a wiadomo, że mama tęskni 🙂 A co później? Mam oferty zarówno z Azji, jak i ze Stanów Zjednoczonych, więc na pewno sobie troszkę jeszcze pozwiedzam 🙂

A czy chciałabym coś zmienić? Zawsze można coś zmienić na lepsze! Gdy będę wysyłana na kolejny konkurs, będę stosować się do cennych wskazówek, jakich na konkursie ME udzieliło mi Jury. Podstawą jest garderoba, absolutnie konieczny jest sztab stylistów i kilkanaście walizek wypchanych po brzegi gotowymi stylizacjami, które będą powodowały nieustanny zachwyt. Czas zgrupowania to trochę modowy teatr. Musisz wyglądać bosko zarówno na śniadaniu, na konferencji, jak i na bankiecie. Więc potrzeba naprawdę dużej ilości ubrań robiących wrażenie. Charakter i inteligencja zawsze są atutem, ale to dzięki garderobie się wygrywa. Chciałabym wystąpić w Miss Universe w przyszłości i wtedy będąc mądrzejsza o wszystkie doświadczenia, zaprezentować mój Ukochany Kraj dużo lepiej, najlepiej jak się tylko da! 🙂

Przeżyłaś wspaniałą przygodę. Czy jest ktoś, komu chciałabyś za to szczególnie podziękować?

Rodzinie, że dzielnie wytrzymuje wszystkie moje wojaże i zawsze wspiera, Mojej Manager Serafinie za to, jakim świetnym przykładem kobiety sukcesu jest dla mnie, Panu Bogu za to, że zawsze mam szczęście i sobie samej za to, że nie boję się walczyć o marzenia.

Zaczął się rok 2017. Wkrótce poznamy Twoją następczynię. Nauczona swoim doświadczeniem, jakimi kryteriami powinno się Twoim zdaniem kierować polskie jury, wybierając kolejną Miss Earth Poland?

Musi być przebojowa, zdeterminowana w walce o sukces i świadoma tego, że będzie reprezentowała nasz kraj i jak wielka jest to odpowiedzialność.

A kiedy już rozpocznie przygtowania do konkursu Miss Earth o czym musi pamiętać? Jakich trzech rzeczy absolutnie nie może zabraknąć w jej walizce?

Sukni finałowej, która olśni wszystkich, wcześniej przetestowanych wygodnych i wysokich szpilek oraz ulubionego kremu, który będzie dawał efekt wypoczętej buzi, bo podczas zgrupowania śpi się naprawdę mało.

A gdybyś mogła dać jej tylko jedną, najważniejszą radę, to co byś powiedziała?

Musi zwrócić uwagę na perfekcyjny dobór ubrań każdego dnia – trzeba mieć idealnie dopasowaną stylizację na każdą okazję. Jury zdradziło mi sekret podczas oceny Miss: 70% to strój, 20% zachowanie na scenie, a TYLKO 10% to uroda, bo na finałach międzynarodowych każda Miss jest przecież piękna…

Jakie 3 cechy charakteru są niezbędne, aby przetrwać zgrupowanie konursu Miss Earth?

Optymizm w stopniu zaawansowanym, determinacja oraz umiejętność autoprezentacji i robienia perfekcyjnego pierwszego wrażenia.

No to już zupełnie na zakończenie zdradź, jaka jest Twoja recepta na urodę i na to, żeby być zauważoną?

Jak najwięcej uśmiechu 😉

I na koniec pochwalę się, że zaczęłam studia prawnicze na Harvardzie. Extension, więc będę mogła pewną część zajęć odbyć online. Mimo, że na wyborach Miss oceniana jest tylko zewhętrzna otoczka, uwielbiam łamać stereotypy, a miss Poland jeszcze na Harvardzie chyba nie było 😉

M. Kucharska

M. Kucharska

M. Kucharska

M. Kucharska

Wywiad z Pauliną Rułką

Paulina Rułka – finalistka Miss Polonia 2016, Top 15 Miss Intercontinental 2016

Wywiad, który przeprowadziłam dla Globmiss w kwietniu 2017 r.

Witam Cię Paulino! Uwielbiam podróże, poznawanie nowych krajów, a Ty w październiku odbyłaś podróż marzeń, do dalekiej, egzotycznej Sri Lanki…
To rzeczywiście była podróż marzeń i pewnie podróż zycia. Mimo, że nie było lekko, ponieważ spałam zaledwie około 4 godziny na dobę – byłam zachwycona wszystkim, co mnie otaczało. Od klimatu Sri Lanki poczynając, przez przepyszne jedzenie, kończąc na wspaniałych ludziach.
Zazdroszczę… pewnie nie tylko ja… mimo, że lubię sobie pospać 🙂

Na Sri Lankę pojechałaś jako reprezentantka Polski na konkursie Miss Intercontinental 2016 i jako I Wicemiss Polonia Województwa Łódzkiego i finalistka konkursu Miss Polonia 2016. Jeszcze przed krajowym finałem. To chyba było duże wyzwanie, byłaś na nie przygotowana?
Moją przygodę z wyborami Miss Polonia zaczęłam 6 lat temu – wtedy wygrałam konkurs Miss Polonia Nastolatek Województwa Łódzkiego organizowany przez Agencję Igo-Art. Dlatego nie mogę powiedzieć, że mój udział w tegorocznych wyborach Miss Polonia był przypadkiem. Jestem 1 Wicemiss Polonia Województwa Łódzkiego 2016 i finalistką Miss Polonia 2016. Od 8 lat pracuję jako modelka w Polsce, jak i za granicą. Mam więc doświadczenie. Otrzymałam od Agencji Igo-Art propozycję wyjazdu na konkurs międzynarodowy i skorzystałam z niej. Miałam duże szczęście, gdyż wybory Miss Intercontinental były zorganizowane na naprawdę wysokim poziomie. Organizatorzy zapewnili nam najlepsze warunki hotelowe oraz dużo atrakcji w trakcie zgrupowania. Również sam finał był bardzo dobrze zorganizowany i było to dla mnie ogromne przeżycie. A czy byłam dobrze przygotowana? Jestem osobą, która ma bardzo dużą samokrytykę. Przez to staram się mierzyć wyżej od swoich możliwości. Na konkursie Miss Intercontinental awansowałam do Top 15 i jestem z tego zadowolona – wiem, że na pewno nie przyniosłam wstydu. Miałam cichą nadzieję na top 5, każda z nas miała. Ale myślę, że Top 15 jest to sukces. Dałam z siebie wszystko, uważam, że byłam dobrze przygotowana do zgrupowania i konkursu, miałam dobrą garderobę, starałam się każdego dnia wyglądać na 100%. Jak widać, to zaprocentowało. Cieszę się z tego, co udało mi się osiągnąć. 
  
Oczywiście ten sukces zawdzięczam nie tylko sobie. Chciałabym bardzo podziękować za tą wspaniałą podróż przede wszystkim Agencji Igo-Art, która zaproponowała mi ten wyjazd. Dziękuję również wszystkim projektantom oraz firmom, które dołożyły wszelkich starań, abym pięknie wyglądała podczas zgrupowania, jak i na gali finałowej. Podziękowania kieruję przede wszystkim w stronę Joanny Bistram z Dresspoint, duetu Bizuu, Natashy Pavluchenko, Macieja Domańskiego, Patrycji Plesiak, Golden Rose, Madora. Na końcu podziękowania dla moich bliskich – dla rodziny oraz znajomych, którzy kibicowali mi, rozpowszechniali wszelkie głosowania, zdjęcia, posty i wspierali mnie, gdy byłam na drugim końcu świata. 
Dziękuję i całuję mocno ! 
Bardzo Ci gratuluję! Awans do Top 15 to spore osiągnięcie. Kim jest na co dzień jedna z 15 najpiękniejszych między kontynentami?
Nazywam się Paulina Rułka, mam 21 lat i pochodzę z Łodzi. Jestem studentką 3. roku Zarządzania na Uniwersytecie Łódzkim oraz, jak już wcześniej wspomniałam, modelką. Wolny czas (którego ostatnio miałam bardzo mało) staram się spędzać z bliskimi. Poza tym uwielbiam uprawiać sport, a najlepiej wycisza mnie joga.
 
Wróćmy do konkursu, do innych dziewczyn na wyborach Miss Intercontinental – byłyście bardziej rywalkami, czy bardziej koleżankami?
Przed wyjazdem obiecałam sobie, że postaram się poznać każdą dziewczynę. Niestety nie udało mi się. Mimo dwóch tygodni spędzonych razem, miałyśmy tak rozplanowany każdy dzień, że nie zdołałam bliżej poznać wszystkich dziewczyn. Od początku zaprzyjaźniłam się z Dunką, Szwedką oraz Portorykanką. W dalszej części zgrupowania złapałam też feeling z Amal Nemer reprezentującą Wenezuelę. Nadal utrzymuję z nią kontakt – mamy w planach spotkanie. Na początku grudnia wysłałyśmy sobie paczki świąteczne. Już jestem ciekawa, co dostanę. 
Oczywiście nad szansami każdej z nas też się zastanawiałam. Zwyciężyła jedna z moich najbliższych koleżanek – Heilymar z Portoryko. Jeszcze przed wyjazdem, będąc w domu, gdy obejrzałam zdjęcia wszystkich dziewczyn na oficjalnej stronie MI, wiedziałam, która z nas wygra. Ta dziewczyna jest prześliczna. Wiedziałam, że to ona musi założyć koronę! Za to zaskoczył mnie wybór najpiękniejszej wśród Europejek. Dziewczyna z Włoch, która nie potrafiła mówić nawet pojedynczych słów w j. angielskim, miała może 4 sukienki na cały wyjazd, niska i bardzo młoda. Były z Europy dziewczyny zdecydowanie lepiej przygotowane, które bardziej zasługiwały na top 5. Ten wybór zszokował wszystkich. 
A sam konkurs? Jakie są Twoje najciekawsze wspomnienia?
Podczas 2. tygodniowego pobytu na Sri Lance przemieszczałyśmy się między 4 hotelami Cinnamoon. Podczas przeprowadzki z jednego z nich do drugiego byłyśmy przetransportowane Tuk-tukami. Jechałyśmy po 3 w jednym ( a więc było ich bardzo dużo). Ja, Dania i Szwecja trafiłyśmy na bardzo szalonego kierowcę. To było z jednej strony trochę zabawne, jak slalomem omijał korki na ulicach, z drugiej strony bałyśmy się o swoje życie. 
Podczas samego finału natomiast było strasznie dużo zamieszania. Wiem, tak jest zawsze podczas takich imprez. Ale to, co działo się na backstagu przed galą Miss Intercontinental… To było istne szaleństwo. Proszę sobie wyobrazić ponad 70 dziewczyn znajdujących się w jednym pomieszczeniu w pełnym stresie. SZOK ! … Ale pozytywny. Taką adrenalinę właśnie lubię. 
Wróciłaś do Polski i zaledwie niecały miesiąc później wzięłaś udział w finale Miss Polonia 2016, podczas którego awansowałaś do Top 10. Wygrała Iza Krzan z Olsztyna.
Izę poznałam jeszcze przed zgrupowaniem. Miałam okazję pracować z nią przy jednej z sesji. Szczerze mówiąc, ciężko było mi wybrać jedną faworytkę Miss Polonia, gdyż poziom urody w tym roku był bardzo wysoki i wyrównany, ale moim zdaniem Iza zasłużyła na ten tytuł. Jej zachowanie oraz wygląd podczas całego zgrupowania … zdecydowanie na tak! 
 
Konkurs Miss Polonia wrócił po prawie czterech latach. Oczekiwania były duże. Nie rozczarowałaś się? Warto było wziąć udział w tym wydarzeniu? Narażać na ciężką pracę podczas zgrupowania, na zaciętą rywalizację?
Konkurs Miss Polonia jest to przepiękne doświadczenie w życiu każdej dziewczyny, która decyduje się na wzięcie w nim udziału. Bycie częścią tego wydarzenia, to przede wszystkim możliwość nawiązania ciekawych znajomości i rozwoju kariery. 
Zgrupowanie Miss Polonia 2016 odbyło się w Hotelu Narvil w Serocku, który stworzył nam świetne warunki do regeneracji, odpoczynku i dbania o siebie przed finałem. Uważam, że nie można było wymarzyć sobie lepszego miejsca na ten pobyt. 
Przez pierwsze dni zgrupowania w powietrzu rzeczywiście odczuwalny był delikatny dystans między dziewczynami, lecz po 2 lub 3 dniach już wszystkie dobrze się bawiłyśmy, wspólnie jadałyśmy, ćwiczyłyśmy… czułyśmy się jakbyśmy się znały kilka dobrych lat.  Na pewno ten czas zostanie na długo w mojej pamięci. 
Jednym słowem nic, tylko być Miss! Pod warunkiem oczywiście, że wygląda się jak Paulina Rułka. 🙂 Bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

Ja również bardzo dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników Globmiss!

Magdalena Bieńkowska

Magdalena Bieńkowska ma 22 lata, pochodzi z Mikołajek, ale od trzech lat mieszka i studiuje w Warszawie. Obecnie rozpoczęła studia magisterskie na kierunku Międzynarodowa Polityka Handlowa na Uniwersytecie Warszawskim. W nadchodzącym semestrze planuje rozpocząć drugi kierunek – ekonomię w Szkole Głównej Handlowej. Chciałaby również wyjechać na jeden semestr do Chicago w ramach wymiany międzynarodowej Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Wolny czas lubi spędzać aktywnie, w gronie znajomych i rodziny. Jeśli jest na Mazurach, to preferuje sporty wodne, w Warszawie natomiast tenis ziemny.

Zdobycie tytułu Miss Polski umożliwiłoby mi kontynuowanie mojej przygody z konkursami piękności na arenie międzynarodowej oraz nawiązanie współpracy z markami związanymi z modą i urodą. Moim celem po zdobyciu korony byłoby jak najlepsze wykorzystanie tego roku zarówno w celach społecznych, jak i rozwoju osobistego.

Gdybyś miała porównać swój charakter do jednego z żywiołów – ognia, wody, powietrza lub ziemi, to który by to był żywioł i dlaczego?

Byłaby to ziemia – kojarzy mi się z naturą, z którą jestem związana od dzieciństwa, ze względu na to, że wychowałam się na Mazurach, gdzie przyroda jest wyjątkowo piękna. Poza tym niezwykle cenię sobie naturalność.

Magdalena Bieńkowska

Magdalena Bieńkowska

Magdalena Bieńkowska

Wywiad z Izabellą Krzan

Izabella Krzan – Miss Polonia 2016

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w styczniu 2017 roku

Witaj Izo! W imieniu redakcji Globmiss jest mi bardzo miło, że mogę porozmawiać z Tobą, pierwszą Miss Polonia wybraną po prawie czteroletniej przerwie. Koronę założyłaś zaledwie dwa miesiące temu, a we wszelakich mediach pojawiło się już dużo wywiadów z Tobą, Twoich zdjęć, prezentacji… 

Nie wiem, czy jest jeszcze w Polsce ktoś, kto Cię nie zna, ale gdyby jednak, ktoś taki się znalazł, to na początek przedstaw się proszę naszym czytelnikom. Czym zajmuje się Iza Krzan, poza królowaniem.
Nazywam się Izabella Krzan. Mam 21 lat. Pochodzę z Olsztyna, jednak obecnie mieszkam w Warszawie, gdzie studiuję na III roku Ekonomię w SGGW. Przez całe życie towarzyszył mi sport (przez 8 lat tańczyłam taniec towarzyski, a 5 lat grałam w siatkówkę). Wolną chwilę poświęcam na siłownię, bądź wyjście do kina ze znajomymi. W przyszłości moim marzeniem jest zostać dziennikarką lub prezenterką telewizyjną. 
No to już rozumiem, dlaczego zdecydowałaś się na start w konkursie Miss Polonia. Jak pokazuje przykład Pauliny Krupińskiej, Marceliny Zawadzkiej, czy Ewy Wachowicz ten tytuł z pewnością może karierę prezenterki telewizyjnej ułatwić. To była Twoja największa motywacja do udziału w tej imprezie? 

Konkurs Miss Polonia otwiera wiele dróg dla uczestniczek, stąd pomysł na wzięcie w nim udziału. W 2016 roku powrócił on po kilkuletniej przerwie, a więc uznałam, że może to jakiś znak. Mam 21 lat, pomyślałam, że to najlepszy wiek, aby wziąć w swoje ręce swoją przyszłość i zrealizować marzenia. Ostateczną decyzję o starcie w konkursie Miss Polonia, pomogła mi podjąć moja Mama. 
Decyzja okazała się słuszna, dziś to Ty jesteś najpiękniejszą Polką. Myślę, że wiele dziewczyn marzy, aby być na Twoim miejscu. Pomimo, że o konkursach piękności krąży wiele plotek, mitów. Rozprawmy się zatem z nimi. A więc, czy rzeczywiście nieodłączną towarzyszką wyborów Miss jest zawiść, a konkurentki podczas zgrupowań są gotowe podrzeć sobie suknie, schować buty, aby tylko wyeliminować groźne rywalki? Uśmiechają się do siebie w świetle kamer, a naprawdę zaciekle i nie zawsze uczciwie rywalizują?

Zgrupowanie przed finałem Miss Polonia było idealnie dopracowane pod każdym względem. Oprócz cudownych warunków, które miałyśmy zapewnione w Hotelu Narvil Conference & Spa, w jednym miejscu zostało zebranych 20 wspaniałych dziewcząt z całej Polski. Pomimo tego, że byłyśmy dla siebie konkurentkami, nie dało się tego odczuć podczas tych 10 dni razem. Wcześniej też miałyśmy okazję spędzić wspólnie czas na sesji zdjęciowej w Łodzi. Każdego dnia zgrupowania zasiadałyśmy razem do posiłków i rozmawiałyśmy o wszystkim, jak koleżanki, które znają się od lat. 

Podczas zgrupowania byłam w pokoju z Kasią Szklarczyk – cudowną dziewczyną, piękną i mądrą, z którą mogłam rozmawiać na każdy temat. Kasia studiuje w moim rodzinnym Olsztynie i jeżeli nadarzy się okazja, to na pewno się tam spotkamy. Od zgrupowania minął już miesiąc, a przyjaźnie trwają między nami nadal. Wraz z Patrycją Pochmarą i Anią Pupiel staramy się spotykać w każdej wolnej chwili! 
No to pora na mit drugi. Ponoć wszystkie werdykty są ustawione, Miss wybrana na długo przed galą, jest zawsze grupka faworytek, reszta stanowi tło….

Fakt, że udało mi się wygrać, nadal jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Dziewiętnaście pięknych i mądrych dziewcząt… Każda byłaby świetnym wyborem do korony. Na pewno podczas zgrupowania nikt nie był faworyzowany, każda z nas była traktowana tak samo. Nie miałam jednej faworytki, gdyż poziom urody finalistek był wyjątkowo wysoki i bardzo wyrównany. Oczywiście pojawiały się jakieś nasze wspólne przypuszczenia odnośnie wyników, które każda wyciągała z własnych obserwacji innych kandydatek, ale myślę, że to oczywisty element każdego tego typu konkursu.
Ech, nie da się z Tobą poplotkować… 🙂 Opowiedz proszę, jakie emocje towarzyszą dziewczynom podczas finałowej gali?

Dziesięciodniowe przygotowania, aby wszystko wypadło perfekcyjnie podczas tych 2 godzin… to ogromny stres. Myślę, że wszystkim dziewczynom towarzyszyły podobne emocje. Podczas pierwszych prezentacji pamiętam, że trzęsły mi się nogi. Najwspanialsze uczucie pojawia się, gdy stojąc na scenie widzi się swoją rodzinę, która uśmiecha się i zaciska kciuki. Niepokój towarzyszy też w trakcie kolejnych eliminacji i werdyktów. Do TOP 10 zostałam wyczytana jako pierwsza (zaraz po zakwalifikowanej tam automatycznie Miss Publiczności) i kolokwialnie mówiąc miałam już to z głowy. Natomiast do finałowej piątki weszłam jako ostatnia i nie ukrywam, był to spory stres. Podświadomie żegnałam się wtedy z konkursem. Natomiast podczas wyczytania ostatecznego wyniku, kiedy zobaczyłam, jak moi bliscy w euforii wyskakują do góry, nie mogłam powstrzymać łez. To uczucie na pewno zapamiętam na zawsze.
Stało się. To Ty zostałaś 33. powojenną Miss Polonia. Teraz masz rok, aby pokazać, że jesteś właściwą osobą na właściwym miejscu. Co chciałabyś osiągnąć jako Miss Polonia? W jaki sposób chciałabyś być zapamiętana?

Wygranie konkursu, oprócz szansy na realizację marzeń, daje mi możliwość reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej, co jest niesamowitym zaszczytem dla mnie i jednocześnie wspaniałym przeżyciem, które zapamiętam na zawsze. Na pewno zatem moim marzeniem jest zaistnienie na konkursie Miss Universe. 
Jeśli chodzi o cele do zrealizowania, to najbardziej zależałoby mi na wypełnieniu wszystkich obowiązków, jakie spoczywają na Miss Polonia, na najwyższym poziomie. Na pewno będę starać się zostać zapamiętaną w dobry sposób na jak najdłużej. Mam również nadzieję, że ten rok pomoże mi w obraniu swojej drogi na przyszłość i otworzy drzwi do wymarzonej kariery. Aktualnie moje obowiązki zajmują mi sporo czasu, praktycznie każdego dnia mam jakieś zadania. Mam nadzieję, że ta praca zaowocuje w przyszłości.
Jak już wspomniałaś, jednym z najważniejszych, ale i najprzyjemniejszych obowiązków każdej nowej Miss jest reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej. Obecnie przygotowujesz się do startu w konkursie Miss Universe, który jest jednym z najważniejszych światowych konkursów piękności i na pewno poznałaś już jego specyfikę. W kontekście tego konkursu, w jaki sposób chcesz przekonać międzynarodowe jury, że jesteś najodpowiedniejszą kandydatką do tego zaszczytu? Na czym skupiasz swoją uwagę podczas przygotowań? Jaka jest Twoja recepta na sukces?

Przygotowania do konkursu Miss Universe trwają tak naprawdę od momentu, gdy zostałam Miss Polonia. Wraz z organizatorami konkursu Miss Polonia robimy wszystko, aby w godny sposób reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej. 
 
Jeśli chodzi o moją osobę, najważniejszym aspektem w tym momencie jest przygotowanie ciała w odpowiedni sposób, a co za tym idzie – praca na siłowni, dieta i wszelka pomoc kosmetyczna. Za wsparcie w tej kwestii dziękuję Ce-Ce Beauty Clinic. Ważnym elementem jest również praktyka języka angielskiego. Znam ten język biegle, ale muszę się „rozgadać” przed wylotem na Filipiny, aby swobodnie porozumiewać się na miejscu. 
Specjalnie dla mnie została wybrana, zaprojektowana i uszyta suknia narodowa i wieczorowa. Suknię narodową zaprojektowała dla mnie Natasha Pavluchenko. Nawiązuje ona do regionalnych motywów z całej Polski, ale przede wszystkim do motywów z mojego regionu pochodzenia, czyli Warmii i Mazur. Jest to piękna biała suknia, o nowoczesnym kroju, zdobiona kamieniami Swarovskiego i ręcznie wykonanymi haftami. Całości dopełni nakrycie głowy – czepiec, który jest inspiracją zapożyczoną z tradycyjnego stroju ludowego Warmii i Mazur. 
Wieczorową suknię finałową stworzyli dla mnie projektanci marki Laurelle. Jest to piękna suknia w kolorze nude, zdobiona złotymi i miodowymi kamieniami. Bardzo się cieszę, że suknie są specjalnie uszyte dla mnie – są one dopasowane do sylwetki i do mojej urody. Z obu strojów jestem bardzo zadowolona i podekscytowana. 
Na zgrupowaniu będę miała także garderobę innych projektantów i marek (prócz Laurelle i Natashy Pavluchenko, którzy wyposażą mnie również w inne kreacje poza głównymi) takich jak m. in. Marta Kuszyńska, Jarosław Ewert, Dress Point, Sugarfree, Spektroom. W mojej walizce znajdzie się także kilka kreacji przygotowanych przez Karolinę Mikołajczyk – finalistkę Miss Polonia 2016, która jest projektantką. Buty na wyjazd zapewnia marka Loft 37. Część z nich będzie przygotowana specjalnie na konkurs Miss Universe. O wygląd i kondycję moich włosów dba Maciej Maniewski, znany z programu Afera Fryzjera na TVN Style. Wielkie wsparcie otrzymałam także od władz Miasta Olsztyna i Województwa Warmińsko-Mazurskiego. Gadżety z mojego regionu będą jednymi z prezentów dla uczestniczek konkursu i organizatorów. Prezent z Polski na aukcję charytatywną ufundowała marka S&A Jewellery Design, ta sama, która zaprojektowała w tym roku koronę dla konkursu Miss Polonia. Będzie to bursztynowa biżuteria wartości 2000 dolarów. 
9 stycznia w Restauracji Si w Warszawie odbyła się oficjalna prezentacja moich strojów na Miss Universe. Wylot mam 11 stycznia. Ogromną pomoc podczas przygotowań dostaję od organizatorów konkursu Miss Polonia – Agencji Igo-Art., a w szczególności Igor Włodarczyk jest osobą, bez której na pewno bym sobie nie poradziła, za co bardzo mu dziękuję. 
Co do samego konkursu Miss Universe, to znam jego specyfikę. Wiele dowiedziałam się od organizatorów Miss Polonia, którzy opowiadają mi o MU, dają wskazówki, cenne rady. W wolnych chwilach oglądam filmy i zdjęcia z poprzednich finałów i zgrupowań. Wiem, że nie będą to łatwe 3 tygodnie, ale chcę zaprezentować się jak najlepiej. Wiadomo, że biorąc udział w każdym konkursie, liczy się na wygraną. Wiem, że nie będzie to łatwe zadanie, ale każdy chociaż najmniejszy sukces będzie dla mnie cenny. Na pewno nie chciałabym zawieść osób które na mnie liczą, moich rodaków, fanów konkursu Miss Polonia, moich bliskich. Moje atuty… ciężko mówić o samej sobie. Na pewno to, że wygrałam w konkursie Miss Polonia świadczy o tym, że moja uroda została doceniona i mogę się podobać. Lubię w sobie swój uśmiech, włosy. Swobodnie czuję się na scenie, znam dobrze język angielski. Jestem pracowita, ambitna i silna. Myślę, że te cechy pozwolą mi na zaistnienie w Miss Universe. Jestem świadoma tego, że taka szansa drugi raz się nie powtórzy, dlatego zrobię wszystko co w mojej mocy, aby wypaść jak najlepiej. 
Bardzo mocno trzymamy za Ciebie kciuki! Życzymy Ci, abyś była pierwszą Polką, która znajdzie się w Top 3 tego konkursu. I mamy nadzieję, że po powrocie, podzielisz się z Globmiss swoimi wrażeniami.

Miss Polski 2016

Organizator: Nowa Scena

Data i miejsce: 4 grudnia 2016 r.; Hala Lodowa MOSiR w Krynicy Zdroju

Prowadzący: Agnieszka Hyży, Krzysztof Ibisz

Gwiazdy: Natalia Szroeder, Grzegorz Hyży, zespół taneczny Tomka Barańskiego

Laureatki:

Miss Polski 2016 – Paulina Maziarz

Vicemiss Polski 2016 – Oktawia Kaźmierczak i Urszula Jankowska

***

Konkursy międzynarodowe:

  • Paulina Maziarz – Miss Supranational ’17 (Polska) – Top 10, Queen of Europe
  • Paulina Maziarz – Miss International ’17 (Japonia)
  • Urszula Jankowska – Miss Tourism Queen of the Year International ’17 (Chiny) – Top 30

***

Gala Miss Polski odbyła się 4 grudnia 2016 r., już po raz trzeci z rzędu w Krynicy Zdroju. Do finału awansowały 24 finalistki, spośród których jury za najpiękniejszą uznało Paulinę Maziarz ze Zwolenia, 20 letnią studentkę administracji na UMCS w Lublinie.

Kolejne miejsca zajęły – Oktawia Kaźmierczak, również 20-latka, z Pyrzyc oraz najstarsza, 26-letnia Urszula Jankowska z Pisza.

—-

Tradycją już stało się, iż gala finałowa konkursu Miss Supranational odbywa się zawsze w pierwszy piątek grudnia w Krynicy Zdroju. Nie inaczej było i w 2017 roku. 1 grudnia 2017 r. 65 dziewczyn z całego świata stanęło do rywalizacji o piękną koronę na scenie Hali Lodowej MOSiR w Krynicy Zdroju. Najlepsza okazała się drugi rok z rzędu Azjatka – Kim Jen-i  z Korei Południowej. Top 3 zasiliły ponadto reprezentantki Kolumbii i Rumunii. Bardzo dobrze zaprezentowała się Polka – Paulina Maziarz – Miss Polski 2016, która awansowała do Top 10 i zdobyła tytuł Queen of Europe.

Marta Redo

Marta Redo ma 23 lata. Mieszka w Białymstoku, choć pochodzi z Drohiczyna. Pracuje w biurze architektonicznym i planuje dalej rozwijać się zawodowo i zdobyć uprawnienia, aby móc samodzielnie projektować. Praca jest jednocześnie jej hobby – interesuje się architekturą, a także tematyką z nią powiązaną. Wolny czas spędza najchętniej w gronie najbliższych czyli swojego chłopaka, rodziny i przyjaciół, a wśród swoich zainteresowań wymienia również podróże oraz fotografię.

Chciałabym zdobyć koronę Miss Polski, aby otworzyć przez sobą kompletnie nowe możliwości samorozwoju. Jako Miss Polski za cel postawiłabym sobie wykorzystanie pozycji, jaką daje tytuł, tak by przyniósł on korzyści nie tylko dla mnie, ale także dla innych, bardziej potrzebujących i mam nadzieję, że spotkam na swojej drodze ludzi, którzy chętnie pomogą mi ten cel zrealizować.

Gdybyś miała porównać swój charakter do jednego z żywiołów – ognia, wody, powietrza lub ziemi, to który by to był żywioł i dlaczego?

Byłaby to woda – jestem osobą bardzo elastyczną i tak jak woda dopasowuje się do każdego kształtu, tak ja potrafię odnaleźć się w każdej sytuacji.

Marta Redo

Marta Bieniek

Marta Bieniek mieszka w Warszawie. Ma 24 lata. Studiuje na Wyższej Szkole Sztuki i Projektowania w Łodzi na kierunku architektura wnętrz. Obecnie przygotowuje się do obrony pracy magisterskiej. Po studiach chciałaby zdobyć odpowiednie doświadczenie, aby stworzyć własną firmę. Interesuje się modą oraz designem. Zimą jeździ na snowboardzie, a latem pływa na kite. W wolnych chwilach oddaje się swoim pasjom, jakimi są malarstwo oraz architektura.

Myślę, że tytuł Miss Polski byłby dla mnie szansą na otwarcie kolejnych drzwi na mojej drodze. Poza tym to ogromne wyróżnienie i znak, że zaufało mi mnóstwo ludzi. Jedną z rzeczy, które zawsze chciałam robić, jest działanie na rzecz społeczeństwa i z pewnością wygrana w konkursie by mi to ułatwiła. Jak wiadomo, zdobycie korony jest równoznaczne z ogromem zobowiązań i wyzwań, dzięki którym chciałabym udowodnić, że to nie uroda jest najważniejsza, ale przede wszystkim wnętrze i siła.

Gdybyś miała porównać swój charakter do jednego z żywiołów – ognia, wody, powietrza lub ziemi, to który by to był żywioł i dlaczego?

Woda jest żywiołem, który najlepiej odzwierciedla mój charakter. Tak, jak woda potrafi zmienić swój stan skupienia, tak i ja potrafię dostosować się do każdej sytuacji, w której jestem, gdyż jak wiadomo – kobieta zmienną jest. Poza tym żywioł ten, podobnie jak ja, ma skomplikowaną naturę – jest wszędzie i może być elementem praktycznie wszystkiego. Jako nieobliczalna i nieprzewidywalna zodiakalna Ryba, doskonale czuję się w wodzie. Wyjątkowość żywiołu, z którym się utożsamiam najlepiej oddają te słowa: „To w morskiej toni powstaje cud, w środku muszli rodzi się prześliczna perła. Podobnie jak z cierpienia rodzą się szlachetne uczucia, znamionujące dojrzałość człowieka”.

Marta Bieniek

Marta Bieniek

Wywiad z Joanną Strykowską

Joanna Strykowska – IV Vicemiss Polski ’97

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w grudniu 2016 roku

Obecnie konkurs Miss Polski kojarzy się przede wszystkim z fantastycznymi koncertami finałowymi, które co roku są przepięknymi, dopracowanymi w najdrobniejszych szczegółach widowiskami. Ale mało kto dziś pamięta, że aż dwie gale finałowe Miss Polski odbyły się poza granicami naszego kraju. Jedną z nich był finał Miss Polski ‘97, który odbył się w Tunezji.
Wśród jego laureatek znalazła się Joanna Strykowska, która wywalczyła wówczas tytuł 4 Wicemiss Polski.
Właściwie kiedy po raz pierwszy wystartowałam w konkursie piękności był rok 1996, miałam wówczas 17 lat. Od urodzenia mieszkałam w Świebodzinie, uczęszczałam do Technikum Rolniczego, a sprecyzowanych planów na przyszłość jeszcze nie miałam. Interesowałam się kosmetologią, modelingiem, dziennikarstwem telewizyjnym. Chciałam też zostać pogodynką.
 
W Zielonej Górze odbywały się regionalne wybory do konkursu Miss Polski i Miss Polski Nastolatek Ziemi Lubuskiej. Byłam ciekawa tego świata. Pierwsze moje zgłoszenie, na konkurs dla nastolatek, wysłała moja mama. Zostałam wtedy 3 Wicemiss Nastolatek Ziemi Lubuskiej ‘96. Kolejnym etapem były repasaże w Warszawie, które przeszłam pomyślnie i dzięki temu wzięłam udział w koncercie półfinałowym we Wrocławiu. Przygotowania półfinałowe trwały tydzień, w tym czasie uczyłyśmy się chodzić po wybiegu, pilnie ćwiczyłyśmy choreografię i prezentację własnej osoby. Gala półfinałowa odbyła się w Teatrze Polskim we Wrocławiu. Odpadłam. Ale był to moment, w którym wiedziałam już, że w przyszłym roku również wezmę udział w regionalnych wyborach Miss Polski, tym razem już dla dziewczyn dorosłych. I tak się stało. 
Kolejne zgłoszenia wysyłałam już sama. Nikt mnie nie musiał namawiać. Konkurs regionalny Miss Ziemi Lubuskiej ‘97 odbył się w Zielonej Górze. Otrzymałam poczas niego dwa tytuły: 1 Wicemiss Ziemi Lubuskiej oraz Miss Radia Zachód. Z tytułu komplementarnego „Miss Radia Zachód” jestem chyba najbardziej dumna, bo potwierdza on, że oprócz jury zostałam zauważona również przez innych. Po zielonogórskim konkursie, etapie ćwierćfinałowym, półfinale, dostałam się do finału konkursu Miss Polski 1997. Wybory rzeczywiście po raz pierwszy w historii odbywały się wówczas poza granicami kraju, w Tunezji. Dla mnie było to ogromne wyróżnienie i wielka przygoda: pierwsza podróż samolotem, a potem zdobycie tytułu 4 Wicemiss Polski ’97.
Miss mówią zawsze, że udział w konkursie piękności pozostawia wspomnienia na całe życie. No to sprawdźmy, czy rzeczywiście tak jest. Jak Joanna Strykowska wspomina przygotowania do konkursu finałowego i samą galę?
Zgrupowania półfinałowe i finałowe wyglądają podobnie. Odbywa się nauka układów choreograficznych do kilku prezentacji (suknie wieczorowe, suknie koktajlowe, suknie ślubne, stroje kąpielowe, stroje sportowe). Ciężka i mozolna praca, ale efekty są imponujące. W telewizji wypada to świetnie. Pamiętam dwóch znakomitych choreografów Jarka Stańka i Janusza Dąbrowskiego, którzy dwa razy dziennie katowali nas tymi układami. Podczas zgrupowania finałowego odbywały się także sesje zdjęciowe, mierzenie strojów, sukien, drobne poprawki krawieckie. Miałyśmy też chwile na relaks (basen, czas wolny, zdarzało się ognisko).
Atmosfera podczas wszystkich etapów konkursu była bardzo dobra. O współzawodnictwie nie było w ogóle mowy. Może wpływ na to miał egzotyczny wyjazd? Wszyscy byli dla siebie bardzo życzliwi i przyjaźni. Zawiązały się przyjaźnie między dziewczynami. Niektóre trwają później bardzo długo. Osobiście do tej pory mam kontakt z kilkoma dziewczynami z tamtego finału poprzez portale społecznościowe, zawsze są to bardzo miłe rozmowy.
 
Od samego początku zaprzyjaźniłam się z Grażynką Domańską i Dorotką Czają. Nota bene Grażynka została później Miss Polski, a Dorotka Miss Polski Nastolatek. Z Dorotką, z racji bliższej odległości między naszymi miejscami zamieszkania, kilkakrotnie po finale się widziałam. Grażynka mieszka we Wrocławiu, trochę daleko ode mnie, ale jak tylko będę miała okazję odwiedzić jej miasto, na pewno się zobaczymy.
Na zgrupowaniu finałowym mieszkałam w pokoju właśnie z Grażynką Domańską, Izą Mularonek, Olą Szklarz. Oczywiście wśród tylu pięknych kobiet zawsze będą i plotki. Pamiętam, że w pokojach typowałyśmy kandydatki do korony. Moje typy w dziewięćdziesięciu procentach sprawdziły się – tytuły zdobyły: Grażyna Domańska, Marta Piechowiak, Monika Miara, Ania Kubiak i oczywiście Dorotka Czaja, na które stawiałam. Wracając do plotek, nieraz słyszałam, że Miss Polski ma zostać dziewczyna, która w rezultacie nie zajęła żadnego miejsca. Wszystkie finalistki powtarzały, aby się już nie starać, że werdykt jest ustalony wcześniej. Dlatego nie powinno się wierzyć plotkom. Jury było międzynarodowe, niektórzy z jurorów widzieli dziewczyny po raz pierwszy na próbie generalnej czy też w dniu koncertu.
Gala finałowa był to świetnie przygotowany spektakl. Pod każdym względem: oryginalna choreografia, pomysłowa reżyseria, oprawa muzyczna oraz piękne stroje.
 
A emocje? Zawsze są. Przed pierwszym wyjściem wszystkie finalistki się stresują, ponieważ jest to bezpośredni kontakt z publicznością oraz jurorami. Przed następnymi pokazami za kulisami panował już spokój. Dla większości z nas była to już tylko zabawa i oczekiwanie na werdykt. Przed ostatecznym ogłoszeniem wyników towarzyszyła nam adrenalina i nadzieja na tytuł. To są niezapomniane chwile.
Co do werdyktu, Grażynka Domańska to mój typ 100%. Pamiętam, że była także faworytką mojej siostry, która powinna przecież kibicować mnie.
Ale i mi się poszczęściło. Zostałam 4 Wicemiss Polski i dziś tytuł ten uważam za ogromny sukces. Choć bezpośrednio po jego zdobyciu, kiedy emocje opadły, czułam lekki niedosyt, myśląc, że mogłam zdobyć więcej. No ale… Każda z dziewczyn przed kamerami mówi, że w wyborach Miss zdobycie tytułu się nie liczy, liczy się tylko zabawa. Ja uważam inaczej. Prawdą jest, że poznajemy nowych ludzi, pracujemy nad pokonaniem tremy, uczymy się mówić nośnie do mikrofonu, sprawdzamy się na scenie, przed kamerami, ale przede wszystkim biorąc udział w takiej imprezie liczymy na zdobycie głównego tytułu. I nie ma co udawać, że jest inaczej.
Reflektory zgasły, scena opustoszała, Joanna z diademem 4 Wicemiss wróciła do Polski i…

Po finale otrzymałam telefon od organizatora konkursu Miss Polski w Warszawie z propozycją wzięcia udziału w Międzynarodowym Konkursie INTER MISS na Ukrainie. Długo się nie zastanawiałam. Z przyjemnością w nim uczestniczyłam, pokonując reprezentantki wielu republik i zdobywając główny tytuł.
 
Do moich obowiązków jako Wicemiss Polski przez rok panowania należała ponadto pełna dyspozycja do zadań powierzonych przez biuro konkursu. Były to np. sesje zdjęciowe, udział w pokazach, targach mody, targach samochodowych. Ale nie było tego aż tak dużo, aby nie można było połączyć nowych obowiązków z życiem codziennym.
Od tamtych chwil upłynęło prawie 20 lat. Co się zmieniło w życiu Joanny Strykowskiej? Jaka jest dziś?

Zmieniło się wszystko. Dziś mieszkam pod Warszawą, wychowujemy z mężem dwoje dzieci. Córka Dominika parę tygodni temu skończyła 18 lat i przed nią matura, syn Oskar ma 16 lat i uczy się w I klasie Technikum Ekonomicznego. Pracuję w administracji samorządowej zajmując się promocją miasta.
 
A konkurs Miss Polski wspominam bardzo miło. Uważam, że warto wziąć w nim udział. Zawsze niby istnieje niebezpieczeństwo niemoralnych propozycji ze strony sponsorów, organizatorów itp. Mnie się to jednak nigdy nie zdarzyło. Od takich ludzi zawsze byłam z daleka. Radzę to każdej dziewczynie, a start w konkursie będzie wtedy samą przyjemnością. Tak, jak dla mnie. Ja pamiętam same plusy: motywacja, rywalizacja, spełnienie marzeń. Bo każda z nas w dzieciństwie chciała przecież zostać księżniczką w błyszczącej koronie. Poza tym udział w konkursie piękności uczy też pewności siebie, która jest bardzo ważna w późniejszym życiu. Poznajemy siebie, dowiadujemy się czym jest rywalizacja, jakie emocje nam towarzyszą i czy umiemy przegrywać. Dziewczyny, startujcie, żeby nie mieć później wyrzutów sumienia, że jednak nie spróbowałyście i nie dałyście sobie szansy!

Sabina Kontor

Sabina Kontor mieszka w Warszawie i ma 24 lata. Studiuje stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Warszawskim. W przyszłości chciałaby zostać dyplomatą i reprezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej. Uwielbia dalekie podróże, a wolny czas spędza na ringu – jej pasją jest boks.

Myślę, że zdobycie tytułu Miss Polski, pozwoliłby mi na większy rozwój zarówno w sferze osobistej, jak i zawodowej. Jest to również okazja, aby poznać wiele niesamowicie ciekawych osób. Gdybym to ja założyła koronę, chciałabym godnie reprezentować Polskę na konkursie międzynarodowym oraz być jak najlepszym przykładem dla młodych, pięknych dziewczyn, aspirujących do wzięcia udziału w tym konkursie.

Gdybyś miała porównać swój charakter do jednego z żywiołów – ognia, wody, powietrza lub ziemi, to który by to był żywioł i dlaczego?

Byłby to ogień. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem osobą bardzo aktywną i odważną, nie lubię stagnacji, więc idę przez życie zdecydowanym krokiem.

Sabina Kontor

Sabina Kontor

Sabina Kontor

Sabina Kontor

Sabina Kontor

Joanna Tlałka

Joanna Tlałka, pochodzi z Torunia i ma 24 lata. Jest tegoroczną absolwentką Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, a od kilku miesięcy odbywa staż w firmie brokerskiej. Wolne chwile uwielbia spędzać w towarzystwie najbliższych oraz dba o swoją kondycję chodząc na siłownię. Od zawsze uwielbia tańczyć i zarażać innych swoją energią i uśmiechem, dlatego w przyszłości chciałaby zostać instruktorką zumby.

Konkurs Miss Polski to jedyna i niepowtarzalna szansa na zdobycie tytułu, który otwiera bardzo dużo drzwi i daje możliwości poznania wielu interesujących ludzi. Gdyby to mi udało się zdobyć ten tytuł, pozwoliłoby to mi rozwijać swoje plany i zainteresowania na wielu płaszczyznach oraz sprawdzić umiejętności radzenia sobie w stresujących sytuacjach, co zapewne byłoby doskonałą lekcją, która zaowocowałaby także w przyszłości. Jednak bycie Miss to nie tylko same przyjemności, ale też ogromny obowiązek i dług zaufania. Bycie osobą publiczną wiąże się z dużym stresem oraz odpowiedzialnością za swoje działania. Na dodatek nasze obecnie panujące Miss postawiły wysoko poprzeczkę, więc oczekiwania społeczeństwa na pewno są bardzo wygórowane. Ja, oczywiście, zrobiłabym wszystko, aby im sprostać.

Gdybyś miała porównać swój charakter do jednego z żywiołów – ognia, wody, powietrza lub ziemi, to który by to był żywioł i dlaczego?

Z natury jestem spokojna jak tafla wody, ale jednocześnie tajemnicza i budząca respekt. Jednak czasem potrafię uderzyć jak tsunami.

Joanna Tlałka

Joanna Tlałka