Wywiad z K. Kruszyńską

Kaja Kruszyńska – Miss Polski 2003

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w listopadzie 2015 r.

Jest 2003 rok. Osiemnastoletnia Kaja Kruszyńska mieszka w domu rodzinnym we Fromborku, ale uczy się w Braniewie, w Liceum Ogólnokształcącym przy Zespole Szkół Budowlanych. Jest w klasie maturalnej i myśli przede wszystkim o ukończeniu szkoły średniej i zdaniu matury. Nie w głowie jej konkursy piękności. A jednak mama namawia ją na start w konkursie Miss Polski.

Mama zawsze we mnie wierzyła, a ja zdecydowałam się, ponieważ chciałam udowodnić sobie i innym, że mogę coś osiągnąć. Była to również próba pokonania młodzieńczych kompleksów, które jak każdej nastolatce mi towarzyszyły.
To, że wystartowałam akurat w Miss Polski, to zdecydowanie przypadek. Zadecydował o tym głównie fakt, że mogłam szybko dojechać na casting w Braniewie.
Kaja radzi sobie doskonale, pokonuje kolejne szczeble konkursu i dociera aż do ogólnopolskiego finału, który tradycyjnie poprzedza zgrupowanie.
Zgrupowanie odbyło się w Zakopanem. Atmosfera była miła, ale pracowałyśmy naprawdę ciężko. Często zdarzały mi się chwile słabości i zaczynałam wątpić, czy to wszystko ma sens. Wokół mnie było tyle pięknych dziewczyn. Wśród nich czułam się trochę jak brzydkie kaczątko. Ale z innymi finalistkami miałam bardzo dobre relacje. Nie pamiętam, by krążyły jakieś sensacje, czy plotki. W każdym razie ja na pewno nie byłam ofiarą żadnych spekulacji. Z niektórymi dziewczynami zaprzyjaźniłyśmy się i do dziś utrzymujemy kontakt. Najbliższe były mi nastolatki, natomiast spośród dorosłych kandydatek moimi najlepszymi koleżankami były Klaudia Źródłowska i Barbara Dziadel. Z Basią bardzo długo spotykałyśmy się jeszcze po konkursie – to wspaniała dziewczyna i jesteśmy w kontakcie po dzień dzisiejszy.
Przyjaźnie podczas konkursów piękności są możliwe, ale wiadomo, że dziewczyny przede wszystkim ze sobą rywalizują i robią wszystko, żeby jak najlepiej zaprezentować się podczas finałowej gali.
Z samej gali pamiętam przede wszystkim pozytywne emocje. Moją faworytką była Beata Szozda. Ja osobiście uważałam, że nawet wejście do Top 10 będzie dla mnie bardzo trudne. Ostatnio oglądałam nasz finał po raz pierwszy w życiu. Zwróciło moją uwagę, jaką radość okazywałam wchodząc do Top 15. Już to było spełnieniem moich marzeń. Na więcej nawet nie liczyłam.
Pamiętam niestety, że w finale, podczas oczekiwania na werdykt końcowy, bardzo źle się czułam. Przerwa przed ostatnim powrotem na antenę przedłużała się. Bardzo bałam się, że zemdleję. Być może z powodu stresu lub po prostu zbyt długiego stania w jednej pozycji. Pod koniec nie myślałam już o niczym innym, tylko chciałam, żeby nareszcie tytuły i nagrody zostały rozdane, koronacja się odbyła, a gala zakończyła.
Jednak warto było czekać. To Kaja Kruszyńska została uznana za tę najpiękniejszą – Miss Polski 2003. Rozpoczął się dla niej piękny, ale i trudny rok. 
Tak, upór i ciężka praca opłaciły się, mimo dość częstych chwil słabości. Nie poddałam się i udowodniłam, że nawet dziewczyna z prowincji ma szanse na sukces. 
Ogólnie obowiązki Miss Polski są bardzo przyjemne. Zawsze lubiłam poznawać ludzi, miło spędzać czas, pomagać. Były jednak sytuacje, które bardzo odbijały się na mnie i na długo zapadały mi w pamięć. Jedną z nich była na pewno wizyta w Centrum Zdrowia Dziecka na oddziale onkologicznym. 
Najtrudniejsze w byciu Miss było dla mnie pogodzenie szkoły i przygotowań do matury z ciągłymi wyjazdami. Jeździłam po całej Polsce, na dwa, trzy dni w środku tygodnia wracałam na lekcje i znowu ruszałam w trasę. 
Niestety będąc osobą publiczną, jaką jest Miss Polski, jest się także narażonym na wszelkie negatywne aspekty popularności. Pochodzę z niewielkiej miejscowości, a w takich małych miasteczkach, poza nielicznymi osobami, które się cieszą razem z innymi ich sukcesem, przeważają tacy, którzy zazdroszczą i śmieją się z ludzi, którzy próbują coś osiągnąć. Nawet, jeśli się im to uda i odniosą sukces. Wielokrotnie docierały do mnie różne niepochlebne opinie, plotki, teorie, spekulacje. Dokładano wielu starań, by utrudnić mi życie, zepsuć radość wynikającą ze zdobytego tytułu. Było ciężko, ale akurat mnie wyszło to na dobre. Jestem teraz silniejsza i bardzo trudno mnie psychicznie zniszczyć.
Wróćmy może do przyjemniejszych chwil. Niewątpliwie jednym z najmilszych obowiązków każdej Miss jest reprezentowanie kraju na międzynarodowej arenie. Kaja miała zaszczyt wystąpić na konkursie Miss intercontinental 2004. 
Tak, w lipcu 2004 r. wyjechałam na zagrupowanie przygotowawcze do konkursu Miss Intercontinental, które odbywało się w Chinach. Wspominam to doświadcenie bardzo miło. Dużo podróżowałyśmy, poznałyśmy kulturę i zwyczaje Azjatów. Do chwili obecnej utrzymuję kontakt z koleżankami z tego konkursu – z Miss Słowacji, Filipin, Wenezueli.
Od tamtych wydarzeń minęło kilkanaście lat. Jaka dziś jest Kaja Kruszyńska. Czy konkurs Miss Polski w znaczący i trwały sposób wpłynął na jej życie? Co jej dał? Czy było warto?
Przez te kilkanaście lat w moim życiu wiele się zmieniło. Dziś jestem przede wszystkim mamą 7-letniej już córeczki. Zarządzam własną firmą. Jestem kobietą silną i niezależną. Wciąż jednak skorą do żartów. Niezmienne pozostało również i to, że najważniejsza jest dla mnie rodzina. 
A konkurs Miss Polski? Uważam, że warto było wziąć udział w tej imprezie. Mnie osobiście doświadczenie to nauczyło wiary we własne mozliwości. Konkurs pomógł mi uwierzyć w siebie. Dał siłę, dzięki której później z pewnością siebie dążyłam do wyznaczonych sobie celów, nie bacząc na negatywne opinie innych. Przez ten rok bardzo dojrzałam.
Co poradziłabym innym dziewczynom, które planują start w wyborach Miss? Bądźcie sobą! Wierzcie w siebie i nigdy się nie poddawajcie. Ja chodziłam bez makijażu, w sportowych butach, raczej skromnie ubrana, w porównaniu z innymi finalistkami, a jednak udało się! Dlatego sądzę, że w takim konkursie liczy się przede wszystkim nasze wnętrze i to, jakimi ludźmi jesteśmy. Nie ma sensu udawać kogoś kim się nie jest, bo prędzej, czy później i tak prawda wyjdzie na jaw. Z pewnością każda z dziewczyn wybranych w kolejneych etapach jest piękna, ale wyjątkowymi czyni nas to coś, niewidoczne dla oka, prawdziwie piękne wnętrze. I takie piękno jest w każdej z Was, miejcie tylko odwagę je pokazać!

Wywiad z J. Swobodą

Jolanta Swoboda – finalistka Miss Polski ’97

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2015 r.

W ciągu ostatnich 32. lat w Polsce wybrano 30 Miss Polonia, 25 Miss Polski. Ich nazwiska są w większości znane i pamiętane. Ale przecież historię konkursów piękności tworzą nie tylko te najpiękniejsze. Co roku w konkursowe szranki staje kilka tysięcy dziewcząt. W każdym z konkursów wygrywa tylko jedna z nich, a do finału dociera kilkanaście, czasem kilkadziesiąt. Te dziewczyny, choć nie założyły korony, są często równie piękne i równie ciekawe. Warto o nich przypominać.

Jolanta Swoboda w 1997 roku miała 18 lat i głowę pełną pomysłów. Mieszkała na Górnym Śląsku, a tam kobiety twarde są. Była w klasie maturalnej, więc musiała zdecydować, co będzie robić w przyszłości, ale wcześniej chciała zrobić coś, co zapamięta na resztę życia. Jej wybór padł na konkurs Miss Polski.
Najpierw w 1996 roku organizowano w moim liceum wybory Miss Szkoły. Koledzy z klasy uznali, że powinnam spróbować. Byłam zaskoczona. JA? Krótkie włosy, luźne ciuchy, ale… czemu nie? – pomyślałam. Lubiłam wyzwania. Okazało się, że zwyciężczynie wezmą udział w regionalnych wyborach Miss. Zostałam 2 Wicemiss Szkoły. Szok dla mnie! I tak, nagle i nieoczekiwanie, znalazłam się na deskach teatru i zostałam 1 Wicemiss Nastolatek Jastrzębia Zdroju’96. Nawet nie wiem, kiedy przeszłam ćwierćfinał i dostałam się do poznańskiego półfinału Miss Polski Nastolatek’96. Do finału już nie udało mi się awansować, ale dzięki tej przygodzie nabrałam doświadczenia i pewności siebie, ale i nauczyłam się pokory, uwierzyłam w siebie i postanowiłam spróbować za rok w wyborach Miss dla dorosłych. Nie myślałam o nagrodach, sukcesie, podróżach. Spodobała mi się specyfika wyborów Miss. Dni pełne wrażeń, dużo ćwiczeń, tańca, radości, poznawanie gwiazd i celebrytów. Pracowałam nad sobą prawie rok – zapuściłam włosy, zmieniłam ich kolor, ćwiczyłam i nawet nie wiem kiedy, udało mi się osiągnąć więcej, niż rok wcześniej, czyli zostałam finalistką Miss Polski 1997! Na dodatek okazało się, że finał odbędzie się w Tunezji! To było spełnienie marzeń dla nastolatki.
To rzeczywiście taka trochę bajka, oderwanie od zwykłego, szarego życia. Jolanta, wraz z pozostałymi uczestniczkami konkursu, rozpoczęła zgrupowanie przedfinałowe, podczas którego głównie przygotowywała się do gali, ale i miała trochę czasu na zwiedzanie i przyjemności.

Pamiętam pewne śmieszne zdarzenie. Z paroma dziewczynami wybrałyśmy się na tunezyjski targ, nagle jakiś Arab, może szejk, podszedł do naszego opiekuna i zapytał, czy może mnie kupić za wielbłądy. Stanęłam jak wmurowana, a potem zaczęłyśmy się śmiać. Ale na szczęście nigdy nie chodziłyśmy same, zawsze z opieką.
Rywalizacja oczywiście była. Ale jest ona przecież wszędzie, czy to w modelingu, czy w sporcie, czy podczas wyborów Miss. Cała sztuka polega na tym, aby umieć współzawodniczyć zdrowo, z uśmiechem, bez zawiści i robienia sobie na złość. Poznałam wiele dziewczyn, które tak właśnie do tego podchodziły. 
Plotki oczywiście też były. Są przecież zawsze tam, gdzie są piękne kobiety. Ciągle coś się słyszało, ale to naturalne wśród tak licznych, młodych przedstawicielek płci pięknej. Ja stroniłam od plotek czy jakichś afer. Interesowała mnie wyłącznie radość z tego, co osiągnęłam. Ale tak naprawdę ogólna atmosfera była rewelacyjna. Ale jak mogłoby być inaczej? Tunezja, piękny hotel, jasny piasek na plaży, słońce i kobiety, które wszędzie budzą zachwyt. Dziewczyny tworzyły team i ciepłą atmosferę z nutką zdrowej rywalizacji, co każdą motywowało do kolejnych prób przed finałem, dlatego gala tak świetnie wypadła. Z niektórymi finalistkami mam kontakt do dzisiaj.
Finał Miss Polski ’97 został przede wszystkim zapamiętany jako pierwsza gala Miss Polski, która odbyła się poza granicami kraju. A jak wyglądał on i jakie budzi wspomnienia z perspektywy samych dziewczyn?

Sama gala była piękna i jest co wspominać. Choć moje blond włosy zostały pięknie ułożone, pod wpływem wilgotnego i ciepłego powietrza skręciły się, ale nie zmartwiłam się tym. Stałam się „pokręconą” blondynką haha. Przy wyjściu w sukniach ślubnych zaczął kropić deszcz, ale nikt się tym nie przejął. Mietek Szcześniak śpiewał, a my dalej dumnie kroczyłyśmy w pięknych sukniach. I tak szczerze mówiąc, ten 5-minutowy deszczyk był bardzo przyjemny w tym upale.
Konkurs wygrała Grażyna Domańska. Wspominam ją bardzo ciepło – skromna, piękna, inteligentna i bardzo koleżeńska kobieta, bardzo miła dla każdego i zawsze uśmiechnięta. Mimo, że moją faworytką była podczas wyborów późniejsza 1 Wicemiss Polski ’97 Anna Kubiak, po jakimś czasie zrozumiałam, dlaczego to Grażynka wygrała. Kiedy już spokojnie obejrzałam w zaciszu domowym finał Miss Polski’97 i przypomniałam sobie zachowanie Grażyny podczas całego zgrupowania, dotarło do mnie, że ta kobieta po prostu zasłużyła na koronę.

Z mojego występu jestem zadowolona, gdyż zostałam wyróżniona przez choreografa. 5 dziewczyn przy układach tanecznych było z przodu, one nadawały rytm i choreografię opanowały do perfekcji i ja byłam w tej „5”. I to jest moja wygrana w Miss Polski.
Od tamtych wydarzeń upłynęło 18 lat. Jak potoczyło się dalsze życie Joli? Jaka jest teraz? Czy jej zdaniem, warto było wziąć udział w konkursie Miss Polski?

Warto było wziąć udział w konkursie Miss Polski, ponieważ dzięki nawiązanym podczas wyborów kontaktom przez kilka lat mogłam pracować i zarabiać. Miałam sesje, pokazy. Zdecydowałam się wziąć udział w konkursach modelek w 1998 i 1999 roku z małymi sukcesami, które dały mi kolejne kontrakty i pieniądze. Zwiedziłam różne kraje m.in. Włochy, Hiszpanię, Cypr, Riwierę Turecką itd. Otrzymałam propozycję zasiadania w jury Miss Ukrainy, zostałam zaproszona do udziału w teledysku. Przydarzyło mi się jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy, które doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem teraz i spowodowały, że dzisiaj jestem spełnioną mamą i żoną oraz twardą, wygadaną, energiczną i zorganizowaną kobietą, pełną miłości dla 2-letniego synka.

Wywiad z Ewą Mielnicką

Ewa Mielnicka – Miss Polski 2014

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2015 roku

Chodziły słuchy, ale od kilku tygodni wiemy, że to już oficjalne! Ewa Mielnicka jest pierwszą po 22 latach Miss Polski, która będzie reprezentowała Polskę na konkursie Miss International w Japonii.
Tak, jest już wyznaczony pierwszy konkurs międzynarodowy, na który pojadę reprezentować nasz kraj. Jest to konkurs Miss International, którego finał w tym roku odbędzie się 5 listopada w Japonii. Pierwsze przygotowania rozpoczęłam w chwili gdy Biuro Miss Polski ogłosiło swoją decyzję. Nie mogę doczekać się nowej, tym razem międzynarodowej, przygody. Wylatuję z Polski już 17 października, a wrócę 12 listopada. Jest mi miło jak profesjonalnie osoby z Biura podeszły do mojego wyjazdu. 
Skontaktowali mnie z kilkoma projektantami mody, pozwolili samej podejmować ostateczne decyzje co do stroju narodowego i sukni wieczorowej. Postawiliśmy na trójkę projektantów: Violę Piekut (to w jej sukni wystąpię na Wielkim Finale), oraz Łukasza Podwiki i Macieja Domańskiego. Suknie obu panów zaprezentuję na różnych wydarzeniach podczas zgrupowania. Strój narodowy nie mógł być inny jak mój, osobisty, z regionu kurpiowskiego, uszyty przez Panią Zofię Wołosz. Nie potrzebuję niczego ekstrawaganckiego, chcę pokazać mój kawałek świata całemu światu. Poza przymiarkami, doborem butów, głównie marki Nessi, której jestem ambasadorką, czy biżuterią Schuberta jestem przygotowana do wyjazdu w wielu innych kwestiach, Zorganizowano specjalnie dla mnie spotkanie z Ambasadorem Japonii w Polsce Panem Makoto Yamanaka i jego małżonką. To była niesamowita chwila, a do tego mogłam założyć oryginalne japońskie kimono. Uczęszczałam też na lekcje kultury japońskiej i języka japońskiego. Już nie mogę doczekać się mojego wyjazdu. Trzymajcie za mnie kciuki 5 listopada. Dam z siebie wszystko. Obiecuję! A przy tej okazji chciałabym już podziękować wszystkim za włożoną pracę w przygotowania mojej osoby.
 
Żeby jednak móc reprezentować Polskę na konkursie Miss International, najpierw Ewa musiała pokonać kolejne konkursowe szczeble w kraju. Po konkursie regionalnym, awansowała do półfinału, w końcu do finału i rozpoczęła przygotowania do gali m.in. poprzez udział w zgrupowaniach.
Zgrupowań przed finałem konkursu Miss Polski było kilka. Najlepiej wspominam to jesienne w Piwnicznej Zdrój, na którym nie odczuwałyśmy jeszcze rywalizacji pomiędzy sobą. Był to czas, kiedy mogłyśmy się zintegrować i bliżej poznać. Na samym przedfinałowym zgrupowaniu rywalizacja była już bardziej odczuwalna. Stresowałyśmy się dosyć mocno finałem, każda z nas chciała zaprezentować się jak najlepiej i dobrze wypaść na scenie. Najbardziej od samego początku zaprzyjaźniłam się z Weroniką Marzędą, z którą utrzymuję do dziś świetny kontakt. Obstawiałyśmy wyniki co noc 🙂 Ale nigdy w żadnym z nich nie znalazłam na najwyższym podium. Choć bardzo głęboko marzyłam o koronie i o sukcesie, to nie myślałam o tym, że mogę wygrać, aby uniknąć bolesnego rozczarowania na koniec. Uważam, że poziom finalistek Miss Polski 2015 był bardzo wysoki, ale i wyrównany. Ciężko było wyłonić spośród nas „liderkę”. Jednak mam chyba nie najgorsze oko, ponieważ aż 3 typy z moich faworytek do Top 5 się sprawdziły, z czego byłam bardzo zadowolona 🙂
Z samego koncertu galowego bardzo mało pamiętam, wszystko działo się w błyskawicznym tempie. Tygodnie przygotowań i prób uwieńczyła dwugodzinna gala finałowa. Pamiętam, że wszystkie odliczałyśmy czas do 20.00 i nie mogłyśmy doczekać się wielkiego finału. Najbardziej jednak utkwiło mi w głowie jedno wspomnienie. Podczas próby generalniej nasz reżyser Szymon Łosiewicz (niezwykły człowiek, wielki profesjonalista, skutecznie mobilizował nas do pracy w chwilach kryzysu) nie wybrał mnie do finałowej 10. Zeszłam za kulisy razem z innymi dziewczynami, między innymi również z Weroniką Marzędą, smutna i troszkę zawiedziona. Wmówiłyśmy sobie, że jeśli nie zauważono nas nawet na próbie generalnej, to i później pewnie nie mamy się czego spodziewać. Coś w nas wtedy pękło i postanowiłyśmy, że koniec już tego zamartwiania i jak wyjdziemy na scenę podczas gali, to musimy zaprezentować się na 100%. Jak okazało się później, taki mobilizujący kopniak przydał się nie tylko mi, ale również mojej Werce :)))) 
Ewa zdobyła koronę Miss Polski i rozpoczął się dla niej rok pełen emocji, ale i obowiązków.
W byciu Miss Polski podoba mi się wszystko!:) To super przygoda, która dobrze wykorzystana może zmienić życie i spełnić dodatkowo niejedno marzenie. Najbardziej podoba mi się moment, w którym dziewczynki, nawet te duże, pytają, czy mogą przymierzyć koronę.:) To dla mnie wielki zaszczyt, że mogę nosić ją w tym roku i być ambasadorką tego konkursu. Jestem największym przykładem na to, że marzenia mogą się spełnić i na każdym kroku zachęcam dziewczyny do pracy nad sobą i swoimi słabościami. 
Oczywiście to, że stałam się osobą publiczną z dnia na dzień, było dosyć trudne. Ale zawsze są jakieś plusy i minusy w życiu. Najbardziej bolały mnie na samym początku niektóre komentarze. Nauczyłam się jednak podchodzić z dystansem do tego typu opinii, a tym bardziej, jeśli są one umieszczane w sposób anonimowy. Biorę do siebie już zawsze tylko konstruktywne opinie. Całe szczęście więcej jest pozytywów i dobrych słów, słów pełnych wsparcia i dopingu, które budują i napełniają moje akumulatorki jak nic innego na świecie!:) Mam już kilku fanów, którzy piszą do mnie nawet kilka razy dziennie, ale jest to bardzo przyjemne i za nic w świecie bym tego nie oddała. Fani mobilizują mnie do jeszcze większej pracy nad sobą i nad powierzonymi mi obowiązkami. 
Szczerze wyznam, że do tej pory udało mi się zrobić może naparstek tego, co planowałam na samym początku roku w koronie Miss Polski. Zawsze byłam bardzo ambitna i chciałam działać ponad swoje możliwości. Pomimo tego, że żyję bardzo intensywnie, łączę swoją pracę zawodową z byciem Miss, nauką, pracą charytatywną i wieloma innymi zadaniami, to wiecznie mi mało:) Wierzę w to, że jak oddam koronę to dalej będę pracować jako Miss Polski 2014 i dalej będę spełniać swoje plany i marzenia. Na odpoczynek przyjdzie czas, jak będę na emeryturze, na razie szkoda mi czasu na leniuchowanie 🙂 
Za 2 miesiące Ewa przekaże tytuł Miss Polski. Czy już wie, jaki ma plan, na swoje dalsze życie po koronie? Czy konkurs będzie dla niej tylko epizodem i zamierza wrócić do swojego dawnego życia, czy też w jakiś sposób chciałaby zdyskontować swój sukces? 

Nie lubię planować, zawsze stawiam na spontaniczność i przypadek. Jedyne jednak, co mogę powiedzieć dzisiaj na temat mojej przyszłości, to mam nadzieję, że za 15 lat będę miała szczęśliwą rodzinkę, dom z ogródkiem i szklarnią na warzywa, własny biznes oraz olbrzymią mapę szczęścia, na której będę zaznaczać szpilkami miejsca, w których już byłam. Może nic oryginalnego, ale wszystko, co teraz robię, ma mi pomagać i przybliżać mnie do tego marzenia. 🙂
Na podsumowania mojego „panowania” jeszcze za wcześnie, z tym poczekam do końca roku. Jednak już mogę powiedzieć, że to jedna z najpiękniejszych przygód, jaka może przydarzyć się młodej dziewczynie i jeśli miałabym taką możliwość, to wystartowałabym w konkursie Miss Polski jeszcze raz!:) 

Prezentacje finalistek Miss World Poland 2015

Tradycyjnie zostały przygotowane krótkie prezentacje wszystkich finalistek konkursu Miss World Poland 2015, które miały być pokazane w trzech częściach na Globmiss. Niestety, po pojawieniu się drugiej części, pod naciskiem organizatorów konkursu, redakcja została zmuszona do usunięcia prezentacji, a same finalistki cofnęły swoje zgody na publikację odpowiedzi i zdjęć. Aktualnie prezentacja nie jest więc niestety dostępna. 😦

Miss Poland World 2015

FINAŁ MISS POLAND WORLD 2015

Data i miejsce: 5 października 2015 r., klub Endorfina w Warszawie

Choreografia: R. Lipska-Sołtyk

Prowadzenie: P. Szwedes

Gwiazda wieczoru: M. Urlik

Jury: K. Mirgos, A. Tarnowska, E. Pacuła, N. Siwiec, A. Węgorzewska, A. Krzywy, S. Olech, E. Wierzbicka

Laureatki:

Miss Poland World 2015 – Marta Pałucka

Vice Miss Poland World – Natalia Tomczyk i Katarzyna Włodarek

Konkursy międzynarodowe:

  • Marta PałuckaMiss World 2015 (Chiny) – Top 21
  • Katarzyna Włodarek – Miss Model of the World 2015 (Chiny) – Top 30 + Best Skin
  • Katarzyna Włodarek – Miss Universe 2017 (USA)
  • Marta Pałucka – Miss International 2018 (Japonia)

——————————-

W 2015 r. na rynku polskich konkursów piękności zaistniał nowy twór – wybory Miss Poland World. Jego celem jest wybór polskiej delegatki na najbardziej prestiżowy konkurs piękności na świecie – Miss World.

Finał pierwszej edycji odbył się 5 października w klubie Endorfina Foksal w Warszawie. Pojawiło się sporo innowacji w stosunku do dotychczas organizowanych ogólnopolskich konkursów piękności. Po pierwsze, po raz pierwszy nie było telewizyjnej transmisji na żywo, ani nawet retransmisji, a finał można było sobie obejrzeć jedynie w internecie. Po drugie nie był on samodzielną imprezą, ale został połączony z biznesowym party tygodnika „Wprost”, wręczeniem nagród dla najbardziej innowacyjnych firm i licytacją cennych przedmiotów na cele charytatywne. Najważniejszym novum jest jednak rezygnacja z tradycyjnego i kojarzącego się z konkursami piękności pokazu w kostiumach kąpielowych, co jest zgodne z wytycznymi Prezes Konkursu Miss World – Julii Morley, która pragnąc większy nacisk położyć na wewnętrzne piękno, intelekt i osobowość Miss, aniżeli na jej cielesność, od 2015 roku zrezygnowała z pokazu bikini podczas finału Miss World i zaleciła rezygnację z niego również organizatorom krajowym.

O piękną, wzorowaną na koronie Miss World, koronę i nagrodę główną, czyli wycieczkę do Tajlandii, a także o możliwość reprezentowania Polski na konkursie Miss World 2015 ubiegało się 14 finalistek.

Ostatecznie zwycięstwo przypadło w udziale Marcie Pałuckiej z Sopotu, mierzącej aż 180 cm wzrostu 23-latce. Tytułami Vicemiss podzieliły sie dwie piękne blondynki. Prawdziwa weteranka polskich konkursów piękności – 24-letnia Natalia Tomczyk z Poznania, która wcześniej została II Vicemiss Polonia 2010 oraz awansowała do Top 10 w konkursie Miss Polski 2013, zajęła drugie miejsce, zaś podium zamknęła 24-letnia Katarzyna Włodarek z Wielunia, mierząca 176 cm wzrostu.

Katarzyna Włodarek rok później powtórzyła swój sukces podczas finału Miss Polonia, kiedy to również zdobyła tytuł II Vicemiss.

Z kolei Marta Pałucka dwa lata po zdobyciu korony wystartowała w konkursie Miss Polski – z sukcesem. Wywalczyła tytuł I Vicemiss Polski 2017.

Koronacji pierwszej w historii Miss Poland World dokonała Anna Tarnowska – jedna z najbardziej utytułowanych polskich Miss w historii – m. in. II Vicemiss International 2008.