Wywiad z K. Wojciechowską – cz. II.

Karina Wojciechowska – Miss Polonia 1991; reprezentantka Polski na konkursie Miss World 1991.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w marcu 2009 roku.

Podróże w koronie

W roku, w którym zdobyłam tytuł, w Biurze Miss Polonia postanowiono, że wyjazdy na konkursy zagraniczne zostaną rozdzielone między Miss i wszystkie Vice Miss. Przydzielono mi konkurs Miss World.

Dzień, a właściwie noc przed wyjazdem, zorganizowałam imprezkę pożegnalną, na której po gospodarsku chciałam zmyć kilka szklanek. Jedna z nich pęknięta, wbiła mi się w rękę. Na pogotowiu prosiłam o ładne zszycie, bo przecież jadę na konkurs piękności. Słyszałam jakieś śmiechy, ale bolało tak bardzo, że nie kojarzyłam, o co chodzi. Ręka w bandażach, opatrunek do zdjęcia za tydzień, czyli w Londynie. Ze 100. dolarówką w kieszeni wsiadłam w samolot i zobaczyłam Anglię. Po tygodniu poprosiłam o pielęgniarkę, oczywiście dostałam, ta zaś dostała wielkich oczu na widok moich pięciu kolorowych (każdy innego koloru) szwów plastikowych, wcale nie rozpuszczalnych. Zapytała: A ty biedaczko skąd jesteś?

Później z innymi uczestniczkami konkursu Miss World odwiedziłyśmy Afrykę i Amerykę. Nie wierzyłam w siebie, czułam się jak szara myszka. Dziewczyny miały wspaniałe ciuchy, pieniądze, opiekunów, a ja kompleksy. Wiedziałam, że nie mam szans, więc postanowiłam używać życia. Jedzenie było wspaniałe. Przytyłam z 10 kg, a co mi tam, i tak Miss Wenezueli zakasowała wszystkie konkurentki. Ja nie miałam bladego pojęcia o tym, co mnie czeka na takim konkursie, nikt nawet o tym ze mną nie porozmawiał, podczas gdy Wenezuelka skończyła szkołę dla Miss i przeszła w celu zwycięstwa w konkursie kilka operacji plastycznych. To było dla mnie największe doświadczenie związane z tytułem Miss Polonia. I do dzisiaj twierdzę, że największa przygoda w moim życiu. Nie przywiozłam do Polski żadnej szarfy. Po tym konkursie zrozumiałam, o co w tym chodzi, jak powinno się być miss. Od tego momentu rolę Miss odgrywałam prawie doskonale.

Zaproponowano mi wyjazd na międzynarodowy konkurs Miss Planet, w którym brało udział 80 kandydatek, część dziewczyn już znałam z poprzedniego konkursu. Poleciałam do Bułgarii, finał odbywał się w Sofii. Tu już czułam się jak ryba w wodzie. Czułam, że potrafię, że jestem silna psychicznie, wiedziałam, jakie ubrania przydają się na takich konkursach, wiedziałam, co trzeba mówić i o czym. Wchodząc na scenę nie miałam tremy, na moich ustach gościł uśmiech, a na twarzy pogoda ducha. Tym razem dumnie przywiozłam do swojego kraju koronę Miss Planet. Tego uczucia nie da się porównać z niczym innym. Już wtedy wiedziałam, że nie tylko uroda ma znaczenie w konkursach piękności. Ważny jest charakter, pogoda w sercu, otwartość i wiara w to, że uśmiechem można zjednać sobie ludzi.

Konkurs Miss Polonia kiedyś i teraz

Oczywiście, że nadal śledzę konkurs Miss Polonia i jestem żywo zainteresowana, jaka dziewczyna założy koronę, w której zgięłam czubek wkładając ją do walizki (nie chciało mi się nosić wielkiego etui), a później oblana potem prostowałam go z obawą, że nie wytrzyma naprężenia i złamie się z impetem.

Konkurs Miss Polonia oczywiście się zmienia. Zmiany zachodzą na skutek aktualnej mody, obecnych możliwości, techniki. To wszystko ma wpływ na tą imprezę. Nie chcę powiedzieć, że teraz jest lepiej. 1991 rok to inne czasy, nikt już tego nie chce pamiętać. Rajstopy z lycrą nie do zdobycia, reklam w telewizji nie ma, a słowo billboard nie znaczyło nic, bo go po prostu nie było.

Teraz telewizja robi z tego fajny program. A dziewczyny mogą mieć przedłużone paznokcie, włosy, opalone ciała. My wyglądałyśmy trochę inaczej, nie jak gwiazdy z okładek kolorowych czasopism. Tak na marginesie czasopisma były tylko chyba dwa, papier dość szary. Ale za to zainteresowanie konkursem było niebywałe. Ludzie planowali ten wieczór już miesiąc wcześniej. Spotykali się w dużych gronach, robili zakłady, często krzyczeli kłócąc się lub kibicując. Trochę tylko mniejsza oglądalność niż mistrzostwa świata w piłce nożnej.

Gdybym teraz miała swoją twarz i ciało z 1991 r., a dzisiejszą wiedzę i doświadczenie, wzięłabym udział w konkursie jeszcze raz. Tym razem zrobiłabym znacznie więcej dobrych rzeczy, nie tylko dla siebie, ale dla innych. Jestem tego pewna. Chociaż o sobie też pomyślałabym bardziej perspektywicznie. To tylko rok, a przecież może zmienić wszystko, od nas zależy tylko jak i na jak długo.

Gdybym jeszcze raz wygrała jakiś konkurs piękności (co mi już nie grozi, nie to żebym taka brzydka była, wiek nie pozwala) i dostałabym masę forsy, to wybudowałabym wielki, piękny dom dziecka, w którym pracowaliby sami dobrzy ludzie, a dzieci byłyby tak szczęśliwe, jak u mamy. Jakby mi jeszcze coś zostało, to założyłabym schronisko dla zwierząt i wtedy moje własne dzieci zapomniałyby jak wyglądam 🙂

Karina dzisiaj

Kiedyś o niej marzyłam, teraz mam rodzinę. Mieszkamy w Łodzi. Dom, mąż, dwoje dzieci – Martynka 14 lat i Wiktor 12 lat. Martyna trochę idzie moimi ścieżkami, jest modelką. Dzieci grają w golfa, mają wielkie ambicje, z pracowitością bywa różnie.

Mam też niestety bardzo niespokojny charakter. Nigdy nie jestem zadowolona z tego, co mam. Jednego dnia czuję, że chcę być już zawsze „kurą domową”. Uwielbiam gotować, sprzątać, szyć, zawozić, przywozić dzieci, karmić psy, kosić trawę (jest co kosić). Następnego dnia czuję, że mam energię, by przenieść góry, głowę pełną pomysłów i wymyślam jakiś świetny biznes plan. Mam gdzie się realizować, bo mam swój własny Driving Range, czyli strzelnicę golfową, przy której znajduje się pięciodołkowe pole golfowe do treningu krótkich uderzeń. Klub Golfowy to naprawdę fajny biznes, bardzo miły i bardzo zielony.

Ciągle coś zmieniam, przemieniam. Męczę tym siebie i innych. Na szczęście mam ciepłe wielkie serce i wszyscy mi wybaczają, bo ja kocham wszystkich, a ludzie mi to oddają. Najchętniej zbawiłabym świat, pomogła wszystkim, przygarnęła wszystkie sieroty i bezdomne zwierzęta.

Jak widać jestem straszną gadułą. W programach na żywo zawsze wytrącam prowadzących z równowagi, nie wiedzą jak mi przerwać, gdy kończy się czas, potrafię tak na wszystkie tematy i bez końca.

Jestem osobą bardzo aktywną, mam wielu przyjaciół. Uwielbiam wszystkie sporty. Pływam na nartach wodnych, jeżdżę konno, gram w golfa, zimą kocham snowboard, dobrze pływam. I wcale się nie chwalę.

Dzisiaj jestem mądra, silna i gdybym tylko miała tamte lata…( Już to gdzieś słyszałam). Jestem bardzo normalna. Kocham, lubię, złoszczę się, raduję, nienawidzę, mam dużo siły, czasem nie mam jej wcale…Bywam szczęśliwa, czasem przytłaczają mnie smutki.

Czy bycie Miss mnie zmieniło? Chyba nie, nigdy nie uderzyła mi woda sodowa, a wiem, że to się zdarza;)

Wywiad z K. Wojciechowską – cz. I

Karina Wojciechowska – Miss Polonia 1991; reprezentantka Polski na konkursie Miss World 1991.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w marcu 2009 roku.

Zwykła dziewczyna

1991 rok. Śląskie miasto Mysłowice. Nic ważnego tu się nie dzieje, ale mam wielką paczkę przyjaciół. Dla nich jestem zwykłą dziewczyną, takie tam nic szczególnego, jak i te Mysłowice. Slayer, Metallica, TSA, skóra, ćwieki, rzemienie, Metalmanie w Spodku w Katowicach.

To były czasy szkoły średniej, ale tamte lata sprzyjały tworzeniu się przeróżnych firm. Znajoma zaproponowała mi prowadzenie sekretariatu w firmie o wdzięcznej nazwie „Be happy”. Wówczas bycie sekretarką było czymś bardzo prestiżowym.

Moje marzenia były bardzo proste. Wychowywałam się bez ojca. Mamy ciągle nie było, musiała ciężko pracować, to były złe czasy. Jedyną rzeczą, której pragnęłam, był dom, rodzina, dzieci, mąż. Znałam to tylko z filmów. Do dzisiaj łapię się na tym, że nie wiem, jaka powinna być kobieta w związku. Nie miałam przykładu. O ojcach i mężach również nie wiedziałam nic.

Początek przygody z konkursem Miss Polonia

Nigdy nie widziałam wyborów Miss Polonia, nie interesowały mnie ładne suknie i makijaż. Moja starsza koleżanka bardzo chciała zobaczyć tego typu imprezę „od środka”. Sama nie mieściła się już w wymaganej kategorii wiekowej, a ja miałam 19 lat i zgrabne nogi (strasznie chude). Ubrała mnie w swoje ciuchy, zrobiła makijaż i zawiozła na eliminacje do konkursu Miss Śląska i Zagłębia. Odpadłam w wyborach regionalnych. Zdobyty tam tytuł Miss Publiczności nie dawał mi możliwości wzięcia udziału w dalszych eliminacjach – ogólnopolskich.

I znowu przypadek, namawiam koleżankę mężatkę do wzięcia udziału w Miss Mężatek. Eliminacje odbywają się równolegle z eliminacjami do półfinału Miss Polonia. Towarzyszę koleżance i cierpię patrząc, że inne tu są, a ja już nie. (Zdążyłam się wciągnąć, spodobały mi się te kiecki, eleganckie poruszanie się i chodzenie krokiem modelki.) W trampkach i skórze siedzę na schodach i jest mi smutno. Podchodzi nieżyjący już Marek Kasz i daje mi kartę do wypełnienia, każe wejść na scenę. Koleżanka pożycza mi sukienkę i kostium.
Zapewne przypadkiem (wcale w siebie nie wierzyłam i wcale mi nie zależało) przeszłam do kolejnego etapu wyborów Miss. Do Mysłowic obie wracamy szczęśliwe. Ona jest finalistką konkursu Miss Mężatek, a ja półfinalistką Miss Polonia.

Przygotowania do finałowej gali

Na wyborach mogłam dumnie powiedzieć, że jestem sekretarką, ale ciągle nie miałam czym się pochwalić w kwestii zainteresowań. Ten heavy metal nie był powodem do dumy, tak mi się wtedy wydawało (Rok temu, po tylu latach, perkusista „Myslovitz” Lala wypomniał mi, że nigdy nie zrobiłam sobie zdjęcia w skórze jako Miss Polonia i ma do mnie o to żal. Dzisiaj ja też żałuję. Nadal lubię ćwieki i czarny kolor.). Postanowiłam wzbogacić swoje zainteresowania. Zaczęłam jeździć konno (jeżeli można to tak nazwać). Bo w końcu co to za luksus móc powiedzieć do mikrofonu: ”Jeżdżę konno.” Efekt – noga w gipsie, kiedy jadę na zgrupowanie przed finałem Miss Polonia.

Zgrupowanie takie to wielkie przeżycie. Już sam fakt, że udało się tam znaleźć, jest wielkim wyróżnieniem. Na zgrupowaniu przechodzi się szkołę życia. Trzeba nauczyć się być gwiazdą, jednocześnie panując i kontrolując swoje emocje. Trzeba nauczyć się też kwestii kiedy się „przegra”, jak wówczas się zachować, jak ukryć łzy. Przecież nie wiadomo jaką szarfą nas uraczą na scenie, a może żadną? Ale tak naprawdę to uważam, że nie ma przegranych, to wszystko, co wynosi się z takiego przeżycia, procentuje przez lata. Nauczono mnie dyscypliny, tego jak dbać o siebie, jak się poruszać, jak się upiększać, jak ćwiczyć, by zachować sylwetkę. Ale najważniejsze to, jak zaprzyjaźniać się mimo wielkiej przecież rywalizacji. Stawka tak duża jak tytuł Miss Polonia, sława, ekskluzywny samochód (ja miałam wtedy 19-letniego malucha, który przeciekał, gdy padało, a tu nagrodą był olbrzymi Peugeot 605), wyjazdy za granicę, najlepsze hotele, same zaszczyty…jest czymś, co może poróżnić nawet najlepszych przyjaciół. My byłyśmy dla siebie konkurentkami, a jednak udało nam się zachować przyjaźnie do dzisiaj. Najbliższa memu sercu jest Bożenka Walter, która jest matką chrzestną mojej córki Martynki i do dzisiaj pozostajemy w przyjaźni.
Wszystkie dziewczyny wspominam z dużą sympatią, nie miałam na zgrupowaniu wrogów, może dlatego, że żadna nie spodziewała się, że wygram. Ja też nie.

Przypadek towarzyszył mi od samego początku i do samego końca. Może dlatego, że nie walczyłam o to jak lew, potrafiłam uśmiechać się szczerze i mieć swobodę na scenie, a to chyba zjednało mi ludzi. Tytuły Miss Polonia i Miss Publiczności były dla mnie czymś, co spadło na mnie dosłownie jak grom z jasnego nieba.

Być najpiękniejszą w Polsce – blaski i cienie

W moich czasach podstawową sprawą i obowiązkiem każdej Miss Polonia były akcje charytatywne. Było to bardzo szczytne i bardzo cenne. Jednak dla dziewczyny, która ma zaledwie 19 lat i żadnego przygotowania do kontaktów z różnymi historiami, często przerażającymi, bardzo smutnymi, bywa to szalenie trudne. Miałam za sobą nieprzespane noce, podczas których pytałam, gdzie jest Bóg. Czasami było mi strasznie ciężko. Dzisiaj wypełniłabym tę rolę zupełnie inaczej, może wcale nie lepiej, ale z większym zrozumieniem i pokorą dla życia.

Konkurs Miss Polonia był na początku lat 90-tych bardzo popularny. Nie było „Tańca z Gwiazdami”, „Jak oni śpiewają”, nie było nawet „Jaka to melodia”. Dwa dni po wyborach, rano, w dresie, z włosami spiętymi niechlujnie w coś podobnego do końskiego ogona, poszłam nieświadoma niczego po bułki na śniadanie. Przy kasie pisk sprzedawczyni wystraszył mnie tak, że prawie dostałam zawału serca. Krzyczała na cały głos: Miss Polonia!!! Ludzie zabierali ze stojaka gazety, w których byłam na pierwszych stronach i prosili o autografy. Niby miłe, ale zrozumiałam, że już nie mogę dłubać w nosie na czerwonym świetle.
Na szczęście to tylko rok i znowu mogłam dłubać. Prawdziwe, długo świecące gwiazdy, to nie mają się za wesoło. Ja nie chciałabym tak żyć. Dzisiaj wiem, jak to jest, kiedy ręka boli od rozdawania autografów, ale jednocześnie nadal mogę położyć się na plaży i nie myśleć, czy jakiś fotoreporter zrobi mi zdjęcie znienacka. Było minęło. Czasem szkoda, że czasu nie da się cofnąć, ale tak też jest dobrze.

Jako Miss Polonia stałam się osobą publiczną. I odczułam na własnej skórze negatywne aspekty popularności – krytykę, plotki. Krytyka jest stresująca. Czasem bywa trafna i wtedy tylko jest smutno, że dopuściło się do takiej sytuacji, aby ktoś mógł ją negatywnie ocenić. Najczęściej jednak jest zwyczajnie złośliwa i wtedy jest strasznie przykro. Ciężko się przed tym bronić, bo ludzie chcą słyszeć złe rzeczy, lubią drwić i podle oceniać. Kiedy mówisz, że to nieprawda, nikt już cię nie słucha. Plotki: Ja przeczytałam kiedyś o tym, że jestem chora na AIDS, handluję narkotykami dla jakiegoś mafiosa, który siedzi w więzieniu, jestem gruba niesłychanie i jeszcze kilka ciekawych historii. Najgorsze jest, gdy przez to cierpi ktoś trzeci. Moja mama strasznie płakała, kiedy dowiedziała się, że jestem chora. Nie wierzyła mnie, kiedy zapewniałam ją, że jestem zdrowa, tylko temu co gdzieś wyczytała, ponieważ uważała, że ja tylko próbuję ją uspokoić. Procesy? Ręce opadają, szkoda życia.
Na takie przykrości też trzeba być przygotowanym będąc Miss, będąc osobą publiczną.

Dzięki konkursowi Miss Polonia przeżyłam to wszystko, o czym czyta się w książkach, zobaczyłam wszystko to, co można zobaczyć na przepięknych widokówkach, zaprzyjaźniłam się z ludźmi, którzy byli dla mnie ekranem telewizora. Ja sama stałam się widokówką, okładką, książką, ekranem. Spełniły się marzenia, których nie miałam, bo nie wiedziałam, że można takie mieć.

Czy było ciężko? Tak, czasami było bardzo ciężko. Wiele miesięcy rozłąki z bliskimi. 19-o latka w świecie, który jest obcy i nie zawsze przyjazny. Trzeba mieć dużo siły, mądrości w sercu i w głowie. Nie miałam jej od razu, uczyłam się każdego dnia, ale było WARTO.
Czasem myślę sobie, że moimi przeżyciami, moim doświadczeniem, mogłabym obdarzyć z pięć kobiet i każda z nich nadal mogłaby powiedzieć, że dużo przeżyła.

Pozostały wspaniałe wspomnienia: ludzi, miejsc, podróży, wielkich dostojnych balów, pokazów mody i sesji zdjęciowych, o których marzy każda dziewczyna.
Do dziś po tym kolorowym roku pozostała mi skrzynia pełna pamiątek. Myślę, że nikt nigdy nie będzie miał tyle cierpliwości, by przejrzeć je ze mną i wysłuchać moich wspomnień. (Ale jakby co, to mam).

Konkurs Miss Polonia to świetna przygoda. Trzeba jednak pamiętać, że uroda przemija i żyć tak, by kiedyś, pomimo zmarszczek, miło było spojrzeć w lustro.

Wywiad z M. Lutrzykowską

Milena Lutrzykowska – finalistka Miss Polski 2007

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w marcu 2009 roku.

Witam! Nazywam się Milena Lutrzykowska. Mam 23 lata. Mieszkam w Nowogrodzie koło Łomży, studiuję w Białymstoku. Jestem studentką 4. roku pedagogiki kulturoznawczej na Uniwersytecie w Białymstoku i 1. roku filologii angielskiej w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania, również w Białymstoku. W przyszłości chciałabym otworzyć własną agencję reklamową. Obok podróży do Wenezueli jest to moim największym marzeniem. Na co dzień nie mam zbyt wiele czasu, gdyż pochłaniają mnie dwa kierunki studiów. Jeśli jednak mam taką możliwość, to chętnie pracuję jako modelka.

Początek przygody z konkursami piękności

Mój pierwszy casting na Miss był zupełnie przypadkowy. Było to w roku 2006, kiedy to mój chłopak namówił mnie do wzięcia udziału w wyborach. Dla świętego spokoju zgodziłam się. Konkursy Miss spodobały mi się na tyle, że rok później postanowiłam spróbować jeszcze raz. W 2007 roku wzięłam udział w regionalnych wyborach Miss Podlasia, w których zdobyłam główny tytuł. Tym razem nikt mnie nie musiał namawiać, zgłosiłam się sama i nie żałuję, bo to jeden z tych  konkursów, który wspominam najmilej.

Największą motywacją do udziału w tej zabawie dla mnie nie były ani nagrody, ani popularność, ani też podróże, tylko sam fakt, że mogę najbliższym sprawić radość. Cała moja rodzina i znajomi byli ze mnie dumni.

Miss Polski 2007

Po wyborach regionalnych odbyły się ćwierćfinały ogólnopolskie w warszawskim hotelu Holiday Inn, później 2-tygodniowe zgrupowanie półfinałowe w Hotelu Manor w Olsztynie, następnie plenerowe sesje zdjęciowe oraz zgrupowanie finałowe, również w Olsztynie. Finał odbył się w Teatrze Roma w Warszawie. Droga do finału jest bardzo długa i wymagająca wielu poświęceń, ale efekt jakże zadowalający 🙂

Jestem w 100 % zadowolona z mojego występu. Tytuł Miss Polski Telewidzów cenię sobie najbardziej i myślę, że to mój najważniejszy tytuł i największy sukces, bo zostałam wybrana nie przez jury, a przez zwykłych ludzi, dlatego dziękuję bardzo telewidzom za wszystkie głosy 🙂

W trakcie zgrupowania Miss Polski nie odczułam żadnej rywalizacji, a jedynie przyjazną atmosferę. Najbardziej zaprzyjaźniłam się z Klaudią Klamann z Torunia. Mile wspominam też Beatę Szumińską, Magdalenę Wójcik, Kamilę Bielawską… Wszystkie dziewczyny biorące udział w Miss Polski 2007 sprawiły, że atmosfera wyborów była niesamowita, a czas ten niezapomniany.

Werdykt główny w konkursie Miss Polski był według mnie trafny. W czasie zgrupowania miałam szerokie grono swoich faworytek i w tym gronie znajdowała się również Karolina Zakrzewska.

Konkurs w 100% spełnił moje oczekiwania. Nabrałam pewności siebie, zaczęłam pracować w modelingu, a to jest właśnie to, na czym mi zależało i co chciałam osiągnąć.

Miss Tourism Queen International 2008

Miss Tourism Queen International był moim pierwszym konkursem międzynarodowym. Był to też mój pierwszy wyjazd za granicę – i to wyjazd aż do Chin.

Po załatwieniu wszystkich formalności, udałam się do siedziby Misslandu, gdzie wypożyczono mi piękne suknie z salonu Maggio Ramatti na wystąpienia i prezentacje. Poza tym wzięłam ze sobą do Chin mnóstwo własnej garderoby i prezent na aukcję charytatywną – album ze zdjęciami z Polski w wersji anglojęzycznej.

Chiny wywarły na mnie ogromne wrażenie. Jest to zupełnie inny świat od tego, w którym przebywam na co dzień. Inna kultura, inne tradycje, inny język, inny klimat, jedzenie… zachwyciłam się tym krajem i chętnie wracam pamięcią do czasu zgrupowania MTQI. Konkurs miał świetnych organizatorów, nasz czas był wypełniony po brzegi. Zwiedziłyśmy mnóstwo rzeczy, poczynając od pięknych buddyjskich świątyń, przez wielkie wodospady w górach, a kończąc na szkołach nauki Kung – Fu.

Polska i Chiny to dwa zupełnie inne światy… Każdego dnia w Chinach zachwycała mnie nowa rzecz. Zobaczyłyśmy mnóstwo wspaniałych budowli, przedstawień. Nigdy nie zapomnę przedstawienia na wodzie – było to bez wątpienia najlepsze przedstawienie, jakie widziałam w moim życiu. Wszystkie gale są organizowane z rozmachem, rzeczy niemożliwe stają się tam realne. Nie sposób wymienić wszystkich zwiedzanych budowli, świątyń, muzeów itp. Rozczarował mnie jedynie fakt, że nie mogłyśmy zobaczyć chińskiego muru… 😦

Pozostała mi cała masa wspomnień uwiecznionych na zdjęciach i zawsze kiedy je oglądam, przyrzekam sobie, że jeszcze kiedyś tam wrócę:)
Podczas konkursu MTQI zaprzyjaźniłam się z Lasmą – Łotyszką, ale również z dziewczynami z Belgii, Litwy, Serbii, Czarnogóry i cieszę się, że utrzymujemy kontakt do dzisiaj.

Zgadzam się z głównym werdyktem w konkursie Miss Tourism Queen International. Także i tym razem w czasie zgrupowania miałam szerokie grono faworytek i wśród nich znajdowała się również Silvia Vanessa Cornejo Cerna.

Jestem w 100 % zadowolona z mojego występu. I bez wątpienia dla mnie i dla moich najbliższych sam fakt, że mogłam reprezentować Polskę wśród piękności z całego świata był wielkim sukcesem. Nigdy nie przypuszczałam, że coś takiego mnie spotka.

Miss Intercontinental 2008

Mój drugi konkurs międzynarodowy – Miss Intercontinental, był organizowany w Polsce, w Zabrzu. Myślałam, że tym razem nic mnie nie zaskoczy, bo żyję i mieszkam tutaj na co dzień. Myliłam się. Urzekła mnie polska złota jesień na Śląsku. Miło mi było słyszeć od moich konkurentek, że Polska to bardzo piękny kraj, pełen życzliwych osób. Bardzo podobał im się Kraków, Wadowice, ale również Ustroń, w którym to mieszkałyśmy podczas zgrupowania.

W ramach przygotowań do konkursu wypożyczono mi po raz kolejny piękne suknie z salonu Maggio Ramatti na wystąpienia i prezentacje. Poza tym przygotowałam ponownie mnóstwo własnej garderoby i prezent na aukcję charytatywną – tym razem był to ręcznie wyszywany obrus kaszubski.

Będąc gospodynią na międzynarodowym konkursie piękności w pewien sposób jest się faworyzowaną. Wiadomo, że każdy kraj trzyma kciuki przede wszystkim za swoją reprezentantkę. Z jednej strony byłam dumna, że mogę reprezentować Polskę, ale z drugiej strony czułam lekki stres, bo chciałam wypaść jak najlepiej i nie zawieść ludzi, którzy cały czas śledzili w mediach rozwój zgrupowania i galę finałową i mocno trzymali za mnie kciuki.

W czasie konkursu najbardziej polubiłam Lubę – Białorusinkę, którą, mam nadzieję, niebawem odwiedzę. Poza tym spędzałam najwięcej czasu z dziewczynami z Holandii, Szwecji, Islandii czy też Wenezueli.

Wśród moich tradycyjnie licznych faworytek była również Cristina Lucia Camargo de la Rans, dlatego też uważam werdykt jury w konkursie Miss Intercontinental za trafny.

Dla mnie tytuł I Vicemiss Intercontinental to wielki sukces. W konkursie startowało 58 dziewczyn z całego świata, każda piękna, każda wyjątkowa. Fakt, że znalazłam się w ścisłym top to dla mnie wielka radość.

Jeszcze o konkursach międzynarodowych

Oba międzynarodowe konkursy, w których wzięłam udział, charakteryzowały się świetną organizacją, każdy z nich wniósł do mojego życia coś nowego, z każdym wiążę inne, miłe wspomnienia i do każdego chętnie wracam pamięcią.

Gdybym miała wybrać jeszcze jakiś dowolny międzynarodowy konkurs piękności, w którym chciałbym wystartować, bez wątpienia byłby to Miss World – najbardziej prestiżowy konkurs na świecie. Organizowany w pięknych miejscach, z udziałem pięknych kobiet z całego świata. Udział w takiej imprezie to niewątpliwie wielkie wyróżnienie.

Moje rady dla innych dziewczyn przygotowujących się do startu w międzynarodowym konkursie piękności? Przede wszystkim trzeba być sobą, nawiązywać nowe kontakty, być otwartą i towarzyską. Poza tym uśmiech jest rzeczą niezbędną – reszta zależy od jury 🙂

Życie w koronie Miss

Moje życie jako Miss zmieniło się diametralnie. Jednakże nadal studiuję, staram się pogodzić naukę z pracą Miss/modelki, co niestety bywa niełatwe. Mój czas pochłaniają długie wyjazdy i często wyczerpująca praca, ale jest to praca, która daje mi mnóstwo satysfakcji i rozwija osobowość. Po wyjeździe do Chin postanowiłam za wszelką cenę nauczyć się biegle władać językiem angielskim, dlatego też rozpoczęłam drugi kierunek studiów – filologię angielską. Podróże są moją siłą napędową do stawiania czoła nowym wyzwaniom i zarazem zaspokajają moją ciekawość świata.

Dostrzegam w konkursach Miss same plusy. Możliwość nawiązywania kontaktu z ludźmi z całego świata, możliwość podróżowania, zdobycia pewności siebie, pracy w modelingu, dobra zabawa to argumenty przemawiające na ich korzyść. Warto je organizować i warto w nich startować. Polecam wszystkim dziewczynom 🙂

Dziękuję za rozmowę i pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników.
Milena Lutrzykowska.

Wywiad z K. Borowicz

Katarzyna Borowicz – Miss Polonia 2004; Miss Earth Water (II Vicemiss Earth) 2005; Queen of Europe i III Vicemiss World 2004

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w marcu 2009 roku.

Droga na szczyt

Kwiecień 2004 r. – przygotowania do matury… Znajomy mojego taty, który pracował z nim w gazecie, był organizatorem regionalnym wyborów Miss Polonia Południowej Wielkopolski. Namawiał mnie do udziału w tym konkursie. Nie byłam od razu zdecydowana. Generalnie od zawsze myślałam o pracy modelki. Wiedziałam, że te dwa światy -miss i modelki- różnią się od siebie. Bardzo się różnią…
Nie byłam pewna, jaką podjąć decyzję również dlatego, iż finał miał odbyć się 2 dni przed maturą. Chciałam zostać w domu i uczyć się.
Wszyscy dookoła, znajomi, rodzina, mówili, abym spróbowała…Ostatecznie namówiła mnie do tego koleżanka Magda Fabiszak, która była Miss Regionu z poprzedniego roku, a zarazem udało jej się dostać do finału Miss Polonia 2003. Poniekąd właśnie to mnie zachęciło. Pamiętałam, jak trzymałam za nią kciuki i chciałam, aby to ona założyła koronę Miss Polonia 2003.
Zdecydowałam się wystartować. Stwierdziłam, że być może otworzy mi to jakieś drzwi. Nigdy wcześniej nie byłam nawet w Warszawie, całe życie mieszkałam w Ostrowie Wielkopolskim. Gdzieś w głębi siebie wiedziałam, że chcę się stamtąd wyrwać.

Finał Miss Polonia Południowej Wielkopolski wygrałam. Magda zakładała mi koronę.
Niby chciałam wygrać, niby wcale mi na tym nie zależało. Nie byłam pewna swoich sił. Chwilę przed ogłoszeniem werdyktu w trakcie przerwy Magda podeszła do mnie i powiedziała: „No niestety Kasiu…” Stwierdziłam: o.k., spróbowałam, nie udało się…Trudno się mówi. Chwilę potem, scena, ogłoszenie werdyktu: „Miss Polonia Południowej Wielkopolski została…” Paweł – organizator, prowadzący – wyczytuje moje nazwisko! Haha…, a Magda wkłada mi koronę na głowę… Byłam w szoku, bo nastawiłam się, że to nie ja…Pamiętam ten moment do dziś. Potem dość długo śmiałyśmy się z Magdą z kawału, jaki mi zrobiła.
Tym bardziej się cieszyłam, ponieważ 2. Vice Miss Regionu została wspólna koleżanka Magdy i moja, Monika Mocna. Wiedziałam, że teraz czekają nas półfinały konkursu Miss Polonia i Monika pojedzie ze mną, nie będę sama. Gdyby nie ten fakt nie wiem, czy bym tam pojechała.

Ale zrobiłam to… Miałam wyjechać o 7.00 rano z Ostrowa, przede mną była perspektywa kilkugodzinnej jazdy do Siedlec, na drugi koniec Polski. Zaspałam…Koleżanka, fryzjerka, która od dziecka zajmowała się moimi włosami, jedna z osób, które najbardziej trzymały za mnie kciuki, obudziła mnie o 7.30. Szybko pomogła mi się spakować, ubrać, pojechałyśmy po Monikę i ruszyłyśmy w drogę. Całą przespałam.
Dojechałyśmy spóźnione. Na szczęście przyjęli nas na eliminacje.
Do domu wróciłam z szarfą finalistki Miss Polonia 2004. Cieszyłam się. Kolejny etap w moim życiu zaliczony!

Zwariowany rok z koroną na głowie

2004 r…Tak naprawdę… Był to zwariowany rok. Odwrócił moje życie do góry nogami. Nie sądziłam, że w tak krótkim czasie może przytrafić mi się tyle niesamowitych wrażeń. I tych dobrych, i tych najgorszych….

Zgrupowanie przedfinałowe oraz galę finałową konkursu Miss Polonia wspominam bardzo miło. Jak zwykle byłam niepewna swoich sił i nieświadoma urody. Całe zgrupowanie i finał zastanawiałam się, która z dziewczyn wygra. W mojej skali ocen byłam na ostatnim miejscu, a tu miłe zaskoczenie…
Największe emocje towarzyszyły mi podczas wycztywania nazwisk do Top 5. Byłam naprawdę w szoku, że przechodzę każdy kolejny etap konkursu tak po prostu.
Byli ze mną moi rodzice, brat i ciocia. Cały czas świetnie się bawiłam na scenie zapominając o tym, że jest to finał konkursu Miss Polonia i na żywo oglądają mnie miliony Polaków. Ja po prostu tam byłam, a obecność rodziców sprawiła, że zapomniałam o tym, co się tak naprawdę dzieje.
Pamiętam twarze i miny rodziców podczas, gdy ogłaszano werdykt jury. Tata tak bardzo chciał, abym wygrała…Bałam się o jego zdrowie, aby nic mu się nie stało. Tak bardzo się tym przejął. Udało się, jego marzenie spełniło się…A moje? Ja jak zwykle byłam w szoku zadając sobie pytanie: ”Ja??? Przecież tam było tyle ładnych dziewczyn…”

Był to naprawdę zwariowany rok…Miesiąc po finale Miss Polonia, 3 tygodnie przed wylotem do Chin na konkurs Miss Świata, zmarł mój tata…Najgorsza rzecz, która mogła mi się przydarzyć w życiu…To czekało na mnie. Wiedziałam, że ten moment kiedyś nastąpi, nie wiedziałam, że tak szybko. Nie spodziewałam się, że akurat teraz… Wtedy, gdy wszystko mi się układa… gdy moje życie nabiera tempa… przynosi sukcesy. Byłam bliska załamania i podjęcia decyzji o zostaniu w domu i nie pojechaniu na Miss World. Nie chciałam tam lecieć. Wiedziałam, że będę tam sama, świeżo po takiej tragedii. Będę musiała się uśmiechać, udawać, że jestem szczęśliwa.
Rodzina podjęła za mnie decyzję o wyjeździe. Wszyscy mówili, że tata tego bardzo chciał i bardzo mi kibicował…Pojechałam tam dla niego. Z drugiej strony bardzo dobrze mi ten wyjazd zrobił, nie miałam czasu o myśleć o swojej tragedii, w momentach, gdy było mi przykro, miałam wokół siebie wspaniałe koleżanki, które bardzo pomogły mi w pozostaniu w dobrej kondycji psychicznej. Byłam w Chinach, daleko od domu, od swojego dotychczasowego życia. Poznałam mnóstwo ludzi.

Tym razem byłam świadoma powagi sytuacji, tego, że to konkurs Miss World !
Zajęłam 4. miejsce. Takiego sukcesu dla Polski nie było od 12-stu lat. Byłam dumna z siebie. Gdybym została w domu… Nie spróbowała swoich sił… To było wspaniałe uczucie przechodzić każdy etap najważniejszego konkursu piękności na świecie pomyślnie. Wspomnienia z wyborów Miss Świata na zawsze pozostaną w mojej pamięci.
Wróciłam do Polski. Na lotnisku na mój powrót czekało mnóstwo ludzi. Nie przypuszczałam, że mój sukces odbije się aż takim echem. Już w samolocie czytając Gazetę Wyborczą zobaczyłam swoje zdjęcie z finału…Wow, to było naprawdę coś!
Kiedy czekałam na bagaż, podeszli do mnie jacyś ludzie informując, że wszyscy na zewnątrz się niecierpliwią. Pomyślałam: „Jacy wszyscy???” Nie spodziewałam się, że na mnie, Kasię Borowicz, będzie czekało mnóstwo fotoreporterów, Biuro Miss Polonia i mój narzeczony…
Jest to kolejny moment mojego życia, który pamiętam doskonale.
Byłam wykończona po 20-sto godzinnej podróży z Chin, a zarazem rozbita emocjonalnie. A jednak zaraz po powitaniu, prosto z lotniska, pojechałam do dziecięcego szpitala onkologicznego, gdzie czekały na mnie tłumy małych pacjentów. Cieszył mnie fakt, że sprawiłam przyjemność swoją osobą wspaniałym dzieciakom.
Potem wspólnie z narzeczonym pojechaliśmy do Ostrowa. Na dole, przed moim blokiem, czekali fotoreporterzy. Była godzina 22.00, chciałam tylko iść spać i wypocząć, a tu przede mną było mnóstwo wrażeń.
W domu czekała cała rodzina, bardzo zniecierpliwona. Moi wspaniali sąsiedzi i rodzina, ustroili klatkę schodową, a na drzwiach wisiała wycięta z papieru korona z napisem „Queen Kasia „. Boże, jakie to było wspaniałe uczucie! Poczułam się wyjątkowo, wszyscy zaczęli mnie traktować jak nie tą samą Kasię, która miesiąc wcześniej była dokładnie tą samą osobą, tylko bez tytułu 3. Vice Miss Świata.
Następne dni w domu wyglądały podobnie do tych zaraz po finale konkursu Miss Polonia. Non stop dostawałam SMS-y z gratulacjami, nawet od osób, których nigdy w życiu nie widziałam, nie znałam. Wszyscy gratulowali, nawet ci, których znałam jedynie w dzieciństwie. Przez ten czas czułam się naprawdę wyjątkowo. W międzyczasie udzielałam setek wywiadów, miałam mnóstwo sesji zdjęciowych, mój telefon miał tzw. gorącą linię. Dopiero po jakichś 2 tygodniach, jak wszyscy ochłonęli, miałam czas dla siebie, czas na odpoczynek w gronie rodziny. A potem zajęłam się obowiązkami Miss Polonii. Podróżowałam po całym kraju, uczestniczyłam w eventach, pokazach mody, nadal udzielałam wywiadów, odwiedzałam chore dzieci, domy starców. Poznałam tysiące ludzi. I zawsze wszyscy chcieli ze mną zdjęcie i autograf 🙂 (ciekawe, czy mają je do dzisiaj).

Poza 4. miejscem w konkursie Miss World, zajęłam jeszcze później 3. miejsce w konkursie Miss Earth 2005 i 4. miejsce w konkursie Miss Europe 2006. Od czego, moim zdaniem, zależy sukces na konkursie piękności? Myślę, że zarówno w konkursie Miss Polonia, jak i na konkursach międzynarodowych osobowość jest najważniejsza. Przecież każda z nas będąc finalistką Miss Polonia czy konkursu międzynarodowego jest piękna.

To, co najważniejsze

W 2004 roku miałam 19 lat. Byłam po maturze, w trakcie wybierania studiów. Byłam zagubiona, nie wiedziałam, co dalej ze sobą zrobić, szukałam swojej drogi w życiu. I to mi chyba nadal zostało. Aczkolwiek teraz wiem, że muszę podejmować decyzje. Jestem starsza, beztroskie życie nastolatki skończyło się. Wtedy… po prostu żyłam każdym dniem. Brałam to, co mi życie przyniosło. Poniekąd tak jest do dzisiaj, lecz teraz jestem bardziej świadoma wszystkiego, co spotyka mnie w życiu..

Zaraz po finale konkursu Miss Polonia powiedziałam Karolinie Goraździe, że współczuję sama sobie. Nie byłam zadowolona ze swojej wygranej. Nie wiem czemu. Teraz się z niej bardzo cieszę, bo otworzyła mi wiele nowych drzwi.
Wszystko, co mam dzisiaj, zawdzięczam konkursowi Miss Polonia. Gdyby nie ten konkurs, nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi. Dzięki udziałowi w tej imprezie poznałam Elę Wierzbicką, Martę Matyjasik – wspaniałe dziewczyny, z którymi łączy mnie przyjaźń. Cieszę się również ze znajomości z Karoliną Gorazdą, która jest wspaniałą osobą. Cieszę się, bo miałam okazję poznać wszystkie Miss Polonia, wszystkie zwyciężczynie konkursu z lat ubiegłych, które mają te same doświadczenia z innej perpektywy, inne przygody związane z konkursem. Są to rzeczy, których nie dałoby mi żadne inne doświadczenie w moim życiu.

Nie wiem, co by ze mną teraz było, gdybym się nie zdecydowała. Start w konursie był najlepszą decyzją w moim życiu.
Wszystko to, co przeżyłam w ciągu tego roku, bardzo mnie ukształtowało, miało wielki wpływ na moje życie. Musiałam bardzo szybko z młodej, żyjącej beztrosko nastolatki, stać się kobietą. Wszyscy ode mnie tego oczekiwali. Było to dość duże obciążenie psychiczne, ale dałam radę. Dzięki temu dziś mam zupełnie inny pogląd na świat. Na wszystko patrzę z przymrużeniem oka, analizuję i staram się podejmować trafne decyzje w każdej sytuacji.

Dzięki wygranej w konkursie Miss Polonia odwiedziłam Chiny, Filipiny, Ukrainę. Między innymi wyjazdy konkursowe uświadomiły mi, że świat jest piękny i zachęciły do podróżowania, zwiedzania, stałam się ciekawa świata. Co roku staram się wyjechać gdzieś daleko i zobaczyć miejsca, w których jeszcze nie byłam.

Co mi zostało do dziś po tamtym zwariowanym roku??? To, że będąc Miss Polonia musiałam zawsze dobrze wyglądać, przez co często patrzyłam w lustro. Tak jest do dziś. Nie przejdę obojętnie nawet obok wystawy sklepowej, gdzie w szybie mogę zobaczyć swoje odbicie. Muszę zawsze wyglądać nienagannie. Nie wyjdę w miejsce publiczne bez makijażu i dobrze dobranego ubrania. Chcę zawsze wyglądać modnie i odpowiednio do sytuacji.

Poza tym mam mnóstwo zdjęć, pamiątek z konkursów międzynarodowych, mnóstwo znajomości, które utrzymuję do dzisiaj. Założyłam sobie profil na stronie Facebook między innymi po to, by odszukać wszystkie koleżanki z konkursów międzynarodowych i aby pozostać z nimi w kontakcie.

Katarzyna dzisiaj

Jeszcze przed finałem Miss Polonia zakochałam się…Jestem z tym mężczyzną do dzisiaj, bardzo szczęśliwa, to już prawie 5 lat…

Pełniąc obowiązki Miss Polonia poznałam Martę Jakoniuk, która była finalistką Miss Polonia w 2005 roku. Zaprzyjaźniłyśmy się. Potem Marta została bookerką w agencji modelek, zwerbowała mnie do niej i rok temu wysłała do Mediolanu. Tak mi się spodobało, że postanowiłam po raz kolejny odwrócić życie do góry nogami. Podjęłam decyzję, że chcę w Mediolanie zostać i zamieszkać. Zwariowałam na punkcie tego miasta, na pukcie mody. Uczę się włoskiego, pracuję jako modelka, w tej chwili w jednej z najlepszych agencji modelek na świecie Elite Milano. Każdego dnia otwierają się nowe drzwi. Są to rzeczy, o których marzyłam w dzieciństwie. Moje sny się spełniają. Świadomie kieruję każdym krokiem, świadomie podejmuję każdą decyzję.
Mam plany związane z Mediolanem. Dzięki pracy modelki poznaję nowych ludzi. W przyszłości chcę pracować w telewizji lub w branży modowej. Zostać menedżerem znanej marki. To są na razie plany i marzenia, ale wiem, że jeśli cierpliwie, konsekwentnie dążymy do celu, wszystko może się udać. Na razie, kiedy jestem w Polsce, prowadzę program „Babskim okiem” w telewizji internetowej Lecha Poznań.
Do realizacji planów, poza cierpliwością i konsekwencją, niezbędne jest także pozytywne myślenie. Po śmierci taty zawsze myślę pozytywnie. Wiem, że on nade mną czuwa i wszystko, co się teraz wokół mnie dzieje i działo po jego śmierci, jest wynagrodzeniem za to, ze odszedł…

Dzięki konkursowi Miss Polonia spełniły się moje życzenia. Teraz ja, z okazji 80-cio lecia konkursu, życzę mu, aby przetrwał kolejne 80 lat albo i dłużej, może nawet 800…

Miss Polski 1990

Finał Miss Polski ’90

Organizator: Missland

Data i miejsce: 6 lipca 1990 r., Opera Leśna w Sopocie

Prowadzenie: Z. Chajzer, K. Zawidzka, N. Gocławska

Gwiazdy wieczoru: K. Prońko, M. Rodowicz

Jury: hr. W. Dzieduszycki

Laureatki:

Miss Polski – Ewa Szymczak

Vice Miss Polski – Beata Sudolska i Lidia Banach

Konkursy międzynarodowe:

  • Ewa Szymczak – Miss International ’90 (Japonia) – Top 15
  • Ewa Szymczak – Miss World ’90 (Londyn) – Top 10
  • Ewa Szymczak – Miss Baltic Sea ’90 (Finlandia) – II Vicemiss Baltic Sea ’90
  • Ewa SzymczakMiss Europe ’91 (Senegal) – Top 13
  • Ewa Szymczak – Queen of Europe ’91 (Polska) – Queen of Europe ’91
  • Beata Sudolska – Queen of the World ’90 (Niemcy) – 5 miejsce

***

W 1989 roku, w wyniku zmian ustrojowych i przekształceń własnościowych, wybory Miss w Polsce się sprywatyzowały. Dotychczasowe Biuro Miss Polonia, działające pod egidą Stowarzyszenia Przyjaciół Expressu Wieczornego”, podzieliło się na dwie konkurencyjne spółki. Pierwsza, funkcjonująca pod dotychczasową nazwą – Biuro Miss Polonia – organizowała nadal konkurs Miss Polonia; druga – Missland – stała się od 1990 roku organizatorem konkursu Miss Polski.

Gala, wieńcząca pierwszą edycję tych wyborów, odbyła się 6 lipca 1990 r. w Operze Leśnej w Sopocie, z udziałem 27 finalistek. Gościem honorowym była Miss World ’89, Polka, Aneta Kręglicka, która miała dokonać koronacji nowo wybranej Miss. Na podium stanęły: Lidia Banach z Olsztyna (II Vicemiss) – studentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Beata Sudolska ze Szczecina (I Vicemiss) – studentka Instytutu Kultury Fizycznej Uniwersytetu Szczecińskiego oraz MISS POLSKI ’90, mierząca 172 cm wzrostu 23-letnia blondynka, EWA SZYMCZAK z Łodzi. Miss Ewa była studentką chirurgii  na Akademii Medycznej i modelką „Telimeny”, znała język niemiecki i francuski. Najpiękniejsza Polka otrzymała w nagrodę czarną Toyotę Corollę,  wycieczki na Węgry i do Paryża, a także m.in…konia wierzchowego pełnej krwi angielskiej. Dwie Vicemiss zostały obdarowane Fiatami 126p.

Zobacz

————————————————————————————————————————————————————————————–

Spółka Missland w 1991 roku zorganizowała po raz pierwszy w Polsce międzynarodowy konkurs piękności – Queen of Europe ’91. W trakcie gali finałowej, która odbyła się 20 lipca w Operze Leśnej w Sopocie, korona Queen of Europe trafiła do Miss Polski – Ewy Szymczak.  I Vice Queen została Turczynka Derya Yalcin, a II Vice Queen Litwinka Dalia Leleivaite.

Więcej

Wywiad z M. Matyjasik, cz. II

Marta Matyjasik – Miss Polonia 2002; Miss Earth Water (III Vicemiss Earth) 2003; reprezentantka Polski na konkursach: Miss World 2002 oraz Miss International 2004.
Wywiad, przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w marcu 2009 roku.
Podróże w koronie

Zwiedziłam Karaiby, Japonię, Chiny, Nigerię, Filipiny i wróciłam do wielu miejsc, w których wcześniej byłam. Najpiękniejsze są Karaiby, chociaż najładniejsze i najbardziej barwne morze jest na Filipinach, w okolicach Oceanu Spokojnego. Najmniej podobało mi się w Nigerii, ale to nie było dla mnie zaskoczeniem. Byłam przygotowana na ten widok – obraz biednych dzieci, ludzi żyjących w nędzy i ubóstwie, mieszkających w szałasach i lepiankach, żyjących na łonie natury…Afryka taka już jest. Specyfika tego regionu świata.
Wzięłam udział w czterech międzynarodowych konkursach piękności – Miss World, Miss Europe ( zostałam IV vice Miss), Miss Earth ( III vice Miss), Miss International – te, na których odniosłam sukces były ok., po Miss World i Miss International pozostał niesmak.
Myślę, że akurat moje sukcesy i porażki wynikały z mojej ogólnej kondycji. Czasami miałam dobre samopoczucie, czułam się pewna siebie i bezkonkurencyjna, a czasami jakby powietrze ze mnie uchodziło..i tak właśnie było na MI i MW.
Miłe przeżycia i doświadczenia podczas pobytu na zgrupowaniu tych konkursów przysłoniła porażka związana z nie zakwalifikowaniem się do finału. Nie umiem o tym mówić inaczej. Mając silnie zakorzenioną w sobie potrzebę rywalizacji, długo nie mogłam pogodzić się z tym, że poległam. Byłam tak wściekła, że po powrocie z Miss World oznajmiłam w Biurze, że nigdzie więcej nie jadę, dlatego też Pani Bogusia z Panem Michałem (ówczesny zarząd Biura Miss Polonia) postanowili wysłać na Miss Universe Iwonkę Makuch. Z czasem emocje osłabły i postanowiłam spróbować swoich sił w kolejnym konkursie…Później sama prosiłam Biuro żeby wysłało mnie gdzieś jeszcze. To wciąga jak narkotyk.. Podróże, poznawanie świata i ludzi, bywanie w wykwintnych miejscach, na dostojnych galach. Czysta przyjemność.

Miss Idealna

Ciężko udzielać komuś rad. Trzeba być sobą. Jeśli dziewczyna w sobie nie ma „tego czegoś”, tej iskry, błysku w oku i temperamentu, to ciężko ją tego nauczyć i radzić. A to, z wyjątkiem oczywiście walorów zewnętrznych, jest najważniejsze. Musi wiedzieć, że chce w czymś takim uczestniczyć i mieć do tego przekonanie. Zdarzają się czasami takie dziewczyny, które roztaczają wokół siebie aurę, od których bije pozytywna energia i ciepło. Takie, jeśli do tego jeszcze są piękne, są zwyciężczyniami.
Uważam, że Miss trzeba się urodzić. „Ona” musi to lubić. Jeśli dziewczyna tego nie czuje, pomimo pracy włożonej w jej doskonalenie i naukę, marny będzie efekt końcowy całego przedsięwzięcia. Myślę tutaj o konkretnych przykładach, ale przytaczać nazwisk nie będę.
Do walorów osobowościowych i walorów urody, dziewczyna wyjeżdżająca na konkurs międzynarodowy powinna zadbać o swoją garderobę. To bardzo ważne, jak kandydatka na Miss „się nosi”. Styl dla miss jest raczej odgórnie narzucony. Musi mieć klasę, elegancję, być kobietą glamour i bardzo stylową. Czasami ( w miarę potrzeby – trzeba umieć wyczuć sytuację, bo można przesadzić i zadziałać na swoją niekorzyść ) trochę przerysowaną, lekko wyzywającą i krzykliwą ( w swoim stylu ). Sposób wypowiadania się także odgrywa ważną rolę. Istotne jest wydobycie ładnej, ciepłej barwy głosu i dobra dykcja – to co się mówi, jest ważne tylko w 20%. 50% to wygląd, 30% – barwa głosu, a reszta jakość wypowiedzi, czyli to, o czym mówimy i co mówimy. Smutne to, że tak mało istotna jest treść, ale jest to prawda poświadczona wieloma przykładami tzw. „z życia wziętymi”…Kończąc swój wywód na temat idealnej Miss pragnę dodać także, że nie mam nic przeciwko operacjom plastycznym…Jeśli dziewczyna zauważa w sobie jakieś niedoskonałości, a decyduje się na udział w konkursie piękności, to czasami drobna korekta może zmienić nasz wygląd bardzo na korzyść – co w efekcie zwiększa szanse na wygraną.

Marta dzisiaj

Marta dzisiaj jest inną kobietą…Przede wszystkim jest KOBIETĄ:-) Ciągle jestem otwarta, kontaktowa, uśmiechnięta, widząca świat w kolorowych i pełno optymistycznych barwach. Dziś jednak czuję się bardziej niezależna, pewna siebie, jestem dojrzalsza i bogatsza o nowe doświadczenia i sytuacje jakie towarzyszyły mi od momentu włożenia korony Miss Polonia 2002.
Myślę, że po zdobyciu korony oprócz tego, że twardo stąpam po Ziemi, jestem tak samo pozytywną, pełną energii, otwartą osobą. Kiedy wygrałam, miałam 20 lat, żyłam marzeniami, byłam łatwowierna, trochę naiwna. Teraz jestem realistką. Stawiam sobie oczywiście cele, które małymi krokami realizuję. Jednak postrzegany przeze mnie świat nie jest już widziany w samych kolorowych barwach, kolor różu jest lekko przybrudzony. Potrafię dostrzec niebezpieczeństwa sytuacji, mniej emocjonalnie podchodzę do wszystkiego, nieświadomie racjonalizuję rzeczywistość. To wynika jednak nie z faktu zdobycia tytułu, a z dojrzałości, tego że jestem starsza.

W dalszym ciągu mieszkam w stolicy…z przerwą 1,5-roczną na pobyt w Trójmieście. Mój czas w modelingu już minął, a tak naprawdę to zastanawiam się, czy w ogóle nadszedł… Wciąż hobbystycznie prowadzę imprezy plenerowe, tematyczne, czasami robię zdjęcia dla firm lub przy jakichś przedsięwzięciach. Ze względu na swoje zainteresowania z przyjemnością współpracuję z Biurem Miss Polonia. Jestem chyba jedyną lub jedną z niewielu Miss, które utrzymują kontakt zarówno z laureatkami konkursu, jak i finalistkami z poszczególnych lat. Czasami czuję się jak „spoiwo” łączące przeszłość konkursu z przyszłością:-) I z wszystkimi dziewczynami wydaje się, że mam dobre relacje… Temat Miss Polonia traktuję jako formę czegoś, co mnie interesuje, co jest ciekawe, coś, co uwielbiam. Jednak jak każdy dorosły człowiek prowadzę również życie zawodowe, które skupia się wokół pracy w banku, gdzie jestem Menedżerem Sprzedaży w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Moim zadaniem jest koordynowanie sprzedaży w trzech regionach, tj. na Dolnym Śląsku, w woj.zachodniopomorskim i na Podlasiu. Po ukończeniu studiów licencjackich w Warszawie oraz magisterskich z politologii na Uniwersytecie Gdańskim, rozpoczęłam studia doktoranckie o profilu ekonomicznym na SGH w Kolegium Gospodarki Światowej. Planuję otworzyć przewód doktorski jeszcze w tym roku. Czy mi się uda?….zobaczymy!

Moja córka będzie Miss Polonia!!! Może zajdzie nawet dalej niż ja:-) W latach kiedy ja byłam dzieckiem, kiedy dorastałam – moi rodzice nie mieli jeszcze świadomości, jak mnie i moją siostrę ukierunkować. Ja już wiem, że moje dzieci będą od małego szukać swojej drogi i swoich zainteresowań, aby później móc się w tym kierunku rozwijać. Dobra szkoła – przede wszystkim! Nauka języków, sport, zajęcia dodatkowe takie jak taniec, śpiew…To wszystko kształtuje małego człowieka, buduje jego charakter, urozmaica osobowość, uczy zachowań w sytuacjach, w których trzeba się zmierzyć z konkurencją.

80-cio lecie konkursu Miss Polonia

Czy nadal interesuję się konkursami piękności? Oczywiście! To połowa mojego życia:-) Śledzę konkursy w miarę możliwości. Obserwuję największe z nich, oglądam finały – staram się nigdy nie przegapić gali MU, gdyż to wg mnie najlepszy i najbardziej spektakularny konkurs piękności na świecie. Uważam, że konkurs Miss Polonia się nie zmienił…Jest nadal organizowany w taki sam sposób – w regionach odbywają się finały regionalne, później jest organizowany ćwierćfinał, półfinał ogólnopolski itd. W porównaniu z okresem, kiedy ja brałam w nim udział, różni się tym, że zwiększyła się liczba regionów i tym, że aktywnie pozyskuje się sponsorów z rynku, w związku z czym laureatki konkursu są bardziej widoczne na zewnątrz. Zauważalne jest dbanie o to, by dziewczyna bywała w mediach i na dużych eventach. To jest bardzo in plus.

Z okazji przypadających w tym roku 80-tych urodzin konkursu Miss Polonia dalszych sukcesów życzę szanownemu Biuru Miss Polonia:-)
Dużo udanych kampanii reklamowych z udziałem laureatek, dużo pomysłów marketingowych i pr-owych….i oczywiście kolejnych „trafionych” Miss Polonia!!


Wywiad z M. Matyjasik, cz. I

Marta Matyjasik – Miss Polonia 2002; Miss Earth Water (III Vicemiss Earth) 2003; reprezentantka Polski na konkursach: Miss World 2002 oraz Miss International 2004.
Wywiad, przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w marcu 2009 roku.
Ambitna studentka

Jako 20-latka byłam dziewczyną zdeterminowaną, ambitną, która jasno określała swoje cele. Jednak zawsze towarzyszył mi brak zorganizowania i lekka chaotyczność.
W 2002 roku kontynuowałam naukę w College’u dla obcokrajowców w Kothen ( okolice Lipska ), gdzie zdałam europejską maturę. Po ukończeniu tej uczelni długo zastanawiałam się, czy nie zostać na studiach w Magdeburgu. Kusząca była perspektywa otrzymania zagranicznego dyplomu na jednej z najbardziej renomowanych europejskich uczelni. Nie do końca chyba jednak odpowiadała mi wizja polskiego studenta w Niemczech, który aby przetrwać jest ciągle na tzw. „garnuszku” u rodziców, spędza codziennie czas w studenckim klimacie, a wakacje upływają mu na ciężkiej, fizycznej pracy na plantacjach owoców lub przy taśmach produkcyjnych w niemieckich fabrykach. To do mnie nie przemawiało i dlatego po zdobyciu tytułu Miss Polonia postanowiłam wrócić do Polski na studia. Z perspektywy czasu decyzji swojej nie żałuję. W 2003 roku przeniosłam się do Warszawy i rozpoczęłam naukę w SGGW w Warszawie, na kierunku socjologia.

Początek przygody z konkursami piękności

Konkurs Miss Polonia to prawie całe moje życie – mogę to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością – mimo swoich 26-ciu lat już 17 lat interesuje mnie wszystko, co z tym konkursem związane. Od finałów począwszy na całej otoczce i dziewczynach skończywszy.
Od 15-go roku życia wyjeżdałam na konkursy piękności. Pierwsze kroki stawiałam w Warszawie, jeżdżąc pod czujnym okiem mamy, która dotrzymywała kroku moim pomysłom nie popierając ich radykalnie ani nie krytykując. Pamiętam pierwszy większy konkurs ( zaczynałam jak każda mała dziewczynka jako Miss Obozu i Miss Szkoły ), organizowany przez warszawską agencję modelek D’vision, którego byłam finalistką. Potem były jakieś wyróżnienia w wysyłkowych konkursach na sobowtóra Cindy Crawford itp. Później uczestniczyłam w finale Elite Model Look 1997, a następnie zostałam laureatką konkursu internetowego Miss Ziemi Bolesławieckiej 2002. Miesiąc później wzięłam udział w finale organizowanym przez niemiecką edycję magazynu FHM – „Bikini Heaven”, który zakończył się dla mnie bez sukcesu. Finał był organizowany na niemieckiej wyspie Sylt i otoczka jego była bardzo wakacyjna. W tym samym czasie odbywał się tzw. „obóz kondycyjny” Miss Polonia w Międzywodziu z dziewczynami z Dolnego Śląska, z którymi wystąpiłam w finale Miss Polonia w Gdyni. Tam przeszłam szkołę przetrwania…codzienne bieganie, gimnastyka, wysiłek, nauka chodzenia, dbania o swoje ciało…ciężko było, ale przyniosło zamierzony efekt.
Zgrupowanie przed wielkim finałem Miss Polonia

Zgrupowanie jest organizowane po pierwsze po to – aby przedstawiciele Biura Miss Polonia mogli poznać bliżej dziewczyny i określić swoje typy oraz po to – by przygotować dziewczyny do finałowego występu pod kątem choreografii.
Dziewczyny na takim wyjeździe integrują się, nawiązują wzajemne relacje, uczą się poruszać, poznają układy taneczne. Ten czas to okres wytężonej pracy dla uczestniczek, ale także dla organizatorów. Proszę uwierzyć, że po takim zgrupowaniu już tylko marzy się o wypoczynku, łóżku, relaksie i już nawet finał nie jest straszny. Dla mnie 2. godziny podczas koncertu finałowego na scenie były najlepszym czasem biorąc pod uwagę cały okres zgrupowania. 2. wspaniałe, emocjonujące godziny…i oczywiście sam moment ogłoszenia wyników…coś cudownego!!! Życzę takich doświadczeń wszystkim. Myślę, że już nie przeżyję w swoim życiu emocji i adrenaliny na miarę tej, którą czułam podczas tego, co się stało przed godziną 22.00 w Teatrze Muzycznym w Gdyni dnia 12.10.2002 roku :-))
Kolorowy zawrót głowy, czyli rok na tronie Miss Polonia

Z pewnością udział w wyborach Miss Polonia wywarł na mnie wpływ. Całkowicie przewartościował moje życie. Chociaż plany i marzenia po konkursie nie uległy zmianie, to doszły nowe, które stworzyła sytuacja w jakiej się znalazłam.
Podczas roku panowania najważniejsza jest organizacja czasu Miss przez Biuro. To ono steruje każdym jej krokiem w czasie, kiedy nosi koronę, to ono mówi, gdzie bywać i w jakich przedsięwzięciach uczestniczyć. Jest trochę pracy przy promocji swojej osoby jak i samej instytucji Biura, do tego dochodzi praca społeczna. Miss musi kojarzyć się ze zjawiskowym pięknem, jak i z dobrocią, dużym sercem, rozanielającym uśmiechem. Taka jej rola.
Czy coś mi zostało po tamtym roku? Oczywiście, że zostało!!! Mam masę zdjęć, pięknych, z różnych miejsc świata. Ogrom wspomnień, których nikt mi nie odbierze. Przywiozłam także kilka tytułów, trofeów, dyplomów, koronę, szarfy, podarunki od dziewczyn. To niesamowite, jak bardzo po wyborach zmienia się życie:-), sposób postrzegania świata, podejście do pewnych spraw. Jeśli jest się mądrym, można czerpać z tej sytuacji garściami. Można wzbogacić swoje wnętrze, doświadczyć rzeczy, których nie sposób dosięgnąć będąc „przeciętnym Kowalskim” ( mam nadzieję, że Kowalscy się na mnie nie obrażą:-) Jeśli tak, proszę mi wybaczyć tą metaforę).
Jako Miss Polonia stałam się osobą publiczną. W byciu osobą publiczną widzę dużo pozytywnych aspektów. Jednak czasami niesprawiedliwa krytyka czy plotki bywają bolesne. Można usłyszeć na swój temat wiele nieprawdziwych rzeczy. Ludzie wypowiadają się na twój temat, kompletnie cię nie znając – oceniają przez pryzmat „bycia Miss” i dopisują do tego szereg historii. Czasami wypowiadają się zazdrosne dziewczyny, czasem zakompleksieni faceci, którzy rzucają pod twoim adresem oszczerstwa niszcząc twoje dobre imię. To jest przykre. Zwłaszcza w przypadku, kiedy po całej tej przygodzie chce się normalnie funkcjonować w społeczeństwie i podjąć stałą pracę.

Wywiad z M. Palą

Monika Pala – finalistka konkursu Miss Polonia 1992.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w marcu 2009 roku.

„Mój udział w konkursie Miss Polonia był dla mnie wielką niespodzianką. Dlaczego niespodzianką…? Po kolei. Cała historia zaczęła się przez, a może dzięki mojej byłej przyjaciółce-Majce, która zgłosiła moją kandydaturę na pierwszy etap wyborów Królowej Karnawału na Pomorzu. Poinformowano mnie telefonicznie, gdzie mam się zgłosić i tak się zaczęło. Przeszłam do drugiego etapu – finału Królowej Karnawału. Tam zostałam „Pierwszą Damą Karnawału”, czyli zajęłam 2. miejsce i tym samym zakwalifikowałam się do finału „Miss Pomorza Środkowego. Tym razem wygrałam i jako Miss Pomorza Środkowego automatycznie stałam się półfinalistką konkursu „Miss Polonia”. Półfinał również okazał się dla mnie szczęśliwy, otrzymałam tytuł Miss Sponsorów i znalazłam się w finale „Miss Polonia 1992”, który odbył się w Poznaniu.

Tak, jak wcześniej wspomniałam, była to dla mnie wielka niespodzianka.

Na początku była to zabawa, ale dość stresująca. Po przejściu tylu szczebli konkursu powoli było coraz łatwiej. W tym momencie najważniejsze było pokazać się i zaprezentować od jak najlepszej strony. Miałam wsparcie ze strony rodziców, zarówno nauczyciele jak i dyrekcja, koledzy i koleżanki ze szkoły byli mi przychylni i dopingowali mnie.”

Bo przecież Monika Pala miała w 1992 roku zaledwie 18 lat i była obok Katarzyny Tomczak jedną z najmłodszych kandydatek do korony Miss Polonia. Uczęszczała wtedy do Liceum Ogólnokształcącego przy Zespole Szkół im. Staszica w Koszalinie. Jej marzeniem było po ukończeniu szkoły średniej dostać się na studia marketingu.

Konkursowa machina rozkręca się. Rozpoczyna się zgrupowanie przedfinałowe. Monika poznaje swoje konkurentki, dziewczyny wspólnie przygotowują się do tego najważniejszego występu.

„Można powiedzieć, że byłam zaprzyjaźniona z Nataszą Kaźmierczak i Moniką Bis. Razem z Nataszą mieszkałyśmy w pokoju i zachowałyśmy kontakt po wyborach. Dobre stosunki utrzymywałam z Emilią Sikorą, Katarzyną Borys, Marzeną Wolską i Moniką Smugą. Tak, dużo było sympatycznych dziewczyn. Dzisiaj mam zamiar odszukać parę dziewcząt, może mi się uda.

Wybory wspominam bardzo miło, choć przyznam szczerze, że jako taka rywalizacja pomiędzy finalistkami była, ale przemilczana, to znaczy nie okazywana wprost, nie było między nami żadnej obłudy. Chyba trafiłam na jakiś dobry rok 🙂 , bo wybory słyną głównie z podkładania sobie nóg…”

Miss Polonia 1992 została Ewa Wachowicz. Monika Pala znalazła się w finałowej 10-tce. Czy jest zadowolona z werdyktu? Jak ocenia Ewę? I co myśli o własnym występie?

„W finale nie miałam faworytki, dziwne, ale prawdziwe.

Werdykt jury był moim zdaniem dla nas wszystkich niespodzianką. Nie myślałam, że akurat Ewa będzie tą pierwszą, najpiękniejszą. Ale okazało się, że nie tylko uroda się liczy, równie ważna jest inteligencja i oczywiście wykształcenie. Ewa nie była moją faworytką, ale muszę powiedzieć, że była to bardzo miła osoba i posiadała to coś, aurę.

Dzisiaj, po tak długim czasie mogę stwierdzić, że wybór jurorów nie był pomyłką. Nieregularnie śledzę wybory Miss Polonia, ale wśród wszystkich Miss zawsze będę faworyzowała Anetę Kręglicką (1989) i oczywiście Ewę. Te kobiety zaszły bardzo wysoko i są znane w Polsce. Często oglądam programy, w których one uczestniczą, np. „Taniec z Gwiazdami”.

Oczywiście moim celem było wygrać wybory Miss Polonia, zająć dobre miejsce, ale szczerze, z perspektywy czasu cieszę się, że weszłam do pierwszej dziesiątki i mogłam przeżyć właśnie ten fajny etap w moim życiu. Skłamałabym mówiąc, że nagrody się nie liczyły, czy też dalsza kariera. Po wyborach byłam zapraszana na sesje fotograficzne do Warszawy. Ale musiałam się dalej uczyć i zaniedbałam karierę modelki. Odległość mojego rodzinnego Koszalina od stolicy też była jedną z przyczyn podjęcia takiej, a nie innej decyzji.”

Monika postawiła na naukę i jak pokazał czas, był to właściwy wybór. Po maturze dostała się na Uniwersytet Koszaliński na swój wymarzony marketing, a teraz po 17-stu latach…

„Teraz nazywam się Monika Schmidt, mieszkam w Niemczech i oczywiście, jak można się zorientować po zmienionym nazwisku, wyszłam za mąż. Jaka jestem dzisiaj? Trudno samą siebie określić. Mogę tylko powiedzieć, że jestem szczęśliwa, mam cudowną rodzinkę, męża i 3 miesięczną córeczkę Victorię.

Jeśli chodzi o moją zawodową karierę, pracuję już 10 lat w firmie ubezpieczeniowej Hamburg-Mannheimer AG. Należymy do spółki akcyjnej ERGO, do której należy również polska Hestia. Jak już pisałam, jestem „świeżo upieczoną” mamusią, dlatego też teraz przez cały rok jestem na urlopie macierzyńskim i poświęcam czas wolny mojej malutkiej istotce. Wierzcie mi, takie maleństwo wywraca cały twój świat do góry nogami, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Moj kalendarzyk jest zapełniony – dziecięce masaże, spotkania „Mama i dziecko”, w to wchodzą 3 różne kursy pomagające w wychowywaniu dzieci… Wcześniej w okresie bezdzietnym dużo podróżowaliśmy z mężem i korzystaliśmy z życia. Teraz korzystamy w inny sposób, poświęcając wiele czasu kochanej kruszynce.”

Dziś Monika jest całkowicie pochłonięta macierzyństwem. I wciąż z sentymentem myśli o wyborach Miss Polonia.

„Często oglądam zdjęcia z tamtych czasów, uśmiecham się i myślę w duszy, że kiedyś opowiem tą całą historię mojej córuni. To jest piękna pamiątka i wspaniałe przeżycie. Strojów, kosmetyków, które dostałyśmy w nagrodę, już nie mam, choć było ich dużo, ale szarfy mi pozostały. Jeśli chodzi o znajomości, to wszystko jakoś się rozwiało z czasem. Oczywiście próbuję teraz przez „Naszą klasę” wyszukać parę dziewczyn, z którymi miałam dobry kontakt. Ale to potrwa.

Dla mnie osobiście największym plusem tego konkursu jest to, że dzięki niemu dowartościowałam się i mój wzrost nie grał tak dużej roli, jak przed wyborami. Czułam się wcześniej zawsze taka DUŻA (175 cm)!!!

Jeśli moja córka chciałaby poznać świat wyborów Miss Polonia, nie odradzałabym jej wzięcia udziału w konkursie, raczej bym ją wspierała.

Wspierać znaczy w moim mniemaniu umożliwić drogę do tych wyborów, wspierać psychicznie, przygotować ją na niepowodzenia, jakie mogą zaistnieć, nauczyć by była sobą i traktowała te zawody jako ciekawy etap w życiu, ale nie jako etap najważniejszy. By traktowała je jako przygodę. Ostrzegałabym ją przed obłudą i wścibskimi komentarzami.”

Monika Pala zauważa, że konkursy piękności straciły dziś nieco ze swej dawnej popularności, ale ma pomysł, co zrobić, by ją odzyskały.

„Konkursy piękności powinny być emitowane, to motywacja dla każdej kobiety. Wydaje mi się, że wybory Miss tracą popularność, bo trwają już bardzo długo i telewizja emituje inne nowości, ludzie są chłonni nowych rzeczy. Aby poprawić oglądalność powinno się go trochę urozmaicić i wprowadzić ciekawe motywy do konkursu. Może pokazywać w przerwach jego kulisy i przygotowania dziewcząt do wyborów oraz trochę scen z życia prywatnego każdej kandydatki- to ciekawi…

Konkurs Miss Polonia nie powinien zaginąć, warto go organizować, bo przecież oglądać piękne Polki to sama przyjemność.

Może warto, aby realizatorzy i producenci finałowych koncertów wzięli rady Moniki pod uwagę, a wtedy być może doczekamy się show, które znowu porwie tłumy, tak, jak na początku lat 90-tych.

 

 

 

Wywiad z M. Pastuszak

Monika Pastuszak – finalistka konkursu Miss Polonia 1989.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w lutym 2009 roku.

Proszę przedstawić Monikę Pastuszak w 1989 r.

Miałam 20 lat, ale niewielkie doświadczenie, jeśli chodzi o konkursy piękności. Trenowałam wówczas turniejowo taniec towarzyski, kończyłam liceum i marzyłam o dalekich podróżach.

Dlaczego zdecydowała się Pani na start w konkursie Miss Polonia?

Podobno nie ma przypadków…Moja siostra cioteczna zaprowadziła mnie na eliminacje regionalne nie mówiąc mi do końca ,co to takiego i zostawiła mnie samą, jak tylko przekroczyłam próg sali, gdzie się one odbywały. Nie należałam do pewnych siebie dziewczyn i w zasadzie przepraszałam wszystkich za wszystko. Nie zastanawiałam się, czemu służy mój udział w konkursie i nie liczyłam, że zajdę aż do finału. Nigdy nie zależało mi na byciu popularną, a nagrodą dla mnie były już same nominacje i przechodzenie z etapu na etap. Zdobycie tytułu II Vicemiss Mazowsza było dla mnie jak spełnienie snu Kopciuszka. Na chwilę zamieniłam się w księżniczkę jednej i niezapomnianej nocy…Oczywiście, gdyby przypadło mi reprezentowanie Polski poza granicami kraju, czy w samej ojczyźnie, zrobiłabym co się tylko da, aby nie zawieść nikogo. To, co dla mnie było najważniejsze to fakt, że ktoś docenia mnie taką, jaką jestem…Bardzo mile wspominam wybory.

Proszę opowiedzieć o swojej drodze do finału Miss Polonia 1989.

Szczebli do pokonania było wiele. O ile pamiętam 6. Za każdym razem mówiłam, że to mój ostatni występ i za każdym razem przechodziłam dalej. W końcu podsumowałam to tak: jako jednej z najniższych przypadał mi zawsze nr 1 albo 2. Moim zadaniem było poprowadzić dziewczyny w układach choreograficznych jak najlepiej. I nie stresowałam się tym, co dzieje się na scenie, tylko czy nie pomylę kroków, bo wtedy będzie klapa…Tak to była odpowiedzialna rola, ale myślę, że udało mi się stanąć na wysokości zadania. Każdy etap był niezwykle przyjemnym spotkaniem z ludźmi, którzy byli dla mnie zawsze mili. Najbardziej obawiałam się pytań ze strony jurorów, to chyba stresowało najmocniej. Trzeba było wykazać się elokwencją i pomysłowością. 

A zgrupowanie przed finałem Miss Polonia? Jak ono wyglądało?

Nie wiem, jak wygląda zgrupowanie przedfinałowe teraz, ale 20 lat temu przez pewien okres byłyśmy odizolowane od rodzin i znajomych, aby intensywnie trenować układy choreograficzne, poznawać zasady dobrego zachowania i ubierania się /tutaj bardzo ostra w swej krytyce była nieoceniona Pani Irena, która trzymała nas w ryzach, aż do końca/. Poza tym podczas ostatniego zgrupowania miałyśmy robione sesje fotograficzne do katalogu i kalendarzy. Nagrywano też materiały filmowe z naszym udziałem.
Myślę, że każde takie zgrupowanie uczy współzawodnictwa, pozwala na pracę nad samym sobą, jest czasem ciężką próbą do przyszłej kariery. Wymaga dyscypliny i podporządkowania się w wielu sytuacjach. Poza tym uczy gracji ruchów, dzięki układom choreograficznym, powinno uczyć wydobywania z siebie tego, co jest naszym atutem. To, czego być może zabrakło mi w mojej przygodzie z Miss, to brak warsztatów o tym, w jaki sposób zareklamować siebie, aby umiejętnie wykorzystać szansę, jaką dał nam los. Ja takiej umiejętności nie posiadłam, dlatego to, co pozostało mi z wyborów, to wspomnienia…

Jak ocenia Pani werdykt jury w 1989 r. i wybraną wtedy Miss Polonia?

Moim zdaniem Aneta Kręglicka była najlepszą kandydatką. Miała klasę, była starsza i bardziej dojrzała od pozostałych dziewczyn. Potrafiła zachować dystans i odpowiednio kreować swój wizerunek, a przecież o to chodziło. Poza tym była niebieskooką blondynką o uroczym uśmiechu. Ale muszę przyznać, że wśród finalistek padały inne typy…Obserwowałyśmy zachowania sponsorów i kogo oni preferowali i na podstawie tych obserwacji odbywały się spekulacje. Wiadomo, każdy był rządny sensacji. Osoby „z poza” dopytywały się ciągle o jakieś nieuczciwe gierki itp. Ja byłam szczęśliwa, że było mi dane znaleźć się wśród 16. najpiękniejszych zdaniem Polaków dziewcząt i dla mnie wszystko, co działo się za kulisami, było prawe i prawidłowe. Muszę powiedzieć, że nie wszystkie dziewczyny integrowały się ze wszystkimi. Dawało się odczuć różnice wśród dziewcząt. Ja najbliżej byłam Małgosi Kobylińskiej, Beaty Buniowskiej i Ani Kaczyńskiej. Po wyborach pracowałyśmy też razem na Międzynarodowych Targach w Moskwie.

Co Pani pozostało do dziś po tamtych wyborach?

Znajomości się urwały, ale dzięki „Naszej klasie” powoli się odnajdujemy. Po edycji „Tańca z Gwiazdami,” kiedy to występowała Aneta, spotkałam się z nią i było to bardzo miłe spotkanie. Szkoda, że nie organizuje się spotkań ex Miss całymi rocznikami. A nawet można byłoby zorganizować wybory Dojrzałej Miss… Ha, ha, ha…Pewnie niewiele osób byłoby tym zainteresowanych, ale z drugiej strony można by było zobaczyć czy piękno, to tylko ciało, czy może coś jeszcze…Mam zdjęcia, większość czarno-białych, finał z Sopotu nagrany w nienajlepszy sposób, trochę wycinków z gazet. Ale to ,co najważniejsze to wspomnienia. Same dobre i chętnie choć na chwilę wróciłabym do roku 1989…

Czy nadal interesuje się Pani konkursem Miss Polonia?

Nie interesuję się obecnie konkursami piękności, bo to już nowe pokolenie. Ale czasem oglądam transmisje z wyborów i nawet obstawiam, na kogo wypadnie…Pewnie gdybym była bliżej tematu dzięki różnorakim działaniom, takim jak m.in. praca, znałabym wszystkie nasze Miss, ale dla mnie istnieje ta jedna, Miss Polonia’89…

Gdyby dziś miała Pani swoją twarz i ciało z 1989 r., a obecną wiedzę i doświadczenie, czy wystartowałaby Pani w wyborach jeszcze raz?

Gdybym dzisiaj miała 20 lat, to brałabym udział we wszystkich możliwych konkursach i nie dlatego, żeby ktoś dostrzegł moją urodę, ale dlatego, że dzięki konkursom otwierają się różne możliwości i można łatwiej i szybciej znaleźć swoje miejsce na ziemi…Co bym zmieniła? Chyba wszystko…ha, ha, ha…Po pierwsze: na wyborach nie miałam ani razu własnej, wymarzonej sukienki…Te pożyczone były albo za duże, albo nie dla mnie. Po drugie: śmielej wyrażałabym swoje myśli, a nie jak myszka w kąciku siedziała cichutko. Po trzecie: uwierzyłabym we własne możliwości i realizowała swoje pasje w jak najbardziej efektywny sposób.

Gdyby Pani córka wahała się, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, co by jej Pani doradziła?

Myślę, że decyzja czy wystartować w konkursie czy nie, należy przede wszystkim do samej zainteresowanej. Oczywiście, że bym ją namawiała! Każdy sposób na zaprezentowanie swojego istnienia na tej ziemi jest niezwykle istotny. Czy w taki ,czy w inny sposób. Poza tym start w wyborach ośmiela i uczy relacji międzyludzkich, zaś umiejętność wyrażania swoich myśli i odwaga, to podstawa do spełnienia swoich marzeń i życiowych celów.
Ostrzegałabym ją przed pochopnym wpadaniem w samozachwyt i przypominała, że na prawdziwy sukces trzeba zapracować oraz że nie wszystko złoto, co się świeci. A wszelkiego rodzaju dobra materialne mogą umilić nam chwilę, ale nie wieczność.

Proszę przedstawić Monikę Pastuszak w 2009 r.

Skończyłam studia pedagogiczne i od prawie 15 lat pracuję w jednej z warszawskich szkół. Pasjonuję się fotografią, czego dowodem może być moja kolekcja „Masek weneckich”, kilkakrotnie wystawiana w Polsce i w NY. Dużo podróżuję, interesuję się turystyką, a poza tym uczę się w Warszawskiej Szkole Reklamy na kierunku fotografii. Mam wspaniałego 9-cio letniego syna, który podziela moje pasje i zamiłowania.

Czego chciałaby Pani życzyć konkursowi Miss Polonia z okazji przypadających w tym roku jego 80-tych urodzin?

Mądrych, pięknych, odważnych i rozsądnych kandydatek do korony tej najpiękniejszej. Poza tym życzę samych sukcesów i zawsze tak wspaniałej kadry, jaką ja pamiętam…I oczywiście życzę sobie przy tej okazji, aby jeszcze kiedyś poświęcono nam wspólne 5 min…razem, jak 20 lat temu…

Wywiad z P. Jatczak – cz. I

Patrycja Jatczak – finalistka konkursu Miss Polski 2008.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lutym 2009 roku. Obecnie

…o sobie
Witam! Nazywam się Patrycja Jatczak, mam 20 lat i mieszkam w Łomży. Studiuję na drugim roku administracji w Białymstoku. Od przyszłego roku planuję rozpocząć drugi kierunek – farmację, jestem właśnie w trakcie przygotowań do egzaminów wstępnych i z tym kierunkiem chcę związać swoją przyszłość. Gdybym miała opisać siebie w kilku słowach powiedziałabym, że jestem osobą otwartą, żywiołową, bardzo optymistyczną. Uwielbiam dobrą zabawę, przygody, dlatego ciężko mi jest usiedzieć w domu – każdą chwilę chcę wykorzystać jak najlepiej.

…o byciu Miss
Moim zdaniem bycie Miss to ciężka rola, spoczywa na niej bardzo duża odpowiedzialność. Należy sprostać oczekiwaniom organizatorów, być na każde zawołanie. Tak naprawdę przez rok trzeba się tej roli poświęcić w 100%, a prywatność, rodzinę odłożyć na bok. Myślę jednak, że najtrudniejsze jest stawienie czoła krytyce. Ludzie bywają bezlitośni, zwłaszcza kierowani zazdrością lub zawiścią, potrafią wypowiadać słowa ostrzejsze niż nóż. Trzeba się na takie zachowanie uodpornić i nie przejmować się.

…o plusach i minusach konkursów piękności
Uważam, że warto organizować konkursy piękności, żeby promować naszą polską urodę, która bardzo się wyróżnia na tle całego świata. Polecam także startowanie w nich, to wspaniała niezapomniana przygoda, dzięki której można wiele osiągnąć. Jeszcze rok temu nie pomyślałabym nawet, że wystartuję w wyborach za granicą… Jednak takie zawody mają też swoje wady. Największą jest to, że dziewczyny są wybierane najczęściej według gustu jednej osoby, nie zawsze dobrego gustu… Poza tym jestem przeciwniczką oceny dziewczyny tylko pod względem wyglądu. Często zapominamy, że ta dziewczyna będzie później sobą, czyli tym jaka jest w środku, reprezentować nas – jako naród. Musi mieć czym zachwycić, wyróżniać się charyzmą.

…o wymarzonym międzynarodowym konkursie piękności
Zapewne wybrałabym konkurs Miss World 🙂 Jako, że zawsze odbywa się w przepięknych miejscach. Miałabym również możliwość poznania dziewczyn z całego świata, a ja uwielbiam poznawać nowych ludzi (nawet gdy mówimy w zupełnie odmiennych językach:)). Nie ukrywam, że wybrałabym ten konkurs także ze względu na jego prestiż i sławę.

Konkurs Miss Polski 2008

…o powodach startu
Szczerze mówiąc do startu w konkursie nakłoniła mnie moja mama, która już od wielu lat wyobrażała mnie sobie jako Miss. Ja sama pewnie nigdy nie zdecydowałabym się, zawsze było to dla mnie coś nieosiągalnego, nierealnego, nie dla mnie… Ponieważ w moim rodzinnym mieście nie organizuje się tego typu konkursów, dogodna okazja do startu nadarzyła się dopiero w 2008 r., gdy zaczęłam studia i zamieszkałam w Białymstoku. Wybrałam Miss Polski, ponieważ był mi bliższy, bardziej znany, dzięki mojej koleżance Milenie Lutrzykowskiej (Miss Polski Podlasia 2007 i Miss Polski Telewidzów 2007). Największą motywacją do startu było spełnienie marzeń mojej mamy, ale również chęć nowej przygody, ciekawość. Nie będę też ukrywać, że nagrody również były bardzo motywujące :))

…o eliminacjach wojewódzkich
Pierwszym (i najmilej wspominanym przeze mnie) etapem mojej drogi do finału Miss Polski 2008 był wojewódzki konkurs Miss Podlasia 2008. Nawiązałam tam najtrwalsze kontakty nie tylko z dziewczynami biorącymi udział w  wyborach, ale także z organizatorami, szczególnie z panią Elą Lichanów – dyrektorem Szkoły Estradowej im. Anny German w Białymstoku. Jej za
wdzięczam rodzinną atmosferę konkursu i bardzo staranne przygotowanie. Na tym etapie udało mi się zdobyć tytuł I v-ce Miss Podlasia 2008 i promocję do ćwierćfinału Miss Polski.

…o eliminacjach ogólnopolskich
Na ćwierćfinałach, które odbyły się w Warszawie,
poznałam kandydatki do korony Miss Polski z całego kraju. Przez taką liczbę uczestniczek dało się odczuć duch rywalizacji. Mimo ogromnej konkurencji udało mi się zakwalifikować do półfinału. Półfinał odbywał się w Lidzbarku Warmińskim, a tygodniowe przygotowania do gali półfinałowej w Olsztynie. Na tym etapie tak naprawdę przekonałam się, że droga do tytułu najpiękniejszej Polki to ciężka praca, wymagająca wiele wysiłku nie tyle fizycznego, co psychicznego. Mimo zmęczenia, oczekiwano od nas nieskazitelnego wyglądu, uśmiechu.

…o finale ogólnopolskim
Kolejnym etapem był już finał Miss Polski 2008. Najbardziej stresujący i zarazem najbardziej oczekiwany. Długie przygotowania w Kudowie Zdroju, sesje do folderów konkursowych, filmy promocyjne. Codziennie nowe wyzwania, ciężka choreografia. Świadomość, że finał tuż tuż budziła we mnie ogromne emocje i motywowała do pracy. Sama gala pozostanie mi w pamięci do końca życia. Nie myślałam wtedy o rywalizacji, o konkursie. Z dziewczynami tworzyłyśmy zespół, starałyśmy się zrobić wszystko jak najlepiej. Światła reflektorów, kamery… niezapomniane przeżycie…

…o korzyściach wynikających ze startu
Dzięki konkursowi nabrałam pewności siebie, nauczyłam się obycia na scenie (zgrabnego poruszania się), przed obiektywem, kamerą. Może się to wydać zabawne, ale nauczyłam się nawet prawidłowo uśmiechać!

…o werdykcie jury
Wiadomo, że każda dziewczyna startująca w konkursie piękności liczy na wygraną, mimo że nie każda się do tego przyzna… Ja się przyznaję… 🙂 Dlatego werdykt jury w Miss Polski był dla mnie lekkim ciosem, marzyłam o zajęciu miejsca w top 5. Klaudia Ungermann była moją faworytką od samego początku, ponieważ urzeka swoją skromnością, naturalnym pięknem, brakuje mi w niej jedynie odwagi, charyzmy. Cieszyłam się, że jury zasłużenie przyznało jej koronę. Jednak bardzo rozczarował mnie, kompletnie nietrafiony, skład vice missek. Osobiście wybrałabym zupełnie inne dziewczyny, niektóre z nich nie weszły nawet do top 10, czym zostały bardzo skrzywdzone. Niestety…