Wywiad z J.Grodzką

W marcu 2009 roku przeprowadziłam dla portalu http://www.globmiss.net wywiad z Joanną Grodzką, finalistką konkursu Miss Polski ’91. Niestety, strona Globmiss została zlikwidowana i usunięta z serwera, zaś Pani Joanna nie wyraziła zgody na publikację wywiadu na niniejszym blogu. Nie wyraziła również zgody na ponowną publikację wywiadu na Globmiss po jego reaktywacji (www.globmiss.blogspot.com). Obecnie wywiad jest zatem niedostępny, a szkoda 😦

Wywiad z J. Flank

Jadwiga Flank – Miss Polonia 1994, reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1994.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 roku.

Droga na szczyt

Moja droga do korony Miss Polonia 1994 była długa i czasami wyboista.

Pierwszym etapem był konkurs regionalny o tytuł Miss Podbeskidzia. Zgłosiłam się do niego trochę przypadkowo. Ucząc się do jednego z egzaminów usłyszałam w radiu ogłoszenie o zbliżających się eliminacjach. Postanowiłam, że jeśli zdam, to wezmę w nich udział. Nietrudno się domyślić, co było potem: egzamin zdałam, pozytywnie przeszłam eliminacje i zostałam finalistką Miss Podbeskidzia 1994. Rodzinie i znajomym dostarczyłam wielu powodów do radości i to na dość długo, jak się później okazało, choć o moich początkowych sukcesach dowiedzieli się dopiero z lokalnej prasy.

Najwięcej cennych wskazówek i rad otrzymałam przygotowując się właśnie do konkursu Miss Podbeskidzia. Finał tego konkursu okazał się zresztą najlepszy wśród innych organizowanych w całym kraju, a jego organizatorka Pani Lucyna Grabowska została z tego powodu specjalnie nagrodzona. To dzięki jej staraniom konkurs regionalny miał profesjonalną oprawę, a my mogłyśmy pracować i przygotowywać się z najlepszymi – stylistami fryzur, makijażystami, a przede wszystkim ze wspaniałą choreografką – Panią Elżbietą Barwicką-Picheta.

Po kilku miesiącach przygotowań wystąpiłam zatem w finale konkursu Miss Podbeskidzia 1994 i – wygrałam go !  W nagrodę pojechałam na wycieczkę do Tunezji. I  to  była moja pierwsza podróż  w koronie Miss.:)

Kolejnym etapem był półfinał Miss Polonia, który przeszłam pomyślnie, stając się równocześnie finalistką Miss Polonia 1994. Przede mną pozostawał już tylko finał Miss Polonia, który miał miejsce 26 września 1994 roku w Sali Kongresowej w Warszawie.

Poprzedzało go tradycyjne zgrupowanie przedkonkursowe. Odbywało się ono w ośrodku TVP w Sarnówku pod Iławą. Wszystkie 22 finalistki uczyłyśmy się choreografii naszych tańców, miałyśmy przymiarki strojów, które w efekcie końcowym okazały się niedopasowane do naszych sylwetek. Obowiązywała nas wczesna godzina wieczornej ciszy, zaś rano na śniadanie serwowano nam zupki mleczne. Ta dwutygodniowa „szkółka dla panien” spowodowała, że podczas gali finałowej dałyśmy upust naszej energii, wykonując brawurowo ognistego kankana! To było warto zobaczyć!

Jednak atmosfera między dziewczynami była krótko mówiąc – napięta. Ja i moja współlokatorka z pokoju – Klaudia Demer, Miss Polonii Amerykańskiej, byłyśmy najstarsze, w związku z czym ignorowałyśmy niepoważne zachowania naszych konkurentek. W czasie finałowej gali zdobyłam najpierw tytuł Miss Elegancji, a później ten najważniejszy – Miss Polonia 1994.

Moje konkurentki, niepogodzone z własną porażką, dopatrywały się przekrętu w fakcie, iż sponsorem głównym był Fiat Auto Poland, którego siedziba znajdowała się w Bielsku – Białej. A przecież moja wygrana to wynik głosowania jury, w którego licznym składzie zasiedli m.in.: Franciszek Starowieyski, Andrzej Pągowski, Włodzimierz Szaranowicz, Zbigniew Boniek, Ewa Wachowicz, Jerzy Antkowiak.

Z każdego z etapów konkursu mam zdjęcia, film, kilka pamiątek z zagranicznych wyjazdów. Wspomnienia są w większości miłe. Natomiast jeśli chodzi o moją główną nagrodę za zdobycie tytułu Miss Polonia – Fiata Punto 6 Speed to zdradzę mój sekret: samochód, w całkiem niezłym stanie jak na 15-latka, stoi w garażu i czeka, aż w Bielsku powstanie muzeum motoryzacji. Może kiedyś będzie jego atrakcją.

Moje życie jako Miss Polonia

Największym zaskoczeniem dla mnie z całego okresu panowania z pewnością był sam fakt,  że zostałam Miss Polonia 1994, a tym samym posiadania własnego samochodu (do tej pory nie miałam prawa jazdy) oraz możliwość reprezentowania Polski podczas wyborów Miss World w RPA, na który wyjechałam w niecały miesiąc po krajowych wyborach.

Do moich obowiązków jako Miss Polonia należało przede wszystkim reprezentowanie Biura Miss Polonia podczas imprez w kraju. Byłam więc gościem honorowym w kilkudziesięciu konkursach regionalnych nowej edycji, hostessą w czasie targów (na stoiskach firm sponsorujących konkurs), brałam udział w balach, czasem w akcjach charytatywnych. Te ostatnie najczęściej organizowałam sama w moim rodzinnym Bielsku i dumna jestem, że jego mieszkańcy okazywali się być bardzo hojni, zwłaszcza, gdy pomocy potrzebowały dzieci. Czułam się wzruszona, ale jednocześnie szczęśliwa, widząc uśmiechnięte twarze bardzo chorych dzieci lub tych z domów dziecka. Dla nich byłam królewną.

Rok 1994 wspominam jako ciągłe podróże, między Bielskiem, a Warszawą kursowałam czasami kilka razy w tygodniu. Nie chciałam zostawać w stolicy na dłużej, moi bliscy czekali przecież na mnie w rodzinnym mieście. To w Bielsku zawsze czułam się najlepiej, choć czasami wolałabym być bardziej anonimowa.

Z ciekawostek: jadąc jako Miss Polonia 1994 i jak zawsze na ostatnią chwilę z ówczesnym prezesem Biura Miss Polonia, nieżyjącym już Panem Piotrem Stawickim, do Łodzi na pierwsze wybory regionalne w nowej edycji konkursu, w połowie drogi z Warszawy zorientowałam się, że zapomniałam sukni wieczorowej z holu hotelowego. Wróciliśmy do Warszawy, suknia czekała w hotelu, a my jakimś cudem (wolałam nie patrzeć na prędkościomierz w samochodzie), zdążyliśmy do Łodzi na wybory Miss Ziemi Łódzkiej 1995  :). Innym razem ,dzięki wyrozumiałości częstochowskiej „drogówki”, nie zapłaciłam mandatu za przekroczenie prędkości. Przydały się kalendarze z moim zdjęciem, mój uśmiech i obietnica, że resztę drogi przejadę przepisowo.

Wielokrotnie podczas imprez, w których uczestniczyłam jako Miss Polonia, spotykałam gwiazdy estrady, telewizji, a nawet polityków. W 1994 roku to Edyta Gómiak prosiła mnie o możliwość przymierzenia „mojej” korony. Z Krzysztofom Ibiszem (wspólnie prowadziliśmy konferansjerkę podczas targów motoryzacyjnych) jedliśmy hamburgery kupione w zwykłym barze w Poznaniu. Polonezem zatańczonym z Jarosławem Kalinowskim rozpoczynałam bal w Pałacu w Radziejowicach, a z Donaldem Tuskiem, Janem Tomaszewskim i Janem Krzysztofem Bieleckim graliśmy w jednej drużynie w piłkę nożną podczas Dnia Dziecka w Łęczycy. Odnoszę jednak wrażenie, że każda z osób publicznych ma dwie twarze – tę jedną w światłach fleszy i tę drugą, gdy nie ma prasy ani telewizji. Tylko czy przypadkiem o tej drugiej już całkiem nic zapomnieli? Pieniądze i władza bardzo zmieniają ludzi i to niekoniecznie na lepsze. Szanuję tych, którzy w życiu osiągnęli naprawdę wiele i pozostali skromni, uczciwi i prawdziwi.

Po zdobyciu korony Miss Polonia też stałam się kimś w rodzaju celebrieties, choć wtedy nie było o nich jeszcze tak głośno jak teraz. Telewizja rzadko zapraszała do udziału Miss, a prasa (poza wydaniami bezpośrednio po gali finałowej) też specjalnie nie rozpisywała się o nowej najpiękniejszej. Nadal chyba panował stereotyp niezbyt mądrej i elokwentnej królowej piękności.

Zdobycie tytułu Miss Polonia wiązało się z podjęciem  trudnej decyzji dotyczącej moich studiów. Mimo, iż byłam studentką ostatniego już roku architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach, nie mogłam całkowicie zaangażować się na uczelni w projekty i przygotowania do pracy dyplomowej. Niezbędny okazał się urlop dziekański. Po rocznej przerwie wróciłam jednak na studia.

Podróże małe i duże

Już  jako Miss Polonia znalazłam się po raz drugi w Afryce, a dokładnie w Sun City. Reprezentowałam Polskę w finale konkursu Miss World 1994, który to wygrała  Aishwarya  Rai – dzisiaj twarz kampanii reklamowych  L’oreal oraz aktorka słynnego Bollywood. Sun City rzeczywiście  zrobiło na mnie wrażenie, choć to przede wszystkim luksusowe hotele, kasyna i pola golfowe. Pretoria – stolica państwa, to przeciwieństwo Miasta Słońca, gdzie odpoczywają bogaci „biali”. Tutaj widać biedę, brud, zwykłych ludzi – „czarnych”. Jeszcze inaczej jest w Johannesburgu, gdzie spędziłam dzień w towarzystwie Polaków tam mieszkających. Prywatne domy „białych” otoczone murami o wysokości 2 metrów i często podłączone do prądu z obawy przed napadami „czarnych”.

Miałam szczęście przywitania się z Nelsonem Mandelą – ówczesnym prezydentem RPA. To człowiek – historia, więc czułam się zaszczycona, tym bardziej, że byłam jedną z nielicznych reprezentantek swojego kraju, której powiedział coś więcej niż zwyczajowe „Good Morning” –  kiedy przedstawiono  mnie jako Miss Poland – usłyszałam: „Wałęsa is good man.”

Podczas  konkursu  w  RPA spotkałam się także  z  modelkami: Iman (zasiadała w jury konkursu) oraz Naomi Campbel. Z tą drugą mam nawet zdjęcie zrobione w czasie balu koronacyjnego – było to miejsce publiczne, więc pewnie dzięki temu nie ucierpiałam fizycznie od tej pięknej, acz dość gwałtownej modelki.

Kolejne dwa zagraniczne wyjazdy przybrały kierunek  na wschód. Najpierw Moskwa, tu zostałam zaproszona do jury konkursu Miss Moskwa. Mając wspaniałą opiekunkę i równocześnie przewodniczkę zwiedziłam stolicę Rosji i jej okolicę.  Mroźna i śnieżna pogoda (to był styczeń) była wymarzoną aurą do podróżowania po wspaniałej Moskwie, ale nie spodziewałam się, ze kierowca samochodu, którym jechałam z lotniska do hotelu, będzie dość często zatrzymywał się i polewał przednią szybę wódką, aby nie zamarzła.

Drugi wyjazd wiązał się z  moim udziałem w konkursie Queen of the Year organizowanym w Kuala Lumpur w Malezji. Stolica państwa – bardzo nowoczesna, w trakcie budowy był najwyższy wieżowiec świata, a atmosfera tego konkursu – przesympatyczna. To były 3 tygodnie spędzone z wesołymi, naturalnie zachowującymi się dziewczętami. W finale konkursu znalazłam się w ścisłej „10-ce” oraz otrzymałam tytuł Miss Body Beautiful.

Jako Miss Polonia zaproszono mnie również do Szwajcarii.

Każda z tych podróży okazała się być bardzo ciekawa – nowe miejsca, ciekawe zabytki, interesujący ludzie, inna kultura, którą lubię poznawać

Udział w międzynarodowych konkursach piękności był nagrodą za dobre sprawowanie (powtarzało to często szefostwo Biura). Tym bardziej było mi przykro, że wywiązując się wzorowo z umowy z Biurem Miss Polonia, nie doszły do skutku dwa kolejne, obiecane mi wyjazdy – na konkurs Miss Słowianka oraz Miss International. Żal zwłaszcza tego drugiego, gdyż odbywał się w Tokio.

Życie z dala od blasku fleszy

Nie żałuję swojej decyzji o wzięciu udziale w konkursie piękności. Człowiek bogatszy o różne doświadczenia jest dojrzalszy i lepiej przygotowany na życiowe niespodzianki.

Oprócz zdobycia interesującej  pracy moim  marzeniem było założenie rodziny. W 1996 roku, a więc pół roku po wygaśnięciu umowy z Biurem Miss Polonia, wyszłam za mąż, a sześć lat później urodziłam syna – Łukasza. Po obronie dyplomu i uzyskaniu tytułu magistra inżyniera architekta założyłam własną firmę, zajmującą się aranżacją wnętrz oraz organizacją i prowadzeniem imprez estradowych, ale ostatnie kilka lat poświęciłam wyłącznie rodzinie, a przede wszystkim synkowi.  Mieszkam w ukochanym Bielsku, pod lasem, z dala od wielkomiejskiego zgiełku. Żyję spokojnie. Jestem szczęśliwa i spełniona.

Moim sukcesem jest niewątpliwie fakt, że pozostałam sobą, ze wartości, którymi kierowałam się 15 i więcej lat temu nie zmieniły się. Może nie zrobiłam kariery, jak wielu by oczekiwało, nie żyję na pokaz. Chyba byłabym nieszczęśliwa, gdybym pozwoliła na publiczne komentowanie tego co robię, czy bywam na imprezach, gdzie spędzam wakacje, czy jestem ubrana według najnowszych trendów, czy też nie, itp. Jestem tą samą Jadwigą Flank i absolutnie nie chcę się zmieniać!

Oczywiście nadal interesuję się konkursem Miss Polonia. Z kilkoma wyjątkami znane mi są finały Miss Polonia od 1983 roku, czyli od sukcesu Lidki Wasiak. Konkurs bardzo się zmienił, ale zmiany nastąpiły przecież w każdej dziedzinie życia w Polsce. W 1994 roku jeszcze było bardzo siermiężnie, widać to choćby po naszych strojach, prezentowanych w trakcie koncertu finałowego. O garderobę na cały rok „panowania” oraz na konkursy zagraniczne też musiałam zadbać sama, oczywiście w miarę swoich możliwości finansowych. Nie jest mi wiadomo, jak obecnie wygląda umowa Miss z Biurem, ale moja dbała tylko o interesy Biura. Od kilku lat finalistki Miss Polonia prezentują stroje czołowych polskich projektantów i tylko szkoda, że gala finałowa nie odbywa się tradycyjnie w Sali Kongresowej w Warszawie.

Cieszę się, że tegoroczne 80-te urodziny konkursu będę mogła świętować jako jedna z 33. wszystkich dotychczasowych Miss Polonia i już dziś życzę konkursowi wielu następnych, pięknych lat, niepowtarzalnych dziewcząt, które włożą na głowę koronę najpiękniejszej Polki oraz tak: utytułowanych, jak Aneta Kręglicka, zjawiskowych, jak Agnieszka Zielińska, przebojowych, jak Ewa Wachowicz, uzdolnionych, jak Joanna Michalska i odważnych, jak Marta Kwiecień (to za sesję do „Playboya”). 🙂

Sto lat!!!

Wywiad z A. Spieczyńską

Aleksandra Spieczyńska – Miss Polonia 1993; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1993.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 roku.

Jak zostałam żoną księcia

Pochodzę z Wrocławia i jest to moje ukochane miasto.

Kiedy postanowiłam zgłosić się na regionalne eliminacje do konkursu Miss Polonia 1993, miałam zaledwie 18 lat. Namówiła mnie do tego starsza siostra Ania, która zawsze mocno mnie dopingowała. 

Kiedy na drugi dzień po tym pierwszym castingu zobaczyłam swoje zdjęcia we wrocławskiej gazecie zapowiadającej mnie jako faworytkę, pomyślałam, że chyba warto potraktować ten konkurs poważnie.

Później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Zostałam II Vicemiss Dolnego Śląska, przeszłam przez ogólnopolskie repasaże i zakwalifikowałam się do półfinału, który zorganizowano w Gorlicach. Półfinał również okazał się dla mnie szczęśliwy i znalazłam się w gronie 20-stu finalistek konkursu Miss Polonia.

Czas do zgrupowania przedfinałowego upłynął mi bardzo szybko i nagle znalazłam się w Gołdapii na dwutygodniowych przygotowaniach do gali finałowej, która odbywała się w Sali Kongresowej w Warszawie. 

Na zgrupowaniu dzień wypełniony był po brzegi, od rana do wieczora miałyśmy próby choreografii i prezentacji na scenie, różne sesje zdjęciowe, wywiady. 

Nawet nie zdążyłam zauważyć, kiedy minął ten czas, choć pamiętam, że pod koniec zgrupowania atmosfera  wśród dziewcząt była już mocno napięta. Ja na szczęście mieszkałam w pokoju z Edytą Łątką – koleżanką z Wrocławia,  z którą bardzo się lubiłyśmy i było nam razem wesoło i miło. 

Dwa dni przed finałem przyjechałyśmy do Warszawy do Hotelu Forum na dwie ostatnie próby generalne w Sali Kongresowej i rozmowy z jurorami. W 1993 roku głównym sponsorem była firma Suzuki Motor Poland i rozmowę z ramienia tej firmy prowadził ówczesny jej prezes Jugi Oura – Japończyk. Tak więc była to pierwsza okazja do wykazania się znajomością języka angielskiego. Myślę, że to, iż znałam go biegle, bardzo mi pomogło. 

W dzień finałowego koncertu od rana biegałyśmy do makijażystek, fryzjerów, itp.  Za makijaż odpowiedzialna była firma Margaret Astor, a jej głównym wizażystą (początkującym i jeszcze nie znanym w branży) był wówczas Sergiusz Osmański. Makijaż dla nas wykonywała również druga osoba, z polskiej telewizji. 
Po jednej próbie mogłyśmy same zadecydować, z czyich usług skorzystamy. Na moje szczęście kolejka ustawiła się do osoby z telewizji, ponieważ wszystkie dziewczyny stwierdziły, że Sergiusz robi makijaż, którego nie widać i bardzo im się to nie podobało. Byłam bardzo zadowolona, że miałam go tylko dla siebie, zmieniał mi makijaż przed niemal każdym wyjściem na scenę. Dzięki Sergiusz!!!! Do dziś praktykuję Twoje rady!!!!!!!
Jury było wspaniałe. Bardzo mile wspominam doping na zapleczu Marcina Dańca, który mówił do mnie wtedy:”Dziecko, ty na pewno wygrasz!!!!!!!” 
Przedstawienie miało fabułę bajki o księciu, który szuka żony – czyli Miss Polonia.
Najpierw zakwalifikowałam się do finałowej „5”, a następnie zaczęto odczytywać tzw. tytuły dodatkowe.
 Otrzymałam Miss Foto, Miss Gracja, najważniejszy dla mnie Miss Publiczności i  w końcu Miss Polonia 1993. 
Niestety, nie umiałam powstrzymać łez z radości. Tak zaczęła się moja bajka.
Na finale konkursu i na balu było mnóstwo moich przyjaciół z  Wrocławia, więc było to dla mnie podwójnie miłe przeżycie.

Pamiętam, że bardzo chciałam jak najszybciej wrócić do Wrocławia, żeby spotkać się z przyjaciółmi i rodziną, ale nowe obowiązki zatrzymały mnie jeszcze kilka dni w Warszawie.

Ponieważ otrzymałam tyle tytułów dodatkowych, obsypana zostałam nagrodami od firmy Sony, które wręczono mi na balu koronacyjnym. Najbardziej ucieszył mnie jednak oczywiście samochód terenowy Suzuki Vitara, który był główną nagrodą w konkursie. Miałam wówczas już prawo jazdy, ale jeździłam tylko od czasu do czasu autem mamy lub taty. 
Frajda zaczęła się w momencie, kiedy zaczęłam jeździć wygraną Vitarą. Na  zawieszonym z tyłu samochodu (jak to bywało w jeepach) zapasowym kole widniał ogromny napis: „Pierwsza nagroda dla Miss Polonia 1993”. Nie wolno było mi przez rok tego napisu zdjąć,  taki miałam kontrakt reklamowy. Tak więc każdy, kto mnie mijał na drodze, zaglądał, machał, trąbił, kiwał, a policja zatrzymywała mnie, żeby pogadać i zobaczyć mnie z bliska! 


Jak wyruszyłam na podbój świata

Obowiązki jako Miss Polonia miałam przeróżne, ale największą nagrodą był wyjazd na konkurs Miss Świata do RPA. 
Tu zaczęła się moja nowa przygoda. 86 dziewczyn spotkało się najpierw w Londynie. Tam spędziłyśmy tydzień na zwiedzaniu i poznawaniu się. Miałyśmy same przyjemności, żadnych obowiązków, ani prób. 
Potem jednym samolotem poleciałyśmy do RPA,  a dokładnie do Sun City na pełne 3 tygodnie. 
Ciepły klimat, który zawsze uwielbiałam, piękny hotel i ciekawi ludzie to doświadczenie na całe życie. 
Ponieważ trenowałam taniec towarzyski, wybrano mnie do zaledwie 10-osobowej grupy dziewczyn (choć wszystkie były chętne), która kręciła teledyski i krótkie filmy do programu TV i reklamy konkursu, którą pokazywano w TV RPA. Pracowałyśmy z tancerzami zawodowymi i dodatkowo zwiedziłyśmy ładny kawałek tego pięknego kraju. 
Mam z tego wyjazdu setki zdjęć i pamiętam, że bardzo chciałam zostać tam dłużej. 
Udało mi się  wrócić do Sun City  w 2007 roku przy okazji zwiedzania RPA, ale już  z mężem. Pokazałam mu wszystkie miejsca, w których kiedyś byłam. To była wspaniała podróż. Na pewno jeszcze kiedyś ją powtórzymy. 

W ciagu roku mojego panowania byłam jeszcze na jednym międzynarodowym konkursie, Queen of the Year International w Niemczech. Spotkałam się tam z kilkunastoma dziewczynami, które poznałam w czasie konkursu Miss World. Tym razem okazałam się najlepsza i ponownie założyłam koronę najpiękniejszej.

Rok  w roli Miss Polonia ’93 to była wspaniała przygoda i bardzo mile go wspominam. Dziś, 16 lat później, moja bajka trwa nadal, choć inny jest jej tytuł, miejsce i bohaterowie. Mam własnego księcia, którym jest mój mąż. Dla niego na zawsze jestem prawdziwą księżniczką, nawet bez korony. Mamy dwójkę cudownych dzieci: 9 letniego syna Arona i 5 letnią córeczkę Maję. Bardzo ich wszystkich kocham i im właśnie dedykuję te wspomnienia.