Zdjęcia z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Historia konkursów piękności w Polsce, wywiady z Miss
Zdjęcia z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Izabela Opęchowska – Miss Polonia 1998; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1998.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 roku.
Jak skromna uczennica zostaje Miss
Kiedy po raz pierwszy w Biskupcu zorganizowano konkurs piękności, w 1998 roku, miałam 18 lat. Zgłosiłam się na wybory Miss Biskupca za namową nauczycielki od wychowania fizycznego. Wraz z koleżankami z klasy zdecydowałyśmy się na start w tym konkursie, który stanowił pierwszy szczebel wyborów Miss Polonia. Opłaciło się, zdobyłam tytuł pierwszej wicemiss Biskupca. Przeszłam do kolejnego etapu, wyborów Miss Warmii i Mazur. I znowu zostałam pierwszą wicemiss. Kolejnym szczeblem były ogólnopolskie eliminacje w Warszawie o udział w półfinale, a następnie półfinał, który odbył się w Siedlcach. Tam dostałam się do grona dwudziestki finalistek konkursu Miss Polonia.
10 października 1998 roku w Warszawie, w Sali Kongresowej odbyła się wielka gala. Wtedy, w moim przekonaniu, miała jedynie dopełnić formalności, a stało się całkiem inaczej. Konferansjer ogłosił, że tytuły Miss Publiczności, Miss Elegancji oraz Miss Polonia przypadły mnie. Pamiętam, że w chwili ogłoszenia werdyktu byłam bardzo przejęta i nie mogłam uwierzyć, że skromna, nieśmiała dziewczyna z małej miejscowości, została tak wyróżniona.
W nagrodę za zwycięstwo w konkursie dostałam m.in. kolię, nagrodę pieniężną oraz samochód, Renault Megane.
Jak godziłam obowiązki Miss i maturzystki
Pierwsze dni w koronie spędziłam w Warszawie, udzielając licznych wywiadów. Potem na kilka dni wróciłam do domu i przede wszystkim do szkoły. Byłam w klasie maturalnej. W szkole spotkałam się z serdecznością i wyrozumiałością ze strony dyrektora, nauczycieli oraz kolegów z klasy. Do dzisiaj jestem im bardzo wdzięczna za pomoc przez cały rok mojego panowania.
Nie potrafię opisać w paru zdaniach tego, co się działo przez kolejne miesiące mojej kadencji, gdyż miałam bardzo dużo obowiązków, ale myślę, że zawsze starałam się pozostać sobą i prawidłowo wywiązywałam się ze swoich zadań.
Odkąd zdobyłam tytuł Miss Polonia, poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, mądrych, ciekawych. Współpracowałam z fachowcami, którzy pokazali mi, jak się malować, ubierać, zachowywać w wielu różnych sytuacjach. Jednym z nich był doskonały fotograf – Pan Marek Czudowski. To dzięki niemu pokochałam Warszawę i postanowiłam tam studiować.
Jak dzięki Miss World pokochałam podróże
Wielkim plusem bycia Miss Polonią są wspaniałe podróże. Jedną z nich była podróż na wybory Miss Świata na Seszelach. To wspaniała wyspa, bardzo piękne i egzotyczne miejsce. Konkurs Miss World wspominam jednak z nutką niesmaku. Nie zostałam poinformowana o panujących tradycjach wśród jego uczestniczek. Zwyczajem było obdarowywanie koleżanek upominkami ze swojego kraju. Ja takich pamiątek nie przygotowałam. Czułam się również niepewnie, jak szara myszka, w gronie dziewczyn z całego świata, z tego względu, że byłam tak fatalnie ubrana w dniu finału.
Z całą pewnością udział w konkursie piękności był wspaniałą przygodą, dodał mi odwagi, uwierzyłam w siebie. Dzięki niemu mam ciekawe wspomnienia, zapoczątkował moją pasję – podróże. Zwiedziłam już Brazylię, Chiny, Malezję, Bliski Wschód, Afrykę, większą część Europy itp.
Jak potoczyło się moje życie po przekazaniu korony
Teraz mieszkam w Warszawie. Ukończyłam prawo i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Wyszłam za mąż za wspaniałego człowieka i adwokata. Mamy 3,6 letniego synka i 1,3 miesięczną córeczkę. W przyszłości chciałabym być sędzią. Jak już wspominałam, uwielbiam podróżować, kocham żeglować, a szczególnie kocham Warmię i Mazury. Tam się urodziłam i wychowałam, i dlatego każdy wolny czas spędzam tam z moją wspaniałą rodzinką.
Nadal interesuję się konkursem Miss Polonia. Jak tylko czas pozwala, śledzę finałowe gale i wybieram swoją faworytkę, oczywiście w domu przed telewizorem. Moim zdaniem konkurs Miss Polonia bardzo się zmienił. Trudno jest mi się wypowiadać w tej kwestii, czy to zmiana na lepsze, czy na gorsze. Natomiast, jeżeli mogę dodać coś od siebie, to wydaje mi się, że dostrzegam pozytywne zmiany w dobrym guście i tonie, wizerunku i dbaniu o dziewczyny, a szczególnie o Miss Polonię.
Konkursowi Miss Polonia w 80-tą rocznicę Urodzin życzę dalszych 80-ciu lat kontynuacji w doskonałej formie, stylu i smaku.
Strona z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Zdjęcie z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Strona z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Agnieszka Zielińska – Miss Polonia 1996; reprezentowała Polskę na konkursach Miss World 1996 oraz Miss Universe 1997.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 roku.
Podróże i przygody
Pierwszą moją wielką podróżą był wyjazd na Konkurs Miss World do Indii i na Seszele.
Na przygotowanie do tego konkursu nie miałam zbyt wiele czasu. Wcześniej preferowałam swobodny strój sportowy, w zasadzie nie nosiłam sukienek, kostiumów i garniturów. Obuwie tylko sportowe. Szpilki – to buty, które na pewno nie należały do moich ulubionych. Teraz mój uporządkowany świat zwariował. Szycie kreacji na scenę, sukienek na co dzień, zdobywanie innych niezbędnych rzeczy na każdy dzień pobytu w ciepłych i egzotycznych krajach. Dla mnie koszmar, no ale pomagało mi wielu fajnych ludzi i jakoś poszło.
Indie. Niestety nie miałam możliwości bliżej poznać tego, w moim odczuciu pięknego kraju. Całemu konkursowi, włącznie ze zgrupowaniem towarzyszyły protesty, demonstracje i groźby zabicia uczestniczek konkursu i jego zwyciężczyni. Cały czas czułyśmy zagrożenie (trudno nie odczuwać lęku, gdy autobusy, którymi nas przewożono konwojowane były przez wojsko i policję). Trudno też cieszyć się pobytem w Indiach i przeżywać z radością niezwykłą przygodę, z protestami i zagrożeniem w tle. Autobusy, scena, sale w których odbywały się próby i pokazy były przez policję bardzo dokładnie sprawdzane. Wiem, że wchodzącym do sal sprawdzano nawet buty, rekwirowano aparaty fotograficzne i kamery.
Miałam to wielkie szczęście, że w tej niezwykłej i trudnej wyprawie towarzyszyła mi moja kochana Mama. Miałam wielki komfort i poczucie, że jest blisko mnie ktoś, na kogo w każdej sytuacji mogłam liczyć. Z powodów bezpieczeństwa, o których wspomniałam wyżej, nie mogłyśmy się jednak spotykać zbyt często (właściwie spotkałyśmy się raz, no może dwa razy w czasie całego pobytu), mimo, że mieszkałyśmy obok siebie, w tym samym hotelu.
Niestety, Indie widziałam tylko z okien autobusu, więc nie mogę powiedzieć, że je zwiedziłam. I właśnie dlatego, dzień po wyborach razem z mamą i polskim konsulem w Indiach wybraliśmy się na szybkie zwiedzanie miasta wiszących ogrodów – Bangalore. Nasza turystyczna ciekawość spowodowała, że ja (nieświadomie), spóźniłam się na samolot powrotny do Polski. Mama i kilkoro moich gości mieli zarezerwowany lot na późniejszą godzinę. Wobec tego, że nie mieliśmy wyboru (samolot do Londynu z Dehli), wszyscy razem postanowiliśmy przemycić mnie na „gapę”. Trudno w to uwierzyć, ale nam się udało i wylecieliśmy tym samolotem (na który ja nie miałam biletu) z Bangalore do Dehli i na miejscu wylądowaliśmy w komplecie. Sztuka tym większa i trudniejsza, że cały czas trwała wzmożona kontrola na lotniskach w związku z ciągłymi demonstracjami i protestami przeciwko uczestniczkom konkursu (zaznaczam, miałam bilet na samolot, tylko linie zlikwidowano, a nikt nie przebukował mojego biletu, nikt też mnie o tym nie poinformował).
Kolejna moja wyprawa odbyła się w maju 1997 roku do Miami na konkurs Miss Universe. Tam przeżyłam tornado (które przeszło najbliżej centrum Miami) i fałszywy (ale stresujący) alarm bombowy w hotelu.
We wrześniu pojechałam do Kijowa na konkurs Miss Europe.
No i tu zdarzyła mi się kolejna dziwna i emocjonująca przygoda. Chciano mnie uprowadzić. To nie był żart. Wiedziałam, że z lotniska kandydatki będą odbierane przez organizatorów, zgodnie z informacją o ich przylocie. Zaraz po moim przylocie na lotnisko w Kijowie, zgłosili się do mnie panowie w eleganckich garniturach i poinformowali mnie, że są przedstawicielami organizatorów ME, sprawdzili moją tożsamość pytając o moje nazwisko i czy reprezentuję Polskę na konkursie ME, a następnie wzięli moje bagaże i poprowadzili w kierunku luksusowego samochodu. W tym czasie, kiedy już szłam z tymi panami w kierunku wskazanego samochodu, podjechał inny samochód (mniej luksusowy) i inni, już nie tak eleganccy panowie, którzy również powiedzieli, że przyjechali po mnie. Do dziś nie wiem dlaczego, ale zdecydowałam się wsiąść do tego drugiego (mniej luksusowego) samochodu. Później, od organizatorów konkursu dowiedziałam się, że tamci to była mafia i gdybym wsiadła do tamtego samochodu, mogłabym już nie wrócić do domu, bo nikt nie mógłby już mnie znaleźć…
Jedna z ostatnich moich podróży, to wyjazd w październiku 1997 roku do Seulu na konkurs Miss Świata Studentek.
W sumie reprezentowałam Polskę na czterech międzynarodowych konkursach piękności. Na dwóch z nich odniosłam wielki sukces – w Kijowie zostałam I Vicemiss Europy, a w Seulu Vicemiss Świata Studentek.
Powiem szczerze, że sama wielokrotnie zastanawiałam się, od czego zależy sukces na konkursie piękności i to zarówno krajowym, jak i na konkursie międzynarodowym. Zwłaszcza zastanawiające jest to w przypadku konkursów międzynarodowych, na które przybywają najpiękniejsze dziewczęta z całego świata. Trudno stwierdzić jakie są kryteria, co jest powodem, że właśnie ta dziewczyna odnosi sukces. Uroda każdej zwyciężczyni konkursu ma zarówno zwolenników, jak i przeciwników.
Myślę jednak, że to te dziewczyny, które obok urody mają jeszcze pewność siebie, umiejętność zwrócenia na siebie uwagi, są przebojowe, mają większe szanse na zdobycie przychylności jurorów, a co za tym idzie zwycięskiej korony. I nie zawsze są to te najładniejsze, inteligentne, te które w mojej ocenie powinny wygrać. Ale to już moja opinia.
Uważam, że udziału w konkursie piękności nie można traktować jako sposobu na dowartościowanie się, a tym bardziej na wyleczenie z kompleksów….Wystąpienie w finale i wygrana w konkursie nie zmieniają wyglądu, nie stajesz się ładniejszą dzięki tytułowi.
Zawsze też miałam świadomość, że wybory Miss to trochę jak loteria. Wystarczy gorszy dzień, niedobrany makijaż, fryzura, czy sukienka, albo inny skład jury i już zupełnie inny wybór, inna dziewczyna wygrywa. W końcu to trochę, jak zawody sportowe.
Trudno byłoby mi w tej chwili doradzać dziewczętom przygotowującym się do startu w międzynarodowym konkursie piękności. Od czasu, kiedy ja brałam udział w wyborach, upłynęło już wiele lat, a w tym czasie zmieniły się realia, wymagania i podejście do konkursu samych kandydatek, zmieniają się kanony urody i spojrzenie jurorów.
Konkursowi zawdzięczam…męża
Tytuł Miss Polonia nie wpłynął bynajmniej na zmianę mojej osobowości, ani ukształtowanego systemu wartości. Pozostałam taką, jaką mnie wszyscy przed konkursem znali. Przede wszystkim domatorką. Ciągle jestem bardzo mocno związana z rodziną. Nie widzę dla siebie miejsca w innym kraju. Tu jest mój dom i ojczyzna. Zawsze były i jestem pewna, że będą.
A czy konkurs miał wpływ w ogóle na moje całe życie???
Myślę, że sam konkurs na mnie i na moje życie nie miał większego wpływu. Jednego jestem jednak pewna, a mianowicie tego, że dzięki konkursowi poznałam mojego kochanego, cudownego męża. Mojego Piotra.
8 września 1997 roku jechałam do Warszawy na konferencję prasową związaną ze zbliżającym się finałem konkursu Miss Polonia ’97. Całą drogę do Warszawy spędziłam w Warsie, w którym również podróżował (jak się później okazało) Piotr. Widziałam, że mnie obserwuje, przygląda się. Ja jednak „starałam się” go nie dostrzegać. Dojechaliśmy do Warszawy i nasze drogi rozeszły się … na parę godzin. Później, tego samego dnia, już po konferencji wracałam do domu, do Poznania – oczywiście pociągiem. Powrót do Poznania planowałam koło godziny 13.00, jednak okazało się, że mam jeszcze na chwilę wpaść do Biura MP, do TV i na rozmowę do radia. W związku z tym spóźniłam się, o ile dobrze pamiętam, aż na trzy pociągi. Na ten czwarty ledwie zdążyłam.
Ten dzień był bardzo trudny i pracowity a na dodatek byłam bardzo zmęczona. Poprzedniego dnia, późnym wieczorem wróciłam z Kijowa, z konkursu Miss Europy i mimo, że miałam zarezerwowany hotel w Warszawie, postanowiłam wrócić do domu, wyspać się we własnym łóżku, pobyć chwilę w domu, z rodziną. Następnego dnia miałam wcześnie rano wrócić do stolicy. Moja decyzja o powrocie – jak się później okazało – była słuszna i zaważyła nieodwracalnie na moim życiu.
No więc, kiedy już zdążyłam na ten czwarty pociąg (zatłoczony) postanowiłam poszukać w miarę pustego przedziału (co nie było łatwe). Z pewnością przedział, który w końcu znalazłam, był jednym jedynym pustym przedziałem w tym pociągu. Położyłam się, jak zawsze położyłam głowę na kuferku z koroną (aby nikt mi jej nie ukradł) i zasnęłam.
Po jakimś czasie przebudziłam się, otworzyłam oczy i…zobaczyłam, że w przedziale siedzi „ten mężczyzna ” z porannego pociągu. Mimo woli uśmiechnęłam się i zaczęliśmy rozmawiać.
Jak się później okazało i co było dla mnie zabawne, przez cały czas podróży nie wiedział on, że to ja jestem „ta Miss Polonia”, która właśnie wróciła z Kijowa i została I Vicemiss Europy, i o której przeczytał rano w którejś z gazet w podróży do Warszawy.
Dopiero po wielu miesiącach opowiedział mi, że miał przeczucie, że pojadę tym pociągiem (też się spóźnił na poprzednie), że w zasadzie do ostatniej chwili (nie wiedział dlaczego, ale miał przeczucie) czekał na mnie na peronie. Kiedy usłyszał stukot obcasów, odwrócił się (ale mówi, że wiedział, że to ja) i zobaczył, że to właśnie ja biegnę z ogromnym bukietem kwiatów. Już wcześniej postanowił, że jeżeli będę sama w przedziale, to również zajmie miejsce w tym przedziale (choć raczej był przekonany, że nie ma szans w tym pociągu na wolny przedział). Mówi, że gdy zobaczył, że jestem sama i sama zajmuję cały przedział, bardzo się zdenerwował. Podobno musiał chwilę ochłonąć, zanim zdecydował się wejść do przedziału.
Później znowu nasze drogi rozeszły się: Piotr pojechał do USA, a ja do Korei na konkurs Miss Świata Studentek.
Piotr dzwonił do mnie codziennie, czasami nawet 2 razy, pomimo wielkiej różnicy czasu (chyba 13 godzin)…
Po dwuletniej przerwie w studiach związanej z pełnieniem obowiązków Miss Polonia i wyjazdami związanymi z konkursem, postanowiłam wrócić na studnia i realizować swoje wcześniejsze, „przedkonkursowe” plany życiowe.
Wróciłam zatem na uczelnię, którą ukończyłam, uzyskując najniższy tytuł naukowy – magistra prawa.
Podczas studiów założyłam własną agencję artystyczną, której celem było organizowanie konkursu Miss Wielkopolski oraz innych imprez artystycznych, w tym również charytatywnych. Praca ta dawała mi sporo satysfakcji, jednak moje drugie „ja” podpowiadało mi co innego. Dlatego też zakończyłam tę działalność, oddając się bez reszty pracy zgodnej z kierunkiem moich studiów.
Dziś… niezmiennie mieszkam w moim ukochanym rodzinnym mieście – Poznaniu. Jestem prawnikiem i wykonuję zawód notariusza. Jestem szczęśliwą żoną „Piotra z pociągu” i mamą dwójki cudownych dzieci: 5 – letniej Oliwii i 18 – miesięcznego Aleksandra.
Mam niewiele wolnego czasu, gdyż moja praca jest niezwykle czasochłonna, ale każdą wolną chwilę staram się spędzać z moją rodziną.
Szacowny Jubilat
Przyznam, że obecnie nie śledzę tak pilnie wyborów Miss, jak było to przez pierwszych kilka lat po moim udziale w konkursie. Ciągle jednak mam sentyment do konkursów piękności i lubię wiedzieć, kto wygrał wybory Miss Polonia, Miss Europe, Miss World czy Miss Universe.
Trudno mi powiedzieć, czy konkurs Miss Polonia zmienił się. Jako widowisko telewizyjne z pewnością zmienia się co roku wraz z postępem techniki i jest pod tym względem bardziej doskonały, ma lepszą oprawę. Niestety wydaje mi się, że trochę ginie w natłoku innych konkursów piękności organizowanych w Polsce oraz wielu istniejących obecnie programów rozrywkowych.
Z okazji 80-tych urodzin życzę Konkursowi Miss Polonia, aby za 20 lat obchodził piękny jubileusz 100 lat, a później kolejnych stu, stu, stu lat i co roku – pięknych, mądrych MISS POLONIA – odnoszących sukcesy na konkursach międzynarodowych!!!
Agnieszka Zielińska – Miss Polonia 1996; reprezentowała Polskę na konkursach Miss World 1996 oraz Miss Universe 1997.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 roku.
Miss-studentka
W 1995 roku otrzymałam studencki indeks i jednocześnie zostałam studentką pierwszego roku Wydziału Prawa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Moje życiowe plany pokrywały się z moimi marzeniami: marzyłam, by w przyszłości zostać prawnikiem i mieć wspaniałą i kochającą się rodzinę z trójką dzieci.
Podczas pierwszego roku studiów przeżyłam ogromną życiową przygodę, gdyż za namową przyjaciół stanęłam do konkursu na najpiękniejszą Polkę.
Moja przygoda z konkursem Miss Polonia zaczęła się w kwietniu 1996 roku wyborami Miss Wielkopolski, na których, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, zostałam wyróżniona nie tylko tym najważniejszym tytułem – Miss Wielkopolski, ale także tytułami: Miss Foto, Miss Elegancji i moim ulubionym i sprawiającym mi największą satysfakcję – Miss Publiczności.
Później przyszedł czas na ogólnopolski półfinał wyborów w Bielsku-Białej. Półfinał wspominam bardzo miło i to zarówno samą galę, jak i czas spędzony na zgrupowaniu i przygotowania do półfinału. Na tym etapie również otrzymałam któryś z tytułów komplementarnych (niestety już nie pamiętam który), no i znalazłam się w gronie 20-stu finalistek.
Zgodnie z regulaminem konkursu, przed finałem Miss Polonia uczestniczyłam w zgrupowaniu przygotowawczym. Niestety na tym zgrupowaniu byłam bardzo przeziębiona (zresztą nie tylko ja, ale wiele dziewcząt biorących udział w zgrupowaniu) i, co było konsekwencją przeziębienia, źle się czułam aż do finału.
Z tego zgrupowania najbardziej utkwił mi w pamięci fakt, że nikt (nawet rodzice) nie mógł nas odwiedzać, więc – mimo że nie byłam sama – ciągle czułam się samotna, tęskniłam za moimi bliskimi, za domem, za moim pokojem.
Z natury jestem bardzo rodzinna i muszę przyznać, że była to dla mnie prawdziwa szkoła życia. Często zastanawiałam się, co by się stało, gdybym zrezygnowała i wróciła do domu…
Finałowy koncert Miss Polonia odbył się w sobotę, 21 września 1996 roku, w Sali Kongresowej (dzień po koncercie Michaela Jacksona, na który nie mogłam pójść, mimo że miałam na ten koncert bilet). W finale otrzymałam tytuły: Miss Foto, Miss Gracji oraz (ten dla mnie osobiście najważniejszy i najbardziej wzruszający) Miss Publiczności, no i zaszczytny tytuł Miss Polonia wraz z koroną (srebrną i ciężką).
Nie przypominam sobie, aby w związku z wyborami w 1996 roku krążyły jakiekolwiek kuluarowe plotki…Sama też nie spotkałam się z żadnymi negatywnymi komentarzami, ani przed, ani też po ogłoszeniu końcowego werdyktu.
Barwne życie najpiękniejszej
Kiedy teraz patrzę z perspektywy czasu na okres miniony, niczego nie żałuję…
Wydaje mi się, że największym zaskoczeniem dla mnie z całego roku „panowania” był sam fakt, iż konkurs ten wygrałam (w końcu wszystkie byłyśmy piękne), a następnie zaskoczyła mnie ilość obowiązków, wyjazdów (po, mam wrażenie, wszystkich zakątkach kraju) oraz konieczność uczestniczenia w imprezach związanych z uzyskaniem tytułu tej najpiękniejszej. Oglądając finał wyborów w telewizji widzimy tylko malutki wycinek konkursu i (jak chyba wszyscy) nie wyobrażałam sobie, jak wiele dzieje się poza anteną telewizyjną.
Udział w wyborach z pewnością odmienił całe moje studenckie życie. Nie planowałam urlopu dziekańskiego i myślałam, że da się pogodzić obowiązki studentki i Miss Polonia. Jednak musiałam podjąć decyzję o urlopie dziekańskim, albowiem tytuł Miss Polonia wiązał się z taką ilością obowiązków, to jest z wieloma wyjazdami, które powodowały, że całymi tygodniami nie było mnie w Poznaniu i nie mogłam wypełniać obowiązków studenckich.
W tamtych czasach konkurs Miss Polonia nie miał tak wielkiej jak obecnie konkurencji ze strony innych konkursów piękności, programów rozrywkowych czy teleturniejów, był on więc oglądany z większym zainteresowaniem i uwagą przez telewidzów, miał też więcej fanów, a Sala Kongresowa podczas finału zwykle pękała w szwach. A po finale losy każdej Miss, postrzeganej jako osoby, której w pewnym sensie w życiu się powiodło (choćby dlatego, że Miss jako nagrodę główną otrzymywała samochód, co wtedy było rzadkością), śledzone były z ogromną uwagą.
W tamtych czasach najważniejszym i pierwszoplanowym obowiązkiem Miss Polonia było uczestniczenie w konkursach międzynarodowych, a nadto branie udziału w różnych imprezach promocyjnych, charytatywnych, w programach TV, balach, pokazach mody, no i oczywiście w sesjach zdjęciowych. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z takim życiem. Dla mnie wszystko to było zupełnie nowe i niezwykle zaskakujące. Wcześniej nie uczestniczyłam w tego rodzaju imprezach publicznych (dotychczas zazwyczaj były to zabawy szkolne, studenckie dyskoteki, a nie bale), a podróże, które wcześniej odbywałam – to tylko wakacyjne. Wszystkie te imprezy, bale i wyjazdy pozwalały mi na poznawanie wielu wspaniałych ludzi. To właśnie kontakt z ludźmi, nie tylko z tymi znanymi, z pierwszych stron gazet, telewizji, ale przede wszystkim z tymi, którzy ze mną pracowali, którzy tworzyli i przygotowywali wszystkie te imprezy i którzy wielokrotnie i bezinteresownie okazywali mi wiele sympatii, troski i życzliwości, sprawiał mi osobiście najwięcej satysfakcji i radości. Nigdy nie zapomnę ani ich, ani tego, czego dzięki nim się nauczyłam.
Z chwilą, gdy na moją głowę założono koronę Miss Polonia 1996 roku, ze zwykłej dziewczyny stałam się osobą publiczną. Nigdy wcześniej o tym nie myślałam i nie zastanawiałam się, czy mogę stać się i czy chcę być osobą publiczną, osobą znaną i rozpoznawalną.
Myślę jednak, że wtedy, w tamtym czasie, było o wiele łatwiej być osobą publiczną, aniżeli w chwili obecnej. Miss Polonia wiązała się z „pięknem” i wyłącznie z pozytywnymi aspektami. Nic więc dziwnego, że ludzie których spotykałam w tym czasie na swojej drodze, okazywali mi niezwykłą życzliwość, sympatię i wielokrotnie, gdy tego potrzebowałam – służyli mi pomocą.
Czy konkurs i późniejszy rok „panowania” mnie odmienił, mogą ocenić moi bliscy, moi przyjaciele, znajomi. Moim zdaniem nie zmieniłam się … no, może tylko trochę szybciej wydoroślałam, spoważniałam. No bo skoro było tak, że w tym czasie spotykałam osoby niezwykle znane, popularne, wpływowe, osoby zajmujące wysokie stanowiska (w tym państwowe, poznałam też osobiście w redakcji Głosu Wlkp. Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego), to i ja musiałam od siebie wymagać trochę bardziej poważnego podejścia do życia.
Tak, w czasie pełnienia obowiązków Miss Polonia spotykałam wiele sławnych osób, Gwiazdy, które wcześniej znałam tylko z mediów. Nie robiło (i nadal nie robi) to na mnie większego wrażenia, bo postrzegałam te osoby jako zwyczajnych ludzi, może tylko wykonujących trochę bardziej „spektakularny” zawód, dający im dużą popularność.
Poznałam wiele wspaniałych polskich Gwiazd, ale chyba najbardziej dla mnie niespodziewanie, bo na przyjęciu w Ambasadzie Polskiej w Kijowie, poznałam Daniela Olbrychskiego.
Ponadto spotkałam Georga Hamiltona, Enrique Iglesiasa, Alaina Delon, parę lat później Jeana Reno i wiele innych równie znanych osób.
Po bliższym poznaniu, za każdym razem przekonywałam się, że miałam rację i że są to mili, „normalni”, sympatyczni i towarzyscy, wspaniali ludzie, którzy od „ tych zwyczajnych” ludzi różnili się jedynie tym, że pojawiali się na pierwszych stronach gazet.
Jednak, i to przede wszystkim chcę podkreślić, miałam ogromne szczęście poznać wspaniałego człowieka – Pana Piotra Stawickiego – Prezesa BMP, który w konkurs Miss Polonia wkładał całe swoje serce, żył nim, a nas, bez wyjątku (tak myślałam i myślę) traktował jak własne córki. Dbał o nas, pilnował, aby nam nie działa się żadna krzywda, no i by wszystko zawsze było perfekcyjnie i na czas przygotowane. Wiedziałam, że mogę zawsze na Niego liczyć, że będzie wszędzie tam, gdzie będzie potrzebny.
Niestety uwielbiał szybką i brawurową jazdę samochodem. Kilka dni przed moim wyjazdem na konkurs Miss Word w Indiach, w Poznaniu zorganizowano konferencję prasową. W drodze powrotnej do Warszawy mój ukochany Prezes i Przyjaciel zginął w wypadku samochodowym….
Strasznie płakałam… nie mogłam i nadal nie mogę się z tym pogodzić.
Na szczęście dla mnie śp. Piotr Stawicki pozostawił nas pod opieką cudownych ludzi, Bogusi Gawrych i Michała Trockiego. To oni właśnie wypełnili swoim zaangażowaniem i całym swoim sercem puste miejsce po śp. Piotrze Stawickim.
Z perspektywy czasu śmiało mogę powiedzieć, że z konkursem Miss Polonia dla mnie osobiście wiążą się tylko dobre i ciepłe wspomnienia. Mogę też powiedzieć, że mnie osobiście nie spotkały żadne przykrości. Zaskakiwał mnie serdeczny, ciepły i sympatyczny stosunek spotykanych przeze mnie ludzi do mnie i to zarówno wtedy, gdy poznawałam ich w ramach spotkań związanych z konkursem, jak i w życiu codziennym.
Z tamtego okresu – okresu, który ściśle związany był z wyborami, pozostały mi przede wszystkim znajomości z ludźmi, które bardzo sobie cenię i bardzo żałuję, że mam tak niewiele czasu, aby je pielęgnować. Pozostały mi też cudowne, wspaniałe wspomnienia oraz zamiłowanie do podróży. Bakcyla podróżnika połknęłam przy okazji wyjazdów organizowanych przez BMP między innymi na konkursy międzynarodowe (Indie, USA – Miami, Korea – Seul, Finlandia, Ukraina – Kijów, Seszele i wiele innych).
Niestety nie mam zbyt wielu pamiątek, mam też za mało zdjęć. To były jednak inne czasy…Kiedy ja byłam Miss Polonia nie robiono zbyt wielu i tak profesjonalnych sesji zdjęciowych, jak to się robi dzisiaj. Technika też była inna niż obecnie. Nie robiono zdjęć aparatami cyfrowymi i nie wysyłano ich w formie elektronicznej. Miałam niewiele zdjęć, a te, które mam, wielokrotnie zdobyte zostały z wielkim trudem. Zdarzało się i tak, że zdjęcia, którymi dysponowałam, wypożyczałam dziennikarzom do artykułu czy wywiadu (oczywiście tylko pod warunkiem, że zostaną mi później zwrócone) i … już nigdy do mnie nie wracały. W tej dziedzinie miałam też pecha, bo na konkursie Miss Europy w Kijowie zginął mój aparat fotograficzny i to ze zdjęciami z całego pobytu na tej imprezie.
Strona z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Zdjęcie z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Strona z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]
