Zdjęcie z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
Więcej »
[more]

Historia konkursów piękności w Polsce, wywiady z Miss
Zdjęcie z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
Więcej »
[more]

Strona z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Strona z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Bronisław Modrzejewski –
absolwent Wydziału Malarstwa i Scenografii na ASP w Warszawie. Inicjator słynnych „Balów Gałganiarzy”, współorganizator salonów, galerii, klubów. Związany od szeregu lat z „Hybrydami”, był autorem większości scenografii teatralnych i plakatów tego klubu. Zaprojektował kostiumy i wnętrza do kilku filmów oraz scenografię do kilku sztuk teatralnych. Jest autorem ponad 150. dekoracji do widowisk okolicznościowych, głównie w Sali Kongresowej. Projektował również scenografię dla koncertów i występów kabaretowych w Polsce i za granicą. Jest autorem szaty graficznej plakatów, programów, zaproszeń. Ma na swoim koncie dwie wystawy indywidualne malarstwa.
Organizatorem pierwszej, po 25-letniej przerwie, edycji konkursu Miss Polonia w 1983 roku była m.in. Stołeczna Estrada, której Bronisław Modrzejewski był głównym scenografem. Został zatem poproszony o przygotowanie scenografii na galę finałową w Sali Kongresowej. Tak zaczęła się jego współpraca z Biurem Miss Polonia.
Początki nie były łatwe. Jak wspomina:
„Kiedy po finale wyborów Miss Mazowsza ’83 wychodziliśmy wraz z inymi jurorami, Wowo Bielickim i Stanisławem Cejrowskim, z Teatru Buffo, na ulicy podbiegły do nas trzy kobiety. Zaczęły krzyczeć, że w sklepach na półkach tylko ocet, a my się głupotami zajmujemy, po czym… nas opluły :)”.
Bronisław Modrzejewski nie zniechęcił się jednak i jego współpraca z Biurem Miss Polonia w różnych formach trwa do dziś.
„Organizatorzy się zmieniali, a ja pozostałem wierny konkursowi Miss Polonia. Zarówno w 1984 roku, kiedy przestał on być organizowany pod egidą Stołecznej Estrady, jak i w 1990 roku po rozłamie i podziale Biura Miss Polonia. Wielokrotnie projektowałem scenografię finałowej gali. To ja jestem autorem oficjalnego logo konkursu – zarówno tego pierwszego, które „obowiązywało” w 1983 roku i na prośbę organizatorów zostało zmienione, jak i tego drugiego, które od 1984 roku towarzyszy nam do dziś, a wybrane zostało spośród wielu projektów, jako najprostsze, najbardziej zapamiętywalne. Moim projektem jest też tron, na którym od kilkunastu lat zasiada Miss Polonia po koronacji. Jest na tyle wysoki, by nad siedzącą nad nim dziewczyną, było widoczne także konkursowe logo. Wraz z Edwardem Lutczynem jestem współtwórcą szaty graficznej folderu konkursowego w latach 1987 – 2000.
Kilkakrotnie zasiadałem w jury konkursu (m. in. w 1983 i w 1992 roku), jednak choć przyczyniłem się do wyboru kilku Miss Polonia, nie mam swojej ulubionej, którą uważałbym za tę najpiękniejszą. Każda była inna, ale każda miała wiele uroku i posiadała owo magiczne „coś”. Nie mam też jakiegoś określonego kryterium, którym kieruję się przy wyborze. Od razu wiem, czy dziewczyna mi się podoba, czy nie.
Przez kilka lat miałem również przyjemność projektować szarfy dla laureatek konkursu Miss Moskwy.”
Bronisław Modrzejewski dla Biura Miss Polonia przygotowywał scenografię koncertów finałowych w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie, w Operze Leśnej w Sopocie, w Kieleckim Centrum Kultury, w Teatrze Muzycznym w Gdyni.
„O wyborze miejsca finału decydują organizatorzy. Ja dostawałem informację, gdzie gala się odbędzie i przystępowałem do pracy. Minimum na miesiąc przed koncertem musiałem przedstawić gotowy projekt scenografii. Najlepiej znam oczywiście Salę Kongresową. Nazywano mnie nawet „duchem” tego miejsca, tyle czasu tam spędziłem. Kiedyś przesiedziałem w Sali Kongresowej, przygotowując scenografię do jakiegoś projektu bez przerwy 3 dni i 3 noce.:). Nie mam jednak swojego ulubionego miejsca, swojej ulubionej sceny, gdzie najbardziej lubię pracować. Nie ma dla mnie znaczenia, czy sala jest duża, czy mała, ani czy znajduje się pod dachem, czy na otwartej przestrzeni. Właśnie po to jest dobry scenograf, żeby w każdym miejscu (no, może poza przestrzenią kosmiczną) poradził sobie i wyczarował piękne dekoracje.”
Lubi pracować przy imprezach „na żywo”.
„Wtedy jest więcej stresu, adrenaliny, ale i emocje są bardziej autentyczne, satysfakcja nieporównywalna. A wpadki zawsze mogą się zdarzyć tuż przed galą nawet, lub w jej trakcie. Trzeba być na nie przygotowanym.”
Najbardziej utkwiła Bronisławowi Modrzejewskiemu w pamięci pierwsza scenografia jaką przygotował na finał Miss Polonia w Operze Leśnej w Sopocie w 1986 roku. Dziś wspomina z dumą:
„Opera Leśna to jedyny, nie tylko w Polsce, ale i w Europie, amfiteatr znajdujący się faktycznie w lesie. Bardzo trudno jest przygotować scenografię, która uszanowałaby to miejsce, zachowała, czy wręcz podkreśliła jego naturalne walory. Ostatni raz udało się to jeszcze przed wojną. My byliśmy następni. „Pajęczyna”, którą rozpostarliśmy nad Operą Leśną, okazała się strzałem w dziesiątkę.”
Zapytany o największe problemy, jakie napotykał podczas pracy dla konkursu Miss Polonia, odpowiada:
„Choreografowie zawsze chcieli, żeby elementem scenografii były schody. Tymczasem schodzenie po nich sprawiało dziewczynom najwięcej trudności. Tzw. „ośli trep”, czyli szerokość schodka, powinna mieć od 30 do 35 cm. Inaczej grozi to upadkiem osoby, która po nim schodzi. Idealna wysokość schodka, to ok. 15 cm. Przestrzegałem tego, ale i tak Lidia Wasiak do dziś wspomina dwudziestostopniowe schody na środku sceny, opadające od 3,7 m wysokości, po których finalistki musiały zejść promiennie uśmiechnięte w rytm muzyki granej przez orkiestrę Fijałkowskiego. 🙂
To cud, co rokrocznie potrafili zrobić z finalistkami choreografowie. W ciągu ok. dwóch tygodni z zupełnych amatorek robili z dziewczyn prawie zawodowe tancerki. Niezrównana w tej sztuce była zwłaszcza Zosia Rudnicka”.
„Ostateczny efekt, jaki oglądamy na scenie podczas finałowej gali, to efekt bardzo wielu kompromisów i ustaleń. Ja jestem zadowolony, jeśli uda mi się zrealizować w 50% swój pierwotny zamysł, projekt. Ale to zdarza się niezwykle rzadko. Swoje wymagania odnośnie scenografii mają choreografowie, organizatorzy, sponsorzy. Istnieją określone w umowie bardzo dokładne ustalenia odnośnie wielkości logo każdego ze sponsorów, tego gdzie i ile razy wolno je na scenie umieścić, itd., itp. Nie są może te ustalenia tak precyzyjne, jak przy imprezach sportowych, ale istnieją i należy brać je pod uwagę. Swoje wymogi ma także telewizja. Oni muszą mieć w szklanym okienku efektowny obrazek, czasem efektowniejszy, niż na żywo, a czasem nie. Dużo też zależy od reżysera. Dla jednych ważniejszy jest widz w teatrze, czy sali widowiskowej, dla innych telewidz. Są też ograniczenia finansowe, budżet, w którym muszę się zmieścić. Ale niekoniecznie i nie zawsze to, co najdroższe, jest najbardziej efektowne”.
O swojej pracy mówi skromnie: „Scenografia jest sztuką służebną. Powinna być jedynie tłem dla dziewczyn, dla tego, co dzieje się na scenie. To finalistki powinny być dobrze widoczne, nie dekoracje. Nie trzeba się nimi popisywać. Jak mawiał prof. Daszewski, idealnie jest wtedy, kiedy widz, po wyjściu z teatru zachwycony jest przedstawieniem, a nawet nie pamięta, jaka była scenografia. Nie zwrócił na nią samą uwagi, bo stanowiła jedynie jeden z elementów spektaklu. Szkoda, że dziś tak rzadko jest w salach widowiskowych kurtyna. Kiedyś kurtyna się wznosiła, od razu rozpoczynała się akcja i widz nie miał nawet czasu zauważyć, jak wygląda scenografia. Dziś za bardzo się na niej skupia.”
Przez prawie 30 lat współpracy z Biurem Miss Polonia możliwości techniczne zmieniły się niewyobrażalnie.
„Nie wiem jednak, czy przez tak niezwykły postęp techniczny i możliwości, jakie są obecnie, scenografia i oprawa finałowej gali zyskała na atrakcyjności. To chyba zależy od tego, do kogo ma być adresowane widowisko. Myślę, że starsze pokolenie wspomina z sentymentem dawne czasy, młodym pewnie podobają się obecne kolorowe, migające jak w kalejdoskopie światła, efekty specjalne i scenografia będąca wytworem pracy komputerowych grafików.”
Pomimo swoich licznych sukcesów, Bronisław Modrzejewski najbardziej dumny jest ze swojej córki, która jest socjologiem. Jej zdjęcie umieścił w oficjalnym folderze konkursu Miss Polonia w 1998 roku.:)
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Biura Miss Polonia we wrześniu 2009 roku
– Zawsze wszystkich interesuje, czy ma Pani jakikolwiek wpływ na werdykt w konkursie Miss Polonia? Czy przedstawia Pani jurorom jakieś sugestie, czy też o wyborze decydują wyłącznie ich osobiste gusta? I czy często się zdarzało, że werdykt Panią zaskoczył, czy wręcz zszokował?
Werdykt zaskakuje mnie co roku, ponieważ od początku mojej pracy z konkursem Miss Polonia głosownie odbywa się w sposób elektroniczny. Na początku było to elektroniczne glosowanie jurorów, teraz jest połączone z glosowaniem SMS-owym widzów TVP. Mój wpływ na wynik? Jedyna rzecz, którą jestem w stanie zrobić, to oddać swój głos. Zresztą mam taki sam wpływ, jak Państwo, którzy za pośrednictwem SMS mogli zdecydować o werdykcie w 2008 roku, a także zadecydują w tej edycji konkursu.
Kilka godzin przed finałem zapraszam jurorów na rozmowy z dziewczynami. Niektórzy mogą uznać, że to za mało, ale wiadomo, pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Nie da się ukryć, że ja znam dziewczyny najlepiej (ponieważ co roku jeżdżę z nimi na zgrupowanie), więc też opowiadam o każdej z finalistek – jakie ma zainteresowania, jak się z nią współpracuje. Jurorzy mają też możliwość poznania dziewczyn przed finałem i z tej możliwości korzystają. Nikt nie zamyka przed nimi kandydatek. Świetnym jurorem była Ewa Wachowicz, która dzień przed finałem podczas spotkania z dziewczynami podarowała im po tabliczce czekolady dla poprawy humoru.
Z którą spośród Miss Polonia najlepiej się Pani współpracowało, którą najbardziej Pani polubiła? Czy po przekazaniu przez nie korony nadal utrzymuje Pani kontakt z byłymi Miss ?
Nie mam aż tak dużego doświadczenia we współpracy z Miss Poloniami, ponieważ miałam zaszczyt współpracować z pięcioma spośród nich. Może nie powinnam żadnej z nich tutaj wyróżniać, ale skoro pytanie jest tak skonstruowane to powiem, że z tego okresu mam jedną moją ulubioną Miss i ona wie o tym, że z nią pracowało mi się najlepiej. Ta, z którą najgorzej, też o tym wie 🙂
– Jakie cechy, Pani zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polonia i która z naszych polskich królowych piękności jest do tego ideału najbardziej zbliżona?
Idealna Miss Polonia powinna być przede wszystkim zdeterminowana, żeby tą szansę wykorzystać. Jak nie ma determinacji, a w parze z tym idzie odpowiedzialność, punktualność, pracowitość, życzliwość do ludzi to niestety żadnego sukcesu po zdobyciu korony nie będzie. Pragnę podkreślić, iż udział w konkursie i pełnienie obowiązków Miss Polonia przez cały rok to przede wszystkim ciężka praca. Niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, że uśmiechanie się i ładny wygląd przez 2-3 godziny albo cały dzień to jest naprawdę duży wysiłek. Zwłaszcza wyjazdy na wyścigi Formuły 1 do Melbourne kojarzą mi się z ciężką pracą Miss oraz moją, chociaż wielu moich znajomych w to nie wierzy. Ale proszę wyobrazić sobie upał prawie 40 stopni, szpilki, sukienka, makijaż, wywiady i cały dzień i wieczór spotkania, zdjęcia, pozowanie. Od kiedy pierwszy raz wzięłam udział w wyścigu F1 współczuję bardzo kierowcom, którzy muszą wytrzymać nieludzki upał w nagrzanych bolidach.
– A może zdradzi nam Pani, jaka jest Pani anty-miss? Czy któraś z Miss Polonia Panią zawiodła?
Nie potrafię chyba określić, czy któraś mnie zawiodła, ponieważ ja zajmuję się konkursem i dla mnie najważniejszy jest finał, współpraca z wszystkimi finalistkami, naszymi Partnerami, telewizją. Jeżeli któraś Miss Polonia mnie zawiodła, to jest to już historia. Nie chcę pamiętać i przenosić na aktualny rok albo moją pracę moich osobistych odczuć i rozczarowań. Jeżeli któraś z dziewczyn mało z nami współpracowała, czy też nie była w pełni dyspozycyjna, to proszę mi uwierzyć, iż to ona straciła najwięcej na każdej płaszczyźnie.
– Jakimi kryteriami się Pani kieruje przy wyborze polskich delegatek na międzynarodowe konkursy piękności? Czy uwzględnia Pani specyfikę każdego z nich?
Na konkursy międzynarodowe wyjeżdża przeważnie zwyciężczyni lub I i II wicemiss. To jest też forma nagrody dla Miss. Ale również staramy się dobrać pod względem urody dziewczyny do poszczególnych konkursów piękności, np. na konkursie w Japonii bardziej podobają się blondynki, na Filipinach brunetki i tam więcej sukcesów odnoszą dziewczyny o ciemnym kolorze włosów.
W jaki sposób jest przygotowywana polska delegatka na międzynarodowy konkurs piękności? Jaką rolę w tych przygotowaniach odgrywa Biuro Miss Polonia, a ile zależy od samej dziewczyny?
Dziewczynę przygotowujemy najbardziej pod względem garderoby, prezentów, upominków, które musi zabrać. Wypełniamy też wszystkie kwestie formalne. Jednak zwycięstwo zależy najbardziej od samej dziewczyny, ponieważ jak nie będzie miała determinacji, żeby wygrać, to najlepsza sukienka nie pomoże. Jak obserwuję nasze Miss na konkursach międzynarodowych i np. dziewczyny z Południowej Ameryki to stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, iż Polkom brak determinacji do zwycięstwa. Od samego wyjazdu w głowie jest myśl, że ja to na pewno nie wygram. Poza tym nasze Miss nie widzą jeszcze szansy, że zwycięstwo w konkursie międzynarodowym może całkowicie odmienić ich życie. Na plus oczywiście;)
– Który z międzynarodowych konkursów piękności jest Pani ulubionym? Przy okazji może zdradzi Pani fanom jakieś anegdoty, nieznane nam ciekawostki o tych imprezach?
Trudno jednoznacznie wskazać, który konkurs jest moim ulubionym, ponieważ każdy jest inny. Oprócz tych najważniejszych, byłam jeszcze kiedyś na Miss Tourism World w Turcji oraz na Malcie. Reasumując chyba postawię na Miss Universe, ponieważ jest najlepiej zorganizowany. Organizatorzy są perfekcyjnie przygotowani do tego, aby powitać nie tylko dziewczyny, ale też dyrektorów konkursów krajowych, takich jak ja. Zawsze przyjeżdża ich bardzo wielu i dla każdego z nich jest to ważne spotkanie, bo już wkrótce podopieczna jednego z nich wróci do kraju z koroną. Jak poleciałam na konkurs Miss World 2005 w Chinach, to niestety takie spotkanie było wielokrotnie przekładane i finalnie się nie odbyło.
Jakie są Pani najbliższe zawodowe cele i jakie są Pani dalsze plany, ambicje, marzenia związane z pracą?
Mam wiele planów zawodowych związanych z konkursem Miss Polonia i wykorzystaniem dotychczasowej mojej pracy na arenie międzynarodowej, ale na razie nie będę ich zdradzać. Jak się uda, będzie fajnie. Marzenia i ambicje to oczywiście korona Miss Universe dla Miss Polonia!!
W tym roku konkurs Miss Polonia obchodzi piękny jubileusz – 80-te urodziny. Proszę opowiedzieć nam trochę o obchodach tej rocznicy oraz zdradzić, czego chciałaby Pani życzyć Szacownemu Jubilatowi.
Szacownemu Jubilatowi życzę pierwszej w historii korony Miss Universe. Głęboko wierzę w to, że już wkrótce któraś Polka przywiezie do kraju to trofeum. Konkursowi życzę również, abyśmy my Polacy bardziej doceniali jego przesłanie i idee i nie widzieli w nim tylko jednorazowego widowiska, ale także formę promocji Polski za granicą. Ciągle słyszę, że Polki są najpiękniejsze na świecie, ale jakoś my sami nie potrafimy tego wykorzystać.
Chciałabym też życzyć sobie i naszym Partnerom, Sponsorom, Organizatorom regionalnym, abyśmy nadal wspólnie promowali urodę polskich kobiet i pięknej Polski. Dziękuję Telewizji Polskiej za tak wspaniałe wsparcie i współpracę przez prawie cały okres trwania konkursu Miss Polonia.
A ja bardzo dziękuję Pani za rozmowę!
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Z archiwum Miss we wrześniu 2009 roku
– Jest takie powiedzenie: „trawa po drugiej stronie płotu jest zawsze bardziej zielona”. Zanim podjęła Pani pracę w BMP miała Pani zapewne jakieś wyobrażenie o tym, jak wygląda od kulis organizacja konkursu Miss Polonia, może sugerowała się Pani jakimiś publikacjami w mediach. Na pewno miała Pani jakieś swoje ulubione Miss, które na podstawie ich medialnego wizerunku uważała Pani za najpiękniejsze, najsympatyczniejsze. Obecnie poznała Pani Miss-biznes od podszewki, a większość Miss Polonia osobiście. I??? Czy zweryfikowała Pani swoje sympatie i antypatie? Jak dalece medialny wizerunek osób publicznych (w tym wypadku Miss Polonia) może odbiegać od tego, jakie są naprawdę? Czy teraz, kiedy jest Pani najbliżej konkursu Miss Polonia sposród wszystkich osób w Polsce, wzrosła Pani sympatia dla tej imprezy, jest tak, jak sobie to Pani wyobrażała, czy też może przeżyła Pani rozczarowanie?
Szczerze mówiąc, to zanim zaczęłam pracę z wyborami Miss Polonia, niewiele wiedziałam o konkursach piękności i tak jak teraz bardzo często muszę odpowiadać na pytanie, jaka jest różnica między konkursami Miss Polonia i Miss Polski, to wtedy sama takie pytanie zadawałam. Pamiętam z czasów dzieciństwa, jak z całą rodziną oglądaliśmy wybory Miss Polonia na początku lat 90-tych i każdy obstawiał swój typ na wygraną. Teraz, jak patrzę na to od strony organizatora, to oczywiście widzę, że konkurs Miss Polonia się zmienił w postrzeganiu przez ludzi. Bardzo wielu Polaków uważa, że powinno być tak jak kiedyś – całą rodziną oglądamy finał Miss Polonia, a później przez cały rok wybrana dziewczyna nie schodzi z pierwszych stron gazet. Ale czasy się zmieniły, tak jak zmienił się Prezes konkursu :))). I nie będzie już takiego zainteresowania społecznego wyborami jak kiedyś. Dziś „musimy walczyć” o oglądalność, o tego samego widza, co dziesiątki innych programów rozrywkowych, konkurować z telewizjami kablowymi. Co więcej – pokazać samą Miss w mediach jest bardzo trudno, gdy w kraju „lansuje się” gwiazdy pokroju Joli Rutowicz czy Frytki. Dla mnie to jest paranoja, że zamiast pięknych dziewcząt wybieramy kicz i tandetę. Ale co zrobić – o gustach się nie dyskutuje… Zmieniły się też dziewczyny startujące w konkursie i inaczej przebiegają kariery Miss Polonia. Kiedyś była to jedyna droga, aby pokazać się na szklanym ekranie. Dziś świat show-biznesu, mody, telewizji, w którym my też się znajdujemy, jest bardziej wymagający, niż był 20 lat temu. Ale nie zmienił się chyba pod jednym względem – upór i wola walki zawsze procentują i dziewczyny, które biorą udział w konkursie, muszą być tego świadome.
Moje podejście do laureatek konkursu? Z pełną świadomością mówię, że nie zmieniło się bardzo, ponieważ (tak jak już wcześniej wspomniałam), nie interesowałam się konkursem poza oglądaniem finału, wyborami Miss Polonia, wygranymi. Mogę jedynie powiedzieć, że te Miss, które teraz znam, są bardzo fajne i naprawdę są wspaniałymi kobietami, jak np. Pani Jadwiga Flank, Kasia Borowicz, Ewa Wachowicz, czy inne Miss.
– Co jest dla Pani najtrudniejsze w Pani pracy? Co Pani najbardziej w niej lubi, a czego nie cierpi? Kto najbardziej Pani pomaga i wspiera w Pani pracy?
Może zacznę od końca. Najbardziej lubię te 2-3 dni po finale Miss Polonia, kiedy napływają do Biura gratulacje, podziękowania od sponsorów, często piszą do nas nieznajomi, dzieląc się swoimi wrażeniami po finałowej gali. I wtedy właśnie odczuwam satysfakcję, że jednak mimo wielu przeszkód, które w ciągu ostatniego roku stanęły na drodze – było warto. Może zabrzmi to zabawnie, ale kiedy widzę na scenie uśmiechnięte dziewczyny, nowokoronowaną Miss i później w ciągu roku, gdy pracujemy nad jej wizerunkiem, promocją w kraju, a także za granicą, cieszę się, że nasza praca nie idzie na marne, że możemy pomóc w zmianie na lepsze życia chociaż jednej osoby.
Tak samo jest z działalnością charytatywną – mówiłam o tym często, ale powtarzać będę to zawsze – nie ma większej zapłaty dla nas organizatorów, jak uśmiech na dziecięcej twarzyczce. Od wielu lat współpracujemy z Fundacją Spełnionych Marzeń. Małgosia i Tomasz Osuchowie pomagają dzieciom oraz ich rodzinom przetrwać walkę z chorobą nowotworową. Co roku jesienią nowa Miss odwiedza szpitale, w których działa fundacja. Dla nas to niewiele – wystarczy poświęcić kilka godzin na przyjazd do szpitala i rozmowy z dziećmi. Dla maluchów to niewypowiedziana radość zobaczyć w drzwiach szpitalnej sali piękną dziewczynę w koronie. To prawie jak bajka, która w nieznany dla nikogo sposób – stała się realna.
Czego nie cierpię? Jest wiele rzeczy, które mi przeszkadzają. Ale są to kwestie, na które ja osobiście nie mam wpływu i nie mogę zrobić nic, żeby to zmienić. Osobiście – nie boję się wyzwań. Wyznaję zasadę, ze choćby wyrzucili cię drzwiami – to trzeba wrócić oknem. Gdybyśmy razem z Witoldem nie wierzyli, że to co robimy, ma sens – nie podjęlibyśmy tak wielu działań w ciągu ostatnich pięciu lat. Miss World w Polsce, Miss Polonia na Grand Prix Australii, w tym roku zgrupowanie w Tajlandii. Myślę, że jest się czym pochwalić. I nieważne jaka opinia będzie krążyć wśród społeczeństwa (a zawsze grono krytykujących i niezadowolonych będzie liczebnie przewyższać tych, którzy hołdują temu, co robimy). W pamięci mam gazetę przywiezioną w 2006 roku z Nigerii przez moją siostrę – a tam na pierwszej stronie zdjęcie dziewczyn z całego świata pod wielkim tytułem – „Najpiękniejsze finalistki Miss World 2006 w Giżycku!”
No właśnie…W tym roku upływa 5 lat od momentu, kiedy objęła Pani funkcję Prezesa Biura Miss Polonia. Jakby Pani podsumowała te 5 lat – co uważa Pani za swój największy sukces, a co za największą porażkę? Zdaniem wielu osób, jednym z największych sukcesów BMP pod Pani zarządem jest sprowadzenie do Polski konkursu Miss World. Zdaniem innych to było niepotrzebne i zakończyło się porażką Was – BMP. A jak Pani sama ocenia tą decyzję po trzech latach? Czy było warto?
Nie wiem, czy ja jestem właściwą osobą do oceny samej siebie. Wielu rzeczy mogę nie dostrzegać i nie podchodzić do tego krytycznie. Poza tym to nie jest tylko moja praca przez ostatnie 5 lat, ale przede wszystkim mojego kolegi Witka, z którym pracujemy razem od początku. Za co mu bardzo dziękuję. Moim zdaniem konkurs Miss World 2006 był dużym sukcesem i wielkim wydarzeniem. Słowa krytyki, że to za dużo kosztowało są bezpodstawne, ponieważ co roku miasta wydają dużo więcej pieniędzy na promocję która nie znajduje aż tak szerokiej grupy odbiorczej. Można nie robić nic, można było nie podejmować ryzyka Miss World w Polsce, ale pytanie czy na tym właśnie polega praca, rozwój firmy, idei?? Uważam, że warto i trzeba w każdej dziedzinie, nie tylko z konkursem Miss Polonia, podejmować nowe wyzwania, bo tylko one mogą rozwijać nas i nasz kraj.
– Jakie było dotychczas najśmieszniejsze i najstraszniejsze zdarzenie podczas Pani „prezesury”? Czy jest może coś, czego Pani żałuje, albo co Panią zaskoczyło?
Minęło już 5 lat, odkąd przejęłam „stery” Miss Polonia. W tym czasie zdarzyło się wiele zarówno przezabawnych, jak i dramatycznych historii. Jednak pamięć ludzka jest tak zadziwiająco skonstruowana, że przechowuje tylko te dobre wspomnienia. To co złe – stara się ukryć w dalekich zakątkach świadomości. Tak naprawdę żałuję tylko jednego – zmarnowanej szansy, jaką była organizacja Miss World w Polsce. Lepszej promocji niż pokazanie Polski ponad 100. pięknym dziewczętom z całego świata nie mogliśmy sobie wcześniej wymarzyć. A jednak pozwoliliśmy na to, aby natura silnego w słowach, a nie w czynach Polaka zwyciężyła. Ciągle brakuje nam konsekwencji w swoich działaniach – wiadomo, wygodniej jest coś skrytykować, niż podwinąć rękawy i samemu zmienić rzeczywistość na lepsze. Osobiście swoim działaniom nie mam nic do zarzucenia. I mimo tego wszystkiego, co się później stało, uważam, że było warto. Bo kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa.
Wiele obaw i niepokoju towarzyszy co roku podróżom zagranicznym. Tak było w przypadku Kongo. Chcieliśmy rok temu zorganizować tam zgrupowanie przygotowujące do finału Miss Polonia. Niestety mimo pięknych i malowniczych zakątków – jest tam bardzo niespokojnie i niebezpiecznie. Nie zdecydowaliśmy się, aby zabrać tam finalistki. Może kiedyś, gdy ktoś zagwarantuje, ze wrócimy cało i zdrowo do domu. Wtedy nie mogliśmy narażać na to dziewczyn. Ale nie zrezygnowaliśmy i udało się podjąć organizację zgrupowania w Tajlandii. Głęboko wierzę w to, że wszystko się uda wykonać w 100% i 24. października 20 szczęśliwych i uśmiechniętych dziewcząt zawalczy o koronę tej najpiękniejszej.
Najśmieśniejsze zdarzenia? Oj zdecydowanie było ich wiele! Nigdy nie zapomnę powrotu z Basią Tatarą z Wietnamu. Kilogramy nadbagażu, które nam wtedy towarzyszyły, nie mogły przejść niezauważone podczas kontroli na lotnisku. Pomogła nam wtedy organizatorka z Ukrainy, która nie wiedzieć w sumie dlaczego, wracała tym samym rejsem, co my. Wspólnie udało nam się przekonać obsługę, żeby mimo dość pokaźnych nadliczbowych kilogramów pozwoliła nam wsiąść do samolotu. Ech, co to było za przeżycie… 😉
Wiele osób zastanawia się również, czy ja kiedyś nie wygrałam konkursu Miss Polonia. Pewnego razu, podczas jednego z eventów jedna z finalistek usilnie przekonywała mnie, że gdy zdobyłam tytuł, wyglądałam prawie tak samo jak teraz. Trochę się zmieniłam, ale nadal wyglądam jak ta miss z lat 90-tych. Szanowni Państwo – oświadczam, nigdy nie byłam (i już raczej nie będę ) Miss Polonia! :)))))
Wiele osób deklaruje się jako fani konkursu Miss Polonia i często w dobrej wierze próbują pomagać, udzielać jakichś rad, a nawet krytykować. Jaki jest Pani stosunek do tego? Czy jest Pani odporna na krytykę? Czy sugeruje się cudzymi opiniami? Jakie cechy wg Pani wyróżniają prawdziwego fana wyborów Miss?
Nie chcę, żeby to co teraz powiem źle zabrzmiało, ale dla mnie ta grupka osób, która gdzieś na jednym forum w sieci, „obrzuca błotem” i obelgami wszystkich związanych z konkursami piękności jest daleka od określenia „fani konkursu”. Krytykować jest bardzo łatwo, rzucać oszczerstwa jeszcze łatwiej, ale nikt z tej grupki nie pomyśli, co czują te młode dziewczyny, które przeżywają duży stres związany ze startem w wyborach Miss Polonia lub konkursach zagranicznych. Tam nie ma żadnych trafnych uwag, żadnych konstruktywnych działań, jedynie głupie stwierdzenia, obrażanie dziewczyn, projektantów, organizatorów. Proponowałabym zająć się czymś rozwijającym, zamiast pienić się i krzyczeć za pośrednictwem klawiatury i monitoru. I chyba tyle mam na ten temat do powiedzenia.
Witam serdecznie! Nazywam się Elżbieta Wierzbicka i pochodzę z małej wsi Dalny Las koło Augustowa. Jeżeli ktoś kiedykolwiek był w tamtej części Polski to wie, że wychowałam się w bardzo fajnym miejscu i bardzo fajnie będzie, jak wkrótce pseudoekolodzy przestaną protestować i zostanie wybudowana obwodnica Augustowa. Kilka lat spędziłam w Szwecji, pracując, ucząc się języków – angielskiego i szwedzkiego, próbując też swoich sił jako modelka. Chociaż moim marzeniem nigdy nie była kariera modelki czy Miss, tak jak każda kobieta byłam i jestem zafascynowana tym światem. Gdy już podjęłam decyzję, że zostanę w Szwecji „na zawsze”…wróciłam do Polski. I nigdy tego nie żałowałam! Od tamtego momentu, czyli od roku 2000, mieszkam w Warszawie. W wolnym czasie ćwiczę jogę, wcześniej w Szwecji aikido, pływam i uwielbiam nic nie robić, po prostu leniuchować. Jestem zwyczajną osobą, tak jak każdy, a ostatnio zafascynowały mnie książki biograficzne, tj: „Ostatnie seanse Marylin”, czy „Coco”. Gorąco polecam!
Od 2004 roku pełnię funkcję Prezesa Biura Miss Polonia. Konkurs Miss Polonia to nie tylko moja praca, ale również ogromna pasja, w którą wkładam mnóstwo serca. Uwielbiam ludzi, z którymi współpracuję, zwłaszcza związanych z BMP organizatorów regionalnych, a z wieloma z nich jestem po prostu zaprzyjaźniona.
Chcą Państwo dowiedzieć się czegoś więcej o konkursie Miss Polonia i ludziach go tworzących? Zapraszam serdecznie!
– Skąd wzięła się Pani w Miss-biznesie? Czy objęcie funkcji Prezesa Biura Miss Polonia to przyczyna, czy też skutek Pani zainteresowania konkursem Miss Polonia? Jest Pani wieloletnią fanką tego konkursu, która powoli, krok po kroku realizowała swoje marzenia, czy też Pani obecne miejsce pracy to czysty przypadek? Czym się Pani zajmowała, zanim trafiła Pani do Biura Miss Polonia?
Konkursem Miss Polonia zajęłam się za namową moich dwóch przyjaciół: Dominika i Wojtka. Najpierw przygoda zaczęła się w Miss Polski, ale nie do końca mogłam się tam odnaleźć. Kiedy miałam pomysł na założenie własnej agencji, Dominik Masny, którego znam już bardzo długo, zaczął namawiać mnie, żebym zaangażowała się w konkurs Miss Polonia. W coś, co już jest i co potrzebuje „nowej krwi”. Po chwili wahania podjęłam wyzwanie rzucone przez los.
Na początku nie było łatwo, ponieważ osoby związane z tą imprezą podeszły do mnie z dużą nieufnością. Bały się, co ja mogę wnieść do konkursu – czy będę miała na tyle odwagi aby zmienić go na lepsze, czy go nie zepsuję. Do dziś pamiętam słowa Wielkiego Przyjaciela Miss Polonia, Pana Andrzeja Meżeryckiego, który odbył ze mną krótką rozmowę i prosił, żebym nie zmarnowała idei Miss Polonia, którą on też budował przez kilkanaście lat. Panie Andrzeju, obiecuję, że Pana wytyczne są i cały czas będą w mojej głowie!
– Jak wygląda praca Prezesa Biura Miss Polonia, jakie są Pani najważniejsze obowiązki i zadania?
Mój dzień pracy zaczyna się, tak jak w większości firm, o 9. rano. Generalnie nie różni się od pracy w innych branżach – przychodzę do biura, piję kawę, załatwiam sprawy bieżące, a następnie, staramy się razem z moim kolegą Witkiem, omówić plan działania na najbliższy czas. Gdy już zrodzi się jakiś pomysł, wtedy oczywiście wprowadzamy go w życie. 😉
Chociaż nie zawsze jest tak spokojnie. Często zdarza się tak, że cały dzień spędzam na spotkaniach i też mam dużo pracy w weekendy (np. finały konkursów regionalnych w miastach położonych w dość pokaźnych odległościach od Warszawy). Innym razem przykuwa mnie do biurka papierkowa praca związana z prowadzeniem biura. To jest mój koronny obowiązek. Jeżeli ktoś prowadzi własną firmę, to wie o czym mówię 😉
W grafik moich obowiązków nierozłącznie wpisane są spotkania zarówno w kraju, jak i za granicą. W ciągu pięciu lat mojej pracy w Biurze Miss Polonia poznałam mnóstwo fascynujących i ciekawych ludzi. Najserdeczniej wspominam moich przyjaciół (tak już mogę ich nazwać) z Australii oraz bardzo miłe powitanie w Kongo, gdzie byłam dwa razy. Powitano mnie tak, jakbym była przynajmniej Prezydentem Polski Wiele osób zazdrości mi podróży, które odbywam. Jeżdżąc na konkursy międzynarodowe lub w celach biznesowych byłam już chyba na wszystkich kontynentach. Ale nie jest to tak łatwe, jakby mogło się wydawać… Życie na walizkach i ciągłe zmiany czasu mogą zmęczyć nawet najbardziej wytrwałych…
– Ile osób zatrudnia obecnie BMP i jak wygląda podział zadań między te osoby? Czy każdy robi to, co aktualnie jest do zrobienia, czy też np. jedna osoba zajmuje się konkursami międzynarodowymi, inna organizacją imprez w kraju itp.?
W naszym Biurze pracują trzy osoby. Niektórzy mogą być zaskoczeni, ale tak jest 😉 W ciągu całego roku mamy kilka takich „gorących okresów”, podczas których następuje pełna mobilizacja i wtedy współpracujemy z dużą grupą ludzi odpowiedzialnych za różne sprawy np. za choreografię, budowę sceny, nagłośnienie, reżyserię, wizaż. W zależności od skali eventu, który organizujemy. Przy finale, który jest dla nas najważniejszym przedsięwzięciem w ciągu roku, pracuje ok. 200 osob – od ekipy TVP przez pracowników Biura, a na dyrekcji obiektów, w których gościmy skończywszy.
Zasadniczo zajmujemy się przygotowaniem trzech eventów: od 2008 roku wyborów Miss Polonia Mazowsza, półfinału oraz finału Miss Polonia. Najwięcej czasu poświęcamy przygotowaniom do tego ostatniego. Pierwsze rozmowy z naszym współorganizatorem – TVP 2 zaczynają się już w styczniu, a finał odbywa się zawsze jesienią.
Jak wygląda podział obowiązków? Każde z nas ma jeden koronny obowiązek. Ja zajmuję się działalnością promocyjno – reprezentacyjną. Często podróżuję po całym świecie w celach biznesowych. Witek ma przede wszystkim pod opieką organizatorów regionalnych, natomiast nasza asystentka Dominika zajmuje się prowadzeniem biura. To są podstawowe obowiązki każdego z nas. Natomiast kiedy zbilżamy się do kulminacyjnych dla nas momentów, wówczas całym zespołem zajmujemy się wszystkimi sprawami związanymi z konkursem i podział ten wygląda różnie w zależności od rodzaju spraw. Ponieważ nasze biuro jest małe, więc pracujemy razem, zamiast dzielić się na działy, podgrupy, itd. Wolimy pracować razem.
Ewa Wojciechowska – z zawodu germanistka i dziennikarka. Przez parę lat pracowała w tygodniku „Gala”. Teraz robi kilka dużych projektów na raz. Przede wszystkim od grudnia jest PR managerem Izy Miko, co jest dla niej dużym wyzwaniem, ale zawsze chciała stanąć po tej drugiej stronie i współpracować z gwiazdą. Nie wyobraża sobie jednak porzucić dziennikarstwa, więc współpracuje z „InStyle”. Robi też cykl wywiadów na portal http://www.sophisti.pl, zatytułowany: „Historia Mody Polskiej, czyli wywiady z najsłynniejszymi projektantami mody czasów PRL.” Jest też tzw. ekspertem od show-biznesu w poniedziałkowym wydaniu Dzień Dobry TVN. No i ma jeszcze jeden duży projekt do zrealizowania, o którym jednak nie chce mówić, żeby nie zapeszyć.
Zapytana o to, jaka jest prywatnie, odpowiada: „Nuda, nuda, nuda.”
Ewa jest autorką książki ”Miss Polonia. A jednak warto… Historie najpiękniejszych Polek.”, będącej hołdem złożonym wszystkim laureatkom tytułu Miss Polonia.
I to o tej książce będzie ta rozmowa …
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.
Czy z niektórymi Miss Polonia utrzymujesz kontakt do tej pory?
Do dziś utrzymuję stały kontakt z Karinką Wojciechowską, Martą Matyjasik, Kasią Borowicz, Justynką Bergmann, Karoliną Gorazdą. Czasem spotykam na imprezach Ewę Wachowicz i Anetę Kręglicką. Jestem też w kontakcie z Basią Tatarą, zaprosiła mnie nawet na swój ślub!
Jakie cechy, Twoim zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polonia i która z naszych polskich królowych piękności jest do tego ideału najbardziej zbliżona? No i którą spośród Miss Polonia najbardziej polubiłaś?
Mam taką jedną ulubioną Miss, ale ze względu na przyjaźń z wieloma Miss, nie mogę zdradzić, która z nich jest najbliższa ideału, bo się reszta obrazi i znowu będzie afera, jak to w tym biznesie;-) Żartuję, oczywiście. Myślę, że dziewczyny by mi wybaczyły, ale ja po prostu nie chcę i już. Ale cechy mogę podać i to nie będzie nic odkrywczego: uroda, figura, uśmiech – wiadomo. Oprócz tego: osobowość, charakter, własne zdanie, umiejętność odnalezienia się w każdej sytuacji i odpowiedzi na każde, najgłupsze nawet pytanie, a szczególnie na pytanie: po co chcę być Miss i czy na pewno tego chcę?
A może zdradzisz nam, jaka jest Twoja anty-miss? Czy uważasz, ze wybór którejś z dziewczyn na Miss Polonia był pomyłką?
Podejrzewam, że każdy z fanów konkursu ma swoją anty-miss. Dla mnie to są dwie dziewczyny: Malwina Ratajczak i Marzena Cieślik. Obie piękne, zgrabne, mogłoby się wydawać, że mają idealne warunki by być Miss, ale w obu przypadkach zabrakło tego czegoś, powiem wprost: osobowości. Dziewczyny są kompletnie różne i moim zdaniem Malwinie brakowało pewności siebie, a dla odmiany Marzena miała jej za dużo. I to je zgubiło. Szkoda. Bo szczególnie w przypadku Marzeny była duża szansa na to, że zostanie gwiazdką, choćby jednego sezonu. A gdy teraz zobaczyłam ją w rozbieranej sesji, nie zdziwiłam się wcale, ale żal mi się zrobiło pięknej Miss, na którą nawet „Playboy” nie miał żadnego pomysłu i zamiast oryginalnej np.: egzotycznej sesji zdjęciowej, zobaczyliśmy gołą laskę w prymitywnych czerwonych koronkach na pomoście, wśród liści. O co tam chodziło? Czy ktoś mi może wytłumaczyć koncepcję tej sesji?
Czy książka o Miss Poloniach jest ostatnią, którą popełniłaś? Swój album zakończyłaś na roku 2006. Czy za np. 10 lat, powstanie druga część wspomnień Twojego autorstwa o Miss Polonia wybranych po 2006 r. ? A może chciałabyś napisać jeszcze inne książki o konkursach piękności? Może teraz o historii Miss Polski?
Pisząc książkę miałam taki pomysł, ale na szczęście mi przeszło, bo stres jaki się z tym wiązał, był czasem nie do wytrzymania. Teraz z perspektywy myślę, że ta książka była tylko pretekstem, żeby zorganizować pierwsze i obawiam się, że jedyne takie spotkanie wszystkich Miss Polonia. Zaczynając ją pisać już miałam w głowie cały plan dwudniowej imprezy dla Miss. Właściwie już w marcu miałam zaplanowany każdy szczegół: wyjątkowe prezenty, kolację powitalną, hotel Polonia – bo chociażby ze względu na nazwę nie wyobrażałam sobie innego miejsca. Jak wiadomo tytuł Miss Polonia wymyślił Tadeusz Boy-Żeleński. Podczas przygotowań do imprezy czytałam trochę o historii hotelu Polonia i okazało się, że Boy był tam częstym gościem w latach 20. i 30. Można więc przypuszczać, że nazwa konkursu wzięła się właśnie od nazwy hotelu. To, co teraz napiszę, będzie brutalne, ale tak myślę, że to spotkanie było ważniejsze niż ta książka. Aczkolwiek pocieszający jest fakt, że książka przetrwa dłużej niż przyjaźnie i niż my sami. I może za 50 lat ktoś ją odnajdzie i postanowi dopisać ciąg dalszy?
Książka o Miss Polonia kończy się na 2006 roku, ale dopisałam jeszcze jeden rozdział w prezencie dla Basi Tatary, którą bardzo polubiłam. Uważam, że była idealną Miss – Basia wygląda zawsze tak, jakby zaraz miała wyjść na wybieg. Podejrzewam, że wiele kobiet musi ją nienawidzić ;-). „Towarzyszyłam” jej zupełnie przypadkiem, w drodze do korony od początku. Byłam bowiem w jury ćwierćfinałów w Łodzi, gdzie startowało około 100 kandydatek, a ja zapamiętałam tylko dwie z nich: Basię i Anię Tarnowską – dwie kompletnie różne dziewczyny i typy urody, ale czułam, że Basia zostanie Miss, a Ania 1 Wicemiss.
A odpowiadając do końca na Twoje pytanie: konkurs Miss Polski dla mnie nie istnieje. Zawsze był, jest i będzie tylko Miss Polonia.
A czy napiszę jeszcze książkę nie związaną z tematyką Miss? Hmm… Teraz robię cykl wywiadów na portal http://www.sophisti.pl, zatytułowany: „Historia Mody Polskiej, czyli wywiady z najsłynniejszymi projektantami mody czasów PRL.” Są plany, żeby w przyszłości to wydać w formie książkowej. No i znowu będę musiała zrobić promocję i znowu, już teraz, mam pomysł na tę imprezę! 🙂
Bardzo serdecznie dziękuję Ci za rozmowę 🙂
Bardzo proszę. I życzę wszystkim fanom Miss Polonia wytrwałości w swojej pasji;-), a konkursowi kolejnych 80 lat istnienia. Medialnego istnienia !!!
Ewa Wojciechowska – z zawodu germanistka i dziennikarka. Przez parę lat pracowała w tygodniku „Gala”. Teraz robi kilka dużych projektów na raz. Przede wszystkim od grudnia jest PR managerem Izy Miko, co jest dla niej dużym wyzwaniem, ale zawsze chciała stanąć po tej drugiej stronie i współpracować z gwiazdą. Nie wyobraża sobie jednak porzucić dziennikarstwa, więc współpracuje z „InStyle”. Robi też cykl wywiadów na portal http://www.sophisti.pl, zatytułowany: „Historia Mody Polskiej, czyli wywiady z najsłynniejszymi projektantami mody czasów PRL.” Jest też tzw. ekspertem od show-biznesu w poniedziałkowym wydaniu Dzień Dobry TVN. No i ma jeszcze jeden duży projekt do zrealizowania, o którym jednak nie chce mówić, żeby nie zapeszyć.
Zapytana o to, jaka jest prywatnie, odpowiada: „Nuda, nuda, nuda.”
Ewa jest autorką książki ”Miss Polonia. A jednak warto… Historie najpiękniejszych Polek.”, będącej hołdem złożonym wszystkim laureatkom tytułu Miss Polonia.
I to o tej książce będzie ta rozmowa …
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.
Kiedy przystępowałaś do pracy nad książką, miałaś zapewne jakąś wizję, wyobrażenie o tym, jak chciałabyś, żeby ona wyglądała. Na ile efekt końcowy Twojej pracy, który trafił do księgarń, odbiegał od tych Twoich pierwotnych wyobrażeń?
No i tu będę bardzo nieskromna, jak powiem, że jestem bardzo zadowolona z efektu, a szczerze mówiąc, nawet nie śniłam, że książka będzie aż tak pięknie, albumowo wydana.
Jako miłośniczka konkursu Miss Polonia zapewne jeszcze przed przystąpieniem do pisania książki, potrafiłaś wymienić większość (wszystkie?) Miss Polonia, wiedziałaś, jak wyglądają, może niektóre poznałaś osobiście. Na pewno miałaś jakieś swoje ulubione Miss, które na podstawie ich medialnego wizerunku uważałaś za najpiękniejsze, najsympatyczniejsze. W trakcie pracy nad książką poznałaś je wszystkie osobiście. Czy wtedy zweryfikowałaś swoje sympatie i antypatie? Jak dalece medialny wizerunek osób publicznych (w tym wypadku Miss Polonia) może odbiegać od tego, jakie są naprawdę?
Powiedzmy to sobie otwarcie, że jeśli chodzi o Miss Polonia, to medialnymi osobami są tylko dwie z nich: Aneta Kręglicka i Ewa Wachowicz. Lata 80., gdy konkurs był wielkim, ogólnonarodowym wydarzeniem, którym wszyscy się interesowali, niestety minęły bezpowrotnie. Podejrzewam, że 98% Polaków nie potrafiłoby wymienić nazwiska tegorocznej Miss Polonia. Moim marzeniem było przywrócić dzięki książce te piękne chwile, gdy Miss Polonie były gwiazdami masowej wyobraźni. A dzisiaj ten konkurs prawie nie istnieje w zalewie setek innych programów, festiwali, wyborów. Pokaż mi choć jeden wywiad z Angeliką Jakubowską w ogólnopolskiej gazecie? Pracuję na co dzień w świecie mediów i niestety widzę, że temat Miss Polonia nikogo nie interesuje. To jest strasznie przykre dla mnie i dla wszystkich zainteresowanych MP, ale taka jest prawda. Dlatego cieszę się, czytając komentarze, nawet te złośliwe, wredne na portalach poświęconych konkursom piękności, bo to oznacza, że jakaś garstka fanów jeszcze się trzyma. Szkoda, że BMP tak mało robi, żeby rozreklamować konkurs, a przede wszystkim, żeby Miss Polonia stała się gwiazdą, albo chociażby osobą publiczną. Obracam się w tym cholernym show-biznesie od 10 lat i mówię to z pełną odpowiedzialnością za słowa: żeby Miss Polonia mogła stać się osobą publiczną wystarczy pojawiać się na bankietach, udzielać na nich wywiadów do kamer programów towarzyskich, w których opowiada się o tym, co się właśnie robi, gdzie się było i co widziało. Każdy organizator imprezy zabiega o to, by na jego evencie pojawiło się jak najwięcej znanych twarzy i chętnie zaprosiłby Miss Polonia 2008, ale skąd ma wiedzieć, że ona będzie miała czas i ochotę? I to jest właśnie rola BMP, żeby o takie zaproszenia zabiegać, żeby mówić, pisać maile, dzwonić do firm, ROBIĆ COŚ W TEJ KWESTII. Od września widziałam Angelikę Jakubowską na jednej, słownie JEDNEJ imprezie – na Telekamerach, gdzie co roku spotykają się największe gwiazdy polskiego show-bizu i tam niestety Miss Polonia furory nie robi, bo media rzucają się wtedy na Joannę Brodzik, Szymona Majewskiego czy Grażynę Torbicką. Ale są setki pokazów mody, premier filmowych, otwarcia restauracji i klubów. Codziennie coś się dzieje i trzeba tylko chcieć. Dzięki temu, że Miss staje się rozpoznawalną osobą, BMP może załatwiać kontrakty reklamowe dla niej, a także pozyskiwać sponsorów na organizację kolejnych wyborów. I nie chcę słuchać o jakimś kryzysie, bo zgadzam się ze słowami Niny Terentiew w mojej książce: popyt na piękno, prestiż i glamour nie przeminie nigdy!!!
Serdecznie życzę BMP znakomitego PR managera. Bo to, co myślę i co przed chwilą powiedziałam świadczy tylko o tym, jak bardzo mi zależy na renomie tytułu Miss Polonia i jak bardzo chciałabym powrócić do dawnych lat, gdy Miss były gwiazdami.
Która spośród naszych Miss najszybciej zgodziła się na rozmowę z Tobą, a którą było Ci najtrudniej nakłonić do zwierzeń? No i zdradź choć kilka sposobów dotarcia do Twoich bohaterek. W jaki sposób je odnajdywałaś i nawiązywałaś z nimi kontakt? Kto Ci w tym pomagał? Do której Miss było Ci najtrudniej dotrzeć?
Najtrudniejsze było odnalezienie kilku dziewczyn, do których nikt nie miał kontaktu, czyli: Joanny Gapińskiej, Moniki Nowosadko, Renaty Fatli. Kolejnym problemem było, jak się okazało, przekonanie ich, że nie chcę im zrobić krzywdy i „obsmarować” w tej książce, tylko chcę przygotować album ze wspomnieniami i nikogo nie zamierzam oczerniać. Dziewczyny nie miały jednak dobrych doświadczeń z prasą i dziennikarzami i podchodziły do mnie bardzo nieufnie. Joasia Gapińska i Kasia Zawidzka przyznały mi się później, gdy się spotkałyśmy na promocji książki, że zanim odpowiedziały na moje pytania, kazały mnie sprawdzić swoim znajomym w Polsce! Nie mam pojęcia jak, najważniejsze, że „test” wypadł pozytywnie, a one same powiedziały mi, że przede wszystkim przekonał je mój entuzjazm. Moja radość, gdy udało mi się do nich dotrzeć, po tygodniach poszukiwań, była ogromna.
Do Kasi dostałam numer telefonu od Bogny Sworowskiej, bo dziewczyny kiedyś razem pracowały jako modelki w Paryżu i Nowym Jorku. Bardzo trudno było Kasię zastać w domu, bo do dziś dużo podróżuje, ale w końcu się dodzwoniłam.
Z Joasią Gapińską, w pewnym momencie już straciłam nadzieję, że uda mi się ją odnaleźć. Szukałam jej przez moich znajomych w USA i pewnego razu w środku nocy zadzwoniła do mnie jakaś pani z konsulatu w Chicago i mówi, że moja znajoma prosiła ją o odnalezienie pani Gapińskiej. Ona znała męża Joasi i zadzwoniła do niego opowiadając mu o mojej książce. Niestety, mąż nie był zachwycony propozycją, ale obiecał, że przekaże swojej żonie-Miss. Pani podała mu mój numer telefonu, ale od razu mnie ostrzegała, że nie spodziewa się, że ktoś oddzwoni. Następnego dnia telefon: „Dzień dobry, tu Joanna Gapińska. Słyszałam, że mnie pani szuka”. Popłakałam się ze szczęścia…
Podobna sytuacja była z Moniką Nowosadko – nikt nie wiedział, co się z nią dzieje, gdzie mieszka. Wiedziałam tylko, ze prawdopodobnie w Kołobrzegu i że kiedyś pracowała w Urzędzie Miasta. Zadzwoniłam tam i pytam, a sympatyczna pani mówi do mnie: „Nie, pani Monika już od wielu lat u nas nie pracuje”, a w tle słyszę: „Zdzisiek, gdzie Nowosadko teraz pracuje?”. No i pan Zdzisiek coś wspomniał o węglu brunatnym. Matko Boska, oczami wyobraźni, zobaczyłam naszą piękną i kruchą Miss w kopalni węgla brunatnego. Po chwili okazało się, że chodzi o ośrodek wypoczynkowy o tej nazwie, gdzie pracuje mąż pani Moniki. Zadzwoniłam i kolejna miła pani mówi do mnie: „Już łączę z panem prezesem.” I tak poznałam przesympatycznego męża Moniki Nowosadko, który uprzedził mnie, że żona wychowuje dzieci i nie wraca do tematu Miss, bo to już stara historia. Ponieważ pisałam książkę w 2007 roku, wspomniałam, że mija dokładnie 20 lat od momentu zdobycia korony przez Monikę i może z tej okazji udzieli mi jednego, jedynego wywiadu. Przesłałam pytania, żeby zobaczyli, że nie jestem jakimś potworem i następnego dnia dostałam odpowiedź od Moniki, że się zgadza!
Bardzo długo musiałam też namawiać Lidkę Wasiak. Na wywiad w końcu się udało, ale na promocję nie chciała już przyjechać. W sumie ją rozumiem.
A najszybciej odpowiedziały mi na pytania: Karinka Wojciechowska, Kasia Borowicz i wbrew pozorom Lidka Wasiak!
W książce zamieściłaś wspomnienia kolejnych Miss Polonia. Czy starałaś się jak najbardziej wiernie zachować styl ich wypowiedzi, słownictwo, cytowałaś je dosłownie, czy też nadałaś ich zwierzeniom własny szlif?
Starałam się zachować odrębny styl każdej z dziewczyn, chociaż czasami było to bardzo trudne, szczególnie kiedy na pierwsze pytanie o powody startu w konkursie, większość odpowiadała, że przez przypadek, albo za namową mamy. Nie chciałam, żeby to brzmiało tak samo, ale z drugiej strony ile wersji takiej wypowiedzi można wykombinować?