M. Angermann na You Tube

M. Angermann na MI ’02

http://www.youtube.com/watch?v=UCWJYW2VOe8

M. Angermann na MI ’02 – prezentacja w strojach narodowych

http://www.youtube.com/watch?v=Ie5Vh1k8GHE&playnext=1&list=PL090BABD52B4CCB7A&feature=results_main

M. Angermann na MI ’02 – prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=q5L1HWuqN84&playnext=1&list=PL871DED3B9CE15192&feature=results_main

M. Angermann na MI ’02 – wywiad z Top 12

http://www.youtube.com/watch?v=-qiAlDN4X5g

Wywiad z W. Szmajdzińską

Weronika Szmajdzińska – reprezentantka Polski na konkursie Miss World 2012

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss we wrześniu 2012 r.

Weroniko, co się właściwie stało?

Przepraszam, ale chyba nie rozumiem..

Przez cały okres zgrupowania wyborów Miss World 2012 w Wewnętrznej Mongolii (Chiny) prezentowałaś się znakomicie, często Twoje zdjęcia pojawiały się na oficjalnej stronie konkursu, odnosiłaś sukcesy w tzw. mini konkursach, które wliczają się do końcowej punktacji, bardzo dobrze wypadły Twoje rozmowy z jury… a jednak się nie udało. Gdzie upatrujesz przyczyn porażki? Co czuje tak piękna dziewczyna, gdy nie zostaje wyczytana do ćwierćfinałowej trzydziestki, a musi trzymać fason?

Nie mam do nikogo żalu, jestem z siebie zadowolona. Zrobiłam wszystko, co w mojej mocy. Brałam udział w trzech mini konkursach: Moda Plażowa, Top Model oraz Nagroda Multimedialna. Dwa z nich zakończyły się dla mnie sukcesem (2 miejsce w Top Model oraz byłam w Top 40 Mody Plażowej z pośród 116 kandydatek). Starałam się najbardziej, jak potrafiłam, aby nasz kraj przedstawić z jak najlepszej strony. I uważam, że mi się udało. Ale werdykt był, jaki był. Nie znam przyczyny. Julia Morley, szefowa konkursu, widocznie miała swoje typy i to jest normalne. Tak jest na każdym konkursie piękności. Ja się wśród jej typów nie znalazłam. Po prostu nie zawsze jest tak, jak oczekujemy i nie mam zamiaru się tym teraz zadręczać. Zawsze wyniki wzbudzają kontrowersje. To tylko potwierdza, że nigdy nic nie jest pewne na takim konkursie.

Ale ja będę drążyć temat. Tegoroczny finał zakończył się szeroko komentowanym skandalem związanym z niejasnymi zasadami awansu do półfinałowego Top. Przez cały czas podczas gali, po każdym kolejnym etapie, prezentowane były tablice z punktacją dziewczyn. Ty plasowałaś się bardzo wysoko, w pewnym momencie byłaś nawet na czwartym miejscu, ostatecznie uzbierałaś 237 punktów. Tymczasem nie awansowałaś nawet do Top 30, podczas gdy w Top 15 znalazły się dziewczyny, które jak wynikało z tablic, miały tych punktów mniej od Ciebie. Czy możesz to jakoś skomentować? Czy ktokolwiek z organizatorów wyjaśnił Wam zasady tej punktacji i awansu do kolejnych top? Czy padły jakieś słowa przeprosin?

Nie było przeprosin ani wyjaśnień. Nie wiem, co się stało i nie chciałabym tego faktu komentować, ponieważ teraz to niczego już nie zmieni. Chciałabym, by każdy się dowiedział, że wyniki na Miss World nie są najważniejsze. Miło jest wygrać, pokazać się całemu światu, ale nie tylko to się liczy tym konkursie. Na pewno udział w nim to przede wszystkim szansa na poznanie nowych ludzi, kultur i miejsc.

No dobrze. To po kolei. Tegoroczny konkurs został zorganizowany w Chinach. Czy poznałaś trochę ten kraj? Co Cię zachwyciło, a co przeraziło lub rozczarowało? Co zapamiętasz na zawsze, a czego najbardziej Ci tam brakowało?

Chiny to niesamowity kraj. Jest ZUPEŁNIE inny niż Polska. Mentalność ludzi i kultura na początku może wydawać się zbyt odmienna od naszej, ale na pewno warto ją poznać. W Chinach zachwyciła mnie wielka różnorodność krajobrazów. To, że mogłam zobaczyć w jednym miejscu góry, piękne, rozwinięte miasta oraz pustynie, to dla mnie coś niesamowitego. Najbardziej podobały mi się wycieczki. Organizacja Miss World starała się nam pokazać jak najwięcej w Chinach. Praktycznie codziennie mogłyśmy zwiedzić bardzo ciekawe miejsca. Najbardziej brakowało mi natomiast mojej rodziny i znajomych, ponieważ przez różnicę czasu i nie działające niektóre strony internetowe, kontakt był utrudniony.

Co Cię najbardziej zaskoczyło w czasie trwania konkursu i jakie są Twoje najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego okresu? A może jest coś, czego żałujesz?

Najbardziej zaskoczyła mnie aż tak dobra atmosfera między dziewczynami. Najlepiej będę wspominać czekoladowe ciasta w hotelu. Z moją współlokatorką – Miss Holandii, potrafiłyśmy zjeść 19 dziennie! Jednak miło wstać rano i iść na śniadanie nie gotując samodzielnie. Będzie mi tego brakować. Z perspektywy czasu nie mam złych wspomnień. Było czasem tak, że już chciałam wrócić do domu i byłam zmęczona. Ale nie żałuję niczego 🙂

Wspomniałaś o dobrej atmosferze między dziewczynami. Naprawdę nie było pomiędzy Wami rywalizacji? Z którą uczestniczką najbardziej się lubiłaś w trakcie zgrupowania Miss World?

Nie mam złych wspomnień dotyczących relacji z dziewczynami. Ciągle tam powtarzałam, że pomimo tak ogromnej różnicy kultur, potrafiłyśmy spędzić razem 5 tygodni. To coś naprawdę pięknego i niesamowitego. Z moją współlokatorką – Miss Holandii, traktowałyśmy się jak siostry. Teraz brakuje mi jej widoku po przebudzeniu i nie mam komu pomarudzić. Zawsze starałyśmy się wspierać. Mogłyśmy się sobie wypłakać, bo wiadomo, że nie zawsze było tam łatwo. Tak długi czas pod presją i ciągłą obserwacją, oceną, potrafi dopiec. Ale mogłyśmy się również razem pośmiać. Wszystko przez 5 tygodni robiłyśmy razem. Nie kłóciłyśmy się nawet o łazienkę, jak niektóre dziewczyny. Dobry kontakt miałam również z Miss Czech i Miss Słowacji, ponieważ mogłam z nimi porozmawiać mieszanką naszych słowiańskich języków.

Nieodłącznym elementem każdego konkursu piękności są krążące w kuluarach plotki i sensacyjki. Jak było na konkursie Miss World 2012?

O żadnych plotkach nic nie wiem. My naprawdę nie miałyśmy tam czasu na plotkowanie.

Jak oceniasz organizację koncertu finałowego? Jaka atmosfera panowała w trakcie samej gali?

Galę uważam za udaną. Scena była naprawdę niesamowita. Za kulisami panowała przyjazna atmosfera. Dziewczyny, które nie brały udziału w kolejnych wyjściach z prezentacji mini konkursów, oglądały koleżanki w malutkim telewizorze. Było to naprawdę miłe i przyjazne. Nikt nie miał pretensji ani żalu.

Na konkursie w Chinach wygrała Chinka. Jak oceniasz werdykt jury? Co sądzisz o Wenxii Yu? Czy była Twoją faworytką? Czy w trakcie zgrupowania dało się odczuć faworyzowanie jakichś kandydatek?

Cieszę się, że wygrała Miss Chin, moim zdaniem zasłużyła na tytuł Miss World. Pomimo kontrowersji jakie wzbudził ten werdykt. Jest to dziewczyna z naprawdę dobrym sercem. Serdeczna, miła, ciągle uśmiechnięta. Po rozmowie z nią humor od razu się poprawiał. Wydaje mi się, że wygrała odpowiednia kandydatka. Ludzie nie powinni jej krytykować, ponieważ na to nie zasługuje. Każdy powinien szanować wynik, nawet jeśli nie jest taki, jak oczekiwaliśmy. Nic już się przecież nie zmieni.

Chciałabym też wspomnieć o ustępującej Miss World – Ivian z Wenezueli. Ivian to piękna kobieta. Moim zdaniem najpiękniejsza Miss World, jaka kiedykolwiek była. Wyglądała na trochę zmęczoną, ale wydaje mi się, że to normalne po tak intensywnym roku. Zawsze starała się być dla wszystkich miła i znaleźć czas na rozmowę. No i poczyniła duże postępy w angielskim.

Wracając do tegorocznych delegatek… Oczywiście pojawiały się faworytki – Australia, Brazylia, Kolumbia, Południowy Sudan, który debiutował na tym konkursie, ale to były tylko spekulacje między dziewczynami. Organizacja Miss World nigdy nie dała odczuć faworyzacji którejś z kandydatek.

Czy ktoś z Polski towarzyszył Ci w Ordos?

Nikt z Polski nie przyjechał do Ordos. Ale wszyscy mnie bardzo wspierali. Pan Gerhard Parzutka von Lipiński codziennie do mnie dzwonił i starał się podtrzymać mnie na duchu. Przed samą galą dostałam pięknego maila od biura Missland, który dodał mi dużo otuchy. Moja rodzina też mnie wspierała. Dzwoniła i dopingowała. Byłam zdziwiona, że tylu ludzi oglądało galę pomimo tego, że nie było transmisji w polskiej telewizji. Znaleźli ją w Internecie. Jest to dla mnie naprawdę miłe zaskoczenie. Chciałabym podziękować wszystkim za wsparcie z Polski, jakie miałam. Dużo to dla mnie znaczyło. Moja mama czytała mi opinie na forach, ponieważ z powodu polityki panującej teraz w Chinach nie mogłam otworzyć sama wszystkich stron w sieci. Bałam się reakcji na forach po powrocie oraz krytyki. Jednak jest zupełnie inaczej, niż się spodziewałam. Cieszę się, że większość obserwatorów i fanów stanęła po mojej stronie i zrozumiano, że dałam z siebie wszystko. DZIĘKUJĘ 🙂

Nasza rozmowa powoli zbliża się do końca. Zapytam jeszcze o jedno. Czy podczas konkursu Miss World otrzymałaś jakieś ciekawe propozycje? Czy ten wyjazd będzie tylko jednorazową przygodą, czy też zaowocuje jakimiś kontraktami na przyszłość?

Nie padły żadne propozycje, ale uważam, że zaowocuje to w przyszłości. Pobyt tam dużo mnie nauczył. Na razie zadomawiam się z powrotem w Polsce i nadrabiam zaległości. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość 🙂

Dziękuję Ci bardzo Weroniko. Tym wywiadem udowodniłaś, że masz nie tylko piękne ciało, ale również dojrzałą (mimo młodego wieku) i piękną duszę. W imieniu wszystkich czytelników Globmiss i całej naszej redakcji gratuluję i życzę dalszych sukcesów.



Wywiad z Weroniką Szmajdzińską

Weronika Szmajdzińska – reprezentantka Polski na konkursie Miss World 2012

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2012 roku

Weronika Szmajdzińska – Miss Polski Nastolatek 2011, 10 marca 2012 r. skończyła 18 lat. Uczęszcza do Prywatnego Liceum Ogólnokształcącego Leonarda Piwoniego w Szczecinie. Jej zainteresowania niczym nie różnią się od hobby innych dziewczyn w jej wieku. Śledzi trendy w modzie i nowinki technologiczne. Dużo czasu spędza ze znajomymi, swoje pasje kieruje również w kierunku plastycznym, w wolnej chwili często zdarza jej się rysować 🙂 Jej marzeniem oczywiście jest, by wszystkie jej plany i założenia się spełniły. Chce osiągnąć jak najwięcej i w przyszłości być z siebie dumną.

Witaj Weroniko! Rok szkolny się skończył, 1 lipca przekazałaś koronę Miss Polski Nastolatek Agnieszce Karasiewicz, pora na odpoczynek?

Ależ skąd! Większą część wakacji spędzę w Chinach, gdzie w sierpniu będę reprezentowała Polskę na wyborach Miss World 2012. Dlatego, na dzień dzisiejszy moje wakacyjne (i nie tylko) plany związane są głównie z modelingiem i konkursem Miss Świata właśnie. Przygotowaniom do tego wyjazdu poświęcam dużo czasu. Możliwość brania udziału w tak prestiżowej imprezie przerosła już moje największe oczekiwania i pozytywnie mnie zaskoczyła.

No właśnie, jesteś pierwszą Miss Polski Nastolatek, która będzie reprezentowała Polskę na konkursie Miss World. Z niecierpliwością czekamy na początek zgrupowania, ale zanim opowiesz nam o swoich przygotowaniach do tego konkursu, najpierw zdradź, skąd w ogóle pomysł na udział w wyborach Miss?

Od dziecka oglądałam z babcią wybory Miss Polski w telewizji, ale nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek znajdę się po tej drugiej stronie. Mój udział w konkursie Miss Polski Nastolatek był zupełnie przypadkowy. Podczas imprezy, na której jednorazowo pracowałam jako hostessa, zauważyła mnie Pani Elwira Żniniewicz z Agencji Prima Frons i zaprosiła mnie na casting do regionalnych wyborów Miss Nastolatek Pomorza Zachodniego. Szczerze, byłam do takich imprez nastawiona nieco sceptycznie, ale moja mama namówiła mnie, abym spróbowała. Zdecydowałam się, ponieważ chciałam przeżyć przygodę, coś nowego.

Regionalne wybory świetnie przygotowują do ogólnopolskiego konkursu. Oczywiście dużo zależy od organizatorów. W moim regionie – na Pomorzu Zachodnim, Pani Elwira zorganizowała przygotowania wszystkich uczestniczek finałowej gali (nauka chodzenia i zachowania na scenie). Wiele jej zawdzięczam, do tej pory zawsze mogę się do niej zwrócić o radę. Nauczyłam się przede wszystkim obycia ze sceną i później czułam się pewniej.

Tytuł Miss Nastolatek Pomorza Zachodniego był dla mnie szokiem, bo zupełnie nie byłam nastawiona na wygraną. Nie liczyłam na koronę, ale oczywiście nie chciałam też przegrać. Myślę, że jak każda uczestniczka, miałam po prostu tylko cichą nadzieję na zwycięstwo. Podeszłam do konkursu z zupełnym luzem i wydaje mi się, że to był klucz do sukcesu, bo na scenie naturalność jest najważniejsza. Cieszę się, że mnie się udało, dla mnie to wielki sukces.

Wygrana w Twoim regionie umożliwiła Ci udział w kolejnych szczeblach konkursu Miss Polski Nastolatek, dotarłaś aż do ogólnopolskiego finału. Czy na tym etapie wciąż byłaś taka spokojna, nie odczuwałaś żadnego stresu, rywalizacji, faworyzowania jednych kosztem innych?

Przed finałem Miss Polski Nastolatek jest organizowane tradycyjne zgrupowanie, które przygotowuje finalistki do gali. Uczyłyśmy się na nim choreografii, miałyśmy sesje zdjęciowe, nagrywałyśmy materiały telewizyjne i wzajemnie mogłyśmy się poznać. To jest już oczywiście ciężka praca. Na szczęście, podczas mojego zgrupowania atmosfera między dziewczynami była dobra. Wiadome jest, że z niektórymi dogadywałam się lepiej, a z innymi gorzej. Nie odczuwałam jednak żadnej presji ze strony koleżanek, czy współzawodnictwa. Dobrze wspominam ten czas. Trafiłam na bardzo piękne i miłe dziewczyny, więc myślę, że gdybyśmy spędzały razem więcej czasu już po wyborach, a niestety nie jest to możliwe przez odległości nas dzielące, na pewno byśmy się zaprzyjaźniły. Poznałam bliżej cztery wspaniałe dziewczyny, z którymi staram się utrzymywać kontakt do dziś. Są to na pewno moje bardzo dobre koleżanki, które wspierały mnie i dzięki nim to zgrupowanie było samą przyjemnością. W pokoju mieszkałam z dziewczyną z mojego regionu, z którą brałam udział w wyborach regionalnych, więc było mi na pewno raźniej z kimś znajomym, oraz z późniejszą 2 Wicemiss Nastolatek Wiolettą Malińską.

Na zgrupowaniu zupełnie nie da się odczuć faworyzowania żadnej z kandydatek, ja osobiście też nie czułam się nigdy faworyzowana. Do końca nie byłam pewna, czy wygram. Moje typy do korony to Katarzyna Nisgorska lub Paulina Jasińska, obie dziewczyny były piękne nie tylko zewnętrznie, ale i miały fajne charaktery. A to też jest bardzo ważne na konkursach tego typu.

Zgrupowanie dobiegło końca, jego zwieńczeniem była finałowa gala. Jakie emocje Ci towarzyszyły w trakcie jej trwania? Pamiętasz?

Oczywiście, że pamiętam! 🙂 W dniu gali finałowej nie czułam tremy. Dopiero przed samym pierwszym wyjściem na scenę zaczęły mi towarzyszyć duże emocje. Jest to na pewno stres, ponieważ masz świadomość, że ogląda cię mnóstwo ludzi, którzy będą cię oceniać przed telewizorami, ale również znajomi i rodzina, dla których chcesz wypaść jak najlepiej. Myślę, że podobne emocje towarzyszyły każdej dziewczynie i to jest zupełnie normalne.

Dla Ciebie finał okazał się szczęśliwy – zdobyłaś główny tytuł i koronę Miss Polski Nastolatek 2011. Zaczął się dla Ciebie intensywny rok. Jak więc oceniasz życie Miss?

W byciu Miss na pewno najfajniejsze są podróże, ale jednocześnie częste wyjazdy są na pewno trudne. Z jednej strony jest mniej czasu na bliższe kontakty z rodziną, przyjaciółmi, chłopakiem czy znajomymi i rozstania z nimi są najtrudniejsze. Na pewno jest również więcej pracy w szkole. W czasie roku szkolnego trzeba nadrabiać zaległości, które tworzą się podczas nieobecności.

Nie narzekam jednak, bo nie zamieniłabym się z nikim, takie życie sprawia mi przyjemność. Gdy zostajesz Miss i dostajesz koronę, łączy się to z tym, że dochodzą też nowe obowiązki i miałam tego świadomość. Ja chętnie wyjeżdżam i udzielam się. Jako Miss nie byłam jeszcze wprawdzie za granicą, za to jeździłam na bale charytatywne i imprezy po całej Polsce. Ponadto, dzięki firmie Missland, mogłam wyjechać jako modelka do Mediolanu, co jest naprawdę czymś fantastycznym dla osoby w moim wieku. Te wszystkie doświadczenia są na pewno przyjemne i interesujące. Dają szansę na realizowanie się w świecie modelingu i możliwość poznania wielu ciekawych ludzi. Czuje się satysfakcję z robienia czegoś tak innego od zwykłego życia przeciętnej nastolatki. Podróże, nowe doświadczenia, nowe znajomości to wielkie plusy życia w koronie.

Podsumowując: wszystko ma złe i dobre strony. Na szczęście przeważają jednak te drugie. Moje życie w ciągu ostatniego roku jest b. przyjemne i wyjątkowe, bo w końcu nie każdy może zostać Miss. Dla mnie jest to wielkie osiągnięcie.

Czy Ty sama zmieniłaś się jako osoba, jaki wpływ na osobowość i charakter dziewczyny wywiera zwycięstwo w konkursie piękności? Czy zauważyłaś zmianę stosunku Twojego otoczenia do Ciebie?

Osobiście nie zmieniłam się w stosunku do osób, które mnie otaczają. Jednak wygrana dodała mi pewności siebie. Nauczyła samodzielnego życia i organizacji. Nie zauważyłam zmian otoczenia w stosunku do mnie. Znam teraz dużo więcej ludzi. Wszyscy są nastawieni do mnie bardzo pozytywnie.

Wróćmy teraz do konkursu Miss World. Wspomniałaś wcześniej, że do tej pory nie odbyłaś jako Miss żadnej zagranicznej podróży. Dotychczas nie brałaś jeszcze również udziału w żadnym konkursie międzynarodowym. Teraz przed Tobą wielka próba – od razu udział w najważniejszej tego typu imprezie – wyborach Miss World. Zostałaś rzucona na głęboką wodę. Opowiedz, w jaki sposób przygotowujesz się do startu w tym konkursie. I jaki stawiasz sobie cel?

Rzeczywiście Miss World to mój pierwszy konkurs międzynarodowy i to od razu zorganizowany na tak dużą skalę. Przygotowuję się już do niego z pomocą mojej Agencji. Gwarantuje mi ona kosmetyki, sukienki oraz wsparcie psychiczne, które jest bardzo ważne przed tak długim wyjazdem na tak ważny konkurs. Cenne rady dostałam od Angeliki Ogryzek, która reprezentowała Polskę na wyborach Miss Świata w ubiegłym roku. To na pewno dodaje pewności siebie, kiedy wiesz, co cię może czekać. No i przede wszystkim największe wsparcie mam od rodziców, na których zawsze mogę liczyć i pragnę im za to bardzo podziękować.

Chcę zadbać o każdy najmniejszy detal, aby później nie żałować, że mogłam coś zrobić lepiej. Często odwiedzam Warszawę, żeby dograć szczegóły wyjazdu. Wiem, wiem, wszyscy mi mówią, jak ważne są Mini Konkursy i że są za nie przyznawane dodatkowe punkty 🙂 Planuję wziąć udział w ich jak największej liczbie i zdobyć jak najwięcej punktów. Mam talent plastyczny więc zaprezentuję go w konkursie talentów. Chodzę na siłownię, aby zadbać o formę i wypaść jak najlepiej w konkursie Miss Sport. Planuję też nakręcić filmik z akcji charytatywnych, za które mogę zdobyć punkty w konkursie Beauty With a Purpose. Będzie też konkurs Miss Plaży. Jeszcze nie wiem, w jakiej sukni zaprezentuję się podczas finałowej gali i w konkursie Top Model, ale na pewno, jak tylko będę mieć jakiekolwiek informacje, to udostępnię je na moim fanpage’u na Facebooku: Miss World Poland Teenager 2011. Tam dodaję wszystkie aktualne wiadomości o mnie i moich przygotowaniach do konkursu. Zaglądajcie więc tam regularnie 😉

Będziemy, będziemy… Trzymać kciuki też będziemy. I na koniec jeszcze jedno pytanie. Przekazałaś już koronę Miss Polski Nastolatek swojej następczyni. Przed Tobą Miss World, a co potem? Jak będzie wyglądało Twoje dalsze życie? Jakie masz plany? Czy są inne, niż przed konkursem? Czy jest w nich miejsce na kolejne konkursy piękności? Czy zobaczymy Cię w przyszłości w finale konkursu na Miss Polski lub Miss Polonia?

Jestem przekonana, że korona Miss Polski Nastolatek trafiła w dobre ręce i życzę Mojej Następczyni wielu sukcesów. Ja sama nie planuję na razie udziału w następnych konkursach piękności. Jednak nigdy nic nie wiadomo 🙂

A Tobie, czego możemy życzyć?

Korony Miss World oczywiście 🙂

No to wracaj z koroną. I nie dziękuj, żeby nie zapeszyć 🙂

 

Wywiad z R. Lipską – Sołtyk – cz. II

Jej życiową pasją i miłością jest… taniec. Przez wiele lat tańczyła w Kieleckim Teatrze Tańca, a jej zawodowym guru była i jest Elżbieta Szlufik-Pańtak, dyrektor KTT. Zawsze pasjonowała się teatrem, a najbardziej interesowało ją to, co się dzieje za kulisami. Po maturze zdawała do Akademii Teatralnej w Warszawie. Nie powiodło jej się, więc znalazła inną drogę – tańczący teatr – czyli dwa w jednym. Ukończyła Akademię Świętokrzyską na wydziale pedagogiki kulturalno-oświatowej, studium choreograficzne, studia podyplomowe wychowania fizycznego i inne. Mówi o sobie, że na co dzień jest zwykłym nauczycielem, niezwykłego przedmiotu – tańca – niezmiennie od 19 lat, w Zespole Szkół Społecznych im. M. Reja w Kielcach. Należy więc do grona tych szczęśliwców, którzy robią w życiu to, co kochają.

Od niedawna ma też nowego „konika”. To zdrowe odżywianie i ruch z tym związany. Stara się zarazić tym swoich uczniów i chyba jej się udaje, bo projekt, który wspólnie z nią opracowali pt. „Czy wiesz, co jesz?”, zdobył I miejsce w województwie świętokrzyskim! Efekty tych działań można zobaczyć na stronie www.czywieszcojesz.cba.pl.

Nie ma czasu na nudę. A gdyby taka nastąpiła, to zaraz znajduje sobie coś nowego. Ostatnio Gimnazjalne Zawody Gimnastyczne, których jest pomysłodawcą, wykonawcą, reżyserem, prowadzącą itp. Wkłada w nie wiele pracy i zaangażowania, ale jak widzi efekty, to serce rośnie, bo ma nadzieję, że przyczynia się w ten sposób do rozwoju gimnastyki w szkołach.

Ma męża Marcina, lektora, którego głos zwykle słychać w czasie finałów Miss Polonia oraz córkę Julię, która coraz częściej staje się jej doradcą. Uwielbia jeździć na nartach i rowerze, dlatego chętnie wyjeżdża z dziećmi na obozy zimowe. Od dwóch lat jest głównym choreografem finałowej gali Miss Polonia i właśnie dlatego poprosiliśmy ją o rozmowę.

A czy jest jakaś scena, na której szczególnie lubisz pracować? Wolisz amfiteatr, czy zamkniętą salę? Sceny małe, czy wielkie?

Zawsze wolałam pracować w teatrze. To dla mnie takie magiczne miejsce. Lubię słyszeć charakterystyczne skrzypienie teatralnej podłogi i ciszę. Po ubiegłorocznym koncercie Miss Mazowsza zakochałam się w niesamowitym Teatrze Kamienica w Warszawie. Wspaniała atmosfera, cudowni ludzie, bardzo duże możliwości techniczne. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam powrócę. Tak w ogóle to bardzo lubię pracować z ludźmi, których nazwałabym „NIE MA PROBLEMU”. Oni zawsze pobudzają mnie do działania i z nimi można góry przenosić.

Jakbyś podsumowała ten kilkunastoletni okres Twojej współpracy przy organizacji wyborów Miss, najpierw w regionie, a później już ogólnopolskich? Co uważasz za swój największy sukces, a co za największą porażkę?

Moim największym sukcesem jest to, że grupy w czasie zgrupowania, koncertu i wszystkich przygotowań zazwyczaj bardzo się integrują. Dziewczyny przez lata później utrzymują ze sobą kontakt. Kiedy na koniec próby generalnej dostaję kwiaty, zawsze towarzyszą temu łzy wzruszenia. Wtedy wiem, że jak to powiedziała kiedyś Ewa Wojciechowska: „A jednak warto”.

Małe porażki zdarzają się zawsze. Moją największą bolączką jest przygotowanie kandydatek do odpowiedzi na pytania. Kiedy widzę, jak potykają się na wizji, kiedy oglądają je miliony telewidzów – serce boli. To przecież „moje dzieci”. Dlatego też w 2011 r. postanowiłam, że za wszelką cenę przygotuję je (nie ma oczywiście mowy o wcześniejszym podaniu pytań) do odpowiedzi. Najtrudniejsze są proste zagadki. Zbierałam wśród znajomych pytania, które chcieliby zadać kandydatkom, kolega z pracy – Mariusz napisał ich nawet… 40. Ćwiczyłyśmy prezentacje w każdej wolnej chwili i chyba w tym roku było lepiej, choć nie cudownie. Może kiedyś uda mi się to wypracować… Mam nadzieję, że będę miała taką możliwość.

No to teraz poproszę o trochę anegdotek i ciekawostek. Pamiętasz może jakieś wyjątkowe sytuacje z konkursu? Którą edycję szczególnie zapamiętałaś i dlaczego? Jakie było najśmieszniejsze i najstraszniejsze zdarzenie podczas tych kilkunastu lat? Największa „wpadka”? Czy jest może coś, czego żałujesz, albo co Cię zaskoczyło?

Najbardziej obfitujące w niespodziewane wydarzenia było zgrupowanie w 2010 roku. Zbiórka wszystkich finalistek miała się odbyć 29 listopada o godz. 9.30 w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, o godz. 10.30 wizyta w programie „Pytanie na śniadanie”, a o 12.00 konferencja prasowa w PAP-ie. Niestety, tego dnia nastąpił niespodziewany atak zimy, śnieg sparaliżował cały kraj, Warszawę też. Dziewczęta nie dotarły na czas i wizytę w TVP2 musieliśmy odwołać z przyczyn technicznych. Nie kursowały autobusy, tramwaje, taksówki. Wspólnie z Biurem Miss Polonia postanowiliśmy, że za wszelką cenę dotrzemy na konferencję. I udało się, ale nie było wszystkich kandydatek. Później jakieś 4 godziny czekaliśmy na autokar i ostatnie dziewczęta. Arletta z Częstochowy ze łzami w oczach, po wielogodzinnej podróży, zamknęła nasz peleton. Po godz. 17 udało nam się wyruszyć w dalszą drogę do Władysławowa, gdzie miało się odbyć nasze zgrupowanie. Ruszyliśmy, a tak naprawdę staliśmy w gigantycznych korkach. Walczyliśmy z żywiołem, kiedy to dostałam telefon z domu, że moja córka miała wypadek samochodowy i leży w szpitalu. Co wtedy czułam, może wyobrazić sobie każda matka. Nic nie mogłam zrobić. Na miejsce dotarliśmy późno w nocy. Wspaniały hotel Velaves przywitał nas ciepło, ale to nie był koniec naszych przygód. Włamano nam się do autokaru parę godzin przed wyjazdem do Łodzi, gdzie odbywał się koncert finałowy, po drodze były fatalne warunki atmosferyczne…. Ten finał musiał być sukcesem i był.

Każdy koncert jest inny. To, co się dzieje za kulisami jest zgoła odmienne od tego, co widać na widowni: nerwy, pośpiech, walka z czasem, plasterki na obtarte nogi, czasem igła z nitką, którą trzeba zaszyć sukienkę itp. W całym tym zamieszaniu jest pewien porządek. A to dzięki temu, ze pracują tam ludzie, którzy mają do siebie zaufanie. Każdy wie, co ma robić. Bywa, że jest dramatycznie.

Najbogatszy w takie wydarzenia był rok 2005. To był mój pierwszy koncert finałowy. W czasie pokazu tanecznego tancerzy – modeli, którzy nam towarzyszyli, jednemu z nich, w czasie wyskoku wypadło… kolano!!! Oprócz tzw. „łatania dziury”, która zrobiła się na scenie, za kulisami była akcja ratunkowa i szykowanie zastępstwa. Chwilę później jedna z kandydatek spadła z niezabezpieczonego schodka, obcierając wewnętrzną stroną uda o nieheblowane deski!!! Krew lała się do buta, a ja kleiłam plastry, panie od make up ratowały makijaż. Nie wyszła w odpowiedniej kolejności na scenę, ale udało się to zrobić na końcu pokazu. Niewiele osób to zauważyło, a my byliśmy bardzo rozemocjonowani. Przy takiej dramaturgii skręcenie na koniec nogi jednej z kandydatek nikogo nie wzruszyło. Jeśli macie ten koncert nagrany, zobaczcie go jeszcze raz i uwierzcie, że wiedząc, co się działo za kulisami, tzw. „sprawa kopert” na końcu nie ma żadnego znaczenia.

Kiedyś w czasie koncertu finałowego Miss Polonia Regionu Świętokrzyskiego jedna z kandydatek w czasie ogłaszania werdyktu zemdlała. Szybciutko została wyniesiona za kulisy. Jak już doszła do siebie, wyszła na scenę, aby za chwilę znów… zemdleć. Na szczęście Jacek Borkowski, który wówczas prowadził koncert, czuwał i podtrzymywał ją do końca. Byliśmy zestresowani, bo powstało zamieszanie. Po finale dowiedziałam się, że to był jeden z najbardziej emocjonujących momentów tego koncertu. Hm…

Czasem bywa śmiesznie. Jednego roku Dorota Gawron, która przekazywała koronę w zastępstwie swojej koleżanki Miss Polonia Marzeny Cieślik, wychodząc na scenę zapomniała… korony!!! Cały problem polegał na tym, że wszyscy: prowadzący, hostessy, modele, zaproszeni goście byli już na scenie i nie było możliwości wniesienia tego najważniejszego atrybutu. Leżąc na podłodze starałam się zwabić wzrokiem jednego z panów i pomimo całego zamieszania udało mi się!!! Korona została przekazana w odpowiednim momencie. Takich sytuacji, w których trzeba się ratować w czasie koncertów jest wiele. A wszystko polega na tym, aby widz tego nie zauważył. Ważne, aby wyciągać wnioski.

A wzruszające chwile? Na pewno były też i takie.

W 2006 roku, tuż po przejęciu korony, Marzena Cieślik odwiedziła Kielce, moje rodzinne miasto. Jej zadaniem było przekazanie pomp do podawania chemii na oddziale onkologicznym Dziecięcego Szpitala w Kielcach. Miałam możliwość towarzyszyć jej w tym wydarzeniu. Tego, co zobaczyłam w oczach dzieci w chusteczkach na głowach, kiedy Marzena dawała im koronę do przymierzenia, potrzymania, nie zapomnę do końca życia. Miałam wrażenie, że było to cudowne ozdrowienie, choćby na chwilę. Bezcenny błysk w tych smutnych oczach.

Przejdźmy teraz do kandydatek do korony i tytułu Miss. Jako choreograf jesteś z uczestniczkami konkursu najbliżej i najdłużej. Dobrze je znasz. Zdradzisz nam swoje sympatie i antypatie? Czy Twoja ocena dziewczyn może mieć wpływ na werdykt końcowy?

Nie jestem w stanie ocenić, którą z kandydatek do tytułu lubię najbardziej. Wszystkie z nich traktuję jak swoje dzieci i wkładam w ich przygotowanie całe serce. Bardzo nie lubię, kiedy moje dziewczyny nie chcą współpracować, nie chce im się. Tak się niestety zdarza. I to jest dla mnie typ Anty-Miss. Taką kandydatką była Malwina Ratajczak. Dzięki temu jej współpraca z BMP szybko się zakończyła.

Niekiedy werdykty są dla mnie duuużym zaskoczeniem, dlatego bardzo żałuję, że nie mam większego wpływu na wybór tej jednej, jedynej. Oczywiście wiele osób mnie podpytuje. Staję się tylko tzw. organem doradczym. W czasie wielu godzin spędzonych razem można poznać Miss – człowieka, osobę, która będzie reprezentować nasz kraj poza granicami. Niestety, widz w czasie 2-godzinnego koncertu nie ma takiej możliwości. W tym roku mamy Miss Polonia – człowieka o wielkim sercu, otwartą na ludzi, bardzo komunikatywną i piękną. Mam nadzieję, że uda jej się zaprezentować na arenie międzynarodowej z jak najlepszej strony. Trzymam mocno kciuki za Marcelinę!!!

Moje miss zapamiętuję raczej jako grupę. Taką wyjątkową były kandydatki z 2010 roku. Czasem się zdarza, że płaczemy na ostatnich próbach z żalu, że nasza praca się kończy. W tymże roku łez było najwięcej. Wielokrotnie miałam wspaniałe dziewczyny na etapach regionalnych: Miss Mazowsza, Regionu Świętokrzyskiego, Ziemi Jeleniogórskiej. Na tym ostatnim zdarzyło mi się jeden jedyny raz usunąć kandydatkę ze zgrupowania. Dlaczego? Było wiele powodów, ale może pominę je milczeniem.

Znakiem czasu są dla mnie spotkania z dziewczynami sprzed lat. Niestety nie zawsze je rozpoznaję. Kiedyś były nastolatkami, a dziś to częstokroć dojrzałe, ale piękne kobiety. Czasem słyszę: „pani Renato, to ja, Beata, występowałam w roku …” (tu pada data i tytuł koncertu). No tak, myślę wtedy, to jedna z moich „córek”… Może za sprawą tego wywiadu odezwą się do mnie moje dawne Miss? Czekam na Was na facebooku…

Zmierzamy do końca naszej rozmowy. Może jeszcze jedno pytanie. Jesteś związana z konkursami piękności w Polsce od kilkunastu lat. W tym czasie zaszły w ich organizacji oczywiście olbrzymie zmiany. Czy Twoim zdaniem te zmiany podążają w dobrym, czy w złym kierunku?

Konkurs Miss Polonia na przestrzeni tych kilkunastu lat bardzo się zmienił. Kiedyś można tu było spotkać dziewczyny, które nie miały pomysłu na życie, dziś to w większości studentki z jasno sprecyzowanym celem. W tej chwili marka Miss Polonia jest wielkim przedsięwzięciem artystycznym, medialnym. Zwyciężczyni staje się celebrytką, rozpoznawalną w całym kraju. Myślę, że to dobry kierunek rozwoju. Ale nie zapomnijmy, że tak jak to zwykle bywa, nic nie zdarzyłoby się, gdyby nie ludzie, którzy przy tym pracują, pasjonaci tacy jak Ty Kasiu, Dominik Masny, Ela Wierzbicka, Dawid Baraniak, Damian Stroiński i wielu, wielu innych. Pozdrawiam ich bardzo gorąco! Czuję się zaszczycona, że mogłam Was poznać i przyjęliście mnie do swojego grona. I mam nadzieję, że jeszcze przez wiele lat będziemy się spotykać…

My też mamy taką nadzieję, a właściwie nie nadzieję, lecz pewność. Dziękujemy serdecznie za miłe słowa i za całą naszą rozmowę!

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w maju 2012 roku

Wywiad z R. Lipską – Sołtyk – cz. I

Jej życiową pasją i miłością jest… taniec. Przez wiele lat tańczyła w Kieleckim Teatrze Tańca, a jej zawodowym guru była i jest Elżbieta Szlufik-Pańtak, dyrektor KTT. Zawsze pasjonowała się teatrem, a najbardziej interesowało ją to, co się dzieje za kulisami. Po maturze zdawała do Akademii Teatralnej w Warszawie. Nie powiodło jej się, więc znalazła inną drogę – tańczący teatr – czyli dwa w jednym. Ukończyła Akademię Świętokrzyską na wydziale pedagogiki kulturalno-oświatowej, studium choreograficzne, studia podyplomowe wychowania fizycznego i inne. Mówi o sobie, że na co dzień jest zwykłym nauczycielem, niezwykłego przedmiotu – tańca – niezmiennie od 19 lat, w Zespole Szkół Społecznych im. M. Reja w Kielcach. Należy więc do grona tych szczęśliwców, którzy robią w życiu to, co kochają.

Od niedawna ma też nowego „konika”. To zdrowe odżywianie i ruch z tym związany. Stara się zarazić tym swoich uczniów i chyba jej się udaje, bo projekt, który wspólnie z nią opracowali pt. „Czy wiesz, co jesz?”, zdobył I miejsce w województwie świętokrzyskim! Efekty tych działań można zobaczyć na stronie www.czywieszcojesz.cba.pl.

Nie ma czasu na nudę. A gdyby taka nastąpiła, to zaraz znajduje sobie coś nowego. Ostatnio Gimnazjalne Zawody Gimnastyczne, których jest pomysłodawcą, wykonawcą, reżyserem, prowadzącą itp. Wkłada w nie wiele pracy i zaangażowania, ale jak widzi efekty, to serce rośnie, bo ma nadzieję, że przyczynia się w ten sposób do rozwoju gimnastyki w szkołach.

Ma męża Marcina, lektora, którego głos zwykle słychać w czasie finałów Miss Polonia oraz córkę Julię, która coraz częściej staje się jej doradcą. Uwielbia jeździć na nartach i rowerze, dlatego chętnie wyjeżdża z dziećmi na obozy zimowe. Od dwóch lat jest głównym choreografem finałowej gali Miss Polonia i właśnie dlatego poprosiliśmy ją o rozmowę.

Witam Cię serdecznie Renatko!

Skąd wzięłaś się w Miss-biznesie? Od lat współpracujesz z konkursem Miss Polonia, jak wspominasz swoje pierwsze doświadczenia związane z tą imprezą?

Moja współpraca z konkursem Miss Polonia rozpoczęła się w roku 1994 w Kielcach. Pierwsze „moje” wybory Miss Polonia Ziemi Świętokrzyskiej przygotowywałam z Elżbietą Szlufik, a reżyserował ten koncert Leszek Kumański, znany reżyser, z którym później spotkałam się wielokrotnie, również przy pracy nad ogólnopolskim finałem. Mój pierwszy samodzielny finał regionalny to rok 1997. Wymyśliłam konwencję bajkową – po raz pierwszy koncert miał temat przewodni i tego trzymałam się później przez wiele lat. W 1999 r. rozpoczęłam współpracę z Anetą Czaban, która już gościła na łamach Globmiss. Aneta była wspaniałym producentem. Pamiętam, jak wymyśliłam sobie, że dobrze byłoby, aby dziewczyny miały czerwone kwiaty we włosach, to Aneta wykopała mi je „spod ziemi”, co w dobie braku Internetu nie było łatwe. Ja zajmowałam się całą stroną artystyczną. Nasze koncerty były dopracowane na ostatni guzik. Każdy miał swój tytuł: „Dziewczyna Bonda”, „Latino Miss”, „Musicale, musicale…”, „Miss tysiąca i jednej nocy” i wiele innych. Zawsze był temat przewodni, odpowiednio dobrana przeze mnie muzyka, choreografia, często taneczna, odzwierciedlała współczesne trendy. Jednym słowem byłyśmy sobie sterem, żeglarzem, okrętem.

Stałym krytykiem mojej pracy przy realizacji wyborów regionalnych był Konrad Smuga, Kielczanin, jeden z najlepszych reżyserów w Polsce, a prywatnie dobry kolega. Słyszałam, że a to koncert był za długi, a to źle ustawione wyjścia itp. Byłam pilną uczennicą. Jego krytykę przyjmowałam z pokorą, choć początkowo nie zawsze się z nią zgadzałam. Poprawiałam, poprawiałam, poprawiałam. Myślę, że to był okres, w którym najwięcej się nauczyłam. Aż pewnego razu usłyszałam: „Dziś nie mam się do czego przyczepić!”. Brzmiało to jak największy komplement.

Z Anetą nasza współpraca przy tworzeniu koncertów Miss Regionu Świętokrzyskiego trwała do roku 2007. Nie będę ukrywać, że gdy w 2008 r. zmienił się bezpośredni organizator wyborów w Kielcach i zaproszono innego choreografa, było mi przykro, ale tylko przez chwilę, bo…

W 2005 roku dostałam od Konrada Smugi propozycję pracy przy finale Miss Polonia, w charakterze drugiego choreografa. Pierwszym był również Kielczanin i dobry kolega, tancerz Mateusz Polit. Spełniło się moje skryte marzenie, bo kto nie marzy o pracy dla telewizji? Wszyscy o tym marzą, tylko niektórzy się do tego nie przyznają. Podjęłam wyzwanie i w Warszawie, a tak naprawdę najpierw nad Zalewem Zegrzyńskim, gdzie odbyło się pierwsze dla mnie zgrupowanie finałowe Miss Polonia, zderzyłam się z brutalną rzeczywistością. Realizacja programu telewizyjnego, a koncertów regionalnych to dwie rożne rzeczy. Znów nastąpił dla mnie czas nauki.

Wówczas poznałam prezes BMP Elżbietę Wierzbicką, ówczesnego wiceprezesa Witolda Asminowicza, legendę wyborów – Dominika Masny i wielu innych życzliwych i mniej życzliwych ludzi. Ciekawostką jest, że z Dominikiem miałam pierwszy kontakt w bardzo prozaicznych okolicznościach – ugryzła mnie w nogę osa, okazało się, że Dominik jest lekarzem i po prostu udzielał mi pomocy! Od „czasów osy” do dziś bardzo się przyjaźnimy. Później dzięki konkursowi Miss Polonia miałam zaszczyt pracować m.in. z Agustinem Egurollą, czy Jackiem Wazelinem (!).

Moja współpraca z Biurem Miss Polonia trwa do dnia dzisiejszego, choć nie zawsze byłam twórcą choreografii (wyjątkiem był rok 2009, w którym pracowałam jako koordynator zgrupowania). W latach 2010 – 2011 byłam już jedynym, samodzielnym choreografem finałów Miss Polonia. Choć wiem, że nasza wspólna praca kiedyś się skończy, to ciągle mam nadzieję, że nie nastąpi to szybko, bo ja po prostu lubię pracować z tymi ludźmi i przy tej imprezie!

Zdradź nam, na czym polega Twoja praca jako choreografa Gali Finałowej Miss Polonia? Kto najbardziej Ci w niej pomaga i wspiera? O czym decydujesz sama, a na co nie masz wpływu?

Praca choreografa przy tworzeniu koncertów finałowych to nie tylko nauka kroków, chodzenia… To tak naprawdę praca wychowawcza w trudnych konkursowych warunkach. Czasem trzeba kogoś przywołać do porządku, a czasem przytulić. Jeśli dziewczyny będą miały do mnie zaufanie, to koncert będzie spokojny, „uśmiechnięty”. A zaufania nie buduje się w godzinę lub dwie… Zwykle zgrupowanie trwa około 2 tygodnie i przez ten czas musimy się wzajemnie dobrze poznać. Zarówno one jak i ja musimy się podporządkować wielu telewizyjnym uwarunkowaniom. Wyjścia muszą być krótkie (ograniczenia czasowe), kandydatki zawsze muszą się prezentować na wybiegu, aby widz mógł dokładnie im się przyjrzeć, itp. Dziewczyny muszą wyglądać profesjonalnie, jak zawodowe modelki, muszą być piękne i uśmiechnięte. Najtrudniejsze w tej pracy jest to, aby przestawić im sposób myślenia. Tak naprawdę do konkursu zgłaszają się osoby, które zazwyczaj na co dzień nie mają wiele kontaktu ze sceną. I tu jest problem…

To, co jest na pewno bardzo interesujące podczas zgrupowań, to miejsca, w których się odbywają. Podczas ostatniego konkursu najpierw spotkaliśmy się w Egipcie w Sharm El Sheik w pięknym hotelu Savoy, a potem w równie uroczym Czorsztynie, w hotelu Kinga. Czasem dziewczyny (ja raczej rzadko) mają czas na to, aby skorzystać z zabiegów i atrakcji oferowanych przez organizatorów… Zawsze jesteśmy bardzo miło przyjmowane i wzbudzamy zainteresowanie. To bardzo osładza te trudne chwile, podczas których są nerwy, łzy, niepotrzebne nieporozumienia spowodowane zwykłym zmęczeniem. Nasza doba zaczyna się o 6.00, a kończy często w środku nocy, więc dochodzi jeszcze walka z niewyspaniem. Co ciekawe, to zdarza mi się prawie na każdym zgrupowaniu, że partnerzy osobiści naszych kandydatek nie wytrzymują ciśnienia medialnego, które tworzy się wokół ich ukochanych i po prostu porzucają swoje dziewczyny!!! Wiem, że to nieprawdopodobne, ale prawdziwe. Jaki jest wówczas stan psychiczny kandydatek, możecie się tego domyśleć… A na zajęciach trzeba się… uśmiechać. Wtedy trzeba podtrzymywać na duchu, przytulić, porozmawiać. Często dziewczyny traktują mnie jak mamę. Może to dobrze. Na zgrupowaniu następuje zawsze taki czas, kiedy dziewczyny zaczynają tak po ludzku tęsknić za rodziną, domem itd.

Mam to szczęście, że pracuję ze wspaniałymi ludźmi, z którymi obdarzamy się wzajemnym zaufaniem. Dzięki temu mam wpływ na wybór muzyki, ale niezależny ode mnie jest scenariusz: ilość i kolejność wyjść, koncepcja koncertu, występujący artyści. Moim zadaniem jest tak przygotować dziewczyny, aby dopasować się do całości.

W mojej pracy bardzo wspiera mnie mój mąż. To on opracowuje muzykę (miksuje), wgrywa teksty lektorskie itp. A często bardzo marudzę (!). To ogromny komfort dla choreografa mieć taką osobę przy swoim boku. Można powiedzieć, że tworzymy taką małą spółkę producencką….

Koniec zgrupowania to koncert finałowy czyli wielogodzinne próby, ciągła walka z czasem i stresem. Przyznam, że podchodzę do nich bardzo emocjonalnie i zmęczenie jest po nich ogromne, ale satysfakcja również duża.

To wobec tego opowiedz, jak wygląda przedkonkursowe zgrupowanie i przygotowania do finałowej gali? Wiadomo próby, próby, próby… A poza tym?

Jeśli myślisz, że to tylko praca na sali prób, to się mylisz. W czasie zgrupowania dziewczyny przygotowywane są pod każdym względem: dobór fryzury, makijażu, sesje zdjęciowe, przymiarki strojów i butów, zabiegi kosmetyczne, nauka autoprezentacji i w końcu sposobu poruszania się. Często bywa tak, że na zajęcia choreograficzne dziewczyny przychodzą po wielu godzinach przygotowań, sesji fotograficznych, zdjęć dla TV i nie mają już siły na ćwiczenia fizyczne, a te codziennie muszą się odbyć. Zgrupowanie to także stały wyścig z czasem. Często wstajemy o godz. 5-6 rano, aby zdążyć się przygotować do następnych zajęć lub przejechać z miejsca na miejsce. Ja oczywiście jestem cały czas z nimi i staram się wyrwać każdą wolną chwilę na pracę nad ruchem scenicznym.

Zajęcia choreograficzne zawsze zaczynamy od rozgrzewki, takich małych zajęć fitness. Muszę przyznać, że kondycja fizyczna dziewcząt często wiele pozostawia do życzenia, a koncert transmitowany na żywo wymaga wiele siły. Wiem jednak, że na przestrzeni lat bardzo się to zmienia. Teraz coraz częściej dziewczynom nie są obce zajęcia fitness, nawet tym najszczuplejszym. Kiedyś bywało tak, że kandydatki po pierwszych zajęciach mdlały z wycieńczenia, a było to efektem zwolnień z wychowania fizycznego w szkole. Omdlenia zdarzają się do dziś, ale częściej z powodu stresu, przepracowania.

Po rozgrzewce przechodzimy do ćwiczeń w ładnym chodzeniu. Niestety muszę zauważyć, że na etapach regionalnych rzadko osoby przygotowujące kandydatki zwracają uwagę na sposób stawiania stóp, ustawienia przy mikrofonie, zatrzymywania się itp. W czasach kiedy kobiety chodzą głównie w spodniach, ich sposób poruszania się pozostawia wiele do życzenia. Pamiętajmy też, że kandydatki na Miss Polonia to zazwyczaj dziewczyny wysokie, które na co dzień nie zakładają szpilek. I efekt jest taki, że piękna dziewczyna stawia stopy do środka, zatrzymuje się w rozkroku, co na scenie bardzo ją oszpeca, wygląda nieestetycznie. Nad tym pracujemy najwięcej.

Tworzenie układów choreograficznych to jakby efekt finalny naszych zajęć. Uważam, że jeśli dziewczyna pięknie chodzi po wybiegu, to nie musi robić wyszukanych figur tanecznych, aby profesjonalnie się zaprezentować. Największą trudność sprawia przygotowanie układów tzw. eliminacyjnych. Na etapie przygotowań nie wiemy przecież, które dziewczęta przejdą do finałowej 10 i które znajdą się w top 5. Przygotowuję więc prezentację z „kluczem”. Musi on być tak zrozumiały i zapamiętany, aby w czasie koncertu, w atmosferze stresu i pośpiechu, każda kandydatka wiedziała, gdzie powinna się znaleźć. W praktyce wygląda to tak, że wszystkie wyjścia eliminacyjne ćwiczymy na co najmniej 1000 sposobów, a w czasie koncertu, po informacji kto przeszedł do następnego etapu, rozpisuję kolejność wyjścia na scenę na dużym kartonie. Na ostatnim grudniowym koncercie usłyszałam: „Pani Renato, wygląda Pani jak trener koszykówki, który w czasie meczu ustala strategię!!!” Chyba coś w tym jest….

A jeśli dodam, że przerwa między wyjściami trwa np.: 5 minut, i w tym czasie dziewczyna musi się przebrać, ustalić kolejność, pomyśleć, gdzie powinna wyjść, poprawić makijaż i uczesanie, to wyobraźcie sobie w jakim to pośpiechu się odbywa. Każdy, kto był za kulisami, wie, o czym mówię…

No właśnie, wspomniałaś, że uważasz, że jeśli dziewczyna pięknie chodzi po wybiegu, to nie musi robić wyszukanych figur tanecznych, aby profesjonalnie się zaprezentować. A jednak czytałam zarzuty, jakie czasem padają pod Twoim adresem, że Twoja choreografia nie jest zbyt wyszukana. Jak reagujesz na krytykę i co odpowiesz krytykującym?

Wiem, że czasem padają słowa krytyki pod moim adresem, że układy są statyczne, za dużo chodzenia, a za mało tańca itp. Prawda jest taka, że staram się przemycać elementy taneczne w układach, co nie zawsze jest zaakceptowane przez reżysera i producenta koncertu lub po prostu nie jest pokazane w czasie transmisji na żywo. Wiele zależy od realizatora gali. Wiesz Kasiu, bo wielokrotnie bywałaś na koncercie finałowym na widowni, że odbiór na żywo jest zupełnie inny niż w TV. Czasem lepszy, czasem nie. Mnie zależy najbardziej, aby moje Miss wyglądały na scenie interesująco, aby nie bały się kamer, pokazały trochę swojej osobowości. Ludzie lubią oglądać potknięcia dziewczyn, patrzeć, jak nie radzą sobie z krokami tanecznymi, a pamiętajmy, że w dobie programów typu „Taniec z Gwiazdami” w Polsce mamy wielu „ekspertów tanecznych” !!! Gusty się zmieniają (to dobrze) i to co podobało się 10 lat temu, nie podoba się dzisiaj. A nasze kandydatki mają sprawiać wrażenie profesjonalistek na scenie i wiele z nich po całym cyklu przygotowań takimi się staje. Zakładamy, że Miss Polonia to nie konkurs taneczny!!!

Z drugiej strony, czytam na forach, że „koncert był dobrze przygotowany, bo można było dokładnie przyjrzeć się kandydatkom…”. Jeśli dziewczyny przemieszczałyby się po scenie szybkim tanecznym krokiem, to nie byłoby takiej możliwości. Wybór kandydatki polega również na porównaniu, więc bezsensowne jest przygotowywanie układów o skomplikowanej formule… Dobrze jest, aby każde wyjście miało pomysł i tak zawsze bywa w moich układach. Takie jest moje zdanie, ale na konstruktywną krytykę zawsze czekam, bo przecież dzięki niej najwięcej się w życiu nauczyłam. No i wiele razy w ten sposób rodzi się wiele pomysłów.

Czy fakt, że finały Miss Polonia transmitowane są na żywo, działa na Ciebie raczej stresująco, czy raczej mobilizująco?

Produkcja na żywo bardzo podnosi adrenalinę. Wszystko musi się odbyć tu i teraz, a nie za chwilę. Kiedyś koncerty półfinałowe były nagrywane i to była bardzo nużąca praca, dziś finał mija w mgnieniu oka. Stwarza to też wiele sytuacji, których nie byłby w stanie wymyślić nawet najlepszy scenarzysta.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w maju 2012 roku

Inne polskie delegatki na konkursy międzynarodowe

W latach 60-tych XX wieku Miss Polonia nie wybierano. Mimo to, w pierwszej edycji konkursu Miss International, która odbyła się w 1960 r. w Kalifornii, Polska miała swoją reprezentantkę. Była nią studentka I roku architektury, Miss Juwenaliów ’59 i Miss Krakowa, Marzenna Malinowska, dwudziestolatka z Dąbrowy Górniczej o wzroście 171 cm. O jej wydelegowaniu na wybory Miss International zadecydowała Fundacja Pułaskiego. Odniosła ona sukces, kwalifikując się do ścisłego finałowego Top 15 Miss International ’60.

Więcej

Zobacz

—————————————————————————————————————————————-

Nie sposób nie wspomnieć tutaj o jednej z najwybitniejszych polskich piękności. ADRIANA GERCZEW z Włocławka, bo o niej mowa, w 1998 roku została Miss Lata z Radiem. Miała wówczas 21 lat, 175 cm wzrostu i zbliżone do ideału wymiary – 92-64-92. W jej żyłach płynęła po ojcu krew bułgarska i po babci – włoska. Studiowała pedagogikę, pracowała jako modelka. Rok później wystartowała w konkursie Miss International ’99 w Tokio i znalazła się w Top 15. Adriana odniosła też największy sukces w historii polskich startów w konkursie Miss Europe. W 2001 roku w Libanie zdobyła tytuł I Vicemiss Europe 2001! Szkoda, że nigdy nie zdecydowała się ona na start ani w konkursie Miss Polski, ani w konkursie Miss Polonia.

Więcej

—————————————————————————————————————————————-

Nie można tu pominąć jeszcze jednej oszałamiającej dziewczyny. MONIKA ANGERMAN z Przywor Opolskich, choć nigdy nie wystartowała ani w konkursie Miss Polonia,  ani Miss Polski, a zdobyła „jedynie” tytuł Miss Lata z Radiem 2001, odniosła ogromne sukcesy na międzynarodowych konkursach piękności. W  Tokio znalazła się w Top 12 konkursu Miss International 2002, zaś w libańskim Bejrucie znalazła się w gronie 10 najpiękniejszych Europejek w finale Miss Europe 2002. Monika wzięła również (z sukcesem) udział w konkursie dla modelek – Miss Model of the World 2002 w Turcji, na którym awansowała do Top 15. Miała wtedy 20 lat i 177 cm wzrostu. Studiowała zarządzanie i przedsiębiorczość oraz prawo finansowe w Warszawie.

Więcej

—————————————————————————————————————————————-

Na konkursie Miss Intercontinental 2011 w Hiszpanii Polskę reprezentowała Karolina Pajączkowska z Radomska. Sukcesu nie odniosła, zaś korona powędrowała do reprezentantki USA.

————————————————————————————————————-

Zaskakującą decyzją Biuro Miss Polonia wydelegowało do Chin jako reprezentantkę Polski na finał konkursu Miss International 2011, Adriannę Wojciechowską z Łodzi, która nigdy nie wystąpiła ani w finale konkursu Miss Polonia, ani też w finale konkursu Miss Polski, a w swoim dorobku ma „jedynie” tytuł I Vicemiss Województwa Łódzkiego 2010 i awans do grona półfinalistek Miss Polonia 2010.

Adrianna w chwili swojego startu w MI miała 25 lat, była absolwentką psychologii na Uniwersytecie Łódzkim i pracowała jako modelka w Mediolanie. Zna biegle język angielski, ma 179 cm wzrostu i wymiary 87-60-90. Jej zainteresowania to religie świata, a także sport – pływanie i wspinaczka skałkowa.

—————————————————————————————————————————————-

Reprezentantką Polski na konkursie Miss Intercontinental 2012 w Niemczech została Anna Kowalska z Kutna. Za najpiękniejszą spośród 53 kandydatek jurorzy uznali reprezentantkę Wenezueli – Danielę Chalbaud.

————————————————————————————————————-

Reprezentantką Polski na konkursie Miss World 2012 została Weronika Szmajdzińska – siedemnastolatka ze Szczecina, mierząca 173 cm wzrostu. Weronika zdobyła tytuł Miss Polski Nastolatek 2011. Była pierwszą polską nastoletnią Miss biorącą udział w tym prestiżowym międzynarodowym konkursie piękności. Stało się tak ze względu na zmianę dotychczasowych tradycyjnych terminów organizacji zarówno finału Miss World, jak i Miss Polski. W dniu gali finałowej Miss World (18 sierpnia), Miss Polski 2012 nie została jeszcze wybrana, zaś Miss Polski 2011 brała już udział w konkursie Miss World 2011. W tej sytuacji wybór padł na Weronikę. Niestety, pomimo, iż prezentowała się przez cały czas zgrupowania i gali znakomicie, żadnego sukcesu nie odniosła.

Kolejną szansę na międzynarodowy sukces Weronika otrzymała trzy lata później. W 2015 r. reprezentowała Polskę na konkursie Miss Universe i w ten sposób stała się jedną z bardzo nielicznych Polek, które miały okazję brać udział w dwóch najważniejszych konkursach piękności na świecie. Niestety również i z tego konkursu Weronika wróciła na tarczy.

——————————————————————————————————-

Urodę Polek na konkursie Miss Intercontinental 2014 w Niemczech reprezentowała Magdalena Michalak z Konstantynowa Łódzkiego. Odniosła sukces awansując do Top 16. Zwyciężyła przedstawicielka Tajlandii Patraporn Wang.

Wywiad z N. Wesołowską

Natalia Wesołowska – Queen of the World 2011

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w marcu 2012 roku

Witam Cię Natalio! W imieniu wszystkich Czytelników Globmiss i swoim własnym bardzo serdecznie Ci gratuluję! 3 grudnia z Niemiec dotarła do nas radosna wiadomość – Polka, Natalia Wesołowska, została Queen of the World 2011! Dla wszystkich fanów wyborów Miss to wielka radość. Chciałoby się krzyknąć „Królowa jest tylko jedna. Natalia!” Ale nie ukrywam, że niewiele o Tobie wiadomo. Kim zatem jest Natalia Wesołowska?

Na początku chciałam bardzo podziękować za gratulacje i miłe słowa. Nazywam się Natalia Wesołowska, mam 20 lat. Jaka jestem, nie będę mówić, bo ciężko tak o sobie opowiadać 🙂 Od 2 lat studiuję na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach na kierunku Finanse i Zarządzanie w Ochronie Zdrowia. Staram się nigdy nic nie planować, bo nie lubię negatywnych rozczarowań. Tak więc nie mam sprecyzowanych planów na przyszłość, jestem ciekawa, co przyniesie los. Chcę, jak na razie, ukończyć z sukcesem studia. Marzeń nie będę zdradzać, nigdy tego nie robiłam i myślę, że w tym tkwi też jakiś sekret. Jeśli chodzi o moje zainteresowania i o to, jak spędzam wolny czas, to nie będę chyba za bardzo oryginalna. Uwielbiam spotykać się z moimi znajomymi, bliskimi, rodziną i z nimi przebywać, chodzić do kina, słuchać muzyki. Lubię spontaniczne wyjazdy weekendowe, albo nawet w środku tygodnia do różnych ciekawych miejsc. Poza tym od wielu lat trenuję siatkówkę w klubie Płomień Sosnowiec. Myślę, że jest to sport, który dał mi dobrą szkołę życia i pomógł ukształtować charakter. Gdybym miała lepsze warunki fizyczne, tzn. najważniejsze – odpowiedni WZROST – to chciałabym się zajmować siatkówką zawodowo, jako sposobem na życie. No, ale niestety nie mam…

By mówić o mojej przygodzie z Queen of the World zacznę od początku. Pierwszy raz w wyborach Miss brałam udział w 2009 roku. Był to konkurs Miss Śląska i Zagłębia Nastolatek. Zostałam tam 1 Wicemiss i taki sam sukces udało mi się odnieść już na finale ogólnopolskim, gdzie zdobyłam tytuł 1 Wicemiss Polski Nastolatek 2009. Po tym wydarzeniu przez pierwsze 2 tygodnie była wrzawa, lecz później wszystko się uspokoiło i tak zostało aż do lutego 2011 roku. Wtedy właśnie odbywał się w Katowicach casting do konkursu Queen of Poland 2011. Można powiedzieć, że znalazłam się tam przypadkiem 🙂 Udało mi się przejść przez kolejne etapy tego konkursu i dotrzeć do finału ogólnopolskiego organizowanego na Wyspach Kanaryjskich. Chyba dzięki egzotycznemu klimatowi panującemu na Wyspach, zdobyłam tytuł Queen of Poland 2011, bo konkurencja była na wysokim poziomie. Na finale międzynarodowym Queen of the World 2011 znalazłam się dzięki Panu Andrzejowi Cichockiemu, prezesowi Agencji Maxima-Models, który jest organizatorem wyborów Queen of Poland w Polsce. Dostrzegł we mnie potencjał i postanowił wysłać mnie do Berlina na światowy finał.

Queen of Poland? To stosunkowo mało znany i popularny w naszym kraju konkurs. O Miss Polonia, czy Miss Polski w mediach jest głośno, o Queen of Poland wiadomo niewiele. Czy mogłabyś choć trochę przybliżyć go Czytelnikom? 

No właśnie, mam nadzieję, że uda nam się wraz z Globmiss, wspólnymi siłami rozsławić Queen of Poland, ponieważ według mojej opinii wszystkie konkursy piękności mają jedynie inne nazwy, a różnica między nimi polega tylko na tym, że finał Queen of Poland jest co roku organizowany w ciepłych krajach. Ja osobiście bardzo miło wspominam te wybory. 

Wróćmy do Queen of the World. Konkurs odbywał się w Niemczech, ale częściowo również w Polsce. Z udziałem w nim nie był związany żaden egzotyczny wyjazd. Czy mimo to Niemcy czymś Cię zaskoczyły, zachwyciły, rozczarowały? No i czy jako poniekąd gospodyni imprezy było Ci łatwiej, czy trudniej, niż innym uczestniczkom?

Ogólnie zgrupowanie trwało prawie 2 tygodnie, a z tego tylko 3 dni spędziliśmy w Polsce. Mnie osobiście bardzo ten fakt ucieszył, że dziewczyny będą mogły zobaczyć mój kraj, a ja będę mogła porozmawiać po polsku 🙂 Podczas pobytu w Polsce, jako gospodyni, wcale nie było mi łatwiej, bo byłam, powiedzmy, bardziej „na świeczniku”. Jeśli chodzi o mieszkańców Niemiec to muszę przyznać, że zaskoczyli mnie i to pozytywnie. Każda z nas była traktowana bardzo dobrze, równo. Niemcy okazali się ciepłymi i przyjaznymi ludźmi, zupełnie innymi niż powszechnie panująca o nich opinia.

Co, oprócz Niemców, najbardziej Cię zaskoczyło w czasie trwania konkursu i jakie są Twoje najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego czasu? A może jest coś, czego żałujesz?

Myślę, że nic mnie nie zaskoczyło aż tak bardzo, aby o tym mówić. Wszystko było tak, jak miało być. Mam wiele miłych i zabawnych wspomnień z wyjazdu. Jednym z nich jest np. organizator konkursu w Berlinie Reiko, który przed każdym wyjściem w telewizji mówił: „GIRLS CONTROL YOUR PUPU”, a później dziewczyny go przedrzeźniały w autokarze. Złych wspomnień raczej nie mam, może jedynie moment, w którym musiałyśmy z powrotem wyjechać z Polski do Niemiec.

Jak oceniasz organizację gali finałowej? Jaka atmosfera panowała w trakcie samego koncertu finałowego?

Gala finałowa była zorganizowana w największym salonie AUDI w Niemczech. Był to kilkupoziomowy salon, nowoczesny, elegancki. Na środku scena, stworzona specjalnie na naszą galę. Gdy włączono światła, było naprawdę jak z bajki. Atmosfera była dobra, myślę że żadnej z dziewczyn nie pokonał stres. Wszystkie się wspólnie mobilizowałyśmy i podtrzymywałyśmy na duchu. Ja na widowni miałam dużą grupę wsparcia z Polski. Przyjechali mi kibicować moi bliscy, rodzice, siostra, kuzyni, wujkowie, ciocie, więc dodali mi oni tylko skrzydeł.

Wspomniałaś, że z koleżankami – konkurentkami nawzajem się wspierałyście. Czyli, jak rozumiem, atmosfera między Wami była sympatyczna i nie odczuwałaś rywalizacji? Z którą Miss najbardziej się lubiłaś w trakcie zgrupowania? Jak dziewczyny znosiły intensywne przygotowania?

Jeśli chodzi o atmosferę, to było bardzo sympatycznie. Większość spośród prawie 50 dziewczyn z różnych krajów była bardzo miła. Oczywiście zdarzyło się parę wyjątków, ale zazwyczaj tak jest. Miałam bardzo udaną grupę dziewczyn, z którymi trzymałyśmy się razem, tzn.: Litwa, Turcja, Tajlandia, Niemcy, Alpy, Łotwa, Nowa Zelandia, Ghana, no i Polska:) Jeśli chodzi o przygotowania, to były one bardzo intensywne i pracowite przez cały okres 2 tygodni. Organizatorzy zadbali o to, aby nam się nawet przez 5 minut nie nudziło. Miałyśmy kilka nagrań do znanych w Niemczech programów telewizyjnych. Dojazd do stacji zajmował czasem nawet 8 godzin, więc miałyśmy mało czasu na sen. Dużo zwiedzałyśmy, miałyśmy kilka sesji zdjęciowych. A także przyjemność odwiedzić bardzo dobre restauracje w Berlinie. Próby choreograficzne zaczęły się dopiero 2 dni przed galą. Było dosyć intensywnie, lecz atmosfera była na tyle zabawna i dobra, że chyba żadna z dziewczyn nie odczuła zmęczenia.

Nieodłącznym elementem każdego konkursu piękności są krążące w kuluarach plotki, sensacyjki, skandale. Jak było na konkursie Queen of the World 2011? Czy podczas zgrupowania krążyły w kuluarach jakieś plotki na temat imprezy, innych dziewczyn i Ciebie osobiście? Przy okazji możesz je potwierdzić lub zdementować.

Niestety muszę stwierdzić, że żaden dziennikarz żądny sensacji i skandali nie miałby o czym pisać. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, głównie dzięki Izie i Reikowi. Jeśli były jakieś niewygodne sytuacje, to ja o nich nie mam pojęcia, ale myślę, że takie rzeczy się bardzo szybko rozchodzą, więc na pewno by do mnie dotarły.

Impreza zakończyła się dla Ciebie bardzo szczęśliwie – zdobyłaś główny tytuł. Czy spodziewałaś się zwycięstwa, czułaś się faworytką, a jeśli nie, to kogo typowałaś do korony? I uchyl chociaż rąbka tajemnicy – jaka jest recepta na taki sukces?

Muszę przyznać, że nawet przez myśl mi nie przeszło, że to właśnie ja mogłabym wygrać. Miałam marzenie, aby chociaż wejść do finałowej 10, żeby rodzinie „wstydu” nie przynieść. Patrząc jedynie na urodę, to typowałam dziewczynę z Federacji Rosyjskiej, lecz nie tylko wygląd tu się liczył. Było naprawdę kilka bardzo ładnych dziewczyn, które zasługiwały na główny tytuł. Wysoko też obstawiałam moją koleżankę z Nowej Zelandii.

Myślę, że nie ma takiej jednej recepty na to, aby wygrać jakikolwiek konkurs piękności. Jurorzy oceniają wszystko. Przebywają z uczestniczkami bardzo często, o czym dziewczyny czasami nawet nie wiedzą. Oczywiście ważna jest uroda i zgrabne ciało, ale to jest kwestia gustu. Ponieważ każdy ma inne upodobania, lubi inny styl i ma inne pojęcie piękna. Przez to, że np. z nami osoby z jury przebywały często, to zdążyły nas poznać. Charakter też jest oceniany, sposób zachowania, relacje z innymi kandydatkami. Są to bardzo ważne rzeczy, które często przemawiają na korzyść dziewczyny, a czasami wręcz przeciwnie.

Jak zareagowały na Twoje zwycięstwo konkurentki? I jak Twój sukces został przyjęty w Polsce i za granicą? Czy coś się w Twoim życiu zmieniło od czasu, gdy założyłaś koronę? Posypały się kolejne propozycje?

Myślę, że każdy był w szoku, tak jak ja. Ale dziewczyny gratulowały mi i miałam wrażenie, że od większości były to szczere słowa. Po powrocie do Polski miałam bardzo intensywny i pracowity czas. Teraz trochę wszystko się uspokoiło, ale nadal odbieram ciekawe telefony. Jeśli chodzi o propozycje, to nie zdradzę, ponieważ wciąż trwają rozmowy i mam nadzieję, że zaowocują one podpisaniem jakichś umów lub kontraktów.

Co, poza koroną oczywiście, przywiozłaś sobie z Niemiec i z konkursu Queen of the World?

Na pewno przywiozłam bardzo dużo zdjęć i wspomnień. Znajomości również, z dużą częścią dziewczyn jestem w kontakcie na Facebooku. Jeśli chodzi o pamiątki, to nie miałyśmy prawie wcale czasu na zakupy. Udało mi się jedynie zdobyć kolorowe pocztówki z napisem „I Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, do usłyszenia! 🙂

Wywiad z A. Wojciechowską

Adrianna Wojciechowska – reprezentowała Polskę na konkursie Miss International 2011

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w styczniu 2012 roku

Witam Cię Ado! Przede wszystkim to w imieniu Globmiss i wszystkich Twoich fanów bardzo serdecznie gratuluję Ci występu na konkursie Miss International. Wszyscy mocno trzymaliśmy za Ciebie kciuki. Naprawdę zgrupowanie w Twoim wykonaniu było udane, tym bardziej, że tak niewiele miałaś czasu na przygotowanie się, zaledwie kilka dni!

Rzeczywiście, o udziale w konkursie dowiedziałam się tak naprawdę w ostatniej chwili. Po przylocie z Włoch do Polski cały czas spędziłam w Agencji Igo-Art. w Łodzi, gdzie codziennie przygotowywano mnie do wyjazdu. Do Chin potrzebna była wiza, strój narodowy, suknie wieczorowe i wiele, wiele innych. Pani Jagoda Włodarczyk wzięła mnie pod swoje skrzydła, była świetnie zorganizowana, stanęła na wysokości zadania. Gdyby nie ona, żaden wyjazd nie byłby możliwy w tak krótkim czasie. Oprócz przymiarek strojów – kilka spotkań z dziennikarzami, wizyta w telewizji itd. Był to bardzo intensywny czas. Dla przykładu mogę podać, że suknia narodowa Miss Indonezji „szyła się” pół roku !! Jestem bardzo wdzięczna Agencji Igo-Art za udzieloną mi pomoc i wsparcie!

Mimo, że wybory Miss International organizowane są od 50 lat i zaliczane do top 3 światowych konkursów piękności, to w Polsce wciąż nie jest to konkurs bardzo znany. Przybliż go zatem trochę czytelnikom.

Pierwsze skojarzenie, gdy myślę Miss International – działalność charytatywna. Podczas pobytu w Chinach wiele dni miało podobny rozkład: wcześnie rano śniadanie, pakowanie walizek i wyjazd autokarem w trasę. Tam spotkania ze sponsorami, występy, zwiedzanie, cały czas towarzyszyły nam lokalne media. Obiad w zaprzyjaźnionych restauracjach i zmiana miejsca. Powrót do hotelu w nocy. Konkurs odebrałam w ten sposób, że my – miss przyciągałyśmy uwagę lokalnych partnerów (do tego wszechobecne media), każdym naszym występem, pokazem mody, zarabiałyśmy środki, które na koniec miesięcznej „misji” zostały przeznaczone na szczytny cel. Pod koniec naszego pobytu zorganizowano debatę, gdzie 20 wylosowanych dziewczyn mogło wypowiedzieć się, na jaki rodzaj działalności chciałyby takie środki przekazać.

Wspomniałaś, że impreza odbywała się w Chinach – konkretnie w mieście Chengdu. Czy poznałaś trochę ten kraj? Co Cię w nim zachwyciło, a co przeraziło lub rozczarowało? Co zapamiętasz na zawsze, a czego najbardziej Ci tam brakowało?

Miasto Chengdu było dla mnie jak niekończąca się opowieść. Codziennie przejeżdżałyśmy setki kilometrów, każdego dnia widziałam coś innego, odmiennego, oryginalnego. To, co mnie zachwyciło, to mnóstwo motocykli – jednoślad to bardzo popularny środek transportu w Chinach, natomiast to, co wyróżnia go spośród innych – motocykle w Chinach są zasilane energią elektryczną! Brawo dla odważnych decyzji władz!

To, czego mi najbardziej brakowało – internet. W hotelu, chociaż na najwyższym poziomie, brakowało sprawnie działającego, darmowego wi-fi. Dodatkowo portale społecznościowe, takie jak Facebook, są w Chinach zablokowane. Miałam utrudnioną możliwość dzielenia się informacjami z bliskimi i agencją. Kolejnym brakiem był totalnie ograniczony dostęp do bankomatów, a kantor w hotelu wymieniał tylko wybrane banknoty dolara amerykańskiego. Niestety przeważnie nasze banknoty były odrzucane pod byle pretekstem – zagięty róg, przebarwienie. Podsumowując – to, co się zabrało ze sobą z kraju (kosmetyki, gotówka) musiało nam wystarczyć na cały pobyt – nie było możliwości dokupienia chociażby lakieru do włosów.

Dużym plusem była ilość atrakcji jaką organizatorzy nam zapewniali – wiele zwiedzałyśmy, brałyśmy udział w prestiżowych wydarzeniach. Konkurs Miss International 2011 na zawsze zostanie w mojej pamięci, była to przygoda życia, wyjątkowe miejsca, które miałam okazję zwiedzić, dziewczęta i wspomnienia zostaną na długo.

No właśnie, wspomniałaś o dziewczętach. Z którą z nich najbardziej się lubiłaś w trakcie zgrupowania Miss International? Czy atmosfera była sympatyczna, czy też dało się odczuć rywalizację? Jak dziewczyny znosiły intensywne przygotowania?

Dzieliłam pokój z Miss Włoch, bardzo się zaprzyjaźniłyśmy. Mamy kontakt do tej pory, Anthea odwiedzi mnie w Mediolanie w lutym! Wszystkie dziewczyny zostały podzielone na grupki około 10-cio osobowe. Zżyłam się z moją grupą. Jest pomysł zorganizowania wspólnego spotkania za rok, mamy nadzieję, że uda nam się. Najłatwiej jest zaprzyjaźnić się z tymi, z którymi spędza się najwięcej czasu. Ale dziewczyny z innych grup też były sympatyczne i pomocne. Mile zapamiętam Miss Tajlandii, która ze swoją znajomością języka chińskiego kilka razy pomogła mi rozwiązać problem. Bardzo serdecznie zapamiętam również Miss Tanzanii – która zawsze potrafiła mnie rozśmieszyć, a także Miss Kolumbii, Aruby i Białorusi.

Spędziłyście ze sobą kilka tygodni. To bardzo długi i zapewne niełatwy czas. Co Ci się najbardziej podobało w trakcie zgrupowania MI i co było dla Ciebie najtrudniejsze? Co Cię najbardziej zaskoczyło w czasie trwania konkursu i jakie są Twoje najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego okresu? A może jest coś, czego żałujesz? Jak oceniasz organizację zgrupowania?

Organizacja była poprawna. Czasami zmieniano grafik dnia w ostatniej chwili, gdy już podczas zbiórki w holu głównym okazywało się, że potrzebujemy dodatkową sukienkę czy inne buty. Dni przeznaczone na zwiedzanie były dla mnie fascynujące, pokazano nam wiele ciekawych, niepowtarzalnych miejsc. Była to wspaniała wyprawa życia, tym bardziej, że wyjazd do Chin od zawsze był jednym z moich największych marzeń! Najbardziej w pamięć zapadła mi wizyta w szkole podstawowej. Przebywanie z dziećmi, przyglądanie się ich jakże odmiennym od naszych zabawom i zwyczajom – bezcenne!

Rzecz, której najbardziej żałuję… Na taki wyjazd 30 kg bagażu to jednak mało. Na szczęście nie brakowało mi strojów na każdy dzień i okazję, części wieczorowych sukien nie wykorzystałam, ale by mieć możliwość przebierania się 3 razy dziennie lub więcej należało mieć co najmniej jedną dodatkową walizkę. Ja, z moim nawykiem z modelingu, gdzie noszę proste stroje, a na twarzy puder i maskarę, czułam się czasami wręcz goła. Na taki konkurs wyruszać bez sztucznych rzęs, doczepianych włosów i kilogramów biżuterii ani rusz! Makijaż wieczorowy od samego rana – polecam naukę przed wyjazdem dla debiutantek. Ja może byłam momentami zbyt naturalna…

Najgorsze wspomnienie – pierwszy wieczór, gdy prezentowałyśmy stroje narodowe. Dostałyśmy do wyboru – opiekę fryzjerów i makijażystów lub przygotowanie się samemu. Wybrałam to pierwsze. Oddałam również swoją suknię do prasowania. To były dwa ogromne błędy. Suknię dostałam nieruszoną, a włosy, które miały być falami – były nieudolną próbą użycia lakieru i grzebienia. Pierwszy wieczór minął mi w atmosferze nerwów. Później, nauczona doświadczeniem, włosy i makijaż zawsze robiłam sama.

Zwieńczeniem konkursu była oczywiście finałowa gala. Jak oceniasz jej organizację i jaka panowała podczas niej atmosfera?

Przygotowanie gali finałowej oceniam ujemnie. Uważam, że czas poświęcony na próby był zbyt krótki. Następowało bardzo wiele zmian w trakcie przygotowań. Zostałyśmy wszystkie przygotowane na część z przemówieniem dla półfinałowej 15. Niestety, jak się później okazało, ta część została usunięta z programu ceremonii. Nie uwzględniono również etapu początkowego, gdzie każda z dziewczyn miałaby możliwość chociażby przedstawienia się. Nie było w ogóle możliwości pokazania swojej osobowości. W rezultacie finał polegał tylko na prezentacji piękna strojów i urody kandydatek.

Werdykt jury… Co masz do powiedzenia na ten temat?

Marie (red.: zwyciężczyni konkursu z Ekwadoru) typowałam do półfinałowej 15, ale już dalej niekoniecznie. Nie wybrałabym tej kandydatki jako Miss International 2011. Ma śliczną buzię, ale brak jej przede wszystkim znajomości języka angielskiego i komunikatywności. Była bardzo cicha, zawsze na uboczu, nigdy nie widziałam jej w towarzystwie innych dziewcząt. Zastanawia mnie cała obsada Top 3, widziałam bardzo zaskoczone miny innych kandydatek, chyba żadna nie przewidziała takiego finału.

Moje faworytki zmieniały się z biegiem czasu. Zwracając uwagę na piękno i osobowość, typowałabym Miss Kolumbii – była otwarta, bardzo aktywna, mówiła po angielsku, starała się codziennie zamienić kilka słów z każdą z dziewczyn. A przy tym Natalia jest naturalna, cieszyła się z każdego dnia pobytu na zgrupowaniu. Przy tym jest piękna! Tym bardziej jestem zaskoczona, że nie udało się jej wejść do 15tki. Biorąc pod uwagę tylko piękno – zagłosowałabym na Miss Panamy. Była cicha, nie wiem, czy mówiła po angielsku, w ogóle się nie udzielała poza swoją latynoamerykańską grupą. Za to jej urodę zapamiętam na długo! Moim zdaniem wyżej powinna zajść Miss Trinidadu i Tobago oraz Miss Dominikany, a w 15 brakowało mi Miss Boliwii, Indonezji i Hiszpanii. Nie ukrywam, że oceniając swoje szanse na tle innych kandydatek z Europy liczyłam na awans. Jury postawiło jednak na piękności z Ameryki Południowej.

Bardzo dobrze, że o tym wspomniałaś, bo uprzedziłaś moje pytanie 🙂 Chciałam właśnie zapytać, jak sama oceniasz swój występ? Przez cały okres zgrupowania prezentowałaś się dobrze, docierały do nas informacje, że zbierasz gromkie brawa. Gdzie upatrujesz przyczyn swojej porażki? 

To wszystko, co wcześniej wymieniłam jako negatywy konkursu, zgrupowania i finałowej gali, po części składa się również na mój brak sukcesu na finale, ale jestem z siebie zadowolona. Bardzo się starałam, udzielałam się we wszystkich inicjatywach, kilka razy prezentowałam recytację wiersza chińskiego poety DuFu, miałam dobry kontakt z organizatorami i dziewczynami. Żałuję też, że tak późno dowiedziałam się o moim udziale w tej imprezie. Mając więcej czasu na przygotowania, poświęciłabym go na prześledzenie w internecie wcześniejszych konkursów, zaczerpnięcie informacji u poprzednich reprezentantek Polski. Miałabym jeszcze  większą świadomość tego, jak ogromny przepych w ubiorze i makijażu panuje i jest wręcz wymagany na takich wyjazdach.

Podczas trwania konkursu poznałaś kilka poprzednich Miss International – z 2010 i 2009 roku. Jakie zrobiły na Tobie wrażenie?

Ustępująca Miss International z Wenezueli jest piękną kobietą, w pełni zasłużyła na tytuł najpiękniejszej. Natomiast martwił mnie jej brak znajomości języka angielskiego. Wszelkie przemówienia, nawet te kilkuzdaniowe, były przez nią wygłaszane w języku hiszpańskim. Właściwie nie wygłaszane, a odczytywane. MI 2010 podróżując z nami, spędzała czas głównie z grupą hiszpańsko-języczną. Dla odmiany bardzo pozytywne wrażenie zrobiła na mnie MI 2009. Pokazała się jako mądra, pewna siebie kobieta, udzielająca się w wielu organizacjach, biorąca udział w licznych przedsięwzięciach, biegle mówiąca po angielsku, z łatwością nawiązująca kontakt z innymi. Same plusy!

Zapytałam już chyba o wszystko… z wyjątkiem jednego. Jaka jest Adrianna Wojciechowska – Miss Poland International 2011? Przedstaw się proszę.

Mam 25 lat. Pochodzę z Gostynina, małej miejscowości położonej między Kutnem a Płockiem, wiele lat spędziłam w Łodzi, obecnie mieszkam w Mediolanie we Włoszech. Na Uniwersytecie Łódzkim ukończyłam studia magisterskie z Psychologii oraz studia podyplomowe z Prawa Pracy. Czas wolny spędzam z najbliższymi, podróżuję, uczę się języka włoskiego. Uprawiam regularnie sport: pływanie, stretching, wspinaczkę skałkową, co roku jeżdżę na snowboardzie.

Bardzo dziękuję Ci za rozmowę!

Ja również dziękuję. Mam nadzieję, że moje wspomnienia przybliżyły państwu charakter konkursu i będą użyteczną wskazówką dla kolejnych dziewczyn biorących udział w tej imprezie. Serdecznie pozdrawiam wszystkich Czytelników Globmiss!