Zdjęcia z prywatnego archiwum Agnieszki Dokowicz
Zgrupowanie 2002

Zgrupowanie Chorwacja 2001

Zgrupowanie Zakopane 2003

Zgrupowanie Chorwacja 2000

Historia konkursów piękności w Polsce, wywiady z Miss
Zdjęcia z prywatnego archiwum Agnieszki Dokowicz
Zgrupowanie 2002

Zgrupowanie Chorwacja 2001

Zgrupowanie Zakopane 2003

Zgrupowanie Chorwacja 2000

Adrianna Gerczew – Top 15 Miss International 1999; I Vicemiss Europe 2001
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2013 r.
Najstarszy konkurs piękności w Polsce to Miss Polonia, kolejny – to Miss Polski. Oba są też najbardziej prestiżowe, a ich laureatki reprezentują Polskę na największych i najważniejszych światowych wyborach Miss – Miss World, Miss Universe, czy Miss International.
Od tej reguły zdarzały się jednak wyjątki. Na konkursie Miss International wystąpiło z sukcesami kilka Polek, które nie brały udziału ani w finale Miss Polski, ani Miss Polonia. Jedną z nich jest Adrianna Gerczew, która awansowała do Top 15 na konkursie Miss International ’99, Mało tego, na swoim koncie ma również tytuł najstarszego konkursu na świecie – 1 Wicemiss Europe 2001.
Moje uczestnictwo w międzynarodowych konkursach piękności było następstwem wygranych konkursów ogólnopolskich tj. Miss Nastolatek czy Miss Lata z Radiem. Zwycięstwo szczególnie w tym drugim konkursie, upoważniało mnie do reprezentowania Polski na wyborach Miss International w Tokio, jak również na konkursie Miss Europe w Libanie. W Tokio zakwalifikowano mnie do ścisłego grona finalistek, zaś z Libanu przywiozłam tytuł pierwszej Wicemiss Europy, a do pierwszego miejsca zabrakło mi jedynie jednego punktu, byłam bardzo szczęśliwa! Po tych sukcesach nie czułam potrzeby startowania w innych ogólnopolskich konkursach piękności np. Miss Polonia, czy Miss Polski, gdyż posiadałam już prestiżowy tytuł międzynarodowy.
Takie sukcesy i takie egzotyczne podróże są marzeniem wielu młodych dziewczyn. Ale Adrianna podróżowała od najmłodszych lat.
Urodziłam się we Włocławku, ale jestem jednocześnie „mieszanką europejską” ze względu na pochodzenie mojego ojca… Moja mama jest Polką, natomiast tato – artysta estradowy – posiadał włosko-bułgarskie korzenie rodzinne. Dorastałam w rodzinie pełnej miłości i zaufania, miałam ciekawe dzieciństwo, ze względu na liczne podróże związane zarówno z występami artystycznymi taty, jak również z odwiedzinami u rodziny rozmieszczonej w Europie.
Mimo, iż przywykłam do podróży, atmosfera podczas zgrupowania na konkursie Miss International w Japonii była dla mnie niełatwa ze względu na odmienność językową i kulturową. Serwowane przez organizatorów dania były dla mnie również obce… Jednak wspomniana inność miała w sobie jednocześnie dużo uroku, poznałam odmienny kraj i obyczaje i choć dwa tygodnie pobytu to z pozoru niedługo, jednak dla młodej dziewczyny to czas, który upamiętnia się w umyśle. Z tego konkursu mam do dziś wiele wspaniałych wrażeń, pamiętam niezwykłą urodę zwyciężczyni – Pauliny z Kolumbii i wielu innych dziewczyn. Organizacja wyborów Miss International była doskonała, miałyśmy cudowne warunki mieszkaniowe, zwracała uwagę sprawna organizacja wielu wycieczek kulturoznawczych, jak również prestiżowych spotkań z kreatorami mody japońskiej.
Co ciekawe, konkurs Miss Europe, drugi międzynarodowy konkurs z udziałem Adrianny, odbył się nie na Starym Kontynencie, ale również w kraju dla nas egzotycznym – Libanie.
Na wyborach Miss Europy w Libanie było również ekscytująco. Jedyne czego dzisiaj żałuję to fakt, że nie znałam wtedy języka francuskiego. Teraz, po wielu latach mieszkania w Paryżu i Cannes, znam już biegle ten język i wiem, jak wiele wspólnego mają ze sobą te dwa kraje: Francja i Liban. W tamtym czasie nie dysponowałam obecną wiedzą, porozumiewałam się jedynie w języku angielskim, jednak konkurs Miss Europy to konkurs, który był organizowany przez Francuzów.
Atmosfera wśród kandydatek była dość dobra, pokój na zgrupowaniu dzieliłam z sympatyczną Litwinką. Każdy dzień był zaplanowany przez organizatorów, więc było ciekawie… Zwiedzałyśmy Liban i okolice, poznawałyśmy kulturę i tradycje tego miejsca. Szczególnie miło wspominam Wigilię, którą przyszło mi tam spędzić… Za wspaniałomyślne uważam zaproszenie przedstawicieli dyplomatycznych poszczególnych krajów każdej z kandydatek. A zatem kolację wigilijną spędziłam w gronie konsula Polski w Libanie i jego rodziny. Dzięki takiemu rozwiązaniu żadna z nas nie odczuła aż tak bardzo tęsknoty za własnym krajem i rodziną w ten szczególny wieczór.
Ubolewałam bardzo, że moja sukienka finałowa nie była aż tak piękna, jak kreacja np. Miss Francji, która pochodziła od znanego francuskiego projektanta. Byłam jednak bardzo wzruszona, że pomimo tego zauważono mnie i nagrodzono drugim miejscem. Nasz konsul, który bardzo mi kibicował, przekazał mi potem informację, że do wygranej zabrakło mi tylko jednego punktu! To był dla mnie największy komplement…
Przykład Adrianny pokazuje, że warto próbować swoich sił w wyborach Miss. Sukcesy na arenie międzynarodowej otwierają naprawdę wiele możliwości.
Wspomniany tytuł 1 Wicemiss Europy 2001 otworzył mi drogę do wielu przedsięwzięć w świecie mody zarówno w Polsce, jak i we Francji i procentuje do dziś. Najbardziej interesuję się psychologią, pedagogiką i modą. Z wykształcenia jestem magistrem pedagogiki, jednak obecnie zawodowo poświęcam się mojej pasji modowej. Jestem również mamą 6 letniego Rayanka.
Pracuję jako Osobisty Doradca Wizerunkowy, mam własną stronę internetową. Prowadzę również swój blog foto-modowy. W mojej pracy pomaga mi bardzo doświadczenie modelki i stylistki zdobyte we Francji, w której mieszkałam przez wiele lat. Wiedzę, którą tam zdobyłam, chciałabym przekazać moim klientkom, jednocześnie na blogu przedstawiam regularnie nowe stylizacje modowe dla osób, z którymi nie mam możliwości się osobiście spotkać. Chcę aby moje prezentacje modowe stanowiły inspirację dla kobiet, które tego wsparcia potrzebują… Pracę blogerki modowej i doradcy wizerunkowego traktuję jako swoją misję i cieszę się, że mogę pomóc w podniesieniu poczucia wartości u osób, które z różnych powodów ją utraciły lub jej nie mają. W mojej pracy zajmuję się także przygotowywaniem kandydatek do wyborów Miss, jak również do zawodu modelki i fotomodelki. Szczegóły mojej oferty zawodowej znajdziecie Państwo na wspomnianej wcześniej mojej stronie internetowej. Zapraszam…
Adrianna wspomniała, że zajmuje się przygotowywaniem kandydatek do wyborów Miss. A zatem jakich rad udzieliłaby młodszym koleżankom? O czym powinny pamiętać?
Gdybym miała coś poradzić kandydatkom na Miss, to na pewno zwrócę uwagę na naukę języków obcych i proszę, nie śpieszcie się aż tak z uczestnictwem w wyborach. Uroda czasami potrzebuje czasu, żeby się rozwinąć, na konkursach piękności docenia się również intelekt, a na jego wypracowanie także potrzeba czasu… Radzę również nie odchudzać się przesadnie, piękna kobieta powinna według mnie wyglądać przede wszystkim zdrowo.
Mamy nadzieję, że przyszłe kandydatki na Miss wezmą sobie te rady do serca. A wszystkim czytelniczkom Globmiss przekazujemy pozdrowienia od Adrianny Gerczew i zapraszamy do odwiedzenia zarówno jej strony internetowej, jak i bloga modowego.
Nasza bohaterka wywiadu pochodzi z Zamościa, obecnie mieszka w Łodzi i jest licencjonowanym organizatorem konkursu Miss Polski Ziemi Łódzkiej. Skromna, „woli stać w cieniu i umożliwiać stanie w blasku świateł innym”, nie lubi mówić o sobie, ale przyznała, że prywatnie jest szczęśliwą osobą z duszą wariata. Lubi wyzwania i nie umie usiedzieć na miejscu.
Witam Cię Małgosiu! Jak i kiedy doszło do tego, że zostałaś regionalnym organizatorem konkursu Miss Polski? Jednym słowem skąd wzięłaś się w Miss-biznesie? No i dlaczego wybrałaś Miss Polski, a nie Miss Polonia?
Przez kilka lat zajmowałam się organizacją sceny na największych Targach Ślubnych w Polsce, m.in. w Katowicach, Krakowie, Łodzi, Częstochowie. Organizator zapraszał na te imprezy panujące Miss Polski. Dziewczyny opowiadały o konkursie, o tym, jak się czują jako Miss i zaczęło mi się to podobać. Pomyślałam – dlaczego nie? Dowiedziałam się, że w Łodzi akurat nie ma organizatora i od ubiegłego roku zajęłam się tym konkursem. I cóż… nie żałuję. Daje mi on radość i poczucie, że robię coś fajnego. A dlaczego właśnie Miss Polski? Uważam, że to fajny konkurs, fantastyczna scena i doskonała zabawa dla dziewczyn, które są moimi podopiecznymi. W pewnym sensie trzymam dziewczyny za rękę przez wszystkie szczeble eliminacji, aż po finał i wiem, że wysyłam je na dobry konkurs, z którego przywiozą masę wspomnień. Dla mnie najważniejsze jest, by mogły przeżyć coś wyjątkowego i niezapomnianego, a wybory Miss Polski dają mi taką gwarancję.
Czy masz swoją ulubioną Miss Polski? Czy wcześniej, zanim podjęłaś współpracę przy nim, interesowałaś się konkursem Miss Polski? A jeśli tak, to miałaś zapewne jakieś wyobrażenie o tym, jak wygląda od kulis organizacja takich wyborów, może sugerowałaś się jakimiś publikacjami w mediach? I kiedy w końcu wkroczyłaś w ten świat i poznałaś go od podszewki, rozczarował Cię on, czy wprost przeciwnie? Jest tak, jak się spodziewałaś?
Mam sporo ulubionych Miss Polski. Cenię sobie wiele z tych dziewcząt i wiem, że są to wartościowe młode kobiety.
Przyznam się szczerze, że nie byłam fanką konkursów piękności, nie śledziłam każdych wyborów, nie czytałam wszystkich publikacji. W momencie, gdy pojawił się pomysł organizacji konkursu w Łodzi, zaczęłam podpytywać znajomych i dziewczyny, które startowały, o kulisy takich przygotowań. Uznałam, że spróbuję. Bardzo wiele organizacyjnych wskazówek otrzymałam od Misslandu. Po pierwszym roku organizacji niewiele zmieniam, więc myślę, że chyba idę dobrym torem.
Co można zobaczyć za kulisami naszych przygotowań? Na pewno bardzo dużo pracy i to zarówno przed konkursem, jak i już po nim. Obserwator zobaczyłby także dużo śmiechu i zabawy, poznałby nasze żelazne zasady dotyczące zachowania. Gdyby zajrzał już na samą Galę – tu widziałby stres, bieganie, straszne tempo, radość i współpracę. Dziewczyny nie podcinają sobie obcasów, ani nie wkładają pinezek w buty, nie chowają sobie rzeczy. Myślę, że żadnych sensacji by tam nikt nie znalazł. Jest za tymi kulisami jednak coś jeszcze bardzo wartościowego – przyjaźń.
Bardzo dobrze, że odsłaniasz trochę kulisy swojej pracy, zdradź więcej – na czym ona polega, jak wyglądają przygotowania do wyborów Miss w regionie? No i jaka jest Twoja recepta na sukces w tej branży? Czym chcesz się wyróżnić wśród kilkudziesięciu innych organizatorów regionalnych ?
Nie chcę się wyróżniać. Chciałabym, by wszystkie Gale regionalne były jak najlepsze, bo w sumie stanowimy jeden wielki ogólnopolski team. Jeżeli regionalne Gale i przygotowania będą dobre i na wysokim poziomie, da mi to tylko dodatkową satysfakcję i zapracuje to na plus dla nas wszystkich, a w szczególności dla dziewczyn.
Nasze przygotowania rozpoczynają się już jesienią od zgłoszeń internetowych. Dziewczyny wypełniają formularz na naszej stronie, a potem zostają zaproszone na castingi. Organizujemy je w trzech edycjach tak, by dziewczyny mogły w dowolnym, wybranym przez siebie terminie przyjść. Nie organizujemy castingów grupowych. Kandydatki wchodzą pojedynczo – krótka rozmowa, prezentacja w kostiumie, mała sesja. Staramy się nie stresować dziewcząt i nie zabierać im zbyt wiele czasu. Przychodzą o wybranej przez siebie godzinie, tak, by nie czekały zbyt długo. Szanujemy je i ich czas i tego także oczekujemy od nich w stosunku do nas. Wiele z nich nigdy nie miało styczności ze sceną ani z widownią i my musimy je do tego powoli przygotować. Casting pozostaje więc jeszcze etapem, gdzie nie muszą zmagać się z tremą i ze stresem. Po wyborze finałowych dwudziestek, zapraszamy je na profesjonalną sesję zdjęciową.
Gale Finałowe Miss Ziemi Łódzkiej 2013 odbędą się 24 i 25 maja 2013 w Wytwórni. Wielka scena, wielka widownia i wspaniała zabawa – taki mamy cel. 24-go maja na scenie zobaczymy nastolatki, a dzień później dorosłe kandydatki. Z Gali Miss Ziemi Łódzkiej odbędzie się internetowa transmisja na żywo, którą realizuje nasz partner medialny – jedynka.tv. Gale poprzedzi zgrupowanie. Miejsce zgrupowania na razie pozostaje tajemnicą. Na zgrupowaniu czas jest bardzo napięty i ciągle mamy go za mało.
W tym roku od początku kwietnia rozpoczynamy próby. Spotykamy się zazwyczaj w weekendy w Studio Tańca 4U. Dziewczyny będą ćwiczyły pod okiem choreografa, który konkurs Miss ma już za sobą, więc jestem przekonana, że wszystko pójdzie fantastycznie. Ewelina Ostrowska – finalistka Miss Polski 2012 i mistrzyni Polski w dziesięciu tańcach, świetnie sobie poradzi z przygotowaniem dziewczyn i „oswojeniem” ich ze sceną. Przygotowania to nie tylko próby – to także okres szkoleń. Naszym Partnerem jest marka Goldwell, którą reprezentują Marcin Urbański i Salon Fryzjerski Klimczak. To fantastyczna ekipa fachowców, którzy zajmą się włosami dziewczyn, ale także nauczą je, jak o nie zadbać. Klinika Urody Laurell przeprowadzi natomiast szkolenie z zakresu wizażu. Iza Wilczek, która zna konkursy piękności od podszewki, a która współpracuje z nami od początku, nauczy dziewczyny, jak się pięknie poruszać, jak pozować do zdjęć i jak być przygotowanym na pozowanie o każdej porze i w każdej sytuacji. Jesteśmy bardzo wdzięczni również Panu Michałowi Krzewińskiemu i firmie Landcar za flotę aut, które obrandowane logiem Miss Polski Ziemi Łódzkiej przewożą dziewczyny w czasie zgrupowania. To niesamowita pomoc. Auta mamy do dyspozycji przez cały rok i podczas ważnych imprez, czy też spotkań charytatywnych, mamy komfort dojazdu. W trakcie przygotowań czeka nas bowiem także wiele imprez i prezentacji. To pozwala dziewczynom przywyknąć do świateł kamer i błysku fleszy. Jedynka.tv towarzyszy nam z kamerami przy każdym ważnym wydarzeniu, a Seweryn Cieślik z Magnifique Studio aparat ma zawsze w gotowości. A takich sytuacji jest przed i po konkursie bardzo dużo i są one bardzo różne. Przede wszystkim odwiedzamy partnerów, sponsorów i przyjaciół konkursu.
To teraz poproszę o trochę anegdotek – mimo, że do grona organizatorów regionalnych dołączyłaś zaledwie przed rokiem, być może pamiętasz jakieś wyjątkowe sytuacje z konkursu Miss Polski? Jakie są Twoje najciekawsze wspomnienia z nim związane? Co jest dla Ciebie najtrudniejsze w Twojej pracy dla Misslandu? Co najbardziej w niej lubisz, a czego nie cierpisz? Kto najbardziej Ci pomaga i wspiera w tej działalności?
Z Misslandem pracuje mi się bardzo dobrze. Cenię sobie zaufanie, jakim zostałam obdarzona i to, że nie czuję presji organizacji imprezy szablonowej. Swoboda i możliwość realizacji własnych planów i systemu organizacji konkursu są dla mnie bardzo ważne. Jednocześnie świadomość, że w każdej chwili mogę liczyć na pomoc i doświadczenie Organizatorów Miss Polski daje mi poczucie bezpieczeństwa.
Nie mam także złych wspomnień jak do tej pory (i mam nadzieję, że już tak pozostanie). Dużą dawkę emocji i radości sprawia mi uczestnictwo w półfinałach, czy też finałach Miss Polski. Na Galę Finałową Miss Polski pojechaliśmy z grupą ponad pięćdziesięciu kibiców autokarem i aż ochrypliśmy od kibicowania naszym dziewczynom. Gala Finałowa była zorganizowana na najwyższym światowym poziomie – wspaniała scena i choreografia, piękne dziewczyny – to sprawia, że z przyjemnością uczestniczę w tego typu wydarzeniach.
No to jakie było najśmieszniejsze i najstraszniejsze zdarzenie podczas Twojej dotychczasowej działalności w Miss-biznesie? Największa „wpadka”? Czy jest może coś, czego żałujesz, albo co Cię zaskoczyło?
Strasznych zdarzeń na szczęście uniknęłam. No chyba, że do strasznych można zaliczyć wizyty na izbie przyjęć z powodu katarów, bąbli na nodze czy też bólu w stopie. Troszkę jak na obozie harcerskim – dziewczyny jechały do lekarza, wracały do hotelu i zawsze następowało cudowne uzdrowienie, bo żal im było opuścić próby.
Najśmieszniejsze? Hm… wiele było zabawnych sytuacji – jedna z finalistek ściągająca… dość istotną część garderoby tuż przed wejściem na scenę, bo okazało się, że założyła tył na przód, śpiewanie na cały głos ludowych przyśpiewek podczas przejażdżki bryczką, sposób, w jaki dziewczyny witały wszystkie osoby, które nas odwiedzały na zgrupowaniu… Było także trochę wzruszeń – wizyta Miss Polski Angeliki Ogryzek u dzieci chorych na białaczkę, zbiorowy płacz dziewczyn na próbie ze stresu i potem niepohamowany wybuch śmiechu, w końcu smutek, że to już po Gali, że to już koniec, że trzeba pożegnać się z grupą. Przez tydzień po Gali ani dziewczyny, ani ja nie mogłyśmy przywyknąć do pustki i do nadmiaru wolnego czasu. Wszystkim nam brakowało tego zgiełku, prób… To był fajny czas.
Do finału Miss Polski 2012 zakwalifikowały się aż 3 Twoje podopieczne, a jedna z nich, Ewa Będzia, została 1 Wicemiss Polski. To ogromny sukces, tym większy, że w ubiegłym roku byliście debiutantami. Ile w tym Waszej zasługi i pracy, a ile to po prostu szczęście, bo akurat zgłosiły się ładne dziewczyny? Jaka jest Wasza rola, jako organizatora regionalnego, w przygotowaniach dziewczyn do kolejnych etapów konkursu? W jaki jeszcze sposób, poza wsparciem mentalnym i duchowym, pomagacie Waszym podopiecznym?
To, że aż trzy moje podopieczne znalazły się w finale ogólnopolskim, było dla mnie ogromną radością. Myślę, że złożyło się na to wszystko po trochu – uroda dziewczyn, ich przygotowanie i na pewno dużo szczęścia. Staramy się, by dziewczyny, zanim pojadą na dalsze etapy konkursu, były przygotowane w jak największym stopniu. By nie bały się kamer, by umiały się zaprezentować i by były pewne siebie. Jesteśmy do dyspozycji naszych finalistek przez cały czas. Podczas zgrupowania Miss Polski każdego dnia wieczorem kontaktowałyśmy się i plotkowałyśmy na temat konkursu. Myślę, że dziewczyny wiedzą, że w każdej sytuacji służymy im pomocą i wsparciem.
Jakie są obowiązki i zadania Miss Ziemi Łódzkiej, ale i jakie wynikają z tego tytułu profity? Jak zachęciłabyś do startu w następnych latach kolejne piękne dziewczyny?
Nasze Miss mają całą masę obowiązków. Czy to zachęci? Nie wiem. Wiem jednak, że chcę współpracować z dziewczynami, które są świadome, czym dla mnie jest tytuł Miss. Miss poza oczywiście całą prestiżową rolą reprezentantki Łodzi i województwa na arenie ogólnopolskiej, ma także wiele zadań, które nie zawsze są łatwe. Okres panowania Miss Ziemi Łódzkiej to bardzo dużo obowiązków charytatywnych, to pomoc w miarę możliwości przy nagłaśnianiu potrzeb najbardziej potrzebujących, to także udział w akcjach i imprezach organizowanych przez naszych partnerów.
Staramy się bardzo dużo pomagać w akcjach charytatywnych. Od początku współpracujemy z Fundacją Krwinka i Kliniką Pediatrii, Onkologii, Hematologii i Diabetologii przy ulicy Spornej w Łodzi. W tym roku obejmujemy opieką jeden z domów dziecka. Rozpoczęliśmy także współpracę z Towarzystwem Ochrony Zwierząt OTOZ Animals. Staramy się pomagać, kiedy to tylko jest możliwe. Czeka nas wspaniała akcja motocyklistów Motoserce, a także wiele innych imprez charytatywnych. W trakcie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nasze Miss wspólnie z władzami wojewódzkimi i miasta przez cały dzień prowadziły licytacje.
Staram się, by poza zabawą, konkurs był także swojego rodzaju nauką dla dziewczyn, by je ośmielił, pozwolił spojrzeć na siebie inaczej, by pozbyły się kompleksów. I chyba się to trochę udaje. Jak patrzę na ubiegłoroczne finalistki i przypomnę sobie je na pierwszych castingach, a potem porównam z tym, co jest teraz, to cieszy mnie zmiana. Jedna z dziewcząt napisała mi: „Dla mnie konkurs to była najlepsza rzecz pod słońcem! Nabrałam tyle pewności siebie, że teraz ciągle w sukienkach, spódniczkach chodzę, a kiedyś to tylko spodnie i w szafie nie było miejsca na coś kobiecego! Uwierzyłam w siebie! Udział w konkursie był dla mnie przede wszystkim przygodą, dzięki której uwierzyłam w siebie i poznałam wiele ciekawych osób.” – i to jest dla mnie najważniejsze – by coś w nich z konkursu zostało. Na naszej stronie utworzyłam nawet zakładkę o tym, co dziewczynom pozostało po konkursie i co radziłyby nowym uczestniczkom. Uważam, że to jest coś, czym trzeba się chwalić, coś co pokazuje, jaki ten konkurs jest. Miarą sukcesu nie jest splendor, czy wspaniała scena – miarą sukcesu jest to, co konkurs pozostawia po sobie. W tym roku chciało startować ponownie ponad 10 dziewcząt, które startowały w roku 2012. To właśnie daje mi najwięcej radości i niesamowitego kopa do pracy.
Miss zdobywając koronę, szarfę, a także nagrody ufundowane przez naszych sponsorów, staje się osobą rozpoznawalną i wybraną do godnego reprezentowania zarówno Łodzi, jak i wszystkich tych ludzi, którzy w nią uwierzyli i zaufali jej powierzając tytuł. Czekają ją wiec bardzo ważne zadania, na które musi być przygotowana. My ze swojej strony możemy zapewnić, że robimy wszystko, by konkurs pozostawiał po sobie niezapominane przeżycia.
To wobec tego jakie warunki trzeba spełnić, aby zostać Miss Ziemi Łódzkiej, a później, w dalszej perspektywie, również być może Miss Polski? Czy każda dziewczyna może być uczestniczką konkursu piękności? Jaki typ urody, czy osobowości jest najbardziej pożądany i poszukiwany przez organizatorów? Jakie cechy Twoim zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polski?
Miss się nie bywa – Miss się po prostu jest. I takich dziewcząt poszukujemy. Poza pięknem zewnętrznym, muszą mieć ciekawą osobowość. Obserwujemy dziewczyny przez cały okres przygotowań. Wśród osób, z którymi finalistki się stykają, zbieramy opinie na ich temat, staramy się je poznać jak najlepiej – przecież potem pracujemy razem przez rok. Musi być to owocna i miła współpraca dla obu stron.
Uważam, że każda dziewczyna może być uczestniczką konkursu piękności, ale nie każda może go wygrać. Szukamy dziewcząt, które poza spełnianiem oczywistych kryteriów, mają także inne bardzo ważne cechy, jak inteligencję, urok osobisty, łatwość wysławiania się, znajomość języków obcych. Nasze hasło to: „piękna nie znaczy głupia” i właśnie to staramy się udowodnić. Walczymy ze stereotypem konkursów piękności, gdzie dziewczyny szufladkuje się jako niemądre i głupiutkie dziewczątka. To wcale tak nie wygląda. Większość dziewczyn to naprawdę mądre i świadome siebie młode kobiety, które chcą przeżyć coś wyjątkowego, sprawdzić się i powalczyć z kompleksami. Każda z tych dziewcząt ma swój własny powód, dla którego startuje w konkursie i ja je wszystkie szanuję. W ubiegłym roku praktycznie przy każdym spotkaniu zmieniała mi się faworytka. W tym roku zauważyłam, że znów jest podobnie. Gdyby ktoś mnie zapytał, która moim zdaniem wygra – nie umiałabym odpowiedzieć. Z prostej przyczyny – ja je dopiero poznaję, a one zmieniają się zarówno fizycznie jak i mentalnie. Rozkwitają i to mnie cieszy najbardziej.
Uważam także, że udział w konkursie piękności wymaga dużej odwagi. Ze względu na panujące stereotypy i czasami bezwzględność (szczególnie internetowych osądów), wymaga od dziewczyn dużej odporności psychicznej. Reasumując – Miss powinna być wyjątkowa, ciepła, komunikatywna i piękna czyli powinna być po prostu w 100% kobietą! 😉
Na zakończenie, aby podsumować nasz wywiad zapytam, jakie są Twoje najbliższe cele i ambicje zawodowe, które chciałabyś zrealizować, w ciągu najbliższych kilku, czy kilkunastu lat? W jakim kierunku będzie zmierzał konkurs Miss Ziemi Łódzkiej? Czego możemy się spodziewać? No i czego życzysz sobie, oraz swoim podopiecznym?
Bardzo chciałabym, by konkurs był dobrze kojarzony, by dawał tym młodym jeszcze dziewczynom doświadczenie i miłe wspomnienia. By kiedyś, gdy już będą staruszkami, mogły spojrzeć na zdjęcia z uśmiechem, by mogły się pochwalić, że brały udział w czymś wyjątkowym. Na tym zależy mi najbardziej. Chcę mieć świadomość, ze poza organizacją dobrej imprezy, daję tym dziewczynom zabawę, radość i że może choćby w małym stopniu coś wnoszę do ich życia. To daje mi największą satysfakcję.
Chciałabym także, by dla miasta i dla partnerów konkurs Miss Polski Ziemi Łódzkiej był satysfakcjonującym polem do promocji, by byli z nami, bo bez nich nie byłoby tego wszystkiego i jestem im wszystkim za to, ogromnie wdzięczna!
Życzymy Ci zatem by te wszystkie plany i marzenia się spełniły i by 2013 rok był dla Was co najmniej równie udany, jak poprzedni. Dziękujemy za rozmowę.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2013 r.
Zdjęcia z prywatnego archiwum Renaty Lipskiej-Sołtyk




Zdjęcia z prywatnego archiwum Renaty Lipskiej-Sołtyk





Agnieszka Dokowicz – z zawodu, z zamiłowania i z pasji dziennikarka. Jej życie zawodowe toczy się różnie, ale dziennikarstwo to, jak mówi, „jedyna zmienna, która się nie zmienia”. Ostatnie 10 lat pracuje głównie jako account manager w agencji public relations, co, według jej słów oznacza, że w pewnym sensie przeszła na „ciemną stronę mocy”. Prywatnie jest zapalonym kibicem sportowym i fanką teatru muzycznego Janusza Józefowicza (ma nawet swój fotel w teatrze Studio Buffo).
W latach 1999 – 2004 związana z Misslandem, gdzie była rzecznikiem prasowym i specjalistą ds. public relations.
Witam! Jak wiesz Globmiss to portal poświęcony konkursom piękności. O wyborach Miss zatem będziemy rozmawiać. Jak to było w Twoim przypadku? Skąd wzięłaś się w Miss-biznesie? Byłaś fanką tego typu imprez, która powoli, krok po kroku realizowała swoje marzenia, czy też Twoja praca przy konkursie Miss Polski to czysty przypadek?
Na pewno moim marzeniem nie była praca w miss-biznesie, choć od zawsze interesowałam się wyborami miss. Może dlatego, że w latach 80-tych, trudno się było nimi nie interesować, skoro we wszystkich dwóch wówczas dostępnych programach telewizyjnych, główne wydanie jedynego dziennika zaczynało się od wiadomości, m.in. „Miss Polonia zdaje maturę”. Nie można też powiedzieć, że do Misslandu trafiłam przez przypadek, choć nie był to też żaden plan. Po prostu byłam redaktor naczelną miesięcznika GWIAZDA, który objął patronat nad wyborami Miss Polski w 1997 roku. Podczas finałów, które wtedy odbyły się w Tunezji, byłam w jury, poznałam wtedy ówczesnego dyrektora konkursu Miss Polski Marka Wysockiego i obu prezesów Misslandu Lecha Daniłowicza i Gerharda Parzutkę von Lipińskiego. Tak się właśnie zaczęło. Dwa lata później podjęłam współpracę z Misslandem jako rzecznik prasowy konkursu Miss Polski i specjalista ds. public relations.
Z taką pracą wiąże się na pewno mnóstwo anegdot. Poproszę zatem o kilka 🙂 Jakie było najśmieszniejsze i najstraszniejsze zdarzenie podczas Twojej pracy przy konkursie Miss Polski? Co szczególnie zapamiętałaś?
Anegdot było mnóstwo, większość z nich nie nadaje się do publikacji, choć nie były ani niemoralne, ani nielegalne. Najczęściej dotyczyły jak zwykle zbyt małej ilości czasu na przygotowania przed koncertem finałowym. Pamiętam, kiedy w 2001 roku, przez 72 godziny kręciliśmy z Januszem Józefowiczem i ekipą Polsatu wizytówki finalistek na zgrupowaniu w Chorwacji. Każdy, kto miał szczęście zetknąć się w pracy zawodowej z Januszem Józefowiczem wie, że nie uznaje on półśrodków, co oznacza, że wizytówki musiały być nie tylko perfekcyjne, ale też… różnić się od siebie. Czyli – musieliśmy wynajmować motorówki, narty wodne, motory, a nawet… starożytny amfiteatr w Puli.
Podczas finału w 2000 roku w Teatrze Polskim dziewczyny „zagrały w filmie”. Kilka ujęć realizowanych podczas naszych prób wykorzystał Artur Urbański w swoim filmie „Belissima” z Ewą Kasprzyk i Marysią Góralczyk. Dostał za niego nagrodę na festiwalu w Gdyni. Nawet ja w nim wystąpiłam, można więc powiedzieć, że miałam tam swój debiut filmowy. 🙂
Rok później w Sali Kongresowej tematem koncertu finałowego był starożytny Rzym (miało to związek z premierą „Quo Vadis”). Galę prowadziła nasza „miss” Marta Piechowiak, która zagrała w „Quo Vadis” Eunice i Mariusz Szczygieł. Janusz Józefowicz zaskoczył tam po raz kolejny. Po pierwsze – kazał wybudować na scenie basen, w którym pluskały się finalistki, a po drugie – Natalię Ścibisz, oddającą koronę Miss Polski Nastolatek, na scenę wwiózł najprawdziwszy byk Torro (również wystąpił w „Quo Vadis”). Strasznie się baliśmy, żeby nie zrobił na scenie czegoś jeszcze poza efektownym wejściem…
Pamiętam też zabawną historię z Nowego Jorku, gdzie pojechałyśmy z Dorotą Pikułą, Miss Polski 2000, na wybory Miss Polonii Amerykańskiej. Trafiłyśmy tam w czasie, kiedy Michael Douglas brał ślub z Catherine Zeta-Jones. Spacerując po Central Parku widziałyśmy tłum na Piątej Alei, ale nie bardzo wiedziałyśmy, o co chodzi. W końcu do Doroty podszedł jakiś pan i powiedział, że jest ładniejsza od aktorki i żebyśmy lepiej nie podchodziły bliżej, bo się Douglas rozmyśli.
Z dużym rozrzewnieniem wspominam też Julkę Pietruchę, która jako czternastolatka startowała w wyborach Miss Polski Nastolatek i biegała po korytarzu podczas zgrupowania w warkoczykach i szarfie zrobionej z papieru toaletowego, a dziś fantastycznie wygląda na ekranie… ech, fajne czasy…
Który konkurs Miss Polski zatem najbardziej utkwił Ci w pamięci i dlaczego?
Chyba ten z 2000 roku. To był pierwszy rok mojej współpracy z Januszem Józefowiczem (byłam drugim reżyserem tych koncertów). Jako, że to rok milenijny, tematem przewodnim koncertu była próba odpowiedzi na pytanie, jak przez ostatnie 100 lat zmieniały się kanony kobiecej urody. Spędziliśmy dużo czasu przeglądając kroniki filmowe w archiwum TVP, mieliśmy kobiety na traktorach, wynajęliśmy zabytkowe auta z muzeum w Otrębusach, które wjechały na scenę mimo protestów strażaka 🙂 Mieliśmy też wtedy niespodziewaną przerwę związaną z wydłużeniem obrad jury… Ale Józefowicz to geniusz, zabawiał widownię tak długo, aż wreszcie dostaliśmy kopertę z wynikami.
A propos jury i wyników. Czy miałaś Ty lub ktokolwiek z Misslandu, jakikolwiek wpływ na werdykt w konkursie Miss Polski? Czy przedstawialiście jurorom jakieś sugestie, czy też o wyborze decydowały wyłącznie ich osobiste gusta?
O wyborze decydowali jurorzy, ale chętnie i często korzystali z naszej pomocy, zwłaszcza Ci, którzy nie mieli okazji przyjechać na zgrupowanie i przyjrzeć się dziewczynom. Ja zawsze starałam się na potrzeby jurorów i dziennikarzy przygotować jak najbardziej szczegółowe charakterystyki finalistek w oparciu o ich ankiety oraz swoją wiedzę, ale to nie zawsze wystarczało. Dlatego, gdy jurorzy prosili mnie o pomoc (czyli przybliżenie sylwetek dziewcząt) pomagałam im, co oczywiście nie przekładało się w sposób czysto matematyczny na werdykt, jako że o nim decydowała suma wszystkich głosów…
Jakie cechy zatem, Twoim zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polski?
To zależy. Jeśli patrzeć na cechy czysto estetyczne, w sensie podoba się lub nie, to jest kilka kanonów piękna, niekoniecznie zbliżonych do siebie. Dla mnie, jako pracownika Misslandu, ważniejsza od urody była „przydatność” Miss w pełnieniu codziennych obowiązków, czyli jak wypada przed kamerą, czy swobodnie się wypowiada w obcym języku, czy jest punktualna, jak znosi stres związany z publicznymi wystąpieniami. Poza tym różne typy Miss sprawdzały się w różnych sytuacjach. Jeśli Miss chciała potem robić karierę w modelingu, to wcale nie musiała być klasycznie piękna. Przeciwnie. Usłyszałam kiedyś w Paryżu, że im mniej twarz modelki jest charakterystyczna, tym więcej można na niej wymalować… Z kolei w konkursach piękności, zwłaszcza tych, które odbywały się w USA, decydowały zupełnie inne walory (oczywiście mówimy o przełomie XX i XXI wieku, teraz być może już się to zmieniło).
No to z którą spośród Miss Polski najlepiej Ci się współpracowało, którą najbardziej polubiłaś? Czy po przekazaniu przez nie korony nadal utrzymujesz kontakt z byłymi Miss?
Z Renatą Piotrowską, Miss Polski 1999. Myślę, że poznałam ją najlepiej i zarówno z perspektywy czasu, jak i porównując wiele kolejnych i poprzednich Miss, mogę powiedzieć, że najlepiej wypełniała swoje obowiązki. Byłam z nią w Paryżu i Nowym Jorku, widziałam, jak wstaje o 4.00 rano, żeby o 8.00 przeciąć wstęgę w hipermarkecie i robiła to z takim samym zaangażowaniem, jak podczas wizyty w ambasadzie. Mam z Renatą stały, choć rzadki kontakt, ale mam go również z wieloma innymi dziewczętami, teraz już paniami, żonami i matkami. Dzięki Bogu są portale społecznościowe 🙂
A może zdradzisz nam wobec tego, jaka jest Twoja anty-miss? Czy któraś z Miss Polski Cię zawiodła?
Nie mam anty-miss. Nie pamiętam takiej, która mnie zawiodła. Widocznie miałam do nich szczęście 🙂 Bardzo mi się zawsze podobało, jak finalistki z lat wcześniejszych znajdowały potem pracę przy różnych produkcjach Misslandu w latach kolejnych – Ola Wojtanowicz robiła choreografię do koncertów w roku 2000 i 2001, Marta Piechowiak prowadziła wybory Miss, podobnie jak Marta Leleniewska. Wiem, że teraz jest podobnie, przy koncertach finałowych pracują Dorota Czaja, Paulina Pawłowska. Widocznie dziewczyny jednak z sentymentem wspominają te czasy…
Twój entuzjazm pozwala mi się domyślać, że i Ty z sentymentem wspominasz te czasy. A zatem teraz bardzo osobiste pytanie – dlaczego wobec tego właściwie zrezygnowałaś ze współpracy przy konkursie Miss Polski?
To nie ja zrezygnowałam…
Czy nadal śledzisz konkurs Miss Polski, interesujesz się nim?
Nadal wiem, co się dzieje. Tak się stało, że przy obu największych konkursach w Polsce w biurach organizatora pracują moi znajomi. Co więcej, korzystałam z pomocy obu biur przy zatrudnianiu hostess w mojej pracy zawodowej, która dziś jest bardzo odległa od konkursów piękności. To już przeszłość, ale taka, do której fajnie się wraca. Taka, dzięki której poznałam wielu wspaniałych ludzi (w tym dziewcząt. No i dzięki niej nie miałam potem problemu z zaliczeniem przedmiotu produkcja telewizyjna i estradowa na kierunku „Showbiznes i organizacja rozrywki” 🙂
Bardzo Ci dziękuję za rozmowę. Cieszę się ogromnie, że nadal należysz do naszego grona – grona fanów wyborów Miss. Oby było nas jak najwięcej!
I ja się cieszę i dziękuję 🙂 Ale ja naprawdę nie jestem fanką wyborów. Fanką, to ja jestem FC Barcelony 😉
Wywiad przeprowadzony dla Globmiss w lutym 2013 r.
Zdjęcia z prywatnego archiwum Adrianny Wojciechowskiej – reprezentantki Polski na Miss International 2011




Zdjęcia z prywatnego archiwum Lucyny Grabowskiej-Góreckiej

Zdjęcia z finału „80 minut dookoła świata” /w arabskim haremie :))))) Słynny XIII konkurs

Zdjęcia z finału „80 minut dookoła świata” /w USA :))))) Słynny XIII konkurs

„Z Bronisławem Cieślakiem/przygotowujemy się do wspólnego prowadzenia /przed wejściem na sceneę”

„Ja i Zygmunt Chajzer/prowadziliśmy razem jeden z finałów”

„Sara Karcz z USA – moja asystentka /prywatnie wnuczka/, która bardzo mi pomaga, a może kiedyś przejmie organizowanie konkursów?”
Zdjęcia z prywatnego archiwum Lucyny Grabowskiej-Góreckiej

„Dla moich podopiecznych jestem jak „ZASTĘPCZA MAMA”. Niezwykle wzruszający był moment, kiedy podczas ostatniego finału Miss Beskidów i Mister Polski dostałam od uczestników medal „DLA NAJLEPSZEJ MAMY NA ŚWIECIE”




W 2002 roku odbył się w Polsce po raz drugi w historii międzynarodowy konkurs piękności – Miss Europa. Jego finał zorganizowano 19 maja w Teatrze Muzycznym Roma. 48 uczestniczek reprezentowało 30 państw. Najwięcej, bo aż 3 reprezentantki miała…Polska. Zostały one wybrane w czasie ogólnopolskich castingów spośród ok. 5000 kandydatek. Były nimi: Anna Baltrukiewicz, Katarzyna Starska i Małgorzata Książek z Chrzanowa. Ta ostatnia została ostatecznie I Vicemiss Europa. Top 3 uzupełniły Miss Europa 2002 Amandine Hatzithomas z Grecji oraz II Vicemiss Anita Gaala z Węgier.
Dziesięć lat później, w 2012 r., w Warszawie zorganizowano czwarty finał Miss Supranational. 53 najpiękniejsze z całego świata zaprezentowały się 14 września podczas gali w Studio TV „Hala Mera”. Polskę reprezentowała Agnieszka Karasiewicz, Miss Polski Nastolatek 2012, która ostatecznie awansowała do Top 20. Natomiast w finałowej trójce znalazły się: Michaela Dihlova z Czech (II Vicemiss), Nahthawan Wannachutha z Tajlandii (I Vicemiss) i Miss Supranational 2012 Jekaterina Buraya z Białorusi.