Agata Bryl

Polską delegatką na konkurs Miss Intercontinental 2015 została Agata Bryl. 20-latka z Konstantynowa Łódzkiego, mierząca 174 cm wzrostu. Agata pracuje jako modelka i wizażystka, zarówno w Polsce, jak i za granicą (była modelką m.in. w Japonii). Biegle mówi w języku angielskim i włoskim. Oprócz tego zna podstawy języka japońskiego. Uwielbia podróże i japońską kulturę i nie ukrywa, że to właśnie w kraju kwitnącej wiśni chciałaby w przyszłości mieszkać. Agata ma na koncie tytuł Miss Polonia Województwa Łódzkiego 2013.

Finał konkursu Miss Intercontinental 2015 odbył się 18 grudnia w Niemczech z udziałem 62 kandydatek. Jury za najpiękniejszą uznało reprezentantkę Rosji – Valentinę Rasulovą, tytułami Vicemiss podzieliły się Miss Filipin – Christi Lynn Landrito McGarry oraz Miss USA – Brianne Bailey. Agata Bryl również odniosła sukces awansując do Top 17 konkursu.

Magdalena Ho

Finał Miss Earth 2015 odbył się 5 grudnia, po raz pierwszy w swej historii poza granicami Azji – w Austrii, w Wiedniu. Uczestniczyły w nim reprezentantki 86 państw, w tym Polka – Magdalena Ho – niestety bez sukcesu. 

Korona Miss Earth, drugi rok z rzędu, przypadła Filipince – Angelii Gabrenie Paglicawan Ong, tytuły Vicemiss otrzymały Dayanna Grageda z Australii oraz Brittany Ann Payne ze Stanów Zjednoczonych.

Magdalena Ho ma 20 lat,  174 cm wzrostu, jej rodzice pochodzą z Wietnamu, jednak ona urodziła się i wychowała w Sosnowcu, a obecnie mieszka w Warszawie. Studiuje prawo, pracuje jako modelka i aktorka teatralna. Od wielu lat związana jest z wolontariatem, uczestniczy i inicjuje akcje charytatywne. Pomaga także potrzebującym zwierzętom. Interesuje się projektowaniem mody, aktorstwem i sztuką. Uwielbia tańczyć, a wolnym czasie chodzi na siłownię, jeździ na rowerze lub biega. Dużo czyta.

Magda ma na swoim koncie tytuł Miss Egzotica International 2014. Organizatorka tego konkursu, Serafina Ogończyk-Mąkowska, od 2015 r. jest również polskim licencjobiorcą jednego z najważniejszych konkursów piękności na świecie – Miss Earth.

Wywiad z M. Michalak

Magdalena Michalak – Top 16 na konkursie Miss Intercontinental 2014

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2015 r.

Witaj Magdo! Kiedy poprzednim razem rozmawiałyśmy, przygotowywałaś się właśnie do udziału w konkursie Miss Intercontinental 2014. Teraz należysz do grona laureatek tej prestiżowej imprezy – awansowałaś do Top 16. Jakie jest zatem pierwsze skojarzenie, jakie masz, gdy myślisz o konkursie Miss Intercontinental?

Pierwsze skojarzenie? Jest ich zbyt wiele. Na zgrupowaniu czasem bywa ciężko i marzy się o powrocie do przytulnego domu, jednak rekompensują to wspaniałe momenty i doświadczenia. Cudowne kandydatki, godziny prób i bankiety pozwalają zapomnieć o zmęczeniu i presji, jaką jest zdobycie korony. Na myśl o konkursie Miss Intercontinental pojawia się na mojej twarzy uśmiech, a do głowy wracają same fantastyczne wspomnienia. 

Z którą dziewczyną najbardziej się lubiłaś w trakcie zgrupowania Miss Intercontinental? Czy atmosfera była sympatyczna, czy też dało się odczuć rywalizację? Jak dziewczyny znosiły intensywne przygotowania?
Jak można było zauważyć, zaprzyjaźniłam się z Miss Słowacji, bardzo szybko powstała między nami nić porozumienia. Bardzo polubiłam również dwie zakręcone Miss Iranu oraz Miss Iraku. Jeśli chodzi o atmosferę nie było czuć napięcia, malało ono z każdym dniem. Zżyłyśmy się, byłyśmy drużyną, starałyśmy się sobie pomagać, pożyczać kosmetyki, sukienki, buty czy nawzajem kręciłyśmy sobie włosy. Oczywiście, jak w każdej grupie, były dziewczyny mocno sfokusowane na zdobyciu tytułu tej najpiękniejszej, jednak nie było piłowania obcasów czy deptania trenu;) Przygotowania momentami były żmudne, poskromienie tak dużej grupy i nauka choreografii to ogromne wyzwanie. Jednak wszystkie dzielnie przemierzałyśmy wybieg i schody kilkadziesiąt razy dziennie na 18cm szpilkach.
Co Ci się najbardziej podobało w czasie zgrupowania MI i co było dla Ciebie najtrudniejsze? Jak oceniasz organizację zgrupowania?
W trakcie zgrupowania chyba najbardziej doceniłam wygodne łóżko w hotelu w Magdeburgu, w którym niestety bywałam bardzo mało. Najtrudniejsze były chyba bankiety, próby i wczesne pobudki. Trzeba pamiętać o tym, że jesteśmy pod ciągłą obserwacją, należy się uśmiechać, zachowywać jak dama, a jednocześnie zwrócić na siebie uwagę. Organizacja była bardzo dobra, nie mam żadnych zarzutów w tej kwestii. Finał przebiegł szybko i zgodnie z planem, a wycieczki oraz inne atrakcje były bardzo dobrze przygotowane.
Co Cię najbardziej zaskoczyło w czasie trwania konkursu i jakie są Twoje najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego czasu? A może jest coś, czego żałujesz?

 
Najbardziej zaskoczyła mnie atmosfera na zgrupowaniu, obawiałam się, że spotkam się z niezdrową konkurencją. Najgorsza w czasie zgrupowania jest tęsknota za tym, co zostawiło się w kraju, poczucie samotności w tłumie. W trakcie wyjazdu nie można okazywać słabości czy zmęczenia. Mimo wszystko nie żałuję tych dwóch tygodni i wiem, że dałam z siebie wszystko i godnie reprezentowałam kraj na arenie międzynarodowej. Wspaniałe wspomnienia, czasem tańce do późnej nocy, niesamowite kontakty i moment wyjścia na scenę, gdy w tle słyszysz „POLAND” to coś niezapomnianego !
Nieodłącznym elementem każdego konkursu piękności są krążące w kuluarach plotki, sensacyjki, skandale. Jak było na konkursie Miss Intercontinental 2014? Czy podczas konkursu krążyły w kuluarach jakieś plotki na temat imprezy, innych dziewczyn i Ciebie osobiście? Przy okazji możesz je potwierdzić lub zdementować.
Może mnie coś ominęło, ponieważ jestem dosyć oporna na plotki, aczkolwiek wydaje mi się, że nie było żadnych sensacji. Były jakieś drobne sytuacje, ale chyba niewarte uwagi. 
Jak oceniasz organizację gali finałowej? Jaka atmosfera panowała w trakcie samego koncertu finałowego?
Organizacja była dobra, a raczej kandydatki były dobrze zorganizowane. Dokładnie wiedziałyśmy, co robić, pilnowałyśmy siebie nawzajem, nikt nam nie musiał mówić, w którym momencie wychodzimy, wszystko doskonale było przygotowane.
Jak oceniasz werdykt jury w konkursie Miss Intercontinental, co sądzisz o zwyciężczyni – Patraporn z Tajlandii? Czy była Twoją faworytką, a jeśli nie, to kto nią był? Czy w trakcie zgrupowania dało się odczuć faworyzowanie jakichś kandydatek?
Miss Tajlandii nie była moją faworytką, aczkolwiek pamiętam naszą pierwszą rozmowę i miała w sobie coś fascynującego. Zasłużyła na ten tytuł! Podczas konkursu było widać swego rodzaju faworyzację, lecz bardzo subtelną. Ja należałam też do tego faworyzowanego grona, często jurorzy ze mną rozmawiali, przysiadali się do mnie w trakcie kolacji. Myślę, że działo się tak dlatego, iż jurorzy chcieli poznać swoje faworytki bliżej, czy reprezentują sobą coś więcej, poza urodą. Top 16 było całkiem przewidywalne, chociaż uważam, że w Europie było jeszcze kilka pięknych dziewczyn, które zasługiwały na finał.
Najbardziej zaskoczył mnie skład top 5, który rozszerzył się do top 6, jednak i ten skład był w miarę przewidywalny.

Ty awansowałaś do Top 16, czego serdecznie Ci gratulujemy. Jak oceniasz swój występ? Czy jesteś zadowolona, czy może chciałabyś coś poprawić, zmienić?
Awans do Top 16 to ogromny sukces, nad którym pracowałam przez cały czas zgrupowania. Starałam się rozmawiać z jurorami na wiele tematów, zawsze być wszędzie punktualnie i z idealnie zakręconymi włosami Myślę, że zrobiłam wszystko, co mogłam i chyba jestem z siebie zadowolona. Niesamowity był moment, kiedy zeszłam ze sceny już jako finalistka, a dziewczyny mi szczerze gratulowały, nie zapomnę słów Miss Grecji, która na ucho powiedziała mi: „Make Europe proud !”
Co przywiozłaś sobie z Niemiec i z konkursu Miss Intercontinental ?
Chyba wspomnienia i doświadczenia są najbardziej warościową pamiątką z tego wyjazdu. To jest chyba coś nieocenionego, co będę wspominać do końca życia 🙂 Poznałam swoje granice, swoje umiejętności interpersonalne oraz umiejętność dostosowania się do otoczenia i tajemnice ukrywania zmęczenia 😉 
Czy podczas konkursu otrzymałaś jakieś ciekawe propozycje? Czy ten wyjazd będzie tylko jednorazową przygodą, czy też zaowocuje jakimiś kontraktami na przyszłość?
Propozycji dostałam wiele, jednak niektóre wydawały się zbyt ryzykowne i niepewne. Postanowiłam rozwijać się dalej w Polsce, mam jeszcze tutaj wiele do zrobienia.
No i się rozwijasz, a najlepszym na to dowodem jest choćby tytuł Alicji 2014 przyznany Ci przez czytelników i redakcję Globmiss…
Jestem nieco zaskoczona przyznaniem mi tego zaszczytnego tytułu. Jednocześnie bardzo mnie to cieszy ! Dziękuję niezmiernie redakcji Globmiss! Tytuł Delegatka Roku – to ogromna nobilitacja !
Chciałabym, korzystając z okazji, podziękować także mojej rodzinie i bliskim, którzy przyjechali na finał Miss Intercontinental z ogromną flagą Polski. Byliście nieocenieni ! 
Chciałabym podziękować Agencji Impresaryjnej Igo-Art za możliwość rozwoju i ogromny kredyt zaufania oraz za kolejną propozycję wyjazdu na zgrupowanie Top Model Of The World 2015! Dziękuję tym, którzy we mnie wierzą i pozwalają mi uwierzyć w siebie.
 
Wspomniałaś, że wkrótce będziesz reprezentowała Polskę na kolejnym konkursie – Top Model Of The World. A czy planujesz jeszcze udział w innych tego typu wyborach? W tym roku na polskim rynku pojawiła się nowa propozycja – konkurs Miss World Poland, którego zwyciężczyni będzie reprezentowała Polskę na wyborach Miss Świata. Co jakiś czas pojawiają się pogłoski, że zgłosiłaś się do tego konkursu. Czy to prawda?
Wszystko się może zdarzyć 😉

Wywiad z Markiem Wysockim

Marek Wysocki – jest typowym, jak to się mówi w środowisku, zwierzęciem teatralnym. Od chwili ukończenia szkoły filmowej w Łodzi nierozerwalnie jest związany z pracą aktora i reżysera. Dwadzieścia lat pracował jako aktor w Teatrze Narodowym i Teatrze Syrena w Warszawie. Teraz częściej reżyseruje niż gra. Woli obecnie ten rodzaj twórczości niż regularne bywanie na castingach i wieczne przepychanki. W zawodzie aktora osiągnął sporo: jest laureatem dwóch Złotych Ekranów, nagrody filmowej im. Zbyszka Cybulskiego, dwóch medali Akademii Polskiego Sukcesu i nagrody Ministra Kultury i Sztuki. Do niedawna był przez wiele lat dziekanem Wydziału Aktorskiego w WSKiMS im. Jerzego Giedroycia w Warszawie i dyrektorem Teatru Equus w podwarszawskiej Zielonce. Obecnie piastuje funkcję Dyrektora Instytutu Sztuki Aktorskiej w Wyższej Szkole Współpracy Międzynarodowej im. Zygmunta Glogera, a także jest Dyrektorem Artystycznym trzech ogólnopolskich festiwali, które stworzył: Festiwalu Piosenki Międzywojennej „Orchidea” im. Wiery Gran, Festiwalu Piosenki Musicalowej im. George’a Gershwina „Funny Face”, a także Festiwalu Piosenki Socjalistycznej „Uśmiech PRL-u”, który powołał do życia w tym roku przy wsparciu władz Stalowej Woli. Ponadto reżyseruje w teatrach w całym kraju.

Marek Wysocki w latach 1995-1999 pełnił również funkcję Dyrektora konkursu Miss Polski. Z okazji jubileuszu 25-lecia tego konkursu wspominamy kolejne jego edycje i przypominamy postaci związane z tą imprezą na przestrzeni lat. O rozmowę poprosiliśmy również Pana Marka.

Dzień Dobry! Skąd wziął się Pan w Miss-biznesie? I jak wspomina Pan swoje pierwsze doświadczenia związane z tą imprezą?
Do Misslandu trafiłem przez przypadek. Pewnego dnia w 1995 roku, na spektaklu w Teatrze Syrena zjawił się Henryk Czoska, mój dobry znajomy z gdańskiej firmy „Impresario”, który często zapraszał mnie na koncerty organizowane przez siebie, czy projekcje filmów z moim udziałem. Po przedstawieniu przyszedł do garderoby i poszliśmy na kawę do kawiarenki obok teatru, która nazywała się wtedy „Przy Teatrze”. Podczas pogawędki poprosił mnie o wyreżyserowanie konkursu regionalnego na Wybrzeżu. Zgodziłem się. Potem wyreżyserowałem również ogólnopolskie półfinały, aż wreszcie koncert finałowy bodajże w Teatrze Polskim we Wrocławiu, podczas którego koronę zdobyła Anna Kowalczyk z Warszawy. Po gali finałowej ówczesny prezes Miss Polski Lech Daniłowicz zaproponował mi objęcie dyrekcji konkursu.
Co było dla Pana najtrudniejsze w Pana pracy w Miss Polski? Co Pan najbardziej w niej lubił, a czego nie cierpiał? Kto najbardziej Panu pomagał i wspierał w Pana pracy?

Od początku mojej pracy starałem się robić spektakle z udziałem dziewcząt. Był pomysł, był scenariusz, starannie dobrana muzyka i choreografia. Dziewczęta były elementem inscenizacji, a nie chodzącymi po wybiegu modelkami. Pracowałem wtedy z Januszem Dąbrowskim i Jarosławem Stańkiem, moim przyjacielem, choreografem i tancerzem z Teatru Syrena. Rozumieliśmy się bez słów. Praca w Misslandzie nie była dla mnie żadnym stresem. Miałem całkowicie wolną rękę. Najgorsze było zdobywanie sponsorów, nie cierpiałem tego, ale to też należało do moich obowiązków. Za moich czasów głównym sponsorem i fundatorem nagrody głównej był Seat, którego pozyskałem na cały okres mojej działalności w konkursie Miss Polski i Miss Polski Nastolatek, a także PLL LOT, ponieważ jako pierwszy w historii konkursów zorganizowałem wybory w Tunezji (1997), a rok później w amfiteatrze Dory Stratou w Atenach (1998).
Jakie było najśmieszniejsze i najstraszniejsze zdarzenie podczas Pana „dyrektorowania”? Największa „wpadka”? Czy jest może coś, czego Pan żałuje, albo co Pana zaskoczyło?
Nie pamiętam żadnej wpadki. No może poza kamerą, która spadła z wysięgnika do basenu podczas realizacji koncertu w Tunezji, no i żoną, którą poznałem podczas tego konkursu. Jesteśmy razem już 17 lat, mamy dwoje dzieci i jesteśmy szczęśliwi.
Który konkurs Miss Polski najbardziej utkwił Panu w pamięci i dlaczego?
Najbardziej zapadł mi w pamięci koncert finałowy w Grecji. Od początku był dla mnie ogromnym obciążeniem psychicznym. Do końca nie było wiadomo, która grecka telewizja zdecyduje się na transmisję, były problemy z wynajęciem amfiteatru, bo w amfiteatrze pod Akropolem nie można było realizować programów rozrywkowych. Wpadłem wtedy na pomysł, aby koncert rozpocząć mitologicznym „Stworzeniem świata”. Po wielu perturbacjach scenariusz został wreszcie zaakceptowany przez przedstawiciela Ministra Kultury Antycznej. W ogóle organizacja tego właśnie koncertu była dla mnie koszmarna. Były chwile, że myślałem, że zejdę na zawał. Podczas relacji z tego wydarzenia w Telewizji Polsat, kiedy reporterka zapytała mnie: „Marek, czy wszystko gotowe?” – odpowiadam „Tak, na mój pogrzeb”. Było to spontaniczne i niestety prawdziwe.
Zawsze wszystkich interesuje, czy miał Pan jakikolwiek wpływ na werdykt w konkursie Miss Polski? Czy przedstawiał Pan jurorom jakieś sugestie, czy też o wyborze decydowały wyłącznie ich osobiste gusta? I czy często się zdarzało, że werdykt Pana zaskoczył, czy wręcz zszokował?
Od początku mojej pracy w Misslandzie wyłączyłem się z prac w jury. Przebywanie na zgrupowaniach i praca z dziewczętami rodziła sympatie, czasem antypatie. Poznawałem te dziewczyny od podszewki. Znałem ich problemy osobiste, perturbacje domowe i obraz ten był na pewno subiektywny. Uważałem więc, że nie mam prawa zasiadać w gronie jurorów, czy sugerować im cokolwiek. I od początku wszyscy o tym wiedzieli. Nie, nigdy nie byłem zaskoczony werdyktem. Na ogół gusta jurorów pokrywały się z moimi.
Jakie cechy, Pana zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polski i która z naszych polskich królowych piękności jest do tego ideału najbardziej zbliżona?
Dziewczyna poza urodą powinna posiadać osobowość. To widać, nawet jak nic nie mówi. Kiedyś w teatrze, gdy dyrektor angażował nową aktorkę, siadał na widowni podczas przedstawienia i obserwował publiczność. Jak reaguje na widok debiutantki. Kiedy widownia reagowała spontanicznie, wiedział, że dokonał właściwego wyboru. Poza tym piękno jest zjawiskiem subiektywnym, tak jak sztuka i trudno jest znaleźć złoty środek. Dlatego podczas mojej dyrekcji jury było bardzo liczne, co raczej wykluczało pomyłkę i możliwość manipulacji.
Z którą spośród Miss Polski najlepiej się Panu współpracowało, którą najbardziej Pan polubił? Czy po przekazaniu przez nie korony nadal utrzymuje Pan kontakt z byłymi Miss ?
Lubiłem wszystkie laureatki. Do dziś wspominam Grażynkę Domańską i nasze podróże do USA na konkurs Miss Polonia America, który organizowała Aldona von Laube. Poznałem tam również Maggie Haesse, z którą pozostaję w przyjaźni do dziś. Z wieloma finalistkami utrzymuję kontakt, głównie na FB i cieszę się z ich komentarzy, kiedy od czasu do czasu wrzucę jakąś archiwalną fotografię.
A może zdradzi nam Pan, jaka jest Pana anty-miss? Czy któraś z Miss Polski Pana zawiodła?
Nie mam takiej. Rozczarowałem się chyba tylko trochę decyzją Grażynki Domańskiej w Stanach, kiedy nie chciała podpisać półrocznej umowy z Elen Ford mówiąc, że na tak długo nie zostawi swoich najbliższych. No, ale serce nie sługa. Dokonała wtedy właściwego dla niej wyboru.
Jakimi kryteriami się Pan kierował przy wyborze polskich delegatek na międzynarodowe konkursy piękności? Czy uwzględniał Pan specyfikę każdego z nich? Od czego, Pana zdaniem, zależy sukces na międzynarodowym konkursie piękności?
Kierowałem się swoim osobistym przeczuciem, które mnie nigdy nie zawiodło. Na Ukrainę w 1997 roku wysłałem IV Vice Miss Polski Joannę Strykowską i zdobyła tytuł „Intermiss’97”. Po prostu ten konkurs wygrała. Tak było również w innych przypadkach.
Który z międzynarodowych konkursów piękności jest Pana ulubionym? Przy okazji może zdradzi Pan fanom jakieś anegdoty, nieznane nam ciekawostki o tych imprezach?
Bez wątpienia „Miss World”. Najbardziej prestiżowy konkurs na świecie, który dzięki staraniom obecnych władz „Misslandu”, wpisuje się w historię tego konkursu. Myślę, że Jerzy Szamborski gra dobrze w szachy, skoro nakłonił śp. Pana Morleya do podpisania porozumienia z Misslandem. Oczywiście to taki żart – wszyscy wiedzą, że p. Morley był zapalonym szachistą.
Był Pan Dyrektorem Generalnym konkursu Miss Polski przez kilka lat. Jakby Pan podsumował ten okres – co uważa Pan za swój największy sukces, a co za największą porażkę?
Uważam, że moim sukcesem było pokazanie naszych dziewcząt w najpiękniejszych miejscach Piękne Polki są naszym wielkim skarbem narodowym i należy się im odpowiednia oprawa. Poza tym relacja telewizyjna z takich miejsc jest ogromnie atrakcyjna dla widza, a podróż dziewcząt poza granice kraju ogromnym dla nich przeżyciem. Szkoda, że nie kontynuuje się tego, co zrobiłem. Pamiętam, że podczas konkursu w Tunezji, a potem w Grecji niektórzy kręcili nosami, dziennikarze zadawali pytania dlaczego Miss Polski poza krajem? Ale już w 1999 roku w czasie X-lecia konkursu na konferencji prasowej zadawali pytanie: dlaczego w Polsce? Okres mojego dyrektorowania wspominam z sentymentem. Spotkałem się z ogromną życzliwością i nawiązałem dużo przyjaźni. A porażki nie pamiętam. Chyba jej nie było. Sukces? Koncert finałowy w Tunezji przyniósł nagrodę Ministra Kultury Tunezji i nominację do nagrody World Championship w Stanach Zjednoczonych.

A teraz bardzo osobiste pytanie – dlaczego właściwie zrezygnował Pan z prowadzenia konkursu Miss Polski i czy czasami żałuje Pan swojej decyzji?
Z natury jestem porywczy. Objąłem dyrekcję Misslandu, kiedy firma była zadłużona. Przez kilka lat wyprowadziłem ją na prostą. I kiedy władze Misslandu wymyśliły Sylwestra i Nowy 2000 Rok na wielkim balu w Hotelu Forum byłem przeciwny tym zamierzeniom. Uważałem, że obecność tylu pięknych dziewcząt odstraszy potencjalnych gości – szczególnie kobiety. I miałem rację. Mimo potężnej reklamy hotel świecił pustkami, powstało nowe zadłużenie. Na bal przyszło kilka osób, w tym Janusz Korwin Mikke. Na początku stycznia po burzliwej rozmowie odszedłem z Misslandu jednego dnia zostawiając wszystko. Czy żałuję? Czasami. Kiedy oglądam relacje telewizyjne z konkursu, wiem, że zrobił bym to inaczej, bardziej widowiskowo. Ale nadal spoglądam na wybory Miss Polski z życzliwością i sentymentem. Czasy się zmieniają i nic nie trwa wiecznie.
Czy nadal śledzi Pan konkurs Miss Polski, interesuje się nim? Czy praca zmieniła się w hobby? A jeśli tak, czy widzi Pan jakieś zmiany w organizacji konkursu Miss Polski na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat i czy Pana zdaniem te zmiany podążają w dobrym, czy w złym kierunku?
Najważniejsze jest to, że ludzie nie mylą już Miss Polski z Miss Polonią. A tak kiedyś było. Wiem, że w Misslandzie pracują pasjonaci i starają się, aby konkurs utrzymywał poziom. Obecny kształt artystyczny widowisk mi nie odpowiada, ale jest to moje i tylko moje subiektywne zdanie. Posiadam nieco inną wrażliwość artystyczną, jak każdy z nas. Trzymam jednak zawsze kciuki, żeby się udało.
W zeszłym roku konkurs Miss Polski obchodził piękny jubileusz – 25-te urodziny. Czego chciałby Pan życzyć Szacownemu Jubilatowi ?
Życzę wszystkim pracownikom Misslandu entuzjazmu, wielu sukcesów w kraju i za granicą, a startującym dziewczętom odwagi i wiary w siebie. Bo w końcu to przecież tylko zabawa.
Bardzo dziękuję za rozmowę!
Ja również dziękuję i serdecznie pozdrawiam wszystkich czytelników Globmiss.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lutym 2015 r.

Wywiad z Magdaleną Michalak

Magdalena Michalak – reprezentantka Polski na konkursie Miss Intercontinental 2014

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w listopadzie 2014 roku

4 grudnia w niemieckim Magdeburgu odbędzie się finał konkursu Miss Intercontinental 2014. Jest to jeden z najstarszych międzynarodowych konkursów piękności – jego pierwsza edycja pod obecną nazwą odbyła się w 1982 roku, który co roku gromadzi kilkadziesiąt uczestniczek ze wszystkich kontynentów. W tym roku organizatorzy spodziewają się przyjazdu ok. 70 kandydatek. Reprezentantką Polski będzie Magdalena Michalak. Poznajmy ją bliżej.

Jestem studentką trzeciego roku projektowania ubioru na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi. Mieszkam w Konstantynowie Łódzkim, jednak całe moje życie studenckie, prywatne i zawodowe odbywa się w Łodzi, dom jest moim miejscem, gdzie odpoczywam 😉 Jaka jestem? Podobno łączę w sobie skrajności, które mimo wszystko ze sobą współgrają. Z jednej strony jestem chłopczycą, a z drugiej księżniczką, melancholijna, ale jednocześnie wesoła i dowcipna. 
 
Uwielbiam przygody, kolekcjonuję doświadczenia i emocje, nie lubię monotonii. Moim marzeniem jest być po prostu szczęśliwą, nic więcej 😉 Wolny czas spędzam z osobami, których towarzystwo sprawia mi przyjemność, motywuje mnie do działania i skłania do podejmowania odpowiednich decyzji. Nie lubię być sama, więc jeśli spędzam samotne i wolne wieczory, ciszę zagłuszam dobrą muzyką i pozwalam myślom płynąć 😉 Relaksuję się też przy sztaludze i przy fortepianie. Mam 21lat 😉

Jaka jest prywatnie Magdalena już wiemy. A jak doszło do tego, że to właśnie ona będzie reprezentowała Polskę na wyborach Miss Intercontinental? Jaka była jej droga do tego konkursu?
Konkursy piękności wcześniej mnie nie interesowały, miałam do nich ambiwalentny stosunek. Jednak jeden niepozorny krok przyczynił się do niespodziewanych przygód. Po raz pierwszy w historii mojej uczelni organizowano wybory najpiękniejszej studentki ASP, ale miałam nie brać w nich udziału. Zadzwoniła moja koleżanka z samorządu, że przyszło tylko kilka dziewczyn, potrzebują kogoś, żeby impreza się odbyła. Zgodziłam się przekupiona tabliczką czekolady. Ku mojemu zaskoczeniu wygrałam uczelniany konkurs i myślałam, że to koniec przygód. Po kilku tygodniach dostałam maila, że jako Miss Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, jestem zobligowana do wzięcia udziału w wyborach Miss Polonia Studentek Łodzi. Bardzo dobrze wspominam przygotowania do tego konkursu, poznałam wspaniałe dziewczyny z różnych uczelni. Tu znów odniosłam sukces dostając diadem I wice Miss Polonia Studentek Łodzi 2014. To z kolei pociągnęło za sobą możliwość udziału w wyborach Miss Polonia Województwa Łódzkiego, a tam stało się coś, o czym nawet nie marzyłam 😉 Dziś jestem Miss Polonia Województwa Łódzkiego i dzięki temu mogę reprezentować Polskę na międzynarodowym konkursie piękności 🙂
Morał z tej historii jest taki, że tabliczka czekolady może zdziałać cuda 😉 
Zgrupowanie konkursu Miss Intercontinental rozpoczyna się z końcem listopada, zostało już bardzo niewiele czasu. Przygotowania zapewne idą pełną parą. Jak przebiegają?
Konkurs międzynarodowy jest dla mnie ogromnym wyzwaniem, a przede wszystkim kompletną niewiadomą! Moja niezastąpiona Agencja Impresaryjna Igo-Art przygotowuje mnie nie tylko mentalnie, zadbała również o promocję mojego wyjazdu, suknie na czas zgrupowania i na finał od Violi Piekut, opiekę kosmetyczną w Centrum Urody E. & J. Myśkiewicz, kostiumy kąpielowe Gabbiano i nadzoruje całą długą listę, której nie sposób wymienić. Ostateczna decyzja, że biorę udział w konkursie, została podjęta na kilka tygodni przed zgrupowaniem, a zatem tempo jest tak duże, że nie wiedziałam, od czego zacząć 😉 Uczę się kręcić włosy na czas 😉 Zaczęłam treningi na siłowni w Clubie Sportera Fitness, kompletuję walizkę wypełnioną butami, sukienkami i kosmetykami. Przygotowuję także występ na konkurs talentów. Ale chyba najważniejsze jest to, że zabieram ze sobą mnóstwo pozytywnej energii 😉
Tak, to z pewnością jest najważniejsze. Jakie są mocne strony Magdy, czym chce oczarować jury? No i czy ma też jakieś obawy przed tak dużą próbą?
Zdaję sobie sprawę z tego, że staję w szranki z dziewczynami, które od długiego czasu przygotowywane są do tego typu konkursów. Patrząc kategoriami Miss Intercontinental, moją słabą stroną może być brak botoksu, silikonu i innych wypełniaczy :), jednak myślę, że jestem w stanie to nadrobić dobrym makijażem, który jest jedną z moich pasji i mocnym charakterem. Wprowadzam dużo uśmiechu tam, gdzie się pojawiam i myślę, że to może by mój atut 😉 Jestem pewna swoich atutów, mam nadzieję, że Was nie zawiodę.
Przykład Magdy pokazuje, że przypadek (i tabliczka czekolady 🙂 może być początkiem ciekawej przygody. Magda nigdy nie interesowała się wyborami Miss, a jednak weszła w ten świat. Jak teraz go postrzega? Żałuje, czy było warto?
Czy warto? Jeśli jest się takim zbieraczem przygód jak ja, to warto! Od momentu wyborów na uczelni moje życie stało się ciekawsze, poznaję ciągle nowe, wspaniałe osoby, codziennie uczę się czegoś nowego, nabrałam pewności siebie i jadę na koniec świata! 
Jest wiele osób, którym chciałabym za to podziękować. Chciałabym podziękować rodzicom za to, że są zawsze ze mną, wspierają mnie i służą dobrą radą w każdej sytuacji, Agencji Impresaryjnej Igo-Art za ciężką pracę nade mną i ze mną ;), Urzędowi Marszałkowskiemu, marce Gabbiano, Casinos Poland i pozostałym Partnerom wyjazdu, dzięki którym mogę godnie reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej, wszystkim mi bliskim, którzy trzymają za mnie kciuki oraz Darii za wyciągnięcie mnie z łóżka i przekupienie czekoladą 😉 
A my dziękujemy Magdzie, że poświęciła chwilę na rozmowę z nami. Będziemy mocno trzymać kciuki i już czekamy, jak po powrocie z konkursu Miss Intercontinental, podzieli się z Globmiss wrażeniami.

Wywiad z Oxaną Pastushka

Oxana Pastushka – projektantka mody. Przez całe życie, odkąd była małą dziewczynką, interesuje się modą, szyje i projektuje. Od szóstego roku życia szyła dla swoich lalek – najpierw dla „pupsyków”, czyli lalek – bobasów, a później dla swojej Barbie, którą specjalnie przysłał jej wujek z Niemiec, żeby mogła szyć dla niej sukienki, które lalkom – bobasom nie pasowały. Od zawsze była zafiksowana na punkcie projektowania. To jej życiowa pasja. 

Jako zaledwie 9-latka chodziła na kursy szycia i konstrukcji, które odbywały się w Domu Kultury i właśnie wtedy uszyła dla siebie własnoręcznie z czerwonej tkaniny, która kiedyś była letnią sukienką jej mamy, swoją pierwszą kreację – jednoczęściowy strój kąpielowy. Oczywiście kiepsko się zakładał, bo się nie rozciągał 🙂 Wszędzie zabierała ze sobą worki tkanin, resztek materiałów, starych ubrań do pocięcia, nawet do babci na wieś, gdzie co roku jeździła z siostrą na miesiąc wakacji. Siostra bawiła się w ogródku, a Oxana na ogromnej skórzanej sofie, przy starym cudownym radyjku na ścianie, non stop szyła. Prowadziła nawet zeszyt, gdzie rysowała każdą sukienkę, która jej się przyśniła i którą wymyśliła.
Los jej sprzyja. Wierzy, że nieprzypadkowo znalazła się akurat w Pabianicach blisko Łodzi. Gdy jechała z rodziną na stałe do Polski, jako repatrianci z Kazachstanu, jadąca z nimi w pociągu na Święta do Łodzi nauczycielka j. polskiego zapytała Oxanę, co chciałaby w życiu robić. Odpowiedziała, że pragnie projektować. I usłyszała: „Bóg cię prowadzi. W Pabianicach jest ZSOW, a w Łodzi ASP – i tam zostaniesz projektantką”.

Teraz Oxana ciężko pracuje na to, by jej nazwisko było rozpoznawalne, a przede wszystkim, żeby się kojarzyło z pięknem, klasą, ekskluzywnym produktem. Jest bardzo upartą osobą i cały czas dąży do celu. Nie umie się poddawać i jest niepoprawną optymistką. Wszystko to pozwala jej szybko się podnosić po jakiejkolwiek porażce czy niepowodzeniu. 

Chciałaby się tak rozwinąć, by móc zatrudnić najlepszych pracowników, najlepsze szwaczki, oddane swojej pracy. Wie, ile cierpliwości i poświęcenia wymagają takie kreacje, jakie tworzy. I oczywiście marzy, by kobiety to doceniły i pragnęły mieć je w swojej szafie.

W tym roku projekty Oxany poznają nie tylko kobiety w Polsce, ale na całym świecie. To ona jest autorką sukni wieczorowej i stroju narodowego, w których Miss Polski 2013 Ada Sztajerowska wystąpi podczas gali Miss World 2014. Zapytaliśmy Oxanę nie tylko o te kreacje, ale poprosiliśmy, by ogólnie przybliżyła nam blaski i cienie zawodu projektanta mody.

Proszę odsłonić trochę kulisy swojej pracy, na czym ona polega, no i jaka jest Pani recepta na sukces? Czym chce się Pani wyróżnić, wśród tylu innych projektantów mody?
Moja praca, która jednocześnie jest moją pasją, polega na tym, żeby uszczęśliwić kobietę tworząc dla niej doskonałą kreację. Taką, którą kobieta będzie nosić z dumą i radością, jednocześnie wzbudzając zachwyt w oczach oglądających. A do tego wszystkiego, by była ona moją wizją i w moim guście. Trudno to połączyć, bo kobiety są tak różne i każda ma swój styl. By to wszystko jednak pogodzić, ja lubię poznawać swoje klientki, nie lubię robić czegoś automatycznie, nie wkładając w to serca.
To jest właśnie moja recepta na sukces, a także nieustępliwość wobec swoich własnych słabości i wiara, że się uda. Wyznaję zasadę małych kroków, wiem, że na sukces trzeba ciężko pracować i w trakcie tej sukcesywnej pracy buduje się mocny fundament, który opiera się o wiedzę od podstaw. Każdy projektant ma swoją wizję. Ja po prostu robię swoje, nie próbuję wchodzić w taki młyn robienia „dobrze sprzedających się rzeczy „. Może to mój błąd, ale ja wierzę, że właśnie w ten sposób wcześniej czy później zbuduję mocną markę.
Kto najbardziej Pani pomaga i wspiera w pracy? Co jest w niej najtrudniejsze? Jakie są Pani największe sukcesy, a jakie największe porażki? Czy można być z tej pracy dumnym?
Najbardziej jestem szczęśliwa ze wsparcia najbliższych mi osób, mojej rodziny. Są niezwykle wyrozumiali, cierpliwi i pomocni, wspierają mnie i wierzą we mnie. To daje mi siłę. A najtrudniejsze dla mnie w pracy są chwile zmęczenia. Lubię mieć kontrolę nad wszystkim i wszystkim się zajmować i dopilnowywać osobiście, więc nie lubię być uzależniona od kogoś. Np. w przypadku tworzenia sukni dla Ady nie lubiłam momentu, gdy nie mogłam ruszyć dalej z pracą, ponieważ nie dotarły na czas zamówione pióra itd. Nie lubię sytuacji, gdy coś spowalnia moją pracę, a ja nic nie mogę na to poradzić. Jeśli chodzi o porażki, to dotychczas nie było takiej, która miała znaczący wpływ na moje dalsze poczynania.
I dumna jestem z siebie właśnie dlatego, że się nie poddaję, dążę i drążę. Odzywają się do mnie ludzie, których znałam 18 lat temu, wiedzieli już wtedy, o czym marzę, a teraz są ze mnie dumni, że mi się udało. 
Wspomniała Pani o sukni dla Ady. Jak to się stało, że to właśnie Pani została oficjalną projektantką garderoby dla Miss Polski 2013 Ady Sztajerowskiej na konkurs Miss World 2014?
Współpracuję z Miss Polski Ziemi Łódzkiej już od dwóch sezonów. Adę poznałam w czasie, kiedy startowała w konkursie regionalnym w Łodzi. Zdobyła wówczas koronę Miss Ziemi Łódzkiej, a później także koronę najpiękniejszej w całym kraju, czyli Miss Polski. Projekt sukni finałowej wysłałam w ramach konkursu i został on zaakceptowany.
No właśnie, proszę powiedzieć, skąd czerpała Pani inspirację, skąd pojawiły się pomysły na taki akurat projekt zarówno sukni wieczorowej, jak i kostiumu narodowego?
Do stworzenia sukni finałowej zainspirowała mnie sama Ada. Pragnęłam stworzyć suknię, która będzie podkreślać każdy atut tej wspaniałej dziewczyny i która będzie współgrać z jej osobowością.
Patrząc na suknię, na pierwszy rzut oka widzimy posągową, majestatyczną, elegancką sylwetkę w kolorze cielisto – złotym, więc suknia nie uderza i nie przemawia kolorem. Przyglądając się jej bliżej, widzimy jednak bogactwo wzorów w postaci ażurów, rozsypanych subtelnych kwiatów, niczym uderzenie nut piękna, a wszystko lśni blaskiem kryształów. To jest odzwierciedleniem Ady. Na pierwszy rzut oka jest ona elegancką, choć subtelną kobietą. Dopiero poznając ją bliżej, dostrzegłam bogactwo jej zainteresowań, wrażliwość, odwagę i ciekawe plany na przyszłość.
Natomiast projektując strój narodowy inspirowałam się Godłem Polski – Orłem Białym. Jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli kojarzonych z Polską. Poza tym nasz dumny, majestatyczny, biały orzeł symbolizuje czystość, i odwagę, a ubrany w złotą koronę dodatkowo symbolizuje waleczność. Pojawia się tu także motyw naszej biało-czerwonej flagi.
Czy wcześniej interesowała się Pani konkursami piękności, czy też był to temat dla Pani całkowicie nowy? Jaki cechy, Pani zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polski, czy Miss World? 
Zanim zaczęłam pracować z Małgosią Pakułą przy organizowaniu Miss Polski Ziemi Łódzkiej, oglądałam, kibicowałam konkursom piękności, ale miałam małą wiedzę na ten temat. Bardzo dużo się dowiedziałam o wyborach Miss od tzw. kuchni od Małgosi, dużo mnie nauczyła, za co jej dziękuję niezmiernie.
A według mnie idealna Miss powinna być niezwykle inteligentną, odważną, wrażliwą kobietą z klasą. Z ogromną gracją, obyciem, wspaniałym gustem, oczytaną i mądrą. Jednocześnie skromną i znającą swoją wartość. Mającą ogromną wiedzę na temat kraju, jaki reprezentuje i chcąca nieść pomoc innym. A że musi być też piękna to oczywiste, skoro ma piastować tytuł najpiękniejszej na Świecie.
Czy poznała Pani specyfikę konkursów piękności w ogóle, a konkursu Miss World w szczególności? Czy suknia wieczorowa dla kandydatki na Miss różni się czymś od zwykłej sukni wieczorowej? Co musiała brać Pani pod uwagę projektując stroje dla Miss?
Poznałam oczywiście, już dwa lata pracuję przy konkursie Miss Polski Ziemi Łódzkiej, teraz mam przyjemność i zaszczyt przygotowywać naszą najpiękniejszą kandydatkę do korony Miss World.
Suknia finałowa na takiej rangi konkurs nie tyle różni się od sukni wieczorowej, bo ona jest suknią wieczorową, co musi spełniać pewne kryteria pozwalające zdobyć wyższą punktację, ponieważ dzięki niej kandydatka powinna w jak najlepszy sposób zaprezentować to, co w niej najpiękniejsze. Jeśli Miss ma piękne nogi, należy to pokazać, jeśli ma piękny biust należy to pięknie wyeksponować itd.
Suknia Ady jest seksowna dzięki przezroczystościom, ale nie jest wulgarna. Każdy element dosłownie rysuje się na jej sylwetce. Wysokie rozcięcie z przodu odsłania nieziemskie, długie i niesamowicie zgrabne nogi Ady w ruchu. Szczupłą talię jeszcze bardziej podkreśliłam cienkim złotym paseczkiem. Natomiast biodra i bardzo seksowne pośladki podkreślają cięcia. Suknia jest niczym mgła, delikatna i lekka, dzięki czemu na scenie będzie się prezentować niezwykle lekko i z wielką gracją – bo właśnie tak porusza się Ada.
A blask kamieni jest wręcz obowiązkowy na takim konkursie – jest to zwieńczenie sukni w tak mocnym oświetleniu i wśród takiej ilości kandydatek na scenie. Suknia mieni się ponad 4000 kamieni Swarovskiego, i usypana jest tysiącem kwiatków. Wszystko za sprawą Pani Jolanty Koczańskiej, właścicelce firmy Joltex! Dzięki Jej życzliwości i chęci współpracy przy tym projekcie, miałam najważniejsze elementy tej sukni, czyli kwiaty i kryształy do obu sukien – dziękuję Pani Joli z całego serca.
 
Ile czasu trwa taki proces „twórczy”, czyli ile czasu upływa od momentu, kiedy zakiełkuje w Pani głowie pomysł jak kreacja ma wyglądać, do momentu, kiedy Miss może ją oficjalnie zaprezentować?
W przypadku obu tych kreacji trwało to kilka miesięcy. Wszystko trzeba było zgrać, zaprojektować każdy szczegół: ażury, korona zostały zaprojektowane i opracowane przeze mnie, a następnie specjaliści wycięli mi to laserem. Gdy już miałam wszystkie detale dograne, następuje „połączenie” i zgranie ich w jedną całość. Kilkadziesiąt dni i nocy ręcznego przyszywania, naklejania kryształów, doszywania każdego kwiatka, piórka – to musi trwać długo.
Z własnego doświadczenia proszę powiedzieć, na ile przeciętnie efekt końcowy Pani pracy, który podziwiamy na modelce, czy Miss, odbiega od Pani pierwotnych wyobrażeń? Czy napotyka Pani w swojej pracy na jakieś trudności, które uniemożliwiają zrealizowanie pierwotnej wizji?
Dopuszczam jedynie, by efekt końcowy mojej pracy był jeszcze lepszy niż pierwotne wyobrażenie 🙂 A niemożliwość zrealizowania czegoś nie wchodzi w grę. Zawsze szukam drugiego rozwiązania, jeśli nie mogę się posłużyć pierwszym.
Czy o kreacjach, w których wystąpi Ada decydowała Pani całkowicie samodzielnie, czy też musiała Pani brać pod uwagę jakieś ograniczenia/wytyczne ze strony Biura Miss Polski/Miss World, czy samej Ady? 
Nie miałam żadnych ograniczeń, całkowicie się zgrałyśmy z Adą w wyobrażeniu sukni i tego, jak Ada ma wyglądać. I myślę, że właśnie dlatego Ada wspaniale się w niej czuje i dlatego tak pięknie ją nosi.
Widziałam, więc potwierdzam. Bardzo serdecznie dziękujemy za rozmowę.
Ja również dziękuję i pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników Globmiss.

Zdjęcia od A. Gerczew

Zdjęcia z prywatnego archiwum Adrianny Gerczew – Top 15 Miss International ’99, I Vicemiss Europe 2001

Praca nad programem telewizyjnym „Ciepło-zimno” dla TVP1

Zdjęcia od A. Gerczew

Praca w telewizji TVP3

Zdjęcia od A. Gerczew

Reportaż rodzinny „Kujawski Tydzień”

Zdjęcia od A. Gerczew

„Gazeta Wyborcza”2002 , Miss Europe 2001

Zdjęcia od A. Gerczew

Artykuł prasowy „Super Express” 2002 , Miss Europe 2001

Zdjęcia od A. Gerczew

Historia konkursu Miss Polonia

Pierwszy lokalny konkurs piękności odbył się pod koniec XIX w. w Spa w Belgii. 

Pierwszym międzynarodowym konkursem piękności w Europie i na świecie był konkurs MISS EUROPE, który odbył się po raz pierwszy w Paryżu w latach dwudziestych.

W latach 50-tych powstały dwa największe światowe konkursy piękności – w roku 1951 MISS WORLD, a w rok później, w 1952 r., MISS UNIVERSE.

Konkurs Miss Polonia należy do najstarszych tego typu imprez na świecie i jest starszy od najbardziej dziś znanych „Miss World” i „Miss Universe” o ponad dwadzieścia lat. Autorem nazwy konkursu: „Miss Polonia” jest literat Tadeusz Boy-Żeleński.

Miss Polonia daje szansę podróżowania, pokazania się światu, zaistnienia w mediach, filmie, telewizji, na scenie i estradzie czy na wybiegu, a nawet… w biznesie i polityce. Że jest to możliwe pokazują przykłady Anety Kręglickiej, Małgorzaty Rożnieckiej, Ewy Wachowicz, Alicji Bobrowskiej, Bogny Sworowskiej, Renaty Gabryjelskiej, Joanny Michalskiej, Ilony Felicjańskiej, Magdaleny Jaworskiej, Renaty Fatli, Marzenny Wolskiej, Joanny Gapińskiej, Brygidy Bziukiewicz, Agnieszki Zielińskiej, Marty Matyjasik, Karoliny Gorazdy, Katarzyny Borowicz, i wielu innych laureatek i finalistek konkursu Miss Polonia.

Konkurs ten to najstarszy, największy, najbardziej renomowany i prestiżowy konkurs piękności w Polsce. Jedyny, który posiada licencję najsłynniejszych światowych konkursów piękności. Biorąc w nich udział, piękne Polki promują nasz kraj i godnie reprezentują urodę jego mieszkanek oraz przysparzają splendoru konkursowi Miss Polonia. Wśród tytułów, którymi mogą poszczycić się laureatki konkursu Miss Polonia są m. in. Miss World 89, Miss International 2001, Miss Planet 92, World Miss University 93, Miss International Tourism 93 i 98, Wicemiss International 89, Wicemiss Europy 88, 97 i 2003, Wicemiss Earth 2003 i 2005, Wicemiss Universe 58, 86 i 89, Wicemiss World Miss University 96, Wicemiss Globe International 95, Wicemiss Słowianka 95, Miss University of Europe 94, Miss Bride of the World 93, Wicemiss Queen of the Year 96 i 97, Wicemiss Festival and Pageant Columbia 96, Miss Baltic Sea and Scandinavia 2005 i 2006 oraz Wicemiss Baltic Sea and Scandinavia 2007 i wiele innych.

Corocznie w konkursie Miss Polonia bierze udział od tysiąca do kilku tysięcy uczestniczek. W historii, którą przedstawiliśmy, wymienionych jest zaledwie kilkadziesiąt, tych najbardziej utytułowanych, lecz pamiętamy przecież także i o tych, które nie trafiły na najwyższe podium, ale wspaniale zaistniały w konkursach regionalnych, stając się lokalnymi bohaterkami, czerpiąc satysfakcję z wielu spotkań z publicznością, z udziału w koncertach, imprezach regionalnych i charytatywnych. Konkurs często staje się dla wielu wspaniałych dziewcząt przyczynkiem do startu w dorosłe życie, motywacją do osiągnięcia sukcesu, pretekstem do pracy nad sobą, obudzeniem chęci doskonalenia się, zdobywania wiedzy, bycia kimś potrzebnym i pożytecznym…

To także cele jakie stawia przed sobą konkurs Miss Polonia, to ideały do których dąży. W roku 2006 konkurs Miss Polonia obchodził jubileusz 77-cio lecia. To wiek szacowny, skłaniający do refleksji i wspomnień. Konkurs jednak, to nie tylko poczet koronowanych głów, lecz wielkie organizacyjno-promocyjno-artystyczne przedsięwzięcie, w którym swoje ważne miejsce mają wszyscy organizatorzy, telewizja i realizatorzy, wykonawcy i sponsorzy, bez których te wszystkie udane koncerty i widowiska nie byłyby możliwe. Wszystkim należą się wyrazy największego uznania i szacunku oraz wdzięczności za sposób podejścia do idei promocji urody polskich dziewcząt, promocji ideału harmonii piękna zewnętrznego z pięknem wewnętrznym, osobowości, intelektu i aktywności w życiu. Te wszystkie ideały prawdziwie i wszechstronnie pięknej młodej Polki, ciekawej życia, aktywnej i przebojowej, aspirującej do miana nowoczesnej, a jednocześnie subtelnej i delikatnej w swej kobiecości, są przez konkurs Miss Polonia szanowane i podkreślane od samego początku. Wszak mimo upływu prawie 80 lat, mimo zmieniających się mód, strojów czy fryzur, ideał w zmodyfikowanej jedynie formie pozostaje taki sam. Jednym z ważnych miejsc gdzie się o tym cały czas pamięta jest konkurs MISS POLONIA. I niech tak nadal będzie!…

http://www.misspolonia.com.pl/index.php option=com_content&view=article&id=51&Itemid=70