Zdjęcia z prywatnego archiwum Anny Moniuszko – finalistki Miss Polski 2012





Historia konkursów piękności w Polsce, wywiady z Miss
Zdjęcia z prywatnego archiwum Anny Moniuszko – finalistki Miss Polski 2012





Zdjęcia z prywatnego archiwum Anny Moniuszko – finalistki Miss Polski 2012





Rysunki narysowane przez Katarzynę Krzeszowską podczas konkursu Miss World 2012




Zdjęcia z prywatnego archiwum Pauliny Podlewskiej – II Vicemiss Polski 2012





Anna Moniuszko – finalistka Miss Polski 2012
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss we wrześniu 2014 r.
W dalekiej i egzotycznej Tajlandii trwa właśnie zgrupowanie konkursu Miss Grand International 2014. Jest to bardzo młody konkurs, organizowany dopiero po raz drugi, ale ma wszelkie szanse, by już w bardzo niedalekiej przyszłości dołączyć do grona najbardziej prestiżowych i popularnych międzynarodowych konkursów piękności. W tegorocznej edycji Polskę reprezentuje Miss Polski 2011 Angelika Ogryzek. Jak sobie poradzi, przekonamy się już 7 października.
Zdjęcia z prywatnego archiwum Katarzyny Krzeszowskiej – Miss Polski 2012
Fot. Krzysztof Szkolnicki

Prace Kasi:
Z cienia

Zasłona



Paulina Podlewska – II Vicemiss Polski 2012
Wywiad przeprowadzony dla Globmiss w styczniu 2014 r.
Fani wyborów Miss zastanawiają się często, dlaczego potencjał młodych, pięknych i inteligentnych dziewczyn, jakimi są laureatki regionalnych, a zwłaszcza krajowych konkursów piękności, jest w tak niewielkim stopniu wykorzystywany. Niektórzy organizatorzy regionalni dbają o swoje podopieczne i promują ich tytuły i wizerunek nie tylko w roku ich panowania, ale i często po przekazaniu przez nie korony. Ale niestety są również i tacy, którzy ograniczają się do organizacji finałowej gali i na tym ich zainteresowanie wybraną Miss się kończy. Na szczęście same dziewczyny próbują to zmienić i coraz częściej biorą inicjatywę w swoje ręce. Przykładem takiej właśnie Miss jest Paulina Podlewska.
Jestem 23 letnią Torunianką. W regionie kujawsko – pomorskim dominującą pozycję zajmują konkursy będące eliminacją do Miss Polski i Miss Polski Nastolatek. Od wielu lat tak jest. I widać to nawet w liczbie Miss z tego regionu. W konkursie regionalnym wystartowałam zatem dlatego, gdyż wiedziałam, że jest on eliminacją do konkursu ogólnopolskiego – Miss Polski. Zgłoszenie wysłałam spontanicznie, po rozmowie z Anią Krupą (1 Wicemiss Polonia 2011), której gratulowałam sukcesu.
Na finale regionalnym zdobyłam tytuł Miss Pomorza i Kujaw 2012 i dzięki temu otrzymałam prawo udziału w dalszych, tym razem już ogólnopolskich etapach konkursu – ćwierć i półfinale Miss Polski. Ćwierćfinał był „formalnością”, gdyż jako miss regionu miałam zagwarantowany start w półfinale.
Półfinał w Kozienicach wspominam miło głównie dzięki współlokatorce Kasi Jacewicz. Oczywiście poprzedzało go zgrupowanie. Zgrupowania konkursowe to wbrew pozorom nie sielanka i wakacje, a ciężka praca – sesje zdjęciowe lub filmowe oraz próby choreograficzne. A wiadomo, że im więcej dziewczyn, tym większe zamieszanie 😉 Na pewno był to przedsmak zgrupowania przed finałem krajowym. Uczyłyśmy się choreografii, przeszłyśmy ekspresowy kurs chodzenia w butach na obcasie, dostawałyśmy wskazówki od fotografów, jak korzystnie zaprezentować się na zdjęciach, rady od fryzjerów i makijażystek. Półfinał również okazał się dla mnie szczęśliwy i znalazłam się w gronie 22 finalistek Miss Polski 2012!
Paulina dalej idzie jak burza. Zdobyte dotychczas doświadczenie wykorzystuje podczas zgrupowania przedfinałowego.
Zgrupowanie przed finałem wspominam bardzo dobrze. Oczywiście czas wypełniały nam sesje, nagrania, próby. Ale także wypady wieczorami na kręgle, jacuzzi i inne atrakcje 😉 Piękny hotel w środku lasu, cisza, spokój i świadomość, że za kilka dni będzie się reprezentowało swój region przed tyloma widzami.
Miałyśmy okazję poznać się lepiej z dziewczynami. Panowała wśród nas pozytywna atmosfera. Rywalizacja? Nie dało się odczuć rywalizacji, przynajmniej ja jej nie odczułam. Choć oczywiście każda z nas miała swoje typy do Top 5, ale też każda zapewne w głębi duszy chciała sięgnąć po koronę. Krążą opinie, że konkursy tego typu to konkursy próżności – definitywnie się z tym nie zgadzam. Finalistki to licealistki i studentki z pasjami i talentami. To normalne dziewczyny – miały odwagę zgłosić się do konkursu.
Plotki? Sensacyjki? Skandale? Zauważyłam, że dość duże dyskusje prowadzone były wokół dwóch finalistek, które w trakcie zgrupowania zrezygnowały. Doszukiwano się w tym skandalików. Z mojej wiedzy wynika, że złożyły rezygnację z dalszej rywalizacji z powodów osobistych i nie było w tym nic, co mogłoby wywołać plotki.
Zgrupowanie dobiegło końca. Ostatnim jego akcentem był koncert finałowy, podczas którego ogłoszono, iż Miss Polski 2012 została Katarzyna Krzeszowska.
Magia. Tak podsumować mogę galę finałową. Orlen Arena i scena, którą zobaczyłyśmy dzień przed finałem, zrobiła na nas ogromne wrażenie. Gdy doszły do tego kreacje, nagłośnienie, światła, oprawa graficzna i przede wszystkim widzowie, był to dla mnie spełniający się sen. Co roku oglądałam wybory miss wraz z mamą przed telewizorem, a teraz stanęłam po drugiej stronie. Najwięcej stresu było w garderobie, gdy bałyśmy się, że nie zdążymy przebrać się na kolejne wyjście. Był to jednak, jak się okazało, stres niepotrzebny.
Kasia Krzeszowska na pewno była jedną z faworytek całej edycji Miss Polski 2012. Choć nie było tzw. wywiadów scenicznych podczas gali finałowej, to osoby odpowiedzialne za wybór Miss Polski prowadzą takie rozmowy przed finałem. Wśród dziewczyn wzbudzających intensywniejsze zainteresowanie była właśnie Kasia. Miłe dla mnie było, że często wśród publicznych faworytek stawiano i moją osobę (red.: Top 7 Globmiss Polski’12). Wdzięczna jestem też bardzo za tytuł Miss Telewidzów. Cieszy mnie, ze zostałam najpiękniejsza w oczach takiego jury.
miss Polski.
Trzecie
Paulina powiedziała, że finałowa gala to był dla niej spełniający się sen. Czy kiedy zgasły światła reflektorów, a publiczność rozeszła się do domów, ten sen trwa nadal? Czy na Paulinę spadł deszcz nagród, a telefon się urywa od propozycji? A może nastąpiło gwałtowne przebudzenie?
Obecnie startując w konkursach piękności chyba dziewczyny niespecjalnie nastawiają się na „deszcz nagród”. Ale jeśli już one są, to wiadomo, że każda z nas uważa za obowiązek je otrzymać wraz z tytułem.
Jako 2 Wicemiss Polski 2012 chciałam móc reprezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej. I cieszę się bardzo, że tak się stanie. Wiadomo, że największym zaszczytem byłoby reprezentować Polskę na Miss Świata. Ale ten przywilej jest tradycyjnie zarezerwowany dla Miss Polski. Aczkolwiek udział w pozostałych konkursach międzynarodowych, na które delegowane są laureatki Miss Polski, też jest na pewno powodem do radości. Wybór delegatek należy do organizatora Miss Polski i dostałam od niego taką propozycję, którą przyjęłam z radością. Póki oficjalnie nie zostanie jednak upubliczniona informacja o tym, na jaki konkurs międzynarodowy wyjadę, muszę powstrzymać się od ujawnienia jego nazwy 😉 Mogę tylko powiedzieć, że bardzo się cieszę 🙂 (red.: wstępnie miał to być konkurs Bride of the World, który został odwołany)
Finał Miss Polski odbył się w grudniu, upłynął więc już prawie rok i można pokusić się o pierwsze podsumowania. Czy warto być Miss?
Na wnioski, czy konkurs Miss Polski dał mi to, na co liczyłam, chyba trochę za wcześnie. Odpowiem na to pytanie po powrocie z konkursu międzynarodowego i jeśli wszystko się powiedzie, to odpowiedź będzie brzmiała, że TAK. 🙂
Myślę, że warto to przeżyć. Zawsze jest to jedna z przygód w życiu, o której można w przyszłości opowiadać dzieciom i wnukom 😉 Trzeba jednak pamiętać, że wybory Miss to szkoła życia i na pewno udział, czy tym bardziej sukces w nich nie oznacza wyłącznie plusów, ale ma też negatywne aspekty.
Na pewno konkurs piękności daje to poczucie świadomości, jak należy dbać o swój wizerunek. Współpracuje się z profesjonalistami, można zatem zaczerpnąć od nich cenną wiedzę w tym zakresie. Choćby z tych powodów myślę, że warto podjąć to ryzyko. Przecież nawet jeśli nie wygramy, ta wiedza nadal pozostaje i to na całe życie.
Udział w wyborach Miss, nieustanne poddawanie się ocenie, wiąże się z dużym stresem. Wszystko jednak zależy od charakteru, osobowości i podejścia kandydatki. Nie miałam problemu z tremą wiążącą się z publicznymi wystąpieniami, autoprezentacją. Każda zgłaszająca się do konkursu piękności dziewczyna musi zdawać sobie sprawę, że są różne kanony piękna, ale w wyborach Miss nie tylko o nie chodzi. Musi mieć świadomość, że będzie poddana opinii publicznej, będzie mogła usłyszeć lub przeczytać na swój temat zarówno dobre, jak i negatywne opinie. Mając „zdrowe” podejście do konkursu, dziewczyny zdobywają nowy bagaż doświadczeń, nowe znajomości i miło spędzany czas. Jest to odskocznia od rzeczywistości, ponieważ nagle przez 2 tygodnie nie myślisz o niczym innym, tylko o zbliżającej się gali.
Bezcenne są zawarte podczas konkursu znajomości, szczególnie z dziewczynami. Jeśli spotkasz na zgrupowaniu bratnią duszę, przebywasz z nią przez 2 tygodnie, ma się wiele wspólnych tematów do wieczornych rozmów, to może to być fundament prawdziwej przyjaźni. Jednakże, ponieważ pochodzimy z różnych części Polski, kontakt utrzymuję z innymi Miss na portalach społecznościowych. I myślę, że głównie takie relacje są pomiędzy dziewczynami po finale.
Ale są i pułapki. Jeśli ktoś próbował nas oszukać, był nieszczery, miał złe intencje, to stykając się z takim traktowaniem, uczymy się oceniania zachowań różnych osób wobec nas. Z jakim skutkiem, to już zależy od mądrości i świadomości uczestniczki wyborów Miss. Przykrym faktem jest dla mnie to, że w moim regionie sukces w konkursie Miss jest zupełnie niewykorzystywany. Choć minął już rok od gali, mój tytuł onieśmiela wiele instytucji czy osób. Utrzymuję kontakt prywatny z kilkoma miss z mojego regionu i one też przyznają, że chętnie zaangażowałyby się w inicjatywy wspierające szczytne cele, czy promowanie regionu. Organizator regionalny nigdy dotychczas nie podejmował takich inicjatyw. Zatem sama próbuję to zmienić. Wspólnie z pozostałymi Miss podjęłyśmy pierwsze próby. Ale to bardzo trudne zadanie, a nasze chęci to za mało, by przekonać drugą stronę, że warto poprosić laureatki konkursów piękności o wsparcie w promowaniu miasta, regionu czy inicjatywy charytatywnej.
Co dalej? Jak będzie wyglądało jej dalsze życie? Czy Paulina chciałaby, aby konkurs Miss Polski stał się dla niej sposobem na życie?
Nigdy nie czułam się „urodzona do bycia miss”. Fakt, ze trafiłam do rywalizacji w tego typu imprezie nie jest na pewno moim celem samym w sobie. Przeżyłam przygodę, która sporo mnie nauczyła. Wiele rzeczy mi uświadomiła. Tego na co dzień nie miałabym możliwości zobaczyć i doświadczyć. Sukces w Miss Polski nie dokonał w moim życiu codziennym rewolucji. Fakt – stałam się osobą publicznie rozpoznawalną – muszę się bardziej pilnować wizerunkowo i nauczyłam się oceniać intencje różnych osób wobec mnie. W pozostałych aspektach pozostałam tą samą Pauliną, co przed konkursem 😉 Studiuję dziennie na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w moim rodzinnym mieście na kierunku Finanse i Rachunkowość. Wolny czas spędzam w gronie najbliższych oraz z moimi zwierzakami. Prowadzę zdrowy tryb życia, łącząc wegetarianizm z aktywnością fizyczną. Trenuję w jednym z toruńskich klubów fitness, uwielbiam spędzać czas na świeżym powietrzu spacerując czy jeżdżąc na rowerze.
Czego możemy życzyć Paulinie? Sukcesu na konkursie międzynarodowym i tego, by udało jej się przekonać właściwe osoby, czy instytucje do współpracy w zakresie promowania regionu lub działalności charytatywnej. Jednym słowem do tego, że Miss to dziewczyny z potencjałem, który nie tylko warto, ale wręcz należy wykorzystać.
Katarzyna Krzeszowska – Miss Polski 2012
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w listopadzie 2013 roku
Kasiu, było wspaniale!
Było. Indonezja, a dokładnie Bali jest pięknym, egzotycznym miejscem. Poznałam tamtejszą kulturę i tradycję, z pewnością jest magiczna, dziwna i momentami przerażająca. Na ulicach, w restauracjach, sklepach, hotelach znajdują się fontanny z gigantycznymi rzeźbami demonów, smoków – to niesamowite. Ludzie na Bali są bardzo uprzejmi. Dosłownie za wszystko przepraszają i dziękują.
Większość czasu spędziłyśmy w hotelu. Miejsce zakwaterowania zmieniłyśmy 4 razy. Nigdy nie zapomnę jednego z pokoi, w którym sublokatorami stały się wiewiórki, ptaki, motyle i nietoperze. To zdecydowanie niespotykane w Polsce.
W pamięci na długo zapadnie mi taniec, muzyka, widowiska teatralne, które towarzyszyły nam dosłownie wszędzie. Te kostiumy, kolory, niesamowita precyzja. Bali podoba mi się bardzo. Odpowiedni klimat, ludzie mili, uśmiechnięci, pełni energii. Z przyjemnością tam kiedyś wrócę.
Ale ja nie to miałam na myśli. To Ty wypadłaś wspaniale!
Starałam się przez całe zgrupowanie, co dzień dbałam o siebie, aby wyglądać świeżo, naturalnie mimo zmęczenia. Niestety nie udało mi się zająć wysokiej pozycji. Nie zmieniłabym niczego, uważam, że podeszłam poważnie do konkursu, słuchałam poleceń, nie spóźniałam się, ubierałam stosownie do kultury i tradycji Indonezji. Starałam się zaprezentować nasz kraj najlepiej, jak potrafię. Powtarzałam sobie „…Kaśka zawsze o klasę wyżej…”. Najwidoczniej to za mało i nie byłam dość dobra, żeby zasilić grono półfinalistek.
Jesteś zawiedziona? Będziesz źle wspominać konkurs Miss World?
Nie żałuję niczego i nie jestem zawiedziona, to piękny czas w moim życiu, o którym będę opowiadała następnym pokoleniom. Konkurs Miss World kryje w sobie wiele tajemnic, myślę, że największą z nich kryje sama organizacja.
No to może zdradź kilka z tych tajemnic. Pierwsze skojarzenie, jakie masz, gdy myślisz o konkursie Miss World?
Banan. Należałam do żółtej grupy nr 3. Nazwaliśmy się „Yellow Bananas ” i każda z nas dostała swoją bananową ksywkę – ja byłam Picasso Banana 🙂 Nigdy nie zapomnę osób, które mnie otaczały. Wszyscy znali żółtą grupę banana. Yellow Banana to moja druga rodzina. Najukochańsze dziewczyny pod słońcem. Byłyśmy najlepiej zorganizowaną grupą. Z każdą poznaną uczestniczką mam dobry kontakt.
Dużo czasu spędzałam ze swoją współlokatorką Miss Holandii, która jest przesympatyczna, ale najlepiej dogadywałam się z Miss Ghany. La Verne stwierdziła, że stałam się jej obsesją… hehe… to osoba, z którą na pewno bardzo chciałabym się jeszcze spotkać.
Na zgrupowaniu MW z czasem stałam się „złotą rączką”. Dziewczyny przychodziły do mnie z każdym problemem – chorobą, uczesaniem, makijażem, zepsutym suwakiem od sukienki lub naderwanym paskiem od buta. Emocjonalnie stałam się najtwardszym i bezproblemowym ogniwem w grupie. Nasza opiekunka stwierdziła, że mnie adoptuje. Dużym plusem jest to, że zaskarbiłam sobie przyjaźń wielu kandydatek, dostałam sporo kontaktów i zaproszeń na różne krańce świata, które z czasem zamierzam zrealizować. Dla mnie nie było rywalizacji, byłam sobą. Starałam się kreatywnie wykorzystać czas . Ochrona, personel, opiekunki, dziewczyny uśmiechały się na mój widok. Starałam się rozsyłać dobrą energię. Co dzień wstawałam rano i puszczałam piosenkę „Don’t worry be happy…” na początek lepszego dnia.
Atmosfera wśród uczestniczek była naprawdę różna – płakały, chorowały, nie wytrzymywały presji. Koniec końców te sympatyczniejsze lądowały na happy kuracji u „Poland”.
Naprawdę było aż tak ciężko?
Przykre było to, że organizacja Miss World upatruje sobie i wybiera już na początku zgrupowania kandydatki, które później czynnie biorą w nim udział, a może tylko mi się tak wydawało, ale wciąż te same dziewczyny udzielały wywiadów i pokazywane były w wybranych miejscach. Po pewnym czasie pozostałe uczestniczki czują, że sam wygląd, starania, bycie naturalnym i bycie sobą to nie wszystko. Uważam, że w ten sposób zniknęły w tłumie naprawdę wartościowe i piękne reprezentantki różnych krajów.
W czasie trwania konkursu zaskoczyło i przeraziło mnie wiele rzeczy. Między innymi kandydatki bez włosów, makijażu! Nienaturalnie gigantyczne rzęsy, sztuczne włosy, obsesje na punkcie wyglądu, magiczna uciskowa bielizna z doprawianą pupą lub piersiami. Piękne zdjęcia mało urodziwych kobiet – oj dziwne, a wręcz surrealistyczne obrazy tworzyły się w mojej głowie 🙂
Niejednokrotnie na nogach musiałyśmy być o nieludzkich porach. Brakowało snu. Dziewczyny polegiwały w wolnej chwili, w cichutkich zakamarkach. Najśmieszniejsze było uwiecznianie tego na fotografiach, które często przyprawiały o ból brzucha z powodu śmiechu. Sama takiego zdjęcia też się doczekałam, zachowam je na wieczną pamiątkę.
Osobiście najbardziej brakowało mi znajomych twarzy, kościoła, pierogów ruskich. Nie spędzały mi natomiast snu z powiek żadne ploteczki, czy skandaliki. Pamiętam, że jakieś, gdzieś tam krążyły, ale nikt nigdy ich nie potwierdził, ani nie zdementował, chyba w całym tym zamieszaniu nie było czasu na zastanawianie się, jak taka historia się kończy. Szczerze nie jestem osobą drążącą tematy plotek, zdecydowanie wolę prawdziwe opowieści realnych ludzi. Staram się nie czytać głupot i nie słuchać sensacyjek, na których punkcie świat zwariował i patrząc na naszą dzisiejszą rzeczywistość, trudno doszukać się prawdy. Nie lubię tego i boję się pomyśleć jakimi wartościami ludzie będą się kierować za kilkanaście, kilkadziesiąt lat.
Jest kilka sytuacji, których nie wspominam z uśmiechem na twarzy, ale na tak długim zgrupowaniu towarzyszy stres, zmęczenie, więc każda kandydatka, czy osoba z organizacji ma prawo do gorszego samopoczucia, wtedy trzeba poczekać, pomyśleć i kiedy emocje opadną działać dalej i cieszyć się chwilami, które się nie powtórzą.
No właśnie, to może zmieńmy nastrój na przyjemniejszy. Co Ci się najbardziej podobało podczas zgrupowania?
W czasie zgrupowania Miss World najbardziej podobało mi się to, że o rzeczy, które są podstawą życia, nie trzeba było się martwić. Wykwintne śniadania, obiady, kolacje. Pokój zawsze czyściutki i wysprzątany. Moim zadaniem było jedynie stosowanie się do poleceń i piękny, świeży wygląd co dnia.
Organizacja konkursu była bardzo dobra. Czas wypełniony miałyśmy po brzegi, szybciutko przemieszczałyśmy się w rozmaite miejsca przy nienagannym wyglądzie.
Opowiedz jeszcze o dwóch bardzo ważnych dla konkursu Miss World kobietach – jego szefowej Julii Morley oraz ustępującej Miss World 2012 Wenxia Yu z Chin.
Wenxia jest sympatyczną i piękną kobietą. Po tym jak zrobiłam dla niej prezent w postaci jej portretu, bardzo mnie polubiła, na każdym kroku pamiętała, kim jestem i ciągle zaznaczała, jak dużą radość jej sprawiłam. To było naprawdę bardzo miłe. Od Wenxi dostałam specjalny kontakt, jakiego nie ma żadna inna kandydatka. Zapewniła mnie wraz z jej osobistym menagerem o pomocy, jeśli takowej będę potrzebowała kiedykolwiek w życiu. Czuję się przez to bardzo wyróżniona.
Julia Morley to bardzo zapracowana kobieta. Nie miałyśmy dużo czasu na poznanie jej bliżej. Zawsze kiedy ją spotykałam, mówiła mi, że kocha moją sztukę, że to niesamowite, co robię, że jestem dla niej wielkim talentem. Powiedziała, że jestem typem człowieka, który w życiu na pewno coś osiągnie. Po gali finałowej podeszłam do niej i podziękowałam za wspaniały czas spędzony na wyborach Miss World.
Najważniejszy moment, zwieńczenie konkursu Miss World, to finałowa gala, no i oczywiście koronacja nowej Miss World. Jak Ty wspominasz ten dzień i jak oceniasz werdykt jury?
Szczerze? Gala finałowa wyborów Miss World to pikuś w porównaniu z galą finałową konkursu Miss Polski. Miejsce, w którym odbyło się całe wydarzenie, było bardzo małe, scena naprawdę niewielka, jak na 130 kandydatek. Minimalny ruch sceniczny i brak organizacji, co można było zobaczyć z perspektywy widza siedzącego przed sceną. Chaos maskował bardzo dobrze zrobiony materiał filmowy przedstawiający historię zgrupowania, aczkolwiek i tu pojawił się problem techniczny, zresztą bardzo zabawny, ponieważ przy prezentacji Megan (późniejszej Miss World) początkowo puszczono filmik, na którym jestem ja! Myślę, że to spore zaniedbanie organizacyjne. Kolor na scenę wprowadziły jedynie tańce tradycyjne, które swą różnorodnością nadały gali trochę życia. Bardzo podobała mi się natomiast scenografia, była zrobiona dokładnie tą samą techniką, co moja praca na talent show, czyli klej oraz srebrny brokat, który lśnił w reflektorach.
Ja już przed galą wiedziałam, że na sukces nie mam co liczyć, to dało się wyczuć już w trakcie zgrupowania, ale moje poczucie humoru do samego końca bawiło, sprzedawałam za kulisami uśmiech i energię wszystkim, którym brakowało już sił. Bardzo dużo dziewczyn płakało, były nieprzygotowane, zdenerwowane i smutne. Ja czułam się o dziwo świetnie, czułam spokój i dobrą energię. Ubrałam, umalowałam i uczesałam się przed czasem. Pomagałam innym nieporadnym kandydatkom, które kompletnie sobie nie radziły.
Jeśli chodzi o nową Miss World 2013 – Megan, uważam, że jest piękną i mądrą kobietą, bardzo się cieszę, że wygrała.
W mojej głowie były też inne kandydatki, które na zgrupowaniu wypadały świetnie nie tylko na zewnątrz, ale także jeśli chodzi o osobowość nic im nie brakowało, niestety pozostały bez wyróżnień. Moim zdaniem wszystkie kobiety na konkursie Miss World były naprawdę wartościowe, wyjątkowe i każda mogłaby założyć koronę, przy czym nikt nie mógłby mieć zarzutów co do wyglądu.
Konkurs Miss World dobiegł końca. Wróciłaś do Polski. Czy coś po nim zostało? Przywiozłaś sobie coś na pamiątkę? No i myślisz, że udział w nim zaowocuje na przyszłość? Posypały się atrakcyjne propozycje?
Przywiozłam sporo gadżetów, prezentów od konkursu Miss World – to naprawdę wyjątkowe pamiątki. Dodatkowo dla rodziny, przyjaciół specjały: herbatę, kawę, czekoladki, drobne indonezyjskie kosmetyki, małe mydełko-świeczki w kształcie charakterystycznego egzotycznego białego kwiatka frangipani ust plumeia, który towarzyszył nam przez całe zgrupowanie w Indonezji. Wspomnień, zdjęć i nowych znajomości to nawet nie liczę, bo się nie doliczę.
Pewne propozycje się pojawiły, mam nadzieję że zaprocentuje to w przyszłości.
Kasiu, bardzo Ci dziękujemy! Za Twój występ na konkursie Miss World 2013, za to, jaka jesteś. Życzylibyśmy sobie więcej takich Miss w przyszłości.
Ja również chciałabym w tym miejscu złożyć podziękowania, a osób, którym chciałabym podziękować jest naprawdę sporo!
Jestem w mojej ukochanej Polsce. Wybory Miss World 2013 na Bali w Indonezji to dla mnie czas wyjątkowy i na pewno nie zapomnę go do końca życia. Przez miesiąc funkcjonowałam w zupełnie innej kulturze, wśród 130 pięknych kobiet z całego świata. Nawiązałam niesamowite przyjaźnie, które pozostaną w moim sercu na zawsze. Miesiąc w Indonezji pozwolił mi spojrzeć na świat z innej perspektywy i nabrać nowych aspiracji do dalszego działania. Starałam się przedstawić siebie oraz mój ukochany kraj jak najlepiej potrafię, opowiadając wszystkim, co pięknego kryje w sobie Polska i dlaczego warto się nią zainteresować.
Dziękuję wszystkim, bez których mój wyjazd do Indonezji byłby tylko marzeniem… Panu Gerhardowi Parzutce von Lipińskiemu, Panu Jerzemu Szamborskiemu oraz całej kochanej, tej damskiej oraz męskiej części Organizacji Biura Miss Polski za realizację pięknego snu, jakim jest reprezentacja naszego kraju.
Pani Ewie Minge za cudowną kreację, w której mogłam wystąpić tylko przed jury i publiką na miejscu, bez kamer, ponieważ kultura Indonezji zabrania pokazywania pewnych części ciała publicznie, które z wielką elegancją eksponowała wyjątkowa suknia pani Ewy Minge. Jury przyznało bardzo wysokie noty za tę kreację oraz wyróżnienie. Marce „Pretty One”, która stała się ambasadorem mody na zgrupowaniu Miss World 2013 – wszystkie kandydatki chciały posiadać moją garderobę. Uznano mnie mianem zawsze perfekcyjnej księżniczki. Przez cały okres zgrupowania towarzyszyła mi klasa i elegancja marki „Pretty One”. Kolekcja tak bardzo się podobała, że 3 sukienki musiałam podarować kandydatkom z Australii, Kanady oraz Ghany. Folk Design za przesłodki, kolorowy, najwygodniejszy na świecie, wyjątkowy, jedyny taki strój regionalny prosto z Nowego Targu – hej! Pani Ewie, Łukaszowi Obiorek wraz z rodziną i Salonem fryzjersko-kosmetycznym „Ewa” z Krynicy-Zdrój za zaangażowanie oraz wielkie serce włożone w pomoc przygotowania mnie na wybory Miss Małopolski, Miss Polski oraz Miss World. Agnieszce Rudzińskiej, która pomogła mi w sztuczkach makijażu oraz fryzury odpowiedniej dla kamer oraz aparatów fotograficznych. To prawdziwa czarodziejka. Kasi Hubers (le blakk), Alicji Czarnieckiej, Oksanie Pastuszka, Karinie Kurdej oraz Dariuszowi Dasiewiczowi, Małgorzacie Pakule i Ewie Olejniczak za piękne, klasyczne, eleganckie suknie wieczorowe oraz zaangażowanie w pomoc przed wylotem na wybory Miss World 2013. Jubilerowi Schubert za wyjątkową biżuterię oraz upominek na licytację charytatywną dla ubogich dzieci w Indonezji.
Mojej całej rodzinie, wszystkim fanom i ludziom, którzy bez względu jak przebiegał czas przed, w trakcie oraz po zgrupowaniu są ze mnie bardzo dumni i wspierają mnie dając mi sporo pozytywnej energii do dalszego działania.
Organizator: Missland
Data i miejsce: 8 grudnia 2012r.; Orlen Arena w Płocku
Prowadzenie: K. Ibisz, P. Sykut-Jeżyna, M. Koterski
Gwiazdy wieczoru: T. Kowalski, N. Lesz, Lemon
Jurorzy: L. Daniłowicz, A. Ogryzek, W. Szmajdzińska, E. Buraya, G. Parzutka von Lipiński
Laureatki:
Miss Polski – Katarzyna Krzeszowska
Vicemiss Polski – Ewa Będzia i Paulina Podlewska
Konkursy międzynarodowe:
***
Specjalnie na potrzeby finałowej gali Miss Polski 2012 w płockiej Orlen Arenie powstała imponująca scena. Swoje wdzięki zaprezentowały na niej 22 finalistki konkursu. Jury miało niełatwe zadanie, ale ostatecznie wybrało spośród nich tę najpiękniejszą. Została nią dwudziestolatka z Krynicy Zdroju – Katarzyna Krzeszowska. Tuż za nią uplasowały się, uzupełniając Top 3, Ewa Będzia – dziewiętnastolatka z Łodzi oraz 22-letnia torunianka Paulina Podlewska. Ciekawostką może być fakt, że nareszcie przy wyborze najpiękniejszych kryterium decydującym przestał być wzrost. Wszystkie laureatki, jak na kanony obowiązujące w konkursach piękności, są stosunkowo niskie – Kasia mierzy 172 cm wzrostu, Ewa – 171 cm, zaś najniższa Paulina zaledwie 169 cm wzrostu. Najpiękniejsza Polka AD 2012 studiuje grafikę komputerową na Akademii Krakowskiej. W nagrodę, poza koroną i możliwością reprezentowania Polski na konkursie Miss World, tradycyjnie otrzymała również kluczyki do samochodu, którym tym razem był chevrolet.
*******************************************************
Katarzyna Krzeszowska reprezentowała Polskę na konkursie Miss Supranational 2014, który po rocznej przerwie powrócił do Polski i odbył się 5 grudnia w hali sportowej w Krynicy-Zdroju. Spośród 71 kandydatek jury za najpiękniejszą uznało Hinduskę – Asha Bhat. Kolejne miejsca zajęły Parapadsorn „Pia” Disdamrong z Tajlandii i przedstawicielka Gabonu Maggaly Omrnellia Emmanuelle Nguema. Reprezentantka Polski zakończyła rywalizację na miejscu 5.