Miss Polski 2011 na YouTube

Amanda Warecka na Miss Tourism Queen International – prezentacja w kostiumach kąpielowych

Amanda Warecka na Miss Tourism Queen International – wręczenie tytułu komplementarnego

Angelika Ogryzek na Miss World 2011- video wizytówka

Angelika Ogryzek na Miss World 2011 – rozmowy z jurorami

Angelika Ogryzek na Miss World 2011 – prezentacja w sukniach wieczorowych

Angelika Ogryzek na konkursie Miss Supranational 2013

Angelika Ogryzek na konkursie Miss Grand International 2014

Wywiad z M. Kownierowicz

Marta Kownierowicz – II Vicemiss Polski 2011

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w listopadzie 2012 r.

Kiedy pierwszy raz rozmawialiśmy z Martą Kownierowicz, w maju 2011 r., miała na koncie tytuł Miss Podlasia i była półfinalistką konkursu Miss Polski ’11. Później okazało się, że to był dopiero początek jej sukcesów w konkursach piękności. Półfinał ogólnopolski również był dla niej szczęśliwy i znalazła się w gronie 24 finalistek wyborów Miss Polski ’11. Walkę o koronę rozpoczęła tradycyjnie od przedfinałowego zgrupowania…

Zgrupowanie przed finałem Miss Polski wspominam z ogromnym sentymentem. Był to dla mnie fantastyczny czas – wakacje, ale także i ciężka praca. Pierwsze dni polegały na kręceniu wizytówek oraz innych filmików, które widzowie mogli oglądać w Polsacie podczas finałowej gali, jak również na robieniu oficjalnych zdjęć kandydatek. Kolejne dni były nauką choreografii do poszczególnych wyjść pod okiem przesympatycznej pani choreograf Ani Bubnowskiej. Ćwiczyłyśmy w każdej wolnej chwili, jednak miałyśmy też trochę czasu dla siebie. Wśród kandydatek ogólnie panowała przyjazna atmosfera, a współzawodnictwo minimalnie dało się odczuć dopiero pod koniec zgrupowania. W pokoju mieszkałam z najfantastyczniejszymi dziewczynami pod słońcem: Natalką Pelak, Kamilą Kościuch i Anitą Kosmalą. Poza nimi, zaprzyjaźniłam się z Olgą Płosaj, Kamilą Wenderlich oraz Asią Chudzińską. Pomimo krótkich godzin snu oraz wyczerpujących prób choreograficznych rozpierała nas energia. Potrafiłyśmy rozmawiać ze sobą godzinami, śmiać się, tańczyć, a nawet śpiewać. Do dzisiaj utrzymuję kontakt z tymi dziewczynami i dzięki nim uważam, iż zawarcie przyjaźni na wyborach Miss jest jak najbardziej możliwe. Zależy to głównie od nastawienia samych uczestniczek do konkursu: czy traktują go głównie jako przygodę, czy przeważa chęć wygranej. Jednak nie ukrywam, iż przyjaźnie zawierane w takich okolicznościach są trudne do przetrwania, ze względu na odległość, jaka dzieli dziewczyny. Główną formą kontaktu są portale społecznościowe, na których wymieniamy się nowinkami z życia i nie tylko 😉 Mam wielką nadzieję, że niedługo uda nam się zorganizować spotkanie i powspominać ten wyjątkowy czas. Chciałabym podzielić się krótkim filmikiem, jaki stworzyła Natalka Pelak na pamiątkę wyborów Miss Polski 2011 [link]

Atmosfera była jak widać przesympatyczna, a plotki i sensacyjki, jakie zawsze towarzyszą takim konkursom? Hmm… mogę powiedzieć, że nawet jeśli takowe się pojawiały, to nie skupiałam na nich swojej uwagi, gdyż wydawały mi się nieszczere i tak też było. Podczas takiego zgrupowania wiele można się nauczyć. Poza rzeczami tak oczywistymi, jak autoprezentacja, umiejętność poruszania się itp., także dyscypliny, większej pokory oraz dystansu do samej siebie. Jak wiadomo istnieją fora internetowe, na których uczestniczki konkursów piękności poddane są krytyce. Pomimo, iż ja i jeszcze kilka innych koleżanek byłyśmy łagodnie traktowane przez forumowiczów, to szczerze przyznam, że niektóre z finalistek nie zawsze. A zdjęcia, czy kamera często nie oddają urody dziewczyn, stąd ocena taka nie do końca bywa sprawiedliwa.

Dzięki tak sympatycznym koleżankom, ale i ciężkiej pracy, dni chyba mijały szybko?

Rzeczywiście, dni podczas zgrupowania mijały bardzo szybko. I nie zdążyłyśmy się obejrzeć, jak przyszedł dzień finału Miss Polski 2011. Sama gala minęła w mgnieniu oka i mile ją wspominam. Jednak chyba na zawsze zapamiętam, jak kilkanaście minut przed jej rozpoczęciem, wciąż siedziałam na krześle, otoczona 4 osobami, które jednocześnie mnie malowały i układały włosy, podczas, gdy niemal wszystkie pozostałe dziewczyny były już gotowe do wyjścia. Co chwilę ktoś przychodził i pytał, jak długo jeszcze to będzie trwało, bo zaraz zaczynamy. To było dla mnie wyjątkowo stresujące. Na szczęście zdążyłyśmy, choć nie ukrywam, że sytuacja ta odebrała mi trochę energii podczas występu. Z tego powodu miałam do siebie żal, że nie dałam z siebie 100%, że czegoś zabrakło. Podczas ogłaszania werdyktu czułam ogromną radość, że jednak zostałam wyróżniona i jakąś taką ulgę.

Tytuł Miss Polski 2011 wywalczyła Angelika Ogryzek. Marta została 2 Wicemiss. Czy to jednak ją satysfakcjonuje? Z całą pewnością należała do faworytek konkursu, typowano ją nawet do korony…

Absolutnie nie traktuję tego trzeciego miejsca, jako porażki. Owszem, miałam świadomość, że w ocenie fanów i obserwatorów należę do grona faworytek, jednak tytuł 2 Wicemiss Polski 2011 jest także ogromnym wyróżnieniem 🙂 Wielu ludzi mówiło mi, że pomyliłam konkursy, że moja uroda bardziej wpisuje się w kanony Miss Polonia, niż Miss Polski. Być może. Jednak gdybym miała cofnąć czas i dokonać wyboru ponownie, nic bym nie zmieniła. No może jedno. Na udział w konkursie piękności zdecydowałabym się wcześniej 😉

W trakcie zgrupowania Miss Polski nie odczułam żadnego faworyzowania ze strony organizatorów. Chociaż ja każdą z dziewczyn z Top 5 widziałam w koronie, uważam, że Angelika wygrała zasłużenie. To mądra, miła i piękna dziewczyna, wręcz posągowa. Ale przyznaję, że na ćwierćfinale, gdzie pierwszy raz mogłam zobaczyć wszystkie uczestniczki, duże wrażenie zrobiła na mnie Justyna Karłowska.

Dla Marty rozpoczął się zwariowany rok. Nowe wyzwania, nowe obowiązki…

Jeśli chodzi o obowiązki w związku z tytułem 2 Wicemiss Polski, to należy do nich głównie reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej. Ale to nazwałabym raczej nagrodą, niż obowiązkiem 😉 Tak więc po finale Miss Polski 2011 moja przygoda z konkursami piękności nie skończyła się i w krótkim odstępie czasu dowiedziałam się, że będę reprezentować Polskę na konkursie Miss Globe w Albanii. Zgrupowanie tak naprawdę ruszyło pełną parą od mini-konkursu Miss Bikini, na którym obecne już były wszystkie kandydatki do korony Miss Globe. Byłam mile zaskoczona faktem, iż razem z Miss Gujany miałam największą liczbę punktów. W dogrywce wygrała Gujana. Pobyt na Miss Globe wspominam z wielkim sentymentem. Byłam oczarowana samą Albanią, życzliwością i gościnnością ludzi oraz muzyką. Albańczycy konkurs Miss Globe traktują jako wielkie wydarzenie, święto. Każdego dnia, podczas lunchu oglądaliśmy wiadomości, gdzie na bieżąco zdawana była relacja z tego, co robiłyśmy, gdzie byłyśmy i kto otrzymał tytuł komplementarny. Wydarzenie to jest tak popularne i cieszące się ogromnym zainteresowaniem wśród Albańczyków, że już podczas mojego powrotu do domu dwóch starszych mężczyzn siedzących obok mnie w samolocie rozpoznało mnie mówiąc: ‚o Miss Polonija’. To było bardzo miłe i jednocześnie niesamowite. Albańczycy są poza tym bardzo ekspresyjni i prowadzą rozrywkowy styl życia. Nigdy nie zapomnę, jak dzień przed finałem, kończąc próbę generalną o 3 nad ranem usłyszałyśmy pytanie, czy mamy ochotę na disco. Zmęczone chóralnie krzyknęłyśmy: „nie”.

Podczas zgrupowania czułam się świetnie. Organizatorzy bardzo dbali o uczestniczki i starali się pokazać Albanię z jak najlepszej strony. Pierwsze dni polegały na zwiedzaniu najpiękniejszych zakątków tego kraju, bankietach, aukcjach charytatywnych itp. Kolejne opierały się głównie na próbach choreograficznych. Spełniło się jedno z moich marzeń i miałam okazję podziwiania krajobrazów Albanii podczas przejażdżki motocyklem po zboczach gór z flagą Polski na plecach. Miałam także możliwość uczestnictwa w jednym z programów śniadaniowych TV, gdzie kilka wybranych uczestniczek mówiło na temat konkursu. Poza tym odwiedziłyśmy domy dziecka i starców. W oczach tych ludzi było widać ogromną radość, czasami i łzy wzruszenia, co również i dla nas było wzruszające. Po każdym tak szczegółowo zaplanowanym dniu była zorganizowana kolacja, której towarzyszyła impreza. Również i tutaj chciałabym podzielić się filmikiem z jednego takiego przykładowego dnia, który znalazłam w Internecie. [link]

Wśród organizatorów i osób które się nami opiekowały, dostałam nieoficjalny tytuł „Miss Smile”. To było bardzo miłe, zwłaszcza gdy zwracano się tak do mnie zamiast „Miss Poland”.

O organizacji zgrupowania, relacjach z organizatorami i fanami wiemy już dużo, ale równie ważne, o ile nie najważniejsze, są stosunki pomiędzy samymi uczestniczkami konkursu. Czy dziewczyny były dla siebie raczej rywalkami, czy raczej koleżankami?

W pokoju mieszkałam z Kanadyjką i Niemką, którą później ogłoszono Miss Globe 2011. Obie dziewczyny miały polskie korzenie, ale w języku polskim mówiły na poziomie bardzo podstawowym. I po raz kolejny stwierdziłam, że jeśli chodzi o współlokatorki, to nie mogłam lepiej trafić. Do dzisiaj utrzymujemy ze sobą kontakt i planujemy się odwiedzić. Atmosfera wśród kandydatek ogólnie była przyjazna, jednak rywalizację i chęć wygranej dało się odczuć zdecydowanie bardziej, niż na Miss Polski. Moją faworytką była Miss Grecji, której ostatnio kibicowałam także podczas największego konkursu – Miss World. W trakcie zgrupowania nie czułam faworyzowania żadnej z dziewczyn, jednak podczas finału już tak. Niemka dostała pukiel doczepianych włosów oraz bogato zdobioną, złotą suknię wieczorową. Dzień przed finałem krążyły już pogłoski, że wygra Niemka lub Słowaczka. O ile zwycięstwo tej pierwszej mnie nie dziwiło, bo Stephanie to przemiła dziewczyna, to tak dużego sukcesu tej drugiej (1 Wicemiss Globe) w życiu bym się nie spodziewała. Mi udało się wejść do Top 15. Przyznaję, że czułam pewien niedosyt. Na początku zgrupowania nie liczyłam na nic. Jednak, jak to się mówi, apetyt rośnie w miarę jedzenia i miałam nadzieję na wyższą lokatę. Mimo wszystko uważam to za duży sukces i niczego bym nie zmieniła. Myślę, że dałam z siebie 101% ;).

To rzeczywiście duży sukces. Zapytaliśmy Martę, jak to się robi? Co poradziłaby swoim koleżankom, które dopiero przygotowują się do startu w konkursach międzynarodowych? Co powinny zrobić, aby powtórzyć jej sukcesy?

Jeśli mogę dać rady przyszłym Miss, to przede wszystkim bądźcie sobą, naturalne, zawsze uśmiechnięte. Starajcie się ten czas wykorzystać jak najlepiej, jak najwięcej się nauczyć, bo taka szansa może się więcej nie powtórzyć. Dajcie z siebie 100%, aby niczego nie żałować. Nie narzekajcie i nie marudźcie. Na konkursach piękności każda z dziewczyn jest pod stałą obserwacją i należy o tym zawsze pamiętać. Bądźcie miłe i przyjacielskie. Warto jest integrować się z każdym, a nie zamykać w małym kręgu dziewczyn. Oczywiście w miarę możliwości, bo wiadomo, że są to duże konkursy i wiele kandydatek. Ważna jest także wiedza na temat kraju, w którym odbywa się zgrupowanie oraz znajomość języków obcych. Myślę, że na sukces w konkursach piękności składa się wiele szczegółów. Nie jest to zależne tylko od urody. Liczy się także osobowość, ogólne przygotowanie i nastawienie.

Ale obowiązki 2 Wicemiss nie ograniczają się tylko do reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej…

Na zgrupowaniu Miss Supranational 2012 pracowałam w roli opiekunki. Była to kolejna ciekawa przygoda, możliwość poznania wspaniałych ludzi, a także zobaczenia tego typu imprez z drugiej strony. Muszę przyznać, iż pomimo mojego uczestnictwa w Miss Globe, nigdy wcześniej nie widziałam tylu przepięknych dziewczyn naraz. Poziom konkursu był bardzo wysoki. Byłam pod wrażeniem przygotowania niektórych dziewczyn. Miały one zawsze perfekcyjnie ułożone włosy, idealny makijaż i garderobę. Na ich twarzach zawsze gościł uśmiech. Oczywiście nie wszystkie takie były ;). Były też takie, które marudziły, pokazywały swoje humory i zadawały nieskończoną ilość pytań, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Miałam okazję obserwować, jak niektóre kandydatki zmieniają się podczas zgrupowania. To naturalne, że pod koniec trwania konkursu rośnie stres oraz zmęczenie, a dziewczyna która chce sięgnąć po tytuł najpiękniejszej musi być perfekcyjna przez cały ten okres i to nie tylko zewnętrznie. Podczas zgrupowań ciężko jest ukryć swój prawdziwy charakter. Jest wiele sytuacji, gdzie wychodzi prawda na temat kandydatek. Mnie osobiście zachwyciły reprezentantki Tajlandii, Ekwadoru, Czech, Filipin, Panamy, Wietnamu, Białorusi, Hondurasu, Surinamu, Islandii, Kostaryki oraz Portoryko. Ostatecznie konkurs wygrała Białorusinka, Katsiaryna Buraya. Mogę powiedzieć, że jest to bardzo ładna i przemiła dziewczyna. Dodam, że była Ona w mojej grupie. 😉

Teraz rok panowania Marty powoli dobiega końca. Są już wybrane finalistki Miss Polski 2012. Za kilka tygodni jedna z nich założy koronę Miss Polski 2012, a inna powtórzy sukces Marty, zdobywając szarfę 2 Wicemiss. Pora na podsumowanie. Czy warto zostać Miss, jakie są plusy i minusy udziału w takiej imprezie?

Jest wiele plusów udziału w konkursach piękności, m. in. sama możliwość przeżycia takiej przygody, poznanie wielu fantastycznych ludzi, nowe przyjaźnie, konkursy międzynarodowe i inne wyjazdy, życzliwość ze strony nieznajomych, którzy podczas trwania zgrupowania piszą, jak bardzo ci kibicują oraz wiele innych. Przy takiej ilości plusów, minusy stają się niewidoczne. W moim przypadku konkurs Miss Polski zweryfikował prawdziwych przyjaciół. Wcześniej uważałam to za minus i bardzo to przeżywałam. Dzisiaj wiem, że lepiej późno niż wcale dowiedzieć się, że nie na każdego można liczyć i nie każdy szczerze pragnie twojego szczęścia.

W grudniu Marta zakończy swój rok z tytułem 2 Wicemiss Polski i… co dalej? Czy wybory Miss staną się dla niej tylko jednorazową przygodą, czy sposobem na dalsze życie? Jakie ma plany?

Ależ moja przygoda z wyborami Miss jeszcze się nie kończy. Bardzo chciałam reprezentować Polskę jeszcze raz na arenie międzynarodowej i dostałam taką szansę. Bardzo się cieszę, bo to niesamowita przygoda, a zarazem możliwość podróżowania. W tym roku święta Bożego Narodzenia i Sylwester spędzę zatem z dala od domu na jeszcze jednym międzynarodowym konkursie, Miss Tourism International, którego finał przypada na 31 grudnia. Przyznaję, że w związku z tym terminem miałam pewne wątpliwości, co do mojego uczestnictwa. Jednak po rozmowie z najbliższymi stwierdziłam, że taka szansa może się już więcej nie powtórzyć. Mam nadzieję, że spędzę tam fantastyczny czas i będzie to kolejna niezapomniana przygoda, niezależnie od werdyktu. Jeśli chodzi o moje przygotowania do tej imprezy, to staram się zdrowiej jeść i częściej odwiedzać siłownię 😉 Poza tym komponuję garderobę. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to już niedługo zobaczę ten zakątek świata, o którym marzę od dłuższego czasu, Malezję. Przyznaję, że nie mogę się doczekać!

A co później? W czerwcu skończyłam studia. Pozwoliłam sobie jeszcze na moje ostatnie trzy miesięczne wakacje 😉 I już niedługo planuję otworzyć swoją poradnię dietetyczną. Wszystko jest na dobrej drodze ku temu. Miniony rok był najlepszym jak dotąd i jestem za to bardzo wdzięczna wszystkim, którzy się do tego przyczynili, czyli moim rodzicom, przyjaciołom, dzięki którym w ogóle wystartowałam w konkursie regionalnym oraz organizatorom na poszczególnych szczeblach konkursu Miss Polski, bez których nie byłoby to możliwe. Czy wiążę swoją przyszłość z konkursem Miss Polski? Jak będzie? Jakie propozycje otrzymam? Czas pokaże, natomiast już dzisiaj wiem, że zostanę wierną fanką tego typu imprez i będę je bacznie śledzić 🙂

A my będziemy bacznie śledzić dalsze sukcesy Marty w każdej dziedzinie. I tak, jak do tej pory, gorąco jej kibicować.

Wywiad z A. Warecką

Amanda Warecka – I Vicemiss Polski 2011

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lutym 2012 roku

Ma 19 lat. Jest 2 Wicemiss Tourism Queen International of the Year 2011, 1 Wicemiss Polski 2011. Pochodzi z Lublina, lecz obecnie mieszka w Warszawie. W wolnym czasie spotyka się z przyjaciółmi. Gdy chce się zrelaksować, sięga po dobrą książkę – lubi czytać. Jej największym marzeniem jest możliwość podróżowania po świecie, a w przyszłości chciałaby zostać dziennikarką. Brzmi banalnie? Zwykła nastolatka? To, co wyróżnia ją wśród rówieśniczek, to fakt, że jest już w tej chwili jedną z najbardziej utytułowanych polskich królowych piękności i że dzięki swoim sukcesom w tej dziedzinie już dwukrotnie odwiedziła Chiny, a obecnie odbywa w Warszawie staż dziennikarski w telewizji Polsat. I jeszcze jedno ją wyróżnia… Szczerość. Większość królowych piękności udziela „lukrowanych” wywiadów, w których mówią tylko o pozytywnych aspektach udziału w wyborach miss. Amanda Warecka, bo o niej mowa, również podkreśla zalety konkursów piękności, ale zwraca uwagę także i na te mniej przyjemne skutki takiej zabawy. Ale po kolei…

Najpierw wzięłam udział w konkursie Miss Polski Nastolatek 2007. Do pierwszego etapu – wyborów Miss Lubelszczyzny Nastolatek – namówiła mnie mama. Miałam 14 lat, byłam bardzo nieśmiała i nie wierzyłam w siebie. Byłam przekonana, że casting to strata czasu, bo jest mnóstwo piękniejszych dziewczyn ode mnie. Jednak dostałam się dalej. Czas prób i przygotowań do gali finałowej Miss Ziemi Lubelskiej wspominam fantastycznie. Bardzo się zmieniłam. Nauczyłam się robić makijaż, poruszać po scenie, zaczęłam malować paznokcie i kupiłam pierwsze w moim życiu szpilki. Nabrałam pewności siebie i nie ukrywam, że bardzo mi się to spodobało. Poczułam, że to coś dla mnie, że dobrze czuję się przed kamerą, przed aparatem, że może wcale nie jestem nieśmiała. Odkryłam w sobie trochę przebojowości. Pamiętam każdy szczegół z mojej pierwszej sesji zdjęciowej zrobionej przez Kubę Krzysiaka (z którym swoją drogą mam kontakt do tej pory). Pamiętam, jak z wielkim żalem zmywałam makijaż i wychodziłam ze studia.

Poza tym byłam zafascynowana Elą Sawerską, która była organizatorką regionalnych wyborów i to ona nas wszystkiego uczyła. Była wspaniała. Pewna siebie, zawsze zadowolona i pełna energii, chociaż gdy trzeba było, potrafiła tupnąć nogą. Ale to, co mnie najbardziej w niej urzekło, to szczerość. Mówiła nam wprost: „pokażcie, że chcecie wygrać”, mówiła o swoich błędach, swoich pomyłkach, nawet niedoskonałościach. To było zaskakujące. Najpiękniejsza kobieta w Polsce była taka normalna, prawdziwa, ludzka.

Moim zdaniem idealna Miss powinna być pewna siebie, zawsze uśmiechnięta i przede wszystkim naturalna. I dlatego do dziś moją ulubioną Miss Polski jest właśnie Elżbieta Sawerska. Jest szczera, autentyczna, szalenie inteligentna. Podoba mi się jej energia i przebojowość. Jest dziewczyną, obok której nie da się przejść obojętnie 😉

Po wygraniu wyborów Miss Ziemi Lubelskiej Nastolatek i po przejściu kolejnych etapów, pojechałam na zgrupowanie Miss Polski Nastolatek. Nie do końca czułam się jak na konkursie, traktowałam to bardziej jak kolonie. Poznałam mnóstwo dziewczyn z całej Polski, w tym Agatę Szewiołę i Anię Wierzbicką, którym później bardzo kibicowałam. Agata Szewioła to druga po Eli moja ulubiona Miss Polski – piękna i delikatna. Polubiłam ją.

W finale Miss Polski Nastolatek zakwalifikowałam się do top 10, co uważałam za wielkie osiągnięcie. Byłam bardzo młoda, nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, jak dużo osób oglądało galę, z tego, że moje zdjęcie ukaże się w gazecie, którą przeczyta więcej ludzi, niż mama i koleżanki. Rówieśnicy zaczęli się mną interesować, choć pojawiły się również niemiłe komentarze. Nie przejmowałam się. Jedyne z czym walczyłam, to ze stereotypem Miss.

Trzeba przyznać, że początek obiecujący. Ale czy ktokolwiek, nawet sama Amanda spodziewała się, że dalej będzie już tylko lepiej?

Konkurs Miss Polski Nastolatek wiele mi dał, z pewnością zapamiętam go do końca życia. Myślę, że właśnie dlatego po 4 latach po raz kolejny zdecydowałam się na wystartowanie, tym razem w ”dorosłym” konkursie 😉 Trochę z sentymentu zdecydowałam się na udział w wyborach Miss Polski, a nie Miss Polonia. To był zaplanowany krok. Mówiono mi, że jestem za młoda – dopiero co skończyłam 18 lat. Ale ja nie chciałam czekać. Chciałam zacząć coś robić, rozwijać się. Nie chciałam prowadzić życia zwykłej nastolatki z Lublina. Musiałam zacząć działać, inaczej byłabym nieszczęśliwa.

Chciałam spróbować swoich sił, przeżyć zgrupowanie po raz drugi i nie ukrywam, że liczyłam na wysokie miejsce, ponieważ zależało mi na udziale w konkursach międzynarodowych 😉

Nie żałowałam tej decyzji ani przez chwilę. Osiągnęłam cel, z czego bardzo się cieszę. Mimo, że nie wygrałam, to dzięki konkursowi Miss Polski dostałam staż w Polsacie, dwa razy pojechałam do Chin, przeprowadziłam się do Warszawy. Było warto! Każdej dziewczynie polecam wzięcie udziału w wyborach miss – jeśli się nie uda, to trudno, ale jeśli tak, to może być początek czegoś niezwykłego.

Zaraz, zaraz… Nie uprzedzajmy faktów. Amanda odbyła długą drogę i dopiero na jej końcu czekał na nią staż w Polsacie i dwukrotna podróż do Chin…

Pierwszym etapem były wybory Miss Ziemi Lubelskiej 2011, do których w ogóle się nie przygotowałam, ponieważ odbywały się kilka dni przed moją maturą. Szczerze mówiąc byłam tylko na jednej próbie. Choreografia nie była skomplikowana, dlatego nie miałam z nią problemu. Natomiast przez to, że nie załapałam się na żadną z prób na scenie, na gali nie zauważyłam schodka i… przewróciłam się. Byłam pewna, że nie mam szans na żaden tytuł, pozostało mi już tylko dobrze się bawić. Nawet podczas prezentacji zażartowałam, że moją pasją jest wywracanie się na scenie, wszyscy się roześmieli. Ku mojemu zaskoczeniu wygrałam. Wygląda na to, że dystans do siebie i autentyczność wypadają lepiej od najlepiej opracowanych prezentacji.

Kolejnym etapem był ćwierćfinał Miss Polski, który przypominał bardziej casting. Zupełnie się nie stresowałam, ponieważ tytuł Miss Ziemi Lubelskiej gwarantował mi przejście do półfinału. Zgrupowanie półfinałowe trwało 2 tygodnie i to tam zaczęła się prawdziwa nauka prezentacji, choreografii, zdjęcia, wywiady itd. Półfinał wspominam bardzo ciepło, wiele osób mi kibicowało. Poznałam dziewczyny z całej Polski, z niektórymi nawet się zaprzyjaźniłam i mam kontakt do dzisiaj.

Ostatni etap, zgrupowanie przedfinałowe Miss Polski, był podobny do półfinału. Nie było plotek ani żadnych sensacji. A przynajmniej do mnie nic nie dotarło. Byłam w pokoju z cudownymi dziewczynami – Gosią Bieńkowską, Olą Witkowską i Dayaną Grabarek. Z nimi najbardziej się zaprzyjaźniłam, dobrze się ze sobą dogadywałyśmy. Wydaje mi się, że nie mogłam trafić lepiej 😉 Wciąż utrzymujemy kontakt, to głównie zasługa Facebook’a. Gosia ma mnie nawet niedługo odwiedzić 😉

Nie było między nami atmosfery konkurencji. Na konkursach międzynarodowych, jak się później miałam przekonać, da się odczuć, że dziewczyny są zdeterminowane, że przyjechały po koronę i traktują to bardziej jak pracę, a nie zabawę. W Polsce wiele dziewcząt zgłasza się, ponieważ ktoś je namówił, nie do końca wiedzą, czy to coś dla nich. Czasem chcą wracać do domu po kilku dniach. Jest więc zupełnie inaczej. Ja traktowałam moje współlokatorki jak siostry, a cały konkurs jak zabawę. Nie jestem typem zazdrośnicy, plotkary, staram się być zawsze pozytywna i życzę wszystkim tego, co najlepsze. Wierzę, że to, co dajemy, wraca do nas z podwójną siłą. Codziennie rozmawiałyśmy, zwierzałyśmy się, opowiadałyśmy sobie o naszych problemach, chłopakach. Radziłyśmy siebie nawzajem. Często się śmiałyśmy, często rozmawiałyśmy do późnej nocy i rano z trudem wstawałyśmy. Pamiętam, że każdego ranka biegłyśmy, żeby się nie spóźnić na choreografię, która odbywała się o 10 min. drogi od naszego hotelu. I za każdym razem obiecywałyśmy sobie, że następnym razem położymy się wcześniej i dotrzemy spokojnie na czas. Niestety brakowało nam konsekwencji 😉 Co do nauki, to dla mnie była to raczej powtórka z tego, czego nauczyłam się na poprzednim konkursie. Mimo wszystko miło było przypomnieć sobie. jak to jest ćwiczyć, przyjmować uwagi i pracować nad własną prezentacją.

Z takim przygotowaniem, doświadczeniem i podejściem, finałowa gala wydawała się być dla Amandy już tylko formalnością.

Byłam jednak trochę zdenerwowana. Na pewno chciałam dać z siebie 110 %, wykonać układ i zaprezentować się tak, żebym mogła za 20 lat pokazać zdjęcia i filmy moim dzieciom i powiedzieć: „mama kiedyś była piękną i fajną dziewczyną;)”. Na portalach społecznościowych pisali do mnie obcy ludzie, którzy życzyli mi powodzenia, kibicowali mi. To było bardzo miłe. Również moja rodzina, znajomi, przyjaciele, trzymali mocno kciuki. Nie chciałam ich zawieść. Cała gala minęła zaskakująco szybko.

Myślę, że byłyśmy do niej świetnie przygotowane. Najbardziej w pamięci zapisała mi się choreografia do pokazu bielizny. Połowa z nas była przebrana za ”lolitki”, dominowały cukierkowe kolory, a muzyka była bardzo słodka i dziewczęca. Moja grupa była zupełnym tego przeciwieństwem. ”Wampy” (tak zostałyśmy nazwane) były bardzo seksowne i wręcz prowokujące. Miałyśmy na sobie czarno-czerwoną lateksową bieliznę. I nieskromnie muszę przyznać, że dałyśmy kawał świetnego show. To głównie zasługa Ani, naszej pani choreograf. Do tego nasze fryzury i makijaże były na najwyższym poziomie.

Najlepsza podczas uczestnictwa w show tego typu jest energia publiczności, która Ci się udziela. To niesamowite! Jesteś na scenie, przed Tobą tłum ludzi, którzy cieszą się, krzyczą, klaszczą. A Ty przecież tylko idziesz 😉 Pamiętam, że zastanawiałam się, czy awansuję do Top 10 nie z chęci osiągnięcia celu, powodem było to, że chciałam nałożyć czerwoną sukienkę wieczorową, która bardzo mi się podobała. Ale skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie chciałam wygrać. Chciałam. Myślę, że każda z nas gdzieś tam po cichu na to liczyła.

Każda z dziewczyn była piękna, każda była inna, a jak wiadomo, gusta są różne. Jedni lubią blondynki, inni brunetki. Jury miało trudny wybór. Przyszedł moment ogłoszenia wyników. Na początku przyznano tytuły komplementarne. Tytuły Miss Internetu i Miss Publiczności przypadły mi. Był to dla mnie ogromny zaszczyt. Zupełnie się tego nie spodziewałam. Nie jestem typem osoby, która mówi swoim znajomym: „proszę, zagłosuj na mnie”. Wtedy wydawało mi się, że tak to właśnie działa. 4 Wicemiss została Ewelina Radgowska, 3 Wicemiss Justyna Karłowska, 2 Wicemiss Marta Kownierowicz, 1 Wicemiss ja. Wygrała Angelika Ogryzek… Szczerze mówiąc moją faworytką była Marta Kownierowicz. Angelika wydaje mi się nieco subtelniejsza.

Dla wielu dziewczyn tytuł 1 Wicemiss Polski i dwa tytuły komplementarne to szczyt marzeń. Ale nie dla Amandy. Jej pozostał pewien niedosyt…

Nie ukrywam, że chciałam wygrać. Nie, nie odczuwałyśmy żadnego faworyzowania ze strony organizatorów ani podczas zgrupowania, ani podczas samego finału. Ale wśród fanów i obserwatorów konkursu byłam faworytką i wiedziałam o tym. Byłam bardzo niezadowolona z tego powodu, ponieważ największa uwaga skupia się zawsze na faworytkach, przez co wszyscy starają się wytknąć im nawet najmniejszy błąd, niedoskonałość. A my jesteśmy przecież tylko ludźmi, takimi jak wszyscy inni. Nie jesteśmy doskonałe. Wydaje mi się, że wiele osób o tym zapomina i stawia sobie za punkt honoru znalezienie jak największej ilości wad w kandydatkach na miss. Często na forach internetowych pisano o mnie i Marcie Kownierowicz, więc byłyśmy pod największym ostrzałem. A jednak żadna z nas nie wygrała…

Kiedy ogłoszono mnie 1 Wicemiss sama do końca nie wiem, co czułam w ”pierwszej chwili”. Wszystkie wicemiss mówią, że to wspaniałe uczucie i że były przeszczęśliwe. Prawda jest taka, że najbardziej przegrany jest ten, kto jest najbliżej wygranej. No cóż, mówi się trudno, liczyłam się z tym. Być może potrzebowałam takiego zimnego prysznica, momentami byłam zbyt pewna siebie…

Teraz, kiedy upłynęło już kilka miesięcy i emocje opadły mogę szczerze powiedzieć, że czuję radość, ogromną wdzięczność za wszystkie oddane na mnie głosy. Tytuł 1 Wicemiss Polski oraz Miss Polsatu i Plotka są ogromnym zaszczytem. Szczególnie, że tytuły komplementarne to werdykt tak wielu ludzi! Cieszę się, że mogłam wziąć udział w tych wyborach i miałam okazję poznać świetne dziewczyny i współpracować ze wspaniałymi ludźmi.

Czy osiągnęłam to, na co liczyłam decydując się na udział w konkursie Miss Polski? Myślę, że tak. Chociaż jestem zodiakalnym Skorpionem, a to bardzo ambitne osobowości, które zawsze walczą o najwyższą stawkę. Na pewno wielu rzeczy się nauczyłam. I ku mojemu zaskoczeniu odkryłam, że czasem to, co wydaje się porażką, jest tak naprawdę czymś lepszym niż to, co wydawało nam się wygraną 😉

Dla wszystkich laureatek konkursu Miss Polski rozpoczęły się nowe obowiązki. Zaczęły one również odczuwać zarówno plusy, jak i minusy wynikające z posiadanych tytułów…

Plusów jest mnóstwo, dla mnie największy to oczywiście wyjazdy 😉 Jeśli chodzi o minusy, to tak naprawdę ja nie widzę żadnych. Wydaje mi się, że to kwestia podejścia. Jestem optymistką. Staram się zawsze skupiać na tym, co dobre. Co do obowiązków, najważniejszym z nich jest reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowe

No właśnie. Amanda jest chyba jedyną polską miss, która wzięła udział w dwóch różnych międzynarodowych konkursach piękności, posiadających innych organizatorów i odbywających się w różnych terminach, które jednak miały miejsce w tym samym kraju – w Chinach i oba mają prawie identyczną nazwę.

To prawda, nazwy były podobne, lecz konkursy zupełnie inne.

Pierwszy z nich, Miss Tourism Queen of the Year International 2011, wspominam lepiej. Nie, nie dlatego, że odniosłam sukces i zostałam 2 Wicemiss. Było nas – uczestniczek 50. Moją współlokatorką była dziewczyna z Panamy, trzymałyśmy się jeszcze z dziewczynami z Łotwy i Indii (później Hinduska wygrała). Przede wszystkim świetnie się bawiłyśmy. To był naprawdę wspaniały czas. Mieszkałyśmy w najlepszych hotelach. Poznałyśmy Chiny z różnych stron, codziennie zwiedzałyśmy ten kraj, codziennie mogłyśmy zobaczyć coś nowego. Byłyśmy w wioskach, gdzie panowała bieda i brud, a następnego dnia brałyśmy udział w bankiecie charytatywnym z chińskimi milionerami. Szybko się zaaklimatyzowałam w nowym otoczeniu. Mało spałyśmy i czasem jadłyśmy posiłki w biegu, bywało nawet tak, że jadłyśmy jedzenie z KFC w autokarze żeby nie tracić czasu. Dziewczyny były zdeterminowane. Widać było, że nie przyjechały tu na wakacje, były świetnie przygotowane, miały po 5 ogromnych toreb z ubraniami i kosmetykami. Większość z nich od rana nosiło makijaż ze sztucznymi rzęsami i brokatem, jednak dla mnie taki makijaż o 6 rano to przesada. Malowałam się skromniej, naturalniej. Mimo determinacji wszystkie byłyśmy dla siebie miłe, pomagałyśmy sobie i wspierałyśmy, kiedy któraś bardzo tęskniła za domem lub po prostu miała gorszy dzień. Pamiętam, że miałam tylko jedną wieczorową sukienkę, a potrzebowałam dwóch, więc moja współlokatorka Caroline chciała pożyczyć mi swoją najlepszą suknię. To było bardzo miłe. Oczywiście nie zgodziłam się na to, przyjęłam nieco skromniejszą sukienkę 😉 Grafik naszych zajęć był bardzo napięty. Wstawałyśmy o 6, czasem 5.30, a kładłyśmy się spać po 1. Często byłyśmy bardzo zmęczone, więc ustanowiłyśmy zakaz narzekania, żeby mieć jak najwięcej pozytywnej energii. Nie liczyłam zupełnie na nic. Nauczona doświadczeniem z poprzedniego konkursu traktowałam te wybory jako przygodę, a ponieważ Chiny mnie fascynowały, chłonęłam każdą wycieczkę jak gąbka 😉 Miałam dużo szczęścia, gdyż dziewczyny z którymi się trzymałam, miały podobne nastawienie. Jedną z rzeczy, która mnie zaskoczyła, było to, jak Chińczycy reagowali na mój typ urody. Przed wyjazdem ktoś mi powiedział, że mają bzika na punkcie blondynek o niebieskich oczach. Nie spodziewałam się, że na tak dużą skalę. Przez pierwsze kilka dni kiedy było nas tylko 18, ja byłam jedyną blondynką. Wszyscy mnie zaczepiali, dotykali moich włosów, pytali, czy noszę soczewki kontaktowe i robili mi zdjęcia. Nie wiedziałam, co mam o tym myśleć. Z jednej strony to było bardzo miłe, z drugiej nieco krępujące. Dziesiątki fotografów towarzyszyło nam każdego dnia. To była dla mnie nowość. Kiedyś widząc trzy aparaty naraz, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, będąc na tym zgrupowaniu po trzech dniach czułam się zupełnie swobodnie przy 30tu fotoreporterach. Jedzenie mi nie za bardzo smakowało. Prawdziwy szok przeżyłam, kiedy dowiedziałam się, że Chińczycy lubią żuć surowe nóżki kurczaków. Tamtego dnia nie zjadłam prawie nic na kolację.

Drugi konkurs – Miss Tourism Queen International, odbywał się w Święta Bożego Narodzenia. Moją współlokatorką była dziewczyna z Łotwy, Eva. Od razu złapałyśmy świetny kontakt. To niezwykłe, jak wiele może łączyć tak różne osobowości. Do tej pory codziennie rozmawiamy na Skype, Eva odwiedzi mnie w marcu, a ja ją w kwietniu 😉 Dziewczynom było ciężko, bardzo tęskniły za domem i często o tym rozmawiałyśmy, więc niestety takie nastawienie i mi się udzieliło. Nigdy jeszcze tak nie tęskniłam za domem. Jakby tego było mało, miałyśmy jeszcze więcej zajęć niż na poprzednim konkursie. Było bardzo ciężko. Na szczęście moi bliscy dawali mi ogromne wsparcie, mnóstwo pozytywnej energii, dzięki czemu świetnie się bawiłam. Na tych wyborach było prawie 100 dziewczyn, wszystkie od początku obstawiały, kto zajmie jakie miejsce. Czułam konkurencję i nieprzyjemną atmosferę na każdym kroku. Wszystkie były spięte, a zmęczenie potęgowało rozdrażnienie. Wiele dziewczyn się kłóciło. Ja i koleżanki, z którymi się trzymałam (mówiono na nas „Russian Mafia”) starałyśmy się zachowywać dystans od tego wszystkiego. Kiedyś nawet doszłyśmy do wniosku, że skoro jest nas sto, to każda z nas ma 1% szans na wygraną 😉

Jak powszechnie wiadomo, podróże kształcą. Dzięki tym wyjazdom wiele się nauczyłam, poczułam prawdziwą patriotką. Byłam dumna z tego, że mogę reprezentować mój kraj. Z chęcią opowiadałam o Polsce, zachwalałam nasze jedzenie, piękne dziewczyny oraz krajobrazy. Ponadto, odkąd pamiętam, podróż do Chin była moim marzeniem, kultura tego kraju zawsze bardzo mnie fascynowała. A to wspaniałe uczucie, gdy marzenia się spełniają 🙂

Tytuł 1 Wicemiss Polski Amanda otrzymała w sierpniu ubiegłego roku. Za nią zaledwie 5 miesięcy „urzędowania” – to nawet nie połowa, a mimo to doświadczeń może jej pozazdrościć niejedna Miss, która już dawno przekazała koronę 🙂 Gdyby miała teraz pomóc innym dziewczynom w przygotowaniach do konkursu międzynarodowego, to jakich rad by im udzieliła, przed czym ostrzegła?

Ależ, ja mam nadzieję, że moje wyjazdy do Chin to dopiero początek 🙂 Bardzo chciałabym jeszcze pojechać na jakiś międzynarodowy konkurs piękności. Jak już wspominałam, marzę o tym, żeby podróżować. Nie wiem, na jaki konkurs mogłabym pojechać, przyznam się, że nie śledzę tego, jak wyglądają poszczególne tego typu imprezy. Jedyne, co bym zmieniła, gdybym mogła cofnąć czas to to, że sama zrobiłabym sobie fryzurę i makijaż na finał podczas pierwszego międzynarodowego konkursu. Pamiętam, że gdy spojrzałam w lustro przed galą pomyślałam, że ktoś zrobił mi kiepski żart. Poza tym nie mam sobie nic do zarzucenia, dałam z siebie wszystko, a nawet więcej 😉

Rady? Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest to, że nigdy nie wiadomo, kto wygra. To ogromne konkursy, wielkie przedsięwzięcia, trzeba dawać z siebie wszystko. Poza tym mimo pozorów, to ciężka praca. Chodzenie w szpilkach przez całe dnie może nie wydaje się katastrofą, ale jeśli budzisz się z napuchniętymi i pozdzieranymi stopami i dowiadujesz się, że po raz kolejny musisz być w tych szpilkach cały dzień, jesteś bliska załamania. Ale nie możesz narzekać, każda dziewczyna ma ten sam problem. Ważna jest wytrwałość i elastyczność, często zmieniano nam grafik w ostatniej chwili. Kiedyś miałyśmy pół godziny na przygotowanie się do bankietu. Byłyśmy po wielogodzinnej wędrówce na słońcu, każda z nas potrzebowała prysznica, musiała umyć włosy, przebrać się, zrobić makijaż. Łazienka była jedna na 2 osoby. Musisz wyglądać perfekcyjnie, w końcu po to tu przyjechałaś. Pamiętam, że jedna z dziewczyn nie zdążyła i robiła sobie makijaż na bankiecie pod stołem, podczas gdy my słuchałyśmy przemówienia – to było zabawne 😉 Liczą się różne rzeczy. Nie będę oryginalna – przede wszystkim uśmiech! To jedna z najważniejszych cech Miss. Druga sprawa to komunikatywność, dziewczyna powinna być miła, przyjacielska, pomocna. Nikogo nie interesuje naburmuszona miss, która wiecznie jest z czegoś niezadowolona i do nikogo się nie odzywa. Poza tym Królowa Piękności powinna mieć to coś, co wyróżnia ją spośród innych dziewcząt. Powinna mieć klasę, być zaradna i opanowana. Sztuka wypowiadania się jest również znaczącym elementem. Ale przede wszystkim powinna czuć się piękna nie tylko zewnętrznie, ale i wewnętrznie. Być odporna na krytykę. Mówi się, że wybory miss to konkurs piękności, lecz nie zawsze wygląd jest najważniejszy…

Amanda Warecka to dziewczyna, która ma odwagę realizować swoje marzenia. Życzymy jej, by wszystkie jej się spełniły. A sobie życzymy, by wśród przyszłych kandydatek na Miss było jak najwięcej takich „Amand” – pięknych, mądrych i szczerych dziewczyn, godnych koron Międzynarodowych Królowych Piękności…

Miss Polski 2011

Finał Miss Polski ’11

Organizator: Missland

Data i miejsce: 27 sierpnia 2011 r.; Amfiteatr w Płocku

Prowadzenie: K. Ibisz, M. Dowbor, K. Cichopek

Gwiazdy wieczoru: Volver, M. Wiśniewski, M. Femme, A. Węgorzewska

Jurorzy: A. Szewioła, I. Miko, A. Partyka

Laureatki:

Miss Polski – Angelika Ogryzek

Vicemiss Polski – Amanda Warecka i Marta Kownierowicz

Konkursy międzynarodowe:

  • Angelika Ogryzek – Miss World 2011 (Londyn)
  • Angelika OgryzekMiss Supranational 2013 (Mińsk) – Top 9
  • Angelika Ogryzek – Miss Grand International 2014 (Tajlandia) – Top 10
  • Amanda Warecka – Miss Tourism Queen of the Year International 2011 (Chiny) – II Vicemiss Tourism Queen of the Year International 2011
  • Amanda WareckaMiss Tourism Queen International 2011 (Chiny) – Miss Charm
  • Marta Kownierowicz – Miss Globe 2011 (Tirana) – Top 15 + Miss Golden Girl

***

Koncert finałowy MISS POLSKI 2011 odbył się 27 sierpnia, tradycyjnie już w płockim amfiteatrze. Był zwieńczeniem trwającego 2 dni 3 Festiwalu Piękna. Jego bohaterkami były 24 finalistki, wyłonione w wieloetapowych eliminacjach, w tym dwie przedstawicielki polonii – Dayana Grobarek z Niemiec oraz Dorota Masło z Australii. Po raz pierwszy w historii jedną z finalistek wybrali również internauci – okazała się być nią Katarzyna Jędroszka z Droszewa.

Po dwóch emocjonujących godzinach pięknej gali poznaliśmy Top 3. II Vicemiss Polski 2011 została Marta Kownierowicz z Czarnej Białostockiej, mierząca 174 cm dwudziestodwulatka. I Vicemiss to Amanda Warecka z Lublina, jedna z najmłodszych finalistek – 18 letnia, mierząca 173 cm wzrostu. Korona zaś powędrowała na skroń szczecinianki – Angeliki Ogryzek. Nowa polska królowa piękności jest blondynką, mierzy 177 cm wzrostu i w chwili koronacji miała 19 lat. Główną nagrodą dla najpiękniejszej był samochód Kia Picanta.

Zobacz