Agata Szewioła na Miss World 2010
Kategoria: Miss Polski 2010
Zdjęcia od J. Kusiak
Zdjęcia z prywatnego archiwum Joanny Kusiak – II Vicemiss Polski 2010





Zdjęcia od A. Wierzbickiej
Zdjęcia z prywatnego archiwum Anny Wierzbickiej – I Vicemiss Polski 2010




Wywiad z J. Kusiak
Joanna Kusiak – II Vicemiss Polski 2010
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w czerwcu 2011 roku
Wszyscy lubimy prezenty. Zarówno otrzymywać, jak i samemu sobie sprawiać. Joanna Kusiak postanowiła sprawić sobie prezent z okazji swoich 18 urodzin.
Na udział w konkursie Miss Polski zdecydowałam się w dniu moich 18-tych urodzin. Wtedy organizowany był casting do regionalnego konkursu Miss Polski – Miss Beskidów. Powiedziałam sobie – jeśli się uda, będę miała super prezent, jeśli nie – trudno, nic się nie stanie. No i się udało! Największą motywacją dla mnie była sama możliwość przeżycia takiej przygody, wtedy – w dniu castingu, nie pomyślałabym, że dojdę aż do ogólnopolskiego finału. Traktowałam to jako zabawę. Bardzo chciałam się sprawdzić, nigdy wcześniej nie brałam udziału w takim wydarzeniu, dlatego było to dla mnie coś nowego.
No właśnie. 11 października 2009 roku, od castingu do wyborów Miss Beskidów rozpoczęła się przygoda Joanny z konkursem Miss Polski. Jak burza przechodziła ona przez kolejne jego etapy.
Zakwalifikowałam się do regionalnego finału. Przygotowania do niego trwały już kilka miesięcy przed galą i wspominam je bardzo pozytywnie. Wśród dziewczyn panowała przyjazna atmosfera, nawzajem sobie pomagałyśmy. Uczyłyśmy się, jak dobrze się prezentować na scenie i przed obiektywem aparatu, musiałyśmy pamiętać o tym, aby się często uśmiechać, najważniejsze było jednak to, by wszystko na występie poszło zgodnie z planem. Gala finałowa odbyła się 9 maja 2010 r. w Bielskim Centrum Kultury. Otrzymałam wówczas tytuł Miss Beskidów, dzięki któremu dostałam się automatycznie do półfinału Miss Polski. Zgrupowanie półfinałowe, jak i sam koncert galowy, odbyły się w Gołdapii. Jury wybrało wówczas 8 finalistek konkursu, w tym mnie, co było dla mnie zaskoczeniem, ale i ogromną radością.
Teraz gra toczyła się już o wysoką stawkę. Korona, samochód, udział w konkursie Miss World, to wszystko było w zasięgu ręki Joanny. Trzeba było jeszcze tylko „przetrwać” zgrupowanie przedfinałowe.
Zgrupowanie finałowe trwało dwa tygodnie. Rozpoczęło się konferencją prasową w Warszawie – 13 sierpnia. Stamtąd udałyśmy się do Wieliczki, a następnie do Ciechocinka, gdzie mieszkałyśmy już do końca zgrupowania. Podczas całego zgrupowania miałyśmy różne obowiązki – sesje zdjęciowe, nagrywanie wizytówek dla telewizji, wszystko to poprzedzone doborem odpowiednich strojów, wykonaniem fryzur i makijaży. Wiele czasu zajmowały próby choreograficzne. Aby wszystko na gali było dopięte na ostatni guzik, musiałyśmy ćwiczyć w każdej wolnej chwili. Czasami zdarzało się, że zamiast wieczorem iść wcześniej spać, ćwiczyłyśmy jeszcze w pokojach choreografię, aby następnego dnia na próbie mieć już opanowane do perfekcji wszystkie kroki. Program zgrupowania obejmował także zwiedzanie Krakowa, Wieliczki oraz Skorzęcina. W tym ostatnim spędziłyśmy cały dzień nad pięknym jeziorem, pływałyśmy statkiem, odbyła się także prezentacja wszystkich kandydatek do korony. Myślę, że takie przygotowania są bardzo ważne dla półfinalistek, czy finalistek konkursów piękności. Czas spędzony na zgrupowaniu przygotował nas odpowiednio do wielkiej gali, czyli finału.
Ale zgrupowanie to nie tylko czas wytężonej pracy. To oczywiście także możliwość zawarcia nowych znajomości z koleżankami z całej Polski. Myślę, że na konkursach piękności może nawet narodzić się prawdziwa przyjaźń, choć jest to bardzo trudne, ponieważ każda z nas mieszka w innym zakątku Polski i jednak wspólne kontakty są ograniczone.
W moim roczniku atmosfera między dziewczynami, mimo panującego stereotypu, była bardzo przyjazna. Nie było żadnej „niezdrowej” konkurencji, żadnej zawistnej rywalizacji. Bardzo miło wspominam każdą chwilę spędzoną z moimi koleżankami z pokoju. Na zgrupowaniu półfinałowym mieszkałam w pokoju z Moniką Kołodziej, Martą Kaczmarczyk i Dominiką Lipińską. Na zgrupowaniu finałowym już tylko z Martą i Dominiką. Bardzo szybko nawiązałyśmy kontakt, dobrze się rozumiałyśmy i nawzajem wspierałyśmy, a to jest ważne na tego typu zawodach.
Nie ma co ukrywać, że najważniejszy jest jednak koncert finałowy i końcowy werdykt…
Gala finałowa była dla mnie ogromnym przeżyciem. Gdy już wyszłam na scenę, stres, emocje opadły, liczyły się brawa i okrzyki ze strony publiczności, dzięki nim atmosfera była naprawdę niezapomniana. Koncert finałowy trwał ponad dwie godziny. Dla mnie była to krótka chwila. Nawet się nie zorientowałam, a już wyczytywana była ścisła 10 finalistek. Był to dla mnie moment pełen emocji, głównie dlatego, że zostałam wyczytana i to jeszcze jako ostatnia.
Potem wyjście w sukniach ślubnych oraz sukienkach wieczorowych. Na koniec nadszedł długo oczekiwany moment – ogłoszenie laureatek.
Ja otrzymałam tytuł 2 Wicemiss Polski. Byłam ogromnie szczęśliwa. To mój największy dotychczasowy sukces. Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że znajdę się w trójce najpiękniejszych kobiet w Polsce. To dla mnie ogromne wyróżnienie. Swoją radość mogłam dzielić z rodziną, która przyjechała do Płocka, aby mi kibicować. Przyjaciele trzymali za mnie kciuki przed telewizorami. Jestem im za to wdzięczna, bo wsparcie bliskich w takich sytuacjach sprawia, że stają się one jeszcze bardziej wyjątkowe.
Koronę Miss Polski wywalczyła Agata Szewioła. Serdecznie jej gratuluję, choć niewiele mogę o niej powiedzieć. Nie znam jej zbyt dobrze, nie zdążyłyśmy się bliżej poznać podczas zgrupowania.
Dla Joanny Kusiak przygoda z konkursem Miss Polski nie skończyła się wraz ze zgaśnięciem ostatnich świateł na scenie płockiego amfiteatru. Zdobycie tytułu 2 Wicemiss wciąż procentuje.
Konkurs Miss Polski uczy odporności na krytykę, samodzielności i odpowiedzialności. Udział w nim w pewien sposób odmienił moje życie, stałam się odważniejsza i bardziej otwarta w kontaktach z innymi ludźmi, musiałam też uodpornić się na krytykę, nawet tą, która nie zgadza się z rzeczywistością. Minusem bycia ogólnopolską wicemiss jest właśnie to, że nie jest się osobą anonimową, a co za tym idzie, jest się poddawanym ciągłej krytyce, nieraz niezbyt przyjaznej. Ale z tym trzeba się pogodzić, choć to trudne. Każdy ma przecież prawo do własnego zdania. Na pewno wielkim plusem bycia wicemiss jest natomiast możliwość wyjazdu na międzynarodowe konkursy piękności. Ja również miałam kilka propozycji takiego wyjazdu, niestety z przyczyn osobistych musiałam zrezygnować, czego bardzo żałuję.
A jakie rady ma Joasia dla przyszłych kandydatek do korony?
Co mogę poradzić dziewczynom, które wahają się, czy spróbować swoich sił w takiej zabawie, czy też nie? Rozważając wszelkie za i przeciw uważam, że warto startować w wyborach Miss. Konkurs daje wiele – satysfakcję, pewność siebie, możliwość przeżycia czegoś niezapomnianego, o czym potem będzie można opowiadać wnukom. Ważne jest, żeby udział w takiej imprezie traktować jak zabawę. Trzeba być sobą i znać swoją wartość, nie warto przejmować się opinią innych ludzi. Oczywiście należy mieć świadomość, że udział w wyborach wiąże się z dużym stresem i należy być na to przygotowanym. Stres, jaki towarzyszył mi podczas poszczególnych etapów konkursu, był stresem mobilizującym. Starałam się, żeby wszystko zawsze wychodziło jak najlepiej, a jeśli coś się nie udawało, próbowałam o tym nie myśleć – w końcu każdemu zdarzają się wpadki. Istotne w takich występach jest to, aby być zawsze uśmiechniętym i myśleć pozytywnie. Negatywne emocje nigdy nie pomogą, a zawsze znajdą swoje ujście. Spotkałam się z tym, że dziewczyny mocno przejmowały się i stresowały występami, a jak już wszystko minęło, musiały wyrzucić z siebie emocje, stres i złość poprzez płacz. Myślę, że na pewno przydałoby się także psychologiczne przygotowanie kandydatek podczas zgrupowań poprzedzających kolejne konkursowe etapy – tu uśmiech w kierunku organizatorów :)
Miss to nie tylko uroda…
Idealna królowa piękności? Moim zdaniem, powinna być skromna, uśmiechnięta, pomocna i otwarta. Jej atutem będzie znajomość języków obcych i chęć podróżowania po świecie, bo to bezpośrednio wiąże się z byciem Miss. Moją ulubioną Miss Polski jest Ania Jamróz. Nie poznałam jej dokładnie, ale wydaje się bardzo sympatyczną, otwartą i przyjaźnie nastawioną osobą. Gratuluję jej sukcesów na Miss World oraz Miss Supranational. Sądzę, że godnie reprezentowała nasz kraj, a wyróżnienia jak najbardziej jej się należały.
Bardzo ważne jest jednak, aby nie dać się zwariować. Ja pozostałam sobą. Wciąż mam te same pasje i ambicje, co przed konkursem. W październiku skończę 20 lat, mieszkam w Bielsku-Białej. Lubię spędzać czas z dziećmi, stąd też wybrałam kierunek studiów z nimi związany. Studiuję Zintegrowaną Edukację Wczesnoszkolną i Edukację Przedszkolną (dziennie) oraz Informatykę i Zarządzanie (zaocznie) w Bielsku – Białej. Moje plany na przyszłość to, najważniejsze – skończyć studia i założyć rodzinę, a marzeń jest wiele, ale ich nie zdradzę 😉 Moją pasją od zawsze jest muzyka – w 2 klasie szkoły podstawowej tata zapisał mnie na naukę gry na pianinie, po kilku latach pojawiło się zainteresowanie grą na gitarze, śpiewałam także przez pewien czas w chórze. Wolny czas najczęściej spędzam z rodziną i przyjaciółmi. Bardzo lubię chodzić na długie spacery, włączam wtedy ulubioną muzykę, zapominam o wszystkich problemach i jest to dla mnie najlepsza forma relaksu.
I bardzo dobrze, że Joannie wszystkie te odniesione sukcesy nie przewróciły w głowie. I że wciąż jest zwykłą, choć jednocześnie niezwykłą dziewczyną…
Wywiad z A. Wierzbicką
Anna Wierzbicka – I Vicemiss Polski 2010
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2011 roku.
Jej przygoda z konkursami piękności rozpoczęła się w 2007 roku, kiedy uczestniczyła w finale Miss Polski Nastolatek, niestety bez większego sukcesu. Przekonała się wówczas, że nie jest to tylko zabawa, ale również ciężka praca. Mimo wszystko spodobało jej się to i postanowiła spróbować swoich sił w konkursie dla kandydatek dorosłych. W 2010 roku zdecydowała się wystartować w Miss Polski.
Kierowała mną ciekawość i chęć przeżycia tego jeszcze raz. Nie liczyłam na żadne nagrody czy ewentualną sławę, traktuję to jako zabawę i robię to dla przyjemności. Sam udział w takim konkursie daje mi dużo satysfakcji i zadowolenia z samej siebie – mówi Anna Wierzbicka. Oczywiście zanim zdobyła tytuł 1 Wicemiss Polski 2010, musiała przejść przez kilka eliminacyjnych etapów.
Te wstępne etapy są bardzo ważne, przygotowują dziewczyny do wielkiego finału. Kandydatka ma wtedy możliwość nauczenia się prezentacji na scenie, odpowiedniego chodzenia, uśmiechu. Droga ta jest długa i czasem męcząca, bo trzeba uczestniczyć we wszystkich wyjazdach, ale to daje szansę na zajęcie w finale Miss Polski wysokiego miejsca i tym samym stwarza ogromne możliwości.
Mój pierwszy etap odbył się w Legnicy, gdzie przeszłam casting do finału Miss Dolnego Śląska. Gala miała miejsce w Lubinie i tam właśnie zdobyłam koronę Miss Polski Dolnego Śląska. To wydarzenie było już dla mnie wielkim i niespodziewanym sukcesem. Następnie pojechałam do Warszawy na ogólnopolski casting ćwierćfinałowy, lecz nie uczestniczyłam w nim, ponieważ automatycznie, ze względu na zdobyty tytuł Miss Regionu, przeszłam do półfinału. Zgrupowanie półfinałowe Miss Polski trwało tydzień. Wraz z innymi kandydatkami mieszkałam w Olsztynie, gdzie codziennie ćwiczyłyśmy do gali. Pamiętam, że na drugiej próbie skręciłam kostkę i myślałam, że moja przygoda z konkursem na tym się skończyła, ale dotrwałam do końca zgrupowania, a w dzień występu kostka już nie bolała. Jury wybrało osiem dziewczyn, w tym mnie, do wielkiego finału. To był następny sukces, na więcej nie liczyłam.
Finałowa gala po raz trzeci z rzędu odbyć się miała w przepięknym płockim amfiteatrze. Tradycyjnie poprzedziło ją zgrupowanie przygotowawcze.
W sierpniu pojechałam do Wieliczki, gdzie rozpoczęło się najdłuższe i najcięższe zgrupowanie, bo przygotowujące nas do finału Miss Polski. W Małopolsce spędziłyśmy tydzień, tam codziennie pracowałyśmy nad choreografią. Miałyśmy również sesje zdjęciowe, nagrania do telewizji, wiele wywiadów i konferencji prasowych. Wieczorami, dla relaksu korzystałyśmy z hotelowego basenu i jacuzzi. Po siedmiu dniach przeniosłyśmy się do Ciechocinka. Większość czasu zajmowały nam ćwiczenia i praca nad tym, aby gala wypadła rewelacyjnie. Zgrupowanie przed finałem trwało ponad dwa tygodnie, dlatego miałam okazję dobrze zapoznać się z dziewczynami. W pokoju mieszkałam z Justyną Dziobą, Julitą Więckowską, Gosią Piekarską i Anią Lenarcik. Wieczorami, kiedy miałyśmy czas wolny, Justyna rozbawiała nas do łez, żartowałyśmy i wygłupiałyśmy się razem, nigdy nie było żadnej kłótni między nami. Nie odczuwałam współzawodnictwa, raczej starałam się dobrze bawić i nie zawracać sobie głowy takimi rzeczami. Najbardziej zaprzyjaźniłam się z dziewczynami, z którymi mieszkałam w pokoju, ale również z Anią Weber i Amandą Streich – 1 Wicemiss Polski Nastolatek. Z Anią spędzam do dziś dużo czasu, razem podróżujemy i to sprawiło, że zwierzamy się sobie i wiemy o sobie wszystko. To jest dowód na to , że mimo konkurencji jaka ponoć istnieje na konkursach piękności, a której ja osobiście nie odczułam, można zawrzeć przyjaźń i utrzymywać kontakt nawet po zakończeniu wyborów. Oczywiście podczas zgrupowania krążyło dużo ploteczek, które dziewczyny wymyślały, ale myślę, że nie były zbyt istotne i nie miały wiarygodnego źródła, dlatego nie przyciągały mej uwagi.
Ciężka praca, wiele miesięcy przygotowań, nowe znajomości, to wszystko składa się na wybory Miss Polski. Nie da się jednak ukryć, że najważniejsza jest gala finałowa. I to na nią najbardziej czekają dziewczęta.
Koncert finałowy wspominam z wielkim sentymentem i zarazem tęsknotą. To było niezapomniane wydarzenie i zawsze pozostanie w mojej pamięci. Dwugodzinna gala trwała dla mnie 10 minut, wszystko działo się tak szybko, za kulisami poprawa makijażu, zmiana strojów, ustawienia do poszczególnych partii – zamęt i pośpiech. Pierwsze wyjście w bieliźnie, choreografia „Diabełków i Aniołów” stylizowana na show Victoria’s Secret. Niesamowite uczucie, kiedy wychodzisz na scenę, słyszysz muzykę i ludzi klaszczących na twój widok. Kolejno były pokazy w strojach kąpielowych, jesiennej kolekcji TRU TRUSARDI. Po czym wybierano już finałową 10. Nie liczyłam na nic, powiedziałam sobie: „będzie, co ma być, ważne, że tu byłam i to przeżyłam.” Do TOP 10 zostałam wybrana jako trzecia, ucieszyłam się, ale zarazem przeraziłam, bo kolejne wyjście dziewczyn z Top 10 było w sukniach ślubnych, do którego układu kompletnie nie pamiętałam. Na szczęście wszystko dobrze poszło, mimo tego, że halka sukienki zaplątała się w szpilki. Następnie ogłoszono werdykt jury. Na scenę wkroczyłyśmy w sukniach wieczorowych, gdzie z dziesięciu kandydatek wybrano pięć udekorowanych szarfami. 4 Wicemiss – Agnieszka Ptak, 3 Wicemiss – Edyta Hreczuk, 2 Wicemiss- Joanna Kusiak, ja otrzymałam tytuł 1 Wicemiss, a wygrała Agata Szewioła. Tytuł 1 Wicemiss Polski to dla mnie wielki sukces, nigdy wcześniej nie myślałam, że dojdę tak wysoko. Cieszę się również, że wygrała Agata. Zasłużyła na koronę. To skromna, wesoła i przyjacielska osoba, której najbardziej się to należało. Zdecydowanie ona była moja faworytką. Tego, że przegrałam z nią, nie uważam za porażkę, a raczej jestem dumna z siebie. W końcu jestem w piątce najpiękniejszych kobiet w Polsce. Oglądając powtórkę wyborów byłam zaskoczona, wszystko wypadło tak perfekcyjnie, żałuję tylko, że nie było etapu z zadawaniem kandydatkom pytań, ponieważ jest to możliwość wykazania się wiedzą i inteligencją, wtedy możemy udowodnić, że nie jesteśmy tylko ładne.
Okazało się zatem, że dla Ani koncert finałowy Miss Polski nie był końcem jej przygody z konkursami piękności.
Tytuł 1 Wicemiss Polski zobowiązuje mnie m. in. do reprezentowania Polski w konkursach piękności na arenie międzynarodowej. Dlatego miałam możliwość wzięcia udziału w jednej z takich imprez. Były to wybory Bride of the World, czyli Najpiękniejsza Panna Młoda. Zgrupowanie do konkursu i gala odbywały się w Singapurze. Przed wyjazdem byłam trochę przestraszona, ponieważ pierwszy raz leciałam tak daleko i to w dodatku sama, ale kiedy szczęśliwie dotarłam na miejsce i odebrali mnie organizatorzy konkursu, poczułam się bezpieczna. Właśnie to podoba mi się w Singapurze. Jest to całkowicie bezpieczny kraj o niskim wskaźniku przestępczości, do tego bardzo czysty i zadbany. Poznałam tam wiele dziewczyn z innych państw, dowiedziałam się ciekawych historii na temat ich narodów. Podczas zgrupowania dużo zwiedzałyśmy, byłyśmy w muzeach, a także uczestniczyłyśmy w rozdaniu nagród dla zasłużonych doktorów i profesorów, na którym był obecny sam premier Singapuru – Lee Hsien Loong. Skosztowałam tamtejszych dań. Na przykład zupa z rekina to bardzo popularne w Singapurze, choć drogie danie. Mi osobiście nie smakowała. Na konkursie nie odniosłam żadnego sukcesu, ale nie żałuję, że tam pojechałam. Podróż ta była kolejnym doświadczeniem, nauką i niezapomnianym przeżyciem.
Jaka zdaniem Ani powinna być idealna Miss Polski?
Idealna Królowa Piękności powinna być zawsze uśmiechnięta, rozmowna, pomocna, powinna znać języki obce, lubić podróżować, a przede wszystkim – zero marudzenia i narzekania. Moją ulubioną Miss Polski jest Klaudia Ungerman. Nie znam jej osobiście, ale wydaje się być sympatyczną dziewczyną, jest naturalna, a to najbardziej cenię w kobietach.
Ania osiągnęła tak wiele w wyborach Miss, że i ją można uznać, za zbliżoną do ideału. Czy rzeczywiście? Jaka jest? Czy ma wszystkie te cechy, które powinna, jej zdaniem, posiadać Miss Idealna?
Jaka jestem? Na ten temat najlepiej mogą wypowiedzieć się moi rodzice i najbliższe mi osoby, które doskonale mnie znają. Przyznaję, mam tyle zalet, co wad. Najbardziej drażni mnie moja niecierpliwość, przez nią muszę mieć wszystko szybko dopięte na ostatni guzik, co samo w sobie może być pozytywne. Myślę, że jestem przyjacielska, pracowita i pomocna, choć czasem nieufna, uparta i stanowcza. Mam 19 lat, urodziłam się w Jeleniej Górze, obecnie mieszkam w Warszawie, ale dużo podróżuję i w Polsce jestem rzadko. W wolnym czasie czytam książki, to przenosi mnie w inny świat i mogę choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Uwielbiam podróżować, zwiedzać i poznawać historię miejsc, w których jestem. Najbardziej inspiruje mnie Barcelona i kultura Hiszpanii. Lubię poświęcać czas rodzinie i przyjaciołom, dzięki nim czuję się szczęśliwa i kochana. O swoich planach i marzeniach nie mówię, bo wszystko może się w życiu zmienić, podchodzę do tego z dystansem.
Moja rada dla dziewczyn startujących w wyborach Miss: bądźcie zawsze uśmiechnięte, wesołe i rozmowne. Ludzie muszą widzieć, że dziewczyna jest otwarta i przyjacielska. Do takich konkursów trzeba podchodzić z dystansem, nie traktować tego zbyt poważnie, raczej jako dobrą zabawę. Sukces zależy od nastawienia, jeżeli będziesz szczera, przyjacielska i nie będziesz starała się wygrać za wszelką cenę, to Cię polubią. Nie mogę pominąć kwestii szczęścia, bo często zdarza się tak, że odpada, bądź nie zajmuje zasłużonego miejsca, zarówno piękna, jak i mądra dziewczyna. Ogólna faworytka.
No cóż… Nie pozostaje nic innego, jak podpisać się pod słowami Anny. I czekać na kolejne piękne, młode, interesujące i przyjacielskie dziewczyny, którym dopisze szczęście i powtórzą jej sukcesy.
Miss Polski 2010
Organizator: Missland
Data i miejsce: 29 sierpnia 2010 r.; Amfiteatr w Płocku
Prowadzenie: K. Ibisz, M. Dowbor, T. Kammel, M. Rok
Gwiazdy wieczoru: Kombii, M. Wiśniewski, L. Kopania, M. Mroziński
Jurorzy: A. Jamróz, K. Pinilla Corro, I. Miko, J. Tylman
Laureatki:
Miss Polski – Agata Szewioła
Vicemiss Polski – Anna Wierzbicka i Joanna Kusiak
Konkursy międzynarodowe:
- Agata Szewioła – Miss World 2010 (Chiny)
***
Tradycyjnie już w pięknym płockim amfiteatrze odbyła się 29 sierpnia finałowa gala wieńcząca wybory Miss Polski 2010. Za najpiękniejszą spośród 24 finalistek jury uznało Agatę Szewiołę z Żar. Agata jest brunetką, w chwili koronacji miała 21 lat i 174 cm wzrostu. Była studentką bankowości w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu.
Top 3 uzupełniły kolejno: Anna Wierzbicka z Jeleniej Góry (18 lat, 177 cm wzrostu) i Joanna Kusiak z Bielska – Białej (19 lat, 182 cm wzrostu).
W finale na scenie płockiego amfiteatru pojawiła się również 22-letnia Zuzanna Kobylińska z Gdańska. Swój występ zakończyła awansem do Top 10. Kilka tygodni później wygrała jednak konkurs na Miss Germany World i jako reprezentantka Niemiec wzięła udział w konkursie Miss World 2010. Zuzanna studiuje bowiem medycynę w Gdańsku, ale pochodzi z Niemiec. Miała zatem miejsce sytuacja bez precedensu, iż w jednym konkursie Miss World wystąpiły jednocześnie dwie finalistki tego samego konkursu Miss Polski – Agata Szewioła i Zuzanna Kobylińska. Ta ostatnia awansowała do finałowego Top 25 Miss World 2010.