Wywiad z M. Lewczuk

Monika Lewczuk – I Vicemiss Polski 2009, I Vicemiss Globe International 2009, Miss Supranational 2011

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2011 roku

Konkursy piękności „od zawsze” budzą emocje. Takie same 30 lat temu i obecnie. A najciekawsze są takie edycje, kiedy poziom wśród finalistek jest zarówno wyrównany, jak i wysoki, kiedy są dwie, albo nawet 3 główne faworytki do korony i do samego końca nie wiadomo, która zwycięży. Miewaliśmy w przeszłości takie znakomite duety, jak choćby w latach 80: Gapińska – Gołasiewicz, w 90: Szymczak – Sudolska, czy już zupełnie współcześnie: Gorazda – Panek. Dwie wielkie faworytki pojawiły się również w konkursie Miss Polski w 2009 r. Były to Anna Jamróz i Monika Lewczuk…

Ania Jamróz to bardzo piękna dziewczyna. Wydaje mi się, że w pełni zasługiwała na tytuł. – mówi Monika Lewczuk – Zresztą w moim roczniku było przynajmniej pięć dziewczyn, które zwróciły bardzo moją uwagę. Jeżeli chodzi o mnie, nie byłam faworyzowana przez organizatorów, ale dużo ludzi podchodziło do mnie mówiąc, że stawiają na mnie. Bardzo to doceniałam.

Z czasem obie dziewczyny udowodniły i potwierdziły swoją urodę i klasę znaczącymi sukcesami, jakie odniosły na międzynarodowych konkursach piękności. Zanim to jednak nastąpiło, obie musiały przebyć długą drogę. Skupmy się na Monice…

To, że zdecydowałam się na udział w Miss Polski, wynikło przypadkowo. W gazecie trafiłam na artykuł o Klaudii Ungerman, zainteresował mnie, więc weszłam na stronę Miss Polski i akurat było ogłoszenie o wyborach Miss Mazowsza. Od dłuższego czasu moja rodzina i znajomi namawiali mnie, żebym się zgłosiła do takiego konkursu, więc stwierdziłam, że bez ich wiedzy, ale spróbuję 😉 Praktycznie nikt nic nie wiedział, dopóki nie udało mi się zdobyć tytułu Miss Mazowsza 😉 Moją motywacją było przede wszystkim sprawdzenie samej siebie. Chciałam spróbować, zobaczyć, czy mam szansę. Miss Mazowsza to był pierwszy etap eliminacji. Ale z każdego konkursu mam wspaniałe wspomnienia. Poznałam mnóstwo niesamowitych ludzi, z niektórymi dziewczynami przyjaźnię się do tej pory.

Wydaje mi się, że szczeble, które musiałam przejść w drodze do finału Miss Polski (Miss Mazowsza, półfinał Miss Polski) nauczyły mnie wiele i w znaczącym stopniu wpłynęły na moje przygotowanie do finału, chociaż doświadczenie, które udało mi się pozyskać, bardziej wykorzystałam na konkursach międzynarodowych, niż na finale MP. Przede wszystkim byłam przygotowana na to, że zgrupowanie to nie wakacje, ale ciężka praca do ostatniej minuty.

No właśnie, zgrupowanie. Poprzedza każdy konkurs piękności. Jak ono wyglądało przed tym ostatnim, decydującym starciem – przed finałem Miss Polski, czego dziewczyny mogły się na nim nauczyć? Jaka panowała atmosfera?

Na zgrupowaniu do finału Miss Polski uczyłyśmy się przede wszystkim choreografii i pewnego obycia z kamerami, fotografami. Dla wielu z nas były to pierwsze profesjonalne zdjęcia, nagrania. Przygotowywałyśmy się również do tego, że na gali wszystko musi wyjść bezbłędnie – więc każda z nas starała się już na próbach choreografii dawać z siebie wszystko. Każda dziewczyna traktuje zgrupowanie inaczej, stąd atmosfera w różnych kręgach bywa różna. Są osoby, które za wszelką cenę chcą wygrać, są takie, które bardzo się stresują, ale większość bierze zgrupowanie jako dobrą zabawę. Zdarzają się nawet przyjaźnie, które rodzą się podczas tego szczególnego okresu. Atmosfera na każdym z konkursów staje się często napięta szczególnie przed samym finałem. Wiadomo, że każda dziewczyna chce dostać najlepszy dla siebie strój na to wydarzenie, więc kłótnie pojawiają się przede wszystkim podczas przymiarek 😉

Niemal rokrocznie konkursowi Miss Polski towarzyszą plotki, sensacyjki. Jak było w 2009 roku? Jakie wówczas krążyły w kuluarach plotki?

Hmm… nie pamiętam 😉 Zgrupowanie przedfinałowe wspominam przede wszystkim jako świetną zabawę. W pokoju mieszkałam z Pauliną Multon, jak się później okazało moją sąsiadką mieszkającą w Płocku dwie ulice obok, ale prawie ze wszystkimi dziewczynami miałam bardzo dobry kontakt i z dużą ich częścią mam do tej pory.

Zgrupowanie dobiegło końca, a jego zwieńczeniem był koncert finałowy Miss Polski 2009. Po całodniowych próbach generalnych byłyśmy bardzo zmęczone i w dniu gali większość z dziewczyn po prostu chciała, żeby było już po wszystkim. Finał dla nas to nie tylko zabawa, ale i ogromny stres, który jest jeszcze podsycany przez osoby na backstage’u pospieszające nas, krzyczące. Natomiast samo wyjście na scenę daje duży zastrzyk pozytywnej energii 🙂

Rodzinne miasto przyniosło Monice szczęście. W płockim amfiteatrze zdobyła tytuł I Vicemiss Polski 2009. To był początek pasma jej sukcesów, z których kolejny odniosła już na międzynarodowej arenie.

Konkurs Miss Globe International 2009 wspominam najlepiej ze wszystkich, w jakich brałam udział do tej pory. Panowała tam niezapomniana atmosfera, która wynagrodziła mi wszystkie trudy, jakich przez te 3 tygodnie doświadczyłam. Mimo wielu oficjalnych i nudnych obowiązków, zwiedziłyśmy dużo miejsc, jakich bym się nie spodziewała zobaczyć w Albanii. Cały pobyt składał się z wielu osobnych, fantastycznych chwil. Czy byłam faworyzowana? Ja takich rzeczy nie widzę, więc ciężko jest mi się wypowiadać. Mogę powiedzieć tylko, że po konkursie podeszło do mnie kilku menadżerów dziewczyn z innych państw ku mojemu szczeremu zaskoczeniu mówiąc mi, że byli pewni, że to ja wygram. Ostatecznie zajęłam drugie miejsce. Natomiast werdykt główny wzbudził wielkie kontrowersje. Nikt nie spodziewał się, że wygra Samah Gahfaz z Algierii.

Do trzech razy sztuka. Dwukrotnie Monika była o krok od zwycięstwa i choć, jak mówi, w obu przypadkach czuła radość z wywalczonej lokaty, to liczne grono jej fanów czuło pewien niedosyt. Udało się za trzecim razem, Monika Lewczuk założyła koronę Miss Supranational 2011! Finał tego konkursu tradycyjnie już został zorganizowany nie tylko w Polsce, ojczyźnie Moniki, ale nawet w jej rodzinnym mieście – Płocku. Czy gospodyni konkursu międzynarodowego jest łatwiej, czy trudniej?

Myślę, że jest i łatwiej, i trudniej. Łatwiej, bo jednak nie musiałam się przestawiać na inny czas/pogodę/jedzenie/częściowo język, a poza tym organizatorzy bardziej przymykali oko na moje drobne wykroczenia 😉 Natomiast trudniej, ponieważ wszyscy bardziej na mnie zwracali uwagę i więcej ode mnie wymagali. Zarówno organizatorzy, jak i publiczność. Natomiast tutaj muszę też dodać, że podczas finału dostałam bardzo duże wsparcie ze strony widzów w amfiteatrze właśnie, za które jestem ogromnie wdzięczna. Przede wszystkim emocje podczas gali finałowej to było dla mnie niezapomniane uczucie, szczególnie po ogłoszeniu wyników, kiedy publiczność krzyczała ze szczęścia, że wygrała reprezentantka Polski 🙂

Zresztą całe wybory wspominam bardzo dobrze, po raz kolejny poznałam fajne osoby. Świetnie dogadywałam się ze współlokatorką z Wietnamu, z którą już jesteśmy umówione na spotkanie w Pradze, z dziewczynami z Egiptu, Puerto Rico, Namibii, Belgii, Francji, Polinezji, Ekwadoru, Albanii, Bahamów, Kanady, Curacao, Czech, Dominikany, Gruzji, Hong Kongu, Islandii, Filipin, Rwandy, Serbii, Szwecji, z Tajlandii (chociaż ciężko było ją zrozumieć), USA 🙂 Do tej pory często się kontaktujemy na Facebook’u.

W ogóle atmosfera wśród dziewczyn była zaskakująco dobra. Oprócz jednej delegatki, której każda inna szczerze nienawidziła, cała reszta żyła ze sobą w bardzo dobrych stosunkach. Organizatorzy nie faworyzowali żadnych kandydatek, natomiast same dziewczyny między sobą ustalały już swoje TOP 5, TOP 20 itd. Ja tego nie lubię, więc zawsze omijam takie rozmowy, natomiast i tak do mnie trafia, kto, czyim zdaniem będzie w tych typowaniach.

Te wspaniałe sukcesy sprawiły, że Monika jest dziś jedną z najbardziej utytułowanych Miss w Polsce. Bazując na własnym doświadczeniu, jakich rad udzieliłaby ona dziewczętom przygotowującym się do startu w międzynarodowym konkursie piękności?

Wydaje mi się, że oprócz fizycznych predyspozycji, przede wszystkim ważne jest nastawienie. Nawet najpiękniejsza dziewczyna, mając ciągle niezadowoloną minę, nie wzbudzi entuzjazmu jury. Myślę, że ważna jest też naturalność w relacjach z innymi. Jeżeli dziewczyna potrafi podejść do konkursu na luzie, nie stresuje się za bardzo, ale stara się i przykłada, ma znacznie większe szanse, stąd moja rada, aby kolejne kandydatki podchodziły do konkursów piękności z uśmiechem i nastawieniem, że nawet, jeżeli zgrupowanie będzie ciężkie, to jest to tylko kilkanaście/ kilkadziesiąt dni, a tytuł, który mogą zdobyć, dostaną dożywotnio.

No tak, z pewnością Monika stanowić może wzór. Niewiele dziewczyn tak bardzo zbliżyło się do ideału Królowej Piękności, jak ona. A jaka jest, gdy zdejmie z głowy koronę?

Ciężko jest opisać samą siebie. Wydaje mi się, ze jestem dość pozytywną, ale też złożoną osobą, staram się czerpać radość z tego, czego doświadczam. Uwielbiam coś robić, działać. Moi rodzice zawsze twierdzą, że wszędzie jest mnie pełno, ale chyba po prostu tak już mam, że nie potrafię za długo wysiedzieć w jednym miejscu 😉 Bardzo cenię sztukę, dlatego ogromną satysfakcję sprawia mi jej zgłębianie, poznawanie nowych kultur, miejsc, ale też ludzi. Często łapię nastroje refleksyjne i wtedy ciężko jest mnie z powrotem przywrócić do rzeczywistości.

Niedawno skończyłam 23 lata, mieszkam w Warszawie. Od lat zajmuję się muzyką, ukończyłam Płocką Szkołę Muzyczną im. Karola Szymanowskiego, ucząc się gry na fortepianie. Przez kilka lat uczęszczałam do Teatru Muzycznego Buffo na warsztaty teatralno-wokalne, do Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie na wokal jazzowy i klasyczny oraz na lekcje śpiewu u licznych aktorów i wokalistów, więc jak widać muzyka, a w szczególności śpiew, to moja pasja, którą stale rozwijam 🙂 Z nim też związane są moje marzenia.

A zatem nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć Monice spełnienia tych marzeń. I oby w dziedzinie śpiewu była równie bezkonkurencyjna, jak w wyborach Miss.

Wywiad z A. Jamróz

Anna Jamróz – Miss Polski 2009, awansowała do Top 16 na konkursie Miss World 2009

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w styczniu 2011 roku.

Wybory Miss w Polsce zdają się przeżywać renesans swej popularności. Świadczą o tym kilkumilionowe widownie zarówno ubiegłorocznej gali finałowej Miss Polski, jak i Miss Polonia, coraz częściej i chętniej publikowane w mediach artykuły na temat Missek, czy też wywiady z nimi, liczne komentarze internautów do każdego z takich artykułów
oraz fakt bywania królowej piękności na wielu imprezach i co się z tym wiąże, jej coraz większej rozpoznawalności.

A jak to wygląda z perspektywy samej Miss? Dlaczego dziewczyny w ogóle decydują się na udział w takiej imprezie? Co jest dla nich największą motywacją? Jakie są plusy i minusy bycia najpiękniejszą Polką? Co daje im ten tytuł? Czego się uczą przez rok swego panowania? Czy w chwili przekazania korony odczuwają żal, czy raczej ulgę? No
i czy wybory Miss są dla nich tylko jednym epizodem, przygodą, czy stają się sposobem na życie?

Aktualnie panujące Miss Polski Agata Szewioła i Miss Polonia Rozalia Mancewicz pełnią swoje obowiązki zaledwie od kilku miesięcy i dopiero zbierają doświadczenia. O podsumowanie swojego roku panowania i odpowiedź na pytanie, czy warto zostać Miss, pokusiły się natomiast najpiękniejsze Anno Domini 2009 – Anna Jamróz i Maria Nowakowska.

***

Mój start w wyborach Miss Polski to był przypadek wspomina ANNA JAMRÓZ, MISS POLSKI 2009. W 2009 r. byłam 21-letnią dziewczyną, która uczyła się na Uniwersytecie Gdańskim. Interesowałam się muzyką i filmem z lat 60tych, thrillerami psychologicznymi, prawem. Kiedyś, gdy uczestniczyłam w pokazie mody w Galerii Bałtyckiej, poznałam osobę, która zajmuje się organizowaniem konkursu Miss Polski. Osoba ta zachęcała mnie do wzięcia w nim udziału. Decyzja taka nie była dla mnie łatwa, bałam się, jak odbiorą mnie inni, bo wiadomo, że z tytułem Miss wiąże się pewien stereotyp. Po jakimś czasie stwierdziłam, że tak naprawdę nie mam nic do stracenia, że to, co myślą o mnie inni, nie powinno wpływać na moje decyzje. Nie chciałam niczego żałować. Gdybym podjęła inną decyzję, pewnie bym sobie tego nie wybaczyła. ;- 

Najtrudniejszy pierwszy krok, jak mówią słowa znanej piosenki. Później jest już łatwiej, choć droga do korony i tytułu Miss Polski jest długa.

Zaczęło się od konkursu regionalnego – Miss Ziemi Pomorskiej 2009. Wspominam ten etap bardzo pozytywnie. Poznałam tam osoby, z którymi utrzymuję kontakt do dzisiaj. Po szczeblu regionalnym, pojechałam na zgrupowanie półfinałowe, które odbywało się w Sieradzu (wcześniej był jeszcze ćwierćfinał ogólnopolski w Warszawie, ale dziewczyny, które wygrały konkurs regionalny, dostawały się automatycznie do półfinału). Na pewno zapamiętam ten okres do końca życia. Chociaż muszę przyznać, że brakowało mi tam czasu wolnego. Następnie przyszedł czas na wielki finał. Czy dzięki kilkuetapowym eliminacjom byłam do niego dobrze przygotowana? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno miałam mniejsze problemy z uśmiechaniem się na scenie. 😀 No i też nie pamiętam, żebym się specjalnie stresowała. To chyba efekt dwóch poprzednich etapów konkursu.

Wiele rzeczy zmieniło się w ciągu ponad 20-sto letniej historii konkursu Miss Polski. Ale niezmiennie, od początku, galę finałową poprzedza zgrupowanie przygotowawcze. 

Zgrupowanie finałowe Miss Polski 2009 trwało około trzech tygodni i odbywało się w Ciechocinku. Równolegle też w tym samym miejscu trwały zgrupowania dwóch innych konkursów – Miss Supranational 2009 i Miss Polski Nastolatek 2009, także dziewczyn było sporo. 🙂 Podczas tych kilku tygodni nauczyć się można cierpliwości, tolerancji. Każda dziewczyna jest inna, więc jest to warunek konieczny, aby atmosfera na zgrupowaniu była odpowiednia. Uczyłyśmy się także, jak się zachowywać przed mediami, na co zwracać uwagę oraz jak poruszać się na scenie.

Zanim trafiłam do Ciechocinka, wciąż miałam pewne wątpliwości, ale już i silne motywacje do udziału w takiej imprezie. Perspektywa sporych nagród na pewno była jedną z nich. Miło dostać nowy samochód w wieku 21 lat. 🙂 Zachęcająca również była wizja podróży, nowych przygód, ewentualnie konkursu Miss Świata – wtedy to wydawało się tak odległe, jednak w jakiejś tam małej części wierzyłam, że możliwe. To wszystko miałam przed oczyma jadąc na zgrupowanie… jednak najsilniej do dalszego udziału w konkursie skłoniła mnie obawa przed konsekwencjami wycofania się. Dręczyła mnie myśl, że za kilka lat nie będę mogła sobie wybaczyć, że mając szansę, nie wykorzystałam jej z obawy przed krytyką innych.

Myślę, że atmosfera podczas przygotowań do finału była miła. Nie wiem, czy trafiłam akurat na taki szczęśliwy rocznik, czy jest tak zawsze. Osobiście nie odczułam żadnego współzawodnictwa. Mam wrażenie, że dziewczyny się wręcz wspierały, pomagały sobie. Może to brzmi śmiesznie i mało wiarygodnie, ale naprawdę tak było… albo ja jestem ślepa. Sądzę nawet, że na zgrupowaniu Miss Polski można zawrzeć przyjaźnie. Tak, jak wszędzie zresztą, czy na wycieczce, czy w szkole… Jeśli dziewczyny mają odpowiedni dystans do konkursu i do własnej osoby oraz nie zapominają, co stoi wyżej w hierarchii wartości, to rzeczywiście można nawiązać bliższe relacje. Problemem jednak może okazać się odległość. Sama utrzymuję dość częsty kontakt z kilkoma dziewczynami z konkursu, jednak przyjaźń to chyba za mocne słowo na określenie naszych stosunków. Gdyby nie dzieliły nas kilometry, myślę, że mogłabym się zaprzyjaźnić z Kasią Ryzińską, jedną z moich współlokatorek, Anią Sakowicz, Dorotą Korczak i kilkoma innymi dziewczynami. 🙂

Wybory Miss Polski to przede wszystkim konkurs i siłą rzeczy, jak w każdym współzawodnictwie, ktoś wygrywa, ktoś przegrywa, ktoś staje się faworytem.

Na forach dotyczących konkursów piękności pojawiły się oczywiście typy kandydatek. Na szczęście nie sprawdziły się. 😛 Myślę natomiast, że o faworyzowaniu dziewczyn przez organizatorów mowy być nie może. Sądzę, że wszystkie byłyśmy traktowane równo. Jaki był mój typ do korony i czy sama czułam się faworytką? Hmm… tą informację zachowam dla siebie. Zdradzę jedynie, że obstawiałam kilka dziewczyn, które mogłyby zostać ukoronowane.

Zwieńczeniem wielotygodniowych przygotowań jest koncert finałowy. Jakie emocje towarzyszą wówczas dziewczynom?

Cała gala finałowa zleciała mi bardzo szybko, wręcz błyskawicznie. Będąc na scenie w ogóle nie czułam stresu, całkowicie zapomniałam o tym, ilu ludzi może mnie w tym momencie oglądać w telewizji. Pamiętam, że uczucie, jakie mi wtedy towarzyszyło, to ulga. Po wielu tygodniach przygotowań cieszyłam się, że już za chwilę będzie werdykt i będziemy mogły pojechać do domu opowiedzieć o wszystkim najbliższym.

Rok w koronie Miss Polski jest niezwykły, zwariowany. Najpiękniejsza żyje zupełnie inaczej, niż dotychczas. Podróżuje po całej Polsce i wielu innych krajach, bywa na tzw. salonach, spotyka wiele „gwiazd” znanych jej dotychczas jedynie z mediów. Która z nich wywarła na Annie największe wrażenie, a która rozczarowała?

Poznałam trochę ciekawych osób, jednak nikt nie wywarł na mnie jakiegoś specjalnego wrażenia, ani tym bardziej nikt mnie nie rozczarował. Ciężko mi ocenić kogokolwiek po tak powierzchownej znajomości. Moje opinie budowałam głównie na domysłach i obserwacji. Mogłabym się ewentualnie wypowiedzieć na temat ich pracy. Np. Krzysztof Ibisz jest mistrzem w swojej profesji.

Podróże zagraniczne to chyba jeden z najmilszych aspektów bycia Miss. No i związane z nimi reprezentowanie Polski na międzynarodowych konkursach piękności. Anna wzięła udział w wyborach Miss World 2009, których zgrupowanie odbywało się w Wielkiej Brytanii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a gala finałowa w Republice Południowej Afryki. Czy wyjazd na konkursy międzynarodowe to przyjemność, czy obowiązek?

Zdecydowanie jest to przyjemność! Zwiedzanie nowych krajów, poznawanie dziewczyn różnych narodowości, ale też dobre warunki hotelowe i pyszne jedzenie. 😛 Akurat w 2009 roku dziewczyn było 112, więc trochę sporo, dlatego mogę jedynie się wypowiedzieć na temat grona, z którym się trzymałam i w którym, rzecz jasna, żadnej rywalizacji nie wyczułam. Przyjaźniłam się z Miss Nowej Zelandii, Filipin, Malezji, Meksyku, Norwegii. Do dzisiaj utrzymuję kontakt z Miss Nowej Zelandii. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją odwiedzić.

Momentami miałam wrażenie, że niektóre dziewczyny były faworyzowane, np. poprzez częste wywiady, zdjęcia. Jednak z perspektywy czasu stwierdzam, że wybierali takie, które były ciekawe i atrakcyjne dla państwa, w którym byłyśmy. Dobierali uczestniczki tak, aby różniły się typami urody. Ważne też było, żeby umiały mówić po angielsku, z oczywistych względów. 😉

Ja sama nie czułam się faworytką. Ale awansowałam do finałowego Top 16, co uważam za sukces. Myślałam, że Miss Świata zostanie Miss Meksyku. Szczerze powiedziawszy, faktycznej zwyciężczyni, Kaiane z Gibraltaru, mimo, że była bardzo miła, w ogóle nie brałam pod uwagę. Zresztą jak większość dziewczyn.

Od czego zatem zależy sukces na konkursie piękności? Czy o wysokiej lokacie decyduje wyłącznie uroda?

Moim zdaniem sukces zależy głównie od urody, osobowości, miłej aparycji. To wszystko jest ważne. Zresztą, wg mnie, Miss powinna mieć coś, co przyciąga ludzi. Niekoniecznie „to coś” musi tkwić w wyglądzie. Zauważyłam, że ważna jest też skromność. Organizatorzy chyba dość mają pseudo-gwiazdeczek, które próbują ustawiać wszystkich dookoła. Istotna jest też naturalność. Na konkursach, w których brałam udział, bardzo na to zwracano uwagę. Nawet na Miss Świata, co mnie zdziwiło. Zgadzam się z tym, że dziewczyna powinna być naturalna. Ostatnio na topie są operacje plastyczne. Uważam, że to jest odrobinę próżne, a próżności aprobować się nie powinno. 🙂

Ale i w kraju czekało na Annę wiele obowiązków, które były jednocześnie przyjemnością. Była ona m. in. gospodynią międzynarodowego konkursu piękności Miss Supranational 2010, którego finał odbył się w sierpniu w Płocku.

Tak, to prawda. Brałam udział również w konkursie Miss Supranational, który z roku na rok staje się coraz bardziej popularny. Jako gospodyni czułam się komfortowo, ludzie mnie zaczepiali, kibicowali mi. Na sam finał przyjechali moi znajomi. Gdyby konkurs odbywał się w innym kraju, prawdopodobnie nikomu z moich bliskich nie udałoby się pojawić, aby mnie dopingować. Zwiedziłam miejsca, w których nigdy wcześniej nie byłam, mimo iż są na terenie mojej Ojczyzny. Myślę, że łatwiej jest brać udział w międzynarodowym konkursie, który odbywa się we własnym kraju.

Wybory te wspominam bardzo dobrze! Trafiła mi się najlepsza na świecie współlokatorka (reprezentantka Danii), z którą mam kontakt do dzisiaj. Werdykt? Wygrała Miss Panamy. Chyba słusznie, skoro jury tak zadecydowało. Dużo było ładnych dziewczyn, więc wybór musiał być ciężki. 🙂 Ja cieszę się z awansu do Top 20 i tytułu Królowej Europy.

No ale dodajmy do tej beczki miodu choć łyżkę dziegciu. Naprawdę bycie Miss, to taka sielanka? Nie ma żadnych negatywnych aspektów?

Wszystko mi podobało się w byciu Miss. To też jest chyba kwestia nastawienia. Staram się zawsze skupiać na pozytywach, choć muszę przyznać, że pojawiły się także negatywne aspekty popularności, którą zdobyłam. Są one oczywiście mniej liczne, a ich rozmiary są zdecydowanie mniejsze od aspektów dodatnich. Należą do nich zawiść i krytyka. Niestety muszę przyznać, że spotkałam się z takimi reakcjami. Ludzie bardzo kierują się stereotypami, które, tak naprawdę, nie wiem, skąd się wzięły. Dużo krytyki też spotkało mnie w Internecie. Oczywiście nie jest to nic przyjemnego, ale może pozytywnie wpłynąć na kształtowanie charakteru. Dzięki temu stałam się silniejsza psychicznie i, paradoksalnie, uświadomiłam sobie, w czym tkwi prawdziwa wartość mojej osoby – na pewno nie w wyglądzie. Oprócz tego też nauczyłam się nie oceniać innych ludzi. Dużo się o tym mówi, żeby „nie oceniać książki po okładce”, ale z praktyką jest już trudniej. Zauważyłam, że żyje się lepiej, nie sugerując się pozorami, czy stereotypami. Ten rok naprawdę wiele mnie nauczył i zdobyłam doświadczenie, które na pewno przyda mi się w życiu. Zresztą, wybory Miss nie mają nic wspólnego z wyobrażeniem o nich, jakie miałam przed udziałem w konkursie.

To roczne doświadczenie w byciu Miss delikatnie wpłynęło zatem na zmianę mojej osobowości. Stałam się silniejsza i utwierdziłam się w przekonaniu, że wartość człowieka nie wypływa z tego, co mówią o nim inni. Nawet jeżeli mówi się o kimś bardzo dobrze. Zasmakowałam też, w niewielkim stopniu, czym jest sława i uświadomiłam sobie, jak bardzo się cieszę z mojej anonimowości na co dzień.

Szczerze powiedziawszy nie wiem, czy zauważyłam zmianę stosunku mojego otoczenia do mnie. Nie pamiętam za bardzo, jaki był stosunek moich znajomych przed wyborami. Zresztą myślę, że dla szczerych Przyjaciół i znajomych, to nie miało większego znaczenia. Oczywiście cieszyli się z mojego sukcesu, ale w życiu codziennym przecież nie nosiłam korony i szarfy. 🙂

Wszystko się kiedyś kończy. Rok panowania Anny także dobiegł końca. W sierpniu 2010 r. w Płocku przekazała koronę Miss Polski Agacie Szewiole. Co wtedy czuła? Wzruszenie? Żal? A może ulgę?

To było dziwne uczucie – pomieszanie żalu z wielką ulgą…:) Chociaż właściwie aż takiego wielkiego żalu nie odczuwałam. Może trochę bardziej wzruszenie. Jestem osobą bardzo sentymentalną, tak naprawdę byłam bardzo szczęśliwa patrząc na to, co mi przyniósł ostatni rok. Czułam wdzięczność i radość za tą miłą niespodziankę, jaką mi sprawił Ktoś tam u góry. 😉

Wiedziałam jednak, że przede mną powrót do „szarej” rzeczywistości. Ostatni rok był bardzo nietypowy, ciekawy, przepełniony luksusem. Zatęskniłam trochę za zwykłym życiem i dlatego postanowiłam do niego powrócić. Wróciłam na studia, pracuję w Urzędzie Gminy. Powrót do normalności. 🙂 I do moich zainteresowań. Nadal interesuję się muzyką i filmem z lat 60tych, thrillerami psychologicznymi, prawem. Do tego wszystkiego doszło pszczelarstwo. Lubię robić rzeczy, których normalnie nie robią inni, wykonywać czynności, które wykraczają poza konwenanse. 😉

Mimo wszystko pewnych rzeczy mi brakuje. Najbardziej podróżowania, różnorodności. Byłam już przyzwyczajona do takiego trybu życia. Ciągle na walizkach, codziennie coś innego, poznawanie nowych, ciekawych osobistości. Nie lubię monotonii i ciężko usiedzieć mi w jednym miejscu, dlatego za ciągłymi wyjazdami na pewno będę tęsknić. Chciałabym pojechać jeszcze kiedyś na jakiś konkurs międzynarodowy, który odbywałby się w miejscu, w którym jeszcze nie byłam. Nie wiem na jaki, im bardziej prestiżowy, tym lepiej, jednak myślę, że te są zarezerwowane dla aktualnych Miss. 🙂 Mam natomiast w planach wyjechać na rok do Stanów Zjednoczonych, ale nie wiem co z tego wyjdzie. Wybory Miss traktuję jako przygodę i dar od Boga, za który będę wdzięczna do końca życia. Jednak swoją przyszłość wiążę zupełnie z czymś innym.

Dla Ani wybory Miss okazały się przygodą, a nie sposobem na życie. Jednak przygodą, którą warto było przeżyć. Teraz jest ona udziałem Agaty Szewioły, a za rok? Może wspomnienia Ani przekonały wszystkie niezdecydowane dziewczyny, że warto powalczyć o własne marzenia i przeżyć szaloną rewolucję w swoim życiu. Choćby ta rewolucja miała trwać tylko jeden rok…

Miss Polski 2009

Finał Miss Polski ’09

Organizator: Missland

Data i miejsce: 4 września 2009 r.; Amfiteatr w Płocku

Prowadzenie: K. Ibisz, M. Dowbor, M. Kałamaga

Gwiazdy wieczoru: Stachursky, A. Cierniewski, No Mercy

Jurorzy: G. Parzutka von Lipiński, L. Daniłowicz, K. Ungerman, K. Hołowczyc, P. Saleta, E. Herbuś, Z. Chajzer

Laureatki:

Miss Polski – Anna Jamróz

Vicemiss Polski – Monika Lewczuk i Anna Sakowicz

Konkursy międzynarodowe:

  • Anna Jamróz – Miss World 2009 (RPA) – Top 16
  • Anna Jamróz – Miss Supranational 2010 (Polska) – Top 7 + Queen of Europe
  • Anna JamrózMiss Oriental Tourism 2012 (Chiny) – Top 10
  • Monika Lewczuk – Miss Globe International 2009 (Albania) – I Vicemiss Globe International 2009
  • Monika Lewczuk – Miss Supranational 2011 (Polska) – Miss Supranational 2011
  • Anna Sakowicz – Miss Tourism International 2009 (Malezja)

***

2009 r. pod względem urody finalistek, był jednym z najlepszych roczników w historii konkursu Miss Polski. Bardzo wysoki poziom wśród startujących, do ostatnich chwil finałowej gali pozwalał widzom na emocje. Do końca nie było bowiem pewne, kto 4 września założy koronę. Areną zmagań konkurentek do korony MISS POLSKI 2009 był po raz drugi płocki amfiteatr. Na jego deskach wystąpiły 24 finalistki marzące o koronie.

Zgodnie z werdyktem jury, tytułami Vicemiss podzieliły się: Anna Sakowicz ze Słupska i Monika Lewczuk z Płocka (studentka administracji na Politechnice Warszawskiej), zaś za najpiekniejszą Polkę uznano Annę Jamróz z Rumii. W chwili wyboru Anna miała 21 lat, była absolwentką I Liceum Ogólnokształcącego i studentką prawa na Uniwersytecie Gdańskim.

Brązowowłosa, mierząca 179 cm Ania, odniosła później duże międzynarodowe sukcesy.  W RPA na konkursie Miss World 2009 znalazła się w Top 16 (na 112 startujących kandydatek!), w Polsce, w Płocku na konkursie Miss Supranational 2010 zasiliła Top 7 i zdobyła tytuł Królowej Europy, zaś w Chinach podczas pierwszej edycji konkursu Miss Oriental Tourism awansowała do Top 10.

Zobacz

I znowu podczas drugiego dnia  Festiwalu Piękna, 28 sierpnia 2010 r., w Płocku w amfiteatrze zorganizowano finał Miss Supranational 2010.

W tej drugiej edycji udział wzięło prawie dwa razy więcej kandydatek, niż rok wcześniej – aż 66.  Świadczy to o rosnącym prestiżu i popularności tej Misslandowej imprezy. Polskę reprezentowała, jak już zostało wspomniane z sukcesem, Miss Polski 2009 Anna Jamróz. Dla porządku w pierwszej trójce znalazły się:

1 Panama Karina Pinilla Corro
2 Czechy Hana Verna
3 Słowenia Sandra Marinovic

Więcej

Również w trzeciej edycji konkursu Miss Supranational Polskę reprezentowała laureatka konkursu Miss Polski 2009 – tym razem Monika Lewczuk, I Vicemiss Polski 2009. I…zatriumfowała. To właśnie ona pokonała 69 konkurentek i założyła koronę Miss Supranational 2011! Tytułami Vicemiss podzieliły się: Lyudmila Yakimovich z Białorusi oraz Velery Velez Cuevas z Portoryko. Finałowa gala, tradycyjnie już, odbyła się w płockim amfiteatrze 26 sierpnia.

Więcej