Wywiad z Natalią Pigułą

Natalia Piguła – finalistka Miss Polonia 2013, I Vicemiss Polski 2019, Top 9 na konkursie Miss Intercontinental 2013, II Vicequeen of Coffee International 2020

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Miss Passion

Podobnie jak w ubiegłych latach, chcę Wam przedstawić piękne dziewczyny, które reprezentowały Polskę na międzynarodowych konkursach piękności w sezonie 2019/20.

Jest mi ogromnie miło, że zgodziły się opowiedzieć o swoich doświadczeniach i podzielić się wrażeniami.

Moją pierwszą rozmówczynią jest Natalia Piguła.

Ma 25 lat. Mieszka w Łodzi i jest Inżynierem Budownictwa. Studia ukończyła na wydziale Budownictwa, Architektury i Inżynierii Środowiska Politechniki Łódzkiej.
Obecnie prowadzi własną firmę związaną z transportem.

Założenie własnej działalności pozwoliło jej na swobodniejsze zarządzanie czasem, co z kolei przełożyło się na możliwość udziału w konkursie Miss Ziemi Łódzkiej, który otworzył jej drogę do konkursu Miss Polski oraz reprezentowania Polski na arenie międzynarodowej.

W przyszłości chciałaby założyć kochającą się rodzinę, taką w jakiej została wychowana. Aktualnie rozpoczęła budowę własnego domu. Daje jej to poczucie spełnienia i ogromną radość. Oczywiście marzy także o rozwoju zawodowym.  Chciałaby móc powrócić do zawodu, bo jest budowlańcem nie tylko z wykształcenia ale także z pasji.

Jej przygoda z konkursami piękności rozpoczęła się w 2012 roku, kiedy to Natalia zdobyła koronę Miss Polonia Województwa Łódzkiego i znalazła się w Top 12 konkursu Miss Polonia 2012. Dzięki temu reprezentowała Polskę na konkursie Miss Intercontinental 2013 w Niemczech, gdzie zajęła 9 miejsce na 59 uczestniczek.

Po kilku latach ponownie sięgnęła po koronę w swoim województwie. Tym razem została Miss Ziemi Łódzkiej 2019 pod egidą konkursu Miss Polski. W ogólnopolskim finale wywalczyła diadem I Vicemiss Polski 2019 i dzięki temu otrzymała możliwość reprezentowania Polski na konkursie International Queen od Coffee 2020 w egzotycznej Kolumbii. Wróciła z wielkim sukcesem, zajęła III miejsce.

To właśnie o tym sukcesie i konkursie nam dziś opowie.

  • Konkurs International Queen od Coffee to raczej ciężka praca i szkoła życia, czy wspaniałe doświadczenie i przygoda życia? A może jedno i drugie? Dlaczego?

Na szczęście jest to połączenie obu tych czynników. Konkursy piękności są wspaniałą przygodą, ale także wymagają od reprezentantek swoich krajów wiele pracy.

Obserwując przez wiele lat różne konkursy wiem, że łatwo ocenia się finalistki z pozycji kanapy. Często sama zastanawiałam się, czemu dziewczyna pojechała gorzej przygotowana, czemu nie relacjonuje tego, co się tam dzieje i w końcu dlaczego ma nie dość dobrą garderobę, włosy czy makijaż. Ze swoim dzisiejszym doświadczeniem wiem, że to wszystko nie jest takie proste. Stres, nadmiar atrakcji i zajęć oraz brak doświadczenia powodują, że ciężką pracą jest sprostanie oczekiwaniom. Jeżeli jeszcze dojdzie do tego bariera językowa, to wyjazd może okazać się rzeczywiście dużym wyzwaniem.

W moim przypadku chyba największym problemem okazała się właśnie bariera językowa. Mówię tylko po angielsku. Większość dziewczyn, jak też organizatorzy mówili wyłącznie po hiszpańsku. Na szczęście dostałam na miejscu tłumaczkę anglojęzyczną, która była do mojej dyspozycji w każdej chwili.

Dużego samozaparcia wymaga też relacjonowanie tego, co dzieje się podczas przygotowań. Tu największym problemem okazał się internet, do którego swobodny dostęp miałam praktycznie tylko w hotelu. Po całym dniu atrakcji pozostawało mi zatem jeszcze wrzucenie nagrań, odpisanie na korespondencję itd. Zostawało więc niewiele czasu na sen, bo często szłam spać sporo po północy, a wstawałam o 4:30. W końcu trzeba jeszcze zawsze wyglądać dobrze .

I to jest kolejna praca do wykonania, która być może wydaje się banalna – wygląd. Dni miałyśmy wypełnione co do minuty. Nie było więc zbyt wiele czasu na kręcenie włosów, czy robienie makijażu. Jeżeli chciałam dobrze wypaść – nie było mowy o porannym leniuchowaniu! Zaczęłam rozumieć, dlaczego dziewczyny z krajów Ameryki Łacińskiej są tak bardzo „zrobione”. Wynika to z ich kultury, ale także z wygody – klejenie rzęs zajmuje czas, a jak mamy je na stałe, to zaoszczędza cenne minuty. Tak samo jest ze sztucznymi włosami. W ten sposób dziewczyny te wypadają lepiej na konkursach, są bardziej wypoczęte i zawsze mają loki na medal.

Mimo jednak tej całej pracy i zmęczenia uważam, że ten konkurs był dla mnie cudowną przygodą. Codzienne atrakcje, zwiedzanie i poznawanie Kolumbii było niesamowitą frajdą. Wspaniali ludzie, którzy sprawiali, że czułam się tam oczekiwana i goszczona, byli nagrodą za każdą niedogodność i mimo zmęczenia chciało mi się do nich uśmiechać. Dziewczyny okazały się sympatyczne i wesołe, a organizatorzy bardzo dbający o nas.

Reasumując – wyjazd na ten konkurs to wspaniała przygoda, którą zapamiętam do końca życia. Fakt, że do listy moich marzeń na przyszłość dołączyła jeszcze ponowna wycieczka do Kolumbii chyba mówi sam za siebie. Przecież nie chcemy wracać gdzieś, gdzie było nam źle.

  • Co na konkursie IQoC było dla Ciebie:
  • najcudowniejsze

Najcudowniejsi dla mnie na tym konkursie byli ludzie! Czułam się jak w domu, zaopiekowali się mną od samego początku. Na pierwszej paradzie popłakałam się, gdy ludzie skandowali nie tylko nazwę naszego kraju, ale moje imię. Czułam się wyjątkowo, pokochałam ten naród i czułam się pokochana przez nich! Oni zarażają uśmiechem innych. Jest to coś niesamowitego i niespotykanego na co dzień. Przed wyjazdem przeczytałam, że Kolumbia jest krajem biednych i szczęśliwych ludzi. To sprawdza się w 100%. Bieda, którą widać na każdym kroku, nie powoduje u nich złego nastroju. Cieszą się każdą drobnostką. Odniosłam wrażenie, że przyjazd kobiet z całego świata traktują jak ogromne wyróżnienie.

  • najtrudniejsze

Zdecydowanie najtrudniejsza dla mnie była bariera językowa. Gdy nie było przy mnie tłumaczki, musiałam sobie radzić sama, nie mówiąc po hiszpańsku. Musiałam kombinować np., jak fryzjerom wytłumaczyć, że chcę mieć burzę loków, nie mając dostępu do internetu. Szukałam zdjęć w telefonie, aby móc im zilustrować o co mi konkretnie chodzi. Na szczęście wszyscy okazywali się niezwykle pomocni. Gdy nauczyłam się kilku podstawowych zwrotów, byli ze mnie bardzo dumni. To mnie motywowało do nauki słówek. Chciałam zrobić im przyjemność.

  • najbardziej zaskakujące

Lecąc do Kolumbii byłam przerażona po pierwsze moją pierwszą tak daleką podróżą, po drugie bałam się, co tam zastanę. Czytając o tym kraju w internecie nie znajdziemy pochlebnych informacji, tylko same przestrogi przed wylotem w te strony. Lądując tam byłam więc nieco zdenerwowana. Wcześniej dostałam kilka rad od Mai Sieroń, która była także na tym konkursie, więc niby wiedziałam, czego się spodziewać, ale i tak było we mnie pełno obaw. Na szczęście zupełnie bezpodstawnych. Okazało się, że organizatorzy przydzielili nam ochronę w postaci policjantów. To było niesamowite! Od rana do wieczora każda z nas miała swojego prywatnego ochroniarza, który pełnił także funkcję pomocnika. Bardzo mnie bawił ich widok, gdy paradowali w mundurach nosząc nasze torebki (byli także bardzo gentelmeńscy).

  • najbardziej niezapomniane

Niezapomniane zostaną widoki. Żadne miasto w Europie nie zrobiło dotąd na mnie tak dużego wrażenia jak Manizales. Może dlatego, że kocham góry, a to miasto położone jest na wysokości 2150 m. Jednym ze środków transportu są dwie kolejki linowe (jak na stoku narciarskim). Dużo roślinności, plantacji kawy. Jedyne, czego mi w tym miejscu brakowało, to śniegu. Wyobrażałam sobie jak idealnie zjeżdżałoby się na desce z wulkanu Nevado del Ruiz.

Jeżeli chodzi o sam konkurs, to na pewno niezapomniani pozostaną ludzie i emocje. Od powrotu z Kolumbii złożyło się tak, że ciągle jestem zajęta, ale i tak bardzo często pojawiają się w moich myślach. Czując zapach kawy natychmiast wracam wspomnieniami do Manizales.

  • czego Ci najbardziej brakowało

Internetu! Ze względu na ograniczony dostęp do niego i różnicy czasowej, miałam problem z kontaktem z najbliższymi, a to właśnie oni najlepiej „ładują moje baterie”. Mogłam kontaktować się z bliskimi wyłącznie nad ranem przed wyjazdem na codzienne wycieczki, co też nie było łatwe, ponieważ od 5:30 byłam na nogach i każda minuta była na wagę złota. Chciałam też relacjonować wszystko w mediach społecznościowych i bywały takie dni, że jedynie wymieniłam z rodziną jedno zdanie. Samo zgrupowanie jednak było na tyle krótkie, że nie było to czymś, co znacznie utrudniałoby mi funkcjonowanie.

  • Jaką najbardziej absurdalną rzecz przeczytałaś/usłyszałaś o sobie lub o konkursie podczas jego trwania?

Staram się czytać mało na swój temat, ale jak wiadomo, nie da się zupełnie od tego odciąć. Polacy są narodem, który większą radość czerpie ze skrytykowania kogoś, niż pochwalenia. Tak już jest i już i albo nauczymy się z tym żyć, albo będzie nam ciężko wystawiając się na publiczną ocenę. Konkursy piękności są właśnie takim polem do popisu dla hejterów, krytykantów i tych, którzy „wiedzą lepiej”.

Ja lubię konstruktywną krytykę. Jeżeli ktoś napisze, że mam np. złą sukienkę, bo nie pasuje do mojego typu urody, to zakładając ją kolejny raz rzeczywiście zastanowię się, czy aby jest dla mnie odpowiednia. Jeżeli natomiast ktoś napisze, że jestem brzydka, to mam to w nosie. Takimi komentarzami zupełnie się nie przejmuję. Każdy z nas ma własny gust i ktoś, kto jednemu się podoba, nie musi podobać się innemu. Podobnie jest z krytyką na temat, na który nie mam wpływu. Tak dla przykładu – przeczytałam gdzieś, że na filmiku wypadłam słabo, bo mówiłam mało. Przecież nie będę tłumaczyła każdemu z osobna, że ja dostałam informację, by powiedzieć góra trzy zdania. Ja wiem, że zrobiłam to, o co mnie poprosili organizatorzy i nie mam poczucia, że coś zawaliłam.

Jednak chyba najbardziej absurdalną rzeczą, którą usłyszałam na swój temat jest to, że jestem zezowata. Pomyślałam – może jest coś ze mną rzeczywiście nie tak. Zapytałam o to nawet znajomą okulistkę. Uśmiechnęła się tylko i powiedziała, że mam zupełnie dobre oczy. Analizowałam więc dalej, co może powodować, że na niektórych zdjęciach rzeczywiście wyglądam troszkę zezowato. No i tu z pomocą przyszła mi znajoma wizażystka, która zdiagnozowała problem. Ponieważ mam dość małe oczy, wystarczy je źle pomalować, żeby zaczęły „zezować”. I problem rozwiązany.

W sumie to była konstruktywna krytyka – nauczyłam się malować tak, by nie tworzyć wrażenia zeza i staram się uważnie dobierać wizażystów.

Z plotek o konkursie słyszałam, że i tak żadna Polka nie ma tam szans na TOP5, bo organizatorzy chcą dziewczynę z kraju, gdzie Miss ma fanów i jest wspierana medialnie lub ewentualnie taką, która mieszka blisko i mówi po hiszpańsku. Zostałam II Wicemiss. Chyba jednak plotka się nie potwierdziła.

  • Czy uczestniczki konkursu to koleżanki, które się wspierają, czy jednak konkurentki, które się obserwują? Z kim miałaś najlepszy kontakt?

Wiadomo, że na każdym konkursie znajdzie się czarna owca, osobiście staram się omijać takie dziewczyny szerokim łukiem i robić to, co do mnie należy. Trzeba otaczać się ludźmi, którzy będą Cię wspierać i motywować do działania. Tak też było na tym konkursie. Pomimo bariery językowej zżyłam się z Miss Salwadoru –  Iris Yazminhe Guerra. Moim zdaniem zasłużyła na główny tytuł zarówno urodą, jak i charakterem. Była autentyczna, miła i ciepła. Bardzo cieszyłam się z jej wygranej. W sumie nie jest trudno przez tydzień udawać miłą i uśmiechać się do wszystkich na zawołanie. Jednak w jej przypadku szło za tym działanie. Kiedyś niefortunnie popsuł mi się zamek w sukience. Dla Iris nie był to zupełnie problem. Natychmiast pożyczyła mi swoją sukienkę. Po takich właśnie rzeczach najlepiej poznaje się charaktery dziewczyn.

  • Jak oceniasz werdykt w konkursie? Czy wygrała Twoja faworytka? A jeśli nie, to kto nią był? Czy podczas konkursu było odczuwalne faworyzowanie niektórych dziewczyn?

Osobiście nie miałam swojej faworytki, podobało mi się kilka dziewczyn. Na konkursach międzynarodowych ciężko jest oceniać inne finalistki. Każda jest inna i wyjątkowa, ma inny styl bycia, ubioru, kulturę. Jak już wcześniej napisałam, polubiłyśmy się z Miss Salwadoru, dlatego bardzo mnie cieszył jej sukces w konkursie.

Podczas konkursu sądziłam, że faworyzowana jest Miss Wenezueli. Przy każdym wystąpieniu, wręczaniu kwiatów, zdjęciach to właśnie ona była wybierana przez organizatorów. Nawet na oficjalnych kolacjach siedziała jako jedyna z władzami miasta. Dlatego byłam zaskoczona finalnym werdyktem, ponieważ sądziłam, że to właśnie Wenezuela założy koronę. Po konkursie dziewczyny mówiły mi, że nie odpowiedziała na pytanie sędziów podczas finału. Może to miało wpływ na finalny werdykt?  

  • Jak oceniasz swój występ? Czy jesteś zadowolona, czy z perspektywy czasu chciałabyś coś zmienić?

Miałam zbyt mało czasu na perfekcyjne przygotowanie. Robiłam co w mojej mocy, ale nie wszystko było w 100% takie, jak bym chciała.

Ja lubię kompletować garderobę i dobierać dodatki wszystko fotografując i spisując w notatkach, by na konkursie nie tracić już czasu na zastanawianie się, w co się ubrać. Tak było w przypadku zgrupowań w Łodzi, a później na zgrupowaniu Miss Polski. Tym razem szłam na żywioł. Chociaż miałam spakowane wszystko, czego potrzebowałam, to czułam minimalny niedosyt i ciągłą obawę, że czegoś zapomniałam. Jeżeli będzie istniała taka możliwość, abym reprezentowała nasz kraj ponownie, to na pewno chciałabym mieć znacznie więcej czasu na przygotowanie się. Oczywiście ogromną pomoc dostałam z biura Miss Polski i Miss Ziemi Łódzkiej. Bez tego zupełnie nie udałoby mi się ogarnąć tego wszystkiego w tak krótkim czasie.

Po tym konkursie nauczyłam się, że garderoba, którą zabieram ze sobą musi być bardziej ekstrawagancka i  błyszcząca. Mam wrażenie, że byłam za delikatna w tym wszystkim.  Na międzynarodowych wyborach Miss jednak aby Cię zauważono, musi być efektownie. Sukienki, które podobają się u nas, niekoniecznie będą podobały się na konkursie międzynarodowym. Muszą mieć dużo blasku, cekinów i kamieni. Skromna garderoba zniknie, w zestawieniu z kolorowymi i błyszczącymi kreacjami dziewczyn z Ameryki Łacińskiej. To, co jest cenione w Polsce czy ogólnie w modelingu, czyli naturalne piękno, brak sztuczności i delikatność, przegrywa z ekspresyjną urodą Latynosek. Myślę, ze dlatego właśnie Polski są mniej doceniane w świecie międzynarodowych konkursów piękności.

Jest jeszcze jeden aspekt, który stawia nas w gorszym świetle niż Miss innych krajów – zainteresowanie konkursami w kraju finalistki. W Polsce poza wąską grupą fanów niestety Miss nie mają aż tak wielkiego wsparcia, jak to jest w krajach Ameryki Południowej, czy Azji. Tego niestety nie uda mi się zmienić, ale tym bardziej doceniam każde wsparcie, które otrzymuję.

  • Na podstawie Twojego doświadczenia – jakie cechy (wyglądu i osobowości) powinna mieć dziewczyna, aby zdobyć tytuł International Queen od Coffee? Czym powinni się sugerować organizatorzy wybierając kolejne Poland Queen od Coffee?

W Kolumbii cenią swój czas, co kilkukrotnie podkreślali, dlatego Reina del Coffee musi być punktualna i dobrze zorganizowana. Najlepiej, jakby kandydatka z Polski znała język hiszpański chociaż w stopniu podstawowym lub w dobrym stopniu język angielski (ja miałam tłumaczkę, z którą porozumiewałam się w języku angielskim). Ponadto uśmiechnięta, szczera i autentyczna – musi zarażać innych uśmiechem każdego dnia i znać podstawowe informacje na temat kawy. Oni są oczarowani, gdy ktoś, kto przyjeżdża do nich z dalekiego kraju, ma podstawową wiedzę na ich temat.

Ja przed wyjazdem poczytałam trochę z ciekawości na temat Kolumbii i mówiąc szczerze okazało się to bardzo pomocne. Odniosłam wrażenie, że Kolumbijczycy nie lubią dziewczyn zbyt wyniosłych. Cenią sobie natomiast drobne gesty, jak uśmiech, czy pomachanie ręką. Lubią poczucie, że dobrze jest nam w ich kraju i są bardzo dumni z tego, że mogą nam go pokazać. Okazując im szacunek i szczerą radość z pobytu u nich, w zamian dostaje się ogromną dawkę wsparcia.

Ponadto nie trzeba brać zbyt wiele garderoby, bo wiele rzeczy, w których się pokazywałyśmy, pochodziło bezpośrednio od organizatorów. Najważniejsza jest suknia finałowa i strój narodowy. Jeżeli chodzi o pozostałe kreacje to im bardziej kolorowe i błyszczące, tym lepiej. Jeżeli dziewczyna dostosuje się wskazówek podanych przez organizatorów co do ilości i rodzaju garderoby, to na pewno nie zabraknie jej niczego. To taka mała wskazówka dla kandydatki, która będzie delegatką w przyszłym roku.

  • Jakich trzech rzeczy absolutnie nie może zabraknąć w walizce dziewczyny, która wyjeżdża na IQoC?

Najważniejsze, aby nie zapomnieć przejściówki, ponieważ bez niej nie będą działać wszystkie potrzebne urządzenia elektryczne. Ja takiej zapomniałam i musiałam się nagłowić, aby pierwszego dnia zakręcić loki.

Wygodne czarne szpilki na paradę VIRGEN DE LA MACARENA, ponieważ jako jedyna z parad jest na pieszo (około 6 km).

A co najważniejsze, należy ze sobą zabrać dużo uśmiechu i pozytywnej energii.

Super, bardzo Ci dziękuję za tak ciekawe odpowiedzi i przybliżenie nam Kolumbii i konkursu.

Nie tylko ja, ale również Twoi fani chcieliby zadać Ci kilka pytań. Oto one:

  • blackem: Czy po Twoim sukcesie w konkursie Miss Reinado del Cafe 2020 (swoją drogą Gratulacje!) będziesz jeszcze miała możliwość udziału w konkursie międzynarodowym (i czy w ogóle będziesz jeszcze chciała)?

Dziękuję bardzo! Jeżeli chodzi o mnie, bardzo bym chciała wziąć udział w kolejnym konkursie międzynarodowym. Czy będzie mi to dane, zależy od decyzji biura Miss Polski. Pamiętajmy, że w konkursie Miss Polski brało udział wiele ślicznych dziewcząt, które także marzą o wyjeździe na taki konkurs. Ja uwielbiam klimat konkursów piękności, przygotowania i całą otoczkę wokół tego. Kocham scenę, lubię poznawać nowych ludzi i nowe kultury. Mam więc nadzieję, że uda mi się gdzieś jeszcze reprezentować Polskę. Nie w pogoni za wygraną, ale w pogoni za zbieraniem wspomnień i przeżyciem czegoś wyjątkowego.

  • robert71231: Dokonaj proszę ogólnego porównania dwóch konkursów o zasięgu międzynarodowym, na jakie zostałaś delegowana, uwzględniając przy tym różne aspekty (przykładowo: opisz jak wyglądały zgrupowania, na co Twoim zdaniem przede wszystkim zwracano uwagę, itp.). Oczywiście w miarę możliwości wskaż proszę również elementy podobieństwa, a także zasadnicze różnice pomiędzy nimi, które w istotny sposób stanowiły o ich ewentualnym kontraście.

To jest bardzo trudne zadanie. Konkurs Miss Intercontinental był już bardzo dawno, a ja byłam też wtedy zupełnie inną osobą. Postaram się jednak choćby w minimalnym stopniu jakoś to wypunktować.

Miss Reina del Coffee

  1. Konkurs zapewniał bardzo dużo atrakcji i zwiedzania. Organizatorzy kładli bardzo duży nacisk na to, byśmy mogły jak najlepiej poznać Kolumbię. Dużą rolę odegrało także to, że skupiano się na nas jako na gościach, a nie tylko finalistkach.
  2. Próba do Gali na scenie trwała 3 godziny przed Galą. Wcześniej zupełnie nie było przygotowań.
  3. Podczas zgrupowania nie robiono zdjęć oficjalnych. Były nagrywane tylko materiały filmowe.
  4. Wyłoniono TOP5
  5. Przez cały czas mieszkałyśmy w jednym hotelu, co było dla nas komfortowe, bo nie musiałyśmy ciągle pakować walizek.
  6. Organizatorzy starali się poznać nas jak najlepiej. Byli z nami w każdej chwili i podczas każdego wyjazdu czy wycieczki. Czułam od nich ogromne wsparcie.
  7. W sumie w konkursie brało udział ok. 20 kandydatek.
  8. Językiem w którym porozumiewano się, był język hiszpański. Zapewniono mi jednak tłumaczkę, która z języka angielskiego tłumaczyła na hiszpański.
  9. Finał w Kolumbii  Manizales

Miss Intercontinental

  1. Podczas konkursu robiono nam dużo zdjęć. Często zabierano nas też na oficjalne kolacje.
  2. Próby do Gali Finałowej odbywały się praktycznie od początku zgrupowania.
  3. Miałyśmy oficjalną sesję zdjęciową.
  4. Wybierano najpierw TOP 15, a później Top 5 (po jednej kandydatce z kontynentu)
  5. Pamiętam, że kilkakrotnie zmienialiśmy Hotele podczas zgrupowania.
  6. Z organizatorami miałyśmy mały kontakt. Pamiętam organizatorów wyłącznie z oficjalnych kolacji i rozmów kwalifikacyjnych
  7. W konkursie brało udział ok. 60 kandydatek.
  8. Językiem wiodącym w konkursie był język angielski.
  9. Finał Niemcy – Berlin

Zbliżamy się do końca naszej rozmowy. Jeśli chciałabyś podziękować osobom lub firmom, które wsparły Cię w przygotowaniach do IQoC, teraz jest na to miejsce.

Chciałabym podziękować przede wszystkim Panu Gerhardowi Parzutce za możliwość wyjazdu i wsparcie. Bez tego nic by się nie udało.

Małgorzacie Pakule – organizatorce z Miss Ziemi Łódzkiej – za motywowanie mnie do działania i konstruktywną krytykę oraz za wsparcie podczas zgrupowania.

Karolinie Pakule czyli Fiorce za piękne zdjęcia.
Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o wspaniałych Przyjaciołach konkursu, którymi są:

Oxana Pastushka za wypożyczenie i dopasowanie wspaniałego stróju narodowego. Pamiętałam go dokładnie z czasów, kiedy miała go na sobie Karolina Banach i już wtedy bardzo mi się podobał. Byłam więc dumna, że mogę go mieć.

Pani Agnieszka Lechańska właścicielka firmy Mona Lisa, która zadbała o moje stroje wieczorowe.

NowBrow Professional Eye Studio – firma, z którą jestem zaprzyjaźniona już od czasów łódzkiego konkursu.

Pani Grace Drane i marka Now Brow, która dba o moje brwi przez cały rok.

Marcin Kamiński – przygotował moje włosy tak, żebym nie miała problemów podczas wyjazdu. Dba o nie przez cały rok jako oficjalny fryzjer Miss Ziemi Łódzkiej.

Dziękuję Wam wszystkim!

A ja bardzo dziękuję Tobie i raz jeszcze serdecznie gratuluję wspaniałego sukcesu na konkursie International Queen of Coffee! Mam nadzieję, że zobaczymy Cię jeszcze na niejednym międzynarodowym konkursie piękności!

Wywiad przeprowadziła i opracowała : Katarzyna Żebrowska

Opracowanie tekstu na potrzeby publikacji : Rafał Zebrała

Wszystkie grafiki pochodzą ze zbiorów delegatki oraz Organizatorów. W przypadku podejrzenia naruszeń w powyższym wywiadzie prosimy o kontakt pod adresem misspassion@op.pl

Wywiad autoryzowany.

Wywiad z Patrycją Dorywalską

Patrycja Dorywalska – finalistka Miss Polonia 2013, reprezentantka Polski na konkursie Miss Earth 2014
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w styczniu 2015 r.
29 listopada na Filipinach wybrano 14. laureatkę tytułu Miss Earth. Konkurs od lat należy do światowej czołówki. W finale Polskę reprezentowała zawsze uśmiechnięta i pełna pozytywnej energii Patrycja Dorywalska, top 5 Miss Polonia 2012. Poprosiliśmy ją o podzielenie się z naszymi Czytelnikami wspomnieniami z pobytu na Filipinach.
Patrycjo, witamy ponownie w Polsce 🙂
Hmmm… czy to był sen ? Jeszcze nie mogę odnaleźć się w „zimnej Polsce”. Nie wiedziałam, że będzie mi tak trudno wrócić do rzeczywistości i codziennych obowiązków.
Wyjazd na Filipiny był najlepszą decyzją, jaką podjęłam! Już tęsknię za tym pięknym krajem, cudownymi ludźmi i wspaniałymi dziewczynami z całego świata! 
Filipiny – czy poznałaś trochę ten kraj? Co z tego miejsca zapamiętasz na zawsze? 

Już myślę o tym, aby w przyszłości ponownie odwiedzić ten kraj. Chciałabym zabrać tam moją rodzinę i spędzić wspólnie czas zwiedzając miejsca, których nie miałam okazji zobaczyć. Najwięcej czasu spędziłyśmy w hotelu Green Sun Hotel w Manili, ale w międzyczasie nocowałyśmy także w innych miejscowościach. Miejscem, które najbardziej mnie zachwyciło była jedna z najpiękniejszych wysp świata, tzw „perła Filipin” – wyspa Boracay. Spędziłyśmy na niej 3 dni. Wyspa jest położona 315 km od Manili i płynęłyśmy na nią ponad 10 godzin promem. Po opuszczeniu promu czekały na nas tłumy ludzi i „huczne” powitanie. To było niezapomniane przeżycie.
Czego mi brakowało? Internetu! Miałam wieczny problem z Wi-Fi, a jak już się podłączyłam (tak jak reszta 90 dziewczyn) ciężko było cokolwiek zrobić. Nie miałam możliwości, aby odpisywać na wiadomości, ale już nadrobiłam zaległości J
Co zapamiętam na zawsze? Momentem, który doprowadził mnie do łez (szczęścia oczywiście) było zaproszenie do szkoły SMILE Saint Michael Institute for Lifelong Education, którą wraz ze swoją żoną prowadzi Polak mieszkający od 28 lat na Filipinach – Pan Józef Sarach. Jest to szkoła, która pomaga dzieciom z najbiedniejszych dzielnic Manili zdobyć godziwe wykształcenie. Pamiętam moment, gdy przyjechałam na miejsce – cała szkoła była ozdobiona polskimi flagami, na ścianie widniał napis „WELCOME MISS EARTH POLAND 2014 PATRYCJA DORYWALSKA”, a na środku klasy czekał na mnie tron. Gdy usiadłam, filipińskie dzieci zaczęły śpiewać dla mnie Hymn Polski po POLSKU i zatańczyły Krakowiaka! DLA TAKICH CHWIL WARTO ŻYĆ…
Czy atmosfera podczas zgrupowania była sympatyczna, czy też dało się odczuć rywalizację?
Nie ukrywam, że jadąc na Filipiny obawiałam się o relacje, jakie będą panowały między dziewczynami, ale moje obawy były bezpodstawne. Już od pierwszego dnia „złapałam” dobry kontakt z pozostałymi kandydatkami. Najbardziej zaprzyjaźniłam się z dziewczynami z mojej grupy 3, w szczególności z Miss Rosji, Meksyku, Tajlandii, USA i Miss Ekwadoru.

Miss Rosji i Meksyku zamierzają odwiedzić mnie w Polsce, co bardzo mnie cieszy. Podczas tych 3 tygodni towarzyszyły nam wszystkie z możliwych emocji, każda z nas miała momenty zmęczenia, załamania czy smutku, ale szybko mijały, ponieważ dziewczyny wspierały się wzajemnie i pomagały sobie w każdej sytuacji. Pożyczałyśmy sobie sukienki, malowałyśmy się nawzajem i czesałyśmy.

Trzy tygodnie zgrupowania Miss Ziemi były najbardziej intensywnym czasem w moim życiu, spałam po 4 lub 5 godzin na dobę, brakowało mi chociaż jednego lub dwóch dni odpoczynku, aby zregenerować siły. Miałyśmy wypełniony grafik od rana do wieczora i niektóre dziewczyny w ostatnim tygodniu były tak zmęczone, że się rozchorowały. Miss Francji z powodu choroby, nie mogła uczestniczyć w finale, co jest naprawdę smutne..
Co Cię najbardziej zaskoczyło w czasie trwania konkursu? 
Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że większość dziewczyn (szczególnie z Ameryki Południowej) była przekonana, że Polska to kraj, w którym przez 12 miesięcy panuje zima! Gdy opowiadałam, że mamy 4 pory roku – piękną wiosnę, lato, złotą jesień i zimę, dziewczyny były naprawdę zaskoczone.
Jak oceniasz organizację gali finałowej?
Gala finałowa była zorganizowana na naprawdę wysokim poziomie. Bardzo podobała mi się oprawa muzyczna, choreografia jak i sama scena. Brakowało mi jednak wyjścia w strojach narodowych podczas finału. Żałuję, że nie mogłam pojawić się na scenie w mojej pięknej sukni narodowej przygotowanej przez Renatę Potrzebę. Wszystkie kandydatki pojawiły się wspólnie na scenie jedynie podczas pierwszego wyjścia, które otwierało galę. Uważam, że przed wyczytaniem TOP 16 powinnyśmy pojawić się na scenie przynajmniej w dwóch wyjściach. Atmosfera na finale była naprawdę pozytywna! Wszystkie byłyśmy smutne jedynie z tego powodu, że po gali musimy się rozstać… w momencie, gdy opuszczałyśmy hotel, prawie każdej z nas uroniła się łza, że to już koniec naszej przygody.. 

Jak oceniasz werdykt jury w konkursie Miss Earth i co sądzisz o zwyciężczyni – Jamie z Filipin? 
Nie ukrywam, że Miss Filipin i Wenezuelka były od początku faworyzowane, więc nie zdziwił mnie werdykt jury. Filipinka jest naprawdę piękną kobietą, lecz ja miałam inne faworytki i większość z nich nie zasiliła TOP 16. Bardzo kibicowałam Miss Rosji i Meksyku i jestem dumna, że obie z nich osiągnęły sukces (Miss Meksyku TOP 16, Miss Rosji Miss Fire). Zdziwił mnie awans do TOP 16: Miss Egiptu, Szkocji, Zambii i Słowacji. Zabrakło mi także na podium „ciemnoskórych piękności”, które naprawdę zasługiwały na wysokie lokaty! Myślę, że na sukces składa się wiele czynników, ale trzeba mieć także szczęście. Jury oceniało naszą pracę, postawę i zaangażowanie z całych 3 tygodni, ale tak naprawdę nie wiem co było najważniejsze.
A ustępująca Miss Earth – Alyz z Wenezueli, jakie zrobiła na Tobie wrażenie?
Alyz jest piękną, mądrą, pomocną i przemiłą kobietą! Wywarła na mnie naprawdę dobre wrażenie. W jej towarzystwie czułam się bardzo swobodnie. 
Jak Ty oceniasz swój występ? Czy jesteś zadowolona?
Uważam, że dałam z siebie 100% podczas całego zgrupowania. Długo przygotowywałam się do konkursu i nic mnie nie zaskoczył. Jestem naprawdę dumna, że mogłam reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej i cieszę się, że dostałam taką szansę. Doceniam też fakt, że jak większość polskich delegatek jestem naturalna. Wiele dziewczyn miało doczepiane i zagęszczane włosy, sztuczne rzęsy i biusty. Nie ukrywam, że jestem temu przeciwna, ponieważ na konkursach piękności powinno być oceniane naturalne piękno. 
Co przywiozłaś sobie z Filipin i z konkursu Miss Earth?
Przywiozłam ze sobą piękne wspomnienia, zdjęcia, nowe doświadczenia, znajomości i przyjaźnie, które mam nadzieję przetrwają przez lata. Mam także dwa medale: brązowy, który wygrałam w konkurencji strojów kąpielowych oraz medal, który dostałam w szkole Pana Józefa Saracha i ma dla mnie szczególną wartość. 
Czy podczas konkursu otrzymałaś jakieś ciekawe propozycje? Czy ten wyjazd będzie tylko jednorazową przygodą, czy też zaowocuje jakimiś kontraktami na przyszłość?
Wyjazd na Filipiny jest wspaniałą przygodą, a czy zaowocuje jakimiś kontraktami? Zobaczymy.
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM OSOBOM, BEZ KTÓRYCH MÓJ WYJAZD NA FILIPINY NIE BYŁBY MOŻLIWY! Dziękuję rodzinie, przyjaciołom, władzom mojego rodzinnego miasta Leszna, projektantce Renacie Potrzebie, wizażystce Maji Dec-Polaszek, firmie odzieżowej Desperado London, Joannie Świtale, Zakładowi Jubilerskiemu JADEMI w Lesznie, szkole językowej ADJ w Lesznie, Telewizji Leszno, Panoramie Leszczyńskiej i oczywiście całej redakcji GLOBMISS !!!
A my dziękujemy Tobie za godne reprezentowanie Polski i za te wszystkie emocje, których nam dostarczyłaś oraz za to, że podzieliłaś się z nami swoimi wrażeniami.

Wywiad z Ż. Płudowską

Żaneta Płudowska – I Vicemiss Polonia 2013

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2014 r.

Żaneta Płudowska to piękna 21-latka z Siedlec, obyta z publicznością, gdyż od wielu lat trenuje taniec nowoczesny, który jest jej hobby i w którym ma znaczące sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej. Posiada dużą odporność psychiczną, jest przyzwyczajona do ciągłej oceny i krytyki, gdyż od małego dziecka jako tancerka takiej ocenie była poddawana. Nie odczuwa tremy, czy stresu związanego z publicznymi występami, gdyż często przebywa na scenie. Znakomitą figurę zawdzięcza aktywnemu trybowi życia – lubi chodzić na siłownię i basen. Jest również towarzyska, chętnie spotyka się ze znajomymi. Ma więc wszelkie predyspozycje do bycia idealną Miss i jej start wcześniej, czy później w konkursie piękności wydawał się oczywisty. Zdecydowała się w 2012 roku. Wybrała konkurs Miss Polonia. 

Na udział w konkursie Miss Polonia zdecydowałam się w spontanicznie. Namówiła mnie mama, a ostatecznie przekonali znajomi. Tak naprawdę najtrudniej podjąć decyzję, czy warto w ogóle wystartować w tego typu imprezie, a potem już wszystko się toczy zgodnie z zaplanowanym przez Biuro Miss Polonia grafikiem i terminami. Pierwszym etapem były zatem regionalne wybory Miss Ziemi Siedleckiej. Konkurs ten co roku bardzo nagłaśniany jest przez media siedleckie, wiedziałam, że Siedlce w sposób profesjonalny przygotowują tego typu wybory, a organizatorzy bardzo wspierają dziewczyny. Zachętą były również nagrody, m. in. dwuosobowa wycieczka zagraniczna, czy laptop. Do ostatniego dnia wahałam się, czy wziąć w nim udział właśnie w 2012 roku, ponieważ kilka tygodni po regionalnym finale miałam zdawać maturę. Postanowiłam jednak nie odkładać tej decyzji na następny rok, czego nie żałuję do dziś. Udało mi się wszystko pogodzić. Nie tylko zdałam maturę i dziś jestem studentką III roku Turystyki i Rekreacji na AWF w Warszawie, ale również pojawiły się sukcesy na kolejnych etapach konkursu Miss Polonia.
Etap regionalny przeżywałam bardzo, najbardziej spośród wszystkich konkursowych szczebli. Okazało się, że całkiem niepotrzebnie, gdyż poza głównym tytułem Miss Ziemi Siedleckiej zdobyłam jeszcze tytuły komplementarne – Miss Foto, Miss Gracji i Elegancji oraz bardzo ważny dla mnie tytuł Miss Publiczności. 
Później były już ogólnopolskie ćwierćfinały i półfinały w Białymstoku. Wtedy nie emocjonowałam się już tak bardzo, gdyż wiedziałam, że konkurencja jest bardzo liczna i każda z nas ma podobne szanse. Może dlatego te kolejne etapy również okazały się dla mnie szczęśliwe i znalazłam się w gronie finalistek Miss Polonia 2012.
Dobra passa Żanety trwała nadal. Uczestniczyła wraz z pozostałymi 18 finalistkami w przedfinałowym zgrupowaniu, na którym przygotowywała się do gali, a wreszcie podczas finałowego koncertu ogłoszono ją 1 Wicemiss Polonia 2012.
Na wstępnych etapach konkursu dziewczyna musi sobie radzić sama. Profesjonaliści wkraczają dopiero podczas zgrupowania finałowego. Wtedy miałyśmy zajęcia z choreografem, trenerem, fryzjerem, kosmetyczką. Na tym zgrupowaniu dziewczyny mogą nauczyć się techniki chodzenia na wysokim obcasie i prezentacji swojej osoby na scenie. 
Nie przypominam sobie jakichś sensacyjnych plotek. Atmosfera wśród kandydatek była ogólnie przyjazna, choć podzieliłyśmy się na podgrupy. Ja najbardziej zaprzyjaźniłam się z Patrycją Dorywalską, Anią Markowską, Pauliną Mróz, z którą mieszkałam w pokoju i Dominiką Rynkiewicz oraz Olą Szczęsną. Do dziś utrzymuję z nimi kontakt. Nie przypuszczałam, że w trakcie konkursu piękności można się tak zaprzyjaźnić i wzajemnie się wspierać. Muszę stwierdzić, że nie odczuwałam współzawodnictwa, gdyż się zaprzyjaźniłyśmy, byłyśmy w podobnym wieku i interesowały nas te same sprawy, a może także dlatego, że cały finał traktowałam raczej na luzie, cieszyłam się, że zostałam wybrana spośród tak wielu dziewczyn z całej Polski i dla mnie był to po prostu kolejny występ na scenie, do czego od dziecka byłam przyzwyczajona.
Podczas zgrupowania nie miałam swojej faworytki. Każda z nas typowała do korony kogoś innego. Zdobyty tytuł 1 Wicemiss Polonia uważam za swój sukces. Kiedy usłyszałam werdykt, byłam zadowolona. 
Czy po zdobyciu tytułu 1 Wicemiss Polonia Żanecie przybyło obowiązków? Zyskała popularność? Czy było warto wziąć udział w konkursie Miss Polonia?
Okazuje się, że warto wziąć udział w tego typu imprezie. Muszę przyznać, że konkurs dał mi to, na co liczyłam. Wiele zyskałam i nie uważam, żebym coś straciła. Powiem krótko – warto było. Wprawdzie wszystkie główne obowiązki spoczywają na zwyciężczyni – Miss Polonia, ja od czasu do czasu pełniłam jedynie rolę reprezentacyjną na różnego typu spotkaniach, ale popularność i tak rzeczywiście przyszła. Oczywiście wraz z nią pojawiły się i negatywne aspekty, takie jak krytyka, ale umiem sobie z nią radzić – jeśli jest konstruktywna przyjmuję ją, a jeśli wynika z innych pobudek, nie zwracam na nią uwagi. 
Głównym obowiązkiem każdej Miss, ale i celem, dla którego większość z nich w ogóle bierze udział w konkursie krajowym, jest reprezentowanie Polski na arenie międzynarodowej. Fani i baczni obserwatorzy świata Miss wiedzą już, że choć wszystkie konkursy ze światowego Top są do siebie w pewien sposób podobne, to jednak każdy z nich ma też swoją specyfikę i preferuje odmienny typ urody, czy osobowości. Żanetę, blondynkę o delikatnej urodzie, od początku typowano jako idealną delegatkę na konkurs Miss International organizowany przez Japończyków i przeważnie w Japonii się odbywający. I rzeczywiście, już w najbliższą sobotę wylatuje ona na zgrupowanie do Tokio i rozpoczyna swoją międzynarodową przygodę.
Moje marzenia, czy też cele zmieniały się w miarę kolejnych etapów konkursu. Najpierw chciałam przede wszystkim jak najlepiej reprezentować Siedlce, potem województwo mazowieckie, a teraz jestem przedstawicielką całego kraju na konkursie Miss International w Japonii, w Tokio. Jest to dla mnie zaszczyt i wyróżnienie. Lubię podróże, dlatego cieszę się, że wybory te odbywają się w tak egzotycznym dla mnie kraju. Jestem optymistką, więc zamierzam walczyć o finał. Mam już skompletowaną garderobę, choć nie podjęłam jeszcze decyzji, jeśli chodzi o suknię finałową, bo mam kilka do wyboru dzięki pani Elżbiecie Wierzbickiej właścicielce salonu Belissima z Białegostoku. 
Moja konkurencja z dnia na dzień wzrasta. Obecnie jest już potwierdzonych ponad 80 kandydatek z całego świata, czyli o 20 więcej, niż w ubiegłym roku. Mój optymizm mówi mi jednak, że będzie dobrze. Jestem bardzo pozytywnie nastawiona. Tak naprawdę działam spontanicznie, nie przeżywam mocno wszystkiego, tylko odbieram, co mi daje los. Nie mam ulubionej Miss, kogoś, na kim chciałabym się wzorować. Według mnie Miss powinna przede wszystkim wzbudzać sympatię i po prostu być sobą. To moim zdaniem jest drogą do sukcesu, a także optymizm i pogoda ducha. I tego mi, mam nadzieję, nie zabraknie. 
Pozdrawiam wszystkich fanów. Proszę o wsparcie w głosowaniu internetowym na podanej stronie: http://414602.tbits.me/
Globmiss przyłącza się do prośby Żanety. Trzymamy kciuki i już teraz czekamy na podzielenie się z nami relacjami ze zgrupowania Miss International i wrażeniami po powrocie z Tokio. Trzymamy kciuki!

Wywiad z P. Dorywalską

Patrycja Dorywalska – finalistka Miss Polonia 2013, reprezentantka Polski na konkursie Miss Earth 2014

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w październiku 2014 r.

Przygoda Patrycji Dorywalskiej z konkursem Miss Polonia rozpoczęła się w 2009 roku. Wtedy po raz pierwszy wystartowała w regionalnym konkursie w rodzinnym mieście Lesznie. Po uzyskaniu tytułu „najpiękniejszej” spróbowała swoich sił w konkursie wojewódzkim – Miss Polonia Wielkopolski. Ostatecznie dotarła aż do ogólnopolskiego półfinału. Zachęciło ją to do podejmowania dalszych wyzwań związanych z modelingiem. Pracując jako modelka nabrała pewności siebie i „bagażu nowych doświadczeń”. Powolutku, małymi kroczkami pracowała nad sobą i w końcu zdecydowała się spróbować jeszcze raz. Wystartowała w konkursie Miss Świata Parowozów w 2011 roku. Wygrała i ta korona dała jej możliwość awansu do ogólnopolskiego finału Miss Polonia 2012. Teraz przed nią kolejny test. Już niebawem wylatuje na Filipiny by reprezentować nas na konkursie Miss Earth 2014.

Pamiętam, że już w dzieciństwie oglądałam wraz z mamą konkurs Miss Polonia w telewizji. Gdy dorosłam, postanowiłam wziąć udział w wyborach Miss, ponieważ chciałam, aby w moim życiu „coś” się działo, chciałam przeżyć po prostu ciekawą przygodę, gdyż nie lubię monotonii. Jeszcze przede mną udział w jednym z najważniejszych, międzynarodowych konkursów piękności – Miss Earth 2014, ale już teraz mogę powiedzieć, że warto brać udział w wyborach Miss! Start w konkursie piękności to niezapomniana przygoda i wspaniałe doświadczenie. Gdyby nie wybory, to nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi i nie zdobyła tak wielu doświadczeń. DZIEWCZYNY NAPRAWDĘ WARTO!
Patrycja rozpoczęła przygotowania do finału Miss Polonia 2012 tradycyjnym, przedfinałowym zgrupowaniem.

Zgrupowanie oceniam na „6”. Naprawdę byłam bardzo zadowolona. Spędziłyśmy dwa tygodnie w ekskluzywnym Hotelu Hyatt w Warszawie. Obsługa hotelu „dopieściła” nas pod każdym względem. Podczas zgrupowania poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi pewnie nie miałabym szansy i okazji pracować, gdyby nie start w wyborach. Mam na myśli m. in. Kamilę Szczawińską, Agustina Egurrolę, Izę Grzybowską czy Witolda Szmańdę. Każdy dzień wyglądał podobnie, rano pyszne śniadanie, następnie nauka chodzenia i choreografii w szkole tańca Agustina Egurroli, obiad, ćwiczenia pod czujnym okiem Witolda Szmańdy, kolacja i wieczorny relaks w hotelowym Spa. W ciągu tych dwóch tygodni miałyśmy także sesję zdjęciową, nagrywałyśmy nasze wizytówki dla TVP2, uczestniczyłyśmy w Balu Charytatywnym Fundacji Społecznej Odpowiedzialności Biznesu w Hotelu Hilton oraz miałyśmy trochę czasu, aby pozwiedzać Warszawę. 
Szczerze mówiąc wiele osób pytało mnie, jak wyglądają relacje między dziewczynami w trakcie wyborów Miss. Muszę tu obalić stereotyp mówiący, że kandydatki na Miss podcinają sobie obcasy i wzajemnie rywalizują. Ja podczas kolejnych konkursów piękności, w których brałam udział, poznałam wiele wspaniałych, przemiłych i inteligentnych dziewczyn! Mam z nimi kontakt do dziś, dzwonimy do siebie, piszemy i się odwiedzamy. Moje pierwsze przyjaźnie narodziły się już podczas wyborów Miss Polonia Wielkopolski 2009. Poznałam tam Izabelę Kozłowską czy Natalię Michalszczak (TOP 5 Miss Polonia 2010). Wraz z Izabelą brałam udział w wyborach Miss Świata Parowozów 2011 oraz w ćwierćfinałach i półfinałach Miss Polonia 2012. Z obiema dziewczynami wiąże mnie silna więź i prawdziwa przyjaźń ! Na zgrupowaniu Miss Polonia zaprzyjaźniłam się z Anią Markowską, moją współlokatorką z Krakowa, z Żanetą Płudowską, Pauliną Mróz i Dominiką Rynkiewicz. Wszystkie dziewczyny były bardzo miłe i koleżeńskie. Aktualnie jestem w kontakcie z Żanetą, która wylatuje już niebawem na konkurs Miss International 2014. Wspieramy się wzajemnie i motywujemy. 
Oczywiście plotki i sensacje zawsze będę towarzyszyły takiemu wydarzeniu jak wybory Miss Polonia. Co roku mówi się na przykład, że werdykt jest „ustawiony”, a niektóre dziewczyny bardziej faworyzowane od innych. Ja mogę powiedzieć tyle, że od gali finałowej minęło już sporo czasu i z tej perspektywy nie przypominam sobie jakiś szczególnych plotek. Nie wiem też, czy można było mówić o faworyzacji, ponieważ każda z finalistek reprezentowała zupełnie inny typ urody i naprawdę było ciężko wskazać jedną jedyną, która się najbardziej wyróżnia. Takie jest moje osobiste odczucie.
Zgrupowanie dobiegło końca. Nadszedł czas finałowej gali. Jakie są związane z nią wspomnienia Patrycji?

Galę wspominam z uśmiechem na twarzy, ponieważ doszłam aż do finałowej piątki i jestem z tego powodu naprawdę dumna. Muszę jednak przyznać, że w moim odczuciu, jak i widzów, z którymi rozmawiałam później, na gali brakowało „zakończenia”. Mam na myśli fanfary, tron, na którym powinna zasiąść Miss, brakowało też tytułów komplementarnych np. Miss Gracji, Miss Publiczności, Miss Telewidzów itd. Gdy w dzieciństwie oglądałam wybory, zawsze pojawiały się takie tytuły i myślę, że powinno się do tego wrócić. „Kamera” powinna poświęcić każdej kandydatce więcej czasu, aby widz mógł ją lepiej poznać, zobaczyć. 
Patrycja już wspomniała, że udało się jej awansować do Top 5. Koronę i tytuł Miss Polonia 2012 wywalczyła Paulina Krupińska. Jak nasza Miss ocenia werdykt jury?

Uważam, że Paulina Krupińska świetnie sprawdza się w roli Miss Polonia. Bardzo dobrze odnalazła się w „medialnym świecie” i godnie reprezentowała Polskę na Miss Universe. Moim zdaniem powinna znaleźć się tam przynajmniej w TOP 16, bo naprawdę na to zasługiwała. 
Moimi ulubionymi Miss są natomiast Marcelina Zawadzka oraz Maria Nowakowska. Obie „Królowe” mają w sobie taką wrodzoną życzliwość i ciepło. Ciężko jest to ująć w słowach, nie każdy posiada taką cechę. Gdy czytam wywiady czy oglądam zdjęcia Marceliny lub Marysi od razu poprawia mi się humor i mam chęć do ”działania”. Idealna królowa piękności poza walorami fizycznymi powinna mieć w sobie przede wszystkim klasę, urok osobisty oraz dobre serducho ! I takie cechy mają moje ulubione Miss.
Jeśli chodzi o mój występ, jestem bardzo dumna, że znalazłam się w gronie pięciu najpiękniejszych Polek! Pamiętam dzień ogólnopolskich ćwierćfinałów i półfinałów w Białymstoku, już wtedy bardzo doceniałam fakt, że awansowałam do finału Miss Polonia 2012, ale nawet nie marzyłam o TOP 5. Pamiętam, kiedy podczas gali wyczytano, że do TOP 5 wchodzi numer 8, który został przydzielony mnie, to było coś. Dla takich chwil warto żyć, warto walczyć o marzenia i „mierzyć wysoko”. 
Patrycja dotychczas nie brała jeszcze udziału w żadnym konkursie międzynarodowym. Teraz przed nią wielka próba – od razu start w jednej z najważniejszych tego typu imprez – wyborach Miss Earth. W jaki sposób przygotowuje się i jaki stawia sobie cel przed wyjazdem na ten konkurs?
Tak jak wspomniałam, warto „mierzyć wysoko” i marzyć. Przede mną występ na jednym z największych i najbardziej prestiżowych konkursów piękności na świecie – Miss Earth 2014. Muszę przyznać, że jestem podekscytowana i bardzo przeżywam fakt, że będę reprezentowała Polskę na arenie międzynarodowej. Włożę wszystkie siły i całe serce w przygotowania, aby zaprezentować się jak najlepiej. Przygotowań jest bardzo wiele, a dzień za dniem ucieka. Muszę przede wszystkim napisać projekt ekologiczny, a dokładniej Eco Beauty Video w temacie Eco Tourism, które nagrałam w Ośrodku Wczasowym SADYBA. Musze również przygotować garderobę na zgrupowanie (potrzebuję suknię narodową, wieczorową, sukienki koktajlowe itd.), przygotować się z wiedzy ekologicznej na temat naszego kraju, szlifować angielski, nauczyć się tajników makijażu i po prostu zadbać o odpowiednią sylwetkę. Wymieniam cały czas maile z organizacją Miss Earth odnośnie formalnych zobowiązań. Spotkałam się z Justyną Rajczyk, która reprezentowała Polskę na tym konkursie w 2012 roku i awansowała do top 16. Justyna podzieliła się ze mną cennymi radami i wskazówkami za co bardzo jej dziękuję. W przygotowaniach wsparło mnie moje rodzinne miasto Leszno, mam na myśli wsparcie finansowe, ponieważ koszty udziału w konkursie są wysokie. Mogę liczyć także na pomoc doświadczonej i utalentowanej projektantki Renaty Potrzeby z Leszna, która uszyje mi suknię narodową i wieczorową. W tajniki makijażu wprowadzi mnie Maja Dec-Polaszek, o odpowiednie zdjęcia zadba Natalia Kołodziej. W projekcie ekologicznym pomoże mi Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa z Leszna. Ogromne wsparcie mam w mojej rodzinie, bliskie osoby dają mi ciepło, miłość i wsparcie psychiczne. Jest to dla mnie najważniejsze. Moja mama, brat bliźniak i mój ukochany dziadek zawsze powtarzają mi, że są ze mnie dumni i motywują mnie do działania. Mój chłopak np. podczas wyborów Miss Polonia wydrukował dla mnie 200 plakatów i rozwieszał je w Lesznie i okolicach. To moja rodzina jest ze mną w dobrych i złych chwilach i zawsze daje mi ogromne wsparcie i za to jej bardzo dziękuję! Pozdrawiam też wszystkich fanów konkursów piękności! Trzymajcie za mnie kciuki!
W ramach przygotowań do Miss Earth Patrycja na pewno poznała specyfikę tego konkursu. W kontekście stawianych na nim wymagań – co uważa za swoją największą zaletę i atut, którym chce oczarować jury?

Uważam, że moim największym atutem jest fakt, iż w 100% jestem naturalna. Nie jestem przeciwniczką operacji plastycznych i uważam, że każda kobieta ma prawo, aby poprawić swój wygląd. Jestem jednak zdania, że na konkursach międzynarodowych powinno się doceniać naturalne piękno i nie jest sprawiedliwe, że piękne, naturalne Polki wiele razy nie odniosły na arenie międzynarodowej takiego sukcesu, na jaki zasługiwały. Chciałabym to zmienić.
Czy wiemy już wszystko? Nie, nie poznaliśmy jeszcze bliżej Miss Poland Earth 2014. Jaka jest i czym zajmuje się na co dzień?

Mam 24 lata i mieszkam w Lesznie. Jestem obecnie studentką V roku ekonomii na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu na Wydziale Ekonomii (studia dzienne) i właśnie ekonomia mnie interesuje (choć może nie wszystkie zagadnienia są ciekawe). Chętnie zgłębiam tajniki polityki pieniężnej, polityki gospodarczej czy gospodarowania kapitałem ludzkim. Po skończeniu studiów chciałabym pracować w mojej branży, cały czas się rozwijać i spełniać zawodowo. W przyszłości chciałabym także założyć szczęśliwą rodzinę, ponieważ rodzina jest moim zdaniem najważniejsza i to ona dodaje nam „sił” w tych trudnych często czasach. Bardzo cenię sobie wartości rodzinne oraz tradycję (jestem raczej tradycjonalistką). W wolnym czasie, aby zadbać o swoją sylwetkę, pływam, jeżdżę na rowerze i ćwiczę w domu. Uwielbiam śledzić trendy w modzie, buszować w outletach i tworzyć ciekawe stylizacje. Interesuje mnie też astrologia – system dwunastu znaków, które prezentują dwanaście różnych typów charakteru. Jestem zodiakalnym Baranem, a tym ognistym znakiem rządzi planeta Mars i jak każda kobieta z pod tego znaku reprezentuję typ amazonki i wojowniczki.
Patrycja udowodniła, że jak prawdziwa wojowniczka, nawet jeśli nie wygra jednej bitwy, to zwycięży w całej wojnie. Kiedy w 2009 roku nie osiągnęła swojego celu w konkursie Miss Polonia, walczyła dalej, aż 3 lata później się udało. Teraz przed nią najważniejsza walka – konkurs Miss Earth 2014! Oby była dla niej zwycięska!