Miss Polonia 2007 na YouTube

Izabela Wilczek na Miss Earth 2009 – powitanie

https://www.youtube.com/watch?v=nGcSaFdVQ88

Izabela Wilczek na Miss Earth 2009 – awans do Top 16

https://www.youtube.com/watch?v=UD7DHBHa4m0

Izabela Wilczek na Miss Earth 2009 – prezentacja w kostiumach kąpielowych

https://www.youtube.com/watch?v=1jYZrp_KBrA

Izabela Wilczek na Miss Earth 2009 – prezentacja w sukniach wieczorowych

https://www.youtube.com/watch?v=E8fHoDXEvOo

Izabela Wilczek na Miss Earth 2009 – awans do Top 8

https://www.youtube.com/watch?v=JbU4LeKQT9k

Izabela Wilczek na Miss Earth 2009 – wywiad

https://www.youtube.com/watch?v=8Bg0rsHyxQw 

Anna Tarnowska na Miss Intercontinental 2009

https://www.youtube.com/watch?v=6IZHW2wNcMA

Anna Tarnowska na Miss Model of the World 2010 – prezentacja w strojach narodowych

Anna Tarnowska na Miss Model of the World 2010 – prezentacja w sukniach wieczorowych i awans do Top 30

Anna Tarnowska na Miss Model of the World 2010 – prezentacja Top 30 i tytuł komplementarny

Wywiad z E. Sienicką – cz. II

Ewelina Sienicka – II Vicemiss Polonia 2007

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2010 r.

W cieniu tych oszałamiających wydarzeń Ewelina przeżywała osobistą tragedię i choć na widowni Sali Kongresowej i przed telewizorami podziwiały ją tysiące osób, dla niej liczyła się tylko jedna…

Moja Mama przeżywała każde moje publiczne wystąpienie, pokaz czy sesję i cieszyła się tym wszystkim bardziej niż ja sama. Nigdy jednak nie widziała mnie na scenie, choć bardzo chciała, ale stan zdrowia niestety nie pozwalał Jej na jakąkolwiek podróż. Chorowała już długi okres. Pamiętam spekulacje odnośnie Jej przyjazdu na finał Miss Polonia do Warszawy w 2007 roku. Taka gala, jak wtedy w Sali Kongresowej, jest ogromnym przeżyciem dla młodej dziewczyny. Można to wręcz porównać do ślubu i wesela, dlatego zależało mi, aby była tego wieczoru ze mną. Rozumiałam jednocześnie to, że będzie zmuszona oglądać galę z domu w TV. Ale mama wtedy pokazała mi, jak dzielny powinien być człowiek i ile jest w stanie znieść. I…jak bardzo mnie kocha. Nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy wyszłam zza kulis po próbie generalnej i zobaczyłam drobniutką postać w peruce czekającą na mnie na korytarzu. Jej  uśmiech, choć na zmęczonej chemioterapią twarzy – piękny i promienny, był moją wygraną. Przyjechała. Czułam się jak zwyciężczyni jeszcze przed wyjściem na scenę.  Na koncercie Mama zajęła miejsce z przodu, zaraz za orkiestrą, więc ciągle ją widziałam i mogłam się do Niej uśmiechać. Wiem, że przysporzyłam Jej wiele radości udziałem w konkursie i to było moją główną motywacją do startu w tej imprezie.

Tak, Ewelina dzięki mamie, czuła się zwyciężczynią bez względu na końcowy werdykt. Ale on ostatecznie zapadł. W pierwszej trójce znalazły się dwie najlepsze koleżanki Eweliny ze zgrupowania i ona sama. Korona trafiła na głowę Barbary Tatary z Łodzi, a tytułami Vicemiss podzieliły się Anna Tarnowska i Ewelina Sienicka…

Jeśli chodzi o końcowy werdykt, na pierwsze miejsce typowałam dwie kandydatki – Anię Tarnowską i Basię Tatarę. Obie dziewczyny były moimi faworytkami przez całe zgrupowanie. Podobała mi się również Ola Janiec, która dostała się do Top 5.

Często pytają mnie, czy tytuł II Wicemiss Polonia to sukces, czy porażka. Zawsze powinno się mieć aspiracje na jak najwięcej i najlepiej. Ja jednak wtedy byłam pozytywnie zaskoczona efektami mojej pracy na zgrupowaniu. Nie spodziewałam się otrzymania żadnego tytułu i nie liczyłam na jakiekolwiek profity w związku z tym. A tu niespodzianka! Trzecie miejsce było więc dla mnie jak najbardziej sukcesem.

Trzeba przyznać, że trzecie miejsce w konkursie Miss Polonia wywróciło życie Eweliny do góry nogami. Szybko, została wrzucona na głęboką wodę. Ale poradziła sobie i nie utonęła…

Kiedy zostałam II Wicemiss Polonia, w 2007 roku, miałam 19 lat, mnóstwo marzeń i zero planów. Jako typowa nastolatka myślałam, że już bardzo dużo wiem i potrafię.  Przyjmowałam życie i to jakie przynosi dary takie, jakie jest po prostu. Byłam beztroską dziewczyną z Podlasia, pełną optymizmu, z ogromnym fartem. Nie bałam się wyzwań. Byłam trochę wstydliwa, ale zawsze znająca swoją wartość.

Po wyborach, z ciepłego domu zostałam wrzucona w dorosłe samodzielne życie. Na szczęście nie czułam nacisku, że muszę obowiązkowo coś zrobić. Spływały na mnie liczne propozycje płatnej, bądź też nie, pracy, ale tylko ode mnie zależało, czy się jej podejmę. Miałam okazję być gościem w programach telewizyjnych, dodatkowo brałam udział w sesjach zdjęciowych w Polsce, jak i za granicą. Jeździłam m. in. na wywiady do porannym programów. Byłam gościem „Małej czarnej” wraz z Panią Prezes Biura Miss Polonia Elą Wierzbicką. Byłam zapraszana na różne wybory regionalne w całej Polsce, gdzie zasiadałam w jury. Zatem były to raczej przyjemne obowiązki i plusy bycia Wicemiss. Do minusów zaliczyć można jedynie to, że sporo czasu spędza się poza domem i z dala od rodziny.

Podatek od nagrody, którą otrzymałam za tytuł II Wicemiss Polonia 2007, mogłam odpracować na targach. Właścicielom firmy sponsorującej wycieczki spodobała się moja praca i po jakimś czasie otrzymałam od nich propozycję pracy w ich firmie na stałe. Wiązało się to z przeprowadzką do Warszawy. Po dwóch tygodniach mieszkałam już w samym sercu stolicy i pracowałam w prestiżowej firmie. Poznałam wielu ciekawych ludzi. Rodzina była ze mnie dumna – piękny start.

I wtedy właśnie, ta bajka zostaje w brutalny sposób przerwana…

Ten cudowny sen dość szybko przemienia się w najgorszy koszmar. Umiera moja Mama i wracam w rodzinne strony. Trasę Warszawa – Białystok pamiętam jak przez mgłę i Pana, który łapczywie jadł maliny…

***

Podsumowując 3 ostatnie lata, moje życie niejednokrotnie było przewrócone do góry nogami. Od mega pozytywnych sytuacji, po naprawdę tragiczne. Jest to najbardziej mi charakterystyczna cecha – brak nijakości i bylejakości. Wierzę w absolut: czarne-białe. Nie można trochę coś zrobić, a trochę nie. Mimo dużej empatii, dzięki przedkonkursowemu zgrupowaniu i późniejszej pracy nauczyłam się asertywnej postawy i wytrwałości.

Dziś znów mieszkam sama w Warszawie. Wracam do branży trochę, jak Feniks z popiołów, silniejsza i dojrzalsza. Tamte wydarzenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie ma znaczenia, czym mega fajnym człowiek będzie się zajmować w przyszłości, najważniejsza jest rodzina i to, że zawsze masz do kogo wrócić – do domu.

Uważam, że nic w życiu nie dzieje się przypadkiem. Wszystko ma swój cel. Miałam takie sytuacje, wydawać by się mogło nie po myśli, ale z perspektywy czasu okazywało się, że tak właśnie być musiało, bo czekało mnie w zamian coś znacznie korzystniejszego. Przykładowo wydarzenia jeszcze z ostatniego lata. Miałam zagrać drobną rolę w ciekawej produkcji znanego reżysera. Jadąc już pociągiem z Białegostoku do Warszawy na plan, dostaję telefon, że nagranie jest odwołane ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne. Padał tego dnia deszcz, a zdjęcia miały odbyć się w plenerze. No cóż…Stacja Łapy, przesiadka z powrotem do Białegostoku. Po godzinie otrzymuję kolejny telefon z zaproszeniem na bardzo fajny miesięczny event „latin” nad morzem! Gdyby nie odwołane zdjęcia do filmu, nie mogłabym skorzystać z tej oferty, ponieważ nałożyłyby się terminy. Tym sposobem zwiedziłam tego lata praktycznie całe wybrzeże w rytmach salsy!

Nie reprezentowałam kraju nigdzie za granicą na żadnym międzynarodowym konkursie piękności, ale mimo to konkurs Miss Polonia dał mi dużo więcej, niż liczyłam. Na początku oferty pracy, sesji zdjęciowych, zaproszenia do programów zjawiały się same. Myślę, że mądrze  wykorzystałam tamte miesiące. Po wyborach została mi cała masa zdjęć. W szafie wisi piękna suknia od Michała Starosta, w której występowałam na gali. Mam również szereg szarf z poszczególnych etapów. Nadal pracuję jako modelka i hostessa, jeżdżę gościnnie na finały Miss Polonia, wciąż jestem zapraszana na wybory do różnych regionów Polski, gdzie zasiadam w jury. Do dziś bazuję na kontaktach, jakie udało mi się nawiązać w tym okresie, zatem moja przygoda z konkursem nadal trwa.

Dziś, już jako dojrzalsza i bardziej doświadczona osoba, z pełną świadomością mogę stwierdzić, że wystartowałabym jeszcze raz w konkursie Miss Polonia. Dzięki niemu przełamałam się w wielu kwestiach, pokonałam wiele barier, jak np. wyjście w stroju kąpielowym przed setkę osób, które są w pełnym ubraniu. Wiele się nauczyłam. Wykonałam ogromną pracę nad sobą i swoim charakterem. Nic bym nie zmieniła, aby wypaść jeszcze lepiej na tamten czas. Gdybym jednak dziś startowała, z wiedzą i umiejętnościami, jakie teraz posiadam, kto wie, może poszłoby jeszcze lepiej. To był okres, gdy z dziewczyny przemieniłam się w kobietę. Wiem, na co należy uważać, jakie są pułapki w świecie mody i w mediach.

Nadal śledzę wybory. Staram się w miarę możliwości rezerwować czas, aby być na gali finałowej Miss Polonia i zobaczyć dziewczyny na żywo. Na finałach Miss Polonia Podlasia jestem obowiązkowo co roku. Impreza w Białymstoku, zwykle w Teatrze Węgierki, zawsze ma fajny klimat. Jeśli chodzi o moją ulubioną Miss, to jest nią Kasia Borowicz. Bardzo podoba mi się ten typ urody – naturalny i delikatny. Ponadto jest ciepłą i sympatyczną osobą. Taka właśnie powinna być idealna Królowa Piękności.

Ale Ewelina też była ideałem Miss – dla swojej Mamy. I na pewno jest nim nadal, gdziekolwiek teraz Mama się znajduje…

Wywiad z E. Sienicką – cz. I

Ewelina Sienicka – II Vicemiss Polonia 2007

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2010 r.

Matki kochają i wspierają swoje dzieci przez całe życie. Taka ich rola. Ale, jak się okazuje, ich stosunek do udziału córek w konkursach piękności jest bardzo różny. Niektóre spośród uczestniczek różnych wyborów Miss decydują się na start w nich wręcz w tajemnicy przed rodziną. Inne wprost przeciwnie, biorą w nich udział za namową mamy, taty, czy innych bliskich i są później podczas  kolejnych etapów zmagań przez nich gorąco wspierane i dopingowane. Tak jak Ewelina Sienicka. Ale wsparcie jej mamy było wyjątkowe. Jej historia to opowieść o wielkiej miłości i dumie matczynej. Silniejszej nawet od śmiertelnej choroby…

Ale zacznijmy od początku. Oto jak wspomina ona swoje dzieciństwo i relacje z rodzicami…

Tata wychowywał mnie na kobietę niezależną, z klasą. Bez litości wrzucał na głęboką wodę. Mama z kolei zawsze z sercem na dłoni. Płakała razem ze mną, gdy chorowałam, płakała też ze szczęścia, gdy odnosiłam sukcesy. Przelała na mnie i moje siostry ogromne pokłady ciepła. Zawsze chciała nas mieć blisko siebie. W dzieciństwie, jako uczennica byłam zdyscyplinowana. Należałam do tych dzieci, które odrabiają lekcje w piątek po południu, zaraz po szkole. Później jako studentka prawa – sumienna, robiąca notatki na każdym wykładzie. Idealnie nadawały się do kopiowania przez kolegów z roku;-) Zawsze ślepo wierzyłam w ideały, które wpajali mi rodzice. Życie je weryfikuje, ale te najważniejsze pozostały po dziś dzień – dom, rodzina.

Swoją przygodę z konkursami piękności Ewelina zaczęła bardzo wcześnie, jeszcze jako nastolatka. Oczywiście i w tej drodze od początku towarzyszyli jej rodzice.

Moja droga do finału Miss Polonia trwała 2 lata, a moja przygoda z tym konkursem zaczęła się niby od przypadku, ale decyzja o wzięciu w nim udziału była przemyślana.

W 2005 roku w Walentynki w Białymstoku odbywał się regionalny casting do konkursu Miss Polski Nastolatek. Robiłam wtedy zakupy i kątem oka zerknęłam, jak takie eliminacje przebiegają i kto się na nie zgłasza. Pamiętam, że było wtedy dużo naprawdę ślicznych dziewczyn. Wszystkie miały buty na obcasie, długie nogi i włosy. Jedna oglądała drugą od góry do dołu i przepychały się po ankiety. Obejrzałam z boku to widowisko i odeszłam. Między sklepowymi półkami znalazła mnie Pani z komisji, dała ankietę do wypełnienia i zaprosiła na casting. Wróciłam, poczekałam na swoją kolej i po 10 minutach umawiałam się już na podpisanie umowy z agencją modelek, która była organizatorem tego konkursu. Tym sposobem wystartowałam jako nastolatka w konkurencyjnym do Miss Polonia konkursie, gdzie zdobyłam tytuł I Wicemiss Nastolatek Ziemi Podlaskiej.

Dla organizatorów, rodziny i znajomych oczywistą sprawą było, że kolejnym krokiem będzie mój udział w rywalizacji dla dziewcząt dorosłych. Zresztą tak wiele osób na mnie liczyło i pomagało mi…Gdyby nie mój tata np., wzięłabym udział w konkursie chyba na boso. To On kupił mi pierwsze buty na wysokim obcasie. Startując w wyborach Miss Polski Nastolatek poznałam Dominika Masny, dzięki któremu zaprzyjaźniłam się ze sceną i kamerą. To on w tzw. międzyczasie wysyłał mnie na różne konkursy piękności i pokazy, abym „docierała się” i nabierała obycia na występach przed publiką. Kiedy tylko ukończyłam 18 lat i stałam się pełnoletnia poszłam na regionalny casting do konkursu Miss Polonia…jako blondynka…Od zawsze szczerego i niepatyczkującego się Dominika na „dzień dobry” usłyszałam, że z tym blondem a’la lalka Barbie na głowie wyglądam fatalnie.

Przemyślałam kwestię zmiany koloru włosów, zadbałam o formę, zrzuciłam dobre parę kg i wystartowałam w konkursie po roku. Miałam już wtedy duże doświadczenie. Wygrałam!  Zostałam Miss Podlasia! Dziś jestem Dominikowi bardzo wdzięczna za te sugestie i do tej pory jestem brunetką.

Później Ewelina musiała pokonać kolejne etapy eliminacji do konkursu Miss Polonia 2007.

Najpierw udało mi się zakwalifikować do półfinału ogólnopolskiego, aż w końcu zostałam jedną z 20 finalistek konkursu Miss Polonia 2007!

Wstępem do finałowej gali było tradycyjne przedfinałowe zgrupowanie. Dziś wspominam je bardzo pozytywnie i chętnie przeżyłabym je jeszcze raz. Niesamowita szkoła gracji, kobiecości, obcowania z mediami i…obóz odchudzający bez diety 🙂 Mieszkałyśmy w pięknym hotelu w Mrągowie ze świetną kuchnią. Jestem łasuchem, nie stosowałam wtedy żadnych ograniczeń żywieniowych, a mimo to, przez 2 tygodnie bardzo wyszczuplałam. Dużo pracowałyśmy nad choreografią. Ciągły ruch, praca nad postawą i uśmiechem powodowały, że kg same leciały. Do tego z każdym dniem zwiększał się stres przed galą…

Naprawdę udział w takim konkursie wiąże się ze stresem, zwłaszcza, gdy dziewczyna walczy na śmierć i życie, aby zdobyć tytuł i skupia się tylko i wyłącznie na werdykcie. W moim przypadku było zupełnie inaczej. Podeszłam do sprawy, jak do fajnej szkoły, nowego doświadczenia i przygody. Nie był to mój sposób na życie. Osobiście przerażał mnie jedynie fakt wyjścia przed liczną publikę, ale po tak dobrym przygotowaniu na zgrupowaniu nie było czego się bać.  Dziś już nie czuję skrępowania w czasie publicznych wystąpień.

Pamiętam, że dziewczyny były dość sympatyczne, ale nie starały się nawiązać jakichś bliższych relacji. Podobnie i ja, mimo że bardzo dużo uśmiecham się do ludzi, jestem raczej otwartą osobą i szybko nawiązuję znajomości, na zgrupowaniu nie szukałam przyjaźni. Z dystansem podchodziłam do tej kwestii, a mimo to udało mi się takie brylanciki wśród konkurentek „odkopać”. Do tej pory mam kontakt z Anią Tarnowską. Bardzo się polubiłyśmy. Miałyśmy okazję razem pracować i byłyśmy na wakacjach na Wyspach Kanaryjskich, gdzie fajnie odpoczęłyśmy. Utrzymuję również kontakt z Basią Tatarą. Myślę, że są to znajomości, które przetrwają jeszcze wiele lat.

No i wreszcie spełnienie marzeń i nagroda za wielotygodniowy trud przygotowań – finałowa gala.

Galę wspominam jako niesamowite przeżycie. Byłam bardzo dobrze przygotowana na występ. Znałam świetnie układy choreograficzne dzięki Augustinowi Egurolla i Jackowi Wazelinowi, którzy Nas pod tym względem przygotowywali. W Sali Kongresowej po prawej stronie zasiadało jury. Wow! Nigdy nie widziałam tylu znanych twarzy na raz, ale tym razem przyszli zobaczyć i ocenić właśnie nas. Po pierwszym wyjściu stres całkowicie przeszedł i naprawdę fajnie się bawiłyśmy. Po cichu liczyłam, że nie odpadnę w pierwszej selekcji i udało się. Weszłam do Top 10 jako przedostatnia. Tu moje ambicje się kończyły. Po następnym wyjściu miało odpaść kolejnych pięć dziewczyn. Nie do wiary, ale mnie znów się udało i znalazłam się wśród 5 najlepszych finalistek! Kandydatki, które przeszły  do Top 5 odpowiadały na pytania. Pamiętam, że był to bardzo stresujący moment, ponieważ nie miałyśmy pojęcia, jakiego typu będą to pytania. Na szczęście do tego zadania podeszłam jako pierwsza. Prowadzący zapytał: w jaki sposób mężczyzna powinien wyrazić zachwyt nad kobietą? Stoję sama na środku sceny, światła reflektorów skupione na mnie, podobnie jak setki oczu i jedna myśl w głowie: Boże, byle nie zaniemówić…I olśnienie! Odpowiedziałam, że mężczyzna powinien po prostu zaniemówić z wrażenia. Przemysław Babiarz żartobliwie podsumował, że wręcz oniemiał. Uff… Wtedy już wiedziałam, że poszło nieźle.

Wywiad z I. Wilczek

Izabela Wilczek – finalistka Miss Polonia 2007, Top 8 na konkursie Miss Earth 2009.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w czerwcu 2010 roku.

„Wszystko zaczęło się od wyborów Miss Ziemi Pabianickiej 2007.

„Decyzję o starcie w tym konkursie podjęłam bardzo spontanicznie. Pamiętam, że na casting w Pabianicach zgłosiłam się w ostatnich minutach. Nigdy wcześniej nie interesowałam się konkursami piękności, więc nie wiązałam z tytułem MISS żadnych nadziei ani planów. Każdy tytuł był dla mnie miłym zaskoczeniem, którym cieszę się bez końca do dzisiaj J”

wspomina Izabela Wilczek, która wówczas, 3 lata temu, skończyła 21 lat, studiowała europeistykę na Politechnice Łódzkiej i dążyła przede wszystkim do zdobycia tytułu licencjata.

Konkurs Miss Ziemi Pabianickiej okazał się dla Izy szczęśliwy i stał się przepustką do dalszych etapów wyborów Miss Polonia.

„Zostałam wybrana Miss Ziemi Pabianickiej oraz Miss Publiczności. Tytuły te są dla mnie szczególnie ważne, ponieważ jestem pierwszą w historii Miss tego miasta.”

Później wszystko potoczyło się błyskawicznie – kolejny szczebel –  Miss Województwa Łódzkiego, w którym Iza zostaje I Vicemiss. Później ćwierć- i półfinał ogólnopolski w Łodzi i awans do wielkiego finału.

„Myślę, że każdy etap jest dobrym treningiem przed finałem. Nie wiem, jak jest w innych województwach, ale w łódzkim dziewczyn pod względem prób, wywiadów i występów naprawdę się nie oszczędza, co jest świetnym przygotowaniem do funkcji, jaką ma pełnić Miss Polonia.”

Finał konkursu Miss Polonia 2007 odbył się 15 września w Sali Kongresowej w Warszawie. Poprzedzało go tradycyjne zgrupowanie przygotowawcze.

„Zgrupowanie w moim roczniku charakteryzowało się wielkim spokojem, przepysznym jedzeniem oraz brzydką pogodąJ  W pokoju mieszkałam z Basią Tatarą oraz z miss z  Litwy – Justyną Mazarati. Większość czasu oczywiście zajmowały próby, ale dzięki temu mogłyśmy poznać przesympatycznego Agustina Egurolę, który wyzwolił w nas chęć tańczenia na scenieJ Uważam, że podczas zgrupowania można się nauczyć przede wszystkim zgranej pracy w grupie, co jest ważne również w życiu codziennym.

Szczerze mówiąc nigdy nie byłam zainteresowana plotkami, więc nawet nie wiem, jakie krążyły w kuluarach w 2007 roku. Tym samym nie mogę niczego potwierdzić ani dementować. Jestem bardzo zadowolona, że udało mi się uniknąć wszelkich sensacyjek i po prostu cieszyć się chwilą. Nie przypominam też sobie, aby podczas zgrupowania któraś z dziewczyn była faworyzowana.”

Mimo tych słów niewątpliwie Iza należała do grona faworytek finału Miss Polonia 2007, przez wiele osób była postrzegana nawet jako kandydatka do korony. A potem finałowy koncert i…nie wchodzi do Top 5. Kończy zawody na miejscu w pierwszej dziesiątce. Korona Miss Polonia 2007 trafia na głowę jej współlokatorki Barbary Tatary. Czy bardzo czuła się rozczarowana?

„Podczas finału mimo wysokiej gorączki, która kolejnego dnia zakończyła się anginą, dałam z siebie wszystko. Myślę, że każda dziewczyna biorąca udział w konkursie chciałaby wygrać, ale niestety korona jest tylko jedna i trzeba się z tym pogodzić. Cieszyłam się z wygranej Basi, ponieważ mieszkałyśmy w jednym pokoju. Zresztą z Basią mam kontakt do dzisiaj i czasami wspominamy zgrupowanie z uśmiechami na twarzy J”

Wydawałoby się, że tak zakończy się przygoda Izy Wilczek z konkursami piękności. W ciągu kolejnych dwóch lat kończy studia licencjackie i zostaje studentką Uniwersytetu Łódzkiego na kierunku finanse i rachunkowość. Wciąż mieszka w rodzinnym mieście – w Pabianicach. Większość czasu pochłaniają jej studia oraz praca w modelingu. Tymczasem w 2009 roku niespodziewanie zostaje ona polską delegatką na konkurs Miss Earth. Jaka była jej pierwsza myśl, kiedy otrzymała propozycję tego wyjazdu ?

„Pamiętam jak dziś telefon od Pani Jagody Włodarczyk i propozycję wyjazdu na Miss Earth oraz moje ogromne zaskoczenie! Pierwszą moją myślą było „Filipiny nadchodzę!”, a następnie odtańczyłam coś w stylu tańca radości….tak naprawdę bardzo ciężko to opisać 🙂

Pamiętam odliczanie dni do wylotu, a było ich niewiele, bo jedynie miesiąc. Jest to bardzo krótki czas na przygotowanie garderoby, stworzenie projektu ekologicznego, zrobienie zdjęć oraz załatwienie wszelkich formalności. Na szczęście jeśli chodzi o figurę, to chyba zawdzięczam ją bardziej genom, aniżeli dietom. Nie potrafiłabym zrezygnować ze smakowitości zamieszkujących moją lodówkę. Nie wyobrażam sobie również ćwiczyć do upadłego, więc chyba mam szczęście.  
Oczywiście musiałam być dopięta na ostatni guzik już tydzień przed wylotem, aby w spokoju móc tylko odliczać dni z niepohamowaną radością
J  Nie miałam żadnych wątpliwości, byłam nastawiona na wielką, mega pozytywną przygodę i taką też przeżyłam.

Jedyną rzeczą z jaką wiązały się moje obawy, była podróż na Filipiny, ponieważ wcześniej nie miałam wiele okazji podróżować sama tak daleko. W domu żartowałam, że jak tylko dolecę na miejsce, to później już będzie „z górki” J  Dlatego też, gdy samolot wylądował w Manili, odetchnęłam z ulgą. Pierwszą rzeczą, jaka mnie zachwyciła, to niezwykła serdeczność mieszkańców, niestety od pierwszej chwili zetknęłam się również z wielkim problemem Azji, jakim jest ubóstwo.”

Na temat konkursu Miss Earth krążą skrajnie różne opinie. Niektóre z jego uczestniczek wracały zachwycone, mówiły, że to cudowny konkurs, na którym panuje wspaniała, wręcz rodzinna atmosfera, chwaliły niezwykłą serdeczność i ciepło mieszkańców Filipin i piękno tego kraju; inne po powrocie zdegustowane narzekały na organizację, a raczej jej brak, ustawione wg nich werdykty i nachalny lobbing, dziwne zakulisowe gierki i układy. Która z tych opinii jest bliższa opinii Izy?

„Przed wyjazdem również zaczerpnęłam trochę informacji o konkursie, więc byłam przygotowana na wszystko. Wzięłam zatem ze sobą walizkę pozytywnej energii oraz przeświadczenie, że jakby nie było, to jest miesiąc mojej przygody, którą będę chłonąć pełną piersią. Moje nastawienie się w 100% sprawdziło! Poznałam wspaniałych ludzi, tak samo „odjechanych” jak ja 😀 ??  Pomimo tego, że byłam w najmocniejszej wg filipińskich gazet grupie uczestniczek, to wspaniale się bawiłam i dogadywałam z dziewczynami. Oczywiście mogę się również zgodzić z tym, że konkurs to ciężka praca oraz słaba organizacja, ale kto by zwracał na to uwagę w tak doborowym towarzystwieJ Wiele razy pomimo małej ilości snu potrafiłyśmy przegadać całe noce czy też śpiewać w mini-busie, gdzie upchnięto nas jak walizki. Rajem dla oczu była  niesamowicie piękna wyspa Boracay, gdzie odbywał się finał konkursu. Wspaniała roślinność, białe plaże oraz gorące słońce zostaną w mojej pamięci na zawsze.”

Ostatecznie ta piękna przygoda zakończyła się finałowym werdyktem. Miss Earth 2009 została Brazylijka – Larissa Ramos.

„Larissa bardzo słabo mówiła po angielsku i w związku z tym nasze „rozmowy” zawsze były bardzo ograniczone i zabawne. Wspominam je jednak bardzo pozytywnie, to bardzo miła osoba. Czy była moją faworytką? Moimi faworytkami było jakieś 70% dziewczyn 😀 Większość z nich była urocza, ale może nie jestem obiektywna, ponieważ patrzę przez pryzmat przyjaźni. Mogę szczerze powiedzieć, że zgadzam się z werdyktem.”

Nasza reprezentantka również odniosła ogromny sukces – awansowała do ścisłego finałowego Top 8 wśród 80 uczestniczek, co jest wielkim wyróżnieniem. Jak sama Iza ocenia swój występ? Czy może teraz, z perspektywy czasu, chciałaby coś poprawić, zmienić?

„Nie chciałabym niczego zmieniać, choć jestem przekonana, że gdybym miała szansę wyjechać na kolejny konkurs międzynarodowy, wypadłabym  jeszcze lepiej J Jak to mówią, praktyka czyni mistrza. Uważam, że kluczową rolę na konkursie piękności, zarówno krajowym, jak i międzynarodowym odgrywa charakter. Przecież wszystkie dziewczyny na wyborach Miss są piękne, więc to charakter decyduje o sukcesie.”

Iza Wilczek jest przykładem na to, że nie tylko zwyciężczyni Miss Polonia może odnosić sukcesy w międzynarodowych konkursach piękności, że walczyć należy do końca, nigdy się nie poddawać i zawsze podejmować rzucane przez los wyzwania.”

Wywiad z A. Tarnowską

Anna Tarnowska – I Vicemiss Polonia 2007; II Vicemiss International 2008.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 roku.

Witaj Aniu!

Na początek przyjmij gratulacje i podziękowania. Godnie reprezentowałaś Polskę na konkursie Miss Intercontinental 2009 na Białorusi. Fani wyborów Miss w Polsce są z Ciebie dumni.

Dziękuję, bardzo miło to słyszeć (a właściwie czytać;)).

A Ty sama? Czy jesteś zadowolona ze swojego występu? Czy może chciałabyś teraz coś poprawić, zmienić? Obiektywnie tytuł III Vicemiss to olbrzymi sukces, może jednak, po Twoich wcześniejszych, jeszcze większych międzynarodowych sukcesach, miałaś apetyt na więcej?

Czy miałam apetyt na więcej? Raczej nie… właściwie można powiedzieć, że pojechałam na ten konkurs przez przypadek, dowiedziałam się o wyjeździe kilka dni przed, więc nie miałam zbyt wiele czasu na zastanawianie się. Nie mogę powiedzieć, że oczekiwałam więcej, jednak tytuł, który zdobyłam, nie był dla mnie czymś bardzo szczególnym. To jedna z moich cech, że gdy już coś osiągnę, wydaje mi się to nieszczególnie istotne. Po prostu szczyt zdobyty maleje w oczach tego, kto go zdobył. Ale mimo wszystko jestem zadowolona ze swojego występu. Uważam, że dałam z siebie wszystko podczas zgrupowania, krótkiego, aczkolwiek bardzo intensywnego, a także podczas finału. Starałam się, jak mogłam, co zaowocowało tytułem 3 Wice Miss.

Na przygotowanie się do startu w tej imprezie miałaś zaledwie kilka dni.  W jaki sposób Ci się to udało w tak krótkim czasie? Pomogło Twoje wcześniejsze doświadczenie?

Tak, jak już wcześniej wspominałam, start w tym konkursie był zupełnie nieplanowany. Na przygotowanie się miałam właściwie tylko 4 dni, w tym weekend, podczas którego niewiele rzeczy da się załatwić. Doświadczenie pomogło i to bardzo. W głowie mam już ułożony plan, czego potrzebuję, co się przyda, co będzie niezbędne. Poza tym konkurs odbywał się niedaleko, pogoda tam jest bardzo podobna jak u nas w Polsce, dlatego wiedziałam, jakich rzeczy będę potrzebować. W przeciwieństwie do niektórych dziewczyn z odległych krajów, które w pochmurne, deszczowe dni zamarzały w odkrytych butach i z gołymi nogami.

Przygotowania nie były bardzo dużym problemem, pożyczyłam kilka sukienek od koleżanek, resztę rzeczy miałam swoich lub pożyczonych od mamy czy siostry. Mimo tak krótkiego czasu, udało mi się uzbierać dość pokaźny „arsenał” ubrań i akcesoriów, co zaowocowało bardzo ciężkimi walizkami, które ledwo mogłam unieść ;). Całe szczęście jechałam pociągiem, więc nie miałam problemów z nadbagażem.

Gdy dotarłam na miejsce okazało się, że organizatorzy przygotowali dla nas tzw. „różowe mundurki” (różowy T-shirt, różowa bluza i różowa spódniczka), które miałyśmy nosić na co dzień. Byłam tym faktem bardzo niepocieszona, gdyż większość ubrań, które przywiozłam ze sobą, na nic się nie zdała.

Tegoroczny konkurs odbywał się na Białorusi. Czy poznałaś trochę ten kraj? Co Cię w nim zachwyciło, a co przeraziło lub rozczarowało? Czy rzeczywiście jest tak „egzotyczny”, dziki i upolityczniony, jak my go postrzegamy?

To była moja pierwsza podróż poza wschodnią granicę Polski. Zawsze chciałam zobaczyć, jak wygląda wschodnia część Europy i nareszcie po części mi się to udało. Przez pierwszy tydzień zgrupowania zwiedzałyśmy Białoruś. Ja dojechałam dopiero pod koniec trzeciego dnia, więc trochę mnie ominęło, ale też wiele udało mi się zobaczyć. Zwiedziłam m.in. Brześć, Homel, Mohylew. Odwiedziłyśmy wiele ciekawych miejsc: Pałac Paskiewiczów w Homlu, w którym pianista grał muzykę Chopina; widziałyśmy piękne, niesamowicie bogato zdobione cerkwie; byłyśmy w Zoo; w kopalni soli i wielu innych ciekawych miejscach. Wszędzie byłyśmy witane bardzo ciepło. Na każdej granicy obwodu nasze autokary zatrzymywały się i witał nas tłum ludzi, orkiestry, zespoły taneczne oraz miejscowe władze. Za każdym razem witano nas chlebem i solą, tak jak w PolsceJ. Wiadomo, że kultura białoruska jest bardzo podobna do naszej. Tak samo jak natura, czy pogoda. Jednak sam kraj bardzo się różni. Będąc tam czułam się, jakbym cofnęła się kilkanaście lat wstecz w Polsce. O ile w Mińsku nie było to aż tak bardzo odczuwalne, o tyle w innych miastach bardzo.

Wybory Miss Intercontinetal były tam naprawdę ogromnym wydarzeniem. Mówili o nas w każdych wiadomościach, ludzie na ulicach postrzegali nas, jak jakieś wielkie gwiazdy. Dla mnie to zabawne, gdyż ja się zupełnie tak nie czujęJ. Ale było to miłe. Mieszkańcy są tam niesłychanie sympatyczni, uprzejmi i pogodni, co jest niezwykłe, biorąc pod uwagę nieciekawą sytuację, jaka tam panuje. Przemieszczałyśmy się zawsze autokarami, a wokoło nas radiowozy na sygnale. Wszystkie samochody zatrzymywały się na poboczach, cały ruch był wstrzymywany, to było niesamowite.

Niestety, mimo że spędziłyśmy w Mińsku tydzień, to właściwie nie miałyśmy okazji zwiedzić tego miasta. Odczuwam przez to lekki niedosyt, gdyż przejeżdżając przed miasto widać było, że Mińsk jest bardzo piękny i naprawdę godny głębszego poznania.

Uścisnęłaś dłoń Prezydenta Łukaszenki. Miałaś okazję go bliżej poznać? Jakie zrobił na Tobie wrażenie? Czy w trakcie konkursu poznałaś jeszcze inne znane z pierwszych stron gazet osoby?

Tak się złożyło, że na kolacji po finale zostałam posadzona przy stoliku z Prezydentem Łukaszenką. Nie mówię po rosyjsku, ale udało nam się wymienić kilka zdań poprzez tłumacza. Ciężko mówić coś o wrażeniach po wymianie zaledwie kilku zdań i wzniesieniu kilku toastów. Jest to osoba publiczna, o której mam już wyrobione jakieś własne zdanie. Jednakże w stosunku do nas był bardzo sympatyczny, nawet udało mi się zrobić z nim zdjęcie.

Poznałam też kilka innych znanych osób, z którymi miałam okazję trochę porozmawiać, jak np. Keith Tynes czy Aleksandr Rybak. Oboje wywarli na mnie bardzo dobre wrażenie, jako ludzie bardzo otwarci i sympatyczni.

Gdy dziś myślisz Miss Intercontinental, to jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie? Ten konkurs jest w Polsce mało znany. Opowiedz nam o nim trochę trochę. Gdybyś miała go porównać z wcześniejszymi, w których brałaś udział, jak wypada na ich tle?

Podczas zgrupowania miałyśmy tak wiele zajęć, że te 2 tygodnie minęły mi jak 2 dni. Pierwsze skojarzenie to oczywiście Białoruś. Każdy konkurs jest specyficzny, aczkolwiek we wszystkich chodzi o to samo, więc trudno porównywać. Największe różnice widoczne są w miejscach, w których się odbywają. Trudno raczej porównać Białoruś z Japonią, czy Chinami. Tu zajmowali się nami Europejczycy, tam właściwie przez cały czas miałam do czynienia wyłącznie z Azjatami.

Jeśli chodzi o organizację, to nie odbiegała znacznie standardem od innych konkursów. Może było trochę więcej zajęć i mniej czasu wolnego (jeśli w ogóle był), no ale to jest domeną takich konkursów.

No to po kolei. Zacznijmy od zgrupowania. Co Ci się najbardziej podobało w czasie zgrupowania MI i co było dla Ciebie najtrudniejsze? A może jest coś, czego żałujesz?

Na tego typu zgrupowaniach zwykle najtrudniejsze jest jedno – to że są one bardzo męczące. Jednak ja bardzo lubię takie wyjazdy, gdyż poznaje się wtedy wiele ciekawych ludzi, z różnych miejsc świata, dużo się zwiedza i przede wszystkim zdobywa kolejne doświadczenia. Jestem zdania, że takie konkursy naprawdę bardzo wiele uczą, m.in. wytrwałości, samodzielności itp. Oczywiście nie było łatwo wstawać codziennie rano po 4 godzinach snu, wyglądać świeżo, czuć się rześko i tryskać energią. Ale właśnie tym udowodniłam sobie, że potrafię wiele znieść i mimo chwil kryzysu nie poddawać się.

Nie żałuję niczego, uważam że szkoda czasu na zastanawianie się „a co by było gdyby”, bo to już i tak nic nie zmieni.

A jaka panowała atmosfera wśród kandydatek? Sympatyczna, czy też dało się odczuć rywalizację? Z którą dziewczyną najbardziej się lubiłaś w trakcie zgrupowania?

Atmosfera wśród kandydatek była raczej sympatyczna. Wiadomo, że zdarzały się wyjątki – dziewczyny którym tak bardzo zależało na wygranej, że nie potrafiły ukryć zawiści. Ale mnie takie osoby czy sytuacje bardziej bawiły, niż zniechęcały czy wywoływały jakieś negatywne odczucia. Najsympatyczniejsze wg mnie dziewczyny to Miss Panamy, Miss Puerto Rico, Miss USA, Miss Grecji, Miss Tajlandii, Miss Singapuru, Miss Malty, Miss Rosji i Miss Nigerii. Myślę że pewnie mogłabym tak długo wymieniać, bo każda dziewczyna była specyficzna, ale te kandydatki, które wymieniłam, najbardziej zapadły mi w pamięć  (w sensie pozytywnym oczywiście).

Nieodłącznym elementem każdego konkursu piękności są krążące w kuluarach plotki, sensacyjki, skandale. Jak było na konkursie Miss Intercontinental 2009? Z jakimi plotkami na temat konkursu, czy Ciebie osobiście się spotkałaś? Przy okazji możesz je potwierdzić lub zdementować.

Szczerze powiedziawszy, to nie spotkałam się z żadnym plotkami ani na mój temat, ani na temat samego konkursu. Myślę że zgrupowanie trwało zbyt krótko żeby mogły „się utworzyć” jakieś sensacyjne historie. Być może też takie były, tylko po prostu do mnie nie dotarłyJ. Nie wiem, nieszczególnie interesują mnie plotki.

Jak oceniasz werdykt jury? Co sądzisz o Hannelys Zulay Quintero Ledezma, czy była Twoją faworytką? Jeśli nie, kto nią był? Czy w trakcie zgrupowania dało się odczuć faworyzowanie jakichś kandydatek?

Werdykt jury różnił się znacznie od moich własnych typów. Wiadomo, że przez czas zgrupowania poznałam trochę dziewczyny i wyrobiłam sobie na temat każdej z nich jakieś opinie. W ten sposób często w naszym umyśle zmienia się postrzeganie innych osób – np. piękna na pozór kobieta może stracić w oczach na urodzie lub zyskać dzięki swojej osobowości. Poza tym widywałam dziewczyny codziennie, w różnych sytuacjach, czasem zmęczone, czasem bez makijażu, a to też wiele zmienia. Jury widzi dziewczyny praktycznie tylko na scenie i podczas krótkiej rozmowy. Wtedy liczy się przede wszystkim pierwsze wrażenie. Ważna jest umiejętność zaprezentowania swojej najlepszej strony.

Miss Wenezueli nie była moją faworytką. Bardzo podobała mi się Miss Puerto Rico i uważałam, że to jej należy się korona.

Od czego, Twoim zdaniem, zależy sukces na konkursie Miss Intercontinental? Czy o wysokiej lokacie decyduje wyłącznie uroda, czy też polityka ma duże znaczenie?

Niestety uważam, że polityka miała na tym konkursie ogromne znaczenie. To przykre, wiele pięknych i ciekawych dziewczyn nie dostało się nawet do top 15. Natomiast znalazły się w tej grupie takie, których nikt by się nie spodziewał. Wiem, że o gustach się nie dyskutuje i zdaję sobie sprawę z tego, że werdykt może być różny w zależności od preferencji ludzi oceniających. Jednak w tym przypadku odczuwam duży niesmak, gdyż nie da się nie zauważyć, że polityka miała ogromny wpływ na ten werdykt. Nawet tytuł Miss Sympatii wg większości kandydatek nie został tak naprawdę nadany przez nas, chociaż głosowanie odbyło się i każda miała prawo oddać swój głos. Oczywiście, nie mogę być tego pewna na 100 %, ale w końcu każda z nas wie, na kogo głosowała i w większości nie był to wybór zgodny z werdyktem. Ale cóż, podobno nie ma sprawiedliwości na tym świecie.

Aniu, czy zobaczymy Cię jeszcze na jakimś międzynarodowym konkursie piękności? Na jaki najbardziej chciałabyś pojechać?

W planach mam wyjazd na Miss Europy do Libanu, jednak nie jest pewne kiedy i czy w ogóle odbędzie się ten konkurs. O innych międzynarodowych konkursach nic mi nie wiadomo, więc pewnie Miss Europy (jeśli dojdzie do skutku) będzie tym ostatnim. No chyba, że los znowu szykuje dla mnie jakąś niespodziankę w postaci nieplanowanego konkursu, tak jak to było z Miss Intercontinental.

Bardzo serdecznie dziękuję Ci za rozmowę 🙂