Wywiad z A. Szafraniec

Agata Szafraniec – finalistka Miss Polonia 2002

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w marcu 2013 r.

Różnie się układają losy finalistek konkursu Miss Polonia. Czasem udział w takiej imprezie jest dla nich tylko jednorazową przygodą, czasem staje się sposobem na życie. Różne także są motywacje dziewczyn i osoby, które popychają je do startu. W przypadku Agaty Szafraniec takim motorem, była jej znajoma.

Do wyborów Miss Polonia 2002 zgłosiła mnie znajoma, która kilka lat wcześniej sama brała udział w podobnym konkursie. Ja nie miałam pojęcia o takich imprezach, a już na pewno nie zdecydowałabym się sama zgłosić. Więc ona zdecydowała za mnie i postawiła mnie przed faktem dokonanym. Kazała mi się umalować, uczesać, pożyczyła suknię wieczorową, kupiła mi jednoczęściowy strój kąpielowy i kazała przyjść na eliminacje. Przyszłam, zobaczyłam około 60 naprawdę ślicznych i zgrabnych panien i zastanawiałam się, co ja – dziewczyna z małej mieściny, skromnie ubrana i delikatnie umalowana – tutaj robię? Miałam tylko jedną przewagę nad rywalkami – nie denerwowałam się, byłam sobą, naturalnie i na luzie wychodziłam na scenę, odpowiadałam na pytania. Byłam naprawdę mile zaskoczona, że zakwalifikowałam się do finałowej szesnastki, a znajoma płakała z radości.

Jaka wtedy była nasza bohaterka? Jakie miała pasje i marzenia?

Dziś, po 10 latach, prawie już nie pamiętam, jaka wtedy byłam – śmieje się Agata 🙂 – Dwudziestolatka, z głową pełną marzeń i pomysłów. Studentka na kierunku zarządzania i marketingu w Wyższej Szkole Handlowej w Kielcach. Po uszy zakochana w obecnym mężu, ówczesnym chłopaku Pawle. Marzenia to studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, własny biznes, podróż na Seszele, dom, a w przyszłości dwoje dzieci. Jaka byłam? Pogodna, radosna, zawsze uśmiechnięta, odważna i pewna siebie, znająca swoją wartość, bardzo rozrywkowa i kontaktowa. Niepoprawna optymistka, przekonana, że nie ma rzeczy niemożliwych. Mieszkałam w Suchedniowie (20 km pod Kielcami). Interesowała mnie moda i media, stąd też pracowałam jako modelka, fotomodelka, hostessa na targach, a później asystentka Jerzego Kryszaka w programie rozrywkowym TVP2 „Mój pierwszy raz”.

Agata zakwalifikowała się zatem do finałowej 16 w konkursie Miss Ziemi Świętokrzyskiej, a później wszystko potoczyło się błyskawicznie… Zdobyła koronę Miss Polonia Ziemi Świętokrzyskiej i znalazła się w gronie 30 finalistek konkursu Miss Polonia 2002.

Jako Miss Polonia Ziemi Świętokrzyskiej 2002 miałam zagwarantowany udział w finale Miss Polonia. Na zgrupowanie jechałam z założeniem, że to będzie wyłącznie cudowna przygoda, świetna zabawa i wspaniała okazja, by poznać nowych ludzi, nawiązać przyjaźnie. Dokładnie takie miałam podejście, co nie zmieniało faktu, że na próbach i sesjach dawałam z siebie jak zawsze 100%. Zgrupowanie przygotowało nas do czysto technicznych spraw i choreografii, a częste zmiany planu dnia, oczekiwania na przymiarki i próby nauczyły nas pokory i cierpliwości. Zgrupowanie to także przede wszystkim ciężka praca, punktualność, zasady. Na przyjaźnie nie ma tak naprawdę czasu, jest szansa bliżej poznać koleżanki, z którymi dzieli się pokój, ale ciężko z każdym zamienić choćby słowo. Zresztą jak w życiu. Szukamy ludzi, z którymi jesteśmy w stanie znaleźć wspólny język, których zachowanie nam się podoba i imponuje. Na zgrupowaniu jest podobnie. Były tam dziewczyny, które wyjątkowo polubiłam, np. Ula Szewczyk, z którą dzieliłam pokój, Kasia Urbanowicz czy Małgosia Belcarz. Z kilkoma innymi dziewczynami natomiast nawet nie zamieniłam słowa – jakoś się nie złożyło. Atmosfera wśród nas była raczej przyjazna i miła. Nie kojarzę ze zgrupowania żadnych plotek, ani skandali. Nie kojarzę też żadnych nieprzyjemnych momentów rywalizacji czy niezdrowej konkurencji. Jak trzeba było pożyczałyśmy sobie kosmetyki, buty itp. Podzieliłyśmy się na kilka grup i raczej tak się trzymałyśmy. Pamiętam, że było wesoło, czasem śmiesznie, a czasem smutno, kiedy np. jedna z koleżanek zrywała ze swoim chłopakiem przez telefon, dwa dni ją pocieszałyśmy. Uważam, że w warunkach wzajemnej konkurencji właściwej konkursom piękności może narodzić się prawdziwa przyjaźń między kandydatkami na Miss, jednak z uwagi na czasami bardzo odległe miejsca zamieszkania, bardzo trudno byłoby ją podtrzymywać. Ja osobiście potrzebuję więcej czasu niż tydzień na to, żeby kogoś poznać na tyle, by mu w pełni zaufać, powierzyć swoje sekrety czy troski, usłyszeć i opowiedzieć mu niemal wszystko o sobie i swoim otoczeniu. W dobie Internetu i masy portali społecznościowych nie sposób nie utrzymywać kontaktów ze znajomymi na całym świecie, jednak dla mnie przeglądanie zdjęć znajomych z wakacji na Facebooku to za mało, by mówić o prawdziwej przyjaźni.

Zgrupowanie dobiegło końca, nadszedł czas na wielki finał…

Minął w mgnieniu oka, stęskniona za chłopakiem i rodziną nie mogłam doczekać się końca, by móc się do nich przytulić, podzielić odczuciami. Sama gala finałowa moim zdaniem trochę nudna, niedopracowana, bez dbałości o szczegóły i detale, z licznymi wpadkami ze zgubieniem korony na czele.

A werdykt? Nie, nie odczułam, żeby któraś z dziewczyn była faworyzowana. Wybór Marty Matyjasik był dla mnie jednak zaskoczeniem. Inne dziewczyny pięknie chodziły, jeszcze inne tańczyły czy ładnie wypowiadały się. Marta na próbach nie wyróżniała się niczym szczególnym, poza wzrostem. Moimi faworytkami były Małgorzata Belcarz i Joanna Prus.

Samej Agacie zabrakło szczęścia, nie weszła do pierwszej „10”.

Ależ mój numer 13 przyniósł mi szczęście – przecież do końca finału wytrwałam bez wpadki, choć niewiele brakowało 🙂 – śmieje się. Kiedy schodziłam z ogromnych schodów w butach na 10 cm obcasach, jedna z dziewczyn przydepnęła mi tren sukni i straciłam równowagę. Na szczęście nie doszło do upadku, bo schody naprawdę były strome, a upadek mógł skończyć się dla mnie tragicznie.

Na próbach samej koronacji choreograf wywoływał różne dziewczyny – na tronie Miss siadałam co najmniej kilka razy i wiedziałam, że to nie ja zasiądę na nim w dniu gali, ale mogę się pochwalić, że na tronie siedziałam 🙂

Od tych wydarzeń minęło 10 lat… Jak teraz wygląda życie Agaty Szafaniec?

Dzisiaj już nazywam się Agata Domagała. Jestem absolwentką i magistrem Uniwersytetu Jagiellońskiego na kierunku zarządzanie. Od 6 lat z powodzeniem wykorzystuję swoją wiedzę i umiejętności jako właścicielka dwóch sklepów sieciowych marki „BUTIK your new style”. Od 5 lat jestem szczęśliwą żoną Pawła i mamą dwóch chłopców: trzyletniego Alexa i rocznego Marcela. Zapracowana, zawsze w pośpiechu, ale wciąż uśmiechnięta, pogodna, pełna energii i wiary w ludzi. Mieszkanka Kielc. Moje marzenia na dziś: zdrowe dzieci, trochę czasu wyłącznie dla siebie i czas na sen… Prawie wszystkie plany i marzenia sprzed 10 lat udało mi się zrealizować. Pozostały tylko Seszele. Może wkrótce… 🙂

Jak widać konkurs Miss Polonia niewiele zmienił w życiu Agaty Szafraniec. Zawsze jednak można wrócić do niego wspomnieniami… tak, jak teraz, na Globmiss. 

Miss Polonia 2002 na YouTube

M. Matyjasik na MW ’02 – prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=av2aHNPUgo4

M. Matyjasik na MW ’02 – prezentacja w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=hWEFE5YLfF4

M. Matyjasik na MEu ’03 – prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=JfBI_70GaXk

M. Matyjasik na ME ’03

http://www.youtube.com/watch?v=BpQMn5hRNn4

I. Makuch na MU ’03 – preeliminacje – prezentacja w strojach narodowych

http://www.youtube.com/watch?v=VZIoctve8fU

I. Makuch na MU ’03 – preeliminacje – prezentacja w strojach plażowych

http://www.youtube.com/watch?v=1paQM1yEsAM

I. Makuch na MU ’03 – preeliminacje – prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=ELFPlN67Mo4

I. Makuch na MU ’03 – preeliminacje – prezentacja w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=X3Xu4UErTxs

I. Makuch na MU ’03 – prezentacja w strojach plażowych

http://www.youtube.com/watch?v=bkp9a6-6NjY

Wywiad z M. Matyjasik, cz. II

Marta Matyjasik – Miss Polonia 2002; Miss Earth Water (III Vicemiss Earth) 2003; reprezentantka Polski na konkursach: Miss World 2002 oraz Miss International 2004.
Wywiad, przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w marcu 2009 roku.
Podróże w koronie

Zwiedziłam Karaiby, Japonię, Chiny, Nigerię, Filipiny i wróciłam do wielu miejsc, w których wcześniej byłam. Najpiękniejsze są Karaiby, chociaż najładniejsze i najbardziej barwne morze jest na Filipinach, w okolicach Oceanu Spokojnego. Najmniej podobało mi się w Nigerii, ale to nie było dla mnie zaskoczeniem. Byłam przygotowana na ten widok – obraz biednych dzieci, ludzi żyjących w nędzy i ubóstwie, mieszkających w szałasach i lepiankach, żyjących na łonie natury…Afryka taka już jest. Specyfika tego regionu świata.
Wzięłam udział w czterech międzynarodowych konkursach piękności – Miss World, Miss Europe ( zostałam IV vice Miss), Miss Earth ( III vice Miss), Miss International – te, na których odniosłam sukces były ok., po Miss World i Miss International pozostał niesmak.
Myślę, że akurat moje sukcesy i porażki wynikały z mojej ogólnej kondycji. Czasami miałam dobre samopoczucie, czułam się pewna siebie i bezkonkurencyjna, a czasami jakby powietrze ze mnie uchodziło..i tak właśnie było na MI i MW.
Miłe przeżycia i doświadczenia podczas pobytu na zgrupowaniu tych konkursów przysłoniła porażka związana z nie zakwalifikowaniem się do finału. Nie umiem o tym mówić inaczej. Mając silnie zakorzenioną w sobie potrzebę rywalizacji, długo nie mogłam pogodzić się z tym, że poległam. Byłam tak wściekła, że po powrocie z Miss World oznajmiłam w Biurze, że nigdzie więcej nie jadę, dlatego też Pani Bogusia z Panem Michałem (ówczesny zarząd Biura Miss Polonia) postanowili wysłać na Miss Universe Iwonkę Makuch. Z czasem emocje osłabły i postanowiłam spróbować swoich sił w kolejnym konkursie…Później sama prosiłam Biuro żeby wysłało mnie gdzieś jeszcze. To wciąga jak narkotyk.. Podróże, poznawanie świata i ludzi, bywanie w wykwintnych miejscach, na dostojnych galach. Czysta przyjemność.

Miss Idealna

Ciężko udzielać komuś rad. Trzeba być sobą. Jeśli dziewczyna w sobie nie ma „tego czegoś”, tej iskry, błysku w oku i temperamentu, to ciężko ją tego nauczyć i radzić. A to, z wyjątkiem oczywiście walorów zewnętrznych, jest najważniejsze. Musi wiedzieć, że chce w czymś takim uczestniczyć i mieć do tego przekonanie. Zdarzają się czasami takie dziewczyny, które roztaczają wokół siebie aurę, od których bije pozytywna energia i ciepło. Takie, jeśli do tego jeszcze są piękne, są zwyciężczyniami.
Uważam, że Miss trzeba się urodzić. „Ona” musi to lubić. Jeśli dziewczyna tego nie czuje, pomimo pracy włożonej w jej doskonalenie i naukę, marny będzie efekt końcowy całego przedsięwzięcia. Myślę tutaj o konkretnych przykładach, ale przytaczać nazwisk nie będę.
Do walorów osobowościowych i walorów urody, dziewczyna wyjeżdżająca na konkurs międzynarodowy powinna zadbać o swoją garderobę. To bardzo ważne, jak kandydatka na Miss „się nosi”. Styl dla miss jest raczej odgórnie narzucony. Musi mieć klasę, elegancję, być kobietą glamour i bardzo stylową. Czasami ( w miarę potrzeby – trzeba umieć wyczuć sytuację, bo można przesadzić i zadziałać na swoją niekorzyść ) trochę przerysowaną, lekko wyzywającą i krzykliwą ( w swoim stylu ). Sposób wypowiadania się także odgrywa ważną rolę. Istotne jest wydobycie ładnej, ciepłej barwy głosu i dobra dykcja – to co się mówi, jest ważne tylko w 20%. 50% to wygląd, 30% – barwa głosu, a reszta jakość wypowiedzi, czyli to, o czym mówimy i co mówimy. Smutne to, że tak mało istotna jest treść, ale jest to prawda poświadczona wieloma przykładami tzw. „z życia wziętymi”…Kończąc swój wywód na temat idealnej Miss pragnę dodać także, że nie mam nic przeciwko operacjom plastycznym…Jeśli dziewczyna zauważa w sobie jakieś niedoskonałości, a decyduje się na udział w konkursie piękności, to czasami drobna korekta może zmienić nasz wygląd bardzo na korzyść – co w efekcie zwiększa szanse na wygraną.

Marta dzisiaj

Marta dzisiaj jest inną kobietą…Przede wszystkim jest KOBIETĄ:-) Ciągle jestem otwarta, kontaktowa, uśmiechnięta, widząca świat w kolorowych i pełno optymistycznych barwach. Dziś jednak czuję się bardziej niezależna, pewna siebie, jestem dojrzalsza i bogatsza o nowe doświadczenia i sytuacje jakie towarzyszyły mi od momentu włożenia korony Miss Polonia 2002.
Myślę, że po zdobyciu korony oprócz tego, że twardo stąpam po Ziemi, jestem tak samo pozytywną, pełną energii, otwartą osobą. Kiedy wygrałam, miałam 20 lat, żyłam marzeniami, byłam łatwowierna, trochę naiwna. Teraz jestem realistką. Stawiam sobie oczywiście cele, które małymi krokami realizuję. Jednak postrzegany przeze mnie świat nie jest już widziany w samych kolorowych barwach, kolor różu jest lekko przybrudzony. Potrafię dostrzec niebezpieczeństwa sytuacji, mniej emocjonalnie podchodzę do wszystkiego, nieświadomie racjonalizuję rzeczywistość. To wynika jednak nie z faktu zdobycia tytułu, a z dojrzałości, tego że jestem starsza.

W dalszym ciągu mieszkam w stolicy…z przerwą 1,5-roczną na pobyt w Trójmieście. Mój czas w modelingu już minął, a tak naprawdę to zastanawiam się, czy w ogóle nadszedł… Wciąż hobbystycznie prowadzę imprezy plenerowe, tematyczne, czasami robię zdjęcia dla firm lub przy jakichś przedsięwzięciach. Ze względu na swoje zainteresowania z przyjemnością współpracuję z Biurem Miss Polonia. Jestem chyba jedyną lub jedną z niewielu Miss, które utrzymują kontakt zarówno z laureatkami konkursu, jak i finalistkami z poszczególnych lat. Czasami czuję się jak „spoiwo” łączące przeszłość konkursu z przyszłością:-) I z wszystkimi dziewczynami wydaje się, że mam dobre relacje… Temat Miss Polonia traktuję jako formę czegoś, co mnie interesuje, co jest ciekawe, coś, co uwielbiam. Jednak jak każdy dorosły człowiek prowadzę również życie zawodowe, które skupia się wokół pracy w banku, gdzie jestem Menedżerem Sprzedaży w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Moim zadaniem jest koordynowanie sprzedaży w trzech regionach, tj. na Dolnym Śląsku, w woj.zachodniopomorskim i na Podlasiu. Po ukończeniu studiów licencjackich w Warszawie oraz magisterskich z politologii na Uniwersytecie Gdańskim, rozpoczęłam studia doktoranckie o profilu ekonomicznym na SGH w Kolegium Gospodarki Światowej. Planuję otworzyć przewód doktorski jeszcze w tym roku. Czy mi się uda?….zobaczymy!

Moja córka będzie Miss Polonia!!! Może zajdzie nawet dalej niż ja:-) W latach kiedy ja byłam dzieckiem, kiedy dorastałam – moi rodzice nie mieli jeszcze świadomości, jak mnie i moją siostrę ukierunkować. Ja już wiem, że moje dzieci będą od małego szukać swojej drogi i swoich zainteresowań, aby później móc się w tym kierunku rozwijać. Dobra szkoła – przede wszystkim! Nauka języków, sport, zajęcia dodatkowe takie jak taniec, śpiew…To wszystko kształtuje małego człowieka, buduje jego charakter, urozmaica osobowość, uczy zachowań w sytuacjach, w których trzeba się zmierzyć z konkurencją.

80-cio lecie konkursu Miss Polonia

Czy nadal interesuję się konkursami piękności? Oczywiście! To połowa mojego życia:-) Śledzę konkursy w miarę możliwości. Obserwuję największe z nich, oglądam finały – staram się nigdy nie przegapić gali MU, gdyż to wg mnie najlepszy i najbardziej spektakularny konkurs piękności na świecie. Uważam, że konkurs Miss Polonia się nie zmienił…Jest nadal organizowany w taki sam sposób – w regionach odbywają się finały regionalne, później jest organizowany ćwierćfinał, półfinał ogólnopolski itd. W porównaniu z okresem, kiedy ja brałam w nim udział, różni się tym, że zwiększyła się liczba regionów i tym, że aktywnie pozyskuje się sponsorów z rynku, w związku z czym laureatki konkursu są bardziej widoczne na zewnątrz. Zauważalne jest dbanie o to, by dziewczyna bywała w mediach i na dużych eventach. To jest bardzo in plus.

Z okazji przypadających w tym roku 80-tych urodzin konkursu Miss Polonia dalszych sukcesów życzę szanownemu Biuru Miss Polonia:-)
Dużo udanych kampanii reklamowych z udziałem laureatek, dużo pomysłów marketingowych i pr-owych….i oczywiście kolejnych „trafionych” Miss Polonia!!


Wywiad z M. Matyjasik, cz. I

Marta Matyjasik – Miss Polonia 2002; Miss Earth Water (III Vicemiss Earth) 2003; reprezentantka Polski na konkursach: Miss World 2002 oraz Miss International 2004.
Wywiad, przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w marcu 2009 roku.
Ambitna studentka

Jako 20-latka byłam dziewczyną zdeterminowaną, ambitną, która jasno określała swoje cele. Jednak zawsze towarzyszył mi brak zorganizowania i lekka chaotyczność.
W 2002 roku kontynuowałam naukę w College’u dla obcokrajowców w Kothen ( okolice Lipska ), gdzie zdałam europejską maturę. Po ukończeniu tej uczelni długo zastanawiałam się, czy nie zostać na studiach w Magdeburgu. Kusząca była perspektywa otrzymania zagranicznego dyplomu na jednej z najbardziej renomowanych europejskich uczelni. Nie do końca chyba jednak odpowiadała mi wizja polskiego studenta w Niemczech, który aby przetrwać jest ciągle na tzw. „garnuszku” u rodziców, spędza codziennie czas w studenckim klimacie, a wakacje upływają mu na ciężkiej, fizycznej pracy na plantacjach owoców lub przy taśmach produkcyjnych w niemieckich fabrykach. To do mnie nie przemawiało i dlatego po zdobyciu tytułu Miss Polonia postanowiłam wrócić do Polski na studia. Z perspektywy czasu decyzji swojej nie żałuję. W 2003 roku przeniosłam się do Warszawy i rozpoczęłam naukę w SGGW w Warszawie, na kierunku socjologia.

Początek przygody z konkursami piękności

Konkurs Miss Polonia to prawie całe moje życie – mogę to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością – mimo swoich 26-ciu lat już 17 lat interesuje mnie wszystko, co z tym konkursem związane. Od finałów począwszy na całej otoczce i dziewczynach skończywszy.
Od 15-go roku życia wyjeżdałam na konkursy piękności. Pierwsze kroki stawiałam w Warszawie, jeżdżąc pod czujnym okiem mamy, która dotrzymywała kroku moim pomysłom nie popierając ich radykalnie ani nie krytykując. Pamiętam pierwszy większy konkurs ( zaczynałam jak każda mała dziewczynka jako Miss Obozu i Miss Szkoły ), organizowany przez warszawską agencję modelek D’vision, którego byłam finalistką. Potem były jakieś wyróżnienia w wysyłkowych konkursach na sobowtóra Cindy Crawford itp. Później uczestniczyłam w finale Elite Model Look 1997, a następnie zostałam laureatką konkursu internetowego Miss Ziemi Bolesławieckiej 2002. Miesiąc później wzięłam udział w finale organizowanym przez niemiecką edycję magazynu FHM – „Bikini Heaven”, który zakończył się dla mnie bez sukcesu. Finał był organizowany na niemieckiej wyspie Sylt i otoczka jego była bardzo wakacyjna. W tym samym czasie odbywał się tzw. „obóz kondycyjny” Miss Polonia w Międzywodziu z dziewczynami z Dolnego Śląska, z którymi wystąpiłam w finale Miss Polonia w Gdyni. Tam przeszłam szkołę przetrwania…codzienne bieganie, gimnastyka, wysiłek, nauka chodzenia, dbania o swoje ciało…ciężko było, ale przyniosło zamierzony efekt.
Zgrupowanie przed wielkim finałem Miss Polonia

Zgrupowanie jest organizowane po pierwsze po to – aby przedstawiciele Biura Miss Polonia mogli poznać bliżej dziewczyny i określić swoje typy oraz po to – by przygotować dziewczyny do finałowego występu pod kątem choreografii.
Dziewczyny na takim wyjeździe integrują się, nawiązują wzajemne relacje, uczą się poruszać, poznają układy taneczne. Ten czas to okres wytężonej pracy dla uczestniczek, ale także dla organizatorów. Proszę uwierzyć, że po takim zgrupowaniu już tylko marzy się o wypoczynku, łóżku, relaksie i już nawet finał nie jest straszny. Dla mnie 2. godziny podczas koncertu finałowego na scenie były najlepszym czasem biorąc pod uwagę cały okres zgrupowania. 2. wspaniałe, emocjonujące godziny…i oczywiście sam moment ogłoszenia wyników…coś cudownego!!! Życzę takich doświadczeń wszystkim. Myślę, że już nie przeżyję w swoim życiu emocji i adrenaliny na miarę tej, którą czułam podczas tego, co się stało przed godziną 22.00 w Teatrze Muzycznym w Gdyni dnia 12.10.2002 roku :-))
Kolorowy zawrót głowy, czyli rok na tronie Miss Polonia

Z pewnością udział w wyborach Miss Polonia wywarł na mnie wpływ. Całkowicie przewartościował moje życie. Chociaż plany i marzenia po konkursie nie uległy zmianie, to doszły nowe, które stworzyła sytuacja w jakiej się znalazłam.
Podczas roku panowania najważniejsza jest organizacja czasu Miss przez Biuro. To ono steruje każdym jej krokiem w czasie, kiedy nosi koronę, to ono mówi, gdzie bywać i w jakich przedsięwzięciach uczestniczyć. Jest trochę pracy przy promocji swojej osoby jak i samej instytucji Biura, do tego dochodzi praca społeczna. Miss musi kojarzyć się ze zjawiskowym pięknem, jak i z dobrocią, dużym sercem, rozanielającym uśmiechem. Taka jej rola.
Czy coś mi zostało po tamtym roku? Oczywiście, że zostało!!! Mam masę zdjęć, pięknych, z różnych miejsc świata. Ogrom wspomnień, których nikt mi nie odbierze. Przywiozłam także kilka tytułów, trofeów, dyplomów, koronę, szarfy, podarunki od dziewczyn. To niesamowite, jak bardzo po wyborach zmienia się życie:-), sposób postrzegania świata, podejście do pewnych spraw. Jeśli jest się mądrym, można czerpać z tej sytuacji garściami. Można wzbogacić swoje wnętrze, doświadczyć rzeczy, których nie sposób dosięgnąć będąc „przeciętnym Kowalskim” ( mam nadzieję, że Kowalscy się na mnie nie obrażą:-) Jeśli tak, proszę mi wybaczyć tą metaforę).
Jako Miss Polonia stałam się osobą publiczną. W byciu osobą publiczną widzę dużo pozytywnych aspektów. Jednak czasami niesprawiedliwa krytyka czy plotki bywają bolesne. Można usłyszeć na swój temat wiele nieprawdziwych rzeczy. Ludzie wypowiadają się na twój temat, kompletnie cię nie znając – oceniają przez pryzmat „bycia Miss” i dopisują do tego szereg historii. Czasami wypowiadają się zazdrosne dziewczyny, czasem zakompleksieni faceci, którzy rzucają pod twoim adresem oszczerstwa niszcząc twoje dobre imię. To jest przykre. Zwłaszcza w przypadku, kiedy po całej tej przygodzie chce się normalnie funkcjonować w społeczeństwie i podjąć stałą pracę.

Wywiad z J. Prus

Joanna Prus – finalistka konkursu Miss Polonia 2002.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lutym 2009 roku. Obecnie

Jest taki stereotyp, że finalistka Miss Polonia, to osoba przebojowa, pewna siebie, świadoma swoich atutów. I że tylko dziewczyna posiadająca te cechy, ma szansę na światową karierę. Czy tak jest rzeczywiście? A może czasami baśń o Kopciuszku staje się rzeczywistością?

Joanna Prus urodzona i wychowana w małym miasteczku Ustrzyki Dolne była bardzo nieśmiałą i wstydliwą dziewczyną. Od zawsze marzyła o podróżach, przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych. Bardzo chciała tam kiedyś mieszkać:) Wierzyła, że marzenia się spełniają, jeśli tylko trochę im w tym pomóc. Oto jak powoli, krok po kroku, je realizowała.

„Zaczęło się od mojego pobytu w Rzeszowie, gdzie szukałam szkoły wyższej, w której miałam zamiar się uczyć po zdaniu matury. Dużo słyszałam o regionalnym konkursie Miss Nowin, który odbywał się w tym mieście. Zdecydowałam się wstąpić do biura Nowin, tam wypełniłam zgłoszenie, zrobiono mi zdjęcie i z czasem zostałam wybrana dzięki głosom czytelników do ścisłej finałowej dwudziestki. W finale Miss Nowin, który odbył się w Rzeszowie, zdobyłam ten najważniejszy tytuł i zostałam także Miss Publiczności. Główną nagrodą była wycieczka na Wyspy Kanaryjskie, na którą zabrałam moją kochaną mamę. Był to dla mnie najwspanialszy prezent, jaki mogłam dostać! Po konkursie w Rzeszowie odwiedzałam przyjaciół w Warszawie. Tam zgłosiłam się na casting (już nie pamiętam jaki), na którym fotograf zaproponował mi pozowanie do kalendarzy. Fotograf ten przyjechał do mojej rodzinnej miejscowości i tu odbyła się moja pierwsza sesja fotograficzna, z której otrzymałam 100 zdjęć.”

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wydaje się naturalne, że tytuł Miss Nowin i pierwsza sesja zdjęciowa, to nie jest koniec, a dopiero początek kariery Joanny. W 2002 r. przyszedł czas na konkurs Miss Polonia.

„Zawsze interesowałam się konkursami piękności i mój dziadzio (który umarł tuż przed finałem Miss Polonia) zawsze do mnie mówił „Moja Miss Polonia”, zaś moja mama zawsze powtarzała, że jej przypominam Anetę Kręglicką.

Zresztą Aneta Kręglicka to oczywiście moja ulubiona Miss. Bo jest piękną i mądrą kobietą. I była właściwym wyborem na reprezentowanie polskich kobiet na świecie.”

Joanna postanowiła pójść w ślady swojej idolki. Ale nie był to jedyny powód jej startu w wyborach Miss Polonia.

„Moją motywacją do udziału w tej imprezie była zdecydowanie możliwość podróżowania, co kocham najbardziej… Zawsze marzyłam o aktorstwie, myślałam, że może udział w takich zawodach otworzy mi drzwi do „kariery”… Więc zdecydowałam się wysłać zdjęcia zarówno do Biura Miss Polonia, jak i Miss Polski. Od organizatorów obu konkursów otrzymałam odpowiedź i najpierw byłam na zdjęciach w Krakowie do Miss Polski, a następnie do Miss Polonia. Biuro Miss Polski czekało na podpisanie ze mną umowy, ale ja wybrałam Miss Polonia. Czy to był dobry wybór? Nie wiem… Czy żałuję? Hmm… może trochę…. Może bardziej poszczęściłoby mi się w wyborach Miss Polski?”

Tym sposobem Joanna stała się jedną spośród 30-tu finalistek konkursu Miss Polonia 2002. Jako jedyna reprezentowała Podkarpacie, większość dziewczyn była z innych stron Polski. Niestety Joanna nie zachowała dobrych wspomnień z wyborów.

„Czy konkurs spełnił moje oczekiwania? Nie. Byłam rozczarowana. Pierwsze skojarzenie, jakie mam, gdy myślę Miss Polonia – brak organizacji.”

Po zgrupowaniu przygotowawczym i koncercie finałowym Miss Polonia 2002 została Marta Matyjasik.

„Szczerze mówiąc, to nie pamiętam Marty ze zgrupowania. Nie odczułam rywalizacji. Moją faworytką była Anna Niemcewicz. Zaprzyjaźniłam się wtedy z Gosią Belcarz i Kasią Urbanowicz.”

Ukoronowano nową Miss Polonia, konkurs dobiegł końca. Joannie poza wspomnieniami, pozostało po nim niewiele.

„Kilka fotek i pamiętam, że poczułam się wyróżniona, kiedy po wyborach Miss Polonia umieszczono moje zdjęcie obok WSZYSTKICH MISS POLONIA z lat poprzednich w magazynie „Gala”. I podpisano: „Joanna Prus podczas wyborów Miss Polonia…” Artykuł był o konkursach piękności.

Co jeszcze? Gosia Belcarz przyjechała do mnie na narty na parę dni i na tym się skończyły moje kontakty z finalistkami konkursu Miss Polonia 2002.”

Mimo wszystko Joanna jest zdania, że bycie Miss to same przywileje. Ona Miss nie została, ale dziś z perspektywy kilku lat trochę inaczej ocenia zarówno siebie, jak i swój ówczesny występ.

„Uważam, że w Polsce mamy piękne kobiety, które mają potencjał i nawet o tym nie wiedzą. Do konkursu Miss Polonia nie wybiera się odpowiednich kandydatek, a dziewczyny są słabo przygotowane.

Ja sama, szczerze mówiąc, mając dzisiejszą wiedzę i doświadczenie, wystartowałabym w wyborach jeszcze raz. Szczególnie teraz, kiedy najlepiej się czuję w swoim ciele. Zdecydowanie bardziej wierzę w siebie i wiem, że wypadłabym rewelacyjnie. Uroda w tym konkursie jest ważna, ale to, czego jak uważam, brakowało mi w 2002 r., to pewności siebie i przygotowania pod każdym względem (garderoby, sposobu chodzenia, uśmiechu na twarzy i tej iskry). Byłam wtedy cichą i nie wierzącą w siebie nastolatką z małej miejscowości. Nikt nie zauważył we mnie potencjału, z wyjątkiem Zygmunta Fury z Krakowa (któremu jestem bardzo wdzięczna). Pan Zygmunt jest założycielem agencji Rores Models w Krakowie. Dzięki niemu dostałam wizę, aby móc reprezentować Polskę na Miss Hawaiian Tropic International 2003. Pamiętam do dziś, jak wydzwaniał on w poszukiwaniu sponsorów mojego wylotu na ten konkurs, ale niestety nie udało się znaleźć nikogo właściwego. Mimo wszystko postanowiłam skorzystać z wizy, spełnić swoje marzenie i odwiedzić USA.

Dziękuję Panu Zygmuntowi Furze za to, że we mnie wierzył. Ktoś taki powinien być prezesem Biura Miss Polonia.”

Od tego wyjazdu zaczęło się Joanny american dream. Dzisiaj…

„Jestem szczęśliwa, mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Pracuję jako modelka. Dużo podróżuję, wolny czas spędzam uprawiając sporty. Moje wielkie hobby to tenis. Sprowadziłam do Ameryki całą rodzinę, która zaaklimatyzowała się tutaj już po dwóch pierwszych miesiącach pobytu.

Gdybym miała córkę, która waha się, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, pozwoliłabym jej samodzielnie podjąć decyzję. Jeżeli zdecydowałaby się wziąć udział, pomogłabym jej się przygotować jak najlepiej, ale osobiście wolałabym, aby podpisała kontrakt z jakąś agencją modelek i pracowała jako modelka.”

Joanna Prus jest żywym dowodem na to, że marzenia się spełniają, szansę na zrobienie kariery mają nawet te dziewczyny, które nie założą korony Miss Polonia i że warto wierzyć w baśnie, bo z pięknego kaczątka, może wyrosnąć jeszcze piękniejszy łabądź.