Miss Polonia 2000 na YouTube

M. Gruda na MTI ’01 – prezentacja w strojach narodowych

http://www.youtube.com/watch?v=DPWsdZOojlg

M. Gruda na MU ’01 – preeliminacje; prezentacja w strojach narodowych

http://www.youtube.com/watch?v=I522djvV-Bw

http://www.youtube.com/watch?v=csnOWjGZTks&feature=related

M. Gruda na MU ’01 – preeliminacje; prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=JmfkbXJ0nZg

M. Gruda na MU ’01 – preeliminacje; prezentacja w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=0BsSn4ISvbg&feature=related

M. Gruda na MU ’01 – finał; prezentacja w strojach narodowych

http://www.youtube.com/watch?v=GnoqfZK8ns8

M. Rożniecka na MI ’01 – prezentacja w strojach narodowych

http://www.youtube.com/watch?v=YQ07usw9oeo

M. Rożniecka na MI ’01 – prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=tg2CBI-7O6Y

M. Rożniecka na MI ’01 – prezentacja w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=uhzV-8uWqsE&NR=1

M. Rożniecka na MI ’01 – awans do Top 15

http://www.youtube.com/watch?v=ab0Uw9-ISkI

M. Rożniecka na MI ’01 – wypowiedź Top 15

http://www.youtube.com/watch?v=ud3ejieLtm8&NR=1

M. Rożniecka na MI ’01 – koronacja

http://www.youtube.com/watch?v=jfMyNaHU6tQ&feature=related

J. Bergmann na MW ’00 – prezentacja w kostiumach kąpielowych i w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=QDhYI_MG5rw&feature=related

Wywiad z J. Bergmann

Justyna Bergmann – Miss Polonia 2000; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 2000.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w maju 2009 roku.

Witajcie w mojej bajce

W 2000 roku byłam ciekawą świata, 18-sto letnią uczennicą I LO w Grudziądzu. W planach miałam studia medyczne i liczne podróże. Wiodłam życie typowej młodej dziewczyny, nic dodać, nic ująć.
Postanowiłam spróbować swoich sił w konkursie Miss Polonia. Konkurs ten, jak zapewne każdy się orientuje, składa się z kilku etapów. Najpierw zostałam Miss Pomorza Nadwiślańskiego, później przeszłam przez ogólnopolskie półfinały.
Finał Miss Polonia 2000 odbył się w Kielcach. Poprzedzało go tradycyjne zgrupowanie przygotowawcze. Trwało ono tydzień. Spędziłyśmy ten czas w pięknym pensjonacie pod Kielcami, gdzie ciężko pracowałyśmy z choreografami. Nauka układów tanecznych, sztuka noszenia sukien wieczorowych i ślubnych były nie lada wyzwaniem. Liczne wywiady dla prasy i sesje zdjęciowe umilały nam czas. Głęboko utkwiło mi w pamięci to, że organizatorzy postarali się o nasze bezpieczeństwo w profesjonalny sposób. Nikt z zewnątrz nie mógł się do nas dostać bez wcześniejszego kontaktu z Biurem Miss Polonia, ośrodek był pod stałą ochroną.
Pamiętam, że atmosfera była pozytywna. Oczywiście rywalizacja być musi, jak to w każdym prestiżowym konkursie, ale to raczej działało na nas motywująco.

Finałowa gala zakończyła się dla mnie szczęśliwie – zostałam Miss Polonia 2000! Łatwo nie było…ale emocji ogrom.

Być Miss Polonia

Obowiązki Miss Polonia…to była czysta przyjemność. Reprezentowanie Polski na konkursach międzynarodowych wiąże się z podróżami, a to myślę dla każdego ogromna frajda. Wiele osób marzy o takiej możliwości, a mnie to się przydarzyło, ot tak…
Uczestniczyłam w wielu spotkaniach charytatywnych, licytowałam złote serduszko w Grudziądzu dla WOŚP, brałam udział w balach. Jeden z nich w Nidzicy, gdzie dochód był przeznaczony dla zdolnej młodzieży, wspominam szczególnie ciepło.

Najtrudniejsze dla mnie było pogodzić bycie Miss z obowiązkami maturzystki. Na wszystkie wyjazdy pakowałam książki. Korzystałam z każdej wolnej chwili, aby powtarzać materiał. Ogromną pomoc miałam ze strony dyrektora mojego liceum, który po rozmowie z nauczycielami (również wyrozumiałymi) zapewnił, że rozumie moją sytuację i będzie mnie wspierał. Problemów ze zdaniem matury nie było, chociaż stres i odpowiedzialność za dobrą reputację nie opuszczały mnie przez wszystkie egzaminy.

Dzisiaj Miss Polonia zdobywa popularność, ze zwykłej dziewczyny staje się osobą publiczną. Kiedy ja startowałam w konkursie, to były inne czasy. Osoba publiczna w moim wypadku, to za dużo powiedziane. W moim mieście byłam rozpoznawana, owszem, ale już w Warszawie była inna sytuacja. Na oficjalnych galach, gdzie zdobiła mnie korona, były zdjęcia i wywiady, ale gdy gasły flesze, odpoczywałam, nierozpoznawana przez nikogo. Negatywnych aspektów bycia Miss nie pamiętam. A wielbiciele? Bywali różni…Dla mnie to nie miało znaczenia, na rozmowie się kończyło.

Polska? To za mało…

Dzięki konkursowi Miss Polonia zobaczyłam Londyn, kilka wysp na Malediwach, zwiedziłam USA, Koreę Południową. Każdy kraj jest inny i chyba to było w podróżach najlepsze.

Najlepiej wspominam konkurs Miss World 2000 w Londynie. Wspaniała organizacja, wszystko dopięte na ostatni guzik. 2 tygodnie spędziłyśmy również na Malediwach – coś wspaniałego, raj na ziemi, piękna dziewicza przyroda, ocean… Muszę tam wrócić z ukochanym.

Drugi konkurs to Miss World University 2001 w Seulu. Zdobyłam tam tytuł Miss Friendship. Nie wspominam tego wyjazdu z takim entuzjazmem jak Miss World. Organizacja średnia, byłyśmy traktowane jak marionetki, nie wiedziałyśmy, czego możemy się jutro spodziewać. Była słaba komunikacja z organizatorami, ponieważ ich poziom angielskiego pozostawiał wiele do życzenia.

Myślę, że bazując na własnym doświadczeniu, mogę zwrócić uwagę dziewczętom przygotowującym się do startu w międzynarodowym konkursie piękności, że od momentu przyjazdu na zgrupowanie będą obserwowane. W każdym momencie muszą być przygotowane na wywiad, a co za tym idzie – full make-up, zadbane, piękne i pachnące. Tak jest właściwie przez cały czas trwania konkursu. Komunikacja również jest bardzo istotna, więc znajomość języków obcych jest konieczna, choćby w stopniu komunikatywnym.

Moja rada dla wszystkich – być sobą.Moim zdaniem, sukces na konkursie piękności, zarówno krajowym, jak i na konkursie międzynarodowym zależy od przygotowania dziewczyny, od zaangażowania opiekunów, od organizacji i zaopatrzenia kandydatki w odpowiednią garderobę, od nastawienia psychicznego dziewczyny i tego, czy czuje się pewna siebie. Oczywiście w pozytywnym sensie. Na takich konkursach liczy się kreatywność, uśmiech i blask.

Życie po Koronie

Po roku panowania pozostało mi nieskończenie wiele. Owszem mam wielu znajomych z tego środowiska, z kilkoma Misskami utrzymuję kontakt. Mam wspomnienia z podróży, zdjęcia, są miejsca, do których chcę koniecznie wrócić… i to jest bezcenne. Wiem doskonale, że dzięki konkursowi Miss Polonia inaczej potoczyło się moje życie, niż wcześniej planowałam. Ludzie, których w ciągu tego roku spotkałam i cała ta sytuacja spowodowała, że jestem dziś w tym miejscu, gdzie jestem…

Kocham wspaniałego mężczyznę, mamy cudowną córeczkę. Jestem szczęśliwą Mamą Kochanej Poli. Mieszkam z rodziną w Warszawie. Spełniam się zawodowo.
Wolnego czasu mam niewiele. Dziecko absorbuje większą część dnia. Staram się połączyć funkcje dobrego pracownika z zadaniami kreatywnej mamy.
Z Marcinem planujemy wrócić niebawem na lekcje salsy.
Jestem wdzięczna losowi, że urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą.
Zmieniłam się po zdobyciu Korony, to na pewno. Dojrzałam, poznałam różne cechy ludzi, różnych ludzi, nauczyłam się jak odróżnić czarne od białego, wiem również, że bywają odcienie szarości. Wstąpienie w dorosłe życie sprawiło, że stałam się bardziej odpowiedzialna, samodzielna i niezależna.Zawsze miałam wokół siebie sporo osób, rodzinę, znajomych. Widocznych zmian ze strony otoczenia, po wygraniu konkursu Miss Polonia, nie zauważyłam.

Gdyby w przyszłości moja córka Pola wahała się, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, to będzie jej decyzja. Ja będę trzymać za nią kciuki.

Tak, nadal interesują mnie wybory Miss. To pewnie przez sentyment i pozytywne wspomnienia.
Od 2000 roku konkurs Miss Polonia zmienił się, myślę, że na lepsze. Dziewczyny mają teraz więcej możliwości. A ja życzę konkursowi z okazji przypadających w tym roku jego 80-tych urodzin właściwych wyborów kolejnych Miss Polonii i dobrej z nimi współpracy.

No i oczywiście korony Miss Earth 2009!!!!!!!!!

Wywiad z M. Rożniecką – cz. II

Małgorzata Rożniecka – I Vicemiss Polonia 2000, Miss International 2001.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.

Dla Małgorzaty zaczął się niezapomniany rok w koronie. A raczej w dwóch koronach…

Złych wspomnień z okresu „bycia Miss” nie mam. Wyłącznie dobre.

Miss International nie ma wielu obowiązków. Moim zadaniem było zostać przez tydzień po wyborach w Japonii i brać udział w promocji projektów dotyczących ochrony przyrody oraz pomoc przy przekazywaniu pieniędzy na cele charytatywne, których zbiórka trwała podczas wyborów. Wtedy były to środki przekazywane dla ofiar ataku terrorystycznego z 11 września w Stanach Zjednoczonych. Moim następnym obowiązkiem było przyjechać na wybory Miss International 2002 aby przekazać koronę. Nie miałam żadnych wycieczek związanych z samym tytułem Miss International.

Organizator Miss Model of the World organizował więcej wyjazdów w charakterze modelki np. do Istambułu lub zapraszał mnie do jury konkursów Miss Model w innych krajach np. do Kazachstanu, Chin, Niemiec czy Turcji.

Zaskoczyło mnie to, że nie było tyle obowiązków, ile sobie wyobrażałam, zaskoczyło mnie, jak sobie uświadomiłam, że osoba publiczna nie pojawia się sama, tylko się ją tworzy, pracuje nad jej popularnością. Zaskoczył i zaciekawił mnie ten świat show biznesu, choć wcale mi się nie spodobał.

Z obu tamtych wyborów Miss do dziś pozostało mi dużo znajomości, choć większość to organizatorzy konkursów Miss w swoich krajach.

Zostało dużo koron i szarf, zdjęć i filmów, i to są największe pamiątki. Nagrody pieniężne odłożyłam wtedy na konto.

Przeżyłam bardzo dużo od momentu, kiedy wystartowałam w konkursie Miss Polonia i wzbogaciło to moje życie w mnóstwo przygód, umożliwiło poznanie świata, zarówno tego z wielkimi pieniędzmi i władzą, jak i biednego, w którym brak środków na godne życie. W każdym z tych światów widziałam szczęście ludzi, jak i jego brak. W każdym jednak byli ludzie odważni, żądni przygód i walczący o swoje marzenia i to u nich widziałam radość życia.

Wydawałoby się, że po takich sukcesach Małgorzata stanie się wielką „Gwiazdą”, a już na pewno osobą publiczną – rozpoznawaną, podziwianą, wielbioną, ale i krytykowaną, narażoną na zawiść, plotki. Czy tak rzeczywiście się stało?

Oba konkursy światowe, które wygrałam, nie są transmitowane przez telewizję polską. Było jedynie kilka wzmianek i wywiadów w kolorowych magazynach, więc ludzie niezainteresowani konkursami piękności nie mieli o mnie pojęcia. Natomiast zainteresowani takimi konkursami to małe grono społeczeństwa.

Po konkursie Miss Polonia wróciłam do pracy w urzędzie miejskim, gdzie pracowałam w biurze prasowym, więc łatwo było mnie znaleźć. W pewnym momencie zamiast zajmować się sprawami miejskimi w biurze przeprowadzano ze mną wywiady i wydzwaniały osoby, które gratulowały mi wygranej. Tak poczułam się osobą publiczną w swoim mieście, co trochę zaburzyło zwyczajny rytm mojego życia. Miało to dobre i złe strony. Wiedziałam, że długo nie popracuję w urzędzie, gdyż szykowały się następne wyjazdy zagraniczne i imprezy charytatywne.

Zachodniopomorska Szkoła Biznesu, w której studiowałam, przyznała mi stypendium.

Zrobił się mały szum wokół mojej osoby w moim rodzinnym mieście, kiedy Prezydent Miasta przyznał mi honorowy tytuł Ambasadora Szczecina w roku 2001 za promowanie miasta.

Ten kolejny tytuł rozpoczął nowy etap w życiu Małgorzaty i dalsze pasmo jej sukcesów…

Dało mi to siłę i motywację do tego, żeby kontynuować promowanie Szczecina na swój sposób – organizując regionalne wybory Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej. Przyczyniłam się do sukcesu Asi Drozdowskiej, która chodziła ze mną jeszcze do szkoły podstawowej, Marzeny Cieślik, którą zaczepiłam w centrum handlowym i namówiłam do startowania w wyborach oraz Ani Tarnowskiej, która była modelką, również pracującą w mojej agencji MISS MODEL ORGANIZATION (www.missmodel.pl).

W międzyczasie jechałam oddać koronę w konkursie Miss Model Of The World. Trafiając do świata konkursów piękności, postanowiłam spróbować swoich sił w ich organizacji i pomóc dziewczynom w ich wygrywaniu. Dostałam szansę bycia licencjonowanym organizatorem Miss Model Of The World od roku 2002. Zorganizowałam konkurs Miss Model Of Poland i tak zaczęłam wysyłać polskie modelki na ten konkurs. Potem doszedł konkurs Miss Bikini of the World. Sama w międzyczasie byłam na konkursie w Mexico City i Cancun oraz zostałam zaproszona do jury konkursów Miss Kazachstan, Miss China, Miss Model Of The World, Miss Bikini of the World.

Od roku jestem wydawcą bezpłatnego regionalnego magazynu „ICONA Fashion. Life & Design Magazine”, który dopiero obchodzi 1 urodziny. Promuję w nim uzdolnionych fotografów, projektantów, modelki, muzyków… www.iconamagazine.pl Chciałabym, żeby ten magazyn odniósł sukces ogólnopolski

Sukcesy w promowaniu innych tak pochłonęły Malgosię, że uniemożliwiły jej kolejny własny sukces. Niewiele brakowało, a Małgorzata właśnie reprezentowałaby Polskę na konkursie Miss Universe 2001 w Portoryko. Jej osoba została wytypowana jako polska delegatka na tą imprezę. Dlaczego zatem ostatecznie nie wystąpiła i nie przywiozła nam do Polski kolejnej korony – tym razem Miss Universe?

Zobowiązałam się w roku 2001 zorganizować wybory regionalne Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej i termin imprezy pokrywał się z wyborami Miss Universe. Gdybym wiedziała wcześniej, że mam reprezentować Polskę na MU, na pewno zorganizowałabym sobie obie imprezy, moje wybory regionalne i wyjazd na światowy konkurs. Szkoda, że nie zwiedziłam Puerto Rico, gdzie odbywały się wybory, ale na tamten czas miałam już zobowiązania wobec sponsorów mojej imprezy i musiałam się z nich wywiązać.

Małgorzata jest kobietą spełnioną – piękna, inteligentna, ambitna, praca jest jednocześnie jej hobby. Czy jest jeszcze coś, o czym marzy?

Zastanawiam się czasem, czy mam wolne chwile. Większość czasu poświęcam na moje hobby, czyli to wszystko, czym zajmuje się moja firma. Obecnie jestem organizatorem imprez i wydawcą magazynu i to mnie pochłania. Mam jednak czas dla chłopaka, dla przyjaciół i rodziny. Choć chwilami mogłoby być go więcej.

Teraz marzę o stabilizacji, rodzinie i wybudowaniu własnego domu. Wierzę, że mi się uda.

Uda się na pewno. Przecież do tej pory Małgorzcie udawało się wszystko, co sobie zaplanowała. I chyba nikt już nie ma wątpliwości, że ideał piękna istnieje. I jest nim właśnie Małgorzata. Bo jeśli nie ona, to kto?

Wywiad z M. Rożniecką – cz. I

Małgorzata Rożniecka – I Vicemiss Polonia 2000, Miss International 2001.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku. 

Jak wygląda ideał kobiecego piękna? Podobno nie da się tego ustalić, bo o gustach się nie dyskutuje i „nie to ładne, co ładne, tylko to, co się komu podoba”. A jednak… Małgorzatę Rożniecką za najpiękniejszą uznali jurorzy aż dwóch międzynarodowych konkursów piękności. Ona sama mówi jednak skromnie:

Nigdy nie nazwałabym się ideałem piękna, ale ładną dziewczyną jakich wiele, którą los i ciekawość świata, chęć przygody i podejmowania ryzyka popchnęły do udziału w konkursach piękności. Miałam kompleksy jako mała dziewczynka. Zawsze mi się coś nie podobało, że jestem za wysoka, za szczupła….

Mijały lata, nadszedł rok 2000. Małgorzata przestała być małą dziewczynką i na szczęście zrozumiała, że jej dotychczasowe kompleksy są jej atutami. Postanowiła pokazać swoją urodę szerszej publiczności…

W 2000 roku byłam 22 letnią studentką Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w Szczecinie na kierunku finanse. Zaczęłam też pracę na tej samej uczelni jako lektor języka angielskiego, uczyłam studentów zaocznych. Szkoła mi jednak nie wystarczała, więc postanowiłam przejść na tryb zaoczny i znalazłam pracę w biurze promocji miasta, w urzędzie miejskim. To był okres w moim życiu, kiedy chciałam doświadczyć wielu przygód i spełniać swoje marzenia i to właśnie robiłam. Fakt, że od 16 roku życia, poza szkołą, próbowałam swoich sił w modelingu, dał mi duże doświadczenie prezentowania się na scenie, wybiegu. Zaczęłam startować w konkursach piękności organizowanych przez regionalne agencje modelek. Najpierw były wybory regionalne, potem półfinał ogólnopolski w Bielsku Białej, z którego rezultatu się bardzo cieszyłam, bo dostałam wiele tytułów i tak trafiłam do finału konkursu Miss Polonia.

Małgorzata stała się wielką faworytką tych wyborów, w czasie finałowej gali obsypano ją szarfami, a jednak konkursu Miss Polonia (jako jedynego w swojej karierze) nie wygrała. Wywołało to szok i falę spekulacji o przyczynach. A Małgorzata? Jak ona sama ocenia werdykt jury w 2000 r. i wybraną wtedy Miss Polonia, co sądzi o Justynie Bergmann? No i tytuł I Vicemiss Polonia’2000 to dla niej sukces, czy porażka? Co czuła w momencie, kiedy okazało się, że zabrakło tak niewiele do zwycięstwa?

Moje drugie miejsce wywołało szok i falę spekulacji? Jestem zaskoczona tą informacją, bo znałam jedynie zdanie moich znajomych. Oni wprawdzie mówili mi, że powinnam wygrać, ale pewnie każda z kandydatek słyszała to od swoich bliskich, którzy z reguły kibicują swoim koleżankom. Oczywiście było wielu takich kibiców z widowni, którzy podchodzili do mnie po finale mówiąc to samo, ale mi również się zdarza, że dziewczyna, która zajmuje 2 czy 3 miejsce podoba mi się bardziej niż Miss. Cieszyłam się z drugiego miejsca i nagrody, którą był czek od firmy Echo-Investment. A Justynę Bergmann uważam za bardzo sympatyczną dziewczynę z klasą, która zasłużyła na swoją wygraną.

Małgorzata potwierdziła swoją klasę zwycięstwami w międzynarodowych konkursach piękności…

Potem dzięki konkursowi Miss Polonia pojechałam dalej w świat. I tu moje marzenia się spełniały. Podróże, poznawanie egzotycznych kultur na innych kontynentach.

Zaczęło się od konkursu w Turcji, gdzie zdobyłam tytuł Miss Model Of The World 2000 w Istambule. Poznałam tam osobę, która nauczyła mnie, jak się wygrywa konkursy. Czułam się trochę jak podczas szkolenia. Osoba ta mówiła mi w czasie prób, jak mam się prezentować i zachowywać, co robię dobrze, a co źle. Byłam pewna, że w dużej mierze wygrałam dzięki tej osobie. Ten wyjazd przyniósł mi wiele nowych kontaktów.

Następnego roku Biuro Miss Polonia dało mi możliwość wyjazdu do Japonii na konkurs Miss International. Udało mi się po raz kolejny wygrać światowy konkurs. Sama nie wierzyłam, że miałam takie szczęście.

Małgorzata mówi o tym ot tak po prostu, „pojechałam”, „udało mi się wygrać”. A jednak dziesiątki dziewczyn o takich sukcesach może tylko pomarzyć. Jak to się robi? Jaka jest recepta na sukces na konkursie międzynarodowym? Czy Małgorzata posiadła jakąś wiedzę tajemną niedostępną zwykłym śmiertelniczkom?

Teraz chyba już wiem, jak się wygrywa konkursy piękności. Jest kilka prawidłowości, wiele się na to składa. A najważniejsze to własne nastawienie psychiczne. Zawsze porównuję to do sportu, w którym żeby wygrywać, oprócz predyspozycji i techniki, ważny jest stan umysłu.

Myślę, że największym przygotowaniem dla mnie był kurs modelek, który skończyłam i wieloletnie doświadczenie na wybiegu i scenie. Kiedy już zdecydowałam się na start w konkursie Miss Polonia, miałam za sobą wiele konkursów regionalnych, w których zdobywałam doświadczenie. Wiedziałam już wtedy jak się pomalować, uczesać, zadbać o figurę. To zaprocentowało.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wywiad z M. Grudą

Monika Gruda – II Vicemiss Polonia 2000; reprezentantka Polski na konkursie Miss Universe 2001.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.

Dla Moniki Grudy Portoryko i Malezja to nie są tylko nic nie znaczące punkty na mapie. Dzięki udziałowi w konkursie Miss Polonia 2000 miała okazję być w tych egzotycznych miejscach. Ale zanim do tego doszło, Monika musiała przejść długą drogę…

„Z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że droga do finału Miss Polonia 2000 była rzeczywiście długa. Kiedy wzięłam udział w eliminacjach na poziomie regionalnym, nie miałam pojęcia, jakie są dalsze etapy konkursu. Nie zdawałam sobie sprawy, z czym się to wiąże. Nie sądziłam, że zajdę aż tak daleko. Byłam bardzo skromną osobą, do udziału w konkursie namówiły mnie koleżanki.”

Wtedy w 2000 r. Monika Gruda mieszkała w Siedlcach. Miała 19 lat, skończyła właśnie liceum ogólnokształcące i pomyślnie zdała maturę. Rozpoczęła studia w Warszawie w Wyższej Szkole Gospodarowania Nieruchomościami. Głowę miała pełną planów i marzeń, strasznie chciała podróżować.

„Najpierw wzięłam udział w konkursie Miss Nastolatek Ziemi Siedleckiej w 1998 r. (zdobyłam tytuł 2 vice miss). Następnie w 2000 r. wygrałam „dorosły” konkurs Miss Ziemi Siedleckiej i okazało się, że biorę udział w półfinale, a potem finale Miss Polonia. Było to dla mnie wielkie zaskoczenie i radość, bo zawsze wydawało mi się to zupełnie niedostępne i nieosiągalne.”

A jednak to, co wydawało się nieosiągalne, stało się zupełnie realne. Monika została jedną z 20-stu finalistek konkursu Miss Polonia 2000 i rozpoczęła przygotowania do finałowej gali. Tradycyjnie poprzedzało ją zgrupowanie przygotowawcze, na którym Monika zaprzyjaźniła się ze swoimi konkurentkami.

„Powiem tak, było to dla mnie wspaniałe doświadczenie, poznałam świetnych ludzi. Zgrupowania półfinału i finału kojarzę z ciężką pracą na próbach, ale też ze wspaniałą zabawą.

Prawda jest taka, że wbrew pozorom, przyjaźnie zawierane w trakcie takich zgrupowań potrafią przetrwać wiele lat. Ja mam świetne koleżanki z konkursu regionalnego, a z ówczesną Miss Polonia Justyną Bergmann kontakt odnowiłam niedawno, bo mamy córeczki w tym samym wieku. W trakcie zgrupowania mieszkałam z Agnieszką Major (też Siedlczanką). Najlepszy kontakt miałam właśnie z Justyną Bergmann i Aśką Bekisz.

Nie miało miejsca faworyzowanie żadnych kandydatek. Naprawdę nie dało się odczuć, że któraś ma większe szanse. Moimi faworytkami były zarówno Justyna Bergmann, jak i Małgosia Rożniecka. Justyna była cudowną, ciepłą i zawsze uśmiechniętą dziewczyną. Cieszyłam się, że moje przeczucia się sprawdziły i że to właśnie ona założyła koronę Miss Polonia.”

Monika także wypadła znakomicie – zajęła trzecie miejsce i zdobyła tytuł II Vicemiss Polonia 2000. Na co liczyła biorąc udział w tej imprezie i odnosząc w niej coraz większe sukcesy? I czy konkurs spełnił jej oczekiwania?

„Chciałam wziąć udział w Miss Polonia, ponieważ był to dla mnie bardziej prestiżowy konkurs niż Miss Polski. Niczego bym nie zmieniła i niczego nie żałuję.

Co mi osobiście zostało do dziś z tamtych wyborów? Przede wszystkim wspomnienia przez duże W. Są moje i nic mi ich nie odbierze. Naprawdę było warto. Dzięki temu konkursowi poznałam wspaniałych ludzi nie tylko w Polsce. Do dziś utrzymuję kontakty z dziewczynami poznanymi w czasie konkursu. Obecnie wymieniamy się doświadczeniami w roli mam.:-)

Bardzo chciałam choć troszkę zasmakować świata mody i popularności. Największe nadzieje wiązałam z podróżami i to marzenie się spełniło 🙂 Dla mnie w ogóle zdecydowanym plusem konkursów piękności jest to, że dzięki nim można poznać ludzi i podróżować.

Oczywiście są i minusy takiej zabawy: przedmiotowe traktowanie dziewczyn biorących udział w konkursach oraz krążący stereotyp, że ich uczestniczki są próżne.”

Mimo tych wad Monika nie straciła zainteresowania konkursem Miss Polonia…

„Pewnie, że się nadal konkursami piękności interesuję, choć nie mam już na to tyle czasu. Zawsze jednak z sentymentem spoglądam w telewizor, jak są transmitowane wybory Miss Polonia. Moją ulubioną Miss Polonia pozostaje bez wątpienia Agnieszka Zielińska – uroda i klasa – prawdziwy wzór Miss Polonia.

Konkursy piękności tracą popularność, bo jest problem ze sponsoringiem i reklamą (szczególnie w Polsce). Od 2000 r. konkurs Miss Polonia zmienił się na gorsze. Moim zdaniem już nigdy nie odzyska tego rozmachu i tradycji, jaką miał 20 lat temu.”

Pomimo takich smutnych refleksji, Monika wyciąga jednak optymistyczne wnioski…

„Wybory Miss są potrzebne, bo nie ma nic piękniejszego niż mądre i piękne kobiety. Trzeba znać swoją wartość i brać udział w tej zabawie na przekór wszystkiemu 🙂

Obecnie namówiłam moją rodzoną siostrę do udziału w konkursie Miss Nastolatek Ziemi Siedleckiej, bo chcę, żeby miała takie wspaniałe wspomnienia, jak ja. Na pewno nie odradzałabym nikomu startu w takiej zabawie, ale też nie zmuszałabym, nic na siłę. Przestrzegałabym jedynie potencjalne uczestniczki, że udział w konkursie piękności to ciężka praca i jeśli już dziewczyna zdecyduje się na start w nim, to trzeba być konsekwentnym i pomimo wysiłku, przyjąć to z uśmiechem na twarzy.”

No właśnie, ciężka praca i wysiłek Moniki opłaciły się. Odniosła sukces, a dzięki niemu spełniło się jej marzenie o podróżach. Zdobycie przez nią tytułu II Wicemiss Polonia otworzyło jej drogę do startu w międzynarodowych konkursach piękności.

„W 2001 roku reprezentowałam Polskę na Miss Universe w Portoryko. Moje przygotowania do startu w tym konkursie? W moim przypadku to był rekord, miałam tylko 2 tygodnie na załatwienie wszystkiego. Do dziś nie wiem, jak to zrobiłam, że skompletowałam garderobę i udało mi się wyjechać. Nie wstydzę sie o tym mówić, bo to nie była moja wina tylko organizatora, czyli Biura Miss Polonia.

Jednak poleciałam. Konkurs Miss Universe to ogromna machina, można wiele zobaczyć. Moje wrażenia były takie, że tak naprawdę delegatki były tylko takimi marionetkami potrzebnymi sponsorom do zrobienia sobie reklamy. Trochę bolesny wniosek, ale tak już jest.

Na konkursie MU nie odniosłam sukcesu.

Później, również w 2001 r., wyjechałam do Malezji na konkurs Miss Tourism International i tam zdobyłam aż 3 tytuły: Miss Intercontinental International, Miss Body Beautiful i Miss Fair and Lovely.

Z Malezją wiążę najwspanialsze wspomnienia. Od tamtej pory jestem zafascynowana kulturą Dalekiego Wschodu. Niesamowity kraj, niezwykle piękna przyroda i wspaniała kuchnia – marzę, że kiedyś tam wrócę i znowu tego zasmakuję.

Dzisiaj bazując na własnym doświadczeniu, chciałabym przekazać innym dziewczętom przygotowującym się do startu w międzynarodowych konkursach piękności, iż znajomość języka angielskiego jest bardzo ważna. Trzeba też mieć świetnie wyposażoną garderobę (suknie koktajlowe, wieczorowe, dodatki, buty itd.) Przede wszystkim trzeba być osobą o wysokiej kulturze osobistej i nastawić się na naprawdę ciężką pracę :-)”

Przygoda Moniki z konkursami piękności zakończyła się 8 lat temu. A kim jest dzisiaj?

„Pracuję na warszawskim lotnisku jako sekretarka. Jestem obecnie na urlopie wychowawczym. Wolny czas spędzam z moimi dzieciakami. Mam 2,5 letniego synka i 4 miesięczną córeczkę. Dziś jestem najszczęśliwszą osobą, bo mam wspaniałą rodzinę, a to dla mnie jedna z największych wartości.”

No cóż… może zatem te wszystkie wspaniałe podróże, nagrody i splendory, jakie spływają na dziewczynę po zwycięstwie w konkursie piękności, są tylko namiastką szczęścia, a to prawdziwe jest gdzie indziej? Dobrze, że Monika je odnalazła…