Miss Polonia 1992 na YouTube

M. Wolska na MU ’93 – prezentacja w strojach narodowych, kostiumach kąpielowych i sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=7qChyzyU880

E. Wachowicz na MW ’92 – prezentacja w strojach narodowych i kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=tZUwfLO3Pv0&feature=related

E. Wachowicz na MW ’92 – awans do Top 10

http://www.youtube.com/watch?v=w27E7NLc658

E. Wachowicz na MW ’92 – Top 10, prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=PnfmFl-0zOc&feature=related

E. Wachowicz na MW ’92 – Top 10, prezentacja w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=MhLEs8EoWmk&feature=related

E. Wachowicz na MW ’92 – awans do Top 5 i wywiad z Top 5

http://www.youtube.com/watch?v=hdfu5uXEfl4&feature=related

Wywiad z E. Wachowicz

Ewa Wachowicz – Miss Polonia 1992; III Vicemiss World 1992.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2009 roku.

Pierwsze kroki…

Kiedy w 1992 roku rozpoczęłam swoją przygodę z konkursem Miss Polonia studiowałam Technologię Żywności na Akademii Rolniczej w Krakowie. Miałam 21 lat, dorabiałam do stypendium pracując w klubach studenckich i zajmując się dziećmi.  Moim największym marzeniem było podróżowanie po świecie.

Zrobiłam pierwszy krok – wygrałam wybory Miss Małopolski, później drugi – zwycięsko przebrnęłam przez ogólnopolskie półfinały i jako jedna z 20. finalistek konkursu Miss Polonia 1992 rozpoczęłam zgrupowanie przedfinałowe.

Zgrupowanie przed moim konkursem odbywało się w Hotelu Gołębiewski w Mikołajkach. Z Małopolski do finału zakwalifikowało się kilka dziewczyn, więc było nam raźniej. Przez 4 tygodnie codziennie miałyśmy zajęcia z choreografii, sesje zdjęciowe do folderów, filmowanie wizytówek i ćwiczenia związane z przygotowaniami do finału. W weekendy dodatkowo organizowane były bale charytatywne  z naszym udziałem. Pod koniec zgrupowania przyjechał do nas Marek Kasz. Podpowiadał nam, jak się przedstawić, co ciekawego o sobie powiedzieć. Na trzy dni przed finałem pojechałyśmy do Poznania, gdzie miał się odbyć koncert finałowy. I tam poznałyśmy jurorów. Rozmowy trwały dość długo, bo jury było niebywale liczne.

Dobro publiczne…

W tamtych czasach, kilkanaście lat temu, wybory Miss Polonia były wydarzeniem. Powodem do ogólnonarodowej dyskusji. Ja udział w nich traktowałam jak fajną przygodę. W trakcie finału powiedziałam, że pochodzę ze wsi i to, co dla mnie było naturalne, stało się sensacją.

Gala finałowa w poznańskiej Arenie zakończyła się dla mnie szczęśliwie. Zostałam Miss Polonia 1992 !

Podczas mego „panowania” dyrektor biura Miss Polonia Piotr Stawicki organizował cały mój grafik. Były to lata budującego się wolnego rynku i kapitalizmu, więc czekały mnie przeróżne obowiązki: od otwarcia domu towarowego w Lublinie, po udział w dużym balu charytatywnym na rzecz dzieci niesłyszących z udziałem prof. Skarżyńskiego itp.

Wygrana w konkursie generalnie wywróciła moje życie do góry nogami.  Setki wywiadów, wyjazdów. Stałam się dobrem publicznym…

Stanie się osobą rozpoznawalną, publiczną z dnia na dzień było zupełnie nowym doświadczeniem. Utraciłam prywatność…Mam czasem wrażenie, że ludzie wiedzą o mnie więcej, niż bym chciała. Chyba nie ma takiej rzeczy, o którą jeszcze nigdy mnie nie zapytano, a o której chciałabym opowiedzieć. Ostatnio to ja wolę zadawać pytania.

Popularność jest jak kij – ma dwa końce. Z jednej strony łatwiej wiele spraw załatwić, lżej otwierają się niektóre drzwi, z drugiej pojawiają się zazdrość, zawiść i wygórowane wymagania. Cokolwiek by się nie działo w moim życiu, i cokolwiek się dzieje, staram się być sobą, a nie chorągiewką na wietrze. Na wiele spraw musiałam się uodpornić.

Ale też poznałam wielu fantastycznych ludzi, którzy pomogli mi na różnych etapach mojego życia. Doświadczyłam wiele dobrego od osób kompletnie mi obcych. Stałam się sumą życzliwości innych…

Poznałam wspaniałych ludzi, zawiązałam przyjaźnie, które trwają do dzisiaj. Jestem mamą chrzestną syna Doroty Rojek, mojej koleżanki z konkursu Miss Małopolski. Ania Wiśniowska  projektowała scenografię do mojego pierwszego programu telewizyjnego, wykonała też witraże do drzwi w moim mieszkaniu. Teraz prowadzi ze mną program „Gadżety kobiety”. Z Marzeną Wolską spotykam się na akcjach charytatywnych, robionych przez jej fundację.

Najtrudniejsze w byciu Miss, jest to, że ludzie bez względu na lata, kilogramy, okoliczności chcą widzieć ciągle i niezmiennie Miss Polonia, którą mają w pamięci.

Co kraj, to obyczaj…

Moje marzenie o podróżach spełniło się szybciej, niż się spodziewałam.

Biuro Miss Polonia współpracowało z Polską Organizacją Turystyczną – uczestniczyłam więc w różnych targach na całym świecie. Reprezentowałam też Polskę na konkursie Miss World w RPA  i World Miss University w Korei Południowej.

Prawdziwie zachwyciła mnie Afryka. W 1992 roku konkurs Miss Świata odbywał się właśnie na czarnym lądzie, w RPA. Kraj niebywałej fauny i flory, pełen kontrastów i wspaniałych, radosnych ludzi.

W czasie pełnienia obowiązków Królowej Piękności spotkałam zarówno w Polsce, jak i za granicą, wiele sławnych Gwiazd znanych mi dotychczas jedynie z mediów. Ale największe wrażenie zrobiło na mnie spotkanie z Jean Michaelem Jarrem, którego poznałam właśnie w RPA podczas konkursu Miss World. Pojechałyśmy na safari. Na jednym z postojów pewien mężczyzna wydał mi się znajomy. Podeszłam i zapytałam, czy to jego koncert będzie po finale Miss World? Trafiłam w dziesiątkę. Zamieniliśmy kilka słów, był niebywale bezpośredni.

W Korei Południowej odbywał się konkurs World Miss University. Podróż do Azji była niesamowitym doświadczeniem. Zupełnie inna kultura, tradycje i zwyczaje. Z wieloma zachowaniami gospodarzy trudno się było pogodzić. Choćby głośne bekanie przy stole czy wyjmowanie sobie z ust najlepszych kęsów i… podawanie gościom.

Konkurs World Miss University wygrałam. Po wygranej na ulicach zatrzymywali się ludzie, by mnie dotknąć, zrobić zdjęcie, obdarować jakimś drobiazgiem. Później wracałam do Korei kilkakrotnie jako juror w konkursach piękności i mimo wszystko, mam do tego kraju ogromny sentyment.

Aby odnieść sukces w wyborach Miss niezbędna jest…uroda. 🙂 Jest niebywale ważna, to przecież konkursy piękności. Sama uroda jednak nie wystarczy. Liczy się osobowość, inteligencja, sposób bycia i odrobina szczęścia.

Konieczna jest znajomość języka. Trzeba być otwartym i tolerancyjnym dla innej kultury. Dobrze jest poczytać wcześniej w przewodniku, czy nawet encyklopedii, o miejscu, do którego się jedzie. Ja starałam się zawsze ze sobą zabierać jakieś małe drobiazgi na prezenty dla dziewczyn. Warto też zaznajomić się z naszą polską historią i kulturą, bo o to często pytają dziennikarze.

Trzy światy…

Kiedy już przekazałam koronę Miss Polonia swojej następczyni, zaproponowano mi współpracę w nowo powstającej TV Polsat. Później pojawiła się propozycja pracy w rządzie Waldemara Pawlaka, ale to już zupełnie inna historia…

Dzisiaj mieszkam w moim ukochanym Krakowie z 9-letnią córką Olą. Mam własną firmę, która zajmuje się produkcją programów telewizyjnych i wydawaniem książek. Obecnie występuję w dwóch programach: „Ewa gotuje” w TV Polsat, (w soboty; o 10.15) oraz „Gadżety kobiety” w kanale Polsat Café. Mam na koncie dwie własne książki. Pierwsza o ukochanych słodkościach, druga ze sprawdzonymi przepisami na słono i słodko, z przyprawami w tle, pt. „Ewa gotuje”. Gdy tylko pogoda na to pozwala, jeżdżę na rolkach na bulwarach wiślanych. Mój ulubiony sposób spędzania wolnego czasu to zimą ukochane narty, a wieczorami dobra książka przy ulubionej muzyce.

Od podszewki poznałam świat mediów, świat show-biznesu i świat polityki. Powszechna jest opinia, że wszystkie te światy charakteryzuje bezwzględność, fałsz, walka o władzę i wpływy, interesowność, brak przyjaźni i sentymentów.

Moim zdaniem najbardziej bezwzględnym światem, który poznałam, jest świat polityki. Funkcja rzecznika prasowego w rządzie premiera Waldemara Pawlaka był to dla mnie prawdziwy uniwersytet życia. Doświadczenie cenne – zwłaszcza, że w tamtych czasach mieliśmy poczucie, że na naszych oczach tworzy się historia.

Co do show biznesu – pracuję w nim ładnych parę lat. Trzeba mieć mocny charakter i zasady, by nie dać zwieść się blichtrowi, który mu towarzyszy. Przyjaźnie zdarzają się wszędzie i jestem szczęściarą, że o Eli Zającównej, Andrzeju Mleczce czy Andrzeju Sikorowskim mogę powiedzieć – moi przyjaciele.

Rozczarowań, jeśli chodzi o Gwiazdy mediów i show-biznesu też zaliczyłam sporo, ale tych nie przechowuję w pamięci.

A konkursy piękności? One także są częścią tego świata.

Z sentymentu nadal je oglądam. Zmieniła się jednak rzeczywistość, w której żyjemy i zmieniły się też same konkursy. Dawniej tego typu wydarzenie było jedno i jedna była telewizja. Teraz mamy Internet, wielość kanałów telewizyjnych, a w nich show goni show. Konkurencja duża, więc pracy dużo więcej.

Konkursowi Miss Polonia życzę – niech mimo swoich 80. urodzin czuje się młodo za sprawą pięknych Polek, które w kolejnych latach zdobędą zaszczytny tytuł Miss Polonia !

Wywiad z M. Palą

Monika Pala – finalistka konkursu Miss Polonia 1992.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w marcu 2009 roku.

„Mój udział w konkursie Miss Polonia był dla mnie wielką niespodzianką. Dlaczego niespodzianką…? Po kolei. Cała historia zaczęła się przez, a może dzięki mojej byłej przyjaciółce-Majce, która zgłosiła moją kandydaturę na pierwszy etap wyborów Królowej Karnawału na Pomorzu. Poinformowano mnie telefonicznie, gdzie mam się zgłosić i tak się zaczęło. Przeszłam do drugiego etapu – finału Królowej Karnawału. Tam zostałam „Pierwszą Damą Karnawału”, czyli zajęłam 2. miejsce i tym samym zakwalifikowałam się do finału „Miss Pomorza Środkowego. Tym razem wygrałam i jako Miss Pomorza Środkowego automatycznie stałam się półfinalistką konkursu „Miss Polonia”. Półfinał również okazał się dla mnie szczęśliwy, otrzymałam tytuł Miss Sponsorów i znalazłam się w finale „Miss Polonia 1992”, który odbył się w Poznaniu.

Tak, jak wcześniej wspomniałam, była to dla mnie wielka niespodzianka.

Na początku była to zabawa, ale dość stresująca. Po przejściu tylu szczebli konkursu powoli było coraz łatwiej. W tym momencie najważniejsze było pokazać się i zaprezentować od jak najlepszej strony. Miałam wsparcie ze strony rodziców, zarówno nauczyciele jak i dyrekcja, koledzy i koleżanki ze szkoły byli mi przychylni i dopingowali mnie.”

Bo przecież Monika Pala miała w 1992 roku zaledwie 18 lat i była obok Katarzyny Tomczak jedną z najmłodszych kandydatek do korony Miss Polonia. Uczęszczała wtedy do Liceum Ogólnokształcącego przy Zespole Szkół im. Staszica w Koszalinie. Jej marzeniem było po ukończeniu szkoły średniej dostać się na studia marketingu.

Konkursowa machina rozkręca się. Rozpoczyna się zgrupowanie przedfinałowe. Monika poznaje swoje konkurentki, dziewczyny wspólnie przygotowują się do tego najważniejszego występu.

„Można powiedzieć, że byłam zaprzyjaźniona z Nataszą Kaźmierczak i Moniką Bis. Razem z Nataszą mieszkałyśmy w pokoju i zachowałyśmy kontakt po wyborach. Dobre stosunki utrzymywałam z Emilią Sikorą, Katarzyną Borys, Marzeną Wolską i Moniką Smugą. Tak, dużo było sympatycznych dziewczyn. Dzisiaj mam zamiar odszukać parę dziewcząt, może mi się uda.

Wybory wspominam bardzo miło, choć przyznam szczerze, że jako taka rywalizacja pomiędzy finalistkami była, ale przemilczana, to znaczy nie okazywana wprost, nie było między nami żadnej obłudy. Chyba trafiłam na jakiś dobry rok 🙂 , bo wybory słyną głównie z podkładania sobie nóg…”

Miss Polonia 1992 została Ewa Wachowicz. Monika Pala znalazła się w finałowej 10-tce. Czy jest zadowolona z werdyktu? Jak ocenia Ewę? I co myśli o własnym występie?

„W finale nie miałam faworytki, dziwne, ale prawdziwe.

Werdykt jury był moim zdaniem dla nas wszystkich niespodzianką. Nie myślałam, że akurat Ewa będzie tą pierwszą, najpiękniejszą. Ale okazało się, że nie tylko uroda się liczy, równie ważna jest inteligencja i oczywiście wykształcenie. Ewa nie była moją faworytką, ale muszę powiedzieć, że była to bardzo miła osoba i posiadała to coś, aurę.

Dzisiaj, po tak długim czasie mogę stwierdzić, że wybór jurorów nie był pomyłką. Nieregularnie śledzę wybory Miss Polonia, ale wśród wszystkich Miss zawsze będę faworyzowała Anetę Kręglicką (1989) i oczywiście Ewę. Te kobiety zaszły bardzo wysoko i są znane w Polsce. Często oglądam programy, w których one uczestniczą, np. „Taniec z Gwiazdami”.

Oczywiście moim celem było wygrać wybory Miss Polonia, zająć dobre miejsce, ale szczerze, z perspektywy czasu cieszę się, że weszłam do pierwszej dziesiątki i mogłam przeżyć właśnie ten fajny etap w moim życiu. Skłamałabym mówiąc, że nagrody się nie liczyły, czy też dalsza kariera. Po wyborach byłam zapraszana na sesje fotograficzne do Warszawy. Ale musiałam się dalej uczyć i zaniedbałam karierę modelki. Odległość mojego rodzinnego Koszalina od stolicy też była jedną z przyczyn podjęcia takiej, a nie innej decyzji.”

Monika postawiła na naukę i jak pokazał czas, był to właściwy wybór. Po maturze dostała się na Uniwersytet Koszaliński na swój wymarzony marketing, a teraz po 17-stu latach…

„Teraz nazywam się Monika Schmidt, mieszkam w Niemczech i oczywiście, jak można się zorientować po zmienionym nazwisku, wyszłam za mąż. Jaka jestem dzisiaj? Trudno samą siebie określić. Mogę tylko powiedzieć, że jestem szczęśliwa, mam cudowną rodzinkę, męża i 3 miesięczną córeczkę Victorię.

Jeśli chodzi o moją zawodową karierę, pracuję już 10 lat w firmie ubezpieczeniowej Hamburg-Mannheimer AG. Należymy do spółki akcyjnej ERGO, do której należy również polska Hestia. Jak już pisałam, jestem „świeżo upieczoną” mamusią, dlatego też teraz przez cały rok jestem na urlopie macierzyńskim i poświęcam czas wolny mojej malutkiej istotce. Wierzcie mi, takie maleństwo wywraca cały twój świat do góry nogami, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Moj kalendarzyk jest zapełniony – dziecięce masaże, spotkania „Mama i dziecko”, w to wchodzą 3 różne kursy pomagające w wychowywaniu dzieci… Wcześniej w okresie bezdzietnym dużo podróżowaliśmy z mężem i korzystaliśmy z życia. Teraz korzystamy w inny sposób, poświęcając wiele czasu kochanej kruszynce.”

Dziś Monika jest całkowicie pochłonięta macierzyństwem. I wciąż z sentymentem myśli o wyborach Miss Polonia.

„Często oglądam zdjęcia z tamtych czasów, uśmiecham się i myślę w duszy, że kiedyś opowiem tą całą historię mojej córuni. To jest piękna pamiątka i wspaniałe przeżycie. Strojów, kosmetyków, które dostałyśmy w nagrodę, już nie mam, choć było ich dużo, ale szarfy mi pozostały. Jeśli chodzi o znajomości, to wszystko jakoś się rozwiało z czasem. Oczywiście próbuję teraz przez „Naszą klasę” wyszukać parę dziewczyn, z którymi miałam dobry kontakt. Ale to potrwa.

Dla mnie osobiście największym plusem tego konkursu jest to, że dzięki niemu dowartościowałam się i mój wzrost nie grał tak dużej roli, jak przed wyborami. Czułam się wcześniej zawsze taka DUŻA (175 cm)!!!

Jeśli moja córka chciałaby poznać świat wyborów Miss Polonia, nie odradzałabym jej wzięcia udziału w konkursie, raczej bym ją wspierała.

Wspierać znaczy w moim mniemaniu umożliwić drogę do tych wyborów, wspierać psychicznie, przygotować ją na niepowodzenia, jakie mogą zaistnieć, nauczyć by była sobą i traktowała te zawody jako ciekawy etap w życiu, ale nie jako etap najważniejszy. By traktowała je jako przygodę. Ostrzegałabym ją przed obłudą i wścibskimi komentarzami.”

Monika Pala zauważa, że konkursy piękności straciły dziś nieco ze swej dawnej popularności, ale ma pomysł, co zrobić, by ją odzyskały.

„Konkursy piękności powinny być emitowane, to motywacja dla każdej kobiety. Wydaje mi się, że wybory Miss tracą popularność, bo trwają już bardzo długo i telewizja emituje inne nowości, ludzie są chłonni nowych rzeczy. Aby poprawić oglądalność powinno się go trochę urozmaicić i wprowadzić ciekawe motywy do konkursu. Może pokazywać w przerwach jego kulisy i przygotowania dziewcząt do wyborów oraz trochę scen z życia prywatnego każdej kandydatki- to ciekawi…

Konkurs Miss Polonia nie powinien zaginąć, warto go organizować, bo przecież oglądać piękne Polki to sama przyjemność.

Może warto, aby realizatorzy i producenci finałowych koncertów wzięli rady Moniki pod uwagę, a wtedy być może doczekamy się show, które znowu porwie tłumy, tak, jak na początku lat 90-tych.