Wywiad z M. Kobylińską

Małgorzata Kobylińska – finalistka Miss Polonia ’89

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lipcu 2013 r.

Anety Kręglickiej chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. To z pewnością najbardziej znana polska Miss. I choć od jej startu w konkursie minęło prawie 25 lat, wciąż zachwyca urodą i wciąż cieszy się dużą popularnością. Ale w jej roczniku, w finale Miss Polonia ’89, wystąpiły także inne piękne i mądre dziewczyny. Jedną z nich jest Małgorzata Kobylińska.

Przystępując do konkursu miałam 18 lat, mieszkałam w Warszawie z mamą i bratem. Byłam uczennicą liceum, przygotowywałam się do matury, spotykałam z przyjaciółmi. Moim planem w tym szalonym okresie było zdanie matury i dostanie się na studia. Co zresztą zostało zrealizowane w stu procentach.

Do udziału w wyborach namówili mnie moi bliscy. Konkurs Miss Polonia traktowałam bardzo lekko, jako nowe doświadczenie. Nie zakładałam wygranej, sama nie wiem, co mną powodowało, chyba ciekawość. Nigdy nie uważałam się za piękność, dlatego wszelkie tego rodzaju konkurencje traktowałam i traktuję z przymrużeniem oka. Do finału Miss Polonia ’89 dostałam się dzięki wygranej w konkursie Miss Mazowsza, gdzie zdobyłam tytuł najpiękniejszej. Główną nagrodą miał być wyjazd do Singapuru, do którego nigdy jednak nie doszło. Sponsor (dziś już nawet nie pamiętam nazwiska), robił wszystko, abym nie pojechała. I mu się udało. Jeśli zatem w ogóle miałam jakieś oczekiwania w stosunku do konkursu Miss Polonia (wyjazdy, czy nagrody), skończyły się one w tym momencie. Od tej chwili nie oczekiwałam już niczego konkretnego od tego rodzaju projektu.  

Wstępne, regionalne etapy konkursu nie przygotowały mnie na dużą scenę finałową. Więcej dały mi próby, które odbywały się na dwutygodniowym zgrupowaniu bezpośrednio przed konkursem finałowym.

No właśnie… Finałową galę poprzedza tradycyjnie zgrupowanie. To na nim finalistki uczą się „jak być Miss”, szlifują formę, ćwiczą układy choreograficzne, pozują do sesji zdjęciowych, ale i zawierają przyjaźnie…

Zgrupowanie przed finałem wspominam jako bardzo intensywny czas przygotowań. Zostałyśmy odizolowane od otoczenia, od bliskich. Nie było, jak dziś, telefonów komórkowych, nie było z najbliższymi żadnego kontaktu. Podczas tych dwóch tygodni codziennie ćwiczyłyśmy układy choreograficzne, później zaprezentowane na wielkim finale. Miałyśmy robione zdjęcia do oficjalnych katalogów i gazet, które relacjonowały nasze przygotowania. Mam gdzieś głęboko w szafie zdjęcia, katalogi i śmieję się do łez patrząc na siebie sprzed lat w tych lokach i niebieskim makijażu, o zgrozo… Uważam, że żadna z nas nie była właściwie przygotowana, w sensie odpowiednio dobranych strojów, makijażu, czy fryzur. Dzisiaj z przyjemnością oglądam wybory Miss, dziewczyny są doskonale „zrobione”, ubrane, umalowane, pod opieką najlepszych specjalistów. My często występowałyśmy w pożyczonych ciuchach, w sklepach nie było nic.

Wszystkie dziewczyny były ze sobą zaprzyjaźnione, nie było zawiści, plotek ani żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Nie było też żadnego faworyzowania dziewczyn. Od początku zakładałyśmy, że wygra Aneta Kręglicka. Ja to wręcz od razu wiedziałam. Ona była z nas wszystkich najpoważniejsza, najlepiej przygotowana. Trzymała się na uboczu, mam wrażenie, że bardzo pilnowała swojego wizerunku. Poza tym przecież jest śliczna i ma olbrzymią klasę. Doskonale reprezentowała później Polskę na konkursie Miss World.

My – pozostałe finalistki, czułyśmy się raczej jak na… kolonii. I tak też się zachowywałyśmy. Ale poza Anetą było oczywiście jeszcze kilka moich faworytek do korony. Pamiętam dziewczynę ze Szczecina – Żanetę Katkowską, Małgosię Obieżalską z długimi blond włosami, Agnieszkę Angelo – piękną brunetkę. (red.: wszystkie trzy reprezentowały Polskę w świecie).

Ale podkreślam – nigdy nie docierały do mnie żadne spekulacje na temat samych wyborów, głosowania i werdyktu jury. Wszystko było przeprowadzone przejrzyście i bez żadnych ukrytych kontekstów.

Ja byłam w pokoju z Moniką Pastuszak. Razem wygrałyśmy w konkursie Miss Mazowsza i od razu bardzo się polubiłyśmy. Utrzymujemy kontakt do dziś. Reszta dziewczyn była z różnych stron Polski, więc kontakt się urwał. Szkoda. Fajnie byłoby spotkać się po latach i powspominać.

Czas zgrupowania dobiegł końca. Jego zwieńczeniem była gala finałowa w Operze Leśnej w Sopocie…

Z finału niewiele pamiętam. Wiem, że była na widowni w Operze Leśnej moja rodzina i każda moja prezentacja na scenie była głośno przez nich wspierana i to pamiętam najlepiej. No i oczywiście te koszmarne falbaniaste sukienki w dzikich turkusowym i różowym kolorze. Jednak scena i widownia robiły wspaniałe wrażenie, czułyśmy się jak gwiazdy.

O werdykcie i zwycięstwie Anety Kręglickiej Małgosia wypowiedziała się już wcześniej. A jak, z perspektywy czasu, ocenia swój własny występ na konkursie Miss Polonia ’89 (dostała się do Top 10)?

Z perspektywy czasu uważam, że mój występ w Miss w roku 1989 był za wcześnie. W sumie nie mam pojęcia dlaczego zdecydowałam się akurat wtedy. Powinnam była poczekać 2, 3 lata, nabrać doświadczenia i trochę rozjaśnić włosy, ha ha.

Od tamtych wydarzeń upłynęło prawie 25 lat. Czym dziś jest dla Małgorzaty konkurs Miss Polonia? Czy w jakiś znaczący sposób wpłynął na jej życie?

Konkurs tak naprawdę nic nie zmienił w moim życiu, nie było żadnej rewolucji. Dzisiaj jestem szczęśliwą żoną i mamą 4 wspaniałych synów. Mieszkam w spokojnej podwarszawskiej miejscowości, jaką jest Konstancin, z dala od miejskiego zgiełku. Lubię książki, kino, spacery i oczywiście podróże.

Nie śledzę bardzo uważnie wyborów Miss, ale lubię popatrzeć na piękne kobiety i oglądając finał razem z moimi synami, zawsze mam swoje faworytki. Uważam, że Polki są piękne, zarówno nasze Miss jak Bogna Sworowska, Aneta Kręglicka, jak i modelki, jak Ania Rubik, są kwintesencją prawdziwej kobiecości.

Konkurs Miss Polonia bardzo się zmienił przez te ponad 20 lat. Dziewczynom jest łatwiej, zmieniła się moda, wszystkiego jest bardzo dużo w sklepach. Dziś dziewczyny 18 – letnie są bardziej doświadczone, niż 20 lat temu, tak uważam. Przykłady z mojego rocznika? O nieudanym wyjeździe do Singapuru już wspominałam. Potem miałyśmy polecieć na kontrakt do Japonii, ale ostatecznie również do niego nie doszło. Nie było kiedyś, te 20 lat temu, żadnych agencji, które mogą pomoc i zaopiekować się takimi nowicjuszkami, jakimi my byłyśmy. Ja bałam się lecieć, może gdyby to było w Europie, to kto wie…

Choć i były wyjazdy związane z wygraną w konkursie, a mianowicie byłyśmy z Moniką Pastuszak we Włoszech na sesji zdjęciowej z popularnym bardzo wtedy fotografem Panem Markiem Czudowskim. Był też wyjazd do Londynu.

Dzisiaj na pewno nie wzięłabym udziału w konkursie na Miss, ale takie programy jak Top Model są tym, czego brakowało 20 lat temu. I 20 lat temu na pewno chciałabym wziąć udział w tego rodzaju konkursie dla modelek, który daje o wiele więcej możliwości…

Dzisiaj możliwości na pewno jest więcej, niż 20 lat temu. I warto próbować i wykorzystywać wszystkie szanse. Bo przecież między byciem Miss, a byciem modelką wcale nie musi być sprzeczności. A jak sama Małgosia zauważyła, piękna jest zarówno Aneta Kręglicka, jak i Ania Rubik.

Miss Polonia 1989 na YouTube

M. Obieżalska na MU ’90 – prezentacja w strojach narodowych, kostiumach kąpielowych i w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=GUyq48blbYk

A. Kręglicka na MW ’89 – prezentacja w strojach narodowych i sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=WmJMDi7tano&feature=related

A. Kręglicka na MW ’89 – prezentacja w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=gmfonMntUuk&feature=related

A. Kręglicka na MW ’89 – awans do Top 10

http://www.youtube.com/watch?v=-ZE0hDv1y7k

A. Kręglicka na MW ’89 – prezentacja Top 10 w kostiumach kąpielowych

http://www.youtube.com/watch?v=XgBTotmPkO0&feature=related

A. Kręglicka na MW ’89 – prezentacja Top 10 w sukniach wieczorowych

http://www.youtube.com/watch?v=abv-06okqh0

A. Kręglicka na MW ’89 – wywiad z Top 10

http://www.youtube.com/watch?v=hHUi0fiGTns&feature=related

A. Kręglicka na MW ’89 – koronacja na Queen of Europe

http://www.youtube.com/watch?v=QIQ0Jg-sf-c

A. Kręglicka na MW ’89 – koronacja na Miss World

http://www.youtube.com/watch?v=U5UAfREZLZY

Powitanie A. Kręglickiej w Polsce po koronacji na MW ’89


Finał MW ’90 – otwarcie


A. Kręglicka – pożegnanie z koroną MW

Wywiad z M. Pastuszak

Monika Pastuszak – finalistka konkursu Miss Polonia 1989.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w lutym 2009 roku.

Proszę przedstawić Monikę Pastuszak w 1989 r.

Miałam 20 lat, ale niewielkie doświadczenie, jeśli chodzi o konkursy piękności. Trenowałam wówczas turniejowo taniec towarzyski, kończyłam liceum i marzyłam o dalekich podróżach.

Dlaczego zdecydowała się Pani na start w konkursie Miss Polonia?

Podobno nie ma przypadków…Moja siostra cioteczna zaprowadziła mnie na eliminacje regionalne nie mówiąc mi do końca ,co to takiego i zostawiła mnie samą, jak tylko przekroczyłam próg sali, gdzie się one odbywały. Nie należałam do pewnych siebie dziewczyn i w zasadzie przepraszałam wszystkich za wszystko. Nie zastanawiałam się, czemu służy mój udział w konkursie i nie liczyłam, że zajdę aż do finału. Nigdy nie zależało mi na byciu popularną, a nagrodą dla mnie były już same nominacje i przechodzenie z etapu na etap. Zdobycie tytułu II Vicemiss Mazowsza było dla mnie jak spełnienie snu Kopciuszka. Na chwilę zamieniłam się w księżniczkę jednej i niezapomnianej nocy…Oczywiście, gdyby przypadło mi reprezentowanie Polski poza granicami kraju, czy w samej ojczyźnie, zrobiłabym co się tylko da, aby nie zawieść nikogo. To, co dla mnie było najważniejsze to fakt, że ktoś docenia mnie taką, jaką jestem…Bardzo mile wspominam wybory.

Proszę opowiedzieć o swojej drodze do finału Miss Polonia 1989.

Szczebli do pokonania było wiele. O ile pamiętam 6. Za każdym razem mówiłam, że to mój ostatni występ i za każdym razem przechodziłam dalej. W końcu podsumowałam to tak: jako jednej z najniższych przypadał mi zawsze nr 1 albo 2. Moim zadaniem było poprowadzić dziewczyny w układach choreograficznych jak najlepiej. I nie stresowałam się tym, co dzieje się na scenie, tylko czy nie pomylę kroków, bo wtedy będzie klapa…Tak to była odpowiedzialna rola, ale myślę, że udało mi się stanąć na wysokości zadania. Każdy etap był niezwykle przyjemnym spotkaniem z ludźmi, którzy byli dla mnie zawsze mili. Najbardziej obawiałam się pytań ze strony jurorów, to chyba stresowało najmocniej. Trzeba było wykazać się elokwencją i pomysłowością. 

A zgrupowanie przed finałem Miss Polonia? Jak ono wyglądało?

Nie wiem, jak wygląda zgrupowanie przedfinałowe teraz, ale 20 lat temu przez pewien okres byłyśmy odizolowane od rodzin i znajomych, aby intensywnie trenować układy choreograficzne, poznawać zasady dobrego zachowania i ubierania się /tutaj bardzo ostra w swej krytyce była nieoceniona Pani Irena, która trzymała nas w ryzach, aż do końca/. Poza tym podczas ostatniego zgrupowania miałyśmy robione sesje fotograficzne do katalogu i kalendarzy. Nagrywano też materiały filmowe z naszym udziałem.
Myślę, że każde takie zgrupowanie uczy współzawodnictwa, pozwala na pracę nad samym sobą, jest czasem ciężką próbą do przyszłej kariery. Wymaga dyscypliny i podporządkowania się w wielu sytuacjach. Poza tym uczy gracji ruchów, dzięki układom choreograficznym, powinno uczyć wydobywania z siebie tego, co jest naszym atutem. To, czego być może zabrakło mi w mojej przygodzie z Miss, to brak warsztatów o tym, w jaki sposób zareklamować siebie, aby umiejętnie wykorzystać szansę, jaką dał nam los. Ja takiej umiejętności nie posiadłam, dlatego to, co pozostało mi z wyborów, to wspomnienia…

Jak ocenia Pani werdykt jury w 1989 r. i wybraną wtedy Miss Polonia?

Moim zdaniem Aneta Kręglicka była najlepszą kandydatką. Miała klasę, była starsza i bardziej dojrzała od pozostałych dziewczyn. Potrafiła zachować dystans i odpowiednio kreować swój wizerunek, a przecież o to chodziło. Poza tym była niebieskooką blondynką o uroczym uśmiechu. Ale muszę przyznać, że wśród finalistek padały inne typy…Obserwowałyśmy zachowania sponsorów i kogo oni preferowali i na podstawie tych obserwacji odbywały się spekulacje. Wiadomo, każdy był rządny sensacji. Osoby „z poza” dopytywały się ciągle o jakieś nieuczciwe gierki itp. Ja byłam szczęśliwa, że było mi dane znaleźć się wśród 16. najpiękniejszych zdaniem Polaków dziewcząt i dla mnie wszystko, co działo się za kulisami, było prawe i prawidłowe. Muszę powiedzieć, że nie wszystkie dziewczyny integrowały się ze wszystkimi. Dawało się odczuć różnice wśród dziewcząt. Ja najbliżej byłam Małgosi Kobylińskiej, Beaty Buniowskiej i Ani Kaczyńskiej. Po wyborach pracowałyśmy też razem na Międzynarodowych Targach w Moskwie.

Co Pani pozostało do dziś po tamtych wyborach?

Znajomości się urwały, ale dzięki „Naszej klasie” powoli się odnajdujemy. Po edycji „Tańca z Gwiazdami,” kiedy to występowała Aneta, spotkałam się z nią i było to bardzo miłe spotkanie. Szkoda, że nie organizuje się spotkań ex Miss całymi rocznikami. A nawet można byłoby zorganizować wybory Dojrzałej Miss… Ha, ha, ha…Pewnie niewiele osób byłoby tym zainteresowanych, ale z drugiej strony można by było zobaczyć czy piękno, to tylko ciało, czy może coś jeszcze…Mam zdjęcia, większość czarno-białych, finał z Sopotu nagrany w nienajlepszy sposób, trochę wycinków z gazet. Ale to ,co najważniejsze to wspomnienia. Same dobre i chętnie choć na chwilę wróciłabym do roku 1989…

Czy nadal interesuje się Pani konkursem Miss Polonia?

Nie interesuję się obecnie konkursami piękności, bo to już nowe pokolenie. Ale czasem oglądam transmisje z wyborów i nawet obstawiam, na kogo wypadnie…Pewnie gdybym była bliżej tematu dzięki różnorakim działaniom, takim jak m.in. praca, znałabym wszystkie nasze Miss, ale dla mnie istnieje ta jedna, Miss Polonia’89…

Gdyby dziś miała Pani swoją twarz i ciało z 1989 r., a obecną wiedzę i doświadczenie, czy wystartowałaby Pani w wyborach jeszcze raz?

Gdybym dzisiaj miała 20 lat, to brałabym udział we wszystkich możliwych konkursach i nie dlatego, żeby ktoś dostrzegł moją urodę, ale dlatego, że dzięki konkursom otwierają się różne możliwości i można łatwiej i szybciej znaleźć swoje miejsce na ziemi…Co bym zmieniła? Chyba wszystko…ha, ha, ha…Po pierwsze: na wyborach nie miałam ani razu własnej, wymarzonej sukienki…Te pożyczone były albo za duże, albo nie dla mnie. Po drugie: śmielej wyrażałabym swoje myśli, a nie jak myszka w kąciku siedziała cichutko. Po trzecie: uwierzyłabym we własne możliwości i realizowała swoje pasje w jak najbardziej efektywny sposób.

Gdyby Pani córka wahała się, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, co by jej Pani doradziła?

Myślę, że decyzja czy wystartować w konkursie czy nie, należy przede wszystkim do samej zainteresowanej. Oczywiście, że bym ją namawiała! Każdy sposób na zaprezentowanie swojego istnienia na tej ziemi jest niezwykle istotny. Czy w taki ,czy w inny sposób. Poza tym start w wyborach ośmiela i uczy relacji międzyludzkich, zaś umiejętność wyrażania swoich myśli i odwaga, to podstawa do spełnienia swoich marzeń i życiowych celów.
Ostrzegałabym ją przed pochopnym wpadaniem w samozachwyt i przypominała, że na prawdziwy sukces trzeba zapracować oraz że nie wszystko złoto, co się świeci. A wszelkiego rodzaju dobra materialne mogą umilić nam chwilę, ale nie wieczność.

Proszę przedstawić Monikę Pastuszak w 2009 r.

Skończyłam studia pedagogiczne i od prawie 15 lat pracuję w jednej z warszawskich szkół. Pasjonuję się fotografią, czego dowodem może być moja kolekcja „Masek weneckich”, kilkakrotnie wystawiana w Polsce i w NY. Dużo podróżuję, interesuję się turystyką, a poza tym uczę się w Warszawskiej Szkole Reklamy na kierunku fotografii. Mam wspaniałego 9-cio letniego syna, który podziela moje pasje i zamiłowania.

Czego chciałaby Pani życzyć konkursowi Miss Polonia z okazji przypadających w tym roku jego 80-tych urodzin?

Mądrych, pięknych, odważnych i rozsądnych kandydatek do korony tej najpiękniejszej. Poza tym życzę samych sukcesów i zawsze tak wspaniałej kadry, jaką ja pamiętam…I oczywiście życzę sobie przy tej okazji, aby jeszcze kiedyś poświęcono nam wspólne 5 min…razem, jak 20 lat temu…