Zdjęcia z prywatnego archiwum Grażyny Rysik – finalistki Miss Polonia ’88





Historia konkursów piękności w Polsce, wywiady z Miss
Zdjęcia z prywatnego archiwum Grażyny Rysik – finalistki Miss Polonia ’88





Grażyna Rysik – finalistka Miss Polonia 1988
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w lipcu 2010 r.
Zawsze w czasie przygotowań do finału pojawiają się faworytki. W 1988 roku cała Polska ekscytowała się rywalizacją pomiędzy Różą Gołasiewicz, a Joanną Gapińską. Która z nich była faworytką Grażyny?
„Podczas zgrupowań odczuwało się nastawienia wobec niektórych kandydatek, ale to chyba przecież naturalne, że te najpiękniejsze kobiety są wyróżniane podczas konkursu i nie trzeba się oszukiwać i obrażać na to. To nieuniknione, przecież to konkurs piękności. Trzeba być realistką i wtedy nie boli przegrana.
Ja podczas zgrupowań i wyjazdów finałowej 16, zaprzyjaźniłam się z późniejszą Miss Polonia Joanną Gapińską. To ona była moją najbliższą koleżanką. Bardzo się cieszę z tego powodu, bo to była bardzo wesoła, naturalna, skromna, piękna, urocza i szczera dziewczyna. Spędziłyśmy razem świetny czas. Od początku Asia była moją faworytką i niezmiernie cieszyłam się, gdy to ona wygrała konkurs. Zasłużyła na to. Zaraz po wyborach, kiedy Asia była taka ważna, ukoronowana, mówiła w wywiadach o naszej przyjaźni i bardzo mi było miło z tego powodu, że ona też ceniła sobie naszą znajomość. Byłam jej szczerze życzliwa i nie traktowałam jej jako rywalki, bo byłam zdania, że każda z nas nie może przecież wygrać, a Aśka jest bezkonkurencyjna i tak jak uważam, że mogłabym się równać z każdą inną finalistką, tak nie z nią.
Róża była bardzo wdzięczną, sympatyczną, delikatną kobietą, ale nie miała naturalności, młodzieńczego wdzięku Joasi. Ja zawsze stawiałam na Joannę i większość dziewczyn raczej też. Bardzo byłam zadowolona z werdyktu i zwycięstwa Joasi.”
Koronę Miss Polonia ’88 założyła Joanna Gapińska, ale Grażyna Rysik również odniosła sukces – awansowała do finałowej Top 10. Jak z perspektywy wielu lat ocenia swój występ?
„Moja przygoda z konkursami piękności zakończyła się w Sopocie i dobrze, bo ja nie pokładałam zbyt wielkich nadziei w wyborach. Dla mnie to była miła zabawa, egzamin, który nieoczekiwanie dla siebie, zdałam dobrze i po którym mam wiele wspomnień. Zdziwiona byłam i mile zaskoczona, że doszłam tak daleko, do finałowej 10 ogólnopolskiej.”
Jak się okazało, konkurs Miss Polonia nie wywarł większego wpływu na życie Grażyny.
„Moje wspomnienia są miłe i „niczego nie żałuję :o))) Przechowuję wszystkie wycinki prasowe z tamtego okresu, zdjęcia, mam nagraną kasetę z sopockiego finału, ale do niej nie wracam i jej nie oglądam (brak czasu i zła jakość nagrania). Zdjęcia jednak chętnie oglądam i pokazuję córce, rodzinie i znajomym.
Po wyborach, gdy już byłam młodą matką i miałam córeczkę, jeszcze byłam zapraszana jako jurorka do regionalnych konkursów oraz zostałam matką chrzestną Ośrodka Sportów Zimowych „Krzyżowa Góra” w Lidzbarku Warmińskim.
Przez pierwsze lata po moim udziale w konkursie temat „Miss Polonia” wciąż mnie interesował. Ze śmiechem wspominam to, że zawsze zasiadłam do oglądania finałowej gali w pełnej krasie – ładnie ubrana, w makijażu i zadbana, jakbym była na widowni i mogła być rozpoznana (na kilka dni przed konkursem zwiększała się częstotliwość moich ćwiczeń fizycznych dla poprawy figury, ha, ha, ha… Bez większego powodu, bo nadal jestem szczupła, ale zdawało mi się, że mam obowiązek wyjątkowo zadbać o siebie właśnie wtedy :o))), z szacunku do wspomnień, mojego bliskiego otoczenia i samej siebie :o)) ha, ha, ha. Traktuję to wszystko z takim humorem i nie wstydzę się o tym opowiadać, bo to śmieszne i świadczące o moim swobodnym podejściu do tego tematu.
Obecnie nie interesuje mnie konkurs Miss Polonia i nie wiem, jak bardzo się zmienił przez tyle lat, ale zapewne się zmienił – czas płynie, wszystko się zmienia, tylko piękna kobieta zawsze oprócz urody zewnętrznej powinna niezmiennie mieć piękno wewnętrzne :o)))”
Jak ułożyło się życie Grażyny Rysik 22 lata po finale Miss Polonia ’88?
„Nadal jestem taka sama, jak wtedy, byłam jaka byłam, jestem, jaka jestem :o)) I dobrze mi z tym. Staram się w naturalny sposób dbać o siebie, ale bez nadmiernego poświęcania sobie uwagi i czasu. Jeżeli komuś się podobam to dobrze, ale nie zakładam, że tak musi być :o))
Mieszkam wciąż w moim rodzinnym mieście – Lidzbarku Warmińskim. Wróciłam tu po studiach, bo lubię to miasto i chciałam być blisko rodziny. Małe miasto ma wady, ale też i mnóstwo zalet. Nie boję się dużych metropolii, bywam w nich (ostatnio spędzam wakacje i ferie w Nowym Jorku, gdzie mam rodzinę i znajomych), ale zawsze chętnie powracam do mego miasteczka.
Pracuję, tak jak chciałam, z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną intelektualnie. Jestem nauczycielem wychowania fizycznego i gimnastyki korekcyjnej i lubię to, co robię. Jestem osobą aktywną, swój wolny czas lubię spędzać w ruchu, jeżdżąc na rowerze, spacerując, jeżdżąc na nartach zimowych lub wodnych, tańcząc, pływając. Lubię gotować, robić przetwory i dobrze prowadzić mój dom.
Jestem tradycjonalistką, jeśli chodzi o święta – lubię spędzać je w domu, w gronie rodzinnym i lubię sama wszystko przygotować.
Bardzo ważną rolę w moim życiu zajmują kontakty z przyjaciółmi. Uwielbiam moje przyjaciółki, spotkania z nimi, babskie wypady, nasze rozmowy i poczucie humoru. Z nimi czuję się wspaniale. Nie umiałabym bez nich żyć, jestem wręcz uzależniona od kontaktów z bliskimi mi ludźmi. Lubię żyć dla kogoś, nie tylko dla siebie, chociaż to też potrafię :o))”
Wróćmy do marzeń. Jeśli o nie chodzi, los znowu okazał się przewrotny, nie pozwalając Grażynie na spełnienie tego najważniejszego…
„Moim największym marzeniem zawsze było posiadanie wspaniałej rodziny i udane życie osobiste. Chciałam przede wszystkim żyć spokojnie i szczęśliwie. Nie miałam przerostu oczekiwań, ani ambicji, co do kariery zawodowej, osiągania sukcesów. Najbardziej pragnęłam mego szczęścia osobistego.
Mówią, że marzenia się spełniają!…Wydawałoby się, że moje były takie niewygórowane, realne i osiągalne, ale jednak, jak się okazało, najtrudniejsze do osiągnięcia.
Sytuację rodzinną mam nieco skomplikowaną, ale mam wspaniałą córkę, która w tym roku zdaje maturę. Jest ona całym moim światem, radością i sensem życia i zasługuje na moje największe słowa pochwały i wyrażenie mojej radości z niej i miłości do niej.
Pomimo wielu komplikacji w moim życiu osobistym, jestem kobietą szczęśliwą, pełną optymizmu i z powodzeniem mogę przytoczyć słowa piosenki Edith Piaf, jako motto mojego życia „Niczego nie żałuję!”. Trudy życia kwituję słowami „co cię nie zabije, to cię wzmocni” i „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.
Grażyna Rysik – finalistka Miss Polonia 1988
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w lipcu 2010 r.
Każdy człowiek o czymś marzy. Dzięki temu życie jest piękniejsze. Los bywa jednak przewrotny i nie zawsze spełnia nasze marzenia. A czasem z łatwością obdarza nas czymś, o co nie prosimy, a odmawia tego, na czym zależy nam najbardziej…
Koniec lat 80-tych XX wieku to czas największej popularności konkursu Miss Polonia. Ten tytuł był wówczas symbolem sukcesu i marzeniem wielu dziewczyn. Tymczasem Grażyny Rysik nie było w ich gronie.
„Rodzice nigdy nie wychowywali mnie w poczuciu samouwielbienia i posiadania nadzwyczajnej urody. Nikt mi nie wpajał, że jestem piękna. Ja sama też nigdy nie odczuwałam jakiejś wyjątkowej „nadwyżki” mojej urody. Nie miałam kompleksów, ale też nie skupiałam się nadmiernie na swojej powierzchowności. Co prawda zostałam w szkole średniej „Miss klasy”, odbierałam czasami dowody uznania dla mojego „wizerunku”, ale nie czułam, że to coś wyjątkowego, co może pchnąć mnie w kierunku tronu i korony królowej piękności. Udział w konkursie Miss Polonia to był sprawdzian odwagi, szukanie ciekawych doświadczeń i kontaktów z ludźmi.
Start w tych wyborach to nie była zbyt długo rozpatrywana decyzja, przecież nie miałam nic do stracenia, a raczej tylko mogłam zyskać nowe doświadczenia i przeżycia. Zawsze byłam osobą odważną, lubiącą, gdy w życiu coś ciekawego się dzieje. Przy tym jednak zachowywałam życiową ostrożność i zawsze trzymałam się blisko rodziny :o)) I właśnie rodzina, dokładnie moja mama, przeczytała kiedyś w Gazecie Olsztyńskiej, że ogłaszają nabór kandydatek do tytułu Miss Warmii i Mazur. Tytuł artykułu brzmiał „Szansa dla odważnych”, a ja taka byłam, więc moja mama stwierdziła, że to szansa także dla mnie. Zdecydowałam się na ten krok właśnie dlatego, że propozycja padła od mojej mamy. Nie wiem, czy zdecydowałabym się, gdyby padła ona od kogoś innego. Zaufanie do mamy było największe.”
I tu pierwszy raz objawiła się przewrotność losu. Tysiące dziewczyn marzyło o sukcesach w konkursie Miss Polonia, Grażyna nie, innym się nie udało, zaś Grażynie…
„Gdy przystępowałam do konkursu regionalnego, nawet nie miałam pojęcia, że go mogę wygrać, nie umiałam ocenić siebie tak wysoko (tym większe i milsze było wtedy dla mnie zaskoczenie po kolejnych sukcesach). Motywacją do udziału w tej imprezie było dla mnie pokonanie własnych słabości (może trochę niedowierzania we własne siły, stresu przed wystąpieniami przed publicznością). Chciałam samej sobie pokazać, że jak coś chcę zrobić, to mogę. Nie myślałam wtedy o zwycięstwie w wyborach regionalnych i dalszych sukcesach, nie myślałam też więc o wojażach, nagrodach itp.”
A jednak w lutym 1988 roku Grażyna zwyciężyła w wyborach Miss Warmii i Mazur (pierwszych w historii), wtedy też otrzymała tytuł Miss Uśmiechu :o). Dzięki temu sukcesowi weszła bez eliminacji do półfinału ogólnopolskiego, który odbył się w marcu w Olsztynie.
„Byłam na swoim terenie, oklaskiwana przez moją publiczność w hali Urania. Chciałam, żeby również moja koleżanka Beata, I Vicemiss Warmii i Mazur weszła do finału, ale niestety z naszego regionu, zakwalifikowałam się tylko ja. I zaczęłam się martwić, co będzie z moimi studiami. Miałam 21 lat, byłam studentką pedagogiki opiekuńczo-wychowawczej Olsztyńskiej Wyższej Szkoły Pedagogicznej. Już wtedy planowałam być pedagogiem specjalnym i pracować z dziećmi niepełnosprawnymi. Później okazało się, że indywidualny tok studiów wszystko rozwiązał :o) ”
I tak oto Grażyna Rysik znalazła się w wielkim, ogólnopolskim finale Miss Polonia ’88, który miał się odbyć w Operze Leśnej w Sopocie.
„Przede mną były zgrupowania, przygotowania i Sopot!!! Nie spodziewałam się tego i czułam, że to mi utrudnia życie. Traktowałam wybory, jako fajną przygodę, ale nie spełnienie marzeń i dążeń. Nie oczekiwałam, że moje przyszłe życie może wiązać się z konkursem Miss Polonia. Chciałam zdobyć wykształcenie, wiedzę, zawód i liczyć na to, co sobą reprezentuję, a nie to, jak wyglądam. Miło mi, że oprócz tego, co miałam w głowie, to jeszcze nieźle się prezentowałam, ale satysfakcję czerpałam tylko i wyłącznie z tego, iż te zalety występowały w komplecie :o) Nie chciałabym być ładniejsza kosztem rozumu :o))
Przygotowanie do wielkiego finału odebrałam na zgrupowaniach. Dopiero tam jest największa praca i stawianie nam wysokiej poprzeczki.
Przed finałem były dwa zgrupowania. Pierwsze w Piechowicach koło Jeleniej Góry (zimowe) przygotowywało nas do występów przed publicznością podczas trasy koncertowej, kiedy to ubiegałyśmy się o tytuł Miss Publiczności. Taka trasa odbyła się w maju 1988 roku. Potem było letnie zgrupowanie w Wieżycy na Żuławach, gdzie przygotowano nas do koncertu finałowego w Operze Leśnej w Sopocie. Na tym zgrupowaniu uczono nas m. in. jak pięknie wygrać, przywdziać koronę, przejść przed publicznością przy dźwiękach marsza triumfalnego.”
O konkursach piękności krąży wiele plotek. O często nieuczciwej rywalizacji, zawiści między dziewczynami, o ustawionych werdyktach itp. A jak było w roczniku 1988?
„Nasz rok wyborów był wyjątkowy, spokojny i bez plotek, skandali i zawiści. Jedyna plotka, jaka krążyła, dotyczyła Miss Mazowsza Elżbiety Lebiody i jej uporczywości w dążeniu do tytułu (ponoć próbowała wielokrotnie zdobyć tytuł miss regionu i była w tym bardzo zdeterminowana). W obcowaniu jednak była dość miłą dziewczyną i nie chciałabym uczynić jej przykrości nawet po latach. Po prostu różne są nastawienia dziewczyn do konkursu i różne też oczekiwania. Wiele z nich wiąże z wyborami Miss Polonia swoje przyszłe życie zawodowe i karierę, i stąd takie, a nie inne ambicje i determinacja.
Nie było więcej plotek, protekcji i skandali. Miły, wyjątkowy rok wyborów! Dobra zabawa (a może ja po prostu tak to chciałam widzieć i tak widziałam :o)) Może ??? Ale to dobrze, bo mogę pielęgnować miłe wspomnienia.
Nie wszystkie dziewczyny były super, ale nie było jakichś wyjątkowych złośnic i zazdrośnic (a może były, ale się nieźle ukrywały, bo te fajne dziewczyny były w większości :o)). Było nam wesoło podczas zgrupowań. Nasza opiekunka z Biura Miss Polonia kazała nam trzymać fason, dystans i nie pokazywać się nawet sobie nawzajem w wałkach na głowie, więc my czmychałyśmy wieczorami do pokoi koleżanek w papilotach, maseczkach i piżamach tak, żeby nas nie złapała.
Lubiłam większość dziewczyn z naszego grona. Byłyśmy ponoć wyjątkowym rocznikiem „Missek”, wśród których dużo było dziewczyn z dystansem do konkursu i siebie, poczuciem humoru, umiejących się bawić całą imprezą i wykorzystać dobry czas. Najbardziej zaprzyjaźniłam się z Joanną Gapińską, zaś poza nią mile wspominam pozostałe dziewczyny ze Szczecina Beatę Bednarską i Małgosię Pawluk oraz „słodką” Lidkę Kidacką z Puław i Kasię Siudak z Kielc. Świetna też była Iwona Bukowska z Bielska Białej, która zdobyła tytuł II Vicemiss Polonia.
Szkoda że nie mam kontaktu z żadną z dziewczyn z konkursu. Przez pewien czas utrzymywałyśmy kontakt z Joanną, ale potem ona była bardzo zajęta, a ja nie chciałam jej przeszkadzać i tak skończyła się nasza znajomość. Ale mile ją wspominam.
Podczas zgrupowania ważne są kontakty nie tylko z konkurentkami, ale także z organizatorami imprezy. Nie pamiętam nazwiska starszej pani, która była naszą opiekunką, ale pamiętam, że miałam z nią konflikt i mnie nie lubiła. Zrobiła nawet tak, że krawiec zdjął mi podczas przymiarki źle miarę i te wymiary poszły do finałowego folderu. Według tych wymiarów w talii miałam więcej, niż mam teraz po ponad 20 latach i urodzeniu dziecka :o)) Wyglądało to tak, że jestem bardzo niekształtna i nie zasługuję na zbyt wielkie uznanie :o) Potem okazało się, podczas przymiarek sukien, że moje stroje spadają ze mnie i trzeba je wszystkie dopasowywać (krawiec był zły i zdziwiony). Mój niewielki konflikt z tą panią nie zaważył na moim dobrym wrażeniu o konkursie w tamtym roku, po prostu ukwiecił moje wspomnienia :o)) i dał mi do myślenia po dziś dzień, jak trzeba się lansować, i że nie zawsze należy stawiać na naturalność i szczerość :o)) (jednak taka wciąż jestem niestety).”
J. Gapińska na MU ’89 – preeliminacje, prezentacja w strojach narodowych
http://www.youtube.com/watch?v=Ee2eoDhnCzY
J. Gapińska na MU ’89 – preeliminacje, prezentacja w sukniach koktajlowych
http://www.youtube.com/watch?v=16-mDyXZeA0
J. Gapińska na MU ’89 – preeliminacje, prezentacja w kostiumach kąpielowych
http://www.youtube.com/watch?v=_bszgSNUeB4&feature=relmfu
J. Gapińska na MU ’89 – preeliminacje, prezentacja w sukniach wieczorowych
http://www.youtube.com/watch?v=N8s0RcZXWK4
J. Gapińska na MU ’89 – prezentacja w strojach narodowych
http://www.youtube.com/watch?v=wAkkXn0kgWc
J. Gapińska na MU ’89 – prezentacja w kostiumach kąpielowych i w sukniach wieczorowych
http://www.youtube.com/watch?v=exqDkWNNVoo
J. Gapińska na MU ’89 – awans do Top 10
http://www.youtube.com/watch?v=blkcLFZraLc&feature=related
J. Gapińska na MU ’89 – prezentacja w kostiumach kąpielowych Top 10
http://www.youtube.com/watch?v=yZbMw6d5n58&feature=related
J. Gapińska na MU ’89 – prezentacja w sukniach wieczorowych Top 10
http://www.youtube.com/watch?v=TLJynRiVoM8&feature=related
J. Gapińska na MU ’89 – wywiad z Top 10
http://www.youtube.com/watch?v=3sREkCcU51Y
J. Gapińska na MU ’89 – awans do Top 5 i prezentacja finałowa
http://www.youtube.com/watch?v=pG45-KELEEs&feature=related
J. Gapińska na MU ’89 – werdykt końcowy
http://www.youtube.com/watch?v=aBMPtf_IjLQ&feature=related
J. Gapińska na MW ’88 – prezentacja w strojach narodowych
http://www.youtube.com/watch?v=7_oRf-broZM
J. Gapińska na MW ’88 – prezentacja w kostiumach kąpielowych
Zdjęcie z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt. Więcej »
[more]

Strona z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Joanna Gapińska – Miss Polonia 1988; III Vicemiss Universe 1989; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1988.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla strony oficjalnej konkursu Miss Polonia w lipcu 2009 roku.
Droga „na skróty”, czyli wszystko dzięki Lidce
Urodziłam się w Szczecinie. W tym mieście chodziłam do szkoły podstawowej i do liceum sportowego oraz uprawiałam gimnastykę artystyczną w „Pogoni Szczecin”.
Pewnie nigdy mi samej nie przyszłoby do głowy, że mogę wziąć udział w konkursie Miss Polonia. Chyba nawet nie odważyłabym się na start w eliminacjach regionalnych. Byłam za bardzo nieśmiała. Do udziału w tej imprezie „popchnęły mnie” moje trenerki gimnastyki artystycznej, które czasami, gdy jeździłam na zawody, namawiały mnie, abym spróbowała coś takiego zrobić. Ale przede wszystkim to inna szczecinianka, Lidia Wasiak, pomogła mi dostać się do finału Miss Polonia. Wysłała ona moje zdjęcia do Biura Miss Polonia i zostałam od razu zaproszona do ogólnopolskiego półfinału. Nie miałam więc tak długiej drogi do korony, jak niektóre dziewczyny, które najpierw startują w eliminacjach regionalnych.
Nie planowałam tego, no ale tak się zdarzyło i potem wszystko pomyślnie się potoczyło. W półfinale były bardzo miłe dziewczyny i fajnych ludzi poznałam przy tej okazji. Imprezę wspominam bardzo dobrze, a organizatorów jako bardzo przyjemnych ludzi. Dostałam się do finału konkursu Miss Polonia i finał ten wygrałam.Zanim jednak do tego doszło, spędziłam wiele czasu na przygotowaniach i zgrupowaniach. Nie wiem, jak było w następnych edycjach, ale za moich czasów naprawdę wszystko było bardzo przyjemnie. Wszystkie finalistki były bardzo miłe i sympatyczne. Nie odczuwało się żadnej presji, rywalizacji, byłyśmy zgraną grupą. Organizatorzy też byli bardzo, bardzo fajni, sympatycznie nastawieni do nas i dbali o nasze dobre samopoczucie. Ja mam naprawdę same bardzo miłe wspomnienia z tego okresu. W czasie zgrupowania uczyłyśmy się wszystkich układów choreograficznych, które później tak pięknie wyglądały na scenie. Pamiętam naszego wspaniałego choreografa, pana Janusza Dąbrowskiego.
Czasami zabawnie, czasami samotnie, czyli rok z koroną na głowie
Tytuł Miss Polonia – dla mnie to był bardzo pozytywny rozdział w życiu i nigdy tego nie będę żałowała. Po latach zacierają się złe wspomnienia i pamięta się tylko te dobre chwile. Nie ma nic, czego z tego okresu żałuję.
W nagrodę za tytuł Miss Polonia dostałam Toyotę Corollę, którą po dłuższym czasie, już mieszkając w Stanach, sprzedałam, bo się nieco zestarzała 🙂 To był bardzo fajny prezent, no i podróże…Uważam, że najlepszą nagrodą, jaką dostałam, było to, że mogłam zwiedzić świat i podróżować. Podróże kształcą. Dzięki nim stałam się mądrzejsza, nauczyły mnie odpowiedzialności..
Byłam bardzo zaskoczona, gdy przyjechałam dwa lata temu do Polski, że teraz jest tu kilka konkursów piękności. W latach 80-tych Miss Polonia, jako jedyny konkurs piękności w Polsce, cieszył się wielką popularnością i sympatią i muszę przyznać, że naprawdę podczas roku mojego panowania nie miałam żadnej przykrej sytuacji. Nie zdarzyło się nigdy, żeby ktoś np. podszedł do mnie bezpośrednio i coś mi przykrego powiedział. Wszyscy ludzie, których wówczas spotkałam, byli bardzo mili. Zaskoczyło mnie to. Przez ten rok wszystko mnie zaskakiwało, wszystko było dla mnie nowe. Dotychczas nie miałam wcale do czynienia z takim życiem. Trudne były dla mnie nowe sytuacje, na które nie byłam przygotowana. Problemem była bariera językowa – ja jeszcze wtedy nie mówiłam po angielsku i było mi trudno, jak byłam gdzieś za granicą. Nie byłam przygotowana na to. To były inne czasy zupełnie, wtedy nie było angielskiego w szkołach tak, jak teraz.
Najtrudniejsza w byciu Miss była dla mnie samotność. Dużo czasu spędzałam sama, często również byłam bardzo samotna. Nikt ze mną nie podróżował, musiałam radzić sobie sama, byłam skazana tylko na siebie. W szybkim tempie nauczyłam się samodzielności i odpowiedzialności. To było dla mnie stresujące, bo nie byłam przyzwyczajona do samodzielnych wyjazdów do innych krajów.
Po tylu latach ciężko mi sobie przypomnieć najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego roku. Chyba nic aż tak ekstremalnego się nie wydarzyło.
Z chwilą, kiedy na moją głowę włożono koronę Miss Polonia 1988 ze zwykłej dziewczyny stałam się osobą publiczną. Oczywiście odczuwałam minusy tej popularności, czasami zdarzały się sytuacje, o których należało jak najszybciej zapomnieć, ale ja staram się zachowywać tylko te najlepsze wspomnienia. Dostawałam listy od szalonych wielbicieli, bardzo nieprzyjemne czasami. Zawierały one i groźby, i propozycje małżeństwa, które były nie na miejscu. A plotki? Ja myślę, że plotki są zawsze, jeśli jakaś osoba jest publiczna, tak, jak ja byłam wtedy. Były one na pewno przykre, ale po jakimś czasie te plotki cichną, zapomina się o tym i znowu jest wszystko w porządku. A zabawne sytacje? Czasami śmieszyło mnie jak dużo, dużo starsi ode mnie panowie chcieli się ze mną umawiać na randki. To było dla mnie dosyć zabawne wtedy, w tamtych czasach.
Kiedyś sama byłam popularna, dziś widuję dużo sławnych osób bardzo często. Podróżuję w wakacje w te same miejsca, jesteśmy z mężem w Aspen, w St. Barth, w St. Tropez, w Paryżu. Ostatnio byłam zaproszona przez słynnego projektanta mody Giambatista Valli do Paryża na Fashion Week. Dosyć dużo celebrieties tam spotkałam. Podróżuję bardzo często do LA, gdzie non stop widzę gwiazdy filmu. Tak więc widuję ludzi z pierwszych stron gazet na codzień. To są normalni ludzie, którzy ciężko pracują na to, co sobą reprezentują. Nie ma wśród nich osób, które by mnie zachwycały, albo rozczarowywały. Nie podchodzę do nich, jak do kogoś, kto ma wywrzeć na mnie jakieś wrażenie. I jak np. widzę jakąś super aktorkę, czy piosenkarkę i ona nie wygląda na ulicy, czy w sklepie tak, jak na scenie, to dla mnie to jest w zupełności normalne, bo ten image, który jest prezentowany w magazynach, w telewizji, na koncercie, to jest element jej pracy. Ona ma prawo prywatnie do czegoś zupełnie innego, do tego, by być normalną osobą – w jeansach, na luzie, bez tony make-upu.
Trzeba pamiętać, że uroda przeminie. Dla mnie prawdziwi ludzie sukcesu, to ludzie, którzy odnieśli go dzięki ciężkiej pracy i systematyczności. Tak myślę.
Najważniejsza jest prywatność, czyli Miss bez makijażu
Konkurs Miss Polonia całkowicie zmienił moje prywatne życie, plany, marzenia. Gdyby nie korona, na pewno nie zamieszkałabym w Stanach Zjednoczonych, nie rozpoczęłabym kariery modelki. Pewnie nadal byłabym gimnastyczką, a później być może trenerką tej dyscypliny sportu.
Obecnie już od 20-stu lat mieszkam w Stanach Zjednoczonych w okolicach Chicago. Mam dwóch synów -15-to letniego Marka Juniora i Krystiana, który ma 12 lat. Jestem bardzo szczęśliwą mężatką. Mam wspaniałego męża, jesteśmy bardzo dobrym małżeństwem.O to, czy po wygranej w konkursie zmienił się stosunek otoczenia do mnie, najlepiej zapytać moich bliskich, ale wydaje mi się, że dla nich nie ma żadnego znaczenia, że ja byłam Miss i zdobyłam jakiekolwiek tytuły. Jestem dla nich dalej tą samą córką, siostrą.
Dla mojego męża najpiękniejsza jestem rano, bez żadnego makijażu, zupelnie naturalna. On mnie wtedy najbardziej lubi. To nie jest ważne, że ja jestem Miss, mam puchar, czy koronę. Najważniejsze, bym była dobrą mamą dla swoich dzieci i żoną dla swojego męża.
Życie szczęśliwie mi się ułożyło i cieszę się bardzo, że mogę od czasu do czasu udzielić komuś wywiadu, aczkolwiek nie jest to coś, na czym ja bym się chciała skupiać, bo w tej chwili moje życie prywatne jest dla mnie najważniejsze. Moje życie w tej chwili, to są moje dzieci, mój mąż. Bardzo dużo podróżuję, jestem bardzo, bardzo zajęta. Koncentruję się na swoim codziennym, prywatnym życiu.
Od mojego udziału w konkursie Miss Polonia minęło ponad 20 lat. Ja od tego czasu nawet nie mieszkam w Polsce, więc trochę trudno mi było przy takiej odległości i po tak długim czasie zachować jakieś pamiątki z wyborów.
Z Polski zabrałam jedynie puchar Miss Universe, który dostałam za zajęcie czwartego miejsca w tym konkusie. Po prostu wypadało mi go wziąć ze sobą. To wielkie trofeum mam u siebie w domu, choć nie na głównym miejscu 🙂
Jestem zaskoczona, że po tylu latach jeszcze się ludzie interesują tymi Miss, które były wybrane 20 kilka lat temu.
Ja sama nie interesuję się już w ogóle konkursem Miss Polonia, nie śledzę go. To jest dla mnie przeszłość. Nie mam nawet takiej możliwości za bardzo. Mieszkam w USA, otaczają mnie rodowici Amerykanie, mam bardzo mało kontaktu z Polską.
Moje ulubione Miss Polonia to wszystkie dziewczyny, które znam – Kasia Zawidzka, z którą się przyjaźnię, Monika Nowosadko, Lidka Wasiak, Aneta Kręglicka. Reszty nie znam tak dobrze, ale kiedy dwa lata temu przyjechałam do Polski na zaproszenie Ewy Wojciechowskiej, to wszystkie zaproszone przez nią Miss były bardzo sympatyczne i nie żałuję swojego przyjazdu i tego, że mogłam to wszystko zobaczyć.
Wtedy byłam w Polsce jak dotąd ostatni raz. Ewa naprawdę ciężko nade mną pracowała, żeby przekonać mnie do przybycia na promocję jej książki, bo to jest jednak dość uciążliwe :). Wreszcie porozumiałam się z Kasią Zawidzką i obie zgodziłyśmy się przyjechać.
Miss Universe, czyli przebojowość w parze ze skromnością
Każda Miss Polonia dużo podróżuje. Mnie najpierw wysłano do Londynu na wybory Miss Świata, później pojechałam do Meksyku, do Cancun i Mexico City na Miss Universe. W międzyczasie byłam jeszcze we Włoszech, a potem, już po przekazaniu korony, pojechałam do USA. Zostałam tam zaproszona przez amerykańskiego polonijnego impresario razem z grupą Genowefy Pigwy, którą wspaniale wspominam. To byli naprawdę bardzo przyjemni ludzie. Był z nami również wtedy Pan Roman Wilhelmi, wspaniały człowiek. Niestety wiem, że umarł kilka lat temu i jest to dla mnie przykre.
Jeśli chodzi o Miss Świata, jest to konkurs robiony na troszkę mniejszą skalę, niż Miss Universe. Ja nie odniosłam tam żadnego sukcesu, mimo, że mówiono o mnie, że będę w czołówce. Nie udało się. Nie szkodzi. Dzięki doświadczeniom zdobytym w Londynie i temu, czego się tam nauczyłam, na następnym konkursie mogłam zająć dobre miejsce.
Spośród wszystkich państw, które odwiedziłam będąc Miss, najbardziej zachwycił mnie Meksyk. Dlatego, że to było zupełnie coś innego, egzotycznego. Proszę pamiętać, że ja wyjechałam jeszcze z komunistycznej Polski, gdzie nie miałam dostępu do tych wszystkich „dobrodziejstw”, do których są teraz przyzwyczajone dziewczyny. Byłam ogromnie zachwycona odmienną kulturą Meksyku, tym krajem, muzyką, kolorami, roślinami i zwierzętami. To wszystko było dla mnie po prostu niesamowite.
Na pewno nie bez znaczenia dla moich najlepszych wspomnień jest fakt, że odniosłam duży sukces na wyborach Miss Universe. Ten konkurs był zrobiony z dużym rozmachem i jednocześnie na wysokim poziomie. Na miejscu była znakomita atmosfera.
Wiem, że od czasu mojego startu w tym konkursie, żadnej Polce nie udało się odnieść na nim jakiegokolwiek sukcesu. Ja czasami oglądam Miss Universe. Tu w Stanach ten konkurs jest niezwykle popularny i zawsze myślę: „No, może w końcu jakaś Polka wejdzie do finału. Przez tyle lat się to nie udało, to jest aż niewiarygodne!” Zastanawiam się teraz, od czego zależy sukces na konkursie Miss Universe. Co mogę poradzić Angelice Jakubowskiej i innym Polkom, które na tą imprezę pojadą w przyszłości? Myślę, że o wysokiej lokacie nie decyduje tylko uroda. Były tam dziewczyny, które mi się wydawały dużo piękniejsze ode mnie, i wyższe, i nie zdobyły żadnych tytułów, a nawet się do Top 10 nie dostały. Bo proszę pamiętać, że wtedy nie wybierano w MU tak jak teraz do finału 15-20 dziewcząt, wtedy tylko 10. To było naprawdę bardzo mało. Mi się wydaje, że ja po prostu nie liczyłam na nic, nie przyjechałam z nastawieniem, że muszę zająć jakieś super miejsce. Przyjechałam się tam dobrze bawić, przeżyć przygodę, zobaczyć nowy kraj. Byłam bardzo zrelaksowana, byłam po prostu sobą. Organizatorzy i jurorzy patrzą na wszystko, obserwują kandydatki przez cały miesiąc, tyle trwa zgrupowanie. Nawet ponad miesiąc mieszkałyśmy w Cancun w hotelu. Także to jest długotrwały proces, oni nie wybierają dziewczyn, które wejdą do czołówki, przez jeden dzień, oni widzą przez kilka tygodni, jak kto się zachowuje i to ma później duży wpływ na werdykt. Tak więc należy być sobą i mi się wydaje, że skromność popłaca. W każdym razie ja byłam naturalna, byłam sobą. Pochodziłam z rodziny, gdzie moi rodzice oboje byli nauczycielami. Byłam wychowywana zawsze w pewnej dyscyplinie i wydaje mi się, że to też mi w jakiś sposób pomogło.
Przebojowość do pewnego stopnia też jest ważna. Dziewczyny, które zdobywają najwyższe miejsca na takich konkursach, są to na pewno dziewczyny na poziomie, inteligentne. Dziewczyna przebojowa, inteligentna nie musi, a wręcz nie powinna jednak być jednocześnie zarozumiała i przemądrzała i zadzierać nos do góry. To jej na pewno nie pomoże, nawet jeśli jest ładna.
Niestety nie miałam okazji poznać Angeliki Jakubowskiej, ale życzę jej sukcesu na najbliższych wyborach MU. Będę je oglądała tutaj w Chicago i będę trzymała za nią kciuki, a konkursowi Miss Polonia, z okazji przypadających w tym roku jego 80-tych urodzin życzę, żeby każda kolejna Miss Polonia, która pojedzie na Miss Universe, w końcu dostała się przynajmniej do finałowej piątki. To by był wielki sukces. No i żeby Wam się dobrze z Waszymi Miss współpracowało, bo to jest też bardzo ważne.
Ewa Bakalarska – finalistka konkursu Miss Polonia 1988.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w lipcu 2009 roku.
Witam! Przedstaw się, jaka była Ewa Bakalarska w 1988 roku, kiedy zdecydowała się na start w konkursie Miss Polonia?
Witam, nazywam się Ewa Barkagan (Bakalarska). Byłam finalistką konkursu Miss Polonia 1988, najmłodszą spośród finalistek w owym roczniku. Miałam niespełna 18 lat. Uczyłam się w Liceum Medycznym w Warszawie. Interesowałam się wtedy tańcem współczesnym i poezją. Co do planów i marzeń, to nie były jeszcze tak bardzo sprecyzowane. Chciałam skończyć szkołę i zdać maturę. Udało mi się to, choć przygotowania do wyborów, szczególnie trasy koncertowo-promocyjne, zabierały dużo czasu i odrywały od nauki. Na szczęście przy pomocy Biura Miss Polonia i ukochanej Pani Dyrektor mojego Liceum, udało mi się przeżyć ten okres bezboleśnie.
Dlaczego zdecydowałaś się na start w konkursie Miss Polonia, czy to był przypadek, czy zaplanowany krok? Co było dla Ciebie największą motywacją do udziału w tej zabawie – cenne nagrody, popularność, podróże zagraniczne, możliwość reprezentowania Polski na międzynarodowej arenie, czy jeszcze coś innego i czy konkurs dał Ci to, na co liczyłaś?
Przez przypadek… Namówiła mnie moja przyjaciółka Magda. Moją motywacją na pewno nie były nagrody ani popularność. Zdecydowanie również nie podróże. Nie lubiłam oddalać się od mojej Rodziny. Polska zawsze była i będzie najlepszym miejscem na świecie. Każde rozstanie z Rodziną przeżywałam bardzo mocno, tęskniłam nawet, jak były to wyjazdy do pięknych zakątków świata i nawet zaledwie kilkudniowe. Pierwszy taki wyjazd do Włoch z Małgosią Kobylińską (Miss Mazowsza ’89) wspominam jednak miło. Tam zarobiłam moje pierwsze pieniądze:))). Wybory Miss Polonia dały mi możliwość poznania ciekawych ludzi, miejsc, radzenia sobie w wielu sytuacjach.
Jakie kolejne szczebelki konkursowe musiałaś pokonać po drodze do finału Miss Polonia?
Droga do finału, to kolejne etapy… A wszystko zaczęło się za Żelazną Bramą w Warszawie.Ku mojemu zaskoczeniu przechodziłam kolejne szczeble eliminacji. Było ich tak wiele i w przeróżnych miejscach w Polsce. Nie wszystkie dobrze pamiętam…Najbardziej zaskoczona byłam tytułem II Vice Miss Mazowsza, no i oczywiście awansem do Top 10 w Sopocie, podczas finału Miss Polonia 1988.
Jak wspominasz zgrupowanie przed finałem Miss Polonia?
Zgrupowań było kilka… To ostatnie, tuż przed finałem, w hotelu sopockim było trochę stresujące. Pamiętam atmosferę prób w Operze Leśnej, zrozumiałą frustrację doskonałego choreografa P. Janusza Dąbrowskiego, nasze zmęczenie i do tego tłumy fotografów wszędzie…
Dla mnie to była przede wszystkim szkoła spotkań z moją nieśmiałością. I nie mam na myśli pokazywania się w kostiumie kąpielowym, ale udzielanie wywiadów w telewizji, prasie, w końcu na scenie przed Panami Mannem i Materną. Konkursy piękności mogą być dobrą lekcją dla pokonania swoich lęków.
Jaka jest prawda na temat zawieranych w trakcie zgrupowań przyjaźni? Czy masz do dziś kontakt z którąś z finalistek ze swojego rocznika? Z którą najbardziej się polubiłaś?
Przyjaźnie…Prawdziwe przyjaźnie i sympatie istniały i niektóre dalej istnieją. My bardzo się lubiłyśmy. Nasza grupa finałowa to była nie tylko grupa pięknych dziewcząt z całej Polski, to była także grupa bardzo inteligentnych, ciepłych i dowcipnych Kobiet. Każda z Nich do dnia dzisiejszego jest dla mnie pięknym, jedynym w swoim rodzaju wspomnieniem.
Oczywiście z niektórymi zaprzyjaźniłam się bardziej – np. z Małgosią Dybuś (Miss Foto ’88).Poznałyśmy się na półfinałach ogólnopolskich i potem mieszkałyśmy razem na zgrupowaniach. Na wcześniejszych – przedpółfinałowych zgrupowaniach mieszkałam z Elą Lebiodą i Anią Winnicką. Miło też wspominam zgrupowanie w górach z Małgosią Pawluk i Beatką Bednarz. Trochę rozrabiałyśmy:)))).
Niemal rokrocznie konkursowi Miss Polonia towarzyszą sensacyjki, skandale. Jak było w 1988 roku? Jakie wówczas krążyły w kuluarach plotki?
Plotki i sensacje?:). To chyba nie ten rocznik:). My raczej zbyt mądre byłyśmy na jakiekolwiek skandale, zbyt poukładane. Chyba największą sensację wtedy wzbudził fakt związku znanego redaktora z jedną z finalistek… Potem na pewno zapamiętałyśmy rozczarowanie źle uszytymi sukniami na koncert finałowy i koszmar zbytnio „zabudowanych” kostiumów kąpielowych… Na pocieszenie zawsze był batonik „Marsa”:)))).
Jak oceniasz werdykt jury w 1988 r. i wybraną wtedy Miss Polonia? Czy Joanna Gapińska była Twoją faworytką?
Werdykt był dokładnie taki, jaki powinien być. Joasia była faworytką wszystkich!!! W rzeczywistości o wiele bardziej zjawiskowa i doskonała, niż na zdjęciach. Nie tylko piękna, ale bardzo miła, koleżeńska i perfekcyjna.
Róża Gołasiewicz też była faworytką. Piękna i inteligentna, a przy tym bardzo serdeczna osoba.
Gdybyś teraz miała swoją twarz i ciało z 1988 r., a dzisiejszą wiedzę i doświadczenie, czy wystartowałabyś w konkursie jeszcze raz? Co byś poprawiła, zmieniła, żeby wypaść jeszcze lepiej?
Nie zmieniłabym nic, bo wszystko miało swój niepowtarzalny urok. Gdybym znów stanęła przed taką decyzją, zrobiłabym taki sam krok. Wspaniała przygoda. Niepowtarzalne doświadczenie.
Ważne jest, aby nie traktować siebie zbyt serio. Trzeba mieć dystans, bo uroda i piękne ciało to tylko połowa sukcesu w tym konkursie.
Co zostało Ci do dziś po tamtych wyborach?
Pozostała masa zdjęć, filmów, ale przede wszystkim znajomości i przyjaźnie…
Ewa Bakalarska 21 lat po starcie w konkursie Miss Polonia – jaka jesteś dziś?
Dzisiaj mieszkam w Nowym Jorku i pracuję w prywatnym szpitalu. Jestem pielęgniarką krytycznej opieki medycznej w sercu metropolii świata. Jestem trochę zajęta:).
Wolny czas spędzam z przyjaciółmi, uwielbiam gotować dla nich, ale też lubię być sama… W dzisiejszych czasach wydaje mi się to być dosyć ekskluzywnym wypoczynkiem.
Gdyby Twoja córka wahała się czy wystartować w konkursie piękności, namawiałabyś ją do tego, czy raczej odradzała? A gdyby podjęła decyzję o starcie, to jakich udzieliłabyś jej rad i przed czym ostrzegała?
Na szczęście nie mam córki:)))… Mam wspaniałego syna Michaela, który w tym roku skończy 15 lat. Ale gdybym miała…Hmm.. Trudne pytanie… Może bym nie namawiała, ale na pewno nie odradzałabym. Ostrzegałabym przed męskim środowiskiem trochę:)….
Czy nadal interesujesz się konkursami piękności, śledzisz je? A jeśli tak, to czy Twoim zdaniem od 1988 r. konkurs Miss Polonia bardzo się zmienił? Jaka jest Twoja ulubiona Miss Polonia i dlaczego?
Szczerze przyznam, że nie interesuję się konkursami piękności. No czasem zajrzę na oficjalną stronę Miss Polonia…
Konkurs Miss Polonia bardzo się zmienił od 1988 roku. Myślę, że dwadzieścia lat temu był bardziej popularny. Może ze względu na brak konkurencyjnych imprez i tak wielu programów telewizyjnych, szczególnie rozrywkowych. Wtedy to było wydarzenie roku…Proszę tylko porównać tłumy, które przyszły do Opery Leśnej w 1988 roku (nie było już miejsc siedzących) i pustki w Sali Kongresowej sprzed paru lat.
Moja ulubiona Miss Polonia… Na pewno Joasia Gapińska! No ale również Katarzyna Zawidzka za klasę i piękno (przypomina mi trochę moją siostrę:))…
Czego chciałabyś życzyć konkursowi Miss Polonia z okazji przypadających w tym roku jego 80-tych urodzin?
Życzę wielu lat kontynuacji, aby dalej dostarczał wiele emocji. Oby trwał i rozwijał się niezmiennie! Życzę wszystkiego najlepszego i pozdrawiam!