Zdjęcia z prywatnego archiwum Lidii Wasiak – Miss Polonia 1983





Historia konkursów piękności w Polsce, wywiady z Miss
Zdjęcia z prywatnego archiwum Lidii Wasiak – Miss Polonia 1983





L. Wasiak na MW ’83 – prezentacja w strojach narodowych:
http://www.youtube.com/watch?v=xyarSSeJClU
L. Wasiak na MW ’83 – prezentacja w kostiumach kąpielowych:
Strona z jubileuszowego folderu: „Miss Polonia 80-lat; 1929-2009”, którego jestem współautorką. Cena folderu: 30 zł. Do nabycia u mnie 🙂 Zainteresowanych proszę o kontakt.
[more]

Lidia Wasiak – Miss Polonia 1983; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1983.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2009 roku.
„Ten system musi paść” – czyli moje perypetie za granicą
Pełniąc obowiązki Miss Polonia, brałam udział w wyborach Miss Świata 1983 w Wielkiej Brytanii, z finałem w Londynie oraz Miss Europy 1984 w Austrii, z finałem w uroczym, alpejskim miasteczku Badgastein.
Po wyborach Miss Świata w Londynie spędziłam tydzień pracując w Szwecji w firmie kosmetycznej „Catzy of Sweden”, z którą miałam podpisany kontrakt na reklamowanie produktów do pielęgnacji włosów. Wspaniali ludzie, nieraz jako sponsor wyborów Miss Polonia w 1983 roku ratowali ówczesnych polskich organizatorów przed kompletną porażką.
Miałam też okazję zwiedzić Norwegię przy okazji zaproszenia przez dyrekcję biura Miss Norway na sesję zdjęciową do Oslo.
Wszystkie te wyjazdy były dla mnie pierwszymi podróżami za „żelazną kurtynę”. Czułam się jak w filmie, wszystko było takie inne niż w naszej szarej rzeczywistości.
Pamiętam spacer po Londynie, już po finale Miss Świata. Oglądaliśmy wystawy ekskluzywnych sklepów, a Tadeusz Tarkowski z TVP powiedział: „Słuchajcie, ten system musi paść, przecież oni tego nigdy nie sprzedadzą!” 🙂
Spotkałam za granicą wiele sławnych osób. Niesamowitym przeżyciem było, gdy z kandydatkami do tytułu Miss World występowałyśmy m.in. z Twiggy w Drury Lane Theatre w Londynie, gdzie gościem honorowym była królowa Elżbieta, która przyszła za kulisy nas osobiście pozdrowić.
Wspominam też ze wzruszeniem udział w aukcji na cele dobroczynne w największej sali bankietowej w Europie, gdzie wystawiono zaledwie 6 prezentów przywiezionych specjalnie na tą okazję przez kandydatki do tytułu Miss World, m.in. moją lalkę z Cepelii w stroju ludowym, która została ostatecznie zlicytowana za…1,5 tys. funtów.
Pomimo kilku propozycji pozostania na stałe na Zachodzie (od polonii Blackpool, w Ambasadzie w Wiedniu, od dyrekcji biura Miss Norwegii w Oslo) nie zdecydowałam się na to. I nigdy nie żałowałam takiej decyzji.
Niestety dla organizatorów wyborów Miss Polonia w 1983 roku byłam króliczkiem doświadczalnym. Ich bezradność przejawiała się właśnie przede wszystkim przed i w trakcie wyjazdów zagranicznych. Na wybory Miss Świata do Londynu pojechało 13 osób z Polski, ale na porządną sukienkę dla mnie na wyjście finałowe, czy gwarantowaną w umowie garderobę i kosmetyki nie znaleziono pieniędzy…
Zamiast pomagać, dochodziło do sytuacji, w których towarzyszące mi osoby być może szkodziły… Chociażby awantura, którą wywołali przed wejściem do Royal Albert Hall, gdzie odbywał się finał Miss World ’83, o odebrane przez nieznaną osobę bilety dla skłóconej 13-nastki z Polski, czemu przyglądali się dziennikarze z innych krajów i organizatorzy!
Czy historia zza kulis – podeszła do mnie pani przedstawiając się i mówiąc, że będzie moją tłumaczką, odczytałam to jako dobrą prognozę, bo tylko finalistki awansujące do Top 7 miały taki przywilej! Niestety nie uszło uwadze stojącego obok Jurka Chmielewskiego pracującego dla organizatorów z Polski, że tłumaczka ma do klapy marynarki przypięty znaczek „Solidarności” i kazał jej go natychmiast zdjąć…Więcej tej pani nie widziałam.
Ale i tak myślę, że poradziłam sobie całkiem nieźle. Na 74. startujące i w zdecydowanej większości piękne i świetnie przygotowane kandydatki, z towarzyszącymi im menagerami i stylistkami, jako pierwsza Polka biorąca udział w wyborach Miss World, uplasowałam się na 16. miejscu 🙂
W Wiedniu z kolei przed wyborami Miss Europe zaginął mój bagaż (w hotelu Hilton!). Suknie na wyjścia konkursowe, buty, kosmetyki pożyczały mi dziewczyny, bo organizatorzy z Polski okazali się kompletnie bezradni, że nie wspomnę o ewentualnym odszkodowaniu.
Pamiętam też sytuację po gali w Londynie, byłam już bardzo zmęczona tym wszystkim, tęskniłam za bliskimi, obawiałam się konsekwencji miesięcznej nieobecności w szkole. Zgodnie z umową mieliśmy wrócić do Polski zaraz po zakończeniu wyborów w Londynie.
Nieoczekiwanie organizatorzy z Estrady nakazali mi jechać do Blackpool na spotkanie z polonią. Odmówiłam (rozmowa toczyła się w samochodzie), jeden z organizatorów powiedział, że jak mi się nie podoba taki plan, to mogę wysiąść, więc wysiadłam i zostałam samiutka w centrum Londynu… Oczywiście zrobili kilka rundek i wrócili po mnie.
Do Blackpool ostatecznie pojechałam. Na szczęście polonia brytyjska przyjęła mnie niezwykle serdecznie i troskliwie i to jest jedno z moich najmilszych wspomnień.
Jeszcze inna nieprzyjemna historia również z pobytu w Londynie. Już po finale czekałam przed hotelem na taksówkę, ponieważ wraz z dyrekcją Estrady Stołecznej miałam pojechać na galowe spotkanie do Ambasady Polskiej. Podjechała czarna taksówka, wsiadam, a tam siedzi pani z Expressu Wieczornego i mówi, że jest zmiana planów i muszę jechać z nią. Wiezie mnie w nieznane miejsce i pozostawia bez dalszych wyjaśnień samą, w jakimś małym mieszkanku na obrzeżach miasta. Na drugi dzień rano przyjeżdża po mnie i dowiaduję się, że pracownicy Expressu mieli inne plany co do mojej osoby niż dyrekcja Estrady, dlatego, jak napisała później jedna z warszawskich gazet, po prostu mnie porwali.
To tylko część wydarzeń, które pamiętam, ale było ich znacznie więcej. Te, które opowiedziałam, były z tych „grubszych afer”. Moja historia trwała zaledwie 9 miesięcy, ale nadaje się na niezłą powieść 😉
Show nie musi trwać, czyli co teraz…
Do 1989 roku śledziłam konkursy piękności. Często zapraszano mnie do jury Miss Polonia, kibicowałam swoim faworytkom, śledziłam ich późniejsze losy, obserwowałam, jak organizacja konkursu Miss Polonia zmienia się na lepsze. Kandydatki były coraz lepiej przygotowane, wystylizowane, przybywało firm sponsorujących, coraz droższe były nagrody. Poznałam osobiście wszystkie Miss lat 80-tych. Za każdym razem byłam mile zaskoczona, że dziewczyny są takie sympatyczne, naturalne, bezpośrednie. Z ich opowieści wiedziałam, że też nie raz miały „pod górkę”… Wiele nas łączyło. Miss z lat 80-tych to zdecydowanie moje ulubione Miss Polonia.
Każda z nas, z Miss Polonia, ma dzięki konkursowi, który w tym roku świętuje 80-te urodziny, swoją niepowtarzalną historię – życzę organizatorom konkursu i przyszłym Miss Polonia, oby były to zawsze tylko cudowne wspomnienia…
Gdyby ktoś z moich znajomych pytał mnie o radę, prosił o pomoc w podjęciu decyzji, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, odpowiedziałabym, że każdy powinien podejmować taką decyzję sam, jeżeli tylko czuje się na siłach, lubi popularność i zdaje sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji bycia osobą publiczną i potrafi się do tego wszystkiego zdystansować… Ale z drugiej strony podobno wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono, więc skąd tak na pewno dziewczyny przed wyborami mają wiedzieć, czy podołają takiemu wyzwaniu?
Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że właściwie wygrana w konkursie Miss nie miała większego wpływu na moje życie, a jeśli, to na bardzo krótko. Na pewno miała wpływ na mój charakter. Musiałam błyskawicznie się usamodzielnić i wydorośleć… A na życie zawodowe i osobiste, realizację marzeń…? Myślę, że wszystko potoczyłoby się tak samo i bez tego tytułu.
Największym moim sukcesem jako Miss jest chyba to, co usłyszałam od najbliższych mi osób, że nie zmieniłam się, pomimo wielu sukcesów, popularności i także tak wielu przeżytych nieprzyjemnych sytuacji pozostałam nadal wesołą, życzliwą, towarzyską i skromną osobą. Pozostałam sobą…
Ale jednocześnie nawet moi bliscy zauważają, jak mocno zahartowały mnie tamte wydarzenia, że nauczyłam się w końcu bronić przed złośliwością i zawiścią ludzką i otoczyłam ochronnym pancerzykiem, do którego niewiele osób ma wstęp…
Po wyborach dostałam się na Uniwersytet Szczeciński, kupiłam kawalerkę, wyszłam za mąż, urodziłam córeczkę, otworzyłam mały salonik solaryjno-kosmetyczny, czyli moje marzenia z lat młodzieńczych zostały spełnione 🙂
Nadal mieszkam w tej samej urokliwej dzielnicy Szczecina, ale już w większym mieszkanku. Od niedawna pracuję na stanowisku menagera w salonie Beauty & Spa. Z wolnym czasem u mnie krucho, ale każde takie chwile spędzam z bliskimi mi osobami – nastoletnią córką, partnerem, przyjaciółmi.
Najważniejsze jest w życiu, by nigdy nie żałować, że zrezygnowało się z jakiegoś marzenia… Ja nigdy nie rezygnuję i jestem bardzo szczęśliwą kobietą.
Lidia Wasiak – Miss Polonia 1983; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1983.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2009 roku.
„Lidka, za 10 minut zbiórka w hallu”, czyli smak sukcesu
Finał konkursu, cała ta gala, radość ze zwycięstwa, gratulacje… To wszystko działo się jak w przyspieszonym filmie… Już na drugi dzień zaczęła się (od 6.00 rano – wywiad w radiu) praca Miss – czyli obowiązki przewidziane w kontrakcie podpisanym z organizatorami.
Nie sprawiały mi większych trudności częste wyjazdy, lubiłam podróże, a ponieważ byłam niezłą uczennicą, wszystkie wynikające z nich zaległości szybko nadrabiałam.
Stałam się też mistrzynią szybkości pakowania się – po nieoczekiwanym telefonie do hotelowego pokoju: „Lidka za 10 minut zbiórka w hallu, wyjeżdżamy!”, potrafiłam ogarnąć się błyskawicznie.
W sumie to były bardzo sympatyczne wyjazdy, spotkałam wiele popularnych osób. Najmilej wspominam występy z artystami estrady polskiej na koncertach „Gwiazdy nad Tarnowem”.
Krzysztof Materna, Jan Pietrzak, Krystyna Prońko, Magda Umer, Zbigniew Wodecki, chłopaki z zespołu Lady Pank i Oddziału Zamkniętego – to tylko nieliczne osoby z tych, które miałam przyjemność poznać osobiście. Wszyscy byli dla mnie mili, życzliwi i pomocni w moim zagubieniu w świecie estrady…
Zaskakiwały mnie częste prośby o autograf z dedykacją, przychylność i sympatia ze strony zupełnie obcych ludzi, kwiaty… Pamiętam też taki zabawny epizod – lider jednego z zespołów podszedł do mnie i zapytał, czy może mnie pocałować w policzek, bo jeszcze nigdy nie całował księżniczki J
Po tamtym roku zostało mi mnóstwo wspomnień, miłych…ale też i niezbyt przyjemnych. Ale te drugie schowałam głęboko w pamięci i staram się do nich nie wracać.
Zachowałam dużą torbę, do której zbierałam listy od osób z Polski i z różnych stron świata, wszystkie zaskakujące i życzliwe. Na wielu kopertach nie było adresu tylko moje imię, nazwisko i tytuł, czy przykładowo tylko napis „Miss Polinski, Poland”(?!), a i tak docierały do mnie J
Mam też gruby album ze zdjęciami i artykułami tak oryginalnie zatytułowanymi jak: „Znowu Monarchia”, Bursztynowa Dziewczyna”, „Typ na Londyn”. Również zachodnie gazety pisały o Miss Polonii’83, takie jak „Time”(!), „Daily Mail” czy „Bild”. Wybory po 25-letniej przerwie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem mediów zarówno w Polsce, jak i za granicą.
Mam koronę. Wtedy otrzymywało się ją na pamiątkę, nie było to trofeum przechodnie, jak to miało miejsce od 1985 roku.
Wygrany Maluszek długo mi służył. Co miłe, widziałam go jeszcze kilka lat temu na jednej ze szczecińskich ulic!
Bardzo szybko zrozumiałam, że rola Miss jest nie dla mnie… Miałam dosyć popularności, tych wszystkich komentarzy na mój temat, zaczepek na ulicy. Odebrano mi spokój i prawo do bycia sobą, do własnego prywatnego życia. Nie byłam na to absolutnie przygotowana…
Pierwszy raz odczułam, że jestem osobą publiczną jeszcze w Sali Kongresowej tuż po koronacji, gdy konferansjer Wowo Bielicki zaintonował, a publiczność wstała i chóralnie odśpiewano mi „Sto lat”… Do dziś dreszcz przebiega po mojej skórze, gdy wspomnę tamte łzy i wzruszenie. To był ostatni moment, kiedy byłam naprawdę bezgranicznie szczęśliwa z powodu wygranej…
Potem już wszystko potoczyło się szybciutko, niby z moim udziałem, a jednak jakby poza mną. W zasadzie nie miałam wpływu na żadną decyzję, nie autoryzowałam wywiadów, zdjęć, nie mogłam decydować, na którą imprezę czy spotkanie chcę jechać, a które zaproszenia odrzucić, które kontrakty podpisać. O wszystkim z powodu konstrukcji umowy z organizatorami wyborów Miss Polonia 1983, którą to miałam obowiązek podpisać, decydowali oni – organizatorzy, którzy bardziej zajmowali się swoimi kłótniami o organizację wyborów niż mną…
Nieprzyjemne sytuacje i kłopoty zaczęły się pojawiać już po kilkunastu tygodniach od mojej koronacji, kiedy doszło do sporów o prawo do organizowania konkursu Miss Polonia między Estradą Stołeczną, a „Expressem Wieczornym”. W konsekwencji tej kłótni moja ”kadencja” trwała tylko 9 miesięcy, ponieważ nowi organizatorzy w następnym roku zorganizowali finał o 3-mce wcześniej.
Z tego powodu również nie pojechałam do USA na konkurs Miss Universe, chociaż miałam to gwarantowane w kontrakcie podpisanym z Estradą Stołeczną reprezentowaną w tamtych czasach przez dyrektora Stanisława Cejrowskiego.
Pamiętam też sytuację, gdy przyniesiono mi umowę na publikację mojego zdjęcia w kalendarzu, odmówiłam z powodu proponowanej śmiesznej sumy, a kalendarz z moim zdjęciem i tak się ukazał.
Nie było pojęcia stylista, kolorystka, wizażystka czy pani od PR…
Stres, plotki, niesprawiedliwa krytyka – wiele łez przez to wylałam, ale po tych 9. miesiącach „missowania” uodporniłam się w końcu na takie zachowania i coraz trudniej już było mnie zranić.
Nie przypominam sobie natarczywych wielbicieli… Przemiłych było wielu, ale to osoby, które wielbiły Miss, a nie mnie. Bo jak inaczej wytłumaczyć zdarzające się propozycje matrymonialne od osób, których w ogóle nie znałam ?
Ale w życiu nie dostałam tylu kwiatów. To było zawsze sympatyczne 🙂
Lidia Wasiak – Miss Polonia 1983; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1983.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2009 roku.
„Do malucha się zmieszczę”, czyli jak zostałam Miss Polonia
Miss Polonia 1983…
Moja historia zaczęła się w Koszalinie, gdzie za namową koleżanki, która miała wielki apetyt na ten tytuł, zgłosiłyśmy się na wstępne eliminacje do wyborów Miss Pomorza Zachodniego.
Miałam wtedy 21 lat. Byłam uczennicą Policealnego Studium Medycznego, Wydziału Fizjoterapii i typową, wesołą dziewczyną, z marzeniami jakie miało wiele moich rówieśniczek – pójść na studia medyczne, poznać swojego „księcia”, zdobyć dobrą pracę, założyć szczęśliwą rodzinę…
Na eliminacjach wstępnych w Koszalinie dostałam się do półfinału wyborów Miss Pomorza Zachodniego, które odbyły się w Teatrze Letnim w moim rodzinnym Szczecinie.
Tam zostałam Miss Publiczności, ale jury wybrało inną kandydatkę. Zakwalifikowałam się jednak do finału konkursu Miss Pomorza Zachodniego, który miał się odbyć ponownie w Koszalinie.
I tu ciekawostką było, że jako jedyna kandydatka, nie byłam na zgrupowaniu przed wyborami Miss Pomorza Zachodniego ’83! Nie dotarł do mnie list z zawiadomieniem o tym zgrupowaniu, a koleżanka, która mnie na wybory namówiła, i z którą właśnie spędzałyśmy wakacje nad morzem – wyjechała cichaczem na to zgrupowanie, w ogóle mnie o nim nie informując. Nigdy nie spodziewałabym się, że aż tak poważnie traktuje coś, co miało być w założeniu tylko dobrą zabawą… Ale dużo mi pomogły inne konkurentki w Koszalinie, pokazując tuż przed każdym wyjściem planowaną choreografię.
Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu i radości, tym razem głos publiczności i jury był zgodny i zostałam Miss Pomorza Zachodniego, stając się w tym momencie automatycznie jedną z 31. finalistek ogólnopolskiego konkursu Miss Polonia ’83.
Do Szczecina wróciłam sama pociągiem, bo koleżanka i jej rodzice, z którymi ich samochodem przyjechałyśmy na ten finał, obrazili się okrutnie, że to ja zdobyłam ten laur, a nie ona…
Galę finałową zorganizowano w Warszawie. Poprzedzało ją oczywiście zgrupowanie przedkonkursowe i tym razem bez nauk pani choreograf już na pewno nie dałabym sobie rady w Sali Kongresowej. Było bardzo dużo prezentacji i układów, w tym tanecznych m. in. z Andrzejem Rosiewiczem.
W mojej opinii finał Miss Polonia w 1983 roku był zorganizowany bardzo sprawnie. Dyrekcja Estrady Stołecznej, która była wtedy organizatorem konkursu, zaprosiła wielu znanych wykonawców, program był ciekawy, zabawny, miałyśmy dużo prezentacji na scenie w pięknie przygotowanej na tę galę Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki.
Chociaż nie do końca może przemyślana była scenografia ze schodami na środku sceny – musiałyśmy schodzić z dwudziestu stopni, w wysokich szpilkach, patrząc na widownię i uśmiechając się promiennie! Aż trudno uwierzyć, że wszystkie finalistki tak dzielnie dały sobie z tym radę.
Julia Morley, prezes konkursu Miss Świata, która wraz z ówczesną Miss World była gościem organizatorów Miss Polonia, chciała zerwać kontrakt z powodu naszej prezentacji w strojach bikini. To było zabronione na konkursach piękności, które miały podpisaną umowę z biurem Miss Świata. Dziewczyny musiały występować w strojach jednoczęściowych, aby nie odsłaniać pępka. Ale organizatorzy jakoś załagodzili sytuację.
Samej imprezie nie towarzyszyły żadne sensacje, problemy, plotki. Ja ich w każdym razie nie znam.
Nagrodą główną za zdobycie tytułu Miss Polonia miał być Fiat 126p, czyli popularny „Maluch”.
Przypomniała mi się taka anegdotka: przed wyborami Miss Polonia siedziałyśmy z kilkoma uczestniczkami konkursu i Andrzejem Rosiewiczem przy stoliku w kawiarni. Dziewczyny zamawiały herbatki, kawy, a ja lody. Jedna z nich powiedziała :”Lidka nie jedz lodów, bo będziesz gruba”, a ja na to :”Ale do malucha się zmieszczę”. Było dużo śmiechu, a p. Andrzej pochwalił mnie za tę ripostę.
Podobno później w którymś z wywiadów w Teleexpressie powiedział, że nagroda dla mnie była zbyt skromna i organizatorzy powinni chociaż dorzucić przyczepkę 😉 W warszawskim finale otrzymałam znowu najprzyjemniejsze dla mnie wyróżnienie – tytuł Miss Publiczności i koronę Miss Polonia 1983.