Wywiad z M. Palą

Monika Pala – finalistka konkursu Miss Polonia 1992.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w marcu 2009 roku.

„Mój udział w konkursie Miss Polonia był dla mnie wielką niespodzianką. Dlaczego niespodzianką…? Po kolei. Cała historia zaczęła się przez, a może dzięki mojej byłej przyjaciółce-Majce, która zgłosiła moją kandydaturę na pierwszy etap wyborów Królowej Karnawału na Pomorzu. Poinformowano mnie telefonicznie, gdzie mam się zgłosić i tak się zaczęło. Przeszłam do drugiego etapu – finału Królowej Karnawału. Tam zostałam „Pierwszą Damą Karnawału”, czyli zajęłam 2. miejsce i tym samym zakwalifikowałam się do finału „Miss Pomorza Środkowego. Tym razem wygrałam i jako Miss Pomorza Środkowego automatycznie stałam się półfinalistką konkursu „Miss Polonia”. Półfinał również okazał się dla mnie szczęśliwy, otrzymałam tytuł Miss Sponsorów i znalazłam się w finale „Miss Polonia 1992”, który odbył się w Poznaniu.

Tak, jak wcześniej wspomniałam, była to dla mnie wielka niespodzianka.

Na początku była to zabawa, ale dość stresująca. Po przejściu tylu szczebli konkursu powoli było coraz łatwiej. W tym momencie najważniejsze było pokazać się i zaprezentować od jak najlepszej strony. Miałam wsparcie ze strony rodziców, zarówno nauczyciele jak i dyrekcja, koledzy i koleżanki ze szkoły byli mi przychylni i dopingowali mnie.”

Bo przecież Monika Pala miała w 1992 roku zaledwie 18 lat i była obok Katarzyny Tomczak jedną z najmłodszych kandydatek do korony Miss Polonia. Uczęszczała wtedy do Liceum Ogólnokształcącego przy Zespole Szkół im. Staszica w Koszalinie. Jej marzeniem było po ukończeniu szkoły średniej dostać się na studia marketingu.

Konkursowa machina rozkręca się. Rozpoczyna się zgrupowanie przedfinałowe. Monika poznaje swoje konkurentki, dziewczyny wspólnie przygotowują się do tego najważniejszego występu.

„Można powiedzieć, że byłam zaprzyjaźniona z Nataszą Kaźmierczak i Moniką Bis. Razem z Nataszą mieszkałyśmy w pokoju i zachowałyśmy kontakt po wyborach. Dobre stosunki utrzymywałam z Emilią Sikorą, Katarzyną Borys, Marzeną Wolską i Moniką Smugą. Tak, dużo było sympatycznych dziewczyn. Dzisiaj mam zamiar odszukać parę dziewcząt, może mi się uda.

Wybory wspominam bardzo miło, choć przyznam szczerze, że jako taka rywalizacja pomiędzy finalistkami była, ale przemilczana, to znaczy nie okazywana wprost, nie było między nami żadnej obłudy. Chyba trafiłam na jakiś dobry rok 🙂 , bo wybory słyną głównie z podkładania sobie nóg…”

Miss Polonia 1992 została Ewa Wachowicz. Monika Pala znalazła się w finałowej 10-tce. Czy jest zadowolona z werdyktu? Jak ocenia Ewę? I co myśli o własnym występie?

„W finale nie miałam faworytki, dziwne, ale prawdziwe.

Werdykt jury był moim zdaniem dla nas wszystkich niespodzianką. Nie myślałam, że akurat Ewa będzie tą pierwszą, najpiękniejszą. Ale okazało się, że nie tylko uroda się liczy, równie ważna jest inteligencja i oczywiście wykształcenie. Ewa nie była moją faworytką, ale muszę powiedzieć, że była to bardzo miła osoba i posiadała to coś, aurę.

Dzisiaj, po tak długim czasie mogę stwierdzić, że wybór jurorów nie był pomyłką. Nieregularnie śledzę wybory Miss Polonia, ale wśród wszystkich Miss zawsze będę faworyzowała Anetę Kręglicką (1989) i oczywiście Ewę. Te kobiety zaszły bardzo wysoko i są znane w Polsce. Często oglądam programy, w których one uczestniczą, np. „Taniec z Gwiazdami”.

Oczywiście moim celem było wygrać wybory Miss Polonia, zająć dobre miejsce, ale szczerze, z perspektywy czasu cieszę się, że weszłam do pierwszej dziesiątki i mogłam przeżyć właśnie ten fajny etap w moim życiu. Skłamałabym mówiąc, że nagrody się nie liczyły, czy też dalsza kariera. Po wyborach byłam zapraszana na sesje fotograficzne do Warszawy. Ale musiałam się dalej uczyć i zaniedbałam karierę modelki. Odległość mojego rodzinnego Koszalina od stolicy też była jedną z przyczyn podjęcia takiej, a nie innej decyzji.”

Monika postawiła na naukę i jak pokazał czas, był to właściwy wybór. Po maturze dostała się na Uniwersytet Koszaliński na swój wymarzony marketing, a teraz po 17-stu latach…

„Teraz nazywam się Monika Schmidt, mieszkam w Niemczech i oczywiście, jak można się zorientować po zmienionym nazwisku, wyszłam za mąż. Jaka jestem dzisiaj? Trudno samą siebie określić. Mogę tylko powiedzieć, że jestem szczęśliwa, mam cudowną rodzinkę, męża i 3 miesięczną córeczkę Victorię.

Jeśli chodzi o moją zawodową karierę, pracuję już 10 lat w firmie ubezpieczeniowej Hamburg-Mannheimer AG. Należymy do spółki akcyjnej ERGO, do której należy również polska Hestia. Jak już pisałam, jestem „świeżo upieczoną” mamusią, dlatego też teraz przez cały rok jestem na urlopie macierzyńskim i poświęcam czas wolny mojej malutkiej istotce. Wierzcie mi, takie maleństwo wywraca cały twój świat do góry nogami, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Moj kalendarzyk jest zapełniony – dziecięce masaże, spotkania „Mama i dziecko”, w to wchodzą 3 różne kursy pomagające w wychowywaniu dzieci… Wcześniej w okresie bezdzietnym dużo podróżowaliśmy z mężem i korzystaliśmy z życia. Teraz korzystamy w inny sposób, poświęcając wiele czasu kochanej kruszynce.”

Dziś Monika jest całkowicie pochłonięta macierzyństwem. I wciąż z sentymentem myśli o wyborach Miss Polonia.

„Często oglądam zdjęcia z tamtych czasów, uśmiecham się i myślę w duszy, że kiedyś opowiem tą całą historię mojej córuni. To jest piękna pamiątka i wspaniałe przeżycie. Strojów, kosmetyków, które dostałyśmy w nagrodę, już nie mam, choć było ich dużo, ale szarfy mi pozostały. Jeśli chodzi o znajomości, to wszystko jakoś się rozwiało z czasem. Oczywiście próbuję teraz przez „Naszą klasę” wyszukać parę dziewczyn, z którymi miałam dobry kontakt. Ale to potrwa.

Dla mnie osobiście największym plusem tego konkursu jest to, że dzięki niemu dowartościowałam się i mój wzrost nie grał tak dużej roli, jak przed wyborami. Czułam się wcześniej zawsze taka DUŻA (175 cm)!!!

Jeśli moja córka chciałaby poznać świat wyborów Miss Polonia, nie odradzałabym jej wzięcia udziału w konkursie, raczej bym ją wspierała.

Wspierać znaczy w moim mniemaniu umożliwić drogę do tych wyborów, wspierać psychicznie, przygotować ją na niepowodzenia, jakie mogą zaistnieć, nauczyć by była sobą i traktowała te zawody jako ciekawy etap w życiu, ale nie jako etap najważniejszy. By traktowała je jako przygodę. Ostrzegałabym ją przed obłudą i wścibskimi komentarzami.”

Monika Pala zauważa, że konkursy piękności straciły dziś nieco ze swej dawnej popularności, ale ma pomysł, co zrobić, by ją odzyskały.

„Konkursy piękności powinny być emitowane, to motywacja dla każdej kobiety. Wydaje mi się, że wybory Miss tracą popularność, bo trwają już bardzo długo i telewizja emituje inne nowości, ludzie są chłonni nowych rzeczy. Aby poprawić oglądalność powinno się go trochę urozmaicić i wprowadzić ciekawe motywy do konkursu. Może pokazywać w przerwach jego kulisy i przygotowania dziewcząt do wyborów oraz trochę scen z życia prywatnego każdej kandydatki- to ciekawi…

Konkurs Miss Polonia nie powinien zaginąć, warto go organizować, bo przecież oglądać piękne Polki to sama przyjemność.

Może warto, aby realizatorzy i producenci finałowych koncertów wzięli rady Moniki pod uwagę, a wtedy być może doczekamy się show, które znowu porwie tłumy, tak, jak na początku lat 90-tych.

 

 

 

Wywiad z M. Pastuszak

Monika Pastuszak – finalistka konkursu Miss Polonia 1989.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w lutym 2009 roku.

Proszę przedstawić Monikę Pastuszak w 1989 r.

Miałam 20 lat, ale niewielkie doświadczenie, jeśli chodzi o konkursy piękności. Trenowałam wówczas turniejowo taniec towarzyski, kończyłam liceum i marzyłam o dalekich podróżach.

Dlaczego zdecydowała się Pani na start w konkursie Miss Polonia?

Podobno nie ma przypadków…Moja siostra cioteczna zaprowadziła mnie na eliminacje regionalne nie mówiąc mi do końca ,co to takiego i zostawiła mnie samą, jak tylko przekroczyłam próg sali, gdzie się one odbywały. Nie należałam do pewnych siebie dziewczyn i w zasadzie przepraszałam wszystkich za wszystko. Nie zastanawiałam się, czemu służy mój udział w konkursie i nie liczyłam, że zajdę aż do finału. Nigdy nie zależało mi na byciu popularną, a nagrodą dla mnie były już same nominacje i przechodzenie z etapu na etap. Zdobycie tytułu II Vicemiss Mazowsza było dla mnie jak spełnienie snu Kopciuszka. Na chwilę zamieniłam się w księżniczkę jednej i niezapomnianej nocy…Oczywiście, gdyby przypadło mi reprezentowanie Polski poza granicami kraju, czy w samej ojczyźnie, zrobiłabym co się tylko da, aby nie zawieść nikogo. To, co dla mnie było najważniejsze to fakt, że ktoś docenia mnie taką, jaką jestem…Bardzo mile wspominam wybory.

Proszę opowiedzieć o swojej drodze do finału Miss Polonia 1989.

Szczebli do pokonania było wiele. O ile pamiętam 6. Za każdym razem mówiłam, że to mój ostatni występ i za każdym razem przechodziłam dalej. W końcu podsumowałam to tak: jako jednej z najniższych przypadał mi zawsze nr 1 albo 2. Moim zadaniem było poprowadzić dziewczyny w układach choreograficznych jak najlepiej. I nie stresowałam się tym, co dzieje się na scenie, tylko czy nie pomylę kroków, bo wtedy będzie klapa…Tak to była odpowiedzialna rola, ale myślę, że udało mi się stanąć na wysokości zadania. Każdy etap był niezwykle przyjemnym spotkaniem z ludźmi, którzy byli dla mnie zawsze mili. Najbardziej obawiałam się pytań ze strony jurorów, to chyba stresowało najmocniej. Trzeba było wykazać się elokwencją i pomysłowością. 

A zgrupowanie przed finałem Miss Polonia? Jak ono wyglądało?

Nie wiem, jak wygląda zgrupowanie przedfinałowe teraz, ale 20 lat temu przez pewien okres byłyśmy odizolowane od rodzin i znajomych, aby intensywnie trenować układy choreograficzne, poznawać zasady dobrego zachowania i ubierania się /tutaj bardzo ostra w swej krytyce była nieoceniona Pani Irena, która trzymała nas w ryzach, aż do końca/. Poza tym podczas ostatniego zgrupowania miałyśmy robione sesje fotograficzne do katalogu i kalendarzy. Nagrywano też materiały filmowe z naszym udziałem.
Myślę, że każde takie zgrupowanie uczy współzawodnictwa, pozwala na pracę nad samym sobą, jest czasem ciężką próbą do przyszłej kariery. Wymaga dyscypliny i podporządkowania się w wielu sytuacjach. Poza tym uczy gracji ruchów, dzięki układom choreograficznym, powinno uczyć wydobywania z siebie tego, co jest naszym atutem. To, czego być może zabrakło mi w mojej przygodzie z Miss, to brak warsztatów o tym, w jaki sposób zareklamować siebie, aby umiejętnie wykorzystać szansę, jaką dał nam los. Ja takiej umiejętności nie posiadłam, dlatego to, co pozostało mi z wyborów, to wspomnienia…

Jak ocenia Pani werdykt jury w 1989 r. i wybraną wtedy Miss Polonia?

Moim zdaniem Aneta Kręglicka była najlepszą kandydatką. Miała klasę, była starsza i bardziej dojrzała od pozostałych dziewczyn. Potrafiła zachować dystans i odpowiednio kreować swój wizerunek, a przecież o to chodziło. Poza tym była niebieskooką blondynką o uroczym uśmiechu. Ale muszę przyznać, że wśród finalistek padały inne typy…Obserwowałyśmy zachowania sponsorów i kogo oni preferowali i na podstawie tych obserwacji odbywały się spekulacje. Wiadomo, każdy był rządny sensacji. Osoby „z poza” dopytywały się ciągle o jakieś nieuczciwe gierki itp. Ja byłam szczęśliwa, że było mi dane znaleźć się wśród 16. najpiękniejszych zdaniem Polaków dziewcząt i dla mnie wszystko, co działo się za kulisami, było prawe i prawidłowe. Muszę powiedzieć, że nie wszystkie dziewczyny integrowały się ze wszystkimi. Dawało się odczuć różnice wśród dziewcząt. Ja najbliżej byłam Małgosi Kobylińskiej, Beaty Buniowskiej i Ani Kaczyńskiej. Po wyborach pracowałyśmy też razem na Międzynarodowych Targach w Moskwie.

Co Pani pozostało do dziś po tamtych wyborach?

Znajomości się urwały, ale dzięki „Naszej klasie” powoli się odnajdujemy. Po edycji „Tańca z Gwiazdami,” kiedy to występowała Aneta, spotkałam się z nią i było to bardzo miłe spotkanie. Szkoda, że nie organizuje się spotkań ex Miss całymi rocznikami. A nawet można byłoby zorganizować wybory Dojrzałej Miss… Ha, ha, ha…Pewnie niewiele osób byłoby tym zainteresowanych, ale z drugiej strony można by było zobaczyć czy piękno, to tylko ciało, czy może coś jeszcze…Mam zdjęcia, większość czarno-białych, finał z Sopotu nagrany w nienajlepszy sposób, trochę wycinków z gazet. Ale to ,co najważniejsze to wspomnienia. Same dobre i chętnie choć na chwilę wróciłabym do roku 1989…

Czy nadal interesuje się Pani konkursem Miss Polonia?

Nie interesuję się obecnie konkursami piękności, bo to już nowe pokolenie. Ale czasem oglądam transmisje z wyborów i nawet obstawiam, na kogo wypadnie…Pewnie gdybym była bliżej tematu dzięki różnorakim działaniom, takim jak m.in. praca, znałabym wszystkie nasze Miss, ale dla mnie istnieje ta jedna, Miss Polonia’89…

Gdyby dziś miała Pani swoją twarz i ciało z 1989 r., a obecną wiedzę i doświadczenie, czy wystartowałaby Pani w wyborach jeszcze raz?

Gdybym dzisiaj miała 20 lat, to brałabym udział we wszystkich możliwych konkursach i nie dlatego, żeby ktoś dostrzegł moją urodę, ale dlatego, że dzięki konkursom otwierają się różne możliwości i można łatwiej i szybciej znaleźć swoje miejsce na ziemi…Co bym zmieniła? Chyba wszystko…ha, ha, ha…Po pierwsze: na wyborach nie miałam ani razu własnej, wymarzonej sukienki…Te pożyczone były albo za duże, albo nie dla mnie. Po drugie: śmielej wyrażałabym swoje myśli, a nie jak myszka w kąciku siedziała cichutko. Po trzecie: uwierzyłabym we własne możliwości i realizowała swoje pasje w jak najbardziej efektywny sposób.

Gdyby Pani córka wahała się, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, co by jej Pani doradziła?

Myślę, że decyzja czy wystartować w konkursie czy nie, należy przede wszystkim do samej zainteresowanej. Oczywiście, że bym ją namawiała! Każdy sposób na zaprezentowanie swojego istnienia na tej ziemi jest niezwykle istotny. Czy w taki ,czy w inny sposób. Poza tym start w wyborach ośmiela i uczy relacji międzyludzkich, zaś umiejętność wyrażania swoich myśli i odwaga, to podstawa do spełnienia swoich marzeń i życiowych celów.
Ostrzegałabym ją przed pochopnym wpadaniem w samozachwyt i przypominała, że na prawdziwy sukces trzeba zapracować oraz że nie wszystko złoto, co się świeci. A wszelkiego rodzaju dobra materialne mogą umilić nam chwilę, ale nie wieczność.

Proszę przedstawić Monikę Pastuszak w 2009 r.

Skończyłam studia pedagogiczne i od prawie 15 lat pracuję w jednej z warszawskich szkół. Pasjonuję się fotografią, czego dowodem może być moja kolekcja „Masek weneckich”, kilkakrotnie wystawiana w Polsce i w NY. Dużo podróżuję, interesuję się turystyką, a poza tym uczę się w Warszawskiej Szkole Reklamy na kierunku fotografii. Mam wspaniałego 9-cio letniego syna, który podziela moje pasje i zamiłowania.

Czego chciałaby Pani życzyć konkursowi Miss Polonia z okazji przypadających w tym roku jego 80-tych urodzin?

Mądrych, pięknych, odważnych i rozsądnych kandydatek do korony tej najpiękniejszej. Poza tym życzę samych sukcesów i zawsze tak wspaniałej kadry, jaką ja pamiętam…I oczywiście życzę sobie przy tej okazji, aby jeszcze kiedyś poświęcono nam wspólne 5 min…razem, jak 20 lat temu…

Wywiad z P. Jatczak – cz. I

Patrycja Jatczak – finalistka konkursu Miss Polski 2008.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lutym 2009 roku. Obecnie

…o sobie
Witam! Nazywam się Patrycja Jatczak, mam 20 lat i mieszkam w Łomży. Studiuję na drugim roku administracji w Białymstoku. Od przyszłego roku planuję rozpocząć drugi kierunek – farmację, jestem właśnie w trakcie przygotowań do egzaminów wstępnych i z tym kierunkiem chcę związać swoją przyszłość. Gdybym miała opisać siebie w kilku słowach powiedziałabym, że jestem osobą otwartą, żywiołową, bardzo optymistyczną. Uwielbiam dobrą zabawę, przygody, dlatego ciężko mi jest usiedzieć w domu – każdą chwilę chcę wykorzystać jak najlepiej.

…o byciu Miss
Moim zdaniem bycie Miss to ciężka rola, spoczywa na niej bardzo duża odpowiedzialność. Należy sprostać oczekiwaniom organizatorów, być na każde zawołanie. Tak naprawdę przez rok trzeba się tej roli poświęcić w 100%, a prywatność, rodzinę odłożyć na bok. Myślę jednak, że najtrudniejsze jest stawienie czoła krytyce. Ludzie bywają bezlitośni, zwłaszcza kierowani zazdrością lub zawiścią, potrafią wypowiadać słowa ostrzejsze niż nóż. Trzeba się na takie zachowanie uodpornić i nie przejmować się.

…o plusach i minusach konkursów piękności
Uważam, że warto organizować konkursy piękności, żeby promować naszą polską urodę, która bardzo się wyróżnia na tle całego świata. Polecam także startowanie w nich, to wspaniała niezapomniana przygoda, dzięki której można wiele osiągnąć. Jeszcze rok temu nie pomyślałabym nawet, że wystartuję w wyborach za granicą… Jednak takie zawody mają też swoje wady. Największą jest to, że dziewczyny są wybierane najczęściej według gustu jednej osoby, nie zawsze dobrego gustu… Poza tym jestem przeciwniczką oceny dziewczyny tylko pod względem wyglądu. Często zapominamy, że ta dziewczyna będzie później sobą, czyli tym jaka jest w środku, reprezentować nas – jako naród. Musi mieć czym zachwycić, wyróżniać się charyzmą.

…o wymarzonym międzynarodowym konkursie piękności
Zapewne wybrałabym konkurs Miss World 🙂 Jako, że zawsze odbywa się w przepięknych miejscach. Miałabym również możliwość poznania dziewczyn z całego świata, a ja uwielbiam poznawać nowych ludzi (nawet gdy mówimy w zupełnie odmiennych językach:)). Nie ukrywam, że wybrałabym ten konkurs także ze względu na jego prestiż i sławę.

Konkurs Miss Polski 2008

…o powodach startu
Szczerze mówiąc do startu w konkursie nakłoniła mnie moja mama, która już od wielu lat wyobrażała mnie sobie jako Miss. Ja sama pewnie nigdy nie zdecydowałabym się, zawsze było to dla mnie coś nieosiągalnego, nierealnego, nie dla mnie… Ponieważ w moim rodzinnym mieście nie organizuje się tego typu konkursów, dogodna okazja do startu nadarzyła się dopiero w 2008 r., gdy zaczęłam studia i zamieszkałam w Białymstoku. Wybrałam Miss Polski, ponieważ był mi bliższy, bardziej znany, dzięki mojej koleżance Milenie Lutrzykowskiej (Miss Polski Podlasia 2007 i Miss Polski Telewidzów 2007). Największą motywacją do startu było spełnienie marzeń mojej mamy, ale również chęć nowej przygody, ciekawość. Nie będę też ukrywać, że nagrody również były bardzo motywujące :))

…o eliminacjach wojewódzkich
Pierwszym (i najmilej wspominanym przeze mnie) etapem mojej drogi do finału Miss Polski 2008 był wojewódzki konkurs Miss Podlasia 2008. Nawiązałam tam najtrwalsze kontakty nie tylko z dziewczynami biorącymi udział w  wyborach, ale także z organizatorami, szczególnie z panią Elą Lichanów – dyrektorem Szkoły Estradowej im. Anny German w Białymstoku. Jej za
wdzięczam rodzinną atmosferę konkursu i bardzo staranne przygotowanie. Na tym etapie udało mi się zdobyć tytuł I v-ce Miss Podlasia 2008 i promocję do ćwierćfinału Miss Polski.

…o eliminacjach ogólnopolskich
Na ćwierćfinałach, które odbyły się w Warszawie,
poznałam kandydatki do korony Miss Polski z całego kraju. Przez taką liczbę uczestniczek dało się odczuć duch rywalizacji. Mimo ogromnej konkurencji udało mi się zakwalifikować do półfinału. Półfinał odbywał się w Lidzbarku Warmińskim, a tygodniowe przygotowania do gali półfinałowej w Olsztynie. Na tym etapie tak naprawdę przekonałam się, że droga do tytułu najpiękniejszej Polki to ciężka praca, wymagająca wiele wysiłku nie tyle fizycznego, co psychicznego. Mimo zmęczenia, oczekiwano od nas nieskazitelnego wyglądu, uśmiechu.

…o finale ogólnopolskim
Kolejnym etapem był już finał Miss Polski 2008. Najbardziej stresujący i zarazem najbardziej oczekiwany. Długie przygotowania w Kudowie Zdroju, sesje do folderów konkursowych, filmy promocyjne. Codziennie nowe wyzwania, ciężka choreografia. Świadomość, że finał tuż tuż budziła we mnie ogromne emocje i motywowała do pracy. Sama gala pozostanie mi w pamięci do końca życia. Nie myślałam wtedy o rywalizacji, o konkursie. Z dziewczynami tworzyłyśmy zespół, starałyśmy się zrobić wszystko jak najlepiej. Światła reflektorów, kamery… niezapomniane przeżycie…

…o korzyściach wynikających ze startu
Dzięki konkursowi nabrałam pewności siebie, nauczyłam się obycia na scenie (zgrabnego poruszania się), przed obiektywem, kamerą. Może się to wydać zabawne, ale nauczyłam się nawet prawidłowo uśmiechać!

…o werdykcie jury
Wiadomo, że każda dziewczyna startująca w konkursie piękności liczy na wygraną, mimo że nie każda się do tego przyzna… Ja się przyznaję… 🙂 Dlatego werdykt jury w Miss Polski był dla mnie lekkim ciosem, marzyłam o zajęciu miejsca w top 5. Klaudia Ungermann była moją faworytką od samego początku, ponieważ urzeka swoją skromnością, naturalnym pięknem, brakuje mi w niej jedynie odwagi, charyzmy. Cieszyłam się, że jury zasłużenie przyznało jej koronę. Jednak bardzo rozczarował mnie, kompletnie nietrafiony, skład vice missek. Osobiście wybrałabym zupełnie inne dziewczyny, niektóre z nich nie weszły nawet do top 10, czym zostały bardzo skrzywdzone. Niestety…

Wywiad z J. Prus

Joanna Prus – finalistka konkursu Miss Polonia 2002.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lutym 2009 roku. Obecnie

Jest taki stereotyp, że finalistka Miss Polonia, to osoba przebojowa, pewna siebie, świadoma swoich atutów. I że tylko dziewczyna posiadająca te cechy, ma szansę na światową karierę. Czy tak jest rzeczywiście? A może czasami baśń o Kopciuszku staje się rzeczywistością?

Joanna Prus urodzona i wychowana w małym miasteczku Ustrzyki Dolne była bardzo nieśmiałą i wstydliwą dziewczyną. Od zawsze marzyła o podróżach, przede wszystkim do Stanów Zjednoczonych. Bardzo chciała tam kiedyś mieszkać:) Wierzyła, że marzenia się spełniają, jeśli tylko trochę im w tym pomóc. Oto jak powoli, krok po kroku, je realizowała.

„Zaczęło się od mojego pobytu w Rzeszowie, gdzie szukałam szkoły wyższej, w której miałam zamiar się uczyć po zdaniu matury. Dużo słyszałam o regionalnym konkursie Miss Nowin, który odbywał się w tym mieście. Zdecydowałam się wstąpić do biura Nowin, tam wypełniłam zgłoszenie, zrobiono mi zdjęcie i z czasem zostałam wybrana dzięki głosom czytelników do ścisłej finałowej dwudziestki. W finale Miss Nowin, który odbył się w Rzeszowie, zdobyłam ten najważniejszy tytuł i zostałam także Miss Publiczności. Główną nagrodą była wycieczka na Wyspy Kanaryjskie, na którą zabrałam moją kochaną mamę. Był to dla mnie najwspanialszy prezent, jaki mogłam dostać! Po konkursie w Rzeszowie odwiedzałam przyjaciół w Warszawie. Tam zgłosiłam się na casting (już nie pamiętam jaki), na którym fotograf zaproponował mi pozowanie do kalendarzy. Fotograf ten przyjechał do mojej rodzinnej miejscowości i tu odbyła się moja pierwsza sesja fotograficzna, z której otrzymałam 100 zdjęć.”

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wydaje się naturalne, że tytuł Miss Nowin i pierwsza sesja zdjęciowa, to nie jest koniec, a dopiero początek kariery Joanny. W 2002 r. przyszedł czas na konkurs Miss Polonia.

„Zawsze interesowałam się konkursami piękności i mój dziadzio (który umarł tuż przed finałem Miss Polonia) zawsze do mnie mówił „Moja Miss Polonia”, zaś moja mama zawsze powtarzała, że jej przypominam Anetę Kręglicką.

Zresztą Aneta Kręglicka to oczywiście moja ulubiona Miss. Bo jest piękną i mądrą kobietą. I była właściwym wyborem na reprezentowanie polskich kobiet na świecie.”

Joanna postanowiła pójść w ślady swojej idolki. Ale nie był to jedyny powód jej startu w wyborach Miss Polonia.

„Moją motywacją do udziału w tej imprezie była zdecydowanie możliwość podróżowania, co kocham najbardziej… Zawsze marzyłam o aktorstwie, myślałam, że może udział w takich zawodach otworzy mi drzwi do „kariery”… Więc zdecydowałam się wysłać zdjęcia zarówno do Biura Miss Polonia, jak i Miss Polski. Od organizatorów obu konkursów otrzymałam odpowiedź i najpierw byłam na zdjęciach w Krakowie do Miss Polski, a następnie do Miss Polonia. Biuro Miss Polski czekało na podpisanie ze mną umowy, ale ja wybrałam Miss Polonia. Czy to był dobry wybór? Nie wiem… Czy żałuję? Hmm… może trochę…. Może bardziej poszczęściłoby mi się w wyborach Miss Polski?”

Tym sposobem Joanna stała się jedną spośród 30-tu finalistek konkursu Miss Polonia 2002. Jako jedyna reprezentowała Podkarpacie, większość dziewczyn była z innych stron Polski. Niestety Joanna nie zachowała dobrych wspomnień z wyborów.

„Czy konkurs spełnił moje oczekiwania? Nie. Byłam rozczarowana. Pierwsze skojarzenie, jakie mam, gdy myślę Miss Polonia – brak organizacji.”

Po zgrupowaniu przygotowawczym i koncercie finałowym Miss Polonia 2002 została Marta Matyjasik.

„Szczerze mówiąc, to nie pamiętam Marty ze zgrupowania. Nie odczułam rywalizacji. Moją faworytką była Anna Niemcewicz. Zaprzyjaźniłam się wtedy z Gosią Belcarz i Kasią Urbanowicz.”

Ukoronowano nową Miss Polonia, konkurs dobiegł końca. Joannie poza wspomnieniami, pozostało po nim niewiele.

„Kilka fotek i pamiętam, że poczułam się wyróżniona, kiedy po wyborach Miss Polonia umieszczono moje zdjęcie obok WSZYSTKICH MISS POLONIA z lat poprzednich w magazynie „Gala”. I podpisano: „Joanna Prus podczas wyborów Miss Polonia…” Artykuł był o konkursach piękności.

Co jeszcze? Gosia Belcarz przyjechała do mnie na narty na parę dni i na tym się skończyły moje kontakty z finalistkami konkursu Miss Polonia 2002.”

Mimo wszystko Joanna jest zdania, że bycie Miss to same przywileje. Ona Miss nie została, ale dziś z perspektywy kilku lat trochę inaczej ocenia zarówno siebie, jak i swój ówczesny występ.

„Uważam, że w Polsce mamy piękne kobiety, które mają potencjał i nawet o tym nie wiedzą. Do konkursu Miss Polonia nie wybiera się odpowiednich kandydatek, a dziewczyny są słabo przygotowane.

Ja sama, szczerze mówiąc, mając dzisiejszą wiedzę i doświadczenie, wystartowałabym w wyborach jeszcze raz. Szczególnie teraz, kiedy najlepiej się czuję w swoim ciele. Zdecydowanie bardziej wierzę w siebie i wiem, że wypadłabym rewelacyjnie. Uroda w tym konkursie jest ważna, ale to, czego jak uważam, brakowało mi w 2002 r., to pewności siebie i przygotowania pod każdym względem (garderoby, sposobu chodzenia, uśmiechu na twarzy i tej iskry). Byłam wtedy cichą i nie wierzącą w siebie nastolatką z małej miejscowości. Nikt nie zauważył we mnie potencjału, z wyjątkiem Zygmunta Fury z Krakowa (któremu jestem bardzo wdzięczna). Pan Zygmunt jest założycielem agencji Rores Models w Krakowie. Dzięki niemu dostałam wizę, aby móc reprezentować Polskę na Miss Hawaiian Tropic International 2003. Pamiętam do dziś, jak wydzwaniał on w poszukiwaniu sponsorów mojego wylotu na ten konkurs, ale niestety nie udało się znaleźć nikogo właściwego. Mimo wszystko postanowiłam skorzystać z wizy, spełnić swoje marzenie i odwiedzić USA.

Dziękuję Panu Zygmuntowi Furze za to, że we mnie wierzył. Ktoś taki powinien być prezesem Biura Miss Polonia.”

Od tego wyjazdu zaczęło się Joanny american dream. Dzisiaj…

„Jestem szczęśliwa, mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Pracuję jako modelka. Dużo podróżuję, wolny czas spędzam uprawiając sporty. Moje wielkie hobby to tenis. Sprowadziłam do Ameryki całą rodzinę, która zaaklimatyzowała się tutaj już po dwóch pierwszych miesiącach pobytu.

Gdybym miała córkę, która waha się, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, pozwoliłabym jej samodzielnie podjąć decyzję. Jeżeli zdecydowałaby się wziąć udział, pomogłabym jej się przygotować jak najlepiej, ale osobiście wolałabym, aby podpisała kontrakt z jakąś agencją modelek i pracowała jako modelka.”

Joanna Prus jest żywym dowodem na to, że marzenia się spełniają, szansę na zrobienie kariery mają nawet te dziewczyny, które nie założą korony Miss Polonia i że warto wierzyć w baśnie, bo z pięknego kaczątka, może wyrosnąć jeszcze piękniejszy łabądź.

Wywiad z I. Mikoś

Izabela Mikoś – finalistka konkursu Miss Polonia 1991.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w lutym 2009 roku.

W 1970 r., w „uroczym mieście, o niesamowitej atmosferze, z dużym „bagażem” historycznym”, w Gdańsku, przychodzi na świat Izabela Mikoś. W 1991 r. ma skończone 21 lat i Technikum Żywienia Zbiorowego.

O czym marzy dziewczyna, gdy dorastać zaczyna? Izabela chciałaby zacząć i skończyć studia, podróżować po świecie. Co więcej – planuje realizację swoich marzeń. Choćby po to, aby móc poznać kulturę i zwyczaje innych ludzi.

A czy myśli też o starcie w konkursie Miss Polonia? Czy to ma być jeden ze sposobów na spełnienie swojego marzenia o podróżach?

„Zaczęło się zupełnie niewinnie i zupełnie szczerze przez przypadek. Wraz z moją przyjaciółką postanowiłyśmy poznać sztukę bycia piękną, elegancką kobietą, więc zapisałyśmy się na kurs do Szkoły Wdzięku i Elegancji, prowadzony przez firmę „Impresario” pana Henryka Czoski. Chciałam też pokonać w sobie brak wiary w siebie i nieśmiałość.

Nauczyłam się robić makijaż, chodzić na wysokich obcasach, prezentować swoją osobę w korzystnym świetle. To przydało się zdecydowanie w przyszłości podczas szukania lub zmiany pracy. Polecam tego rodzaju szkolenia.

Podczas kursu dowiedziałam się, że będę uczestniczyć w eliminacjach do Miss Ziemi Gdańskiej i Elbląskiej. Byłam naprawdę przerażona, ale udało się. Zostałam II Vice Miss.

Trudno się temu dziwić – Izabela ma przecież wymiary 88-58-88. Jest dziewczyną pełną energii, pomysłów, wierzącą, że nie ma złych ludzi, bezinteresownie pomagającą innym. Interesuje ją taniec towarzyski, pływanie, sztuka abstrakcyjna. Jak burza przechodzi przez kolejne szczeble konkursowych zmagań.

„Kolejne eliminacje, tym razem ogólnopolskie, były w Warszawie. Mnóstwo pięknych kobiet. Byłam pewna, że się nie dostanę dalej i już myślami byłam w domu, a tu niespodzianka… jestem na liście wśród stu wybranek. Później czekała mnie naprawdę ciężka, mozolna praca nad sobą. Wielogodzinne treningi i dieta na wyjeździe w Promnicach, ulubionym miejscu dawnych prominentów.

Półfinał w Katowicach prowadzony był przez p. Alicję Resich-Modlińską i p. Janusza Rewińskiego. Potrafili oni w cudowny sposób rozładować nerwową atmosferę.

To był mój pierwszy tak duży publiczny występ przed ogromną widownią. Naprawdę nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie, co wtedy czują dziewczyny tuż przed wyjściem. Tak było w moim przypadku. Najniższa, nr 1, prowadząca cały układ …to ogromny strach przed „wysypaniem się” (może zapomnę układu? pomylę się? potknę?…co wtedy??? ). Po raz kolejny zakwalifikowałam się dalej, tym razem do finału Miss Polonia’91. Uczucia miałam mieszane, radość przeplatała się z obawami, czy dam sobie radę.”

Finał konkursu Miss Polonia to już wydarzenie wielkiej rangi. Poprzedzają go tygodnie przygotowań, zgrupowania, dziewczyny mają okazję lepiej się poznać, a sam koncert galowy pozostawia niezapomniane przeżycia.

„Dzień finału Miss Polonia’91 nie był dla mnie szczęśliwy. Parę dni przed występem dopadła mnie grypa, miałam problemy z wydobyciem głosu, dodatkowo świadomość, iż prowadzę cały układ, była dla mnie bardzo stresująca. Jednak mój niepokój nie trwał długo, bo „maluch”, czyli ja, został wyeliminowany w pierwszej turze. Po zakończeniu konkursu i ukoronowaniu nowej Miss zabawa była przednia.

Szczerze powiem nie mnie oceniać, czy werdykt był trafny. W końcu to nie ja, lecz jury miało decydujący głos. Jednak wówczas moją faworytką zdecydowanie była moja imienniczka Izabela Filipowska z Puław. Przemiła, super koleżanka, z którą czasem mam kontakt do dziś. Nic się nie zmieniła, cały czas taka sama…

Jeżeli chodzi o resztę koleżanek, sympatycznie się z nimi rozmawiało i spędzało czas. Nie wyczuwałam wśród nich rywalizacji, zazdrości. Tylko niektóre miały zmienne nastroje, pozwolę sobie jednak przemilczeć ten temat i nie wymieniać nazwisk : ) .”

Przez rok Iza sama pełniła obowiązki Miss. Obserwowała też swoje koleżanki. Co jest w byciu miss najtrudniejsze?

„Najtrudniejszy jest brak prywatności oraz czasu dla przyjaciół i rodziny. Związane to jest z ciągłymi podróżami i przygotowaniami do kolejnych etapów Miss World i innych międzynarodowych konkursów piękności.”

Od tamtych chwil minęło 18 lat. Izabela dzisiaj…

„Nadal mieszkam w moim ukochanym Gdańsku. Zmieniłam nazwisko (na Murglin). Byłam mężatką przez prawie 10 lat, ale niedawno rozwiodłam się. Jestem szczęśliwą matką przepięknych córek (14 i 15 lat), wychowuję je sama. Sądzę, że mój charakter i podejście do życia mimo upływu czasu nie zmieniły się. Nadal z optymizmem patrzę w przyszłość. Pracuję w dużej polskiej korporacji i zajmuję się sprzedażą. Wolne chwile najchętniej spędzam z dziećmi. Jeżeli czas mi na to pozwala, lubię długie spacery nad morzem. Jestem domatorką.”

A konkurs Miss Polonia? Gdy dziś o nim myśli, jej pierwsze skojarzenia to piękno, młodość, radość. Z tamtych wyborów pozostało jej…

„Mnóstwo zdjęć i filmów (nie tylko robionych przez profesjonalistów – także zupełnie spontanicznych, prywatnych), folder z finalistkami Miss Polonia’91… niezapomniane wspaniałe chwile i wspomnienia, kontakty osobiste.

Czy nadal interesuję się konkursami piękności? Oczywiście, że tak. Zaraziłam też tym bakcylem moje córki, a moja ulubiona Miss Polonia to Ewa Wachowicz – pełna ciepła i entuzjazmu kobieta. Mimo upływającego czasu jest nadal piękna i atrakcyjna.”

Iza również wciąż jest piękna, ale jednak o 18 lat starsza. Gdyby teraz miała swoją twarz i ciało z 1991 r., a dzisiejszą wiedzę i doświadczenie, czy wystartowałaby w konkursie jeszcze raz?

„Chyba nie… Szczerze??? Długo się nad tym zastanawiałam, ale nie wiem. Gdybym jednak podjęła to wyzwanie, to starałabym się o lepszą prezencję i elokwentną wypowiedź. Większość pań nie mówi tak naprawdę szczerze o swoich zainteresowaniach i planach tylko „klepią” bezsensowne formuły o grze w tenisa, jeździe konnej, kochaniu i pomocy biednym dzieciom oraz zwierzętom, ale czy takie są naprawdę ich pasje? Otóż nie.”

Zdaniem Izy dzisiejsze konkursy piękności różnią się od tych z lat 90-tych

„Dużym minusem jest komercjalizacja w telewizji. Wszystko oparte tylko i wyłącznie na zysku (przerwy reklamowe, konkursy sms), ciągły wyścig w pozyskiwaniu widzów między stacjami telewizyjnymi, które wymyślają coraz to nowsze, atrakcyjniejsze, przyciągające uwagę programy telewizyjne. Widz niekiedy sam nie wie, co wybrać.

Kiedyś oglądało się wybory Miss z zapartym tchem, wszyscy czekali ze niecierpliwieniem, zerkając nerwowo na zegarek, czy już czas zasiadać przed telewizorem. Sztuka w obecnych czasach nie ma duszy. Mimo wszystko konkursy piękności są potrzebne i wciąż warto je organizować, aby niektóre dziewczyny w nich startujące uwierzyły w siebie i pozbyły się kompleksów.”

A gdyby córki Izy wahały się czy wystartować w wyborach na najpiękniejszą, namawiałaby je do tego, czy raczej odradzała? A gdyby podjęły decyzję o starcie, to jakich udzieliłaby im rad i przed czym ostrzegała?

„Wybór zawsze pozostawiam córkom. Była już kiedyś chwila zafascynowania światem mody, modelkami, ale która z dziewczyn tak naprawdę nie marzy o tym? Stanąć w świetle reflektorów i być gwiazdą dnia. Pytanie tylko czy warto? Nie jest tak słodko i lekko, jak się wydaje to osobom siedzącym przed telewizorami. Mnóstwo wylanego potu, kilkugodzinne treningi, dieta, rozłąka z najbliższymi. Niektóre dziewczyny nie wytrzymywały tego. Trzeba mieć silną psychikę, aby to przetrwać. Ostrzegałabym je także przed niemoralnymi propozycjami i obietnicami bez pokrycia.”

Warto, aby nad tymi słowami zastanowiły się nie tylko córki Izabeli, ale wszystkie młode, piękne dziewczyny, które będziemy podziwiać w konkursach piękności w roku 2009, 2010, 2011…

Wywiad z M. Białobrzeską

Monika Białobrzeska – finalistka konkursu Miss Polonia 1986.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmissw styczniu 2009 roku. Obecnie

W 1986 roku niespełna 20-sto letnia Monika Białobrzeska uczy się w Liceum Ogólnokształcącym. Jak większość dziewczyn w jej wieku interesuje się muzyką i modą. Bardzo kocha zwierzęta i marzy o dużym domu, w którym mogłaby zorganizować schronisko dla zwierząt.

I wtedy decyduje się na start w wyborach Miss Polonia. Dlaczego?

„To był zdecydowanie przypadek. Nigdy nie myślałam o sobie jako o kimś, kto ma jakiekolwiek szanse w takim konkursie. Moja przyjaciółka ze szkoły podstawowej wysłała swoje zdjęcie do Biura Miss Polonia i zakwalifikowała się na  wstępne eliminacje. Ponieważ bardzo się bała i wstydziła sama tam wystąpić, więc poprosiła mnie o jakąkolwiek moją  fotografię, którą następnie zawiozła osobiście do biura „Expressu Wieczornego”. I okazało się, że również zostałam zakwalifikowana do następnego etapu. Udałam się na eliminacje jako „osoba towarzysząca” mojej przyjaciółki. Nie miałam żadnych planów ani ambicji związanych z tym konkursem. Wręcz byłam pewna, że na tym szczeblu zakończę przygodę z wyborami Miss Polonia.

Okazało się, że moja przyjaciółka, choć była śliczną dziewczyną, nie zakwalifikowała się dalej. Zapewne dlatego, że była zbyt niskiego wzrostu w stosunku do wymagań tego konkursu. Ja natomiast przeszłam do następnego etapu, co było dla mnie wielką niespodzianką i ogromną radością dla moich rodziców, brata i przyjaciół.”

Monika pokonuje kolejne szczeble konkursu – eliminacje wojewódzkie, ogólnopolskie, wreszcie zostaje jedną z 20-stu finalistek Miss Polonia 1986 i wraz z pozostałymi finalistkami bierze udział w zgrupowaniach przedfinałowych. Dziewczyny poznają się bliżej, mają okazję się zaprzyjaźnić. No właśnie… Jaka jest prawda na temat zawieranych w trakcie takich zgrupowań przyjaźni?

„Podczas zgrupowań nawiązywały się przyjaźnie i znajomości, ale nie trwały one zbyt długo. Każda z nas mieszkała w innym mieście i po prostu trudno było je pielęgnować. Najbliższy kontakt miałam z: Renatą Fatlą (mieszkałam z nią w jednym pokoju podczas jednego ze zgrupowań), Małgorzatą Szalachą, Dorotą Umańską, Małgorzatą Szczygielską (od której do dziś mam na pamiątkę koraliki).”

Mimo wzajemnej sympatii dziewczyny są jednak przede wszystkim rywalkami. Każda startując w konkursie ma inną motywację. A na co liczyła Monika?

„Tak naprawdę na nic nie liczyłam, ale ten konkurs pozwolił mi spojrzeć na siebie z innej perspektywy, dodał mi pewności siebie, obycia ze sceną, przełamałam wiele moich barier np. tremę przy wystąpieniach publicznych. Być może nawet pozbyłam się paru kompleksów.”

Ostatecznie liczy się jednak tylko to, która wygra. W 1986 r. koronę Miss Polonia założyła Renata Fatla z Bielska-Białej. Werdykt jury musi budzić emocje wśród wszystkich finalistek, i przed jego ogłoszeniem, i po nim. A jak przyjęła wynik  Monika?

„Werdykt jury był dla mnie wielką niewiadomą. Nie odczułam, aby którąś z finalistek faworyzowano bardziej od innych. Nie miałam swojej faworytki, było kilka dziewczyn, które typowałam do ścisłego finału. Renata Fatla była jedną z nich. Trudno mi ocenić, czy był to werdykt sprawiedliwy, chyba tak, bo naprawdę nie jest to łatwe wybrać tą jedną jedyną wśród tylu ładnych dziewczyn.”

W następnych latach odbywały się kolejne edycje konkursu. Czy wzbudzały zainteresowanie Moniki?

„Po moim udziale w konkursie Miss Polonia z ciekawości przez kilka kolejnych lat śledziłam jego losy. Byłam zainteresowana, jaki typ urody wygra w następnych edycjach i czy moje prognozy się sprawdzą. Jednak z czasem zainteresowanie wygasło.”

Minęło ponad 20 lat. Konkurs Miss Polonia się zmienił i zmieniła się Monika Białobrzeska. Dziś nazywa się Monika Leszczyńska. A jak wygląda jej obecne życie?

„Dzisiaj jestem dojrzałą kobietą, mam wspaniałą 16-sto letnią córkę, męża i niestety tylko jednego psa. Mieszkam w Hiszpanii w domku z ogródkiem i zajmuję się pielęgnacją moich kwiatów. Nie pracuję zawodowo, gdyż od 4 lat jestem na rencie. W wolnym czasie ćwiczę jogę, spaceruję z moim psem i spotykam się z przyjaciółmi, ponieważ mam teraz dużo czasu i mogę sobie na to wszystko pozwolić. Nadal myślę o założeniu schroniska dla zwierząt.”

A konkurs Miss Polonia? Czy coś po nim zostało?

„Z tamtych czasów mam trochę zdjęć zrobionych przez mojego tatę oraz przez fotoreportera Jerzego Patana, który robił mi sesje w plenerze. Super wspomnienia, wielka przygoda, nowe doświadczenia, znajomości, które dzięki portalowi „Nasza klasa” udało się odnowić”.

Jako pamiątki pozostały mi buty, sukienka, kostium kąpielowy i biżuteria, w których występowałyśmy w Operze Leśnej oraz drobiazgi od sponsorów i organizatorów typu: długopis, znaczek z logotypem Miss Polonia 86. Spośród finalistek w chwili obecnej mam kontakt z Katarzyną Chrząszcz, z którą koresponduję przez Internet.”

Monika ma 16-sto letnią córkę. A gdyby chciała pójść w ślady mamy i wystartować w konkursie Miss Polonia to…

„Gdyby moja córka chciała wystartować w takim konkursie, ani zdecydowanie nie odradzałabym jej tego, ani zbytnio nie namawiała. Pozwoliłabym jej podjąć własną decyzję. Opowiedziałabym o moich doświadczeniach. Nie jestem pewna, czy w obecnych czasach jej doświadczenia byłyby kompatybilne z moimi, ale zdecydowanie pozwoliłabym jej podjąć to wyzwanie. Poradziłabym jej by była sobą i nie udawała nikogo innego. Z moich doświadczeń, które pamiętam sprzed lat, to nie radziłabym jej korzystać z usług fryzjera, który czesze przed występami !!!!! (o zgrozo co on z nas zrobił !!! fryzura typu : jazda ma motorze bez kasku !!! typu hełm) .”

Podsumowując. To jak to jest ? Czy konkursy piękności w ogóle są potrzebne? Czy warto je organizować i startować w nich?

„Konkursy piękności były i będą, gdyż wciąż jest duże zainteresowanie nimi. Oczywistym plusem takiej zabawy jest danie szansy młodym dziewczynom, które podobnie jak ja, startują na zasadzie przypadku, które pewnie, jak ja, nie zdecydowałyby się na udział w profesjonalnym castingu na modelki itp., na pokazanie się, zaistnienie w świecie mody, zrobienie kariery, ale też promocję kraju, z którego pochodzą i reprezentację na arenie międzynarodowej. Moim zdaniem wadą jest komercjalizacja tego typu imprez, czego przykładem jest wieloletnie przygotowywanie dziewczynek do roli Miss. Nieudany start może wtedy spowodować głęboką frustrację i załamanie wiary w siebie. Minusem może być też sytuacja, jeśli w takich wyborach istnieje zdecydowana faworytka i z góry wiadomo, kto wygra. Kolejną wadą może być fakt, iż w chwili obecnej istnieje dużo konkursów: „Miss Polonia”, „Miss Polski”, „Miss Lata z Radiem”, „Miss Lata”, „Miss Nastolatek”, Miss czegoś tam. Te konkursy tracą na popularności, gdyż jest ich zbyt dużo, więc nie wzbudzają już takiego zainteresowania, jak kiedyś.”

A zatem, jak wszystko, również wybory królowej piękności mają plusy i minusy. A co przeważa? Na to pytanie każda potencjalna kandydatka na Miss musi już odpowiedzieć sobie sama.

Intro

Witam!

Przez wiele lat marzyłam, żeby zostać zawodową dziennikarką. Niestety nigdy nie zrealizowałam tego marzenia : ( Wykonuję zupełnie inny zawód.

W 1985 roku, jako ośmioletnia dziewczynka, obejrzałam po raz pierwszy w telewizji finał konkursu Miss Polonia. Od tamtej chwili polskie i światowe wybory Miss stały się moją wielką pasją…

Przez wiele lat marzyłam, że jako zawodowa dziennikarka zostanę redaktor naczelną czasopisma poświęconego konkursom piękności w Polsce i w ten sposób połączę pasję i pracę. Tak się nie stało 😦

Jednak moje marzenia od kilku lat częściowo się spełniają dzięki trzem zaprzyjaźnionym witrynom: www.misspolonia.com.pl , http://www.globmiss.blogspot.com oraz http://www.zarchiwummiss.eu

Dla Globmiss pisałam niegdyś cykliczne felietony, dla strony oficjalnej konkursu Miss Polonia opracowałam historię tego konkursu. Kilka miesięcy temu od wszystkich trzech portali otrzymałam propozycję przeprowadzania wywiadów głównie z „misskami”, ale także z ludźmi z tzw. branży, w różny sposób związanymi z miss-biznesem w Polsce.

Na tym blogu postanowiłam zebrać w jednym miejscu mój dotychczasowy dorobek „dziennikarski”. Będę sukcesywnie publikować opracowaną przez siebie historię konkursu Miss Polonia oraz przeprowadzone przeze mnie wywiady. Impulsem do powstania tego bloga stały się dwa jubileusze, które świętowaliśmy w 2009 roku – 80-cio lecie konkursu Miss Polonia oraz 20-sta edycja konkursu Miss Polski.

Bloga adresuję do wszystkich osób zawodowo lub hobbystycznie zainteresowanych tą tematyką.

Zapraszam do lektury!