Miss Polski 1993

Finał Miss Polski ’93

Organizator: Missland

Data i miejsce: 16 lipca 1993 r., Opera Bałtycka w Gdańsku

Prowadzenie: A. Młynarska, J. Kryszak

Gwiazdy wieczoru: Kabaret OTTO, Tercet czyli Kwartet w składzie: R. Rozmus, P. Gąsowski i H. Śleszyńska, H. Banaszak,  M. Wolski.

Jury: D. Wróbel, R. Rynkowski, J. Zelnik, J. Kulej

Laureatki:

Miss Polski – Agnieszka Pachałko

Vice Miss Polski – Renata Jeżewicz i Anna Sobczak

Konkursy międzynarodowe:

  • Agnieszka PachałkoMiss International ’93 (Japonia) – Miss International ’93
  • Anna SobczakMiss Baltic Sea ’93 (Finlandia) – II Vicemiss Baltic Sea ’93
  • Renata Jeżewicz – Queen of Europe ’93 (Słowacja) – Top 10

***

20 finalistek konkursu MISS POLSKI 1993 zaprezentowało swoje wdzięki 16 lipca na deskach Opery Bałtyckiej w Gdańsku. Rywalizowały one ze sobą o nagrodę główną – Fiata Tipo. Również I Vicemiss miała zostać obdarowana samochodem – Fiatem Cinquecento. Tym razem bezkonkurencyjna okazała się mierząca 178 cm wzrostu AGNIESZKA PACHAŁKO z Inowrocławia, która wyprzedziła m. in. studentkę socjologii na UAM w Poznaniu Renatę Jeżewicz z Poznania oraz Annę Sobczak z Aleksandrowa Łódzkiego.

Nowa Miss Polski, dwudziestolatka, została drugą Polką, która sięgnęła po najwyższe trofeum w konkursie Miss International. Była już wówczas absolwentką I LO im. J. Kasprowicza w Inowrocławiu i studiowała medycynę w Bydgoszczy. Po przekazaniu obu koron przez wiele lat pracowała jako modelka m. in. w Paryżu. W 1999 roku ozdobiła okładkę CKM.

Zobacz

—————————————————————————————————————————————-

Wyniki Miss International 1993:

Polska Agnieszka Pachałko
Rosja Ilmira Shamsutdinova
Ukraina Nataliya Victorovna Romanenko

Wywiad z M. Grudą

Monika Gruda – II Vicemiss Polonia 2000; reprezentantka Polski na konkursie Miss Universe 2001.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.

Dla Moniki Grudy Portoryko i Malezja to nie są tylko nic nie znaczące punkty na mapie. Dzięki udziałowi w konkursie Miss Polonia 2000 miała okazję być w tych egzotycznych miejscach. Ale zanim do tego doszło, Monika musiała przejść długą drogę…

„Z perspektywy czasu muszę powiedzieć, że droga do finału Miss Polonia 2000 była rzeczywiście długa. Kiedy wzięłam udział w eliminacjach na poziomie regionalnym, nie miałam pojęcia, jakie są dalsze etapy konkursu. Nie zdawałam sobie sprawy, z czym się to wiąże. Nie sądziłam, że zajdę aż tak daleko. Byłam bardzo skromną osobą, do udziału w konkursie namówiły mnie koleżanki.”

Wtedy w 2000 r. Monika Gruda mieszkała w Siedlcach. Miała 19 lat, skończyła właśnie liceum ogólnokształcące i pomyślnie zdała maturę. Rozpoczęła studia w Warszawie w Wyższej Szkole Gospodarowania Nieruchomościami. Głowę miała pełną planów i marzeń, strasznie chciała podróżować.

„Najpierw wzięłam udział w konkursie Miss Nastolatek Ziemi Siedleckiej w 1998 r. (zdobyłam tytuł 2 vice miss). Następnie w 2000 r. wygrałam „dorosły” konkurs Miss Ziemi Siedleckiej i okazało się, że biorę udział w półfinale, a potem finale Miss Polonia. Było to dla mnie wielkie zaskoczenie i radość, bo zawsze wydawało mi się to zupełnie niedostępne i nieosiągalne.”

A jednak to, co wydawało się nieosiągalne, stało się zupełnie realne. Monika została jedną z 20-stu finalistek konkursu Miss Polonia 2000 i rozpoczęła przygotowania do finałowej gali. Tradycyjnie poprzedzało ją zgrupowanie przygotowawcze, na którym Monika zaprzyjaźniła się ze swoimi konkurentkami.

„Powiem tak, było to dla mnie wspaniałe doświadczenie, poznałam świetnych ludzi. Zgrupowania półfinału i finału kojarzę z ciężką pracą na próbach, ale też ze wspaniałą zabawą.

Prawda jest taka, że wbrew pozorom, przyjaźnie zawierane w trakcie takich zgrupowań potrafią przetrwać wiele lat. Ja mam świetne koleżanki z konkursu regionalnego, a z ówczesną Miss Polonia Justyną Bergmann kontakt odnowiłam niedawno, bo mamy córeczki w tym samym wieku. W trakcie zgrupowania mieszkałam z Agnieszką Major (też Siedlczanką). Najlepszy kontakt miałam właśnie z Justyną Bergmann i Aśką Bekisz.

Nie miało miejsca faworyzowanie żadnych kandydatek. Naprawdę nie dało się odczuć, że któraś ma większe szanse. Moimi faworytkami były zarówno Justyna Bergmann, jak i Małgosia Rożniecka. Justyna była cudowną, ciepłą i zawsze uśmiechniętą dziewczyną. Cieszyłam się, że moje przeczucia się sprawdziły i że to właśnie ona założyła koronę Miss Polonia.”

Monika także wypadła znakomicie – zajęła trzecie miejsce i zdobyła tytuł II Vicemiss Polonia 2000. Na co liczyła biorąc udział w tej imprezie i odnosząc w niej coraz większe sukcesy? I czy konkurs spełnił jej oczekiwania?

„Chciałam wziąć udział w Miss Polonia, ponieważ był to dla mnie bardziej prestiżowy konkurs niż Miss Polski. Niczego bym nie zmieniła i niczego nie żałuję.

Co mi osobiście zostało do dziś z tamtych wyborów? Przede wszystkim wspomnienia przez duże W. Są moje i nic mi ich nie odbierze. Naprawdę było warto. Dzięki temu konkursowi poznałam wspaniałych ludzi nie tylko w Polsce. Do dziś utrzymuję kontakty z dziewczynami poznanymi w czasie konkursu. Obecnie wymieniamy się doświadczeniami w roli mam.:-)

Bardzo chciałam choć troszkę zasmakować świata mody i popularności. Największe nadzieje wiązałam z podróżami i to marzenie się spełniło 🙂 Dla mnie w ogóle zdecydowanym plusem konkursów piękności jest to, że dzięki nim można poznać ludzi i podróżować.

Oczywiście są i minusy takiej zabawy: przedmiotowe traktowanie dziewczyn biorących udział w konkursach oraz krążący stereotyp, że ich uczestniczki są próżne.”

Mimo tych wad Monika nie straciła zainteresowania konkursem Miss Polonia…

„Pewnie, że się nadal konkursami piękności interesuję, choć nie mam już na to tyle czasu. Zawsze jednak z sentymentem spoglądam w telewizor, jak są transmitowane wybory Miss Polonia. Moją ulubioną Miss Polonia pozostaje bez wątpienia Agnieszka Zielińska – uroda i klasa – prawdziwy wzór Miss Polonia.

Konkursy piękności tracą popularność, bo jest problem ze sponsoringiem i reklamą (szczególnie w Polsce). Od 2000 r. konkurs Miss Polonia zmienił się na gorsze. Moim zdaniem już nigdy nie odzyska tego rozmachu i tradycji, jaką miał 20 lat temu.”

Pomimo takich smutnych refleksji, Monika wyciąga jednak optymistyczne wnioski…

„Wybory Miss są potrzebne, bo nie ma nic piękniejszego niż mądre i piękne kobiety. Trzeba znać swoją wartość i brać udział w tej zabawie na przekór wszystkiemu 🙂

Obecnie namówiłam moją rodzoną siostrę do udziału w konkursie Miss Nastolatek Ziemi Siedleckiej, bo chcę, żeby miała takie wspaniałe wspomnienia, jak ja. Na pewno nie odradzałabym nikomu startu w takiej zabawie, ale też nie zmuszałabym, nic na siłę. Przestrzegałabym jedynie potencjalne uczestniczki, że udział w konkursie piękności to ciężka praca i jeśli już dziewczyna zdecyduje się na start w nim, to trzeba być konsekwentnym i pomimo wysiłku, przyjąć to z uśmiechem na twarzy.”

No właśnie, ciężka praca i wysiłek Moniki opłaciły się. Odniosła sukces, a dzięki niemu spełniło się jej marzenie o podróżach. Zdobycie przez nią tytułu II Wicemiss Polonia otworzyło jej drogę do startu w międzynarodowych konkursach piękności.

„W 2001 roku reprezentowałam Polskę na Miss Universe w Portoryko. Moje przygotowania do startu w tym konkursie? W moim przypadku to był rekord, miałam tylko 2 tygodnie na załatwienie wszystkiego. Do dziś nie wiem, jak to zrobiłam, że skompletowałam garderobę i udało mi się wyjechać. Nie wstydzę sie o tym mówić, bo to nie była moja wina tylko organizatora, czyli Biura Miss Polonia.

Jednak poleciałam. Konkurs Miss Universe to ogromna machina, można wiele zobaczyć. Moje wrażenia były takie, że tak naprawdę delegatki były tylko takimi marionetkami potrzebnymi sponsorom do zrobienia sobie reklamy. Trochę bolesny wniosek, ale tak już jest.

Na konkursie MU nie odniosłam sukcesu.

Później, również w 2001 r., wyjechałam do Malezji na konkurs Miss Tourism International i tam zdobyłam aż 3 tytuły: Miss Intercontinental International, Miss Body Beautiful i Miss Fair and Lovely.

Z Malezją wiążę najwspanialsze wspomnienia. Od tamtej pory jestem zafascynowana kulturą Dalekiego Wschodu. Niesamowity kraj, niezwykle piękna przyroda i wspaniała kuchnia – marzę, że kiedyś tam wrócę i znowu tego zasmakuję.

Dzisiaj bazując na własnym doświadczeniu, chciałabym przekazać innym dziewczętom przygotowującym się do startu w międzynarodowych konkursach piękności, iż znajomość języka angielskiego jest bardzo ważna. Trzeba też mieć świetnie wyposażoną garderobę (suknie koktajlowe, wieczorowe, dodatki, buty itd.) Przede wszystkim trzeba być osobą o wysokiej kulturze osobistej i nastawić się na naprawdę ciężką pracę :-)”

Przygoda Moniki z konkursami piękności zakończyła się 8 lat temu. A kim jest dzisiaj?

„Pracuję na warszawskim lotnisku jako sekretarka. Jestem obecnie na urlopie wychowawczym. Wolny czas spędzam z moimi dzieciakami. Mam 2,5 letniego synka i 4 miesięczną córeczkę. Dziś jestem najszczęśliwszą osobą, bo mam wspaniałą rodzinę, a to dla mnie jedna z największych wartości.”

No cóż… może zatem te wszystkie wspaniałe podróże, nagrody i splendory, jakie spływają na dziewczynę po zwycięstwie w konkursie piękności, są tylko namiastką szczęścia, a to prawdziwe jest gdzie indziej? Dobrze, że Monika je odnalazła…

Wywiad z E. Wojciechowską, cz. III

Ewa Wojciechowska – z zawodu germanistka i dziennikarka. Przez parę lat pracowała w tygodniku „Gala”. Teraz robi kilka dużych projektów na raz. Przede wszystkim od grudnia jest PR managerem Izy Miko, co jest dla niej dużym wyzwaniem, ale zawsze chciała stanąć po tej drugiej stronie i współpracować z gwiazdą. Nie wyobraża sobie jednak porzucić dziennikarstwa, więc współpracuje z „InStyle”. Robi też cykl wywiadów na portal http://www.sophisti.pl, zatytułowany: „Historia Mody Polskiej, czyli wywiady z najsłynniejszymi projektantami mody czasów PRL.” Jest też tzw. ekspertem od show-biznesu w poniedziałkowym wydaniu Dzień Dobry TVN. No i ma jeszcze jeden duży projekt do zrealizowania, o którym jednak nie chce mówić, żeby nie zapeszyć.

Zapytana o to, jaka jest prywatnie, odpowiada: „Nuda, nuda, nuda.”

Ewa jest autorką książki ”Miss Polonia. A jednak warto… Historie najpiękniejszych Polek.”, będącej hołdem złożonym wszystkim laureatkom tytułu Miss Polonia.

I to o tej książce będzie ta rozmowa …

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.

Czy z niektórymi Miss Polonia utrzymujesz kontakt do tej pory?

Do dziś utrzymuję stały kontakt z Karinką Wojciechowską, Martą Matyjasik, Kasią Borowicz, Justynką Bergmann, Karoliną Gorazdą. Czasem spotykam na imprezach Ewę Wachowicz i Anetę Kręglicką. Jestem też w kontakcie z Basią Tatarą, zaprosiła mnie nawet na swój ślub!

Jakie cechy, Twoim zdaniem, powinna posiadać idealna Miss Polonia i która z naszych polskich królowych piękności jest do tego ideału najbardziej zbliżona? No i którą spośród Miss Polonia najbardziej polubiłaś?

Mam taką jedną ulubioną Miss, ale ze względu na przyjaźń z wieloma Miss, nie mogę zdradzić, która z nich jest najbliższa ideału, bo się reszta obrazi i znowu będzie afera, jak to w tym biznesie;-) Żartuję, oczywiście. Myślę, że dziewczyny by mi wybaczyły, ale ja po prostu nie chcę i już. Ale cechy mogę podać i to nie będzie nic odkrywczego: uroda, figura, uśmiech – wiadomo. Oprócz tego: osobowość, charakter, własne zdanie, umiejętność odnalezienia się w każdej sytuacji i odpowiedzi na każde, najgłupsze nawet pytanie, a szczególnie na pytanie: po co chcę być Miss i czy na pewno tego chcę?

A może zdradzisz nam, jaka jest Twoja anty-miss? Czy uważasz, ze wybór którejś z dziewczyn na Miss Polonia był pomyłką?

Podejrzewam, że każdy z fanów konkursu ma swoją anty-miss. Dla mnie to są dwie dziewczyny: Malwina Ratajczak i Marzena Cieślik. Obie piękne, zgrabne, mogłoby się wydawać, że mają idealne warunki by być Miss, ale w obu przypadkach zabrakło tego czegoś, powiem wprost: osobowości. Dziewczyny są kompletnie różne i moim zdaniem Malwinie brakowało pewności siebie, a dla odmiany Marzena miała jej za dużo. I to je zgubiło. Szkoda. Bo szczególnie w przypadku Marzeny była duża szansa na to, że zostanie gwiazdką, choćby jednego sezonu. A gdy teraz zobaczyłam ją w rozbieranej sesji, nie zdziwiłam się wcale, ale żal mi się zrobiło pięknej Miss, na którą nawet „Playboy” nie miał żadnego pomysłu i zamiast oryginalnej np.: egzotycznej sesji zdjęciowej, zobaczyliśmy gołą laskę w prymitywnych czerwonych koronkach na pomoście, wśród liści. O co tam chodziło? Czy ktoś mi może wytłumaczyć koncepcję tej sesji?

Czy książka o Miss Poloniach jest ostatnią, którą popełniłaś? Swój album zakończyłaś na roku 2006. Czy za np. 10 lat, powstanie druga część wspomnień Twojego autorstwa o Miss Polonia wybranych po 2006 r. ? A może chciałabyś napisać jeszcze inne książki o konkursach piękności? Może teraz o historii Miss Polski?

Pisząc książkę miałam taki pomysł, ale na szczęście mi przeszło, bo stres jaki się z tym wiązał, był czasem nie do wytrzymania. Teraz z perspektywy myślę, że ta książka była tylko pretekstem, żeby zorganizować pierwsze i obawiam się, że jedyne takie spotkanie wszystkich Miss Polonia. Zaczynając ją pisać już miałam w głowie cały plan dwudniowej imprezy dla Miss. Właściwie już w marcu miałam zaplanowany każdy szczegół: wyjątkowe prezenty, kolację powitalną, hotel Polonia – bo chociażby ze względu na nazwę nie wyobrażałam sobie innego miejsca. Jak wiadomo tytuł Miss Polonia wymyślił Tadeusz Boy-Żeleński. Podczas przygotowań do imprezy czytałam trochę o historii hotelu Polonia i okazało się, że Boy był tam częstym gościem w latach 20. i 30. Można więc przypuszczać, że nazwa konkursu wzięła się właśnie od nazwy hotelu. To, co teraz napiszę, będzie brutalne, ale tak myślę, że to spotkanie było ważniejsze niż ta książka. Aczkolwiek pocieszający jest fakt, że książka przetrwa dłużej niż przyjaźnie i niż my sami. I może za 50 lat ktoś ją odnajdzie i postanowi dopisać ciąg dalszy?

Książka o Miss Polonia kończy się na 2006 roku, ale dopisałam jeszcze jeden rozdział w prezencie dla Basi Tatary, którą bardzo polubiłam. Uważam, że była idealną Miss – Basia wygląda zawsze tak, jakby zaraz miała wyjść na wybieg. Podejrzewam, że wiele kobiet musi ją nienawidzić ;-). „Towarzyszyłam” jej zupełnie przypadkiem, w drodze do korony od początku. Byłam bowiem w jury ćwierćfinałów w Łodzi, gdzie startowało około 100 kandydatek, a ja zapamiętałam tylko dwie z nich: Basię i Anię Tarnowską – dwie kompletnie różne dziewczyny i typy urody, ale czułam, że Basia zostanie Miss, a Ania 1 Wicemiss.

A odpowiadając do końca na Twoje pytanie: konkurs Miss Polski dla mnie nie istnieje. Zawsze był, jest i będzie tylko Miss Polonia.

A czy napiszę jeszcze książkę nie związaną z tematyką Miss? Hmm… Teraz robię cykl wywiadów na portal http://www.sophisti.pl, zatytułowany: „Historia Mody Polskiej, czyli wywiady z najsłynniejszymi projektantami mody czasów PRL.” Są plany, żeby w przyszłości to wydać w formie książkowej. No i znowu będę musiała zrobić promocję i znowu, już teraz, mam pomysł na tę imprezę! 🙂

Bardzo serdecznie dziękuję Ci za rozmowę 🙂

Bardzo proszę. I życzę wszystkim fanom Miss Polonia wytrwałości w swojej pasji;-), a konkursowi kolejnych 80 lat istnienia. Medialnego istnienia !!!


Wywiad z E. Wojciechowską, cz. II

Ewa Wojciechowska – z zawodu germanistka i dziennikarka. Przez parę lat pracowała w tygodniku „Gala”. Teraz robi kilka dużych projektów na raz. Przede wszystkim od grudnia jest PR managerem Izy Miko, co jest dla niej dużym wyzwaniem, ale zawsze chciała stanąć po tej drugiej stronie i współpracować z gwiazdą. Nie wyobraża sobie jednak porzucić dziennikarstwa, więc współpracuje z „InStyle”. Robi też cykl wywiadów na portal http://www.sophisti.pl, zatytułowany: „Historia Mody Polskiej, czyli wywiady z najsłynniejszymi projektantami mody czasów PRL.” Jest też tzw. ekspertem od show-biznesu w poniedziałkowym wydaniu Dzień Dobry TVN. No i ma jeszcze jeden duży projekt do zrealizowania, o którym jednak nie chce mówić, żeby nie zapeszyć.

Zapytana o to, jaka jest prywatnie, odpowiada: „Nuda, nuda, nuda.”

Ewa jest autorką książki ”Miss Polonia. A jednak warto… Historie najpiękniejszych Polek.”, będącej hołdem złożonym wszystkim laureatkom tytułu Miss Polonia.

I to o tej książce będzie ta rozmowa …

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.

Kiedy przystępowałaś do pracy nad książką, miałaś zapewne jakąś wizję, wyobrażenie o tym, jak chciałabyś, żeby ona wyglądała. Na ile efekt końcowy Twojej pracy, który trafił do księgarń, odbiegał od tych Twoich pierwotnych wyobrażeń?

No i tu będę bardzo nieskromna, jak powiem, że jestem bardzo zadowolona z efektu, a szczerze mówiąc, nawet nie śniłam, że książka będzie aż tak pięknie, albumowo wydana.

Jako miłośniczka konkursu Miss Polonia zapewne jeszcze przed przystąpieniem do pisania książki, potrafiłaś wymienić większość (wszystkie?) Miss Polonia, wiedziałaś, jak wyglądają, może niektóre poznałaś osobiście. Na pewno miałaś jakieś swoje ulubione Miss, które na podstawie ich medialnego wizerunku uważałaś za najpiękniejsze, najsympatyczniejsze. W trakcie pracy nad książką poznałaś je wszystkie osobiście. Czy wtedy zweryfikowałaś swoje sympatie i antypatie? Jak dalece medialny wizerunek osób publicznych (w tym wypadku Miss Polonia) może odbiegać od tego, jakie są naprawdę?

Powiedzmy to sobie otwarcie, że jeśli chodzi o Miss Polonia, to medialnymi osobami są tylko dwie z nich: Aneta Kręglicka i Ewa Wachowicz. Lata 80., gdy konkurs był wielkim, ogólnonarodowym wydarzeniem, którym wszyscy się interesowali, niestety minęły bezpowrotnie. Podejrzewam, że 98% Polaków nie potrafiłoby wymienić nazwiska tegorocznej Miss Polonia. Moim marzeniem było przywrócić dzięki książce te piękne chwile, gdy Miss Polonie były gwiazdami masowej wyobraźni. A dzisiaj ten konkurs prawie nie istnieje w zalewie setek innych programów, festiwali, wyborów. Pokaż mi choć jeden wywiad z Angeliką Jakubowską w ogólnopolskiej gazecie? Pracuję na co dzień w świecie mediów i niestety widzę, że temat Miss Polonia nikogo nie interesuje. To jest strasznie przykre dla mnie i dla wszystkich zainteresowanych MP, ale taka jest prawda. Dlatego cieszę się, czytając komentarze, nawet te złośliwe, wredne na portalach poświęconych konkursom piękności, bo to oznacza, że jakaś garstka fanów jeszcze się trzyma. Szkoda, że BMP tak mało robi, żeby rozreklamować konkurs, a przede wszystkim, żeby Miss Polonia stała się gwiazdą, albo chociażby osobą publiczną. Obracam się w tym cholernym show-biznesie od 10 lat i mówię to z pełną odpowiedzialnością za słowa: żeby Miss Polonia mogła stać się osobą publiczną wystarczy pojawiać się na bankietach, udzielać na nich wywiadów do kamer programów towarzyskich, w których opowiada się o tym, co się właśnie robi, gdzie się było i co widziało. Każdy organizator imprezy zabiega o to, by na jego evencie pojawiło się jak najwięcej znanych twarzy i chętnie zaprosiłby Miss Polonia 2008, ale skąd ma wiedzieć, że ona będzie miała czas i ochotę? I to jest właśnie rola BMP, żeby o takie zaproszenia zabiegać, żeby mówić, pisać maile, dzwonić do firm, ROBIĆ COŚ W TEJ KWESTII. Od września widziałam Angelikę Jakubowską na jednej, słownie JEDNEJ imprezie – na Telekamerach, gdzie co roku spotykają się największe gwiazdy polskiego show-bizu i tam niestety Miss Polonia furory nie robi, bo media rzucają się wtedy na Joannę Brodzik, Szymona Majewskiego czy Grażynę Torbicką. Ale są setki pokazów mody, premier filmowych, otwarcia restauracji i klubów. Codziennie coś się dzieje i trzeba tylko chcieć. Dzięki temu, że Miss staje się rozpoznawalną osobą, BMP może załatwiać kontrakty reklamowe dla niej, a także pozyskiwać sponsorów na organizację kolejnych wyborów. I nie chcę słuchać o jakimś kryzysie, bo zgadzam się ze słowami Niny Terentiew w mojej książce: popyt na piękno, prestiż i glamour nie przeminie nigdy!!!

Serdecznie życzę BMP znakomitego PR managera. Bo to, co myślę i co przed chwilą powiedziałam świadczy tylko o tym, jak bardzo mi zależy na renomie tytułu Miss Polonia i jak bardzo chciałabym powrócić do dawnych lat, gdy Miss były gwiazdami.

Która spośród naszych Miss najszybciej zgodziła się na rozmowę z Tobą, a którą było Ci najtrudniej nakłonić do zwierzeń? No i zdradź choć kilka sposobów dotarcia do Twoich bohaterek. W jaki sposób je odnajdywałaś i nawiązywałaś z nimi kontakt? Kto Ci w tym pomagał? Do której Miss było Ci najtrudniej dotrzeć?

Najtrudniejsze było odnalezienie kilku dziewczyn, do których nikt nie miał kontaktu, czyli: Joanny Gapińskiej, Moniki Nowosadko, Renaty Fatli. Kolejnym problemem było, jak się okazało, przekonanie ich, że nie chcę im zrobić krzywdy i „obsmarować” w tej książce, tylko chcę przygotować album ze wspomnieniami i nikogo nie zamierzam oczerniać. Dziewczyny nie miały jednak dobrych doświadczeń z prasą i dziennikarzami i podchodziły do mnie bardzo nieufnie. Joasia Gapińska i Kasia Zawidzka przyznały mi się później, gdy się spotkałyśmy na promocji książki, że zanim odpowiedziały na moje pytania, kazały mnie sprawdzić swoim znajomym w Polsce! Nie mam pojęcia jak, najważniejsze, że „test” wypadł pozytywnie, a one same powiedziały mi, że przede wszystkim przekonał je mój entuzjazm. Moja radość, gdy udało mi się do nich dotrzeć, po tygodniach poszukiwań, była ogromna.

Do Kasi dostałam numer telefonu od Bogny Sworowskiej, bo dziewczyny kiedyś razem pracowały jako modelki w Paryżu i Nowym Jorku. Bardzo trudno było Kasię zastać w domu, bo do dziś dużo podróżuje, ale w końcu się dodzwoniłam.

Z Joasią Gapińską, w pewnym momencie już straciłam nadzieję, że uda mi się ją odnaleźć. Szukałam jej przez moich znajomych w USA i pewnego razu w środku nocy zadzwoniła do mnie jakaś pani z konsulatu w Chicago i mówi, że moja znajoma prosiła ją o odnalezienie pani Gapińskiej. Ona znała męża Joasi i zadzwoniła do niego opowiadając mu o mojej książce. Niestety, mąż nie był zachwycony propozycją, ale obiecał, że przekaże swojej żonie-Miss. Pani podała mu mój numer telefonu, ale od razu mnie ostrzegała, że nie spodziewa się, że ktoś oddzwoni. Następnego dnia telefon: „Dzień dobry, tu Joanna Gapińska. Słyszałam, że mnie pani szuka”. Popłakałam się ze szczęścia…

Podobna sytuacja była z Moniką Nowosadko – nikt nie wiedział, co się z nią dzieje, gdzie mieszka. Wiedziałam tylko, ze prawdopodobnie w Kołobrzegu i że kiedyś pracowała w Urzędzie Miasta. Zadzwoniłam tam i pytam, a sympatyczna pani mówi do mnie: „Nie, pani Monika już od wielu lat u nas nie pracuje”, a w tle słyszę: „Zdzisiek, gdzie Nowosadko teraz pracuje?”. No i pan Zdzisiek coś wspomniał o węglu brunatnym. Matko Boska, oczami wyobraźni, zobaczyłam naszą piękną i kruchą Miss w kopalni węgla brunatnego. Po chwili okazało się, że chodzi o ośrodek wypoczynkowy o tej nazwie, gdzie pracuje mąż pani Moniki. Zadzwoniłam i kolejna miła pani mówi do mnie: „Już łączę z panem prezesem.” I tak poznałam przesympatycznego męża Moniki Nowosadko, który uprzedził mnie, że żona wychowuje dzieci i nie wraca do tematu Miss, bo to już stara historia. Ponieważ pisałam książkę w 2007 roku, wspomniałam, że mija dokładnie 20 lat od momentu zdobycia korony przez Monikę i może z tej okazji udzieli mi jednego, jedynego wywiadu. Przesłałam pytania, żeby zobaczyli, że nie jestem jakimś potworem i następnego dnia dostałam odpowiedź od Moniki, że się zgadza!

Bardzo długo musiałam też namawiać Lidkę Wasiak. Na wywiad w końcu się udało, ale na promocję nie chciała już przyjechać. W sumie ją rozumiem.

A najszybciej odpowiedziały mi na pytania: Karinka Wojciechowska, Kasia Borowicz i wbrew pozorom Lidka Wasiak!

W książce zamieściłaś wspomnienia kolejnych Miss Polonia. Czy starałaś się jak najbardziej wiernie zachować styl ich wypowiedzi, słownictwo, cytowałaś je dosłownie, czy też nadałaś ich zwierzeniom własny szlif?

Starałam się zachować odrębny styl każdej z dziewczyn, chociaż czasami było to bardzo trudne, szczególnie kiedy na pierwsze pytanie o powody startu w konkursie, większość odpowiadała, że przez przypadek, albo za namową mamy. Nie chciałam, żeby to brzmiało tak samo, ale z drugiej strony ile wersji takiej wypowiedzi można wykombinować?


Wywiad z E. Wojciechowską, cz. I

Ewa Wojciechowska – z zawodu germanistka i dziennikarka. Przez parę lat pracowała w tygodniku „Gala”. Teraz robi kilka dużych projektów na raz. Przede wszystkim od grudnia jest PR managerem Izy Miko, co jest dla niej dużym wyzwaniem, ale zawsze chciała stanąć po tej drugiej stronie i współpracować z gwiazdą. Nie wyobraża sobie jednak porzucić dziennikarstwa, więc współpracuje z „InStyle”. Robi też cykl wywiadów na portal http://www.sophisti.pl, zatytułowany: „Historia Mody Polskiej, czyli wywiady z najsłynniejszymi projektantami mody czasów PRL.” Jest też tzw. ekspertem od show-biznesu w poniedziałkowym wydaniu Dzień Dobry TVN. No i ma jeszcze jeden duży projekt do zrealizowania, o którym jednak nie chce mówić, żeby nie zapeszyć.

Zapytana o to, jaka jest prywatnie, odpowiada: „Nuda, nuda, nuda.”

Ewa jest autorką książki ”Miss Polonia. A jednak warto… Historie najpiękniejszych Polek.”, będącej hołdem złożonym wszystkim laureatkom tytułu Miss Polonia.

I to o tej książce będzie ta rozmowa …

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.

Witam Cię Ewo! Wiemy, że Twoja książka „Miss Polonia. A jednak warto. Historie najpiękniejszych Polek” powstała z miłości. Z miłości do konkursu Miss Polonia i jego laureatek. Jak zaczęła się ta miłość? Skąd wzięło się Twoje zainteresowanie wyborami Miss i od jak dawna się tym tematem fascynujesz?

Z miłości to za dużo powiedziane. Ta książka powstała z pasji i szczerze mówiąc nie pamiętam, kiedy dokładnie zaczęło się moje zainteresowanie konkursami piękności. W tzw. wczesnej młodości zbierałam zdjęcia słynnych modelek i niektórych (przyznaję!) Miss Polonia. Wiem jednak, że odkąd pamiętam, oglądałam wybory Miss Polonia, zawsze miałam swoje faworytki i zazwyczaj zapisywałam na kartce numery startowe kandydatek i porównywałam później z wyborem jurorów. Najczęściej… nie trafiałam. Z czasem znacznie bardziej zaczęło mnie interesować co się dzieje z Miss Polonia po oddaniu korony? Czy nadal jest zapraszana na różne przyjęcia? Czy ludzie rozpoznają ją na ulicy? Czy Miss może „normalnie” iść do pracy i siedzieć np. w kasie w banku albo na poczcie, czy też Miss to nie wypada? Kupiłam oczywiście natychmiast książkę Magdaleny Jaworskiej „Być albo nie być miss”, ale ona kończy się na 1990 roku ;-( Raz na kilka lat jakaś gazeta publikowała tekst w stylu: „Co dalej z Miss Polonia?” albo „Kto poślubił Miss?”. Ale to były wyjątki. Chciałam dowiedzieć się czegoś więcej, co się dzieje po latach z najpiękniejszymi Polkami. A ponieważ największemu znawcy konkursu Miss Polonia – Dominikowi Masnemu, nie chciało się pisać książki, bo uważał, że potrzebowałby na to kilku opasłych tomów, to musiałam się zabrać do roboty sama;-)

Pomysł na Twoją książkę zrodził się podczas pisania materiału dla tygodnika „Gala” z okazji organizacji konkursu Miss World 2006 w Polsce. Ile czasu upłynęło od momentu, kiedy zakiełkował w Twojej głowie pomysł: „A może napiszę książkę?” do momentu, kiedy trzymałaś jej pierwszy autorski egzemplarz w rękach?

Tak naprawdę, ten pomysł nie zrodził się w mojej głowie, chociaż… Pamiętam dobrze redakcyjne zebranie w „Gali”, gdy debatowaliśmy, jak najlepiej rozplanować temat Miss Polonia, jak odnaleźć dziewczyny w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Ja rzucałam jakieś pomysły, nazwiska, historie i jedna z koleżanek powiedziała wówczas: „Ewa, ty najpierw napisz ten tekst, a potem książkę”. I w sumie tak się właśnie stało. Ale po kolei. Zrobiliśmy dwudniową sesję zdjęciową w pałacu w Jabłonnej, gdzie po raz pierwszy poznałam większość Miss Polonia. Tekst pisałam podczas zgrupowania Miss World w Polsce, czyli w sierpniu 2006. W tym czasie Julia Morley dwukrotnie zapraszała mnie do jury w konkursie na Najpiękniejszą suknię wieczorową w Wieliczce i Miss Plaży w Sopocie. Do dzisiaj żałuję, że musiałam odmówić udziału w obradach, ale napisanie tego artykułu było dla mnie najważniejsze i nie mogłam tego zostawić i jechać sobie nad morze.

No więc, napisałam tekst – to był jeden z najdłuższych materiałów w historii „Gali” – 10 stron, piękne zdjęcia, wzruszające historie i pierwsze takie spotkanie Miss Polonia! Czułam, że to nie może się tak skończyć. Oddźwięk po artykule był ogromny. Ludzie strasznie się ekscytowali, że wreszcie mogli zobaczyć Miss po latach i poczytać jak potoczyły się ich losy.

No i potem zapadła cisza aż do grudnia…Pamiętam dokładnie, jak jechałam samochodem do rodziców na Święta Bożego Narodzenia i zadzwoniła do mnie Elżbieta Wierzbicka, prezes BMP i zapytała, czy nie chciałabym napisać książki o Miss Polonia, bo zgłosiło się do niej wydawnictwo Publicat z taką propozycją. Pomysł brzmiał super, ale podczas pierwszego spotkania z paniami z wydawnictwa okazało się, że chodzi o poradnik w stylu: „Bądź piękna jak Miss”. Czar prysł, bo nie wyobrażałam sobie udzielania dobrych rad typu:”Nałóż plasterki ogórka na oczy, wypij świeży sok z marchwi i zrób 25 przysiadów uśmiechając się do lustra.” Sama nie cierpię, gdy ktoś mi coś radzi, więc na pewno wiedziałam, że nie będę w stanie napisać czegoś takiego. Przedstawiłam paniom moją koncepcję książki: historie Miss Polonia – co robią teraz, jak wyglądają, do tego wywiady z jurorami i na szczęście spodobał im się ten pomysł. Właściwie nie mam pojęcia, jak udało mi się je przekonać? Może dostrzegły moją wielką pasję i zaangażowanie? W końcu się udało i od lutego wzięłam się ostro do pracy. Naprawdę ostro, bo termin na oddanie książki CAŁOŚCI !!! upływał ostatniego dnia kwietnia. To było szaleństwo. Trzy miesiące wyrwane z życia. Żeby zdążyć na czas przed wyborami Miss Polonia we wrześniu 2007, książka musiała jechać do drukarni w czerwcu. Tak się szczęśliwie złożyło, że pierwszy egzemplarz dostałam do rąk 22. sierpnia – w moje urodziny!

Kto najbardziej Ci pomagał i wspierał w Twojej pracy?

Wspierał mnie przede wszystkim Dominik Masny, który przesyłał mi dopingujące maile. Dzięki niemu wiedziałam, że fanów konkursu jest znacznie więcej i choćby dla Was, no i dla dziewczyn warto było napisać tę książkę. Bardzo mnie wspierała również Karinka Wojciechowska – dobry duch wszelkich spotkań, imprez i pocieszycielka strapionych! Gdyby wszystkie Miss Polonia miały wybrać najsympatyczniejszą, najbardziej uśmiechniętą Miss, to jestem pewna, że Karinka dostałaby w tej konkurencji wszystkie głosy.

Czym pisanie książki różni się od pisania artykułów dla prasy? Poza, oczywiście, skalą publikacji.

Nad artykułem pracuje w redakcji kilka, a czasem nawet kilkanaście osób. Dziennikarz pisze tekst, szef działu go redaguje, korektorka poprawia, grafik układa makietę, fotoedytor ściąga zdjęcia z całego świata, no i gdy wszystko jest gotowe – czyta redaktor naczelny. W przypadku mojej książki te wszystkie rzeczy musiałam zrobić samodzielnie. Co prawda nie jestem grafikiem, ale sama wymyśliłam layout książki, sama zebrałam zdjęcia od dziewczyn i przekopałam się przez archiwum Biura Miss Polonia. Ale nie wyobrażam sobie, żebym mogła to zrobić inaczej, w sensie zrzucić tę robotę na kogoś. Lubię wszystkiego sama dopilnować.

 

Wywiad z J. Drozdowską

Joanna Drozdowska – Miss Polonia 2001; reprezentantka Polski na konkursach Miss World 2001 i Miss Universe 2002.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w kwietniu 2009 roku.

Taka jak koleżanki

W 2001 roku miałam 22 lata, uczęszczałam do Studium Farmaceutycznego w Szczecinie z myślą o tym, iż będę kontynuować naukę w tym kierunku. Chciałam posiadać własną aptekę, a nawet całą ich sieć. Myślę, że byłam normalną, spontaniczną i wesołą dziewczyną, nie różniącą się specjalnie od koleżanek – no może kręconymi włosami. Już wtedy brałam udział w konkursach piękności o mniejszej randze-Miss Miedwia, Miss Rewala, czy Miss Bałtyku. Interesowałam się modą, stylizacją, dlatego też współpracowałam z jedną z agencji modelek, która organizowała pokazy mody i sesje zdjęciowe. Jednak nie myślałam poważnie o pracy w show biznesie. Miałam inne plany na przyszłość.

Droga do korony

Moja droga do finału Miss Polonia 2001 była podobna, jaką miały moje koleżanki i konkurentki. Często jesteśmy namawiane przez rodzinę lub znajomych. Ale ostateczne decyzje należą do nas. Tak więc podjęłam decyzję o starcie w konkursie i poszłam na casting do wyborów Miss Pomorza Zachodniego. Zakwalifikowałam się do finału tego konkursu. Usłyszałam wtedy różne uwagi na mój temat, że owszem jestem piękną dziewczyną, ale nie mam słowiańskiej urody, więc nie mam szansy na wygraną. I to się sprawdziło, zostałam II Wice Miss Pomorza Zachodniego i Miss Mediów. Dzięki temu sukcesowi otrzymałam tzw. zieloną kartę umożliwiającą mi udział w dalszych etapach konkursu Miss Polonia 2001, aż w końcu znalazłam się wśród 16. finalistek tych wyborów.

W 2001 roku konkurs był organizowany po raz pierwszy przez Telewizję TVN w Krakowie. W związku z tym również TVN zorganizował nam zgrupowania przedkonkursowe. Pierwsze odbyło się na Krecie. Była tam z nami cała ekipa, między innymi stylista Tomasz Jacyków, wizażyści, fotograf i prowadzący Olivier Janiak. W czasie tego zgrupowania odpoczywałyśmy, a także nagrywałyśmy wizytówki. Zwiedzałyśmy piękne zakątki Krety, jadałyśmy w dobrych restauracjach itp.

Następnie całą wybraną 16. finalistek pojechałyśmy na 10 dni do pięknego Krakowa. Tam już były konkretne przygotowania do gali wyborów Miss Polonia. W dobrych rękach wspaniałych tancerzy i choreografów uczyłyśmy się układów scenicznych. Chodziłyśmy na siłownię. Wizażyści i styliści oraz fryzjerzy zadbali o to, aby wykonać próbne makijaże, fryzury i dopasować odpowiednie ubrania. W wolnym czasie zwiedzałyśmy Kraków i jadłyśmy pyszne obiady w najwspanialszych restauracjach na krakowskim rynku. Dziewczyny nie dbały o linię, nie myślały o diecie, jadły i niczym się nie przejmowały. Najlepszy przykład – odwiedziłyśmy m.in. restaurację o nazwie „Chłopskie jadło” i jak sama nazwa wskazuje zaserwowano nam tam bigosy, golonki, pierogi, chleb ze smalcem na przystawkę. To było niezłe – wtedy się śmiałyśmy, jak będziemy wyglądać po 10 dniach takiego obżarstwa.

Bardzo miło wspominam oba te zgrupowania.

W 2001 r. po raz pierwszy zmieniono jedną z głównych zasad konkursu. Miss Polonia nie wybierali jurorzy, tylko widzowie przed telewizorami wysyłając sms-y. W związku z tym, że Miss Polonia zostałam dzięki głosom telewidzów, a nie jurorów, uniknęłam później tradycyjnych plotek o „ustawionym” werdykcie.

Piękny i trudny rok panowania

Może to co powiem, jest banalne, ale do wyborów krajowych podeszłam na luzie, bez stresu. Potraktowałam je jako wielką niezapomnianą przygodę. Jednak po nałożeniu mi korony Miss Polonia na głowę wszystko się zmieniło. Był to wyjątkowy, niepowtarzalny rok, który otworzył mi wiele drzwi do sukcesu. Zdobycie tytułu Miss Polonia jest to zaszczyt i wielka odpowiedzialność reprezentowania Polski w świecie.

Po roku „królowania” mam wiele pamiątek, należą do nich: zdjęcia, plakaty, biżuteria Svarovskiego, żółty rower górski, sukienki, buty, gazety, dwie duże kroniki, które zrobiłam sama ze zdjęciami i recenzjami z wyborów międzynarodowych i nie tylko, no i oczywiście samochód Hyundai Coupe, którym cały czas jeżdżę i który spisuje się świetnie. Pozostały również niezapomniane wspomnienia oraz wrażenia z tej przebytej drogi, która doprowadziła mnie do sukcesu, niesamowitych miejsc, które zobaczyłam, ludzi różnej rasy, których poznałam, ich kultury, życia. Były to widoki cudowne, cieszące oko. Były też smutne wrażenia w domach dziecka, hospicjach i myśl, że jestem bezradna wobec ludzkiego nieszczęścia.

Jeśli chodzi o otoczenie, to po wyborach przybyło mi znajomych. Były wśród nich osoby, które dawały mi wyrazy szacunku, podziwu, ale były też takie, które poddawały mnie osądom, krytyce, plotkom i fałszywym oskarżeniom. Dzięki zdobyciu korony i tytułu Miss Polonia stałam się odporniejsza, silniejsza. Rok panowania ukształtował we mnie poglądy na życie, nauczył samodzielności. W czasie panowania musiałam się zmierzyć z różnymi sytuacjami zarówno miłymi, jak i nie.

Jeżeli chodzi o negatywne aspekty popularności – stres, niesprawiedliwą często krytykę, plotki, natarczywych wielbicieli, to myślę, że dawałam sobie radę. Po prostu nie przejmowałam się zbytnio i robiłam, co do mnie należało. Ludzie lubią krytykować innych, ale niewielu z nich ma odwagę wyjść na scenę i samemu poddać się krytyce. Dlatego też nie brałam do siebie niemiłych uwag i nie przejmowałam się niemiłymi sytuacjami. Mówiłam wtedy: co cię nie zabije – to cię wzmocni.
Wiedziałam, że część dawnych znajomych się wykruszy i że dojdą nowi. Wiedziałam też, że zazdrośni będą mnie obgadywać, chociaż mnie nie znają, ale wiedziałam też, kim ja jestem i co sobą reprezentuję. Jakie wartości są bliskie memu sercu i co w życiu jest priorytetem.

Konkursy międzynarodowe, czyli na podbój świata

Byłam zaproszona do wzięcia udziału w wyborach Miss World, które odbywały się w Sun City w RPA. Kraj ten należy na pewno do najpiękniejszych miejsc na Ziemi, które miałam okazję zobaczyć. Nie zapomnę widoków z helikoptera lecącego nad oceanem i widoku pływających orek, cudownej i bujnej roślinności, zmienności ukształtowania terenu oraz safari, które nam zorganizowano.

Odwiedziłam również Amerykę Południową i Puerto Rico. Odbywał się tam konkurs Miss Universe, w którym także reprezentowałam Polskę. Puerto Rico to również piękna, malownicza i niezapomniana wyspa zamieszkana przez wspaniałych ludzi. Chyba nie ma miejsca, spośród tych, które zobaczyłam na świecie, które by mnie swoim urokiem nie zachwyciło. Każde z tych miejsc jest inne i niepowtarzalne. Jedyne co mnie zasmuca to widok głodu, chorób, biedy. To właśnie wobec takich problemów potrzebna jest pomoc nie tylko panujących królowych piękności, ale każdego człowieka.

Na konkurs Miss Świata nie byłam dość przygotowana. Brak odpowiednich kreacji odbił się głośnym echem w Polsce. Sukienka, którą na finałowe wyjście podarowała mi Ewa Minge była piękna, ale nie była odpowiednia na gorący afrykański klimat. Przykro było słyszeć, kiedy na temat mojej kreacji w prasie i telewizji wypowiadali się inni polscy projektanci mody. Mieli wiele do powiedzenia, łatwo im przychodziło krytykowanie cudzych projektów, ale sami nie zaangażowali się w tą sprawę i nie przedstawili własnych propozycji na galę Miss World. Brakowało mi wielu podstawowych rzeczy, a najbardziej przeszkadzało to, że byłam sama. Dziewczynom dosyłano w trakcie zgrupowania stroje, przygotowano im drobne prezenty, które rozdawały pomiędzy sobą. Posiadały wizytówki ze swoim zdjęciem itp. Przed finałem przybyli ich menedżerowie, styliści, opiekunowie, rodzina. Ja byłam sama i sama musiałam sobie ze wszystkim radzić. Wybory Miss Świata to było dla mnie wielkie wyzwanie, wielki stres. Pomimo tego cieszę się, że miałam okazję być w tak pięknych miejscach, choć przecież nie o zwiedzanie chodzi na międzynarodowych konkursach piękności!

Myślę, że Polki mogłyby zajmować lepsze miejsca w konkursach międzynarodowych, gdyby organizatorzy bardziej przygotowywali je wizualnie, jak i psychicznie. Organizatorzy powinni korzystać z naszych uwag i doświadczeń, które przywozimy ze świata i wyciągać wnioski. Dziewczyny przygotowujące się do startu w międzynarodowych wyborach Miss powinny zwrócić uwagę nie tylko na własną urodę, figurę czy sposób poruszania się, ale też na urok osobisty, wdzięk, powab, na to, co mają do powiedzenia. Nie powinny powtarzać formułek o „ulepszaniu”świata, ale mówić coś od siebie-coś, co płynie z głębi serca.

Tak naprawdę jednak myślę, że nie mamy najmniejszego wpływu na wybory jurorów. Każdy z nich ma swoje spojrzenie na kandydatki do tytułu. Ale mimo wszystko chyba nie tylko uroda, figura i sędziowski gust decyduje o sukcesie w międzynarodowym konkursie piękności. Jeszcze jak sięgam pamięcią w wyborach Miss World czy Miss Universe w Top 10 są ciągle przedstawicielki tych samych krajów z minimalną zmianą od czasu do czasu. Mam czasami wrażenie, że w końcowy werdykt w tych konkursach wkrada się trochę polityki. Takie jest moje zdanie.

Joanna dzisiaj

Dzisiaj mieszkam w Warszawie, życie pokierowało mnie jednak innymi drogami niż zamierzałam. Miałam inne plany zawodowe, a po zdobyciu korony Miss Polonia moja droga życiowa poszła innym torem. Życie postawiło przede mną inne zadania. Zajęłam się pracą w show biznesie. Chociaż jestem dalej tą samą Joasią co przed laty, to jednak o parę lat starszą i bardziej doświadczoną. W międzyczasie ukończyłam Wydział Prawa i Administracji na Uniwersytecie Szczecińskim. Posiadam własną agencję modelek. Założyłam też Klub „M jak Miss”, który zrzesza dziewczyny ze wszystkich konkursów piękności. Bierzemy udział w imprezach charytatywnych, pomagamy zdobyć pieniądze na rzecz potrzebujących. Inauguracja działalności klubu odbyła się w Żywcu, gdzie gościem specjalnym była arcyksiężna Maria Krystyna Habsburg. Na terenie Żywieckiego Parku Zamkowego Habsburgów posadziłyśmy drzewka upamiętniające naszą wizytę. Sama pracuję jako modelka i fotomodelka, prowadzę własną firmę. Wolnego czasu mam bardzo mało, a jeżeli już jest, to lubię spędzać go w plenerze. Lubię wszelkiego rodzaju sporty na świeżym powietrzu, np. spływy kajakowe, wycieczki rowerowe, zwiedzanie ciekawych miejsc. Będąc na miejscu w Warszawie chodzę na basen, siłownię, spacery. Czy się zmieniłam? Myślę, że z czasem stałam się osobą bardziej odpowiedzialną, mocno stąpającą po ziemi, spełniającą swoje plany i marzenia. Nauczyłam się pewności siebie. Robię to, co sprawia mi satysfakcję.

Oczywiście nadal oglądam wybory Miss Polonia. Czasem nawet zasiadam w różnych konkursach w jury.
W tym roku konkurs Miss Polonia świętuje swoje 80-cio lecie. To piękna rocznica. Konkurs Miss Polonia to długa historia z tradycjami. Organizatorom życzę samych sukcesów w ulepszaniu tej kwitnącej idei, rozwijania konkursu Miss Polonia na miarę konkursów światowych. Priorytetowym życzeniem jest, aby ponownie Polka na arenie międzynarodowej otrzymała koronę i tytuł najpiękniejszej. Życzę powodzenia!

Miss Polski 1992

Finał Miss Polski ’92

Organizator: Missland

Data i miejsce: 14 sierpnia 1992 r., Teatr Muzyczny w Gdyni

Gwiazdy wieczoru: S. Friedman, K. Jaroszyński, M. Rodowicz, J. Skubikowski, Skaldowie, P. Lula

Laureatki:

Miss Polski – Elżbieta Dziech

Vice Miss Polski – Dorota Wróbel i Katarzyna Domagała

Konkursy międzynarodowe:

  • Elżbieta Dziech – Miss International ’92 (Japonia)
  • Dorota Wróbel – Miss Europe ’93 (Turcja)
  • Dorota Wróbel – Miss Model of the World ’93 (Turcja) – 4 miejsce

***

W 1992 roku gala finałowa konkursu MISS POLSKI odbyła się 14 sierpnia na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni z udziałem 21 kandydatek. Tą najpiękniejszą okazała się zdaniem jury  studentka anglistyki na Uniwersytecie Śląskim ELŻBIETA DZIECH z Bielska-Białej. Tytułami Vicemiss podzieliły się Dorota Wróbel z Koszalina oraz Katarzyna Domagała z Gdańska.

Elżbieta Dziech jako nagrodę główną otrzymała Toyotę Corollę.

Elżbieta Dziech jest dotychczas jedyną polską Miss, która z przyczyn regulaminowych musiała oddać koronę. W styczniu 1993 roku zdecydowała się wyjść za mąż. Tym samym abdykowała, a jej obowiązki przejęła dotychczasowa I Vicemiss Polski – Dorota Wróbel.

Zobacz

Wywiad z B. Sudolską – cz. II

Beata Sudolska  – I Vicemiss Polski 1990.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.

Dla Beaty rozpoczął się rok intensywnej pracy i nowych obowiązków. Pozostawił on jednak niezapomniane wrażenia. Do dziś o wyborach Miss wyraża się ona z ogromnym entuzjazmem.

„Największe zalety wyborów Miss? One mają same zalety!!!

Warto startować w konkursach piękności, gdyż plusy takiej decyzji są ogromne, a wad prawie żadnych! Tak więc dziewczyny nie zwlekajcie z tą decyzją zbyt długo, do odważnych świat należy!!!

Po wyborach pozostały mi zdjęcia, kasety video, jakiś olbrzymi puchar, który został w domu rodzinnym, korony, szarfy i przeświadczenie, że wszystko jest w życiu możliwe.

Jako Vicemiss Polski brałam po raz pierwszy udział w pokazach mody obok cudownej modelki Małgorzaty Niemen.

Wystąpiłam także w jednym konkursie międzynarodowym – „Queen of the World”. Wspominam go ze wzruszeniem, ponieważ znalazłam się tam w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Fryzjerowi zabrakło czasu na ułożenie mi fryzury, byłam ostatnia w kolejce. Miss Irlandii i Miss Islandii widząc to wzięły mnie za rękę do garderoby i same zrobiły mi przepiękną fryzurę… Byłam poruszona ich wrażliwością i bezinteresowną przyjaźnią. Jak widać te dziewczyny były też piękne duchem. To mnie bardzo wzruszyło. Zostałam 4 Wicemiss i byłam niezmiernie szczęśliwa, gdyż konkurencja była ogromna – 40 kandydatek z wszystkich stron świata, piękne, niezwykłe kobiety o urodzie zapierającej dech w piersiach.”

Jednak życie Miss nie zawsze jest łatwe…

„Najtrudniejsze w życiu Miss jest przywyknięcie do komentarzy ludzi na temat jej wyglądu. Jest się nieustannie ocenianym pod tym względem. Dla jednych jesteś za niska, dla innych zbyt krągła, a jeszcze inni powiedzą, że całkiem jakaś przeciętna. Jeżeli będziesz się sugerować tymi opiniami, popadniesz w anoreksję i paranoję. Trzeba mieć do tego dystans, a to wymaga pewnej dojrzałości. Są też komplementy, ale negatywne opinie bardziej nam się utrwalają.

Taki jest największy minus startu w konkursie piękności, jeszcze raz to powtórzę: bycie na cenzurowanym, jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny.”

Beata nadal interesuje się konkursami piękności.

„Konkursy piękności są potrzebne, bo jest to fajna rozrywka dla ludzi żyjących w szybkim tempie. Nie każdy ma dostęp do bardziej wyszukanych rozrywek jak teatr, zwiedzanie galerii sztuki, czy też wieczór w filharmonii. Nie każdego to zresztą interesuje. Myślę, że warto wybory Miss organizować, bo to lekka rozrywka, nie wymagająca większego wysiłku intelektualnego, co w dzisiejszych czasach nie jest bez znaczenia, gdyż czasami jesteśmy tak zapracowani, iż wieczorem chętnie obejrzelibyśmy jakiś „lekki program rozrywkowy” i choć na chwilę oderwali się od problemów dnia codziennego.

Konkursy piękności interesują mnie w dalszym ciągu, nie zawsze jednak mam okazję je oglądać. Nie mam zbyt dużej wiedzy o kolejnych Miss Polski, więc nie potrafię powiedzieć, która jest moją ulubioną.

Nie jestem ekspertem od marketingu, ale myślę, że wybory Miss w dzisiejszych czasach powinny być bardziej spektakularne. Powinno się zatrudniać profesjonalistów do pracy przy powstawaniu show, organizować najlepszy koncert muzyczny dla przyciągnięcia widza np. z udziałem Kayah czy Zakopower, poprosić panią I. Pavlović, pana P. Galińskiego, czy ich kolegów z branży o współpracę przy choreografii, zrobić głośną reklamę na trzy miesiące wcześniej, bo nie ukrywam, że i mi, choć staram się to śledzić, zdarzało się przegapić nadawanie konkursu w TV z powodu słabej reklamy.

Za moich czasów nie można było przeoczyć transmisji wyborów Miss w telewizji, gdyż były tylko dwa programy telewizyjne! Teraz trzeba się bardzo postarać o to, by była zauważona w dżungli licznych kanałów TV.

Najlepszym jednak rozwiązaniem byłoby wyemitowanie konkursu w telewizji TVN. Jestem wielką fanką tej stacji i wiem, że jest niesamowicie skuteczna, nie szczędzi pieniędzy na zrobienie wspaniałych show z rozmachem i polotem. Ale to tylko takie moje spostrzeżenie.”

Dzisiaj, po tylu latach, zainteresowania Beaty pozostały takie same, jak przed konkursem Miss Polski.

„Obecnie mieszkam nadal w Szczecinie. Od dwóch lat przebywam na urlopie wychowawczym. Mam trzech wspaniałych synów w wieku 15, 13 i 2 lat. Jestem mężatką.

W 1990 roku interesowały mnie podróże, sport, teatr, moda, wizaż, książka, muzyka, taniec i do tej pory to się nie zmieniło.

Wówczas najbardziej marzyłam o dalekich podróżach. To marzenie też nadal realizuję. Nic mnie bardziej nie odpręża jak podróże właśnie i … masaż.

Wolny czas spędzam uprawiając sport, podróżując, spacerując z tatą, dziećmi i psem, nad książką, w teatrze lub kinie, zgłębiając tajniki mody, wizażu, śledząc nowe trendy w stylizacji, tańcząc lub słuchając muzyki, jeżdżąc na koncerty muzyczne.”

Beata Sudolska była mądrą, dojrzałą dziewczyną. Potrafiła zachować dystans do tego, co się działo wokół niej po zdobyciu przez nią tytułu 1 Wicemiss Polski, potrafiła cieszyć się tym wszystkim, nie zatracając przy tym własnej osobowości. Dla niej konkurs pozostał zabawą i może dlatego ona też pozostała taka sama, jak w 1990 roku.

Wywiad z B. Sudolską – cz. I

Beata Sudolska  – I Vicemiss Polski 1990.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.

Podobno konkursy piękności to tylko zabawa. Tak mówią zgodnie niemal wszystkie ich uczestniczki. A jednak ta zabawa bardzo często wywraca do góry nogami całe dotychczasowe życie tych młodych dziewczyn. Zmienia ich plany, marzenia, ambicje, zmienia je same. Beata Sudolska jest wyjątkiem. Ma na tyle silną osobowość, że choć w konkursie Miss Polski osiągnęła bardzo wiele, pozostała taka sama, jak przed wyborami.

„Kiedy w 1990 r. wystartowałam w konkursie Miss Polski miałam 19 lat. W tamtym okresie nie miałam zbyt sprecyzowanych planów życiowych. To, że wzięłam udział w wyborach Miss Polski, a nie Miss Polonia to czysty przypadek.

Osobiście uważałam, że jestem za niska do tego typu konkursu (168 cm) i nie sądziłam, że wystarczająco atrakcyjna. Zdecydowałam się jednak na start w nim za namową mojego starszego o 13 lat brata, który uważał, że mam duże szanse na wygraną, choć nie widział żadnej z kandydatek.

Moją motywacją nie były cenne nagrody, gdyż takich w ogóle nie było w konkursie lokalnym, lecz chęć sprawdzenia się i przeżycia nowej przygody.”

Droga Beaty do finału Miss Polski 1990 zaczęła się od tytułu Miss Pomorza Zachodniego ’90.

„Wygrana w konkursie Miss Pomorza Zachodniego przeszła moje najśmielsze oczekiwania – uwierzyłam w siebie, pozbyłam się kompleksów, moje życie nabrało barw…”

Jako Miss Regionu Beata automatycznie znalazła się w gronie 27 finalistek konkursu Miss Polski 1990 i rozpoczęła walkę o tę najważniejszą koronę od udziału w zgrupowaniu przygotowawczym.

„Gdybym dziś miała swoją twarz i ciało z 1990 r., a obecną wiedzę i doświadczenie, wystartowałabym w konkursie jeszcze raz, ponieważ było to bardzo ciekawe doświadczenie w moim życiu. W trakcie zgrupowań miałyśmy warsztaty nauki dykcji ze znanym aktorem p. Fedorowiczem, profesjonalne zajęcia z tańca towarzyskiego, sesje zdjęciowe z uznanymi polskimi fotografami, treningi z niesamowitą panią choreograf i dużo zajęć sportowych.

W trakcie trwania zgrupowań najbardziej przyjaźniłam się z Iwoną Szymczak i Agnieszką Dudą, ale fajnych dziewczyn z poczuciem humoru było tam dużo, dużo więcej…

Dziewczyny, poza paroma nieciekawymi wyjątkami, o których nie chcę mówić, nie rywalizowały ze sobą, świetnie się bawiły, np. w dziesiątkę wywoływałyśmy duchy o północy pytając je o werdykt w zbliżającym się konkursie – było masę śmiechu i dużo wygłupów, nikt nie traktował tego poważnie.

Prawda na temat zawieranych w trakcie zgrupowań przyjaźni jest więc taka, iż dziewczyny szczerze się przyjaźnią. Jednak odległość robi swoje i rzadko które znajomości wytrzymują próbę czasu.

Dziś nie mam niestety kontaktu z finalistkami Miss Polski 1990.”

Beata nie mogła skupić się wyłącznie na przygotowaniach do konkursu.

„Startowałam w wyborach Miss Polski i jednocześnie zdawałam egzaminy wstępne do Instytutu Kultury Fizycznej w Szczecinie. Jeździłam na zgrupowania przygotowujące nas do konkursu, po czym wyjeżdżałam zdać egzamin i wracałam ponownie na zgrupowanie. Wymagało to ode mnie dużego wysiłku, ale dostałam się na uczelnię.”

Determinacja opłaciła się. Beata nie tylko zdobyła indeks, ale również została I Vicemiss Polski 1990! Była faworytką tego konkursu, została wręcz obsypana szarfami z tytułami komplementarnymi, zabrakło jej bardzo niewiele do zwycięstwa, ale jednak korona powędrowała na głowę Ewy Szymczak. Jak się wtedy czuła?

„Werdykt był dla mnie pozytywnym zaskoczeniem, nie spodziewałam się, że zajdę tak daleko! Tytuł 1. Wicemiss Polski ’90 uważałam za sukces. Czułam wielką radość i byłam zaskoczona tak dużą ilością tytułów komplementarnych: Miss Foto, Miss Gracji, Miss Elegancji. Wierzcie mi, że były tam naprawdę eleganckie dziewczyny np. Lidia Banach.

Gdybym jeszcze raz mogła wystartować w konkursie Miss Polski, nic bym dzisiaj nie zmieniała, żeby wypaść w nim jeszcze lepiej. Byłam sobą w stu procentach i starałam się prezentować najlepiej, jak umiałam.

O dziewczynie, która wygrała, nie mogę zbyt wiele powiedzieć, gdyż jej nie znam. Moją faworytką była Agnieszka Boska, która weszła do „pierwszej piątki”. Olśniewała osobowością, urodą i pozytywną energią.”

Miss Polski 1991

Finał Miss Polski ’91

Organizator: Missland

Data i miejsce: 19 lipca 1991 r., Opera Leśna w Sopocie

Prowadzenie: Z. Chajzer, A. Kręglicka

Gwiazdy wieczoru: Czerwone Gitary, De Mono, Żuki, Donovan

Jury: K. Górski (przewodniczący); B. Bagsik

Laureatki:

Miss Polski – Agnieszka Kotlarska

Vice Miss Polski – Urszula Iwanik i Beata Szyszkowska

Konkursy międzynarodowe:

  • Agnieszka Kotlarska – Miss International ’91 (Japonia) – Miss International ’91
  • Urszula Iwanik – Miss Baltic Sea ’91 (Finlandia) 
  • Beata Szyszkowska – Miss Maja International ’91 (Portoryko) – Miss Maja International ’91 + Miss Painter

***

Koncert galowy Miss Polski ’91 odbył się 19 lipca w Operze Leśnej w Sopocie. Finalistek konkursu było 27. Poziom wśród nich był bardzo wysoki i bardzo wyrównany, więc jury miało ciężki orzech do zgryzienia. Ostatecznie koronę i tytuł MISS POLSKI ’91 otrzymała AGNIESZKA KOTLARSKA, rodowita wrocławianka. Nowa królowa piękności miała 19 lat i 176 cm wzrostu. Jako główną nagrodę otrzymała Toyotę Corollę, dodatkowo wczasy w Iwoniczu i wycieczkę do Nowego Jorku, ale jednym z prezentów był także…ciągnik siodłowy Ursus z luksusową kabiną. Tytułami Vicemiss podzieliły się Urszula Iwanik ze Szczecina oraz Beata Szyszkowska z Lublina.

Niestety jedna z naszych najwybitniejszych królowych piękności zakończyła życie tragicznie. Agnieszka Kotlarska została śmiertelnie ugodzona nożem przez fanatycznego wielbiciela w 1996 roku.

Zobacz

—————————————————————————————————————————————-

Wyniki Miss International 1991:

Polska Agnieszka Kotlarska
Francja Catherine Anne Marie Clarysse
Czechosłowacja Marketa Silna