Wywiad z J. Spychalską – cz. II

Joanna Spychalska – I Vicemiss Polski 2007

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w maju 2009 roku. Obecnie

Dla Joanny zaczął się rok obowiązków. No właśnie, jakie są właściwie obowiązki I Vice Miss Polski? I jakie profity spływają na laureatkę  takiego tytułu?

Obowiązkiem I Vice Miss Polski jest przede wszystkim promowanie konkursu na różnego typu imprezach, bankietach (również dobroczynnych), czy przyjęciach, a także branie udziału w konkursach międzynarodowych. Jest to niepowtarzalna okazja do poznania wielu interesujących ludzi, zobaczenia i odwiedzenia ciekawych i pięknych miejsc oraz przede wszystkim do świetnej zabawy:)

Joanna wspomniała o międzynarodowych konkursach piękności. Zwykle dziewczyny z finałowego Top 3 reprezentują Polskę na takich imprezach. Jej nie zobaczyliśmy na żadnym. Dlaczego?

Otrzymywałam takie propozycje i bardzo żałuję, że z żadnej nie skorzystałam. Jednak kiedy nadarzyła się pierwsza okazja, miałam podpisany kontrakt z agencją modelek w  Azji i szykowałam się do wyjazdu. Za drugim razem, a było to całkiem niedawno, musiałam odmówić, gdyż pracuję na stałe i trzytygodniowy urlop nie wchodzi w grę. Myślę, że gdybym mogła sobie wybrać konkurs, byłby to najbardziej prestiżowy Miss World lub Miss Universe, ponieważ to naprawdę zaszczyt znaleźć się wśród najpiękniejszych kobiet świata. Poza tym niektóre z nich są niezwykle aktywne społecznie, pomagają innym i angażują się w akcje charytatywne. To piękne, że kobieta obdarzona wyjątkową urodą wykorzystuje ją, aby pomagać potrzebującym.

Rok z tytułem I Vicemiss Polski minął bardzo szybko. Co po nim pozostało?

Po wyborach Miss Polski pozostały przede wszystkim piękne wspomnienia, znajomości i dużo pamiątek…zawsze zbieram pamiątki, wybory nie były wyjątkiem:) Został także laptop, który służy mi wiernie do dziś:)

Konkurs Miss Polski zdecydowanie dał  mi to, na co liczyłam. Może nie tyle nawet konkurs sam w sobie, ale pracujący przy nim naprawdę wspaniali ludzie, którzy starają się stworzyć dla dziewczyn lepszą przyszłość i start w życiu, za co chciałabym im serdecznie podziękować, bo to dzięki ich staraniom i zaangażowaniu osiągnęłam tak wiele:)

W moim życiu zmieniło się niemal wszystko, co mogło się  zmienić…Zrealizowałam swoje marzenia, jestem modelką. W ubiegłym roku odwiedziłam kilka pięknych krajów i zagościłam w kilkudziesięciu magazynach oraz katalogach 🙂 Zmieniłam się  w otwartą oraz odważną, chyba już mogę powiedzieć kobietę, uwielbiam życie i staram się czerpać z niego to, co najlepsze. Konkurs Miss Polski oraz podróże nauczyły mnie wielu przydatnych rzeczy, zdobyłam wiele doświadczeń zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Kiedy pierwszy raz wyjechałam, zostałam zupełnie sama tysiące kilometrów od domu i musiałam wydorośleć w  trybie natychmiastowym. Niczego jednak nie żałuję, ponieważ to wszystko było elementem spełnienia moich marzeń…

Dziś? Hmm…Chyba tylko nazwisko pozostało zupełnie nie zmienione:) Nadal mieszkam z rodzicami, jednak każdą wolną chwilę spędzam z Moim Ukochanym we Wrocławiu, gdzie planuję się przenieść wkrótce na stałe i rozpocząć studia zaoczne. Pracuję w Centrum Językowym jako asystentka oraz dodatkowo zajmuję się II Filarem Otwartego Funduszu Emerytalnego. W wolnym czasie, którego niestety nie mam tak dużo, jak bym tego chciała, załatwiam wszystkie niezbędne sprawy (pracuję od 10.00 do 18.00 co trochę komplikuje życie), spotykam się ze znajomymi, klientami oraz najbliższą rodziną. Kiedy wracam do domu po pracy i mam chwilę, żeby odetchnąć, zazwyczaj wynagradzam sobie cały dzień ciężkiej pracy czymś pysznym do jedzenia, ubieram puchaty szlafrok i zasiadam do telewizora. Bardzo często gram z moją mamą w Scrabble lub karty, a  późnymi wieczorami rozmawiam z chłopakiem oraz znajomymi na internecie. Staram się także dbać o siebie i swoją urodę, ale tylko ja wiem, co dzieje się długie godziny za zamkniętymi drzwiami łazienki:P Staram się nadal rozwijać swoje umiejętności modelki, dlatego pracuję dorywczo w tym zawodzie. Nie potrafiłabym zrezygnować z pozowania do zdjęć, ponieważ to kocham i tylko wtedy, kiedy mogę robić przed obiektywem to, co dyktuje mi ciało, czuję się naprawdę wolna i piękna… 

Trudno się  dziwić, że po takich doświadczeniach u Joanny pozostał sentyment i zainteresowanie wyborami Miss 

Nadal staram się nie opuścić w telewizji żadnego konkursu piękności, choć  oczywiście najwierniejsza jestem mojemu konkursowi Miss Polski 😉 Myślę,  że nie mam swojej ulubionej Miss, jednak  bardzo polubiłam Miss Polski 2006 Olę Ogłazę – naprawdę przesympatyczna dziewczyna o bardzo nietypowej urodzie.

Myślę,  że największym plusem konkursów piękności jest to, że umożliwiają one dziewczynom lepszy start, pracę, znajomości oraz przede wszystkim szansę na spełnienie marzeń. Jest to naprawdę wspaniałe doświadczenie i wszystkie uczestniczki, nie tylko te nagrodzone, mają szansę zdobyć doświadczenie życiowe, nabrać pewności siebie oraz zrobić kolejny ważny krok w swoim życiu. Minusem natomiast jest to, że konkursy niestety dyskryminują dziewczyny mniej urodziwe i wyróżniają tylko te o nieprzeciętnej urodzie. Z jednej strony dziwną rzeczą jest nagradzanie kogoś za to, jak wygląda, a  nie np. za jego osiągnięcia, bo to przecież w dużej mierze jest kwestia genów, czyli czegoś na co nie mamy niestety wpływu. Nie zmienia to faktu, iż wybory Miss wymagają ciężkiej pracy oraz poświęcenia swojego czasu, wysiłku oraz uwagi.

Myślę,  że konkursy tracą na popularności, ponieważ  wdg telewidzów nie zawsze wybór dokonywany jest sprawiedliwie. Jest tyle ładnych dziewczyn, każdemu podoba się inny typ urody, w rezultacie kiedy nasza faworytka nie zwycięża, oburzeni wyłączamy telewizor i przysięgamy, że to był nasz ostatni raz z konkursami piękności :). Tak na poważnie, wydaje mi się, że brakuje dziewczyny lub kilku, które naprawdę by się wyróżniały urodą od reszty. Wtedy emocji byłoby na pewno wiele więcej:) Jestem zdania, że Polki to jedne z najpiękniejszych kobiet na świecie, jednocześnie są bardzo naturalne. Te naprawde piękne, powinny więc znaleźć w sobie odwagę i wykorzystać daną im szansę.

Wydaje mi się, że aby podnieść oglądalność takich imprez, dobrym pomysłem byłoby np. dołączenie do telewizyjnej relacji materiału filmowego z przygotowań lub zza kulis. Myślę, że fajnym pomysłem byłoby także dołączenie kilku tytułów, np. na najmilszą finalistkę, którą wybrałyby dziewczyny lub na najbardziej wysportowaną i zwinną, którą można by było wyłonić w zawodach zorganizowanych podczas zgrupowania.

Na pewno warto organizować konkursy piękności oraz w nich startować, ponieważ, jak już wcześniej wspominałam, jest to niezapomniane doświadczenie, mogące zaowocować  w przyszłości oraz przede wszystkim świetna zabawa i przygoda.

Chyba nikt nie ma już wątpliwości, że mylą się przeciwnicy konkursów piękności. Mimo swoich minusów są one dla ich uczestniczek niezapomnianą przygodą, stwarzają nowe szanse i możliwości, pomagają zrealizować marzenia i pozostawiają piękne wspomnienia. A startujące w nich dziewczyny, otoczone są opieką, życzliwością i troską.

——————————————————————————————————— 
Dziękuję bardzo za wysłuchanie moich wspomnień, pozdrawiam serdecznie  wszystkie koleżanki z Miss Polski, przesympatycznych ludzi z Misslandu oraz wszystkich, którzy przeczytali mój wywiad 🙂

Wywiad z J. Spychalską – cz. I

Joanna Spychalska – I Vicemiss Polski 2007

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w maju 2009 roku. Obecnie

Przeciwnicy konkursów piękności grzmią, że to targowiska próżności, że łudzą one lekkim i luksusowym życiem, a tak naprawdę  niczego uczestniczkom nie zapewniają, że kandydatki traktowane są w nich przedmiotowo i stają się jedynie marionetkami w rękach sponsorów. Czy tak jest rzeczywiście? A jak to wygląda z punktu widzenia dziewczyn startujących w takich imprezach? Czy czują się one wykorzystane?

W 2007 roku Joanna Spychalska była nieśmiała, może trochę dziecinna, ale bardzo wesoła, optymistycznie nastawiona do życia i samodzielna. Miała swoje wielkie marzenia, jednak  nie wierzyła, że kiedyś się spełnią. Uczęszczała do klasy maturalnej III LO w Lubinie. Miała 10 pomysłów na minutę i szybko zmieniała kierunki swoich zainteresowań. W  tamtym okresie chciała zostać wizażystką lub kosmetyczką (nadal zresztą rozważa taką możliwość:)) Interesowała ją bardzo kryminologia i z zapartym tchem pochłaniała wprost programy o tej tematyce na Discovery Channel oraz książki pożyczone od  mamy. Wbrew zapewnieniom pana, który przedstawiał finalistki Miss Polski 2007 na samej już Gali, nie pochłaniała jej matematyka, wręcz przeciwnie:) Chyba zresztą ku rozpaczy jej rodziców i nauczycieli. Była i nadal jest typową humanistką, uwielbia pisać i czytać o niemalże wszystkim. Jej plany w tamtym okresie co do kierunku studiów oraz przyszłego zawodu nie były jeszcze sprecyzowane, ale  zawsze chciała zostać modelką, śledziła świat mody i zazdrościła dziewczynom, których twarze zdobią okładki kolorowych magazynów. Marzyła także o dalekich podróżach, fascynował ją Egipt, chyba ze względu na swój niepowtarzalny klimat tajemnicy… 

Przed 2007 rokiem Joanna oglądała wspólnie z siostrą wszystkie konkursy piękności, jakie były emitowane 😛 I gdy tylko skończyła 18 lat, postanowiła sama spróbować swoich sił w takiej zabawie. (Jak się później okazało, była jedną z  dwóch  najmłodszych finalistek Miss Polski 2007.

Zdecydowałam się na udział w wyborach Miss za namową  koleżanek. Dowiedziałam się  o eliminacjach zupełnie przypadkowo, ale postanowiłam spróbować. Organizatorka, która zajmowała się konkursem  w moim mieście, reprezentowała akurat Miss Polski i teraz bardzo się cieszę, że trafiłam właśnie na ten konkurs. Na początku podeszłam do tego jak do zabawy, jednak po kolejnych wygranych zaczęłam myśleć o tym, jak o przepustce do wielkiego świata. Liczyłam na to, że spełnią się moje marzenia o dalekich podróżach i o modelingu. Nie czarujmy się, wszystkie dziewczyny chcą, aby ich uroda została doceniona i odpowiednio wyróżniona:) To taka nasza mała, zupełnie niegroźna  wada…

Pierwszym etapem był konkurs Miss Lubina, który został  połączony z konkursem piękności sąsiedniego miasta, a w  rezultacie do zgarnięcia były dwa tytuły. Pamiętam, że tak bardzo się denerwowałam,  że nie mogłam się uśmiechnąć, a jak już mi się to udało, szczęka zastygła mi w  jednej pozycji i nie chciała puścić…:P Mimo to powiodło mi się i wygrałam:).

Później poszło już  z górki. Poprzeczka jednak została podniesiona znacznie wyżej – zostałam wysłana na wybory Miss Dolnego Śląska. Bardzo miło wspominam ten konkurs, zgrupowanie spędziłam z bardzo sympatycznymi dziewczynami, z którymi do dziś utrzymuję kontakt. Tym razem szczęście znów mi dopisało, ponieważ zajęłam pierwsze miejsce:).

Kolejnym i już ostatnim szczeblem był  Narodowy Konkurs Miss Polski 2007. Przeszłam półfinały i trafiłam do finału. Bardzo się cieszyłam i również dobrze wspominam tamten okres. Stres był duży, ale organizatorzy starali się nam umilić czas oraz traktowali niemalże po królewsku. Bardzo miło wspominam nasze próby do finału, które prowadził surowy, ale bardzo dowcipny oraz sympatyczny choreograf, a także  stołówkę, na której podawali nam same rarytasy…Wstyd się przyznać, ale jedzenie było tak pyszne, że niemal każda z nas, która sobie nie żałowała, przybrała na wadze:)

Niemal rokrocznie konkursowi Miss Polski towarzyszą sensacyjki, skandale. Jak było w 2007 roku? Jakie wówczas krążyły w kuluarach plotki?

Plotki…Hmmm…nie przypominam sobie żadnej konkretnej, aczkolwiek na pewno było ich dużo:) Jest jednak plotka, która zawsze towarzyszy każdemu konkursowi piękności, a mianowicie dziewczyny posądzane są o bliższe kontakty ze sponsorami lub ludźmi, którzy mają  bezpośredni wpływ na wyniki wyborów. Być może kiedyś były takie sytuacje, plotka musiała mieć gdzieś swój początek, mogę jednak dać słowo, że w Miss Polski coś takiego nie ma prawa zaistnieć. Zajmowali się nami odpowiedzialni i kompetentni ludzie, a co za tym idzie, jest to kompletna bzdura:)

A jaka w takim razie jest prawda na temat zawieranych w trakcie przedkonkursowych zgrupowań przyjaźni?

Myślę,  że dużo w tym prawdy. Mimo, że wszystkie byłyśmy rywalkami i atmosfera czasami bywała napięta, to rodziły się  między nami przyjaźnie. Większą  sympatią darzyłam kilka dziewczyn. m.in. Juliannę Ozgę, Ewę Relidzyńską (mieszkałam z nimi w pokoju), Madzię Puchrowicz, Angelikę Żabińską, Milenę Lutrzykowską oraz Beatę Szumińską. Tyle wyjątkowych dziewczyn zgromadzonych w jednym miejscu i czasie zawsze może powodować stresujące sytuacje, więc było kilka nieporozumień, ale myślę, że tak naprawdę wszystkie się w jakiś sposób lubiłyśmy i wspierałyśmy…Miałyśmy przecież tylko siebie! Moim zdaniem w trakcie zgrupowania nie było faworyzowania kandydatek, każda z finalistek była traktowana tak samo. Mam do dziś kontakt z kilkoma dziewczynami, ale raczej bardzo sporadyczny.

Po wielu tygodniach pracy i przygotowań nareszcie Wielki Finał! Korona Miss Polski 2007 spoczęła na głowie Karoliny Zakrzewskiej z Zielonej Góry, a Joanna została I Vicemiss! Była tak bliska zwycięstwa…Jak ocenia werdykt jury i czy tytuł I Vicemiss Polski to dla niej sukces, czy porażka?

Karolina jest bardzo sympatyczną, spokojną  i skromną dziewczyną o wyjątkowej urodzie. Szczerze powiedziawszy nie poznałam jej zbyt dobrze przed finałem, poznałyśmy się lepiej dopiero w trakcie promowania konkursu, już po wyborach. Uważam, że to był trafny werdykt, Karolina była jedną z moich faworytek:)

Nie od dziś  wiadomo, że każda z dziewczyn zdecydowała się  na udział  w konkursie w nadziei, że to właśnie ona będzie kolejną Miss Polski. Niestety kandydatek na to miejsce było aż 24, więc uważam, że miejsce drugie, czyli tytuł I Vice Miss Polski, to i tak spory sukces. Przez moment miałam poczucie, że byłam o krok od korony, ale dzięki temu, że ostatecznie jej nie zdobyłam, mogłam zdać maturę. Podczas kiedy Karolina przygotowywała się do konkursu Miss World, ja miałam czas na naukę i szczerze mówiąc nie odczuwałam złości czy smutku z tego powodu. Lepszego miejsca nie mogłam sobie wymarzyć:)

Miss Polski 1995

Finał Miss Polski ’95

Organizator: Missland

Data i miejsce: 21 października 1995 r., Teatr Roma w Warszawie

Prowadzenie: T. Stockinger, M. Szczygieł

Gwiazdy wieczoru: H. Bielicka, B. Łazuka, Grupa taneczna Akant i E. Kuklińska.

Laureatki:

Miss Polski – Sabina Śnioch

Vice Miss Polski – Małgorzata Kozłowska i Monika Chmielewska

Konkursy międzynarodowe:

  • Sabina Śnioch – Queen of the World ’95 (Niemcy) – Top 6
  • Sabina Snioch – Queen of Europe (Turcja)
  • Monika Chmielewska – Maja of the World ’95 (Portoryko) – Top 15

***

Korona MISS POLSKI 1995 spoczęła na skroniach SABINY ŚNIOCH z Dąbrowy Górniczej. Tytułami Vicemiss podzieliły się Małgorzata Kozłowska z Sosnowca (studiująca w Poznaniu, zdobyła koronę Miss Wielkopolski ’95) oraz Monika Chmielewska z Warszawy. O tytuł najpiękniejszej ubiegały się 33 finalistki, wśród nich przedstawicielka amerykańskiej polonii. Gala finałowa odbyła się 21 października w Teatrze „Roma” w Warszawie.

Wywiad z A. Paskudzką

Agata Paskudzka – II Vicemiss Polonia 2005

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w maju 2009 roku. Obecnie

Konkursom piękności ich uczestniczki zawdzięczają  różne rzeczy – karierę, popularność, egzotyczne podróże, a czasem nawet…męża 🙂

W 2005 roku, kiedy Agata Paskudzka wystartowała w wyborach Miss Polonia, była  świeżo po maturze w V Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu. W tym samym roku rozpoczęła też studia dziennikarskie, które kontynuuje do dzisiaj na Uniwersytecie Warszawskim. Wtedy swoje marzenia wiązała właśnie z tym kierunkiem, dziś, po wielu dziennikarskich doświadczeniach wie, że to zawód zupełnie nie dla niej.

W konkursie wzięłam udział za namową Pani Elżbiety Barczyńskiej, organizatorki wyborów Miss Dolnego Śląska, z którą znam się  od wczesnego dzieciństwa. To właśnie w jej sali do ćwiczeń, gdzie na codzień o dobrą kondycję fizyczną dbają  przeróżne kobiety, do wyborów przygotowywały się Miss Polonia, takie jak Ola Spieczyńska, Ewa Tylecka, Marta Matyjasik. Nigdy specjalnie nie interesowałam się tym konkursem, nie marzyłam o szarfie, ani o koronie, nie śledziłam corocznych finałów, a mój udział był spontaniczną decyzją, przez którą nic w zasadzie nie mogłam stracić. Największą motywacją do startu była szansa na samochód i nowe doświadczenie, których w życiu nigdy za dużo.

Ta spontaniczna decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Agata jak burza pokonuje kolejne szczeble konkursowych eliminacji.

W 2005 roku wzięłam najpierw udział w organizowanych we Wrocławiu w Teatrze Lalek wyborach Miss Dolnego Śląska, w których zajęłam pierwsze miejsce. Wygrana dała mi przepustkę do   ogólnopolskiego półfinału Miss Polonia. Żeby dostać się do finału, który można było zobaczyć w telewizji, musiałam przyjechać do Warszawy na casting, gdzie z ponad 100 dziewcząt wybrano ostateczną 30. Tylko dziewczyny z zagranicznej polonii miały automatycznie zagwarantowany udział w finale.

W czasie przedfinałowego zgrupowania Agata poznaje swoje koleżanki-konkurentki. Zawiązują się przyjaźnie, ale i rozpoczyna rywalizacja…

Na temat przyjaźni pomiędzy finalistkami konkursu Miss Polonia istnieje wiele kolorowych historii. Słyszy się o podbieraniu sukienek, łamaniu obcasów w butach czy nawet o wklejaniu sobie gum do żucia we włosy. Jeżeli chodzi o moje wspomnienia, to nic takiego nie zaobserwowałam. Być może rok 2005 należał do wyjątkowych 🙂 W pokoju mieszkałam z Dianą Wółkiewicz i wzbudzającą wiele emocji wśród innych koleżanek Francys Sudnicką. Obydwie dziewczyny wspominam z wielką sympatią, jednak muszę przyznać, że z żadną z finalistek nie utrzymuję regularnego kontaktu. Większość z nas ma na to po prostu za mało czasu, bo rozpoczęło zupełnie nowe życie.

Zgrupowanie dobiegło końca, jego zwieńczeniem była gala finałowa. Tego dnia tryumfuje Malwina Ratajczak z Krapkowic. Agata Paskudzka zostaje II Vicemiss Polonia 2005.

Werdykt jury był dla mnie zaskoczeniem. Mimo, że nie miałam swojej jednej faworytki, to na pewno Malwina nie była brana przeze mnie pod uwagę. Jednak muszę przyznać, że tamten wieczór zdecydowanie należał do niej  i to ona błyszczała wtedy najmocniej. Podczas zgrupowania dało się jednak odczuć większe zainteresowanie Francys Sudnicką, Martą Jakoniuk, Michaelą Sorle i Eleną Ozinkowską. Jeżeli chodzi o mój gust, to z tej czwórki kibicowałam tylko Francys, która miała z nas wszystkich największe doświadczenie, jeżeli chodzi o udział w konkursach piękności. Ponadto w ścisłej czołówce widziałam jeszcze Magdę Zalewską – późniejszą 1 Vicemiss i Martę Michalczuk. No i oczywiście, jak każda z nas, miałam nadzieję, że i ja się tam znajdę 🙂

Tytuł  II Vicemiss Polonia był dla mnie chyba najepszym z możliwych rozwiązań tamtego wieczoru. Wygrałam samochód i jednocześnie nie musiałam brać na siebie żadnych obowiązków związanych z konkursem. Uważam, że miałam niezwykłe szczęście, ponieważ swój występ oceniam jako mało udany – po prostu oglądając się później w tv nie podobałam się sobie zupełnie. Mimo, że miejsce w pierwszej trójce nie ma dla mnie dzisiaj żadnego znaczenia, to ciekawa jestem, co by było, gdybym nie dała przefarbować sobie włosów na rudo i gdybym nie pozwoliła upiąć grzywki w dziwaczny sposób 🙂

Wbrew obiegowej opinii, dla Agaty po zajęciu trzeciego miejsca w konkursie Miss Polonia, wcale nie rozpoczął się rok ciężkiej pracy…

II Vicemiss Polonia nie ma żadnych obowiązków. Zabawnym ograniczeniem zawartym w umowie z BMP jest jedynie zakaz zmiany stanu cywilnego do czasu wyboru kolejnej Miss Polonii. Natomiast jeżeli chodzi o plusy bycia którąś z Miss to są to różnego rodzaju mniej lub bardziej atrakcyjne nagrody i tytuł, który być może komuś będzie imponował.

Zwykle dziewczyny z finałowego Top 3 reprezentują  Polskę na międzynarodowych konkursach piękności. Agaty nie zobaczyliśmy na żadnej takiej imprezie. Dlaczego?

Po roku od startu w konkursie Miss Polonia niespodziewanie dostałam propozycję  wzięcia udziału w Miss Earth. Na zastanowienie miałam bardzo mało czasu, termin wyjazdu kolidował mi z sesją na studiach, a ponadto doświadczenie pokazało mi, że tego typu rozrywka jest czymś mało przyjemnym, dlatego odmówiłam.

Rok z tytułem Vicemiss Polonia dobiegł końca. Dla Agaty udział  w konkursie okazał się  jedynie epizodem, ale dzięki niemu zyskała „coś” lub może raczej kogoś 🙂

Od konkursu minęły już prawie 4 lata. Mimo, że sam udział w tej imprezie oceniam dzisiaj jako mało znaczącą przygodę, to w moim przypadku tamto wydarzenie totalnie zmieniło moje życie. Na wyborach poznałam swojego męża, z którym od 4 lat jestem bardzo szczęśliwa i z perspektywy czasu jest to jedyna “rzecz”, dla której naprawdę było warto wziąć udział w tej zabawie.

Dziś  nazywam się Agata Rubik, z rodzinnego Wrocławia przeprowadziłam się do Warszawy i lada chwila zostanę mamą.

Od 2006 roku nie śledzę wyborów Miss Polonia, ani żadnych innych konkursów piękności. Uważam, że poziom tego typu imprez jeżeli chodzi o kandydatki oraz o organizację jest z roku na rok coraz niższy. Brakuje magii, która kiedyś wiązała się z byciem Miss.

Piotr Rubik, mąż Agaty, jest cenionym i bardzo znanym i popularnym w Polsce kompozytorem. Jako jego narzeczona, a później żona, także Agata ze zwykłej dziewczyny stała się osobą publiczną. Czy dobrze się  czuje w tej roli? I jaki jest jej sposób na negatywne aspekty popularności – stres, niesprawiedliwą często krytykę, plotki, natarczywych wielbicieli?

Do każdej sytuacji można się przyzwyczaić. Najważniejsze jest to, że jestem szczęśliwa i to wynagradza mi wszystko złe, co się wiąże z tak zwaną “popularnością”.

Agata miała okazję spotkać zarówno w Polsce, jak i za granicą, wiele sławnych Gwiazd znanych z pierwszych stron gazet. Która z tych osób wywarła na niej największe wrażenie, a która ją  najbardziej rozczarowała i dlaczego? Jak dalece medialny wizerunek osób publicznych może odbiegać od tego, jakie są naprawdę?

Trudno oceniać  osoby, które sporadycznie widuje się najczęściej na różnego rodzaju imprezach, czy bankietach. Wizerunek osób publicznych w Polsce kreowany jest najczęściej głównie przez media i zazwyczaj jest to wizerunek przekłamany i wykreowany z komercyjnej potrzeby sensacji danego medium. Smutne jest jedynie to, że przeciętny Polak wierzy w rzeczy, o których przeczyta, wychodząc z założenia, że skoro o czymś się pisze, to coś w tym musi być. Oczywiście są u nas tzw. “gwiazdy”, które same prowokują różnego rodzaju sensacje, ponieważ nie potrafią w żaden inny sposób zainteresować ludzi swoją osobą. Ja wychodzę z założenia, że nie powinno nas interesować to, jakim ktoś jest człowiekiem prywatnie, a jedynie to, czy rzeczy przez niego świadomie oferowane odbiorcy są dla kogoś wartościowe, czy nie.

Agata Paskudzka sama przyznaje, że udział w konkursie Miss Polonia był  dla niej mało znaczącą przygodą, która przyniosła jej wiele rozczarowań. Ale za to dzięki niemu poznała swojego męża! I to jest jej najcenniejsza nagroda!

Wywiad z J. Bergmann

Justyna Bergmann – Miss Polonia 2000; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 2000.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w maju 2009 roku.

Witajcie w mojej bajce

W 2000 roku byłam ciekawą świata, 18-sto letnią uczennicą I LO w Grudziądzu. W planach miałam studia medyczne i liczne podróże. Wiodłam życie typowej młodej dziewczyny, nic dodać, nic ująć.
Postanowiłam spróbować swoich sił w konkursie Miss Polonia. Konkurs ten, jak zapewne każdy się orientuje, składa się z kilku etapów. Najpierw zostałam Miss Pomorza Nadwiślańskiego, później przeszłam przez ogólnopolskie półfinały.
Finał Miss Polonia 2000 odbył się w Kielcach. Poprzedzało go tradycyjne zgrupowanie przygotowawcze. Trwało ono tydzień. Spędziłyśmy ten czas w pięknym pensjonacie pod Kielcami, gdzie ciężko pracowałyśmy z choreografami. Nauka układów tanecznych, sztuka noszenia sukien wieczorowych i ślubnych były nie lada wyzwaniem. Liczne wywiady dla prasy i sesje zdjęciowe umilały nam czas. Głęboko utkwiło mi w pamięci to, że organizatorzy postarali się o nasze bezpieczeństwo w profesjonalny sposób. Nikt z zewnątrz nie mógł się do nas dostać bez wcześniejszego kontaktu z Biurem Miss Polonia, ośrodek był pod stałą ochroną.
Pamiętam, że atmosfera była pozytywna. Oczywiście rywalizacja być musi, jak to w każdym prestiżowym konkursie, ale to raczej działało na nas motywująco.

Finałowa gala zakończyła się dla mnie szczęśliwie – zostałam Miss Polonia 2000! Łatwo nie było…ale emocji ogrom.

Być Miss Polonia

Obowiązki Miss Polonia…to była czysta przyjemność. Reprezentowanie Polski na konkursach międzynarodowych wiąże się z podróżami, a to myślę dla każdego ogromna frajda. Wiele osób marzy o takiej możliwości, a mnie to się przydarzyło, ot tak…
Uczestniczyłam w wielu spotkaniach charytatywnych, licytowałam złote serduszko w Grudziądzu dla WOŚP, brałam udział w balach. Jeden z nich w Nidzicy, gdzie dochód był przeznaczony dla zdolnej młodzieży, wspominam szczególnie ciepło.

Najtrudniejsze dla mnie było pogodzić bycie Miss z obowiązkami maturzystki. Na wszystkie wyjazdy pakowałam książki. Korzystałam z każdej wolnej chwili, aby powtarzać materiał. Ogromną pomoc miałam ze strony dyrektora mojego liceum, który po rozmowie z nauczycielami (również wyrozumiałymi) zapewnił, że rozumie moją sytuację i będzie mnie wspierał. Problemów ze zdaniem matury nie było, chociaż stres i odpowiedzialność za dobrą reputację nie opuszczały mnie przez wszystkie egzaminy.

Dzisiaj Miss Polonia zdobywa popularność, ze zwykłej dziewczyny staje się osobą publiczną. Kiedy ja startowałam w konkursie, to były inne czasy. Osoba publiczna w moim wypadku, to za dużo powiedziane. W moim mieście byłam rozpoznawana, owszem, ale już w Warszawie była inna sytuacja. Na oficjalnych galach, gdzie zdobiła mnie korona, były zdjęcia i wywiady, ale gdy gasły flesze, odpoczywałam, nierozpoznawana przez nikogo. Negatywnych aspektów bycia Miss nie pamiętam. A wielbiciele? Bywali różni…Dla mnie to nie miało znaczenia, na rozmowie się kończyło.

Polska? To za mało…

Dzięki konkursowi Miss Polonia zobaczyłam Londyn, kilka wysp na Malediwach, zwiedziłam USA, Koreę Południową. Każdy kraj jest inny i chyba to było w podróżach najlepsze.

Najlepiej wspominam konkurs Miss World 2000 w Londynie. Wspaniała organizacja, wszystko dopięte na ostatni guzik. 2 tygodnie spędziłyśmy również na Malediwach – coś wspaniałego, raj na ziemi, piękna dziewicza przyroda, ocean… Muszę tam wrócić z ukochanym.

Drugi konkurs to Miss World University 2001 w Seulu. Zdobyłam tam tytuł Miss Friendship. Nie wspominam tego wyjazdu z takim entuzjazmem jak Miss World. Organizacja średnia, byłyśmy traktowane jak marionetki, nie wiedziałyśmy, czego możemy się jutro spodziewać. Była słaba komunikacja z organizatorami, ponieważ ich poziom angielskiego pozostawiał wiele do życzenia.

Myślę, że bazując na własnym doświadczeniu, mogę zwrócić uwagę dziewczętom przygotowującym się do startu w międzynarodowym konkursie piękności, że od momentu przyjazdu na zgrupowanie będą obserwowane. W każdym momencie muszą być przygotowane na wywiad, a co za tym idzie – full make-up, zadbane, piękne i pachnące. Tak jest właściwie przez cały czas trwania konkursu. Komunikacja również jest bardzo istotna, więc znajomość języków obcych jest konieczna, choćby w stopniu komunikatywnym.

Moja rada dla wszystkich – być sobą.Moim zdaniem, sukces na konkursie piękności, zarówno krajowym, jak i na konkursie międzynarodowym zależy od przygotowania dziewczyny, od zaangażowania opiekunów, od organizacji i zaopatrzenia kandydatki w odpowiednią garderobę, od nastawienia psychicznego dziewczyny i tego, czy czuje się pewna siebie. Oczywiście w pozytywnym sensie. Na takich konkursach liczy się kreatywność, uśmiech i blask.

Życie po Koronie

Po roku panowania pozostało mi nieskończenie wiele. Owszem mam wielu znajomych z tego środowiska, z kilkoma Misskami utrzymuję kontakt. Mam wspomnienia z podróży, zdjęcia, są miejsca, do których chcę koniecznie wrócić… i to jest bezcenne. Wiem doskonale, że dzięki konkursowi Miss Polonia inaczej potoczyło się moje życie, niż wcześniej planowałam. Ludzie, których w ciągu tego roku spotkałam i cała ta sytuacja spowodowała, że jestem dziś w tym miejscu, gdzie jestem…

Kocham wspaniałego mężczyznę, mamy cudowną córeczkę. Jestem szczęśliwą Mamą Kochanej Poli. Mieszkam z rodziną w Warszawie. Spełniam się zawodowo.
Wolnego czasu mam niewiele. Dziecko absorbuje większą część dnia. Staram się połączyć funkcje dobrego pracownika z zadaniami kreatywnej mamy.
Z Marcinem planujemy wrócić niebawem na lekcje salsy.
Jestem wdzięczna losowi, że urodziłam się pod szczęśliwą gwiazdą.
Zmieniłam się po zdobyciu Korony, to na pewno. Dojrzałam, poznałam różne cechy ludzi, różnych ludzi, nauczyłam się jak odróżnić czarne od białego, wiem również, że bywają odcienie szarości. Wstąpienie w dorosłe życie sprawiło, że stałam się bardziej odpowiedzialna, samodzielna i niezależna.Zawsze miałam wokół siebie sporo osób, rodzinę, znajomych. Widocznych zmian ze strony otoczenia, po wygraniu konkursu Miss Polonia, nie zauważyłam.

Gdyby w przyszłości moja córka Pola wahała się, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, to będzie jej decyzja. Ja będę trzymać za nią kciuki.

Tak, nadal interesują mnie wybory Miss. To pewnie przez sentyment i pozytywne wspomnienia.
Od 2000 roku konkurs Miss Polonia zmienił się, myślę, że na lepsze. Dziewczyny mają teraz więcej możliwości. A ja życzę konkursowi z okazji przypadających w tym roku jego 80-tych urodzin właściwych wyborów kolejnych Miss Polonii i dobrej z nimi współpracy.

No i oczywiście korony Miss Earth 2009!!!!!!!!!

Wywiad z M. Rożniecką – cz. II

Małgorzata Rożniecka – I Vicemiss Polonia 2000, Miss International 2001.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.

Dla Małgorzaty zaczął się niezapomniany rok w koronie. A raczej w dwóch koronach…

Złych wspomnień z okresu „bycia Miss” nie mam. Wyłącznie dobre.

Miss International nie ma wielu obowiązków. Moim zadaniem było zostać przez tydzień po wyborach w Japonii i brać udział w promocji projektów dotyczących ochrony przyrody oraz pomoc przy przekazywaniu pieniędzy na cele charytatywne, których zbiórka trwała podczas wyborów. Wtedy były to środki przekazywane dla ofiar ataku terrorystycznego z 11 września w Stanach Zjednoczonych. Moim następnym obowiązkiem było przyjechać na wybory Miss International 2002 aby przekazać koronę. Nie miałam żadnych wycieczek związanych z samym tytułem Miss International.

Organizator Miss Model of the World organizował więcej wyjazdów w charakterze modelki np. do Istambułu lub zapraszał mnie do jury konkursów Miss Model w innych krajach np. do Kazachstanu, Chin, Niemiec czy Turcji.

Zaskoczyło mnie to, że nie było tyle obowiązków, ile sobie wyobrażałam, zaskoczyło mnie, jak sobie uświadomiłam, że osoba publiczna nie pojawia się sama, tylko się ją tworzy, pracuje nad jej popularnością. Zaskoczył i zaciekawił mnie ten świat show biznesu, choć wcale mi się nie spodobał.

Z obu tamtych wyborów Miss do dziś pozostało mi dużo znajomości, choć większość to organizatorzy konkursów Miss w swoich krajach.

Zostało dużo koron i szarf, zdjęć i filmów, i to są największe pamiątki. Nagrody pieniężne odłożyłam wtedy na konto.

Przeżyłam bardzo dużo od momentu, kiedy wystartowałam w konkursie Miss Polonia i wzbogaciło to moje życie w mnóstwo przygód, umożliwiło poznanie świata, zarówno tego z wielkimi pieniędzmi i władzą, jak i biednego, w którym brak środków na godne życie. W każdym z tych światów widziałam szczęście ludzi, jak i jego brak. W każdym jednak byli ludzie odważni, żądni przygód i walczący o swoje marzenia i to u nich widziałam radość życia.

Wydawałoby się, że po takich sukcesach Małgorzata stanie się wielką „Gwiazdą”, a już na pewno osobą publiczną – rozpoznawaną, podziwianą, wielbioną, ale i krytykowaną, narażoną na zawiść, plotki. Czy tak rzeczywiście się stało?

Oba konkursy światowe, które wygrałam, nie są transmitowane przez telewizję polską. Było jedynie kilka wzmianek i wywiadów w kolorowych magazynach, więc ludzie niezainteresowani konkursami piękności nie mieli o mnie pojęcia. Natomiast zainteresowani takimi konkursami to małe grono społeczeństwa.

Po konkursie Miss Polonia wróciłam do pracy w urzędzie miejskim, gdzie pracowałam w biurze prasowym, więc łatwo było mnie znaleźć. W pewnym momencie zamiast zajmować się sprawami miejskimi w biurze przeprowadzano ze mną wywiady i wydzwaniały osoby, które gratulowały mi wygranej. Tak poczułam się osobą publiczną w swoim mieście, co trochę zaburzyło zwyczajny rytm mojego życia. Miało to dobre i złe strony. Wiedziałam, że długo nie popracuję w urzędzie, gdyż szykowały się następne wyjazdy zagraniczne i imprezy charytatywne.

Zachodniopomorska Szkoła Biznesu, w której studiowałam, przyznała mi stypendium.

Zrobił się mały szum wokół mojej osoby w moim rodzinnym mieście, kiedy Prezydent Miasta przyznał mi honorowy tytuł Ambasadora Szczecina w roku 2001 za promowanie miasta.

Ten kolejny tytuł rozpoczął nowy etap w życiu Małgorzaty i dalsze pasmo jej sukcesów…

Dało mi to siłę i motywację do tego, żeby kontynuować promowanie Szczecina na swój sposób – organizując regionalne wybory Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej. Przyczyniłam się do sukcesu Asi Drozdowskiej, która chodziła ze mną jeszcze do szkoły podstawowej, Marzeny Cieślik, którą zaczepiłam w centrum handlowym i namówiłam do startowania w wyborach oraz Ani Tarnowskiej, która była modelką, również pracującą w mojej agencji MISS MODEL ORGANIZATION (www.missmodel.pl).

W międzyczasie jechałam oddać koronę w konkursie Miss Model Of The World. Trafiając do świata konkursów piękności, postanowiłam spróbować swoich sił w ich organizacji i pomóc dziewczynom w ich wygrywaniu. Dostałam szansę bycia licencjonowanym organizatorem Miss Model Of The World od roku 2002. Zorganizowałam konkurs Miss Model Of Poland i tak zaczęłam wysyłać polskie modelki na ten konkurs. Potem doszedł konkurs Miss Bikini of the World. Sama w międzyczasie byłam na konkursie w Mexico City i Cancun oraz zostałam zaproszona do jury konkursów Miss Kazachstan, Miss China, Miss Model Of The World, Miss Bikini of the World.

Od roku jestem wydawcą bezpłatnego regionalnego magazynu „ICONA Fashion. Life & Design Magazine”, który dopiero obchodzi 1 urodziny. Promuję w nim uzdolnionych fotografów, projektantów, modelki, muzyków… www.iconamagazine.pl Chciałabym, żeby ten magazyn odniósł sukces ogólnopolski

Sukcesy w promowaniu innych tak pochłonęły Malgosię, że uniemożliwiły jej kolejny własny sukces. Niewiele brakowało, a Małgorzata właśnie reprezentowałaby Polskę na konkursie Miss Universe 2001 w Portoryko. Jej osoba została wytypowana jako polska delegatka na tą imprezę. Dlaczego zatem ostatecznie nie wystąpiła i nie przywiozła nam do Polski kolejnej korony – tym razem Miss Universe?

Zobowiązałam się w roku 2001 zorganizować wybory regionalne Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej i termin imprezy pokrywał się z wyborami Miss Universe. Gdybym wiedziała wcześniej, że mam reprezentować Polskę na MU, na pewno zorganizowałabym sobie obie imprezy, moje wybory regionalne i wyjazd na światowy konkurs. Szkoda, że nie zwiedziłam Puerto Rico, gdzie odbywały się wybory, ale na tamten czas miałam już zobowiązania wobec sponsorów mojej imprezy i musiałam się z nich wywiązać.

Małgorzata jest kobietą spełnioną – piękna, inteligentna, ambitna, praca jest jednocześnie jej hobby. Czy jest jeszcze coś, o czym marzy?

Zastanawiam się czasem, czy mam wolne chwile. Większość czasu poświęcam na moje hobby, czyli to wszystko, czym zajmuje się moja firma. Obecnie jestem organizatorem imprez i wydawcą magazynu i to mnie pochłania. Mam jednak czas dla chłopaka, dla przyjaciół i rodziny. Choć chwilami mogłoby być go więcej.

Teraz marzę o stabilizacji, rodzinie i wybudowaniu własnego domu. Wierzę, że mi się uda.

Uda się na pewno. Przecież do tej pory Małgorzcie udawało się wszystko, co sobie zaplanowała. I chyba nikt już nie ma wątpliwości, że ideał piękna istnieje. I jest nim właśnie Małgorzata. Bo jeśli nie ona, to kto?

Wywiad z M. Rożniecką – cz. I

Małgorzata Rożniecka – I Vicemiss Polonia 2000, Miss International 2001.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku. 

Jak wygląda ideał kobiecego piękna? Podobno nie da się tego ustalić, bo o gustach się nie dyskutuje i „nie to ładne, co ładne, tylko to, co się komu podoba”. A jednak… Małgorzatę Rożniecką za najpiękniejszą uznali jurorzy aż dwóch międzynarodowych konkursów piękności. Ona sama mówi jednak skromnie:

Nigdy nie nazwałabym się ideałem piękna, ale ładną dziewczyną jakich wiele, którą los i ciekawość świata, chęć przygody i podejmowania ryzyka popchnęły do udziału w konkursach piękności. Miałam kompleksy jako mała dziewczynka. Zawsze mi się coś nie podobało, że jestem za wysoka, za szczupła….

Mijały lata, nadszedł rok 2000. Małgorzata przestała być małą dziewczynką i na szczęście zrozumiała, że jej dotychczasowe kompleksy są jej atutami. Postanowiła pokazać swoją urodę szerszej publiczności…

W 2000 roku byłam 22 letnią studentką Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu w Szczecinie na kierunku finanse. Zaczęłam też pracę na tej samej uczelni jako lektor języka angielskiego, uczyłam studentów zaocznych. Szkoła mi jednak nie wystarczała, więc postanowiłam przejść na tryb zaoczny i znalazłam pracę w biurze promocji miasta, w urzędzie miejskim. To był okres w moim życiu, kiedy chciałam doświadczyć wielu przygód i spełniać swoje marzenia i to właśnie robiłam. Fakt, że od 16 roku życia, poza szkołą, próbowałam swoich sił w modelingu, dał mi duże doświadczenie prezentowania się na scenie, wybiegu. Zaczęłam startować w konkursach piękności organizowanych przez regionalne agencje modelek. Najpierw były wybory regionalne, potem półfinał ogólnopolski w Bielsku Białej, z którego rezultatu się bardzo cieszyłam, bo dostałam wiele tytułów i tak trafiłam do finału konkursu Miss Polonia.

Małgorzata stała się wielką faworytką tych wyborów, w czasie finałowej gali obsypano ją szarfami, a jednak konkursu Miss Polonia (jako jedynego w swojej karierze) nie wygrała. Wywołało to szok i falę spekulacji o przyczynach. A Małgorzata? Jak ona sama ocenia werdykt jury w 2000 r. i wybraną wtedy Miss Polonia, co sądzi o Justynie Bergmann? No i tytuł I Vicemiss Polonia’2000 to dla niej sukces, czy porażka? Co czuła w momencie, kiedy okazało się, że zabrakło tak niewiele do zwycięstwa?

Moje drugie miejsce wywołało szok i falę spekulacji? Jestem zaskoczona tą informacją, bo znałam jedynie zdanie moich znajomych. Oni wprawdzie mówili mi, że powinnam wygrać, ale pewnie każda z kandydatek słyszała to od swoich bliskich, którzy z reguły kibicują swoim koleżankom. Oczywiście było wielu takich kibiców z widowni, którzy podchodzili do mnie po finale mówiąc to samo, ale mi również się zdarza, że dziewczyna, która zajmuje 2 czy 3 miejsce podoba mi się bardziej niż Miss. Cieszyłam się z drugiego miejsca i nagrody, którą był czek od firmy Echo-Investment. A Justynę Bergmann uważam za bardzo sympatyczną dziewczynę z klasą, która zasłużyła na swoją wygraną.

Małgorzata potwierdziła swoją klasę zwycięstwami w międzynarodowych konkursach piękności…

Potem dzięki konkursowi Miss Polonia pojechałam dalej w świat. I tu moje marzenia się spełniały. Podróże, poznawanie egzotycznych kultur na innych kontynentach.

Zaczęło się od konkursu w Turcji, gdzie zdobyłam tytuł Miss Model Of The World 2000 w Istambule. Poznałam tam osobę, która nauczyła mnie, jak się wygrywa konkursy. Czułam się trochę jak podczas szkolenia. Osoba ta mówiła mi w czasie prób, jak mam się prezentować i zachowywać, co robię dobrze, a co źle. Byłam pewna, że w dużej mierze wygrałam dzięki tej osobie. Ten wyjazd przyniósł mi wiele nowych kontaktów.

Następnego roku Biuro Miss Polonia dało mi możliwość wyjazdu do Japonii na konkurs Miss International. Udało mi się po raz kolejny wygrać światowy konkurs. Sama nie wierzyłam, że miałam takie szczęście.

Małgorzata mówi o tym ot tak po prostu, „pojechałam”, „udało mi się wygrać”. A jednak dziesiątki dziewczyn o takich sukcesach może tylko pomarzyć. Jak to się robi? Jaka jest recepta na sukces na konkursie międzynarodowym? Czy Małgorzata posiadła jakąś wiedzę tajemną niedostępną zwykłym śmiertelniczkom?

Teraz chyba już wiem, jak się wygrywa konkursy piękności. Jest kilka prawidłowości, wiele się na to składa. A najważniejsze to własne nastawienie psychiczne. Zawsze porównuję to do sportu, w którym żeby wygrywać, oprócz predyspozycji i techniki, ważny jest stan umysłu.

Myślę, że największym przygotowaniem dla mnie był kurs modelek, który skończyłam i wieloletnie doświadczenie na wybiegu i scenie. Kiedy już zdecydowałam się na start w konkursie Miss Polonia, miałam za sobą wiele konkursów regionalnych, w których zdobywałam doświadczenie. Wiedziałam już wtedy jak się pomalować, uczesać, zadbać o figurę. To zaprocentowało.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Miss Polski 1994

Finał Miss Polski ’94

Organizator: Missland

Data i miejsce: 22 października 1994 r., Operetka Warszawska

Prowadzenie: J. Kawalec, T. Stockinger

Laureatki:

Miss Polski – Magdalena Lewandowska

Vice Miss Polski – Agnieszka Zych i Aleksandra Skrzydło

Konkursy międzynarodowe:

  • Magdalena Lewandowska – Queen of the World ’94 (Moskwa) – II Vicequeen of the World ’94
  • Agnieszka Zych – Miss Baltic Sea ’95 (Finalndia) – Miss Baltic Sea ’95 + Miss Press

***

Koncert wieńczący wybory MISS POLSKI 1994 odbył się 22 października w Operetce Warszawskiej. W finałowej gali wzięło udział 26 kandydatek, wśród nich po raz pierwszy w tym konkursie reprezentantka amerykańskiej polonii. Najlepsza tego wieczora okazała się dziewiętnastoletnia MAGDALENA LEWANDOWSKA z Bydgoszczy, mierząca 178 cm wzrostu, uczennica V klasy Liceum Medycznego.  Jako nagrodę główną otrzymała 10 000 $. Tytuły Vicemiss przypadły w udziale dwóm mierzącym 170 cm wzrostu dwudziestolatkom: Agnieszcze Zych z Jasła (studentka prawa i administracji na Uniwersytecie Jagiellońskim) oraz Aleksandrze Skrzydło z Gliwic.

Zobacz

Wywiad z K. Gorazdą – cz. II

Karolina Gorazda – Miss Polonia 2003, znalazła się w Top 16 na konkursie Miss Earth 2004, reprezentantka Polski na konkursie Miss World 2003.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w kwietniu 2009 roku.

Konkursy międzynarodowe, czyli świat u stóp

Brałam udział w trzech międzynarodowych konkursach piękności: Miss Świata, Miss Ziemi i Miss Europy. Wszystkie trzy wspominam wspaniale, choć każdy był wyjątkowy i zupełnie różnił się od poprzedniego. Na żadnym z nich nie odniosłam spektakularnego sukcesu, ale ciężko było cokolwiek osiągnąć po takiej poprzedniczce, jaką była Marta Matyjasik. Ona zgarnęła wszystkie tytuły i mi już nic nie zostało 🙂 Na konkursie Miss Świata dostałam się do finałowej „10” Beach Beauty i byłam w finałowej „10” głosowania internautów. Na konkursie Miss Ziemi dostałam się do finałowej „16”, a na Miss Europy do finałowej „12”.

Najgorsze moje wspomnienie z okresu panowania to to, jak na tydzień przed finałem Miss Świata ciągle nie miałam sukni finałowej i nie wiedziałam jak ją zdobyć. To było strasznie stresujące, nie spodziewałam się, że zamiast przygotowywać się do wyjazdu, będę musiała biegać i załatwiać sobie stroje, buty, dosłownie wszystko.

Konkurs Miss Świata 2003 był wyjątkowy. 106 kandydatek z całego świata, traktowano nas jak gwiazdy, najlepsze hotele, wystawne bankiety, a do tego konkurs po raz pierwszy był organizowany w Chinach, w kraju, który zawsze pragnęłam zobaczyć. Organizatorom bardzo zależało na przedstawieniu Chin w jak najlepszym świetle, nie szczędzili więc środków na promocję. Zwiedziłyśmy kilka miast, najważniejsze to Pekin, Szanghaj, Xian, Hong Kong. Widziałyśmy chiński mur, armię z terakoty i wiele innych pięknych zabytków. Ten kraj zachwycił mnie ze względu na swoją niedostępność, różnorodność, historię, kulturę i krajobrazy.

Konkurs Miss World był świetnie zorganizowany, ale niesprawiedliwy. Dużo w nim było polityki, układów i układzików, ale i tak to zaszczyt móc w nim uczestniczyć.

Konkurs Miss Earth, mniej spektakularny, ale panowała tam fantastyczna rodzinna atmosfera, wszyscy byli dla siebie bardzo mili i życzliwi. Nie czuło się takiej presji i rywalizacji.

I Miss Europy – najmniejszy z konkursów. Bardzo profesjonalnie zorganizowany, przypomina trochę konkurs Miss Polonia. Jeśli koniecznie musiałabym wskazać najgorszy z konkursów, w których uczestniczyłam, to byłby to właśnie Miss Europy, ale tylko dlatego, że był najmniejszy i nie tak egzotyczny, jak poprzednie.

Wszystkie te trzy konkursy pozostaną na zawsze w mej pamięci. W konkursie krajowym jurorzy zwracają uwagę nie tylko na urodę, ale ważna jest też dla nich osobowość i fakt, czy kandydatka ma coś mądrego do powiedzenia. Jednak na konkursach międzynarodowych jest zupełnie inaczej. Tam liczy się przede wszystkim uroda, ale bardzo często też polityka, interesy i układy. Inteligencja nie ma większego znaczenia, wystarczy jeśli dziewczyna jest rozgarnięta, nawet angielskiego nie musi znać. Duże znaczenie ma natomiast jej zachowanie podczas zgrupowania i to jakie wrażenie wywrze na organizatorach. W cenie jest pracowitość, pokora, dobre wychowanie, ale też przebojowość i pomysł na siebie.

Dziewczęta przygotowujące się do startu w międzynarodowym konkursie piękności! Gdybym, bazując na własnym doświadczeniu, miała udzielić Wam rad…Zróbcie wszystko, co w waszej mocy, aby się świetnie przygotować. Jeśli trzeba poprawić sposób chodzenia czy angielski, lub schudnąć, zróbcie to. Świetne przygotowanie fizyczne jest niezbędne, jędrne opalone ciało, piękne włosy, skóra i paznokcie to absolutny standard. Jeśli chodzi o zachowanie podczas samego konkursu, to trzeba być aktywną, być zawsze tam, gdzie się coś dzieje, zaprzyjaźnić się z organizatorami i całą ekipą. Należy pamiętać, że często duży wpływ na waszą pozycję w rankingu ma ocena osób, które z wami przebywają na co dzień, a więc opiekunek, makijażystek, stylisty czy choreografa. Nie należy wybrzydzać, żalić się, narzekać, być znudzonym czy obrażonym. Należy pamiętać, ze konkurs to nie wakacje, tylko ciężka praca i trzeba go rozegrać strategicznie. Liczy się pierwsze wrażenie, więc 100 procent wysiłku trzeba włożyć w kilka pierwszych dni zgrupowania, aby potem się na chwilę wycofać, wrócić do szeregu, by się nami nie znudzili i w tym czasie gromadzić siły na zdwojony atak pod koniec 🙂

Karolina Gorazda dzisiaj

Karolina dziś to zupełnie inna osoba niż 6 lat temu ( jak to dawno było). Zdobycie tytułu Miss Polonia bardzo mnie zmieniło, to najfajniejszy okres w moim życiu. Konkurs nie zmienił jednak moich planów zawodowych, skończyłam studia, obroniłam pracę magisterską. No i chłopak też został mi ten sam, teraz już mąż. Jesteśmy razem od 14 lat. Wyszłam za mąż, urodziłam córeczkę, dziś jestem mamą i żoną. Moja córka Livia właśnie skończyła roczek. Macierzyństwo bardzo mnie zmieniło. Dopiero teraz jestem naprawdę szczęśliwa. Każdą wolną chwilę spędzam ze swoją córcią i wkrótce planuję następne dziecko. Chciałabym mieć dużą rodzinę. Od 5 lat mieszkam w Londynie. Myślę o powrocie do pracy w radio, jednak na razie nie mam wcale wolnego czasu, pomagam mężowi prowadzić dwie firmy. Pociąga mnie telewizja, ale nie wiem, czy potrafiłabym dla niej poświęcić swoją prywatność. Zawsze żyłam w biegu, miałam napięty grafik, wychodziłam rano i wracałam w nocy. Teraz trochę zwolniłam. Nie chcę przegapić najpiękniejszych chwil życia mojego dziecka.

Konkurs Miss Polonia dzisiaj

Nadal oglądam te największe konkursy piękności – Miss World i Miss Universe i oczywiście Miss Polonia. Od roku 2003 sam konkurs Miss Polonia się nie zmienił, formuła wciąż została ta sama, mam wrażenie jednak, że konkurs zyskał nowego ducha. Za czasów mojego panowania szefami byli Pan Michał Trocki i Pani Bogusława Gawrych. Są to ludzie, którzy konkursowi Miss Polonia oddali całe swoje życie i wiedzą o nim absolutnie wszystko. Od czasu, kiedy przejęła go Ela Wierzbicka, zyskał inny wymiar, świeżą krew i świetny marketing. Ela nie boi się wyzwań, więc jestem spokojna o przyszłość konkursu. Dziewczyny mają teraz więcej pracy i obowiązków, niż za moich czasów. Częściej występują w telewizji, pokazują się na „salonach” i w gazetach, biorą udział w bardziej komercyjnych przedsięwzięciach.

Z okazji przypadających w tym roku jego 80-tych urodzin, z głębi serca życzę konkursowi Miss Polonia wszystkiego co najlepsze! Powiem krótko – życzę marzeń wielkich i odważnych i odwagi by je spełniać!

Wywiad z K. Gorazdą – cz. I

Karolina Gorazda – Miss Polonia 2003, znalazła się w Top 16 na konkursie Miss Earth 2004, reprezentantka Polski na konkursie Miss World 2003.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w kwietniu 2009 roku.

Mądra studentka

W 2003 roku miałam 23 lata. Byłam studentką V roku Uniwersytetu Jagiellońskiego na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej. Przede mną było pisanie pracy magisterskiej i jej obrona. Miałam bardzo poukładane życie, wydawało mi się, że jestem już taka dorosła, mądra i nic mnie już nie zaskoczy. Jak bardzo się myliłam, miałam się dopiero przekonać. Marzyłam o podróżach, jednak jako studentka studiów dziennych pracująca tylko dorywczo, mogłam zapomnieć o wypadach dalszych, niż nad polskie morze.

Gromadzenie doświadczeń, czyli małymi kroczkami po koronę Miss Polonia

Moja obecność w finale tego prestiżowego konkursu to zasługa dwóch rzeczy: po pierwsze przypadku, a po drugie determinacji.

Pierwszy konkurs, w którym wzięłam udział, to Miss Polski Nastolatek. Dostałam się do finału w regionie małopolskim, jednak szybko się z niego wycofałam. Nie podobała mi się organizacja, zbyt wiążący kontrakt i nadużywający alkoholu organizator nie cieszący się dobrą opinią w środowisku. Po tej przygodzie wyrobiłam sobie zdanie na temat konkursów piękności i nie chciałam już więcej w nich uczestniczyć.
Kolejnym był zatem konkurs zupełnie z innej branży, dla modelek. Wysłana zostałam na niego przez agencję modelek, z którą współpracowałam. Cieszę się, że się tam znalazłam, ponieważ konkurs ten wygrałam. Miałam wtedy 17 lat i zyskałam więcej pewności siebie oraz 3 letni kontrakt z paryską agencją modelek.
Te pierwsze konkursy, choć nie miały bezpośredniego związku z moim startem w finale Miss Polonia, to przyczyniły się do niego pośrednio – poprzez wpływ jaki wywarły na mnie, na moją osobowość, pewność siebie i poczucie własnej wartości.

Potem dałam sobie spokój z wyborami Miss i nic nie zapowiadało, że to się zmieni. Aż do czasu, gdy spędzając kolejne wakacje u chłopaka w Londynie wychodziłam z kościoła i została mi wręczona ulotka reklamująca konkurs Miss Polonia Wielkiej Brytanii. Wraz z koleżanką postanowiłyśmy spróbować. Gdyby nie ta ulotka, to nigdy bym się nie zgłosiła, a ten konkurs był już bezpośrednio związany z moją obecnością w finale Miss Polonia 2003. Tak więc zostałam wybrana Miss Polonia Wielkiej Brytanii 2002 i w nagrodę miałam reprezentować polonię angielską na konkursie Miss Polonia 2002. Biuro Miss Polonia nie było jednak jeszcze na to gotowe i zdecydowali, że reprezentantki polonii owszem wystąpią w konkursie Miss Polonia, ale w następnym roku. Tym samym straciłam szansę na finał, gdyż rok później była już nowa Miss Polonia Wielkiej Brytanii – Kamila Sulej i to ona miała zająć miejsce w finale Miss Polonia 2003. Ja zostałam zaproszona jako gość specjalny do Gdyni na galę Miss Polonia 2002 i tak bardzo mi się spodobało, że postanowiłam mimo wszystko wziąć udział w tym konkursie. Moja droga do finału Miss Polonia 2003 nie była tak złożona i skomplikowana jak innych dziewczyn. Nie brałam udziału w konkursach regionalnych. Wystartowałam w nim zaczynając od zera, czyli od przeglądu open, na który mogły zgłosić się wszystkie dziewczyny, które z jakichś przyczyn nie wystartowały w konkursach regionalnych. Przeszłam wszystkie etapy i tak oto zostałam finalistką Miss Polonia 2003!

Zanim na moją głowę założono koronę Miss Polonia musiałam odbyć tradycyjne przedfinałowe zgrupowanie przygotowawcze. To czas, który wspominam najmilej, wszystkie finalistki razem, dużo śmiechu i łamania regulaminu, ale cicho sza. Finał 2003 był organizowany przez stację TVN, więc jak przystało na duże telewizyjne przedsięwzięcie, wiele się działo. Nagrywałyśmy filmiki o każdej z kandydatek, były sesje zdjęciowe, wywiady, nauka choreografii, styliści, fryzjerzy i makijażysci pracowali nad zmianą naszych wizerunków. Wszystkim zajmowali się profesjonaliści i wiele się można było od nich nauczyć. Wszędzie towarzyszyły nam kamery i zawsze ktoś robił zdjęcia. Wszystko było świetnie zorganizowane, mieszkałyśmy w ładnym hotelu, było super. Oczywiście to nie była sielanka, ciężko pracowałyśmy, byłyśmy niewyspane, zmęczone, często niezadowolone z wizerunku, jaki nam proponowano, ale byłyśmy razem, dzieliłyśmy ten sam los i bardzo się polubiłyśmy. Do dziś z wieloma dziewczynami utrzymuję kontakt. Takie zgrupowanie jest niezbędne, nie tylko ze względu na choreografię, którą trzeba zapamiętać. Można na nim nauczyć się obycia ze sceną, sposobu poruszania, radzenia sobie ze stresem, kamerami, publicznością. Fajnie było być częścią programu na żywo, gdzie wszystko musi ze sobą idealnie współgrać i do siebie pasować.

Być Miss Polonia…

Co mnie najbardziej zaskoczyło w trakcie roku panowania?
Przede wszystkim zaskoczyła mnie moja wygrana. Zupełnie nie byłam w kanonie Miss. Miałam bardzo ekstrawagancką fryzurę i wyglądałam raczej jak modelka, a nie jak Miss.
Po drugie zaskoczyła mnie moja popularność. Nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele osób oglądało ten finał. Ludzie zaczepiali mnie na ulicy i prosili o autograf, a najbardziej zdziwiła mnie liczba osób, które przyszły powitać mnie zaraz po finale w moim rodzinnym mieście Krakowie. Tam były tłumy!
Ale najbardziej zaskoczył mnie pewien telefon…Otóż okazało się, że mam w Bieszczadach wielbiciela, któremu strasznie się spodobałam i chce mi przywieźć pół tony drzewa na opał i świeżutkie ryby z potoku. A jak już z tym wszystkim przyjedzie, to żebym się na kawę z nim umówiła. To był najbardziej szczery i prostolinijny chłopak, jakiego w życiu poznałam.

Najważniejszymi obowiązkami Miss Polonia są: reprezentowanie Biura Miss Polonia na różnego rodzaju imprezach i konkursach regionalnych, start w konkursach międzynarodowych, wywiady, współpraca z organizacjami charytatywnymi.

Po wyborach mam wspaniałe wspomnienia, których nikt mi nie odbierze. Poznałam wiele znanych osób, gwiazd showbiznesu. Do dziś utrzymuję kontakt z kilkoma dziewczynami z konkursu – Karoliną Bużek, Edytą Zuzulą, czy Moniką Buczyńską. Wygrałam fajny samochód, wzięłam udział w kilku programach telewizyjnych, mam koleżanki w prawie każdym kraju na świecie, ale najbardziej cenię sobie przyjaźń z naszymi polskimi „misskami” Kasią Borowicz, Martą Matyjasik i Ewą Wachowicz.

Pełniąc obowiązki Miss Polonia odwiedziłam kilka krajów, ale najbardziej spektakularne były Chiny. Poza Chinami zwiedziłam też Filipiny, Tunezję, Francję i Białoruś.

Najtrudniejsze w byciu Miss jest to, że trzeba się ciągle uśmiechać, zawsze wyglądać świetnie, nie ma miejsca na gorsze i lepsze dni. Dla mnie osobiście najtrudniejsza była krytyka innych, ciągle czułam się oceniana i osądzana. Czułam na sobie wzrok ludzi i słyszałam komentarze: „Ona jest Miss Polonia?! A kto ją wybrał? Taka paskuda! Ładniejsze od niej po ulicach chodzą i nie pchają się na wybory”.
Chciałabym móc powiedzieć, że wystarczy się takimi negatywnymi aspektami popularności nie przejmować, ale ja się przejmowałam zawsze i do dziś się przejmuję. Nie radzę sobie z krytyką, może dlatego, że mało wierzę w siebie.Nauczyłam się, że showbiznes to bezwzględny i fałszywy świat, w którym nie ma przyjaźni. Jesteś produktem marketingowym, który ma zarabiać pieniądze. Jesteś zdany na siebie i nie zabraknie ludzi, którzy podłożą ci kłody pod nogi. Przekonałam się, że nie chcę być częścią tego świata, nie nadaję się, nienawidzę być ciągle oceniana i krytykowana. To była świetna przygoda, wiele się nauczyłam o sobie, ale wolę być anonimowa, biegać w brudnych dresach i bez makijażu, jeśli mam na to ochotę. Przeszłam przyspieszony kurs dojrzewania i dostałam niezłą szkołę życia. Przydała się, jestem twardsza, bardziej stanowcza, asertywna i mądrzejsza. Przekonałam się, co jest tak naprawdę w życiu ważne.