Miss Polski 2001

Finał Miss Polski ’01

Organizator: Missland

Data i miejsce: 16 listopada 2001 r., Sala Kongresowa PKiN w Warszawie

Reżyseria: J. Józefowicz

Choreografia: M. Gietler

Prowadzenie: M. Piechowiak, M. Szczygieł

Gwiazdy wieczoru: De Mono, zespół Teatru Buffo

Jury: U. Eckberg

Laureatki:

Miss Polski – Ewa Wiertel

Vice Miss Polski – Kamila Rasteńska i Aneta Pietrzak

Konkursy międzynarodowe:

  • Kamila Rasteńska – Miss Tourism International 2002 (Sri Lanka) – 4 miejsce
  • Kamila Rasteńska – Miss Globe International 2002 (Turcja)

***

Przedfinałowe zgrupowanie ponownie odbyło się na chorwackiej wyspie Rab, zaś gala finałowa konkursu MISS POLSKI 2001 odbyła się 16 listopada w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie z udziałem 29 finalistek. Za najpiękniejszą wśród nich, jury uznało dwudziestoletnią EWĘ WIERTEL z Lubania, mierzącą 181 cm wzrostu, która w nagrodę otrzymała motocykl „Junak”. I Vicemiss została Kamila Rasteńska z Białegostoku, która rok wcześniej była jedną z 20. finalistek konkursu Miss Polonia 2000, zaś II Vicemiss Aneta Pietrzak z Jaworzna.

Wywiad z L. Wasiak, cz. III

Lidia Wasiak – Miss Polonia 1983; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1983.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2009 roku.

„Ten system musi paść” – czyli moje perypetie za granicą

Pełniąc obowiązki Miss Polonia, brałam udział w wyborach Miss Świata 1983 w Wielkiej Brytanii, z finałem w Londynie oraz Miss Europy 1984 w Austrii, z finałem w uroczym, alpejskim miasteczku Badgastein.

Po wyborach Miss Świata w Londynie spędziłam tydzień pracując w Szwecji w firmie kosmetycznej „Catzy of Sweden”, z którą miałam podpisany kontrakt na reklamowanie produktów do pielęgnacji włosów. Wspaniali ludzie, nieraz jako sponsor wyborów Miss Polonia w 1983 roku ratowali ówczesnych polskich organizatorów przed kompletną porażką.

Miałam też okazję zwiedzić Norwegię przy okazji zaproszenia przez dyrekcję biura Miss Norway na sesję zdjęciową do Oslo.

Wszystkie te wyjazdy były dla mnie pierwszymi podróżami za „żelazną kurtynę”. Czułam się jak w filmie, wszystko było takie inne niż w naszej szarej rzeczywistości.

Pamiętam spacer po Londynie, już po finale Miss Świata. Oglądaliśmy wystawy ekskluzywnych sklepów, a Tadeusz Tarkowski z TVP powiedział: „Słuchajcie, ten system musi paść, przecież oni tego nigdy nie sprzedadzą!” 🙂

Spotkałam za granicą wiele sławnych osób. Niesamowitym przeżyciem było, gdy z kandydatkami do tytułu Miss World występowałyśmy m.in. z Twiggy w Drury Lane Theatre w Londynie, gdzie gościem honorowym była królowa Elżbieta, która przyszła za kulisy nas osobiście pozdrowić.

Wspominam też ze wzruszeniem udział w aukcji na cele dobroczynne w największej sali bankietowej w Europie, gdzie wystawiono zaledwie 6 prezentów przywiezionych specjalnie na tą okazję przez kandydatki do tytułu Miss World, m.in. moją lalkę z Cepelii w stroju ludowym, która została ostatecznie zlicytowana za…1,5 tys. funtów.

Pomimo kilku propozycji pozostania na stałe na Zachodzie (od polonii Blackpool, w Ambasadzie w Wiedniu, od dyrekcji biura Miss Norwegii w Oslo) nie zdecydowałam się na to. I nigdy nie żałowałam takiej decyzji.

Niestety dla organizatorów wyborów Miss Polonia w 1983 roku byłam króliczkiem doświadczalnym. Ich bezradność przejawiała się właśnie przede wszystkim przed i w trakcie wyjazdów zagranicznych. Na wybory Miss Świata do Londynu pojechało 13 osób z Polski, ale na porządną sukienkę dla mnie na wyjście finałowe, czy gwarantowaną w umowie garderobę i kosmetyki nie znaleziono pieniędzy…

Zamiast pomagać, dochodziło do sytuacji, w których towarzyszące mi osoby być może szkodziły… Chociażby awantura, którą wywołali przed wejściem do Royal Albert Hall, gdzie odbywał się finał Miss World ’83, o odebrane przez nieznaną osobę bilety dla skłóconej 13-nastki z Polski, czemu przyglądali się dziennikarze z innych krajów i organizatorzy!

Czy historia  zza kulis – podeszła do mnie pani przedstawiając się i mówiąc, że będzie moją tłumaczką, odczytałam to jako dobrą prognozę, bo tylko finalistki awansujące do Top 7 miały taki przywilej! Niestety nie uszło uwadze stojącego obok Jurka Chmielewskiego pracującego dla organizatorów z Polski, że tłumaczka ma do klapy marynarki przypięty znaczek „Solidarności” i kazał jej go natychmiast zdjąć…Więcej tej pani  nie widziałam.

Ale i tak myślę, że poradziłam sobie całkiem nieźle. Na 74. startujące i w zdecydowanej większości piękne i świetnie przygotowane kandydatki, z towarzyszącymi im menagerami i stylistkami, jako pierwsza Polka biorąca udział w wyborach Miss World, uplasowałam się na 16. miejscu 🙂

W Wiedniu z kolei przed wyborami Miss Europe zaginął mój bagaż (w hotelu Hilton!). Suknie na wyjścia konkursowe, buty, kosmetyki pożyczały mi dziewczyny, bo organizatorzy z Polski okazali się kompletnie bezradni, że nie wspomnę o ewentualnym odszkodowaniu.

Pamiętam też sytuację po gali w Londynie, byłam już bardzo zmęczona tym wszystkim, tęskniłam za bliskimi, obawiałam się konsekwencji miesięcznej nieobecności w szkole. Zgodnie z umową  mieliśmy wrócić do Polski zaraz po zakończeniu wyborów w Londynie.

Nieoczekiwanie organizatorzy z Estrady nakazali mi jechać do Blackpool na spotkanie z polonią. Odmówiłam (rozmowa toczyła się w samochodzie), jeden z organizatorów powiedział, że jak mi się nie podoba taki plan, to mogę wysiąść, więc wysiadłam i zostałam samiutka w centrum Londynu… Oczywiście zrobili kilka rundek i wrócili po mnie.

Do Blackpool ostatecznie pojechałam. Na szczęście polonia brytyjska przyjęła mnie niezwykle serdecznie i troskliwie i to jest jedno z moich najmilszych wspomnień.

Jeszcze inna nieprzyjemna historia również z pobytu w Londynie. Już po finale czekałam przed hotelem na taksówkę, ponieważ wraz z dyrekcją Estrady Stołecznej miałam pojechać na galowe spotkanie do Ambasady Polskiej. Podjechała czarna taksówka, wsiadam, a tam siedzi pani z Expressu Wieczornego i mówi, że jest zmiana planów i muszę jechać z nią. Wiezie mnie w nieznane miejsce i pozostawia bez dalszych wyjaśnień samą, w jakimś małym mieszkanku na obrzeżach miasta. Na drugi dzień rano przyjeżdża po mnie i dowiaduję się, że pracownicy Expressu mieli inne plany co do mojej osoby niż dyrekcja Estrady, dlatego, jak napisała później jedna z warszawskich gazet, po prostu mnie porwali.

To tylko część wydarzeń, które pamiętam, ale było ich znacznie więcej. Te, które opowiedziałam, były z tych „grubszych afer”. Moja historia trwała zaledwie 9 miesięcy, ale nadaje się na niezłą powieść 😉

Show nie musi trwać, czyli co teraz…

Do 1989 roku śledziłam konkursy piękności. Często zapraszano mnie do jury Miss Polonia, kibicowałam swoim faworytkom, śledziłam ich późniejsze losy, obserwowałam, jak organizacja konkursu Miss Polonia zmienia się na lepsze. Kandydatki były coraz lepiej przygotowane, wystylizowane, przybywało firm sponsorujących, coraz droższe były nagrody. Poznałam osobiście wszystkie Miss lat 80-tych. Za każdym razem byłam mile zaskoczona, że dziewczyny są takie sympatyczne, naturalne, bezpośrednie. Z ich opowieści wiedziałam, że też nie raz miały „pod górkę”… Wiele nas łączyło. Miss z lat 80-tych to zdecydowanie moje ulubione Miss Polonia.

Każda z nas, z Miss Polonia,  ma dzięki  konkursowi, który w tym roku świętuje 80-te urodziny, swoją niepowtarzalną historię – życzę organizatorom konkursu i przyszłym Miss Polonia, oby były to zawsze tylko cudowne wspomnienia…

Gdyby ktoś z moich znajomych pytał mnie o radę, prosił o pomoc w podjęciu decyzji, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, odpowiedziałabym, że każdy powinien podejmować taką decyzję sam, jeżeli tylko czuje się na siłach, lubi popularność i zdaje sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji bycia osobą publiczną i potrafi się do tego wszystkiego zdystansować… Ale z drugiej strony podobno wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono, więc skąd tak na pewno dziewczyny przed wyborami mają wiedzieć, czy podołają takiemu wyzwaniu?

Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że właściwie wygrana w konkursie Miss nie miała większego wpływu na moje życie, a jeśli, to na bardzo krótko. Na pewno miała wpływ na mój charakter. Musiałam błyskawicznie się usamodzielnić i wydorośleć… A na życie zawodowe i osobiste, realizację marzeń…? Myślę, że wszystko potoczyłoby się  tak samo i bez tego tytułu.

Największym moim sukcesem jako Miss jest chyba to, co usłyszałam od najbliższych mi osób, że nie zmieniłam się, pomimo wielu sukcesów, popularności i także tak wielu przeżytych nieprzyjemnych sytuacji pozostałam nadal wesołą, życzliwą, towarzyską i skromną osobą. Pozostałam sobą…

Ale jednocześnie nawet moi bliscy zauważają, jak mocno zahartowały mnie tamte wydarzenia, że nauczyłam się w końcu bronić przed złośliwością i zawiścią ludzką i otoczyłam ochronnym pancerzykiem, do którego niewiele osób ma wstęp…

Po wyborach dostałam się na Uniwersytet Szczeciński, kupiłam kawalerkę, wyszłam za mąż, urodziłam córeczkę, otworzyłam mały salonik solaryjno-kosmetyczny, czyli moje marzenia z lat młodzieńczych zostały spełnione 🙂

Nadal mieszkam w tej samej urokliwej dzielnicy Szczecina, ale już w większym mieszkanku. Od niedawna pracuję na stanowisku menagera w salonie Beauty & Spa. Z wolnym czasem u mnie krucho, ale każde takie chwile spędzam z bliskimi mi osobami – nastoletnią córką, partnerem, przyjaciółmi.

Najważniejsze jest w życiu, by nigdy nie żałować, że zrezygnowało się z jakiegoś marzenia… Ja nigdy nie rezygnuję i jestem bardzo szczęśliwą kobietą.

Wywiad z L. Wasiak, cz. II

Lidia Wasiak – Miss Polonia 1983; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1983.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2009 roku.

„Lidka, za 10 minut zbiórka w hallu”, czyli smak sukcesu

Finał konkursu, cała ta gala, radość ze zwycięstwa, gratulacje… To wszystko działo się jak w przyspieszonym filmie… Już na drugi dzień zaczęła się (od 6.00 rano – wywiad w radiu) praca Miss – czyli obowiązki  przewidziane w kontrakcie podpisanym z organizatorami.

Nie sprawiały mi większych trudności częste wyjazdy, lubiłam podróże, a ponieważ byłam niezłą uczennicą, wszystkie wynikające z nich zaległości szybko nadrabiałam.

Stałam się też mistrzynią szybkości pakowania się – po nieoczekiwanym telefonie do hotelowego pokoju: „Lidka za 10 minut zbiórka w hallu, wyjeżdżamy!”,  potrafiłam ogarnąć się błyskawicznie.

W sumie to były bardzo sympatyczne wyjazdy, spotkałam wiele popularnych osób. Najmilej wspominam występy z artystami estrady polskiej na koncertach „Gwiazdy nad Tarnowem”.

Krzysztof Materna, Jan Pietrzak, Krystyna Prońko, Magda Umer, Zbigniew Wodecki, chłopaki z zespołu Lady Pank i Oddziału Zamkniętego – to tylko nieliczne osoby z tych, które miałam przyjemność poznać osobiście. Wszyscy byli dla mnie mili, życzliwi i pomocni w moim zagubieniu w świecie estrady…

Zaskakiwały mnie częste prośby o autograf z dedykacją, przychylność i sympatia ze strony zupełnie obcych ludzi, kwiaty… Pamiętam też taki zabawny epizod – lider jednego z zespołów podszedł do mnie i zapytał, czy może mnie pocałować w policzek, bo jeszcze nigdy nie całował księżniczki J

Po tamtym roku zostało mi mnóstwo wspomnień, miłych…ale też i niezbyt przyjemnych. Ale te drugie schowałam głęboko w pamięci i staram się do nich nie wracać.

Zachowałam dużą torbę, do której zbierałam listy od osób z Polski i z różnych stron świata, wszystkie zaskakujące i życzliwe. Na wielu kopertach nie było adresu tylko moje imię, nazwisko i tytuł, czy przykładowo tylko napis „Miss Polinski, Poland”(?!),  a i tak docierały do mnie J

Mam też gruby album ze zdjęciami i artykułami tak oryginalnie zatytułowanymi jak: „Znowu Monarchia”, Bursztynowa Dziewczyna”, „Typ na Londyn”. Również  zachodnie gazety pisały o Miss Polonii’83,  takie jak „Time”(!), „Daily Mail” czy „Bild”. Wybory po 25-letniej przerwie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem mediów zarówno w Polsce, jak i za granicą.

Mam koronę. Wtedy otrzymywało się ją na pamiątkę, nie było to trofeum przechodnie, jak to miało miejsce od 1985 roku.

Wygrany Maluszek długo mi służył. Co miłe, widziałam go jeszcze kilka lat temu na jednej ze szczecińskich ulic!

Bardzo szybko zrozumiałam, że rola Miss jest nie dla mnie… Miałam dosyć popularności, tych wszystkich komentarzy na mój temat, zaczepek na ulicy. Odebrano mi spokój i prawo do bycia sobą, do własnego prywatnego życia. Nie byłam na to absolutnie przygotowana…

Pierwszy raz odczułam, że jestem osobą publiczną jeszcze w Sali Kongresowej tuż po koronacji, gdy konferansjer Wowo Bielicki zaintonował, a publiczność wstała i chóralnie odśpiewano mi „Sto lat”… Do dziś dreszcz przebiega po mojej skórze, gdy wspomnę tamte łzy i wzruszenie. To był ostatni moment, kiedy byłam naprawdę bezgranicznie szczęśliwa z powodu wygranej…

Potem już wszystko potoczyło się szybciutko, niby z moim udziałem, a jednak jakby poza mną. W zasadzie nie miałam wpływu na żadną decyzję, nie autoryzowałam wywiadów, zdjęć, nie mogłam decydować, na którą imprezę czy spotkanie chcę jechać, a które zaproszenia odrzucić, które kontrakty podpisać. O wszystkim z powodu konstrukcji umowy z organizatorami wyborów Miss Polonia 1983, którą to miałam obowiązek podpisać, decydowali oni – organizatorzy, którzy bardziej zajmowali się swoimi kłótniami o organizację wyborów niż mną…

Nieprzyjemne sytuacje i kłopoty zaczęły się pojawiać już po kilkunastu tygodniach od mojej koronacji, kiedy doszło do sporów o prawo do organizowania konkursu Miss Polonia między Estradą Stołeczną, a „Expressem Wieczornym”. W konsekwencji tej kłótni moja ”kadencja” trwała tylko 9 miesięcy, ponieważ nowi organizatorzy w następnym roku zorganizowali finał o 3-mce wcześniej.

Z tego powodu również nie pojechałam do USA na konkurs Miss Universe, chociaż miałam to gwarantowane w kontrakcie podpisanym z Estradą Stołeczną reprezentowaną w tamtych czasach przez dyrektora Stanisława Cejrowskiego.

Pamiętam też sytuację, gdy przyniesiono mi umowę na publikację mojego zdjęcia w kalendarzu, odmówiłam z powodu proponowanej śmiesznej sumy, a kalendarz z moim zdjęciem i tak się ukazał.

Nie było pojęcia stylista, kolorystka, wizażystka czy pani od PR…

Stres, plotki, niesprawiedliwa krytyka – wiele łez przez to wylałam, ale po tych 9. miesiącach „missowania” uodporniłam się w końcu na takie zachowania i coraz trudniej już było mnie zranić.

Nie przypominam sobie natarczywych wielbicieli… Przemiłych było wielu, ale to osoby, które wielbiły Miss, a nie mnie. Bo jak inaczej wytłumaczyć zdarzające się propozycje matrymonialne od osób, których w ogóle nie znałam ?

Ale w życiu nie dostałam tylu kwiatów. To było zawsze sympatyczne 🙂

Wywiad z L. Wasiak, cz. I

Lidia Wasiak – Miss Polonia 1983; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1983.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2009 roku.

„Do malucha się zmieszczę”, czyli jak zostałam Miss Polonia

Miss Polonia 1983…

Moja historia zaczęła się w Koszalinie, gdzie za namową koleżanki, która miała wielki apetyt na ten tytuł, zgłosiłyśmy się na wstępne eliminacje do wyborów Miss Pomorza Zachodniego.

Miałam wtedy 21 lat. Byłam uczennicą Policealnego Studium Medycznego, Wydziału Fizjoterapii i typową, wesołą dziewczyną, z marzeniami jakie miało wiele moich rówieśniczek – pójść na studia medyczne, poznać swojego „księcia”, zdobyć dobrą pracę, założyć szczęśliwą rodzinę…

Na eliminacjach wstępnych w Koszalinie dostałam się do półfinału wyborów Miss Pomorza Zachodniego, które odbyły się w Teatrze Letnim w moim rodzinnym Szczecinie.

Tam zostałam Miss Publiczności, ale jury wybrało inną kandydatkę. Zakwalifikowałam się jednak do finału konkursu Miss Pomorza Zachodniego, który miał się odbyć ponownie w Koszalinie.

I tu ciekawostką było, że jako jedyna kandydatka, nie byłam na zgrupowaniu przed wyborami Miss Pomorza Zachodniego ’83! Nie dotarł do mnie list z zawiadomieniem o tym zgrupowaniu, a koleżanka, która mnie na wybory namówiła, i z którą właśnie spędzałyśmy wakacje nad morzem – wyjechała cichaczem na to zgrupowanie, w ogóle mnie o nim nie informując. Nigdy nie spodziewałabym się, że aż tak poważnie traktuje coś, co miało być w założeniu tylko dobrą zabawą… Ale dużo mi pomogły inne konkurentki w Koszalinie, pokazując tuż przed każdym wyjściem planowaną choreografię.

Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu i radości, tym razem głos publiczności i jury był zgodny i zostałam Miss Pomorza Zachodniego, stając się w tym momencie automatycznie jedną z 31. finalistek ogólnopolskiego konkursu Miss Polonia ’83.

Do Szczecina wróciłam sama pociągiem, bo koleżanka i jej rodzice, z którymi ich samochodem przyjechałyśmy na ten finał, obrazili się okrutnie, że to ja zdobyłam ten laur, a nie ona…

Galę finałową zorganizowano w Warszawie. Poprzedzało ją oczywiście zgrupowanie przedkonkursowe i tym razem bez nauk pani choreograf już na pewno nie dałabym sobie rady w Sali Kongresowej. Było bardzo dużo  prezentacji i układów, w tym tanecznych m. in. z Andrzejem Rosiewiczem.

W mojej opinii finał Miss Polonia w 1983 roku był zorganizowany bardzo sprawnie. Dyrekcja Estrady Stołecznej, która była wtedy organizatorem konkursu, zaprosiła wielu znanych wykonawców, program był ciekawy, zabawny, miałyśmy dużo prezentacji na scenie w pięknie przygotowanej na tę galę Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki.

Chociaż nie do końca może przemyślana była scenografia ze schodami na środku sceny – musiałyśmy schodzić z dwudziestu stopni, w wysokich szpilkach, patrząc na widownię i uśmiechając się promiennie! Aż trudno uwierzyć, że wszystkie finalistki tak dzielnie dały sobie z tym radę.

Julia Morley, prezes konkursu Miss Świata, która wraz z ówczesną Miss World była gościem organizatorów Miss Polonia, chciała zerwać kontrakt z powodu naszej prezentacji w strojach bikini. To było zabronione na konkursach piękności, które miały podpisaną umowę z biurem Miss Świata. Dziewczyny musiały występować w strojach jednoczęściowych, aby nie odsłaniać pępka. Ale organizatorzy jakoś załagodzili sytuację.

Samej imprezie nie towarzyszyły żadne sensacje, problemy, plotki. Ja ich w każdym razie nie znam.

Nagrodą główną za zdobycie tytułu Miss Polonia miał być Fiat 126p, czyli popularny „Maluch”.

Przypomniała mi się taka anegdotka: przed wyborami Miss Polonia siedziałyśmy z kilkoma uczestniczkami konkursu i Andrzejem Rosiewiczem przy stoliku w kawiarni. Dziewczyny zamawiały herbatki, kawy, a ja lody. Jedna z nich powiedziała :”Lidka nie jedz lodów, bo będziesz gruba”, a ja na to :”Ale do malucha się zmieszczę”. Było dużo śmiechu, a p. Andrzej pochwalił mnie za tę ripostę.

Podobno później w którymś z wywiadów w Teleexpressie powiedział, że nagroda dla mnie była zbyt skromna i organizatorzy powinni chociaż dorzucić przyczepkę 😉 W warszawskim finale otrzymałam znowu najprzyjemniejsze dla mnie wyróżnienie – tytuł Miss Publiczności  i koronę Miss Polonia 1983.

Wywiad z M. Kwiecień

Marta Kwiecień – Miss Polonia 1999; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1999.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2009 r.

Droga do korony, czyli od studentki do Miss

Zdecydowałam się na udział w konkursie Miss Polonia w 1999 roku. Miałam wtedy 19 lat. Byłam studentką 1-szego roku Politechniki Lubelskiej, Wydziału Inżynierii Budowlanej. Interesowałam się projektowaniem wnętrz, malarstwem i modą.

Zanim uznano mnie za najpiękniejszą Polkę, musiałam pokonać kolejne szczeble konkursu. Zaczęłam od eliminacji regionalnych na Lubelszczyźnie, potem były wybory Miss Lublina, gdzie byłam 1-wszą vicemiss, następnie wybory Miss Lubelszczyzny, które wygrałam, półfinały ogólnopolskie, no i finał Miss Polonia ’99.

Poprzedziło go zgrupowanie przygotowawcze. Odbywało się ono pod Warszawą, trwało 2 tygodnie. Był to czas spędzony na próbach, przymiarkach oraz rozmowach z jurorami. Zajęcia trwały od rana do wieczora. Zgrupowanie przypominało trochę ,,kolonie”. Tylko bez imprez i chłopaków. Czyli zajęcia w grupach, zakaz oddzielania się od reszty itd. Ogólnie wspominam je dobrze. Nauczyłam się tam pokory, samodzielności, samodyscypliny oraz umiejętności dostosowania się do panującej sytuacji.

Być Miss Polonia, czyli przyspieszony kurs dojrzałości

Na pewno nie żałuję niczego. Cieszę się, że wystartowałam w konkursie, uważam że była to wspaniała przygoda.

Zostałam wybrana Miss Polonia ’99.

Bycie Miss było dużą frajdą.

Najważniejszymi moimi obowiązkami było przede wszystkim reprezentowanie Polski na konkursach międzynarodowych. Oprócz tego uczestniczyłam w wielu balach charytatywnych, wyborach regionalnych Miss, różnych galach wręczania nagród, itd. Reasumując – większość weekendów przez rok panowania miałam zajętych.

Najtrudniejsze podczas tego roku były rozstania z Rodziną i chłopakiem. Reszta była przyjemnością 🙂

Bardzo dobrze się czułam w roli najpiękniejszej Polki. Konkurs nauczył mnie odpowiedzialności, dodał pewności siebie, obecnie nie ma chyba sytuacji, która by mnie mogła stresować czy wyprowadzić z równowagi. Jestem osobą odporną na krytykę, doświadczenia z młodości nauczyły mnie, że nie można przejmować się tym, co mówią inni. Starałam się trzymać z daleka od ludzi zawistnych i takich, którzy pomniejszają cudze ambicje. Jak powiedział Mark Twain: …Mali ludzie zawsze tak robią, a naprawdę wielcy sprawiają, że czujesz, że i Ty możesz być wielki…Dlatego nie martwię się krytyką 🙂 Chyba, że mówią mi coś w dobrej wierze tylko najbliższe osoby.

Jeśli chodzi o natarczywych wielbicieli, to było ich trochę, ale na szczęście mój ówczesny chłopak, a obecny mąż, zawsze trzymał rękę na pulsie i w sytuacjach trudnych pomagał mi w pozbyciu się takiego delikwenta.

Dzięki wyborom Miss Polonia jako młoda dziewczyna znalazłam się w zupełnie dla mnie nowej sytuacji, przez co wyniosłam nowe doświadczenia w kontaktach z ludźmi. Jestem bardziej otwarta do otaczającego mnie świata, ludzi. Potrafię odnaleźć się w każdej sytuacji i wychodzę z założenia, że nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba tylko chcieć. Bo jak brzmi moje ulubione motto: …W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę, a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu…

Przez rok panowania poznałam wiele znanych osób, jednak nikt na mnie nie wywarł specjalnego wrażenia, ani nie rozczarował. Jeśli kogoś poznaję, to staram się go nie oceniać…

Po konkursie oprócz licznych zdjęć zostały mi sukienki z wyborów, z którymi nie bardzo wiem, co mam zrobić oraz szarfy z tytułami 🙂

Samochodem, który wygrałam jako Miss Polonia – Peugeotem 206, jeżdżą Rodzice.

Świat na wyciągnięcie ręki, czyli podróże w koronie

Uczestniczyłam w dwóch konkursach międzynarodowych: Miss Świata oraz Miss Studentek Świata. Wybory Miss Świata odbyły się w Londynie oraz na Malcie, Miss Studentek w Korei Południowej.

Najbardziej jednak wywarła na mnie wrażenie podróż do Stanów Zjednoczonych. Byłam zaproszona przez amerykańską polonię na Paradę Pułaskiego, mieszkałam w hotelu Hilton w samym sercu Manhattanu.

Najbardziej jedynie żałowałam, że wybory Miss Świata nie odbywały się w jakimś bardziej atrakcyjnym miejscu. Zresztą w ciągu całego roku panowania najgorzej się czułam właśnie na wyborach Miss Świata. Nie bardzo potrafiłam się tam odnaleźć. Dziewczyny z innych krajów były świetnie przygotowane do konkursu pod względem strojów, makijażu, całej stylizacji, a ja na ich tle czułam się jak szara myszka z Polski. Konkurentki miały inne kreacje na każdy dzień, a ja pojechałam zaledwie z kilkoma rzeczami i to w większości sukienkami, które kupili mi Rodzice. Bardzo się starali mi w tym okresie pomagać, za co jestem im bardzo wdzięczna. Natomiast  Organizatorzy konkursu mimo, że widać było, że im zależy i wkładali w wybory Miss Polonia dużo serca, raczej nie mieli smykałki marketingowej 😦 Nawet sama pomogłam im znaleźć firmę z Lublina, która uszyła mi wieczorową suknię na wyjście podczas gali Miss Świata.

Uważam, że oprócz urody w konkursach piękności ważna jest osobowość. To jak się dana kandydatka zachowuje, jaką jest osobą. Myślę, że jurorzy mogą to z łatwością poznać podczas rozmów. Często już po kilku zdaniach można się zorientować, czy ktoś ma w sobie to „coś”. Czy roztacza ,,aurę” wokół siebie.

Zaś moim następczyniom przygotowującym się do startu w międzynarodowym konkursie piękności poradziłabym, niech pamiętają, że …,,Nigdy nie ma drugiej okazji, aby zrobić pierwsze wrażenie”…Powinny wiedzieć, że najważniejsze, aby nie robiły nic wbrew sobie.  Niech się cieszą udziałem w konkursie i wszystko traktują jak wspaniałą przygodę, bo na pewno po latach będzie co wspominać …

Marta dzisiaj, czyli radość z codzienności

Obecnie jestem szczęśliwą mężatką i mieszkam w Warszawie. Pracuję we francuskiej firmie Pierre Fabre Medicament na stanowisku Przedstawiciela Medycznego. Uwielbiam aranżację i kreację wnętrz, obecnie buduję mój pomysł na nowe mieszkanie, do którego niebawem się przeprowadzam. W swoich pomysłach lubię bawić się kolorem, tak samo  w modzie  i makijażu.

A skoro o kolorze, to moje życie  jest pełne barw… jest jak podróże, które są moją największą pasją, motywują mnie do działania i dają wiatru w żagle 🙂 Wyjeżdżam  kilka razy w roku, by poznawać nieznane i ładować akumulatory na intensywne życie.

Często spotykam się z przyjaciółmi, chodzimy do restauracji, kina, spacerujemy.

Aktywnie i regularnie uprawiam sport, chodzę na fitness, spinning, jeżdżę na rowerze, nartach.

Mam psa rasy York, który wabi się Biceps.

Kolejne moje ulubione motto to …W uśmiechu jest całe bogactwo człowieka…

Nie mam swojej ulubionej Miss Polonia. Obecnie nie śledzę konkursów piękności. Jeśli już jakiś obejrzę, to raczej jest to przypadek. Wynika to z tego, że prawie w ogóle nie oglądam telewizji 🙂 Jeśli jednak mi się uda już na jakiś finał natrafić, to na pewno nie śledzę gali od ,,deski do deski”.

Ciężko jest mi ocenić, czy konkurs Miss Polonia zmienia się na lepsze, czy na gorsze. Każdy okres w jego historii miał swoje plusy i minusy. Nie wiem, czy jest sens zastanawiać się nad tym, co było, uważam, że raczej trzeba myśleć co zrobić, aby było jeszcze lepiej.

A z okazji 80-tych Urodzin konkursowi Miss Polonia życzę, aby każda kolejna Miss Polonia została Miss Universe!!!!!!!!!

Wywiad z A. Jakubowską

Angelika Jakubowska – Miss Polonia 2008; reprezentowała Polskę na konkursach Miss International 2009 oraz Miss Universe 2009.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w sierpniu 2009 roku.

Witaj Angeliko!

Na początek przyjmij gratulacje i podziękowania. Godnie reprezentowałaś Polskę na konkursie Miss Universe 2009 na Wyspach Bahama. Fani wyborów Miss w Polsce są z Ciebie dumni. A Ty sama? Czy jesteś zadowolona ze swojego występu? Czy może chciałabyś teraz coś poprawić, zmienić ?

Nie chciałabym nic zmieniać. Dałam z siebie wszystko, a uwierzcie, że codzienne wstawanie o 5.00 rano i robienie makijażu czy układanie fryzury oraz wyglądanie przez cały dzień pięknie i promiennie to bardzo ciężka praca 🙂

Byłaś bardzo dobrze przygotowana do startu w tej imprezie. W jaki sposób przygotowywałaś się do niej i kto Ci pomagał w tych przygotowaniach?

Moje przygotowania polegały głównie na zadbaniu o garderobę, sylwetkę i dobre samopoczucie. W doborze kreacji pomogło mi głównie Biuro Miss Polonia, które znalazło sponsorów, ale także ja sama postarałam się o to, kupując niezbędne rzeczy.

Tegoroczny konkurs odbywał się na Wyspach Bahama. Czy poznałaś trochę ten kraj? Co Cię w nim zachwyciło, a co przeraziło lub rozczarowało?

Zwiedziłam dwie wyspy archipelagu: Nassau-to wyspa na której mieścił się nasz hotel oraz Exuma – tam byłyśmy na jednodniowej wycieczce. Ten kraj charakteryzuje się dużą skrajnością. Z jednej strony przepiękne hotele, drogie jachty, a z drugiej stare, rozpadające się domy. Na wyspach panuje bieda, która jest bardzo zauważalna. Ale tamtejsi ludzie nadrabiają swoją życzliwością, optymizmem i ogromną gościnnoscią.

Gdy dziś myślisz Miss Universe, to jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie? Opowiedz trochę o tym konkursie. Czy jest coś, czego jeszcze o nim nie wiemy, a powinniśmy się dowiedzieć?

Moje pierwsze skojarzenie to na pewno wspaniała organizacja, niezapomniane chwile, cudowne wspomnienia i przyjaźnie.
O konkursie i przeżyciach z nim związanych mogłabym opowiadać godzinami i ciężko będzie mi to wszystko opisać w zaledwie kilku zdaniach. Wybory Miss Universe mnie przede wszystkim bardzo pozytywnie zaskoczyły. Przed wylotem byłam bardzo ciekawa ludzi, atmosfery. Bałam się, że dziewczęta będą zarozumiałe, a panująca tam aura bardzo napięta. Jak się później okazało, bardzo się myliłam.

Tak jak wcześniej wspomniałam, konkurs może się pochwalić wspaniałą organizacją. Wszystko jest „dopięte na ostatni guzik”. Niesamowite jest to, że w jednym miejscu, w tym samym czasie spotykają się dziewczyny z całego świata. Każda ma inną urodę i charakter, wyrosła w innej kulturze, a jednak potrafią ze sobą współpracować, a za chwilę świetnie się bawić. Taki konkurs to także taka mała „szkoła przetrwania”. Każda dziewczyna lecąc tam musi być przygotowana na bardzo ciężką pracę. Konkurs bardzo dużo uczy. Przede wszystkim samodzielności, cierpliwości i odwagi.

No to po kolei. Zacznijmy od zgrupowania. Co Ci się najbardziej podobało w czasie zgrupowania MU i co było dla Ciebie najtrudniejsze? A może jest coś, czego żałujesz?

Ogólnie byłam zachwycona wszystkim, co się tam działo. Przez prawie 4 tygodnie mogłyśmy czuć się jak prawdziwe księżniczki. Niczego nam nie brakowało, no może poza czasem wolnym 🙂 Mieszkałyśmy w przepięknym hotelu, zwiedziłyśmy cudowne miejsca, nawiązałyśmy przyjaźnie. Ten konkurs to naprawdę niesamowite przeżycie. A co było najtrudniejsze? Myślę, ze brak snu. Prawie codziennie spałam po 4/5 godzin. W ostatnim tygodniu zgrupowania miałam dwa dni załamania. Powodem była na pewno tęsknota, zmęczenie i stres przed samym finałem. Ale każda z nas miała ciężkie chwile. Ten konkurs to jednak wielki wysiłek nie tylko fizyczny, ale i psychiczny. Jednak teraz, gdy oglądam zdjęcia ze zgrupowania, o wszystkim zapominam:) Te piękne wspomnienia wszystko wynagradzają. Nie żałuję niczego. I tak, jak już mówiłam, myślę, że zrobiłam wszystko, co mogłam, żeby w jakiś sposób zostać zauważoną, czy zapamiętaną.

A jaka panowała atmosfera wśród kandydatek? Sympatyczna, czy też dało się odczuć rywalizację? Z którą dziewczyną najbardziej się lubiłaś w trakcie zgrupowania ?

Nawiązałam wiele znajomości, które, mam nadzieję, będę utrzymywała, ale Holenderka to osoba, z którą bardzo się zaprzyjaźniłam. Świetna dziewczyna, nie tylko piękna, ale inteligentna i zabawna. Praktycznie przez całe zgrupowanie przebywałyśmy razem. W mojej pamięci na pewno także pozostaną Słowaczka, Czeszka, Serbka, Słowenka, a także reprezentantki Tajlandii, Singapuru i Izraela. A jeżeli chodzi o rywalizację, to rzeczywiście była zauważalna, ale na szczęście nie pomiędzy Europejkami czy Azjatkami. Głównie pomiędzy Latynoskami, które moim zdaniem za bardzo poważnie traktowały to, co się tam działo.

Nieodłącznym elementem każdego konkursu piękności są krążące w kuluarach plotki, sensacyjki, skandale. Jak było na konkursie Miss Universe 2009? Z jakimi plotkami na temat konkursu, czy Ciebie osobiście się spotkałaś? Przy okazji możesz je potwierdzić lub zdementować.

Plotki rzeczywiście były. Mówiono np., że dziewczyny z Albanii i Kosowa są parą. To chyba była najgłośniejsza sensacja naszego zgrupowania. Czy to prawda? Do tej pory nie wiem.

Jak oceniasz werdykt jury? Co sądzisz o Stefaníi Fernández Krupij, czy była Twoją faworytką? Jeśli nie, kto nią był? Czy w trakcie zgrupowania dało się odczuć faworyzowanie jakichś kandydatek?

Jeżeli chodzi o werdykt, to nikt się takiego nie spodziewał. Trzy dni przed finałem kilkanaście dziewcząt, w tym ja, zrobiło listę, na której znajdowała się nasza prywatna 15. finałowa. Wenezuela pojawiła się na niej może 5 razy. W trakcie zgrupowania Stefania nie była w jakiś sposób zauważalna. Choć muszę przyznać, że na gali prezentowała się bardzo ładnie. Moją faworytką do korony była Australijka, ale myślałam, że wygra Dominikanka, która była bardzo faworyzowana w trakcie zgrupownia.

Od czego, Twoim zdaniem, zależy sukces na konkursie Miss Universe? Czy o wysokiej lokacie decyduje wyłącznie uroda?

Miałam nadzieję, że na konkursie międzynardodowym tej rangi bardzo ważna jest uroda, ale przede wszystkim charakter. Jak się później okazało, to zaledwie w 50% miało wpływ na sukces. Drugie tyle to polityka. Nie wiem, czy tak też jest na innych konkursach, ale ten, Miss Universe, właśnie tym się charakteryzuje. Z tego powodu jest mi bardzo przykro, bo nie przeszły dziewczyny reprezentujące takie kraje jak Honduras, Meksyk czy Holandię. Przepiękne, inteligentne osoby. Wielka szkoda.

Angeliko, czy zobaczymy Cię jeszcze na jakimś międzynarodowym konkursie piękności?

Jest możliwość, żebym poleciała na konkurs Miss International. Nad tą propozycją jeszcze się zastanawiam, ale wiem, że jak się nie zdecyduję, to będę tego żałowała do końca zycia 🙂

Na pewno! Czekamy zatem na emocje, których dostarczysz nam na kolejnym zgrupowaniu. Już dziś trzymamy kciuki, a ja bardzo serdecznie dziękuję Ci za rozmowę 🙂

Wywiad z M. Buczyńską

Monika Buczyńska – finalistka konkursu Miss Polonia 2003.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w sierpniu 2009 roku.

Wokół konkursów piękności narosło wiele mitów. Są one silnie zakrzenione w społecznej świadomości. Czas się z nimi rozprawić przy pomocy Moniki Buczyńskiej – finalistki konkursu Miss Polonia 2003.

Zazwyczaj sądzi się, że do wyborów Miss zgłaszają się dziewczyny przebojowe, czasem nawet zbyt pewne siebie, bez kompleksów. Takie, które marzą o koronie królowej piękności od wczesnego dzieciństwa i latami przygotowują się do startu w tego typu imprezie. A jak było z Moniką?

W 2003 roku miałam 19 lat. Byłam zwykłą, lekko nawet zakompleksioną dziewczyną, ale pomimo tego, od dziecka marzyłam, żeby zostać aktorką.

Do udziału w konkursie Miss Polonia namówił mnie jeden z jurorów castingu Miss Podlasia, obecnie mój kolega, który jest niesamowitym pasjonatem tego typu przedsięwzięć. Długo się zastanawiałam, ale jury było bardzo przekonujące, więc się zdecydowałam i to była dobra decyzja!

Najpierw wystartowałam w regionalnym konkursie Miss Podlasia i ku mojemu zdziwieniu udało mi się zdobyć główny tytuł. Kolejnym krokiem były ogólnopolskie eliminacje do najbardziej prestiżowego konkursu w Polsce, czyli Miss Polonia. W Siedlcach w czasie pólfinału, w którym startowało ponad 100 przepięknych dziewczyn, pomyślałam sobie, że jak uda mi się dostać do szczęśliwej 16-stki, to przeżyję fajną przygodę. Tak też się stało. Zostałam finalistką z numerem 8 konkursu Miss Polonia 2003 !

Galę wieńczącą każdy konkurs piękności poprzedza zgrupowanie. Ponieważ jest ono zwykle zamknięte dla prasy i dla publiczności, mnożą się domysły, co dziewczyny tam robią. No i z kim?

W roku 2003, po krótkiej przerwie, konkurs Miss Polonia przejęła ponownie telewizja TVN i zrobiła go z wielką pompą. Na początku miałyśmy trzydniowe zgrupowanie w Ożarowie Mazowieckim, gdzie wykonano nam profesjonalną sesję zdjęciową na oficjalną stronę konkursu Miss Polonia. Następnie wyjechałyśmy na trzy tygodnie do Krakowa i tam działo się bardzo dużo. Zapoznano nas z ekipą wizażystów, stylistów, choreografów, którzy wykreowali nasz nowy wizerunek, niestety nie u wszystkich finalistek do końca trafiony. Nakręcono 30-sto minutowe filmiki o każdej z kandydatek w jej rodzinnym mieście. Natomiast na tydzień przed finałową galą odbyło się zgrupowanie w Warszawie i tam już codziennie ćwiczyłyśmy układy choreograficzne. Przyznam szczerze, że juz wtedy była momentami lekko napięta atmosfera, wynikająca z tego, że było coraz bliżej do finału.

Niemal rokrocznie konkursom piękności nie tylko w Polsce towarzyszą plotki, sensacyjki. Krążą legendy o sponsorach pojawiających się w trakcie zgrupowań w wiadomym celu i o wzajemnej nienawiści dziewczyn, które robią co mogą, żeby utrudnić sobie życie i wyeliminować z gry rywalki oraz o ustawionych werdyktach. Monika zaprzecza:

Od wielu lat krążą różne niefajne historyjki na temat wyborów Miss, natomiast ja w tym miejscu chciałabym je zdementować. Z żadnymi nieprawidłowościami nie spotkałam się podczas zgrupowania konkursu Miss Polonia. Organizatorzy dokładali wszelkich starań, żebyśmy były bezpieczne, wyspane, uśmiechnięte, zadowolone i żadnej z nas nie faworyzowano. Niestety korona jest tylko jedna, a uroda pojęciem względnym, jednemu się wybrana Miss podoba, drugiemu nie. Może stąd się biorą późniejsze plotki? Albo od przegranych finalistek z podrzędnych konkursów, które nie mogą się pogodzić z tym, że występują jako tło.

Na zgrupowaniu w pokoju mieszkałam z Białostoczankami oczywiście – Wiolą Truszkowską i Moniką Wojną, z którymi mam kontakt do dziś. Super się rozumiałam i bardzo polubiłam z Bożenką Niewierkiewicz z Litwy, Karoliną Gorazdą, Karoliną Bużek i Magdą Fabiszak, które serdecznie pozdrawiam  🙂

Werdykt jury w 2003 roku uważam za przemyślany i słuszny. Karolina Gorazda jest osobą z wielką klasą, inteligentą, bardzo ładną i mającą własne zdanie na każdy temat. Tak więc mieliśmy pewność, że będzie godnie reprezentowała nasz kraj na wyborach Miss World!

Nierzadko można również spotkać opinie, że dziewczyny, którym się nie poszczęściło i nie zdobyły w konkursie najwyższych laurów, przeżywają duże rozczarowanie, żałują, nie chcą wracać do konkursu nawet w myślach. Czy tak jest rzeczywiście?

Po konkursie Miss Polonia zostały mi fantastyczne wspomnienia, których mi nikt nie odbierze, grono wspaniałych przyjaciół i zdjęcia, którymi pochwalę się dzieciom i wnukom  🙂

Gdybym miała swoją twarz i ciało z 2003 roku, a dzisiejszą wiedzę i doświadczenie, chętnie spróbowałabym swoich sił w wyborach Miss Polonia jeszcze raz, a to dlatego, że tak jak już wcześniej wspominałam, jest to najbardziej prestiżowy konkurs w Polsce, dający możliwość podróżowania po świecie, poznawania ciekawych ludzi i różnych kultur.

Tylko tym razem nie pozwoliłabym aż tak mocno zmienić swojego wizerunku. Jego zmiana, narzucona mi przez stylistów, zrobiła wtedy ze mnie całkowicie inną osobę, wręcz mnie oszpecono. W konkursie tym stawia się na naturalność, a mnie z moich długich prostych włosów, zrobiono burzę loków, które do mnie kompletnie nie pasowały.

No i jeszcze jeden mit warto obalić. Powszechna jest opinia, że w konkursach piękności startują puste panienki, które nie mają w życiu innego celu, niż bogato wydać się za mąż. A jak radzi sobie Monika 6 lat po starcie w konkursie Miss Polonia?

Dzisiaj jestem już prawie 26-cio letnią, twardo stąpającą po ziemi dziewczyną, jeszcze panną. Mieszkam w moim rodzinnym mieście Białymstoku. Pracuję w prywatnej klinice dermatologicznej na dziale medycyny estetycznej. Dodam, że bardzo lubię swoją pracę i dodatkowo zarabiam też na  moim hobby, ponieważ wykonuję również makijaże okolicznościowe, prowadzę lekcje z nauki wizażu i wykłady jak dobrze wyglądać na codzień. Moim marzeniem jest założenie szczęśliwej rodziny oraz podróż dookoła świata statkiem typu Queen Mary 2.

A konkurs Miss Polonia?

Pozostawił we mnie pewien sentyment, dlatego co roku z wielką chęcią uczestniczę w gali finałowej, a poza tym jest to okazja do spotkania się z wieloma znajomymi, których mam okazję zobaczyć tylko w ten dzień.

Moja ulubiona Miss Polonia? Mam aż trzy  🙂  Marta Matyjasik, Karolina Gorazda i Kasia Borowicz. Dlaczego? Ponieważ wszystkie one są naprawdę PIĘKNE, ZGRABNE, INTELIGENTNE i pozostały sobą po dzień dzisiejszy.

W tym roku konkurs Miss Polonia świętuje swoje 80-te urodziny. Z tej okazji życzę jego organizatorom samych sukcesów, spełnienia marzeń i tego aby przetrwał jak najdłużej…..

Miss Polski 2000

Finał Miss Polski ’00

Organizator: Missland

Data i miejsce: 16 września 2000 r., Teatr Polski w Warszawie

Choreografia: J. Józefowicz

Jurorzy: R. Chojnacki, E. Kamiński, P. Dłużewski

Laureatki:

Miss Polski – Dorota Pikuła

Vice Miss Polski – Magdalena Szarek i Anna Niebrzydowska

Konkursy międzynarodowe:

  • Magdalena Szarek – International Queen of Coffee 2001 (Kolumbia) – 4 miejsce

***

O tytuł MISS POLSKI 2000 w koncercie finałowym w Teatrze Polskim w Warszawie walczyły 33 kandydatki. Wcześniej w Chorwacji, na wyspie Rab, odbyło się zgrupowanie przygotowawcze. Korona spoczęła na skroniach 20-letniej, mierzącej 175 cm wzrostu, DOROTY PIKUŁY z Mirkowa/k. Wrocławia, która w nagrodę otrzymała Seata Ibizę. Tytułami Vicemiss podzieliły się Magdalena Szarek z Gdyni oraz Anna Niebrzydowska z Ełku.

Wywiad z E. Tylecką – cz. II

Ewa Tylecka – Miss Polonia 1995; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1995.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla strony oficjalnej konkursu Miss Polonia w sierpniu 2009 roku.

Hermaszewski kontra Mandela

W czasie pełnienia obowiązków królowej piękności poznałam mnóstwo osób, w tym również wiele sławnych Gwiazd znanych mi dotychczas jedynie z mediów. Miałam wspaniałą konwersację z Panem Mirosławem Hermaszewskim. I było to sympatyczne spotkanie. Rozmawialiśmy o zamianie nakryć głowy – korony i kasku. Pamiętam Nelsona Mandelę, prezydenta RPA, jako inteligentnego czlowieka, posiadającego wiele informacji bieżących na temat Polski.

Przede wszystkim uwielbiałam Pana Piotra Stawickiego, który był Prezesem Biura Miss Polonia – wspaniały, przecudowny człowiek. On był motorem działania wszystkiego, co dotyczyło wyborów Miss Polonia. Bardzo żałuję, że nie ma go już wśród nas.

Rozczarowało mnie natomiast mnóstwo modelek, mnóstwo ludzi związanych z konkursami piękności. Ale wiele takich rozczarowań raczej chyba nie miałam, bo ja patrzę na celebrities jako na normalnych ludzi, mających i zalety, i wady. Strasznie im współczuję nieraz tego, że wiele osób postrzega ich wyłącznie jako gwiazdy i nie pozwala im na prywatność.

Jako Miss Polonia odwiedziłam Białoruś – Mińsk, RPA, Emiraty Arabskie, Tajwan, Stany Zjednoczone. Później, już po oddaniu korony, byłam jednak zapraszana nadal na różne międzynarodowe wybory Miss, gdyż zaprzyjaźniłam się z ich organizatorami. Do tej pory zresztą biorę udział w różnych konkursach piękności. Niektóre powygrywałam. Byłam dzięki temu na Sri Lance (w 2002 r.), w Turcji, na wyspach Bahama.

Najbardziej zachwyciła mnie Floryda i dlatego wróciłam, aby tam zamieszkać. Uwielbiam ciepło i dobrze się czuję w takim klimacie. Rozczarował mnie natomiast Tajwan. Z pobytu tam nie mam miłych wspomnień.

Wystąpiłam w wielu konkursach międzynarodowych. Na Tajwanie brałam udział w  Queen of Tourism i wspominam go najgorzej spośród wszystkich, w których uczestniczyłam. A były wśród nich jeszcze Miss Słowianka (gdzie zdobyłam tytuł Miss Gracji), w Turcji Miss Globe (zostałam tam I Vicemiss), American Dream Calender Girl (również zostałam I Vicemiss) i wiele jeszcze mniejszych, drobniejszych, których nazw już nie pamiętam.

Jeden konkurs odróżniał się od pozostałych, był specyficzny i przecudowny – Miss World. Nie zapomnę atmosfery tam panującej. I w tym konkursie nie była dla mnie najważniejsza wygrana, ale to, co tam przeżyłam, zwiedziłam.

Chociaż muszę powiedzieć, że Biuro Miss Polonia za mało interesowało się dziewczynami wyjeżdżającymi na międzynarodowe konkursy piękności, bardzo mało je przygotowywało do startu w takich światowych imprezach. I tak naprawdę gdyby nie Pani Ela Barczyńska i przede wszystkim moi rodzice, ich wsparcie finansowe i psychiczne, nie mogłabym jechać na wybory Miss Świata, nie dałabym sobie rady z wieloma rzeczami. Nie mogłabym sobie pozwolić na wymianę całej garderoby w ciągu miesiąca, bo to jest jednak olbrzymi wydatek.  To było przykre. Przed wyjazdem na konkurs Miss World zapewniono mi jedynie „słynną”, koszmarną, wielką, taftową suknię wieczorową projektu Jerzego Antkowiaka oraz „piękny” strój kapielowy. A przecież Polki są tak urocze, że każda ma szansę na wielkie sukcesy. Uroda musi być jednak poparta solidnymi przygotowaniami i wsparciem ze strony BMP.

Moim następczyniom przygotowującym się do startu w międzynarodowych konkursach piękności poradziłabym jedynie, aby były sobą i nigdy się nie zmieniały, lecz aby nie spoczywały na laurach starając się ciągle rozwijać i żeby zawsze wierzyły w swoje wartości życiowe, realizowały i walczyły o swoje marzenia. To jest chyba najważniejsze.

Życie po koronie, czyli powrót do normalności

Oczywiście „ po koronie” na pewno życie się zmienia. Dzięki tytułowi nabrałam więcej pewności siebie. Czy obycia nie wiem, bo zawsze umiałam się znaleźć w każdej sytuacji, ale na pewno zdobyłam dużo więcej doświadczeń życiowych. Duuuużo zwiedziłam dzięki konkursowi Miss Polonia. Zmieniłam miejsce zamieszkania, poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi. Mam wielu przyjaciół na całym świecie, koleżanki, z którymi do tej pory utrzymuję kontakty. Na pewno zdobycie tytułu Miss Polonia wpłynęło na jakieś wizje mojego przyszłego życia, na to, co bym chciała robić, gdzie bym chciała być, otworzyło mi to jakieś szersze horyzonty. Niczego nie żałuję. Mam masę fajnych wspomnień i zdjęć. Gdybym nie wystartowała w konkursie, na pewno nie przeżyłabym wielu sytuacji, zarówno tych śmiesznych, jak i tych gorszych.

Oczywiście, że wygrana w wyborach Miss Polonia wywarła na mnie wpływ. Ale umiałam się „otrzepać” z tej popularności. Niczego nie żałuję, choć teraz bardziej sobie cenię spokój i normalność. Nie zależy mi na rozgłosie.

Nie lubię dużych miast, więc i Warszawy. Choć był moment, że się tą Warszawą zachłysnęłam. Zaimponowała mi tym wszystkim, co było nowe, czego w Dzierżoniowie nie miałam. Prawdę mówiąc duże miasta zmieniają ludzi. Bardzo. I ja się na chwilę zmieniłam, może nawet gdzieś się tam zagubiłam w tym wszystkim na moment. Na szczęście nie zmieniłam się na tyle, żeby stracić choć jednego przyjaciela. Wręcz przeciwnie, wciąż mam ich bardzo dużo, a nawet zyskałam nowych. Oni są dla mnie jakimś bodźcem motywującym do pracy nad sobą.

Teraz staram się wrócić do tej małej dziewczynki z Dzierżoniowa, którą wciąż w duszy pozostałam. I chyba taka chcę być. Cenię sobie spokój, rodzinę. I to są dla mnie najważniejsze wartości w życiu. Rodzina była dla mnie zawsze na pierwszym miejscu.

Mieszkam trochę na Florydzie i trochę w Warszawie. W międzyczasie ukończyłam studia – marketing i zarządzanie oraz psychologię ekonomiczną. Pracowałam w wielu firmach, ale tak naprawdę najlepiej się czuję jako wolny strzelec wykonujący wolny zawód. W USA nadal pracuję w modelingu, bo jest tam otwarty rynek dla każdego przedziału wiekowego. Teraz jestem modelką-mamusią, reklamuję kolekcje dla kobiet w średnim wieku, chociaż dzięki codziennej dbałości o sylwetkę, robię również sesje bielizny i kostiumów kąpielowych. Dalej trenuję i uprawiam sport. Kocham chodzić na siłownię, kształtować budowę ciała. Uwielbiam biegać. Daje mi to poczucie wolności. Posiadam certyfikaty prywatnego trenera w wielu dziedzinach.

Ostatnio wymyśliłam, że spróbuję kite-surfingu, czyli surfowania ze spadochronem i zaczynam na Florydzie uczyć się tego ekstremalnego sportu, a właściwie już jestem w trakcie fajnych wyczynów. No i kocham psychologię, od początku była to moja pasja.

Mój największy skarb

Muszę powiedzieć, że najpiękniejsze, co mi się w życiu przydarzyło, to jest moja córka Julia. Za chwilę skończy 9 lat. Chodzi do szkoły w USA i bardzo dużo pracuje jako modelka. Teraz nakręciła reklamę telewizyjną Loreala z modelką Victorii Secret, dużo robi dla magazynu Vogue oraz katalogów dziecięcych, itp. Oprócz tego jest w drużynie gimnastyki sportowej. Ona też kocha sport i pracę modelki, chociaż nigdy absolutnie nie namawiałam jej do tego. Sama ma takie zamiłowania. Kocha tańczyć, pływać, jest bardzo żywym, radosnym i kochanym dzieckiem. I zdobywa wszystko, co sobie może wymarzyć.

80-lecie konkursu Miss Polonia

Nadal, jeśli tylko mam okazję, chętnie oglądam konkursy Miss i kibicuję wszystkim dziewczynom. Ewcia Wojciechowska zrobiła niezapomniane spotkanie wszystkich Miss Polonia. Myślę, że było to coś cudownego, bajecznego, wspaniałego dla nas chyba wszystkich. Oby było więcej takich okazji do spotkań w tym gronie!

Ciężko mi powiedzieć, czy od 1995 roku wybory Miss Polonia się zmieniły, bo w nich teraz nie startuję. Byłe Miss Polonia rzadko są gdzieś zapraszane, więc nie chodzę także na kolejne gale finałowe. Myślę, że każdy rok jest troszeczkę inny. Teraz konkurs jest bardziej komercyjnym przedsięwzięciem. Kiedyś finał był koncertem w  Sali Kongresowej, teraz jest to telewizyjne show. Tak, jak się zmienia świat, tak się zmienia i Miss Polonia.

Z okazji 80-tych Urodzin konkursu Miss Polonia chciałabym życzyć Szacownemu Jubilatowi wszystkiego najlepszego! Oby trwał, trwał i trwał i oby miał jak najwięcej kandydatek I żeby Polki zaczęły w końcu gdzieś tam istnieć na świecie i odnosić sukcesy głównie dzięki temu, że Biuro Miss Polonia będzie im pomagać i będzie wkładać w to mnóstwo serca i przyczyniać się do ich sukcesu. A wierzę,  że tak będzie. Trzymam kciuki!

Wywiad z E. Tylecką – cz. I

Ewa Tylecka – Miss Polonia 1995; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1995.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla strony oficjalnej konkursu Miss Polonia w sierpniu 2009 roku.

Dziewczyna z Dzierżoniowa

W 1995 roku miałam 21 lat. Mieszkałam w Dzierżoniowie. Byłam studentką Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu i pracowałam w sklepie rzeźniczym moich rodziców. Moje zainteresowania „od zawsze” były takie same i do dziś się nie zmieniły za wiele. Lubiliśmy z bratem łowić ryby. Interesowały mnie sztuki walk wschodu i troszeczkę niekonwencjonalna magia.  Ale przede wszystkim uwielbiałam taniec i sport. Trenowałam na siłowni, kształtowałam swoje ciało.

Ze sklepu mięsnego do Sali Kongresowej

Tak naprawdę motorem mojego startu w konkursie Miss Polonia był mój brat. Kiedy siedząc w sklepie mięsnym rodziców zobaczyliśmy ogłoszenie o castingu do Miss Dolnego Śląska, powiedział: idź, spróbuj. Zaczęłam żartować, że pójdę „z marszu”, tak jak stałam, w bucikach odpowiednich do chodzenia po ubojni. Na początku nie było dla mnie oczywiste, że chcę wziąć udział w takiej imprezie. Ale brat nie ustąpił, zmotywował mnie, wręcz wygonił na te wybory. Pomyślałam w końcu: bawmy się, czemu nie. Ja zresztą cały  konkurs traktowałam jako zabawę, ale jednocześnie, jak już zdecydowałam się wystartować, to później chciałam osiągnąć jak najwięcej. Tak jak każda dziewczyna biorąca udział w konkursie.

Najpierw były eliminacje do wyborów Miss Dolnego Śląska. Odbyły się one w Reducie. Przeszłam przez te eliminacje. Wybrano tam 20 dziewcząt do finału Miss Dolnego Śląska. Następnie był sam finał regionalny, do którego przygotowywałam się pod okiem Pani Elżbiety Barczyńskiej z Wrocławia. Zaprzyjaźniłyśmy się i utrzymujemy kontakt cały czas, choć ostatnio może troszkę mniej. Pani Ela mnie trenowała, zmuszała do ciężkiej pracy, uczyła chodzić, prezentować się na scenie.

W czasie konkursu Miss Dolnego Śląska wygrałam tytuły Miss Foto, Miss Publiczności i główny tytuł – Miss Dolnego Śląska.

Mam do dziś czerwoną sukienkę, w której wystąpiłam w finale Miss Dolnego Śląska! Mam do niej sentyment, bo w niej była moja pierwsza wygrana w konkursie piękności. Do dziś mam też diadem otrzymany na tych regionalnych wyborach.

Kolejny etap konkursu Miss Polonia to ogólnopolskie półfinały w Siedlcach. Tu przeszłam do finałowej „20” i zdobyłam tytuł Miss Publiczności. No i wreszcie gala finałowa w Sali Kongresowej i wybór mnie na  Miss Elegancja i Miss Polonia!!! Wygrałam samochód, którego niestety już nie mam 🙂

Zanim to jednak nastąpiło, naprawdę ciężko pracowałyśmy, przeszłyśmy przez dwa tygodnie morderczych prób. Zamknięte zgrupowanie przygotowawcze odbywało się w ośrodku telewizyjnym TVP, gdzieś na Mazurach, nawet nie pamiętam już niestety nazwy miejscowości. Byłyśmy tylko my – finalistki, choreograf i parę osób z obsługi. 3 dni przed koncertem finałowym przyjechałyśmy do Warszawy, by to wszystko, czego się nauczyłyśmy, przećwiczyć na deskach Sali Kongresowej w PKiN.

W czasie zgrupowania przedfinałowego nie było za wiele atrakcji. Tak to wyglądało: śniadanie, ćwiczenia, obiad, ćwiczenia, kolacja, dobranoc. Miałyśmy przepiękne układy choreograficzne, mnóstwo fajnych konkursowych wyjść. W naszym roku to była naprawdę wielka elegancka gala finałowa. Dziś finał Miss Polonia to bardziej telewizyjne przedstawienie, wtedy, w latach 90-tych było bardziej teatralne. To, co pamiętam, z okresu przygotowań, to na pewno bardzo ciężka praca.

Zostać Miss Polonia

Wszystkie moje wspomnienia z okresu panowania są piękne i wyjątkowe. Nie mam złych wspomnień. Umiem sobie wytłumaczyć, że nawet te gorsze chwile muszą być po to, żeby docenić te lepsze, które na zawsze zostają w pamięci.

Najtrudniejsze były podróże, przemieszczanie się samochodem po Polsce. Czasami zdarzało się, że jechałam całą noc z jednego końca Polski, żeby być rano na drugim końcu Polski. Na szczęście miałam znajomych z Dzierżoniowa, którzy ze mną jeździli i bardzo mi pomagali. Chciałabym podziękować np. byłemu już policjantowi  Andrzejowi Załużnemu i jego żonie.

Z chwilą, kiedy na moją głowę włożono koronę Miss Polonia 1995, ze zwykłej dziewczyny stałam się osobą publiczną. Na początku było to miłe i sympatyczne, do momentu, kiedy ludzie nie zaczęli mnie postrzegać tylko jako „instytucji charytatywnej”. Dostawałam mnóstwo listów: „Proszę mi pomóc, nie mam pieniędzy”. Ja nie mogłam pomóc, sama nie miałam pieniędzy, bo skąd miałam mieć. I to było trochę przykre. To nie jest tak, że jak się wygrywa konkurs Miss Polonia, to się wygrywa mnóstwo pieniędzy i miesięczną pensję, choć być może tak być powinno, bo „królowanie” to jest przecież ciężka praca.

Komentarze zawsze będą. Niemożliwe, żeby ich nie było. Każda osoba publiczna ma swoich zwolenników i swoich przeciwników. Po nawale pracy, zmęczona,  miewałam chwile słabości. Każdy je ma nawet w życiu codziennym, ale nie dawałam tego poznać po sobie i nie poddawałam się.

Do pewnego momentu popularność jest super, ale później ludzie zaczynali postrzegać mnie jako Miss Polonia, a nie jako Ewę Tylecką. Do tej pory mnie to denerwuje. Większość moich znajomych była oburzona, że im nie powiedziałam, że wygrałam tytuł Miss Polonia. Niektórzy dowiedzieli się o tym dopiero po paru latach. Ale gdybym im powiedziała, patrzyliby na mnie całkiem inaczej. A ja jestem zwyczajną osobą i mam prawo wyglądać czasami lepiej, a czasami gorzej.

Aby odnieść sukces na konkursie piękności, czy to krajowym, czy międzynarodowym, potrzeba dużo swojej własnej pracy i optymizmu, wiary w to, że startuje się po to, żeby coś osiągnąć, pogody ducha i szczęścia. Trzeba mieć dobry dzień i wykorzystać go jak najlepiej.

I akurat mi się udało. W moim roczniku do konkursu Miss Polonia zgłosiło się ponad 5 000 kandydatek. Uważam, że to dużo. Ciężko nazwać Miss Polonia najpiękniejszą kobietą w Polsce, jest wiele pięknych kobiet, a gust nie podlega dyskusji. Dla ludzi Miss Polonia to jest ideał. A to nieprawda. O jej wyborze decyduje jury – kilkanaście osób. Gdyby jego skład był inny, być może wygrałaby zupełnie inna dziewczyna, np. zamiast blondynki, czarnowłosa.

Tak naprawdę na to, że wygrałam konkurs Miss Polonia, złożyło się dużo mojej pracy, wiele szczęścia i przede wszystkim ogromna pomoc moich rodziców. Bez niej i ich motywacji nie wygrałabym tych wyborów. Dziękuję im za to, że mnie wychowali, na taką, jaką jestem. Dziękuję za cierpliwość, jaką do mnie mieli oraz za pieniądze, które we mnie zainwestowali.

Utkwiły mi w pamięci słowa taty wypowiedziane zaraz po ogłoszeniu wyników dla jednej z rozgłośni radiowych: „Jeśli skrzyżujemy Górala z Litwinką, to owocem musi być Miss Polonia”

Ciężko mi powiedzieć, co mnie najbardziej pozytywnie zaskoczyło w roku panowania. Wiele rzeczy, bo ja  umiem cieszyć się wszystkim, i dużym osiągnięciem, i małymi rzeczami. Ja ogólnie jestem bardzo wielką optymistką i staram się,  z upływem lat nawet coraz bardziej, podchodzić do wszystkiego z uśmiechem. Jak mówię: nie patrzę w lusterko wsteczne, tylko przez przednią szybę. I taka chcę pozostać. Myślę, że życie mnie tego nauczyło i czasami trzeba rzucić wszystko losowi pod nogi.