Kamila Wasilewska ma 19 lat i mieszka w Szczecinie. Studiuje na Akademii Sztuki, która pozwala na rozwijanie jej pasji związanych z malarstwem i rysunkiem. Interesuje się modą i projektowaniem ubioru. Wolny czas spędza aktywnie, uprawiając głównie jogę i bieganie. Lubi także jeździć na rowerze oraz rolkach, szczególnie w otoczeniu zieleni i natury. Nocne oglądanie filmów nie jest jej obce, chociaż ostatnio ma na to coraz mniej czasu.
Nigdy nie planowała wziąć udziału w wyborach Miss Polski, aż trafiła na stronę www.missland.pl, gdzie zobaczyła formularz zgłoszeniowy i „coś” ją skłoniło by go wypełnić.
Ku mojemu zaskoczeniu zostałam zaproszona na ćwierćfinały, następnie zakwalifikowałam się do półfinału, a teraz przede mną finał. Na start w konkursie zdecydowałam się dlatego, że lubię pracować nad celami, które sobie stawiam. Moją główną motywacją są możliwości rozwoju i uszczęśliwiania innych, jakie posiada właścicielka korony. Tytuł Miss Polski to bardzo reprezentatywne stanowisko, które ma duży potencjał do wykorzystania w działalności nie tylko charytatywnej, ale i zmienianiu swojego otoczenia na lepsze i sprawianiu radości ludziom, którym się w życiu nie powiodło.
Do korony Miss Polski, a później być może Miss World już tak blisko. Marzy o nich wiele dziewcząt, udaje się je zdobyć bardzo nielicznym. Jaka jest recepta Kamili? W jaki sposób chce przekonać najpierw ogólnopolskie, a później międzynarodowe jury, że jest najodpowiedniejszą kandydatką do tego zaszczytu?
W gronie finalistek jest dużo wspaniałych dziewczyn i każda z nas może założyć koronę Miss. Każda z nas dochodząc do finału jest już na swój sposób odpowiednia, a ostateczne zdanie i tak należy do Jury i to ono zdecyduje. Ja jestem i będę sobą i jeżeli to wystarczy, będę bardzo zadowolona.
Jednym z minusów bycia Miss Polski i związanej z tym popularności, jest narażenie na krytykę. Jaki jest sposób Kamili na internetowych hejterów?
Nieuniknione jest to, że wraz z popularnością i rozgłosem pojawia się grupa ludzi, która krytykuje. A im popularność większa, tym ta grupa bardziej się poszerza. Po pierwsze trzeba odróżnić „hejt” od konstruktywnej krytyki, która w naszym życiu jest naprawdę ważna. Dopóki cudze opinie są budujące i niosą ze sobą jakieś przesłanie, to pomimo tego, że bolą, skłaniają do przemyśleń i refleksji, nawet jeżeli się z nimi nie zgadzam. Przeciwnie jest z hejtem – bezpodstawnym oskarżaniem, wytykaniem błędów bez argumentów, a czasem nawet obrażaniem. Moja rada na to jest krótka. Nie przejmować się. Większość „hejtów”, czy innych nieprzyjemności, ma na celu wzbudzenie złości, dlatego odpowiadanie na zaczepki uśmiechem jest kluczem.


