Małgorzata Habdas ma 21 lat. Pochodzi z Żywca, ale obecnie mieszka w Krakowie, gdzie pracuje i studiuje. Interesuje się muzyką, kiedyś grała na skrzypcach, teraz ciekawią ją współczesne brzmienia. Muzyka to jej jedyny nałóg. Planów i marzeń nie chce zdradzić, bo nie lubi zapeszać.
Na udział w wyborach Miss Polski 2014 zdecydowała się po telefonie od Lucyny Grabowskiej-Góreckiej, właścicielki agencji Grabowska Models, z którą jest związana i organizatorki wyborów Miss Beskidów, które są etapem regionalnym konkursu Miss Polski.
Początkowo niechętnie podchodziłam do tego pomysłu w obawie, że trudno mi będzie pogodzić
próby i przygotowania do konkursu Miss Beskidów z resztą obowiązków. Właściwie pani Lucyna nie pozostawiła mi jednak wyboru, ale miała rację, że warto. Największą motywacją do udziału w konkursie jest dla mnie po prostu przygoda – przepustka do świata, w którym nie ma rutyny. Uwielbiam zgrupowania, kiedy po dłuższym czasie spotykam się z dziewczynami z całej Polski. Gdy wieczorami rzucam się na łóżko i narzekam Karolinie Trepce, z którą jestem w pokoju “nie mam już siły, jutro będziesz musiała przykleić mi nogi, bo dzisiaj odpadną“, a następnego dnia mam nową energię i robię postępy. Zawsze na próbach marudzę, ale na scenie to wszystko tak bardzo mnie cieszy, że wynagradza to godziny powtarzania układów. A poza tym, muszę się przyznać – zawsze marzyło mi się, aby nosić na dłoni misslandowy pierścionek z “M“, który nawet w szary, nudny dzień będzie mi przypominał, że jestem częścią czegoś, co sprawia mi radość.
Do korony Miss Polski, a później być może Miss World już tak blisko. Marzy o nich wiele dziewcząt, udaje się je zdobyć bardzo nielicznym. Jaka jest recepta Małgorzaty? W jaki sposób chce przekonać najpierw ogólnopolskie, a później międzynarodowe jury, że jest najodpowiedniejszą kandydatką do tego zaszczytu?
Nie chcę nikogo przekonywać. Chcę po prostu przekazać widzom i jury ten entuzjazm, który mi towarzyszy w trakcie wyborów. Wygląd to jeden z podstawowych atutów Miss, ale na tym etapie każda z dziewczyn jest piękna. Mi ogromną frajdę sprawia bycie na scenie. Wtedy czerpię energię z każdego dźwięku, ze świateł, z każdym krokiem czuję się pewniej. Ważny jest uśmiech, a mnie towarzyszy on naturalnie, po prostu odczuwam radość z tego, co robię. Myślę, że to wystarczy.
Jednym z minusów bycia Miss Polski i związanej z tym popularności, jest narażenie na krytykę. Jaki jest sposób Małgorzaty na internetowych hejterów?
W przypadku Miss krytyka kieruje się głównie ku urodzie, a oczywistym jest, że żadna kobieta na świecie nie wygląda tak, by podobać się wszystkim. Gusta są różne. Negatywne komentarze na temat inteligencji dziewczyn startujących w tego typu konkursach są według mnie podyktowane stereotypami i nawet jeżeli opierają się na czyichś spostrzeżeniach, np. po obejrzeniu wywiadu, też niewiele dla mnie znaczą, bo wiem, że stres przed kamerą robi swoje i sama mam za sobą wypowiedzi, które mnie śmieszą. Tzw. hejt jest mi zupełnie obojętny. Ja widzę to tak, że ludzie, którzy wypisują negatywne komentarze i ubliżają innym są przepełnieni negatywnymi uczuciami, bo czegoś im w życiu brakuje, nie są spełnieni. Ktoś, kto cieszy się życiem, ma pasję, woli spędzać czas na treningu lub malując czy grając na instrumencie, zamiast tracić go krytykując innych. Jedyna krytyka, na którą jestem otwarta, to ta konstruktywna, ze strony moich bliskich lub osób związanych z tym przedsięwzięciem, ale ona właśnie nigdy nie brzmi jak krytyka – są to raczej wskazówki bądź rady.






