Ilona Krawczyńska ma 22 lata. Pochodzi z małej miejscowości Trzemeszno, ale od kilku lat mieszka w Łodzi, gdzie studiuje dziennikarstwo i komunikację społeczną o specjalizacji public relations i właśnie PR najbardziej interesuje ją zawodowo.
Jeśli tylko mogłaby sobie na to pozwolić, podróżowałaby i poznawała wszystkie najdziwniejsze zakątki tego świata, jednak na chwilę obecną jej przyszłość zapowiada się inaczej. Planuje studia magisterskie, oczywiście kontynuację już rozpoczętego kierunku PR, po czym chciałaby zdobyć odpowiednie doświadczenie, aby stworzyć własną firmę PR’ową.
Gdy tylko ma kilka wolnych dni, najczęściej odwiedza mamę i babcię, z którymi jest bardzo związana i bardzo je kocha. Jeżeli czasu jest mniej i nie może sobie pozwolić na wyjazd, cieszy się chwilami spędzonymi z ukochanym. Zawsze uważała, że ważniejsze jest „z kim” się spędza czas, niż „jak”. Gdy najbliższych nie ma obok niej, lubi zagłębić się w dobrej książce, aby rozbudować swoją wyobraźnię, bądź jak za dawnych dobrych lat – tańczy (10 lat tańczyła w zespole formacyjnym).
Kiedy rozpoczynała swoją przygodę z Miss Polski, nie sądziła, że uda jej się dostać aż do finału i uważa, że to niesamowity sukces, którego się kompletnie nie spodziewała. Na początek był konkurs regionalny Miss Ziemi Łódzkiej.
„Pewnego dnia dostałam telefon od znajomej: „Ilona weź udział w Miss Polski Ziemi Łódzkiej, będzie fajnie, zobaczysz, może nawet coś wygrasz!” Nie potraktowałam tego poważnie, to było dla mnie „nieosiągalne”, więc się nie zgodziłam. Opowiedziałam jednak o tym mojej mamie, babci, siostrze i chłopakowi i wtedy nie miałam już wyjścia. Przedstawili mi miliony superlatyw, które nakłoniły mnie do wzięcia udziału i zmotywowały. Są to oczywiście podróże, o których marzę, nagrody, które są miłymi dodatkami, ale na pierwszym miejscu osoby, które mogę poznać, dzięki którym mogę się rozwinąć i przeżyć te wszystkie niesamowite chwile. To z ich powodu ostatecznie wystartowałam w konkursie regionalnym, wygrałam go i jako Miss Polski Ziemi Łódzkiej zakwalifikowałam się do ćwierćfinałów Miss Polski, skąd awansowałam do półfinałów, a teraz nadszedł czas na finał.”
Do korony Miss Polski, a później być może Miss World już tak blisko. Marzy o nich wiele dziewcząt, udaje się je zdobyć bardzo nielicznym. Jaka jest recepta Ilony? W jaki sposób chce przekonać najpierw ogólnopolskie, a później międzynarodowe jury, że jest najodpowiedniejszą kandydatką do tego zaszczytu?
Nie wybiegam w przyszłość, nie planuję strategii na wygraną. Staram się czerpać radość z tego, co się dzieje tu i teraz. Jestem bardzo energiczną i wesołą osobą, nastawioną pozytywnie do świata. Więc może zamiast przekonywać „czymś” jury po prostu będę sobą, bo to mi wychodzi najlepiej. Ze swojego doświadczenia wiem, że uśmiechem można zarażać!
Jednym z minusów bycia Miss Polski i związanej z tym popularności, jest narażenie na krytykę. Jaki jest sposób Ilony na internetowych hejterów?
Przeczytałam już wiele negatywnych komentarzy na swój temat, ponieważ już po konkursach regionalnych pojawiły się publikacje prasowe. Pierwszy artykuł powodował we mnie tak silną ciekawość, że nie mogłam sobie odmówić przeczytania opinii internautów. Było oczywiście wiele krytykujących, anonimowych komentarzy. Było to przykre, jednak mam wspaniałego chłopaka i rodzinę, którzy zakazali mi czytania tych anonimowych bzdur. To mi pomogło i każdy kolejny artykuł nie budził we mnie takiej niezdrowej ciekawości, a kątem oka przeczytane komentarze nie powodowały już przykrości. Do wszystkiego można przywyknąć. 😉 Każdy ma prawo do własnego zdania i wyrażania swojej opinii. Jedni mogą być zadowoleni z werdyktu, a inni nie. Na szczęście nie wszyscy mają taki sam gust i pogląd na to, co jest ładne, a co nie. I dobrze – przynajmniej nasz świat nie jest nudny. Przykre jednak jest to, że anonimowi ludzie wylewają swoje frustracje w niejednokrotnie bardzo wulgarny sposób.


