Paulina Krupińska – Miss Polonia 2012, Miss Photogenic na konkursie Miss Universe 2013
Wywiad, który przeprowadziłam dla Globmiss w lutym 2014 roku
Już wspomniałaś, że Miss Universe 2013 została Gabriela Isler z Wenezueli. Dla fanów w Polsce było to spore zaskoczenie. A jak Ty, będąc tam miejscu oceniasz jej wybór? Czy była faworytką, spodziewałaś się jej zwycięstwa?
Podczas konkursu nie było faworyzowania żadnych dziewczyn przez jurorów, czy organizatorów. Nie dochodziły do nas żadne pogłoski, która z nas może wygrać. A jednak w jakiś sposób można to było przewidzieć. W Miss Universe od lat w Top 5 są co roku niemal te same dziewczyny.
Gabriela nie była moją faworytką. Przez całe zgrupowanie ani razu nie pomyślałam, że to ona mogłaby zostać Miss Universe. Podczas konferencji prasowej przed galą organizatorzy zapowiedzieli, że w tym roku stawiają na naturalność. Tym bardziej nie brałam Wenezuelki pod uwagę, bo choć bardzo atrakcyjna, na pewno do naturalnych nie należy. Jednak wygrała, a ja mogę powiedzieć tyle: to jest bardzo fajna dziewczyna, jedna z moich najbliższych koleżanek na zgrupowaniu i jeśli chodzi o charakter, medialność, sceniczność, przebojowość, sposób wysławiania się, grację, klasę, ona naprawdę łączy w sobie cechy idealnej Miss Universe. Nawet w większym stopniu, niż ubiegłoroczna zwyciężczyni – Olivia Culpo. Tak uważam. To jest dziewczyna bardzo dobrze wytrenowana właśnie po to, żeby być Miss. Poza tym świetnie radzi sobie z angielskim, co uważam, że też ma dla organizatorów niebagatelne znaczenie. Nie jest przecież wygodne, ani tanie zabieranie wszędzie tłumacza. Nie chcę natomiast oceniać urody Gabrieli, zagłębiać się, ile przeszła operacji plastycznych, aby tak wyglądać. Jest ode mnie młodsza, a wyglądała jak moja starsza siostra. Ale uroda jest przecież pojęciem względnym. Kiedy po afterparty po finale wróciłam o 4.00 nad ranem do hotelu, siedziałyśmy jeszcze z dziewczynami chyba do 6.00 na korytarzu i rozmawiałyśmy o tym werdykcie. Raczej żadna z nas nie była zadowolona z wyniku, wszystkie mówiły, że nowa MU jest sztuczna i wszystkie jednomyślnie były zawiedzione, że Hiszpanka nie wygrała, ona była faworytką wszystkich, moją również. Jest przekochana, przeurocza. Przez całe zgrupowanie wyglądała bardzo dobrze, to jest dziewczyna bardzo ładna, a przy tym bardzo dobry i taki kochany człowiek. Ja się z nią trzymałam bardzo blisko, ale teraz jednak uważam, że jako MU, to Wenezuelka sobie poradzi lepiej. Hiszpanka jest zbyt spokojna, za nieśmiała, no i nie mówiła po angielsku za wiele.
Przy okazji każdego konkursu piękności chyba najwięcej emocji budzi garderoba uczestniczek. I to nie tylko tych z Polski. Nie inaczej było również w tym roku. Niestety zgodnie skrytykowano zarówno garderobę Gabrieli, jak i Twoją, choć ubierałyście się zupełnie inaczej…
Mówiąc wprost Gabriela ubierała się kiczowato. Podobnie zresztą jak wszystkie Latiny. Ale myślę, że one nie potrafią inaczej. Nie mają innych ubrań, niż kolorowe sukienki z cekinami i sandały. Nawet na listopadowe rosyjskie chłody. Jaki kraj, taka moda.
Jeśli natomiast chodzi o mnie, to miałam na konkurs przygotowaną super garderobę. Dzięki mojej pracy modelki, znam wielu projektantów, więc mogłam sobie wybrać i wypożyczyć piękne stroje. Dziękuję dziewczynom z Bizuu oraz showroomowi Vertigo. Bardzo mi pomogli w doborze garderoby, sukienek, torebek. Moje ubrania tam na miejscu bardzo się podobały. Przez ekipę, supervisorki, naszą panią doktor zostałam okrzyknięta Audrey Hepburn, bo uważały, że mam taką klasę i styl jak ona. Robiły sobie zdjęcia moich strojów. Chwaliły mnie, że zawsze wyglądam tak, jak powinnam i stosownie do okazji. Również strój narodowy chyba wszystkim się podobał, nie było żadnego „ale”. Kontrowersje wzbudziła tylko ta jedna główna suknia wieczorowa. Ja nie brałam udziału w jej projektowaniu, dostałam ją gotową do przymiarki. Nie jestem żadnym ekspertem od stylizacji, ale moim zdaniem chłopcy (Paprocki i Brzozowski) się postarali, zrobili bardzo efektowny gorset, ta sukienka płynęła, bardzo ładnie się prezentowała na scenie, dobrze się w niej czułam i nie uważam, żeby wyglądała źle. Nie wiem dlaczego fani tak straszliwie ją skrytykowali, choć rozumiem, że każdy ma inny gust.
Małgorzata Herde przywiozła mi do Moskwy tą żółtą sukienkę, żebym ją założyła na bankiet po finale, bo była razem z tą piękną kolią idealna na taką okazję. Ale chyba my z Dyrektor Generalną czułyśmy się pod jakąś presją, bo ta fioletowa sukienka została tak zmiażdżona krytyką. I chciałyśmy coś zmienić, może niepotrzebnie, więc ostatecznie zdecydowałyśmy, że tą żółtą założę nie tylko na bankiet, ale również na finał, może się bardziej spodoba. Ale też się nie spotkała z uznaniem. Nie mnie to oceniać, ja się dobrze czułam i w jednej, i w drugiej sukience.
Tak naprawdę jednak uważam, że sukienka finałowa nie ma aż tak wielkiego znaczenia dla końcowego rezultatu. A w moim przypadku nie miała już wręcz żadnego znaczenia. Wiedziałam, że się nie dostałam do Top 16 i praktycznie mogłam założyć, co chciałam.
Ale gdybyś miała doradzić swojej następczyni, to jaka powinna być Twoim zdaniem idealna suknia na konkurs Miss Universe?
Powinna być albo bardzo oryginalna, np. taka, jaką miała w chwili koronacji Olivia Culpo, spektakularna w formie, niepowtarzalna w konstrukcji, albo błyszcząca, bogato zdobiona, nawet trącająca kiczem.
My Polacy niestety nie jesteśmy specjalistami od projektowania takich sukien. Nie jest to zgodne z naszym gustem, z naszą naturą. Przodują w takich kreacjach oczywiście kraje latynoamerykańskie. U nas nie ma projektantów, którzy szyją takie rzeczy, przeznaczone tylko na wielkie gale. P&B są znani z tego, że szyją sukienki naprawdę bardzo ładne, ale to są sukienki, które można założyć nie tylko na wielkie wyjścia, ale na niemal każdą okazję. Może dlatego na tle innych dziewczyn faktycznie wyglądałam mniej bogato, mniej spektakularnie. W ogóle my Polki nie jesteśmy przygotowane do takiego konkursu, jak MU i zasad tam panujących. Ja byłam wypacykowana, kiedy było trzeba, na co dzień malowałam się delikatnie lub nawet wcale, a mocny makijaż zostawiałam na wieczorne gale. Inne dziewczyny już od śniadania miały na sobie np. trzy opakowania rzęs. Normą były sztuczne, zrobione zęby, piersi, usta itp. Ja każde zadanie wykonywałam tak, jak mi powiedziano, każda uwaga była dla mnie cenna, wszystkie wskazówki, których nam udzielano, brałam pod uwagę. Jak nam mówiono: „macie założyć rzeczy casualowe”, zakładałam np. spódnicę i bluzkę, „macie zrobić lekki makijaż”, malowałam jedynie rzęsy i policzki oraz pociągałam usta błyszczykiem. A inne dziewczyny tego w ogóle nie słuchały, cały czas były przebrane jak na festyn. Może na takim konkursie tak trzeba, tylko po co w takim razie była konferencja i publiczne zapewnienia, że stawiają na naturalność? Chociaż Olivia Culpo rzeczywiście jest taka naturalna, nie wypacykowana, a jednak jej się udało wygrać. Poznałam ją przy okazji przygotowań do reklamy biżuterii. Parę razy podczas zgrupowania miałyśmy możliwość ze sobą porozmawiać. Zawsze była bardzo miła. W ogóle jest bardzo ciepła, cały czas uśmiechnięta. Chociaż nieustannie towarzyszy jej sztab ludzi, ale zawsze była taka ludzka, taka dostępna dla wszystkich. Przyjechała ze swoim chłopakiem – piosenkarzem, była w szóstym tygodniu ciąży, jak przebywała na zgrupowaniu z nami. Wszyscy się nią zachwycali. Olivia to taka idealna dziewczyna z sąsiedztwa. I takie osoby ludzie lubią. Gabriela jest jej przeciwieństwem. Dla niektórych może się wydawać zbyt zimna, jej uroda może paraliżować ludzi. Ja sobie jej nie wyobrażam z tym całym jej „urodowym rynsztunkiem” np. gdzieś w Afryce wśród dzieciaków w szpitalu. Podczas, gdy np. Hiszpankę jestem sobie w stanie wyobrazić w każdej sytuacji.
Osobiście uważam, że szkoda, że ten konkurs taki jest, że jurorzy nie mają okazji poznać tych wszystkich dziewczyn bez makijażu, jak wyglądają, kiedy są naturalne.
Przy okazji każdego konkursu piękności w kuluarach krąży wiele plotek, sensacyjek. Nie inaczej było podczas tegorocznego Miss Universe. Docierały do Ciebie jakieś pogłoski? Chciałabyś je teraz skomentować, odnieść się do nich?
Plotki? Podczas zgrupowania nie, niczego nie słyszałam. Po gali przeczytałam gdzieś, że na koniec dziewczyny wróciły z afterparty do pokoju pijane, zataczały się. To jest jakaś totalna bzdura, ja byłam z dziewczynami cały czas i nie widziałam czegoś takiego.
O sobie przeczytałam na jednym z portali, że pokłóciłam się z Miss Kolumbii i że byłam największą zołzą na zgrupowaniu. Ale to się odnosi tylko do jednej sytuacji, o której teraz opowiem. Pod koniec finałowego koncertu stałyśmy za kulisami i kibicowałyśmy naszym koleżankom. Obok mnie stała Miss Angoli, która trzymała kciuki za Brazylijkę, a za to nie znosiła Ukrainki. I gdy wyczytywano Top 5 cały czas mówiła – „Tylko nie Ukrainka, ona jest beznadziejna, głupia”. Olga faktycznie odpadła i kiedy smutna schodziła ze sceny, Miss Angoli podbiegła do niej i zaczęła zapewniać, jak jest jej przykro i że Ukrainka była jej faworytką. Nie wytrzymałam. Krzyknęłam: „Jesteś zakłamana, siedź lepiej cicho, nie kłam, przed chwilą mówiłaś co innego”. To było chyba dla mnie najbardziej przykre zdarzenie podczas całego zgrupowania. Na koniec zetknęłam się z taką sztucznością, zakłamaniem niektórych dziewczyn, to było straszne. Uważam, że trzeba być fair do końca. Jeżeli Olgi nie lubiła, to mogła to przemilczeć, a nie taka dwulicowość, nie lubię czegoś takiego. Świadkami całego zajścia było m.in. dwóch fryzjerów, którzy wzięli moją stronę. No i później Miss Angoli zamieściła z zemsty niepochlebne wpisy na mój temat.
Przez całe zgrupowanie było miło, dopiero na finale, gdy emocje wzięły górę, wiele dziewczyn pokazało pazurki. Wiele też płakało, były zawiedzione, m.in. Miss Portoryko, czy moja współlokatorka. Z innych plotek, podobno jedna spośród Miss była jeszcze rok temu mężczyzną. Nie wiemy która, choć obstawiałyśmy dwie kandydatki.
Konkurs Miss Universe dobiegł końca, wróciłaś do Polski. Co dalej? Posypały się propozycje, czy udział w nim to będzie tylko jednorazowa przygoda, z której nic nie wynika? Co przywiozłaś sobie z Rosji?
Już w czasie bankietu koronacyjnego odbyłyśmy z Małgorzatą Herde wiele rozmów z potencjalnymi pracodawcami, pojawiło się dużo propozycji, m.in. otrzymałam zaproszenie od włoskiego projektanta biżuterii do wzięcia udziału w jego pokazach w Rzymie i w Wenecji. Musiałam jednak wrócić do Polski, gdyż tu miałam już zabukowane wcześniej zlecenia. Wciąż jednak jesteśmy w kontakcie. Zostałam zaproszona do wzięcia udziału w jednym z pokazów Tony Ward’a na Paris Fashion Week w przyszłym roku. Szefowa konkursu Miss Dominikany chciałaby mnie gościć na wyborach Miss Dominikany. Podszedł do mnie również producent rozpoczętej właśnie zimowej olimpiady w Soczi, dał mi wizytówkę i zaprosił jako gościa honorowego. Ale planowana gala Miss Polonia 2013 na luty pokrzyżowała te plany. No cóż ostatecznie nie wiem, kiedy przekażę koronę swojej następczyni, a i w Soczi nie jestem.
Co sobie przywiozłam? Chyba najcenniejsze są znajomości, fajne wspomnienia, no i super zdjęcia ze zgrupowania z dziewczynami. Kontakt z Elmirą mam cały czas, odzywa się też do mnie Olga z Ukrainy, koleżanka z Dominikany tak samo. Z Amerykanką też jesteśmy w kontakcie. Ma ona babcię Polkę, zna parę słów po polsku i mówiła, że kocha pierogi. Bardzo fajna dziewczyna. Przywiozłam sobie folder, w którym mam wpisy od dziewczyn i to jest najmilsza pamiątka.
Czy planujesz start jeszcze w innych międzynarodowych konkursach piękności?
Startu w innych konkursach już raczej nie planuję. Mam już swoje lata, jak na Miss jestem seniorką i uważam, że trzeba dać szansę innym młodym dziewczynom. Ja swoje zadanie już spełniłam i jestem zadowolona z tego, że mam to już za sobą i że już wróciłam. Bo to jest naprawdę bardzo ciężki czas, a pierwsze skojarzenie, jakie teraz mam, gdy myślę Miss Universe, to brak snu.
Myślę, że w tym momencie rozczarowałaś rzesze swoich fanów, którzy liczyli, że zobaczą Cię jeszcze na jakiejś międzynarodowej imprezie. No to na koniec powiedz jeszcze coś pozytywnego. Co najbardziej Ci się podczas Miss Universe podobało?
Sama gala bardzo mi się podobała. To jest rzeczywiście show na najwyższym poziomie. W ogóle pod względem organizacyjnym nic wyborom Miss Universe zarzucić nie można. Miałyśmy wyśmienitą choreografkę. Była z dystansem, surowa, taka żyleta, ale tak dobrze uczyła chodzić te dziewczyny, tak obligowała do takiej sceniczności… W życiu się nie spotkałam z czymś takim.
Najmilej wspominam też próby na scenie, możliwość obcowania z niezwykłymi ludźmi. Np. byłam kiedyś fanką zespołu Spice-Girls i nagle występuję na jednej scenie razem z Mel B. Poznaję osobiście Stevena Tylera. Są to niezapomniane wrażenia.
Swoim udziałem w konkursie Miss Universe również dostarczyłaś nam wielu niezapomnianych wrażeń. I bardzo Ci dziękujemy zarówno za nie, jak i za tą rozmowę.
Ja również dziękuję Wszystkim Moim Fanom za wsparcie, które czułam na każdym kroku, za wiarę we mnie i promocję mojej osoby, szczególne podziękowania dla Dominika Masny i Globmiss. Dzięki Wam wszystkim o Polce było głośno na całym świecie! Pozdrawiam wszystkich czytelników.