Paulina Krupińska – Miss Polonia 2012
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss we wrześniu 2013 r.
Paulina Krupińska jest jedną z najpopularniejszych Miss Polonia ostatnich lat. I jedną z najbardziej kontrowersyjnych. Budzi skrajne emocje. Niektórzy się nią zachwycają, inni wprost przeciwnie. W internecie na różnego rodzaju forach wokół jej osoby toczą się burzliwe dyskusje. Postanowiliśmy sprawdzić, jaka jest naprawdę Paulina. Poprosiliśmy ją o rozmowę. Może podczas tej rozmowy uda się obalić kilka mitów? Zdementować plotki?
Czy ja budzę kontrowersje? Nie wiem, nie czytam komentarzy na swój temat w internecie. Przyznam szczerze, że raz weszłam na forum o Miss, zaraz po finale Miss Polonia, ale jak przeczytałam, co o mnie napisano, to się zraziłam. Od tamtej pory nie śledzę opinii na forach. Po co mam się zagłębiać w to, jak źle o mnie piszą, jak mnie obrażają. Wolę ten czas przeznaczyć na spotkanie z przyjaciółmi. Czasem któryś ze znajomych da mi znać, że pojawił się jakiś artykuł o mnie, no to zajrzę, obejrzę zdjęcia. I tylko tyle. Nigdy się wszystkim nie dogodzi. Znam swoją wartość i nie jestem dziewczyną, która zrobi coś wbrew sobie tylko po to, żeby komuś się przypodobać, bo „jak jestem Miss, to mają mnie wszyscy kochać”. Wiem, co jest ważne w życiu i na pewno nie są to komentarze hejterów siedzących za ekranem komputera, którzy zawsze piszą źle o wszystkich. Najczęściej są to ludzie, którzy sami są niezadowoleni z własnego życia. Ci, którzy są spełnieni i szczęśliwi, którzy mieli okazję spotkać się ze mną osobiście, odbierają mnie bardzo pozytywnie.
Właściwie co roku po koronacji nowej Miss Polonia, pojawiają się kontrowersje, spekulacje i plotki. Prawie zawsze, zdaniem „obserwatorów”, werdykt jest ustawiony, nazwisko Miss znane na długo przed galą, a tytuł zdobyty różnymi sposobami, ale na pewno nie w drodze uczciwej rywalizacji. Takie komentarze nie ominęły również Pauliny. Kwestionowano nie tylko jej zwycięstwo, ale nawet drogę, jaką zakwalifikowała się do finału Miss Polonia.
Znam dwie moje poprzedniczki – Rozalię Mancewicz i Marcelinę Zawadzką. Z Rozalią przyjaźnię się już 10 lat, więc kiedy zdobyła tytuł Miss Polonia, mogłam przez ten rok być blisko niej, obserwować jej poczynania i cieszyć się jej sukcesem. Rozalka zaczęła mnie namawiać na start w tym konkursie, ale ja na początku patrzyłam na to sceptycznie i odmawiałam. Widziałam jednak, co robi i jak wygląda jej życie w ”koronie” i to sprawiło, że przekonałam się, że bycie Miss Polonia, to prestiż. Całkiem odmienny świat niż ten, którego doświadczyłam, biorąc udział w innych konkursach piękności wiele lat temu. Jako nastolatka startowałam z sukcesami w wyborach Miss Polski Nastolatek i w Foto Models Poland. Myślałam, że na tym poprzestanę. Jednak na przykładzie Rozalii zobaczyłam, że Miss Polonia jest największym i najbardziej prestiżowym konkursem w Polsce, również dzięki jego dyrektor generalnej – Małgorzacie Herde, która od lat funkcjonuje w show-biznesie, co wpłynęło bardzo pozytywnie na konkurs i jego laureatki.
Koronę z rąk Rozalii przejęła kolejna moja koleżanka – Marcelina Zawadzka, którą poznałam w Warszawie, gdzie obie pracujemy w modelingu. Od tej pory często spotykałyśmy się we trójkę na kawie i już obie dziewczyny zaczęły mnie namawiać do startu. Później wręcz groziły, że jeśli sama się nie zgłoszę, zrobią to za mnie 🙂 .
Zaczęłam się nad tym zastanawiać, spędziłam długie godziny na rozmowach z Rodzicami. Z jednej strony bardzo długo pracuję w modelingu, jestem na innym etapie w życiu i wybory Miss Polonia nie są mi do niczego potrzebne. Z drugiej jednak strony przecież nie mam nic do stracenia – myślałam.
W 2012 roku ogłoszono, że jedna z dziewczyn dostanie się do finału dzięki tzw. „dzikiej karcie” otrzymanej w specjalnym plebiscycie dwutygodników Party i Flesz. Nie było to żadną tajemnicą, inne finalistki wybrane w eliminacjach regionalnych też o tym wiedziały. Żeby zgłosić się do konkursu Miss Party, wystarczyło wysłać SMS-a. Podjęłam decyzję, wysłałam go i… tak naprawdę o tym zapomniałam. Cała procedura wyboru Miss Party przedłużała się o kilka miesięcy. W grudniu byłam akurat w Krakowie, kiedy zadzwoniono do mnie z wydawnictwa Edipresse, że dostałam się do wytypowanej grupy dziewczyn i że zapraszają mnie do wydawnictwa na casting. Poszłam, było tam ok. 10 dziewczyn, każda po kolei musiała się dwukrotnie zaprezentować przed jury: w sukience koktajlowej i w kostiumie kąpielowym i powiedzieć kilka słów o sobie. Obrady jury trwały ok. pół godziny, może nawet do 40 minut. Najpierw wyróżniono dwie dziewczyny, które spodobały się jurorom, a potem ogłoszono, że to ja wystąpię w finale Miss Polonia. Od 18 stycznia, rozpoczęłam przedfinałowe zgrupowanie
Paulina za jedną ze swoich najważniejszych zalet uważa to, że jest szczera. I nam też szczerze opowiedziała o kulisach zgrupowania i o relacjach z innymi finalistkami.
Jak dla mnie zgrupowanie trwało za długo. Tak naprawdę myślę, że tydzień w zupełności by wystarczył. Oczywiście Biuro Miss Polonia bardzo o nas dbało. Mieszkałyśmy w pięciogwiazdkowym hotelu z przepysznym jedzeniem i mogłyśmy korzystać z wszelkich dostępnych w nim atrakcji np. basenu, czy siłowni, miałyśmy opiekunkę, która organizowała nam czas proponując wycieczki, czy zakupy. Wszystko zostało zorganizowane bardzo sprawnie. No i miałyśmy z innymi dziewczynami nawzajem swoje towarzystwo. Taką nieformalną przewodniczącą naszej grupy była Natalka Piguła. Dzwoniła po pokojach, organizowała nasze spotkania i pilnowała kalendarza całej grupy. Jednak mimo to, tak długi pobyt na zgrupowaniu był dla mnie dosyć uciążliwy, głównie ze względu na moją wzmożoną potrzebę ruchu. Brakowało mi aktywności fizycznej. Ponadto zgrupowanie odbywało się w Warszawie, czyli mieście, w którym mieszkam. Wiadomo, takie zgrupowania wiążą się z tym, że nie można we własnym zakresie opuszczać hotelu, więc nie mogłam po zakończeniu zajęć wyjść sobie i pójść do domu, choć miałam do niego niedaleko.
Z całego zgrupowania najlepiej wspominam zajęcia z Agustinem Egurrolą. Ja się bardzo dobrze czuję na scenie, więc te zajęcia były dla mnie naprawdę wielką przyjemnością. Agustin bardzo starał się zrobić z nas fajne, przebojowe, naturalne i nowoczesne dziewczyny. Myślę, że to się udało. Choć prawdziwym wyzwaniem było dla nas, kiedy próby przeniosły się z sali tanecznej pełnej wielkich luster, w których każda z nas mogła kontrolować swoje ruchy i pracę ciała, do studia. Okazało się, że jak się przenosi wyćwiczone układy na realną scenę, to zupełnie inaczej to wygląda. Nagle wchodzi się do studia i nie widzi się nic. Nie ma luster, naokoło są ściany, a przed Tobą tylko kamery. Trzeba odtworzyć cały układ i jeszcze patrzeć prosto do kamery, to jest najważniejsze i zarazem najtrudniejsze. Starałam się podejść do tego z uśmiechem. Myślę, że dałyśmy radę. Nawet, jeśli na gali zdarzyły się małe potknięcia, to wiedziałyśmy o nich tylko my. Sądzę, że ani publiczność, ani telewidzowie niczego nie zauważyli. 🙂
A atmosfera rywalizacji? Wiadomo, że grupa 20 ludzi, a tym bardziej młodych kobiet ;), jest ciężka do ogarnięcia. I nigdy nie jest tak idealnie, żeby wszyscy się lubili i kochali. Zawsze kogoś się lubi mniej, kogoś bardziej… Ja na szczęście znalazłam wśród dziewczyn pokrewne dusze, które nadawały na tych samych falach i z nimi się trzymałam. Była to m. in. moja współlokatorka Kamila Moraczewska, a także Ola Szczęsna. Z Kamilą do tej pory mam kontakt, niedawno odwiedziła mnie w Warszawie.
Zgrupowanie, ze wszystkimi swoimi blaskami i cieniami, dobiegło końca. Jego zwieńczeniem była transmitowana na żywo przez TVP finałowa gala.
Na gali finałowej bawiłam się fantastycznie. Na próbach trenerzy i organizatorzy z BMP mówili nam, że mamy dać z siebie wszystko. No i dałam 🙂 . Wiadomo, że pojawił się jakiś stres, ale na mnie zawsze taka adrenalina bardzo pozytywnie działała. Nie miałam tremy. Już jako mała dziewczynka występowałam w domu przed rodzicami, czy na różnych konkursach recytatorskich. Od dziecka powoli nabywałam umiejętności odnajdywania się na scenie i to chyba zaprocentowało. Teraz mam wrażenie, że scena to jest moje środowisko naturalne, więc czułam się na niej bardzo dobrze. Wprawdzie mój Tata powiedział mi: „Paula, Ty byłaś za bardzo wyluzowana. Podrygiwałaś, śpiewałaś pod nosem”, a ja po prostu już nie mogłam się doczekać, kiedy znowu wyjdę na wybieg :). Gala przebiegła mi bardzo szybko. Wydawało mi się, że ledwie weszłam na scenę, a już założono mi koronę! :). Najdłużej trwało potem pozowanie do zdjęć i udzielanie wywiadów.
Paulinę obwołano Miss Polonia 2012. No i się zaczęło. Jej przeciwnicy pomstowali, że wybory były ustawione, Paulina faworyzowana, werdykt łatwy do przewidzenia…
Rozumiem, że inne dziewczyny mogły czuć, że ja jestem faworyzowana, mogło się im tak wydawać. One czekały na finał pół roku, ja dostałam się do niego w ostatniej chwili, gdyż bardzo późno ogłoszono werdykt Party i Flesza. Znałam Rozalkę, znałam Marcelinę, dziewczyny o tym wiedziały. Małgorzata Herde też nie robiła tajemnicy z tego, że mnie zna. Obie od 10 lat pracujemy w tej samej branży, więc nie ma w tym nic dziwnego. Poznałyśmy się zresztą dzięki Rozalii, w czasie, gdy była ona Miss Polonia. Ale była to znajomość czysto zawodowa, a nie prywatna. Mimo to i tak niektórym dziewczynom przeszkadzało, że jesteśmy na „Ty”, podczas gdy one zwracają się do Małgosi per „Pani”. Były plotki, szeptanie. Swoim zachowaniem nigdy nie dałam nikomu odczuć, że czuję się faworytką bo się nią nie czułam. Chodziłam na te same treningi, tak samo ciężko ćwiczyłam, tak samo pozowałam do zdjęć. Co mnie naprawdę odróżniało od innych finalistek? Miałam skończone 25 lat, razem z Kamilą byłyśmy w tej grupie dziewczyn najstarsze i nie da się ukryć, że czułyśmy się trochę bardziej dojrzałe. To wrażenie potęgowało jeszcze nasze doświadczenie w modelingu. To też obracano przeciwko nam, ale przecież każdy ma prawo zgłosić się do konkursu Miss Polonia, doświadczone modelki też 🙂 . A nie tylko ja pracowałam jako modelka, Kamila, czy Ola Szczęsna także…
Wyróżniała mnie też naturalność. Wiadomo, na takim konkursie każda dziewczyna chce wypaść jak najlepiej. Ale ja miałam naprawdę niesamowity dystans do tego. Niektóre finalistki zawsze były „jak spod igły”. Stroiły się, malowały nie tylko na każde spotkanie z organizatorami, czy trenerami, ale nawet na śniadanie. Ja uważałam, że na śniadanie nie ma sensu się malować, tym bardziej, że za godzinę mamy mieć trening i fizyczne ćwiczenia. Więc starałam się, w przeciwieństwie do wielu z nich, być jak najbardziej naturalna. Choć oczywiście wtedy, kiedy trzeba było, naprawdę dawałam z siebie wszystko.
A co do tego, że werdykt był ustawiony, opłacony, kontrowersyjny, cóż… Na Miss Polonia 2012 nie wybrało mnie żadne „branżowe” jury, a telewidzowie. Ich głosy decydowały. Zagłosowało na mnie większość spośród prawie 4 000 000 Polaków, którzy oglądali finałową galę. Nie wiem, czy dałoby się opłacić tylu ludzi :). Wiadomo, że nie jest ładne to, co jest ładne, tylko to, co się komu podoba. Gusty są różne. Zawsze ktoś jest niezadowolony, jeden lubi brunetki, inny woli blondynki, czy rude. Nie da się wszystkim dogodzić. Tym razem wygrałam ja, dostałam najwięcej głosów. Może wzbudziło to kontrowersje wśród innych finalistek, bo znałam i Rozalkę, i Marcelinę? Mówiono, że dlatego wygrałam. Ale ja nigdy nie ukrywałam tych znajomości i szczerze mówiąc nie miały one żadnego wpływu na głosowanie widzów.
Choć udział Pauliny w konkursie był bardzo spontaniczny, do swoich obowiązków Miss Polonia podchodzi ona bardzo poważnie. U progu swojego panowania postawiła sobie cele, które konsekwentnie realizuje.
Każda dziewczyna ma do tytułu indywidualne podejście. Co innego lubi, co innego jej przeszkadza, inne stawia sobie cele. Ja jestem absolwentką Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, z wykształcenia jestem animatorem społeczno-kulturowym. I z racji mojego wykształcenia i zawodu, jedną z moich największych pasji jest praca i kontakt z dziećmi. Biorę udział w licznych akcjach na rzecz dzieci, także na własną rękę. Z wielu nie mam zdjęć, nie są one nagłaśniane. Od wielu lat działam jako wolontariusz, nigdy nie byłam obojętna na los dzieci. To jest dla mnie największa nagroda, że mogę pomóc najmłodszym, że one się cieszą, kiedy widzą Miss Polonia. Uśmiech na buziach dzieci sprawia mi największą radość.
Zależy mi na tym, żeby nie być Miss Polonia, która tylko pokazuje się na scenie, pozuje na ściankach i po prostu jest znana z bywania na bankietach. Nie jestem osobą, która lubi chodzić na tzw. „eventy branżowe”. Ja się w tym sztucznym światku nie odnajduję, źle się w nim czuję i pewnie dlatego, jestem najmniej „bywającą” Miss od kilku lat. Chętnie oczywiście pójdę natomiast na imprezę związaną z modą np. na pokaz znajomych projektantów lub inną, która mnie interesuje, Na szczęście mam wpływ na to, gdzie się pojawię i z kim się spotkam. Z Małgorzatą Herde dosyć ostrożnie i z rozwagą dobieramy eventy, w których mam uczestniczyć.
Bardzo natomiast lubię spotkania z „prawdziwymi” ludźmi, z takimi, którzy nie oszukują, są wrażliwi, szczerzy, uśmiechnięci. Widzę, jak się cieszą na mój widok, jak mnie przyjmują na różnych spotkaniach, wiele osób mnie kojarzy. Naprawdę nie spotkałam się z żadnymi negatywnymi reakcjami. Miło słyszeć: „ale Pani jest sympatyczna, miła”, „na żywo wygląda Pani jeszcze piękniej”. To jest dla mnie najważniejsze. Człowiek wtedy najbardziej rośnie, najbardziej jest dowartościowany dzięki tym bezinteresownym ludziom, którzy komplementują, choć wcale nie muszą, nie mają w tym żadnego celu.
Dlaczego ludzie mnie lubią? Bo jestem szczera. Czasem może i powiem za dużo, ale ja wolę być sobą i żyć w zgodzie ze sobą, niż udawać kogoś, kim nie jestem. To jest dla mnie bardzo ważne, żeby nikt mi nigdy nie zarzucił, a szczególnie najbliżsi, że po zdobyciu korony się zmieniłam. Ja chcę zostać sobą. Dla mnie Rodzina i przyjaciele są na pierwszym miejscu piramidki moich wartości. Nie lubię być sama. Wolny czas spędzam z Rodziną i przyjaciółmi. Zawsze mam dla nich czas.
Jestem najstarszą w historii Miss Polonia. Wiek daje mi większą dojrzałość życiową. Chciałabym, żeby z tego roku mojego panowania coś wyniknęło, żeby wykorzystać swoją popularność do fajnych celów. Dla mnie to też jest bardzo ważne, jeżeli można coś zrobić bezinteresownie. I w nagrodę jedynie zobaczyć na buziach innych ludzi i dzieci uśmiech.
Zdaję sobie sprawę, że jako Miss Polonia powinnam być wzorem dla wielu młodych dziewczyn. Chcę zaszczepić w nich zamiłowanie do zdrowego, sportowego trybu życia. I chcę pokazać, po co są wybory Miss, co udział w takim konkursie daje. Teraz jest przecież tak wiele konkursów dla modelek, różnych telewizyjnych Talent Show. Chcę udowodnić, że Miss Polonia to nie jest tylko ładna lalka, przebrana w modne ciuchy. Przykłady moich poprzedniczek, Marceliny, Rozalki, czy przede wszystkim Anety Kręglickiej pokazują, że tytuł Miss Polonia otwiera wiele drzwi, daje rozmaite możliwości i można go w mądry sposób wykorzystać.
Postawiłam sobie za cel, żeby zmienić wizerunek Miss. Do Miss od zawsze jest przyczepiona łatka, że to jest tylko piękna lalka, która nie ma nic do powiedzenia, a tylko ładnie wygląda. Ja jestem totalnym przeciwieństwem takiego stereotypu na temat Miss. Jestem zwyczajną dziewczyną, która na co dzień chodzi w trampkach, dżinsach i bluzie i której nikt, absolutnie nikt, poza wąskim gronem fanów konkursu Miss Polonia, nie rozpoznaje na ulicy. Nie zauważyłam, żeby odkąd zostałam Miss Polonia, zwiększyła się ilość moich wielbicieli. Ale nie jest też tak, ze mężczyźni zaczęli się mnie bać. Jak poznaję nowych kolegów, to zawsze mówią: „Jeju w ogóle nie widać, że to Miss Polonia, taka fajna :).
Bo ja, zamiast jak typowa Miss leżeć i pachnieć, jeżdżę w góry. 🙂 Największą moją pasją jest rower, a w szczególności freeride, czyli zjazd na rowerze po górach. Takie połączenie adrenaliny i natury daje mi niesamowitego powera do życia. Poza tym uwielbiam wszystkie aktywności fizyczne – pływanie, czy bieganie. Miałam również możliwość latania przez 3 dni na paralotni. To było coś niesamowitego i chciałabym do tego wrócić i zrobić kurs paralotniowy. Jeśli pogoda nie pokrzyżuje mi planów, to już na wiosnę przyszłego roku. A moje marzenie? Nie marzę o klejnotach, czy największych wybiegach świata, a o zjeździe na rowerze z wulkanu na wyspie Maui na Hawajach.
Moje oryginalne jak na Miss zainteresowania zostały zauważone i już od września mam swój kącik w Pytaniu na Śniadanie w TVP2 „ Miss Sport”. Jest on poświęcony aktywności fizycznej, różnym dyscyplinom sportu, w tym także sportom ekstremalnym. Jak byłam ostatnio na ramówce TVP to goście zauważyli ze zdziwieniem: ”Paulina, Ty to masz siniaki!”. A pewnie, że mam. Mam siniaki, dziurę w nodze, blizny na kolanach. Chłopaki z Afromental, kiedy podczas tej ramówki pokazywałam im swoje siniaki skomentowali tylko: „Równa babka, jak nie Miss”. 🙂
Na pewno moim głównym celem jest jak najlepszy start w konkursie Miss Universe, na którym jestem reprezentantką Polski.
No właśnie. Najważniejszy sprawdzian dopiero przed Pauliną. W listopadzie, w Moskwie, odbędzie się finał jednego z najważniejszych i najbardziej prestiżowych konkursów piękności na świecie – Miss Universe.
Bardzo się cieszę, że konkurs Miss Universe odbędzie się w Rosji! Zawsze marzyłam, żeby tam pojechać. Nie będę miała problemów z porozumiewaniem się. Znam trochę rosyjski. Uczyłam się tego języka przez 7 lat. Ostatnio przetarłam już sobie szlaki :). Wzięłam udział w imprezie, która odbyła się w auli Politechniki Warszawskiej. Poznałam na niej gospodynię Miss Universe 2013 – Miss Rosji Elmirę. Rozmawiałyśmy po rosyjsku! Zostałam również przedstawiona jednemu z głównych organizatorów tegorocznej gali MU. Wszyscy bardzo dobrze mnie odebrali, więc pierwsze koty za płoty ;).
Rozpoczęłam już przygotowania do Miss Universe. Przede wszystkim dbam o formę i pracuję nad sylwetką. Rower, czy bieganie to dla mnie codzienność, zawsze żyłam aktywnie, ale teraz dodatkowo ćwiczę z osobistym trenerem Sebastianem Koprzywą. On dobiera odpowiednie ćwiczenia do poszczególnych partii mojego ciała, by je wyrzeźbić tak, żeby prezentowało się jak najlepiej. Poza tym z Biurem Miss Polonia kompletujemy garderobę. Wiadomo, że na takim konkursie, tym bardziej, że będzie on organizowany w Rosji, wszystko ma błyszczeć, świecić, być bardzo efektowne. Zarówno strój narodowy, jak i suknia wieczorowa będzie projektu duetu Paprocki & Brzozowski. Oczywiście dobieramy także równie atrakcyjne dodatki i biżuterię. Zarówno Rozalka, jak i Marcelina opowiadały, że Miss Universe to jest ciężka szkoła przetrwania, to są 3, 4 godziny snu na dobę i życie w ciągłym biegu. Konsultuję się więc też z koleżankami – makijażystkami, które doradzają mi, jak pomalować się szybko, a jednocześnie tak, żeby wyglądać cały czas dobrze.
Paulina jest bardzo pozytywnie nastawiona. Mówi, że zdobycie korony Miss Universe może nie być taką prostą sprawą, ale będzie walczyć. Ma nadzieję, że oczaruje jury. A w jaki sposób chce tego dokonać?
Na pewno dzięki mojej sceniczności i przebojowości. Zwłaszcza ta ostatnia, często negatywnie odbierana w Polsce, tam może się okazać moim największym atutem. Nie dam się stłamsić, będę widoczna :). Będę się też wyróżniać naturalnością :). Chciałabym, żebyśmy miały okazję zaprezentować się jury bez makijażu. Nie boję się tego. Miałabym przewagę nad wszystkimi „zrobionymi” dziewczynami z Ameryki Południowej.
Ostatnio dowiedziałam się od kolegi, że pojawiam się w różnych rankingach tworzonych przez fanów na całym świecie jako jedna z faworytek. Przyznam, że jestem bardzo miło zaskoczona i ta sytuacja mnie troszkę onieśmiela. Polska dotychczas nie była potęgą w tym konkursie piękności, więc tym bardziej się cieszę, że jestem doceniana.
Korzystając z okazji, chciałam podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do moich dotychczasowych sukcesów: Rodzicom za to, że zawsze mnie wspierają, dodają mi otuchy i zachęcają do działania; Małgorzacie Herde, która bardzo umiejętnie kieruje moją karierą. Moim Przyjaciołom, a zwłaszcza Rozalii i Marcelinie, bo to głównie dzięki ich namowom, dziś jestem tu, gdzie jestem. Oczywiście szczególnie dziękuję również wszystkim moim fanom, którzy trzymają za mnie kciuki. Chciałam Was poprosić, żebyście śledzili konkurs i mocno trzymali kciuki! Liczę na Was bardzo w głosowaniu internetowym.
Chyba nikt nie ma już wątpliwości, że Paulina jako Miss łamie wszelkie stereotypy. Mamy nadzieję, że przekonała do siebie dotychczasowych przeciwników, po raz kolejny zachwyciła zwolenników i wszyscy będą bardzo mocno trzymali za nią kciuki, a Globmiss będzie miał okazję po raz kolejny porozmawiać z naszą reprezentantką po jej powrocie z Moskwy.