|
Agnieszka Kotlarska swoją wielką urodę potwierdziła międzynarodowym sukcesem – zdobyła koronę Miss International 1991 i do dziś przez wielu fanów konkursów piękności jest uważana za Miss Idealną. A jaka jest idealna Miss zdaniem Danuty?
Piękna, subtelna, zmysłowa, mająca to ,,coś”, z bogatym wnętrzem, gracją i elegancją… te wszystkie cechy komponują się w jedną uroczą całość… Czy takie są nasze najbardziej utytułowane i nagrodzone na arenie międzynarodowej Miss? Poza Agnieszką Kotlarską poznałam również osobiście inne „światowe” Miss: Anetę Kręglicką, Ewę Wachowicz itp., ale najmilsze są dla mnie powroty tutaj na Podbeskidzie i spotkania z bielskimi Miss… Cyklicznie zaprasza nas z okazji jubileuszów nasza zastępcza Mama – Lucyna Grabowska – był uroczysty koncert z okazji 10-lecia Miss Beskidów, 20-lecia i ostatnio-25 lecia – czyli ćwierćwiecze konkursów piękności na Podbeskidziu… Ja to nazywam zlotami czarownic… Co roku przybywa nowa Miss, więc nasz krąg się poszerza… Bardzo cenię sobie spotkania z „Misskami” z moich lat tj. Jadzią Flank, Agatą Dworniczek, Elą Dziech…
Od występu Danuty Listwan w finale Miss Polski’91 upłynęły 22 lata. Jak w tym czasie zmieniło się jej życie, czy konkurs jakoś wpłynął na zmianę jej planów?
Od tamtej pory – prócz tego, że jestem bardziej dojrzałą, zahartowaną kobietą – wiele się nie zmieniło. Nadal mieszkam w moim rodzinnym mieście (Sucha Beskidzka), mam dwoje wspaniałych dzieci – dorosłą córkę i 10-letniego syna – które są moją dumą i szczęściem… Niestety moje małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Życie nauczyło mnie pokory i dystansu. Wielokrotnie traciłam pracę z powodów ekonomicznych zakładu pracy, bądź nawet wskutek podstępności, nieżyczliwości i układów personalnych. A że jestem uparta i konsekwentna, nie poddaję się i dalej dążę do wyznaczonych celów… Po drodze zdobyłam dyplom magistra stosunków międzynarodowych ze specjalnością administracja europejska, przede mną nowe wyzwania zawodowe… Otwarta też jestem na nową miłość… Ponoć życie zaczyna się po czterdziestce…
A wybory Miss? Wciąż trochę się nimi interesuję. Najbardziej lubię konkursy w Bielsku – takie kameralne i bardzo profesjonalne… Co roku to coraz większe show, naprawdę na wysokim poziomie… Ale wszystko się zmienia… Choć tamte czasy, kiedy ja brałam udział, są takie odległe i ubogie… chwile utrwalone jedynie na biało – czarnych zdjęciach, itp., to np. koronacyjny bal w hotelu Prezydent był bardzo huczny i z wielkim rozmachem i trwał do białego rana… Dzisiaj są to zaledwie kilkugodzinne wystawne bankiety.
Nieraz zastanawiam się nad tym, czy wzięłabym raz jeszcze udział w takim konkursie… To trudne pytanie bo jak zwykle są blaski i cienie… Przeżyłam na pewno dużo ciekawych chwil, wyjazdów, znajomości, nagród… Gdyby nie wybory Miss, pewnie nie miałabym okazji być na scenie obok takich osobistości jak Nowicki, Kuklińska, Chajzer itd., na balu z Wodeckim, tańczyć z Kryszakiem, pić wódki z Talarem i poznać tylu znakomitości ze świata sztuki, kultury, biznesu… Z drugiej zaś strony przylgnęła do mnie etykietka Miss – choć minęło już od tamtych zdarzeń 22 lata – czasami chciałabym zamknąć ten rozdział… to miała być tylko przygoda… a właściwie ona się wcale nie kończy i ciągle gdzieś tam w jakiś sposób rzutuje na moje życie… Nadal rozpoznawalna jestem jako Miss… i wydaje mi się, że przez te wszystkie lata musiałam wciąż udowadniać sobie i innym, że nie jestem tylko lalą z konkursu… Tak naprawdę większość Miss, które poznałam, to bardzo inteligentne, wartościowe dziewczyny… Mają osobowość, są piękne i wykształcone… Każda natomiast ich wpadka jest wyolbrzymiana i przejaskrawiana z czystej złośliwości i ludzkiej zawiści… No bo przecież co ujdzie komuś innemu – nie wypada Miss… O karierze modelki wcześniej nie myślałam… Może teraz w rozmiarze plus size 🙂 Paradoksalnie dopiero teraz jestem zapraszana na sesje zdjęciowe – np. ostatnio prezentowałam modę dla pań do magazynu LadysClub czy odbyłam sesje promujące jakieś kosmetyczne zabiegi dla pań… Jest to bardzo miłe doświadczenie… praca ze stylistami, makijażystkami, fotografami… wiele można się nauczyć… Szkoda, że nie przynosi to korzyści finansowych.
A jednak przykład Danuty udowadnia, że warto spróbować i zgłosić się na eliminacje regionalne. Nawet jeżeli przygoda z Miss miałaby się zakończyć właśnie tylko na tym etapie.
|