Wywiad z J. Bagińską

Justyna Bagińska – II Vicemiss Polonia 2004

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony BMP w grudniu 2001 r.

Dziewczyny z różnych powodów startują w konkursach piękności. Czasem decyduje o tym przypadek, jakiś spontaniczny impuls, a czasem jest to świadoma, przemyślana decyzja. Zazwyczaj początkowo nie mają specjalnych oczekiwań. Traktują całe wybory, jak zabawę, nie wybiegają myślą do następnych etapów. Właściwie zawsze jednak, po pewnym czasie, w miarę pokonywania kolejnych konkursowych szczebli, apetyt rośnie, dziewczyny zaczynają mieć pewne nadzieje, ambicje związane z udziałem w konkursie Miss Polonia. Starają się zaprezentować najlepiej, jak umieją. A co dzieje się później, kiedy gasną światła na scenie, a publiczność wraca do domu? Później bywa różnie…

Z konkursu Miss Polonia mam sympatyczne wspomnienia – mówi Justyna Bagińska II Vicemiss Polonia 2004. Ale konkurs się skończył i wraz z nim, skończyła się i moja przygoda…Szczerze? Mój tytuł niczego mi nie dał….Nie wiem, czym to było spowodowane. Może za mało zabiegałam o to, może nie „łapałam” kontaktów, może zwyczajnie byłam za mało ładna albo ładna tylko mało ciekawa, nie wiem.

Tylko nie raz zadawałam sobie pytanie, skoro jest, jak jest, to po co mnie wybrano??? Telefon zadzwonił do mnie raz, że mam być na jakimś balu, Pani miała się odezwać, ale się już nie odezwała…Nie wzięłam udziału w żadnym międzynarodowym konkursie piękności mimo wysokiego miejsca w finale krajowym. Dlaczego? Nie wiem. Myślę, że to pytanie należy zadać organizatorom.

Justyna z przyjemnością jednak wraca do swoich konkursowych wspomnień i niczego nie żałuje.

Wszystko zaczęło się w 2004 roku. Miałam 19 lat, byłam w klasie maturalnej, w maju czekała mnie matura, później studia…Mieszkałam z rodzicami w małej wiosce-Wierzbięcin- blisko Słupska.

W naszym regionie popularny był konkurs Miss Wsi, namówili mnie do udziału w nim rodzice. Był to również ciężki okres w moim życiu, w lutym, w dniu studniówki, moja babcia trafiła do szpitala, miesiąc później umarła. Strasznie to przeżyłam, pomyślałam, że pewnie byłaby zadowolona i, jak to babcie, dumna, że jej wnuczka startuje w konkursie na Miss:) Zdecydowałam się!

Tak naprawdę poza rodziną nikt nie wiedział, że w nim uczestniczę, chyba się wstydziłam. Nie dlatego, że to konkurs, w którym startują dziewczyny ze wsi, tylko dlatego, że to konkurs piękności….Wydawało mi się, że ludzie będą myśleli – a to ta, co uważa, że jest piękna, itp….

Potraktowałam wybory jako dobrą zabawę i tak było! Świetne dziewczyny, super atmosfera, ciekawe konkurencje…Zostałam tam I vice miss i Miss Mikrofonu (śmiesznie brzmi, prawda?). Na konkursie była obecna organizatorka regionalnych wyborów Miss Polonia. Dostałam dziką kartę, która pozwalała mi wziąć udział w tych wyborach. Nie do końca byłam zdecydowana, zgrupowanie przypadało w dni mojej matury…ale zdałam ostatni egzamin i dołączyłam do dziewczyn! Cieszę się, że wtedy podjęłam taką decyzję, pogodziłam wszystko ze sobą, wyszło mi !!!

Na konkursie Miss Pomorza Środkowego zdobyłam główny tytuł Miss, było to dla mnie ogromne zaskoczenie! Szczerze? Byłam przekonana, że w tego typu konkursach wszystko jest „po układach”. Myliłam się i to bardzo!!!

Początek był więc obiecujący. Czy dalej było tak samo ?

Kolejny etap był w Siedlcach, wybierano tam finalistki konkursu Miss Polonia. Dziewczyn było mnóstwo! Z całego kraju! Nie pamiętam, 200 ???

Przytrafił mi się tam niemiły incydent, myślałam, że zgubiłam portfel z pieniędzmi, dokumentami….Ta presja spowodowała, że się rozpłakałam, a była właśnie moja kolej, żeby wyjść na scenę. Cała rozmazana, praktycznie bez makijażu, wyszłam na tą scenę, a jury zaczęło do nas podchodzić i oglądać nas z bliska. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Nie dlatego, że nie przejdę dalej, nie zabiegałam o to szczególnie, ale jak odpaść, to w dobrym stylu…Kiedy przeczytano moje nazwisko w gronie finalistek…przez kolejne dni wydawało mi się, że to żart…i tym sposobem trafiłam do finału Miss Polonia 2004.

Trudno mi powiedzieć, jaka była moja najważniejsza motywacja do udziału w konkursie Miss Polonia. Nie kierowały mną absolutnie nagrody, bo jeśli o nie chodzi, były strasznie skrajne w stosunku do siebie…Szczerze? Najbardziej atrakcyjne nagrody dostałam na wyborach Miss Wsi:) Gdybym wzięła udział w wyborach Miss Polonia w 2005 r. zdobyłabym samochód, ale po co gdybać. Myślę, że los chciał, żeby 2004 rok, to był właśnie mój rok!”

Nie można jednak powiedzieć, że sam finał Miss Polonia rozczarował Justynę. Wprost przeciwnie.

Najpierw tradycyjnie zgrupowanie 🙂 Wspominam je wyjątkowo miło. Nie pamiętam zawiści dziewczyn i szczególnej zazdrości, każda była inna, każda miała swój charakter i inną osobowość, ale było ciężko, codziennie praca, praca i jeszcze raz praca….Szczególnie pamiętny był pożar w jednym z pokojów dziewczyn, ewakuacja przez okna itd, totalne zamieszanie, przerażenie, które skończyło się na szczęście dobrze, a my dostałyśmy pokoje w nowej części hotelu, o wiele lepsze pokoje:))) Jedzenie było wyśmienite, miejsce również, pośród drzew w lesie…

W trakcie zgrupowania musiałam jechać na rozmowę kwalifikacyjną na studia, na które dostałam się! Byłam wtedy taka pewna siebie, odważna!

Czekałam na wielki finał. Dzień Gali wyborów był na pewno dla każdej nerwowym dniem. Ja szczególnie nie przeżywałam, wiedziałam, że zaszłam daleko, że był to kawał świetnie spędzonego czasu, miłych chwil, wspomnień i przeżyć, o których będę opowiadała swoim dzieciom 🙂 Co ma być to będzie, ale po co się denerwować! Byłam spokojna jak nigdy!!! Zdałam maturę, dostałam się na studia! Jestem uczestniczką finału Miss Polonia! Czego jeszcze może chcieć 19 letnia dziewczyna? Jedyne co pamiętam z tego dnia, to zamieszanie: gdzie moje ciuchy, gdzie ten „nieszczęsny” numerek, po kim mam wyjść itp. Zresztą tak sobie myślałam, że to już jest tak wysoki szczebel tego konkursu, że wchodzą w grę pewnie „układy”.

I jakże się znów myliłam!!!

Nie wiem, czy ja trafiłam na taki rok, czy rzeczywiście tak jest, do dziś tego nie wiem!

Myliłyśmy się w układach na scenie, choć ćwiczyłyśmy je tyle dni, ale była super zabawa!

Kiedy w konkursie została zaledwie piątka dziewczyn, czekałam tylko, kiedy moja kolej, by odpaść..

Kolejny szok – Justyna Bagińska – II vice Miss Polonia! Cieszyłam się, nie myślałam kategoriami, że mogłam wyżej, więcej! Nie uznaję tego jako porażki, uważam to za sukces!

Miss Polonia 2004 została Katarzyna Borowicz. Myślę, że każda z nas podejrzewała, że Miss Polonia zostanie właśnie Kasia. Najbardziej widoczna postać z nas wszystkich, myślę, że wtedy nie pod względem urody, bo piękno to pojęcie szerokie, ale pod względem osobowości, charyzmy, przebojowości! Pamiętam ją jako sympatyczną, pomocną, pewną siebie dziewczynę! Uważam, że Kasia z upływem czasu piękniała. Dziś podoba mi się o wiele bardziej niż wtedy, pewnie dlatego, że wtedy byłyśmy obie jeszcze dziewczynkami, a teraz jesteśmy kobietami. Dziś jest piękna!

Było miło, wzruszająco, ale konkurs się skończył i szkoda, że Justynie pozostały po nim jedynie wspomnienia…

Niegdyś moim marzeniem była praca w mediach. Skończyłam dziennikarstwo na UW, chwilami myślałam, że może konkurs Miss Polonia pomoże, otworzy jakieś drzwi, ale to chyba nie było to miejsce i nie był to odpowiedni dla mnie czas.

Kiedy studiowałam w Warszawie, dostałam propozycję stażu w TVN Meteo, poszłam na rozmowę i zaproponowano mi go, jednakże z niego nie skorzystałam. Powód był prosty – mężczyzna:) On grał w różnych miejscach w kraju i za granicą, ja musiałabym być cały czas w Warszawie, więc zrezygnowałam dla niego, żebyśmy mogli być razem. Nie raz myślałam o tamtej decyzji, co by było gdyby…Ale za nic w świecie nie zamieniłabym tego, co mam na nic innego! A mam dobrego męża, który mnie szanuje, kocha ponad życie rodzinę i myślę sobie, że los mi odpłaci za tak ogromne poświęcenie, bo to jednak naprawdę duże poświęcenie.

Dziś, po 7 latach, jestem matką i żoną przede wszystkim! Moje dzieci to moja duma i mój największy sukces. Mam 3 córeczki: niespełna 5 letnią Anastazję i roczne bliźniaczki-Nadię i Polę. Myślę, że tak miało się wszystko potoczyć. Uważam, że nic nie dzieje się przez przypadek, to że mam bliźniaki to też nie przypadek przecież :)))) Związałam się ze sportowcem, a to wiąże się z ciągłym przemieszczaniem się, podróżowaniem. Mieszkaliśmy już we Włocławku, na Węgrzech, w Poznaniu, obecnie mąż gra w Słupsku, czyli moim rodzinnym mieście. Jeździmy wszędzie razem. Uważam, że rodzina musi być razem, żeby nią zwyczajnie była. Życie na odległość niczego dobrego nie przynosi. Ja chcę być z dziećmi, widzieć ich pierwszy uśmiech, pierwszy krok, słyszeć pierwsze słowo. Poza tym chcę, żeby moje dzieci miały tatę na co dzień, żeby się poznawali, chcę żebyśmy uczyli się siebie w codziennym życiu. Urodziłam trójkę dzieci, nie narzekam na figurę, skończyłam studia, mam plany na przyszłość, na coś tylko dla siebie, ale na to przyjdzie czas, teraz są małe dzieci, które muszą czuć w domu miłość, zapach zupy i pieczonego ciasta :))))))) Później będę ja, mam dopiero 26 lat 🙂

A więc mimo pesymistycznego początku, optymistyczne zakończenie 🙂 I tego optymizmu, pogody ducha i pogodzenia ze sobą Justynie Bagińskiej gratulujemy! Oby to się nigdy nie zmieniło!

Dodaj komentarz