Wywiad z E. Sienicką – cz. II

Ewelina Sienicka – II Vicemiss Polonia 2007

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2010 r.

W cieniu tych oszałamiających wydarzeń Ewelina przeżywała osobistą tragedię i choć na widowni Sali Kongresowej i przed telewizorami podziwiały ją tysiące osób, dla niej liczyła się tylko jedna…

Moja Mama przeżywała każde moje publiczne wystąpienie, pokaz czy sesję i cieszyła się tym wszystkim bardziej niż ja sama. Nigdy jednak nie widziała mnie na scenie, choć bardzo chciała, ale stan zdrowia niestety nie pozwalał Jej na jakąkolwiek podróż. Chorowała już długi okres. Pamiętam spekulacje odnośnie Jej przyjazdu na finał Miss Polonia do Warszawy w 2007 roku. Taka gala, jak wtedy w Sali Kongresowej, jest ogromnym przeżyciem dla młodej dziewczyny. Można to wręcz porównać do ślubu i wesela, dlatego zależało mi, aby była tego wieczoru ze mną. Rozumiałam jednocześnie to, że będzie zmuszona oglądać galę z domu w TV. Ale mama wtedy pokazała mi, jak dzielny powinien być człowiek i ile jest w stanie znieść. I…jak bardzo mnie kocha. Nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy wyszłam zza kulis po próbie generalnej i zobaczyłam drobniutką postać w peruce czekającą na mnie na korytarzu. Jej  uśmiech, choć na zmęczonej chemioterapią twarzy – piękny i promienny, był moją wygraną. Przyjechała. Czułam się jak zwyciężczyni jeszcze przed wyjściem na scenę.  Na koncercie Mama zajęła miejsce z przodu, zaraz za orkiestrą, więc ciągle ją widziałam i mogłam się do Niej uśmiechać. Wiem, że przysporzyłam Jej wiele radości udziałem w konkursie i to było moją główną motywacją do startu w tej imprezie.

Tak, Ewelina dzięki mamie, czuła się zwyciężczynią bez względu na końcowy werdykt. Ale on ostatecznie zapadł. W pierwszej trójce znalazły się dwie najlepsze koleżanki Eweliny ze zgrupowania i ona sama. Korona trafiła na głowę Barbary Tatary z Łodzi, a tytułami Vicemiss podzieliły się Anna Tarnowska i Ewelina Sienicka…

Jeśli chodzi o końcowy werdykt, na pierwsze miejsce typowałam dwie kandydatki – Anię Tarnowską i Basię Tatarę. Obie dziewczyny były moimi faworytkami przez całe zgrupowanie. Podobała mi się również Ola Janiec, która dostała się do Top 5.

Często pytają mnie, czy tytuł II Wicemiss Polonia to sukces, czy porażka. Zawsze powinno się mieć aspiracje na jak najwięcej i najlepiej. Ja jednak wtedy byłam pozytywnie zaskoczona efektami mojej pracy na zgrupowaniu. Nie spodziewałam się otrzymania żadnego tytułu i nie liczyłam na jakiekolwiek profity w związku z tym. A tu niespodzianka! Trzecie miejsce było więc dla mnie jak najbardziej sukcesem.

Trzeba przyznać, że trzecie miejsce w konkursie Miss Polonia wywróciło życie Eweliny do góry nogami. Szybko, została wrzucona na głęboką wodę. Ale poradziła sobie i nie utonęła…

Kiedy zostałam II Wicemiss Polonia, w 2007 roku, miałam 19 lat, mnóstwo marzeń i zero planów. Jako typowa nastolatka myślałam, że już bardzo dużo wiem i potrafię.  Przyjmowałam życie i to jakie przynosi dary takie, jakie jest po prostu. Byłam beztroską dziewczyną z Podlasia, pełną optymizmu, z ogromnym fartem. Nie bałam się wyzwań. Byłam trochę wstydliwa, ale zawsze znająca swoją wartość.

Po wyborach, z ciepłego domu zostałam wrzucona w dorosłe samodzielne życie. Na szczęście nie czułam nacisku, że muszę obowiązkowo coś zrobić. Spływały na mnie liczne propozycje płatnej, bądź też nie, pracy, ale tylko ode mnie zależało, czy się jej podejmę. Miałam okazję być gościem w programach telewizyjnych, dodatkowo brałam udział w sesjach zdjęciowych w Polsce, jak i za granicą. Jeździłam m. in. na wywiady do porannym programów. Byłam gościem „Małej czarnej” wraz z Panią Prezes Biura Miss Polonia Elą Wierzbicką. Byłam zapraszana na różne wybory regionalne w całej Polsce, gdzie zasiadałam w jury. Zatem były to raczej przyjemne obowiązki i plusy bycia Wicemiss. Do minusów zaliczyć można jedynie to, że sporo czasu spędza się poza domem i z dala od rodziny.

Podatek od nagrody, którą otrzymałam za tytuł II Wicemiss Polonia 2007, mogłam odpracować na targach. Właścicielom firmy sponsorującej wycieczki spodobała się moja praca i po jakimś czasie otrzymałam od nich propozycję pracy w ich firmie na stałe. Wiązało się to z przeprowadzką do Warszawy. Po dwóch tygodniach mieszkałam już w samym sercu stolicy i pracowałam w prestiżowej firmie. Poznałam wielu ciekawych ludzi. Rodzina była ze mnie dumna – piękny start.

I wtedy właśnie, ta bajka zostaje w brutalny sposób przerwana…

Ten cudowny sen dość szybko przemienia się w najgorszy koszmar. Umiera moja Mama i wracam w rodzinne strony. Trasę Warszawa – Białystok pamiętam jak przez mgłę i Pana, który łapczywie jadł maliny…

***

Podsumowując 3 ostatnie lata, moje życie niejednokrotnie było przewrócone do góry nogami. Od mega pozytywnych sytuacji, po naprawdę tragiczne. Jest to najbardziej mi charakterystyczna cecha – brak nijakości i bylejakości. Wierzę w absolut: czarne-białe. Nie można trochę coś zrobić, a trochę nie. Mimo dużej empatii, dzięki przedkonkursowemu zgrupowaniu i późniejszej pracy nauczyłam się asertywnej postawy i wytrwałości.

Dziś znów mieszkam sama w Warszawie. Wracam do branży trochę, jak Feniks z popiołów, silniejsza i dojrzalsza. Tamte wydarzenia utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie ma znaczenia, czym mega fajnym człowiek będzie się zajmować w przyszłości, najważniejsza jest rodzina i to, że zawsze masz do kogo wrócić – do domu.

Uważam, że nic w życiu nie dzieje się przypadkiem. Wszystko ma swój cel. Miałam takie sytuacje, wydawać by się mogło nie po myśli, ale z perspektywy czasu okazywało się, że tak właśnie być musiało, bo czekało mnie w zamian coś znacznie korzystniejszego. Przykładowo wydarzenia jeszcze z ostatniego lata. Miałam zagrać drobną rolę w ciekawej produkcji znanego reżysera. Jadąc już pociągiem z Białegostoku do Warszawy na plan, dostaję telefon, że nagranie jest odwołane ze względu na niekorzystne warunki atmosferyczne. Padał tego dnia deszcz, a zdjęcia miały odbyć się w plenerze. No cóż…Stacja Łapy, przesiadka z powrotem do Białegostoku. Po godzinie otrzymuję kolejny telefon z zaproszeniem na bardzo fajny miesięczny event „latin” nad morzem! Gdyby nie odwołane zdjęcia do filmu, nie mogłabym skorzystać z tej oferty, ponieważ nałożyłyby się terminy. Tym sposobem zwiedziłam tego lata praktycznie całe wybrzeże w rytmach salsy!

Nie reprezentowałam kraju nigdzie za granicą na żadnym międzynarodowym konkursie piękności, ale mimo to konkurs Miss Polonia dał mi dużo więcej, niż liczyłam. Na początku oferty pracy, sesji zdjęciowych, zaproszenia do programów zjawiały się same. Myślę, że mądrze  wykorzystałam tamte miesiące. Po wyborach została mi cała masa zdjęć. W szafie wisi piękna suknia od Michała Starosta, w której występowałam na gali. Mam również szereg szarf z poszczególnych etapów. Nadal pracuję jako modelka i hostessa, jeżdżę gościnnie na finały Miss Polonia, wciąż jestem zapraszana na wybory do różnych regionów Polski, gdzie zasiadam w jury. Do dziś bazuję na kontaktach, jakie udało mi się nawiązać w tym okresie, zatem moja przygoda z konkursem nadal trwa.

Dziś, już jako dojrzalsza i bardziej doświadczona osoba, z pełną świadomością mogę stwierdzić, że wystartowałabym jeszcze raz w konkursie Miss Polonia. Dzięki niemu przełamałam się w wielu kwestiach, pokonałam wiele barier, jak np. wyjście w stroju kąpielowym przed setkę osób, które są w pełnym ubraniu. Wiele się nauczyłam. Wykonałam ogromną pracę nad sobą i swoim charakterem. Nic bym nie zmieniła, aby wypaść jeszcze lepiej na tamten czas. Gdybym jednak dziś startowała, z wiedzą i umiejętnościami, jakie teraz posiadam, kto wie, może poszłoby jeszcze lepiej. To był okres, gdy z dziewczyny przemieniłam się w kobietę. Wiem, na co należy uważać, jakie są pułapki w świecie mody i w mediach.

Nadal śledzę wybory. Staram się w miarę możliwości rezerwować czas, aby być na gali finałowej Miss Polonia i zobaczyć dziewczyny na żywo. Na finałach Miss Polonia Podlasia jestem obowiązkowo co roku. Impreza w Białymstoku, zwykle w Teatrze Węgierki, zawsze ma fajny klimat. Jeśli chodzi o moją ulubioną Miss, to jest nią Kasia Borowicz. Bardzo podoba mi się ten typ urody – naturalny i delikatny. Ponadto jest ciepłą i sympatyczną osobą. Taka właśnie powinna być idealna Królowa Piękności.

Ale Ewelina też była ideałem Miss – dla swojej Mamy. I na pewno jest nim nadal, gdziekolwiek teraz Mama się znajduje…

Dodaj komentarz