Wywiad z J. Michalską – cz. II

Joanna Michalska – Miss Polonia 1990; reprezentowała Polskę na konkursie Miss Universe 1991.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 r.

Miss Universe, czyli idylla w Las Vegas

Kolejnym obfitującym w bogactwo wrażeń wyjazdem był konkurs Miss Universe w Las Vegas. Zakwaterowano mnie wraz z Miss Czechosłowacji, z którą miałam okazję wcześniej poznać się i zaprzyjaźnić, kiedy była ona u nas w Polsce. W czasie całego zgrupowania byłyśmy nierozłączne, ponieważ byłam równocześnie jej tłumaczką – ona znała polski, ale nie znała angielskiego. Cóż, zgrupowanie było moim zdaniem szczytem profesjonalizmu. Systematyczne ćwiczenia, praca nad układami choreograficznymi w określonych godzinach – organizatorzy są szalenie punktualni, precyzyjni, należą się im za to pokłony. Mogą stanowić przykład w tym względzie. Jedzenie…ach, te stoły zastawione tym, czego dusza mogła zapragnąć, naprawdę tam było wszystko, poczynając od sałatek, dań dietetycznych, po naprawdę super tuczące desery i to codziennie. Stało się to później zgubne dla wielu kandydatek, proszę mi wierzyć, że parę przytyło i to sporo. Przysmaki były tak kuszące najwyraźniej, że nie mogły się powstrzymać. Tym bardziej, że jedzenie było non stop dostępne, a potrawy były bardzo wymyślne, więc nawet chcąc tylko spróbować wszystkiego po trochu – można było już przytyc. A nie o to przecież chodziło w tym konkursie.

A wieczorem – jak to w Las Vegas, rozrywka na najwyższym poziomie. Co wieczór w innym hotelu inne show, bywały turnieje rycerskie, sporty wyczynowe, efekty specjalne i oczywiście bankiety po tych pokazach. Organizatorzy zadbali o komplet różnych strojów, butów i innych gażdzetów dla wszystkich uczestniczek konkursu.

Po wyborach otrzymałam propozycję pozostania w USA i współpracy z firmą „Remington”, której dyrektora poznałam znacznie wcześniej w Polsce, ponieważ podejmował on współpracę z Biurem Miss Polonia. Ale niestety mimo usilnych starań, nie pozwolono mi na pozostanie, pomimo że pozostał mi jedynie miesiąc panowania. Biuro tłumaczyło się przewidzianymi dla mnie po powrocie licznymi obowiązkami. W rzeczywistości okazało się zupełnie inaczej. Miałam mieć jedno spotkanie w jakiejś „mieścince”, nawet nie wiem w jakiej, które ostatecznie podobno odwołano. I tak sobie pomyślałam, że to była niczym nie uzasadniona zawiść ludzka, bo szef Remingtona był dobrze znany organizatorom konkursu i nie mieli podstaw ku temu, aby na naszą współpracę nie wyrazić zgody, zwłaszcza, że ja byłam na tyle odpowiedzialna, że nawet gdybym musiała przyjechać specjalnie na przekazanie korony, to bym to zrobiła. Ale stało się, jak się stało…

Wciąż występuję na scenie

Rok mojego królowania obfitował w ciekawe podróże, które zaowocowały przyjaźniami trwającymi do dziś. Tym szczególnym miejscem, do którego często wracam, jest oczywiście Nigeria, tam mam przyjaciół ze Szkocji, Libanu, Gracji i Stanów Zjednoczonych. Również  wciąż przyjaźnię się z Robertem Mossem, wspomnianym szefem Remingtona i jego żoną. Odwiedzałam ich w Kalifornii już prywatnie wielokrotnie, to dzięki nim zwiedziłam dokładnie ten cały cudowny stan USA. Również nadal trwają przyjaźnie, które zrodziły się w tamtym czasie w Polsce,  z doktorem Markiem Kulejem i posłem Grzegorzem Tuderkiem, z którym też współpracowałam na płaszczyźnie politycznej.

Jednak tytuł Miss Polonia nie przestawił mnie z wcześniej wytyczonego toru, którym była muzyka i malarstwo. Do dnia dzisiejszego pielęgnuję moje obydwie pasje.

Od kilkunastu lat moim głównym zajęciem jest śpiew. Wystepuję  na scenie Teatru Wielkiego w Warszawie i mam przyjemność dzięki tej pracy występować w wielu ciekawych krajach, jak  Chiny, Japonia, Cypr  i niemal w całej Europie Zachodniej, jak również w Operze Moskiewskiej. Miewam również swoje solowe koncerty. Uprawiałam też lżejszą muzę. Przez wiele lat współpracowałam z Andrzejem Rosiewiczem, z którym też zwiedziłam kawał świata, oczywiście systematycznie miewaliśmy koncerty w Stanach Zjednoczonych.

Nadal maluję obrazy i dzięki tytułowi Miss Polonia prezentowałam je na wystawach w kraju oraz za granicą. Niektóre z nich zdobią ściany domów, np. w Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Nigerii, bądź Hiszpanii.

W wolnym czasie uwielbiam poznawać świat. Fascynuje mnie poznawanie ludzi, kultur i obcowanie z przyrodą. Rzeczywiście pasjonuję się wyjazdami i to jest dla mnie takie wzbogacające i nieocenione. Dlatego dużo również podróżuję prywatnie. Nie byłam jeszcze tylko w Ameryce Południowej, ale to przede mną i moim synkiem Sebastianem, który jest obecnie największym skarbem mojego życia i jego treścią.  To na nim skupiam teraz najwięcej uwagi.

Niczego w życiu nie żałuję, przyjmuję je takim, jakie jest, staram się postępować uczciwie, wedle zasad, a z popełnianych błędów wyciągam wnioski i unikam ich ponownego popełniania. Nie wiem czy jestem osobą spełnioną, bo nie wiem, co mi jeszcze przyniesie przyszłość, ale na pewno jestem osobą szczęśliwą.

Moja więź z konkursem Miss Polonia

Wyborami Miss Polonia interesowałam się „od zawsze”. Kiedyś zbierałam wycinki z gazet związane z tym tematem.

Z konkursem i organizatorami przez wiele lat byłam blisko związana. Dosyć żywo obserowałam wybory i przyznam, że przez całą dekadę po moim sukcesie, za wyjątkiem jednego konkursu, kiedy to wygrała Ewa Wachowicz, bywałam na wszystkich finałach i na wszystkich balach koronacyjnych. Jedna z prezentacji moich prac malarskich miała miejsce w Warszawie w Hotelu Sobieski z okazji wyborów Miss Polonia. Tak, tylko i wyłącznie z tego powodu, więc to było sympatyczne. Na jednym z finałów wystąpiłam także jako gwiazda śpiewająca. Poznałam wszystkie te dziewczęta, które brały udział w finale, również te, które wygrały wybory. Ostatnio, po zmianie kierownictwa, moje więzi z Biurem Miss Polonia nieco osłabły, ale powoli nawiązujemy kontakt, także wszystko jest jeszcze przed nami.

Niestety, lata świetności wyborów mamy już za sobą. Pamiętam, jak wszyscy kiedyś czekali na finał Miss Polonia, w czasie retransmisji telewizyjnej zamierał ruch na ulicach. Ponadto kiedyś konkurs był organizowany ze znacznie większym rozmachem i nakładem finansowym, zazwyczaj finał odbywał się w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie, a nie w mniejszych salach teatralnych, które mieszczą również mniejszą publiczność. Transmisja odbywała się w godzinach największej oglądalności na Pierwszym Programie TVP, nie w „dwójce”. Nie było programów konkurencyjnych, bo to były raptem trzy programy telewizyjne i koniec! Nawet jak ktoś bardzo nie chciał oglądać finałów Miss Polonia, to i tak oglądał, bo nie było nic ciekawszego. Choć myślę, że rzeczywiście ludzie interesowali się konkursem i śledzili te wybory. Ale to były dawne czasy. Teraz nastała era nowożytnej telewizji, gdzie jest mnóstwo mniej lub bardziej atrakcyjnych programów każdego dnia.

Wiele złego dla popularności i prestiżu konkursu uczynił również rozłam – podział na dwa konkursy, Miss Polonia i Miss Polski. Zupełnie niepotrzebnie na arenie międzynarodowej zrobił się zamęt, chociażby przykładem jest tutaj „mój” konkurs Miss Intercontinental z Nigerii, gdzie głównym jurorem i arbitrem musiał być sam Ambasador …

Jestem z konkursem Miss Polonia związana bardzo emocjonalnie i z całego serca życzę mu z okazji jego 80-tych Urodzin, aby miał coraz więcej widzów i większe zainteresowanie w mediach. O kandydatki organizatorzy nie muszą się martwić, bo Polki są naprawdę piękne i inteligentne. Proszę mi wierzyć, ja widziałam wiele wiele reprezentantek innych krajów i uważam, że Polki są naprawdę piękne…

Dodaj komentarz