Wywiad z M. Trockim, cz. II

Z którą spośród Miss Polonia najlepiej się Panu współpracowało, którą najbardziej Pan polubił? Czy po przekazaniu przez nie korony nadal utrzymuje Pan kontakt z byłymi Miss ?

Pytanie zbyt osobiste. Dla mnie i zapewne dla zwyciężczyń. Przecież byliśmy skazani na siebie i współpracę. Wiązał nas regulamin i umowy. A wszystko zależało od tego, jak się te umowy traktowało. Reprezentowałem instytucję, gdzie sentymenty z natury nie mogły dominować. A dziewczyny, jak dziewczyny. Młodość ma swoje prawa. Jeśli przychodziły do konkursu z pełną świadomością i traktowały swój udział odpowiedzialnie, współpracowało się łatwo i przyjemnie. Jeśli chciały być gwiazdami przede wszystkim – bywało różnie. Rok i kilka miesięcy, bo tyle trwał formalny związek uczestniczek z biurem, to krótko i długo. Biuro stwarzało szansę zaistnienia zwyciężczyniom konkursu, ale to one same decydowały, jak to wykorzystają. A co do dalszych kontaktów… Numeru telefonu nie zmieniłem i zdarza się, że jestem mile zaskoczony, jak usłyszę w słuchawce głos uczestniczki konkursu, która pamięta jeszcze o moim istnieniu.

A może zdradzi nam Pan, jaka jest Pana anty-miss? Czy któraś z Miss Polonia Pana zawiodła?

Jeśli któraś zawiodła, to przede wszystkim sama siebie. Jak wspomniałem wcześniej. Do nas należało zapewnienie możliwie najlepszych warunków, a reszta należała do samych zainteresowanych. Wyrażenie anty-miss dla mnie już zawiera odpowiedź. Musiałaby być antypatyczna, odpychająca, i ogólnie anty… A takie kandydatki raczej nie miały szans w konkursie.

Jakimi kryteriami się Pan kierował przy wyborze polskich delegatek na międzynarodowe konkursy piękności? Czy uwzględniał Pan specyfikę każdego z nich? Od czego, Pana zdaniem, zależy sukces na międzynarodowym konkursie piękności?

O delegowaniu na konkretne konkursy międzynarodowe przede wszystkim decydowały wymogi tych konkursów. Pierwszą zasadą było wysyłanie aktualnej posiadaczki tytułu Miss Polonia, a jeśli nie było to możliwe, następnej w kolejności czyli wicemiss… Dotyczyło to przede wszystkim dwóch największych konkursów międzynarodowych, czyli Miss World i Miss Universe. Dalej decydowały terminy finałów tych konkursów, który był pierwszy po naszym finale Miss Polonia. Na Miss World najczęściej jechała aktualna Miss Polonia, a na Miss Universe I wicemiss. W przypadku mniej znanych konkursów, mieliśmy nieco większą swobodę i głównie braliśmy pod uwagę, czy nasza wysłanniczka da sobie radę w obcym i nieznanym świecie. Przede wszystkim, czy będzie umiała porozumieć się w jakimś języku. Niestety, nie mogliśmy, głównie z powodów finansowych, wysyłać z uczestniczką tłumacza, czy sztabu opiekunek. Co do sukcesów, zależą one od podobnych czynników, jak w finale krajowym. Dobre przygotowanie fizyczne i psychiczne, chęć zwyciężania, umiejętność odnajdywania się w gronie konkurentek, wreszcie stroje konkursowe, które w zawodach międzynarodowych mają jakieś znaczenie i które kandydatki przeważnie mają swoje. W finałach krajowych raczej staraliśmy się zapewniać większość strojów, aby nie powodować konfliktów wśród uczestniczek, których nie było stać na drogie, wyszukane kreacje i uważałyby, że w ten sposób straciły swoje szanse na sukces.

Który z międzynarodowych konkursów piękności jest Pana ulubionym? Przy okazji może zdradzi Pan fanom jakieś anegdoty, nieznane nam ciekawostki o tych imprezach?

Myślę, że na równi postawiłbym Miss World i Miss Universe. Największe i najbardziej prestiżowe. Miss World był pierwszy, ale Miss Universe w niczym mu nie ustępuje. Od lat oba rywalizują o miano najlepszego. Miss Universe ma nieco lepszą sytuację, bo współwłaścicielem jest jedna z amerykańskich sieci telewizyjnych, co ułatwia dostęp do rynku medialnego.

Pracował Pan w Biurze Miss Polonia przez prawie 20 lat, przez 7 był jego Prezesem. Jakby Pan podsumował ten okres – co uważa Pan za swój największy sukces, a co za największą porażkę?

Trudno mi ocenić, czy były jakieś spektakularne sukcesy. Sądzę, że największym sukcesem było to, że konkurs Miss Polonia udało się utrzymać „przy życiu” jak się to mówi i zapewnić istnienie firmy przez tyle lat. Przecież wszystko się zmieniło. Na rynku pojawiła się cała masa konkursów konkurencyjnych, powstał rynek telewizyjny, rozwinął się „przemysł” reklamowy. Bez przerwy uczyliśmy się.

A teraz bardzo osobiste pytanie – dlaczego właściwie zrezygnował Pan z prowadzenia konkursu Miss Polonia i czy czasami żałuje Pan swojej decyzji?

Odpowiedź jest dosyć prosta. Wieloletnie ogromne zaangażowanie fizyczne i emocjonalne w zapewnienie nieprzerwanego funkcjonowania konkursu było bardzo wyczerpujące. Nie było prostych spraw i łatwych sytuacji. Nadszedł wreszcie taki moment, że trzeba było zwolnić tempo. To  nie była zwykła praca jak w biurze, sklepie, fabryce, czy nawet we własnym biznesie. To musiał być sposób, dosyć szalony, na życie. Konkurs absorbował cały czas i całą energię. Nie było praktycznie miejsca na dom i prywatne życie. Dłużej się tak już nie dało funkcjonować. Nieraz o tym myślę i ciągle dochodzę do tego samego wniosku, innej decyzji nie mogło być. Może kiedyś, ale jeszcze nie teraz, z nutką żalu, że się skończyły, będę wspominał lata poświęcone konkursowi.

Czy nadal śledzi Pan konkurs Miss Polonia, interesuje się nim? Czy praca zmieniła się w hobby? A jeśli tak, czy widzi Pan jakieś zmiany w organizacji konkursu Miss Polonia na przestrzeni ostatnich kilku lat (po zmianie kierownictwa) i czy Pana zdaniem te zmiany podążają w dobrym, czy w złym kierunku?

Doskonałe określenie, ale zbyt wąskie: „hobby”. Tak, to było hobby i znacznie, znacznie więcej. To był sposób na życie. Inaczej się nie dało. Zapewne prawdziwość tego stwierdzenia mogą ocenić nasi następcy. Przyznam uczciwie, z powodów emocjonalnych staram się  ograniczać zainteresowanie  bieżącymi wydarzeniami konkursowymi. Raczej próbuję być zwykłym widzem. Nie mogę i nie chcę też być recenzentem poczynań obecnego zespołu organizatorów. Nie byłbym chyba obiektywny. Zawsze musiałbym porównywać ich działania do swoich. Mam świadomość, że prowadzą konkurs w sposób optymalny do bieżących potrzeb i sytuacji na rynku. Mogę tylko lekko nieskromnie zaznaczyć, że następcom pozostawiliśmy konkurs Miss Polonia w dobrym stanie. Z uznaną i bezdyskusyjną pozycją numer jeden na krajowym rynku, z doskonałymi kontaktami z konkursami światowymi. Jednak wiele działań jest uwarunkowane nie tylko chęciami i postawą kierownictwa, ale też czynnikami zewnętrznymi, na które nie można mieć wpływu. Jest to jednak dziedzina, gdzie wyjątkową rolę odgrywają cechy osobiste i one decydują o sukcesie lub porażce. Każdy, kto zetknął się z machiną konkursową, czy chciał tego czy nie, zostawił swój ślad. Do widzów i entuzjastów konkursu będzie raczej należało ocenianie, kto i jaką rolę w nim odegrał. Ważne, że konkurs nieprzerwanie funkcjonuje.

W tym roku konkurs Miss Polonia obchodzi piękny jubileusz – 80-te urodziny. Czego chciałby Pan życzyć Szacownemu Jubilatowi ?

Tak, to piękny jubileusz i prawdziwy sukces. Wbrew przeciwnościom losu konkurs Miss Polonia istnieje. Ma swoje grono widzów i fanów. Gromadzi wokół ludzi zaangażowanych. Jest propozycją dla młodych dziewcząt, że warto wierzyć w siebie, a przede wszystkim, że trzeba dać sobie szansę i spróbować rywalizacji. Życzenia przynajmniej następnych osiemdziesięciu lat funkcjonowania wydają się zbyt oczywiste. Z pozycji własnych doświadczeń życzę, aby nie zabrakło przede wszystkim niezmiernie oddanych ludzi, którzy dbają o jego istnienie.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia w październiku 2009 roku.

Dodaj komentarz