Zofia Rudnicka – tancerka, choreograf i pedagog. Ukończyła Ogólnokształcącą Szkołę Baletową w Warszawie, a także Uniwersytet Muzyczny im. Fryderyka Chopina, gdzie zrobiła doktorat i wykłada kompozycję tańca na kierunku pedagogika baletowa. Z Teatrem Wielkim związana była przez 20 lat, występowała tam jako solistka baletu w repertuarze klasycznym. Równocześnie zajęła się choreografią. Współpracowała z telewizją jako solistka wielu programów muzycznych i rozrywkowych, potem też jako choreograf m.in. „Kabaretu Olgi Lipińskiej”. Współpracowała także z teatrami dramatycznymi i muzycznymi w całej Polsce, utaneczniała rewie mody, recitale piosenkarzy. Wykreowała choreograficznie grupę Vox. Za swoje największe osiągnięcie artystyczne uważa prapremierową choreografię „Nienasycenia” wg Witkacego do muzyki Tomasza Stańko oraz prapremierowy balet „La dolce Vita” do muzyki Nino Roty, obydwa w Teatrze Wielkim w Warszawie, a także balet „Rudolf Valentino” wystawiony w Teatrze Rozrywki w Chorzowie, za który otrzymała Złotą Maskę. Stale współpracuje ze Szkołą Baletową w Warszawie, realizując dla uczniów miniatury choreograficzne na koncerty i konkursy baletowe.
Do współpracy z BMP zaprosił ją jego dyrektor Piotr Stawicki w 1990 roku. Dziś Zofia Rudnicka tak wspomina początek tej współpracy:
„Propozycja Piotra była bardzo interesująca. Przygotowałam wybory Miss Mazowsza a następnie zaś konkurs Miss Polonia. Miałam na to czas, ponieważ byłam od roku na baletowej emeryturze. Nasz „obóz kondycyjny” odbywał się w Jadwisinie. Na asystenta zaangażowano moją przyjaciółkę ze sceny baletowej Maję Dubik, z którą potem pracowałyśmy przy kolejnych konkursach. Ponieważ miałam małe dzieci, 5-letniego syna Adama i jeszcze malutką Izę „przy piersi”, pojechałam tam z nianią – Panią Tereską. Na sali prób ustawiono nam całą scenografię, czyli podesty ze schodami. Były to idealne warunki do ćwiczenia wszystkich układów i prezentacji. Dziewczęta pracowały bardzo intensywnie, choreografie nie były łatwe – no i jeszcze te schody do pokonania. Dało to jednak piękny efekt i podniosło walor widowiskowości. Na koncercie dziewczyny spisały się świetnie, były pewne, uśmiechnięte i swobodne. „
Właśnie ten pierwszy konkurs Miss Polonia, przy którym pracowała, najbardziej utkwił jej w pamięci.
„Był dla mnie czymś nowym i myślę, że nie znając jeszcze tej materii, włożyłam w tę pracę najwięcej wysiłku. Myślę, że był najbardziej efektowny od strony widowiskowej i najlepiej przygotowany. Lucjan Kydryński zachwycał się tangiem finalistek na tych słynnych podestach i schodach, wykonanym niezwykle równo i świetnie eksponującym ich walory. Natomiast ja sama za najładniejszy numer uważam swing z kapeluszami, który dziewczyny tańczyły w ślicznych czarnych kostiumach kąpielowych z białymi kołnierzykami – wyglądały uroczo.”
Rok 1990 zapoczątkował współpracę Zofii Rudnickiej z konkursem Miss Polonia, która trwała przez kolejne 4 lata i po małej przerwie jeszcze raz, w 1999 roku.
Współpraca ta nie zawsze była łatwa.
„Przy wyborach Miss Polonia pracuję z tak zwanymi amatorkami. Nieliczne mają za sobą kontakt z tańcem. W 1999 roku, startowała Dorota Czaja, absolwentka Warszawskiej Szkoły Baletowej, która w swoim indywidualnym wyjściu mogła popisać się tańcem. Praca zaczyna się od podstaw. Muszę nauczyć dziewczyny harmonijnego chodzenia, korygowania sylwetki w ruchu i pewnej swobody. Zawsze miałam tak zwane prowadzące, na których pamięci i bystrości można było oprzeć układ. Natomiast choreografię trzeba wymyśleć tak, aby taniec mógł dać im dodatkowe punkty.
Wykonywałam tą pracę z dużą przyjemnością, ponieważ szalenie miłe jest pracowanie z młodymi ludźmi. Na moich oczach dziewczyny zmieniały się, nabierały pewności siebie, elegancji i wdzięku, odkrywały swoje walory. Byłam bardzo wymagająca, ale wiedziałam do jakiego momentu mogę to robić. Często je chwaliłam i starałam się, żeby ten konkurs był dla nich jednak przyjemnością. Było naprawdę sympatycznie.”
Jest wiele elementów, które musi brać pod uwagę choreograf konkursu piękności.
„W wyborach Miss najważniejsze są ich bohaterki, czyli urodziwe dziewczyny, które dostały się tutaj po długich eliminacjach. Trzeba zrobić wszystko, by jak najpiękniej mogły zaistnieć w konkursie. Za moich czasów w finale było ich około 20. Ustalaliśmy z reżyserem, jakie będą miały wyjścia, ile prezentacji i ile tańców, w których także wychodzą z numerkami i są bacznie obserwowane. Trzeba je tak umiejętnie przegrupowywać, żeby z przodu sceny znajdowały się taką samą ilość razy. Trzeba też uważać, aby te największe nie stawały zbyt często przy najmniejszych, które są zwykle z początkowymi numerami. Muszą mieć po prostu równe szanse. Tańce zaś powinny pokazać ich wdzięk, kobiecość i temperament. Muzykę dobieraliśmy z dyrygentem, ale w momencie, gdy szła z nagrania, wybierałam ją sama. Zawsze próbowałam, jak się do tego chodzi i czy ja dobrze się czuję w tym rytmie. Idealne są piosenki Basi Trzetrzelewskiej, Georga Michaela i Chrisa Rea. Mają świetny rytm i nastrój, co ma wpływ na wyraz twarzy i całą sylwetkę idących dziewcząt. Specjalnie dla telewizji scenograf projektował rodzaj wybiegu, taki jak na pokazach mody, aby dziewczyny mogły dalej wchodzić w widownię i być lepiej sfotografowane. Ponieważ bardzo dużo pracowałam w telewizji, wiedziałam jak przygotować choreografię, aby jak najlepiej pokazać dziewczęta. Jeśli chodzi o stroje, to początkowo dziewczyny miały własne suknie koktajlowe i wieczorowe. Kostiumy kąpielowe były szyte dla wszystkich jednakowe i musiały być jednoczęściowe – taka była zasada konkursu. Inne wyjścia zależały od sponsorów. Zakłady Caro w Siedlcach dały legginsy z koszulkami – był taniec aerobicowy. Zaproponowano suknie ślubne – była ich prezentacja. Projektantka, której nazwiska nie pamiętam, dała czarno-czerwoną kolekcję o charakterze hiszpańskim – było to „słynne tango”.
Na pewno dodatkowe emocje wzbudza fakt, że finały Miss Polonia, to imprezy transmitowane „na żywo”.
„Oczywiście na żywo jest to duże wyzwanie. Trzeba wiedzieć, jaki stopień trudności powinny mieć dane układy, aby móc wyegzekwować perfekcję w możliwej do wykonania ilości prób. Nie można popisywać się choreografią, gdyż jest ona tu tylko instrumentem do zademonstrowania urody, wdzięku i umiejętności tych pięknych, młodych dziewcząt. Trzeba wszystko brać pod uwagę: stopień trudności, stres i istniejące warunki. Dodatkowo muszą one zmieniać kostiumy, miejsca z których wychodzą, muszą odpowiadać na pytania, to wszystko nie jest łatwe.”