Wywiad z R. Jonek – cz. II

Roksana Jonek – Miss Polonia 1997; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1997.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2009 roku.

Porażka na Seszelach? Tryumf w Malezji !

Jako Miss Polonia odbyłam tylko dwie dalekie podróże, chociaż i tak uważam, że to dużo, bo pamiętam, że niekiedy, jak dziewczyny leciały na wybory Miss World, to one były albo w Londynie, albo w jakichś innych, nie bardzo egzotycznych miejscach. Ja akurat miałam to szczęście, że trafiłam na Seszele,  bo tam właśnie  były organizowane wybory Miss Świata, w których uczestniczyłam. Seszele naprawdę zachwyciły mnie wtedy. I do dzisiaj jest to raj na ziemi.

Najgorszym moim wspomnieniem z roku „missowania” była sytuacja, która spotkała mnie właśnie jak poleciałam na wybory Miss Świata. Pierwsze spotkanie było w Londynie, dopiero stamtąd miałyśmy udać się na Seszele. To był mój pierwszy lot samolotem w życiu. Przed wylotem powiedziano mi, że ktoś z biura Miss Świata będzie na mnie czekał. Przyleciałam do tego Londynu na to ogromne lotnisko. Co prawda znałam angielski, ale byłam młodą, zagubioną dziewczyną, która wiedziała, że jest gdzieś tam w świecie sama i teraz może liczyć tylko na siebie i na tę osobę, która mnie odbierze. I…nikt po mnie nie przyjechał i czekałam na tym lotnisku chyba ze 3 godziny, nim w końcu ktoś się po mnie zjawił. Do dziś pamiętam, jak nieprzyjemnie się wtedy czułam…

Konkurs Miss World wspominam może z taką troszeczkę nutą żalu, bo ja się czułam razem z  innymi dziewczynami z bloku wschodniego, z Czeszką, ze Słowaczką takim troszeczkę Kopciuszkiem. Dziewczyny z USA, z Anglii, czy z innych bogatszych krajów, miały ze sobą po 10 walizek, codziennie na kolację stroiły się w inne stroje, wszystkie oczywiście starannie dobrane. Natomiast my miałyśmy ze sobą tylko dwie walizki, jakieś tam swoje ciuchy i dwie sukienki na tę główną galę. Czułyśmy się przez to troszeczkę niepewnie i bardziej jako kolonistki i wczasowiczki, niż uczestniczki takiego wielkiego przedsięwzięcia, jakim były wybory Miss Świata.

Ktoś mi kiedyś zasugerował, że to, że nie zaistniałam na wyborach Miss Świata, to moja porażka. Ale ja to skwitowałam jednym zdaniem, że w tamtym roku żadna Europejka nie dostała się do finału, więc to była taka może ogólnoeuropejska porażka, a nie tylko moja.

Nie przypominam sobie, żebym w ciągu roku panowania spotkała jakąś taką osobę publiczną, która wywarłaby na mnie jakieś szczególne wrażenie, które pamiętałbym do dzisiaj. Ja po prostu, gdy kogoś spotykałam, czy poznawałam,  to nigdy nie miałam o nim wcześniej jakiegoś wyobrażenia, więc ani nikt mnie specjalnie nie zachwycił, ani nie rozczarował. Poza tym na wyborach Miss Świata w jury nie było w moim roczniku nikogo bardzo ważnego, czy bardzo popularnego. Nie było nikogo na miarę Joan Collins, którą pamiętałam z jury na jakimś wcześniejszym konkursie Miss World. Szkoda, bo ją na pewno zapamiętałabym do dziś, gdyż jak każdy oglądałam kiedyś „Dynastię” i lubiłam tę postać, w którą się wcieliła. Wprawdzie był zaproszony Ricky Martin, który śpiewał na scenie jako gwiazda wieczoru i mijaliśmy się w korytarzu, ale jakoś nie traktowałam go jako kogoś szczególnego.

Natomiast pamiętam za to, że jak wracałam z wyborów Miss Świata i czekałam w Londynie na lotnisku na samolot do Warszawy, to przeszedł obok mnie jakiś facet, który wydawał mi się znajomy. Miałam zakodowane, że ja go skądś znam. I później tak go obserwowałam chwileczkę i skojarzyło mi się, że właśnie minęłam Sean’a Connery! Właściwie to wydarzenie utkwiło mi najbardziej w pamięci z mojej ówczesnej podróży 🙂

Mało się o tym mówi i prawie nikt o tym nie pamięta, że później poleciałam na konkurs do Malezji, który zresztą wygrałam. I uważam to za swój największy sukces w roli Miss. Był to konkurs Miss Tourism International. Wspominam go bardzo mile. Wiąże się z nim taka anegdota: jak Biuro Miss Polonia mnie tam wysyłało ze skromnym kieszonkowym 100 $, ja zażartowałam, że tym razem może przywiozę jakieś pieniądze, bo może wygram ten konkurs. No i faktycznie wygrałam i dostałam nagrodę pieniężną, którą musiałam się podzielić z Biurem Miss Polonia. Tak to wtedy wyglądało. 🙂

Malezja mnie zachwyciła! Chyba ze względu na to, że był to właśnie konkurs Miss Tourism International, my tam bardzo dużo zwiedzałyśmy. Poruszałyśmy się zarówno po kontynentalnej części Malezji, jak i odwiedzałyśmy wyspy malezyjskie. To była naprawdę bardzo ciekawa wycieczka.

Właśnie możliwość podróżowania, to, że zobaczyłam w wieku 18. lat coś, czego niektórzy ludzie przez całe życie nie zobaczą, możliwość kontaktu z różnymi ludźmi, to mi najbardziej utkwiło w pamięci i chyba to mi się najbardziej podobało, kiedy byłam Miss Polonia.

Trudno mi powiedzieć od czego zależy sukces na międzynarodowym konkursie piękności i dlaczego ja osobiście jeden z nich wygrałam, podczas gdy z drugiego wróciłam na tarczy.  Na ten temat mogłyby się wypowiedzieć osoby, które organizują takie imprezy i wiedzą dlaczego takie, a nie inne dziewczyny są wybierane. Na pewno nie tylko ze względu na urodę, ale też myślę, że w takim międzynarodowym konkursie bardzo potrzebna jest oczywiście znajomość języka, jakaś tam komunikatywność, pogodne, miłe usposobienie. Laureatka musi umieć radzić sobie z dala od domu, w towarzystwie zupełnie obcych, nieznanych osób. Na sukces składa się wiele czynników. Nie zawsze najładniejsza dziewczyna wygrywała, bo piękno to pojęcie względne, dla kogoś może być piękna blondynka, dla kogoś innego brunetka i to tak naprawdę do końca nigdy nie wiadomo, która z nich jest piękniejsza.

A jak do takiej imprezy mają się przygotować przyszłe uczestniczki? To, co powiem jest może banalne, ale akurat  tam szata zdobi człowieka i Biuro Miss Polonia powinno naprawdę wziąć to pod uwagę i przygotować tej dziewczynie naprawdę dobry zestaw kreacji, żeby się ładnie zaprezentowała, bo przecież jest ambasadorką naszego kraju i naszą wizytówką. Stroje są tam atrybutami i są potrzebne.

Zmieniły się czasy, zmienił się konkurs Miss Polonia

Za moich czasów było inaczej, niż obecnie. Zainteresowanie wyborami Miss Polonia było z  pewnością większe. Teraz jest tyle tych konkursów, że nikt się nie potrafi połapać,  która Miss jest z którego z nich.

Wydaje mi się, że w czasie, gdy ja byłam Miss, to te wybory miały taką naprawdę historię, oprawę, tradycję i dużo osób się nimi interesowało. Zawsze to było wielkie święto, ogromna gala, która odbywała się albo w Sali Kongresowej, albo w jakimś teatrze w Warszawie. Potem był ogromny bankiet w jakimś super hotelu warszawskim, więc to było wszystko takie na miarę królowej. A teraz, z tego co się zorientowałam, nie zawsze to tak wygląda. Może pieniążków zabrakło i sponsorów. Dziś te wybory już nie są tak „królewskie”, jak za moich czasów. I chyba też tak trochę spowszedniały ludziom i już też nie odbierają tego tak, jak kiedyś.

Powiem szczerze, że śledziłam konkursy Miss Polonia bardzo uważnie, ale w pewnym momencie przejęła je telewizja TVN i zrobiła z tego taki plebiscyt, że głosowali telewidzowie. Ta forma zupełnie mi się nie podobała. Później ze względu na to, że mieszkam za granicą już od 6 lat, nie zawsze mogłam gdzieś obejrzeć te wybory. Ale nadal się nimi interesuję. Zawsze później w Internecie czytam, kto założył koronę Miss Polonia, oceniam czy ładna z niej dziewczyna, czy też mogłaby wygrać inna. Taka ciekawość zostaje.

Nie chciałabym oceniać, która Miss Polonia jest najpiękniejsza. Nigdy się też nad tym nie zastanawiałam, bo każda z nas jest inna i wydaje mi się, że nawet nie ma sensu nas porównywać.

Natomiast Miss Polonia, która na zawsze pozostanie w moim sercu, która jest w jakiś sposób mi bliska, bo jak sama zostałam Miss, to okazała mi sympatię, dawała dobre rady i była naprawdę miła i z którą do dzisiaj utrzymuję bardzo miły kontakt, to moja poprzedniczka Agnieszka Zielińska. O niej mam najlepsze zdanie. Jest to jedyna dziewczyna z tamtych lat i konkursów, z którą do dzisiaj do siebie telefonujemy z życzeniami, pytamy, co u dzieci. Oczywiście ze względu na to,  że tak daleko od siebie mieszkamy, nie widujemy się zbyt często. Ostatni raz widziałyśmy się na tej słynnej gali w Hotelu Polonia Palace, gdzie Ewa Wojciechowska zorganizowała dla nas bardzo przyjemne spotkanie.

Z dala od show-biznesu

 

Konkursowi Miss Polonia w 80-tą rocznicę jego urodzin życzę dalszej kontynuacji w dobrym guście i tonie, dbania o dziewczyny, o swój wizerunek. I żeby przetrwał więcej, niż 100 lat!

A ja? Po dwunastu latach jestem już 12 lat starsza 🙂 Mieszkam na Cyprze razem z rodziną. Wychowuję z mężem naszego dwuletniego synka. Z racji zawodu mojego męża pozwiedzałam troszeczkę Europy, pomieszkałam w różnych krajach. Teraz osiedliśmy na Cyprze. Prowadzę normalne życie. Zajmuję się domem, żyję spokojnie, tak jak chciałam i jestem bardzo szczęśliwa.

Świat show-biznesu jest dziś dla mnie bardzo odległy. Pozostał tylko we wspomnieniach i jedynie czasami, jak ktoś mnie o to zapyta, to mi się przypomina: „A faktycznie, kiedyś byłam tą Miss Polonią…”

Dodaj komentarz