Agnieszka Portka – finalistka konkursu Miss Polski 1999; reprezentowała Polskę na konkursie Miss Earth 2002.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Z archiwum Miss we wrześniu 2009 roku.
Hmmm…czyżby światowy konkurs piękności dostarczał przyszłej pani socjolog jeszcze więcej „naukowego materiału do jej badań”?
Na wyborach Miss Ziemi było bardzo profesjonalnie, ale nie ukrywam, ze jest to konkurs, na którym można było obserwować wiele różnych ciekawych zachowań, zarówno ze strony uczestniczek konkursu, jak i jego organizatorów, na które wtedy nie do końca byłam przygotowana. Ale dziś myślę, że nie ma potrzeby doszukiwania się sensacji, to są normalne kulisy takich imprez. To jest show-biznes. Jest bardzo duża konkurencja, jest lansowanie kandydatek, które się rozpoczyna już przed wyborami. Oczywiście, pomimo ostrej rywalizacji, też nawiązują się przyjaźnie. Nie chodzi tylko o wygraną, to jest również czas, kiedy możemy poznać nowych, ciekawych ludzi. I to jest ważniejsze, ponieważ konkurs dobiega końca, a przyjaźnie pozostają na całe lata. Ja do tej pory mam kontakt z dwoma dziewczynami: z USA i Norwegii.
Ale zaraz, zaraz, jak w ogóle doszło do tego, że to właśnie Agnieszka reprezentowała Polskę na wyborach Miss Earth 2002, skoro nie dość, że w finale Miss Polski znalazła się w Top 10, to jeszcze brała udział w tym konkursie 3 lata wcześniej?
W 1999 roku wybrano finałową Top „10” w konkursie Miss Polski. Wszystkie te dziewczyny były później związane z agencją Missland, miały możliwość reprezentowania Polski na różnych konkursach międzynarodowych. Pierwszym międzynarodowym konkursem, w którym ja brałam udział po wyborach Miss Polski były wybory Miss Globe na Cyprze i w Turcji w 2000 roku. Na tych wyborach dostałam się do finałowej „10”. Było to duże wyróżnienie zwłaszcza, że mówimy o konkursie międzynarodowym. Konkurs trwał około 3. tygodni. Przyjechały dziewczyny z wielu różnych krajów świata. Miałyśmy dużo spotkań, wywiadów, wiele godzin treningów, prób choreografii itp. Był też czas na przyjaźnie, poznałam dziewczyny z różnych państw, między innymi zaprzyjaźniłam się z Miss Niemiec, Miss Słowacji oraz Miss Białorusi. Po tym konkursie otrzymałam zaproszenie do Sri Lanki na Miss Tourism, jak również na inne konkursy, jednak z powodu studiów nie mogłam w nich uczestniczyć. W międzyczasie brałam udział w pokazach, promowałam swój region, organizowałam wybory Miss Mielna, przygotowywałam pokazy mody itp. Byłam związana z agencją Missland. Kiedy otrzymałam zaproszenie na Miss Earth 2002 poczułam się wyróżniona. A zwłaszcza, że to ja miałam, jako pierwsza Polka, reprezentować swój kraj na tym konkursie. Myślę, że nie można porównywać konkursów rangi Miss Earth do Miss Polski czy Miss Polonia. Są one organizowane na inną skalę oraz w innym celu.
No właśnie, jak przebiega taka impreza, jak Miss Earth?
Zgrupowanie poprzedzające finał Miss Earth trwało prawie miesiąc. Podczas niego dużo podróżowałyśmy. Miało to na celu zarówno promowanie Filipin, jako miejsca turystycznie atrakcyjnego, jak i przebiegu samego konkursu. Poszczególne etapy wyborów odbywały się w różnych miejscach. Sama gala finałowa była w stolicy – Manili. Każda z uczestniczek prezentowała swój kraj nie tylko na Filipinach, ale i na międzynarodowej arenie. Konkurs podzielony był na małe etapy, między innymi wybory: Miss Bikini, Miss Talent, Najpiękniejszy kostium narodowy oraz wiele innych. Nasz dzień zaczynał się wcześnie rano i trwał do późnych godzin nocnych. Wiele razy brałyśmy ze sobą rzeczy do przebrania się, aby odpowiednio wyglądać podczas różnych spotkań, bankietów, wizyt w domach opieki, rozmów z politykami. Każda z nas promowała swój kraj, miałyśmy ze sobą souveniry reprezentujące nasze państwa. Opowiadałyśmy o tym jak wygląda życie, w moim przypadku w Polsce, sytuacja ekonomiczna, polityczna danego kraju. Konkurs był ściśle powiązany z ekologią i promowaniem jej na Filipinach. Miałyśmy możliwość sadzenia drzew, promowania ekologicznego stylu życia. Miał również na celu podarowanie odrobiny radości tym najbardziej potrzebującym. Nie zapomnę nigdy wizyt w domach opieki, szpitalach czy domach dziecka. Odwiedzałyśmy fabryki, rozmawiałyśmy z ludźmi na ulicach. Odbywały się wywiady, promocje, sesje zdjęciowe, ale również wiece polityczne.
Jednym z najmilszych aspektów uczestnictwa w światowym konkursie piękności jest podróż do egzotycznego kraju i możliwość bliższego poznania go. Agnieszka spędziła prawie miesiąc na Filipinach.
Bardzo mi się podobały podróże, które odbywałyśmy na Filipinach, ponieważ dały mi możliwość poznania tego kraju i nie ukrywam, że bardzo bym chciała móc pojechać tam jeszcze raz, pokazać to wszystko swojemu synowi – piękne rozległe białe plaże, cudowny ocean, smaczne jedzenie, sympatycznych ludzi. Filipińczycy są naprawdę takimi otwartymi, przyjaznymi osobami. Przeraziło mnie zetknięcie się dwóch światów – przeraźliwej biedy i okropnego bogactwa. To było dla mnie bardzo dużym ciosem i było mi bardzo trudno pogodzić się z tą sytuacją. Czułam się zażenowana, że obok siebie mogą mieszkać tak bardzo bogaci i ubodzy ludzie. Myślę, że przerażające jest to, że nie ma klasy średniej, która w jakimś stopniu minimalizuje tą drastyczną różnicę. Obraz dzieci mieszkających na ulicach w papierowych domkach, gotujących na asfalcie, albo proszących o jedzenie jest tam codziennością. Dzieci wychowujące dzieci, brak opieki medycznej to tylko kilka z wielu problemów. Dziś wiem, że jest wiele krajów na świecie, które mają podobną sytuację. Wtedy po raz pierwszy zdałam sobie sprawę z luksusu życia w Polsce oraz w Europie. A czy są jakieś podobieństwa między obydwoma państwami? Myślę, że tak. Są to kraje katolickie, mocno wierzące, bardzo kochano tam i szanowano Jana Pawła II. Wszędzie tam, gdzie się pojawiałam, pytano mnie o niego i o Prezydenta Wałęsę. Generalnie odbierano mnie bardzo ciepło, miałam wielu zwolenników, wiele osób było sympatycznie nastawionych do mojej osoby.
Od tamtej pory upłynęło 7 lat…
Nie mam ulubionej polskiej Miss, choć może nie, myślę, że taką była Aneta Kręglicka. Gdybym dziś miała swoją twarz i ciało z 1999 roku ponownie wystartowałabym w konkursie Miss Polski. Posiadając dzisiejszą wiedzę, doświadczenie, których nie miałam wtedy, mogłabym w lepszy sposób zaprezentować swoją osobę. A jaki byłby rezultat? To już życie napisałoby scenariusz. Prawdę mówiąc z tego względu, że dzisiaj mieszkam w Atenach, nie mam za bardzo możliwości śledzenia konkursów piękności, gdyż tego typu imprezy nie są akurat w Grecji transmitowane. Poza tym życie pisze mi inny scenariusz, więc na dzień dzisiejszy interesuję się głównie wychowaniem swego syna Aleksa. Niedawno skończył 6 miesięcy i to on pochłania 100% mojego czasu. Oczywiście nie narzekam, nie są dla mnie ciężarem obowiązki związane z macierzyństwem, myślę, że dzięki Aleksowi jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie. Zanim zostałam mamą, pracowałam w firmie Changeland. Założyliśmy ją wspólnie z mężem, zajmujemy się konsultingiem, jak również budową SPA II generacji, aranżacją wnętrz oraz budową grot solnych. Zawsze marzyłam o tym, żeby móc podróżować, być między ciekawymi ludźmi, aby spędzać czas aktywnie. Wierzę, że życie powinno być bogate przeżyć, urozmaicone w różne doświadczenia. Dzięki temu kształtuje się nasz charakter, stajemy się lepszymi osobami. Chciałam również realizować się w pracy, której się poświęcę. Tak, aby ta praca dawała mi satysfakcję. Myślę, że moje plany i marzenia udało się w jakimś stopniu zrealizować. Dużo z mężem podróżujemy zarówno po Grecji, jak i po całym świecie. Staramy się spędzać wolny czas aktywnie, zwiedzać, a nasza wspólna praca daje nam satysfakcję i spełnienie.
A co pozostało Agnieszce do dziś po konkursach piękności?
Pozostał do dnia dzisiejszego dobry kontakt z organizatorami konkursu Miss Polski. Traktuję ich jak dobrych znajomych, z którymi zawsze mogę porozmawiać. Na pewno zostały wspomnienia, zdjęcia, doświadczenia życiowe, ale to nie jest to, co jest najważniejsze na takich imprezach. Fajnie jest wygrać, ale najcenniejsze jest to, że człowiek uczy się nawiązywania kontaktów i wykorzystywania ich w przyszłym, dorosłym życiu. Jest to coś, czego bez styczności z wyborami Miss i tym środowiskiem, nie możemy się tak szybko nauczyć.
No i Agnieszka nie dodała, że pozostało jej również mnóstwo obserwacji i spostrzeżeń bezcennych nie tylko dla socjologa…