Wywiad z A. Portką – cz. I

Agnieszka Portka – finalistka konkursu Miss Polski 1999; reprezentowała Polskę na konkursie Miss Earth 2002.

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Z archiwum Miss we wrześniu 2009 roku.

Konkursy piękności mogłyby być przedmiotem bardzo interesujących badań socjologicznych. Zaskakujące jest to, że dotychczas nie powstały jeszcze rozprawy naukowe na ich temat. Dla studentki socjologii, Agnieszki Portki, udział w wyborach Miss był doświadczeniem podwójnie ciekawym…

W 1999 roku miałam 21 lat. Trenowałam aikido oraz Krav Magę. Moją drugą wielką pasją było i jest do dziś żeglarstwo. Wówczas byłam członkiem w klubie żeglarskim „Home” w Szczecinie. Jednak głównie swój czas poświęcałam studiowaniu. Byłam na kierunku Socjologia na Uniwersytecie Szczecińskim. Przygoda z wyborami Miss Polski rozpoczęła się przypadkiem. Zawsze interesowałam się modą, jednak nie wierzyłam, że sama mogłabym być częścią tego wielkiego świata. Jako nastolatka miałam okazję brać udział w kilku castingach, było to dla mnie wielkim przeżyciem zwłaszcza, kiedy okazywało się, że między innymi mnie na nich wybierano. Wtedy właśnie po raz pierwszy mogłam poczuć jak to jest być z drugiej strony na scenie…

Wybory Miss Pomorza Zachodniego były znanym i poważanym wydarzeniem w Szczecinie. Dziewczyny, które startowały w nich, poza urodą zawsze miały dobrą opinię i potrafiły godnie reprezentować swój region. Kiedy dowiedziałam się o tym konkursie, za sugestią znajomych i rodziny zgłosiłam się na casting. Nie traktowałam go jednak, jako najważniejszej rzeczy w moim życiu. Podchodziłam do tego przedsięwzięcia z logicznego punktu widzenia, najpierw studia, a później przyjemność. Myślę, że taka jestem do dziś.

Po pierwszym castingu rozpoczęły się spotkania przygotowawcze do wyborów. W sumie do regionalnego finału zakwalifikowano 12 dziewcząt, a pośród nich znalazłam się również ja. Przygotowania trwały przez wiele tygodni, a dokładniej weekendów. Spotykałyśmy się zawsze z choreografką w sobotnie i niedzielne poranki. Miło wspominam ten czas, nawiązywały się przyjaźnie, niektóre z nich trwają do dziś. Ciężko pracowałyśmy nad układami i choreografią. Program wyborów Miss był bardzo bogaty, występy taneczne, pokazy mody, prezentacja finalistek. Myślę, że do dzisiejszego dnia pamiętam dreszczyk emocji związany z tamtym wieczorem. Zdobycie przeze mnie tytułu najpiękniejszej było wielkim zaskoczeniem… Wielkim miłym zaskoczeniem. Przyznam się szczerze, że nie spodziewałam się, iż to ja zdobędę ten główny tytuł. A jednak tak się stało. W pierwszym etapie konkursu zdobyłam tytuł Miss Pomorza Zachodniego i Miss Foto. Nagrodą był wyjazd do Paryża i zwiedzanie Disneylandu oraz Parku Asteriksa. Jako Miss Foto wygrałam sesję zdjęciową. Jednak, to nie nagrody były ważne, udział w wyborach dał mi możliwość sprawdzenia samej siebie i przeżycia wyjątkowych chwil.

Dzięki tytułowi Miss Pomorza Zachodniego zostałam zaproszona do Warszawy na dodatkowe eliminacje ogólnopolskie, które się tam odbywały. Na miejscu okazało się, że dziewczęta, które zdobyły tytuł Miss Regionu przechodzą te eliminacje automatycznie. Musiałyśmy się zaprezentować i przeprowadzana była wstępna sesja zdjęciowa.  Kolejnym szczeblem były półfinały ogólnopolskie, w których już wszystkie dziewczyny brały udział. Były dwa półfinały. Ja zakwalifikowałam się do Kłodawy. Tam również było zorganizowane przedkonkursowe zgrupowanie. Myślę, że to wtedy po raz pierwszy miałam możliwość zobaczenia, jak wygląda świat mody i Miss z drugiej strony.

W miarę upływu czasu i kolejnych sukcesów, Agnieszka coraz bardziej się wciąga w ten świat, nie tracąc jednak zdrowego dystansu i nie zmieniając swoich priorytetów.

Udział w wyborach Miss Polski dał mi szansę poznania wielu ciekawych ludzi, nawiązałam wiele przyjaźni. Był to również czas sprawdzenia się w trudnych, ekstremalnych sytuacjach. Pokazy konkursowe, prezentacja na wybiegu wymaga dużej siły psychicznej i dyscypliny. Rola Miss wymaga odpowiedniego zachowania, dyscypliny, taktu oraz wielu innych przydatnych zachowań. Biorąc udział w konkursie piękności  ma się do czynienia z zamkniętym środowiskiem, w którym dużo szybciej trzeba dostrzec wiele aspektów i dojrzeć do wielu decyzji. To specyficzne otoczenie pozwala dorosnąć i ukształtować światopogląd na życie. Myślę, że każda dziewczyna, która miała styczność z wyborami Miss lub ze światem mody potrafi ocenić wiele spraw z całkiem innej perspektywy.

Nieodłączną częścią każdego konkursu piękności jest poprzedzające finałową galę zgrupowanie.  Agnieszka dobrze wspomina czas przed finałem Miss Polski 1999.

Każdy szczebel wyborów Miss Polski poprzedzało zgrupowanie. Takie zgrupowania mają na celu naukę choreografii, obserwację kandydatek, sprawdzenie, jak się zachowują w grupie. Wiadomo, że pojawiają się również różnego rodzaju polityczne zachowania i sposób prezentacji dziewczyn. I już na takim zgrupowaniu widać, że jest to konkurs, pojawia się rywalizacja. I trzeba sobie ustalić priorytety. Na przedostatnie zgrupowanie przyjechałam później, ponieważ odbywało się ono w trakcie mojej sesji egzaminacyjnej. Organizatorzy zgodzili się na to, abym dołączyła do konkurentek po egzaminie. Przyjechałam 3 dni później na zgrupowanie w Kłodawie. Dziewczyny były już w trakcie prób do półfinałowej gali, ćwiczenia układów choreograficznych itd. Pamiętam, że było bardzo sympatycznie, wszyscy starali się mi pomóc nauczyć układów, które były wcześniej ćwiczone. Chorografia była ciekawa, ale również skomplikowana. Po półfinałach zostałam zakwalifikowana do finału Miss Polski 1999. I tak rozpoczął się następny etap mojej przygody z tym konkursem. Kolejne nasze zgrupowanie odbywało się w Szwajcarii Kaszubskiej, w pięknym malowniczym miejscu nad jeziorem. Byłyśmy tam ok. 2 tygodni. Harmonogram był napięty, można było odczuwać presję ze strony organizatorów oraz wzmożoną rywalizację pomiędzy dziewczynami. Nawiązywały się przyjaźnie i tak do dziś mam kontakt z kilkoma uczestniczkami konkursu. Między innymi z Małgorzatą Stuczyńską, która później została I. Vicemiss Polski, Kingą Jarosz, Magdą Lejmanowicz, Moniką Wachulec, Agnieszką Derbecką, i innymi dziewczynami. Z Małgorzatą i z Julitą Lewkonowicz mieszkałyśmy razem podczas zgrupowania w Szwajcarii Kaszubskiej. Ostatnim etapem było zgrupowanie już przed samą galą. Odbywało się ono na kilka dni przed finałem w Konstancinie pod Warszawą. Miało na celu przypomnienie choreografii, przećwiczenie kolejności wyjść. Atmosfera była napięta, dziewczyny były coraz bardziej niespokojne. Kończyła się przygoda, która trwała prawie przez pół roku. Myślę, że wtedy każda z nas pragnęła wygrać, w końcu w takim celu brałyśmy udział w tej imprezie.   Tam również miało miejsce spotkanie z jurorami, między innym z Niną Terentiew. To wydarzenie pamiętam do dziś, zawsze pragnęłam móc ją poznać osobiście. Sam koncert finałowy odbył się w Warszawie.

Poza zgrupowaniem, inną nieodłączną częścią zawodów o tytuł Miss, są krążące w kuluarach plotki, spekulacje, sensacje. Agnieszka, jako przyszły socjolog, szybko odkryła mechanizm ich powstawania.

Nie przypominam sobie na szczęście jakichś plotek, ani sensacyjek na mój temat. Myślę, że wszystkie finalistki były w miarę w ten sam sposób traktowane w trakcie zgrupowań, ale przy takich konkursach jest zawsze dużo pogłosek i dużo plotek. Dziewczyny są zazdrosne, jest dużo emocji. Szczególnie podczas konkursów krajowych. W końcu tytuł Miss Polski jest nie lada zaszczytem. Wiadomo, że zdarzają się „porwane rajstopy, albo połamane szpilki”, ale to jest wkalkulowane w wybory Miss. Tak wygląda rywalizacja – nie mówię, że popieram tego typu zachowania.. . Podobnie jest w codziennym życiu, w pracy, w wielu innych sytuacjach, wygrywa silniejszy! Rywalizujemy i chcemy osiągnąć nasz cel wszelkimi możliwymi środkami. Plotki, które powstają w kuluarach, są zazwyczaj stwarzane przez same kandydatki. Myślę, że z zawiści. Ich celem jest sprowokowanie rywalek, chęć skompromitowania ich, powiedzenia czegoś, do czego później ktoś następny może coś dopowiedzieć. I plotka gotowa. W 2001 roku przygotowywałam kolekcję odzieży z firmy Odra, która była prezentowana na wyborach Miss Polski. Dzięki temu miałam możliwość obserwować konkurs z drugiej strony, już nie jako biorąca udział kandydatka na Miss, ale jako osoba, która pomagała w organizacji imprezy. Niestety widziałam, że dziewczyny same, swoim zachowaniem obniżały prestiż tego konkursu, ponieważ same stwarzały sytuacje, w których można byłoby w dwuznaczny sposób o nich mówić. Obserwując je, łatwo można byłoby wysnuć wniosek, że same uczestniczki psują opinię na swój temat i na temat konkursu. Na szczęście takie wybory dają możliwość wybicia się dziewczynom, którym chodzi o coś innego, które naprawdę chcą reprezentować Polskę i mogą ją reprezentować w odpowiedni sposób oraz dają im szansę realizacji się, spełnienia marzeń. Takim dziewczynom chciałabym doradzić, że przede wszystkim powinny być sobą, nie dać się zwariować i wierzyć w swoje priorytety. Nie ulegać pokusom, ponieważ spotkają wiele osób, które się kręcą dookoła, mówią i obiecują różne rzeczy. Nie jest dobrym wyborem związywanie się z tak zwanymi sponsorami, najczęściej efektem tego jest rozczarowanie się, zawiedzenie, a poza tym powstają tylko nie potrzebne plotki i pomówienia. Często dziewczyny cierpią z tego powodu.

W 1999 roku dużo spekulacji wzbudził także końcowy werdykt. Koronę Miss Polski założyła Renata Piotrowska z Torunia, Agnieszka ukończyła rywalizację awansem do Top 10.

Ja nie miałam swoich faworytek, nie chciałam, żeby wygrała taka, czy inna dziewczyna, ponieważ sama brałam udział w konkursie, więc oczywiście chciałam, żeby to mnie wybrano. Gdybym była w jury, wtedy na pewno spoglądałabym na to z innej perspektywy i mogłabym mieć swoje typy. Myślę, że werdykt, jak werdykt. Teraz patrząc na to z perspektywy czasu, zdaję sobie sprawę, że konkurs, to nie jest tylko kilkugodzinny pokaz na scenie w czasie gali finałowej. Konkurs trwa przez wiele tygodni, przez cały ten czas finalistki są obserwowane, stawiane w różnych sytuacjach i na takiej podstawie wyciągane są wnioski, która z nich najlepiej nadaje się i spełnia warunki idealnej wg organizatora Miss. Dziewczyna, która wygra, musi później wypełnić dodatkowe zobowiązania wobec tej firmy, w tym wypadku firmy Missland. Myślę, że ja bym tego werdyktu nie zmieniła, taki był i niech taki pozostanie.
Powiem szczerze, że Renatę znam osobiście, miałam z nią styczność jeszcze przed zgrupowaniami i nie mogę powiedzieć żadnego złego słowa na jej temat. Sympatyczna dziewczyna, która miała różnego rodzaju przykre przejścia życiowe, ale dała sobie radę i najważniejsze jest to, że się rozwija, idzie do przodu.

Plotki, skandale, rywalizacja i atmosfera podczas konkursu Miss Polski okazała się jednak zaledwie drobnym preludium przed tym, co miało spotkać Agnieszkę na Filipinach, podczas wyborów Miss Earth 2002, na których reprezentowała Polskę.

Gdybym miała porównać atmosferę podczas Miss Polski i Miss Earth, przychodzi mi na myśl takie porównanie – „inaczej się żegluje po jeziorze, a inaczej po oceanie.” I to myślę, że wystarczy za cały komentarz. Zwycięstwo Dzejli Glavovic z Bośni i Hercegowiny nie było żadnym zaskoczeniem. Wszystkie wiedziałyśmy, że wygra ta dziewczyna, która później w dodatku po pół roku królowania została pozbawiona korony. Konkursowi Miss Earth 2002 towarzyszyła ogromna afera, od początku było wiadomo, kto zostanie królową. To było szyte grubymi nićmi i zbyt oczywiste. Były na Filipinach dziewczyny dużo bardziej sympatyczne, które mogły mieć szansę wygrania, jednak tak się nie stało. Myślę, że nie trzeba płakać nad rozlanym mlekiem, tylko wiedzieć, że życie jest takie, a nie inne, że nie zawsze zwycięża ten, który jest najpiękniejszy, najmądrzejszy i naj… Czasem o wygranej decydują inne, „ważniejsze” aspekty.

Dodaj komentarz