Lidia Wasiak – Miss Polonia 1983; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1983.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla oficjalnej strony konkursu Miss Polonia we wrześniu 2009 roku.
„Ten system musi paść” – czyli moje perypetie za granicą
Pełniąc obowiązki Miss Polonia, brałam udział w wyborach Miss Świata 1983 w Wielkiej Brytanii, z finałem w Londynie oraz Miss Europy 1984 w Austrii, z finałem w uroczym, alpejskim miasteczku Badgastein.
Po wyborach Miss Świata w Londynie spędziłam tydzień pracując w Szwecji w firmie kosmetycznej „Catzy of Sweden”, z którą miałam podpisany kontrakt na reklamowanie produktów do pielęgnacji włosów. Wspaniali ludzie, nieraz jako sponsor wyborów Miss Polonia w 1983 roku ratowali ówczesnych polskich organizatorów przed kompletną porażką.
Miałam też okazję zwiedzić Norwegię przy okazji zaproszenia przez dyrekcję biura Miss Norway na sesję zdjęciową do Oslo.
Wszystkie te wyjazdy były dla mnie pierwszymi podróżami za „żelazną kurtynę”. Czułam się jak w filmie, wszystko było takie inne niż w naszej szarej rzeczywistości.
Pamiętam spacer po Londynie, już po finale Miss Świata. Oglądaliśmy wystawy ekskluzywnych sklepów, a Tadeusz Tarkowski z TVP powiedział: „Słuchajcie, ten system musi paść, przecież oni tego nigdy nie sprzedadzą!” 🙂
Spotkałam za granicą wiele sławnych osób. Niesamowitym przeżyciem było, gdy z kandydatkami do tytułu Miss World występowałyśmy m.in. z Twiggy w Drury Lane Theatre w Londynie, gdzie gościem honorowym była królowa Elżbieta, która przyszła za kulisy nas osobiście pozdrowić.
Wspominam też ze wzruszeniem udział w aukcji na cele dobroczynne w największej sali bankietowej w Europie, gdzie wystawiono zaledwie 6 prezentów przywiezionych specjalnie na tą okazję przez kandydatki do tytułu Miss World, m.in. moją lalkę z Cepelii w stroju ludowym, która została ostatecznie zlicytowana za…1,5 tys. funtów.
Pomimo kilku propozycji pozostania na stałe na Zachodzie (od polonii Blackpool, w Ambasadzie w Wiedniu, od dyrekcji biura Miss Norwegii w Oslo) nie zdecydowałam się na to. I nigdy nie żałowałam takiej decyzji.
Niestety dla organizatorów wyborów Miss Polonia w 1983 roku byłam króliczkiem doświadczalnym. Ich bezradność przejawiała się właśnie przede wszystkim przed i w trakcie wyjazdów zagranicznych. Na wybory Miss Świata do Londynu pojechało 13 osób z Polski, ale na porządną sukienkę dla mnie na wyjście finałowe, czy gwarantowaną w umowie garderobę i kosmetyki nie znaleziono pieniędzy…
Zamiast pomagać, dochodziło do sytuacji, w których towarzyszące mi osoby być może szkodziły… Chociażby awantura, którą wywołali przed wejściem do Royal Albert Hall, gdzie odbywał się finał Miss World ’83, o odebrane przez nieznaną osobę bilety dla skłóconej 13-nastki z Polski, czemu przyglądali się dziennikarze z innych krajów i organizatorzy!
Czy historia zza kulis – podeszła do mnie pani przedstawiając się i mówiąc, że będzie moją tłumaczką, odczytałam to jako dobrą prognozę, bo tylko finalistki awansujące do Top 7 miały taki przywilej! Niestety nie uszło uwadze stojącego obok Jurka Chmielewskiego pracującego dla organizatorów z Polski, że tłumaczka ma do klapy marynarki przypięty znaczek „Solidarności” i kazał jej go natychmiast zdjąć…Więcej tej pani nie widziałam.
Ale i tak myślę, że poradziłam sobie całkiem nieźle. Na 74. startujące i w zdecydowanej większości piękne i świetnie przygotowane kandydatki, z towarzyszącymi im menagerami i stylistkami, jako pierwsza Polka biorąca udział w wyborach Miss World, uplasowałam się na 16. miejscu 🙂
W Wiedniu z kolei przed wyborami Miss Europe zaginął mój bagaż (w hotelu Hilton!). Suknie na wyjścia konkursowe, buty, kosmetyki pożyczały mi dziewczyny, bo organizatorzy z Polski okazali się kompletnie bezradni, że nie wspomnę o ewentualnym odszkodowaniu.
Pamiętam też sytuację po gali w Londynie, byłam już bardzo zmęczona tym wszystkim, tęskniłam za bliskimi, obawiałam się konsekwencji miesięcznej nieobecności w szkole. Zgodnie z umową mieliśmy wrócić do Polski zaraz po zakończeniu wyborów w Londynie.
Nieoczekiwanie organizatorzy z Estrady nakazali mi jechać do Blackpool na spotkanie z polonią. Odmówiłam (rozmowa toczyła się w samochodzie), jeden z organizatorów powiedział, że jak mi się nie podoba taki plan, to mogę wysiąść, więc wysiadłam i zostałam samiutka w centrum Londynu… Oczywiście zrobili kilka rundek i wrócili po mnie.
Do Blackpool ostatecznie pojechałam. Na szczęście polonia brytyjska przyjęła mnie niezwykle serdecznie i troskliwie i to jest jedno z moich najmilszych wspomnień.
Jeszcze inna nieprzyjemna historia również z pobytu w Londynie. Już po finale czekałam przed hotelem na taksówkę, ponieważ wraz z dyrekcją Estrady Stołecznej miałam pojechać na galowe spotkanie do Ambasady Polskiej. Podjechała czarna taksówka, wsiadam, a tam siedzi pani z Expressu Wieczornego i mówi, że jest zmiana planów i muszę jechać z nią. Wiezie mnie w nieznane miejsce i pozostawia bez dalszych wyjaśnień samą, w jakimś małym mieszkanku na obrzeżach miasta. Na drugi dzień rano przyjeżdża po mnie i dowiaduję się, że pracownicy Expressu mieli inne plany co do mojej osoby niż dyrekcja Estrady, dlatego, jak napisała później jedna z warszawskich gazet, po prostu mnie porwali.
To tylko część wydarzeń, które pamiętam, ale było ich znacznie więcej. Te, które opowiedziałam, były z tych „grubszych afer”. Moja historia trwała zaledwie 9 miesięcy, ale nadaje się na niezłą powieść 😉
Show nie musi trwać, czyli co teraz…
Do 1989 roku śledziłam konkursy piękności. Często zapraszano mnie do jury Miss Polonia, kibicowałam swoim faworytkom, śledziłam ich późniejsze losy, obserwowałam, jak organizacja konkursu Miss Polonia zmienia się na lepsze. Kandydatki były coraz lepiej przygotowane, wystylizowane, przybywało firm sponsorujących, coraz droższe były nagrody. Poznałam osobiście wszystkie Miss lat 80-tych. Za każdym razem byłam mile zaskoczona, że dziewczyny są takie sympatyczne, naturalne, bezpośrednie. Z ich opowieści wiedziałam, że też nie raz miały „pod górkę”… Wiele nas łączyło. Miss z lat 80-tych to zdecydowanie moje ulubione Miss Polonia.
Każda z nas, z Miss Polonia, ma dzięki konkursowi, który w tym roku świętuje 80-te urodziny, swoją niepowtarzalną historię – życzę organizatorom konkursu i przyszłym Miss Polonia, oby były to zawsze tylko cudowne wspomnienia…
Gdyby ktoś z moich znajomych pytał mnie o radę, prosił o pomoc w podjęciu decyzji, czy wystartować w konkursie Miss Polonia, odpowiedziałabym, że każdy powinien podejmować taką decyzję sam, jeżeli tylko czuje się na siłach, lubi popularność i zdaje sobie sprawę ze wszystkich konsekwencji bycia osobą publiczną i potrafi się do tego wszystkiego zdystansować… Ale z drugiej strony podobno wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono, więc skąd tak na pewno dziewczyny przed wyborami mają wiedzieć, czy podołają takiemu wyzwaniu?
Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że właściwie wygrana w konkursie Miss nie miała większego wpływu na moje życie, a jeśli, to na bardzo krótko. Na pewno miała wpływ na mój charakter. Musiałam błyskawicznie się usamodzielnić i wydorośleć… A na życie zawodowe i osobiste, realizację marzeń…? Myślę, że wszystko potoczyłoby się tak samo i bez tego tytułu.
Największym moim sukcesem jako Miss jest chyba to, co usłyszałam od najbliższych mi osób, że nie zmieniłam się, pomimo wielu sukcesów, popularności i także tak wielu przeżytych nieprzyjemnych sytuacji pozostałam nadal wesołą, życzliwą, towarzyską i skromną osobą. Pozostałam sobą…
Ale jednocześnie nawet moi bliscy zauważają, jak mocno zahartowały mnie tamte wydarzenia, że nauczyłam się w końcu bronić przed złośliwością i zawiścią ludzką i otoczyłam ochronnym pancerzykiem, do którego niewiele osób ma wstęp…
Po wyborach dostałam się na Uniwersytet Szczeciński, kupiłam kawalerkę, wyszłam za mąż, urodziłam córeczkę, otworzyłam mały salonik solaryjno-kosmetyczny, czyli moje marzenia z lat młodzieńczych zostały spełnione 🙂
Nadal mieszkam w tej samej urokliwej dzielnicy Szczecina, ale już w większym mieszkanku. Od niedawna pracuję na stanowisku menagera w salonie Beauty & Spa. Z wolnym czasem u mnie krucho, ale każde takie chwile spędzam z bliskimi mi osobami – nastoletnią córką, partnerem, przyjaciółmi.
Najważniejsze jest w życiu, by nigdy nie żałować, że zrezygnowało się z jakiegoś marzenia… Ja nigdy nie rezygnuję i jestem bardzo szczęśliwą kobietą.