Joanna Gapińska – Miss Polonia 1988; III Vicemiss Universe 1989; reprezentowała Polskę na konkursie Miss World 1988.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla strony oficjalnej konkursu Miss Polonia w lipcu 2009 roku.
Droga „na skróty”, czyli wszystko dzięki Lidce
Urodziłam się w Szczecinie. W tym mieście chodziłam do szkoły podstawowej i do liceum sportowego oraz uprawiałam gimnastykę artystyczną w „Pogoni Szczecin”.
Pewnie nigdy mi samej nie przyszłoby do głowy, że mogę wziąć udział w konkursie Miss Polonia. Chyba nawet nie odważyłabym się na start w eliminacjach regionalnych. Byłam za bardzo nieśmiała. Do udziału w tej imprezie „popchnęły mnie” moje trenerki gimnastyki artystycznej, które czasami, gdy jeździłam na zawody, namawiały mnie, abym spróbowała coś takiego zrobić. Ale przede wszystkim to inna szczecinianka, Lidia Wasiak, pomogła mi dostać się do finału Miss Polonia. Wysłała ona moje zdjęcia do Biura Miss Polonia i zostałam od razu zaproszona do ogólnopolskiego półfinału. Nie miałam więc tak długiej drogi do korony, jak niektóre dziewczyny, które najpierw startują w eliminacjach regionalnych.
Nie planowałam tego, no ale tak się zdarzyło i potem wszystko pomyślnie się potoczyło. W półfinale były bardzo miłe dziewczyny i fajnych ludzi poznałam przy tej okazji. Imprezę wspominam bardzo dobrze, a organizatorów jako bardzo przyjemnych ludzi. Dostałam się do finału konkursu Miss Polonia i finał ten wygrałam.Zanim jednak do tego doszło, spędziłam wiele czasu na przygotowaniach i zgrupowaniach. Nie wiem, jak było w następnych edycjach, ale za moich czasów naprawdę wszystko było bardzo przyjemnie. Wszystkie finalistki były bardzo miłe i sympatyczne. Nie odczuwało się żadnej presji, rywalizacji, byłyśmy zgraną grupą. Organizatorzy też byli bardzo, bardzo fajni, sympatycznie nastawieni do nas i dbali o nasze dobre samopoczucie. Ja mam naprawdę same bardzo miłe wspomnienia z tego okresu. W czasie zgrupowania uczyłyśmy się wszystkich układów choreograficznych, które później tak pięknie wyglądały na scenie. Pamiętam naszego wspaniałego choreografa, pana Janusza Dąbrowskiego.
Czasami zabawnie, czasami samotnie, czyli rok z koroną na głowie
Tytuł Miss Polonia – dla mnie to był bardzo pozytywny rozdział w życiu i nigdy tego nie będę żałowała. Po latach zacierają się złe wspomnienia i pamięta się tylko te dobre chwile. Nie ma nic, czego z tego okresu żałuję.
W nagrodę za tytuł Miss Polonia dostałam Toyotę Corollę, którą po dłuższym czasie, już mieszkając w Stanach, sprzedałam, bo się nieco zestarzała 🙂 To był bardzo fajny prezent, no i podróże…Uważam, że najlepszą nagrodą, jaką dostałam, było to, że mogłam zwiedzić świat i podróżować. Podróże kształcą. Dzięki nim stałam się mądrzejsza, nauczyły mnie odpowiedzialności..
Byłam bardzo zaskoczona, gdy przyjechałam dwa lata temu do Polski, że teraz jest tu kilka konkursów piękności. W latach 80-tych Miss Polonia, jako jedyny konkurs piękności w Polsce, cieszył się wielką popularnością i sympatią i muszę przyznać, że naprawdę podczas roku mojego panowania nie miałam żadnej przykrej sytuacji. Nie zdarzyło się nigdy, żeby ktoś np. podszedł do mnie bezpośrednio i coś mi przykrego powiedział. Wszyscy ludzie, których wówczas spotkałam, byli bardzo mili. Zaskoczyło mnie to. Przez ten rok wszystko mnie zaskakiwało, wszystko było dla mnie nowe. Dotychczas nie miałam wcale do czynienia z takim życiem. Trudne były dla mnie nowe sytuacje, na które nie byłam przygotowana. Problemem była bariera językowa – ja jeszcze wtedy nie mówiłam po angielsku i było mi trudno, jak byłam gdzieś za granicą. Nie byłam przygotowana na to. To były inne czasy zupełnie, wtedy nie było angielskiego w szkołach tak, jak teraz.
Najtrudniejsza w byciu Miss była dla mnie samotność. Dużo czasu spędzałam sama, często również byłam bardzo samotna. Nikt ze mną nie podróżował, musiałam radzić sobie sama, byłam skazana tylko na siebie. W szybkim tempie nauczyłam się samodzielności i odpowiedzialności. To było dla mnie stresujące, bo nie byłam przyzwyczajona do samodzielnych wyjazdów do innych krajów.
Po tylu latach ciężko mi sobie przypomnieć najzabawniejsze i najgorsze wspomnienie z tego roku. Chyba nic aż tak ekstremalnego się nie wydarzyło.
Z chwilą, kiedy na moją głowę włożono koronę Miss Polonia 1988 ze zwykłej dziewczyny stałam się osobą publiczną. Oczywiście odczuwałam minusy tej popularności, czasami zdarzały się sytuacje, o których należało jak najszybciej zapomnieć, ale ja staram się zachowywać tylko te najlepsze wspomnienia. Dostawałam listy od szalonych wielbicieli, bardzo nieprzyjemne czasami. Zawierały one i groźby, i propozycje małżeństwa, które były nie na miejscu. A plotki? Ja myślę, że plotki są zawsze, jeśli jakaś osoba jest publiczna, tak, jak ja byłam wtedy. Były one na pewno przykre, ale po jakimś czasie te plotki cichną, zapomina się o tym i znowu jest wszystko w porządku. A zabawne sytacje? Czasami śmieszyło mnie jak dużo, dużo starsi ode mnie panowie chcieli się ze mną umawiać na randki. To było dla mnie dosyć zabawne wtedy, w tamtych czasach.
Kiedyś sama byłam popularna, dziś widuję dużo sławnych osób bardzo często. Podróżuję w wakacje w te same miejsca, jesteśmy z mężem w Aspen, w St. Barth, w St. Tropez, w Paryżu. Ostatnio byłam zaproszona przez słynnego projektanta mody Giambatista Valli do Paryża na Fashion Week. Dosyć dużo celebrieties tam spotkałam. Podróżuję bardzo często do LA, gdzie non stop widzę gwiazdy filmu. Tak więc widuję ludzi z pierwszych stron gazet na codzień. To są normalni ludzie, którzy ciężko pracują na to, co sobą reprezentują. Nie ma wśród nich osób, które by mnie zachwycały, albo rozczarowywały. Nie podchodzę do nich, jak do kogoś, kto ma wywrzeć na mnie jakieś wrażenie. I jak np. widzę jakąś super aktorkę, czy piosenkarkę i ona nie wygląda na ulicy, czy w sklepie tak, jak na scenie, to dla mnie to jest w zupełności normalne, bo ten image, który jest prezentowany w magazynach, w telewizji, na koncercie, to jest element jej pracy. Ona ma prawo prywatnie do czegoś zupełnie innego, do tego, by być normalną osobą – w jeansach, na luzie, bez tony make-upu.
Trzeba pamiętać, że uroda przeminie. Dla mnie prawdziwi ludzie sukcesu, to ludzie, którzy odnieśli go dzięki ciężkiej pracy i systematyczności. Tak myślę.
Najważniejsza jest prywatność, czyli Miss bez makijażu
Konkurs Miss Polonia całkowicie zmienił moje prywatne życie, plany, marzenia. Gdyby nie korona, na pewno nie zamieszkałabym w Stanach Zjednoczonych, nie rozpoczęłabym kariery modelki. Pewnie nadal byłabym gimnastyczką, a później być może trenerką tej dyscypliny sportu.
Obecnie już od 20-stu lat mieszkam w Stanach Zjednoczonych w okolicach Chicago. Mam dwóch synów -15-to letniego Marka Juniora i Krystiana, który ma 12 lat. Jestem bardzo szczęśliwą mężatką. Mam wspaniałego męża, jesteśmy bardzo dobrym małżeństwem.O to, czy po wygranej w konkursie zmienił się stosunek otoczenia do mnie, najlepiej zapytać moich bliskich, ale wydaje mi się, że dla nich nie ma żadnego znaczenia, że ja byłam Miss i zdobyłam jakiekolwiek tytuły. Jestem dla nich dalej tą samą córką, siostrą.
Dla mojego męża najpiękniejsza jestem rano, bez żadnego makijażu, zupelnie naturalna. On mnie wtedy najbardziej lubi. To nie jest ważne, że ja jestem Miss, mam puchar, czy koronę. Najważniejsze, bym była dobrą mamą dla swoich dzieci i żoną dla swojego męża.
Życie szczęśliwie mi się ułożyło i cieszę się bardzo, że mogę od czasu do czasu udzielić komuś wywiadu, aczkolwiek nie jest to coś, na czym ja bym się chciała skupiać, bo w tej chwili moje życie prywatne jest dla mnie najważniejsze. Moje życie w tej chwili, to są moje dzieci, mój mąż. Bardzo dużo podróżuję, jestem bardzo, bardzo zajęta. Koncentruję się na swoim codziennym, prywatnym życiu.
Od mojego udziału w konkursie Miss Polonia minęło ponad 20 lat. Ja od tego czasu nawet nie mieszkam w Polsce, więc trochę trudno mi było przy takiej odległości i po tak długim czasie zachować jakieś pamiątki z wyborów.
Z Polski zabrałam jedynie puchar Miss Universe, który dostałam za zajęcie czwartego miejsca w tym konkusie. Po prostu wypadało mi go wziąć ze sobą. To wielkie trofeum mam u siebie w domu, choć nie na głównym miejscu 🙂
Jestem zaskoczona, że po tylu latach jeszcze się ludzie interesują tymi Miss, które były wybrane 20 kilka lat temu.
Ja sama nie interesuję się już w ogóle konkursem Miss Polonia, nie śledzę go. To jest dla mnie przeszłość. Nie mam nawet takiej możliwości za bardzo. Mieszkam w USA, otaczają mnie rodowici Amerykanie, mam bardzo mało kontaktu z Polską.
Moje ulubione Miss Polonia to wszystkie dziewczyny, które znam – Kasia Zawidzka, z którą się przyjaźnię, Monika Nowosadko, Lidka Wasiak, Aneta Kręglicka. Reszty nie znam tak dobrze, ale kiedy dwa lata temu przyjechałam do Polski na zaproszenie Ewy Wojciechowskiej, to wszystkie zaproszone przez nią Miss były bardzo sympatyczne i nie żałuję swojego przyjazdu i tego, że mogłam to wszystko zobaczyć.
Wtedy byłam w Polsce jak dotąd ostatni raz. Ewa naprawdę ciężko nade mną pracowała, żeby przekonać mnie do przybycia na promocję jej książki, bo to jest jednak dość uciążliwe :). Wreszcie porozumiałam się z Kasią Zawidzką i obie zgodziłyśmy się przyjechać.
Miss Universe, czyli przebojowość w parze ze skromnością
Każda Miss Polonia dużo podróżuje. Mnie najpierw wysłano do Londynu na wybory Miss Świata, później pojechałam do Meksyku, do Cancun i Mexico City na Miss Universe. W międzyczasie byłam jeszcze we Włoszech, a potem, już po przekazaniu korony, pojechałam do USA. Zostałam tam zaproszona przez amerykańskiego polonijnego impresario razem z grupą Genowefy Pigwy, którą wspaniale wspominam. To byli naprawdę bardzo przyjemni ludzie. Był z nami również wtedy Pan Roman Wilhelmi, wspaniały człowiek. Niestety wiem, że umarł kilka lat temu i jest to dla mnie przykre.
Jeśli chodzi o Miss Świata, jest to konkurs robiony na troszkę mniejszą skalę, niż Miss Universe. Ja nie odniosłam tam żadnego sukcesu, mimo, że mówiono o mnie, że będę w czołówce. Nie udało się. Nie szkodzi. Dzięki doświadczeniom zdobytym w Londynie i temu, czego się tam nauczyłam, na następnym konkursie mogłam zająć dobre miejsce.
Spośród wszystkich państw, które odwiedziłam będąc Miss, najbardziej zachwycił mnie Meksyk. Dlatego, że to było zupełnie coś innego, egzotycznego. Proszę pamiętać, że ja wyjechałam jeszcze z komunistycznej Polski, gdzie nie miałam dostępu do tych wszystkich „dobrodziejstw”, do których są teraz przyzwyczajone dziewczyny. Byłam ogromnie zachwycona odmienną kulturą Meksyku, tym krajem, muzyką, kolorami, roślinami i zwierzętami. To wszystko było dla mnie po prostu niesamowite.
Na pewno nie bez znaczenia dla moich najlepszych wspomnień jest fakt, że odniosłam duży sukces na wyborach Miss Universe. Ten konkurs był zrobiony z dużym rozmachem i jednocześnie na wysokim poziomie. Na miejscu była znakomita atmosfera.
Wiem, że od czasu mojego startu w tym konkursie, żadnej Polce nie udało się odnieść na nim jakiegokolwiek sukcesu. Ja czasami oglądam Miss Universe. Tu w Stanach ten konkurs jest niezwykle popularny i zawsze myślę: „No, może w końcu jakaś Polka wejdzie do finału. Przez tyle lat się to nie udało, to jest aż niewiarygodne!” Zastanawiam się teraz, od czego zależy sukces na konkursie Miss Universe. Co mogę poradzić Angelice Jakubowskiej i innym Polkom, które na tą imprezę pojadą w przyszłości? Myślę, że o wysokiej lokacie nie decyduje tylko uroda. Były tam dziewczyny, które mi się wydawały dużo piękniejsze ode mnie, i wyższe, i nie zdobyły żadnych tytułów, a nawet się do Top 10 nie dostały. Bo proszę pamiętać, że wtedy nie wybierano w MU tak jak teraz do finału 15-20 dziewcząt, wtedy tylko 10. To było naprawdę bardzo mało. Mi się wydaje, że ja po prostu nie liczyłam na nic, nie przyjechałam z nastawieniem, że muszę zająć jakieś super miejsce. Przyjechałam się tam dobrze bawić, przeżyć przygodę, zobaczyć nowy kraj. Byłam bardzo zrelaksowana, byłam po prostu sobą. Organizatorzy i jurorzy patrzą na wszystko, obserwują kandydatki przez cały miesiąc, tyle trwa zgrupowanie. Nawet ponad miesiąc mieszkałyśmy w Cancun w hotelu. Także to jest długotrwały proces, oni nie wybierają dziewczyn, które wejdą do czołówki, przez jeden dzień, oni widzą przez kilka tygodni, jak kto się zachowuje i to ma później duży wpływ na werdykt. Tak więc należy być sobą i mi się wydaje, że skromność popłaca. W każdym razie ja byłam naturalna, byłam sobą. Pochodziłam z rodziny, gdzie moi rodzice oboje byli nauczycielami. Byłam wychowywana zawsze w pewnej dyscyplinie i wydaje mi się, że to też mi w jakiś sposób pomogło.
Przebojowość do pewnego stopnia też jest ważna. Dziewczyny, które zdobywają najwyższe miejsca na takich konkursach, są to na pewno dziewczyny na poziomie, inteligentne. Dziewczyna przebojowa, inteligentna nie musi, a wręcz nie powinna jednak być jednocześnie zarozumiała i przemądrzała i zadzierać nos do góry. To jej na pewno nie pomoże, nawet jeśli jest ładna.
Niestety nie miałam okazji poznać Angeliki Jakubowskiej, ale życzę jej sukcesu na najbliższych wyborach MU. Będę je oglądała tutaj w Chicago i będę trzymała za nią kciuki, a konkursowi Miss Polonia, z okazji przypadających w tym roku jego 80-tych urodzin życzę, żeby każda kolejna Miss Polonia, która pojedzie na Miss Universe, w końcu dostała się przynajmniej do finałowej piątki. To by był wielki sukces. No i żeby Wam się dobrze z Waszymi Miss współpracowało, bo to jest też bardzo ważne.