Małgorzata Rożniecka – I Vicemiss Polonia 2000, Miss International 2001.
Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.
Dla Małgorzaty zaczął się niezapomniany rok w koronie. A raczej w dwóch koronach…
Złych wspomnień z okresu „bycia Miss” nie mam. Wyłącznie dobre.
Miss International nie ma wielu obowiązków. Moim zadaniem było zostać przez tydzień po wyborach w Japonii i brać udział w promocji projektów dotyczących ochrony przyrody oraz pomoc przy przekazywaniu pieniędzy na cele charytatywne, których zbiórka trwała podczas wyborów. Wtedy były to środki przekazywane dla ofiar ataku terrorystycznego z 11 września w Stanach Zjednoczonych. Moim następnym obowiązkiem było przyjechać na wybory Miss International 2002 aby przekazać koronę. Nie miałam żadnych wycieczek związanych z samym tytułem Miss International.
Organizator Miss Model of the World organizował więcej wyjazdów w charakterze modelki np. do Istambułu lub zapraszał mnie do jury konkursów Miss Model w innych krajach np. do Kazachstanu, Chin, Niemiec czy Turcji.
Zaskoczyło mnie to, że nie było tyle obowiązków, ile sobie wyobrażałam, zaskoczyło mnie, jak sobie uświadomiłam, że osoba publiczna nie pojawia się sama, tylko się ją tworzy, pracuje nad jej popularnością. Zaskoczył i zaciekawił mnie ten świat show biznesu, choć wcale mi się nie spodobał.
Z obu tamtych wyborów Miss do dziś pozostało mi dużo znajomości, choć większość to organizatorzy konkursów Miss w swoich krajach.
Zostało dużo koron i szarf, zdjęć i filmów, i to są największe pamiątki. Nagrody pieniężne odłożyłam wtedy na konto.
Przeżyłam bardzo dużo od momentu, kiedy wystartowałam w konkursie Miss Polonia i wzbogaciło to moje życie w mnóstwo przygód, umożliwiło poznanie świata, zarówno tego z wielkimi pieniędzmi i władzą, jak i biednego, w którym brak środków na godne życie. W każdym z tych światów widziałam szczęście ludzi, jak i jego brak. W każdym jednak byli ludzie odważni, żądni przygód i walczący o swoje marzenia i to u nich widziałam radość życia.
Wydawałoby się, że po takich sukcesach Małgorzata stanie się wielką „Gwiazdą”, a już na pewno osobą publiczną – rozpoznawaną, podziwianą, wielbioną, ale i krytykowaną, narażoną na zawiść, plotki. Czy tak rzeczywiście się stało?
Oba konkursy światowe, które wygrałam, nie są transmitowane przez telewizję polską. Było jedynie kilka wzmianek i wywiadów w kolorowych magazynach, więc ludzie niezainteresowani konkursami piękności nie mieli o mnie pojęcia. Natomiast zainteresowani takimi konkursami to małe grono społeczeństwa.
Po konkursie Miss Polonia wróciłam do pracy w urzędzie miejskim, gdzie pracowałam w biurze prasowym, więc łatwo było mnie znaleźć. W pewnym momencie zamiast zajmować się sprawami miejskimi w biurze przeprowadzano ze mną wywiady i wydzwaniały osoby, które gratulowały mi wygranej. Tak poczułam się osobą publiczną w swoim mieście, co trochę zaburzyło zwyczajny rytm mojego życia. Miało to dobre i złe strony. Wiedziałam, że długo nie popracuję w urzędzie, gdyż szykowały się następne wyjazdy zagraniczne i imprezy charytatywne.
Zachodniopomorska Szkoła Biznesu, w której studiowałam, przyznała mi stypendium.
Zrobił się mały szum wokół mojej osoby w moim rodzinnym mieście, kiedy Prezydent Miasta przyznał mi honorowy tytuł Ambasadora Szczecina w roku 2001 za promowanie miasta.
Ten kolejny tytuł rozpoczął nowy etap w życiu Małgorzaty i dalsze pasmo jej sukcesów…
Dało mi to siłę i motywację do tego, żeby kontynuować promowanie Szczecina na swój sposób – organizując regionalne wybory Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej. Przyczyniłam się do sukcesu Asi Drozdowskiej, która chodziła ze mną jeszcze do szkoły podstawowej, Marzeny Cieślik, którą zaczepiłam w centrum handlowym i namówiłam do startowania w wyborach oraz Ani Tarnowskiej, która była modelką, również pracującą w mojej agencji MISS MODEL ORGANIZATION (www.missmodel.pl).
W międzyczasie jechałam oddać koronę w konkursie Miss Model Of The World. Trafiając do świata konkursów piękności, postanowiłam spróbować swoich sił w ich organizacji i pomóc dziewczynom w ich wygrywaniu. Dostałam szansę bycia licencjonowanym organizatorem Miss Model Of The World od roku 2002. Zorganizowałam konkurs Miss Model Of Poland i tak zaczęłam wysyłać polskie modelki na ten konkurs. Potem doszedł konkurs Miss Bikini of the World. Sama w międzyczasie byłam na konkursie w Mexico City i Cancun oraz zostałam zaproszona do jury konkursów Miss Kazachstan, Miss China, Miss Model Of The World, Miss Bikini of the World.
Od roku jestem wydawcą bezpłatnego regionalnego magazynu „ICONA Fashion. Life & Design Magazine”, który dopiero obchodzi 1 urodziny. Promuję w nim uzdolnionych fotografów, projektantów, modelki, muzyków… www.iconamagazine.pl Chciałabym, żeby ten magazyn odniósł sukces ogólnopolski
Sukcesy w promowaniu innych tak pochłonęły Malgosię, że uniemożliwiły jej kolejny własny sukces. Niewiele brakowało, a Małgorzata właśnie reprezentowałaby Polskę na konkursie Miss Universe 2001 w Portoryko. Jej osoba została wytypowana jako polska delegatka na tą imprezę. Dlaczego zatem ostatecznie nie wystąpiła i nie przywiozła nam do Polski kolejnej korony – tym razem Miss Universe?
Zobowiązałam się w roku 2001 zorganizować wybory regionalne Miss Polonia Ziemi Zachodniopomorskiej i termin imprezy pokrywał się z wyborami Miss Universe. Gdybym wiedziała wcześniej, że mam reprezentować Polskę na MU, na pewno zorganizowałabym sobie obie imprezy, moje wybory regionalne i wyjazd na światowy konkurs. Szkoda, że nie zwiedziłam Puerto Rico, gdzie odbywały się wybory, ale na tamten czas miałam już zobowiązania wobec sponsorów mojej imprezy i musiałam się z nich wywiązać.
Małgorzata jest kobietą spełnioną – piękna, inteligentna, ambitna, praca jest jednocześnie jej hobby. Czy jest jeszcze coś, o czym marzy?
Zastanawiam się czasem, czy mam wolne chwile. Większość czasu poświęcam na moje hobby, czyli to wszystko, czym zajmuje się moja firma. Obecnie jestem organizatorem imprez i wydawcą magazynu i to mnie pochłania. Mam jednak czas dla chłopaka, dla przyjaciół i rodziny. Choć chwilami mogłoby być go więcej.
Teraz marzę o stabilizacji, rodzinie i wybudowaniu własnego domu. Wierzę, że mi się uda.
Uda się na pewno. Przecież do tej pory Małgorzcie udawało się wszystko, co sobie zaplanowała. I chyba nikt już nie ma wątpliwości, że ideał piękna istnieje. I jest nim właśnie Małgorzata. Bo jeśli nie ona, to kto?