Wywiad z E. Wojciechowską, cz. II

Ewa Wojciechowska – z zawodu germanistka i dziennikarka. Przez parę lat pracowała w tygodniku „Gala”. Teraz robi kilka dużych projektów na raz. Przede wszystkim od grudnia jest PR managerem Izy Miko, co jest dla niej dużym wyzwaniem, ale zawsze chciała stanąć po tej drugiej stronie i współpracować z gwiazdą. Nie wyobraża sobie jednak porzucić dziennikarstwa, więc współpracuje z „InStyle”. Robi też cykl wywiadów na portal http://www.sophisti.pl, zatytułowany: „Historia Mody Polskiej, czyli wywiady z najsłynniejszymi projektantami mody czasów PRL.” Jest też tzw. ekspertem od show-biznesu w poniedziałkowym wydaniu Dzień Dobry TVN. No i ma jeszcze jeden duży projekt do zrealizowania, o którym jednak nie chce mówić, żeby nie zapeszyć.

Zapytana o to, jaka jest prywatnie, odpowiada: „Nuda, nuda, nuda.”

Ewa jest autorką książki ”Miss Polonia. A jednak warto… Historie najpiękniejszych Polek.”, będącej hołdem złożonym wszystkim laureatkom tytułu Miss Polonia.

I to o tej książce będzie ta rozmowa …

Wywiad przeprowadzony przeze mnie dla Globmiss w kwietniu 2009 roku.

Kiedy przystępowałaś do pracy nad książką, miałaś zapewne jakąś wizję, wyobrażenie o tym, jak chciałabyś, żeby ona wyglądała. Na ile efekt końcowy Twojej pracy, który trafił do księgarń, odbiegał od tych Twoich pierwotnych wyobrażeń?

No i tu będę bardzo nieskromna, jak powiem, że jestem bardzo zadowolona z efektu, a szczerze mówiąc, nawet nie śniłam, że książka będzie aż tak pięknie, albumowo wydana.

Jako miłośniczka konkursu Miss Polonia zapewne jeszcze przed przystąpieniem do pisania książki, potrafiłaś wymienić większość (wszystkie?) Miss Polonia, wiedziałaś, jak wyglądają, może niektóre poznałaś osobiście. Na pewno miałaś jakieś swoje ulubione Miss, które na podstawie ich medialnego wizerunku uważałaś za najpiękniejsze, najsympatyczniejsze. W trakcie pracy nad książką poznałaś je wszystkie osobiście. Czy wtedy zweryfikowałaś swoje sympatie i antypatie? Jak dalece medialny wizerunek osób publicznych (w tym wypadku Miss Polonia) może odbiegać od tego, jakie są naprawdę?

Powiedzmy to sobie otwarcie, że jeśli chodzi o Miss Polonia, to medialnymi osobami są tylko dwie z nich: Aneta Kręglicka i Ewa Wachowicz. Lata 80., gdy konkurs był wielkim, ogólnonarodowym wydarzeniem, którym wszyscy się interesowali, niestety minęły bezpowrotnie. Podejrzewam, że 98% Polaków nie potrafiłoby wymienić nazwiska tegorocznej Miss Polonia. Moim marzeniem było przywrócić dzięki książce te piękne chwile, gdy Miss Polonie były gwiazdami masowej wyobraźni. A dzisiaj ten konkurs prawie nie istnieje w zalewie setek innych programów, festiwali, wyborów. Pokaż mi choć jeden wywiad z Angeliką Jakubowską w ogólnopolskiej gazecie? Pracuję na co dzień w świecie mediów i niestety widzę, że temat Miss Polonia nikogo nie interesuje. To jest strasznie przykre dla mnie i dla wszystkich zainteresowanych MP, ale taka jest prawda. Dlatego cieszę się, czytając komentarze, nawet te złośliwe, wredne na portalach poświęconych konkursom piękności, bo to oznacza, że jakaś garstka fanów jeszcze się trzyma. Szkoda, że BMP tak mało robi, żeby rozreklamować konkurs, a przede wszystkim, żeby Miss Polonia stała się gwiazdą, albo chociażby osobą publiczną. Obracam się w tym cholernym show-biznesie od 10 lat i mówię to z pełną odpowiedzialnością za słowa: żeby Miss Polonia mogła stać się osobą publiczną wystarczy pojawiać się na bankietach, udzielać na nich wywiadów do kamer programów towarzyskich, w których opowiada się o tym, co się właśnie robi, gdzie się było i co widziało. Każdy organizator imprezy zabiega o to, by na jego evencie pojawiło się jak najwięcej znanych twarzy i chętnie zaprosiłby Miss Polonia 2008, ale skąd ma wiedzieć, że ona będzie miała czas i ochotę? I to jest właśnie rola BMP, żeby o takie zaproszenia zabiegać, żeby mówić, pisać maile, dzwonić do firm, ROBIĆ COŚ W TEJ KWESTII. Od września widziałam Angelikę Jakubowską na jednej, słownie JEDNEJ imprezie – na Telekamerach, gdzie co roku spotykają się największe gwiazdy polskiego show-bizu i tam niestety Miss Polonia furory nie robi, bo media rzucają się wtedy na Joannę Brodzik, Szymona Majewskiego czy Grażynę Torbicką. Ale są setki pokazów mody, premier filmowych, otwarcia restauracji i klubów. Codziennie coś się dzieje i trzeba tylko chcieć. Dzięki temu, że Miss staje się rozpoznawalną osobą, BMP może załatwiać kontrakty reklamowe dla niej, a także pozyskiwać sponsorów na organizację kolejnych wyborów. I nie chcę słuchać o jakimś kryzysie, bo zgadzam się ze słowami Niny Terentiew w mojej książce: popyt na piękno, prestiż i glamour nie przeminie nigdy!!!

Serdecznie życzę BMP znakomitego PR managera. Bo to, co myślę i co przed chwilą powiedziałam świadczy tylko o tym, jak bardzo mi zależy na renomie tytułu Miss Polonia i jak bardzo chciałabym powrócić do dawnych lat, gdy Miss były gwiazdami.

Która spośród naszych Miss najszybciej zgodziła się na rozmowę z Tobą, a którą było Ci najtrudniej nakłonić do zwierzeń? No i zdradź choć kilka sposobów dotarcia do Twoich bohaterek. W jaki sposób je odnajdywałaś i nawiązywałaś z nimi kontakt? Kto Ci w tym pomagał? Do której Miss było Ci najtrudniej dotrzeć?

Najtrudniejsze było odnalezienie kilku dziewczyn, do których nikt nie miał kontaktu, czyli: Joanny Gapińskiej, Moniki Nowosadko, Renaty Fatli. Kolejnym problemem było, jak się okazało, przekonanie ich, że nie chcę im zrobić krzywdy i „obsmarować” w tej książce, tylko chcę przygotować album ze wspomnieniami i nikogo nie zamierzam oczerniać. Dziewczyny nie miały jednak dobrych doświadczeń z prasą i dziennikarzami i podchodziły do mnie bardzo nieufnie. Joasia Gapińska i Kasia Zawidzka przyznały mi się później, gdy się spotkałyśmy na promocji książki, że zanim odpowiedziały na moje pytania, kazały mnie sprawdzić swoim znajomym w Polsce! Nie mam pojęcia jak, najważniejsze, że „test” wypadł pozytywnie, a one same powiedziały mi, że przede wszystkim przekonał je mój entuzjazm. Moja radość, gdy udało mi się do nich dotrzeć, po tygodniach poszukiwań, była ogromna.

Do Kasi dostałam numer telefonu od Bogny Sworowskiej, bo dziewczyny kiedyś razem pracowały jako modelki w Paryżu i Nowym Jorku. Bardzo trudno było Kasię zastać w domu, bo do dziś dużo podróżuje, ale w końcu się dodzwoniłam.

Z Joasią Gapińską, w pewnym momencie już straciłam nadzieję, że uda mi się ją odnaleźć. Szukałam jej przez moich znajomych w USA i pewnego razu w środku nocy zadzwoniła do mnie jakaś pani z konsulatu w Chicago i mówi, że moja znajoma prosiła ją o odnalezienie pani Gapińskiej. Ona znała męża Joasi i zadzwoniła do niego opowiadając mu o mojej książce. Niestety, mąż nie był zachwycony propozycją, ale obiecał, że przekaże swojej żonie-Miss. Pani podała mu mój numer telefonu, ale od razu mnie ostrzegała, że nie spodziewa się, że ktoś oddzwoni. Następnego dnia telefon: „Dzień dobry, tu Joanna Gapińska. Słyszałam, że mnie pani szuka”. Popłakałam się ze szczęścia…

Podobna sytuacja była z Moniką Nowosadko – nikt nie wiedział, co się z nią dzieje, gdzie mieszka. Wiedziałam tylko, ze prawdopodobnie w Kołobrzegu i że kiedyś pracowała w Urzędzie Miasta. Zadzwoniłam tam i pytam, a sympatyczna pani mówi do mnie: „Nie, pani Monika już od wielu lat u nas nie pracuje”, a w tle słyszę: „Zdzisiek, gdzie Nowosadko teraz pracuje?”. No i pan Zdzisiek coś wspomniał o węglu brunatnym. Matko Boska, oczami wyobraźni, zobaczyłam naszą piękną i kruchą Miss w kopalni węgla brunatnego. Po chwili okazało się, że chodzi o ośrodek wypoczynkowy o tej nazwie, gdzie pracuje mąż pani Moniki. Zadzwoniłam i kolejna miła pani mówi do mnie: „Już łączę z panem prezesem.” I tak poznałam przesympatycznego męża Moniki Nowosadko, który uprzedził mnie, że żona wychowuje dzieci i nie wraca do tematu Miss, bo to już stara historia. Ponieważ pisałam książkę w 2007 roku, wspomniałam, że mija dokładnie 20 lat od momentu zdobycia korony przez Monikę i może z tej okazji udzieli mi jednego, jedynego wywiadu. Przesłałam pytania, żeby zobaczyli, że nie jestem jakimś potworem i następnego dnia dostałam odpowiedź od Moniki, że się zgadza!

Bardzo długo musiałam też namawiać Lidkę Wasiak. Na wywiad w końcu się udało, ale na promocję nie chciała już przyjechać. W sumie ją rozumiem.

A najszybciej odpowiedziały mi na pytania: Karinka Wojciechowska, Kasia Borowicz i wbrew pozorom Lidka Wasiak!

W książce zamieściłaś wspomnienia kolejnych Miss Polonia. Czy starałaś się jak najbardziej wiernie zachować styl ich wypowiedzi, słownictwo, cytowałaś je dosłownie, czy też nadałaś ich zwierzeniom własny szlif?

Starałam się zachować odrębny styl każdej z dziewczyn, chociaż czasami było to bardzo trudne, szczególnie kiedy na pierwsze pytanie o powody startu w konkursie, większość odpowiadała, że przez przypadek, albo za namową mamy. Nie chciałam, żeby to brzmiało tak samo, ale z drugiej strony ile wersji takiej wypowiedzi można wykombinować?


Dodaj komentarz